Dodaj do ulubionych

Dobrze jest mieć szefa kobietę w pracy

12.01.05, 20:20
Zauważyłem, że odpada bardzo wiele przykrych aspektów relacji szef-podwładny.

Nie istnieje problem lizusostwa. Naturalny u mężczyzn odruch uprzejmości i
komplementowania umila kontakty z kobietami. Komplementowanie mężczyzny
(przez mężczyznę) zawsze wygląda na wymuszone, pedalskie lub lizusowskie.
Chcąc się podlizać mężczyźnie trzeba się zmuszać do tego, gwałcić swoja
psychikę a potem gardzić sobą za to. Aby podlizywać się kobiecie w ogóle nie
trzeba się zmuszać.

Nie istnieje problem molestowania. Naturalny odruch komplementowania i
uprzejmości nie musi być tłumiony, gdyż nie grozi podwładnemu podejrzenie o
molestowanie. Szefowa przyjmie dokładnie tyle komplementów, na ile ma ochotę,
a jak da facetowi do zrozumienia, że jest jej niemiłe jego naskakiwanie, to
podwładny z pewnością tego nie powtórzy.

Nie istnieje problem wydawania poleceń. My mężczyźni zachodu od wieków, a
może nawet od tysiącleci, wychowani jesteśmy w tradycji służenia damom. Nawet
zwykły domowy damski bokser, w pracy lub w stosunku do obcych kobiet
odruchowo staje się jakby służącym: podnosi co kobiecie upadnie, otwiera
przed nią drzwi, zapala dla niej zapalniczkę, czeka na jej rozkazy i gorliwie
je wykonuje. Europejska kobieta ma tę naturalną swobodę rozkazywania
mężczyznom w swoim otoczeniu, nie krępuje jej fakt, że może zrobić coś sama
lepiej i ma łatwiej, ale zwyczajowo i zdawkowo prosi mężczyzn o usłużenie.
Mężczyzna często krępuje się wydać podwładnej, szczególnie starsze od siebie
damie, jakieś polecenie. Natomiast starszy mężczyzna w naturalny sposób
naskakuje młodej kobiecie, a ona mu rozkazuje z pełną swobodą.

Nie ma poniżenia wynikającego z deklasacji. Mężczyźni tworzą hierarchię w
każdej niemal sytuacji, stosunki między mężczyznami niemal zawsze cechuje
tzw. pochyła płaszczyzna – niemal zawsze jest jasne, który z nich stoi wyżej
w której hierarchii. Podwładny w pracy prywatnie może być nauczycielem brydża
swojego szefa lub mentorem w jakiejś organizacji, np. w kole myśliwskim.
Także zupełnie prywatnie stosunki często obciążone są hierarchią, która
obowiązywała kiedyś ma studiach, w szkole a nawet na podwórku – kto dobrze
się bił i grał w gałę, ten długo jeszcze będzie wodził rej w towarzystwie
swoich dawnych kolegów, którzy teraz są już dyrektorami. I tutaj pojawia się
największy problem. Kiedy w jakiejś sytuacji, ktoś stojący wyżej w aktualnej
lokalnej hierarchii zachowa się zbyt poniżająco wobec osoby, która w innym
miejscu stoi wyżej w hierarchii, wtedy odbierane jest to jak deklasacja, jak
zaprzeczenie wszystkim tym hierarchiom, w których osoba poniżona stoi wyżej.
Deklasacja jest ciężkim ciosem, prawie zawsze prowadzi do wrogości, do zemsty
w postaci deklasacji tam, gdzie ma się przewagę, albo do całkowitego zerwania
wszelkich kontaktów, nie mówiąc już o ciężkim stresie. Ten mechanizm
doskonale opisał kiedyś Jacek Fedorowicz kiedy uzasadniał, że stosunki
międzyludzkie w PRL opierały się właśnie na takiej eskalacji pogardy i
nienawiści – urzędnik deklasował klienta, np. ekspedientkę, który z zemsty
deklasował urzędnika wtedy, gdy przychodził on do sklepu. Poniżony gdzie
indziej kelner mścił się na swoich klientach. Pogardzany przez znajomych cham
z awansu społecznego mścił się poniżając jako dyrektor lub partyjny sekretarz
inteligentów w pracy.

Jeżeli szef ma wyższe wykształcenie niż podwładny, pochodzi z rodziny o
wyższym statusie, jest bogatszy od podwładnego, jest od niego wyższy i
bardziej wysportowany, przystojniejszy i inteligentniejszy, to jest idealna
komfortowa sytuacja, w której podwładnemu nie grozi deklasacja. Jeden wydaje
swobodnie polecenia, drugi je wykonuje gorliwie – to pełna harmonia, idealny
układ, żadnego stresu. Jednak często zdarza się inaczej. Bywa, że podwładny
ma wyższe wykształcenie, ale wybrał inny, lepiej płatny zawód. Bywa, że szef
ma pochodzenie chamskie (zwane przez socjalistów robotniczo-chłopskie) a
podwładny jest dobrze wychowanym, kulturalnym człowiekiem z rodziny
szlacheckiej lub mieszczańskiej. Bywa, że szef jest złośliwym pokurczem bez
poczucia humoru, prywatnie stoi na dole każdej hierarchii w każdym
towarzystwie, w którym się znajdzie ... jeżeli taki szef zacznie w pracy
wydawać polecenie w formie lub treści deklasującej „lepszych” od siebie
podwładnych, wtedy staje się obiektem nienawiści.

Takich problemów nie ma w sytuacji, gdy szefem jest kobieta. Kobieta
praktycznie nie może sprawić, aby jej podwładny poczuł się zdeklasowany. Jak
mówi przysłowie, nawet „dostać od kobiety w twarz, to nie dyshonor” (jeżeli
szefowa jest obleśnym, starym kaszalotem, to wszystkie jej podwładne są
kobietami, a między kobietami nie występuje zjawisko hierarchii ani
deklasacji), tak więc mężczyzna mając nawet chamską szefową nie czuje się
deklasowany, zawsze może dać szefowej do zrozumienia, że znosi to wszystko,
bo jest zakochany, bo nie stracił nadziei, że kiedyś wreszcie pozwoli mu się
bzyknąć.

Jest tylko jedno niebezpieczeństwo ze strony kobiety, która jest szefem.
Jeśli jest głupia i nieprofesjonalna, może potraktować „zaloty” poważnie, tak
jakby prywatnie, i nagle rzuci się na podwładnego rozpalona, pełna pożądania,
które w jej odczuciu on w niej cały czas rozpalał, wtedy może okazać się
namacalnie, że szefowa wcale mu się tak bardzo nie podoba, jak się jej
zdawało.

W ostatecznym jednak rozrachunku warto jednak zaryzykować, bo atak na
rozporek obleśnej szefowej jest jednak mało prawdopodobny. Suma zalet
zdecydowanie przeważa.

Kobiety powinny mieć w pracy stanowiska kierownicze, a nie mężczyźni.
Kwalifikacje nie powinny grać roli, bo przecież każda szefowa może mieć
asystenta specjalistę, który podpowie jej co trzeba. Chodzi o to, żeby to
kobiety wydawały polecenia, opieprzały pracowników, przyjmowały przeprosiny i
obietnice poprawy – organizacja, zarządzanie i wydajność pracy natychmiast by
wzrosły.

Obserwuj wątek
    • Gość: Abaddon Congratulations. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 20:23
      Zgadzam się w pełni. Mężczyźni powinni mieć zakaz sprawowania szefostwa. Jezu,
      ile farmazonów i ciepłych klusków musi człek przez to przełknąć...
    • nietakasama Re: Dobrze jest mieć szefa kobietę w pracy 12.01.05, 23:02
      > Nie istnieje problem molestowania. Naturalny odruch komplementowania i
      > uprzejmości nie musi być tłumiony, gdyż nie grozi podwładnemu podejrzenie o
      > molestowanie. Szefowa przyjmie dokładnie tyle komplementów, na ile ma ochotę,
      > a jak da facetowi do zrozumienia, że jest jej niemiłe jego naskakiwanie, to
      > podwładny z pewnością tego nie powtórzy.

      Heh, czasem mam ochote odesłac do slownika... :)
      Gdyby molestowanie polegało na nadmiernym nadskakiwaniu, świat bylby piekny.
      • dokowski Więc nie leń się, zajrzyj 13.01.05, 01:04
        nietakasama napisała:

        > Heh, czasem mam ochote odesłac do slownika... :)
        > Gdyby molestowanie polegało na nadmiernym nadskakiwaniu, świat bylby piekny.

        Jeżeli ktoś odmówił prośbie, a prośba ta została powtórzona (w podobnych
        okolicznościach i w niedługim odstępie czasu), to jest klasyczny przykład
        molestowania. Molestowaniem jest np. natrętne częstowanie, gdy ktoś odmawia.
        • nietakasama Re: Więc nie leń się, zajrzyj 13.01.05, 01:27
          odesłać, bo kiedy sama mam taką ochote, to po niego siegam :)
          Uwielbiam twoje złosliwostki w tytulach :)

          Ale mniejsza z tym, napisałeś tak:

          Jeżeli ktoś odmówił prośbie, a prośba ta została powtórzona (w podobnych
          > okolicznościach i w niedługim odstępie czasu), to jest klasyczny przykład
          > molestowania. Molestowaniem jest np. natrętne częstowanie, gdy ktoś odmawia.

          Ale takie molestowanie, pod kodeks karny nie podpada.
          Podpada natomiast molestowanie zwane seksualnym (do słownika nie odsyłam,
          zapewne juz go masz na kolanach) Molestowanie w sensie nadskakiwania, nie
          stanowi raczej problemu, tylko, pardon, upierdliwośc.
          Molestowanie seksualne, a takie mamy na mysli potocznie mówiąc oo molestowaniu
          w miejscu pracy, nie da sistety zbyc zdecydowana odmową, bo takie juz jego
          sedno, że molestowanie odmowy nie uznaje.

          O ile słownikowa definicja molestowania faktycznie okresla je jako
          naprzykrzanie się, o tyle w sferze seksualnej jest to "naprzykrzanie sie"
          przekraczające granice intymnosci, i w tym wlasnie stanowi problem.
          • dokowski O to własnie chodzi i dlatego to kobiety ... 14.01.05, 22:08
            nietakasama napisała:

            > w sferze seksualnej jest to "naprzykrzanie sie"
            > przekraczające granice intymnosci, i w tym wlasnie stanowi problem

            ... powinny zajmować stanowiska kierownicze
            • nietakasama Re: O to własnie chodzi i dlatego to kobiety ... 15.01.05, 21:16
              Idę na kawe :)
              Nierefoermowalna istota jesteś i tyle :)
    • Gość: minister Re: Dobrze jest mieć szefa kobietę w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 23:29
      >>>Kobiety powinny mieć w pracy stanowiska kierownicze, a nie mężczyźni.
      Kwalifikacje nie powinny grać roli, bo przecież każda szefowa może mieć
      asystenta specjalistę, który podpowie jej co trzeba. Chodzi o to, żeby to
      kobiety wydawały polecenia, opieprzały pracowników, przyjmowały przeprosiny i
      obietnice poprawy – organizacja, zarządzanie i wydajność pracy natychmiast by
      wzrosły.

      Coz,ja napisze w ten sposob:
      Mezczyzni powinni mieć w pracy stanowiska kierownicze, a nie kobiety.
      Kwalifikacje nie powinny grać roli, bo przecież każdy szef może mieć
      asystenta specjalistę, który podpowie mu co trzeba. Chodzi o to, żeby to
      mezczyzni wydawali polecenia, opieprzały pracowniczki, przyjmowali przeprosiny
      i
      obietnice poprawy – organizacja, zarządzanie i wydajność pracy natychmiast by
      wzrosły.

      Coz za nonsens :) zadko kiedy czyta sie tak absurdalne uzasadnienia :) musisz
      byc zdruzgotana zyciem i pozycja jaka zajmujesz.






      • margot_may :)))) 13.01.05, 00:54
        jakei logiczne podsumowanie.
      • dokowski Myśl zamiast kopiować 13.01.05, 01:06
        Gość portalu: minister napisał(a):

        > Chodzi o to, żeby to mezczyzni wydawali polecenia

        Wyjasniłem bardzo dokładnie, dlaczego mężczyźni nie nadają się do wydawania
        poleceń, i dlaczego kobiety są predestynowane do rozkazywania mężczyznom, a
        mężczyźni do służenia kobietom.
        • Gość: minister Re: Myśl zamiast kopiować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 05:57
          a ja ci jeszcze raz przypomne o nonsensownych argumentacjach.
    • margot_may królowa pszczół 13.01.05, 02:06

      dokowski przeczytaj swoje argumenty jeszcze raz i wyobraź sobie, że nie mówisz
      o szefowej, ale pannie na wydaniu z dobrego domu, która ma za ochronę w postaci
      tatusia, braci i kuzynów.
      opisane przez ciebie relacje pomiędzy męzczyzną- podwładnym i kobietą- szefem
      nie zachodzą z racji płci (!), ale z powodu władzy. kobieta szef ma ochronę w
      postaci wyższego stanowiska, panna z dobrego domu ma ochronę w postaci srogiego
      tatusia.
      zachowania, o których piszesz:"Naturalny u mężczyzn odruch uprzejmości i
      komplementowania", "tradycji służenia damom" to tylko sposób pomagający
      mężczyznom pokazać się z jak najlepszej strony (okazanie zainteresowania,
      dbałości i chęci opieki), który pomaga w przekazaniu swoich genów.

      nie można opierac wydajności w miejscu pracy na relacjach pomiędzy płciami. nie
      mam ochoty patrzeć jak miejsce pracy zamienia się w wielki ul, w którym trutnie
      stają do wyścigu pt. "kto pierwszy zapłodni królową"
      • dokowski Dlaczego? 16.01.05, 00:44
        margot_may napisała:

        > nie można opierac wydajności w miejscu pracy na relacjach pomiędzy płciami.
        > nie mam ochoty patrzeć jak miejsce pracy zamienia się w wielki ul,
        > w którym trutnie stają do wyścigu pt. "kto pierwszy zapłodni królową"

        Jestem pewien, że świat stałby się lepszy, a gospodarka wydajniejsza i bardziej
        przyjazna środowisku. Mam nadzieję, że selekcja naturalna wolnych biznesów na
        wolnym rynku z czasem pokaże, że firmy zarządzane wg mojego pomysłu będą
        wypierać z rynku firmy o tradycyjnej organizacji. Na razie obserwujemy jak
        maleje ilość firm dyskryminujących zdolne kobiety.
        • margot_may Re: Dlaczego? 16.01.05, 04:42
          Dlatego, zę to sie nie sprawdzi.

          1. Kobieta szef, bez kwalifikacji, czyli bez autorytetu, ale za to tylko z
          inteligencją emocjonalną, zostanie szybko zepchnięta ze stanowiska do roli
          marionetki przez co bardziej "prężnych" biznesmenów.

          2. Kobieta szef z kwalifikacjami i zdolnościami takimi, jakie są potrzebne do
          intenywnego rozwoju firmy staje się "mężczyzną". W takim wypadku nie ma
          większego znaczenia, czy szefem jest mężczyzna czy kobieta.

          3. Męzczyźni często przypisują kobietom duże możliwości w zakresie "łagodzenia
          obyczajów". Gdyby rzeczywiście była to prawda w takim stopniu, w jakim mówią,
          juz od dawna było by lepiej na tym świecie.

          4. Sprwawę molestowania seksualnego najlepiej rozwiązać, dając do zrozumienia,
          że jest nieopłacalne. Trzeba, aby widmo komplikacji zawodowych, sądu i
          więzienia, choćby w zawieszeniu, częściej pojawiało się na horyzoncie.
          • Gość: minister Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 05:19
            Margot jest chyba jedna z nielicznych tu osob co wytykajac bledy facetom
            potrafi tez zauwazyc bledy kobiet,brawo.

            btw do dokowskiego,wiekszosc szkol jest zarzadzana przez kobiety dyrktorki i
            nie widze zadnej roznicy miedzy sposobem rzadzenia.Pierdzisz tylko aby ugasic
            swoja nijakosc.
            • magic00 Re: Dlaczego? 16.01.05, 14:40
              byłam asystentką kobiety i kilku facetów. Najlepiej mi się współpracowało
              z szefową. Zapewne nie tylko dlatego, że jest ona kobietą, ale dlatego jaką
              jest miłą i kulturalną kobietą. Bardzo dobrze ją wspominam, pozwalała mi być
              sobą, nie czułam się służącą do noszenia kawki.
              to tylko moje osobiste doświadczenie, żadnych wniosków do ogólnych statystyk z
              tego nie wyciągam.
          • dokowski Sprawdzi się. Poczekamy i zobaczymy 16.01.05, 18:28
            margot_may napisała:

            >1. Kobieta szef, bez kwalifikacji, czyli bez autorytetu, ale za to tylko z
            > inteligencją emocjonalną, zostanie szybko zepchnięta ze stanowiska do roli
            > marionetki przez co bardziej "prężnych" biznesmenów.

            I słusznie

            > 2. Kobieta szef z kwalifikacjami i zdolnościami takimi, jakie są potrzebne do
            > intenywnego rozwoju firmy staje się "mężczyzną".

            Rozwiń jakoś to absurdalne na pierwszy rzut oka stwierdzenie. Jeżeli trzymasz
            wątek, to gwarantuję, że nawet na kobietę z kwalifikacjami mężczyzna będzie
            patrzył jak na kobietę i traktował ja jak damę. Kwalifikacje szefowej nie
            zmieniają faktu, że mi się ona podoba.

            > 3. Męzczyźni często przypisują kobietom duże możliwości w
            zakresie "łagodzenia
            > obyczajów". Gdyby rzeczywiście była to prawda w takim stopniu, w jakim mówią,
            > juz od dawna było by lepiej na tym świecie.

            Jest lepiej juz od dawna w wolnym świecie, być może własnie dlatego

            > 4. Sprwawę molestowania seksualnego najlepiej rozwiązać, dając do
            zrozumienia,
            > że jest nieopłacalne. Trzeba, aby widmo komplikacji zawodowych, sądu i
            > więzienia, choćby w zawieszeniu, częściej pojawiało się na horyzoncie.

            Jednak dla firmy lepiej, jeśli takich komplikacji nie ma w ogóle. Ogólnie rzecz
            biorąc lepszy jest świat bez przestępstw niż z przestępstwami, komplikacjami i
            więzieniami ... a matriarchat byłby takim lepszym światem - to pokazuje
            przykład bonobo.
            • margot_may Re: Sprawdzi się. Poczekamy i zobaczymy 16.01.05, 19:30


              >
              > > 2. Kobieta szef z kwalifikacjami i zdolnościami takimi, jakie są potrzebn
              > e do
              > > intenywnego rozwoju firmy staje się "mężczyzną".
              >
              > Rozwiń jakoś to absurdalne na pierwszy rzut oka stwierdzenie.
              stanie sie "mężczyzną" czyli przejmie męski sposób działania. w tm wypadku nie
              ma znaczenia, czy jest mężczyzną czy kobietą, bo najważniejsze jest, że posiada
              zdolności pozwalające na sprawne i optymalne kierowanie pracownikami.

              Jeżeli trzymasz
              > wątek, to gwarantuję, że nawet na kobietę z kwalifikacjami mężczyzna będzie
              > patrzył jak na kobietę i traktował ja jak damę. Kwalifikacje szefowej nie
              > zmieniają faktu, że mi się ona podoba.
              nie, tego juz nie rozumiem. męzczyzna będzie się przecież czuł przymuszony do
              trktowania jej jak damy, jeśli nie będzie mu sie podobała.
              dlaczego tak ważne jest to, żeby szefową traktowac jak damę? kogo się traktuje
              jak damę? i po co?
              czy nie można uprościć wszystkiego traktując szefową jak człowieka, a nie jak
              damę?

              > > 3. Męzczyźni często przypisują kobietom duże możliwości w
              > zakresie "łagodzenia
              > > obyczajów". Gdyby rzeczywiście była to prawda w takim stopniu, w jakim mó
              > wią,
              > > juz od dawna było by lepiej na tym świecie.
              >
              > Jest lepiej juz od dawna w wolnym świecie, być może własnie dlatego
              być może.

              > > 4. Sprwawę molestowania seksualnego najlepiej rozwiązać, dając do
              > zrozumienia,
              > > że jest nieopłacalne. Trzeba, aby widmo komplikacji zawodowych, sądu i
              > > więzienia, choćby w zawieszeniu, częściej pojawiało się na horyzoncie.
              >
              > Jednak dla firmy lepiej, jeśli takich komplikacji nie ma w ogóle. Ogólnie
              rzecz
              >
              > biorąc lepszy jest świat bez przestępstw niż z przestępstwami, komplikacjami
              i
              > więzieniami ... a matriarchat byłby takim lepszym światem - to pokazuje
              > przykład bonobo.
              1. to, że pracownik nie będzie molestował szefowej nie znaczy, że nie będzie
              molestował sprzątaczki. a raczej będzie molestował, bo nie będzie musiał
              traktować jej jak damy, czyz nie?
              2. moja propozycja rozwiązania sprawy jest chyba bardziej skuteczna.
              3. nie znam przykładu bonobo.
              • Gość: ldski Cala prawda o Dokowskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 19:59
                Prawda o tobie jest taka,iz masz minimalne pojecie o swiecie,wiele jest firm
                zarzadzanych przez kobiety,jedne robia to dobrze inne fatalnie tak samo jest z
                facetami,nie ma czegos takiego jak wrodzona zdolnosc do czegokolwiek i z cala
                pewnoscia nie zalezy w tej dziedzinie nic od plci,to co ty napisales to sa
                bzdury do ktorych nie warto sie nawet odnosic.
                • nietakasama Re: Cala prawda o Dokowskim 16.01.05, 20:07
                  >jedne robia to dobrze inne fatalnie tak samo jest z
                  > facetami,nie ma czegos takiego jak wrodzona zdolnosc do czegokolwiek i z cala
                  > pewnoscia nie zalezy w tej dziedzinie nic od plci

                  Racja.
                  Jedyne co mozna powiedzieć o sposobach rzadzenia kobiet i mezczyzn to to
                  (przytaczam za Aronsonem) ze mężczyźni kieruja grupa w sposob bardzije
                  ukierunkowany na wydajnosć, co przydaje sie w sytuacjach duzej konkurencji (np.
                  przy wchodzeniu firmy na gielde) ale zmniejsza konsolidacje miedzy
                  pracownikami, natomiast kobiety organizuja grupę tak, by byla jak najbardziej
                  skonsolidowana i wydajna jako całosć, innymi słowy aby tworzyła spójny organizm
                  i osiagala harmonije rezultaty pracy ( co tworzy zespół doskonale ze soba
                  wspołpracujacy, ale juz np. jest zupełnie nieprzydatne gdy w danej chwili
                  trzeba nagle zwiększyc efektywnosć).
                  Tak więc każdy sposob zarzadzania ma swoje plusy i minusy i w zasadzie mozna
                  jedynie powiedzieć, ze jest mniej lub bardziej przydatny w danych branżach, ale
                  nie ogolnie na stanowiskach kierowniczych jako takich. Rzecz jasna podzial
                  powyzszy jest uogolnieniem i generalizacją, ale można go potraktowac jako
                  ogolny schemat metod zarzadzania stosowanych przez obie plcie.
                • dokowski To płytkie stereotypy i nieuzasadnione zarzuty... 18.01.05, 20:44
                  Gość portalu: ldski napisał(a):

                  > Prawda o tobie jest taka,iz masz minimalne pojecie o swiecie

                  ... i oczywiście zero argumentacji, jak to u głupka.

                  > nie ma czegos takiego jak wrodzona zdolnosc do czegokolwiek

                  To jakiś relikt szkoły Łysenki, w dzisiejszych czasach trzeba być kompletnie
                  niewykształconym tępakiem, żeby napisać taką bzdurę.
              • dokowski Szefa powinno traktować się jak szefa. 18.01.05, 20:40
                margot_may napisała:

                > czy nie można uprościć wszystkiego traktując szefową jak człowieka, a nie jak
                > damę?

                Dyscyplina, organizacja, gorliwość itp. to ważne elementy wydajnej pracy.
                Traktowanie szefa jak zwyczajnego człowieka temu nie sprzyja.

                > nie znam przykładu bonobo

                To taki gatunek małp, blisko spokrewniony z szympansami i ludźmi, nieco dalej z
                gorylami. Bonobo mają wyjątkowy w świecie naczelnych pokojowy sposób życia. Są
                świetnie zorganizowani i zdominowani przez samice, które połączone są bardzo
                silnymi więzami przyjaźni i miłości lesbijskiej - wspierają się nawzajem i w
                zarodku mitygują agresywne zachowania młodzieńców - zero tolerancji dla męskiej
                brutalności.
                • margot_may Re: Szefa powinno traktować się jak szefa. 18.01.05, 23:48
                  dokowski napisał:

                  > margot_may napisała:
                  >
                  > > czy nie można uprościć wszystkiego traktując szefową jak człowieka, a nie
                  > jak
                  > > damę?
                  >
                  > Dyscyplina, organizacja, gorliwość itp. to ważne elementy wydajnej pracy.
                  > Traktowanie szefa jak zwyczajnego człowieka temu nie sprzyja.
                  chrzanić dyscyplinę, organizację i gorliwość. jak ktos nie jest szczęśliwy to
                  nawet pierwsza dama mu nie pomoże.

                  > > nie znam przykładu bonobo
                  >
                  > To taki gatunek małp, blisko spokrewniony z szympansami i ludźmi, nieco dalej
                  z
                  >
                  > gorylami. Bonobo mają wyjątkowy w świecie naczelnych pokojowy sposób życia.
                  Są
                  > świetnie zorganizowani i zdominowani przez samice, które połączone są bardzo
                  > silnymi więzami przyjaźni i miłości lesbijskiej - wspierają się nawzajem i w
                  > zarodku mitygują agresywne zachowania młodzieńców - zero tolerancji dla
                  męskiej
                  >
                  > brutalności.
                  ciekawe jak one do tego doszły??
                  ale tak na serio, małpy mają bardziej ograniczone zachowania. to daje im fory.
                  no i egzystują w małych grupkach. to nie to co ludzie.

        • milka30 Re: Dlaczego? 21.01.05, 11:42
          dokowski napisał:

          > Jestem pewien, że świat stałby się lepszy, a gospodarka wydajniejsza i
          bardziej
          >
          > przyjazna środowisku. Mam nadzieję, że selekcja naturalna wolnych biznesów na
          > wolnym rynku z czasem pokaże, że firmy zarządzane wg mojego pomysłu będą
          > wypierać z rynku firmy o tradycyjnej organizacji. Na razie obserwujemy jak
          > maleje ilość firm dyskryminujących zdolne kobiety.

          Uważam, że masz dużo racji, ale jestem też pewna, że to się wszystko
          wypośrodkuje, własnie dlatego, że kobiety i mezczyźni wnoszą rózne korzyści do
          zarządzania.
    • Gość: BUBU DOKOWSKI CZY SZEF DALEJ CIE GNEBI? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 23:52
      JAK TAM STARA PURCHAWO? ROZWIESILAS PLAKATY Z NAPISEM, BABY ZA SZEFOW? I CO
      NIKT NIE ZAREAGOWAL? BO NIE MASZ JAK CIPO :) MILEGO ONANIZOWANIA W WANNIE
      DZISIEJSZEJ NOCY ZYCZE.
      Z WYRAZAMI RYNSZTUNKU.
      BUBU
      • Gość: podwładna Re: kobiety szefowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 15:49
        W swoim długim życiu zwodowym miewałam zarówno szefów jak i szefowe. Mężczyzn
        wspominam miło, choć może zgodnie z obecnymi standardami lekko mnie molestowali,
        bo mówili mi niejednokrotnie komplementy.
        Za to kobiety szefowe (trzy) były zazdrosnymi, niewyrozumiałymi, wrednymi sukami.
        Podpaść można były za modny ciuch, dobry wygląd, powodzenie u mężczyzn, dobrego
        męża, zwolnienie lekarskie na chore dziecko, za to że szefowa miała zespół
        napięcia przedmiesiączkowego lub klimakterium. Lubiły intrygi, kwitło
        donosicielstwo i lizusostwo.
        Może miałam pecha?
        A może po prostu prawdą jest, że największym wrogiem kobiety jest kobieta?
        • dokowski To nie był pech ale PRL 19.01.05, 23:44
          Gość portalu: podwładna napisał(a):

          > W swoim długim życiu zwodowym

          A więc sięgasz PRLu

          > kobiety szefowe (trzy) były zazdrosnymi, niewyrozumiałymi, wrednymi

          W PRL kobiety nie miały władzy, nawet tam, gdzie były nibyszefowymi. W
          socjalizmie nie było równouprawnienia, ale wyłącznie patologiczne układy.
          Kobietami gardzono, nawet jeśli zajmowały kierownicze stanowiska. Nic dziwnego,
          że były tym bardziej pognębione, zfrustrowane i złośliwe, kidy nie szanowano w
          nich szefa.
          • Gość: podwładna Re: To nie był pech ale PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 09:00
            Zdziwisz się, ale dwie z moich szefwowych to właśnie lata 90-te i pierwsze lata
            XXI wieku...;))) Do tego w zasadzie nikomu nie podlegały - miały władzę
            absolutną...niestety.
            • dokowski Mnie się z moimi szefowymi pracuje i pracowało ... 20.01.05, 22:12
              ... bardzo fajnie.

              Gość portalu: podwładna napisał(a):

              > Zdziwisz się, ale dwie z moich szefwowych to właśnie lata 90-te i pierwsze
              lata
              > XXI wieku...;))) Do tego w zasadzie nikomu nie podlegały - miały władzę
              > absolutną...niestety.

              Nie wiem, czy Ci wierzyć („długie życie zawodowe”), a jeśli tak, to czy
              potraktować Twoje doświadczenia jako mówiące więcej o Tobie niż o Twoich
              szefowych, a może to zbieg okoliczności? A może ... Z takich jednostkowych
              doświadczeń nic nie wynika dla celów racjonalistycznej czy naukowej dyskusji,
              chyba że kilkaset kobiet opisałoby w sumie kilkadziesiąt swoich szefowych i
              porównało je do swoich kilkudziesięciu szefów. Ponadto trzeba by mieć pewność,
              że mówią prawdę.

              Dlatego na takim forum argumentacja racjonalistyczna ma wyższą wartość niż
              wymiana introspekcji
              • Gość: podwładna Re: nie musisz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 09:22
                ...mi wierzyć, oczywiście. Ale to co napisałam jest prawdą. I dodam, że nie
                byłam osobą najbardziej pokrzywdzoną. Sprawy w sądzie pracy stały się tam w
                zasadzie standardem. Mnie się udało tego uniknąć.
                Oczywiście jeśli nie pasuje to do Twojej tezy, kórą chcesz udowodnić, nie musisz
                mi wierzyć...
                • dokowski Nie jest tak źle 21.01.05, 22:04
                  Gość portalu: podwładna napisał(a):

                  > jeśli nie pasuje to do Twojej tezy, kórą chcesz udowodnić

                  Nie chcę udowodnić żadnej tezy, jedynie formułuję prognozę, która mam nadzieję,
                  że się sprawdzi. Uważam że kobiety lepiej nadają się na menedżerów i szefów niż
                  mężczyźni, więc prognozuję wynikającą z tego ewolucję wolnych przedsiębiorstw
                  na wolnym rynku w kapitalistycznym wolnym świecie. Za kilkadziesiąt lat
                  większość dobrze prosperujących biznesów w Europie, Ameryce i paru jeszcze
                  enklawach wolnego świata będzie zarządzana przez kobiety.
                  • Gość: podwładna Re: Nie jest tak źle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 22:25
                    Za kilkadziesiąt lat problem sam się rozwiąże - będzie tylko jedna płeć - taki
                    "szczukodunin"...;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka