Mordy feminizmu

IP: 217.96.29.* 02.12.04, 13:32
Jaka jest prawdziwa "gęba" feminizmu? Znacie może kryteria, które musi
spełnić "prawdziwa" feministka skoro ruchy feministyczne często głoszą
radykalnie sprzeczne ze soba poglądy? Skoro są feministki występująca
przeciwko prawu do aborcji - minister spraw zagranicznych Norwegii tzw.Nowy
feminizm, a są i "terrorystki" z Langemordu albo feministkami były rosjanki
popierające Gordijewską (kult Matki Bożej), a są takie co żądają święceń
kapłańskich dla kobiet. Nikogoe nie powinien więc oburzać wizerunek
feministki mantrującej w rozciągnietym swetrze: "faceci to świnie".
Feministyczne spory (szczęśliwie nie krwawe) jako żywo przypominają wojny
pomiedzy trockistowcami, stalinowcami, titowcami, leninowcami, maoistami,
świetlisto-szlakami,i całą resztą oszołomów, których łączyło tyle, ze wszyscy
deklarowali, że to oni są jedynymi nieomylnymi lewicowymi interpretatorami
Marksa, a reszta to imperialistyczne pachołki i świnie. Podobnie feministki -
wszystkie są sklonne klepać w kółko: "to dla dobra kobiet"! Ok ale co jest
dla ich dobra? Normalnym ludziom juz się miesza co aktualnie i w którym
miejscu jest dla dobra kobiet, a co dla odmiany jest już pase. Miejcie żal do
siebie, że nie trzymacie jakiejś własnej siostry-czarownicy, która co miesiąc
bedzie podawała z łysej góry obowiązującą wykładnie waszej magii. Skąd mamy
wiedzieć czy feministki golą nogi czy też traktują golenie nóg jako przejaw
zniewolenia kobiet przez mężczyzn albo papierosy - kobieta z cygarem jest
jeszcze symbolem wyzwolenia czy to juz aluzja do wykorzystanej koleżanki
prezydenta? albo gorsety były "be" ale wysokie obcasy - niszczące stopy
(czasem i umysł) - to przecież kolejna forma upakarzania! Siostry nie powinny
mieć żalu do normalnych ludzi o to, że feministka kojarzy się z wąsata babą,
od której nawet kulawy ucieknie w podskokach. Same taki wizerunek budowały bo
tak im zależało na upodobnieniu do mężczyzn, że zaczęły nosić spodnie i
marynarki, spaliły gorsety, dyskutuja o słuzbie wojskowej dla kobiet, a więc
pewnie zaraz zapuszczą husarskie sumiaste wąsiska... Chłop z baby jest mało
kobiecy... więc po co te dąsy, że w powszechnym odbiorze feministka nie
kojarzy się z kobiecością!
Czy takie ideologiczne spory nie są objawem końca tego dziwactwa jakim jest
feminizm? W państwach respektujących wolność jednostki (zarówno męskiej jak i
żeńskiej;) fe. to juz tylko ponura morda upiorów z dalekiej przeszłości.
    • nkosikazi Re: Mordy feminizmu 02.12.04, 16:01
      > Czy takie ideologiczne spory nie są objawem końca tego dziwactwa jakim jest
      > feminizm?


      Nie, wręcz przeciwnie. To koniec sporów będzie końcem feminizmu.
      Koniec feminizmu bedzie też i wtedy gdy znikną ludzie tak bardzo jak ty
      podniecający się jego krytykowaniem ;-) Przecież gdyby feminizm był martwy to
      nikomu nie chciałoby się go krytykować, czaisz to?

      W państwach respektujących wolność jednostki (zarówno męskiej jak i
      > żeńskiej;) fe. to juz tylko ponura morda upiorów z dalekiej przeszłości.

      Ciekawe jakie państwa masz na myśli.
      Najsilniejszy ruch feministyczny jest w USA, natomiast w takiej np Korei Pn czy
      na Kubie nie ma go wcale. Zapewne więc twom zdaniem na Kubie i w Korei panuje
      największy respekt dla wolności jednostki ;-)
      pzdr
      • Gość: Zachodni Wiatr Re: Mordy feminizmu IP: 212.244.77.* 03.12.04, 08:24
        Siemanko, Barbi!
        Zachodni Wiatruś
      • Gość: Jacenty Re: Mordy feminizmu IP: 217.96.29.* 06.12.04, 14:16
        > Nie, wręcz przeciwnie. To koniec sporów będzie końcem feminizmu.
        Historia rozmaitych doktryn uczy czego innego. Zaczynają się w jedności, a
        kończą w izolowanych grupkach, które żyją juz tylko własnymi sporami
        (najczęściej o to kto sie myli), stają się coraz bardziej obojetni reszcie
        świata.

        >Przecież gdyby feminizm był martwy to nikomu nie chciałoby się go krytykować,
        >czaisz to? To demagogia. Krytyka martwych doktryn (np. nazizmu, komunizmu) to
        coroczne zajęcie tysięcy naukowców i publicystów. Nawet feministki zajmują się
        krytyką Kościołów za palenie czarownic pomimo tego, że już od pewnego czasu
        żadnej nie spalono.

        > Najsilniejszy ruch feministyczny jest w USA, natomiast w takiej np Korei Pn
        czy > na Kubie nie ma go wcale. Z ta siła fe. w USA nie przesadzałbym. Apopgeum
        mija. Są jeszcze zaczepione w niektórych środowiskach akademickich gdzie żyja
        na koszt podatników ale i to sie kończy. Patrz jak głosuje Ameryka, patrz jak
        Republikanie traktują główne postulaty feministek, patrz jak znowu wzrasta rola
        tradycyjnej rodziny jako bazy społeczeństwa. Rządy fe. wydały kwaśne owoce. A
        co do tej Kuby i Korei - o ile wiem to tam chyba nikt po za policją nie działa
        więc to chyba znowu jakaś demagogia.
        • nkosikazi Re: Mordy feminizmu 06.12.04, 14:52
          > > Nie, wręcz przeciwnie. To koniec sporów będzie końcem feminizmu.
          > Historia rozmaitych doktryn uczy czego innego. Zaczynają się w jedności,


          A skąd. Żadna doktryna nigdy nie "zaczeła się w jedności". Poczytaj chocby coś
          o początkach socjalizmu.


          a
          > kończą w izolowanych grupkach, które żyją juz tylko własnymi sporami
          > (najczęściej o to kto sie myli), stają się coraz bardziej obojetni reszcie
          > świata.


          Na to zgoda. Tylko że o feminizmie wszystko można powiedzieć ale nie to
          że "żyje własnymi sporami w odizolowanych grupkach". Pokaż mi inną współczesną
          ideologię która wzbudza tyle sporów i emocji co feminizm


          >
          > >Przecież gdyby feminizm był martwy to nikomu nie chciałoby się go krytyko
          > wać,
          > >czaisz to? To demagogia. Krytyka martwych doktryn (np. nazizmu, komunizmu)
          > to
          > coroczne zajęcie tysięcy naukowców i publicystów.


          Krytyka historyczna - tak. Pokaż mi jednak forum na którym dyskutują zwolennicy
          komunizmu z jego przeciwnikami.. Istnieje jakieś forum Komunizm nie będące
          forum dla historyków?


          Nawet feministki zajmują się
          > krytyką Kościołów za palenie czarownic pomimo tego, że już od pewnego czasu
          > żadnej nie spalono.

          Feministki krytykują kościół za mnóstwo spraw i sprawek, czasami także w
          kontekście historycznym, czasami mają rację a czasami się mylą. Najważniejsze
          są jednak nie takie drobne przepychanki tylko odmienne widzenie wzorców rodziny
          i kobiety. I to właśnie jest jedna z najważniejszych debat współczesności - a
          nie byłoby jej bez feminizmu. Wybacz ale nazwanie feminizmu "martwą ideologią"
          to zaklinanie rzeczywistości. Zrozum że twój przeciwnik (bo widzę że tak
          odbierasz feminizm) nie zniknie od takiego czary-mary.


          >
          > > Najsilniejszy ruch feministyczny jest w USA, natomiast w takiej np Korei
          > Pn
          > czy > na Kubie nie ma go wcale. Z ta siła fe. w USA nie przesadzałbym. Apop
          > geum
          > mija. Są jeszcze zaczepione w niektórych środowiskach akademickich gdzie żyja
          > na koszt podatników ale i to sie kończy. Patrz jak głosuje Ameryka, patrz jak
          > Republikanie traktują główne postulaty feministek, patrz jak znowu wzrasta
          rola
          >
          > tradycyjnej rodziny jako bazy społeczeństwa.


          Właśnie patrzę jak głosuje Ameryka. I widzę że jest dramatycznie podzielona.
          Tylko minimalnie mniej niż połowa jej obywateli jest przeciwna tradycyjnym
          wzorcom obyczajowym, a przecież Ameryka to jeszcze nie cały świat. Nawet Kanada
          jest inna, o Europie nie wspominając.



          Rządy fe. wydały kwaśne owoce. A
          > co do tej Kuby i Korei - o ile wiem to tam chyba nikt po za policją nie
          działa
          > więc to chyba znowu jakaś demagogia.


          Nie demagogia tylko trochę sobie z ciebie zażartowałam. Nie podobało się?
          pzdr



          • Gość: ? Re: Mordy feminizmu IP: 204.52.187.* 06.12.04, 14:57
            > Na to zgoda. Tylko że o feminizmie wszystko można powiedzieć ale nie to
            > że "żyje własnymi sporami w odizolowanych grupkach". Pokaż mi inną
            współczesną
            > ideologię która wzbudza tyle sporów i emocji co feminizm

            katolicyzm...
          • Gość: Jacenty Re: Mordy feminizmu IP: 217.96.29.* 06.12.04, 16:12
            > A skąd. Żadna doktryna nigdy nie "zaczeła się w jedności". Poczytaj chocby
            coś
            > o początkach socjalizmu - Ależ nie! tzw socjalizm naukowwy
            ma "jednoczłowiecze (może dwu:)" początki (utopijny jak pamietam także ale nie
            zaszpanuje teraz od kogo...) a islam, a chrześcijaństwo, a Buddyzm, a
            Liberalizm, a satanizm, a trockizm, a leninizm, a stalinizm? itp itd. Na
            poczatku zazwyczaj mamy zwarta doktrynę, która przez epigonów jest dopasowywana
            do realiów świata co zazwyczaj sprawia, że oddala sie od tzw. korzeni i powoli
            umiera. Emancypantki walczyły o równe prawo wyborcze i co za tym idzie równe
            traktowanie płci w całym systemie prawnym. Gdy tzw nowoczesne państwa
            zrealizowały ten postulat cały ruch stracił racje bytu. To już są popłuczyny
            emancypacji. Dlatego mamy feministki czczące Matke Bożą i takie które domagają
            się wyświęcania kobiet albo i ateistki, mamy fe. popierające i sprzeciwiające
            się aborcji. Mamy zwyczajnie wolnych ludzi(kobiety) w wolnym kraju. A cała
            reszta to tylko sprytna propaganda o to kto pierwszy zawłaszczy nazwę i będzie
            mówił w imieniu kobiet wygrywając głosy części z nich.

            Kto z tzw ogółu wie coś o tym czym żyje feminizm? Parytety, patriarchalizmy itp
            sa ogółowi całkiem odległe. Aborcja zdarza się, że wprowadza feminizm na forum
            publiczne. Tylko, że mozna byc zwolennikiem aborcji, a przeciwnikiem feminizmu
            (sic)... Tak więc mamy chwytny temat pod który sie siostry podłączają ( a ito z
            różnych stron).

            >Pokaż mi jednak forum na którym dyskutują zwolennicy
            > komunizmu z jego przeciwnikami.. A popatrz sobie na pierwsze lepsze forum
            polityczno-społeczne od Gazety przez WP do ONet, a stwierdzisz, że słowo
            komunizm (i synonimy od komucha do czerwonego bandyty i złodzieja)należą do
            najczęściej odmienianych.

            Piszesz, że feminizm jest moim przeciwnikiem... To jest bardziej taka
            ciekawostka niż przeciwnik - nie nobilituj tej idelogii aż tak bardzo.
            Znacznie więcej emocji wzbudza większości innych ideologii współczesnych od
            reliogijnych doktryn (sunnici -szyici, lewe i prawo skrzydło kościoła itp.)
            przez liberalizm czy socjalizm. Feminizm to troche jak obyczajowy koloryt.
            Warto o nim wiedzić bowiem zwrócił uwagę na kilka istotnych spraw społecznych,
            istotnych w minionym wieku.

            Pisząc o relacji kościoła i fe nie kusiłem się na okreslanie wzajemnych relacji
            (tutaj nie doscigły jest jeden z ostatnich numerów Frondy-polecam) usiłowałem
            tylko pokazać, że krytyke ideologii za zdarzenia historyczne przeprowadza się
            wokół nas na każdym kroku i że czynia to chocby i feministki.

            A co do żartowania ze mnie to chyba nie miało toto mi się podobac ale tobie, a
            więc podobało ci się?
            • ggigus oj Jacenty ,pomysl chwile 06.12.04, 16:16
              gdyby feminizmowi grozila smierc w zapomnieniu, co tutaj sugerujesz, skad
              wzieloby sie tak czesto odwiedzane - i to nie tylko przez strone profeminist -
              forum feminizm?
              Dziwne, ze te niby nie znane nikomu parytety tak oburzaja szczegolnie mezczyzn.
              Czyzby mezczyzni tak naprawde nie wiedzieli, co ich oburza?
              • Gość: Jacenty Re: oj Jacenty ,pomysl chwile IP: 217.96.29.* 07.12.04, 13:07
                polityka Gazety Wyborczej wyniosła feminizm do rangi odrębnego forum i jest to
                ewidentne sztuczne rozdmuchanie sprawy. A jaki jest odzew? raczej mizerny -
                porównaj zainteresowanie innymi forami tejze samej gazety.
                A co do parytetów-myslę, że one najbardziej oburzają kobiety. Mężczyzn te
                pomysły raczej bawią. Kobiety mądre, inteligentne i ambitne muszą być serio
                wkurzone - od tej pory zawsze bedzie można im powiedzieć np. pracuje tutaj
                tylko dlatego, że trzeba było babę zatrudnić albo jest posłem bo nie mozna było
                wybrać faceta. Natomiast tłuki zawsze i wszędzie potrzebują poreferencji
                ponieważ zwyczajnie sobie nie radzą. Wierzę, że ty nie potrzebujesz forów.
                • Gość: ggigus ba IP: 194.95.59.* 07.12.04, 13:58
                  jak na rozbawionych idea parytetpow mezczyzn, to reaguja oni raczje nerwwowo
                  niz z rozbawieniem. mozna zajrzec i na forum i na wypowiedzi meskie w tej
                  sprawie. Kobiety raczej sie malo oburzaly, choc - mozna sie czepic - forum nie
                  jest reprezantacyjne.
                  Ale na logike - czemu kobiety mialby oburzac fakt, ze powinny bc reprezentowane
                  w polowie, skoro jest ich polowa?
                  Wiesz, jesli piszesz o tlukach, hm, nie wiemm czy to rozbawienie przez Ciebie
                  przemawia? slabo to widac.
                  Nie potrzebowalabym forow, gdyby sytuacja byla dla obu plci taka sama. A nie
                  jest.
                  • Gość: Jacenty Re: ba IP: 217.96.29.* 07.12.04, 15:26
                    Wsciekłość i rozbawienie bywa, że chodzą w parze... Pamiętam punkty za
                    pochodzenie na PRLowskie uczelnie. Człowiek zdał świetnie ale wypadł z listy bo
                    dzieci chłopów, robotników i byłi zołnierze dostali 20pkt na 100 za cięzkie
                    dzieciństwo... wkur..ło to bardzo ale ile dowcipów o tych "zdolnych inaczej"
                    krązyło!
                    > Ale na logike - czemu kobiety mialby oburzac fakt, ze powinny bc
                    reprezentowane
                    >
                    > w polowie, skoro jest ich polowa
                    Na logikę ... prosze bardzo ... czemu nie reprezentuje ich połowa skoro jest
                    ich połowa wsród wyborców? Może ono wolą wybierać mężczyzn???? Na logikę to
                    jest tylko jedno wytłumaczenie - ułatwiona droga do stołka i ygryzienie połowy
                    konkurencji przez jedna czy druga Jarugę...
                    Tłuki, tłuki to takie, które wymagaja specjalnej opieki bo odstaja wiedza i
                    inteligencja od reszty ... tylko dlaczego tłuki i nieuki maja nami rządzić? Czy
                    nie lepiej wybrać mądrych i inteligentnych bez względu na płeć czy kolor skóry?
                    Precz z rasizmem...
                    • na_tasza Re: ba 13.12.04, 12:22
                      tak, nasi politycy są inteligentni, nawet baaaaaardzo!
                • nietakasama Re: oj Jacenty ,pomysl chwile 18.12.04, 16:36
                  Nie uważam żeby że tworzenie osobnego forum feminizm bylo sposobem na
                  rodmuchanie sprawy.
                  I założe się że gdyby go nie bylo, i ktoś pokusilby sie o zalożenie go w ramach
                  for prywatnych, twój argument brzmialby mniej więcej : nawet nie ma takiego
                  forum na portalu gazety, tylko ktos je musial zakladać.To najlepiej świadczy o
                  tym że problem jest sztucznie rozdmuchany i nieistotny.

                  Uważam ze na silę szukasz sposobu na zdyskredytowanie feminizmu jako ruchu i
                  tematu. Uważam też, że po prostu szukasz dziury w całym.

                  Bo jesli ktoś kto aktywnie udziela się na jakims forum uwaza że jego stworzenie
                  bylo wynikiem jakies "polityki" to dla mnie pojawia się w tym moemcie drobny
                  paradoks ;)

                  • Gość: Jacenty Re: oj Jacenty ,pomysl chwile IP: 217.96.29.* 20.12.04, 10:33
                    A dlaczego ten sąd o paradoksie? Juz kilka razy w zyciu zdarzyło mi się wybrać
                    inaczej niż 99% pozostałych wybierających. Nie bądxmy megalomanami - dla nas
                    fe. jest ciekawy ale ogół to, mówiąc ustami SLD, "wali to".
                    • Gość: nietakasama Re: oj Jacenty ,pomysl chwile IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.04, 20:47
                      Ogół, niestety, wali wiele spraw...
                      Ogół nie lubi, kiedy im się o pewnych sprawach przypomina, bo wtedy szanowny
                      ogół reaguje agresją.

                      Ogół lubi lubi żyć w nieswiadomosci pośród swojej malej stabilizacji.
                      Molestowanie? Wymysł feministek.
                      Nierowność płac? Żadkie przypadki.
                      Obrzezanie kobiet? To tam gdzieś w Afryce
                      Maltretowanie zon? To wśród pijakow
                      Gwalty? Pewnie go sprowokowała.
                      Aborcja? Tylko dziwki i szmaty sie skrobią...

                      I niech ktoś sprobuje tym imperatywom zaprzeczyć...
    • nietakasama Re: Mordy feminizmu 07.12.04, 02:52
      Tam, gdzie sa pogladym, tam, gdzie śa inicjatywy, zawsze są dyskusje.
      I nie ma z tego względu JEDNEJ matki feministki, glosicielki wszelkiej prawdy.
      Moge więc pisac w imieniu tych, z którymni się utożsamiam.

      >W państwach respektujących wolność jednostki (zarówno męskiej jak i
      > żeńskiej;) fe. to juz tylko ponura morda upiorów z dalekiej przeszłości
      Naiwność.
      Już Machiavelli wiedział, ze ludzie byli i bedo jako ogoł okrutni, niewdzieczni
      i źli.
      Jesli wierzysz w kraine wiecznej szczesliwości, to zanurz sie w niej i
      rozkoszuj nią- podaj namiary geograficzne przy okazji.

      Fakt, że uchwalono prawa pracownicze, nie oznacza że związki zawodowe straciły
      rację bytu. Bo te prawa wciąż są łamane.
      Fakt, że prawo zakazuje krasć, nie oznacza że ochrona w sklepach jest
      niepotrzeban.
      Fakt, że Polacy to Katolicy, nie oznacza że się nawzajem kochają i nie
      wyrządzaja sobie krzywdy - wciąż potrzebni sa ci, ktorzy zabiorą głos widząc że
      coś dzieje się nie tak.
      A dzieje się nie tak i dziac się będzie. W niejednej dziedzinie, choć
      oczywiście nie staram się rysowac katastrofalnej wizji swiata. Spoleczenstwo
      obywatelskie dziala własnie na tej zasadzie że zrzesza się, i w formie takich
      zrzeszeń interweniuje w imieniu tych, ktorzy widzą w czyms niesporawiedliwość.
      I czy to sie komuś podoba czy nie (bo mi sie nie podoba) nieprawiedliwości
      wobec kobiet zdarzają się nadal.
      Tak samo jak wobec murzynow, żydow, czy małych chlopców z odstającymi uszami.
      I dlaetgo potrzebnu są ludzie wyrażający sprzeciw wobec takich praktyk.
      A jesli wydaje ci się że udalo nam sie juz zamienić świat na lepszy,
      tolerancyjny, pozbawiony stereotypów i bezinteresownej chęci krzywdzenia, to
      uległeś popkulturowej wizjii ponowoczesności.
      Wciąż powtarzam: podstawa rownowagi w spoleczentwie jest taki uklad, aby zawsze
      gdy znajdzie się ktos kto krzywdzi znalazl sie także ktoś, kto powie "nie".
      Mysle że feminizm mówi "nie" pewnym niesprawiedliwościom dotykającym własnie
      kobiet.

      Apeleuję także bez końca o nie spłycanie pewnych wydarzeń, o postaranie się o
      głębszą interpretacje niż ta w stylu Leppera.
      Jesli kobiety tz wyzwolone np. w latach dwudziestych XX wieku mialy manierę
      ubierania się w garnitury to po to, aby pokazac że mają wolnośc wyboru, że
      jesli ubierają męski stroj to dlatego, ze tak chca, a jesli ubiorą sukienkę, to
      dlatego, że tak im dobrze. To był manifest niezależności, chęć wyrwania sie
      spod stereotypów.
      Ale, na miły bog, rozejrzyj się- dziś już takich manifestów się nie stosuje.
      Dziś i cele i problemy są inne.
      Jesli znasz ajkąs feministke ktora ubiera się jak facet i jest cholernie przez
      to nieatrakcyjna, to bądź łaskaw jej powiedzieć że wygląda paskudnie. Ale
      odpuśc reszcie feministek, bo to jest naciąganie ponczochy na lodowkę- straszne
      generalizowanie.
      Uwielbiam czuć się kobietą, bo ciesze sie z tego że nia jestem i nie wiedze
      powodów aby swoją kobiecośc ukrywać.

      Pozowlę sobie odeslac cie do tematu "rozumienie slowa feminizm" w ktorym w
      chwili irytacjie w poscie MANIFEŚCIK wyraziłam swoje zdanie na temat tego
      stereotypu :)

      I na zakończenie: ja sie nie oburzam, że niektorym wydaje sie iż feministka to
      herod-baba. Ja po prostu uważam ze to jest smieszne i nieprawdziwe i staram się
      to prostować. Gdyby to budziło moje oburzenie, zapewne poszlabym z tym do
      telewizji i odczytała jakieś orędzie do narodu, coby sobie naród raz na zawsze
      pewne bzdurne uogólnienia z glowy wybił... a może to i jest sposób :)

      Nota bene wiesz dlaczego stereotypy wg socjologow pełnią funkcję poznawczą? Bo
      pozwalają "przejąć" wiedze o świecie w formie łatwej do przyswojenia,
      skróconeju i, ze się tak wyraże, isntant- nie zmuszają podmiotu do czynienia
      żadnych wysiłków percepcyjnych.

      Przemyśl to.
      Może czasem warto opierać się na własnych refleksjach i obserwacjach, niż tych
      poczynionych przez "ogół"?
      A Ogoł święcie wierzy, ze feministki uwielbiają same sobie otwierać drzwi. No i
      w to że polską rządzi żydomasoneria też...
      Ja jednak wole myslec sama.


      • nietakasama errata 07.12.04, 03:14
        Pezpraszam za paskudną ilosć błędów w powyższym poście.
      • Gość: acenty Re: Mordy feminizmu IP: 217.96.29.* 07.12.04, 15:00

        1> Moge więc pisac w imieniu tych, z którymni się utożsamiam.....
        Deklaracja jest super! Kłopot tylko polega na tym, że twój pogląd nie jest
        podzielany przez główne tuzy feminizmu, które zbyt często uzurpują sobie prawo
        do mówienia w imieniu Kobiet.

        2> Już Machiavelli wiedział, ze ludzie byli i bedo jako ogoł okrutni,...
        I co z tego, że M. To wiedział, do czego to ma mnie niby przekonać? Dodałbym,
        że w obecnych czasach modernizmu i liberalizmu opinie o złej naturze ludzkiej
        są zdecydowanie w odwrocie i raczej dominuje przekonanie o cudownej naturze
        człowieka). Nie pisałem o krainie szczęśliwości ale o braku powodów do
        feministycznej aktywności w dzisiejszych czasach.

        3> Fakt, że uchwalono prawa pracownicze, nie oznacza że związki zawodowe
        >straciły rację bytu....
        Oczywiście, że uchwalenie praw pracowniczych zdecydowanie podważało sens
        istnienia ruchu związkowego. Odzwierciedleniem tego stanu jest dzisiejsze
        znaczenie ZZ. W państwach o dobrym Kodeksie Pracy to już tylko procent
        znaczenia z czasów gdy tego Kodeksu nie było. W nowoczesnych firmach związki
        stają się archaizmem. Równie dobrze możesz zapisać się do ruchu abolicyjnego
        murzynów z USA albo odwtarzać armię dzielnego Spartakusa - bo przecież ludzie
        są źli z natury i niewolnictwo nadal nam grozi. Szkoda czasu. Lepiej poczytać
        dziecku bajki.

        5 >nieprawiedliwości wobec kobiet zdarzają się nadal....
        Jasne, że się zdarzają! Podobnie jak i wobec mężczyzn. Dodam więcej –
        jakościowo te krzywdy się od siebie niczym nie róznią. Dodam, że wszystkie są
        ścigane z mocy tzw. Prawa. Weź jednak pod uwagę, że ruch wyzwolenia kobiet nie
        powstał aby ścigać krzywde wyrządzona jakiejś kobiecie ale po to aby kobieta
        stała się pełnoprawnym podmiotem prawa. I stała się. Nie ma już podstaw na
        dzielenie ludzi pod względem płci... Separacja została zniesiona. Paradoksalnie
        to z czym emancypantki walczyły – a więc nierówność ze względu na płeć –
        feministki dzisiaj usiłują implementować same (np. rozmaite parytety). Móje
        wytłumaczenie takiej polityki jest krótkie - w demokracji każdy głos sie liczy,
        a socjotechnika polegająca na przeciwstawianiu sobie różnych grup w
        społeczeństwie aby zdobywać głosy sprawdza się od dawna: manifest Komunistyczny
        albo Prawa Norymberskie...

        6. >pozbawiony stereotypów i bezinteresownej chęci krzywdzenia, to
        > uległeś popkulturowej wizjii ponowoczesności...........
        Nie sądzę abym ulegał wizjom... Nie wierzę w możliwość istnienia świata bez
        stereotypów. Szczególnie wierzę w potrzebę istnienia tzw stereotypów
        pozytywnych i dlatego polecam ci książkę pt” stereotypy, które pozalają żyć”.
        Ni epojmuje także dlaczego obrusza cię funkcje poznawcza stereotypów. Ta
        funkcja jest zdarzeniem, dzieki któremu każdy z nas może funkcjonować. Przemyśl
        to i ... doceń.

        7. > Jesli kobiety tz wyzwolone np. w latach dwudziestych XX wieku mialy
        manierę > ubierania się w garnitury to po to, aby pokazac że mają wolnośc
        wyboru..........
        Wskazuję na to samo co ty: tamte kobiety domagały się wolności wyboru, a
        współczesne fe. wyniosły z tamtej idei tylko tyle, że usilnie zamieniają
        kobiety w mężczyzn. Podkreślając, brak zasadniczych różnic wynikających z
        natury płci zabijają jednym strzałem zarówno istotę kobiecości (odmienność od
        mężczyzn) i to o co walczyły emancypantki czyli równości płci względem prawa.
        Bo czym jest równość kiedy nie ma sprawiedliwośc?

        8 > Jesli znasz ajkąs feministke ktora ubiera się jak facet i jest cholernie
        przez > to nieatrakcyjna, to bądź łaskaw jej powiedzieć że wygląda paskudnie...
        A Niech sobie chodzi jak fleja. Sądzę, że życie nauczy lepiej rozumu niż ja:))

        9 > Uwielbiam czuć się kobietą, bo ciesze sie z tego że nia jestem i nie wiedze
        > powodów aby swoją kobiecośc ukrywać......
        Super. Weź tylko pod uwagę (już widzę oburzenieJ) że o tym co jest kobiece
        decyduje mężczyzna ... , a o tym co męskie – kobieta. Kobiecość i męskość w
        naszym gatunku nastawionym na prokreacje (jak dotąd żadna „światła myśl” tego
        nie zmieniła) rodzi się i określa właśnie w dopełnieniu odmienności płci. W
        różnych epokach były oczywiście różne wzorce - do których dążono – ale
        zawsze „napięcie” powstawało na pierwotnej i naturalnej linji – prokreacji i
        wychowania.

        10. > I na zakończenie: ja sie nie oburzam, że niektorym wydaje sie iż
        feministka to > herod-baba. Ja po prostu uważam ze to jest smieszne i
        nieprawdziwe...
        A dlaczego uważasz, ze to jest śmieszne i nie prawdziwe? Tobie to nie pasuje
        i ok. Ale mogą być takie fe., którym ten wzór odpowiada. Każda z „pań” broni
        stereotypu bliskiego jej sercu. Kłopot tylko w tym, że każda jest gotowa mówić
        w imieniu całej reszty. A tak jak w XIX w. mozna btło powiedzieć o fe. jedno:
        np. wyróznia je to, że wszystkie domagają sie prawa wyborczego (to np określało
        je jako grupę) tak dzisiaj nic pewnego o feministkach powiedzieć się nie da.
        Biorąc pod uwage rózne odłamy feminazizmu tzw feminazistki opluwające kobiety,
        które np zostają paniami domu śmiem twierdzić, że nawet nie da sie powiedzieć,
        że wszystkie fe. domagaja się wolności wyboru własnej drogi życiowej dla kobiet.

        PS. Jesli masz podwyższony puls to nie odpowiadaj teraz ale za godzinę:) Nie
        piszę aby Cie agitować, upokarzac bądź udawadniać ci co kolwiek. Moje poglądy
        nie są dla Ciebie zagrożeniem:), a więc się nie denerwuj i Ty mi także (gdybys
        miała taką chęć) nie ubliżaj bo odpowiem Ci tak, że sam będę się tego
        wstydził;((((. Pisze o tym co wydaje mi się prawdziwe. Na marginesie innego
        twojego tematu dodam tylko, że nie jest prawdziwy podział, o którym piszesz:
        wrażliwe fe. i w większości chamy czyli antfe. ja juz nawet nie liczę opluć
        i "jobów", które "wrazliwe fe." posłały w moim kierunku za ... odmienne
        poglądy. Pozdrawiam
        • nietakasama Re: Mordy feminizmu 09.12.04, 04:30
          Nie oburzam się, po prostu nie zgadzam.
          Doceniam to, że podjąłes dyskusje w formie zjadliwej a nie zajadliwej :)

          Chwilami mialam wrażenie że przyczepiasz się na siłę- zacytwałam Machiavellego
          po to, abu uzmyslowic ci ze zlo będzie istniec tak dlugo, jak dlugo będą
          istnieć ludzie. Rzecz w tym, w jakim nasileniu...

          Piszesz o braku powodów wo feministycznej aktywności w dzisiejszych czasach. A
          ja je dostrzegam; nie wiem czy cie przekonam, ale jako kobiwta widzę wiele
          rzeczy ktore należałoby zmienić.Naprawde jest sporo zagadnień społecznych w
          których kobieta jest krzywdzona.
          Oczywiscie, nie tylko kobiety sa krzywdzone, ale o to wlasnie chodzi aby
          istanialy ruchy zabierające glos w imieniu każdej z krzywdzonych grup, prawda?
          Bo to nas przybliza do kontroli nasilenia zla we wspolczesnym świecie.

          Dalej, piszesz, ze związki zawodowe sa anachroniczne. A ja uważam że nie są, i
          tu sobie nie podyskutujemy :) Po prostu.

          Twoją odpowiedzią na moje stwierdzenie ze krzywdy wobec kobiet nadal się
          zdarzają jest to, ze wobec meżczyzn też. Oczywiście, i ja tego nie neguję.
          Ale, przyznaj obiektywnie, mężczyzn "krzywdzi" sie społecznie na poziomie innym
          niz ten wynikajacy z patriarchalnej pościzny, i ucziciwe spytaj sam siebie, czy
          jednak kobiety wciaż jeszcze nie doznają dyskryminacji cześciej niż mezczyźni?

          Kobieta stala sie pełnoprawnym podmiotem prawnym.
          I tu nasuwają sie dwa pytania:
          czy to prawo jest respektowane lub czy w każdej kwesti skonstruowane jest tak,
          aby tę róznoprawność akcentować/wyrazać?
          oraz
          Czy zmieniła się mentalnośc spoleczeństwa które te prawo powinno respektować?

          Oba te pytania de facto lącza się ze sobą.


          Funkcja poznawcza stereotypów mnie nie ytle obrusza co... martwi. Oczywiście,
          już czytając Aronsona (pierwszą tego typu książke jaka wpadła mi w rączki)
          dowiedzaiłam sie że stereotypy ułatwiają życie i pomagają żyć.Ale kiedy stają
          się wykładnią tego, jak postrzegamy rzeczywistość, pryzmatem przez ktory go
          widzimy, są juz niebezpieczne. A tak sie nietety dzieje- powoli co budzi w e
          mnie zgroze, przestajemy myśleć. Zjadamy na surowo to, co słyszymy. A przez im
          więcej ust przejdzie dana opinia, tym staje się prostsza...

          Ok, jesli rozumiesz zachowanie kobiet w latach 20 (te, ktore przytoczylam we
          wcześniejszym poście)to wiesz co chcialam wyrazić- że bylo to manifestacją.
          I zgodziłabym sie ze takie samo zachowanie dzisiaj jest bezcelowe, gdybym takie
          zachowanie obserwowała :)
          Ja po prostu nie uważam ze feministki się maskulinizują, bo tego nie obserwuję
          wśród żadnej z moich koleżanek, czy na innych"feministycznych" polach
          obserwacji; po prostu uważam że tak nie jest, i nie wiem skąd u ciebie taki
          pogląd....

          Piszesz jeszcze tak (cytując mnie):
          > I na zakończenie: ja sie nie oburzam, że niektorym wydaje sie iż
          > feministka to > herod-baba. Ja po prostu uważam ze to jest smieszne i
          > nieprawdziwe...
          > A dlaczego uważasz, ze to jest śmieszne i nie prawdziwe? Tobie to nie pasuje
          > i ok. Ale mogą być takie fe., którym ten wzór odpowiada. Każda z „pańR
          > 21; broni
          > stereotypu bliskiego jej sercu.

          Widzisz, muważam że to jest smieszne i nieprawdziwe, bo streotypy mają to do
          siebie,że uogólniają. Czyli przypisuja jakaś ceche wszystkim przedstawicielom
          danej grupy.
          Byc moze sa feministki ktore manifestuja swoją chęc zmaskulinizowania sie, ale
          z pewnością nie są wiekszoscią. A stereotyp czyni je większością, co jest
          paranoja :)

          I jeszcze jedno- ten stereotyp drażni mnie ponieważ sprowadza temat feminizmu
          do bzdur, drobiazgow... a zagłusza jego istote-efekt jest taki że feministki
          chcią być słuchane gdy mówią o rzeczach istotnych, o pewnych palących
          problemach, a tymczasem zagłusza je dyskusja na temat tego, dlaczego właściwie
          tak się ubierają?
          Ręce mi opadają.
          Nie wiem czy wiesz co prubuje napisać, ale wolałabym żeby tematem dyskusji o
          feminiźmie bylo np: dlaczego te feministki tak dazą do tych parytetow lub o co
          im chodzi z tym obrzezaniem?
          Zamiast: dlaczego feministki nienawidzą mezczyzn? Dlaczego ubierają sie jak
          chlopy?
          I mówi sie o rzeczach nieistotnych...

          Napisałam, ze uwielbiam czuc się kobietą, a ty napisaleś, naprawde nie wiem po
          co, że o tym co kobiece decyduja mężczyźni. Może i masz rację, ale nie w tym
          rzecz. Chciałam podkreslić że jestem feministkom a jednak lubie akcentować
          swoją kobiecość, wbrew stereotypowi. I dodam ze znam masę takich feministek.

          Ja rozumiem że moze cię drażnić rozdrobnienie feminizmu na odlamy, ale jak
          napisałam wcześniej, nie odnajdziesz jednej Wszechmatki feministki :)
          Taka juz jest rzeczywistośc naszej wspołczesności - porównaj judaizm
          interpretowany przez rabinów w Izraelu, USA czy Hiszpanii - wciaż jednak
          pozostają pewne fundamenty tego, co niezmienne.
          Niezmienne jest to, że feministki zgodnie z nazwą swojego ruchu opowiadają sie
          za prawem kobiet.
          Prawem do... ( i tu mógłbyś wymieniać, w zależności od konkretenego "odłamu")


          Napisales jeszcze coś: ze przedstawiam prosty podział na wrażliwe feministki vs
          chamy i anyfeminisci.
          Nigdy takiego podzialu nie rysowalam i chciałabym się dowiedziec skąd
          wyciagnałeś taki wniosek?
          Byc może z tematu w ktorym irytowalam sie zalewem chamskich postów prymitywnych
          antyfeministow (tzn prymitywnych przedstawicieli antyfeminizmu), ale to nie
          zoznacza że dzielę świat według takiego podzialu.
          W wielu postach pisalam ze ja w mężczyznach widze sprzymierzeńców, a nie
          wrogow. Przeciwników widze w chamach, prostakach i agresowrach, jakiejkolwiek
          płci by nie byli.
          I nie sjestem dzieckie, wiem że feministki bywają nie tylko delikatne ale i
          agresywne.
          Ale ja sie pod tymi drugimi nie podpisuję. Występuję w imieniu tych pierwszych,
          oczywiście w ogromnym uproszeczniu :)

          _____________

          I kończac: nie uważam zeby twoje poglądy byly dla mnie zgrożeniem. Są raczej
          szansą, bo chcesz dyskutować, dajesz mi sposobnośc i szanse do wymiany opinii.
          Nie masz skrajnych poglądów, a na to jestem uczulona, nikogo tez nie
          atakujesz...
          W wielu punktach się z tobą nie zgadzam, ale przeciez to normalne.
          I wierz mi lub nie, twoja wypowiedź należała do jednej z bardziej wyważonych
          reprezentowanych przez mezczyzn odwiedzajacych to forum. A to sobie cenię :)
          Rzecz w tym, żeby rozmawiać.

          • Gość: Jacenty Re: Mordy feminizmu IP: 217.96.29.* 09.12.04, 11:17
            W wątku o M. zwracam Twoja uwagę na to, że spór o to czy natura człowieka jest
            dobra czy zła nie jest rozstrzygnięty ani na płaszczyźnie filozoficznej ani
            psychicznej ani biologicznej. Różne nurty rozstrzygają go po swojemu i na tej
            podstawie nadbudowują „resztę” koncepcji człowieka i społeczeństwa. Co ciekawe,
            że twój pogląd na naturę ludzką podzielają głównie neokonserwatyści. Ruchy o
            korzeniach liberalnych (a więc i emancypacja) przyjmuje, że natura człowieka
            jest „dobra”. Wyrazem tego podziału jest np. dążenie do większej represyjności
            prawa u neokonserwatystów (ludziom nie można ufać) i ciągłe powiekszanie
            zakresu wolności u liberałów (przejaw medialny: róbta co chceta:)- w domyśle:
            jesteście dobrzy więc będziecie robic dobrze).
            Mam nadzieje, że to co napisałem ciebie nie znudziło bowiem chcę zwrócić twoja
            uwage na jeden aspekt. Emancypantki działały jednoznacznie w nurcie liberalnym
            (dajcie nam wolność, a zrobimy z niej właściwy użytek) ale feministki
            niepostrzeżenie przeszły na pozycje... neokonserwatywne (przynajmniej co do
            mechanizmu). To co piszesz o swoim postrzeganiu natury człowieka jest
            znamiennie neokonserwatywne. Feministki nie dążą już do rozwijania wolności jak
            emancypantki. Dążą do jej ograniczania do grupy własnych zwolenniczek. Postulat
            parytetu jest tego jasnym przykładem. Jeszcze w XIX wieku (w państwach rodzącej
            się demokracji i wolności) parytety gwarantowały udział w ciałach rządzących
            np. ludziom z wyższym wykształceniem (lepiej niech na wspólne państwo większy
            wpływ maja profesorowie niż analfabeci) albo tym którzy płacą większe podatki
            (dlaczego ma mieć jeden głos facet, który płaci taki podatek, ze utrzymuje
            wszsytkie szkoły państwowe przez pół rorku jak i ten, który nie daje złamanego
            centa) albo mają szlacheckie pochodzenie (ich rodziny udowodniły przywiązanie
            do patriotyzm). Na koniec PRLu w dobie rodzącej się wolności, parytet
            gwarantował 70% miejsc w Sejmie dotychczas rządzącej PZPR. Tamte parytety
            upadły w walce z wolnością ale także w walce z potrzebą równości. Jeszcze
            francuzi krzyczeli o równości wyrażonej w braterstwie. Parytet feministyczny
            oznacza podział na braci i siostry. A dlaczego akurat wg płci, a nie
            zainteresowań?) Wprowadzenie parytetów oznacza nie tylko klęskę wolności i
            równości (osobiście o to aż tak nie dbam) ale dla bacznych obserwatorów powinno
            być sygnałem o tym co się stało np. z dawnym ruchem emancypacji. Feminizm
            współczesny ma już całkiem inny charakter. Nie dąży do wolności. Powiedziałbym
            całkowicie odwrotne. Dąży do wzmocnienia pozycji własnej grupki... Działa
            prosta i prymitywna teoria rewolucji: wczoraj oni byli panami, a jutro panami
            będziemy my (oni oczywiście staną się chamami). Deklarujesz się jako
            feministka – nie łudze się, że zmienię twoje zapatrywanie. Mogę tylko
            zaapelować do ciebie żebys była uważna i nie naginała przed samą sobą faktów
            dla dobra ideologii, do której się przyznajesz.

            (naprawde jest sporo zagadnień społecznych, w których kobieta jest
            krzywdzona.....
            Kobieta jest tylko wyróżnikiem biologicznym (podobnie jak mężczyzna). Nikt nie
            ma prawa przemawiać w imieniu kobiet albo mężczyzn. Ten kto to robi dokonuje
            zwykłego fałszerstwa. Fałszerz to kłamca i manipulant. A manipulant to ktoś kto
            deklaruje inne cele, a cele rzeczywiste z jakiś względów ukrywa. Albo to ktoś
            kto uważa jak nasz M.;), że cel uświęca środki – ciekawe, że podobnie uważali
            Hitler i Stalin

            ( o związkach zawodowych...
            Ależ dlaczego nie chcesz dyskutować?! To świetny przykład do porównanie dla
            feminizmu i emancypacji (tutaj też kiedys chodziło o wolność, a kończy się na
            obronie przywilejów własnych branż kosztem innych branż). Zakończyła się
            niepostrzeżenie epoka walki o wolność, a zaczęła się epoka walki o interesy.
            Ale ok. szanuję to wycofanie się poprosze tylko żebys porównała dane dotyczące
            np. liczebności zz. obecnie i 10-20 lat temu w państwach Europy. Popatrz także
            na reprezentacje polityczną zz. w parlamentach kiedyś i dzisiaj.

            ) Ale, przyznaj obiektywnie, mężczyzn "krzywdzi" sie społecznie na poziomie inny
            ) niz ten wynikajacy z patriarchalnej pościzny, i ucziciwe spytaj sam siebie,
            czy
            ) jednak kobiety wciaż jeszcze nie doznają dyskryminacji cześciej niż mezczyźni
            Patriarchalna spuścizna to tylko stereotyp i to taki który spokojnie możesz
            okreslic po swwojemu „zjadany na surowo”:-). Nie znasz rodzin gdzie rządzą
            kobiety od całych pokoleń? Gdzie faceci praktycznie się nie liczą? W wiekszości
            rodzin które ja znam panie decydują o wiekszości spraw(zadziwiająca rola
            społeczna matrony!!! Czyli najdojrzalszej nestorki rodu-zjawisko
            socjologiczne!!!). Dodajmy, że jest to rola wyniesiona od własnych babć i
            prabać, wyniesiona z tradycji. Nie oznacza to matriarchatu w tych rodzinach(nie
            pozwólmy wmanewrować się w taki prostacki podział: tu matriarchat, a tam
            patriarchat) Oznacza to zazwyczaj równowage, którą dwoje ludzi (małżonków)
            ustala zgodnie z własnymi temperamentami i potrzebami i wzorcami. Nie wiem,
            który model jest dominujący (albo która płeć-podczas wojny zdecydowanie
            kobiety:). Jeśli jednak jest choćby kilka przypadków nie odpowiadających tezie
            o patriarchacie to teza ta jest nieprawdziwym stereotypem (w tym przypadku
            prawdziwym stereotypem byłoby: część rodzin była i jest zdominowana przez
            mężczyzn, a część przez kobiety). A co do roli społecznej (poza rodzinnej) –
            zazwyczaj to efekt różnic biologicznych pań i panów, który wpływa na ich wybory
            drogi życiowej i roli w społeczeństwie.

            ) Ja rozumiem że moze cię drażnić rozdrobnienie feminizmu na odlamy, ale jak
            ) napisałam wcześniej, nie odnajdziesz jednej Wszechmatki feministki :)
            Ani mnie to draż ani nie drażni. Po prostu stwierdzam fakt.W rzeczywistości nie
            ma czegoś takiego jak ruch feministyczny bo ruch musi mieć wspólne podstawy
            ideowe. „Kobieta” jako idea to troche mało. Musi być jeszcze jakieś "beee"
            albo "meee". Idea zmusza do opisania choćby potrzeb tej kobiety. A potrzeby te
            sa przez rózne organizacje kobiece opisywane dokładnie odwrotnie. Patrz protest
            podpisany przez kilkadziesiąt organizacji kobiecych wobec popieranej przez
            kilkadziesiąt innych organizacji kobiecy minster Jarugi. Pisanie o wszechmatce
            feminizmu jest wbrew pozorom ważne. Wszechmatka odzwierciedla bowiem pierwotny
            mit o wspólnym interesie kobiet. Tymczasem czegoś takiego nie było i nie ma. A
            skoro nie było i nie ma to nie występuje „skrzywdzona kobieta” ale skrzywdzony
            czlowiek. Judaizm, o którym piszesz posiada właśnie ową wszechmatkę – biblie,
            znaczne części tory. Różnice dotyczą tylko interpretacji, a nie źródła.
            Tymczasem kobiety nie mają porównywalnej wszechmatki. Dlatego tego sie nie da
            porównać.

            ) Niezmienne jest to, że feministki zgodnie z nazwą swojego ruchu opowiadają
            sie
            ) za prawem kobiet.
            W świetle tego co wyżej, logika wskazuje, że nie opowiadaja się za prawem
            kobiet do.. ale tylko za prawem własnej grupy do... mówienie o prawie kobiet
            do... to kłamstwo, uzurpacja, i manipulacja. Większość znanych mi kobiet
            odrzuca postulaty feministek i nie daje im prawa do mówienia w ich imieniu. Dla
            wielu z nich wiele postulatów fe. Jest wręcz obraźliwe- np.1. znajome, które
            robią kariery twierdzą, że parytety traktują je jak osoby niepełnosprawne,
            grosze, którym należa się jakieś fory, a przecież one są świetne i to trzeba
            cenić 2. feministyczna medialna presja na rzecz robienia prze kobiety kariery
            to dla znajomych wychowujących dzieci dezawuowanie ich wyboru, to kpina z nich,
            które wybrały dom (uważają, ze ten wybór je uszlachetnia bowiem zrezygnowały z
            egoistycznej kariery na rzecz poświęcenia sie "tworzeniu" przyszłych pokoleń 3.
            feministyczne demonizowanie podziału ludzi na kobiety i mężczyzn traktują jako
            rozbijanie rodzin, w której one dążą do tego „aby b
            • Gość: Jacenty Re: Mordy feminizmu cdn IP: 217.96.29.* 09.12.04, 11:37
              2. feministyczna medialna presja na rzecz robienia prze kobiety kariery to dla
              znajomych wychowujących dzieci dezawuowanie ich wyboru, to kpina z nich, które
              wybrały dom (uważają, ze ten wybór je uszlachetnia bowiem zrezygnowały z
              egoistycznej kariery na rzecz poświęcenia sie "tworzeniu" przyszłych pokoleń 3.
              feministyczne demonizowanie podziału ludzi na kobiety i mężczyzn traktują jako
              rozbijanie rodzin, w której one dążą do tego „aby być jednym z mężem”. 4.
              żądanie prawa do aborcji traktuja jako żądanie prawa do bezprawia. 5 żądanie
              prawa dla zrównania związków homoseksualnych (czesty postulat kilku grup fe.)
              traktują jako dezawuowanie ich „prawdziwych rodzin” nastawionych na słuzbe
              dzieciom i wychowanie, a nie tylko na bycie z kimś wzgodzie z własnym popędem
              (rodzina sterana wychowaniem i rodzeniem zrównana z rodziną opartą na popędzie
              to je oburza) takich spraw można wiele wymienić!. To wystarczająco duzo aby
              całe tłumy kobiet pozbawiały feministki prawa do mówienia o „prawie kobiet
              do...”. To prawo fe. do takiej mowy wygląda na kolejny stereotyp, który jest
              potrzebny dla spójności własnej ideologii i lepszej pozycji w demokratycznej
              walce. To stereotyp oparty na manipulacji, a więc kłamstwie, a więc sterotyp
              negatywny.
            • nietakasama Re: Mordy feminizmu 11.12.04, 16:41
              Po cześci mne przkonales do niektorych swoich stwierdzeń, ale trudno mi się dow
              wszystkiego odnieść bo napisaleś bardo dużo :)

              Odpowiedm może skrotowo i szerokim lukiem :)

              Po pierwsze, co do parytetow, to pisalam akurat w imieniu pewnej większość, ja
              osobiście parytetow nigdy nie akceptowalam i zawsze mnie drażniły :) W tej
              kwestii jestesmy zgodni i wyniklo tu pewne nieporozumienie raczej z moje winy.
              Więc zostawmy już ten temat.
              Dalej: temat zwązkow zadowodych dalej wydaje mi się nie adekwatny. Nie
              przekonasz mnie i juz :)

              Napisaleś coś, za co mam ochotę cie usciskać ; kobieta to tylko wyróznik
              biologiczny. I tu mjasz moje pełne poparcie- TAK , igdyby to dotarlo choć do
              cześci troglodytów przestali by dzielić, nakreślać granice i podejmowac próby
              dyskryminacji.
              Myśle ze na jednym gruncie zgodzić sie nie mozemy, bo czytalam twojego posta i
              wydaje mi se że twój sprzeciw wobec feminizmu wynika z faktu, że uważasz go za
              robiacy obecnie więcej złego niz dobrego.
              I to jest dla mnie teza do przemyslenia, bo nie mge jej z gruntu odrzuciuć-
              być może masz racje, musialabym to przeanalizowac, i ucziciwe sobie
              odpowiedzieć...
              Ale uwierz mi na slowo, bo nie jestem nawiedzona babą szukajaca sobie wroga na
              siłe: ja, jako kobieta , wiele razy z powodu mojej plci spotykalam się z
              dyskryminacją, mniej lub bardziej subletlną, ale wciąż bolesną.
              Nie znosze poblazliwości facetów gdy zabieram glos w dyskusji, nie znosze tego
              ze prawo do wypowiedzi musze sobie wywalczac, ze dopiero gdy pojmą ze mój świat
              nie mobraca sie wokół ciuchow kosmetyków i solarium zaczynają mnie traktowac
              poważnie. Nie znosze tego że bylam wychowywan a w domuw ktorym uczono mnie od
              najmłodszych lat że moją rolą jest sluzyć męzczyźnie, sprzatać, gotowac, dbac o
              jego dobro psychiczne.Tak jakbym rodząc się z macica byla juz do czegoć
              predestynowana. Nie znosze komentarz w rodzaju: taka ładna i taka mądra, kto by
              pomyślał- bo mi uwłaczają, po raz kolejny zmuszają do walki o posłuch.
              Nie znosze tego że doznawszy krzywdy fizycznej od mezczyzny słyszalam od
              własnej rodziny upsrawiedliwienia że jest mężczyzną, poniosły go nerwy i
              powinnam mu odpuścić... Nie znoszę tego, ze gdy meżczyźni próbowali mi
              wyrzadzić krzywde na gruncie seksualnym, czesto gdy się skarzylam (bogu dzieki
              zawsze unikalam nieszczescia) slyszalam ze moze sprowokowała etc etc.
              Nie umiem tez pogodzić się z myslą że powinnam nastawić sie iż jak moje starsze
              kolezanki w trakcie rozmowy o pracę uslyszę pytanie o swoje plany rozrodcze lub
              o to czy pozostaję w stalym zwiazku. I boli mnie obowa o to, ze moja praca
              zawiśnie kiedys na wlosku bo zajdę wciąze (a boje się takien sytuacji).
              Tak jak nie moge sie pogodzic z faktem, ze jesli doznam kiedyś molestowania
              seksualnego (doznawałam od obcych ludzi, więc dlaczego nie od szefa?) to wielu
              buców gotowych będzie to zlekceważyć, a ja będe musiala zacisnąć zęby i
              pogodzić sie z tym...

              W moim życiu bylo tyle sytuacji w ktorych czulam się gorsza bo urodziłam sie
              kobietą że w pewnym momencie mialam ochote powiedziec STOP! Dla idiotycznych
              przejawow dyskryminacji. Fakt, ze przybiera ona glównie formy związane z
              mentalnością nie sprawia, ze to mnie boli, wierz mi...

              I chyba dlatego podpisuję się pod feminizmem bo upatruję w nim jedyną sznsę na
              zabranie glosu w spraiw kobiet ktore tak jak ja czuja się umniejszane z powodu
              swojej płci.
              Ja wiem, ze wiele moich poglądow jest bardzo dziwnych, ze stanowią chybrydę
              poglądow liberalno-konserwatywnych, ale to wynika z faktu że sa moimi tworami,
              ze staram sie znaleść złoty środek i nie popadac w skrajności.
              Patrzę na swiat i wiem z czym sie zgadzam, a z czym nie, i choćby nie wiem kto
              nie wiem jak bardzo naciskal, nie podpusze sie pod czyms co mi nie odpowiada w
              imię solidarności w ruchem ktory popieram.

              Czy ludzie są źli (konserwatynie) czy dobrzy (liberalnie)?
              Wiesz za co pokochalam Błażeja Pascala? :)
              Za to że okreslil nas mianem myślących czcin, ujmując w swoich poglądach
              zarówno naszą wzniosłość jak i podlosc, zwierzecość... Staram się tego trzymać,
              bo nie chce ludzi ani potępiać, ani naiwnie im wierzyć :)

              A z moich obserwacji wynika ze jako tlum jestesmy bardzo zwierzecy i często
              podli, ajko jednostki potrafimy się wzniesc ponad tę zwierzecość- dlatego
              wyjąlwszy antyfeministę ze świata jego stereotypow i rozpoczynając z nim
              rozmowę, pytając jego, jako jego a nie czlonka ruchu co sadzi o tym czy o
              tamtym , często jestem w stanie znaleźć konsensus :)
              • nietakasama Re: Mordy feminizmu 11.12.04, 16:46
                Niezly mi wyszedl skrót :)
                Musze jedno sprowstowac, bo zmienia zupelnie sesn moej wypowiedzi:

                >W moim życiu bylo tyle sytuacji w ktorych czulam się gorsza bo urodziłam sie
                > kobietą że w pewnym momencie mialam ochote powiedziec STOP! Dla idiotycznych
                > przejawow dyskryminacji. Fakt, ze przybiera ona glównie formy związane z
                > mentalnością nie sprawia, ze to mniej boli, wierz mi...
                • Gość: Jacenty Re: Mordy feminizmu IP: 217.96.29.* 15.12.04, 11:09
                  Sorry za zwłokę ale nie miałem szans poforumować.
                  Wyróznik biologiczyny oznacza bilogiczna różnice K i M. Ta różnica wyznacza
                  inne role biologiczne, a w ich konsekwencji role cywilizacyjne. To jest natura
                  i jej prawa. Te prawa bywają określane przez fe. jako dyskryminujące. Ja
                  nazwałbym je ograniczające dla obydwu płci w innych, specyficznych zakresach.
                  Bunt przeciwko temu prawu to tak jak bunt przeciwko sile ciążenia. Dla mnie to
                  cywilizacyjna dekadencja i regres.

                  Doceniam emancypacje za to, że wskazała kilka spraw społecznych wymagających
                  naprawy ale sprzeciwiam się metodom rozwiązywania tych spraw proponownym przez
                  feminizm. Pomysły fe. mają zazwyczaj charakter reaktywny, a nie refleksyjny czy
                  kreatywny. „Faceci nas gnębili 1000 lat to teraz sobie odbijemy!”.

                  Rozumiem Twoje żale dotyczące sytuacji, w których byłaś źle traktowana z racji
                  tego, ze jesteś kobietą. Nie będę z tym dyskutował bo to Twoje doświadczenie!
                  Ale czy dlatego, że ktoś potraktował cie pobłazliwie wynika, że trzeba zakładac
                  organizację? Mnie to dziwi i wybacz ale i śmieszy dziecinnością. Trochę w
                  stylu: „żeby dorośli nas traktowali jak należy” zakładamy bojową organizację...
                  To słaby sposób na zdobycie szacunku.
                  O ujawnianej względem ciebie „opresji seksualnej”: istnieje zasadnicza różnica
                  przezywania zycia erotycznego przez K i M. Wbrew powszechnej propagandzie
                  równości seksualnej to jednak dwa calkiem odmienne światy oparte na innych
                  przejawach tego samego instynktu. Tutaj swoje zdanie zmieniłbym chyba dopiero
                  wtedy gdyby w statystykach policyjnych okazało się kiedyś że kobiety gwałca co
                  roku tyle samo mężczyzn co M. Kobiet (ale to tak samo prowdopodobne jak to, że
                  modliszek zje modliszkę)... Gwałt jest jednoznacznym przejawem prymitywnego
                  instynktu samca względem samicy. Jednostki prymitwne dopuszczają się gwałtu bo
                  nie potrafia nad tym instynktem panować. Instynkt w czystej postaci.
                  Cywilizacje podają różne formy opanowania popędu np. podporządkowania go
                  rozmaitym wyższym wartościom. Ale ten instynkt leży zawsze u podstaw zachowań
                  seksualnych. M. oskarżają K o prowakacje seksualne (taki żartobliwy może
                  przykład: dodatek feministyczny do GW to wysokie obcasy - po co kobiety
                  sugerują, że mają dłuższe nogi - prowokują nas! czy to aby nie jeden z
                  przejawów kobiecego instynktu prowokacji i gromadzenia samców, instynktu
                  będącego odpowiednikiem gwałtu?), Płcie moga się na to obrażqać ale czy nie
                  jest to cywilizacyjnie dopuszczalny przejaw kobiecych prymitywnych instyktów...
                  mamy się na to obrażać? To całkiem naturalne. Żebyśmy się dobrze zrozumieli:
                  nie namawiam do tolerancji gwałtów (wprost pzrciwnie!!!) ale do zrozumienia
                  tego, dlaczego kobieta prowokuje, mężczyzna gwałci, i tego jakie są przejawy
                  tego instyktu u ludzi, którzy nad nim panują. „Gdy pojawia się zrozumienie
                  znika agresja” (jak w pewnej reklamie).

                  Dlaczego oburzasz się na pytania dotyczące twoich planów rodzinnych zadawane
                  przez szefa? Gdybys miała malą albo średnią firmę z trudem zamykająca budżet i
                  musiała podjąć decyzję o zatrudnieniu pracownika, czy nie chciałabyś wiedzieć
                  czy pani, która przypadła ci do gustu, nie zniknie na urlopie wychowawczym albo
                  macierzyńskim? Od jej planów macierzyńskich może zależeć być albo nie być
                  twojej firmy (a na pewno dodatkowe kłopoty). Moja żona już trzy lata nie
                  pracuje zawodowo (pierwsze dziecko 2.5 drugie 0.5) – dla jej firmy to poważny
                  kłopot.

                  Feminizm jako sposób zabierania głosu w sprawach kobiet... To plakietka mało
                  wiarygodna. Zapewniam, że dla sprawy powaznego traktowania kobiet więcej
                  zrobiła nieznosząca feminizmu Margharet Thatcher (przepraszam jeśli zrobiłem
                  błąd w nazwisku) albo Maria Curie Skłodowska niż pani Środa czy Jaruga. Dwie
                  pierwsze wzbudzają szacunek i jednoczą w podziwie, dwie ostatnie odpychają od
                  siebie roszczeniową postawą, agresją, manipulacją i dzieleniem nas ludzi.
                  Dzielenie ludzi co zawsze prowadzi do nieszczęść. Patrząc na takie przykłady
                  najdobitniej widać, że twoje przekonanie o tym, że feminizm to jedyna szansa na
                  zabranie głosu w sprawach kobiet jest bardzo pesymistyczne i ...
                  niesprawiedliwe dla tych pań, które wyłamały się z tego stereotypu. Gdyby im
                  któs kiedys powiedział: dostałaś nobla bo trzeba było go dac kobiecie ze
                  względu na poprawność polityczną to by go wyśmiała, a gdyby Pani Premier
                  powiedzić, że jej kariera to efekt parytetów albo poparcia raczej „płci” niż
                  racji ... to chyba znowu posłałaby swoją flotę na nowa wojnę.

                  Zachęcam do wyjmowania mnie ze świata moich stereotypów i obiecuję odwdzięczać
                  się tym samym.
                  • nietakasama Re: Mordy feminizmu 17.12.04, 00:52
                    Nie uważam żeby podpisywanie się pod feminizmem bo jako kobieta czuje sie
                    często umniejszana w swoich rolach, to powod blachy czy dziecinny. Dla mnie to
                    powod najsłuszniejszy. Ale co do tego pewnie cie nie przekonam, chcę
                    wypowiedziec jedynie swoje zdanie.

                    Dlaczego szef nie ma prawa mnie pytac po moje plany maciezyńskie?
                    Bo rownie dobrze móglby spytać jakich środkow antykoncepcyjnych używam i czy
                    uprawiam seks w miejscach publicznych (bo to świadczy o moim rozsaku).
                    Nie czuje sie w obowiazku dzielić swoja intymnoscią z obcym czlowiekiem z
                    ktorym wiążą mnie jedynie stosunki zadowodowe, poniewaz jestem kobieta.
                    Mezczyzna nie słyszy takich pytan, niech więc i mi będzie to oszczędzone.

                    Ja nie wiedze powodu aby dyskutować ned genezą gwaltu.
                    Tak jak nie wolno zabijać, bo ktoś jest irytujący, tak jak nie wolno krasc, bo
                    ktoś ma otwarta torebkę, tak nie wolno gwałcic bo kobieta ma obcislą sukienkę.
                    Gwalt to zbrodnia na ciele i umyśle, jak dla mnie objaw degeneracji i czuję
                    wstręt do tego rodzaju degeneratow.

                    I dalej- role spoleczne,związane z plcią, ulegaly modyfikacji w miarę rozwoju
                    spoelczenstwa. Na poczatku samiec polowal, ona rodziła i otaczała opieką. Im
                    bardziej stawaliśmy się niezalezni od warunkow przyrodniczych, tym bardziej
                    rozmywaly się role męskie i zeńskie.
                    I dlatego nie istnieje w moim przekoneniu jakiś jeden "naturalny" podział.
                    Naturalne jest tylko to, że kobieta moze rodzić, a mężczyzna nie. Bo tak
                    dyktuje bilogia. Sle nie bez przyczyny użylam slowa "może".
                    Owszem, naturalne jest że obie polcie dziela sieobowiązkami, ale ten podzial
                    wc8iążjeszcze zbyt często wynika z zalożen podobnych twoim- to znaczy z
                    doszukiwania sie jakiegos "prawa" w tym zakresie- a nie z indywidualnie
                    wypracowanej umowy-kompromisu.

                    I na koniec- jeśli uważasz że feminizm jest malo wiarygdny, bo sa feministki
                    malo wiarygoidne,to z tego punktu widzenia dawno już powinnismy zarzuciż wizyty
                    u lekarza, lub dac sobie spokój z wzywaniem policji- w końcu tyle naokolo afer,
                    o tylu przypadkach niekompetencji się słyszy...

                    p.s. mnie tez tu nie bylo od kilku dni ;)
                    • Gość: Jacenty Naprawdę jestes nietakasama...a to dobrze IP: 217.96.29.* 20.12.04, 11:55
                      Pisząc o "szefie wypytującym sie o Twoje plany życiowe" przedstawiasz cos na
                      kształt "koncertu życzeń". Spełnienie tych żądań jest równie realne jak
                      oczekiwanie żeby ludziom wyrosły skrzydła. Chciałabys żeby własciciel firmy, w
                      której masz pracować nie pytał się o sprawy decydujące o Twojej zawodowej
                      aktywności? Zapewniam cie że on nie pyta się o to z wścibskości seksisty ale
                      dlatego, że ta firma daje utrzymanie jemu, jego rodzinie, a może i kilku
                      osobom. Każdy chciałby być młody, piekny zdrowy i bogaty ale sory skoro życie
                      nas rozczarowuje. Na przedstawione ci (ekonomiczne;) argumenty, zaczerpniete z
                      życia, odpowiadasz ideologicznym i utopijnym zaśpiewem(godnym religii chociaż
                      fe. nie jest religją!), a ja jestem dziwnie pewien że byłabyś pierwsza za tym
                      aby zadać takie pytania kandydatce do pracy w Twojej prywatnej firmie np. trzy
                      osobowej(liczebność ma znaczenie). I wiesz czemu tak myslę i skąd to wiem? (nie
                      z seksistowskiego zarozumialstwa;-))) ale dlatego, że sama przyznałaś, że
                      ludzie nie maja wcale "dobrej natury" i trzeba więc przyjąć, że zatrudniająca
                      się u Ciebie pani może planować naciągnięcie Ciebie i Zusu jednocześnie. Jestes
                      gotowa płacić swoimi kłopotami, a i pieniędzmi, za takie pożal sie Panie
                      Boże "ideały"? Nie wierzysz przecież tak jak liczne Twoje zadeklarowane
                      lewicowo koleżanki (patrz kolejny post, w którym zostałem skrajnie
                      indywidualistycznym burzujem - to jednak jest miłe;-)), nie wierzysz w "dobrą
                      naturę człowieka", zostałaś już oczarowania spostrzeżeniami o ludzkiej naturze
                      pana M, co jak myslę skutecznie zatrzymuje u Ciebie proces wypierania i
                      zagłuszania rozsądku, myslenia życzeniowego i ignorującego ... człowieka.

                      Nie widzisz powodu aby dyskutować o genezie gwałtu... to juz kolejna sprawa, o
                      której nie chcesz dyskutować, a takie podejście może być zabójcze dla Twoich
                      poglądów:) ale na serio co myslisz o stwierdzeniu "wysokie obcasy to gwałt na
                      psychice mężczyzny"? czy równouprawnienie ma oznaczać bolszewicką "urawniłowkę"
                      płci czy ma uwzględniać odmienne potrzeby i odmienne traktowanie słabości
                      właściwych dla obydwu płci? jak bys potraktowała postulat wprowadzenia obok już
                      istniejącego w kilku krajach zakazu "zbyt otwartego wyrażania zainteresowania
                      seksualnego" (okreslanego jako seksistowskie i karalne), zakazanie chodzenia w
                      szpilkach, malowania twarzy i stosowania spódnic ponad kolana? (uprzedzę, że
                      dla mnie obydwa zakazy są, czy byłyby, równie ... nie ludzkie ale myslę, że
                      gdyby któryś z nich wprowadzać to logika nakazywałaby wprowadzenie obydwu).

                      > Owszem, naturalne jest że obie plcie dziela sie obowiązkami, ale ten podzial
                      > wc8iążjeszcze zbyt często wynika z zalożen podobnych twoim- to znaczy z
                      > doszukiwania sie jakiegos "prawa" w tym zakresie...

                      Chyba insynuujesz mi, że podział zadań dla naszych płci wyprowadziłem z religii
                      (taki argument miałby sens w sporze z osoba należącą do okreslonego kościoła,
                      a ja przyjąłem założenie, że nic na ten temat o Tobie nie wiem) albo kultury, a
                      ja wyprowadzam ten podział ról własnie z bilogii, którą okreslam jako naturę.
                      Zazwyczaj (nie zawsze) podział ról, który znajdujemy w naszej cywilizacji
                      (także religii) wynika z owej natury-biologii. Nie rozumiem jak mozna nie
                      dostrzegac oczywistego: ciąża, poród, karmienie, ciąża, poród karmienie, a jak
                      chcesz trzecie to jeszcze raz to samo. I masz z bańki 10 lat. Wybierasz co
                      innego? ok Twoje zycie - coś zyskujesz coś tracisz - Twój rachunek strat i
                      zysków. Ale po co uważać, że takie prawo nie istnieje, po co samemu sie
                      oszukiwać i zapalczywie przekonywac innych, że może byc inaczej? Jak? biegać
                      do pracy do 9 miesiąca? ściągac mleko do ściągaczki? oddać maleńkie i
                      wytęsknione dziecko obcej kobiecie pod opiekę(sic! jakżeby inaczej-kobiecie!)?
                      To sa prawa kobiet? To jest ideologiczna ślepota i występowanie przeciwko
                      interesowi kobiet. Dodam, że nie dyskutuje o Tobie ale o feminizmie:-)). A To o
                      czym piszę czyli "ideologiczne deptanie macierzyństwa" stanowi dla mnie jedną z
                      najbardziej odpychających oblicz feminizmu. Pozdrawiam.
                  • sweetnighter Re: Mordy feminizmu 18.12.04, 02:30
                    Otóż, szanowny kolego Jacenty, z przykrością stwierdzam, że pomimo całej
                    elokwencji, wykazujesz specyficzną (nawet dosyc zabawną) ułomność rozumowania
                    charakterystyczną dla kogoś, kto – sądząc po wywodach – swój swiatopogląd
                    kształtował w toku lektury Najwyższego Czasu („feminazistki” hehe – Rush
                    Limbaugh to pewnie twój idol?) i generalnie hołduje dosyc tandetnej wersji
                    (burzuazyjnego) liberalizmu. Mysle zresztą, że celowo wyolbrzymiasz
                    (rzeczywiście istniejące, choc raczej w odniesieniu do kwestii
                    niefundamentalnych) rozbieżności w łonie feminizmu, mimo, że zasadniczy
                    kierunek jego postulatów jest oczywisty. Podstawowa słabośc twojej analizy
                    bierze się z wulgarnie indywidualistycznego pogladu na życie społeczne. „Nie
                    istnieje nic takiego jak społeczeństwo, istnieje tylko zbiór jednostek” – to
                    twoja idolka, Maggie T. Stosując tego typu kategorie, niektórych zjawisk po
                    prostu sie nie dostrzega w ich realnych kształtach. Tylko datego możesz
                    twierdzic, że „feminizm dziś [po wywalczeniu prawa wyborczego] to foklor, nie
                    stoją za nim żadne realne społeczne problemy”. (Mówiąc szczerze, to miłe, że
                    nie pretendujesz to reprezentowania pogladów wszystkich mężczyzn, bo to, co
                    tutaj serwujesz, to po prostu reakcyjny obciach jakich mało).

                    Jak wiadomo, od początku celem kobiecych ruchów emancypacyjnych była i jest
                    zmiana stosunków społecznych w celu usunięcia źródeł systematycznej
                    (ponadjednostkowej, nieprzypadkowej) opresji dotykającej kobiet _jako kobiet_
                    własnie – a nie po prostu kobiet jako izolowanych jednostek. Otóż sęk w tym, że
                    feminizm jest nadal nośny i aktualny, ponieważ wiele z przejawów opresji kobiet
                    _nie zniknęło_ wraz z wywalczeniem prawa wyborczego. W twojej argumentacji mamy
                    tu typowy dla pewnego nurtu liberalnej mysli burżuazyjnej absolutyzowanie
                    wolności politycznej (akt głosowania raz na cztery lata), z lekceważeniem
                    uwarunkowań kulturowo-społeczno-ekonomicznych, które dopiero decydują o realnej
                    treści tych wolności i praw (stereotypy płciowe wynikające choćby z religii,
                    wyznaczające kobiecie role podrzedną i hamujące mozliwości samorealizacji, w
                    tym udział kobiet w życiu publicznym; nierówności płacowe i inne materialne;
                    przemoc wobec kobiet; ograniczanie wolności do decydowania o swoim ciele; itp.
                    itd.). Ponieważ mamy do czynienia ze zjawiskami o skali ogólnospołecznej,
                    dotykajacymi kobiet jako grupy społecznej, walczyc mozna z nimi tylko
                    organizując się w ruchu społecznym, stąd ruch kobiecy nadal ma sens. Droga do
                    emancypacji kobiet jako jednostek jest własnie ruch społeczny.

                    Tutaj dochodzimy do parytetów, które są jedyna drogą odkręcenia tych głeboko
                    zakorzenionych nierówności. Bo jest chyba oczywiste, że _obiektywną_
                    konsekwencją postawienia sprawy w sposób, jaki proponujesz, tzn. „OK, do tej
                    pory byłyście deptane i dyskryminowane, no ale teraz juz będzie cacy, ponieważ
                    odtąd szanujemy prawa każdej jednostki niezależnie od płci; nie można jednak, w
                    postaci parytetów, wprowadzac nowej formy pozytywnej dyskryminacji, itp.” –
                    będzie jedynie usankcjonowanie, ugruntowanie na wieki owej fundamentalnie
                    nierównej pozycji kobiet, bedacej spuścizną całych wieków opresji, dominacji i
                    dyskryminacji. To tylko jeden z przykładów, kiedy twoja abstrakcyjna
                    ideologia „wolności jednostki” lekceważy istniejące społeczne nierówności,
                    skrywając całkiem realne interesy.

                    Jeszcze na trzy sprawy chciałbym zwrócić uwagę. Kuriozum jest podawanie
                    przykładu Thatcher jako kogoś, kto zrobił wiele dla sprawy kobiet. Oczywiscie,
                    mozna powiedzieć, że Maggie „udowodniła, iż nawet kobieta może byc skutecznym
                    premierem”. No cóz, ale wszyscy rozsądni ludzie wiedzieli to od dawna - no może
                    poza kolegą Jacentym i jemu podobnymi. Za to każdy, kto ma choćby blade pojecie
                    na temat tego okresu, spraw takich jak ustawodawstwo dotyczące samotnych matek
                    czy funduszu alimentacyjnego, wie, że na jej polityce najbardziej straciły
                    akurat kobiety. Równiez wzrost ubóstwa dotnął w ogromnym stopniu kobiet. To tez
                    jest b. ważny wymiar feminizmu.

                    Co do kobiet, które bezrefleksyjnie „łykaja” seksistowskie stereotypy i wedle
                    nich żyją („mężczyzna to mój pan, moim ostatecznym celem zyciowym wiernie mu
                    słuzyć jako zona i matka jego dzieci”) – cóz, podobnie jak istnieje syndrom
                    Żyda-antysemity, czy geja-homofoba, tak i jest mnóstwo kobiet, które tę hołduja
                    tej fałszywej świadomości, otrzymanej w toku wieków indoktrynacji jako b. wazny
                    element tożsamości – z tym rozstac sie bardzo trudno, nie można lekceważyć
                    społecznej presji, jaka tutaj występuje. Przypominam, że wyłączając duże
                    miasta, Polska pod tym względem tkwi jeszcze często w XIX w. Śmieszne są twoje
                    uwagi o rzekomym polskim matriarchacie – realna władza ekonomiczna, polityczna
                    w sposób oczywisty była zawsze w reku mężczyzn.

                    No i wywodząc o „pozytywnej roli stereotypów”, racjonalizujesz,
                    uspraswiedliwiasz i sankcjonujesz najbardziej prostackie i opresyjne
                    uprzedzenia, ich źródło lokalizujac w jakiejś, rzekomo niezmiennej i
                    abstrakcyjnej, „naturze ludzkiej”, nie dostrzegając, że maja one żródła i
                    podłoże – _społeczne_, konkretno-historyczne – tutaj znowu mamy wulgrany
                    ahistoryzm.
                    To tyle luźnych uwag. Oczywiście opersji kobiet nie sposób rozpatrywac w
                    izolacji od podłoza ekonomicznego, czyli mówiąc po prostu – kapitalizmu,
                    którego jak mi sie wydaje jesteś naiwnym apologetą (to
                    potępianie „partykularyzmu” zz rzekomo w kontraście do czego – altruizmu
                    pracodawców? No i pochwalanie chamskiego ingerowania wzycie osobiste kobiety
                    przez pracodawcę, który sam kieruje się własnie nagim ekonomicznym interesem,
                    depcząc ludzką godność). Ale tak juz na marginesie – kolejnym absurdem jest,
                    sformułowana w analogii do sytuacji feminizmu, twoja teoria nt. odwrotnej
                    zalezności pomiędzy prawami pracowniczymi, a siłą ruchu związkowego. Jest
                    oczywiście odrowtnie, tzn. ta relacja jest wprost proporcjonalna. Spójrz kolego
                    na USA – kraj o nieistniejacym kodeksie pracy i bardzo słabych związkach. Na
                    przeciwnym biegunie Szwecja, kraj o bardzo rozwinietym ustawodawstwie socjalnym
                    i największym stopniu uzwiązkowienia na śiwiecie. Dlaczego tak jest? Ano jest
                    tak dlatego, że wszelkkie prawa pracownicze były zdobywane w ciężkiej walce i
                    musiały byc nieustannie _bronione_, przed nieustannymi atakami na nie
                    kapitalistów. To dlatego związki nigdy nie mogły powiedzieć „OK, mamy kodeks
                    pracy, to możemy rozejść sie do domu). Relatywna siła lub słabość związków
                    zawodowych wiąże sie z czym innym – mianowicie pozycja pracodawców (np. silną w
                    warunkach dekoniunktury i bezrobocia, albo strukturalnie, trwale silną jako
                    efekt podporządkowania całego systemu politcznego interesom korporacji, vide
                    USA). Otóż patrząc na Polskę obawiam sie, że podobnie może byc z feminizmem,
                    tzn. wszelkie „zdobycze” będą miały zawsze charakter tymczasowy, będą
                    nieustannie zagrożone kontrakcją kleru i konserwy, podobnie było przeciez z
                    ustawą antyaborcyjną. Zatem nawet wówczas nie liczyłbym na rychłe zniknięcie
                    feminizmu ze sceny, przykro mi.
                    • nietakasama Re: Mordy feminizmu 18.12.04, 15:23
                      Wof.
                      Pozostaje pod prawdziwym wrazeniem sposobu w jaki wyłozyłes swoje racje ;)

                      Z większością się zgadzam.

                      I generalnie, musze sie podpisac pod jednym wnioskiem z twojego postu- zaden
                      ruch, wywalczywszy cokolwiek poprzez swoje działania, nie może, jak
                      napisaleś "rozejść sie do domu", bo jego role jest w tym momencie dbanie o
                      utrzymanie wywalczonych przywilejów i ugruntowanie ich w mentalności. Tam gdzie
                      jest rewolucja, jest tez kontr-rewolucja. Jeśli uzyskawszy coś na gruncie
                      społecznym pozostawimy tę "zdobycz" samej sobie, szybko to, co zostało
                      wypracowane, zniknie.
                      Choć pigułkę antykoncepcyjną wynalazł lekarz, jej wynalezienie nie doszloby do
                      skutku gdyby nie dwie kobiety. I teraz, owszem, mamy pigułkę.
                      Ale nam, kobieta chcącym ja stosować pozostaje teraz upominac się o prawo do
                      jej stosowania. O dofinansowanie, o przychylnosc kościoła w tym względzie, o
                      zmiane mętalności lekarzy w naszym kraju, ktorzy nazbyt czesto zamiast wypisac
                      receptę odesla cię z kwitkiem wyglosiwszy ci najpierw takie kazanie, że czujesz
                      się jak szuja bo masz czelnosc prosic o coś takiego jak pigułka...
                      Jesli teraz "odpuścimy" w Polsce nie zmieni sie nic, a moje corce będzie równie
                      trudno zdobyć rzetelne informacje nt. pigułki oraz dostep do niej , jak mi.
                      • Gość: bezdenny Re: Mordy feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 17:50
                        nietakasama napisała:

                        > I teraz, owszem, mamy pigułkę.
                        > Ale nam, kobieta chcącym ja stosować pozostaje teraz upominac się o prawo do
                        > jej stosowania. O dofinansowanie, o przychylnosc kościoła w tym względzie, o
                        > zmiane mętalności lekarzy w naszym kraju, ktorzy nazbyt czesto zamiast
                        wypisac
                        > receptę odesla cię z kwitkiem wyglosiwszy ci najpierw takie kazanie, że
                        czujesz
                        >
                        > się jak szuja bo masz czelnosc prosic o coś takiego jak pigułka.

                        Po co Ci przychylność koscioła przy łykaniu pigułki?
                        czemu chcesz żebym płacił jak masz ochotę pofiglować w łóżku?
                        Czy możesz zmieniać lekarzy, czy też jesteś skazana tylko na jednego?
                        Ps Chicałabyś zmieniac mentalność lekarzom. Komu jeszcze?
                        • nietakasama Re: Mordy feminizmu 18.12.04, 19:13
                          Po co mi przychylnosc kościoła?
                          Poniewaz ta sfera ma w moim życiu bardzo wazne znaczenie, i nie mam zamiaru sie
                          przed toba z tego spowiadać. Niech za wyjaśnienie wystarczy ci stwierdzenie że
                          nie sprawia mi przyjemności swiadomość, że postępuje wbrew nakazom kosciola,
                          nawet jeśli nadal uważam ze postepuję słusznie.Tak samo jak rodzicow nie
                          wykresla się ze swojego życia ponieważ nie akceptują pewnych twoich poczynań,
                          tak ja nie umiem w ten sposob wypisać kościoła ze swojego życia. Mam do tego
                          bardzo osobisty stosunek i na tym skończmy.Nie umiem gać va banque na gruncie
                          wartości- wszystko, albo nic, pigułka albo kościół.Fakt że przyjmuje pigulke
                          nie sprawił nagle, że Jezus stal sie w moim życiu tylko imieniem postaci
                          historycznej.

                          Czemu chce dopłat?
                          Raz, dla tego ze ja także, w corocznym rozliczeniu dokładam swoją cześc do
                          ogolnej miarki (żebyś nie utrzymywał że to TY masz za to placić).
                          A dalej, jesli uważasz że doplaty potrzebne są mi po to, żebym sobie mogła
                          pofiglowac w łóżku,to przemyśl to jeszcze raz- bez pigulki też da się figlować.
                          I dlaczego uważam ż epaństwo powinno ponosi cześc kosztow? To bardzo proste:
                          kobieta ktora pozostaje pod wpływem stalem, najsuteczniejszej z dostępnych
                          antykoncepji z pewnoscią - nie usunie ciązy - nie wyrzuci dziecka na śmietnik -
                          nie odda dziecka do (państwowego przecież) domu dziecka. A jesli chcesz w tym
                          miejscu postulowac o masowa wstrzemięźliwosc wszystkich tych, ktorzy nie chca
                          miec dzieci, to od razu radze wypisać wielki transparent i isc z tym na miasto.
                          Może sie uda...
                          Póki co trzymajmy się realiów.
                          Od zarania dziejów ludzie uprawiali i nadal uprawiac będą seks- malżeński i
                          poza malżeński. Jeszcze żadna religia i żaden system polityczny nie zdołał tego
                          zmienić. Wiec może juz czas pomyśleć o realnych sposobach rozwiązania problemu
                          niechcianych ciąż? A jedynym realnym jest skuteczna antykoncepcja.
                          Jesli znasz skuteczniejsza niż pigulka, napisz mi maila...

                          Czy moge zmieniac lekarzy?
                          Oczywiście, moge. Zmienialam - trzy razy.I to jest chore.
                          Bo szybciej znalazlabym lekarza ktory zrobilby mi na lewo skrobankę (patrzac po
                          ilości ogłoszen w gazetach), niż takiego który przepisze mi pigułki-
                          przynajmniej tam gdzie mieszkam.
                          A to juz jest paranoja.


                          Czyją mentalnośc chcialabym zmienić?
                          Na przyklad mentalność osob pokroju niejakiego bezdennego, ktorzy stosowanie
                          pigułki antykoncepcyjniej nie traktuja jako akt odpowiedzialności, lecz jako
                          szybką drogę do łózkowych figli.
                          Stary, gdyby bez pigułki lub kondpomów nie dalo się figlować, świat juz dano by
                          się wyludnił.I bgez pigułki ludzie uprawiają seks, jak, kiedy i gdzie chcą.
                          Różnica polega na tym, ze ci stosujacy pigulkę nie powoluja do zycia istoty
                          ktora od momentu poczecia bedzie dla wszystkich problemem... Powołują ją do
                          zycia wtedy, kiedy sa na to gotowi psychicznie i finansowo. Chyba że
                          postulujesz za mosową wstrzemięźliwością aż do, dajmy na to 30 roku życia?
                          • Gość: bezdenny Re: Mordy feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 13:55
                            nietakasama napisała:

                            > Po co mi przychylnosc kościoła?
                            > Poniewaz ta sfera ma w moim życiu bardzo wazne znaczenie, i nie mam zamiaru
                            sie
                            >
                            > przed toba z tego spowiadać. Niech za wyjaśnienie wystarczy ci stwierdzenie
                            że
                            > nie sprawia mi przyjemności swiadomość, że postępuje wbrew nakazom kosciola,
                            > nawet jeśli nadal uważam ze postepuję słusznie.

                            Kościół nie jest po to by było nam przyjemnie. wręcz przeciwnie. każda
                            organizacja ma swój "regulamin". Ty akurat nie chcesz go przestrzegać, to nie
                            przestrzegaj, ale nie oczekuj, że to organizacja dostosuje się do Ciebie.
                            Zrezygnuj, znajdź inna instytucję etc. mamy duży wybór. oczywiście kościół
                            ewoluuje i być może kiedyś zmieni swe podejście do wielu spraw. Czy do tej
                            akurat? Watpię. jest ona tak fundamentalnie sprzeczna z nauką kościoła, że nie
                            wierzę, iż w dającej się przewidzieć przyszłości nastąpi zasadnicze
                            przewartościowanie w tej materii. jacenty pisał o kościele "nowoczesnym" takim
                            który stara się pod każdym względem dopasowac do zmieniającehgo się otoczenia.
                            Na koniec zadał pytanie. czemu więcej ludzi woli chodzić do burdelu, niż do
                            tego postępowego kościoła? Po co komu kościół, który nie broni swych
                            fundamentalnych założeń, tylko postępuje zgodnie z nakazem koniunktury. Od
                            koniunktury to są org. feministyczne, partie polityczne itp.


                            Tak samo jak rodzicow nie
                            > wykresla się ze swojego życia ponieważ nie akceptują pewnych twoich poczynań,
                            > tak ja nie umiem w ten sposob wypisać kościoła ze swojego życia. Mam do tego
                            > bardzo osobisty stosunek i na tym skończmy.

                            Nie pozostaje Ci nic innego jak żyć w konflikcie sumienia. każdy ma wybór.

                            >
                            > Czemu chce dopłat?
                            > Raz, dla tego ze ja także, w corocznym rozliczeniu dokładam swoją cześc do
                            > ogolnej miarki (żebyś nie utrzymywał że to TY masz za to placić).
                            > A dalej, jesli uważasz że doplaty potrzebne są mi po to, żebym sobie mogła
                            > pofiglowac w łóżku,to przemyśl to jeszcze raz- bez pigulki też da się figlować
                            > .
                            > I dlaczego uważam ż epaństwo powinno ponosi cześc kosztow? To bardzo proste:
                            > kobieta ktora pozostaje pod wpływem stalem, najsuteczniejszej z dostępnych
                            > antykoncepji z pewnoscią - nie usunie ciązy - nie wyrzuci dziecka na
                            śmietnik -
                            > nie odda dziecka do (państwowego przecież) domu dziecka.

                            je3dna z tych tez, z którymi całkowicie się nie zgadzam. 20 lat temu mieliśmy
                            aborcję na życzenie, a dzieci i tak zabijano i tak lądowały w domnach dziecka.
                            najłatwiej wyciągać jest rękę do innych i mówić : daj. daj 2 zł na prezerwtywę
                            bo mam akurat ochotę. Zdejmujemy z ludzi odpwoiedzialnośc za ich własne
                            postępowanie, uczymy postaw egoistycznych, roszczeniowych, uczymy obojetności.
                            Efekt będzie taki: i tak będą domy dziecka i tak ktoś gdzieś kiedyś zabije
                            własne dzieci ale do tego będziemy mieli jeszcze miliony rozkaryszonych
                            obywateli, którym będziemy fundować kondomy czy co tam jeszcze. Sprawa jest
                            banalnie prosta: chcesz pofiglować, to rób to za swoje. Dla mnie to wręcz
                            oburzające, że w biednym kraju, w którym nie ma porządnych dróg, gdzie ludzie
                            umierają bo nie stać ich na lekarstwa, gdzie dzieciaki mają krzywe kręgosłupy i
                            dziry w zębach, można chcieć fundować kondomy. Jak będziemy mieć tyle kasy co
                            Holandia to sobie będziemy mogli kaprysić.

                            A jesli chcesz w tym
                            > miejscu postulowac o masowa wstrzemięźliwosc wszystkich tych, ktorzy nie chca
                            > miec dzieci, to od razu radze wypisać wielki transparent i isc z tym na
                            miasto.

                            nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że ludzie pieprzą się bez opamietania i z kim
                            popadnie. Dla niektórych może to byc normalne. całe otocznie promuje taką
                            postawę - chwilowa przyjemnośc ponad wszystko. czy wydaje ci się że dziś ludzie
                            śa bardziej jurni niż 30, 50 100 lat temu. Nie, nie są.

                            > Może sie uda...
                            > Póki co trzymajmy się realiów.

                            jasne. Zdaje się, że to od nas zalezy jakie te realia są.

                            > Od zarania dziejów ludzie uprawiali i nadal uprawiac będą seks- malżeński i
                            > poza malżeński. Jeszcze żadna religia i żaden system polityczny nie zdołał
                            tego
                            >
                            > zmienić. Wiec może juz czas pomyśleć o realnych sposobach rozwiązania
                            problemu
                            > niechcianych ciąż? A jedynym realnym jest skuteczna antykoncepcja.
                            > Jesli znasz skuteczniejsza niż pigulka, napisz mi maila...

                            jedyny skuteczny sposób na uniknięcie ciąży to nie kopulowanie. W ciąże
                            zachodzi się z powodu kopulowania, a nie z powodu braku pigułek. Pomysł by
                            skutki własnego kopulowania zwalać na innych nie jest pomysłem od "zarania
                            dziejów" . To stosunkowo nowa koncepcja.
                            >
                            > Czy moge zmieniac lekarzy?
                            > Oczywiście, moge. Zmienialam - trzy razy.I to jest chore.
                            > Bo szybciej znalazlabym lekarza ktory zrobilby mi na lewo skrobankę (patrzac
                            po
                            >
                            > ilości ogłoszen w gazetach), niż takiego który przepisze mi pigułki-
                            > przynajmniej tam gdzie mieszkam.
                            > A to juz jest paranoja.
                            >
                            >
                            > Czyją mentalnośc chcialabym zmienić?
                            > Na przyklad mentalność osob pokroju niejakiego bezdennego, ktorzy stosowanie
                            > pigułki antykoncepcyjniej nie traktuja jako akt odpowiedzialności, lecz jako
                            > szybką drogę do łózkowych figli.


                            Mojej mentalności nie zmienisz, ale łatweij będzie Ci próbować, gdy postarasz
                            się rozumieć choćby na podstawowym poziomie moje argumenty. Tak jak z tymi
                            pigułkami. Ot jak choćby z tymi pigułkami. Łykasz to rób to na swoją
                            odpowiedzialnośc, a nie na moją, każąc mi za to płacić.

                            > Stary, gdyby bez pigułki lub kondpomów nie dalo się figlować, świat juz dano
                            by
                            >
                            > się wyludnił.I bgez pigułki ludzie uprawiają seks, jak, kiedy i gdzie chcą.
                            > Różnica polega na tym, ze ci stosujacy pigulkę nie powoluja do zycia istoty
                            > ktora od momentu poczecia bedzie dla wszystkich problemem... Powołują ją do
                            > zycia wtedy, kiedy sa na to gotowi psychicznie i finansowo. Chyba że
                            > postulujesz za mosową wstrzemięźliwością aż do, dajmy na to 30 roku życia?

                            To bardzo ciekawa i nieuprawniona teza. Zakład mianowicie że lufdzie nie będą
                            popełniać błędów, tylko trzeba im stworzyć warunki. oczywiście zagadką zawsze
                            będzie jak ludzie którzy popełniają błędy mają stworzyć bezbłedne warunki
                            pozwalające błędów nie popełniać. na razie efekt mamy taki - za 10 lat w wielu
                            krajach EU zacznie się całkowicie załamywać system ubezpieczeń i emerytur. Z
                            powodu kryzysu demograficznego. (to zresztą całkiem inny temat ). Zastanaiwa
                            mnie tylko taka sprawa: jak ktoś kto nie jest przygotowany finasowo i
                            psychicznie by zarobić na własne prezerwatywy ma kiedykoliwek być przygotowany
                            do posaidania dziecka? To zdumiewająca koncepcja. Oto mamy obywatela X i dajemy
                            mu taki przekaz: "X, wiemy że chcesz sobie pofiglować, ale nie jesteś
                            przygotowany na dziecko. Wiemy też, że nie jesteś przygotowany na wydatek w
                            wysokości 2 zł na kondoma. Przez 2 lata będziemy kupować ci kondomy a ty w tym
                            czasie dojrzewaj do świadomego rodzicielstwa." Bzdura. Ktoś kto potzrebuje ode
                            mnie 2 zł by pofiglowac nigdy do niczego nie będzie przygotowany. Co najwyżej
                            do tego, żeby wymagać więcej od innych, a nic od siebie.
                            A co lekarza - cóż zycie takie już jest , że nie spotykają nas w nim same
                            przyjemności, sami uprzejmi ludzie.
                            • nietakasama Re: Mordy feminizmu 19.12.04, 16:07
                              Nie chciałam wchodzić w kwestie nojego stosunku do kościoła, bo ty tego
                              ewidentnie ani nie rozumiesz, ani nie czujesz. Pisanie ze jak mi sie nie podoba
                              to sobie moge zmienić świadczy o tobie w sposób, ktory zniechęca mnie do
                              dyskusji na ten temat akurat z tobą.
                              Uważam ze jesteś pod tym względem jeszcze bardzo niedojrzały.
                              Bo koscioł to nie supermarket ktory sie mienia kiedy koszty zakupu idą w góre.
                              Moze kiedys to zrozumiesz. Pewne sprawy sa trudniejsze do rozwikłania niz
                              szczeniackie stwierdzenie "Zrezygnuj, znajdź inna instytucję"- bo maja swoje
                              korzenie w sercu i duszy. Może kiedyś to pojmiesz.

                              Napisałeś:
                              > Nie pozostaje Ci nic innego jak żyć w konflikcie sumienia. każdy ma wybór.
                              Dla ciebie zycie jest czarno-białe. Dorośnij.

                              Piszesz, że antykoncepcja i tak niczego nie rozwiąże, a przeciez 20 lat temu
                              aborcja byla legalna i i tak dzieci wyrzucano na smietnik.
                              No tak, tak jest najprościej- skoro nie znjadziemy absolutnego panaceum na
                              wszystkie bolączki, to lepiej sobie odpuścić. Po co malowac pasy na drodze,
                              skoro wypadki drogowe i tak beda się zdarzały?
                              A nie przyszło ci czasem do głowy, że pewne dzialania mają na celu zmniejszenie
                              liczy pewnych negatywnych zjawisk? ZMNIEJSZENIE a nie wyeliminowanie, do to
                              nigdy nie bedzię możliwe.

                              Stosowanie antykoncepcji to nie jest pozbywanie sie odpowiedziaoności za swoje
                              czyny, to braniejej na siebie. I nie pisz prosze ze to ty masz placic- ja także
                              wplacam swoja cześć, tak jak wiele kobiet ktore opowiadają się za dopłatami. I
                              jako podatnicy mają do tego prawo. Podobnie jak ich meżowie czy kochankowie.
                              A wpadanie w świete oburzenie że jak mozna sie zajmowac takimi sprawami skoro
                              państwo biedne,nie mamy autostrad a dzieci maja krzywe kregoslupy to
                              najczystrzej wody demagogia, bo zawsze znajdzie sie cos, co w twoim mniemaniu
                              bedzie ważniejsze od tematu dopłat do antykoncepcji, i zawsze bbedzie można w
                              ten sposob zamknać usta osobom poruszającym to zagadnienie. A dla mnie, równiez
                              obywatelki tego kraju, to jest właśnie bardzo istotny temat, bardzo istotne
                              zagadnienie.Nie drogi,nie skrzywione kregoslupy, ale temat regulacji
                              dostepności antykoncepcji, bo jestem kobietą i to ja, a nie mój maż czy pan
                              bezdenny beda rodzić. Więc bede stać na swoim stanowisku do końca życia jesli
                              będzie trzeba, bez względu na stan dróg w kraju nad wisłą!


                              > nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że ludzie pieprzą się bez opamietania i z
                              >kim popadnie. Dla niektórych może to byc normalne.
                              Stary, co ty piszesz?! Nie trzeba sie "pieprzyc bez opamiętania i z kim
                              popadnie" zeby poczac dziecko. Wystarczy odbyc jeden stosunek po bożemu i to
                              juz moze się zakończyć niechciana ciąża. I jak zwykle, nie pisz mi o tym że
                              jesli sie nie chce dziecka to nie nalezy uprawiać seksu. Bo to banał, komunał,
                              wytarte hasełko.
                              I przerażają mnie twoje konotacje ze słowem antykoncepcja. Antykoncepcja od
                              razu przywodzi ci na myśl skojarzenie z rozwiązloscią. Nie wiem jakie
                              prowadzisz zycie seksualne, ale przyjmij do wiadomosci ze stosuję trwałą
                              antykoncepcję pozostajac od lat w stałyym związku bez dodatkowych przygód.
                              I nnie tylko ja- rozejrzyj się! Zazwyczaj prawidlowosc jest taka; im bardziej
                              dojrzała i spojna para, tym większa wagę porzykłada do zabezpieczenia.
                              Skaczace z kawiatka na kwiatek malolaty i malolaci zazwyczaj maja głeboko
                              gdzieś kwestie zapobiegania ciaży, o czym świadcza wszelkie możliwe statystyki.
                              Ale ty,oczywiście, zamiast wręczyć jurnemu 16 latkowi prezerwatywe, uraczylbys
                              go moralem że jesli nie będzie współzył uniknie niechcianej ciąży.
                              Tak stary, jasne, ja wiem że ty masz proste recepty na wszystko, ale sa one
                              dalekie od realiów...

                              • Gość: bezdenny Re: Mordy feminizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 18:28
                                nietakasama napisała:

                                > Nie chciałam wchodzić w kwestie nojego stosunku do kościoła, bo ty tego
                                > ewidentnie ani nie rozumiesz, ani nie czujesz. Pisanie ze jak mi sie nie
                                podoba
                                >
                                > to sobie moge zmienić świadczy o tobie w sposób, ktory zniechęca mnie do
                                > dyskusji na ten temat akurat z tobą.
                                > Uważam ze jesteś pod tym względem jeszcze bardzo niedojrzały.
                                > Bo koscioł to nie supermarket ktory sie mienia kiedy koszty zakupu idą w
                                góre.
                                > Moze kiedys to zrozumiesz. Pewne sprawy sa trudniejsze do rozwikłania niz
                                > szczeniackie stwierdzenie "Zrezygnuj, znajdź inna instytucję"- bo maja swoje
                                > korzenie w sercu i duszy. Może kiedyś to pojmiesz.
                                jaki jestem taki jestem - nieodjrzały ,szczeniacki etc. Ale napewno nie mylę
                                kościoła z organizacją feministryczną. Nie wiem jak wytłymaczyć dorosłemu
                                człowiekowi, że kościół nie jest od tego by zapewniać nam przyjemnośc i
                                poczucie psychicznego kofortu. No po prostu nie wiem. Kościół ma nam dawać
                                dyskomfort psychiczny - po to wymyślone są rachunki sumienia, pokuta refleksaj
                                nad soba etc. szukasz przyjemności to idź do kina albo na spotkanie towarzyskie.
                                Co do antykoncepcji: nie pisz mi o biednych 16-latkach , ktrórezy nie mają 2 zł
                                na kondoma. mamusia i tatuś nie nauczyli dziecka odpowiedzialności, nie dal 2
                                zł na kondoma - trudno, świat nie jest doskonały.
                                Propozycja by fundować kondomy w biednym kraju jest dla mnie tak absurdalna, że
                                właściwie nawet nie warta polemiki. najwyżej mogę się zastanaiwać do czego
                                dochodzimy skoro zanczynamy miec taką hierarchię wartości i celów. Prawda jest
                                wg mnie dośc babnalna - małpujemy zachodznie rozwiązania nie bacząc na warunki
                                w jakich żyjemy, na naszą zamożnośc, kulturę, system wartoąści etc. Będzie
                                jeszcze gorzej. Nie przekonasz mnie że od 2 albo 32 zł ma zależeć to czy ktoś
                                zabije swoje dziecko, czy nie, czy znikiną domy dziecka czy nie. Skrajny egoizm
                                ma swoją cenę. Nie chce mi się pisac o moralności i rozsądku, bo to i tak nie
                                trafia do zaslepionych. jełsi komus sie wydaje, że jak rozda każdemu po
                                samochodzie, to ustaną kradzieże samochodów, to niech w tym przekonaniu
                                zostaje. Dawaj, dawaj - uczmy tego. 2 zł na kondoma dla Twego syna. Żałosne.
                                Teraz o sprawiedliwości. Pomysł fundowania kondomów wpisuje się w pewną
                                koncepcję pomocy socjalnej. najgłupszą i najbardziej nie sprawiedliwą
                                koncepcję. Polega ona na tym, że udzielamy jej nie tym, którzy jej potzrzebują,
                                ale tym którzy jej chcą. Zamiast z publicznychpieniędzy pomagać tym, którzy z
                                przyczyn od siebie niezależnych nie radzą sobie, dofinasowujemy okreslone
                                produkty okreslonych firm. I tak panience która ma 5 tys miesięcznie dopłacimy
                                na figlowanie tyle ile jakiejś rodzinie na dzienne wyżywienie. Suma takich
                                głupich wydatków a są w budżecie państwa setki takich głupich pozycji sprawia,
                                że mamy tak jak mamy i nie starcza na podstawowe problemy. Jak już wydamy na
                                kondomy to sobie dalej piszmy: kliknij na pajacyka by dożywić dzieci, wyslij
                                sms podaruj coś etc. bo nasze państwo nie mma forsy bo wydało na kondomy,
                                produkcję tytoniu, miodu, przejazdy wojskowych na wakcje etc.. szkoda nawet
                                gadać.
                                >
                                > Napisałeś:
                                > > Nie pozostaje Ci nic innego jak żyć w konflikcie sumienia. każdy ma wybór
                                > .
                                > Dla ciebie zycie jest czarno-białe. Dorośnij.
                                >
                                > Piszesz, że antykoncepcja i tak niczego nie rozwiąże, a przeciez 20 lat temu
                                > aborcja byla legalna i i tak dzieci wyrzucano na smietnik.
                                > No tak, tak jest najprościej- skoro nie znjadziemy absolutnego panaceum na
                                > wszystkie bolączki, to lepiej sobie odpuścić. Po co malowac pasy na drodze,
                                > skoro wypadki drogowe i tak beda się zdarzały?
                                > A nie przyszło ci czasem do głowy, że pewne dzialania mają na celu
                                zmniejszenie
                                >
                                > liczy pewnych negatywnych zjawisk? ZMNIEJSZENIE a nie wyeliminowanie, do to
                                > nigdy nie bedzię możliwe.
                                >
                                > Stosowanie antykoncepcji to nie jest pozbywanie sie odpowiedziaoności za
                                swoje
                                > czyny, to braniejej na siebie. I nie pisz prosze ze to ty masz placic- ja
                                także
                                >
                                > wplacam swoja cześć, tak jak wiele kobiet ktore opowiadają się za dopłatami.
                                I
                                > jako podatnicy mają do tego prawo. Podobnie jak ich meżowie czy kochankowie.
                                > A wpadanie w świete oburzenie że jak mozna sie zajmowac takimi sprawami skoro
                                > państwo biedne,nie mamy autostrad a dzieci maja krzywe kregoslupy to
                                > najczystrzej wody demagogia, bo zawsze znajdzie sie cos, co w twoim mniemaniu
                                > bedzie ważniejsze od tematu dopłat do antykoncepcji, i zawsze bbedzie można w
                                > ten sposob zamknać usta osobom poruszającym to zagadnienie. A dla mnie,
                                równiez
                                >
                                > obywatelki tego kraju, to jest właśnie bardzo istotny temat, bardzo istotne
                                > zagadnienie.Nie drogi,nie skrzywione kregoslupy, ale temat regulacji
                                > dostepności antykoncepcji, bo jestem kobietą i to ja, a nie mój maż czy pan
                                > bezdenny beda rodzić. Więc bede stać na swoim stanowisku do końca życia jesli
                                > będzie trzeba, bez względu na stan dróg w kraju nad wisłą!
                                >
                                >
                                > > nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że ludzie pieprzą się bez opamietania i
                                > z
                                > >kim popadnie. Dla niektórych może to byc normalne.
                                > Stary, co ty piszesz?! Nie trzeba sie "pieprzyc bez opamiętania i z kim
                                > popadnie" zeby poczac dziecko. Wystarczy odbyc jeden stosunek po bożemu i to
                                > juz moze się zakończyć niechciana ciąża. I jak zwykle, nie pisz mi o tym że
                                > jesli sie nie chce dziecka to nie nalezy uprawiać seksu. Bo to banał,
                                komunał,
                                > wytarte hasełko.
                                > I przerażają mnie twoje konotacje ze słowem antykoncepcja. Antykoncepcja od
                                > razu przywodzi ci na myśl skojarzenie z rozwiązloscią. Nie wiem jakie
                                > prowadzisz zycie seksualne, ale przyjmij do wiadomosci ze stosuję trwałą
                                > antykoncepcję pozostajac od lat w stałyym związku bez dodatkowych przygód.
                                > I nnie tylko ja- rozejrzyj się! Zazwyczaj prawidlowosc jest taka; im bardziej
                                > dojrzała i spojna para, tym większa wagę porzykłada do zabezpieczenia.
                                > Skaczace z kawiatka na kwiatek malolaty i malolaci zazwyczaj maja głeboko
                                > gdzieś kwestie zapobiegania ciaży, o czym świadcza wszelkie możliwe
                                statystyki.
                                > Ale ty,oczywiście, zamiast wręczyć jurnemu 16 latkowi prezerwatywe,
                                uraczylbys
                                > go moralem że jesli nie będzie współzył uniknie niechcianej ciąży.
                                > Tak stary, jasne, ja wiem że ty masz proste recepty na wszystko, ale sa one
                                > dalekie od realiów...
                                • Gość: Piter Re: Mordy feminizmu IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 20.12.04, 01:53
                                  Podsumowując: rzucanie grochu o ścianę Poczynając od sweetnightera, który dał
                                  popis marksizmu-leninizmu-stalinizmu, widac jak na dłoni, że feminizm upadł
                                  niedaleko od " kwitnącej jabłoni w słonecznym sadzie", którym jest socjalizm,
                                  jak obrazowo określił to paputczik owej idei, grafoman Szczypiorski, który dziś
                                  zapewne byłby czołowym feministą.
                                  Dla hunwebinów ważniejsze jest realizowanie idei niż sprawiedliwość, własność,
                                  prawo. Po bankructwie komunizmu na placu boju pozostały feministki - jak łatwo
                                  dostrzec - z partią minionego systemu ściśle związane organizacyjnie, finansowo
                                  i - rzecz jasna - ideowo.
                                  Feministka nie zrozumie, że Kościół trwa niezmiennie przy pewnych sprawach -
                                  feminstka chce zmienić Kościół na wzór i pomysł feministyczny. Feministka nie
                                  uszanuje twoich pieniędzy - bo skoro ona (śladowa mniejszość podatników)
                                  dorzuca się na cel dla niej istotny, to ty również musisz - tu już wolnosci i
                                  wyboru nie ma - ot, totalitaryzm waraca, tyle że nie w siermiężnym gomułkowskim
                                  garniturku, ale w sukience, spod której w niespodziewanej chwili wychynie
                                  bestia nowego wspaniałego feministycznego świata.
                                  A największą zbrodnią feministek jest to, że zarażają coraz to nowe umysły
                                  swoją chorą wizją, która prowadząc do zaognienia "walki płci" w efekcie zemści
                                  się szybciej niż można przypuszczać na kobietach.
                                  Ale cóż - dzieciom nie daje się zapałek, a feminstki same (no, z pomocą
                                  czerwonego) dobrały się do znacznie niebezpieczniejszych narzędzi...
                                  P.
                                  • Gość: Jacenty Re: Mordy feminizmu IP: 217.96.29.* 20.12.04, 12:32
                                    Właśnie dzwonili na Anioł Pański tak więc w duchu prawdy, poproszę Piterze abys
                                    nie wkładał do jednego wora sweet&red-night'a (a potem penicylina;)) i
                                    nietakiejsamej. Czerwonanoc działa "jakby" za pieniądze polityków i ideologów
                                    jest fanatykiem, w jego głowie nie ma rozważania racji tam jest ideologia,
                                    kojarzenie argumentów, dialektyka marksistowska, i jasny obraz wroga! A to
                                    zupełnie co innego niz nietakasama... poszukując nietakiejsamej przedrę się
                                    konno przez linię Budionnego:-)) - oczywiście pod Komarowem!
                                    Przyznasz jednak Piterze, że post czerwonejnocy to wyróznienie. Otóż
                                    zostałem "pewnym nurtem burzuazyjnego liberalizmu" (pomiotem N.Cz), a zarazem
                                    wyznawcą abstrakcyjnej ideologii "wolności jednostki" - szczególnie ten
                                    cudzysłów wpisany przez nockę wokół słowa wolność, mnie rozczulił. To jakby
                                    wolność łagierników kładzionych jako stemple "białomorskowo kanała". No i ta
                                    nienawiść względem kapitalizmu. Piekne! Zgadzam się aby za to co mi
                                    zarzucił "czerwony" ktoś kiedys ściął mi łeb na gilotynie w Paryżu, strzelił mi
                                    w potylicę na wschód od Lidy albo przybił mnie do drzwi kościoła w Sarragosie.
                                    Zgadzam się z usmiechem, ciesząc się, ze moje życie miało jednak sens. Jestem
                                    szczerze zachwycony!!! Jak myslisz czy nie powinienem dziękować?????
                                    • Gość: Piter Re: Mordy feminizmu IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 20.12.04, 23:26
                                      Wybacz, Panie Jacenty, ale ja tam różnic nie widzę, a właściwie nie chcę
                                      widzieć. Dla mnie to "chór wujów" (to z Zielonej Gęsi Gałczyńskiego), w którm
                                      chórzyści śpiewają różnymi głosami, ale na jedną nutę.
                                      A co do kwestii drugiej - czy jesteś pewien, że czerwononocniczy/a rozumie
                                      frazesy, których używa? Ja sądzę, że to odklepywanie wykutych na blaszkę
                                      schematycznych zbitek słownych, w zamierzeniu pejoratywny okrutnie. Pamiętam,
                                      jak wprzedszkolu starsi chłopcy uczyli mię, dla zabawy, przeklinać.
                                      Przeklinałem niekiepsko, nie rozumiejąc ni w ząb słów.
                                      Kwestia trzecia - szkoda twojej głowy pod gilotynę, czy kulę enkawudzisty, że o
                                      hiszpańskich bolszewickich bestiach nie wspomnę. Ale sądzę, że
                                      różne "postępowce", "wyzwolone", czerwone - i dnie i noce - nie miałyby nic
                                      przeciwko temu i nie tylko w stosunku do twojej osoby.
                                      Cóż, niedaleko pada jako od kury, a jabłko od jabłoni (ta jabłoń to ze
                                      Szczypiorkiego, grafomana) i dzisiejsi nosiciele i nosicielki rewolucyjnych
                                      sztandarów - obojętne, czy przefarbowanych z czerwonego na różowe, czy tęczowe -
                                      dzielnie kontynuują "intelektualny" dorobek swych komunistycznych (czy się do
                                      tego przyznają, czy nie) poprzedników.
                                      Nie dziękuj im za nic!
                                      P.
                                  • nietakasama Re: Mordy feminizmu 24.12.04, 03:13
                                    Drogi Piterze, wiesz, na czym polega różnica w naszym rozumowaniu?
                                    Na tym, że ty chcesz zmuszać, ja chce przekonać.
                                    Jesli zakladasz że ja chce kogokolwiek do czegokolwiek zmusić, to swiadczy too
                                    twoim , a nie moim nastawieniu.
                                    Fakt, ze wykłsadam swoj punkt widzenia nie oznacza, że chce go komus mlotkiem
                                    do glowy wbić.
                                    Tak, jak najbardziej- chce go przekonać. Alenie zmuszac.

                                    Pozdrawiam.
                                • Gość: nietakasama Re: Mordy feminizmu IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.04, 20:39
                                  Jeśli masz zamiar cytowac wypowiedzi ktore nigdy nie zostały napisane, to
                                  całość zaczyna być bez sensu.
                                  Pisałam o cześciowej refundacji pigełek antykoncepcyjnych, a ty piszesz o
                                  rozdawaniu kondomów. Ech... To nie ma juz sensu...
                                  W ogole nie zrwacasz uwagi na moj argument, ze dopłaty to nie panaceum, ale
                                  jedynie krok w stronę rozwiązania problemu. Ty dalej piszesz ze pigulki nie
                                  spowoduja zniknięcia domów dziecka.
                                  Jakbys w ogole nie czytał....

                                  I nie chodzi oto, panie bezdenny, czy ten 16 smarkacz ma pieniadze na gumki czy
                                  ni- rzecz w tym czy ma poczucie obowiazku kupienia ich, skoro idzie z
                                  dziewczyna do lózka.
                                  Ale komu ja to pisze- czlowiekowi ktory twierdzi że kościół jest od tego żeby
                                  cytuję: dawac nam dyskomfort psychiczny...
                                  Bez komentarza.
                    • logowany1 Re: Mordy feminizmu 19.12.04, 22:55
                      O tej burzuazyjnej mentalności, reakcyjnym obciachu, ataku kapitalistów i
                      zmianie stosunków społecznych jest niezłe. Ten tekst musi chyba pochodzić z
                      jakichś wykopalisk archeologicznych.
                      • Gość: Jacenty Re: Mordy feminizmu IP: 217.96.29.* 20.12.04, 15:50
                        Najgorsze jest to,że ten tekst pochodzi k...a z żywej głowy.
                    • Gość: Jacenty Re: Mordy feminizmu IP: 217.96.29.* 20.12.04, 15:41

                      A gdzie to niby udowodniono, że mój wulgarny (sic!) indywidualizm, jest gorszy
                      od twojego wulgarnego kolektywizmu? Takie przekonanie to dowód na olewanie
                      doświadczenia milionów ofiar jak najbardziej wulgarnego kolektywizmu.
                      Szczęśliwie nawet najbardziej wulgarny indywidualizm nie ma w obyczaju
                      budowania obozów koncentracyjnych dla dobra innych, oczywiście takiego dobra
                      jakie sami chcecie, ot kolektywiści, reszcie dać – czyli zwiększona racja
                      chljeba i zwiększona norma w kopalni, także dla dobra ogółu. Czy tam wyslecie
                      po dniu swego triuumfu, owe "ogłupiałe seksistowska propagandą kobiety", które
                      zechcą byc matkami i żonami, a o których poziomie intelektualnym byłes łaskaw
                      napisać?

                      Cóż to za maniera mieszania szlachetnych ruchów emancypacyjnych, których
                      nadrzędnym postulatem była równość i wolność dla siebie i innych (także
                      mężczyzn) z ekstremalnymi nurtami fe. współczesnego, które charakteryzuje
                      seksizm, dzielenie ludzi, reglamentacja wolnośc i gwałt na równości. Macie tyle
                      samo wspólnego z emancypacja co podpalacze stosów z Jezusem Chrystusem. Smród
                      hipokryzji okraszonej archaiczną ideologią i walką o skrajnie egoistyczny
                      interes (często wyborczy) wybranej grupy – tym to to śmierdzi.
                      Walka o prawa wyborcze znikneła wraz z uzyskaniem tych praw. A jeśli życiowi
                      nieudacznicy chca tłumaczyć dzisiaj własne porażki tym, że sa Żydem, kobieta
                      albo Polakiem to ich problem i prawo. Śmieszy jednakgdy rozgłaszają na około,
                      że „powszechnie wiadomo, że Żyd, kobieta albo Polak ma gorzej” ponieważ wiadomo
                      to tylko gdzie niegdzie, a i to nie do końca. Prymitywne manipulacje w typie
                      bulwarowej prasy w rodzaju np. „coraz więcej kobiet onanizuje się czym wyraża
                      bunt wobec patriarchatu” to szit nad którym nie warto się pochylać. Twoje
                      przekonania są dogmatami tylko w Twojej sekcie, a po za nią czasami uprawia się
                      myślenie krytyczne.

                      Trzeba być przebiegłym propagandzistą żeby sądzić, że Maggy T. udowodniła, że
                      kobieta może być skutecznym premierem”. Oczywiście to bzdura i manipulacja
                      służąca tylko do kpienia z poglądów interlokutora i to bez zważania na to, że
                      on nigdy takich nie wygłosił! Stary dobry bolszewicki trik propagandowy nie
                      wyszedł jak widzę z mody. Maggy udowodniła coś całkiem innego (o czym jak sądzę
                      dobrze wiesz i tu także kryje się twoja manipulacja): udowodniła, że nie można
                      nazywać opresyjnym względem kobiet systemu, w którym kobieta zostaje tym czym
                      została Meggy. Jeśli kobieta zechce to może i nie opowiadajcie andronów o
                      spisku mężczyzn – czy to też jej słowa? Opinie o nieszczęścviach, które spadły
                      jakoby na GB za rządów p. premier wygladaja na zaczerpniete z jakiejś nowej
                      książeczki Wkpb. 12 lat rządów torysów to najlepsze świadectwo zadowolenia
                      Anglików z tego co się działo. Niewątpliwie, że byli i nieszczęsliwi – ci
                      wszyscy, którzy z własnej niechęci do pozytywnych działań zrobili sobie życiowy
                      sztandar. W tym gronie napewno znajdziemy naruszających sprawiedliwość
                      społeczną (hehehe) górników, którzy pragneli życ na koszt innych podatników.
                      Dzisiaj penwie są wdzięczni Meggy za to, że zmusiła ich do znalezienia sobie
                      sensownych zajęć.

                      Co do kobiet łykających seksistowski stereotyp, który przytaczasz:” męzczyzna
                      to mój pan, moim ostatecznym celem życiowym to słuzyc mu jako zona i matka” –
                      hm mysle, że to kobiety równie chore na główke jak faceci, którzy postrzegaja
                      świat damsko/męski w kategoriach nie ustającej walki o władzę. Ja przynajmniej
                      takich nie spotkałem no ale może moja praktyka nie obejmuje szpitali dla
                      obłąkanych. Szczerze mówiąc bardziej przerażaja mnie ludzie, którzy sądzą, że
                      wokół nich zyja tacy, którzy maja takie poglady. Mam takiego sąsiada, który już
                      trzeci rok nie wychodzi z mieszkania z obawy, że go okradną. Jego postrzeganie
                      świata przypomina mi to, które własnie zaprezentowałeś przypisując kobietom
                      wybierającym dom cechy jak zacytowane na wstępie.

                      Twoje uwagi w istocie wydają się być bardzo luuuuźne... . Oparte o jakiś system
                      lewicowej religii trochę cuchnący zjełczałym tłuszczem trockizmu albo
                      abramowszczyzny. Warto wyjść czasami z chlewika własnych poglądów i dostrzec,
                      że aksjomaty, które podajesz są pewnikami tylko dla ciebie. Wtedy dyskusja
                      nabierze sensu. Pisząc o tym jak „wiadomo”, że kapitalizm jest zgubny
                      dyskutujesz na poziomie islamistów gotowych zawsze do dodać, że tak napisano w
                      Koranie. A na co ty się powołujesz? Pseudointelektualny zlepek XIX wiecznych
                      ideologii antykapitalistycznych i własnych spostrzeżeń przy pomocy których
                      tłumaczysz sobie świat? Jak można XXI wieku pisac, że działania pracodawców to
                      realizacja tylko własnego interesu i w ziązku z tym nie ma prawa do zadawania
                      pytań o plany życiowe pracowników? Pracodawca ma na łbie jeszcze własna
                      rodzinę, innych pracowników, w których interesie leży dobrze prosperująca
                      firma, a i także własne Państwo, które z podatków pracodawcy utrzymuje
                      okoliczne żłobki i opiekę socjalna gliniarzy i sołdatów. Niedostrzeganie
                      zgodności interesów pracodawcy, pracowników i państwa to przejaw
                      marksistowskiej ciasnoty, a i to zastopowanej gdzieś w połowie drugiego tomu
                      Kapitału.

                      Co do twoich refleksji dotyczacych naszej ojczyzny to szczęsliwie specjalnych
                      zdobyczy fe. nie dostrzegam. Te kilka ochłapów, które udało im się wywdrzeć
                      złodziejom z rządu Millera utraca w najbliżym roku. I szczerze mówiąc guzik
                      mnie obchodzi z czyich wówczas stypendiów polski feminizm w osobach Jarugi albo
                      Środy będzie się utrzymywał. Skłamałbym pisząc, że mi przykro.

                      PS. Jacenty nie ma kolegów ani koleżanek wśród fanatyków.
                    • Gość: Jacenty Kolega fanatyk? IP: 217.96.29.* 20.12.04, 15:43

                      A gdzie to niby udowodniono, że mój wulgarny (sic!) indywidualizm, jest gorszy
                      od twojego wulgarnego kolektywizmu? Takie przekonanie to dowód na olewanie
                      doświadczenia milionów ofiar jak najbardziej wulgarnego kolektywizmu.
                      Szczęśliwie nawet najbardziej wulgarny indywidualizm nie ma w obyczaju
                      budowania obozów koncentracyjnych dla dobra innych, oczywiście takiego dobra
                      jakie sami chcecie, ot kolektywiści, reszcie dać – czyli zwiększona racja
                      chljeba i zwiększona norma w kopalni, także dla dobra ogółu. Czy tam wyslecie
                      po dniu swego triuumfu, owe "ogłupiałe seksistowska propagandą kobiety", które
                      zechcą byc matkami i żonami, a o których poziomie intelektualnym byłes łaskaw
                      napisać?

                      Cóż to za maniera mieszania szlachetnych ruchów emancypacyjnych, których
                      nadrzędnym postulatem była równość i wolność dla siebie i innych (także
                      mężczyzn) z ekstremalnymi nurtami fe. współczesnego, które charakteryzuje
                      seksizm, dzielenie ludzi, reglamentacja wolnośc i gwałt na równości. Macie tyle
                      samo wspólnego z emancypacja co podpalacze stosów z Jezusem Chrystusem. Smród
                      hipokryzji okraszonej archaiczną ideologią i walką o skrajnie egoistyczny
                      interes (często wyborczy) wybranej grupy – tym to to śmierdzi.
                      Walka o prawa wyborcze znikneła wraz z uzyskaniem tych praw. A jeśli życiowi
                      nieudacznicy chca tłumaczyć dzisiaj własne porażki tym, że sa Żydem, kobieta
                      albo Polakiem to ich problem i prawo. Śmieszy jednakgdy rozgłaszają na około,
                      że „powszechnie wiadomo, że Żyd, kobieta albo Polak ma gorzej” ponieważ wiadomo
                      to tylko gdzie niegdzie, a i to nie do końca. Prymitywne manipulacje w typie
                      bulwarowej prasy w rodzaju np. „coraz więcej kobiet onanizuje się czym wyraża
                      bunt wobec patriarchatu” to szit nad którym nie warto się pochylać. Twoje
                      przekonania są dogmatami tylko w Twojej sekcie, a po za nią czasami uprawia się
                      myślenie krytyczne.

                      Trzeba być przebiegłym propagandzistą żeby sądzić, że Maggy T. udowodniła, że
                      kobieta może być skutecznym premierem”. Oczywiście to bzdura i manipulacja
                      służąca tylko do kpienia z poglądów interlokutora i to bez zważania na to, że
                      on nigdy takich nie wygłosił! Stary dobry bolszewicki trik propagandowy nie
                      wyszedł jak widzę z mody. Maggy udowodniła coś całkiem innego (o czym jak sądzę
                      dobrze wiesz i tu także kryje się twoja manipulacja): udowodniła, że nie można
                      nazywać opresyjnym względem kobiet systemu, w którym kobieta zostaje tym czym
                      została Meggy. Jeśli kobieta zechce to może i nie opowiadajcie andronów o
                      spisku mężczyzn – czy to też jej słowa? Opinie o nieszczęścviach, które spadły
                      jakoby na GB za rządów p. premier wygladaja na zaczerpniete z jakiejś nowej
                      książeczki Wkpb. 12 lat rządów torysów to najlepsze świadectwo zadowolenia
                      Anglików z tego co się działo. Niewątpliwie, że byli i nieszczęsliwi – ci
                      wszyscy, którzy z własnej niechęci do pozytywnych działań zrobili sobie życiowy
                      sztandar. W tym gronie napewno znajdziemy naruszających sprawiedliwość
                      społeczną (hehehe) górników, którzy pragneli życ na koszt innych podatników.
                      Dzisiaj penwie są wdzięczni Meggy za to, że zmusiła ich do znalezienia sobie
                      sensownych zajęć.

                      Co do kobiet łykających seksistowski stereotyp, który przytaczasz:” męzczyzna
                      to mój pan, moim ostatecznym celem życiowym to słuzyc mu jako zona i matka” –
                      hm mysle, że to kobiety równie chore na główke jak faceci, którzy postrzegaja
                      świat damsko/męski w kategoriach nie ustającej walki o władzę. Ja przynajmniej
                      takich nie spotkałem no ale może moja praktyka nie obejmuje szpitali dla
                      obłąkanych. Szczerze mówiąc bardziej przerażaja mnie ludzie, którzy sądzą, że
                      wokół nich zyja tacy, którzy maja takie poglady. Mam takiego sąsiada, który już
                      trzeci rok nie wychodzi z mieszkania z obawy, że go okradną. Jego postrzeganie
                      świata przypomina mi to, które własnie zaprezentowałeś przypisując kobietom
                      wybierającym dom cechy jak zacytowane na wstępie.

                      Twoje uwagi w istocie wydają się być bardzo luuuuźne... . Oparte o jakiś system
                      lewicowej religii trochę cuchnący zjełczałym tłuszczem trockizmu albo
                      abramowszczyzny. Warto wyjść czasami z chlewika własnych poglądów i dostrzec,
                      że aksjomaty, które podajesz są pewnikami tylko dla ciebie. Wtedy dyskusja
                      nabierze sensu. Pisząc o tym jak „wiadomo”, że kapitalizm jest zgubny
                      dyskutujesz na poziomie islamistów gotowych zawsze do dodać, że tak napisano w
                      Koranie. A na co ty się powołujesz? Pseudointelektualny zlepek XIX wiecznych
                      ideologii antykapitalistycznych i własnych spostrzeżeń przy pomocy których
                      tłumaczysz sobie świat? Jak można XXI wieku pisac, że działania pracodawców to
                      realizacja tylko własnego interesu i w ziązku z tym nie ma prawa do zadawania
                      pytań o plany życiowe pracowników? Pracodawca ma na łbie jeszcze własna
                      rodzinę, innych pracowników, w których interesie leży dobrze prosperująca
                      firma, a i także własne Państwo, które z podatków pracodawcy utrzymuje
                      okoliczne żłobki i opiekę socjalna gliniarzy i sołdatów. Niedostrzeganie
                      zgodności interesów pracodawcy, pracowników i państwa to przejaw
                      marksistowskiej ciasnoty, a i to zastopowanej gdzieś w połowie drugiego tomu
                      Kapitału.

                      Co do twoich refleksji dotyczacych naszej ojczyzny to szczęsliwie specjalnych
                      zdobyczy fe. nie dostrzegam. Te kilka ochłapów, które udało im się wywdrzeć
                      złodziejom z rządu Millera utraca w najbliżym roku. I szczerze mówiąc guzik
                      mnie obchodzi z czyich wówczas stypendiów polski feminizm w osobach Jarugi albo
                      Środy będzie się utrzymywał. Skłamałbym pisząc, że mi przykro.

                      PS. Jacenty nie ma kolegów ani koleżanek wśród fanatyków.
              • ton9 Re: Mordy feminizmu 13.12.04, 15:04
                Z zainteresowaniem przeczytałem powyższą dyskusje nietakiejsamej i jacentego. Ja również nie znosze, gdy "poblazliwości facetów gdy zabieram glos w dyskusji, nie znosze tego ze prawo do wypowiedzi musze sobie wywalczac". Podpisuje się pod twoja wypowiedzia rekami i nogami:)
                Przyszedłem po studiach do firmy, a te stare pierdziele nie chca mnie słuchać i lekceważą - jestem dyskryminowany. Powinno powstać prawo, które nakazywałoby mojemu szefowi, żeby przyznał mi racje. Ja również nie znosze, gdy muszę wykazywać się większą skutecznością niż mije koleżanki i koledzy. Jak się nie wykaże, to nie będzie premii, a przecież ma być po równo. Trzeba temu powiedzieć STOP :0
                Albo jak się coś stanie, na przykład, ktoś nie umyje po sobie szklanek, to zaraz winny najmłodszy i robią wielkie halo. A przecież ja miałem ważniejszą sprawę na głowie, niż głupie szklanki. Powiedzmy wielkie STOP dyskryminacji ze względu na wiek, płeć - wszyscy są równi. :0
                A potencjalnie jestem pierwszym kandydatem do wymówienia w przypadku jakiejś restrukturyzacji. Przy rozmowie kwalifikacyjnej pytano mnie o stosunkek do służby wojskowej - tak jakby to, że skończyłem studia nie wystarczyło, za legitymacje moich kwalifikacji. Trzeba zmienić system i powiedzieć STOP dyskryminacji. :0
                Uważam, że powinno powstać prawo, które zapewni równość dla wszystkich, którzy czują się dyskryminowani.
                :)))
    • ardzuna Re: Mordy feminizmu 12.12.04, 13:22
      e, no już miałam nadzieję, ze sobie o jakichś morderstwach poczytam, a tu tylko
      o gębach??! Jestem głęboko zawiedziona.
      • nietakasama Re: Mordy feminizmu 12.12.04, 14:36
        Ja też tak na początku zinterpretowalam temat :)
      • kocia_noga Re: Mordy feminizmu 12.12.04, 17:27
        Ardżuno, o mordach .Dzięki nietakiejsamej poczytałam sobie o poglądach
        Jacentego .No i podziwiam . Tkwić tak wśród wrogów , szaleńców , zbłąkanych
        owiec , kiedy się ma w domu prawdziwą kobietę - to musi być bardzo niemiłe, i
        stąd chyba te wszystkie "mordy", tłuki" i inne liczne dowody grających emocji.W
        dodatku te mordy mogą zamącić prawdziwym kobietom w głowach - więc coż ,
        zacisnąć zęby i trwać w walce !
        • Gość: ida Re: Mordy feminizmu IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.04, 19:45
          Tylko czemu najwięcej o feministkach zdają sie wiedziec mezczyźni?
          Niesamowite, oni sie tego ucza w szkole w jakims osobnym programie nauczania
          że tak duzo wszyscy wiedza na ten temat :)
          • Gość: BUBU Re: Mordy feminizmu IP: *.visp.energis.pl 12.12.04, 20:05
            > Tylko czemu najwięcej o feministkach zdają sie wiedziec mezczyźni?

            CHYBA CHCIALAS POWIEDZIEC,CZEMU FEMINISTKI "NAJWIECEJ" WIEDZA O FACETACH?TE
            TEORIE,TE STEROTYPY,TE "BANIE SIE INTELIGENTNYCH BAB",TE WSZYSTKIE PLANY
            PORZUCENIA KOBIET,TE WSZYSTKIE SWINIE,I TE INNE TERE FERE OD KTORYCH AZ SIE
            JELITO WITA Z WATROBA ZE SMIECHU.
        • ton9 Re: Mordy feminizmu 13.12.04, 15:18
          Jestem wdzięczny kociej nodze za zwrócenie mojej przytępionej wiekami patriarchatu uwagi na fakt, iż reakcja emocjonalna u dyskutanta jest niewątpliwą oznaką jego fałszywych poglądów. :)))
          • kocia_noga Re: Mordy feminizmu 13.12.04, 15:57
            Już o tym pisałam pzry innej okazji i do kogo innego , ale powtórzę specjalnie
            dla ciebie , jako małolata ,żeby wyrównać ci przykrości z tego płynące : do
            wyciągania wniosków używasz swojego własnego osobistego aparatu myślowego ,
            więc nie dziękuj mi za fałszywe czy tez prawdziwe wnioski jakie sobie
            wyciągnąłes z mojego tekstu - zawdzięczasz je sobie. Moje pzresłanie i
            intencje były inne , ale owszem , zdarza się,że emocje odbierają
            rozum .Ogólnie , zależnośc funkcji intelektualnych i emocji ilustruje pewna
            krzywa , której nie chce mi się szukać,żeby ci ją tu wklejać , ale wygląda to
            tak , że zaangażowanie emocjonalne wpływa pozytywnie na intelekt do pewnego
            momentu krytycznego - potem zaczyna szkodzić - im większe emocje, tym bardziej.
            • ton9 Re: Mordy feminizmu 13.12.04, 16:21
              Jestem wdzięczny, za specjalne wyjaśnienia :) Nigdy się do nauki specjalnie nie przykładałem i teraz widać tego efekty. A zatem, jeśli powiem powoli i bez emocji, że stolicą Australi jest Sydney, to mam racje, a jeśli powiem w uniesieniu, że stolicą tego państwa jest Canberra, to nie mam racji?

              kocia_noga napisała:
              > Ogólnie , zależnośc funkcji intelektualnych i emocji ilustruje pewna
              > krzywa , której nie chce mi się szukać,żeby ci ją tu wklejać , ale wygląda to
              > tak , że zaangażowanie emocjonalne wpływa pozytywnie na intelekt do pewnego
              > momentu krytycznego - potem zaczyna szkodzić - im większe emocje, tym bardziej.
              • kocia_noga Re: Mordy feminizmu 13.12.04, 18:21
                Próbuj dalej . Wnioskowanie to prosta sprawa , ale nie dla wszystkich .
                • ton9 Re: Mordy feminizmu 13.12.04, 19:22
                  Cieszę się z tego, że zachęcasz mnie do dalszych kroków. Jednak troche wyraźniejsza wskazówka byłaby zapewne bardziej pomocna w nauce racjonalnego myślenia.
            • ardzuna Re: Mordy feminizmu 13.12.04, 21:24
              czy ton9 to tad9, który postanowił w ten sposób wyłonić się z otchłani KF-ów co
              poniektórych (w tym wyżej podpisanej)?
              • kocia_noga Re: Mordy feminizmu 14.12.04, 11:20
                Tad9 nie ma aż tak dużych problemów z rozumieniem tekstu.
                • ton9 Re: Mordy feminizmu 14.12.04, 18:51
                  Nic dziwnego, że ludzie przyklejają feminizmowi "mordy" skoro feministki nie potrafią jasno wytłumaczyć swoich racji, a przychylnego odbiorcę - takiego jak ja - odpychają niekonkretnymi zarzutami. Moje drogie siostrzyczki brakuje wam dobrego PR, ot co.

                  PS. ton9 to ton9, a tad9 to tad9


                  kocia_noga napisała:

                  > Tad9 nie ma aż tak dużych problemów z rozumieniem tekstu.
        • Gość: Jacenty hm IP: 217.96.29.* 15.12.04, 09:53
          to bardzo kobiece co napisałaś. "Ma wspaniałą kobietę", a psuje sobie karmę
          dodatkową aktywnością... My faceci mamy ten wredny testosteron i gdy juz jakaś
          wspaniała kobieta piastuje nasze domowe ognisko ... chetnie wyruszamy na jakąś
          wojenkę. Ale co wy o tym wiecie? Barbi, breskva ile juz dam się wykruszyło
          tylko dlatego, że dziecie zapłakało?
          • Gość: Zachodni Wiatr Re: hm IP: 212.244.77.* 15.12.04, 14:03
            Jacenty, nie daj się nabrać! Barbi by umarła bez tego forum. Pisze pod zmienionym nickiem, żeby zrobić "szyuczny tłok" - patrzajcie, ile nas jest, światłych kobiet! Mnie
            tam sposób prowadzenia dyskusji, argumenty, ton itd., jaki prezentuje nkozikoziłapcikazi do zywego przypomina Barbi. No, chyba, że to klon! trudno powiedzieć, jak
            daleko zaszła postępowość w postepowych kobietach.
            Chwilowo zwiewam - Zachodni Wiatr
            • kocia_noga Re: hm 15.12.04, 15:24
              Zachodni, nie zwiewaj, przyznaję się ! Jest nas dwie : ja(kocia_noga) =
              nkosikazi= barbinator=adżuna=kochanica_francuza=milka30 =...nie pamiętam już
              tych wszystkich nicków .Ta druga to tad9 = mlody_panicz = Dunduś = Jacenty
              =Piter = krytyk2 = ...też juz się pogubiłam.
              • krytyk2 Starsza Pani Kocianoga 18.12.04, 20:40
                Nie kpij sobie kocianogo z innych,bo -z tego co zdążylem zauważyć -Ty też
                chorujesz na chorobę zwana pochopnymi wnioskami i uogólnieniami.Natomiast ,gdy
                masz komuś konkretnie zaargumentować-zazwyczaj Ci się nie chce/jak sama
                piszesz/.Wybacz ,reakcje Tona 9 są mi b. bliskie i calkowicie zgadzam sie z
                jego zarzutami.Proponowalbym więcej szacunku dla dyskutantów!
                Tak między nami: gdy wciąż powołujesz sie na swój zaawansowany wiek,wcale nie
                wzbudzasz u odbiorcy sympatii ani szacunku,przeciwnie od razu przed oczyma
                staje mi stara ropucha ,pomarszczona, z grubymim okularami,ciamkająca bezzębną
                szczęką,itp brrr!!!
                Zmień styl dobra kobieto i przedstawiaj się dyskutantom jako prężna
                równolatka.Tego Ci życzy facet,ktorego onegdaj niesłusznie "oskarżyłaś" o bycie
                młodziencem.Z wyrazami szacunku dla starszej Pani.K
                • kocia_noga Re: Starsza Pani Kocianoga 18.12.04, 21:22
                  Po raz kolejny udało ci się mnie rozśmieszyć, i za to ci dzięki .
                  Co do mojej choroby , to możesz przecież konkretnie zaargumentować , chyba , że
                  ci się nie chce.
                  Co do wysnuwania dziwnych wniosków - już pisałam - każdy jest odpowiedzialny
                  za to , co wysnuje i nie mam zamiaru ani tego krytykowac , ani tłumaczyć , ani
                  zabraniac , nawet , jeśli cię to irytuje.A tak a'propos tona9 ,to z jakimi
                  zarzutami się zgadzasz i dlaczego ? Możesz napisac , jesli zechcesz. Ja, jesli
                  zechcę, napiszę , czemu "oskarżyłam " cię o bycie młodzieńcem.
                  Uwaga : dla takiej starej kobiety jak ja, młodzieniec to osoba do 30 roku
                  życia. Potem jest już tylko młody .
                  No i na koniec - szukałam tych wyrazów szacunku i nie znalazłam ...
                  • krytyk2 Re: Starsza Pani Kocianoga 18.12.04, 21:57
                    Niestety ,dyskutując z Toba ,nie da sie uprawiac pustosłowia.Do dyskusji
                    włączylem sie po przeczytaniu zaledwie kilku postow wstecz(ten ciągly brak
                    czasu !)i zakotwiczylem na srodku waszej(z Tonem 9) wymiany zdań.Przyłapałaś
                    mnie tym samym na zwyklym kibicowaniu facetowi.Jego "opowieść" a raczej skargi
                    przeczytalem dopiero przed chwilą i prawdę mowiąc nie identyfikuję sie ani z
                    jego sytuacja życiowo-zawodową ani z jego stanem ducha .Mam inną pozycję
                    zawodową , inne nastawienie do życia i inny sposób rozwiązywania konfliktów.
                    Odnosnie Twoich podziałów wiekowych:miło mi ,że jeszcze jestem młody, ale
                    martwi mnie fakt ,że już nie pamiętam ,kiedy przekroczyłem tę granicę.
                    Z tymi wyrazami szacunku : nie prowokuj mnie ,bo jak sie rozkręcę ,to mój
                    szacunek dla Ciebie będzie Cie przesladowal na wszystkich tutejszych forach-
                    jeszcze nie znasz mojego zapalu i żarliwości (mimo mocno młodego wieku...)
                    • Gość: Muchomorek Re: Starsza Pani Kocianoga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.04, 15:26
                      Panie krytyku2.Proszę przejrzeć więcej postów kociejnogi a przekona się Pan że
                      od dawna uprawia ona na tym forum intelektualną masturbację.Niektórzy muszą się
                      publicznie onanizować bo tylko to ich podnieca.
    • kuba_halford feministki to ku.. z wasami 22.12.04, 14:25

      • bastess Re: feministki to ku.. z wasami 25.12.04, 17:45
        B-I-U-TI-FUL inteligencja kapie z Ciebie uszami:)
Pełna wersja