Dodaj do ulubionych

Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast tortur

06.01.05, 15:21
Zadziwia mnie przekonanie, które znalazłem wśród piszących (polemizujących z
Tadem) pań, że jeśli jakas osoba myśli diametralnie inaczej jak one i jest na
przykład krytyczna wobec kobiet jako kobiet, to znaczy że jej żeński nick i
sposób przedstawiania sie jest oszustwem, a w rzeczywistości pisze to facet.
Ponadto towarzyszyło temu przekonanie, ze normalne i jedynie psychologicznie
wiarygodne jest bycie solidarnym z własną płcią. Uważam to za dziwne.
Popatrzmy teraz jak niewątpliwa kobieta, a przecież żaden polityk,
potraktowała minister Środę oraz świat współczesny.
Ludzie są po prostu różni, to jest banalna prawda i nie ma w tym nic
psychologicznie niewiarygodnego. Nawet niedomiar wyobraźni postulujący czyjąś
psychologiczną niewiarygodność nie jest psychologicznie niewiarygodny. Jest
jak najbardziej psychologicznie wiarygodny i jest banalnym zjawiskiem, choć
odruchowo mnie zadziwia.

Tekst, ktory powinien się pojawić w następującym dalej linku, ma wiele miejsc
trywialnie słusznych, choć wyrażonych z lekka napuszonym, ale w sumie ładnym,
literackim językiem. Ma wiele miejsc trafnych, choc nieco przesadzonych. Ale
jest w nim też spora liczba tez kontrowersyjnych i zwyczajnych głupot.
Kobieta, ktora odpowiada za te slowa (nie mówię - napisała, bo to wywiad),
jest naukowcem, socjologiem, profesorem, może państwo (...wa instytucja)
dofinansowuje jej książki. Popatrzmy zatem, co ma do powiedzenia. W
kontekscie tego forum zwraca uwagę brawurowy wręcz fragment, gdzie mowi sie,
że wcześniejsze totalitaryzmy waliły biednych ludzi w głowe za pomoca tortur,
ale współczesny jest wyjątkowo złośliwy, bo fizyczną przemoc zastąpiły
wypowiedzi, gwałcenie świadomości, a już zwłaszcza straszny gwalt zrobila nam
polska minister na konferencji w Skandynawii.
Musze powiedzieć, że choć z zasady potepiam czerwone świnie od Belki ,
Millera i Kwasniewskiego, to jednak pani Środa jawi sie jako bardziej rozumna
i zrównoważona na tle prof. Anny P., ktorą na własną odpowiedzialność określę
mianem konserwatywnej antyfeministki.



kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1210462&KAT=242
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 06.01.05, 15:52
      sen.dzia.li napisał:

      > Zadziwia mnie przekonanie, które znalazłem wśród piszących (polemizujących z
      > Tadem) pań, że jeśli jakas osoba myśli diametralnie inaczej jak one i jest na
      > przykład krytyczna wobec kobiet jako kobiet, to znaczy że jej żeński nick i
      > sposób przedstawiania sie jest oszustwem, a w rzeczywistości pisze to facet.
      ......
      Przeczytałam ten przydługawy wywiad i poza poczuciem straconego czasu nie
      znalazłam w niczego ciekawego , a w szczególności nie znalazłam w nim
      podobieństwa między dyskutowanymi wypowiedziami na forum a przekonaniami
      autorki wynurzeń.
      Źle zdiagnozowałeś sytuację - nie o krytycyzm tu szło.

      • sen.dzia.li Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 06.01.05, 17:41
        > > Zadziwia mnie przekonanie, które znalazłem wśród piszących (polemizującyc
        > h z
        > > Tadem) pań, że jeśli jakas osoba myśli diametralnie inaczej jak one i jes
        > t na
        > > przykład krytyczna wobec kobiet jako kobiet, to znaczy że jej żeński nick
        > i
        > > sposób przedstawiania sie jest oszustwem, a w rzeczywistości pisze to fac
        > et.
        > ......
        > Przeczytałam ten przydługawy wywiad i poza poczuciem straconego czasu nie
        > znalazłam w niczego ciekawego , a w szczególności nie znalazłam w nim
        > podobieństwa między dyskutowanymi wypowiedziami na forum a przekonaniami
        > autorki wynurzeń.
        > Źle zdiagnozowałeś sytuację - nie o krytycyzm tu szło.




        Naprawdę nie wydaje Ci się ciekawe, jak nisko upadła ta kobieta? Przecież w
        mlodości walczyła o wolność w AK tak, jak dziś wspierają walkę o wolność
        naszych irackich i amerykańskich przyjaciół współcześni polscy żołnierze płci
        obojga. Tymczasem obecnie miota obelżywe i absurdalne wyzwiska pod adresem
        obrońców wolności - liberałów. Można być oczywiście z innej opcji, nie byc
        liberałem. Ty może nie uważasz się za liberała, nie wiem. Ale zajadła
        absurdalność ataku na liberalizm czyli poglądy wolnościowe świadczy o tym, że
        Ania zdradziła, że jest kobietą upadłą.
        Nie jest ciekawe dla Ciebie, że takie kobiety upadłe kreuje się dzisiaj na
        autorytety, zachwala pisane przez nie książki (pamiętajmy, że Onet to
        najpopularniejszy polski portal), itd.?
        Z drugiej strony jej wypowiedzi sugerujące ciągłe i szkodliwe oddawanie pola
        przez wartości na rzecz, powiedzmy, pragmatyzmu są wartościowe, sam swego czasu
        (dość dawno) zaangażowalem sie w wątek na Forum Aktualności, gdzie chodzilo mi
        o coś podobnego.

        Nie twierdzę, że istnieja proste podobieństwo wypowiedzi żeńskich ników
        podejrzewanych o nieautentyczność do mowy Upadłej Ani. Te pierwsze (nie za
        bardzo mądrze podejrzewane) przypominają raczej glos innej Ani, też o naukowym
        wyksztalceniu, ale z bardziej metodologicznie porządnej i ustabilizowanej
        dyscypliny (czyli genetyki). Mam na myśli Anne Moir, głowną autorkę (bo
        przecież Jessel był tylko pomagierem) "Płci mózgu".
        Ale to że nie istnieje tu proste podobieństwo nie znaczy że sprawa nie
        istnieje. Zawsze pozostaje kwestia tego, jak bardzo niepodobne jest myślenie
        Anny Pawełczyńskiej, w końcu też wykształconej i teraz się wypowiadającej
        Polki, do myslenia większości kobiet piszących tu. Nie przypadkiem odcięłas się
        od niej określając to , co ma do powiedzenia, jako "wynurzenia". Zatem
        przeróżne nowo zaobserwowane "Amelie" i "dziewczynki" też moga inaczej
        kojarzyć, inaczej myśleć bez hiper-podejrzliwie ugruntowanych uwarunkowań.

        Musze powiedziec, że mam do tej sprawy osobisty stosunek o tyle, że sam bez
        problemu mógłbym mowic o czyms zasadniczym, w czym ewentualnie moja płeć jest
        gorsza, bez problemu sugerowalem, że do władzy śmialo należy posyłać kobitki,
        co więcej zdarzalo mi się na forum (choc nie na Feminizmie) czytac sugestie, ze
        jestem może przeciwnej płci niż - piszę i jestem w rzeczywistości. Dlatego
        poczułem, że sprawa nie jest mi obojetna i mogę wtrącic tu swoje.
        • kocia_noga Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 06.01.05, 18:48
          sen.dzia.li napisał:

          > Naprawdę nie wydaje Ci się ciekawe, jak nisko upadła ta kobieta? Przecież w
          > mlodości walczyła o wolność w AK tak, jak dziś wspierają walkę o wolność
          > naszych irackich i amerykańskich przyjaciół współcześni polscy żołnierze płci
          > obojga. Tymczasem obecnie miota obelżywe i absurdalne wyzwiska pod adresem
          > obrońców wolności - liberałów. Można być oczywiście z innej opcji, nie byc
          > liberałem. Ty może nie uważasz się za liberała, nie wiem. Ale zajadła
          > absurdalność ataku na liberalizm czyli poglądy wolnościowe świadczy o tym, że
          > Ania zdradziła, że jest kobietą upadłą.
          Aż tak bardzo mnie to wszystko nie zaskakuje .Co do mojego liberalizmu - serio
          nie wiem , co masz na myśli, bo liberalizmów wiele.W sprawach ekonomii łatwo by
          mnie było zwieść , bo się nie znam , więć z ostrożności moje poglądy w tej
          dziedzinie są plastyczne - wierzę w to, co mnie ostatnio przekonało , ale się
          nie upieram .
          > Nie jest ciekawe dla Ciebie, że takie kobiety upadłe kreuje się dzisiaj na
          > autorytety, zachwala pisane przez nie książki (pamiętajmy, że Onet to
          > najpopularniejszy polski portal), itd.?
          Onet stara się przypodobać to temu to owemu - taką mają politykę .
          >> Nie twierdzę, że istnieja proste podobieństwo wypowiedzi żeńskich ników
          > podejrzewanych o nieautentyczność do mowy Upadłej Ani. Te pierwsze (nie za
          > bardzo mądrze podejrzewane) przypominają raczej glos innej Ani, też o
          naukowym
          > wyksztalceniu, ale z bardziej metodologicznie porządnej i ustabilizowanej
          > dyscypliny (czyli genetyki). Mam na myśli Anne Moir, głowną autorkę (bo
          > przecież Jessel był tylko pomagierem) "Płci mózgu".
          > Ale to że nie istnieje tu proste podobieństwo nie znaczy że sprawa nie
          > istnieje. Zawsze pozostaje kwestia tego, jak bardzo niepodobne jest myślenie
          > Anny Pawełczyńskiej, w końcu też wykształconej i teraz się wypowiadającej
          > Polki, do myslenia większości kobiet piszących tu. Nie przypadkiem odcięłas
          się
          >
          > od niej określając to , co ma do powiedzenia, jako "wynurzenia". Zatem
          > przeróżne nowo zaobserwowane "Amelie" i "dziewczynki" też moga inaczej
          > kojarzyć, inaczej myśleć bez hiper-podejrzliwie ugruntowanych uwarunkowań.
          To prawda , mogłam się pomylić - w sieci nic pewnego !
          >
          > Musze powiedziec, że mam do tej sprawy osobisty stosunek o tyle, że sam bez
          > problemu mógłbym mowic o czyms zasadniczym, w czym ewentualnie moja płeć
          jest
          > gorsza, bez problemu sugerowalem, że do władzy śmialo należy posyłać kobitki,
          > co więcej zdarzalo mi się na forum (choc nie na Feminizmie) czytac sugestie,
          ze
          >
          > jestem może przeciwnej płci niż - piszę i jestem w rzeczywistości. Dlatego
          > poczułem, że sprawa nie jest mi obojetna i mogę wtrącic tu swoje.
          Co do tej gorszości - zasadniczo nie uważam,żeby mężczyźni byli lepsi czy gorsi
          od kobiet .Nie wiem do końca , jakie są między nimi różnice tak naprawdę -
          wciąż się dowiaduję o czymś, co mnie zaskakuje , jak np to ,że jakiejś
          dziewczynie zechcialo się pójść na forum Feminizm i pisać , że baby warto zbić
          po tyłku, to zmądrzeją (cytuję z pamięci)
          Ostatnio zaszokował mnie film o australijczyku trudniącym się prostytucją .W
          pewnej scenie opowiada o nim jego stała klientka , chwali go, jaki jest dobry
          itd - siedzą razem na jakiejś sofie. Autor reportażu pyta ją, czy się czasem w
          nim nie zakochała .Kobieta (bogata bizneswoman) najpierw osłupiała, potem
          serdecznie i hałasliwie rozesmiała się i powiedziała, że nie ma zamiaru
          zakochiwac się w facecie, a tym bardziej w męskiej k...e.
          Dotychczas myślałam ,że takie zachowanie jest typowe wyłącznie dla
          mężczyzn.Zmieniłam zdanie . Może jeszcze nieraz zmienię zdanie ,w końcu
          jeszcze żyję .

          • sen.dzia.li Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 08.01.05, 00:26
            > To prawda , mogłam się pomylić - w sieci nic pewnego !

            Dokładnie jest tak, jak teraz piszesz, to znaczy ja nie twierdzę ani przez
            moment, że wszystkie Amelie i dziewczynki SĄ dziewczynkami, lecz to właśnie
            miałem na myśli, że takie "rozszyfrowujące" podejście do znanego od niedawna -
            razi naiwnością przebijającą się spod byle jak skrojonej maski przenikliwości.

            Niewykluczone natomiast, że w ramach forumowego wygodnictwa, konformizmu hołubi
            się tutaj podmienioną płeć starego bywalca/bywalczyni, czego Ty możesz nie
            zauważać ze względu na trochę krótszy staż na FF, a wokół czego ja pewnie też
            nie będę robił zamieszania, bo w końcu też nie mam ani specjalnego powodu (tak
            ciekawe to nie jest), ani żadnych bardziej jednoznacznych argumentów w ręku.


            > Co do tej gorszości - zasadniczo nie uważam,żeby mężczyźni byli lepsi czy
            gorsi
            > od kobiet .

            Cóś widzę, że będziemy się dzisiaj chyba zgadzać. Są ludzie lepsi od gorszych i
            NIJAK to nie jest skorelowane z podziałem na dwie płci.


            Nie wiem do końca , jakie są między nimi różnice tak naprawdę -
            > wciąż się dowiaduję o czymś, co mnie zaskakuje , jak np to ,że jakiejś
            > dziewczynie zechcialo się pójść na forum Feminizm i pisać , że baby warto
            zbić
            >
            > po tyłku, to zmądrzeją (cytuję z pamięci)
            > Ostatnio zaszokował mnie film o australijczyku trudniącym się prostytucją .W
            > pewnej scenie opowiada o nim jego stała klientka , chwali go, jaki jest dobry
            > itd - siedzą razem na jakiejś sofie. Autor reportażu pyta ją, czy się czasem
            w
            > nim nie zakochała .Kobieta (bogata bizneswoman) najpierw osłupiała, potem
            > serdecznie i hałasliwie rozesmiała się i powiedziała, że nie ma zamiaru
            > zakochiwac się w facecie, a tym bardziej w męskiej k...e.
            > Dotychczas myślałam ,że takie zachowanie jest typowe wyłącznie dla
            > mężczyzn.Zmieniłam zdanie . Może jeszcze nieraz zmienię zdanie ,w końcu
            > jeszcze żyję .

            Wiesz, tabele są najlepsze. Konkretne kategorie spraw, a potem w tabeli podział
            na mężczyzn i kobiety. Ale nie mam żadnej tabeli na podorędziu, ok?
            • kocia_noga Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 08.01.05, 20:48
              Same tabele bywają bardzo zwodnicze.Na studiach mieliśmy profesora od
              statystyki , który pokazywał nam , jak można robić różne czary-mary z tabelkami.
              Poza tym bardzo ważna jest interpretacja .Jak pewnie wiesz, można znaleźć
              tabelkę z danymi potwierdzającymi każdą wersję światopoglądową :))
    • Gość: bezdenny Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 16:11
      W ramach polemiki na ten sam temat polecam artykuł ojca Zięby w dzisiejszej
      Rzeczp. Nie potrafię wklejać linków więc nie wklejam linku.
      Środa mądra nie jest i nie ma to nic wspolnego z feminizmem. Niektórzy
      najzwyczajnie myla obronę feminizmu z obroną głupawej fanatyczki. jej
      wypowiedzi nie mają nie tylko waloru naukowego, ale też politycznego, czy
      społecznego - a od tego ona jest odkąd się ministrem została. Pani socjolog z
      art. w Nowym państwie oczywiście przesadziła - np. porównując dawne tortury do
      obecnego prania mózgów, ale zasadniczo ma rację. Zmierzamy w kierunku nowego
      totalitaryzmu, który ma jeszcze miękką postać, ale patrząc na obecny trend w
      perspektywie 10-15 lat będziemy mieli do czynienia z systemem ewidentnej
      opresji. Jak na razie postęp widać tylko w mnożeniu zakazów i nakazów, w coraz
      większej władzy urzędów nad obywatelem i rozpadem więzi społecznych. od czasu
      do czasu, najczęściej przy okazji katastrof lub klęsk ktoś się drapie w główkę,
      rozdziawia buźkę i zastanawia się co się stało. P. Środa chrzaniąca od rzeczy
      zgubnym wpływie "rodzinocentryzmu" (piękne słowo, nie ma co), mogłaby na
      początek przeczytać sobie choćby historyjki o katastrofie we Francji sprzed
      kilku lat. W czasie upałów w swoich domach zmarło tysiące starszych ludzi. O
      tym że nie żyją dowiadywano się dopiero jak ich rozkładające się ciała
      zaczynały cuchnąć i kiedy telefon, prąd, gaz etc zaczął się upominać o zapłatę
      rachunku. Potem te tysiące ludzi leżało tygodniami w kostnicach, zanim
      pochowano je na koszt państwa. oczywiście w Polsce od nas zależy czy sobie
      rozwalimy więzy rodzinne i społeczne i czy zafundujemy sobie takie historyjki
      • Gość: barbinator Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 18:52
        Kocham taką logikę wypowiedzi jak twoja. Środa jest głupia, bo mądra nie jest
        albowiem. A dlaczego chrzani od rzeczy? Ano dlatego, że jest głupia.
        Logika rules...
        • losiu4 Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 06.01.05, 19:32
          czekaj... zastanówmy sie. A gdyby tak Twoja wypowiedź ustawic w takie
          implikacje (by nie jatrzyc sprawy, niech osoba zwie sie X):
          X nie jest madra => jest głupia.
          X jest głupia => chrzani od rzeczy

          jak na zasady logiki może to wszystko byc prawdą w całkiem sporej liczbie
          kombinacji :) oczywiscie poza pewnym przypadkiem ;) Logika rulez :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: barbinator Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 21:38
            A słowo "tautologia" obiło ci się może o uszy?
            • losiu4 Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 07.01.05, 21:27
              owszem, cos mi tam dzwoni w uszach :) ale to echa zdań mądrych ludzi po
              uniwersytach, gdziezby tam łosiom rozstrygac ich dylematy :) natomiast jeśli
              tautologią jest pewne stwierdzenie względem p. Środy, tedy Jej współczuję ;)

              Pozdrawiam

              Losiu
        • Gość: bezdenny Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 21:38
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > Kocham taką logikę wypowiedzi jak twoja. Środa jest głupia, bo mądra nie jest
          > albowiem. A dlaczego chrzani od rzeczy? Ano dlatego, że jest głupia.
          > Logika rules...

          To chyba epidemia. Dwie panie napisały posty, że kobiety mają problemy z logiką
          i teraz w co drugim poście znajduję "logika, logika" jakby niektóre z pań
          chciały koniecznie coś wykazać (w tym także oczywiście Ty).
          Nie snujemy tu rozważań dotcyzących logiki formalnej, w której to zapewne Środa
          jako dyplomowany filozof, przynajmniej teoretycznie powinna być biegła. Nie
          chodzi nam więc o umiejętność poprawnego rozumowania, ale raczej o poglądy,
          sposób bycia etc. Środa jest zwyczajnie po ludzku głupia. Przejawem jej głupoty
          jest to co mówi. Gdyby była głupia i nic nie mówiła, przejawów jej głupoty
          poszukiwalibyśmy gdzie indziej. Ponieważ tak się szczęśliwie składa, że została
          osoba publiczną to możemy jej bzdurzenia słuchać i wyrabiac sobie o niej
          opinię. Gdyby była głupia prywatnie bylibysmy pozbawieni tych atrakcji.
          A wracając do rzeczy: Środa chrzani bo jest głupia. Dlaczego jest głupia - tego
          nie wiem, to pozostanie jej słodką tajemnicą. Głupota to dość powszechna
          przypadłość. mam podejrzenie, że ludzie nią dotknięci mają skłonność do
          przebywania razem.
          • Gość: barbinator Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 21:42
            No własnie o tym pisałam. Twoim zdaniem Środa jest głupia, bo jest głupia. To
            wszystko co masz na jej temat do powiedzenia a w dodatku zużywasz w tym celu
            mnóstwa słów, nie wiem po co.
            A jak nie lubisz słowa "logika" to mogę go nie używać. Sensu tego o czym piszę
            to nie zmienia.

            Pozdr. |B.
            • Gość: bezdenny Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 21:55
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > No własnie o tym pisałam. Twoim zdaniem Środa jest głupia, bo jest głupia. To
              > wszystko co masz na jej temat do powiedzenia a w dodatku zużywasz w tym celu
              > mnóstwa słów, nie wiem po co.
              > A jak nie lubisz słowa "logika" to mogę go nie używać. Sensu tego o czym
              piszę
              > to nie zmienia.
              >
              > Pozdr. |B.

              oczywiście, że możesz uzywać słów jakich chcesz. także tych , których znaczenia
              i zastosowania (tak jak w tym przypadku) nie znasz. Napisałem wyraźnie - Nie
              wiem dlaczego jest głupia, ale przejawem jej (Środowej) głupoty jest to co
              mówi. Byc może śą też inne przejawy - np. gromadzi wędliny w przedpokoju i jest
              tych wędlin tyle, że nie da się przejść, może goli się na sucho, może skarmia
              swego męża wędlinami z przedpokoju i wpadada niego do wydawnictwa w
              kabaretkach, skórzanych majtkach i z pejczykiem, może podrzuca sąsiadom zdechłe
              szczury pod drzwi etc. Tych ewentualnych przejawów jej głupoty nie znam.
              Wystarczy mi co mówi
              • Gość: barbinator bezdenna logika? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.05, 09:41
                Środa jest głupia, bo mówi głupoty.
                A mówi głupoty bo to co mówi jest głupie.
                A skoro to co mówi jest głupie, to ona sama jest głupia.
                I tak aż do bezdenności...
                EOT
                • Gość: bezdenny Re: bezdenna logika? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 12:07
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Środa jest głupia, bo mówi głupoty.
                  > A mówi głupoty bo to co mówi jest głupie.
                  > A skoro to co mówi jest głupie, to ona sama jest głupia.
                  > I tak aż do bezdenności...
                  > EOT

                  Bardzo się cieszę, że jesteś zadowlona z tego co napisałaś.
          • kocia_noga Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 06.01.05, 22:42
            Dokładnie to , co napisałes o pani profesor Środzie ja myślę o twoim idolu JP
            namber tu.
            • sen.dzia.li Feminizm pana Papieża 07.01.05, 20:35
              kocia_noga napisała:

              > Dokładnie to , co napisałes o pani profesor Środzie ja myślę o twoim idolu JP
              > namber tu.



              Feminizm pana P.:


              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2461098.html?as=3&ias=3
      • nick.kertiz Just do it! 07.01.05, 01:27
        > W ramach polemiki na ten sam temat polecam artykuł ojca Zięby w dzisiejszej
        > Rzeczp. Nie potrafię wklejać linków więc nie wklejam linku.

        Po prostu zrób to! Sprobuj, to naprawde łatwe i przyjemne :)

        Ale nie rób tego z Rzepą, bo zdaje mi sie, że linki do ich tekstów w miare
        szybko przestają działać, bo dostęp do starszych tekstów jest tylko dla
        płacących jakieś tam oplaty. Zrób to z inną (gazetą wirtualną), a w przypadku
        internetowej Rzeczpospolitej lepiej jest skopiować potrzebne, nawet duże,
        fragmenty samego tekstu.


        > Środa mądra nie jest i nie ma to nic wspolnego z feminizmem. Niektórzy
        > najzwyczajnie myla obronę feminizmu z obroną głupawej fanatyczki. jej
        > wypowiedzi nie mają nie tylko waloru naukowego, ale też politycznego, czy
        > społecznego - a od tego ona jest odkąd się ministrem została. Pani socjolog z
        > art. w Nowym państwie oczywiście przesadziła - np. porównując dawne tortury
        do
        > obecnego prania mózgów, ale zasadniczo ma rację.

        Może i mądra nie jest, lecz jej wypowiedzi raczej nie bywają tak upstrzone
        głupotami jak rozliczne fragmenty wywiadu z Anną P., która rownocześnie
        twierdzi, że nie wiadomo z czego utrzymuje sie lumpenproletariusz i że wiadomo,
        że z drobnych przestępstw. Równoczesnie odrzuca relatywizm i gołosłownie i
        głupio twierdzi, że jest to coś, co obowiązuje we współczesnej nauce. Bredzi,
        że jej przeciwnicy ideowi chcą budować społeczeństwo całkowicie oderwane od
        tradycji, historii, tymczasem naprawdę chcą oni jedynie odwoływać sie do innych
        tradycji (np. antycznych, oświeceniowych, itd.). Łączy liberalizm z komunizmem
        i totalitaryzmem, gdy są to właśnie przeciwieństwa.

        Do tej pory mówiłem tu w miarę serio i bez żadnej przesady, ale by wyjaśnic
        swoje stanowisko, teraz ujme rzecz specjalnie przesadnie: odnosi się wrażenie,
        że gdy już ona (lub praktyczny kontynuator jej myśli) wyspowiada przymusowo
        wszystkich dokładnie z ich grzechów i liberalnych myśli, to potem łaskawie
        zezwoli wszystkim na uczestniczenie w przymusowym skandowaniu swojej głównej
        idei jakby zapożyczonej od Wielkiego Brata Orwella: "Wolność Jest Tylko Głupim
        Zniewoleniem, Prawdziwą Wolność Osiągniesz Przez Posłuszeństwo".

        I już bardziej do Ciebie, ale i do Anny P. Pranie mózgów to mają kandydaci na
        terrorystów samobójców. W żaden sposób kategoria "prania mózgu" nie pasuje do
        wypowiedzi m. środy na jakichkolwiek konferencjach międzynarodowych.


        Zmierzamy w kierunku nowego
        > totalitaryzmu, który ma jeszcze miękką postać, ale patrząc na obecny trend w
        > perspektywie 10-15 lat będziemy mieli do czynienia z systemem ewidentnej

        Nie wiem, co będzie za 15 lat i nikt tego nie wie. Jesli jednak w Europie i
        Stanach utrzyma się wolność (a pewnie tak) i jesli ludzie będa tolerować wiele
        głupot, a nawet domagać się wielu glupot, to po prostu będą to mieli, będą
        mieli wiele głupot.


        > opresji. Jak na razie postęp widać tylko w mnożeniu zakazów i nakazów, w
        coraz
        > większej władzy urzędów nad obywatelem i rozpadem więzi społecznych. od czasu
        > do czasu, najczęściej przy okazji katastrof lub klęsk ktoś się drapie w
        główkę,
        > rozdziawia buźkę i zastanawia się co się stało. P. Środa chrzaniąca od rzeczy
        > zgubnym wpływie "rodzinocentryzmu" (piękne słowo, nie ma co), mogłaby na
        > początek przeczytać sobie choćby historyjki o katastrofie we Francji sprzed
        > kilku lat. W czasie upałów w swoich domach zmarło tysiące starszych ludzi. O
        > tym że nie żyją dowiadywano się dopiero jak ich rozkładające się ciała
        > zaczynały cuchnąć i kiedy telefon, prąd, gaz etc zaczął się upominać o
        zapłatę
        > rachunku. Potem te tysiące ludzi leżało tygodniami w kostnicach, zanim
        > pochowano je na koszt państwa. oczywiście w Polsce od nas zależy czy sobie
        > rozwalimy więzy rodzinne i społeczne i czy zafundujemy sobie takie historyjki

        W ogóle nie rozumiesz własnej historyjki. Nie da się zadekretować, by ludzie
        kochali starych dziadków. Ale ta historyjka wcale nie jest tak ponura, jak ją
        prezentujesz. W tradycyjnej rodzinie wieloosobowo-wielopokoleniowej najstarsi
        musieli się godzić z obniżeniem ich pozycji i szykanami młodszych. Samotność
        oczywiście jest bolesna, ale bycie Panem własnego domu to komfort niedostępny
        dla tych dawnych staruszków, ktorzy cierpieli upokorzenia od niekoniecznie
        anielskich (żywisz jakieś infantylne złudzenia co do rodzaju ludzkiego?)
        silniejszych domownikow w tradycyjnym modelu. To że w polskiej (tej najbliższej
        tradycji: wiejskiej) rodzinie pogrzeb jest uroczystością, ktora gromadzi
        naprawdę liczną rodzinę, ktora godzinami mamrocze i śpiewa nad zwłokami przed
        ich pochowaniem, wcale nie gwarantuje, że ostatnie lata życia zmarłego/zmarłej
        nie były prawdziwą gehenną nieporównywalną ze stosunkowo niezłymi i
        wyluzowanymi ostatnimi latami staruszka w jakby nowocześnie laickiej Francji.
        • kocia_noga Re: Just do it! 07.01.05, 10:18
          nick.kertiz napisał:

          > W ogóle nie rozumiesz własnej historyjki. Nie da się zadekretować, by ludzie
          > kochali starych dziadków. Ale ta historyjka wcale nie jest tak ponura, jak ją
          > prezentujesz. W tradycyjnej rodzinie wieloosobowo-wielopokoleniowej najstarsi
          > musieli się godzić z obniżeniem ich pozycji i szykanami młodszych. Samotność
          > oczywiście jest bolesna, ale bycie Panem własnego domu to komfort niedostępny
          > dla tych dawnych staruszków, ktorzy cierpieli upokorzenia od niekoniecznie
          > anielskich (żywisz jakieś infantylne złudzenia co do rodzaju ludzkiego?)
          > silniejszych domownikow w tradycyjnym modelu. To że w polskiej (tej
          najbliższej
          >
          > tradycji: wiejskiej) rodzinie pogrzeb jest uroczystością, ktora gromadzi
          > naprawdę liczną rodzinę, ktora godzinami mamrocze i śpiewa nad zwłokami przed
          > ich pochowaniem, wcale nie gwarantuje, że ostatnie lata życia
          zmarłego/zmarłej
          > nie były prawdziwą gehenną nieporównywalną ze stosunkowo niezłymi i
          > wyluzowanymi ostatnimi latami staruszka w jakby nowocześnie laickiej Francji.

          Jakbyś mi to z ust wyjął ! Bezdenny odwołał się do katolickiego programu w TV ,
          omawiającego tym razem problem starych ludzi.Prowadzący łgał jak najęty i
          nieudolnie manipulował przebiegiem , co nas (mnie i męża) w końcu rozśmieszyło.
          Dla przyzwoitości zaproszona była pani profesor geriatra - próbowała podważyć
          tezę o upadku moralnym dzisiejszego świata powołując się na fakty i przekazy
          historyczne .Kto chciał, to usłyszał .
          • Gość: bezdenny Re: Just do it! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 13:46
            kocia_noga napisała:


            > Jakbyś mi to z ust wyjął ! Bezdenny odwołał się do katolickiego programu w
            TV ,
            >
            > omawiającego tym razem problem starych ludzi.Prowadzący łgał jak najęty i
            > nieudolnie manipulował przebiegiem , co nas (mnie i męża) w końcu
            rozśmieszyło.

            Inkryminowanego programu nie oglądałem, więc dla naszej dyskusji indyferntnym
            jest czy prowadzący katolicki łgał, czy też nie. rzecz jest powszechnie znana -
            śmierć tysięcy starych ludzi latem 2001, albo 2002. I nie chodzi o traktowanie
            staruszków. chodzi zwyczajnie o to, że gdyby były jakiekowliek więzy rodzinne,
            jakikolwiek kontkat, to ta historia nie wydarzyłaby się. A tak, to w postepowej
            i nowoczesnejh Francji tysiące ludzi gniło w swych mieszkaniach i doopuiero
            smród rozkładających się zwłok sprawił, że ktokolwiek się zaintersował.


            >
            • kocia_noga Re: Just do it! 07.01.05, 22:03
              Ok, bezdenny , przepraszam , byłam pewna że chodzi ci o ten program .Ale
              poczytawszy twoje posty zastanawiam się, jakie wnioski wyciągasz z casusu
              francuskiego ? Prowadzący ten program usiłował wmówić,że to nowoczesność i
              rozpad rodziny ( nie powiedział, o co mu chodzi) , a przeciwstawiał temu złu -
              islam , gdzie podobno nie ma wcale domów starców .Ponieważ nie o ten program ci
              chodziło, napisz , co o tym myślisz? Czy uważasz, że teraz jakoś szczególnie
              więzi rodzinne są zagrożone i dlaczego? Czy też uważasz,że zawsze z tymi
              sprawami było kiepskawo , a troszczysz się po prostu o to , że nadal nie jest
              dobrze pomimo zamożności ? A może jeszcze co innego?
              • Gość: bezdenny Re: Just do it! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:01
                kocia_noga napisała:

                napisz , co o tym myślisz? Czy uważasz, że teraz jakoś szczególnie
                > więzi rodzinne są zagrożone i dlaczego? Czy też uważasz,że zawsze z tymi
                > sprawami było kiepskawo , a troszczysz się po prostu o to , że nadal nie jest
                > dobrze pomimo zamożności ? A może jeszcze co innego?

                We Francji są zagrożone. zagrożone sa w znacznej części EU, gdzie połowa
                dzieciaków nie ma rodziny. Co do zamożności - nie widze bezpośredniego związku.
                Są społeczności bardzo bogate - np. w USA, w szwajcarii, a więzy rodzinne są b.
                mocne (ha, ha, może własnie dlatego - im więcej majatku, tym większa więź -
                ewentualny spadek)
                Moim zdaniem decydujący wpływ ma zmiana obyczajowości i coś co nazwałbym
                kulturą schyłkku. Liczy się tylko tu i teraz - moja własna wygoda. Pozorna
                łatwość zycia zdejmuje odpowiedzialnośc. Świat podpowiada najpriostsze
                rozwiązania i najprymitywniejsze wzory, cały czas podpowiada - nie wysilaj się,
                nalezy ci się etc. Wyobraź sobie miliony dziecaków przeczołgane w ciagu lat
                swgo dzieciństwa przez kilka rodzin. Trochę u mamusi i jej drugiegi męża, potem
                u trzeciego, trochę u tatusia z drugą żoną, potem z trzecią etc. jasne, że
                więzi i poczucie odpwiedzialnośći są rozluźnione. Wszystko jest łatwe - łatwo
                zrobić dzieciaka, łatwo się go pzobyc, łatwo się ożenić, łatwo rozstać. To o
                czym piszę to tylko część obecnej zdegenerowanej kultury UE. O tym że mam
                rację, świadczy choćby to, że w całej EU mimo kolejnych postepwoych rozwiązań,
                mimo wciąż nowych regulacji w ciągu 20 lat nie rozwiązano ani jednego problemu
                społecznego i zyje się gozrej niż 30 lat temu. jeśli tysiąc razy robisz coś i
                to przynosi skutek odwrotny do zamierzonego, to powinnaś zacząć postepować
                inaczej.
                • kocia_noga Re: Just do it! 14.01.05, 16:11
                  Dzięki za odpowiedź .Dla mnie sprawa nie jest tak jasna , ale nie mam
                  wystarczającej wiedzy ,żeby dyskutować . Nie wiem , jak jest w krajach UE , tak
                  ogólnie.Nie znam statystyk , klimatu itp , tzn znam tylko z opowieści bywałych
                  znajomych .Nawracanie wszakże na model islamski jest dla mnie i żałosne i
                  śmieszne , a raczej mało śmieszne ...
        • Gość: bezdenny Re: Just do it! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 13:01
          nick.kertiz napisał:

          >> Może i mądra nie jest, lecz jej wypowiedzi raczej nie bywają tak upstrzone
          > głupotami jak rozliczne fragmenty wywiadu z Anną P., która rownocześnie
          > twierdzi, że nie wiadomo z czego utrzymuje sie lumpenproletariusz i że
          wiadomo,
          >
          > że z drobnych przestępstw.

          pani Anna P. różni się tym od Środy , że nawet jeśli w jakimś niszowym
          czasopismie plecie głupoty, to robi to na własny rachunek, a nie na mój. Nie
          jest ministrem i własnych głupich przemysleń nie próbuje wprowadzać czynem w
          zycie etc. m

          Równoczesnie odrzuca relatywizm i gołosłownie i
          > głupio twierdzi, że jest to coś, co obowiązuje we współczesnej nauce.

          I tym różni się ona od ciebie. Ty nie odrzucając relatwizmu nie możesz nawet
          wiedzieć czym relatwyizm jest, ani czy obowiązuje, czy tez nie obowiązuje we
          współczesnej nauce.


          Bredzi,
          > że jej przeciwnicy ideowi chcą budować społeczeństwo całkowicie oderwane od
          > tradycji, historii, tymczasem naprawdę chcą oni jedynie odwoływać sie do
          innych
          >
          > tradycji (np. antycznych, oświeceniowych, itd.).

          O ile wiem największy dokument jaki wybzdziła z z siebie UE - konstytucja, nie
          odwołuje się do niczego, oprócz do siebie samego. Towje zdanie że ktoś chce się
          odwołać do tradycji antycznych, czy ośiweceniwoych samo w sobie jest pozbawione
          sensu. Nie znaczy nic. Czy chodzi ci o wprowadzenie niewlonictwa, czy o
          zkaładnie np. szkółek dla dzikusów w Am. Północnej.

          Łączy liberalizm z komunizmem
          > i totalitaryzmem, gdy są to właśnie przeciwieństwa.

          Nie łącży, a gdyby nawet to ze względu na relatywizm nie powinno ci to
          przeszkadzać. najwyraźniej nie odróżniasz formy od treści. Komuna nazywała się
          demokracją ludową, a nic wspólnego z demokracją ani ludowością nie miała.
          >
          > Do tej pory mówiłem tu w miarę serio i bez żadnej przesady, ale by wyjaśnic
          > swoje stanowisko, teraz ujme rzecz specjalnie przesadnie: odnosi się
          wrażenie,
          > że gdy już ona (lub praktyczny kontynuator jej myśli) wyspowiada przymusowo
          > wszystkich dokładnie z ich grzechów i liberalnych myśli, to potem łaskawie
          > zezwoli wszystkim na uczestniczenie w przymusowym skandowaniu swojej głównej
          > idei jakby zapożyczonej od Wielkiego Brata Orwella: "Wolność Jest Tylko
          Głupim
          > Zniewoleniem, Prawdziwą Wolność Osiągniesz Przez Posłuszeństwo".

          Niczego takiego nie da się wywieść. ja przynajmniej rozumiem to zupełnie
          inaczej. Ona po prostu wie że zawsze ci co najgłosniej o wolności i wyzwoleniu
          wrzeszczeli dokonywali największych rzezi i budowali najbardziej opresyjne
          systemy.
          >
          > I już bardziej do Ciebie, ale i do Anny P. Pranie mózgów to mają kandydaci na
          > terrorystów samobójców. W żaden sposób kategoria "prania mózgu" nie pasuje do
          > wypowiedzi m. środy na jakichkolwiek konferencjach międzynarodowych.

          pasuje jak najbardziej. jej wypowiedź jest świadectwem zhomogenizowanego
          umysłu. Powtarza bezrefleksyjnie uklepane myśli nie widząc punktów odniesienia,
          kontekstów etc. Przypomina polskich działaczy ekologicznych, którzy czerpiąc
          wzory od zachodnich kolesi protestują przeciwko budowaniu autostrad w kraju,
          którym autostrad nie ma.
          >
          > Zmierzamy w kierunku nowego
          > > totalitaryzmu, który ma jeszcze miękką postać, ale patrząc na obecny tren
          > d w
          > > perspektywie 10-15 lat będziemy mieli do czynienia z systemem ewidentnej
          >
          > Nie wiem, co będzie za 15 lat i nikt tego nie wie. Jesli jednak w Europie i
          > Stanach utrzyma się wolność (a pewnie tak) i jesli ludzie będa tolerować
          wiele
          > głupot, a nawet domagać się wielu glupot, to po prostu będą to mieli, będą
          > mieli wiele głupot.

          jeśli utzryma się obecny trend, to za 15 lat zakres wolności w Europie będzie
          znacznie mniejszy niz teraz. Wystarczy przyjrzeć się choćby europejskim
          gospodarkom.
          >
          >>
          > W ogóle nie rozumiesz własnej historyjki. Nie da się zadekretować, by ludzie
          > kochali starych dziadków. Ale ta historyjka wcale nie jest tak ponura, jak ją
          > prezentujesz. W tradycyjnej rodzinie wieloosobowo-wielopokoleniowej najstarsi
          > musieli się godzić z obniżeniem ich pozycji i szykanami młodszych. Samotność
          > oczywiście jest bolesna, ale bycie Panem własnego domu to komfort niedostępny
          > dla tych dawnych staruszków, ktorzy cierpieli upokorzenia od niekoniecznie
          > anielskich (żywisz jakieś infantylne złudzenia co do rodzaju ludzkiego?)
          > silniejszych domownikow w tradycyjnym modelu. To że w polskiej (tej
          najbliższej

          Obawiam się że to ty j4ednak nic z historyjki nie rozumiesz. nie chodzi o to by
          dizadki mieszkły z młodymi. Chodzi o to że przez pół roku dizeci tych ludzi nie
          zadzwoniły nawet z pytaniem : Co słychać?, że wnusia nie wpadła do babci by
          pójśc z nią na spcer, albo kupić świeżą bułkę, bo babcia męczy się chodząc.
          mieli ich w dupie. Gdyby był normalny ludzki kontakt, to cześć z tych ludzi
          zyłaby, a może przynajmniej nie umierała godzinami leżąc na podłodze w upale,
          bez sił by wstać, zrobić cokolwiek. szacunku i miłości nie da się zadekretować,
          ale napewno można nauczyć. Ci którzy tak zostawili swoich rodziców, skończą
          pewnie tak jak oni. Bo ich dzieci, będą miały wszystko w dupie.
          >
          > tradycji: wiejskiej) rodzinie pogrzeb jest uroczystością, ktora gromadzi
          > naprawdę liczną rodzinę, ktora godzinami mamrocze i śpiewa nad zwłokami przed
          > ich pochowaniem, wcale nie gwarantuje, że ostatnie lata życia
          zmarłego/zmarłej
          > nie były prawdziwą gehenną nieporównywalną ze stosunkowo niezłymi i
          > wyluzowanymi ostatnimi latami staruszka w jakby nowocześnie laickiej Francji.


          Nie o pochówek chodzi. Ani nawet nie o to by mieć luzik wynikający ze względnej
          zamożności. Nie wydaje się byś cokolwiek zrozumiał z tych historii. W ciągu
          kilku dni w pięknym i nowoczesnym kraju kilka tysięcy osób umiera w mękach,
          dlatego że rodziny mają się nawzajem w dupie. O to chodz, a nie o to czy kogoś
          stać na oddzielne mieszkanie, albo cio kto robi na pogrzebach i jaki jest
          obrządek. Jakbys chciał w ramach polemiki napisac, że w polsce w
          wielopokoleniwoych rodzin maltretuje się staruszków, albo że staruszkowie nie
          mają na bułkę, to od razu możesz sobie darować.
          • Gość: monikaannaj Re: Just do it! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 13:10
            Nie czytałam bardzo dokładnie poprzednich postów, moze juz o tym była mowa;
            mnie w historii z francuskimi staruszkami uderzyło wtedy jeszcze jedno. Nie
            dosc ze pies z kulawą nogą sie w trakcie tych upałów dziadkami nie interesował,
            to jeszcze później mieli ogromne pretensje do kogo? do państwa oczywiście. taka
            postawa jest typowa i dla polaków. "Państwo powinno coś z tym zrobić".
            • losiu4 Re: Just do it! 08.01.05, 20:26
              Gość portalu: monikaannaj napisał(a):

              > Nie dosc ze pies z kulawą nogą sie w trakcie tych upałów dziadkami nie
              > interesował, to jeszcze później mieli ogromne pretensje do kogo? do państwa
              > oczywiście. taka postawa jest typowa i dla polaków. "Państwo powinno coś z
              > tym zrobić".

              ano tak to jest w "nowoczesnych i oświeconych" społeczeństwach. Tyle tylko, że
              krytykwanie ich od razu okrzyczane jest ciemnogrodziem i zacofaniem.

              Pozdrawiam

              Losiu
          • nick.kertiz Re: Just do it! 09.01.05, 17:49
            Bezdenny, chciałbym sie skupic na tym, co w twoim poscie wydało mi sie
            najciekawsze i najistotniejsze. Jesli jednak życzysz sobie, bym pedantycznie
            odniósł się do wszystkich kwestii, które się w nim pojawiły i w pełni
            odpowiedział na Twoją polemikę, to daj znać, spróbuję uwzględnić wtedy to
            życzenie i napisać odpowiedź lub odpowiedzi całościowe.
          • nick.kertiz Upadek świętej rodziny 14.01.05, 15:00
            > Anna P. różni się tym od Środy , że nawet jeśli w jakimś niszowym
            > czasopismie plecie głupoty, to robi to na własny rachunek


            > Gdyby był normalny ludzki kontakt, to cześć z tych ludzi
            > zyłaby, a może przynajmniej nie umierała godzinami leżąc na podłodze w upale,
            > bez sił by wstać, zrobić cokolwiek. szacunku i miłości nie da się
            zadekretować,
            > ale napewno można nauczyć. Ci którzy tak zostawili swoich rodziców, skończą
            > pewnie tak jak oni. Bo ich dzieci, będą miały wszystko w dupie


            A więc poprzez swoje milczenie wyraziłeś zgodę, bym skupił sie na tym, co zdaje
            mi sie być najistotniejsze. A oceniam tak to, że powoli zaczynasz zdawac sobie
            sprawę (może jeszcze nie dojrzałeś, by sie do tego przyznać, ale to i tak jest
            widoczne), że konserwatywna antyfeministka Anna P. plecie bzdury jakże
            charakterystyczne dla skrajnie konserwatywnego antyfeminizmu, a minister M.
            Środa wnosi przemyślenia i inicjatywy godne co najmniej skąpych pochwał, a w
            niektórych przypadkach może nawet godne akceptacji. Zaczynasz rozumieć, że
            bezrefleksyjny "rodzinocentryzm" należy odrzucić jako niebezpieczny, tak
            własnie, jak podpowiada nam Środa. Oto bowiem przewidując los "niewdzięcznych"
            dorosłych dzieci dotarłeś do kwestii konsekwencji pewnych zachowań. Jesli
            bowiem pewni Francuzi miesiącami i latami ignorowali swoich starych rodziców,
            nie dzwoniąc do nich, nie pytając o potrzeby, nie podając swojego nowego numeru
            telefonu, itd., to nasuwa sie pytanie dlaczego? Otóż moim zdaniem
            przypuszczenie, że działacze lewicowi lub liberalni im zamącili w głowach jest
            naturalnie absurdalne. Że opetał ich konsumpcjonizm, filmy z Hollywood,
            marzenia o imponowaniu bliźnim statusem materialnym, bez sensu, nie zablokuje
            to kontaktu ze starymi rodzicami. Zresztą to lewica ("politycznie poprawni")
            upomina przed konsumpcjonizmem. Rozsądne wytłumaczenie nasuwa się takie.
            Tradycyjna rodzina, w której dawno temu byli małymi dziećmi zdanymi na łaske i
            niełaskę domowych tyranów rządzących (zgodnie z konserwatywnym kanonem i
            zaleceniami nierzadko spotykanymi na tym forum) pasem, zawiodła. Nie należy
            wykluczać, że była centrum molestowania skierowanego wobec własnych dzieci lub
            centralą podsyłająca ofiary pedofilnym księżom, a wszelki protest krzywdzonych
            wobec wybryków autorytetów duchowych był tłumiony pasem. Lecz szczesliwie
            ofiary dorosły już w nowoczesnym, liberalnym spoleczeństwie a nie w
            tradycyjnych wspolnotach. Wolno im było odciąć się, gdy wymogi tradyjnych
            wspólnot wymagaly pielęgnowania intensywnych więzi rodzinnych, choćby nawet
            opierały się one w praktyce na hipokryzji skrywającej nieomal nienawiść. Trudno
            spodziewać sie procesow dzieci wobec starych rodzicow o spaprane dzieciństwo, z
            wielu powodow. Lecz taki odwet ignorowaniem jest sprawiedliwością celną,
            łagodną i wyrozumiałą. Oczywiście w wielu wypadkach nie ma mowy o żadnej
            sprawiedliwości: źli ludzie ignorują niepotrzebnych starych rodzicow. Ostra
            konserwatywno religijna indoktrynacja mogłaby może być sposobem, by ich od tego
            odwieść. Ale czy warto? W gruncie rzeczy dobrodziejstwem dla czlowieka jest to,
            że ignorują go, trzymają sie od niego z daleka źli ludzie.
            Jak piszesz, miłości i szacunku nie da sie zadekretować ale mozna nauczyć. Kto
            wspiera takie wyzwanie? Środa - domagająca się, by do dzieci podchodzić z
            miłością i szacunkiem a nie z pasem i lekceważeniem. Najlepsza lekcją jest
            okazanie miłości i szacunku zamiast straszenia autorytetem opartym na przemocy.
            • kocia_noga Re: Upadek świętej rodziny 14.01.05, 15:19
              Tak , kertiz .
            • Gość: bezdenny Re: Upadek świętej rodziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 15:25
              nick.kertiz napisał:

              A oceniam tak to, że powoli zaczynasz zdawac sobie
              > sprawę (może jeszcze nie dojrzałeś, by sie do tego przyznać, ale to i tak
              jest
              > widoczne), że konserwatywna antyfeministka Anna P. plecie bzdury jakże
              > charakterystyczne dla skrajnie konserwatywnego antyfeminizmu, a minister M.
              > Środa wnosi przemyślenia i inicjatywy godne co najmniej skąpych pochwał, a w
              > niektórych przypadkach może nawet godne akceptacji. Zaczynasz rozumieć, że
              > bezrefleksyjny "rodzinocentryzm" należy odrzucić jako niebezpieczny, tak
              > własnie, jak podpowiada nam Środa.

              całkiem smiało mogę ci się przyznac, że wcale do tak głupich wniosków nie
              doszedłem.
              Co do reszty wywodu: długi był i metny. całość da się streścić jednym zdaniem:
              te tysiące staruszków , które zmarło, wczesnie molestwoało swoje dzieci i
              tłukło je pasem, więc dorosłe dzieci zerwały z nimi kontakt. Piękne, ku..,
              piękne.
              napisz coć jeszcze równie odkrywczego.
    • nietakasama Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 14.01.05, 15:13
      > Zadziwia mnie przekonanie, które znalazłem wśród piszących (polemizujących z
      > Tadem) pań, że jeśli jakas osoba myśli diametralnie inaczej jak one i jest na
      > przykład krytyczna wobec kobiet jako kobiet, to znaczy że jej żeński nick i
      > sposób przedstawiania sie jest oszustwem, a w rzeczywistości pisze to facet.

      Gdybys należała do bardzo stałych bywalców, zauważyłabyś, że na tym forum
      podszywanie się pod kobiety jets bardzo częste, co mozna poznać chociażby po IP
      antyfeministy który nagle staje się antyfeministką.
      Janse, kobiety także zabierają tu krytyczne głosy. Ale są uczciwie zalogowane i
      nie występują co chiwla pod innym nickiem.
      A w przypadku gdy ktoś podpisany jako gość pisze np.: jak mi mój mąż mi co
      jakiś czas w łeb przywali, to mi się wełbie układa i tak powinno być
      to mamy poważne powody aby powatpiewać w żekomo żeńską płeć, jaką "gość" sobie
      przypisuje.
      Dlatego jakiś czas temu postulowałam o zalogowanie się stałuych bywalców, aby
      zwiększyć odpowiedzialność za pisane słowa. Nikt się do mojej propozycji ie
      przychylił, rotacja nicków trwa nadal, i tak długo jak większość wypowiedzi
      będzie należała do niezalogowanych użytkowników, pomyśli w identyfikacji płci
      czy wątpliwości co do prawdziwości deklarowanej płci będa sie zdarzały.

      > Ponadto towarzyszyło temu przekonanie, ze normalne i jedynie psychologicznie
      > wiarygodne jest bycie solidarnym z własną płcią
      Podaj przykład conajmniej kiklu wypowiedzi kobiet na tym forum, który
      towarzyszyło przekonanie o którym mowisz.
      Wtedy ci uwierzę.
      Teraz mam do powiedzenia jedynie tyle, ze nie masz racji.
      • kocia_noga Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 14.01.05, 15:29
        Tak, nietakasama ,zasadniczo masz rację i nietrudno na ogół takie manewry
        rozpoznać , ale fakt ,że zdarzają się kobiety powtarzające obelgi dotyczące
        własnej płci - to dziwne , ale spotkałam się z tym w życiu , dlatego
        przyznałam kertizowi rację - oczywiście tylko co do pochopnego odgadywania
        płci .Co zaś do tego , że :"jeśli jakaś osoba mysli ..inaczej ...i jest
        krytyczna wobec kobiet jako kobiet .." to osobiste zdanie kertiza , sprzeczne
        z moimi obserwacjami .
        • nietakasama Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 14.01.05, 15:51
          >fakt ,że zdarzają się kobiety powtarzające obelgi dotyczące
          > własnej płci

          Dla mnie to także jest dziwne, bo o ile rozumiem że można wypowiadać się
          negatywnie na temat własnej płci (nie opowiadam się szczególnie za jakąś tam
          solidarnością, każdy moze mieć swoje zdanie) to nie rozumiem jak mozna wysuwać
          OBELGI względem wlasnej płci.
      • Gość: bezdenny Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:06
        nietakasama napisała:
        >
        > Gdybys należała do bardzo stałych bywalców, zauważyłabyś, że na tym forum
        > podszywanie się pod kobiety jets bardzo częste, co mozna poznać chociażby po
        IP
        >
        > antyfeministy który nagle staje się antyfeministką.
        > Janse, kobiety także zabierają tu krytyczne głosy. Ale są uczciwie zalogowane
        i
        >
        > nie występują co chiwla pod innym nickiem.
        > A w przypadku gdy ktoś podpisany jako gość pisze np.: jak mi mój mąż mi co
        > jakiś czas w łeb przywali, to mi się wełbie układa i tak powinno być
        > to mamy poważne powody aby powatpiewać w żekomo żeńską płeć, jaką "gość"
        sobie
        > przypisuje.

        Bardzo prawdobna "żeńskość" autora takiego tekstu. To typowy przykład na to jak
        feministka wyobraża sobie niefeministkę.
        • nietakasama Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 14.01.05, 16:15
          >To typowy przykład na to jak
          >
          > feministka wyobraża sobie niefeministkę.

          Czyli jak sobie, wg ciebie, wyobrażają?
          Pytam, bo jak juz nieraz piszesz coś w stylu: oto jest doskonały przykład na to
          że...
          Ale nie jesteś łaskaw wyjaśnić gdzie się tego doskonałego przykładu dopatrzyłeś
          i czegóż to konkretnie ma on dowodzić.

          ::: Powiedz mi zatem proszę, w którym miejscu mojego postu doczytałeś się że
          feministki widza niefeministki w jakiś standardowy sposób, i wyjasnij mi w
          jaki.:::

          Może wreszcie się dowiem, co zawarłam w swojej własnej wypowiedzi, bo jak
          zwykle, ja nie wiem tego do końca, ty wiesz lepiej...
          • Gość: bezdenny Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:33
            nietakasama napisała:

            > >To typowy przykład na to jak
            > >
            > > feministka wyobraża sobie niefeministkę.
            >
            > Czyli jak sobie, wg ciebie, wyobrażają?
            > Pytam, bo jak juz nieraz piszesz coś w stylu: oto jest doskonały przykład na
            to
            >
            > że...
            > Ale nie jesteś łaskaw wyjaśnić gdzie się tego doskonałego przykładu
            dopatrzyłeś
            >
            > i czegóż to konkretnie ma on dowodzić.
            >
            > ::: Powiedz mi zatem proszę, w którym miejscu mojego postu doczytałeś się że
            > feministki widza niefeministki w jakiś standardowy sposób, i wyjasnij mi w
            > jaki.:::
            >
            > Może wreszcie się dowiem, co zawarłam w swojej własnej wypowiedzi, bo jak
            > zwykle, ja nie wiem tego do końca, ty wiesz lepiej...

            Nie ma żadnego wielkiego halo. Ty sobi uważasz że tekstu o tym jakoby tłuczenie
            w łeb przydawało kobiecie rozumu, nie mogła napisać kobieta, ja zaś uważam
            sobi, że całkiem przeciwnie - własnie kobieta i na dodatek feministka. Napisał
            to po to by osmieszyć niefeministki. A skąd takie moje wyobrażenie o
            feministkach wyobrażających sobie niefeministki? A chocby ze zdjęć z
            feministycznych manif. kiedy feministki chcą przedstawić niefeministki
            przebierają się w szmaty, biorą do reki wałek, albo szczotkę, na głowie plotą
            spręzyny i tak pokrzykując zachęcają nas do wsparcia feminizmu. Moja
            interpretacja nie ma oczywiście mocy wiążącej.
            Ps
            Zasadnbiczo nie zastanawiam się wcale czy ktoś się pod kogos podszywa czy też
            nie. To akurat takie medium, że nie ma to kompletnie znaczenia. I ma to swoje
            zalety. W normalnych warunkach 15-latka nie rozmawia z 45-letnim profesorem.
            każdy może sobie tu udawć kogo chce, a bronic sie mają same posty a nie
            informacje: jestem wykształcony, z dobrego domu etc. czasami jakies informacje
            można podac tylko po to by uwiarygodnić przekaz - ale to, ma tylko wymiar
            techniczny.
            • nietakasama Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 14.01.05, 16:49
              >Ty sobi uważasz że tekstu o tym jakoby tłuczenie
              > w łeb przydawało kobiecie rozumu, nie mogła napisać kobieta, ja zaś uważam
              > sobi, że całkiem przeciwnie - własnie kobieta i na dodatek feministka

              Widzisz, nie stwierdziłam że kobieta tego napisac nie mogła, lecz że jest to
              mało prawdopodobnre (kto ma większe prawo wątpić niż same kobiety?) i wobec
              faktu że napisał to autor niezalogowany mozna miec ogromne wątpliwości czy
              faktycznie jest kobietą, mężczyzną czy nosorożcem.
              Jest anonimowym prowokatorem. Trollem.

              >A skąd takie moje wyobrażenie o
              > feministkach wyobrażających sobie niefeministki? A chocby ze zdjęć z
              > feministycznych manif. kiedy feministki chcą przedstawić niefeministki
              > przebierają się w szmaty, biorą do reki wałek, albo szczotkę, na głowie plotą
              > spręzyny i tak pokrzykując zachęcają nas do wsparcia feminizmu

              Dobra, ty patrzysz na takie zdjęcia, i myslisz sobie:
              one się nabijaja z nie feministek, z kur domowych.
              a ja sobie myślę:
              one się nabijają ze standardowej, narzucanej kobietom roli, tworzą paszkwil
              tego jak wygląda "idealna kobieta" wg pewnych schematów.

              Interpretujesz to jako atak na niefeministki, ja jako atak na tych, którzy
              chcieliby aby kobiety własnie tak wyglądały (no, może nie tak, ale rozumiesz
              chyba co mam na myśli- karykaturę pewnych wyobrażeń).

              > Zasadnbiczo nie zastanawiam się wcale czy ktoś się pod kogos podszywa czy też
              > nie. To akurat takie medium, że nie ma to kompletnie znaczenia. I ma to swoje
              > zalety. W normalnych warunkach 15-latka nie rozmawia z 45-letnim profesorem.
              > każdy może sobie tu udawć kogo chce, a bronic sie mają same posty a nie
              > informacje: jestem wykształcony, z dobrego domu etc.

              Bardzo istotne jest to, czy ktoś się pod kogoś podszywa czy nie.
              Bo podszywają się przecież ci, którzy chcą prowokować, obrażać, zaśmiecac,
              budzić zamęt.
              Poza tym, trudno jest prowadzić dyskusje z kims kto de facto nie posiada
              osobowości nawet wirtualnej. Równie dobrze mogłabym zapoczątkować dyskusję z
              botem, albo rozmawiac z całym tłumem ludzi na raz.
              I jeszcze jedno przychodzi mi na myśl: ze konsekwentne występowanie pod tym
              samym nickiem naprawdę zwiększa dopowiedzialność za to co się pisze. W duzej
              czesci, bo rzecz jasna nie zupełnie. Przybierasz pewną wirtualna tożsamość i
              kształtujesz ją poprzez twoje wypowiedzi. Mozna się z tobą zgadzać lub nie,
              można czuć do ciebie sympatię lub antypatię, można konsekwentnie polemizowac i
              prowadzić wymiany poglądów.

              A jak, na ten przykład poważnie podjąć się dyskusji na jakiś temat z kolesiem
              który traz jest "myślącym ekologiem", raz "???" a innym razem jeszcze kimś
              zupełnie innym?
              I pod każdym z tych niezalogowanych nickow moze sobie bezkarnie bluzgać i
              obrażać, może pisać co chce, raz to, raz sio...

              Mi możesz coś konkretnego zarzucić, możesz mnie zacytować, możesz wytknąc
              niekonsekwencję, i ja nie bedę mogła się od tego wyłgać.
              A bubu? Moze być kim chce i jak chce, moze pisac przeróżne bzdury i dobrze się
              przy tym bawić, zasmiecając jedynie forum.
              • Gość: bezdenny Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 21:16
                Po prostu róznimy się. mnie nie przeszkadza to, że te same osoby uzywają
                różnych ksywek i podszywają się pod kogoś kim nie są. (Ja sam zawsze uzywam
                ksywy "bezdenny" więc jakiekolwiek spekulacje można sobie darować). jak ktoś mi
                się nie podoba, to bez względu na ksywę, nie gadam z nim (co oczywiście nie
                znaczy, że nie można mnie oszukać,ale prawdopodobieństwo, że tak się stanie
                jest małe, gdyz programowo nie dyskutuję tylko z dwiema osobami - bubu i
                dokowskim, gdyz obydwaj reprezentują ten sam poziom.) Rozumiem twoje podejście,
                gdyż sama uzywając innej ksywki wyrażałas się, oględnie mówiąc,
                niesprawiedlwie, więc wiesz co to ból "niezrozumienia", ale nie podzielam go.
                • nietakasama Re: Konserwatywna antyfeministka: środa zamiast t 17.01.05, 00:43
                  Nigdy nie używalam innej ksywki.
                  Skąd ten pomysl?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka