Dodaj do ulubionych

Bezinteresowna miłość Barbinator

23.02.05, 16:59
"Jedynym sensownym powodem dla którego człowiek powinien mieć dzieci jest
potrzeba obdarzenia kogoś bezinteresowną miłością" - napisała w pewnym wątku
Barbinator. Mniejsza o sensowne powody posiadania dzieci. Zastanówmy się
raczej, czy sensowna jest zacytowana przeze mnie sentencja. Z prawdziwą
przykrością muszę stwierdzić, że chyba nie jest :-((( Skoro bowiem posiadanie
dzieci to sposób na zaspokojenie naszej potrzeby, to nie możemy chyba mówić
o "bezinteresowności". Nasza miłość nie jest "bezinteresowna". Dając ją
otrzymujemy w zamian zaspokojenie potrzeby. Dziecko jest tu niejako
NARZĘDZIEM zaspokojenia. Zaspokaja naszą potrzebę obdarzania
kogoś "bezinteresowną miłością", mamy więc oczywisty interes w tym, by je
posiadać. Czy jednak to, co proponuje Barbinator jest moralne? Ow ktoś, kogo
mamy ochotę obdarzyć "bezinteresowną miłością" nie jest nawet pytany o to,
czy ma ochotę na taki dar. Więcej! Nie jest nawet pytany o to, czy chce
zaistnieć! Ot, po prostu - mamy ochotę obdarzyć kogoś miłością, więc -
trach! - stwarzamy sobie obiekt miłości (a wszystko to wymyśliła ateistka!).
Już narzucanie się z miłością jest uciążliwe, a co powiedzieć o narzucaniu
komuś istnienia, w imię zaspokajania własnych potrzeb? Zresztą skąd ta
miłość? Czy można kochać kogoś ZANIM zaistnieje? Można przywiązać się do
jakiegoś wyobrażenia owego kogoś, ale z całą pewnością wyobrażenie NIE jest
tym realnym dzieckiem, które pojawi się jako wynik naszych pragnień i
wyobrażeń. Słowem miłość do realnego dziecka MOŻE zaistnieć dopiero PO
zaistnieniu samego dziecka. Wcześniej mamy do czynienia co najwyżej z
uczuciami do wirtualnych tworów naszej wyobraźni. Tak więc obiecujemy miłość,
której nie mamy, komuś, kto nie istnieje, bo czujemy się niezaspokojeni, i to
wszystko Barbinator nazywa "jedynym sensownym powodem posiadania dzieci".
Obserwuj wątek
    • Gość: krytyk2 Re: Bezinteresowna miłość Barbinator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 17:23
      Sensowny powód rodzi sie w głowie ustalającej dla siebie sensy.W tym sensie
      Barbinator jako tworczyni wlasnych sensów może wymyslać sobie najrozmaitsze ich
      odmiany.Od strony formalnej nic wypowiedzi B nie można zarzucić ,może jedynie
      to ,że zapomniala dodac ,iż mówi o swoim sensie, czyli o swoich osobistych
      powodach powoływania na świat swojego dziecka.
      Dla mnie np dobrym powodem posiadania dziecka jest pragnienie absolutnego
      połączenia sie z kimś kogo kocham.Poniewaz jedynym realnym dowodem takiego
      połączenia jest dziecko ,więc takie pragnienie przuchodzi mi czasem do głowy..
      Co do egoizmu takiego motywu ,który przytacza Tad-zgadzam sie w zupelności,ale
      nie mnie oceniać moralną stronę takich motywów
      • tad9 Re: Bezinteresowna miłość Barbinator 23.02.05, 17:47
        Gość portalu: krytyk2 napisał(a):

        > Sensowny powód rodzi sie w głowie ustalającej dla siebie sensy.W tym sensie
        > Barbinator jako tworczyni wlasnych sensów może wymyslać sobie najrozmaitsze
        >ich odmiany.

        Nie wydaje mi się, by takie było stanowisko Barbinator. Co do sensu posiadania
        dzieci okazała się zadziwiająco mocną monosenscystką, i głosi doktrynę JEDYNEGO
        SENSU. Jak się wydaje Twój polisensizm jest jej obcy.
    • ggigus to sa poglady Baribnator, 23.02.05, 17:26
      ktora w przeciwnienstwie do Ciebie nie narzuca ich innym. Ty mozesz miec inne
      powody, dla jakich masz (chcesz miec) dzieci.
      Moze nam o tym szczerze napiszesz?
      • tad9 Re: to sa poglady Baribnator, 23.02.05, 17:44
        ggigus napisała:

        > ktora w przeciwnienstwie do Ciebie nie narzuca ich innym.

        Może i nie narzuca, ale skoro podany przez siebie powód nazywa "JEDYNYM
        sensownym", wynika z tego, że inne powody według niej sensowne nie są. Co do
        uwagi o mnie - znów muszę zarzucić Ci brak precyzji. Nie wypowiadałem się
        tutaj wcale na temat narzucania komuś poglądów dotyczących sensu posiadania
        dzieci, trudno więc zgodzić mi się, z tym, że Barbinator robi coś w tej kwestii
        W PRZECIWIEŃSTWIE do mnie.

        >Ty mozesz miec inne
        > powody, dla jakich masz (chcesz miec) dzieci.

        Mogę, ale - wg. Barbintor - o ile nie pokrywają się z jej poglądem, są
        pozbawione sensu :-(


        > Moze nam o tym szczerze napiszesz?

        Kto wie?
        • ggigus Re: to sa poglady Baribnator, 23.02.05, 17:49
          Bardzo mozilwe, ze inne powody wg Barbinator nie sa sensowne. Ale tu powracym
          do punktu 1) - Barbinator w przeciwnienstwie do Ciebie swoich pogladow innym
          nie narzuca.
          Nie chodzilo mi oczywiscie tylko o te kwestie, ale ogolnie o Twoj sposob
          rozumowania, ze wspomne moj ulubiony ostatnio watek dyskusjyny - aborcje.
          Napisz, napisz, ciekwa jestem.
          • kocia_noga Re: to sa poglady Baribnator, 23.02.05, 18:38
            ...w kontekście tego narzucania istnienia komuś bez pytania o zgodę , w dodatku
            rodzicielstwa tez bez...
            • tad9 Re: to sa poglady Baribnator, 23.02.05, 18:49
              kocia_noga napisała:

              > ...w kontekście tego narzucania istnienia komuś bez pytania o zgodę , w
              >dodatku rodzicielstwa tez bez...

              Niezbyt to jasne, ale sądzę, że robisz aluzje do aborcji. Otóż, nie narzucam
              nikomu rodzicielstwa. Głoszę hasło: nie chcesz ciąży, to w nią nie zachodź. Co
              do narzucania istnienia - z tego, że dziecko się pojawiło (narzuciliśmy mu
              istnienie), to nie wynika jeszcze, że możemy narzucić mu nieistnienie (pozbawić
              go życia). Wpierw bez pytania istnienie narzucić, a potem bez pytania pozbawić?
              Czy to nie zawiele?
              • ggigus taaa 24.02.05, 10:24
                Tyle razy Ci pisalam, ze nie o zachodzenie w caize chodzi, a o to, ze chcesz
                za mnie decydowac.
                A ja wole sama decydowac. Moj brzuch Ciebie nie obchodzi, podobnie jak i mnie
                nie obchodzi brzuch Twojej zony (partnerki) i koleje losu zawartosci tego
                brzucha.
                Ze tez ja sie tak musze powtarzac...Masz spore klopty ze zrozumieniem slowa
                pisanego.
                Jesli nie chcesz kogos pozbawiac prawa do zycia, nie rob tego. Ale woje sama
                decyodwac. Twoje poglady w tej kwestii sa mi zupelnie obojetne i obce.
          • Gość: zuzia Re: twój ulubiony wątek: IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 23.02.05, 19:52
            z jakiej strony fascynujesz się problemem aborcji?
    • Gość: barbinator interesowna acz bezsensowna złośliwość Tada IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.05, 10:20
      Do Krytyka
      Nie jesteś pierwszym ani ostatnim który źle wychodzi na wierze w
      Tadowe "cytaty". Cały twój wykład na mój temat dotyczy rzekomego mojego
      zapomnienia: "zapomniala dodac ,iż mówi o swoim sensie, czyli o swoich
      osobistych powodach powoływania na świat swojego dziecka."
      Otóż informuję cię drogi Krytyku, że to nie ja zapomniałam, lecz Tad
      tradycyjnie już "zapomniał" zacytować dokładnie to co ja napisałam - zabrakło
      małego słówka imho które oznacza "in my humble opinion" czyli "moim skromnym
      zdaniem". To jakby zmienia postać rzeczy, nie sądzisz? Następnym razem sprawdź
      zanim się zaczniesz wyzłośliwiać, bo wierząc Tadowi łatwo wyjść na idiotę.

      Do Tada
      Cały wywód jest bez sensu gdy logika lub sprawność językowa zawodzą - a ciebie
      zawiodło i jedno i drugie (małe kłamstewko opisane wyżej pomijam, bo to
      nieistotne). To oczywiste, że potrzeba posiadania dzieci bezinteresowna być nie
      może - z samej definicji każda potrzeba jest interesowna, więc nie wiem po co
      było się tak na ten temat rozpisywać. Aż tak ci się nudzi? Tylko że ja wcale
      nie pisałam o "bezinteresownej potrzebie miłości" lecz o "potrzebie obdarzania
      kogoś bezinteresowną miłością" - to nie potrzeba jest bezinteresowna tylko
      miłość. Całe twoje rozumowanie jest więc bez sensu.
      Naturalnie miłość może być bezinteresowna i nie ma w tym żadnego logicznego
      błędu - miłość bezinteresowna to taka, która nie oczekuje niczego w zamian a
      własnie taka powinna imho być miłość rodziców do dzieci.
      Żałosny ten twój wątek, jeden z głupszych które na mój temat wysmażono - w
      dodatku masz pecha bo tylko Krytyk dał się złapać a i to dzięki "drobnemu"
      przekrętowi z twojej strony.
      EOT

      Pozdr. B.




      • zyklon_b Re: interesowna acz bezsensowna złośliwość Tada 24.02.05, 11:25
        krytyk to podtadziowy lizus
        a tad9 to frazeologia bez wdzieku
        • Gość: krytyk2 Re: interesowna acz bezsensowna złośliwość Tada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 17:55
          a zyklon b to bardzo wdzięczna nazwa gazu do trucia Żydów
          • zyklon_b Re: interesowna acz bezsensowna złośliwość Tada 24.02.05, 23:43
            Dziekuję :-)
      • tad9 Re: interesowna acz bezsensowna złośliwość Tada 24.02.05, 16:33
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Do Krytyka
        > Nie jesteś pierwszym ani ostatnim który źle wychodzi na wierze w
        > Tadowe "cytaty". Cały twój wykład na mój temat dotyczy rzekomego mojego
        > zapomnienia: "zapomniala dodac ,iż mówi o swoim sensie, czyli o swoich
        > osobistych powodach powoływania na świat swojego dziecka."
        > Otóż informuję cię drogi Krytyku, że to nie ja zapomniałam, lecz Tad
        > tradycyjnie już "zapomniał" zacytować dokładnie to co ja napisałam - zabrakło
        > małego słówka imho które oznacza "in my humble opinion" czyli "moim skromnym
        > zdaniem". To jakby zmienia postać rzeczy, nie sądzisz? Następnym razem
        >sprawdź zanim się zaczniesz wyzłośliwiać, bo wierząc Tadowi łatwo wyjść na
        >idiotę.

        Droga B. a cóż zmienia owo "imho"? Faktem jest, że stwierdziłaś iż JEDYNYM
        sensownym powodem posiadania dzieci, jest powód przez Ciebie podany. To, że
        jest to Twoje zdanie jest oczywiste i z "imho" i bez. Rzecz idzie o
        ową "JEDYNOŚĆ". To, co napisałaś nie znaczy "Dla mnie jedynym sensownym powodem
        jest ...", lecz "Według mnie jedynym sensownym powodem...". To różnica. O ile
        to pierwsze jest deklaracją osobistych preferencji, o tyle to drugie jest
        osobistą deklaracją na temat uniwersalny.


        >Tylko że ja wcale
        > nie pisałam o "bezinteresownej potrzebie miłości" lecz o "potrzebie
        >obdarzania kogoś bezinteresowną miłością" - to nie potrzeba jest
        >bezinteresowna tylko miłość. Całe twoje rozumowanie jest więc bez sensu.

        Mylisz się. Jeżeli obdarzenie kogoś miłością zaspokaja naszą potrzebę, nie jest
        to miłość bezinteresowna. Interesem jest tu zaspokojenie potrzeby. Myślałem, że
        napisałem to dostatecznie jasno.

        > Naturalnie miłość może być bezinteresowna i nie ma w tym żadnego logicznego
        > błędu - miłość bezinteresowna to taka, która nie oczekuje niczego w zamian a
        > własnie taka powinna imho być miłość rodziców do dzieci.

        W zamian droga B. dostajesz tutaj zaspokojenie potrzeby. Prawda?


        > Żałosny ten twój wątek, jeden z głupszych które na mój temat wysmażono - w
        > dodatku masz pecha bo tylko Krytyk dał się złapać a i to dzięki "drobnemu"
        > przekrętowi z twojej strony.


        Nigdy nie kręcę! Piszę szczerze o tym, jak zrozumiałem to, co napisałaś.



        > Pozdr.>

        >
        >
      • krytyk2 Do barbinator 24.02.05, 17:42
        Masz obsesję na punkcie złośliwego traktowania twojej osoby i twoich
        wypowiedzi.W tym względzie wydaje mi sie ,że coś jest z tobą nie tak (może
        pomógłby Ci jakiś specjalista od duszy?)
        Stwierdzam to ,bo wiem jakie intencje przyświecają mi podczas pisania różnych
        tekstow a twierdze też ,że wiem co piszę.Pretensje o złośliwość móglby mieć
        Tad -a on sie akurat nie odezwał.Przypomina mi to sytuację,w której chcę
        poglaskać dziecko i podnoszę rękę a ono-przyzwyczajone do uderzeń w głowę -
        odchyla sie z lękiem.Tak jest też z Tobą .Gdy biorę Cię w obronę traktujesz to
        jako atak ,podstęp czy złośliwość.
        Odnośnie zarzutu złośliwości :wybierasz tendencyjnie tylko jeden wariant
        interpretacyjny a może za tym moim "wielkim "błędem kryje sie zwykłe moje
        lenistwo czy niechlujstwo intelektualne.Nie bierzesz tego pod uwagę?
        • tad9 Re: Do barbinator 24.02.05, 18:32
          krytyk2 napisał:

          > Masz obsesję na punkcie złośliwego traktowania twojej osoby i twoich
          > wypowiedzi.W tym względzie wydaje mi sie ,że coś jest z tobą nie tak (może
          > pomógłby Ci jakiś specjalista od duszy?)


          Powinieneś zmienić nick z "krytyka" na "ryzykanta"!
        • Gość: barbinator Re: Do barbinator IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.05, 20:07
          > Odnośnie zarzutu złośliwości :wybierasz tendencyjnie tylko jeden wariant
          > interpretacyjny a może za tym moim "wielkim "błędem kryje sie zwykłe moje
          > lenistwo czy niechlujstwo intelektualne.Nie bierzesz tego pod uwagę?



          Oczywiście, że biorę. To chyba jasne, że przede wszystkim wykazałeś się
          niechlujstwem intelektualnym a złośliwością dopiero w drugiej kolejności. Co do
          twoich kolejnych prób amatorskiej psychoanalizy na mojej osobie, to cóż mogę
          powiedzieć? Widać lubisz się ośmieszać. Niewiele rzeczy jest równie żałosnych
          jak namolny psycholog-amator któremu się wydaje, że poznał człowieka bo
          przeczytał parę jego postów.

          Pozdr. B.
          • krytyk2 Re: Do barbinator 26.02.05, 19:54
            Oczywiscie,barbinator nie pomyliłem się w tym ,że jesteś neurotyczna i wszedzie
            węszysz złośliwość.Powtarzam:akurat złośliwy w stosunku do Ciebie nie byłem w
            tamtym poście,ale skoro Ty wykazujesz się jędzowatą złośliwoscią ,to nie bede
            Ci dłużny.

            Wiesz ,nie trzeba być ani certyfikowanym ani domoroslym psychoanalitykiem ,żeby
            szybko sie zorientowć ,że jesteś cholernie nerwowa,masz duży temperament i b.
            szybko -często nadmiernie i nieadekwatnie -reagujesz.Do tego ,żeby stwierdzić
            takie rzeczy wystarczy trochę pożyc na tym swiecie i mieć ELEMENTARNĄ wiedzę o
            innych ludziach.Śmiem twierdzić ,że taką wiedzą się posługuję.I nikt z nas nie
            zasłoni swojej tożsamości psychologicznej(jak chciałabyś) samym faktem
            internetowego zapośredniczenia.Szydlo zawsze wyjdzie z worka.
            Nie cierpię takich "damskich pistoletów" jak ty!Masz mleko pod nosem a zdaje Ci
            sie ,że pozjadałaś wszystkie rozumy.I powiem ci na koniec coś ,co mnie cieszy
            najbardziej.Moim sukcesem jest sam fakt ,że lekko zamieszalem w twojej nedznej
            duszycce podkurzając Cię.Co ty myslisz na mój temat -zwisa mi totalnie!
            • Gość: barbinator Re: Do barbinator IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.05, 22:16
              Co ty myslisz na mój temat -zwisa mi totalnie!


              Hi hi hi i zapewne dlatego że ci to zwisa, pisujesz do mnie zawsze takie nudne
              i nadęte posty:)) Uważaj kotku, bo jak kiedyś spadniesz ze swojego ego na swoje
              IQ to możesz się strasznie potłuc :))
              Na koniec dam ci pewną radę: naucz się wreszcie rozmawiac za pomocą argumentów
              zamiast bawić się w psychologa, to ludzie przestaną być dla ciebie
              nieprzyjemni - bo nie tylko ja tutaj tak się do ciebie odnoszę, prawda? Możesz
              na takiej przemianie sporo zyskać. Nie chodzi nawet o forum, bo przecież to
              nieprawdziwy świat... ale przede wszystkim w realu, wiele twoich problemów
              zniknie gdy przestaniesz bawić się w pana Boga wszechwiedzącego co to z wyżyn
              ocenia maluczkich. Ludzie po prostu nie lubią takich jak ty i żadne
              odreagowywanie stresów na forum ci nie pomoże. Zmień się chłopie, zmień to i do
              ciebie się kiedyś życie uśmiechnie :))
              EOT
              • krytyk2 Re: Do barbinator 26.02.05, 22:19
                Rzecz w tym ,że i w realu na tym forum mam problemy tylko z takimi
                pyszałkowatymi feministkami jak ty.
              • yamadei Re: Do barbinator 27.02.05, 10:18
                > Na koniec dam ci pewną radę: naucz się wreszcie rozmawiac za pomocą
                argumentów
                > zamiast bawić się w psychologa, to ludzie przestaną być dla ciebie
                > nieprzyjemni - bo nie tylko ja tutaj tak się do ciebie odnoszę, prawda?


                Dobrze go Barbi podsumowałaś, ale nie licz na to że tępak cie zrozumie. Ja mu
                to samo napisałem ze 3 miesiące temu, teraz wracam i znowu pierwsze co widzę
                na forum to ten zapatrzony w siebie idiota który zamiast oceniać argumenty
                ocenia charaktery. Ten gościu to nieuleczalny przypadek megalomanii, szkoda na
                niego czasu cobyśmy nie powiedzieli to w jego mózgownicy i tak nic nie zatrybi.
                pozdrówka-
    • nietakasama Re: Bezinteresowna miłość Barbinator 26.02.05, 17:33
      Tad, poruszasz wątek który zaistania w psychologii już dawno temu, i IMO,
      wywarzasz otawrte drzwi.
      Naszerelacje z innymi ludźmi nigdy nie są bezinteresowne- zwsze służą
      zaspokajaniu naszych potrzeb.Gdyby tak nie było, nie bylibyśmy homo socius.
      Dlatego negowanie bezinteresowności miłości matki do dziecka oprzez argument,
      że dziecko jest w tym wypadku cytuje "narzedziem" służącym do zaspokojenia
      potrzeb macierzyńskich matki jest absurdalne i stanowi wyraźną próbę
      doczepienia się do czegokolwiek.
      Nasze układy z ludźmi to interakcje w zaspokajaniu potrzeb. Jedną z głównych
      zaraz po fizjologicznych jest potrzeba miłości, akceptacji, czucia sie
      potrzebnym. Dziecko zaspokaja u matki takie potrzeby (zazwyczaj) i pisanie
      że "mamy więc oczywisty interes w tym, by je posiadać [dziecko]" jest śmieszne
      o tyle, że jestestwierdzeniem faktu, ale w formie zarzutu ;)
      Tak, oczywiście, kobieta chcąca by matką odczuwa ogromną potrzebę obdarzenia
      uczcuciem poczetej istoty- i jest to, o ile pojęcie "bezinteresowności" ma
      jakąkolwiek rację bytu, najbardziej bezinteresowne uczucie jakim czło9wiek
      obdarzy może człowieka- kocham cie, bo jesteś. Bo twoje istenienie na świecie
      sprawia, że moje życie ma sens.
      I jeszcze jedno- piszesz o tym, że powpływany na świat człowiek, nie ejst
      pytany o to, czy chce by na świat powołany iczy chce by obdażony uczcuciem.
      Tadzie moj drogi, gdyby istniał jakikowliek sposób, aby dowiedzie się czy ktoś
      chce przyjś na świat, zanim jeszcze zostanie poczety, to zapewne byloby słusze
      i porzadane aby przyszli rodzice pytali swoje komórki rozrodcze przed ich
      polaczeniem czy rzyczą sobie one dokonania takiej fuzji ;)
      A tak, niestety, jestto niemożliwe, więc dzieci długo jeszcze będą powoływane
      na swiat bez swojej zgody, na skutek decyzji cudzej, a nie wlasnej :)
      A co do "narzucania się z miłością" które "jest uciążliwe" to ide o zakład, ba.
      dam sobie rekę ucią za to, że KAŻDE dziecko odczuwa potrzebę miłości.Trudno
      więc tu mówi o narzucaniu się z miłością do swojego dziecka ;)

      >Tak więc obiecujemy miłość,
      > której nie mamy, komuś, kto nie istnieje, bo czujemy się niezaspokojeni,

      My tej miłości nie "obiecujemy" bo to nie jest umowa nai kontrakt. My tę miłośc
      odczuwamy jako potrzebę podjecia się opieki nad kimś.A ze jesteśmy homo SAPIENS
      zdajemy sobie sprawę ze tę pustkę może zapełni jedynie dziecko. A stwierdzenie
      że chcemy miec dziecko bo czujemy się niezaspokojeni- raczejniezrealizowani
      życoiwo, niż niezapokojeni, bo zapokoi, to można pragnienie lub potrzebę
      spółkowania. Chcęc posiadania dziecka jest, jak kazda potrzeba, odczuciem
      braku. Ale w tym nie ma nic złego, to jest absolutnie naturalne.

      I mam jeszcze na koniec pytanie: jeśli uważasz zechę obdarzenia kogoś miłością
      nie jest dobrym powodem do społedzenia dziecka, to jaki znasz lepszy podów, aby
      posiadac dzieci?
      Patriotyzm?

      • tad9 Re: Bezinteresowna miłość Barbinator 27.02.05, 09:50
        nietakasama napisała:

        > Tad, poruszasz wątek który zaistania w psychologii już dawno temu, i IMO,
        > wywarzasz otawrte drzwi.

        To psychologowie tak mocno - jak ja - zajmowali się Barbinator? Być może tak
        było, nic mi jednak o tym nie wiadomo.


        > Naszerelacje z innymi ludźmi nigdy nie są bezinteresowne- zwsze służą
        > zaspokajaniu naszych potrzeb.Gdyby tak nie było, nie bylibyśmy homo socius.
        > Dlatego negowanie bezinteresowności miłości matki do dziecka oprzez argument,
        > że dziecko jest w tym wypadku cytuje "narzedziem" służącym do zaspokojenia
        > potrzeb macierzyńskich matki jest absurdalne i stanowi wyraźną próbę
        > doczepienia się do czegokolwiek.

        Absurdalne jest - niestety - to, co napisałaś. Skoro bowiem "nasze relacje z
        innymi ludźmi nigdy nie są bezinteresowne", to wskazanie na ten fakt w
        odniesieniu do relacji matka-dziecko, nie jest bynajmniej absurdem, lecz -
        stwierdzeniem faktu właśnie. Do tego Twój "argument" (?) "gdyby tak nie było,
        nie bylibyśmy homo socius" jest stawianiem sprawy na głowie, ale - mniejsza o
        to.



        > Nasze układy z ludźmi to interakcje w zaspokajaniu potrzeb. Jedną z głównych
        > zaraz po fizjologicznych jest potrzeba miłości, akceptacji, czucia sie
        > potrzebnym. Dziecko zaspokaja u matki takie potrzeby (zazwyczaj) i pisanie
        > że "mamy więc oczywisty interes w tym, by je posiadać [dziecko]" jest
        >śmieszne o tyle, że jestestwierdzeniem faktu, ale w formie zarzutu ;)

        Zwracam uwagę, że nie zarzucałem Barbinator niczego, zanegowałem jedynie jej
        bezinteresowność, a co do tego -jak sądzę - zgadzasz się, że miałem rację.


        > Tak, oczywiście, kobieta chcąca by matką odczuwa ogromną potrzebę obdarzenia
        > uczcuciem poczetej istoty- i jest to, o ile pojęcie "bezinteresowności" ma
        > jakąkolwiek rację bytu, najbardziej bezinteresowne uczucie jakim czło9wiek
        > obdarzy może człowieka- kocham cie, bo jesteś.

        A więc bezinteresowność ma czy nie ma racji bytu?

        > I jeszcze jedno- piszesz o tym, że powpływany na świat człowiek, nie ejst
        > pytany o to, czy chce by na świat powołany iczy chce by obdażony uczcuciem.

        To też jest proste stwierdzenie faktu, i w tym kontekście, nie ma tu nic do
        rzeczy, to, czy może, czy nie może być pytany. Faktem jest, że pytany nie jest.
        Mniejsza o powody.

        > A co do "narzucania się z miłością" które "jest uciążliwe" to ide o zakład,
        >ba. dam sobie rekę ucią za to, że KAŻDE dziecko odczuwa potrzebę
        >miłości.Trudno więc tu mówi o narzucaniu się z miłością do swojego dziecka ;)

        Uważaj z takimi zakładami, bo możesz je przegrać. Nie jest prawdą, jakoby każde
        dziecko czuło potrzebę miłości.

        > My tej miłości nie "obiecujemy" bo to nie jest umowa nai kontrakt. My tę
        >miłośc odczuwamy jako potrzebę podjecia się opieki nad kimś.

        O tym już pisałem - cokolwiek czujesz, zanim pojawi się realne dziecko, nie ono
        jest obiektem tego uczucia (lecz np. - Twoje wyobrażenia o nim)



        >jeszcze na koniec pytanie: jeśli uważasz zechę obdarzenia kogoś miłością
        > nie jest dobrym powodem do społedzenia dziecka, to jaki znasz lepszy podów,
        >aby posiadac dzieci?
        > Patriotyzm?


        A dlaczego nie? Dlaczego egoistyczna chęść posiadania obiektu uczuć, ma być
        lepsza od miłości Ojczyzny?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka