jolkajolka5
21.12.04, 17:20
Prawicowo-katolicki dyskurs jest w Polsce wyrazisty, dobrze słyszalny i
wszyscy znamy go na pamięć. Dobrze oddaje to Adam Ostolski w opublikowanym na
witrynie internetowej "Krytyki Politycznej" "liście otwartym":
"Słyszałem, jak ktoś mówił (często), że bicie dzieci jest właściwą metodą
wychowawczą. Słyszałem, jak ktoś mówił, że problem przemocy w rodzinie to
wymysł liberałów, którzy chcą rodzinę zniszczyć. Słyszałem, jak ktoś mówił,
że rozwody są sprzeczne z wolą Boga, nie jest więc dobrze, kiedy żona
odchodzi od męża, który pije i bije. Słyszałem, jak ktoś mówił, że kobieta
powinna dźwigać swój krzyż. Słyszałem, że ktoś wstrzymywał finansowanie
ośrodków i organizacji pomagających bitym kobietom, bo nie należy szkodzić
rodzinie.
Słyszałem, że ktoś mówił, że gwałt jest sam w sobie czymś złym, ale może z
niego wyniknąć coś dobrego, a mianowicie dziecko. (To wszystko nie jest żadna
ezoteryczna wiedza; nawet nie trzeba czytać gazet ani chodzić do kościoła,
żeby to wiedzieć.)
A teraz słyszę jeszcze, że zwolennicy takich poglądów oburzają się, kiedy
ktoś mówi, że ma to coś wspólnego z religią katolicką i z przemocą wobec
kobiet".
Co wy na to?