Dodaj do ulubionych

kobieta prokurator, a molestowanie w pracy

IP: 217.67.196.* 20.06.02, 11:34
Czytalam ostatnio artykul o molestowaniu seksualnym w
znanej firmie ubezpieczeniowej. W tym wszytskim
zdumiewa mnie fakt, ze prokurator osadzajacy te
dziewczyne o znieslawienie firmy jest kobieta, a
adwokat broniacy molestowana - mezczyzna. Kobieta -
prokurator twierdzi m.in, ze dotykanie w publicznym
miejscu miejsc intymnych kobiety, nie jest wcale
molestowaniem i tak dalej w tym stylu. Nie jestem
bynajmniej feministka, ten ruch nie jest mi wcale
bliski, ale nie rozumiem totalnego braku solidarnosci
kobiecej. Poraz kolejny okazuje sie, ze to kobiety same
sobie potrafia robic pieklo, a liczyc moga wylacznie na
pomoc mezczyzn
Obserwuj wątek
    • zlotyrybek Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy 20.06.02, 11:40
      Również czytałam ten artykuł. Nie do końca wszystko w nim jest dla
      mnie "czarne" i "białe"
      • Gość: iza Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 217.67.196.* 20.06.02, 12:06
        Oczywiscie, przestepcy zawsze sa lepiej traktowani w
        Polsce niz ofiary. Domniemanie niewinnosci. Jezeli
        takie bedzie podejscie, to nikt nigdy nie udowodni
        mobbingu czy molestowania i praktyki takie beda
        uchodzic bezkarnie, a ofiary beda bac sie skladac
        zeznania. Moze wlasnie czas to zmienic.
      • Gość: wsk Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 62.233.233.* 27.07.02, 15:08
        Jak w piosence ludowej "jedna baba drugiej babie włożyła do ..... itd"
        Przykładów podobnych - niezliczona ilość np. chćby to, że kobiety głosuja za
        prawicą!! A może niejaki A. Hitler miał rację "kobieta uwielbia byc uciskaną"
    • Gość: Andrzej Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: *.datastar.pl 20.06.02, 15:57
      Ave,
      Wydźwięk Twojego postu jest zaskakujący. Chcesz aby pracownicy wymiaru
      sprawiedliwości podczas rozpoznawania spraw faworyzowali własną płeć? Zapominasz
      chyba o co toczy się sprawa - facetowi panienka przypisuje usiłowanie gwałtu, a
      za to idzie się do więzienia do 10 lat.
      Artykuł jest zresztą straszliwie tendencyjny, czarno - biały i świadczy o braku
      odpowiedzialności za słowo dziennikarek. Jak na razie w artykule były tylko
      niepotwierdzone przypuszczenia dziennikarzy, którzy bezwarunkowo uwierzyli
      rzekomej pokrzywdzonej.
      Co bowiem mamy jeszcze w artykule? Prokurator (kobieta) uznała, ze nie ma podstaw
      do oskarżania faceta z uwagi na brak dowodów. Psycholog (kobieta) uznała bowiem,
      że rzekoma pokrzywdzona nie jest wiarygodna, gdyż nienawidzi mężczyzn.
      Opinia psycholożki jest niesłychanie ważna, bo była potrzebna do oceny, czy
      pokrzywdzona zeznaje prawdę, czy nie - podstawą oskarżenia byłyby bowiem tylko
      jej słowa. Psycholożka stwierdziła, że w chwili składania zeznań kobieta
      nienawidziła mężczyzn. I nie ma znaczenia edy ich znienawidziła. Ważne jest, że w
      chwili składania zeznań ta niechęć wpływała na jej ujęcie sprawy.
      Rzekome molestowanie potwierdzają także świadkowie - przyjaciółki pokrzywdzonej,
      nie są więc to zbyt mocne dowody. Każdy ma przyjaciół, którzy na jego prośbę
      wszystko potwierdzą.
      Na podkreślenie zasługuje także fakt, że pokrzywdzona zgłosiła rzekome
      molestowanie po tym, jak powiedziano jej, że nie będzie miała przedłużonej umowy
      o pracę, a ordynarny szantaż firmy nie dał rezulatatów.
      Podsumowując, mamy tu do czynienia jedynie z przypuszczeniami i pobożnymi
      życzeniami dziennikarek, a nie z wiarygodnymi dowodami na usiłowanie gwałtu.
      Przerażające jest natomiast coś innego. Dziennikarze poważnej gazety chcieliby,
      aby na podstawie pomówień skazywano na 10 lat. Dziennikarze ci podważają
      ustalenia organów sprawiedliwości. Uważają, że lepiej od prokuratora radzą sobie
      z oceną dowodów i poszukiwaniem winnych. Jest to naganne tym bardziej, że w
      sprawie nie ma cienia podejrzenia, że prokuratura kierowała się przesłankami
      pozamerytorycznymi umarzając postępowanie.
      Andrzej
      • zlotyrybek Re: z życia wzięte. 20.06.02, 16:15
        Jestem bardzo ostrożna w tego typu sprawach. Miałam z tym do czynienia i do
        końca życia nie wybaczę sobie, że przyłożyłam rękę do skrzywdzenia faceta
        (stracił pracę i nie ma szans na znalezienie innej - głównie ze względu na
        wiek). A niestety - dałam się wrobić. Uwierzyłam w okrutną prowokację. Tak,
        tak - kobiety nie są aniołami. A ona była tak wiarygodna, ten płacz, opowieści
        o narkotykach i telefonach w środku nocy. I te "sekscesy" w pracy !!!
        Polecam ROZWAGĘ.
        Fajnie jest sobie polemizować, ale jak kiedyś staniecie twarzą w twarz (drogie
        obrończynie zawsze poszkodowanych kobiet) z takim problemem i to WY będziecie
        musiały podjąć decyzję to wtedy zrozumiecie o czym tu piszę.
        Pozdrawiam
        • Gość: hej Re: z życia wzięte. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 21:03
          Proszę cię nie wchodż więcej na czat dotyczący feminizmu
          • zlotyrybek Re: z życia wzięte. 21.06.02, 15:05
            Przykro mi - to nie ja. To życie weryfikuje takie "dywagacje" oderwane od
            świata.
            • Gość: jonka Re: z życia wzięte. IP: 213.25.31.* 21.06.02, 16:36
              A czy mozesz dokładniej przedstawic sytuację? Twój opis z pierwszego postu jest
              nieco chaotyczny
              • zlotyrybek Re: z życia wzięte. 24.06.02, 09:04
                Taki miał być. Nie będę opisywać w szczegółach sytuacji. Główny problem to ten,
                że trzeba bardzo uważać, zanim uwierzy się zapłakanej, zniszczonej i
                molestowanej panience. Może się ona okazać przebiegłą suką np. dybiąca na
                stanowisko swojego kolegi. I tyle.
                • Gość: bukowska Re: z życia wzięte. IP: 2.4.STABLE* 27.06.02, 18:21
                  zlotyrybek napisał(a):

                  > Taki miał być. Nie będę opisywać w szczegółach sytuacji. Główny problem to ten,
                  >
                  > że trzeba bardzo uważać, zanim uwierzy się zapłakanej, zniszczonej i
                  > molestowanej panience. Może się ona okazać przebiegłą suką np. dybiąca na
                  > stanowisko swojego kolegi. I tyle.

                  Alez nasze spoleczenstwo doskonale potrafi uwazac na te przebiegle suki. Po
                  prostu z zalozenia nie wierzy. Ani molestowanym ani gwalconym. I dlatego np.
                  tylko jedna dziesiata zgwalconych kobiet zglasza taki fakt na policje. Po co byc
                  przebiegla suka?

                  • zlotyrybek Re: z życia wzięte. 28.06.02, 11:52
                    Tak łatwo teoretyzować,... po to napisałam tego posta, żeby ostrzedz przed
                    nadmierną wiarą. Ja się z tym spotkałam osobiści i boleśnie. Będę z tą
                    świadomością żyć.
                    • sczerniejewska Re: z życia wzięte. 12.07.02, 04:31
                      Szkoda zenie spotkalas sie bolesnie i osobiscie z kobieta molestowana ponizana
                      zgwalcona bita itd szkoda ze na te sprawy nie jestes tak wrazliwa jak na
                      pokrzywdzonych falszywywmi oskarzeniami panow ktorych tak na prawde jest garstka
                      a nawet jak ich ktos oskarzy to i tak nie beda mieli za to zadnej kary
                      • Gość: eryka Re: z życia wzięte. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.02, 05:42
                        Swieta racja!
                        • zlotyrybek Re: z życia wzięte. 28.07.02, 23:26
                          Ja tylko dałam do myślenia. Szybkie sądy to kiepskie sądy. Takie miałam
                          doświadczenie i ciesze się , że tylko takie.
                          Pozdrawiam - i może dobrze to przemyśleć :).....
      • Gość: jonka Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 213.25.31.* 20.06.02, 17:35
        Dziewaczyna nie usiłuje przypsiać usiłowania gwałtu, tylko molestowanie - to nie
        zawsze jest to samo. Oczywiscie, gdyby wposlkim prawie były regulacje dotyczące
        własnie molestowania, wymiar sprawiedliwosci nie musiłąby się uciekać
        do "podciągania" tych sytuacji pod inne paragrafy (co nie znaczy, ze w tej
        wlasnie sprawie kogokolwiek usiłowano oskarzyc o gwałt).
        Artykuł nie opierał się tylko na wypowidziach dziewczyny, ale też innycxh
        świadków oraz informacji / dokumentów firmy Winterthur. Jesli tego nie
        zauważyłes, to czytałes chyba inny artykuł.
        Dziwne jest, że podkreślając niezaleznośc poglądów od płci, jednoczesnie piszesz:
        prokurator (kobieta) czy psycholog (kobieta). Czy twoim zdaniem szczegolnie
        dowodzi to słuszności ich decyzji (MIMO ze kobiety uwierzyły mezczyźnie)?
        A mnie ciekawi konkretnie DLACZEGO publiczne obmacywanie (bez woli dziewczyny)
        nie swaidczy o jej udziale cielesnych (sorry, do kogo to krocze w tej chwili
        należało), a wypowiedzi (ze śwaidkami) uzależniajace pracę od usług seksulanych -
        za wykorzystywanie pozcyji służbowej. Godne uwagi jest to, że prokurator nie
        potrafiła uzasadnić swego stanowiska, a psycholog - okreslić niechęci (o ile
        pamiętam, nie uzyto słowa "nienawiśc") do mężczyzn.
        Molestowanie potwiwrdzają nie tylko "psiapsiółki" z pracy, ale też inny dyrektor -
        jak można oczekiwać, skolegowany raczej z kolegą-dyrektorem.

        I wcale mnie nie oburza, ze dziennikarze pytają o zasadnośc decyzji organów
        sprawiedliwosći. Nie tlyko w tych - czy podobnych sprawach - ich decyzje są
        bardzo wątpliwe (np. wypuszczanie aferzystów za anikome w stosunku do ich majątku
        poreczenia) - od tego mamy demokrację i wolna prasę, zeby nie było świetych krów.

        A skąd wziałes te 10 lat, to moze mi wytłumacz. Wyroki za "normalne" gwałty są
        znacnzie niższe - niestety
        • Gość: hej Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 21:22
          Nie czytałam wprawdzie tego artykułu, ale nie o to chodzi. Nie rozumiem na
          jakiej podstawie sądzisz, że kobiety oskarżają fałszywie o gwałty ? Ktos robił
          kiedyś jakieś badania na ten temat ? Nie i nikt nigdy takich nie zrobi, bo nikt
          nie przyzna się do krzywoprzysięstwa. Tak samo jak nigdy nie będzie znana
          prawdziwa liczba gwałtów i molestowania seksualnego gdziekolwiek jeżeli sie z
          tym nigdy osobiście nie zetkneliście to macie szczęście.Ja studiuję prawo i
          trochę czytam na ten temat.Dlaczego akurat w tej dziedzinie procent naciągaczy
          na być większy niż w jakiejkolwiek innej. Nie rozumiem tego skąd się biorą
          takie obawy. Oczywiście fałszywe oskarżenia w jakiejkolwiek dziedzinie są czymś
          obrzydliwym i chyba nikt z tym nie polemizuje. Ale niewyobrażalna większośc
          nigdy nie będzie ujawniana. Czytałam kiedyś książkę, która była wydana pod
          redakcją Kapery i Smereczyńskiej. To były badania nad przemocą w rodzinie tzm
          było napisane ,że w 10% rodzin używa się przemocy. Kapera zawsze twierdził,że
          przemoc w rodzinie to margines i w Polsce nie ma takiego problemu. 10%
          rzeczywiście bardzooooooo mało!
          • Gość: bukowska Re: Przemoc IP: 2.4.STABLE* 21.06.02, 17:28
            A propos przemocy w rodzinie: 40% kobiet w Polsce zna przynajmniej jedna
            kobiete, ktora jest bita przez meza.
            Najgorsze w tym wszystkim jest mowienie, ze ona sie na to zgadza, wiec nie ma
            zadnego problemu. Trzeba sie jednak zapytac dlaczego ona sie zgadza, i czy np.
            mialaby jakiekolwiek srodki do zycia (dach nad glowa, jedzenie dla siebie i
            dzieci) gdyby sie na to NIE zgadzala, czyli odeszla od niego. Problem przemocy
            w rodzinie jest bardzo zlozony. Ale fakt jest taki, ze w 97% jej sprawcami sa
            mezczyni.
        • Gość: Andrzej Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: *.waw.cdp.pl 23.06.02, 20:11
          Gość portalu: jonka napisał(a):

          > Dziewaczyna nie usiłuje przypsiać usiłowania gwałtu, tylko molestowanie - to ni
          > e
          > zawsze jest to samo. Oczywiscie, gdyby wposlkim prawie były regulacje dotycząc
          > e
          > własnie molestowania, wymiar sprawiedliwosci nie musiłąby się uciekać
          > do "podciągania" tych sytuacji pod inne paragrafy (co nie znaczy, ze w tej
          > wlasnie sprawie kogokolwiek usiłowano oskarzyc o gwałt).

          Ave,
          Gdyby było prawdą, to co było w artykule, to był gwałt jak drut. A co do
          molestowania, to pojęcie to robi karierę, ale jest niekonkretne i nie da sie go
          ubrać w przepisy. Zresztą nie ma po co - obecne regulacje prawne wystarczą.
          Jeżeli ofiara jest pozbawiona (fizycznie lub psychicznie) możliwości obrony przed
          cudzą agresją seksualną to mamy do czynienia z gwałtem. A jak jest w stanie się
          sama obronić, to nie ma potrzeby wprowadzać takich zapisów do kodeksu karnego,
          wystarczy sięgnąć do kodeksu cywilnego i ukarać sprawcę pieniężnie.


          > Artykuł nie opierał się tylko na wypowidziach dziewczyny, ale też innycxh
          > świadków oraz informacji / dokumentów firmy Winterthur. Jesli tego nie
          > zauważyłes, to czytałes chyba inny artykuł.

          Co innego pisać głupoty w prasie, a co innego zeznawać w sądzie - a tylko to się
          liczy.

          > Dziwne jest, że podkreślając niezaleznośc poglądów od płci, jednoczesnie piszes
          > z:
          > prokurator (kobieta) czy psycholog (kobieta). Czy twoim zdaniem szczegolnie
          > dowodzi to słuszności ich decyzji (MIMO ze kobiety uwierzyły mezczyźnie)?
          > A mnie ciekawi konkretnie DLACZEGO publiczne obmacywanie (bez woli dziewczyny)
          > nie swaidczy o jej udziale cielesnych (sorry, do kogo to krocze w tej chwili
          > należało), a wypowiedzi (ze śwaidkami) uzależniajace pracę od usług seksulanych

          Na to prawdziwych dowodów nie było.

          > za wykorzystywanie pozcyji służbowej. Godne uwagi jest to, że prokurator nie
          > potrafiła uzasadnić swego stanowiska, a psycholog - okreslić niechęci (o ile
          > pamiętam, nie uzyto słowa "nienawiśc") do mężczyzn.

          Co tu uzasadniać? Nie lubi, to nie lubi - nie jest więc wiarygodna. Nadto nie
          przedłużyli jej umowy i firma nie ugięła się przed szantażem.

          > Molestowanie potwiwrdzają nie tylko "psiapsiółki" z pracy, ale też inny dyrekto
          > r -
          > jak można oczekiwać, skolegowany raczej z kolegą-dyrektorem.
          >
          > I wcale mnie nie oburza, ze dziennikarze pytają o zasadnośc decyzji organów
          > sprawiedliwosći. Nie tlyko w tych - czy podobnych sprawach - ich decyzje są
          > bardzo wątpliwe (np. wypuszczanie aferzystów za anikome w stosunku do ich mająt
          > ku
          > poreczenia) - od tego mamy demokrację i wolna prasę, zeby nie było świetych kró
          > w.

          W tej sprawie nie było w ogóle podejrzenia o pozamerytoryczne powody decyzji
          prokuratora. Po prostu dowody były za słabe, a pokrzywdzona niewiarygodna.

          > A skąd wziałes te 10 lat, to moze mi wytłumacz. Wyroki za "normalne" gwałty są
          > znacnzie niższe - niestety

          A z kodeksu karnego. Zauważ jeszcze, ze normalna ofiara przestępstwa biegnie od
          rau na policję. A nie dopiero, gdy zwolnią ją z pracy i się nie ugną przed
          szantażem. Zresztą uważam to za obrzydliwe szantażować byłego pracodawcę
          oskarżeniem o tolerowanie gwałtu.
          Andrzej
          • Gość: jonka Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 213.25.31.* 24.06.02, 17:10
            W praktyce w Polsce czesto za gwalt uznaje się tylko zmuszenie do stosunku, a nie
            np. obmacywanie kogos. Molestoaniem jest tez np. robienie wulgarnych propozycji,
            czego do gwaltu zaliczyc się nie da. Nie są to więc pojęcia równoważne.
            Pojęcia można skonkretyzować i w przepisy ubrać, do tego jednak potrzebna jest
            wola i chęć, a tej czesto - i u ciebie też - brakuje. Pojęcia takie
            jak "naruszenie dobrego imienia" czy "wzywanie do nienawiści rasowej" tez mogą
            budzić watpliwosci interpretacyjne (nie są tak oczywiste jak np. włamanie), ale
            w kodeksie są i funkcjonują.
            Jak widać, na tym i na innych przykładach (pielegniarki kontra lekarz - przypadek
            opisany jakies 2 miesiace temu) obecne regulacje NIE wystarczają. Czy słyszałes,
            zeby w Polsce ktos został skazany? A czy twoim zdaniem zjawisko to nie występuje?
            Świadkowie zeznali też przed prokuratorem, a ze zignowrowała ona ich zeznania to
            inna sprawa. nawiaem mowiac za opowiadanie czegokolwiek w prasie tez mozna niezle
            beknąć - głupoty to mozesz sobie pisac na forum
            > Na to prawdziwych dowodów nie było.
            Zeznanie śwaidka jest traktowane w sądzie jako pełnoprawny dowód. Czy twoim
            zdaniem wszyscy powinni chodzic non-stop z dyktafonami i nagrywac co sie dookola
            nich mówi? Dla mnie to bzdura
            Na tej samej zasadzie nie jest wiarygodna zadna ofiara przestępstwa - mozna
            bezpiecznie zalozyc, że osoba okradziona przez dresiarzy ich nie lubi, a zatem
            jej zeznania sa niewiarygodne. Firma nie tylko nie przedłużyła umowy (mimo ze juz
            raz to zrobila - zatem poziom pracy byl zadowalajacy), ale zerwała ją przed
            terminem.
            Skąd wiesz jakimi decyzjami powowdoal się prokurator? Moze po prostu uznal, ze
            taka firma ma swietnych prawnikow z ktorymi nie wygra, zatem nie ma sensu
            rozpoczynac sprawy.
            Owszem, w KK gorny wymiar kary za gwalt to 10 lat. Teoretycznie. Zgadnij, jaki
            jest średni wymiar? I w ilu % (i czy w ogóle w ciagu ostatnich latach) orzeczono
            te 10 lat?
            Szantaz to jedna sprawa, domaganie sie odszkodowania - zupelnie co innego.

      • Gość: iza Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 217.67.196.* 21.06.02, 09:23
        Za gwalt ze szczegolnym okrucienstwem, sad moze orzec
        10 lat, ale to jest sprawa o molestowanie, a nie o gwalt!
        Ja oczywiscie nie jestem za stronniczoscia sadu i
        prawnikow, ale bylo to dla mnie zaskakujace zestawienie
        - kobieta kobiecie nie wierzy, a facet kobiecie tak.
        Nie chodzi o aspekt prawny i konkretny przypadek
        Winterturu, bo nasze tu dyskusje prawdy i tak nie
        ujawnia, ale o jakze czesta w Polsce niesolidarnosc
        kobieca. Dlaczego statystyki wzkazuja, ze kobiety
        chetniej glosuja na facetow, wola dyrektorow mezczyzn,
        dlaczego nie maja do siebie zaufania itd...
        • Gość: maly.k Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 139.57.24.* 21.06.02, 17:03
          Gość portalu: iza napisał(a):

          > - kobieta kobiecie nie wierzy, a facet kobiecie tak.
          Patrzysz na to wszystko przez okulary 'walki plci'. A spojrz na to tak:

          1. Prokurator nie daje wiary zeznaniom 'poszkodowanej': tzn. nie widzi szansy
          na 'zrobienie' sprawy karnej i doprowadzenie do skazania tego kogos.
          2. Adwokat 'poszkodowanej' jej wierzy albo dobrze udaje: oczywiscie, inaczej nie
          podjalby sie byc jej pelnomocnikiem.

          Gdzie tu jest miejsce na plec tych prawnikow? Przy okazji, jak czytam takie
          sugestie, ze kobieta-prokurator powinna z definicji wierzyc swiadkom-kobietom, to
          mi sie troche zimno robi.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: bukowska Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 2.4.STABLE* 21.06.02, 17:42
            Gość portalu: maly.k napisał(a):

            > Gdzie tu jest miejsce na plec tych prawnikow? Przy okazji, jak czytam takie
            > sugestie, ze kobieta-prokurator powinna z definicji wierzyc swiadkom-kobietom,
            > to
            > mi sie troche zimno robi.

            Zgadzam sie, ze plec nie powinna tu byc sprawa decydujaca. Wydaje mi sie jednak,
            ze decyzja pani Prokurator jest nieco zaskakujaca: kobieta powinna byc po prostu
            wrazliwsza na krzywde drugiej kobiety. Czasami taka "wrazliwosc" pomaga woli
            sprawiedliwej oceny sytuacji. I mobilizuje do wiekszego zaangazowania w
            udowodnienie winy/uniewinnienie oskarzonego. Dowody przeciez zawsze pozostana
            dowodami, a prawodawstwo prawodawstwem. A kiedy sie komus nie chce, to potem
            wychodza takie wlasnie kwiatki...
          • Gość: zula Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: *.leased-02.binet.pl 23.06.02, 18:44
            zgadzam się absolutnie.
            • Gość: zula Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: *.leased-02.binet.pl 23.06.02, 18:45
              z izą i małym k.
        • Gość: bukowska Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 2.4.STABLE* 21.06.02, 17:34
          Wydaje mi sie, ze w tym przypadku nie mozna mowic o stronniczosci lub
          niestronniczosci sadu, a takze o tym czy prokuratorem byla kobieta czy facet.
          Artykul czytalam i wniosek mam jeden: winne jest zle ustawodawstwo. Prokurator
          nie mial podstaw do kwalifikacji molestowania jako przestepstwa, gdyz nie ma
          takiego zapisu w prawie!! Firma uznala, ze doszlo do przestepstwa
          (molestowania) i podjela odpowiednie decyzje, natomiast sad nijak nie potrafil
          tego zakwalifikowac. I to jest najbardziej szokujace. Potrzebne sa konkretne
          zmiany w prawodawstwie i tyle. A feminizm nie ma tu nic do rzeczy.
          • Gość: Kati Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: 2.4.STABLE* 30.06.02, 22:35
            zgadzam się calkowicie.
        • Gość: Andrzej Re: kobieta prokurator, a molestowanie w pracy IP: *.waw.cdp.pl 23.06.02, 19:59
          Gość portalu: iza napisał(a):

          > Za gwalt ze szczegolnym okrucienstwem, sad moze orzec
          > 10 lat, ale to jest sprawa o molestowanie, a nie o gwalt!

          Ave,
          Jeżeli jesteś ignorantką, to nie odzywaj się na temat o którym nic nie wiesz. Za
          gwałt ze szczególnym okrucieństwem grozi do 12 lat, a za zwykły 10 lat. Pojęcie
          molestowanie jest wieloznaczne i obejmuje wiele zachować, które sa rozmaicie
          klasyfilowane pod względem prawnym. W tym konkretnym stanie faktycznym chodzi o
          rzekome zmuszenie kobiety - pracownika przez przełożonego do stosunku
          seksualnego. A to jest typowe przestępstwo gwałtu.

          > Ja oczywiscie nie jestem za stronniczoscia sadu i
          > prawnikow, ale bylo to dla mnie zaskakujace zestawienie
          > - kobieta kobiecie nie wierzy, a facet kobiecie tak.

          Facet adwokat bierze od poszkodowanej pieniądze więc jej wierzy. Kobieta
          prokurator zaś jest od tego, aby pilnować praworządności, i aby nikt niewinny nie
          został oskarżony, a winny nie umknął odpowiedzialności.

          > Nie chodzi o aspekt prawny i konkretny przypadek
          > Winterturu, bo nasze tu dyskusje prawdy i tak nie
          > ujawnia, ale o jakze czesta w Polsce niesolidarnosc
          > kobieca. Dlaczego statystyki wzkazuja, ze kobiety
          > chetniej glosuja na facetow, wola dyrektorow mezczyzn,
          > dlaczego nie maja do siebie zaufania itd...

          Piszemy o konkretnym przypadku, gdy prasa usiłuje moblizować opinię publiczną
          przeciwko wymiarowi sprawieliwości, uzurpując sobie głębszą wiedzę o winie i
          niewinności podejrzanych. Przypuszczam, że GW dała się podpuścić przez rzekoma
          pokrzywdzoną, której chodzi o pieniądze,
          Andrzej

        • Gość: Kati kobiety i zaufanie IP: 2.4.STABLE* 30.06.02, 22:34
          Gość portalu: iza napisał(a):

          > Dlaczego statystyki wzkazuja, ze kobiety
          > chetniej glosuja na facetow, wola dyrektorow mezczyzn,
          > dlaczego nie maja do siebie zaufania itd...

          No wlasnie dlaczego?
          Co wy o tym sądzicie? Czy to jest już "wyniesione" z domu, ze tata jest "glową",
          tata trzyma kasę, tata decyduje, a więc później automatycznie widzimy
          na "rządzących" stanowiskach mężczyzn? A inne kobiety to tylko rywalki w "walce"
          o facetów, więc im nie mozna zaufać?... Ciekawa kwestia. a czy ktoś ma moze
          namiary na te statystyki?
          Często słyszałam opowieści o tym, ze starsze/samotne profesorki regularnie gnębią
          ladne studentki, a faworyzują przystojnych studentów, więc na pewno cos w tym
          braku zaufania i walce o względy męzczyzn jest.

          pozdrawiam,

    • Gość: Andrzej Molestowanie, a co to? IP: *.waw.cdp.pl 23.06.02, 20:17
      Ave,
      Karierę robi pojęcie molestowanie. Różne "autorytety" piszą i mówią, że źle, że
      molestowanie nie jest karane.
      Zastanówmy się a co to jest?
      Kodeks karny już w tej chwili karze za szeroko rozumiany gwałt, poprzez
      doprowadzenie ofiary do czynności seksualnej, siłą, podstępem, grożbą,
      nadużyciem stosunku zależności, lub wykorzystanie krytycznego położenia ofiary.
      We wszystkich tych przypadkach ofiara nie ma możliwości, fizycznej lub
      psychicznej obrony, przed niechcianą czynnością seksualną.
      A gdy ma taką możliwość, to może domagać się przed sądem cywilnym ukarania
      osoby, która narusza jej sferę seksualną karą pieniężną.
      Po co więc ma być wprowadzana odrębna regulacja molestowania i co się za nią
      kryje?
      Andrzej
      • Gość: zula Andrzej... IP: *.leased-02.binet.pl 23.06.02, 22:13
        a dlaczego rodzice nie wybijają dzieciom zębów mlecznych łopatą- skoro te i tak
        musiałyby wypaść?
        • Gość: Andrzej Re: Andrzej... IP: *.waw.cdp.pl 27.06.02, 18:10
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > a dlaczego rodzice nie wybijają dzieciom zębów mlecznych łopatą- skoro te i tak
          >
          > musiałyby wypaść?

          Ave,
          To co napisałaś jest za mądre jak na mnie. Możesz to objaśnić?
          Andrzej

          • Gość: zula Re: Andrzej... IP: *.leased-02.binet.pl 28.06.02, 13:59
            wiesz, chodzi mi o to, ze jest dużo nieprzyjemnych zachowań, które nie są
            gwałtem, tylko takim podskubywanem, ziarnko do ziarnka, codziennie po trochu...
            • Gość: zula Re: Andrzej... IP: *.leased-02.binet.pl 28.06.02, 19:19
              molestowanie to wg. perli servan-schreiber nie jest gwałt dosłowny, ale gwałt
              psychiczny, przekraczanie granicy prywatności; niektórzy nie rozróżniają
              prywatnosci od pracy, i z tego się, wg. niej, wszystko bierze. mówi ona również
              o stanach, gdzie molestowanie stało się paranoją, ale to już zależy od nas
              (Polaków i Polek) samych, czy ustawa będzie interpretowana purytańsko, czy po
              prostu chroniac prywatne terytorium pracownika/pracowniczki.
              • Gość: KAti Re: Andrzej... IP: 2.4.STABLE* 30.06.02, 22:45
                Gość portalu: zula napisał(a):

                > molestowanie to wg. perli servan-schreiber nie jest gwałt dosłowny, ale gwałt
                > psychiczny, przekraczanie granicy prywatności; niektórzy nie rozróżniają
                > prywatnosci od pracy, i z tego się, wg. niej, wszystko bierze. mówi ona również
                >
                > o stanach, gdzie molestowanie stało się paranoją, ale to już zależy od nas
                > (Polaków i Polek) samych, czy ustawa będzie interpretowana purytańsko, czy po
                > prostu chroniac prywatne terytorium pracownika/pracowniczki.

                Dobre pytanie.
                W Polsce niestety mamy dosc specyficzna sytuacje, bo kobiety bardzo czesto nie
                maja nic przeciwko takiemu przekraczaniu strefy prywatnosci w pracy. Bo co zlego
                w romansie z szefem, kiedy dostanie sie podwyzke? Albo awans? Mam znajoma
                kończąca medycyne i bylam w szoku kiedy opowiedziala mi jak jej kolezanki z
                AM "zaklepują" sobie posady w szpitalach... Po prostu innej mozliwosci nie ma:
                albo masz w rodzinie lekarzy, albo sobie radź inaczej...chyba że chcesz po 6
                latach studiow i 2 latach stażu zostac bez pracy.
                Byc moze dlatego jest taki stosunek do sprawy molestowania: po prostu nie wierzy
                sie ofierze, ze miala cos przeciwko. A na slowo molestowanie jedyną reakcją są
                głupie niedowierzające uśmieszki.
                • Gość: zula Re: Andrzej... IP: *.leased-02.binet.pl 02.07.02, 08:57
                  ale to jest błedne koło...kobiety się puszczają, żeby mieć pracę, awansować, a
                  mężczyźni to akceptują...
                  • Gość: Kati Re: o chorobie spoleczenstwa IP: 2.4.STABLE* 03.07.02, 15:17
                    Gość portalu: zula napisał(a):

                    > ale to jest błedne koło...kobiety się puszczają, żeby mieć pracę, awansować, a
                    > mężczyźni to akceptują...

                    dokladnie tak. I dlatego potrzeba zmiany mentalnosci calego spoleczenstwa:
                    rozpoczynajac od nas-kobiet. Ale prawo musi nam to ulatwic. Strasznie przykro mi
                    sie robi jak widze wysilki p. Jarugi-Nowackiej, ktora przedstawiajac projekt
                    zmiany w prawie karnym, przy magicznym slowie "molestowanie" spotyka sie wlasnie
                    z glupimi usmieszkami i lekcewazacymi zartami. I jezeli cos takiego dzieje sie na
                    forum PARLAMENTU(!!!), to czego mamy sie spodziewac na ulicy, w sklepie, w pracy?
                    Czy chociazby na takim forum, gdzie same kobiety przescigaja sie w udowadnianiu,
                    ze molestowanie nie istnieje, ze one same sie o to prosza "te glupie suki".
                    Napisalam ten przyklad z Akademia Medyczna, bo to dowodzi tego jak chore sa
                    wszelkie szczeble zycia spolecznego i publicznego. I zastanawiam sie tylko, czy
                    cos takiego mozliwe by bylo w usa... Tam stosunek do pracy jest zupelnie inny.
                    Kazdemu pracodawcy (no, moze prawie kazdemu) zalezy na tym, aby pracownik byl
                    dobry w wykonywaniu swojej pracy, a nie by byl chetny do swiadczenia "specjanych
                    uslug". Akcja "przespij sie z dyrektorem to da ci podwyzke" chyba zostala by
                    wysmiana. Bo takie dzialanie jest sprzeczne z interesem danej firmy. Ale u nas
                    wszystko postawione jest na glowie...
                    • darr.darek Re: o chorobie spoleczenstwa 03.07.02, 15:49
                      Gość portalu: Kati napisał(a):
                      > Akcja "przespij sie z dyrektorem to da ci podwyzke" chyba zostala by
                      > wysmiana. Bo takie dzialanie jest sprzeczne z interesem danej firmy. Ale u nas
                      > wszystko postawione jest na glowie...

                      Głównie , jest to efekt liberalnego rynku pracy w USA . Ceny z pracę są
                      rzeczywiście rynkowe , a nie w stylu : "ciocia załatwiła pracę w ZUS , na razie
                      marnie , bo tylko 1500 na rękę , ciocia załatwi przegrupowanie za 3miesiące , a
                      tacy obleśni prywaciarze proponowali połowę tego" .

                      W USA na porządku dziennym są sytuacje :
                      1. pracodawca do pracownika(dotyczy również kobiet ciężarnych) "od jutra już nie
                      pracujesz"
                      2. pracownik do pracodawcy "pieprzę cię , od jutra idę do innej pracy"

                      Ugrupowania feministyczne , dążą do tego , aby uziemiać każdego pracodawcę ,
                      który podejmuje decyzję(oczywiście niesłuszną) o zwolnieniu pracownicy .
                      Mam nadzieję , Kati , że tu również jesteś "pod prąd" w stosunku do głównych
                      ruchów feministycznych .

                      Dla każdego , kto uważa , że jednak Specjalne Prawa do "ochrony" być powinny ,
                      pytanie , która sytuacja jest bardziej normalna :

                      1. nie podoba ci się w sklepie towar, ceny, obleśny uśmieszek sprzedawcy -
                      idziesz do innego sklepu i nawet nie denerwujesz się wyjaśnianiem poprzedniemu
                      sprzedawcy , dlaczego go "zostawiłaś" ;

                      2. sprzedawcę i kupującego obowiązuje "cena detaliczna" eliminująca konflikty ,
                      zawyżanie ceny i spekulację , posiadasz pełną książkę "Praw Konsumenta" , w
                      sklepie wisi obowiązkowo wywieszka "klient nasz pan" , masz prawo wpisywać uwagi
                      do książki skarg i zażaleń , które to uwagi rozpatrywane są w specjalnym
                      przyśpieszonym trybie .

                      • Gość: Kati Re: o chorobie spoleczenstwa IP: 2.4.STABLE* 03.07.02, 19:16
                        darr.darek napisał(a):

                        > Głównie , jest to efekt liberalnego rynku pracy w USA .

                        I wlasnie chyle czolo przed liberalnym rynkiem pracy w Usa, a takze przed
                        mentalnoscia amerykanow. Tam kazda praca zasluguje na maksymalny szacunek.
                        Dzieciaki juz w gimnazjum roznosza gazety i ucza sie szacunku dla pracy i dla
                        pieniedzy. Dlatego pozniej wiedza, ze zeby dostac konkretna posade musza ciezko
                        pracowac, a u nas wystarczy miec "znajomosci". O tym wlasnie mowilam.

                        >Ceny z pracę są
                        > rzeczywiście rynkowe , a nie w stylu : "ciocia załatwiła pracę w ZUS , na razie
                        >
                        > marnie , bo tylko 1500 na rękę , ciocia załatwi przegrupowanie za 3miesiące , a
                        >
                        > tacy obleśni prywaciarze proponowali połowę tego" .

                        Otoz to!!!

                        > Ugrupowania feministyczne , dążą do tego , aby uziemiać każdego pracodawcę ,
                        > który podejmuje decyzję(oczywiście niesłuszną) o zwolnieniu pracownicy.
                        > Mam nadzieję , Kati , że tu również jesteś "pod prąd" w stosunku do głównych
                        > ruchów feministycznych .

                        Poprawka: Ochrona pracownikow zajmuja sie glownie zwiazki zawodowe, chroni ich
                        takze kodeks pracy. Ugrupowania feministyczne daza do czegos zupelnie innego. Ale
                        to bylo juz dyskutowane milion razy.

                        > Dla każdego , kto uważa , że jednak Specjalne Prawa do "ochrony" być powinny ,
                        > pytanie , która sytuacja jest bardziej normalna :
                        >
                        > 1. nie podoba ci się w sklepie towar, ceny, obleśny uśmieszek sprzedawcy -
                        > idziesz do innego sklepu i nawet nie denerwujesz się wyjaśnianiem poprzedniemu
                        > sprzedawcy , dlaczego go "zostawiłaś" ;
                        >
                        > 2. sprzedawcę i kupującego obowiązuje "cena detaliczna" eliminująca konflikty ,
                        >
                        > zawyżanie ceny i spekulację , posiadasz pełną książkę "Praw Konsumenta" , w
                        > sklepie wisi obowiązkowo wywieszka "klient nasz pan" , masz prawo wpisywać uwa
                        > gi
                        > do książki skarg i zażaleń , które to uwagi rozpatrywane są w specjalnym
                        > przyśpieszonym trybie .

                        Obie sa tak samo normalne w kapitalizmie. Kapitalizm wlasnie na tym polega, by
                        jak najlepiej dogadzac klientom (rowniez tym potencjalnym), i haslo "klient nasz
                        pan" nie sluzy bardziej klientom niz producentom. Sytuacja nr1 nie oburza tylko
                        ludzi wychowanych w PRL i przyzwyczajonych do sluzalczego zabiegania o chleb,
                        mieso, pralke czy samochod. Kapitalizm ma zagwarantowac mi mozliwosc wyboru
                        uslugodawcy czy produktu (i w tym przypadku sie zgadzam z pkt1), ale jednoczesnie
                        uslugodawca sam powinien wiedziec najlepiej, ze niekonkurencyjne ceny,
                        przeterminowany towar i oblesny usmieszek sprzedawcy nie zjednaja mu klientow, a
                        wiec pozbawi go zysku. To jest naturalne dla kapitalizmu. A w Polsce niestety
                        pozostalosci po PRL-u w sektorze handlowo-konsumpcyjnym sa jeszcze wciaz
                        zauwazalne.


                        • Gość: darr.darek co to LIBERALIZM , co to FE... IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 04.07.02, 12:03
                          Kati , znowu wypowiadasz się gdzieniegdzie jak liberał a nie jak feministka . I
                          nie mów mi , że obserwowana , propagowana i stosowana ideologia feministyczna
                          to ... niedokładnie to o co chodzi "prawdziwym feministkom" .
                          Sprawiasz wrażenie "gorącogłowego , rozemocjonowanego studenta" z Rosji w
                          początku XXwieku . Taki student popierający bolszewików , też miał głowę pełną
                          sprzecznych ideałów , wiedział , że trudno zgodzić się z całą linią
                          bolszewickiego działania . A po drugiej stronie siedzieli pragmatycy , którzy
                          wiedzieli jakie działania muszą być stosowane , aby osiągnąć cel i dla nich
                          tacy "emocjonalni komuniści" byli tylko ... "pożytecznymi durniami" .

                          Gość portalu: Kati napisał(a):
                          > Obie (sytuacje) sa tak samo normalne w kapitalizmie. Kapitalizm wlasnie na tym
                          polega, by
                          > jak najlepiej dogadzac klientom (rowniez tym potencjalnym), i haslo "klient nas
                          > z
                          > pan" nie sluzy bardziej klientom niz producentom.

                          I znowu , ni w ząb , nie rozumiesz kapitalizmu . I nie potrafisz odróżnić RYNKU
                          od CZERWONYCH NAROŚLI .
                          Kapializm nie potrzebuje żadnych "książek skarg i wniosków" , żadnych
                          egzekwowalnych "praw konsumenta" i "praw producenta" (potrzba poważnej kasy , aby
                          utrzymać te czerwone bzdury) . Wystarcza styczność kupującego i sprzedawcy ,
                          którzy tworzą RYNEK .
                          Jeśli nie zrozumiesz powyższego , nie zrozumiesz dlaczego Unia Europejska ma
                          stagnację gospodarczą i wysokie bezrobocie . Nie zrozumiesz dlaczego , jest cała
                          przepaść między sytuacją , w której pracownica mówi do obleśnego
                          pracodawcy "pieprzę cię , idę do innej pracy" , a sytuacji , w której utrzymuje
                          się SpecKomisje do Spraw i w trybie przyśpieszonym zbiera się cały skład skład
                          sedziowski , aby ustalać czy pracodawca jest niegodny , czy pracownica kłamliwa
                          lub niesumienna .
                          Tu chodzi o proste , RYNKOWE konflikty , które tylko sprzedwca i kupujący jest w
                          stanie najlepiej ocenić i najprościej rozwiązać . Zbieranie SpecKomisji i
                          tworzenie "Praw" do ustalania czy sprzedany telefon komórkowy ma właściwe menu i
                          właściwy zasięg i czy reklama nie obraża uczuć (bo kobieta kopie faceta , wylewa
                          mu posiłek na głowę lub jest filmik z kulkunastoma gołymi facetami) - to są
                          CZERWONE NAROŚLA na rynku .
                          Żadne Organizacje Konsumenckie nie dają Ci nic na rynku ! To tylko tysiące
                          niepotrzebnych stanowisk urzędniczych i korupcja związana z "uprawnieniami" do
                          dopuszania lub niedopuszczania towarów na rynek . TO ZASTÓJ GOSPODARCZY !
                          Miło się mówi o "alternatywnej drodze" , gdy siedzi się w ciepełku przed
                          komputerem . A bez liberalnego kapitalizmu przez 100-200lat , wszyscy
                          charowalibyśmy po 14godzin na dobę i uwierz mi , nie zazdrościłabyś mężowi
                          otwartych horyzontów w pracy , gdy zlany potem uprawiałby kawałek pola lub
                          piłował drzewa na opał i wyrób beczek . Po prostu , krzątałabyś się swoje
                          14godzin w zajęciach domowych , a Twoje dzieci nie plotłyby o antyglobaliźmie .

                          > uslugodawca sam powinien wiedziec najlepiej, ze niekonkurencyjne ceny,
                          > przeterminowany towar i oblesny usmieszek sprzedawcy nie zjednaja mu klientow,
                          > a
                          > wiec pozbawi go zysku. To jest naturalne dla kapitalizmu. A w Polsce niestety
                          > pozostalosci po PRL-u w sektorze handlowo-konsumpcyjnym sa jeszcze wciaz
                          > zauwazalne.

                          Gdzie są zauważalne ??? Więcej dystansu i realizmu w ocenach !
                          Jeśli idę do małego sklepu , nie spodziewam się wielkiego wyboru , najlepszych
                          cen i akceptuję wciskanie serka marki Serek zamiast Danio jagodowego .
                          Jeśli idziesz pracować jako przedstawicielka handl. do pana Rysia produkującego
                          ćwikłę konserwową , nie zawsze musisz zastać kulturę współpracy wyjętą z Centrali
                          Pepsi (Rysio ma jakiś obśliniony uśmiech , ale za to wywalił "biurowego
                          plotkarza" psującego innym zdrowie) .
                          • Gość: Kati Re: co to LIBERALIZM , co to FE... IP: 2.4.STABLE* 04.07.02, 12:34
                            Gość portalu: darr.darek napisał(a):

                            > Kati , znowu wypowiadasz się gdzieniegdzie jak liberał a nie jak feministka .

                            No fajnie: antyfeminista, ale za to "liberal" z zakonserwowana wizja swobod
                            obywatelskich (?!), majacy wizje CZERWONYCH NAROSLI wszedzie gdzie nie spojrzy
                            mowi mi co to jest feminizm i jakie sa "prawdziwe" poglady feministyczne.

                            >I nie mów mi , że obserwowana , propagowana i stosowana ideologia feministyczna
                            > to ... niedokładnie to o co chodzi "prawdziwym feministkom".

                            no.... n i e d o k ł a d n i e. bo to TY widzisz te "stosowana i propagowana
                            ideologie". i CZERWONE NAROSLA. Sorryy juz nie mogeeeee..... jak zaczniesz
                            widzieć RÓŻOWE to mnie uprzedzisz?


                          • Gość: Kati co jest CZERWONE a co RÓŻOWE IP: 2.4.STABLE* 04.07.02, 12:48
                            Darrek, mam dobra rade dla ciebie: Jezeli wiesz juz z gory, co powinna mowic
                            feministka, to po co sie tu meczysz? Okazuje sie, ze ja nie "prawdziwa" tylko
                            jakas falszywa i gdzieniegdzie "liberalowata", toz to prawdziwy dramat!
                            A jeszcze sie okaze ze jakas inna tez nie "prawdziwa" i w koncu stwierdzisz, ze
                            tych "prawdziwych" nigdzie nie ma tylko sa same falszywe, co wtedy zrobisz? Bo
                            wiesz, ja tak podejrzewam, ze te "prawdziwe" to tylko w twojej glowie siedza. A
                            reszta to same nieprawdziwe. I ze zamiast Czerwonych maja Niebieskie, Fioletowe
                            i Różowe NAROŚLA.

                            życzę porządnego zweryfikowania informacji dostarczanych przez zmysły
                            (szczególnie wzroku), oraz przedefiniowania nazw kolorów.
                            • Gość: zula Re: co jest CZERWONE a co RÓŻOWE IP: *.leased-02.binet.pl 04.07.02, 12:53
                              czy najlepsze są narośla:
                              a)czerwone
                              b)różowe
                              c)niebieskie
                              d)tęczowe
                              e)fioletowe
                              f)czerniaki zwane ZŁOŚLIWYMI
                              ?
                              darr, które narośla sa najpoprawniejsze politycznie?
                              która NAROŚL jest najbardziej LIBERALNA?
                              • Gość: zula Re: co jest CZERWONE a co RÓŻOWE IP: *.leased-02.binet.pl 04.07.02, 12:56
                                dlaczego każda dyskusja na jakiś temat musi w końcu zmienić się w TO (w
                                czerwony cyrk, czerwoną narośl, fałszywą czerwoną świadomość itp)?
                                • darr.darek Re: co jest CZERWONE a co RÓŻOWE 04.07.02, 13:36
                                  Gość portalu: zula napisał(a):
                                  > dlaczego każda dyskusja na jakiś temat musi w końcu zmienić się w TO (w
                                  > czerwony cyrk, czerwoną narośl, fałszywą czerwoną świadomość itp)?

                                  Bo , w skrócie , wokół tego tematu krążą faktyczne wybory polityczne( liberałowie
                                  stanowią zdecydowaną mniejszość ) . Można dokonywać wyborów między np.AWS , SLD ,
                                  PSL itd. , ale różnice między tymi partiami są mniej więcej takie jak różnice
                                  między kolejnymi zarządami PRUSZKOWA .
                                  A na koniec i tak liczą się EFEKTY . Oczywiście EFEKTY są w bardzo ograniczonym
                                  stopniu postrzegalne przez wyborczą gawiedź (a na pewno z trudem przekładane są
                                  na wnioski) . Stąd , w Polsce czy Argentynie kompromitują się , co najwyżej ,
                                  stare skróty , a nadal można odświeżać nowe wcielenia obrońców ludu (kobiet ,
                                  dzieci itd. ) .
                                  Często , gawiedź nie wie , jak bardzo wchodzi w rolę leninowskich "pożytecznych
                                  durniów" .
                                  • Gość: zula Re: co jest CZERWONE a co RÓŻOWE IP: *.leased-02.binet.pl 04.07.02, 15:49
                                    jakaś kobieta przeprowadziła analizę haseł wyborczych różnych partii, skupiając
                                    się na stosunku do aborcji- przeanalizowała życiorysy członków partii
                                    prorodzinnych i okazało sie że żaden z nich nie był zaangazowany w sprawy
                                    społeczne tego pokroju, czyli np. w sprawy sierot (ani przed ani w trakcie ani
                                    po)- hasła były tylko kiełbasą wyborczą. sprawy postrzegane jako 'prywatne'
                                    (czyli niepubliczne i niepolityczne) czyli np. molestowanie, aborcja, prawo
                                    rodzinne, wszystkie inne przez nas na tym forum poruszane są po prostu opium dla
                                    ludu(jak z resztą wiele haseł wyborczych). te sprawy budza jednak ogromne
                                    kontrowersje- jesteśmy krajem katolickim, dlatego walka z aborcją jest niejako
                                    sztandarowym dowodem czystosci moralnej. tylko ze za tym nic nie idzie. kobieta
                                    ma urodzić dziecko, a to co się z nim stanie, to juz jej sprawa, tego już hasła
                                    wyborcze nie mówią. pustka, hipokryzja, dulszczyzna.
                                    dodam, ze nie jestem zwolenniczką powszechnej dostępności aborcji.
                                    ale darr- zastanów się- wolny rynek, liberalizm to jedynie teoria patrząc na
                                    stosunek obietnic do działań polityków- my kupujemy ich obietnice bez pokrycia, i
                                    to jakoś ci nie przeszkadza- masz tylko jedno wytłumaczenie- CZERWONY CYRK.
                                    to 'ich' wina. ONI. w twoich wypowiedziach zawsze są jacyś ONI- albo feministki,
                                    albo czerwone narośle, skoro musisz walczyć, to może paintball? albo zostań
                                    posłem, najlepiej samoobrony, oni dużo walczą.
                                    a propos molestowania- o tym już pisała Kati- nawet parlament się głupio usmiecha
                                    na dźwięk tego słowa. sprawa kobiety nie jest sprawą poważną- no bo co tam-
                                    trochę obmacywania i o czym tu mówić? i co jeszcze- ustawę pewnie uchwalić:-)?
                                    prawo rodzinne- kobieta rodzi dziecko, więc dziecko jest kobiety- proste, nie? po
                                    co dziecku ojciec(?)

                                    ps. może to kwestia dzisiejszej pogody (u mnie pada, jest b. niskie ciśnienie i
                                    jest okropnie) ale marazm, niemoc, prywata polskiej władzy, polaków w ogóle mnie
                                    wkurza, polska to absurdalny kraj. wyjeżdżam stąd.
                                    przynajmniej na wakacje:-)

                                    > Często , gawiedź nie wie , jak bardzo wchodzi w rolę leninowskich "pożytecznych
                                    > durniów" .

                                    pijesz do kogoś, mesjaszu gawiedzi? dlaczego uważasz, ze tylko ty masz rację?
                                    punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. dlaczego nie skupisz się na swoich
                                    sprawach, skoro sprawa kobiet nic cię nie obchodzi? mimo wszystko wierzę, że to
                                    jeszcze nie rok 1984.
                                    • darr.darek Re: co jest CZERWONE a co RÓŻOWE 04.07.02, 17:22
                                      Gość portalu: zula napisał(a):
                                      > jakaś kobieta przeprowadziła analizę haseł wyborczych różnych partii, skupiając
                                      > się na stosunku do aborcji- przeanalizowała życiorysy członków partii
                                      > prorodzinnych i okazało sie że żaden z nich nie był zaangazowany w sprawy
                                      > społeczne tego pokroju

                                      Tak to jest . Wychodzę z założenia , że lepiej nie skupiać się na bardzo
                                      kontrowersyjnych tematach , które i tak nie stanowią podstawy problemu i nie
                                      zieniają zasadniczo stanu rzeczy . To , tak jakby liberał skupił się na tym , że
                                      bez sprywatyzowania całego szkolnictwa (jakiś procencik PKB) ... to on chromoli
                                      taką liberalizację gospodarki .

                                      > ale darr- zastanów się- wolny rynek, liberalizm to jedynie teoria patrząc na
                                      > stosunek obietnic do działań polityków- my kupujemy ich obietnice bez pokrycia,
                                      > i
                                      > to jakoś ci nie przeszkadza- masz tylko jedno wytłumaczenie- CZERWONY CYRK.

                                      Dlatego , zula , zawsze nawiązuję do ODSUWANIA polityków od wszystkich spraw ,
                                      które rynek załatwia lepiej . Tylko na rynku masz rzeczywisty wpływ(jako mały
                                      konsumencki trybik , ale jednak) na to co się dzieje dookoła Ciebie . "Kupując"
                                      obietnice polityka , że "on weżmie twoje pieniądze(z podatków) i przeznaczy je na
                                      najlepszy wspólny cel" - wpadasz w pułapkę dla nic nie rozumiejących naiwnych .
                                      Dlaczego , ktoś ma wziąć Twoje pieniądze(marnując 70% tych pieniędzy i kradnąc
                                      2%) i przeznaczyć je na pokoje do przewijania niemowląt przy restauracji .
                                      Wystarczy jeśli będziesz preferowała lokale , które coś takiego mają .

                                      Pomyśl , dlaczego liberalizm całkowicie wyklucza korupcję (zaskakujące ?) .


                                      > to 'ich' wina. ONI. w twoich wypowiedziach zawsze są jacyś ONI- albo feministki
                                      > ,
                                      > albo czerwone narośle, skoro musisz walczyć, to może paintball?

                                      Walczyć mi się naprawdę nie chce . Tym bardziej , gdy widzę "racjonalne"
                                      podejście (u posła i u zwykłego Kowalskiego) , że "nieważne czy jeżdżę starą
                                      Syrenką czy Toyotą , nieważne czy mieszkam w nowoczesnym domu czy w rozpadającej
                                      się kwaterunkowej kamienicy , ważne żeby sąsiedzi jeździli przepełnionym
                                      tramwajem i żeby mieszkali w jeszcze gorszych warunkach - wtedy jest dobrze" .
                                      Tak naprawdę , na takim podejściu opiera się całe lekceważenie liberalizmu (po co
                                      mnie te Toyoty , drapacze chmur ... jeszcze się okaże , że skorzysta na tym
                                      Kowalski bardziej niż ja) .
                                      • Gość: Kati o ideologiach i kontrowersjach IP: 2.4.STABLE* 04.07.02, 20:49
                                        darr.darek napisał(a):

                                        > Tak to jest. Wychodzę z założenia, że lepiej nie skupiać się na bardzo
                                        > kontrowersyjnych tematach

                                        Niekontrowersyjny jest tylko kał (Kazimierz Kutz). Skupienie? O taak, pomocne.

                                        > Walczyć mi się naprawdę nie chce.

                                        Jak zamierzasz zatem wprowadzić w zycie swoje cudowne ideologie? Nawracając (na
                                        co?) feministki na forum w necie? Nas też nie jest tak duzo. A jak zauwazyleś
                                        twoimi "wrogami" są przedstawiciele wszystkich liczących się w naszym kraju opcji
                                        politycznych. Co robisz w imię swojej ideologii? Stawiasz ołtarzyki Januszkowi K-
                                        M? Czym jest dla ciebie (tak w życiu, zwyczajnie na co dzień) twój swięty
                                        Liberalizm (piszę z wielkiej lit. by nie urazic twoich uczuć)? Czy twoje
                                        nawiedzenie ma ujście tez gdzies poza tym forum?
                                        Proponuję zając się rzeczami mniej kontrowersyjnymi niż dotychczas.
                                        Zajrzyj do muszli klozetowej. Z pelnym skupieniem.
                                        • darr.darek Re: o ideologiach i kontrowersjach 05.07.02, 13:18
                                          Kati , nie wiem czy zauważasz , ale starając się wrzucić po raz kolejny
                                          złośliwości schodzisz do poziomu szamba (na razie zaczynasz od drugiego końca
                                          kanalizacji) .

                                          Gość portalu: Kati napisał(a):
                                          > Jak zamierzasz zatem wprowadzić w zycie swoje cudowne ideologie?

                                          Pełna Wolność to nie jest ideologia z serii "-izmów" .

                                          Jeśli do paru osób dotrze jakaś refleksja to dobrze .

                                          Tak naprawdę , to CZAS rozprawia się z głupimi ideologiami . Dla pragmatyka jest
                                          pewne , że nieefektywne angażowanie sił ludzkich (przez głupie ideologie) ,
                                          przekracza pewien poziom krytyczny i nawet jeśli nie daje właściwej reflekcji dla
                                          danego narodu (patrz : Argentyna) to przynajmniej odstrasza innych . W ten sposób
                                          padł (bez jednej bomby) cały "blok socjalistyczny" . Oczywiście , dla większości
                                          dumaków , mechanizmy upadku "socjalizmu" nie były zbyt zrozumiałe . Przykład pani
                                          Jarugi-Nowackiej - pani feministka , żeby nie być "gołosłowną" w feministycznym
                                          teoretyzowaniu , podała działania jakie "na pewno wprowadziłyby bardziej kobiece
                                          rządy na świecie" . Działania te to : "odebranie z wydatków na zbrojenia i
                                          przekazanie na głodujące dzieci i matki" . Zero refleksji , że dzięki
                                          tym "zbrojeniom" wolny świat (i "blok soc." również) nie stracił nawet miliona
                                          ludzi w żadnej wojnie do ponad półwiecza , że zimna wojna została wygrana(dla
                                          całej ludzkości) bez choćby jednego wybuchu nuklearnego , że EFEKTY wskazują , że
                                          to chyba nie był przypadek i zrealizowały to naprawdę mądre głowy ! Ot , hasło
                                          (bardzo rozpowszechniane przez komunistów , którzy ładowali w zbrojenia conjmniej
                                          25% PKB) "mniej zbrojeń - więcej żywności" i zasugerowanie modelu , że duzi
                                          chłopcy od małego lubią bawić się w wojnę a dziewczyny by to zmieniły - czyli z
                                          serii "jak mała Kazia wyobraża sobie politykę" .

                                          Ja , jak to pragmatyk , staram się od czasu do czasu spoglądać na
                                          osiągnięcia "konkurencyjnych" ideii . Po to , aby nie popaść w rolę wieszcza
                                          prorokującego upadek "nie podobających się Najwyższemu ideologii" . Dlatego ,
                                          realnie oceniam , że skandynawia relatywnie spadając , ciągle stanowi grupę
                                          raczej bogatych, nowoczesnych państw . Realnie oceniam , że rzeczywiście w
                                          społeczeństwie skandynawskim występuje pewien rodzaj solidaryzmu społecnego i
                                          próby przenoszenia rozwiązań skandynawskich do innych państw zawsze kończą się ,
                                          conajmniej , olbrzymią korupcją .
                                          Jeśli , wg kogokolwiek , zbyt opytmistycznie postrzegam liberalizm i pozytywne
                                          efekty surowego Prawa - chętnie zapoznam się z danymi i opracowaniami , które do
                                          mnie nie dotarły .

                                          Pozdrawiam Darr
                                          • Gość: zula Re: o ideologiach i kontrowersjach IP: *.leased-02.binet.pl 05.07.02, 15:42
                                            > > Pełna Wolność to nie jest ideologia z serii "-izmów" .

                                            pełna wolność to samotna wyspa z pogodą, którą możesz zmieniać pstryknięciem
                                            palca, potrawami podawanymi przez telepatycznego kelnera, przyjaciółmi, dziecmi,
                                            partnerami i innymi postaciami pojawiajacymi się zawsze w odpowiedniej chwili i z
                                            odpowiednią sprawą, brak chorób, praca zawsze ciekawa, dobrze płatna i w sam raz,
                                            żadnych niechcianych gości, niechcianych ciąż, cierpienia w ogóle. nigdy nikogo
                                            nie krzywdząc swoim indywidualizmem, egizmem, kaprysami. nawet muchy.

                                            "życie nie jest po to, zeby było nam przyjemnie"

                                            > Tak naprawdę , to CZAS rozprawia się z głupimi ideologiami .

                                            dlatego nie możemy o nich nigdy zapomnieć, żeby nie powtarzać błędów przeszłości,
                                            i już nigdy nie skandować.

                                            > pewne , że nieefektywne angażowanie sił ludzkich (przez głupie ideologie)

                                            co dla ciebie jest głupie dla innych jest priorytetem (vide wiara, która też jest
                                            jakąś ideologią)

                                            > dumaków , mechanizmy upadku "socjalizmu" nie były zbyt zrozumiałe .

                                            socjalizm po prostu sie skonczył. ludzie u góry zakumali, że już nie mogą
                                            dłużej "czesać kapuchy" na tym biznesie.

                                            > serii "jak mała Kazia wyobraża sobie politykę" .

                                            uważasz, że wojny są konieczne?

                                            > Ja , jak to pragmatyk , staram się od czasu do czasu spoglądać na
                                            > osiągnięcia "konkurencyjnych" ideii . Po to , aby nie popaść w rolę wieszcza
                                            > prorokującego upadek "nie podobających się Najwyższemu ideologii" .

                                            oj, patrzenie nie wystarcza, potrzebne jest jeszcze zrozumienie.

                                            idę na obiad, smacznego (wszystkim)

                                            • Gość: darr.darek Re: o ideologiach i kontrowersjach IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 05.07.02, 17:15
                                              Gość portalu: zula napisał(a):
                                              > pełna wolność to samotna wyspa z pogodą, którą możesz zmieniać pstryknięciem
                                              > palca, potrawami podawanymi przez telepatycznego kelnera, przyjaciółmi, dziecmi,
                                              > partnerami i innymi postaciami pojawiajacymi się zawsze w odpowiedniej chwili i
                                              > z
                                              > odpowiednią sprawą, brak chorób, praca zawsze ciekawa, dobrze płatna i w sam raz
                                              > żadnych niechcianych gości, niechcianych ciąż, cierpienia w ogóle. nigdy nikogo
                                              > nie krzywdząc swoim indywidualizmem, egizmem, kaprysami. nawet muchy.

                                              Pełna wolność , to również harowanie od świtu do nocy na własnej farmie w
                                              XIXwiecznej Arizonie , po to , aby dzieci miały co jeść . Dostrzeganie
                                              dobrodziejstw tego , że w oddalonym o 40 mil miasteczku jest szeryf wieszający
                                              właśnie 4-ech bandytów , którzy zabili sąsiednią rodzinę . Dostrzeganie
                                              dobrodziejstw tego , że z pięciorga wychowywanych dzieci tylko jedno zmarło jako
                                              mały dzieciaczek , a pozostałe żyją i są szczęśliwe .

                                              > co dla ciebie jest głupie dla innych jest priorytetem (vide wiara, która też je
                                              > st jakąś ideologią)

                                              Pragmatyzm daje najlepszą ocenę , która doktryna filozoficzna jest głupia . Gdy
                                              wiara rzeczywiście przeszkadza w rozwoju (patrz : islam) - najbliższe widoki dla
                                              takich społeczeństw są nienajciekawsze .

                                              > > dla dumaków , mechanizmy upadku "socjalizmu" nie były zbyt zrozumiałe .
                                              > socjalizm po prostu sie skonczył. ludzie u góry zakumali, że już nie mogą
                                              > dłużej "czesać kapuchy" na tym biznesie.

                                              Nie jest to WYJAŚNIAJĄCA teoria ! Tak naprawdę , jakkolwiek całej wierchuszce
                                              komunistycznej chodziło o władzę , to stwierdzenie , że byli nastawieni
                                              na "czesanie kapuchy" jest nieprawdą - zachowywaliby się inaczej
                                              (patrz : "komuniści" okresu Gierka) .
                                              Pomijając "wypalenie" się entuzjazmu komunistów na podstawie oceny rzeczywistości
                                              (którą można fałszować tylko do pewnych granic) , to GŁÓWNA PRZYCZYNA
                                              upadku "realnego socjalizmu" leżała w NIERÓWNOWADZE SIŁ MILITARNYCH . Za czasów
                                              Chruszczowa można było jeszcze "rzucić się na imperialistów" z Chinami
                                              (Chruszczow się nie zgadzał i Mao Tse-Tung się "obraził") na zasadzie "wygrają
                                              bardziej postępowe siły świata" . Później było coraz bardziej wiadome , że
                                              Sowieci przegraliby tą wojnę (grzebiąc setki milionów , ale przegraliby) . Stąd
                                              też rozgrywki propagandowe "rób pokój - nie wojnę" , które to rozgrywki były
                                              SPRYTNE i SKUTECZNE (stworzymy IM całą masę idiotów :
                                              lewicowych "intelektualistów" , przeciwników wojny , anyglob. , fe. itd. i oni w
                                              demokratycznych wyborach rozwalą imperia od środka) !
                                              W penym momencie równowaga polegała na tym "my przegralibyśmy , ale oni nigdy nie
                                              odważą się na konflit nuklearny" . Ale przyszedł Regan , rzucił hasło o "imperium
                                              zła" , rozpoczął badania (mało realnych wówczas) "gwiezdnych wojen" i ... to był
                                              początek końca . Znowu z serii zagrań propagandowych wybrano Gorbaczowa z jego
                                              propagandowym programem , znowu wydawało się , że nikt na Zachodzie nie
                                              zaakceptuje nieprzyjaznych działań wobec tak pokojowych i prozachodnich ziomków
                                              Gorbaczowa . Ale "imperium zła" zaczęło rozpadać się od środka przez
                                              gorbaczowowskie "zagranie propagandowe" , i Imperium Sowieckie
                                              wobec "antypokojowych" działań Regana ... stało się już tylko zamkiem na piasku .

                                              > > serii "jak mała Kazia wyobraża sobie politykę" .
                                              > uważasz, że wojny są konieczne?

                                              Nie , każdy mądry wie , że wojny przynoszą nędzę i cierpienia . Chociaż
                                              są "dumacy-ekonomiści"(z tych nieliberalnych) mówiących o rozwoju gospodarczym
                                              jaki przynoszą zbrojenia i wojny - to oczywiście idioci .
                                              Jednak najlepszą drogą do unikania wojny jest posiadanie siły większej niż inni
                                              (i wspaniałomyslne pozwalanie na życie innym słabszym bez ściągania haraczu "za
                                              ochronę") .
                                              Czasami różni lewacy mając władzę rozwalają podstawy gospodarki , ku uciesze
                                              gawiedzi . Zdarza się w odpowiednim momencie jakiś pułkownik Pinochet i
                                              dysponując SIŁĄ chroni swój kraj przed zrównaniem z Urugwajem (a nawet jak się po
                                              jakimś czasie okazuje wysuwając kraj z pariasa na czoło Ameryki Łacińskiej) .
                                              Lepiej było pozwolić , żeby chilijcycy jedli po 30latach trawę , czy też
                                              dysponowanie SIŁĄ ma czasami dobre skutki ???

                                              Można przytoczyć przykład ostatniej "krucjaty" islamskiej . Tu chyba zgodzisz
                                              się , że u Taliba nie byłoby zbyt ciekawie ?


                                              > > Ja , jak to pragmatyk , staram się od czasu do czasu spoglądać na
                                              > > osiągnięcia "konkurencyjnych" ideii . Po to , aby nie popaść w rolę wieszcza
                                              > > prorokującego upadek "nie podobających się Najwyższemu ideologii" .
                                              > oj, patrzenie nie wystarcza, potrzebne jest jeszcze zrozumienie.

                                              Staram Ci się tłumaczyć to czego Ty nie rozumiesz . Czego ja nie rozumiem ???
                                              Jeśli się dowiem to postaram się zrozumieć :-) .

                                              • Gość: zula Re: o ideologiach i kontrowersjach IP: *.leased-02.binet.pl 05.07.02, 23:28
                                                > Pełna wolność , to również harowanie od świtu do nocy na własnej farmie w
                                                > XIXwiecznej Arizonie , po to , aby dzieci miały co jeść . Dostrzeganie
                                                > dobrodziejstw tego , że w oddalonym o 40 mil miasteczku jest szeryf wieszający
                                                > właśnie 4-ech bandytów , którzy zabili sąsiednią rodzinę . Dostrzeganie
                                                > dobrodziejstw tego , że z pięciorga wychowywanych dzieci tylko jedno zmarło jak
                                                > o
                                                > mały dzieciaczek , a pozostałe żyją i są szczęśliwe .

                                                OK,pod warunkiem, że nie kosztem innych państw taka wolność nastała.

                                                > Pragmatyzm daje najlepszą ocenę , która doktryna filozoficzna jest głupia . Gdy
                                                > wiara rzeczywiście przeszkadza w rozwoju (patrz : islam) - najbliższe widoki dl
                                                > a takich społeczeństw są nienajciekawsze .

                                                tak, jasne pragmatyzm, najlepsza ocena- ale ocena subiektywna, zdeterminowana
                                                twoim zyciem, twoimi doświadczeniami. np. kobiety w islamie na pewno inaczej
                                                rozumieja pragmatyzm(nie dac się zabić, zgwałcic itd)...pragmatyzm pragmatyzmowi
                                                nie równy...twój pragmatyzm jest pragmatyczny w twojej sytuacji.


                                                a propos komunizmu, faszyzmu, innych izmów, masz rację, to nie czesanie kapuchy,
                                                nie tylko- to WŁADZA. kojarzysz eksperyment Zimbardo? studenci ochotnicy
                                                podzielili się na dwie grupy- więźniów i strażników- to miał być TYLKO
                                                eksperyment, ale po 3 dniach studenci-strażnicy traktowali studentów-więźniów
                                                tak, jakby wszystko działo sie naprawdę! władza przesłoniła im granice, Zimbardo
                                                przerwał 'zabawę' w 3 dniu, a nie jak planował, po 2-3 tygodniach, bo stracił nad
                                                nią kontrolę, bał się, co może się stać. co wynika z tego eksperymentu? że mało
                                                kto jest odporny na władzę, tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. totalitaryzmy
                                                są dla mnie fenomenem przede wszystkim psychologicznym, nie politycznym.

                                                > Staram Ci się tłumaczyć to czego Ty nie rozumiesz . Czego ja nie rozumiem ???
                                                > Jeśli się dowiem to postaram się zrozumieć :-)

                                                feminizm wydaje ci się absurdalny- a nie jest absurdalny- bo wywodzi się przede
                                                wszystkim z uczuć, nie z chęci rozgrywek polit. argumenty emocjonlne alezy
                                                szanować, nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz.


                                                • Gość: darr.darek Re: o ideologiach i kontrowersjach IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 07.07.02, 18:24
                                                  Gość portalu: zula napisał(a):
                                                  > > Pełna wolność , to również harowanie od świtu do nocy na własnej farmie w
                                                  > > XIXwiecznej Arizonie , po to , aby dzieci miały co jeść . Dostrzeganie
                                                  > > dobrodziejstw tego , że w oddalonym o 40 mil miasteczku jest szeryf wiesza
                                                  > jący
                                                  > > właśnie 4-ech bandytów , którzy zabili sąsiednią rodzinę . Dostrzeganie
                                                  > > dobrodziejstw tego , że z pięciorga wychowywanych dzieci tylko jedno zmarł
                                                  > o jak
                                                  > > o
                                                  > > mały dzieciaczek , a pozostałe żyją i są szczęśliwe .

                                                  > OK,pod warunkiem, że nie kosztem innych państw taka wolność nastała.

                                                  Czyim kosztem ? Indian ? Wchodzenie wstecz i rozpamiętywanie krzywd do niczego
                                                  nie prowadzi . Można krótko : zwycięzców się nie sądzi .
                                                  Zdajesz sobie sprawę , że bez kolonizacji Ameryki , Indianie żyli by tam teraz na
                                                  poziomie Pigmejów z afrykańskiego buszu , a Europa , być może , wysyłała by im
                                                  pomoc żywnościową w ramach akcji "uratujmy milion głodujących indian" . Inną
                                                  sprawą jest , że bez USA , część europejczyków siedziałaby w obozie
                                                  koncentracyjnym albo w sowieckim łagrze .

                                                  > tak, jasne pragmatyzm, najlepsza ocena- ale ocena subiektywna, zdeterminowana
                                                  > twoim zyciem, twoimi doświadczeniami. np. kobiety w islamie na pewno inaczej
                                                  > rozumieja pragmatyzm(nie dac się zabić, zgwałcic itd)...pragmatyzm pragmatyzmowi
                                                  > nie równy...twój pragmatyzm jest pragmatyczny w twojej sytuacji.

                                                  Pragmatyzm jest w pewnym stopniu doktryną filozoficzną , która ocenia prawdziwość
                                                  teorii i innych doktryn filozoficznych na podstawie efektów ich realizacji .
                                                  Gdzie tu miejsce na subiektywny pragmatyzm ? Owszem , ciągle można sobie w różny
                                                  sposób interpretować bieżące efekty , ale nie da się interpretować "po swojemu"
                                                  DŁUGOFALOWYCH EFEKTÓW . Dlatego padł "realny socjalizm" , dlatego nawet Arabowie
                                                  przestają wierzyć w odstraszającą moc słowa "dżichad" (mierne efekty stosowania)
                                                  itd .

                                                  > a propos komunizmu, faszyzmu, innych izmów, masz rację, to nie czesanie kapuchy,
                                                  > nie tylko- to WŁADZA.

                                                  Tu chodzi przede wszystkim o tworzenie WYJAŚNIAJĄCYCH teorii (po co komu teoryjki-
                                                  buble?) . "Czesanie kapuchy" nie było w najmniejszym stopniu motywacją do
                                                  stworzenia komunizmu i jego upadku , tak i pęd do WŁADZY nie tłumaczy motywów i
                                                  realizacji tworzenia i upadku komunizmu .

                                                  > kojarzysz eksperyment Zimbardo? studenci ochotnicy
                                                  > podzielili się na dwie grupy- więźniów i strażników- to miał być TYLKO
                                                  > eksperyment, ale po 3 dniach studenci-strażnicy traktowali studentów-więźniów
                                                  > tak, jakby wszystko działo sie naprawdę! władza przesłoniła im granice, Zimbardo
                                                  > przerwał 'zabawę' w 3 dniu, a nie jak planował, po 2-3 tygodniach, bo stracił n
                                                  > ad
                                                  > nią kontrolę, bał się, co może się stać. co wynika z tego eksperymentu? że mało
                                                  > kto jest odporny na władzę, tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. totalitaryz
                                                  > my
                                                  > są dla mnie fenomenem przede wszystkim psychologicznym, nie politycznym.

                                                  Warto znać takie psychologiczno-socjologiczne reakcje .
                                                  Warto skupić się jeszcze nad taką drobną uwagą , że w liberalnej gospodarce
                                                  eliminujesz jakiekolwiek zależności typu "Zimbardo" .
                                                  Po pierwsze , nikt nie płaci w takiej gospodarce (znacząco) powyżej Twojej ceny
                                                  rynkowej (patrz odwrotność: polskie ZUSy i cały ten cyrk) . Skutek tego jest
                                                  taki , że jesteś w stanie znaleźć nową pracę niemal natychmiast (jeśli nie
                                                  wybrzydzasz) . Każde opłacanie pracownika znacząco powyżej "ceny rynkowej"
                                                  zakłóca równowagę na rynku i wprowadza bezrobocie .
                                                  Po drugie , powyższe powoduje , że trudno wpaść w rolę ofiary mobbingu ,
                                                  molestowania itd. . Po prostu , jeśli godzisz się na poniżanie w pracy , to
                                                  dlatego , że pracodawca opłacił Cię do tej roli ("zniosę to , bo daje mi trzy
                                                  razy tyle niż zarobiłabym w innej pracy") .

                                                  > feminizm wydaje ci się absurdalny- a nie jest absurdalny- bo wywodzi się przede
                                                  > wszystkim z uczuć, nie z chęci rozgrywek polit. argumenty emocjonlne alezy
                                                  > szanować, nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz.

                                                  Wiem , że wywodzi się przede wszystkim z uczuć . Stąd to NIEDOSTRZEGANIE
                                                  właściwej skali i proporcji .
                                                  Nie obrażam rozmówczyń , nie rzucam w nie inwektywami - polemizuję z
                                                  przedstawianymi argumentami .
                                                  Nie jest tak , że wizja wywodząca się "z samego serca" powinna być realizowana i
                                                  powinna organizować życie społeczeństw .
                                                  To tak jak z ofiarami Pinocheta . Ci młodzi ludzie tworzący "z serca" "świetlaną
                                                  ideologię" dla chilijczyków zostali zabici przez wojsko Pinocheta . Czy powinni
                                                  być bardziej uszanowani , co najwyżej skopani "aby im w pięty poszło i nie robili
                                                  głupot" ? Jasne , tylko są sytuacje "podbramkowe" , w których pozostaje , albo
                                                  poradzić sobie z sytuacją , albo wycofać się i pozwolić , aby gorącogłowi
                                                  twórcy "świetlanej przyszłości Chile" doprowadzili kraj do upadku , nędzy i w
                                                  konsekwencji do "ofiar zaniechania" (rokrocznie większych niż liczba ofiar junty
                                                  Pinocheta) .

                                                  Po prostu , beztrosko można nie analizować EFEKÓW swoich działań siedząc przed
                                                  komputerem i chrupiąc chipsy (po co mi tu te komputery , opowiadanie o Billu
                                                  Gatesie - "sprawiedliwość" musi być i to nas teraz trapi) . Pewna rozmówczyni
                                                  Malwina , na tym forum pisała "można być nierozsądnym i stanowić dyskutanta ,
                                                  wszystko można (...) , jesteśmy tylko przelotnym pyłem na tej planecie" .
                                                  Niestety , mniejszy dystans do rzeczywistości uzyskałaby ta niekoniecznie
                                                  rozsądna dyskutantka , gdyby musiała harować przez 14godzin na dobę , gdyby
                                                  wiedziała , że jej niedożywione dzieci właśnie chorują z przeziębienia a jedno
                                                  umiera na gruźlicę i nic na to nie może poradzić .

                                                  Pozdrawiam
                                                  Darr
                                                  • Gość: zula Re: o ideologiach i kontrowersjach IP: *.leased-02.binet.pl 07.07.02, 22:47
                                                    > Czyim kosztem ? Indian ? Wchodzenie wstecz i rozpamiętywanie krzywd do niczego
                                                    > nie prowadzi .

                                                    Jasne, ale można grać fair. Chciałabym żyć w kraju, który gra fair, i mogłabym
                                                    być z niego dumna. mam świadomość mojego naiwnego, idealistycznego podejścia, ale
                                                    nie ma powodów, dla których miałabym z niego zrezygnować.

                                                    > Zdajesz sobie sprawę , że bez kolonizacji Ameryki , Indianie żyli by tam teraz
                                                    > na
                                                    > poziomie Pigmejów z afrykańskiego buszu ,

                                                    to źle? uważasz, że to, co się stało, było superrozwiązaniem? teraz ty osądzasz
                                                    historię dla swoich korzyści, gdybasz- nie wiesz co by było.

                                                    > a Europa , być może , wysyłała by im
                                                    > pomoc żywnościową w ramach akcji "uratujmy milion głodujących indian".

                                                    1) nie sądzę. ameryka to nie afryka.
                                                    2) to w zaden sposób nie usprawiedliwia kolonizacji. nasza (białych
                                                    europejczyków) perspektywa jest wygodna- dobrze ocenia się z tej pozycji
                                                    najnędzniejsze karty historii, prawda?

                                                    > Pragmatyzm jest w pewnym stopniu doktryną filozoficzną , która ocenia prawdziwo
                                                    > ść
                                                    > teorii i innych doktryn filozoficznych na podstawie efektów ich realizacji .

                                                    istnieje równiez inna doktryna- że prawda nie istnieje. Żadnej "jedynej słusznej
                                                    drogi". wydaje się ona małopraktyczna- ale jednak- dzięki niej łatwej zrozumiec,
                                                    ze twoja wizja liberalizmu, pragmatyzmu itd itp jest możliwa wyłącznie w układzie
                                                    jednostek takich samych jak ty i tobie podobnych- poniewaz tylko ta grupa bedzie,
                                                    na jakimś tam podstwowym poziomie, szczesliwa, ponieważ jej pragnienia beda
                                                    respektowane i zaspokajane, i nastąpi to czyimś kosztem. i najłatwiejszymi
                                                    najgorszym rozwiązaniem jest shomogenizowanie społeczeństwa= podobne cele i
                                                    pragnienia wszystkich jednostek. i ponownie kłania sie orwell.

                                                    > ale nie da się interpretować "po swojemu"
                                                    > DŁUGOFALOWYCH EFEKTÓW . Dlatego padł "realny socjalizm" , dlatego nawet Arabowi
                                                    > e
                                                    > przestają wierzyć w odstraszającą moc słowa "dżichad" (mierne efekty stosowania
                                                    > )
                                                    > itd.

                                                    bardzo to racjonalizujesz. totalitaryzm to również, podkreślam to ponownie,
                                                    fenomen psychologiczny (ludzie ludziom zgotowali ten los itp).

                                                    > Warto znać takie psychologiczno-socjologiczne reakcje .
                                                    > Warto skupić się jeszcze nad taką drobną uwagą , że w liberalnej gospodarce
                                                    > eliminujesz jakiekolwiek zależności typu "Zimbardo".

                                                    zimbardo to nazwisko. jego badania dotyczyły LUDZI- ci ludzie byli studentami
                                                    wychowanymi w wolnym kraju, rzadzanym przez liberalną gospodarkę- ich zachowanie
                                                    powinno więc być wolne od totalitaryzmów, liberalne- jest bowiem takim samym
                                                    produktem kultury, jak hamburger! a jednak!
                                                    w każdym z nas to jest, niezaleznie od gospodarki! wnioski wyciagnij sam.

                                                    > Nie jest tak , że wizja wywodząca się "z samego serca" powinna być realizowana
                                                    > i powinna organizować życie społeczeństw.

                                                    ale powinna być respektowana, co znalazłoby odzwierciedlenie w prawie, w mediach,
                                                    w szkole, w stopniowej przemianie mentalnosci i tylko o to chodzi. a nie tylko
                                                    konstytucja i jej praktyczne zaprzeczenia na każdym kroku.

                                                    > Po prostu , beztrosko można nie analizować EFEKÓW swoich działań siedząc przed
                                                    > komputerem i chrupiąc chipsy (po co mi tu te komputery , opowiadanie o Billu
                                                    > Gatesie - "sprawiedliwość" musi być i to nas teraz trapi).

                                                    można dyskutować o ciekawych rzeczach, albo oblewac kogo popadnie żółcią- tak już
                                                    (niestety i stety) jest na forum...

                                                    > Malwina , na tym forum pisała "można być nierozsądnym i stanowić dyskutanta ,
                                                    > wszystko można (...) , jesteśmy tylko przelotnym pyłem na tej planecie" .

                                                    malwinie chodziło o to (LIBERALIZM!) że może miec takie poglądy jakie chce, to
                                                    był jeden z jej argumentów; nie napisała, że sama jest nierozsądna- to był tylko
                                                    przykład. poglądy to poglady- każdy ma własne.

                                                    > Niestety , mniejszy dystans do rzeczywistości uzyskałaby ta niekoniecznie
                                                    > rozsądna dyskutantka , gdyby musiała harować przez 14godzin na dobę , gdyby
                                                    > wiedziała , że jej niedożywione dzieci właśnie chorują z przeziębienia a jedno
                                                    > umiera na gruźlicę i nic na to nie może poradzić .

                                                    oczywiście- ale być może ona jest na tyle zdolna, że pracuje głową a nie rękami,
                                                    do tego krótko, i ma czas na dochodzenie do własnych wniosków i kłócenie się w
                                                    ich obronie na forum. to jest osiągnięcie, nie wada, że ktoś ma wolny czas, sam
                                                    decyduje o swoim rozwoju bądź o chęci leniuchowania.
                                                  • darr.darek Re: o ideologiach i kontrowersjach 08.07.02, 12:11
                                                    Gość portalu: zula napisał(a):
                                                    > > Zdajesz sobie sprawę , że bez kolonizacji Ameryki , Indianie żyli by tam t
                                                    > eraz
                                                    > > na
                                                    > > poziomie Pigmejów z afrykańskiego buszu ,
                                                    >
                                                    > to źle? uważasz, że to, co się stało, było superrozwiązaniem? teraz ty osądzasz
                                                    > historię dla swoich korzyści, gdybasz- nie wiesz co by było. (...)
                                                    > 1) nie sądzę. ameryka to nie afryka.


                                                    Po to jest WIEDZA , aby przewidywać "co będzie" i "co prawdopodobnie byłoby" .
                                                    W zwrotnikowych strefach Ameryki Południowej , idianie rzeczywiście posiadali
                                                    jakąś cywilizację , KTÓRA UPADŁA NA DŁUGO PRZED PRZYBYCIEM KOLUMBA !
                                                    W Ameryce Północnej (obecne obszary USA) nie było żadnej cywilizacji , która
                                                    pretendowałaby do wywyższania się ponad Pigmejów !

                                                    > 2) to w zaden sposób nie usprawiedliwia kolonizacji. nasza (białych
                                                    > europejczyków) perspektywa jest wygodna- dobrze ocenia się z tej pozycji
                                                    > najnędzniejsze karty historii, prawda?

                                                    Były bardziej nędzne ! Twój(i mój) praprapraprapra(...)dziadek (:-/ mieliśmy
                                                    wspólnego , serio) wytukł był w Europie Neardentalczyka parędziesiąt tysięcy lat
                                                    temu . Nawet NIE MA (coż uczyniliście podstępni , szowinistyczni faceci!)
                                                    potomków Neardentalczyka , aby móc przynać im jakieś punkty przy podejmowaniu
                                                    pracy (ich kandydatura byłaby rozpatrywana przed kandydaturą białego ,
                                                    heteroseksualnego mężczyzny) .

                                                    > > Pragmatyzm jest w pewnym stopniu doktryną filozoficzną , która ocenia praw
                                                    > dziwo
                                                    > > ść
                                                    > > teorii i innych doktryn filozoficznych na podstawie efektów ich realizacji

                                                    > istnieje równiez inna doktryna- że prawda nie istnieje. Żadnej "jedynej słusznej
                                                    > drogi". wydaje się ona małopraktyczna- ale jednak- dzięki niej łatwej zrozumiec
                                                    > ze twoja wizja liberalizmu, pragmatyzmu itditp jest możliwa wyłącznie w układzie
                                                    > jednostek takich samych jak ty i tobie podobnych- poniewaz tylko ta grupa bedzie
                                                    > na jakimś tam podstwowym poziomie, szczesliwa, ponieważ jej pragnienia beda
                                                    > respektowane i zaspokajane, i nastąpi to czyimś kosztem. i najłatwiejszymi
                                                    > najgorszym rozwiązaniem jest shomogenizowanie społeczeństwa= podobne cele i
                                                    > pragnienia wszystkich jednostek. i ponownie kłania sie orwell.

                                                    Spojrz dalej !!! Gdyby partialchalna, brutalna , szowinistyczna (po prostu ,
                                                    beznadziejnie męska) cywilizacja nie stworzyła podwalin w takim kształcie jak
                                                    obserwujesz , wszystkie przytaczane przeze mnie historie o : 14-godzinnej pracy ,
                                                    umieraniu z głodu i chorób , strachu przed bandytyzmem czy sąsiednim plemieniem
                                                    Irokezów ... byłyby Twoim udziałem ! Nie mówiłabyś , że historię Ameryki Płn. i
                                                    świata można by rozpatrywać w z "własnego , subiektywnego pragmatyzmu" .

                                                    Pomyśl sobie , gdyby w Afryce żyła biała większość , a np. 30-procentowa czarna
                                                    mniejszość jeżdżąc do pracy VolksWagenami , Fordami po płatnych 8-pasmowych
                                                    autostradach , psioczyłaby , że :
                                                    - ma zbyt mały udział zarządzie lokalnych oddziałów VW i Forda ;
                                                    - te 8-pasmowe autostrady nie są wykonywane przez rodzime firmy , a przez
                                                    koncerny z Europy (dokąd powinno się wypędzić i koncerny i całą białą większość) .
                                                    Ekstrapolując Twoje poglądy , przyklaskiwałabyś emancypacyjnym dążeniom czarnych
                                                    i dostrzegałabyś "paranoję sytuacji" , że to czarni powinni być dumni z
                                                    pręznego , najbogatszego kontynentu : Afryki . Biała patrialchalna kultura jest
                                                    Afryce potrzebna jak rybie rower !
                                                    Koniec marzeń , rozwiej wizję afrykańskich autostrad przecinających kontynent -
                                                    spójrz na to co jest !

                                                    > zimbardo to nazwisko. jego badania dotyczyły LUDZI (...)

                                                    Znam ten eksperyment , "studiowałem go" już ponad 10 lat temu .

                                                    > w szkole, w stopniowej przemianie mentalnosci i tylko o to chodzi. a nie tylko
                                                    > konstytucja i jej praktyczne zaprzeczenia na każdym kroku.

                                                    Ta tzw. "feministyczna przemiana mentalności" jest "najciekawszym" ;-) elementem
                                                    feminizmu ! Szkoda , że nie chce mi się dyskutować otej "przemianie" ;-) .

                                                    Co jest zaprzeczeniem konstytucji , że skorumpowane prawo-polityka wypuszcza
                                                    bandytę Słowika . Czy też to , że każdemu należy się minimum 2000zł/m-c (wg
                                                    Leppera) ?

                                                    > malwinie chodziło o to (LIBERALIZM!) że może miec takie poglądy jakie chce

                                                    Jasne . Tylko właśnie dla zachowania liberalizmu należy niedopuszczać
                                                    do "polityki" kogokolwiek kto zagraża utrzymaniu WOLNOŚCI i PRAWA . W skrajnych
                                                    sytuacjach lepiej rozstrzelać tysiące rebeliantów niż dopuścić do tego , że
                                                    kilkadziesiąt milionów ludzi będzie płaciło przez kilka pokoleń swoją nędzą i
                                                    poniżeniem . To nie jest teoretyzowanie - to się dzieje dookoła Ciebie !!!

                                                    > > Niestety , mniejszy dystans do rzeczywistości uzyskałaby ta niekoniecznie
                                                    > > rozsądna dyskutantka , gdyby musiała harować przez 14godzin na dobę , gdyb
                                                    > y
                                                    > > wiedziała , że jej niedożywione dzieci właśnie chorują z przeziębienia a j
                                                    > edno
                                                    > > umiera na gruźlicę i nic na to nie może poradzić .
                                                    >
                                                    > oczywiście- ale być może ona jest na tyle zdolna, że pracuje głową a nie rękami

                                                    Obudź się ! Nie mówię o "niezdolnych" , którzy "sami siebie skazali na nędzę" .
                                                    Mówię o realizacji rzeczywistości typu Korea Północna .

                                                    Pozdrawiam Darr
                      • Gość: yoyo Re: o chorobie spoleczenstwa IP: 213.25.31.* 04.07.02, 10:08
                        Gdyby feminizm w Polsce miał takie efekty jak w USA - niczego więcej nie
                        mogłabym sobie życzyć.
                        Tam jest normalne, że facet zajmuje się dziećmi na równi z żoną. A za
                        molestowanie się cięzko płaci.
                        • Gość: soso prosze was IP: 195.41.66.* 09.07.02, 08:23


                          Prosze Was wszystkich, nie wdawajcie sie w dyskusje z Darrem. On psuje kazdy
                          watek wklepujac wszedzie RYNEK, ktory jest jego bogiem. A facet przy okazji
                          pieprzy dyrdymaly. Otoz jezeli klient ma prawo do uczciwej ceny i do jakosci
                          towaru to zaden RYNEK tego nie reguluje. Do tego potrzebne jest prawo. Darr,
                          zycze ci z calego serca abys wydal mase pieniedzy na nie samochod a produkt
                          samochodopodobny a potem zostal sam ze swym problemem bez gwarancji, praw
                          klienta, bys w ramach tego RYNKU na drugi raz nie kupil samochodu tej marki. Juz
                          to przerabialismy. Kiedys rozwodziles sie o tym, ze ludziom nie jest potrzebne
                          zadne ubezpieczenie i nie chcesz zadnego solidaryzmu spolecznego - niech zdychaja
                          pod plotami ci, ktorzy ulegli wypadkom samochodowym, niech zyja w nedzy, niech
                          nie napelniaja sobie kieszenie firmy ubezpieczeniowe - pamietasz? Zachoruj na
                          AIDS i potem pisz dalej o swym RYNKU!



                          Co do meritum: W sadzie nie istnieje prawda jako taka ale 'prawda sadowa'.
                          Podobnie w sadzie nie ma kobiet prokuratorow czy mezczyzn adwokatow a sa
                          prokuratorzy i adwokaci. Ci ludzie duzo bardziej utozsamiaja sie w pracy ze swym
                          zawodem niz z plcia. To jest naturalne i zrozumiale. Probowanie odowolywania sie
                          do ich plci jest nieporozumieniem! Jaki to solidaryzm spoleczny maja okazywac
                          kobiety?! Mezczyzni?! To chyba kpiny. Mowimy o sadzie i prawie do sprawiedliwego
                          wyroku.

                          Teraz jeszcze o tym molestowaniu - otoz jest to sprawa oceny indywidualnej, co
                          jest molestowaniem a co nie i lezy ze tak powiem w kompetencji osob, ktorych
                          dotyczy. Sek w tym, ze cos co dotad nie bylo molestowaniem moze stac sie nim za
                          chwile bo inne okolicznosci sie zmienily. I to jest wlasnie sedno sprawy. W sumie
                          wiec prawo dotyczace molestowania dotyczy mniej czy wiecej tylko takich
                          przypadkow, kiedy to jedna strona jest, uzyjmy tego uproszczenia, naduzywana, czy
                          to slownie czy to fizycznie ale wbrew swej woli.
                          Trudniejszy przypadek to taki, kiedy zaistniale w przyzwalajacej lub wrecz
                          oczekiwanej atmosferze fakty zostaja pozniej interpretowane jako molestowanie bo
                          cos tam sie stalo lub komus sie odwidzialo. Ta sytuacja nie powinna byc wedlug
                          mnie podciagana pod prawo o molestowaniu ale jak z tego wybrnac?
                          Jakims rozwiazaniem bylo by uznanie, ze molestowanie jest molestowaniem jezeli
                          jest zglaszane natychmiast a wszelkie 'odroczone' fakty nie sa brane pod uwage. W
                          koncu wiemy, co jest molestowaniem a co nie.

                          I na koniec cos z obyczajowosci - kultura firmy. Tu, gdzie pracuje duzo sie mowi
                          o 'kulturze firmy'. Firma ksztaltuje pewien bardzo rygorystyczny choc w czesci
                          nie pisany szablon zachowan. Nie jest akceptowana zadna pornografia w
                          komputerach, zedne sexobrazki na scianach, zadne aluzje erotyczne w rozmowach,
                          mailach czy kontaktach z osobami z poza firmy. Wszyscy wobec wszystkich sa wiecej
                          niz uprzejmi i mili. To jest tak wyeksponowane zachowanie i tak adorowane przez
                          wszystkich, ze zadne tam molestowanie nie pasuje do tego kanonu. Nawet pary
                          zyjace na codzien pod jednym dachem w pracy nie okazuja zadnych czulosci. Praca
                          to jest praca i obowiazuje peien model bezpiecznych zachowan. Wtedy jest niemal
                          niemozliwe, by pan stosunkowal sie z pania gdzies tam w zakamarkach firmy (co
                          bylo wspaniale do wczoraj a dzis stalo sie molestowaniem). Na takie dzialania
                          jest miejsce w parku, w samochodzie, w lozku, na plazy ale nie w firmie!!!! Firma
                          jest czyms powaznym i godnym szacunku. Mysle, ze Polsce takze przydalo by sie
                          takie podniesione na piedestal myslenie o miejscu pracy a wiele tajemniczych
                          spraw stalo by sie oczywistymi. No i w pracy wszystko jest jawne, wszyscy sa no
                          oczach wszystkich - to takze bardzo pomaga w odnalezieniu sie. Nie bylo by
                          wiekszego nietaktu jak zamknac sie na klucz w pokoju.

                          pzdrw

                          soso
                          • uli powiew rozsądku 09.07.02, 10:16
                            fajnie że piszesz, już myślałam, ze rzuciłeś to forum.
                            zazdroszczę ci tej polityki kulturalnej firmy...mnie chyba najbardziej wkurzają
                            te kalendarze z gołymi pannami w oficjalnych miejscach...to jest obleśne, brr.
                            o liberalizmie, rynku itd itp już nie piszę:-)

                            uli- zula
                          • darr.darek soso , najpierw myśl , potem proś 09.07.02, 16:09
                            Gość portalu: soso napisał(a):
                            > Prosze Was wszystkich, nie wdawajcie sie w dyskusje z Darrem. On psuje kazdy
                            > watek wklepujac wszedzie RYNEK, ktory jest jego bogiem.

                            Rynek nie jest Bogiem , ale jest odzwierciedleniem bezpośredniego
                            NIEPRZYMUSZONEGO kontaktu kupującego i sprzedającego . Tylko na RYNKU szary
                            konsument może ustawiać rzeczywistość wg własnych potrzeb i tylko na rynku
                            konsument może likwidować korupcję i złodziejstwo . I TO WSZYSTKO !

                            > A facet przy okazji
                            > pieprzy dyrdymaly. Otoz jezeli klient ma prawo do uczciwej ceny i do jakosci
                            > towaru to zaden RYNEK tego nie reguluje.

                            Soso , nie chcę się zniżać , ale pie***sz i nawet nie zdajesz sobie z tego
                            sprawy . Co ty pleciesz ?! "Klient ma prawo do uczciwej ceny i jakości towaru to
                            zaden RYNEK tego nie reguluje" ! Pomyśl , co ty pleciesz !!! Czy uczciwa cena i
                            jakość , to cena i jakość Toyoty Avensis ? Dużo taniej od Mercedesa , dużo niższa
                            usterkowość . A Mercedes ma nieuczciwą cenę i jakość ???! A Polonez ma uczciwą
                            (???) cenę a nieuczciwą jakość ?????!!
                            Soso , nie chcę Cię obrażać , ale zdolności do analizy i syntetyzowania
                            informacji masz na poziomie podstawówki (nie przejmuj się , 90% parlamentarzystów
                            prezentuje podobne zdolności) .
                            GDZIE TY WIDZIAŁEŚ "PRAWO" , KTÓRE NAKAZAŁO TOYOCIE ROBIĆ SILNIKI PRZEJEŻDŻAJĄCE
                            BEZ REMONTU 500.000km ???
                            GDZIE TY WIDZIAŁEŚ "PRAWO" , KTÓRE NAKAZAŁO TOYOCIE USTALIĆ CENĘ PONIŻEJ CENY
                            ŚREDNIEGO MERCEDESA ????
                            GDZIE TY WIDZIAŁEŚ "PRAWO" , KTÓRE NAKAZAŁO NIEKTÓRYM PRODUCENTOM STOSOWAĆ 3 LATA
                            GWARANCJI , JEŚLI "PRZYJĄŁ SIĘ" ZWYCZAJOWO 1 ROK ?????

                            > Do tego potrzebne jest prawo. Darr,
                            > zycze ci z calego serca abys wydal mase pieniedzy na nie samochod a produkt
                            > samochodopodobny a potem zostal sam ze swym problemem bez gwarancji, praw
                            > klienta, bys w ramach tego RYNKU na drugi raz nie kupil samochodu tej marki.

                            Gwarancja jest UMOWĄ CYWILNOPRAWNĄ i może być Przez Prawo Cywilne egzekwowana .
                            Dokładnie tak samo jak umowa na wykonanie domu może skutkować procesem cywilnym
                            ("zapłaciliśmy a nie wykonano dzieła" lub "wybudowaliśmy dom a nie otrzymujemy
                            zapłaty") . LIBERALIZM NIE WYLUCZA PRAWA , WRĘCZ PRZECIWNIE , TAK JAK DĄŻY DO
                            NAJKORZYSTNIEJSZEJ WERSJI RYNKU (czyli WOLNEGO RYNKU) , TAK LIBERALIZM DĄŻY DO
                            STANOWIENIA SKUTECZNEGO (czytaj : m.in. SUROWEGO) PRAWA !

                            ALE TE : SAMOCHODY , SAMOLOTY , TV-SAT I DRAPACZE CHMUR , NIE POWSTAŁY Z WYMOGÓW
                            PRAWA , A Z KONSUMENCKICH POTRZEB , KTÓRYCH NIE ZDEPTAŁ ŻADEN "REGULATOR" RYNKU !


                            > Juz
                            > to przerabialismy. Kiedys rozwodziles sie o tym, ze ludziom nie jest potrzebne
                            > zadne ubezpieczenie

                            Soso , już wtedy napisałeś to samo i już wtedy pisałem Ci , abyś czytał uważnie .
                            Do tej pory nie posłuchałeś rady . GDZIE PISAŁEM , ŻE "ludziom nie jest potrzebne
                            zadne ubezpieczenie" ????

                            > i nie chcesz zadnego solidaryzmu spolecznego

                            "Solidaryzm społ" to taki eufemizm na kradzież Twoich pieniędzy w majestacie
                            prawa .

                            > - niech zdycha
                            > ja
                            > pod plotami ci, ktorzy ulegli wypadkom samochodowym, niech zyja w nedzy, niech
                            > nie napelniaja sobie kieszenie firmy ubezpieczeniowe - pamietasz? Zachoruj na
                            > AIDS i potem pisz dalej o swym RYNKU!

                            Gdzie ja pisałem , że nie należy pomagać najbiedniejszym ???? Wręcz
                            przeciwnie !!! Pomoc dla najbiedniejszych to NIE WIĘCEJ NIŻ 1% PKB (jeśli jest
                            więcej , oznacza to rozpanoszone złodziejstwo) ! Ja podkreślam , że marnowane
                            jest conajmniej 30% PKB ! 1% na najbiedniejszych powinien być !

                            Pozdrówka Darr
                            P.S. Podoba mi się Twój opis problemu molestowania . Firma sama ustala pewną
                            kulturę współpracy i bez angażowania choćby jednego składu sędziowskiego -
                            problemu nie ma !!!


                            • Gość: soso Re: soso , najpierw myśl , potem proś IP: 195.41.66.* 10.07.02, 07:46
                              Uzywam pewnych skrotow myslowych bo przypuszczam, ze ludzie je lapia. Niestety
                              nie. To co ty piszesz nie ma nic wspolnego z tym co ja pisze, to nie jest
                              odpowiedz czy rozmowa na ten sam temat. Stad nie ma sensu w to dalej brnac.

                              W prawach konsumensckich mialem na mysli cos oczywisctego - musi byc prawo bo jak
                              nie to nim zadziala rynek to juz bedziesz bosy i goly bo cie oskubia. Nie
                              rozumiesz naprawde o co chodzi?
                              Zakladam firme, ktora produkuje papierowa sandaly wygladajaca jak ecco czy
                              salomon. Wyrzucam na rynek zgarniam forse a to, ze po pierwszym deszczy tlum
                              zezlonych klientow klebi sie pod sklepami? Co mnie to!
                              Jezel nie ma prawa konsumenckiego to nim zadziala rynek i nim nigdy wiecej nikt
                              nie kupi moich sandalow ja juz bede uzadzony na cale zycie :-)
                              Zalapal?
                              Sam rynek jest G wart jezeli nie stoi za tym prawo. I podobnie z twoimi teoriami
                              o pomocy spolecznej. Cokolwiek by sie nie mowilo - w Danii nikt nie umiera pod
                              plotem bo jest wysoka pomoc spoleczna. Ludzie na to ida bo glodny nie kradnie,
                              glodny nie napada na ulicy, itd. W krajach rynkowych jak usa latwiej jest
                              zobaczyc obdartego lumpa na stacji metra czy w parku, ktory bedzie cie zaczepial
                              o dolara na bulke (w domysle alkohol i narkotyki) a nocy przylozy ci z czolka bo
                              potrzebuje. Ja wole jak panstwo sie tym zajmuje poprzez moje podatki dajac takim
                              ludziom pomoc bez tego ogniwa przemocy. Ja wole jak nie jest od takich ludzi
                              policja ale pomoc socjalna. I rozumiem takze tych ludzie w Danii, ktorzy tego
                              chca mimo, ze widza doskonale co to jest RYNEK, twoj bozek. Nie mysl sobie, ze
                              jest to najwyzszy stopien rozwoju spolecznego. Jest to tylko jedna z mozliwosci i
                              niekoniecznie najlepsza dla wszystkich spoleczenstw.

                              Mysli takze i krowa, darr. Chodzi raczej o to, po co sie uzywa glowy i czy
                              dopuszcza sie cos wiecej niz swe utarte schematy. Nie badz taki maciusiopodobny
                              bo przestaniesz nalezec do tego przyjemnego kolka dyskusyjnego :-)

                              pzdrw

                              soso
                              • darr.darek Re: soso , najpierw myśl , potem proś 10.07.02, 11:14
                                Gość portalu: soso napisał(a):
                                > Uzywam pewnych skrotow myslowych bo przypuszczam, ze ludzie je lapia.
                                > W prawach konsumensckich mialem na mysli cos oczywisctego - musi byc prawo bo j
                                > jak nie to nim zadziala rynek to juz bedziesz bosy i goly bo cie oskubia. Nie
                                > rozumiesz naprawde o co chodzi?
                                > Zakladam firme, ktora produkuje papierowa sandaly wygladajaca jak ecco czy
                                > salomon. Wyrzucam na rynek zgarniam forse a to, ze po pierwszym deszczy tlum
                                > zezlonych klientow klebi sie pod sklepami? Co mnie to!

                                Oj , soso , czy Ty naprawdę wierzysz w to co napisałeś ? Myślisz , że konsumenci
                                to stado baranów ? Owszem , szara masa zachowuje się często jak stado baranów w
                                czasie wyborów demokratycznych - DLATEGO , ŻE NIE ROZUMIE TEGO (od dziecka ma
                                wpajane bajki "wybierzmy dobrego polityka z jajami , a zrobi porządek") ! Ta
                                szara masa jednak z chwilą wydawania WŁASNYCH PIENIĘDZY staje sie nadzwyczaj
                                racjonalna i skrupulatnie przyglądająca się czy towar , który chce kupić nie
                                pochodzi od "przekręciarzy" (analizowane są EFEKTY - czy towar ma markę
                                gwarantującą cokolwiek , czy towar ma konkurencyjną cenę , ile stracę jeśli tani
                                towar nie spełni wymogów jakościowych ) . Dlatego , niepotrzebni są kontrolerzy ,
                                bo konsument jest najlepszym kontrolerem I ZAWSZE DZIAŁA W SWOIM INTERESIE (!!!)
                                (spróbuj przekupić konsumenta-kontrolera łapówką , aby kupił nieświeżą wędlinę ,
                                albo wadliwy , drogi samochód ! ) .

                                > Jezel nie ma prawa konsumenckiego to nim zadziala rynek i nim nigdy wiecej nikt
                                > nie kupi moich sandalow ja juz bede uzadzony na cale zycie :-)
                                > Zalapal?

                                Soso , spróbuj zrobić taki przekręt i ustawić się na całe życie ;-)) !!!
                                Soso , ale Ty jesteś naiwny (patrz : opis wyżej) , tysiące "biznesmenów" próbuje
                                bez przerwy robić interesy na naiwności ludzkiej , ale jedyni , którzy
                                robią "prawdziwe interesy" korzystają jedynie z "naiwności" (słono opłaconej)
                                kontrolerów z Urzędu (ktoś "niedopatrzył" , że wysoka akcyza służy tylko gangom
                                spirytusowym , ktoś "niedopatrzył" przekrętów na VAT , ktoś "niedopatrzył" FOZZ
                                itd. itd. itd. ) .
                                Jedyne więcej warte "przekręty" na naiwności ludzkiej robią firmy z
                                ustabilizowaną pozycją . Np. Milka wypuszcza lekkie , malutkie batoniki o cenie
                                nieprzystająco wysokiej w stosunku do "tradycyjnej czekolady" ; firmy
                                samochodowe "wypuszczają" dodatki do ceny podstawowej (dzielone kanapy ,
                                urządzenie robiące pi..pi itd. itd.) , które podwyższają cenę w stosunku do
                                podstawowej np. o 60% (dużo wyższa stopa zysku niż na "podstawowym samochodzie") .

                                Przekręty typu : firmy sprzedające "Systemy do Multilotka" (oczywista bzdura dla
                                naiwnych) - jak sądzisz ile są warte te przekręty ? Byli naiwni , którzy parę lat
                                temu wydawali SWOJE PIENIĄDZE (nie moje !!!) na te "systemy" w kwotach np.400zł
                                za "system" . Aktualnie te "systemy" sprzedawane przez "firmy z telegazety"
                                kosztują 15zł + koszty przesyłki !!! Dalej sądzisz , że znajdując 100 naiwnych ,
                                którzy wpłacą Ci po 15zł , zrobisz "interes swego życia" .
                                PRZECIEŻ TE EWIDENTNE PRZEKRĘTY NIE SĄ NAWET ŚCIGANE PRZEZ PRAWO ! A stanowią
                                ile ? Ułamek pomila PKB ? Gdyby ci CZERWONI "kontrolerzyz Urzędu" marnowali i
                                kradli tylko promile PKB (ach , pomarzyć) , nigdy bym złego słowa nie powiedział
                                na "kontrolerów z Urzędu" .

                                Soso , jaki Ty jesteś naiwny myśląc , że konsument WYDAJĄCY SWOJE PIENIĄDZE kupi
                                każdy chłam . Jaki jesteś naiwny myśląc , że "kontroler z Urzędu" dba o TWOJE
                                PIENIĄDZE .

                                Pozdrówka Darr



                                • Gość: soso Re: soso , najpierw myśl , potem proś IP: 195.41.66.* 10.07.02, 13:39
                                  niestety, nie rozumiemy sie - ty o babie a ja o kalafiorach

                                  Swoja droga zazdroszcze ci, ze nigdy nie kupiles gaci, ktore po pierwszym praniu
                                  pasuja na Wojtka Manna. Niezly z ciebie konsument!

                                  pzdrw

                                  soso
                                  • darr.darek czemu służy RYNEK , czemu służy PRAWO 10.07.02, 14:05
                                    Gość portalu: soso napisał(a):
                                    > Swoja droga zazdroszcze ci, ze nigdy nie kupiles gaci, ktore po pierwszym praniu
                                    > pasuja na Wojtka Manna. Niezly z ciebie konsument!

                                    Kupiłem i gacie i buty i jogurt i napój , które to wszystkie produkty nadawały
                                    się do wyrzucenia .
                                    Tu żaden "kontroler z Urzędu" nie pomógłby . Wręcz przeciwnie , pamiętam czasy
                                    komuny , gdy telewizor kolorowy kosztował 10 pensji i psuł się z częstotliwością
                                    kilka razy na rok , no ale wtedy całą gospodarka była poddana "właściwej
                                    kontroli" , która dbała , "aby ceny i jakość były uczciwe" .
                                    Po prostu , kupując na próbę tańszy jogurt i stwierdzając , że ... to nie może
                                    być jogurt , nie reklamuję beznadziejnego wyrobu , tylko bardziej przekonuję
                                    się , że warto ufać Firmie (a jeśli Firma zrobi "kaszanę" , patrz :
                                    ArturAndersen - to żegnajacie miliardy , które stanowiły rzeczywistą wartość
                                    marki , już tylko stanowiły w trybie przeszłym) .

                                    Z rzeczy nadających się do wyrzucenia po wstępnym użyciu - nie kupiłem :
                                    mieszkania , samochodu . Co istotne , mając sytuację finansową na nienajgorszym
                                    poziomie , kupuję mieszkania używane (tak wyszło) , kupuję samochody używane . Po
                                    prostu ,uważam , że głupotą jest udawanie jestem równie bogaty jak Niemiec ,
                                    Francuz (6-krotne różnice PKB na głowę) , którzy to przez poziom swoich dochodów
                                    ustalają ceny samochodów : wysoką cenę "średniego" , nowego samochodu i szybki
                                    spadek wartości tegoż samochodu w pierwszych 2-4 latach użytkowania .
                                    CZYLI TU ŻADNA GWARANCYJNA UMOWA CYWILNA NIE WCHODZI W WARTOŚĆ TRANSAKCJI !
                                    Kupuję markę Firmy (żadne prawo nie nakazało Toyocie , żeby nie psuła się przez
                                    10lat ) .


                                    Pozdrówka Darr
                                    • darr.darek aha , jeszcze a'propos PRAWA 11.07.02, 11:02
                                      soso napisał:
                                      > Cokolwiek by sie nie mowilo - w Danii nikt nie umiera pod
                                      > plotem bo jest wysoka pomoc spoleczna. Ludzie na to ida bo glodny nie kradnie,
                                      > glodny nie napada na ulicy, itd.

                                      Z tym "nienapadaniem" na ulicy to naprawdę jest tak różowo ???
                                      Nie wiem jakie są wskaźniki przestępczości w Danii , jaki jest wskaźnik
                                      morderstw - może masz jakieś źródło , Soso ?
                                      Jednak z tego co wiem w innym państwie skandynawskim - Szwecji , wskaźnik
                                      zabójstw jest chyba wyższy niż w obecnej Polsce , czyli ponad 2razy wyższy niż w
                                      biednej Polsce z surowym prawem z czasów komuny (jednak nie każda lewica w każdy
                                      działaniu musi być głupia) . Wskaźnik gwałtów w Szwecji jest chyba kilkakrotnie
                                      wyższy niż w Polsce i chyba(niestety zagubiłem źródło), kradzieże i rozboje
                                      również przewyższają polskie wskaźniki .

                                      Oczywiście jeśli przytaczać pozytywne skutki surowego Prawa , to USA nadaje się
                                      jako przykład wyłącznie w kontekście pozytywnych zmian przez ostatnie 20lat (tam
                                      ciągle jest dość wysoka przestępczość , ale kto by 20lat temu pomyślał , że
                                      polski wskaźnik zabójstw zbliży się do wskaźnika USA ?) . Bardziej jako przykład
                                      surowego Praw nadają się kraje takie jak : Singapur (wskaźniki zabójstw
                                      kilkakrotnie niższe niż w Europie) .

                                      Pozdrawiam Darr
    • Gość: Andrzej Przykład kary za molestowanie IP: *.datastar.pl 19.07.02, 21:05
      Ave,
      Poniżej przykład skutecznego stosowania obecnego prawa przy molestowaniu
      seksualnym.
      Andrzej

      Molestowanie na lewicy

      Wojciech Sibilski (19-07-02 19:34)

      Sąd Rejonowy w Sławnie (Zachodniopomorskie) skazał Ryszarda P., byłego szefa
      powiatowego SLD, na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata za
      zmuszanie liderki jednego z kół partyjnych do seksualnego współżycia.

      Seksualna afera w kręgach sławieńskiej lewicy ujrzała światło dzienne 26
      listopada 2001 r. 32-letnia wówczas Kinga K. zawiadomiła prokuraturę i
      pomorskie media, że 58-letni Ryszard P. zmuszał ją do stosunków seksualnych. -
      Od utrzymywania intymnych stosunków uzależniona była moja praca - twierdziła
      pokrzywdzona.

      Ryszard K. oponował: - Owszem, pomagałem tej dziewczynie znaleźć pracę, ale nie
      utrzymywałem z nią żadnych intymnych stosunków. To biedna, słabo wykształcona i
      podatna na różne naciski kobieta. W doniesienie do prokuratury wmanewrowali ją
      moi polityczni przeciwnicy.

      Sąd nie uznał jednak jego wyjaśnień za wiarygodne i po niejawnym procesie
      orzekł: "Winny". Wyrok nie jest prawomocny. Adwokat Ryszarda P. zapowiedział
      odwołanie
      • Gość: Kati Re: Przykład kary za molestowanie IP: 2.4.STABLE* 19.07.02, 21:34
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Ave,
        > Poniżej przykład skutecznego stosowania obecnego prawa przy molestowaniu
        > seksualnym.
        > Andrzej


        Zobaczymy tylko co bedzie dalej. Ciekawam bardzo, choc ten przypadek wydaje sie
        byc niepodwazalny (szczegolnie ze trudno nazwac niewinnie molestowaniem
        zmuszanie od odbywania stosunkow plciowych. To sie chyba gwaltem powinno
        nazywac.)
        Kati

        > Molestowanie na lewicy
        >
        > Wojciech Sibilski (19-07-02 19:34)
        >
        > Sąd Rejonowy w Sławnie (Zachodniopomorskie) skazał Ryszarda P., byłego szefa
        > powiatowego SLD, na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata za
        > zmuszanie liderki jednego z kół partyjnych do seksualnego współżycia.
        >
        > Seksualna afera w kręgach sławieńskiej lewicy ujrzała światło dzienne 26
        > listopada 2001 r. 32-letnia wówczas Kinga K. zawiadomiła prokuraturę i
        > pomorskie media, że 58-letni Ryszard P. zmuszał ją do stosunków seksualnych. -

        > Od utrzymywania intymnych stosunków uzależniona była moja praca - twierdziła
        > pokrzywdzona.
        >
        > Ryszard K. oponował: - Owszem, pomagałem tej dziewczynie znaleźć pracę, ale
        nie
        >
        > utrzymywałem z nią żadnych intymnych stosunków. To biedna, słabo wykształcona
        i
        >
        > podatna na różne naciski kobieta. W doniesienie do prokuratury wmanewrowali

        > moi polityczni przeciwnicy.
        >
        > Sąd nie uznał jednak jego wyjaśnień za wiarygodne i po niejawnym procesie
        > orzekł: "Winny". Wyrok nie jest prawomocny. Adwokat Ryszarda P. zapowiedział
        > odwołanie
        • Gość: yoyo Re: Przykład kary za molestowanie - do Andrzeja IP: 213.25.31.* 02.08.02, 13:35
          No i gdzie te dziesięcioletnie kazamaty ?
    • Gość: Martin model docelowy IP: *.dwi.uw.edu.pl 20.07.02, 14:54
      Jest dla mnie oczywistym, iz musza nastapic zmiany w systemie prawa ulatwiajace
      obrone przed molestowaniem. Dobrze, iz media podejmuja ten temat, bo byc moze
      przyczyni sie to do zmiany spolecznego podejscia do problemu, bo te jest
      jeszcze wazniejsze niz zmiany w prawie. To nie prawnicy, ale ludzie od PR moga
      rozwiazywac problemy na tym tle w sposob cywilizowany. Zreszta, jestem
      przekonany, ze opisane w ostatnich artykulach firmy pluja sobie w brode, ze
      sprawy nie zalatwily jak trzeba, a z ich doswiadczen skorzystaja inni stojacy
      przed problemem w przyszlosci.

      Zanim zacznie sie jednak wprowadzac zmiany systemowe nalezy zadac sobie pytanie
      w jakim kierunku powinny one isc. Szczegolnie nalezy unikac pulapek, w ktore
      wpadli Amerykanie, gdzie plec jest jednak z pierwszych rzeczy 'rejestrowanych'
      w kontaktach miedzyludzkich. Niezamykanie drzwi w pokojach, niewchodzenie do
      windy, jesli znajduje sie tam jedynie kobieta a nie ma kamer i inne drobne
      szczegoly tworzace bardzo niezdrowa atmosfere. Wreszcie cos, co jezy wlos na
      glowie (a glosy takie zauwazylem tez w Polsce) przerzucenie ciezaru dowodu na
      osobe posadzana o molestowanie, jesli nie wprost, to przynajmniej w sposob
      nieformalny. Posadzony o molestowanie seksualne Amerykanin ma szanse wyjscia ze
      sprawy niezbrukany tylko jesli jest w jednoznaczny sposob w stanie dowiesc
      swojej niewinnosci. W kazdym innym wypadku, nawet jesli nie zapadnie orzeczenie
      na jego niekorzysc, sprawa bedzie sie za nim ciagnela przez cale zycie
      zawodowe.
      • Gość: jonka artykuł z 22 sierpnia IP: 213.25.31.* 23.08.02, 10:42
        polecam wywiady z 2 prawnikami (teoretykiem i praktykiem) nt. molestowania w
        prawie polskim w środowej Gazecie.
        NB prokurator która umorzyła sprawę dyrektora Wintherthur została oceniona
        jednoznacznie negatywnie
        • titus_flavius Re: artykuł z 22 sierpnia 25.08.02, 12:22
          Gość portalu: jonka napisał(a):

          > polecam wywiady z 2 prawnikami (teoretykiem i praktykiem) nt. molestowania w
          > prawie polskim w środowej Gazecie.
          > NB prokurator która umorzyła sprawę dyrektora Wintherthur została oceniona
          > jednoznacznie negatywnie

          Ave,
          przesadziłaś z tą "jednoznacznie negatywną oceną". Przecież oni nie znali akt
          sprawy.
          Zresztą decyzja prokuratora I instancji nie zamyka postępowania. Rzekoma
          pokrzywdzona mogła odwołać się do prokuratury okręgowej, a następnie do sądu.
          Czy to zrobiła? Nie? A dlaczego?
          Może jej pomówienia były zbyt słabym dowodem dla sądu i prokuratury?
          Na marginesie, kto zabrania rzekomej pokzywdzonej wnisienia pozwu do sądu
          cywilnego? Fakt, tam przegrywający płaci koszty sądowe. Czyżby obawiała się
          przegranej?
          T.
          • Gość: jonka Re: artykuł z 22 sierpnia IP: 213.25.31.* 26.08.02, 17:12
            titus_flavius napisał:

            > przesadziłaś z tą "jednoznacznie negatywną oceną".
            Cytat (z wypowiedzi dr wypowiadajacego się przeciw wprowadzeniud efinicji
            molestowania do kodeksu)
            "Mówienie w tej sytuacji o konieczności "zaangażowania celesnego" jest
            kuriozalne. Bo cóż to znacze, że ofiara ma być zaangazowana cieleśnie? Jesli
            sprawca, uzyając przemocy, zaknebluje ofierze usta, zwiąże jej ręce i nogi, a
            nastepnie dokona "obcowania "płciowego" lub innej czynności seksulanej to
            równieź - w myśl rozumowania pani prokurator - nie mamy do czynienia ze
            zgwałceniem, bo ofiara nie była zaangażowania cielesnie. Takie uzasadnienie to
            twierdzenie, ze zgwałcenia jako przestępstwa w ogóle być nie może". (...)
            Natomiast w przypadku opisanym przez "Gazetę" miał miejsce kontakt cielesny!
            Więc ja w ogóle nie rozumiem, jak pani prokurator mogła umorzyć sprawę.
            Bardziej klasycznego przypadku zastosowania art. 197 par 2 chyba nie ma."
            > Przecież oni nie znali akt sprawy.
            Nie trzeba znać akt konkretnej sprawy, żeby wiedziec np. ze wybicie okna,
            wejście do mieskania i wzięcie szkatułki z biżuterią należy zakwalifikować jako
            kradzież z włamaniem. BTW, ty też nie znasz, co nie przeszkadza ci pisać
            tekstów typu "Po prostu dowody były za słabe, a pokrzywdzona niewiarygodna".
            > Czy to zrobiła? Nie?
            A skąd wiesz że nie?
            > A dlaczego?
            A może straciła wiarę w sprawiedliwosć? Przy okazji, mi dwa tygodnie temu
            ukradli portfel, i nawet nie zgłosiłam tego na policji, bo nie wierzę ze
            znajdą. czy przez to jestem miej okradziona?
            > Na marginesie, kto zabrania rzekomej pokzywdzonej wnisienia pozwu do sądu
            > cywilnego? Fakt, tam przegrywający płaci koszty sądowe. Czyżby obawiała się
            > przegranej?
            Na marginesie, jeżeli jesteś ignorantem, to nie odzywaj się na temat o którym
            nic nie wiesz. Przed wniesieniem sprawy cywilnej należy zapłacic pewną kwotę
            (8%, potem proporcjonalnie maleje). Jest to skuteczna bariera dochodzenia
            sprawiedliwośći dla ludzi niezbyt zamożnych.
            • titus_flavius Re: artykuł z 22 sierpnia 26.08.02, 21:09
              Gość portalu: jonka napisał(a):


              > Na marginesie, jeżeli jesteś ignorantem, to nie odzywaj się na temat o którym
              > nic nie wiesz. Przed wniesieniem sprawy cywilnej należy zapłacic pewną kwotę
              > (8%, potem proporcjonalnie maleje). Jest to skuteczna bariera dochodzenia
              > sprawiedliwośći dla ludzi niezbyt zamożnych.

              Ave,
              jeżeli wygra, to te koszta płaci pozwany ... Jest to bariera przed pochopnym
              wnoszeniem pozwów. Ale nasza pokrzywdzona jest pewna, że wygra :o).
              A nadto może wystąpić o zwolnienie od kosztów sądowych ...
              T.
              • Gość: jonka Re: sądownictwo w Polsce IP: 213.25.31.* 30.08.02, 10:30
                titus_flavius napisał:

                > jeżeli wygra, to te koszta płaci pozwany ...
                Trzeba zapłacić jescze przed rozpoczęciem sprawy sądowej. Jezeli nie ma z
                czego, to co po świadomości że potem dostałaby zwrot?
                > Ale nasza pokrzywdzona jest pewna, że wygra :o).
                W naszym 'państwie prawa' mozna co najwyzej miec pewnośc, ze się wygrac
                powinno. W tym konkretnym przypadku już pierwszy napotkany pracownik wymiaru
                sprawiedliwości wykazała się niezdolnością do interpretacji przepisów. Niżej
                przekopiowałam kilka autentycznych przykładów zwykłej nieudolności czy wręcz
                bezmyslności polskich sądów:
                "Beniamin zanim się urodził już popełnił przestępstwo - twierdzi sąd w
                Dzierżoniowie
                Beniamin Szczygieł ma 9 miesięcy. Kilka dni temu wyrokiem Sądu Rejonowego w
                Dzierżoniowie został zobowiązany do zapłaty ponad tysiąca złotych za piwo,
                które rzekomo zamówił w jednej z hurtowni.
                - Mój synek zaczyna raczkować. Pije mleko, nie piwo. Na dodatek, jak wynika z
                dokumentów, przestępstwa, o które go oskarżają, miał dokonać zanim się urodził -
                Beata Dańkowska-Szczygieł, mama Beniamina, załamuje ręce.
                Nakaz zapłaty przyszedł pocztą. Kilka dni temu.
                - Gdy otworzyłam kopertę ścięło mnie z nóg. Mój synek został potraktowany jak
                mały oszust, jak jakiś przestępca - mówi mama malucha. W ręku ściska gruby plik
                urzędowych pism, opatrzonych stosownymi pieczątkami. Do natychmiastowej
                zapłaty: 1096 złotych plus odsetki za piwo, 322 złote kosztów sądowych.
                W wózeczku siedzi chłopczyk. Uśmiecha się od ucha do ucha. Gaworzy.
                W postanowieniu sądu jest napisane czarno na białym: Beniamin Szczygieł wziął z
                jednej z hurtowni duży transport piwa i zniknął nie płacąc za towar ani grosza.
                - Z nakazu sądowego wynika, że Beniaminek dokonał całej lewej transakcji w
                październiku ubiegłego roku. A jego jeszcze wtedy na świecie nie było! Urodził
                się miesiąc później, w listopadzie - tłumaczy babcia chłopczyka.
                Nakaz zapłaty za piwo został wydany w postępowaniu zaocznym.
                - Sprawa jest prosta. Jeżeli dłużnik nie płaci za towar, firma, której jest
                winien pieniądze, składa u nas odpowiednie dokumenty: m.in. fakturę VAT-owską,
                wezwanie do zapłaty oraz wszystkie dane dłużnika. Zaocznie, bez wzywania do nas
                dłużnika, wydajemy nakaz zapłaty. Tak też było w tym przypadku. Tylko kto by
                pomyślał, że chodzi o takiego malucha... - mówi Halina Granek-Wojciechowska,
                wiceprezes Sądu Rejonowego w Dzierżoniowie.
                Sędzia tłumaczy, że jej podwładni nie sprawdzają, czy dane zawarte w złożonym
                pozwie są prawdziwe i czy - jak w tym przypadku - nie chodzi o malutkie dziecko.
                - Mamy takich spraw tysiące. Nie bylibyśmy w stanie sprawdzić każdego dłużnika.
                Zresztą nie mamy takiego obowiązku. To należy do osoby, która składa u nas
                dokumenty - mówi sędzia Granek-Wojciechowska.
                (...)
                Rodziców małego Beniamina czeka teraz odkręcanie całej sprawy w sądzie.
                - Okazuje się, że wyrok sądu to wyrok. Mój synek ma już namieszane w papierach.
                Teraz czeka nas bieganina po sądach, tłumaczenie się, wydatki na dojazdy do
                Dzierżoniowa - mówi pani Beata.
                Do sądu, w ciągu 14 dni, musi trafić napisane przez rodziców niemowlaka
                odwołanie od wyroku. - I wtedy, gdy będziemy mieli już sprzeciw
                rodziców, "odkręcimy" całą sprawę. Obiecuję, że zostanie to załatwione
                niezwłocznie i Beniaminek nie będzie już nikomu niczegowinny - zapewnia sędzia.

                Inne prawne absurdy

                Majątkiem 2-latki zajmie się komornik

                Firma z Trójmiasta, która ściąga długi, żąda od dwuletniej Kamili Jaroszewicz z
                podwrocławskiej wsi 93 złote 05 groszy. Grozi, że jeżeli "dłużniczka" nie
                zapłaci, pozwie ją do sądu, a jej "majątkiem" zajmie się komornik. Zaczęło się
                niewinnie. Najpierw Kamilka dostawała pocztą kolorowe gazetki: "Zwierzęta
                świata". Rodzice małej odsyłali je, ale pisemka wracały. Wreszcie z firmy
                ściągającej długi przyszedł list wzywający do zapłaty. Przeczytali go rodzice,
                bo dziecko dopiero uczy się mówić. Kamilka - jak twierdzą "egzekutorzy" -
                zamówiła gazetki w 2000 roku. Miała wtedy... miesiąc.

                Miał płacić alimenty nieznanym kobietom
                47-letni Andrzej P. z Bielska-Białej dostał sądowe pismo, które przyprawiło go
                o zawrót głowy i zagroziło jego 26-letniemu małżeństwu. Komornik Sądu
                Rejonowego w Dąbrowie Górniczej wezwał go, by zapłacił alimenty dwóm kobietom.
                Z pisma, opatrzonego pieczęciami wynikało, że ma dwójkę dzieci - jedno pod
                Bielskiem, drugie w Dąbrowie. Zgadzało się imię, nazwisko i miejsce
                zamieszkania "winowajcy". Potem wyjaśniło się, że komornik ścigał dłużnika o
                takim samym imieniu i nazwisku, ale z innej miejscowości. A dane adresowe p.
                Andrzeja dał komornikowi ZUS w Dąbrowie.

                Spowodował wypadek autem, którego nie ma
                Hieronim K., rencista z Warszawy, został ukarany przez kolegium do spraw
                wykroczeń grzywną za spowodowanie kolizji drogowej (było to dwa lata temu).
                Dodatkowo na pół roku zabrano mu prawo jazdy. Członkowie kolegium stwierdzili,
                że rencista swoim Mercedesem wymusił pierwszeństwo przejazdu. - Nie mam żadnego
                samochodu, a co dopiero Mercedesa. Gdy to się stało, byłem na działce, mam na
                to świadków - zarzekał się Hieronim K., ale to nie pomogło. Dopiero później
                okazało się, że personaliami rencisty posłużył się groźny przestępca. "




    • titus_flavius Polskie prawo a molestowanie 19.09.02, 08:52
      Ave,
      znalazłem ciekawy artykuł na ten temat:


      Molestowanie seksualne w miejscu pracy

      W czasie jednego z wykładów z prawa pracy zwróciła się do mnie (...) z
      pytaniem: Czy obowiązujące w Polsce prawo daje ochronę pracownikom �ofiarom"
      molestowania seksualnego w miejscu pracy? Zainteresowana przedstawiła historię
      koleżanki, młodej ładnej dziewczyny, która znalazła pracę zgodną z jej
      kwalifikacjami, i z bardzo wysokim wynagrodzeniem. Szczęście nie trwało jednak
      długo, bowiem dziewczyna zwróciła na siebie uwagę bezpośredniego przełożonego,
      który w niedwuznaczny sposób zaczął dawać do zrozumienia, iż �spotkał ją ten
      honor", że znalazła się w centrum jego męskiej uwagi. Chłodna postawa
      molestowanej nie odstraszyła zalotnika, wręcz przeciwnie, od frywolnych uwag i
      niedwuznacznych propozycji przeszedł do dotykania, obściskiwania, itp. Te
      przejawy nieposkromionego, i coraz bardziej niepohamowanego pożądania stały się
      tak napastliwe nawet w obecności współpracowników, że zdesperowana dziewczyna
      została zmuszona do wypowiedzenia umowy o pracę.
      Po wysłuchaniu tej opowieści, posypały się pytania następne:
      - Czy sprawca molestowania seksualnego pozostaje w takich sytuacjach bezkarny?
      - Co na to prawo pracy, prawo karne, prawo cywilne?
      Spróbujmy udzielić na nie odpowiedzi, opierając się na przepisach prawa pracy,
      pra­wa cywilnego i prawa karnego.
      Co na to prawo pracy?
      W świetle art. 32 kp każda ze stron może rozwiązać za wypowiedzeniem umowę o
      pracę. W przedstawionym przykładzie molestowana seksualnie dziewczyna złożyła,
      jako osoba pełnoletnia, stosowne oświadczenie woli, i tym samym stosunek pracy
      ustał z upływem okresu wypowiedzenia. Czy zatem problem przestał istnieć z
      chwilą rozstania się sprawcy molestowania seksualnego i jego ofiary?
      Wobec treści art. 87 kc, który mówi: �(...) Kto złożył oświadczenie woli pod
      wpływem bezprawnej groˇby drugiej strony lub osoby trzeciej, ten może uchylić
      się od skutków prawnych swego oświadczenia, jeżeli z okoliczności wynika, że
      mógł się obawiać, iż jemu samemu lub innej osobie grozi poważne
      niebezpieczeństwo osobiste lub majątkowe...� , możemy - zdaniem autora -
      zaryzykować twierdzenie, iż niebezpieczeństwo osobiste dziewczyny dotyczyło
      zagrożenia integralności cielesnej, naruszenia takich dóbr osobistych, jak
      wolność, cześć, dobre imię, itd. Natomiast groˇbą była możliwość
      skompromitowania, utracenia reputacji w środowisku zawodowym, wystawienie na
      śmiech publiczny.
      W tym stanie rzeczy zasadnym byłoby stwierdzenie, iż ofiara molestowania
      seksualnego mogłaby uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli w
      przedmiocie wypowiedzenia umowy o pracę i wrócić do pracodawcy, żądając od
      niego wyciągnięcia konsekwencji dyscyplinarnych w stosunku do sprawcy
      molestowania seksualnego (art. 108 § l pkt l i 2 kp) wobec udowodnionego
      naruszenia przez niego obowiązku przestrzegania zasad współżycia społecznego
      (art. 100 § 2 pkt 6 kp).
      W odwrotnej sytuacji, kiedy to pracodawca byłby stroną inicjującą wypowiedzenie
      umowy o pracę lub rozwiązał stosunek pracy bez wypowiedzenia w trybie art. 52
      kp, pracownica miałaby pełne prawo do odwołania się od tej decyzji do sądu
      pracy (art. 44 kp i następne oraz art. 56 kp i następne), domagając się
      przywrócenia do pracy albo odszkodowania. Przy czym, już na etapie konsultacji
      związkowej obowiązującej pracodawcę w jednym i drugim przypadku rozwiązania
      stosunku pracy (jeżeli pracownik jest reprezentowany przez związki zawodowe), a
      potem w sądzie pracy miałaby możliwość wykazania prawdziwych okoliczności
      zwolnienia.
      Kolejnym trybem, który w powyższej sytuacji może mieć zastosowanie jest art. 55
      § 1 kp, który daje pracownikowi prawo do rozwiązania stosunku pracy bez
      wypowiedzenia, gdy pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych
      obowiązków wobec pracownika (np. w sposób rażący naruszył obowiązujące zasady
      współżycia społecznego niedwuznacznie odnosząc się do pracownika). W takim
      przypadku pracownikowi przysługuje odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia, a
      jeżeli umowa o pracę została zawarta na czas określony lub na czas wykonania
      określonej pracy - w wysokości wynagrodzenia za okres 2 tygodni. Należy przy
      tym pamiętać, że rozwiązanie umowy w ww. trybie nie może nastąpić po upływie
      miesiąca od uzyskania przez pracownika wiadomości o okoliczności uzasadniającej
      rozwiązanie umowy.
      Czy na tym kończą się możliwości prawnego rozwiązania problemu ofiary
      nieszczęsnych zalotów?
      Sprawca przed sądem cywilnym
      Artykuł 24 § l i 2 kc mówiący, iż: �Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone
      cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono
      bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba,
      która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia
      jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i
      w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również
      żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na
      wskazany cel społeczny� oraz: �Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego
      została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na
      zasadach ogólnych...� daje możliwość podjęcia dalszych działań prawnych.
      A zatem, w przypadku wykazania, iż stosowanie różnych form molestowania mogło
      pracownika narazić na utratę zaufania współpracowników, i to nie tylko w
      odczuciu subiektywnym osoby żądającej ochrony prawnej (por. orzeczenie SN z 16
      stycznia 1976 r., II CR 692/75, OSN 1976, poz. 231), można sięgnąć po wyżej
      wymienioną konstrukcję prawną.
      Odpowiedzialność w świetle kodeksu karnego
      Czy kodeks karny w wyżej opisanej sprawie milczy? Otóż, w świetle dyspozycji
      art. 216 kk, który w § l mówi, że: �Kto znieważa inną osobę w jej obecności
      albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga
      do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności...� -
      na pewno nie, ale... Aby konkretne zachowanie stanowiło zniewagę karalną, musi
      ono dotykać danej osoby bezpośrednio. Nieprzyzwoite propozycje, obsceniczne
      gesty, znaki i w ogóle zachowanie się uwłaczające godności pokrzywdzonego muszą
      być wypowiedziane, poczynione w obecności osoby, której dotyczą i przy tym tak,
      aby osoba ta je słyszała lub widziała, natomiast nie jest konieczne, aby wprost
      do niej były skierowane.
      Wyżej wymieniony art. 216 w § 3 kk przewiduje istnienie retorsji i retrybucji
      na tle obrony, o czym winny wiedzieć poten­cjalne ofiary molestowania
      seksualnego. Retorsja polega na wyzywającym zachowaniu się znieważonego (z
      przyczyn oczywistych tematyka molestowania seksualnego nie może ograniczać się
      do naszego przykładu kobiety - ofiary), przy czym pojęcie wyzywającego
      zachowania się oznacza zachowanie oceniane ujemnie (np. wyuzdane prowokacyjne
      pozy), wyzwalające ze strony adresata (molestującego) reakcje o treści art. 216
      kk. Retrybucja natomiast jest swoistą �odpowiedzią" na zachowanie w danym
      przypadku molestującego (np. za klaps w pośladek sprawca zostaje spoliczkowany).
      W tych przypadkach sąd może odstąpić od wymierzenia kary. Wówczas - w pierwszym
      przypadku - sam pokrzywdzony spowodował zajście, co musi być wzięte pod uwagę
      jako ewentualna okoliczność uchylająca karę, a w drugim - sam sobie wymierzył
      sprawiedliwość, co może pociągnąć analogiczne skutki. Ściganie przestępstwa
      zniewagi określonego w art. 216 kk odbywa się z oskarżenia prywatnego.
      Podnosząc tematykę molestowania seksualnego w miejscu pracy należy również
      pamiętać o dyspozycjach art. 199 kk, który brzmi: �Kto przez nadużycie stosunku
      zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do
      obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do
      wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3�. W
      świetle art.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka