Dodaj do ulubionych

Inne kobiety

28.12.04, 21:48
Ciekawa jestem, czy Wy, ktorzy mieszkacie poza Polska macie podobne
obserwacje - otoz uwazam, ze im bardziej patriarchalne spoleczenstwo tym
kobiety bardziej wypindrzone. Niedawno bylam na wakacjach i tak sie zlozylo,
ze uczestniczylam w niemieckiej wycieczce objazdowej - kobiety byly bez
zadnego makijazu, nogi "naturalne", pachy tez, ubranie zdecydowanie bardziej
wygodne niz ladne, ja z moja garderoba, lysymi nogami i frenchem na
paznokciach czulam sie troche jak ufoludek. W hotelu natknelam sie na istna
Lige Narodow - chyba wszystkie europejskie nacje byly tam obecne i jesli
trafila sie w polu widzenia umalowana pani na szpilkach to pewne bylo, ze
odezwie sie albo po polsku albo po rosyjsku. Dla wielu kobiet z zachodniej
Europy oczywiste wydaje sie, ze ich wartosc w wymiarze ludzkim nie ma nic
wspolnego z fizyczna atrakcyjnoscia - nie maja ochoty golic nog to ich nie
gola, maja ochote zalozyc skapy kostium kapielowy przy dwudziestu kilo
nadwagi - a niby czemu maja nie zrealizowac takiej zachcianki? Akurat kraj
byl islamski, wiec zakaz opalania sie topless, w ubieglym roku w kraju
nieislamskim widzialam mnostwo radosnych emerytek opalajacych sie jedynie w
skapych stringach. Kiedy patrze na Polki to mam wrazenie, ze one tak jakby
probuja sie zasluzyc swoim wygladem - jestem ladna, wiec zostane zabrana na
wakacje, jestem ladna, wiec maz bedzie dla mnie mily, jestem ladna, wiec
dostane pozwolenie na pojscie na zakupy, musze byc ladna, bo inaczej nici z
tego wszystkiego.
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: Inne kobiety 28.12.04, 22:02
      chłe chłe dobre

      a ja byłam na jednym słynnym wybrzeżu i tam opalano się topless
      żadne modelki koledzy - kobity do 150 kg włącznie,niezależnie od wyglądu biustu
      i wieku jego właścicielki
      pełen luzik,hehe
    • Gość: chicarica Re: Inne kobiety IP: 213.199.221.* 28.12.04, 22:08
      To nie jest nic nowego ani zaskakującego.
      Im społeczeństwo biedniejsze i bardziej patriarchalne, tym bardziej istotne
      staje się odpowiednie "ustawienie się". Kobiety zarabiają mniej i mają większe
      problemy ze znalezieniem pracy, nasila się to zwłaszcza w czasach bezrobocia,
      tak więc jedynym sposobem na zapewnienie sobie w miarę godnego bytu jest
      złapanie męża. Na tym polu zaostrza się wtedy konkurencja, panie rozpoczynają
      taniec godowy, więc i bardziej dbają o swą urodę.
      • e_wok Re: Inne kobiety 28.12.04, 22:16
        Ale wsrod tych "moich" Niemek przewazaly Haufrauen. Jedna byla tylko, co
        pracowala zawodowo. Byla mianowicie laborantka. Od razu zaznaczam, ze smutny
        fakt, ze polskiej laborantki czesto nie stac na wyjazd chocby na Mazury, to
        temat na inna rozmowe.
        • Gość: chicarica Re: Inne kobiety IP: 213.199.221.* 28.12.04, 22:30
          No tak, ale te Hausfrauen nie musiały stoczyć morderczej walki o męża, żeby
          przeżyć. Mąż znalazł się w naturalny sposób, nei jako rozwiązanie problemów
          finansowych, jakby się nie znalazł, to dana pani też by sobie poradziła. W
          mniej patriarchalnych społeczeństwach wartość kobiety nie jest tak bardzo
          oceniana po jej wyglądzie, sama to napisałaś.
        • Gość: Linus Akerlund Re: Inne kobiety IP: 195.245.217.* 04.01.05, 21:03
          > Od razu zaznaczam, ze smutny
          > fakt, ze polskiej laborantki czesto nie stac na wyjazd chocby na Mazury, to
          > temat na inna rozmowe.

          Laboranta też nie stać.

          Z moich obserwacji wynika, że najbardziej dbają o siebie (mówię o terenie
          Warszawy) kobiety wywodzące się ze środowisk inteligenckich, dobrze sytuowane
          materialnie. Dbają, tzn. depilują nogi, malują paznokcie i używają dobrych
          kosmetyków. Na blokach i bazarach króluje natomiast styl połamanych pazurów,
          złażącego lakieru, zniszczonych kudłów, odrastającego owłosienia na nogach. Nie
          wiem, jak to się ma do rzuconej teoryjki.
          • Gość: ja czyli nie ty Re: Inne kobiety IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.05, 01:01
            A moim zdaniem jest odwrotnie...
            Studiuję i na moim kierunku nie ma ani jednej dziewczyny typu Barbie. Każda
            zadbana, schludnie ubrana, ale ubrana skromnie. Dziewczyny z rodzin
            inteligenckich owszem dbają o siebie, ale w zyciu nie zrobia sobie 2 kg tapety
            na twarzy, wolą zjeść, a bardziej niż zlamany paznokiec obchodza je oceny w
            indeksie.
            Dziewczyny, które pochodza z szarych, warszawskich blokowisk, tapetują sie i
            pindrza jak mogą. Im gorsze wyniki w nauce, tym wiecej tapety na twarzy i
            krótsza spódniczka.
            • kamfora Re: Inne kobiety 05.01.05, 08:09
              Gość portalu: ja czyli nie ty napisał(a):

              > Dziewczyny z rodzin
              > inteligenckich owszem dbają o siebie, ale w zyciu nie zrobia sobie 2 kg tapety
              > na twarzy, wolą zjeść, a bardziej niż zlamany paznokiec obchodza je oceny w
              > indeksie.
              > Dziewczyny, które pochodza z szarych, warszawskich blokowisk, tapetują sie i
              > pindrza jak mogą. Im gorsze wyniki w nauce, tym wiecej tapety na twarzy i
              > krótsza spódniczka.

              A to warszawskie rodziny inteligenckie nie mieszkają już w blokowiskach?
      • wasza_bogini masz racje 31.12.04, 12:15
        im biedniejsze spoleczenstwo tym wiecej piorek na pokaz.
    • julla Re: Inne kobiety 28.12.04, 22:46
      Tak, mam podobną obserwcję. Polki często od samego rana paradują z makijażem
      wieczorowym, truchtają na szpileczkach i strasznie trudno zdobyć im się
      na 'luz'.
      Miałam tego lata okazję obserwować Angielki, które na wakacjach wystepują
      głownie w rozdeptanych sandałach i obszarpanych szortach, nierzadko z jakimś
      papierkiem na nosie, żeby się nie przysmażył. Wiekszość Polek pewnie ciężko by
      odchorowała taki image. Moim zdaniem przyczyną jest właśnie to przekonanie,
      że chłopcom w kazdych okolicznościach trzeba się podobać oraz coś głębszego
      mentalnościowo- taka wielka potrzeba "odstrzelenia" się na wyjeżdzie,
      przyćmiewania, imponowania i sygnalizowania statusu materialnego. No i zupełny
      brak skłonności do dekadenckiej nonszalacji...
      • Gość: Abaddon Paszteciku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:43
        a dlaczego by tak zadbać o siebie, nie dla chłopców, ale samej siebie? Bo
        wiesz, pani pełnomocniczka Środa byłaby wśród Angielek najpiękniejsza,
        hehehehe...
    • tad9 Re: Inne kobiety 29.12.04, 00:35
      e_wok napisała:

      > Ciekawa jestem, czy Wy, ktorzy mieszkacie poza Polska macie podobne
      > obserwacje - otoz uwazam, ze im bardziej patriarchalne spoleczenstwo tym
      > kobiety bardziej wypindrzone.

      Tego można było się spodziewać - wypindrzenie jest rzecz prosta
      winą "patriarchalnego społeczeństwa".

      >Niedawno bylam na wakacjach i tak sie zlozylo,
      > ze uczestniczylam w niemieckiej wycieczce objazdowej - kobiety byly bez
      > zadnego makijazu, nogi "naturalne", pachy tez, ubranie zdecydowanie bardziej
      > wygodne niz ladne, ja z moja garderoba, lysymi nogami i frenchem na
      > paznokciach czulam sie troche jak ufoludek.

      Więc wypindrzyłaś się w niewłaściwym otoczeniu, i z tego powodu poczułaś się
      nie na miejscu. To musiało być straszne. Zaprawdę, na straszne męki naraża
      kobietę "patriarchalne społeczeńsatwo"! Biedaczka nie wie nawet kiedy wypada, a
      kiedy nie wypada się wypindrzyć. A może to nie "patriarchalne społeczeństwo",
      ale TY przesadzasz z tym "pindrzeniem"? W końcu, skoro jesteś kobietą o tak
      rozwiniętej świadomości, to cóż Cię powstrzymuje przed zapuszczeniem włosia i
      założeniem rozdeptanych buciorów, rozciągniętego swetra i starych dżinsów?
      Mam radę: warto kupić trochę włosia i zrobić sobie sztuczne owłosienie pod
      pachy. Gdy spotykasz niemiecką wycieczką - doklejasz co trzeba i czujesz się
      jak wśród swoich. Jeśli chodzi o mnie - jestem szczęśliwy, że nieczęsto zdarza
      mi się oglądać porośnięte włosiem "swobodne Niemki".

      > Dla wielu kobiet z zachodniej
      > Europy oczywiste wydaje sie, ze ich wartosc w wymiarze ludzkim nie ma nic
      > wspolnego z fizyczna atrakcyjnoscia - nie maja ochoty golic nog to ich nie
      > gola, maja ochote zalozyc skapy kostium kapielowy przy dwudziestu kilo
      > nadwagi - a niby czemu maja nie zrealizowac takiej zachcianki?

      Chwileczkę! Nie raz i nie dwa pojawiały się tu głosy (wniebogłosy!), że, o ile
      Polki dbają o siebie, o tyle Polacy, wręcz przeciwnie, i każdy zachodni
      mężczyzna, który zawita do Polski wpada w stupor ze zdumienia, wywołanego tym,
      że tak dobrze utrzymane kobiety mają ochotę zadawać się z podobnymi łajzami. O
      ile mnie pamięć nie myli sama pisałaś rzeczy utrzymane w podobnym guście. Nie
      mogę sobie za to przypomnieć, by ktoś pisał, ze Polacy demonstrują w ten sposób
      swoją wartość jako ludzie.

      >Akurat kraj
      > byl islamski, wiec zakaz opalania sie topless, w ubieglym roku w kraju
      > nieislamskim widzialam mnostwo radosnych emerytek opalajacych sie jedynie w
      > skapych stringach.

      W ubiegłym roku na plaży w Hiszpani byłem ofiarą mody topless. Naoglądałem się
      naturalnych turystek w wieku postbalzakowskim i kategorii wagowej
      superrubensowskiej więcej, niżbym sobie życzył. Topless powyżej 30 roku życia
      powinien być karany mandatem!

      >Kiedy patrze na Polki to mam wrazenie, ze one tak jakby
      > probuja sie zasluzyc swoim wygladem - jestem ladna, wiec zostane zabrana na
      > wakacje, jestem ladna, wiec maz bedzie dla mnie mily, jestem ladna, wiec
      > dostane pozwolenie na pojscie na zakupy, musze byc ladna, bo inaczej nici z
      > tego wszystkiego.


      Nie pisz "kiedy patrzę na Polki". Pisz: kiedy patrzę na siebie. W końcu sama
      ulegasz jadom patriarchatu.
      • bastess Re: Inne kobiety 29.12.04, 10:10
        tad9 napisał:
        W ubiegłym roku na plaży w Hiszpani byłem ofiarą mody topless. Naoglądałem się
        > naturalnych turystek w wieku postbalzakowskim i kategorii wagowej
        > superrubensowskiej więcej, niżbym sobie życzył. Topless powyżej 30 roku życia
        > powinien być karany mandatem!
        Każdy, kto chce opalać się topless ma do tego pełne prawo! I nie ważne ile ma
        lat...Mamy w naszym pięknym kraju wolność słowa, więc miejmy też wolność do
        opalania się bez staników!A nie wpadłeś na to, że na tej plaży w Hiszpanii,
        część kobiet mogła nie chcieć oglądać Twojego torsu?I może one sądzą, że Tobie
        nalezy się zakaz pokazywania się jedynie w spodnekach od kostiumu?Jeżeli o tym
        nie pomyślałeś, to może w swoim mniemaniu jesteś idealny?To gratuluje dobrego
        samopoczucia...
        A apropos poruszanego wątku, to wierzcie mi , że w Polsce zdarzają się
        nieogolone kobiety, tak jak za granicą takie, które spędzałyby przed lustrem
        pół dnia...Nie można niczego uogólniać...
        • Gość: julia68 Re: Inne kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 21:45
          Ubierzmy Tada w dwuczęściowy strój kąpielowy :))))))))
          Przeprasza, Tad, mam nadzieję, że się nie obraziłeś.

          Widzę, że naprawdę wiele straciłam, nie zaglądając tu tak długo. Co wątek, to
          pękam ze śmiechu.

          Strasznie lubię to forum, serio-serio.

          Julia
      • e_wok Dzis pytanie dzis odpowiedz 29.12.04, 10:36
        Tak pieknie postawiles teze (chociaz nie wiem, dlaczego stylistycznie wygladala
        na antyteze, moze to taka kokieteria tylko), rozwinales ja i udowodniles jej
        slusznosc, ze ja juz nie mam nic do dodania. Milo mi, ze sie ze mna zgadzasz :-)
      • Gość: chicarica Re: Inne kobiety IP: 213.199.221.* 29.12.04, 11:17
        > W ubiegłym roku na plaży w Hiszpani byłem ofiarą mody topless. Naoglądałem
        się
        > naturalnych turystek w wieku postbalzakowskim i kategorii wagowej
        > superrubensowskiej więcej, niżbym sobie życzył. Topless powyżej 30 roku życia
        > powinien być karany mandatem!

        Siur, Tad, ale tylko pod warunkiem że zakazane też będzie wywalanie przez panów
        200-kg "ciąży spożywczej", demonstrowanie zapadłych klatek piersiowych ze
        smętnie powiewającymi dwoma posiwiałymi włoskami oraz paradowanie po plaży w
        bieliźnianych kalesonkach, z których prześwituje zeschły wacek w rozmiarze
        paróweczki olsztyńskiej (to specjalność emerytów na sopockiej plaży). Jeśli
        tak, to popieram. Jak równość to równość.
        A może by tak w ogóle zakazać wstępu na plaże i baseny osobom odbiegającym od
        jakichśtam uśrednionych norm? Można by to pomierzyć jakoś, np. na podstawie
        hollywoodzkich gwiazd czy coś...

        Póki co, niech zostanie tak jak jest. Mnie się właśnie to na hiszpańskich
        plażach podobało, że nawet dwustukilowe emerytki zachowywały się tak jak im
        było wygodnie. Nikomu to jakoś nie przeszkadzało, każdy czuł się swobodnie - i
        tylko gdzieś w kącie jakiś sfrustrowany Tad prychał i marszczył nos, zamiast
        cieszyć się morzem i słońcem. Och, mój Boże, jakże one śmiały, przecież Tad
        sobie nie życzy oglądać ich pomarszczonych ciał ;)

        • Gość: Abaddon Oooo, tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 22:00
          > Póki co, niech zostanie tak jak jest. Mnie się właśnie to na hiszpańskich
          > plażach podobało, że nawet dwustukilowe emerytki zachowywały się tak jak im
          > było wygodnie. Nikomu to jakoś nie przeszkadzało, każdy czuł się swobodnie -
          i
          > tylko gdzieś w kącie jakiś sfrustrowany Tad prychał i marszczył nos, zamiast
          > cieszyć się morzem i słońcem. Och, mój Boże, jakże one śmiały, przecież Tad
          > sobie nie życzy oglądać ich pomarszczonych ciał ;)

          Powinniśmy akceptować siebie, choćby nie wiem jakimi poczwarami byśmy byli,
          prawda ropucho?
          • Gość: chicarica Re: Oooo, tak. IP: 213.199.221.* 05.01.05, 22:58
            A pocałuj mnie w moją uroczą ropuszą d***. Pewnie sam masz pryszcze na nosie i
            małego wacka, frustracie.
            • Gość: Abaddon Zabolało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:12
              No, brzydalem to ja nie jestem - możesz wierzyć albo nie. A wiesz czemu? Bo
              wierzę w samodoskonalenie, no ale homo babochłopus europejus tego nie zrozumie:)
              • Gość: chicarica Szczerze? Niespecjalnie. IP: 213.199.221.* 06.01.05, 10:22
                Po prostu g*&%o ci do tego, jak wyglądam ja czy inne osoby tu dyskutujące.
                Jakie to ma znaczenie, czy dyskutanci są starzy, grubi, pryszczaci czy garbaci?
                Samodoskonalenie ma także wymiar wewnętrzny, a tego chyba ci trochę brakuje,
                sądząc po twoich postach.
                • Gość: Abaddon Nie, to nie tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:55
                  Gość portalu: chicarica napisał(a):

                  > Po prostu g*&%o ci do tego, jak wyglądam ja czy inne osoby tu dyskutujące.
                  > Jakie to ma znaczenie, czy dyskutanci są starzy, grubi, pryszczaci czy
                  garbaci?

                  Ale mnie to nie obchodzi, zresztą, i tak niczego nie jestem w stanie
                  zweryfikować. Natomiast mogę wyciągnąć wnioski z czyjejś opinii na forum.

                  >
                  > Samodoskonalenie ma także wymiar wewnętrzny, a tego chyba ci trochę brakuje,
                  > sądząc po twoich postach.

                  Oczywiście, że ma. Tyle że każdy je inaczej rozumie.
                  • Gość: chicarica Re: Nie, to nie tak. IP: 213.199.221.* 06.01.05, 18:06
                    Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                    > Gość portalu: chicarica napisał(a):
                    >
                    > > Po prostu g*&%o ci do tego, jak wyglądam ja czy inne osoby tu dyskutujące
                    > .
                    > > Jakie to ma znaczenie, czy dyskutanci są starzy, grubi, pryszczaci czy
                    > garbaci?
                    >
                    > Ale mnie to nie obchodzi, zresztą, i tak niczego nie jestem w stanie
                    > zweryfikować. Natomiast mogę wyciągnąć wnioski z czyjejś opinii na forum.

                    To po co piszesz bzdety? Zresztą i tak mało kto z tobą gada. Ja też już raczej
                    nie zamierzam, panie ropuchu.

                    > > Samodoskonalenie ma także wymiar wewnętrzny, a tego chyba ci trochę braku
                    > je,
                    > > sądząc po twoich postach.
                    >
                    > Oczywiście, że ma. Tyle że każdy je inaczej rozumie.

                    Obawiam się że nie mam ochoty wnikać w głębię twojej psychiki i widzenia świata.
                    • Gość: Abaddon Jasne, że nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 22:36
                      > To po co piszesz bzdety? Zresztą i tak mało kto z tobą gada. Ja też już
                      raczej
                      > nie zamierzam, panie ropuchu.

                      Nikt ze mną nie gada, tylko tutaj co najwyżej odpisują. Mało, bo nic miłego nie
                      piszę. Ja nie piszę bzdetów, tylko drażnię babochłopstwo.
    • milka30 Re: Inne kobiety 29.12.04, 10:09
      Macie rację dziewczyny. Od dawna uważam, że ta moda na golenie wszystkiego i
      makijaż przez cały dzień to tyrania, na którą godzić się nie powinnyśmy. Widać
      długa droga przed nami Polkami. Ale Julia słusznie zauważyła, że jest to też
      element zachowań nuworysza i prowincjusza.
      • e_wok Re: Inne kobiety 29.12.04, 10:33
        Z tym nuworyszostwem to pewnie. Ale np. ja u siebie widze, ze mam jakies
        blokady psychiczne pozakladane, ktore uniemozliwiaja mi zapuszczenie wlosow na
        nogach czy zaniedbanie paznokci. Jasne, jest w tym duzo z odreagowywania lat
        braku pieniedzy, poczucia - ale wlasciwie jak nie teraz to kiedy? Nikt nie jest
        mlody dwa razy. No i dokladaja sie pisma "kobiece", ktore, mam wrazenie
        skladaja sie z redaktorek z upodobaniem celujacych do wlasnej bramki.
        Ale zauwazcie np. na tym forum - ilekroc pojawia sie jakis denny watek
        typu "wszystkie feministki sa brzydkie" juz lecimy na wyprzodki (znowu
        uogolnienie, sorry) zapewniac, ze my jestesmy ladne. A po cholere? Co nam za
        roznica, czy ktos, z kim wirtalnie rozmawiamy ma przed oczami nasz obraz jako
        totalnego paszteta czy jako Nicole Kidman?
        • kociamama Re: Inne kobiety 01.01.05, 23:27
          A ja sie przyznam, ze prawie nigdy nie maluje paznokci i zawsze je obgryzam na
          krotko, do tego wlsoy na nogach gole raz na rok (ale przynam tez ze slabo rosna)
          m ale obsesji totalnej gladkosci nie mam, ciuchy ubiram co znajde w szafie,
          stad czasem znajomych zachwyca moja ekstrawagancja w stroju... Jestem podbno
          specyficzna, czyli raczej brzydka, a makijazu nie nosze wcale. Od ponad roku
          nie uzywam make-upa.

          Pozdrawiam,
          KOciamama.
        • Gość: Linus Akerlund Re: Inne kobiety IP: 195.245.217.* 04.01.05, 21:07
          > Co nam za
          > roznica, czy ktos, z kim wirtalnie rozmawiamy ma przed oczami nasz obraz jako
          > totalnego paszteta czy jako Nicole Kidman?

          Bo jeśli brzydka kobieta nienawidzi lustra, to jest to odruch bezwarunkowy, a
          jeśli piękna - to rzecz wyboru. A obnoszenie się ze swoimi wyborami (im
          bardziej ekstremalnymi, tym lepiej) jest przecież miłe...
        • Gość: Abaddon No nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:34
          > Z tym nuworyszostwem to pewnie. Ale np. ja u siebie widze, ze mam jakies
          > blokady psychiczne pozakladane, ktore uniemozliwiaja mi zapuszczenie wlosow
          na
          > nogach czy zaniedbanie paznokci. Jasne, jest w tym duzo z odreagowywania lat
          > braku pieniedzy, poczucia - ale wlasciwie jak nie teraz to kiedy? Nikt nie
          jest
          >
          > mlody dwa razy.

          Jak będziesz stara to i tak będziesz wystarczająco obleśna. Na kobiety po 50-
          tce patrzeć nie można, piękna płeć BUAHAHAHA

          No i dokladaja sie pisma "kobiece", ktore, mam wrazenie
          > skladaja sie z redaktorek z upodobaniem celujacych do wlasnej bramki.

          Uroda to grzech! Niech żyje homo babochłopus europejus!

          > Ale zauwazcie np. na tym forum - ilekroc pojawia sie jakis denny watek
          > typu "wszystkie feministki sa brzydkie" juz lecimy na wyprzodki (znowu
          > uogolnienie, sorry) zapewniac, ze my jestesmy ladne. A po cholere? Co nam za
          > roznica, czy ktos, z kim wirtalnie rozmawiamy ma przed oczami nasz obraz jako
          > totalnego paszteta czy jako Nicole Kidman?

          Takie jak Nicole Kidman to wymierający gatunek, i na pewno nie są feministkami.
          • Gość: sergevna Re: No nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 17:39
            > Jak będziesz stara to i tak będziesz wystarczająco obleśna. Na kobiety po 50-
            > tce patrzeć nie można, piękna płeć BUAHAHAHA

            Za to faceci po 50 są eksta, te sflaczałe ciała, brzuchy i łyse glace...

            > Takie jak Nicole Kidman to wymierający gatunek, i na pewno nie są
            feministkami.

            Skąd ta pewność?
    • Gość: BD chyba nie do końca IP: 195.164.48.* 29.12.04, 10:13
      Witam,

      e_wok napisała:

      > Ciekawa jestem, czy Wy, ktorzy mieszkacie poza Polska macie podobne
      > obserwacje - otoz uwazam, ze im bardziej patriarchalne spoleczenstwo tym
      > kobiety bardziej wypindrzone

      Chyba nie do końca. Polska nie jest najbardziej patriarchalnym krajem w
      Europie, w opinii znajomego Hiszpana to Polki są raczej wyemancypowane i się
      nazbyt rządzą. Z drugiej strony kobiety w Hiszpanii to porażka, chyba 95%
      atrakcyjnych się przeniosło do Ameryki Południowej :(

      Polki są ładne z natury i zadbane z kultury i nie przypisywałbym temu jakichś
      specjalnych postaw ideologicznych. To już bardziej bym typował zależność, że
      radykalne feministyczne hasła podłapują maszkarony. Pamiętam jak w Kanadzie
      widziałem w parku happening feministyczny i tam dumnie z balonikami z
      napisem "stop rape!" czy coś w tym stylu spacerowały dwustukilowe kaszaloty,
      które o gwałcie mogły chyba tylko pomarzyć (ooops, ale mi się szowinistyczny
      tekst napisał :-)))

      pozdrawiam,

      BD
      • Gość: chicarica Re: chyba nie do końca IP: 213.199.221.* 29.12.04, 13:01
        Gość portalu: BD napisał(a):

        > Chyba nie do końca. Polska nie jest najbardziej patriarchalnym krajem w
        > Europie, w opinii znajomego Hiszpana to Polki są raczej wyemancypowane i się
        > nazbyt rządzą. Z drugiej strony kobiety w Hiszpanii to porażka, chyba 95%
        > atrakcyjnych się przeniosło do Ameryki Południowej :(
        >

        No proszę, a ja słyszałam coś zupełnie odwrotnego, że to Hiszpanki się
        wyemancypowały i już nie chcą panów obskakiwać. I że trzeba będzie żony
        importować z Europy Wschodniej, bo ładne, gospodarne, skromne i uległe.
      • spinelli Stop rape! jest radykalnym feministycznym haslem?? 29.12.04, 20:06
        Pamiętam jak w Kanadzie
        > widziałem w parku happening feministyczny i tam dumnie z balonikami z
        > napisem "stop rape!" czy coś w tym stylu spacerowały dwustukilowe kaszaloty,
        > które o gwałcie mogły chyba tylko pomarzyć (ooops, ale mi się szowinistyczny
        > tekst napisał :-)))


        Qrwa mac! BD w zyciu sie nie spodziewalam, ze moglbys cos takiego napisac.

        To (kokieteryjne Twoim zdaniem)"ooooos" jest dla mnie szczytem arogancji a ten
        usmieszek na koncu po prostu chamstwem.

        Spinelli
        • Gość: BD Re: Stop rape! jest radykalnym feministycznym has IP: 195.164.48.* 30.12.04, 08:54
          Witam,

          spinelli napisała:

          > Qrwa mac! BD w zyciu sie nie spodziewalam, ze moglbys cos takiego napisac.
          > To (kokieteryjne Twoim zdaniem)"ooooos" jest dla mnie szczytem arogancji a
          > ten usmieszek na koncu po prostu chamstwem

          Wyluzuj się, spinelli. "Stop rape!" nie jest radykalnym feministycznym hasłem,
          ale pojawiające się w kontekście w jakim opisałem wywołuje stosowną reakcję.
          Jaką reakcę wywołałoby u Ciebie hasło "powstrzymać przemoc wobec mężczyzn"
          (wszak też występującą) niesione przez finalistów konkursu Strong Man?

          Czy owe baloniki niesione przez otyłe kobiety coś pomogą w kwestii
          powstrzymania gwałtów - pewnie nie. Czy mogą ośmieszyć feminizm - pewnie tak. W
          kampanii społecznej forma jest tak samo ważna jak treść. A formę trzeba
          dobierać pod tego, do kogo przekaz ma dotrzeć, a nie według własnego
          widzimisię. Feministki niby takie wykształcone, a tego nie rozumieją.

          pozdrawiam,

          BD
          • spinelli Re: Stop rape! jest radykalnym feministycznym has 31.12.04, 03:45

            >>"Stop rape!" nie jest radykalnym feministycznym hasłem, ale pojawiające się w
            kontekście w jakim opisałem wywołuje stosowną reakcję<<

            Czyli ofiarami gwaltow wedlug Ciebie padaja jedynie drobne, atrakcyjne
            blondyneczki? Otyle kobiety NIE SA KONTEKSTEM - Sa ofiarami tak samo jak i
            reszta ofiar gwaltu.

            > Jaką reakcę wywołałoby u Ciebie hasło "powstrzymać przemoc wobec mężczyzn"
            > (wszak też występującą) niesione przez finalistów konkursu Strong Man?<<

            Widzisz, problem jest w tym, ze Ty w ogole rozgraniczasz kobiety na: KOBIETY i
            GRUBE KOBIETY jakby to byly jakies dwa osobne gatunki. Tego drugi gatunek
            wlasciwie wogole nie wiele ma z tym pierwszym wspolnego bo to (qrwa mac) sa
            KASZALOTY.

            > Czy owe baloniki niesione przez otyłe kobiety coś pomogą w kwestii
            > powstrzymania gwałtów - pewnie nie. Czy mogą ośmieszyć feminizm - pewnie tak.

            Kto czy co ma osmieszyc feminizm - grube kobiety czy te baloniki?

            Wybacz, nie moge wyluzowac, wsrod moich przyjaciol sa ofiary przemocy
            seksualnej, sa tez otyle ofiary przemocy seksualnej. Staram sie dostrzec
            roznice miedzy jednym a drugimi - nie widze.

            >>A formę trzeba dobierać pod tego, do kogo przekaz ma dotrzeć<<

            W Nowym Roku zycze sporej nadwagi i jasnosci tresci - forma sama sie dorobi.

            Spinelli
            • Gość: BD Re: Stop rape! jest radykalnym feministycznym has IP: 195.164.48.* 31.12.04, 10:20
              Witam,

              spinelli napisała:

              > Czyli ofiarami gwaltow wedlug Ciebie padaja jedynie drobne, atrakcyjne
              > blondyneczki? Otyle kobiety NIE SA KONTEKSTEM - Sa ofiarami tak samo jak i
              > reszta ofiar gwaltu.

              Chyba nigdy nie byłaś w USA czy Kanadzie. Tam możesz spotkać osoby tak otyłe,
              jakich u nas na ulicy nie uświadczysz. Wynika to ze stylu życia, nie z chorób.
              I podejrzewam, że zgwałcenie takiej kobiety jest po prostu fizycznie niemożliwe.

              Co do Twojej tezy - tak, częściej gwałcone są kobiety młode i atrakcyjne
              seksualne. Bo wbrew feministycznej propagancie w gwałcie chodzi o seks, a nie
              tylko o władzę. Znany biolog Ghiglieri (którego tu krytykował za inne rzeczy,
              ale w tym się zgadzam) uważa, że feministyczne teorie o męskiej dominacji (a
              nie popędzie seksualnym skierowanym ku atrakcyjnieszym osobnikom) jako
              przyczynie gwałtu wyrządziły kobietom więcej krzywdy niż pożytku.

              Jak więc widzisz, znam nieco temat, a moje teorie to nie tylko szowinistyczne
              gadanie. No, ale by to dostrzec trzeba trochę wyjść poza politycznie poprawne
              schematy.

              pozdrawiam,

              BD
              • spinelli Re: Stop rape! jest radykalnym feministycznym has 31.12.04, 17:36

                >
                > Chyba nigdy nie byłaś w USA czy Kanadzie. Tam możesz spotkać osoby tak otyłe,
                > jakich u nas na ulicy nie uświadczysz. Wynika to ze stylu życia, nie z chorób.

                Ale co to ma do rzeczy w dyskusji o gwalcie?

                > I podejrzewam, że zgwałcenie takiej kobiety jest po prostu fizycznie niemożliwe

                ??????????


                >>>Znany biolog Ghiglieri (którego tu krytykował za inne rzeczy,
                > ale w tym się zgadzam) uważa, że feministyczne teorie o męskiej dominacji
                ...............<<<

                mhm, TEORIE znasz niezle.

                > Jak więc widzisz, znam nieco temat, a moje teorie to nie tylko szowinistyczne
                > gadanie. No, ale by to dostrzec trzeba trochę wyjść poza politycznie poprawne
                > schematy.

                Ale tez znawcy tematu wypada czynic obserwacje zjawisk spolecznych na szerszej
                podstawie niz spacer po parku w Toronto.

                S.
                • tad9 Forma i treść 01.01.05, 17:08
                  A jednak to BD ma rację. Formę należy dostosować do treści. Protest przeciw
                  gwałtom w wykonaniu paskud, jest równie zabawny, co np. marsz głodowy w
                  wykonaniu grubasów. To musiał byś komiczny widok!
                  • julla Re: Forma i treść 01.01.05, 18:13
                    Dość prymitywnie brzmi to, co wypisujecie, albo macie do bólu poszufladkowane
                    umysły.
                    Ja sobie jestem w stanie wyobrazić marsz ludzi sytych buntujących się przeciwko
                    głodowi na świecie, czemu nie? Dlaczego niby to ma być zabawne?
                    Każda kobieta jest narażona na gwałt, wystarczą jedynie sprzyjające temu
                    okoliczności i cała reszta jest nieważna; gwałt może być też pojmowany na rózne
                    sposoby; upokarzanie kobiety z powodu jej niepasujacego do naszych upodobań
                    wizerunku też jest w pewnym sensie gwałtem; bolesnym niszczeniem czyjeś psychiki
                    Poza tym stosując wasze standardy należałoby zabronić protestować ludziom
                    heteroseksualnym przeciwko marszom gejów i lesbijek, no bo przecież ich to nie
                    dotyczy, nie mają z tym nic wspólnego...
                    • Gość: Linus Akerlund Re: Forma i treść IP: 195.245.217.* 04.01.05, 21:14
                      > Ja sobie jestem w stanie wyobrazić marsz ludzi sytych buntujących się
                      > przeciwko głodowi na świecie, czemu nie? Dlaczego niby to ma być zabawne?

                      (Offtopic.)
                      To nie ma być zabawne, to JEST. Nie pisze się na murze "100 procent wegan" w
                      skórze, że zacytuję pewien polski zespół hiphopowy. I jeszcze jeden cytat:
                      ponieważ zachodniemu buntownikowi nie dokucza głód, musi znaleźć sobie jakieś
                      inne powody niezadowolenia. Młodzi ludzie jeżdżący na przeróżne radykalne
                      wiece, manifestacje i protesty samochodem ojca - naoglądałem się tego na
                      studiach. Pewien typ mentalności potrzebuje barykady, żeby stanąć po którejś
                      stronie, ale ów typ obserwowany z zewnątrz jest dość śmieszny. Gorzej, kiedy
                      najbliższe otoczenie ucierpi na jego przedkładaniu makroskali ponad mikroskalę -
                      wtedy robi się tragiczny.
                      • kamfora Re: Forma i treść 05.01.05, 08:11
                        Gość portalu: Linus Akerlund napisał(a):

                        > Pewien typ mentalności potrzebuje barykady, żeby stanąć po którejś
                        > stronie,

                        Najczęściej występuje zjawisko "siedzenia okrakiem" na tej barykadzie ;-)
                      • lolyta sorry stary ale mysl zanim cos napiszesz 06.01.05, 23:34
                        >Nie pisze się na murze "100 procent wegan" w
                        > skórze,

                        To co tu wypisujesz ma sie nijak do rzeczonego pochodu.
                        Bylaby analogia, gdyby w pochodzie przeciwko gwaltom wzieli udzial gwalciciele,
                        a nie kobiety.
                  • barbinator Re: Forma i treść 01.01.05, 18:56
                    tad9 napisał:

                    > A jednak to BD ma rację. Formę należy dostosować do treści. Protest przeciw
                    > gwałtom w wykonaniu paskud, jest równie zabawny, co np. marsz głodowy w
                    > wykonaniu grubasów. To musiał byś komiczny widok!


                    Hmmm... Zapewne tak samo komiczny jak niegdysiejsze zagraniczne manifestacje
                    poparcia dla Polski w stanie wojennym albo niedawne dla "pomarańczowej
                    rewolucji". Może nawet równie komiczne jak zbieranie pieniędzy dla ofiar
                    tsunami w Azji wschodniej? Masz ciekawe poczucie humoru...
                    Pozdr. B.
                    • tad9 Re: Forma i treść 01.01.05, 19:29
                      barbinator napisała:

                      > Hmmm... Zapewne tak samo komiczny jak niegdysiejsze zagraniczne manifestacje
                      > poparcia dla Polski w stanie wojennym albo niedawne dla "pomarańczowej
                      > rewolucji".

                      Niedawne manifestacje dla poparcia "pomarańczowej rewolucji" rzeczywiście były
                      zabawne, ale z innego powodu - był to klasyczny przykład "nakręcania atmosfery"
                      przez media. Zabawnie było patrzeć na to, że tylu ludzi dało mediom porwać.

                      >Może nawet równie komiczne jak zbieranie pieniędzy dla ofiar
                      > tsunami w Azji wschodniej?

                      Nie, dlaczego? Bardzo dobrą analogią jest głodowy marsz grubasów, albo przykład
                      podany przez BD.

                      >Masz ciekawe poczucie humoru...

                      A Tobie życzę więcej poczucia humoru w nowym roku!


                      > Pozdr.
                      • spinelli Re: Forma i treść 01.01.05, 20:41

                        > A Tobie życzę więcej poczucia humoru w nowym roku!
                        >
                        No wlasnie - grubasy przeciwko przemocy seksuannej! - Przednie!
                        S.
                    • warshawiak Re: Forma i treść 01.01.05, 23:58
                      barbinator napisała:


                      > Hmmm... Zapewne tak samo komiczny jak niegdysiejsze zagraniczne manifestacje
                      > poparcia dla Polski w stanie wojennym albo niedawne dla "pomarańczowej
                      > rewolucji".

                      Ja tam tego kryptofaszystowskeigo ruchu wspieranego przez bojówki UPA nie
                      popierałem. Wiem, co Ukraińcy robili w trakcie II wojny i nikt mnie nie
                      przekona, że ci rzeźnicy Hitlera po półwieczu sowietyzacji stali się nagle
                      demokratami. Lepszy od Ukraińca Juszczenki byłby nawet Janukowycz -
                      przynajmniej z pochodzenia Polak.
                  • spinelli Medal za Forme dla BD i Tada 01.01.05, 21:00
                    BD napisal:
                    >>dwustukilowe kaszaloty, które o gwałcie mogły chyba tylko pomarzyć<<
                    i:
                    >>A formę trzeba dobierać pod tego, do kogo przekaz ma dotrzeć<<

                    tad9 napisał:
                    >>Protest przeciw gwałtom w wykonaniu paskud, jest równie zabawny, co np. marsz
                    głodowy w wykonaniu grubasów. To musiał byś komiczny widok<<

                    Forma faktycznie doskonala i dobrana doskonale pod ogolna atmosfere tego forum -
                    te kaszaloty i paskudy doskonale wspolgraja z "feministycznymi zdzirami", ktore
                    to nalezy "je*ac" w roznych technikach czesto promowanych w tym gronie.

                    Gratuluje formy i poczucia humoru
                    Spinelli
                    • tad9 Re: Medal za Forme dla BD i Tada 02.01.05, 09:45
                      spinelli napisała:

                      > Gratuluje formy i poczucia humoru.

                      Jeżeli sieć barów reklamować będzie anorektyczka, jeżeli pastę do zębów
                      reklamować będzie bezzębna modelka, jeżeli szampon reklamować będzie łysy
                      model, to będzie robić to wrażenie dość komiczne. Podobne wrażenie robiła
                      manifestacja opisana przez BD. Raz jeszcze wzywam: trochę poczucia humoru
                      drogie panie!
                      • spinelli Re: Medal za Forme dla BD i Tada 02.01.05, 16:50

                        > Jeżeli sieć barów reklamować będzie anorektyczka, jeżeli pastę do zębów
                        > reklamować będzie bezzębna modelka, jeżeli szampon reklamować będzie łysy
                        > model, to będzie robić to wrażenie dość komiczne. <<<


                        Tad, czy ty udajesz, czy naprawde nie widzisz, ze tu nie ma zadnej analogii -
                        lysego szampon nie dotyczy a gwalt moze dotyczyc kazda kobiete (rowniez otyla),
                        (mezczyzne takze).
                        Zastanawia mnie u was absolutny brak empatii dla skrzywdzonego czlowieka - nawet
                        jesli to TYLKO gruba kobieta.

                        Spinelli
                        • tad9 Re: Medal za Forme dla BD i Tada 02.01.05, 17:37
                          spinelli napisała:


                          > Tad, czy ty udajesz, czy naprawde nie widzisz, ze tu nie ma zadnej analogii -
                          > lysego szampon nie dotyczy a gwalt moze dotyczyc kazda kobiete (rowniez
                          >otyla),(mezczyzne takze).

                          Trzymajmy się więc głodowego marszu grubasów. On także nie wydałby Ci się
                          zabawny? Grubasy też mogą głodować, mogą mieć dobry i mało śmieszny powód, by
                          to robić, a jednak MIMO TO protest głodowy w którym biorą udział otyłe osoby
                          może wywołać uśmiech ponieważ grubasy NIE KOJARZĄ się z głodem, ale wręcz
                          przeciwnie. Zwyczajnie, mamy tu do czynienia z NIEDOPASOWANIEM formy do
                          potocznych wyobrażeń, czy skojarzeń. Jeżeli ktoś śmiałby się z takiego marszu,
                          nie znaczyłoby to, że bawi go powód protestu. Dam Ci zadanie: jesteś doradcą
                          rządu afrykańskiego kraju, trapionego klęską głodu. Rząd chce wysłać delegata
                          do ONZ, który przedstawi sytuację kraju w czasie zgromadzenia ogólnego. Jest
                          dwóch kandydatów na delegatów, o równych kwalifikacjach, ale jeden jest otyły,
                          drugi szczupły. Masz doradzić którego wybrać. Co poradzisz?

                          > Zastanawia mnie u was absolutny brak empatii dla skrzywdzonego czlowieka -
                          >nawet jesli to TYLKO gruba kobieta.

                          Brak empatii nie ma tu nic do rzeczy. Protest w sprawie ataków seksualnych (że
                          tak to nazwę) w wykonaniu osób, które nie są postrzegane jako obiekty pożądania
                          seksualnego (sic!!!), jest protestem NIETRAFIONYM. Możesz nad tym boleć, ale
                          tak jest. Feministki mogą oczywiście nie przyjmować tego do wiadomości. Ich
                          prawo.
                          • nkosikazi Re: Medal za Forme dla BD i Tada 02.01.05, 19:21
                            tad9 napisał:

                            Dam Ci zadanie: jesteś doradcą
                            > rządu afrykańskiego kraju, trapionego klęską głodu. Rząd chce wysłać delegata
                            > do ONZ, który przedstawi sytuację kraju w czasie zgromadzenia ogólnego. Jest
                            > dwóch kandydatów na delegatów, o równych kwalifikacjach, ale jeden jest
                            otyły,
                            > drugi szczupły. Masz doradzić którego wybrać. Co poradzisz?


                            Wybrać lepszego.Jego tusza jest w tym przypadku bez znaczenia. W ONZ i tak
                            wiedzą że afrykańscy dygnitarze częsciej chorują z nadmiaru niż z braku
                            jakichkolwiek dóbr. Jeżeli naprawdę mają identyczne kwalifikacje(co raczej
                            niemożliwe) to zagrać w orła i reszkę.
                            >
                            > > Zastanawia mnie u was absolutny brak empatii dla skrzywdzonego czlowieka
                            > -
                            > >nawet jesli to TYLKO gruba kobieta.
                            >
                            > Brak empatii nie ma tu nic do rzeczy. Protest w sprawie ataków seksualnych
                            (że
                            > tak to nazwę) w wykonaniu osób, które nie są postrzegane jako obiekty
                            pożądania
                            >
                            > seksualnego (sic!!!), jest protestem NIETRAFIONYM. Możesz nad tym boleć, ale
                            > tak jest.


                            To twój prywatny pogląd a nie jakaś prawda uniwersalna.Nie każdy tak jak ty nie
                            dostrzega różnicy między akcją społeczną typu Stop-Rape a reklamą środków
                            odchudzających. Te drugie rzeczywiście powinny reklamować osoby szczupłe, to
                            oczywiste. To pierwsze jest natomiast przez większość ludzi odbierane zupełnie
                            inaczej. Być może są osoby które to śmieszą takie akcje i ich uczestniczki,ale
                            są to zapewne ci sami którzy w ogóle dystansują się od czegoś takiego
                            jak "gwałt". To tacy ludzie którzy mówią "sama się o to prosiła ,po co szła na
                            imprezkę w krótkiej spódnicy i jesscze piła alkohol" Dla nich gwałt jest w
                            ogóle czymś mało poważnym a gwałt na brzydkiej dziewczynie to już w ogóle kupa
                            śmiechu. Tylko że rzecxzywistość jest mniej zabawna
                            Ile zgwałconych kobiet widziałeś? Bo ja wiele , ma to związek z moją pracą.
                            Nigdy nie zauwqżyłam by wyróżniały się one atrakcynością powyżej
                            przeciętnej.Właściwie jak tak teraz o tym pomyślę to chyba było nawet
                            przeciwnie. Grubych też było sporo.

                            Feministki mogą oczywiście nie przyjmować tego do wiadomości. Ich
                            > prawo.

                            Feministki przyjmują do wiadomości twój prywatny pogląd i nic ponad to. Nie
                            wmawiaj nam że twoje prywatne odczucia to powszechnie obowiązujący schemat
                            zachowań bo tak nie jest.
                            pzdr
                          • spinelli Dam Ci lepszy przyklad 02.01.05, 20:23
                            A co myslisz na temat starszych panow protestujacych przeciwko aborcji pod
                            kosciolami, bo nie slyszalam nigdy, zebys oburzal sie na to przy okazji dyskusji
                            nad aborcja?

                            I mylisz sie - empatia ma tu bardzo wiele do rzeczy - Wy rzucacie teoriami,
                            hipotezami, statystykami - ja mowie o LUDZIACH.

                            Spinelli
                            • kocia_noga Re: Dam Ci lepszy przyklad 02.01.05, 20:32
                              Wyobrażam sobie taki odpowiedniejszy protest.Powinny się zejść laski 15-25
                              letnie, dekolty, makijaż, mini, szpilki itp.Kręcąc zalotnie tyłkami szepczą :
                              stop rape...stop rape...Można to zaraz sfilmować i puszczać sobie
                              wieczorkiem.Ręka sama znajdzie drogę...stop rape...uch...stop
                              rape...uuuuu...uuuuuu....już.. już...stoooop...już cię przestaje gwałcić...
                            • Gość: BD Re: Dam Ci lepszy przyklad IP: 195.164.48.* 03.01.05, 09:56
                              Witam,

                              spinelli napisała:

                              > A co myslisz na temat starszych panow protestujacych przeciwko aborcji pod
                              > kosciolami, bo nie slyszalam nigdy, zebys oburzal sie na to przy okazji
                              > dyskusj i nad aborcja?

                              A w czym problem? Każdy człowiek mógł paść ofiarą aborcji, więc każdy może
                              protestować, również starszy Pan. Ci co padli ofiarą, protestować nie mogą, w
                              przeciwieństwie do np. ofiar gwałtów.

                              pozdrawiam,

                              BD
                          • mlody.panicz Re: Medal za Forme dla BD i Tada 05.01.05, 13:13
                            tad9 napisał:

                            > Dam Ci zadanie: jesteś doradcą
                            > rządu afrykańskiego kraju, trapionego klęską głodu. Rząd chce wysłać delegata
                            > do ONZ, który przedstawi sytuację kraju w czasie zgromadzenia ogólnego.

                            niechwalac sie, spacerowalem kiedys po korytarzach tego budynku w towarzystwie
                            Portugalczyka, macho wzrostu ponizej sredniej, ktory opowiedzial mi nastepujaca
                            historyje: w czasach dekolonizacji, kiedy Afrykanie buntowali sie, Portugalia
                            wysylala do ZONZ delegata w kolorze gorzkiej czekolady. Tenze delegat z
                            czarujacym usmiechem przekonywal, ze jego kraj kocha Murzynow i krzywdy im
                            zrobic nie da. Bardzo sie z tego smialismy.
                            Pozdrawiam
                            mp
                            • spinelli na to ostatnio kupa smichu na tym forum:)))) 05.01.05, 21:13

                  • lolyta pieprzysz 06.01.05, 23:28
                    Gdyby taki protest bylby w wykonaniu slicznych Barbi, wszyscy by powiedzieli, ze
                    no tak, wygladem prowokuja, a udaja niewiniatka. Tak zle i tak niedobrze.
                  • nietakasama Re: Forma i treść 09.01.05, 21:16
                    Ech.... tad-zie...
                    Jesli kiedykolwiek w życiu siegnąlęś po jakakolwiek książke z dziedziny
                    patologii spolecznej, to wiedzialbys że (tutaj sie trosze powymądrzam):ofiarami
                    gwaltow wcale nie padają najcześciej kobiety atrakcyjne, tylko te, ktore
                    sprawiają wrażanie najbardziej bezbronnych, zagubionych lup pozbawionych
                    pewności siebie- bo każdy gwałciciel to tchorz, szuka ofiary jak najslabszej.
                    Wiesz mi gwalcicielowi jest wszystko jedno- kobieta wcale nie musi być
                    atrakcyjną (pomijając fakt, że to niemożliwie względne okreslenie)żeby padła
                    ofiara gwałtu.
                    Wystarczy ze jest kobietą.
                    Gwałciciel to nie koneser doznan erotycznych, to napalone zwierze.
                    Jemu nie chodzi o subtelny seks z piekna kobietą, ale o to, żeby sie dobrac do,
                    za przeproszeniem, diurki.

                    Uroda nie ma z tym nic wspólnego.
          • e_wok Re: Stop rape! jest radykalnym feministycznym has 31.12.04, 11:32
            Gość portalu: BD napisał(a):


            > Jaką reakcę wywołałoby u Ciebie hasło "powstrzymać przemoc wobec mężczyzn"
            > (wszak też występującą) niesione przez finalistów konkursu Strong Man?

            To nie jest wlasciwa analogia. Bylaby, gdybys w pierwszym poscie napisal nie o
            kobietach, ktore akurat Tobie wydaja sie brzydkie, wiec reszcie swiata tez
            musza tylko np. o zawodniczkach kung-fu. Analogia wlasciwa byloby powiedziec na
            pogrzebie kogos kto popelnil samobojstwo w wyniku ciezkiej depresji, ze byl tak
            tepym kretynem, ze nie moglby miec depresji nawet gdyby chcial, poniewaz
            zamiast mozgu mial sznurek, ktory uszy trzyma.

            >
        • ilmatar Re: Stop rape! jest radykalnym feministycznym has 31.12.04, 18:40
          spinelli napisała:

          > Qrwa mac! BD w zyciu sie nie spodziewalam, ze moglbys cos takiego napisac.
          >
          > To (kokieteryjne Twoim zdaniem)"ooooos" jest dla mnie szczytem arogancji a ten
          > usmieszek na koncu po prostu chamstwem.

          No nie bądź okrutna ;-) Raz się Kolega wyluzował, dowcipny chciał być (i był - sytuacyjnie), taki luzacki
          wątek mamy, a Ty go bez zmiłowania dołujesz, q..a mać ;-)))

          Pozdrowienia dla obojga
    • Gość: Boma Re: Inne kobiety IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.04, 16:32
      Tak sie zlozylo, ze mieszkalam przez kilka ladnych lat w innym kraju. Nigdy
      siebie nie nazwalam feministka, bo dla mnie to wszystko o czym piszecie, o co
      walczycie jest rzecza naturalna i tam nigdy nie musialam tak sie nazywac :-)
      Sadze, ze predzej czy pozniej ta swiadomosc przyjdzie do Polski. Na razie
      przyznaje, ze mam troche "klopotow" z tutejsza rodzina ;-)
      A wracajac do tematu: tam gdzie mieszkalam wystarczylo w sobotni wieczor
      odwiedzic klub polonijny i jakikolwiek tamtejszy. Roznice bylo widac na
      pierwszy rzut oka. Ja wybieralam kluby tamtejsze: wiekszy luz.
      A po powrocie mialam wylany kubel zimnej wody na glowe, gdy pojechalam ogladac
      samochod w salonie w krotkich jeansowych spodenkach i w przyduzym podkoszulku.
      Na poczatku poczulam sie nawet troche glupio, ale potem szybko sobie
      wytlumaczylam, ze pan nie chcial zarobic :-)
      Zarobil ten, ktoremu moj stroj i brak makijazu nie przeszkadzal (a odwiedzilam
      chyba 5 lub 6 salonow).

      Pozdrawiam
    • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Wypindrzenie a sprawa polska 30.12.04, 22:10
      Ewok była łaskawa przedstawić nam swoje impresje z wakacji w rejonach
      słonecznych. Rozbierzmy zatem jej raport.

      Oto nasza koleżanka (mam nadzieję, iż Ewok nie ma pretensji, że ją tak
      tytułuję) znalazła się w sytuacji towarzyskiej wyraźnie lepiej odziana i z
      bardziej zadbaną powierzchownością, niż współtowarzyszki. Odczuła z tego powodu
      dyskomfort, w rodzaju, którego większość z nas zapewne kiedys tam doświadczyła.
      Skądinąd wiemy, że Ewok podziela pogląd, który nazwę roboczo 'feminizmem'. W
      tym akurat kontekście można go sprowadzić do krótkiego 'Polki mają gorzej'.
      Mając wiadomość i pogląd, Ewok zaoferowała nam interpretację: poranne
      wypindrzenie Polek wynika z tego, że mają rolę podrzędną wobec mężczyzn. Taki
      spin.

      Ale przecież poglądy możemy mieć różne. Ja na przykład mógłbym uważać, że jest
      wręcz przeciwnie, że 'Polkom lepiej'. Ich zatem potrzeby (w tym przypadku
      estetyczne) zajmują wśród rodzinnych priorytetów miejsce relatywnie wyższe, niż
      np. u Niemek. W związku z tym Niemki 'wypindrzają' się wtedy, kiedy znajdą na
      to czas. Szczęsliwa Ewok zaś ma prawo się umalować i elegancko ubrać, kiedy
      akurat ma na to ochotę. I zawsze ma ku temu środki.

      Mógłbym też być zawistnikiem, który nienawidzi Ewok za to, że jej się w życiu
      wiedzie, podczas gdy ja klepię biedę i kompensuję to sobie anonimowym
      wypisywaniem uszczypliwości na forum Feminizm. Napisałbym wtedy, że zaniedbują
      się kobiety z nizin, którym elegancji za młodu nie wpojono. Z takimi właśnie
      los mógł Ewok zetknąć na owych eksluzywnych wczasach. Oczywiście, w Polsce też
      takich pełno, ale tych akurat nie spotykamy zbyt często. One jeżdżą do pracy
      tramwajem, a Ewok samochodem, więc i okazji za bardzo nie ma.

      Mogłoby też się zdarzyć, że głowa moja byłaby inaczej obciążona. W taki sposób,
      jak na przykład głowy pań zakładajacych na (innym, niż nasze, oczywiście) forum
      wątki o wyjątkowym zaniedaniu polskich mężczyzn (w porównaniu z resztą świata;
      podczas kiedy Polki to ...hohoho!). Wówczas napisałbym, że Polki faktycznie,
      muszą znajdować mężów ciuchem i tapetą na twarzy - bo inaczej w swej masie
      zwyczajnie nie potrafią.

      Z drugiej strony mógłbym się silić na obserwacje zdroworozsądkowe. Że w Polsce,
      w zestawieniu z innymi krajami, w których mieszkałem lub mieszkam, ludzie na
      codzień noszą się o jedno oczko bardziej formalnie (nawet, jeśli przed
      wdzianiem tej formalnosci zapomnieli się umyć). I tak dalej...

      Właśnie przyjechałem do Polski, po półtorarocznej nieobecności. Skontastowałem,
      niezbyt oryginalnie, że Polki, w sklepach, biurach i na ulicach, są strasznie
      burkliwe (w zestawieniu z Kanadyjkami). Możnaby spekulować (mizoginistycznie),
      że to nawykłe do rozkazywania kapralice z kraju pantoflarzy. Albo
      (feministycznie) że w ten sposób odreagowują mizerię swego podporządkowanego
      mężczyznom życia.
      Mógłbym też posunąć się dalej i zauważyć, że Polacy są tak samo ponurzy i
      burkliwi, jak ich rodaczki. Ostatecznie zdecydowałem się jednak kolekcjonować
      inne doznania i obserwacje.

      Czego i Wam życzę.
      • kocia_noga Re: Wypindrzenie a sprawa polska 31.12.04, 10:36
        Z zainteresowaniem przeczytałam .Jeśli mamy jaki fakt lub obserwację, możemy
        dorabiać do tego nieskończoną ilość teorii - np dlaczegoby nie wpływ UFO albo
        falowania morza? E_wok wybrała jedną z możliwych , która jej przyszła akurat do
        głowy i postanowiła poddać ją wspólnej obróbce intelektualnej :)- no i zdania
        są niemrawo podzielone .Oczywiste dla mnie jest też ,że każdemu narzucają się
        inne pomysły na wytłumaczenie zjawisk .Zastanowić się nad pomysłem e_wok
        warto .Sama nie biorę udziału , bo niewiele mam do powiedzenia permanentnie
        siedząc w swojej dziurze , ale czytam z zainteresowaniem.
        Jeszcze mam do ciebie, kilkujadku jedną sprawę - chodzi mi o dyskusję na innym
        forum o pamiętnikach matki-Polki.Pisałam tam o nieobecności córek w kołysankach
        i literaturze. Napisałeś o trenach Kochanowskiego .Nie wiem , czy masz takie
        samo odczucie , jak ja, że zabrzmiało to jak smutna ironia - jedyne wiersze sa
        o umarłej .Co do braku kołysanek dla córek przyszło mi od tamtego czasu do
        głowy ,że Polska była krajem rolników , a w rolniczych społecznościach córki
        są dyskryminowane - są gorszymi pracownikami , gospodarstwo gdzie były same
        kobiety - upadało , więc lud być może dlatego nie tworzył specjalnych pieśni
        dla nich.To taki pomysł tylko - dla mnie faktycznie jest zastanawiające, czemu
        kołysanki są WYŁĄCZNIE dla synów.
        • nadszyszkownik.kilkujadek Aaa, kotki dwa 01.01.05, 20:36
          kocia_noga napisała:

          > Oczywiste dla mnie jest też ,że każdemu narzucają się
          > inne pomysły na wytłumaczenie zjawisk.
          To nie jest oczywiste. Wręcz przeciwnie, wielu osobom na tym forum narzucają
          się wytłumaczenia takie same!


          > To taki pomysł tylko - dla mnie faktycznie jest zastanawiające, czemu
          > kołysanki są WYŁĄCZNIE dla synów.
          Proszę, nie przyjmij tego osobiście, ale...
          Odnoszę wrażenie, że Twój nawyk interpretowania świata przez szkła 'kobiecej
          krzywdy' czy 'wykluczenia kobiet', czy jakkolwiek to nazwać, przysłania Ci
          rzeczywistość. Albo też - że Ci ją wręcz zastąpił.

          Postanowiłem zweryfikować Twoje stwierdzenie. Oto jaką poszedłem drogą.
          Przypomniała mi się kołysanka, którą w filmie 'Paweł i Gaweł' Eugeniusz Bodo
          śpiewa 'małej dziewczynce'.

          www.bajecznik.pl/kategoria.php?category=4&show=34
          Pominę tu żartobliwy kontekst tego śpiewania - ale zauważ, że najpopularniejsza
          chyba polska kołysanka śpiewana była tam dla dziewczynki (czy
          też: 'dziewczynki').

          Wpisałem te kilka słów w google, i:
          www.bajecznik.pl/kategoria.php?category=4
          www.turnau.com.pl/kolysanki.htm
          www.majkowscy.neostrada.pl/magda/kolysanki.html
          Większość kołysanek wogóle jest kierowana 'do dziecka', nie 'do chłopczyka'
          lub 'do dziewczynki'. Zwróć jednak uwagę na popularne teksty Porazińskiej -
          jest o Wojtusiu, jest i o Dorotce. Wśród tekstów tradycyjnych też znajdziesz to
          i owo dla dziewczynek.

          Dalej, napisałaś że 'przyczyną' stanu, który bierzesz za faktyczny (tzn.
          całkowitego braku córek w poezji) może być to, że Polska była krajem rolniczym.
          Pominę już to, że do zupełnie niedawna wszystkie niemal kraje były 'krajami
          rolniczymi'. Ważniejsze, że to, co piszesz, nie zgadza się z rzeczywistością.
          Jeśli lubisz polski folk, polecam nagrania grupy 'Kapela Ze Wsi Warszawa'. Na
          albumie 'Wiosna Ludu' znajdziesz kilka piosenek, które przeczą temu, co
          piszesz.

          Kochanowskiego podałem po prostu jako kontrprzykład.
          • kocia_noga Re: Aaa, kotki dwa 01.01.05, 22:07
            nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

            > kocia_noga napisała:
            >
            > > Oczywiste dla mnie jest też ,że każdemu narzucają się
            > > inne pomysły na wytłumaczenie zjawisk.
            > To nie jest oczywiste. Wręcz przeciwnie, wielu osobom na tym forum narzucają
            > się wytłumaczenia takie same !
            Niektórym narzucają się wciąż takie same , innym wiele różnych - to zależy m.in
            od usztywnienia światopoglądowego i ogólnej rzutkości umysłu , na tym forum a i
            na innych też - wielu osobom narzucają się podobne wytłumaczenia- nic w tym
            dziwnego.To jest forum feminizm , i pisują tu osoby dostrzegające w podobny
            sposób pewne zjawiska .
            >
            >
            > > To taki pomysł tylko - dla mnie faktycznie jest zastanawiające, czemu
            > > kołysanki są WYŁĄCZNIE dla synów.
            > Proszę, nie przyjmij tego osobiście, ale...
            > Odnoszę wrażenie, że Twój nawyk interpretowania świata przez szkła 'kobiecej
            > krzywdy' czy 'wykluczenia kobiet', czy jakkolwiek to nazwać, przysłania Ci
            > rzeczywistość. Albo też - że Ci ją wręcz zastąpił.
            > Nie rozumiem , co znaczy że mogę to przyjąć osobiście.Możesz pisać, co
            uważasz na mój temat ,ależ proszę bardzo .Rozumiem ,że moje widzenie świata
            koliduje z twoim nawykiem widzenia i interpretowania świata - to też nic
            dziwnego.Stąd pewnie twoje wrażenie , że nie dostrzegam rzeczywistości takiej ,
            jaką ona jest , ponieważ ona jest inna dla ciebie.
            > Postanowiłem zweryfikować Twoje stwierdzenie. Oto jaką poszedłem drogą.
            > Przypomniała mi się kołysanka, którą w filmie 'Paweł i Gaweł' Eugeniusz Bodo
            > śpiewa 'małej dziewczynce'.
            >
            Znam , pamiętam .Ładna piosenka i nawet się przyjęła jako kołysanka , ale
            pisana była do konkretnej sceny - ta "dziecina" była zupełnie dorosła , i nie
            chodziło o czułość i troskę rodzica wobec dziecka .
            > Wpisałem te kilka słów w google, i:
            > www.bajecznik.pl/kategoria.php?category=4
            > www.turnau.com.pl/kolysanki.htm
            > www.majkowscy.neostrada.pl/magda/kolysanki.html
            > Większość kołysanek wogóle jest kierowana 'do dziecka', nie 'do chłopczyka'
            > lub 'do dziewczynki'. Zwróć jednak uwagę na popularne teksty Porazińskiej -
            > jest o Wojtusiu, jest i o Dorotce. Wśród tekstów tradycyjnych też znajdziesz
            to
            >
            > i owo dla dziewczynek.
            Zgadza się - znalazłam ! Na 23 kołysanki - 8 to kołysanki dla
            syna , "bandoska" to nie kołysanka ,"Dorotka" to piosenka do zabawy ruchowej -
            od biedy może być uznana za kołysankę, "Kołysanka dla żaby" Chotomskiej - to
            kołysanka dla córki.A więc dwie , ale to nie wszystko - "Nie piej kurku" - to
            prawdziwa, tradycyjna kołysanka dla córki ! No więc trzy .
            Jak moja córka była mała , w wieku kołysankowym , chciałam jej zaśpiewać
            kołysankę dla córeczki - i oprócz tej filmowej - nic nie znalazłam .Była
            jedna "Kołysanka dla Grażki" , ale tekst był poświęcony jej ojcu - autorowi , i
            kto nie znał tytułu - nigdyby się nie domyślił , że chodzi o córkę.W tym
            czasie , kiedy ja wyszukiwałam jakiejś kołysanki dla córeczki Krystyna Prońko
            śpiewała dla synka , ktoś inny tez i jeszcze ktoś. Pamiętam , jaka byłam
            zaskoczona i zasmucona tym brakiem .To są moje żywe wspomnienia , kiulkujadku -
            mój świat - pewnie różny od twojego . Nie miałam wtedy internetu i nie
            dowiedziałam się,że jest piosenka ludowa specjalnie dla dziewczynki .>
            > Dalej, napisałaś że 'przyczyną' stanu, który bierzesz za faktyczny (tzn.
            > całkowitego braku córek w poezji) może być to, że Polska była krajem
            rolniczym.
            >
            > Pominę już to, że do zupełnie niedawna wszystkie niemal kraje były 'krajami
            > rolniczymi'. Ważniejsze, że to, co piszesz, nie zgadza się z rzeczywistością.

            Otóż widzisz, że niezupełnie .Jedna ludowa piosenka tylko potwierdza regułę.Co
            do tych krajów rolniczych - przy niczym się nie upieram - nie znam się na
            tym.Gdzieś przeczytałam,że w kulturach zbieracko-łowieckich kobieta miała
            wysoką pozycję, a w rolniczych - niską - i zgadza się to z moją wiedzą na temat
            wartości kobiety na wsi - na całym świecie podobnie.To taka sobie myśl , bo
            jednak chyba widzisz ,że istnieje spora dysproporcja - zastanawiałam się, skąd
            się ona wzięła.
            > Kochanowskiego podałem po prostu jako kontrprzykład.
            >
            Wiem , że o to ci chodziło , ale poza Kochanowskim i jego trenami raczej już
            nic więcej się nie przypomina - literatura roi się od synów , a treny są
            owszem , o córce - umarłej.Pewnie , gdyby tak gruntowniej pogrzebać w
            literaturze , znalazłoby się to i owo o córkach , ale trzebaby
            szukać.Kilkujadku - czy nie widzisz różnicy ? Aż tak twój świat rózni się od
            mojego ?
            • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Aaa, kotki dwa 04.01.05, 20:44
              kocia_noga napisała:

              > To jest forum feminizm , i pisują tu osoby dostrzegające w podobny
              > sposób pewne zjawiska .
              Dlatego gdyby nie (nazwijmy to umownie) 'antyfeminiści' i trolle forum byłoby
              jałowe jak pustynia Gobi.

              > Nie rozumiem , co znaczy że mogę to przyjąć osobiście.Możesz pisać, co
              > uważasz na mój temat ,ależ proszę bardzo .Rozumiem ,że moje widzenie świata
              > koliduje z twoim nawykiem widzenia i interpretowania świata - to też nic
              > dziwnego.Stąd pewnie twoje wrażenie , że nie dostrzegam rzeczywistości
              > takiej , jaką ona jest , ponieważ ona jest inna dla ciebie.
              Nie, chodzi zwyczajnie o to, że poprzedni mój zwrot miał formę 'ad personam'.
              Takie wycieczki czynię rzadko i niechętnie. Znam Cię w końcu tylko z tego, co
              tu piszesz (i czego, nie będę ukrywał, nie lubię; choć pewnie z innych
              przyczyn, niż Ci się wydaje), nie łudzę się więc, że mogę powiedzieć cokolwiek
              o Tobie jako takiej. Ot, tyle. Różne 'rzeczywistości' i temu podobne bajania
              sobie możemy odpuścić, bo nie o to chodzi.
              Napisałaś, iż kołysanki są 'WYŁĄCZNIE' dla synków (podkreślenie Twoje). Wyniki
              krótkiej sondy podważają Twoje stwierdzenie. Nie zajmowałem się udowadnianiem,
              że kołysankowych córeczek jest tyle samo, a tylko tym, że są. Albo pomijasz
              wiadomości, które nie potwierdzają Twojej tezy, albo wyrażasz się nieściśle. W
              jednym i drugim wypadku doradzam większą staranność.
              > Jak moja córka była mała , w wieku kołysankowym , chciałam jej zaśpiewać
              > kołysankę dla córeczki - i oprócz tej filmowej - nic nie znalazłam .
              Myślałaś o ułożeniu własnej?
              ktoś inny tez i jeszcze ktoś. Pamiętam , jaka byłam
              > zaskoczona i zasmucona tym brakiem .
              Słynna 'Kołysanka dla Okruszka' (chyba Osieckiej) też jest bardziej o autorce,
              niż o dziecku. Takie jest zbójeckie prawo.


              > Otóż widzisz, że niezupełnie .Jedna ludowa piosenka tylko potwierdza
              regułę.Co
              > do tych krajów rolniczych - przy niczym się nie upieram - nie znam się na
              > tym.Gdzieś przeczytałam,że w kulturach zbieracko-łowieckich kobieta miała
              > wysoką pozycję, a w rolniczych - niską - i zgadza się to z moją wiedzą na
              temat
              >
              > wartości kobiety na wsi - na całym świecie podobnie.To taka sobie myśl , bo
              > jednak chyba widzisz ,że istnieje spora dysproporcja - zastanawiałam się,
              skąd
              > się ona wzięła.
              Nie piszę o dysproporcjach, tylko o samym fakcie istnienia. Swoją drogą, skąd
              taka kategoryczność stwierdzeń w dziedzinie, na której - jak sama piszesz - się
              nie znasz? Ja szczerze mówiąc, też znam się nie specjalnie, ale moja szczątkowa
              edukacja w tej dziedzinie pozwoliła mi skontastować, że 'coś tu nie gra'.
              Jeśli poszperasz w barokowych starociach (na przykład pieśni weselne) to
              znajdziesz tam to i owo o córkach (co jest zupełnie zrozumiałe, bo czyjeś córki
              zawsze w ślubach uczestniczyły...).


              > Wiem , że o to ci chodziło , ale poza Kochanowskim i jego trenami raczej już
              > nic więcej się nie przypomina - literatura roi się od synów , a treny są
              > owszem , o córce - umarłej.
              Treny są wogóle dość wyjątkowe. 'Syn' metaforyczny ('...z krwią ojca przechodzi
              dziedzictwem na syna...') a prawdziwa Urszulka - to dwie zupełnie inne
              kategorie.

              > Pewnie , gdyby tak gruntowniej pogrzebać w
              > literaturze , znalazłoby się to i owo o córkach , ale trzebaby
              > szukać.Kilkujadku - czy nie widzisz różnicy ?
              Różnicę widzę. Możemy ją sobie kiedyś przedyskutwać. Jak już pogrzebiesz w
              literaturze.
              • kocia_noga Re: Aaa, kotki dwa 05.01.05, 14:21
                nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                > kocia_noga napisała:
                >
                > > To jest forum feminizm , i pisują tu osoby dostrzegające w podobny
                > > sposób pewne zjawiska .
                > Dlatego gdyby nie (nazwijmy to umownie) 'antyfeminiści' i trolle forum byłoby
                > jałowe jak pustynia Gobi.
                Nie podzielam twojej opinii , a czuję się tu u siebie .
                >
                >> Nie, chodzi zwyczajnie o to, że poprzedni mój zwrot miał formę 'ad
                personam'.
                > Takie wycieczki czynię rzadko i niechętnie. Znam Cię w końcu tylko z tego, co
                > tu piszesz (i czego, nie będę ukrywał, nie lubię; choć pewnie z innych
                > przyczyn, niż Ci się wydaje), nie łudzę się więc, że mogę powiedzieć
                cokolwiek
                > o Tobie jako takiej. Ot, tyle.
                Sporo w tej wypowiedzi osobistej niechęci - ona wyłazi i bez deklarowania,
                kilkujadku.Nic bowiem nie wiesz, co mi się wydaje - a nie wydaje mi się
                wcale .Twoje lubienie czy nie to twoja sprawa i nic mi do tego , ale jeśli już
                to napisałes wyraźnie, to bardzo mi ulżyło - męczą mnie osoby usiłujące bez
                powodzenia miłować cały świat .Może taka boskość i jest ludziom dostępna, ale
                nie znam nikogo, kto wzniósł był się na takie wyżyny .
                Różne 'rzeczywistości' i temu podobne bajania
                > sobie możemy odpuścić, bo nie o to chodzi.
                "bajania" - są też żywym dowodem braku sympatii, ale niestety, niczym ponadto.
                > Napisałaś, iż kołysanki są 'WYŁĄCZNIE' dla synków (podkreślenie Twoje).
                Wyniki
                > krótkiej sondy podważają Twoje stwierdzenie. Nie zajmowałem się
                udowadnianiem,
                > że kołysankowych córeczek jest tyle samo, a tylko tym, że są.

                Tak , to prawda , udowodniłes mi,że istnieje jedna , stara , szczera ludowa
                kołysanka dla córki - nawet nie wiesz pewnie, jak mnie to ucieszyło.
                Albo pomijasz
                > wiadomości, które nie potwierdzają Twojej tezy, albo wyrażasz się nieściśle.
                W
                > jednym i drugim wypadku doradzam większą staranność.
                > > Jak moja córka była mała , w wieku kołysankowym , chciałam jej zaśpiewać
                > > kołysankę dla córeczki - i oprócz tej filmowej - nic nie znalazłam .
                > Myślałaś o ułożeniu własnej?
                Nie . Po pierwsze - nie mam za grosz talentu , a po drugie - nie o to mi
                chodzilo.
                > Nie piszę o dysproporcjach, tylko o samym fakcie istnienia. Swoją drogą, skąd
                > taka kategoryczność stwierdzeń w dziedzinie, na której - jak sama piszesz -
                się
                >
                > nie znasz? Ja szczerze mówiąc, też znam się nie specjalnie, ale moja
                szczątkowa
                >
                > edukacja w tej dziedzinie pozwoliła mi skontastować, że 'coś tu nie gra'.
                Nie tu nie gra, kilkujadku .Na weselach grają.Córka dorosła i wieś się bawi.
                Nie gra do snu maleńkiej dziewczynce , niedawno przyszłej na świat.


                > Jeśli poszperasz w barokowych starociach (na przykład pieśni weselne) to
                > znajdziesz tam to i owo o córkach (co jest zupełnie zrozumiałe, bo czyjeś
                córki
                >
                > zawsze w ślubach uczestniczyły...).
                Otóż to.
                >
                > > Pewnie , gdyby tak gruntowniej pogrzebać w
                > > literaturze , znalazłoby się to i owo o córkach , ale trzebaby
                > > szukać.Kilkujadku - czy nie widzisz różnicy ?
                > Różnicę widzę. Możemy ją sobie kiedyś przedyskutwać. Jak już pogrzebiesz w
                > literaturze.
                No proszę znów uszczypliwość - uzasadniona czy nie , byle szczypnąć.Żeby coś
                znaleźć o synach - nie trzeba szukać albowiem.
                Pewnie,możemy pogadac, czemu nie , tym lepiej,że nie lubimy swoich wypowiedzi
                już oficjalnie ,a więc serdecznie pozdrawiam ( boże! jaka jestem wspaniała ,
                nieprzyjaciela miłuję ! )
                • nadszyszkownik.kilkujadek Re: ??? (n/t) 05.01.05, 15:08
                • kamfora Re: Aaa, kotki dwa 05.01.05, 20:16
                  Kocia_nogo, kołysanki są dla DZIECI, te same nadają się do śpiewania i dla synka
                  i dla córeczki (najczęściej wystarczy zmienić imię i kilka słow, żeby
                  rytm zachować. ). Koleżanka, która odwiedzała mnie w czasie gdy mój syn był
                  malutki z początku miała trudności z dopasowaniem kołysanek do "wersji męskiej",
                  ponieważ jakoś tak się złożyło, że śpiewała je dotąd samym dziewczynkom.

                  Niedługo gotów ktoś podnieść sprawę dyskryminowania kobiet samym brzmieniem
                  słowa "córka" - o ileż mniej zabarwionym emocjonalnie niż "syn" ;-)
                  • kocia_noga Re: Aaa, kotki dwa 06.01.05, 11:36
                    kamfora napisała:

                    > Kocia_nogo, kołysanki są dla DZIECI, te same nadają się do śpiewania i dla
                    synk
                    > a
                    > i dla córeczki

                    Otóz nie jest tak pięknie, niestety .Gdy urodziłam córeczkę , była ona dla mnie
                    prawdziwym cudem świata i chciałam śpiewać dla niej nie byle jaką kołysankę
                    dla wszystkich , ale kołysankę specjalnie dla kochanej córeczki - wtedy
                    własnie dokonałam odkrycia , że takich nie ma . Są albo dla dzieci , tak jak to
                    opisujesz, albo dla synów .Dla mnie to było bardzo przykre odkrycie - kołysanki
                    sa wyrazem miłości do dziecka , dbałości,żeby dobrze się dziecku zasypiało -
                    dla córek jakoś tego zabrakło .W tamtych czasach nie miałam gdzie sprawdzić ,
                    jak się sprawa ma , a teraz, kiedy Nadszyszkownik chciał udowodnić mi,że źle
                    czuję to co czuję i źle widzę to co widzę , i znalazł stronę w sieci z
                    kołysankami - tylko jedna była dla dziewczynki - na osiem dla syna , ale i to
                    mnie podniosło na duchu .



                    > Niedługo gotów ktoś podnieść sprawę dyskryminowania kobiet samym brzmieniem
                    > słowa "córka" - o ileż mniej zabarwionym emocjonalnie niż "syn" ;-)
                    Hmm... żartobliwa przesada - rozumiem , sugerująca , że nie ma sprawy - jak dla
                    kogo , ale sam pomysł zabarwienia emocjonalnego słów "syn" i "córka" -
                    ciekawy...moznaby sprawdzić konotacje .

                    • kamfora Re: Aaa, kotki dwa 06.01.05, 23:03
                      kocia_noga napisała:


                      > Otóz nie jest tak pięknie, niestety .Gdy urodziłam córeczkę , była ona dla
                      > mnie prawdziwym cudem świata i chciałam śpiewać dla niej nie byle jaką
                      > kołysankę dla wszystkich , ale kołysankę specjalnie dla kochanej córeczki
                      > - wtedy własnie dokonałam odkrycia , że takich nie ma .

                      Kocia_nogo, a KTO niby miałby kiedyśtam napisać kołysankę specjalnie dla Twojej
                      córeczki??? Chyba że na Twoje zamówienie! Moim zdaniem niepotrzebnie dorabiasz
                      na siłę ideologię do zwykłej nieznajomości literatury dziecięcej ;-)
                      • kocia_noga Re: Aaa, kotki dwa 07.01.05, 11:00
                        Poczytaj sobie na stronie głównej Gazety o chińskich dziewczynkach - to jakby
                        odpowiedź .
                      • kocia_noga Re: Aaa, kotki dwa 07.01.05, 17:17
                        kamfora napisała:

                        >>
                        > Kocia_nogo, a KTO niby miałby kiedyśtam napisać kołysankę specjalnie dla
                        Twojej
                        > córeczki??? Chyba że na Twoje zamówienie! Moim zdaniem niepotrzebnie dorabiasz
                        > na siłę ideologię do zwykłej nieznajomości literatury dziecięcej ;-)
                        >

                        Akurat znam dobrze literaturę dziecięcą - jestem od lat jej koneserką i
                        kolekcjonerką - podobnie ma się ze znajomością kołysanek .Znałam ich sporo ,
                        gdy dokonałam tego odkrycia , ale , oczywiście , nie znałam wszystkich.Widzę,że
                        nie rozumiesz o co mi chodzi, a mimo to chcesz w jakiś sposób zminimalizować
                        czy zlekceważyć to , o czym piszę , nawet posługując się niesympatycznymi
                        przypuszczeniami na mój temat. Dlaczego?
                        • kamfora Re: Aaa, kotki dwa 07.01.05, 18:47
                          kocia_noga napisała:

                          > Akurat znam dobrze literaturę dziecięcą - jestem od lat jej koneserką i
                          > kolekcjonerką - podobnie ma się ze znajomością kołysanek .Znałam ich sporo ,
                          > gdy dokonałam tego odkrycia , ale , oczywiście , nie znałam szystkich.

                          Teraz ja Ci powiem, jakiego odkrycia dokonałam: Cały czas marzyłaś
                          o synku i podświadomie uczyłaś się kołysanek "dla chłopców".

                          > Widzę,że nie rozumiesz o co mi chodzi, a mimo to chcesz w jakiś sposób
                          > zminimalizować czy zlekceważyć to , o czym piszę , nawet posługując się
                          > niesympatycznymi przypuszczeniami na mój temat. Dlaczego?

                          Widzę, że każde zdanie inne niż Twoje określasz mianem "niesympatyczne".
                          Można i tak :-)
                          • milka30 Re: Aaa, kotki dwa 07.01.05, 19:03
                            kamfora napisała:

                            > Teraz ja Ci powiem, jakiego odkrycia dokonałam: Cały czas marzyłaś
                            > o synku i podświadomie uczyłaś się kołysanek "dla chłopców".

                            A może tak przytocz poprostu jakąś kołysankę dla córki, zamiast wypisywać
                            domorosłe teoryjki psychologiczne o dyskutantce? Wtedy staniesz się mniej
                            gołosłowna.

                            > Widzę, że każde zdanie inne niż Twoje określasz mianem "niesympatyczne".
                            > Można i tak :-)

                            Piszesz niesympatycznie, czego dowód w cytacie powyżej. Nie nie ma to nic
                            wspólnego z twoim zdaniem w meritum.
                            • kamfora Re: Aaa, kotki dwa 07.01.05, 19:15
                              milka30 napisała:

                              > Piszesz niesympatycznie, czego dowód w cytacie powyżej. Nie nie ma to nic
                              > wspólnego z twoim zdaniem w meritum.

                              Na czym polega "niesympatyczne" pisanie? :-)
    • wasza_bogini wszedzie jest tak samo 31.12.04, 12:11
      eeee tam, wszedzie jets tak samo.
      roznica polega na tym, ze na zachodzie ceni sie inteligencje. u nas nie, bo
      elity zostaly zniszczone przez wojne i komune. to dotyczy w takim samym stopniu
      facetow co kobiet.
      u nas byc kobieta inteligentna jest minusem, natomiast na zachodzie to jets
      duzy plus. jesli jestes inteligentna i ladna to na zachodzie wyplyniesz na
      powierzchnie, natomiast u nas i tak nic nie masz do gadania, bo pan hydraulik
      zawsze bedzie od Ciebie madrzejszy.
      ;) ale to jest chyba ogolnonarodowe.

      w kazdym razie to co odroznia polskie kobiety to ta mamusiowatosc, pieczenie
      ciast itp. a pozniej wyrastaja absolutnie niedojrzali mezczyzni, generalnie
      niemescy.
      • sweetnighter Re: wszedzie jest tak samo 31.12.04, 15:47

        > roznica polega na tym, ze na zachodzie ceni sie inteligencje. u nas nie, bo
        > elity zostaly zniszczone przez wojne i komune.

        ROTFLOL

        no podobnych ludowych mądrości juz dawno nie nmiałem okazji czytać. Brawa dla
        tej pani.

        Akurat kraje nordyckie + Benelux to kraje, w których wpływy Kościoła (mniejsza
        chyba o to, że protestanckiego; chrześcijaństwa w ogóle) sa już marginalne
        (dlatego wlasnie tamtejsze koscioly w wielu sprawach musialy zlagodzic
        stanowisko), za to ruch kobiecy silny; odwrotnie w krajach katolickich typu
        Polska czy (nadal chyba, choć z tendencja wyraźnie słabnącą) Hiszpania, gdzie
        właśnie dlatego patriarchat trzyma sie mocno. Po prostu tam, gdzie jest ceniona
        wartość kobiety jako autonomicznej jednostki, jako człowieka, a jej
        samorealizacja nie jest automatycznie utożsamiana z wiernym służeniem
        swemu „panu” czy w ogóle z rolą matki czy żony, tam stosunki sa zdrowsze i to
        groteskowe pindrzenie się nie ma racji bytu. A’propos „komuny”, to chyba na tym
        forum nie muszę przypominac, że np. w kwestiach takich jak opieka nad dzieckiem
        czy aborcja, „komuna” stanowiła ogromny postęp w stosunku do II RP, z pewnością
        znacznie ułatwiła kobietom podejmowanie pracy zawodowej.




        > facetow co kobiet.
        > u nas byc kobieta inteligentna jest minusem, natomiast na zachodzie to jets
        > duzy plus. jesli jestes inteligentna i ladna to na zachodzie wyplyniesz na
        > powierzchnie, natomiast u nas i tak nic nie masz do gadania, bo pan hydraulik
        > zawsze bedzie od Ciebie madrzejszy.
        > ;) ale to jest chyba ogolnonarodowe.
        >
        > w kazdym razie to co odroznia polskie kobiety to ta mamusiowatosc, pieczenie
        > ciast itp. a pozniej wyrastaja absolutnie niedojrzali mezczyzni, generalnie
        > niemescy.
        >
        • Gość: she Re: wszedzie jest tak samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 18:47
          Akurat bylam i w krajach Beneluxu i w pieknej Espanii :) wiec poczynilam
          analogiczne studium porownawcze.

          Obserwujac dziewczeta na hiszpanskiej fiescie, przypomnialam sobie dosc skapo
          ubrane dziewczyny, siedzace na lawkach na po glownej promenadzie holenderskiego
          miasteczka. Wokol ruch, jakis jarmark, upal a ludzie porozbierani, jednakze
          stopien wyrozbierania i ogolnie charakter stroju tych panienek podsunal mi
          mysl, iz sa one prostytutkami.
          Szkopul w tym, ze gdyby wziac dowolna dziewczyne kilkunastoletnia z owej
          hiszpanskiej imprezy i teleportowac do tego holenderskiego miasta, spokojnie
          zostalaby ona wzieta z prostytutke.

          Sytuacja odwrotna: obserwowalam znajoma Holenderke na tej fiescie. Byla w
          zwyklych plazowych klapkach, w jakich ganiala caly dzien. Wokol Hiszpanki na
          szpilach, koturnach itd. Pomyslalam, Boze, ona by tu nie miala zadnych
          szans ... w sensie matrymonialnym.

          Kobiety z nacji z natury urodziwych, a do takich mozemy zaliczyc wiekszosc
          Hiszpanek jak i czesc Polek (pod tapeta), pindrza sie niemilosiernie bo maja
          silna konkurencje w postaci ladnych kolezanek. W Hiszpanii naprawde ludzie sa
          przyjemni dla oka, aczkolwiek dosc podobni do siebie ! Totez kobiety musza sie
          natrudzic aby jakos sie odroznic od tlumu klonow. Natomiast trudno uznac
          Niemki, Holenderki za sliczne wiec konkurencje maja one slaba. Faceci musza
          brac to co jest, bez wybrzydzania na owlosione nogi (feeeee!!!!).

          A ja sie na tej fiescie pojawilam z lysymi konczynami w umiarkowanie kusej
          kiecce i umiarkowanych szpilkach :-) Stroj, jakiego unikam tutaj, ale wiadomo,
          Polka na wyjazdach...Panowie sklasyfikowali mnie jako "guapa". Ech, ten
          patriarchat i szowinizm :)))

          Nie widze powodu aby Polki mialy sie wstydzic swojej atrakcyjnosci nawet jesli
          wokol klebi sie tlum brzydkich Niemek. Do Siego Roku !
          • sweetnighter Re: wszedzie jest tak samo 31.12.04, 19:26
            co do mnie, sto razy bardziej interesują mnie kobiety, które mają gdzies swój
            tak rozumiany „standing” na rynku matrymonialnym, za to wolą realizować się w
            inny sposób - nie ma to zresztą nic wspólnego z urodą, raczej z filozofią
            zyciową i stosunkiem do samej siebie - niż takie, co to z ochotą zamieniaja się
            w towar i sa juz wniebowzięte, gdy „konsument” („klient nasz pan”) je oceni
            jako „guapas” („ach my Polki jakie my są piękne, nie to co te Niemry”). Nie
            jestem w stanie traktować kogoś takiego poważnie, tylko własnie jako towar -
            zresztą w swoim gatunku często nader przyjemny. I jesli to prawda, że wiele z
            nich po slubie popada w drugą skrajność (tj. z chorobliwego pindrzenia sie w
            gnusność), to tylko potwierdza moją tezę co do motywacji tutaj występujacej. Bo
            po ślubie to już jest „mission accomplished”, jak mówi klasyk.
            • Gość: she Re: wszedzie jest tak samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 14:27
              Eee, te co robia wrazenie ze im nie zalezy, to im najbardziej zalezy.
              Dlaczego kobiety, zwlaszcza te realizujace sie "inaczej" nie cierpia
              wypindrzonych idiotek ? Bo im tak naprawde zazdroszcza. A niepotrzebnie.
              Dowodem, ze mozna sie samozrealizowac a nawet madrego meza znalezc bez urody i
              pindrzenia jest O. Lipinska.

              Jest towar i towar. Jedna sie pindrzy bo chce pokazac co ma najlepszego, czyli
              cialo, a inna zamiast sie pindrzyc woli podrywac na zainteresowania. Co do
              poslubnego zgnusnienia, cos sie zaczyna zmieniac w tej materii. Obserwuje coraz
              wiecej wypindrzonych panienek z wozkami, zakladam optymistycznie ze to legalne,
              zaslubione mamusie. Zataczaja sie na szpilkach z tymi wozkami, obok czlapie
              wydresowany i zakapturzony tata - slubny, jak optymistycznie zakladam. Chociaz
              misja zrealizowana, pindrzymy sie dalej. Na wszelki wypadek...
              • Gość: Abaddon Śmieszne, nie powiem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 22:19
                Gość portalu: she napisał(a):

                > Eee, te co robia wrazenie ze im nie zalezy, to im najbardziej zalezy.
                > Dlaczego kobiety, zwlaszcza te realizujace sie "inaczej" nie cierpia
                > wypindrzonych idiotek ? Bo im tak naprawde zazdroszcza. A niepotrzebnie.
                > Dowodem, ze mozna sie samozrealizowac a nawet madrego meza znalezc bez urody
                i
                > pindrzenia jest O. Lipinska.

                Dodałbym jeszcze panią Dunin:) A tak właściwie to skąd wiesz, z jakich powodów
                kobieta się pindrzy? A może lubi...

                >
                > Jest towar i towar. Jedna sie pindrzy bo chce pokazac co ma najlepszego,
                czyli
                > cialo, a inna zamiast sie pindrzyc woli podrywac na zainteresowania.

                Dobre:) Nie ma jak kobieca solidarność.

                Co do
                > poslubnego zgnusnienia, cos sie zaczyna zmieniac w tej materii. Obserwuje
                coraz
                >
                > wiecej wypindrzonych panienek z wozkami, zakladam optymistycznie ze to
                legalne,
                >
                > zaslubione mamusie. Zataczaja sie na szpilkach z tymi wozkami, obok czlapie
                > wydresowany i zakapturzony tata - slubny, jak optymistycznie zakladam.
                Chociaz
                > misja zrealizowana, pindrzymy sie dalej. Na wszelki wypadek...

                Inaczej rozejrzy się za lepszym towarem... No ale o co Ci chodzi? Wolna wola,
                no nie?
        • Gość: Abaddon Geniuszu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 22:45
          > Akurat kraje nordyckie + Benelux to kraje, w których wpływy Kościoła
          (mniejsza
          > chyba o to, że protestanckiego; chrześcijaństwa w ogóle) sa już marginalne
          > (dlatego wlasnie tamtejsze koscioly w wielu sprawach musialy zlagodzic
          > stanowisko), za to ruch kobiecy silny; odwrotnie w krajach katolickich typu
          > Polska czy (nadal chyba, choć z tendencja wyraźnie słabnącą) Hiszpania, gdzie
          > właśnie dlatego patriarchat trzyma sie mocno.

          Bzdura. Wiara nie ma nic wspólnego z patriarchatem. Patriarchat jest po prostu
          naturalny. Zresztą, co w nim złego?

          Po prostu tam, gdzie jest ceniona
          >
          > wartość kobiety jako autonomicznej jednostki, jako człowieka, a jej
          > samorealizacja nie jest automatycznie utożsamiana z wiernym służeniem
          > swemu „panu” czy w ogóle z rolą matki czy żony, tam stosunki sa zdr
          > owsze i to
          > groteskowe pindrzenie się nie ma racji bytu.

          I dzięki temu wskaźniki dzietności są najgorsze w krajach feministycznych. To
          dopiero jest choroba, synku...

          A’propos „komuny”
          > ;, to chyba na tym
          > forum nie muszę przypominac, że np. w kwestiach takich jak opieka nad
          dzieckiem
          >
          > czy aborcja, „komuna” stanowiła ogromny postęp w stosunku do II RP,
          > z pewnością
          > znacznie ułatwiła kobietom podejmowanie pracy zawodowej.

          Aborcja ma służyć likwidowaniu większych patologii. Praca zawodowa kobiet to
          drugorzędna kwestia.
          • procesor Re: Geniuszu. 07.01.05, 11:26
            Gość portalu: Abaddon napisał(a):
            > Bzdura. Wiara nie ma nic wspólnego z patriarchatem. Patriarchat jest po
            prostu naturalny.

            Dlaczego?
            Dlaczego patriarchat jest naturalny?
            Jak na to patzrę dużo bardziej naturalny jest matriarchat. Ostatecznie udział
            mężczyzny w prokreacji nie był wcale kiedyś taki oczywisty.. W dodatku były
            społeczeństwa w których dziedziczyło się w linii żeńskiej a najblizszym męskim
            krewnym dziecka był brat matki - dlatego że tylko w tym wypadku NA PEWNO
            płynęła w nich ta sama krew..
    • feministka0.75 prawdziwe oblicze Polek?? 31.12.04, 18:27
      Troche mnie irytuje, a troche smuci, ze Polki CHOROBLIWIE dbaja o siebie przed
      slubem. Jak juz "zlapia" meza to z pieknych staja sie potworami...
      • ilmatar Re: prawdziwe oblicze Polek?? 31.12.04, 18:57
        Masz jakieś dane statystyczne na potwierdzenie tej tezy?
    • dokowski W pełni popieram Twój post 31.12.04, 19:25
      e_wok napisała:

      > > probuja sie zasluzyc swoim wygladem - jestem ladna, wiec zostane zabrana na
      > wakacje, jestem ladna, wiec maz bedzie dla mnie mily, jestem ladna, wiec
      > dostane pozwolenie na pojscie na zakupy, musze byc ladna, bo inaczej nici z
      > tego wszystkiego.

      Nigdy nie podobały mi się i nie pociągały mnie dziewczyny tak wyglądające. To
      mi pozostało do dzisiaj. Zawsze czułem obrzydzenie całując się ze szminką, a w
      Teatrze Wielkim zawsze cierpiałem od zapachu perfum. Większość scen miłosnych w
      filmach wydają mi się odpychające ze względu na grubo umalowane aktorki, które
      biedny aktor musi całować. Miałem szczęście, bo zakochałem się i ożeniłem w
      kobiecie, która odpowiadała moim gustom (także pod innymi względami).

      Niestety nie wiem, czy zaliczam się do większości miastowych czy do
      mniejszości. Jednak mam wrażenie, że większość miastowych kobiet traktuje moje
      upodobania z niechęcią, kiedy o tym mówię. Ich głównym argumentem jest, jak
      rozumiem, chęć dostosowania się do pewnych standardów „dbałości o siebie”,
      które obowiązują w świecie kobiet. Wydaje mi się, że większość kobiet nie
      maluje się po to, żeby podobać się mężczyznom, ale po to, żeby pokazać swoim
      koleżankom i znajomym, że dbają o siebie, że się myją, czeszą itd. Nie chcą
      uchodzić za zaniedbane brudaski, łajzy czy abnegatki, a robią to nie dla
      mężczyzn, dla opinii innych kobiet: sąsiadek, koleżanek w pracy, przyjaciółek
      itd..

      Porównanie z Niemkami wypada tak, bo jak rozumiem, dla Niemki tradycyjnie ważny
      jest wygląd domu. Niemka bardziej się martwi wyglądem domu niż swoim, bo w
      oczach Niemek to wygląd domu decyduje o opinii, a nie wygląd własny.

      Ciekawe jak Twoje porównanie wypadłoby w porównaniu do Amerykanek, które są
      jedną z najlepiej wyemancypowanych nacji kobiet świata. Z tego co wiem,
      Amerykanki muszą się malować do szkoły od pierwszych klas podstawówki,
      przynajmniej na szkolne uroczystości. Amerykanka, która się nie goli, uznawana
      jest przez inne Amerykanki za śmierdzącą dzikuskę czyli owłosionego
      półczłowieka-półmałpę.

      A dla mnie nie ma nic bardziej obrzydliwego niż widok czarnej męskiej szczeciny
      pod kobiecą pachą na plaży – mam wrażenie, że widzę jakiegoś zmutowanego
      potwora, któremu zamiast pach wyrosły męskie, nieogolone policzki.

      PS. To chyba jakieś nieporozumienie, że mam Cię na liście nieprzyjaciół. Po
      takim pięknym poście powinienem Cię z niej usunąć ... chyba że wolisz na niej
      pozostać, to przypomnij mi dlaczego tak się stało.
      • e_wok Re: W pełni popieram Twój post 01.01.05, 19:15
        Mysle, ze w ogole istnieje trudnosc w wypowiadaniu sie na temat Amerykanek,
        poniewaz wlasciwie jaki przyjac wyroznik? Bycie WASPem czy posiadanie
        obywatelstwa? Sylvia Plath pisala, ze kiedy przyjechala do Anglii, jej
        europejskie kolezanki smieszyl jej przesadnie zadbany wyglad. W sposobie
        przedstwienia wymuskanej amerykanskiej pani domu, jaki znamy z filmow i reklam
        z tamtych lat, musialo byc sporo prawdy. A teraz - z jednej strony Amerykanie
        sa najgrubszym narodem swiata, wiec nie bezpodstawnie mozna zalozyc, ze nalezy
        do niego calkiem sporo kobiet, ktore wcale nie chca wygladac jak Cindy
        Crawford - wola zamiast tego porzadnie sie najesc. Z drugiej strony -
        amerykanski Cosmopolitan przeprowadzil kiedys sonde, z ktorej wynikalo, ze na
        liscie kobiecych priorytetow najwyzsze miejsce zajmuje stan wlosow, dystansujac
        takie cele jak udane zycie rodzinne, kariera zawodowa, wyksztalcenie itd. Co do
        pach, sadze, ze golenie ich jest racjonalne zarowno w przypadku kobiet jak i
        mezczyzn. Chocby dlatego, ze dezodoranty przeznaczone sa do stosowania na
        skore, a nie na wlosy, ma to zasadniczy wplyw na ich efektywnosc.
      • milka30 Re: W pełni popieram Twój post 01.01.05, 19:24
        dokowski napisał:

        > Wydaje mi się, że większość kobiet nie
        > maluje się po to, żeby podobać się mężczyznom, ale po to, żeby pokazać swoim
        > koleżankom i znajomym, że dbają o siebie

        Może to zdrowy element konkurencji? Coś mi się wydaje, że dbanie przez kobiety
        o urodę jest uwarunkowane też genetycznie.


        > A dla mnie nie ma nic bardziej obrzydliwego niż widok czarnej męskiej
        szczeciny
        >
        > pod kobiecą pachą na plaży – mam wrażenie, że widzę jakiegoś zmutowanego
        > potwora, któremu zamiast pach wyrosły męskie, nieogolone policzki.

        Uważasz, że kobiety mają pod pachą męską szczecinę? Coś mi tu nie pasuje.
        Wytłumacz się.
        • dokowski Wiele lat golenia zmienia zarost 02.01.05, 23:35
          milka30 napisała:

          > Uważasz, że kobiety mają pod pachą męską szczecinę?

          Te, które się golą przez kilkanaście lat
          • milka30 Re: Wiele lat golenia zmienia zarost 05.01.05, 11:04
            dokowski napisał:

            > milka30 napisała:
            >
            > > Uważasz, że kobiety mają pod pachą męską szczecinę?
            >
            > Te, które się golą przez kilkanaście lat

            Ok. rozumiem. Mnie osobiście nic nie przeszkadza w tym względzie. Akceptuję
            każdą pachę.
            Pozdrowienia.
      • Gość: Abaddon Doku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:27
        O gustach się nie dyskutuje. Nie ma czegoś takiego jak słuszny lub niesłuszny
        wygląd.
        • dokowski A skąd ty wziąłeś takie pojęcia?! 05.01.05, 22:59
          Gość portalu: Abaddon napisał(a):

          > słuszny lub niesłuszny wygląd

          Nauczyli cię tego na jakimś partyjnym kursie estetyki?
          • Gość: Abaddon Re: A skąd ty wziąłeś takie pojęcia?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:13
            Doku, takie wyciągnąłem wnioski z Twego postu.
            • dokowski To projekcja 07.01.05, 23:42
              Gość portalu: Abaddon napisał(a):

              > Doku, takie wyciągnąłem wnioski z Twego postu.

              Bezpodstawnie
        • dokowski Po prostu czuję obrzydzenie do wygolonej pachy 07.01.05, 23:44
          Gość portalu: Abaddon napisał(a):

          > O gustach się nie dyskutuje. Nie ma czegoś takiego jak słuszny lub niesłuszny
          > wygląd.

          Chcesz mi zabronić czuć obrzydzenie?
    • kochanica-francuza zmutowana pacha;-) 31.12.04, 23:19
      Kolego dokowski,szczecina rosnąca pod kobiecą pachą jest KOBIECA i czyni to jak
      najzgodniej z KOBIECĄ NATURĄ,nie zaś w wyniku mutacji.
      • dokowski Nie. Dotknij męskiego podbródka przed codziennym 02.01.05, 23:39
        kochanica-francuza napisała:

        > szczecina rosnąca pod kobiecą pachą jest KOBIECA

        goleniem i porównaj wrażenia z dotykania pachy kogoś, kto się nie goli
      • dokowski Szczecina pod kobiecą pachą powstaje dopiero... 02.01.05, 23:46
        kochanica-francuza napisała:

        > szczecina rosnąca pod kobiecą pachą jest KOBIECA

        ... po latach regularnego golenia i nie jest kobieca.

        Zresztą i pod męską pachą szczecina jest czymś dziwnym. W ogóle golenie pach
        jest usprawiedliwione tylko wtedy, gdy ktoś wybierze sobie taki idiotyczny
        zawód, w którym zmuszają do golenia pach.
        • kochanica-francuza Re: Szczecina pod kobiecą pachą powstaje dopiero. 06.01.05, 16:15
          dokowski napisał:

          > kochanica-francuza napisała:
          >
          > > szczecina rosnąca pod kobiecą pachą jest KOBIECA
          >
          > ... po latach regularnego golenia i nie jest kobieca.

          Jasne,ty wiesz najlepiej.

          Zapewniam cię,że włosy pod pachami pojawiają się same z siebie w okresie
          dojrzewania .
          Z natury kobieta ma pod pachami włosy kilkucentymetrowej długości.
          Wolałbyś takie?:-P
          >
          > Zresztą i pod męską pachą szczecina jest czymś dziwnym. W ogóle golenie pach
          > jest usprawiedliwione tylko wtedy, gdy ktoś wybierze sobie taki idiotyczny
          > zawód, w którym zmuszają do golenia pach.
    • barbinator wypindrzenie czy zadbanie? 01.01.05, 19:23

      Ewok poruszyła ciekawy temat. Ja już kiedyś o tym pisałam i mam wrażenie, że
      moje poglądy na ten temat nikomu się wówczas nie spodobały... także "mojej"
      opcji światopoglądowej. Teraz ruszę na głęboką wodę i rozwinę temat.
      Moim zdaniem rzekome powszechne uznanie i zachwyt nad urodą i zadbaniem Polek
      to jeden z wielu nadwiślańskich mitów. Uwielbiamy sobie wmawiać coś, co wcale
      nie jest prawdą. Mylimy przy tym wypindrzenie z zadbaniem - niestety Polki
      bynajmniej nie uchodzą na świecie za kobiety zadbane a tylko za wypindrzone. To
      są NAPRAWDĘ zupełnie różne sprawy. Wpadły mi kiedyś w ręce statystyki zakupu
      różnych środków pielęgnujących i higienicznych pokazujące jak to wygląda w
      różnych krajach. Otóż Polki wcale nie przodują, raczej przeciwnie. Wydajemy
      znacznie mniej od np Skandynawek (akurat na Skandynawki zwróciłam wtedy uwagę)
      na balsamy do ciała, odżywki do włosów czy paznokci, kremy, płyny kąpielowe a
      nawet depilatory i pasty do zębów. Dużo więcej natomiast wydajemy na
      powierzchowną kosmetykę czyli tzw. tapetę.
      Jest jeszcze wstydliwa sprawa częstotliwości kontaktów z dentystą... Wymyślność
      fryzury też niekoniecznie oznacza dobry stan włosów i częsty kontakt z dobrym
      fryzjerem. No i to nieszczęsne zjawisko zaniedbywania się kobiet w kilka lat po
      ślubie...
      To wszystko sprawiło, że w Szwecji i Norwegii od pewnego czasu zaczyna
      funkcjonować niezbyt dla nas miłe powiedzenie "wygląda jak polska
      sprzątaczka"... (wiele Polek, także wykształconych pracuje tu jako sprzątaczki)
      Reasumując: z moich obserwacji wynika że większość Norweżek czy Szwedek jest
      bardziej zadbana od Polek. Mają zdrową, gustownie opaloną skórę (nogi
      wydepilowane!!), zdrowe dobrze obcięte włosy i piękne zęby. Polki często mają
      skórę spaloną w solarium, włosy zniszczone mnóstwem żelu i przesadnie
      wyfiokowane a na ich zęby często lepiej nie patrzeć. Do tego przesadny makijaż
      od samego rana i ubiór nieodpowiedni do okoliczności (dekolt, goły brzuch w
      pracy itd). Plus niedomiar antyprespirantów przy nadmiarze perfum (często
      zresztą zaskakująco dobrej jakości - w tym Polki są całkiem niezłe)
      W efekcie otrzymujemy wypindrzenie połączone z zaniedbaniem czyli odwrotność
      zadbania bez wypindrzenia - to drugie typowe dla Norweżek i Szwedek.
      I naprawdę nie chcę nikogo tym urazić ani szargać narodowych świętości...
      Podejrzewam zresztą iż spora część pań bywających na tym forum należy do
      zadbanych i niewypindrzonych a w każdym razie do niewypindrzonych :))
      Co do przyczyn tego zjawiska to sprawa jest złożona. Wydaje mi się że Ewok jest
      bliska prawdy - w każdym razie z różnych hipotez które tu padły jej jest
      najbardziej przekonująca.
      Ja bym do tego jeszcze dodała taką dość typową dla Polaków "fasadowość". Kiedyś
      moich znajomych przyjeżdżających do Polski zadziwiało to w jak wielu domach są
      niezłe telewizory i magnetowidy - a w prawie żadnym nie było wówczas zwykłej
      zmywarki do naczyń. W jeszcze dawniejszych czasach, znanych mi z opowieści
      rodziców, cudzoziemców niemile dotykał wygląd naszych łazieniek. "Salon" bywał
      wytworny - łazienka żenująca. Ich uwagę zwracały też "wille" nowobogackich - za
      duże w stosunku do potrzeb rodziny i mozliwości finansowych co do ich
      wykończenia. Wszystko to pokazuje jak bardzo lubimy błyszczeć na pokaz a jak
      małe znaczenie przywiązujemy tego co ważne ale mniej widoczne. Mam wrażenie że
      wypindrzenie Polek połączone z czymś co niestety ale gdzie indziej właśnie
      uchodzi za zaniedbanie to właśnie kolejny przykład tego "polskiego syndromu
      fasadowości".
      Pozdr. B.
      • tad9 Re: wypindrzenie czy zadbanie? 01.01.05, 19:31
        barbinator napisała:

        >
        > Ewok poruszyła ciekawy temat. (....)

        A może po prostu Polki są brzydsze, i muszą stosować różne "protezy"? Albo są
        głupsze i łatwiej ulegają wpływom? Co powiesz o takich hipotezach?
      • milka30 Re: wypindrzenie czy zadbanie? 01.01.05, 19:55
        barbinator napisała:

        > Otóż Polki wcale nie przodują, raczej przeciwnie. Wydajemy
        > znacznie mniej od np Skandynawek (akurat na Skandynawki zwróciłam wtedy
        uwagę)
        > na balsamy do ciała, odżywki do włosów czy paznokci, kremy, płyny kąpielowe a
        > nawet depilatory i pasty do zębów. Dużo więcej natomiast wydajemy na
        > powierzchowną kosmetykę czyli tzw. tapetę.

        Gro Polek jest na tym etapie, to fakt. Chociaz jak mieszka się w duzym miescie
        to sie ma złudzenie, ze jest inaczej. Ale przeciez większość Polek nie mieszka
        w stolycy.

        > Jest jeszcze wstydliwa sprawa częstotliwości kontaktów z dentystą...

        To problem ciagnący się od czasów socjalizmu. Tyrmand pisał pół wieku temu, ze
        socjalizm jest przeciwko zembom. Przyzwyczajenia zostają, ale chodzi tez o
        kasę. Żeby porządnie wyleczyć zęby, w Polsce trzeba mieć ciągle jeszcze sporo
        forsy.

        > Ja bym do tego jeszcze dodała taką dość typową dla Polaków "fasadowość".

        Mamy przeciez piękne polskie przysłowie "zastaw się, a pokaż się".
        • kociamama Re: wypindrzenie czy zadbanie? 01.01.05, 23:42
          Akurat leczenie zębów na zachodzie jest duzo droższe niż w POlsce. Znajomi
          mieszkający w USA lecza zeby raczej tu prywatnie bo wychodzi 5 razy taniej.
          Tylko byc moze tam wiekszy nacisk kladzie sie na prewencje niz na leczenie
          skutkow. Mowi sie o slynnej szwedzkiej slodkiej sobocie, czy niedzieli, kiedy
          sie niby daje dzieciom cukierki tylko raz w tygodniu, a u nas maluchy karmi sie
          slodkosciami, jakby milosc rodzicielska mozna bylo zmierzyc iloscia oferowanych
          pociesze cukierkow.

          Inna sprawa to tez ochrona srodowiska w skandynawii. Woda tam w kranie czysta,
          to i skora i wlosy od razu lepiej wygladaja jak sie tak troche czasu spedzi.
          Plus nawyki zywieniowe. POnoc w Skandynawii pija sie glownie wode do posilkow.

          Wreszcie styl zycia skandynawow jest odmienny od naszego. Chociazby swietuje
          sie poprzez wyjazd w gory i glowna czesc programu to spacer na swiezym
          powietrzem, a zarcie potem, a nie jak u nas siedzenie przy stole.

          Te wszystkie czynniki sprawiaja, ze ciala wiekszosci skandynawow sa
          wysportowane i zdrowe, i wygladaja na zadbane.

          POzdrawiam,
          KOciamama.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: wypindrzenie czy zadbanie? 01.01.05, 20:02
        barbinator napisała:

        [...]
        > Polki często mają
        > skórę spaloną w solarium, włosy zniszczone mnóstwem żelu i przesadnie
        > wyfiokowane a na ich zęby często lepiej nie patrzeć. Do tego
        > przesadny makijaż
        > od samego rana i ubiór nieodpowiedni do okoliczności (dekolt, goły brzuch w
        > pracy itd). Plus niedomiar antyprespirantów przy nadmiarze perfum (często
        > zresztą zaskakująco dobrej jakości - w tym Polki są całkiem niezłe)
        > W efekcie otrzymujemy wypindrzenie połączone z zaniedbaniem
        [...]
        > Co do przyczyn tego zjawiska to sprawa jest złożona.
        > Wydaje mi się że Ewok jest
        > bliska prawdy - w każdym razie z różnych hipotez które tu padły jej jest
        > najbardziej przekonująca.

        Piszesz, że przyczyną ogólnego zapuszczenia-wypindrzenia, zaniedbania i
        popsutych zębów jest owo desperackie 'poszukiwanie chłopa'?
        Nie wydaje mi się, że taka akurat była teza Ewok.
        • Gość: barbinator Re: wypindrzenie czy zadbanie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.05, 15:57
          Piszesz, że przyczyną ogólnego zapuszczenia-wypindrzenia, zaniedbania i
          > popsutych zębów jest owo desperackie 'poszukiwanie chłopa'?


          Nie, nie piszę niczego takiego. Skąd ten pomysł?


          Nie wydaje mi się, że taka akurat była teza Ewok.


          Oczywiście, że nie taka...

          Pozdr. B.
          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: wypindrzenie czy zadbanie? 04.01.05, 20:20
            > Nie, nie piszę niczego takiego. Skąd ten pomysł?
            Najpierw podważasz przesłanki Ewok (tzn. wiadomość, że Polki wypindrzają się
            wcześniej, lepiej i skuteczniej), a potem piszesz, że zgadzasz się z konkluzją.
            Zaskoczyło mnie to nieco, ale nie zamierzam polemizować tu z czymkolwiek. W
            końcu jeśli nie możemy się zgodzić co do prawdziwości samej wiadomości, jak tu
            dyskutować jej interpretację?

            Miło Cię znów zobaczyć.
            • Gość: barbinator Re: wypindrzenie czy zadbanie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.05, 21:00
              > Miło Cię znów zobaczyć.

              Wzajemnie. Ucieszyłam się widząc twój nick - już myślałam że zupełnie zniknąłeś
              z forum podobnie jak Agrafek czy Panicz. Lepiej nie znikajcie, bo forum grozi
              postępująca bubuizacja :))

              Pozdr. B.
      • marijohanna brawo barbinator! 02.01.05, 00:10
        bardzo rzeczowy i wywazony post. podpisuje sie pod tym. potwierdzasz absolutnie
        moje obserwacje. to, ze np. niemka nie jest wymalowana (wypindrzona) nie
        oznacza, ze nie jest czysta. bo one nawet wlosy myja codziennie, co w polsce
        wywoluje niesamowite dyskusje. niemka nie wypindrzy sie na basen, bo ona
        zazwyczaj umie plywac, wlozy kostium (nawet na nadwyzkowe kilogramy) i skoczy
        na glowke aby sie popluskac. polka w tym czasie bedzie siedziala "wdziecznie"
        nad brzegiem basenu, w pelnym mejkapie a osilek bezdzie ja filmowal. czasem
        odwazy sie zejsc dwa kroki po drabince i zanurzy po wydepilowane pachy.

        wielkie przepraszam, jesli kogos urazilam, ale tak to niestety wyglada.
    • Gość: bezdenny Re: Inne kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 23:29
      e_wok napisała:

      > Ciekawa jestem, czy Wy, ktorzy mieszkacie poza Polska macie podobne
      > obserwacje - otoz uwazam, ze im bardziej patriarchalne spoleczenstwo tym
      > kobiety bardziej wypindrzone. Niedawno bylam na wakacjach i tak sie zlozylo,
      ....etc
      bardzo interesujący post, będący kolejnym dowodem na to, że feminizm nie jest
      żadnym spójnym zbiorem poglądów, tylko zwyczajnym zideologizowanym sposobem
      widzenia świata, na dodatek stosującym dość prostą dialektykę do opisywania go.
      Z jednej strony mamy bowiem posty o tym jakie to feministki sa piękne cacy etc.
      i to ma zadawać kłam stereotypom o brzydkich owłosionych babach feministkach
      itd, z drugiej zaś strony pochwałę szpetoty jako odpowiedź na patriarchat,
      zniewolenie etc.
      W części zgadzam się z obserwacjami ewok. owszem Polki za granicą nie potrafią
      czasami mieć pewnego luzu, swobody, naturalności. jest to typowa cecha
      prowincjusza, dla którego rzeczy powszednie są wydarzniem, więc na sniadanie w
      szwajcarskim hotelu w Interlaken schodzi odwalony jak stróż w Boże ciało.
      Zwyczajnie brak obycia. Ludnośc wiejska przyjeżdżająca do dużego miasta zakłada
      swe najlepsze ubrania. Dla mnie ma to akurat pewien urok.
      Czym innym natomiast jest zwykłe niechlujstwo, lenistwo i rozlazłość. szanowna
      e-wok nie wydaje mi się by panie musaiły walczyć o prawo do niechlujstawa i
      brzydoty. Ależ w Polsce kto chce może wyglądać sobie szkradnie i nikt mu tego
      nie zabrania. Możesz też z niechlujstwa owych Niemek czynić cnotę - jakby na to
      nie patrzeć feminizm pozwala na taką interpretację lenistwa i niechlujstwa. na
      podtawie własnych obserwacji powiedziałbym jednak że jeszcze bardziej
      wyemancypowane są Rumunki i generalnie mieszkanki krajów postradzeckich. pewna
      pani zza wsch granicy, która sprzatała u mnie przez wiele lat manifestował swą
      niezalezność brakami w uzębieniu. Ostatnio jednak patriarchalna Polska musiała
      ją otumanić bo wstawiła sobie zęby.
      Jako przedstwiciel polskiego patriarchatu wolę jednak wypindrzone niestosownie
      do sytuacji panie, niż rozlazłe niechlujne owłosione nadmiernie babska. pani
      pindrząca się ma świadomośc swych niedostatków i stara się je tuszować. Próbuje
      też dostoswoać się do otoczenia. Krótko mówiąc ma wolę dbania o siebie (co
      oczyiście nie oznacza, że nie popełnia błędów). Owe niemki woli tej nie mają.
      Sa niechlujne zblazowane i leniwe i nie ma to nic wspólnego z feminizmem,
      kolonializmem, marksizmem, kościołem etc. na pewno ma to jakiś związek z
      kulturą. Pewnie mozna by napisać o tym niejedną książkę.
      W tym kontekście bardzo interesujący jest sojusz pederastów z feministkami. Mój
      były prof. tłumaczył dlaczego wielcy projektanci mody to pederaści, którzy
      projektują tak , by kobiety wyglądały jak najgorzej. Chodzi o to by kobiety nie
      robiły pederastom konkurencji.
      Konkludując: Polki są piękne naturalnie. Zwyczajnie Bóg je obdarował.
      Zaniedbania wynikają często ze zwykłek biedy. Będące dla feministek wzorem
      mieszkanki Europy Zach. to niestety kaszaloty. oczywiście Polkom też wolno
      zmnienić się w raszple. Ponieważ Polacy to brzydale, będzie równo i
      sprawiedliwie
    • Gość: ggigus 100% racji IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.05, 18:35
      podpisuje sie obiema rekami!
      Mnie tez mieszkanie od paru lat w Niemczech zwolnilo od chodzenia na szpilkach.
      Latem nosze z duza przyejmnoscia adidady i zauwazylam, ze a) nie mam juz
      nagniotkow ( a upominal polski orotopeda, ze trzeba nosic wygodne buty) i ze
      b) w adidasach chodzi sie i szybciej i wygodniej.
      pozdrawiam serdecznie
    • Gość: viks Re: absurdalne myślenie IP: 195.164.48.* 05.01.05, 09:38
      Idąc tokiem myslenia e-wok również mezczyźni mogą przestać dbac o siebie, po co
      mieć zadbane paznokcie, czemu nie być przepoconym, dlaczego zakładac czyste
      rzeczy? golic sie? itp. Jak znam źycie to kobiety również oczekują od mężczyzn
      zadbania i takich preferują.
      Stare powiedzenie mówi "Jak cię widzą tak cię piszą" i odnosi się ono zarówno
      do kobiet jak i mężczyzn i doszukiwanie się w jakiś ukrytych form męskiej
      dyskryminacji jest absudrem. Ponadto ładni(e) mają łatwiej w życiu pod każdym
      względem i potwierdzają to liczne badania psychologów.
      • e_wok Jak to - moga przestac? 05.01.05, 11:03
        a kiedy zaczeli?
        • Gość: Abaddon Zbytnia pewność siebie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:40
          Termin "płeć piękna" dotyczy tylko niektórych okazów i trwa zazwyczaj do 40-
          tki, maksimum 50-tki. Mówię o kobietach, rzecz jasna. Po tym zaczyna się
          PASZTET.
          • marijohanna w sprawie pasztetu 05.01.05, 21:42
            Gość portalu: Abaddon napisał(a):

            > Termin "płeć piękna" dotyczy tylko niektórych okazów i trwa zazwyczaj do 40-
            > tki, maksimum 50-tki. Mówię o kobietach, rzecz jasna. Po tym zaczyna się
            > PASZTET.


            widziales nowa reklame dove??? jesli ta kobieta nie jest piekna, to o poczuciu
            estetyki nie musimy dalej dyskutowac.
            pieknosc to nie sprawa wieku. moze kiedys to zrozumiesz.
            • Gość: Abaddon Cóż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 22:04
              reklamy nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. Poza tym wyjątek potwierdza
              regułę.
              • marijohanna Re: Cóż 06.01.05, 13:43
                to byl tylko przyklad. takich wyjatkow widze na codzien mnostwo.
            • Gość: barbinator Re: w sprawie pasztetu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 15:27
              > Termin "płeć piękna" dotyczy tylko niektórych okazów i trwa zazwyczaj do
              > 40-
              > > tki, maksimum 50-tki. Mówię o kobietach, rzecz jasna. Po tym zaczyna się
              > > PASZTET.
              >


              Serio tak myślisz? To znaczy że twoja mama i babcia są pasztetami, tak? Do tej
              pory wydawało mi się, że termin "pasztet" odnosi się raczej do nieatrakcyjnych
              młodych kobiet zaś starsze są już ponad idiotyzmy tego targowiska próżności.
              Naprawdę nie zauważasz, że nazwanie starszej pani "pasztetem" jest niesmaczne,
              delikatnie rzecz ujmując?
    • losiu4 Re: Inne kobiety 05.01.05, 12:03
      e_wok napisała:

      > Niedawno bylam na wakacjach i tak sie zlozylo,
      > ze uczestniczylam w niemieckiej wycieczce objazdowej - kobiety byly bez
      > zadnego makijazu, nogi "naturalne", pachy tez,

      jeśli tak ma wyglądac feministyczny raj, to się z niego wypisuję :)

      > Dla wielu kobiet z zachodniej
      > Europy oczywiste wydaje sie, ze ich wartosc w wymiarze ludzkim nie ma nic
      > wspolnego z fizyczna atrakcyjnoscia - nie maja ochoty golic nog to ich nie
      > gola, maja ochote zalozyc skapy kostium kapielowy przy dwudziestu kilo
      > nadwagi - a niby czemu maja nie zrealizowac takiej zachcianki?

      oczywiście mają prawo. Na szczęście dobór naturalny działa :)

      Pozdrawiam

      Losiu
      • marijohanna haha ewok!! 05.01.05, 21:40
        piekne!!! przybij piatala;)))))))))))
    • Gość: Abaddon Biedne babochłopisko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:24
      Nikt nie zmusza przecież kobiet do dbania o siebie. Chcesz być ropuchą, to OK!
      Wolna wola! Jeśli wszystkie będziecie takie, to najwyżej małżeństwo i seks
      przejdą do śmietnika historii...
      A tak swoją drogą, ja uważany jestem za dość atrakcyjnego (choć oczywiście nie
      musisz mi wierzyć), mimo że nie mam partnerki i mieć jej nie będę. Bo dla mnie
      wygląd to kolejne pole ku doskonaleniu samego siebie.
      • Gość: she Re: Biedne babochłopisko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:23
        Ludzie sie rodza rozni; jedni ladni inni brzydcy. Czasem brzydcy sie moga
        podrasowac, a ladni szpetnieja lub sie zaniedbuja. Jednakowoz nieatrakcyjni tez
        uprawiaja sex a nawet wchodza w zwiazki malzenskie. Szczegolnym przypadkiem sa
        tzw. niziny spoleczne - pani zniszczona i bezzebna, pan podobny, a seksuja sie
        ile wlezie i wskazniki dzietnosci maja wysokie, oj wysokie! Kazda potwora
        znajdzie swego amatora (podobno).

        Jesli kobieta radzi innym kobietom: nie pindrzcie sie, to jaki moze miec w tym
        cel ? Zmniejsza sobie konkurencje, ot co. W odpowiednim momencie sama sie
        wypindrzy i bedzie sie rozgladac wokol facetow, ktorzy przeoczyli niepindrzace
        sie kolezanki.

        • Gość: Abaddon Nie o to mi chodziło. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:30
          Chodzi mi o te narzekania, że za rzekome "tortury" kobiet w postaci makijażu,
          włosów, depilacji nóg, szpilek winni jesteśmy MY - WHITE HETEROSEXUAL MALES.
          G**** prawda! Oczywiście, że nam się takie kobiety podobają, ale jak ich nie
          będzie, to przecież nic na to nie poradzimy.
          Poza tym czemu dbać o siebie należy ze względu na faceta? A nie ma czegoś
          takiego jak własna satysfakcja?
        • kochanica-francuza Re: Biedne babochłopisko... 06.01.05, 17:12
          Gość portalu: she napisał(a):

          > Ludzie sie rodza rozni; jedni ladni inni brzydcy. Czasem brzydcy sie moga
          > podrasowac, a ladni szpetnieja lub sie zaniedbuja. Jednakowoz nieatrakcyjni tez
          >
          > uprawiaja sex a nawet wchodza w zwiazki malzenskie. Szczegolnym przypadkiem sa
          > tzw. niziny spoleczne - pani zniszczona i bezzebna, pan podobny, a seksuja sie
          > ile wlezie i wskazniki dzietnosci maja wysokie, oj wysokie! Kazda potwora
          > znajdzie swego amatora (podobno).
          >
          > Jesli kobieta radzi innym kobietom: nie pindrzcie sie, to jaki moze miec w tym
          > cel ? Zmniejsza sobie konkurencje, ot co. W odpowiednim momencie sama sie
          > wypindrzy i bedzie sie rozgladac wokol facetow, ktorzy przeoczyli niepindrzace
          > sie kolezanki.
          >

          Drogi she,
          czy sugerujesz,że nasze e_wok i barbinator pochodzą z tych właśnie grup społecznych?
          Poza tym zadbaną można być na wiele sposobów.Solarka i kilometrowe tipsy nie są
          tu koniecznością.
          • Gość: she Re: Biedne babochłopisko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 23:15
            Nie drogi she a droga she ! She is female !

            Skadze Ci do glowy przyszlo ze sugeruje iz Wasze ewok i barbinator pochodza z
            nizin, a tak w ogole ja Was dziewczyny nie znam, nie wiem skad pochodzicie, ale
            dopoki piszecie sklaniajace do polemiki posty, to pochodzcie sobie nawet z
            Marsa. Czy innej Wenus.

            Odpisalam Abaddonowi, ktory sie martwi ze jak kobiety przestana golic nogi i
            tapetowac buzie, nastapi zahamowanie rozmnazania. Otoz nie nastapi, w naszym
            cudnym kraju akurat ochoczo rozmnazaja sie obywatele niekoniecznie
            najpiekniejsi i najzdrowsi.

            Slowo zadbana ma chyba inne znaczenie dla mezczyzn a inne dla kobiet. Idzie
            sobie nieraz po ulicy zadbana, czytaj: czysta, pachnaca, elegancka kobieta,
            obok niej podobnie zadbany facet - przechodzi jakas Doda i facet sie oglada bo
            go to bierze ! Niby podziwia elegancje swojej kobiety, ale go te wypindrzone,
            kiczowate paniusie podswiadomie kreca. Co zrobic. Dla kobiet niedodowatych
            znaczenie ma estetyka wygladu, dla wielu facetow zas to, czy biust i pupa i
            nogi sa wyeksponowane, niekoniecznie estetycznie. I dla nich sie te babki
            pindrza. Tak przynajmniej mi sie wydaje.
            • Gość: Abaddon Nie o to chodzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 23:47
              Ja wcale nie chcę, by kobiety się "pindrzyły" dla facetów. Takie podejście mnie
              nawet zdumiewa. Wydaję mi się, że samodoskonalenie to wystarczający powód, by
              wyglądać elegancko i schludnie.
              • Gość: she Re: Nie o to chodzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 15:04
                A jakbys byl na bezludnej wyspie jak Tom Hanks :), to dalej mialbys ochote
                samodoskonalic swoj wyglad ?

                • Gość: Abaddon No cóż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 20:42
                  chyba warunki byłyby trochę ciężkie, by to realizować. W ogóle, ciężko mi sobie
                  wyobrazić siebie w tak ekstremalnej sytuacji.
                  Nie chodzi tu o strojenie siebie na pięknisia, ale żeby przynajmniej być
                  szczupłym i nie śmierdzieć, bo takie są dla mnie granice przyzwoitości.
                  Oczywiście, takie "kwiatuszki" jak wąsy + ulizane włoski czy skarpetki z
                  sandałami również bardzo niemile widziane...
                  • Gość: she Re: No cóż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 21:46
                    Przesadzilam z Hanksem, ale mialam na mysli, czy dalej bys sie samodoskonalil,
                    gdyby nie bylo wokol Ciebie ludzi ? Kobiet, ktore by Ci sie przygladaly lub
                    nie, mezczyzn, do ktorych moglbys sie porownac. Gdybys wiedzial, ze na nikim
                    nie zrobisz wrazenia, ani dobrego, ani zlego. Osobiscie nie wierze kobietom,
                    ktorzy twierdza ze stroja sie, odchudzaja i solaryzuja dla siebie. Chyba ze sa
                    strasznie narcystyczne i zakochane w swoim odbiciu. Mezczyzn o motywy dbania o
                    wyglad nie pytalam, domyslnie zakladajac ze chca po prostu byc atrakcyjni dla
                    partnerek. Choc oczywiscie narcyzmu tez nie wykluczam.
                    • Gość: Abaddon Re: No cóż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 22:01
                      A nie ma czegoś takiego, jak zwykły szacunek do samego siebie? Już pisałem, że
                      nie chodzi o to, by robić z siebie bóstwo, ale o zwykłą przyzwoitość. Co do
                      innych ludzi, to ja po prostu oczekuję od siebie tego samego, co od innych:
                      żeby nie wywoływać wstrętu otoczenia i nie robić sobie obciachu. Choć może bez
                      tego drugiego nie byłoby się z kogo śmiać, co byłoby niewątpliwie minusem.
                      • Gość: she Re: No cóż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:19
                        Jestem sklonna sie z Toba zgodzic - oczywiscie, szacunek dla siebie gra duza
                        role. Chcialabym jednak, jako ze jest to dyskusja o kobietach, aby mezczyzni
                        ktorzy oczekuja od kobiety boskiej prezencji, sami tak wygladali. Niech sie
                        dostosuja do swoich parnerek. Dziwnie to wyglada, jak superlaska w drogich
                        ciuchach paraduje obok osobnika, delikatnie mowiac, bardzo daleko odbiegajacego
                        od bostwa. Mowie o rowniesnikach. Jak jest para: ona mloda ladna,on stary,
                        paskudny i kasiasty, no to sprawa jasna. Ale czasem widuje bardzo ladne
                        dziewczyny w towarzystwie zakazanych typow i mysle, czy ona nie moze miec kogos
                        ciekawszego ? Zwlaszcze, ze typy te nie pachna na odleglosc forsa.
                        Tak tak, wiem, wyglad nie swiadczy o czlowieku. Ale mialo byc o szacunku: jesli
                        jedno chce wygladac dobrze z szacunku dla partnera, czy on nie powinien starac
                        sie tego odwzajemnic ?
            • kochanica-francuza Re: Biedne babochłopisko... 08.01.05, 18:24
              Gość portalu: she napisał(a):

              > Nie drogi she a droga she ! She is female !
              aha,bo komp nie jest tego pewien i pisze"napisał(a)"
              >
    • Gość: .................. Re: Inne kobiety IP: *.chello.pl 06.01.05, 01:24
      A czy kobieta musi byc zaniedbana by mogla powiedziec niejestem ładna wiec
      zasługuje na to wszystko?
      Uważam ze mozna byc dumnym wlasnie z tych Polek ktore nietylko maja "jaja" ale
      tez zachowaly swoja kobiecosc.
    • Gość: Smok Zbok Re:To moze przestańcie sie wogóle myć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 22:49
      bo ktoś pomyśli ze przez to sie dowartosciować chcecie ;( głupia dupa
      fajne sa polki bo sa piekne a niemki to same perszingi (sa wyjatki ktore
      potwierdzaja regółe). oczywiście wyglad nic nie daje jesli sie jes idiotka,
      natomiast w odwrotnej sytuacji moze być różnie. ja sam osobiście cenie
      inteligencje oraz urok osobisty ponad piekno zewnetrzne (ale jak widze ze o
      siebie nie dba to sie zygać chce) (pomijam tutej wycieczki itp. poniewaz tam
      sie liczy wygoda i dobra zabawa a nie elegancja)
    • nietakasama Coż... 09.01.05, 21:34
      Cóż, coś w tym jest.

      Faktycznie, coraz częściej mam wrazenie że kobiety chca dobrze wyglądać niemal
      desperacko.
      Chodząc na siłownię dostrzegam że tylko część kobiet przychodzi tam po to, aby
      się rozruszać, poprawić swoją kondycję i humor, zadbać o zdrowie, poprawić
      swoje samopoczucie.
      Przykro mi sie robi kiedy widze dziewczyny robiące wszystko, żeby schudnąc,
      mimo że juz zaczynaja przypominac wieszaki. Katują się i co chwile spogladają w
      lustro...
      Tak bardzo, bardzo chca dobrze wygladać, jakby poza tym co na zewnątrz nie
      bylo w nich juz nic. Nie czerpią przyjemnosci z tych ćwiczen, tylko zamęczają
      się i katują.
      Coś jest w tym obrazku nie wporządku.

      Ostatnio także, niestety, przekonalam się na wlasnej skurze że dosc naiwnie
      wychodzilam z założenia że przynajmniej cześc moich kolegow utrzymuje ze mną
      bezinteresowne, przyjecielskie kontakty, bo cześć z nich, znudziwszy się juz
      czekaniem na to, aż bede wolna, po prostu znikneła z horyzontu... :(

      Rozłożywszy sie na leżaczku po saunie siegnęłam po jedno z babskich pisemek
      i... zgrozo... przeraziłam się.
      Hasło przewodnie: wyglądaj.
      Biorę do ręki pismo zdrowie i uroda, licząc na to że poczytam o zdrowym
      odżywianiu, witaminach, joggingu i tym podobnych tematach. Tymczasem więcej niż
      połowe gazetki zjmowała rubryka : piekni i slawni, w której pokazywano boskie
      panie i boskich panów. Zapewne także bardzo zdrowych, wziąłwszy pod uwage tytuł
      pisemka...
      W żadnym "babskim" piśmie nie znalazlam więcej niznjuednego warteo przeczytania
      artykułu: redaktorzy tych pism staraja się mnie, jako kobiete, przekonać że
      najwazniejsze jest nie to co myślę, nie to w co wierzę, nie to co mnie porusza,
      ale to, jak wyglądam...
      Kiedy chce sobie poczytać o kosmetykach, siegam po katalog AV lub OR,ale nie po
      magazyn.
      Irytuje mnie to że w naszej kulturze kobieta jest przede wszystkim tym jak
      wygląda.
      A musi wygladac tak, jak chce pop-faulowy tak zwany ogoł, bo inaczej wypada
      poza nawias...
      Zgroza.

      Czy na polskich plażach jakakolwiek kobieta o rubensowskich ksztaltach lub np.
      po mastektomi, odważy się pokazac w kostiumie kompielowym?
      • Gość: vikers Re: do nietakiejsamej IP: 195.164.48.* 12.01.05, 09:11
        Każdy chce wyglądać młodo a sposobem na to jest m.in. dieta, ćwiczenia,
        kosmetyki itp. W wieku około 30 - 35 wygląd zaczyna się z młodzieńczego
        zmieniać na dojrzały (u niektórych nawet wcześniej) i wzwiązku z tym świadomość
        przemijania. Kobiety są bardziej na to wrażliwe. U nich często występuje
        syndrom "zamykających się drzwi" (zdiagonozowany w seksuologii) tj. że np.
        staję się mniej atrakcyjna a przez to nie będę adorowana przez mężczyzn, nie
        znajdę już partnera życiowego, że już za chwilę koniec w podrywaniu mężczyzn
        itp. (gorzej jak kobieta jest samotna to ten syndrom może być silniejszy).
        Młodość jest wspaniałym okresem w życiu człowieka i każdy chce aby trwała jak
        najdłużej.
        Domyślam sie, że Nietakasama jesteś jeszcze dość młoda. Pomyśl czy nie
        chciałabyś zachować młodzieńczego wyglądu dłużej a po 30 wymaga to pewnego
        wysiłku.
        • nietakasama Re: do nietakiejsamej 12.01.05, 15:35
          Oczywiście, masz rację, ja zapewne także będę dążyć do przedłuzenia młodości.
          Ale nie w desperacki sposób.
          Nie tak, zeby samej sobie wmówić, że jeśli nie wyglądam juz jak 20-latka to
          jestem nic nie warta, więc musze się katowac ćwiczeniami, głodzić idiotycznymi
          kalfiorowymi dietami i wcierać w siebie całe tony kremów.
          Chciałabym raczej, abym to robila tak jak teraz: po siłowni jestem odpręzona
          fizycznie, po saunie i masażu wygladam lepiej, zdrowiej, mam ładniejszą cerę.
          Patrze w lustro i robi mi sie przyjemnie. Mam dobre samopoczucie.
          Ale jeśli jestem zmęczona. zirytowana, lub mam ochotę spedzić niedzielę
          przedtelewizorem i z czekoladą w ręku, to pal licho całą te silownie, pójdę
          kiedy bedę miała ochotę.
          Rzecz w tym żeby to robić dla siebie, dla swojego dobrego samopoczucia, a nie
          po to zeby światu udowadniać swoją wartość przez to, ze się jest niezłą d**pą.

          Zauważyłam coś bardzo znamiennego: kobiety ok 40 roku życia, chodząc na
          nćwiczenia, są bardzo wyluzowane, żartują, rozmawiają, śmieją się. Robią
          wszystko powoli i w miarę swoich możliwości. A potem idą na saune, i bez
          wzgledu na to, jak wyglądają, nie wstydza się swojej nagości- to widać.
          I takie panie budzą we mnie ogromny szacunek- że chcą być atrakcyjne i zdrowe,
          ale dla siebie, dla swojego dobrego samopoczucia. Robią to po to, żeby sobie
          sprawić przyjemnośc.
          Natomiast to właśnie te młode chudzinki najcześciej wyciskają z siebie siódme
          poty, katują się aż do momentu kiedy kręci im się w glowach (jedna omal nie
          zemdlała) a potem chodzą po lazience owinięte szczelnie ręcznikiem tak, jakby
          miały zdeformowane, brzydkie ciała.

          Wspólczesne kobiety coraz cześciej wpadają w machinę formowania przez kulturę
          masową. To jest straszne, ... i niestety, ja przecież także temu podlegam.
          Czasem gdy zauważam że za bardzo zwracam uwage na to jak wyglądam, ze za bardzo
          się porównuje, robi mi się smutno, bo czuję, że powoli sama popadam w ten obłęd.

          Jest coś chorego w tym, ze moja kolezanka która jest wysoka i niemal chuda,
          żali mi się że musi schudnąc, bo jej chłopak powiedział ze jest gruba. I jest
          coś róznie anormalnego w sytuacji, w której dziewczyna którą ledwie znam z
          imienia zaczyna rozmowę ze mn a od "masz bardzo zniszczone końcówki, powinnaś
          je obciąć". A juz szczyt wszystkiego: dziewczyna wraca z wakacji na ibizie,
          gdzie schudła niesamowicie. Wyciąga z torby banana, już ma go zjeść,
          gdy "przyjaciółka" przypomina jej że to ma ponad sto kalorii. No tak-
          odpowiada ta pierwsza, i wyrzuca banana do śmieci.

          Paranoja.
          Rozumiem że mozna dbać o zdowie aby zachować urodę, ale gdy daży się do urody
          kosztem zdrowia (fizucznego lub psychicznego)to jest to dla mnie... nie wiem,
          chyba po prostu smutne :(
      • Gość: trevik Re: Coż... IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.05, 12:33
        > Ostatnio także, niestety, przekonalam się na wlasnej skurze że dosc naiwnie
        > wychodzilam z założenia że przynajmniej cześc moich kolegow utrzymuje ze mną
        > bezinteresowne, przyjecielskie kontakty, bo cześć z nich, znudziwszy się juz
        > czekaniem na to, aż bede wolna, po prostu znikneła z horyzontu... :(

        Niestety, ale to dziala tak samo w druga strone, z tym, ze nie moge powiedziec:
        "czesc" a tylko "wszystkie oprocz jednej" (a ta jedna to akurat mezatka byla i
        ogolnie bardzo, ale to bardzo nietypowa kobieta i zwalam jej nietypowe
        zachowanie na karb jej ogolnej oryginalnosci). Wiec nie ma co rozrozniac
        plciowo pod tym wzgledem, wierz mi.
        • nietakasama Re: Coż... 14.01.05, 16:06
          Chyba masz rację...

          Chciaż, w sumie... w moim towarzystwie jest trochę inaczej. Faceci się szybko
          zmywają, kobitki sa raczej wiernymi kompanami. Ale wiem, że nie jest to normą.


          Ale chciałam wyjasnić, że ten przykład podałam po to, aby zilustrować swój
          żal, wynikający z tego że naiwnie wierzyłam ze choc część z tych "kolegów"
          którym już się czekać nie chce utrzymywała ze mną kontakty dlatego, ze byłam im
          miłym kompanem...
          Oczywiście, kulku jeszcze zostało :)
          Ale jak napisałeś, są to głównie ci ktorzy już mają partnerki i stosunki między
          nami są dzieki temu czysto przyjacielskie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka