Gość: barbinator
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
08.02.05, 18:52
Poprzedni wątek o Singerze zaczął się w moim odczuciu dość niefortunnie, bo
od obelg.
Mnie raczej trudno jest dyskutować o poglądach z którymi częściowo się
zgadzam a które już na dzień dobry zostają nazwane nazistowskimi;)
Dlatego własnie, nie chcąc wysłuchiwać kolejnych inwektyw do któych
nieuchronnie dochodzi gdy rozmowa ma dotyczyć Singera, chciałabym
zaproponować rozważenie pewnej teoretycznej, ale bardzo życiowej i
powszechnej sytuacji - oraz ewentualną późniejszą dyskusję w oparciu o ten
własnie teoretyczny przykład.
Problem jest nastepujący.
Jesteś dyrektorem szpitala. Masz tylko jedno urządzenie do podtrzymywania
życia noworodków i nie dostaniesz pieniędzy na więcej takich urządzeń. Inne
szpitale są w podobnej sytuacji. Rodzi się dziecko z poważną wadą wrodzoną o
którym wiadomo, że musi umrzeć w ciągu najdalej kilku miesięcy. Nie
podłączone do aparatury dziecko umrze natychmiast. Jaką decyzję podejmujesz?
Są tylko dwie możliwości:
A. Podłączasz umierające dziecko do aparatury pod którą przebywa przez 6
miesięcy aż do naturalnej śmierci. W tym czasie umiera 10 dzieci chorych -
którym jednak krótkotrwałe podłączenie do aparatury z pewnością uratowałoby
życie (umierają gdyż szpital dysponuje tylko jednym takim aparatem a inne
szpitale są w podobnej sytuacji)
B. Pozwalasz dziecku umrzeć (temu dziecku które i tak by umarło, tylko
później) - nie udostępniasz mu aparatury podtrzymującej życie. Życie 10
innych noworodków zostaje dzieki tej decyzji uratowane.
Czy moglibyście odnieść się do tak przedstawionego problemu - jaką decyzję
byście podjeli?
Zaznaczam, że nie jest to bynajmniej problem urojony. Wręcz przeciwnie - tego
typu wybory dotyczące nie tylko noworodków ale i ludzi dorosłych i starców
podejmuje się codziennie w każdym szpitalu na całym świecie. Nawet w punkcie
szpitalnym gdzieś w Sudanie czy Rwandzie lekarze muszą zdecydować komu dać
lekarstwo ratujące życie a kogo skazać na śmierć... czy wybrać młodego
człowieka czy starca.
Mam nadzieję, że ktoś mi odpowie i że będą to szczere i przemyślane
odpowiedzi.
Pozdr. B.