Dodaj do ulubionych

Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow

IP: 2.4.STABLE* 23.06.02, 21:38
Ach jakże szczęśliwa się czuję! Za sprawą jednego niezwykle mądrego męzczyzny,
który napisał ten o to felieton:

www2.gazeta.pl/kobieta/1,24467,203694.html

Już nie muszę dyskutować z maćkami, darrkami, tadami, zlotyrybkami, i innymi
wspaniałymi ludźmi. Mam już dość mojej misji nawracania świata na odrobinę
rozsądku (rozsądku-inaczej raczej :)) Felieton jest trochę stary bo sprzed
roku, ale ja trafiłam na niego dziś i dlatego dziś wam go podsuwam.

Ach jacy ci mężczyźni potafią być mądrzy i wspaniali i w ogole cudowni! Ach jak
się rozmarzyłam...
Panie Wojtku- ogromnie dziękuję!!


Obserwuj wątek
    • the_man Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 23.06.02, 22:08
      Z czego się cieszysz głupia feministko? doktor wyjaśnił ci jak się sprawy mają,
      a ta delej ten swój głupi rechot - hormony buzują, co nie?
      • Gość: zula he-man IP: *.leased-02.binet.pl 23.06.02, 22:21
        czy feministce nie wypada się cieszyć, jeśli ktoś podziela jej zdanie? :-)))
        w ogóle bardzo lubię czytać twoje posty, są takie śmieszne:-)))
        miłego wieczoru, weź maczugę i idź uplować kogoś na wieczór:-)
        • the_man Re: he-man 23.06.02, 23:04
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > czy feministce nie wypada się cieszyć, jeśli ktoś podziela jej zdanie? :-)))
          > w ogóle bardzo lubię czytać twoje posty, są takie śmieszne:-)))
          > miłego wieczoru, weź maczugę i idź uplować kogoś na wieczór:-)

          znów ten okołomiesiączkowt rechot imbecylki, od kiedy to zgadzacie się z
          normalnym porządkiem świata?

          • Gość: zula Re: he-man IP: *.leased-02.binet.pl 24.06.02, 11:18
            artkuł jest raczej smutny, ale to miłe, budujace, pocieszajace ze są tacy
            ludzie jak eichelberger:-)
            twój post po raz kolejny mnie rozbawił, gratuluję!
            by the way- nie mówi sie okołomiesiączkowy tylko przedmiesiączkowy, ale
            istotniemasz rację (oczywiscie niechcący) - po miesiączce humor niesamowicie
            się poprawia:-)
            • Gość: KAti Re: he-man IP: 2.4.STABLE* 24.06.02, 18:17
              Gość portalu: zula napisał(a):

              > artkuł jest raczej smutny, ale to miłe, budujace, pocieszajace ze są tacy
              > ludzie jak eichelberger:-)

              no i z tego powodu takam szczesliwa byla, ale nie wszyscy zalapali :)

              > twój post po raz kolejny mnie rozbawił, gratuluję!
              > by the way- nie mówi sie okołomiesiączkowy tylko przedmiesiączkowy, ale
              > istotniemasz rację (oczywiscie niechcący) - po miesiączce humor niesamowicie
              > się poprawia:-)

              Oj, to prawda :) Ale czasem jak sie na nia czeka i czeka i czeka, az... w koncu
              sie pojawia, to dopiero jest radosc :-))

              pzdr.

              • Gość: zula Re: he-man IP: *.leased-02.binet.pl 25.06.02, 12:51
                > Oj, to prawda :) Ale czasem jak sie na nia czeka i czeka i czeka, az... w koncu
                > sie pojawia, to dopiero jest radosc :-))

                ja nawet myślę, ze o psychozie przedokresowej można by było nakręcić jakiś film...

                > pzdr.
                pzdr. rwnż

    • maciej.k1 Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 24.06.02, 10:54
      Artykuł rzeczywiście jest bardzo zabawny, tyle, że ja interpretuję go odwrotnie
      niż Ty.
      • zlotyrybek Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 24.06.02, 13:58
        Kati, Ty to masz jakiś problem. I chyba już wiem jaki. Nie lubisz ludzi, którzy
        maja odmienne poglądy niż twoje. Ty nawet nie lubisz jak pytają, mają
        wątpliwości czy się zastanawiają. A może nie lubisz takich co w ogóle myślą ????
        Nie bój nic - skutecznie ich odstraszasz...
        • the_man Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 24.06.02, 15:31
          zlotyrybek napisał(a):

          > Kati, Ty to masz jakiś problem. I chyba już wiem jaki. Nie lubisz ludzi, którzy
          >
          > maja odmienne poglądy niż twoje. Ty nawet nie lubisz jak pytają, mają
          > wątpliwości czy się zastanawiają. A może nie lubisz takich co w ogóle myślą ???
          > ?
          > Nie bój nic - skutecznie ich odstraszasz...

          Brawo złotyrybek! dokop tym feeeeeeminuchom!!!!

      • Gość: Kati Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: 2.4.STABLE* 24.06.02, 15:56
        Hmmm: akurat ani przed ani okolomiesiaczkowy, ale faktycznie mam jakis dziwnie
        dobry humor. A wasze teksty mnie dodatkowo rozwalaja smiechowo i nawet nie chce
        mi sie odpowiadac. A myslacych ludzi to ja bardzo bardzo lubie zlotyrybku. I
        dzieki zula za wsparcie. Pozdrawiam :))
        • zlotyrybek Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 24.06.02, 16:43
          Szczególnie "myślących poprawnie" :)
          Pa
          • Gość: Kati Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: 2.4.STABLE* 24.06.02, 18:13
            zlotyrybek napisał(a):

            > Szczególnie "myślących poprawnie" :)
            > Pa

            No pewnie :)
          • the_man Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 24.06.02, 18:46
            zlotyrybek napisał(a):

            > Szczególnie "myślących poprawnie" :)
            > Pa

            Dokładnie, masz rację, czyżby jedna inteligentna kobieta? możliwe, wyjatek
            potwierdza regułę.
            • Gość: zula Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: *.leased-02.binet.pl 24.06.02, 21:50
              przypadki są tylko w gramatyce, drogi maczo z małym mózgiem.
    • bes Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 25.06.02, 11:28
      Kati, wspaniały artykulik wyszperałaś, jak świetnie się to czyta:-)
      I jakie to budujące, że to mężczyzna go napisał. Jak czytam sobie wątki o
      feminiźmie (choć akurat do feministek nie należę i nie trawię wojujących
      zaciekłych feministek), zawsze sobie powtarzam, że mężczyźni są ok, nie są
      wrogami kobiet, potrafią trzeźwo i obiektywnie ocenić sytuację, a wyjątek w
      postaci the man'a i kilku jemu podobnych potwierdza regułę.

      bes
      • Gość: zula Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: *.leased-02.binet.pl 25.06.02, 11:48
        bes, sory, ze się wtracam, ale feministki nie walczą ze wszystkimi mężczyznami,
        i nie solidaryzują sie wyłącznie z kobietami, to stereotyp. zastanawiam się
        dlaczego tak dużo kobiet mówi: tak, ten feministyczny artykuł (książka,
        cokolwiek lub ktokolwiek) ma sporo racji, ale ja nie jestem feministką.
        przychodzą mi do głowy różne rzeczy:
        - nie, bo feminizm jest niemodny (...)
        - nie, bo najpierw idee, potem jednak poprzewraca mi się w głowie, przestanę
        depilować nogi, zacznę zmieniać się dzikuskę (ja się nie zmieniłam, podobno
        wyładniałam nawet:-)
        - nie, bo zaden facet mnie nie zechce (ja jestem w szczęśliwym związku)
        - nie, bo bedę źle postrzegana przez otoczenie (mam wielu przyjaciół, którzy
        akceptują, ze nie muszę myśleć tak jak oni)
        - nie, bo feministki to wariatki (nieczęsciej niż w kazdej innej grupie
        społecznej, pomijam osoby które po prostu lubia kogos nienawidzić)

        nie odbieraj tego jako ataku na własną osobę, jestem tylko ciekawa.

        pozdrawiam

        • bes Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 25.06.02, 12:01
          Zula, śmieszne, że na to zwróciłaś uwagę:-)
          Otóż wyjaśniam: moje poglądy są jasno sprecyzowane w tej kwestii: jestem za
          równouprawnieniem kobiet i mężczyzn. Nikomu nie należy się bezwarunkowo coś
          tylko dlatego, że jest mężczyzną albo dlatego, że jest kobietą. Przyznaję, że
          nie jesteśmy tacy sami (kobieta i mężczyzna), ale jesteśmy ludźmi i jesteśmy
          sobie równi. Sorry że tak to topornie ujęłam, ale to tak skrótowo.
          Jakiś czas temu dyskutowałam tu z kimś (facetem) na temat definicji feminizmu,
          i okazało się, że mężczyźni ( to znaczy mój dyskutant) jak słyszą słowo:
          feministka to widzą babę, najlepiej starą zasuszoną albo w typie "herod babę",
          koniecznie musi nienawidzić mężczyzn bez wyjątku i stale być z nimi na stopie
          wojennej, a prawa równouprawnienia egzekwować z takim natężeniem, że prowadzi
          to do absurdu. Skonsultowałam się potem ze swoim mężem i okazało się, że on
          również tak posprzega feministki. Zweryfikowałam swoją definicję i uznałam, że
          w takim razie nie jestem feministką:-)
          Ale poza tym swoje wiem i w kwestii równouprawnienia zdania nie zmieniłam.
          Wiem, zaraz powiesz, że feministki nie mają nic wspólnego z opisem podanym
          przeze mnie wyżej, ale tak naprawdę to pewnie obie wiemy, że te wojujące i
          agresywne wiele złego zrobiły ruchowi feministek, krytykując i mieszając z
          błotem wszystko co męskie.

          bes
          • Gość: Kati Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: 2.4.STABLE* 25.06.02, 12:21
            bes napisał(a):

            > Zula, śmieszne, że na to zwróciłaś uwagę:-)
            > Otóż wyjaśniam: moje poglądy są jasno sprecyzowane w tej kwestii: jestem za
            > równouprawnieniem kobiet i mężczyzn. Nikomu nie należy się bezwarunkowo coś
            > tylko dlatego, że jest mężczyzną albo dlatego, że jest kobietą. Przyznaję, że
            > nie jesteśmy tacy sami (kobieta i mężczyzna), ale jesteśmy ludźmi i jesteśmy
            > sobie równi. Sorry że tak to topornie ujęłam, ale to tak skrótowo.

            Alez moja droga- to wlasnie istota feminizmu, brawo! To nie takie trudne :)

            > Jakiś czas temu dyskutowałam tu z kimś (facetem) na temat definicji feminizmu,
            > i okazało się, że mężczyźni ( to znaczy mój dyskutant) jak słyszą słowo:
            > feministka to widzą babę, najlepiej starą zasuszoną albo w typie "herod babę",
            > koniecznie musi nienawidzić mężczyzn bez wyjątku i stale być z nimi na stopie
            > wojennej, a prawa równouprawnienia egzekwować z takim natężeniem, że prowadzi
            > to do absurdu. Skonsultowałam się potem ze swoim mężem i okazało się, że on
            > również tak posprzega feministki. Zweryfikowałam swoją definicję i uznałam, że
            > w takim razie nie jestem feministką:-)

            A dlaczego nie zweryfikujesz ich definicji, skoro to ich definicja jest falszywa?
            Ostatnio nawet moj profesor z uczelni palnal takiego kwiatka o feministkach, o
            rzekomo faktycznym wydarzeniu - bylo to oczywiscie bardzo dowcipne, ale z prawda
            nie mialo NIC wspolnego. I wiedzialam to z autopsji, a ten pan prof. z ogolno-
            spolecznych mitow:)) To jest wszystko smieszne do kwadratu.
            A kontynuujac watek zuli- ja tez na swojego chlopa nie narzekam, tez podobno
            najbrzydsza nie jestem, gole nogi (TAK, to prawda!!!) i inne miejsca tez :),
            przyjaciol mam sporo, a i za szczegolnie uposledzona psychicznie tez sie nie
            uwazam.

            > Ale poza tym swoje wiem i w kwestii równouprawnienia zdania nie zmieniłam.

            BRAWO!!!

            > Wiem, zaraz powiesz, że feministki nie mają nic wspólnego z opisem podanym
            > przeze mnie wyżej, ale tak naprawdę to pewnie obie wiemy, że te wojujące i
            > agresywne wiele złego zrobiły ruchowi feministek, krytykując i mieszając z
            > błotem wszystko co męskie.

            Prawda jest taka, ze ja nie wiem o jakich ty agresywnych, wojujacych i
            mieszajacych z blotem wszelkie meskosci mowisz. Ja naprawde nie przypominam sobie
            bym kiedys takowa feministke spotkala, albo chociaz o niej przeczytala. Bes- to
            tylko mity- nie ma takich, a jezeli nawet byly lub sa, to na pewno nie sa
            feministkami. Mozesz uwierzyc lub nie,

            Pozdrawiam :)

            > bes

            Kati

            • maciej.k1 Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 25.06.02, 13:00
              Gość portalu: Kati napisał(a):

              > Prawda jest taka, ze ja nie wiem o jakich ty agresywnych, wojujacych i
              > mieszajacych z blotem wszelkie meskosci mowisz. Ja naprawde nie przypominam sob
              > ie
              > bym kiedys takowa feministke spotkala, albo chociaz o niej przeczytala. Bes- to
              >
              > tylko mity- nie ma takich, a jezeli nawet byly lub sa, to na pewno nie sa
              > feministkami.

              Droga Kati,
              chyba masz bardzo selektywną uwagę, albo nie masz żadnych kontaktów z
              feministkami. Rozejrzyj się trochę na tym forum. Zajrzyj np. do wątku "Prawda o
              mężczyznach", gdzie znajdziesz taki oto akapit:

              "Mezczyzni sa nieuczciwi, zadni wladzy, przebiegli, aroganccy, szowinisci,
              wykorzystujacy, i sa zrodlem wszelkich nieszczesc na duza skale na tej ziemi..
              o oprocz tego jedyna rzecz co umia to sie chwalic i wywyzszac nad innymi.. i to
              we wszystkich kulturach. Chyba mezczyzna to najwiekszy blad natury!"

              "Mit" feministki nienawidzącej mężczyzn nie wziął się znikąd, bo same feministki
              solidnie na niego zapracowały.
            • bes Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow 25.06.02, 13:01
              Ha, no rzeczywiście, ja też takiej wojująco-agresywno-antymęskiej feministki
              nie spotkałam w życiu. W takim razie muszę przyznać, że być może uległam sile
              mitu wytworzonego przez męzczyzn w odruchu obronnym:-)
              Akurat mój mężczyzna jest taki średnio konserwatywny w tym względzie. Nie znosi
              feministek (tych własnie o których piszesz, że są mitem). Ja mu się "upieram",
              że jestem feministką w tym pozytywnym znaczeniu, i jakoś tak sobie z tym
              żyjemy, nawet całkiem dobrze. Faktem jest, że jeśli chodzi o codzienność w
              życiu rodzinnym, gdzie najlepiej widać kwestię równouprawnienia, to oboje
              pracujemy, i był okres, gdy ja zarabiałam więcej niż on (teraz odwrotnie, ale
              on ma bardziej odpowiedzialną pracę, o czym bez skrupułów piszę), ale z kolei
              ja się nie "spełniam" w pracy - pracuję bo tak trzeba. Obiadków nie gotuję, bo
              nie mam kiedy, kolację i śniadanko sam sobie zrobi i często mi przyniesie do
              łóżeczka. No cóż, w kwestii prania - pierze pralka, którą oboje uruchomić
              umiemy, ale o prasowanie koszul mnie prosi i ja prasuję:-) Sprzątamy oboje,
              choć on troszkę liberalniej rozumie kwestię czystości:-) z psem wychodzimy
              razem, a dzieci jeszcze nie mamy, ale już deklaruje swoje zaangażowanie w
              proces wychowywania i bardziej chyba oczekuje potomka niż ja... starania
              trwają:-)
              Nie wyobrażam sobie życia z człowiekiem, który nie byłby moim partnerem i
              wyznawał pogląd, że skoro jest mężczyzną, to pewne rzeczy mu się należą z góry.
              Strasznie mnie to wkurzałam, gdy będąc dzieckiem, obserwowałam taki model
              rodziny u swoich rodziców (oboje pacowali).
              Cieszę się, że jest mi dane żyć w takim miejscu i w takich czasach, i żadne
              głosy w rodzaju the man'a nie zmienią faktu, że faceci jego rodzaju mogą sobie
              realizować swój model życia tylko wtedy, gdy znajdą sobie kobietę-ofiarę. I tak
              naprawdę są jakimś paskudnym reliktem poprzednich epok:-)

              pozdrawiam
              bes
              • Gość: zula Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: *.leased-02.binet.pl 25.06.02, 18:12
                mhm, ja myślę, ze zadne skrajności, żadne generalizowania nie są dobre:
                psedofeminizm oparty wyłacznie na nienawiści do rodzaju męskiego i szowinizm w
                wydaniu the-mana to dla mnie ta sama grupa ludzi- którym w zyciu cos nie
                wyszło, i teraz, dla 'równowagi' cieszą się wyłącznie nieszczesciem innych. to
                ci, którzy 'pierwsi rzucili kamieniem', których racja jest jedyna,
                najważniejsza, a racje innych sa po to, zeby nimi gardzic, badź wykorzystywać
                do własnych celów.
                • Gość: Kati Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: 2.4.STABLE* 25.06.02, 21:23
                  Gość portalu: zula napisał(a):

                  > mhm, ja myślę, ze zadne skrajności, żadne generalizowania nie są dobre:
                  > psedofeminizm oparty wyłacznie na nienawiści do rodzaju męskiego i szowinizm w
                  > wydaniu the-mana to dla mnie ta sama grupa ludzi- którym w zyciu cos nie
                  > wyszło, i teraz, dla 'równowagi' cieszą się wyłącznie nieszczesciem innych. to
                  > ci, którzy 'pierwsi rzucili kamieniem', których racja jest jedyna,
                  > najważniejsza, a racje innych sa po to, zeby nimi gardzic, badź wykorzystywać
                  > do własnych celów.

                  Dokladnie tak.
                  Tylko ze caly czas bede sie upierac, ze taka kobieta-szowinistka nie ma z
                  feminizmem nic wspolnego i nawet jezeli uwaza siebie za feministke to jest to
                  ogromna pomylka i krzywda ktora nam wszystkim wyrzadza. Ja tez znam sporo
                  feministek i naprawde nie spotkalam zadnej ktora twierdzilaby, ze faceci sa
                  gorsi, glupsi, itp. Niestety bardzo czesto sie zdarza ze sa jednak naszymi
                  glownymi "oprawcami", bo statystycznie to wlasnie oni sa sprawcami np. przemocy
                  domowej, gwaltow, etc. Ale nie mozna w ogole robic jakichkolwiek uogolnien.
                  To, ze mowimy o nas-kobietach jako o dyskryminowanej grupie spolecznej, nie
                  oznacza rownoczesnie ze nienawidzimy mezczyzn! A to, ze takie glosy sa, dowodzi
                  tylko tego jak gleboki jest wlasnie mit nt. fe funkcjonujacy w spoleczenstwie. I
                  naprawde trudno bedzie nam "odczarowac" to slowo, to jest jasne. I czytam
                  wypowiedz bes, ktora jest typowa postawa feministyczna, a ktorej autorka sama nie
                  chce sie nazwac feministka, bo slowo to jest naladowane seria pejoratywnych
                  skojarzen... To przykre. A wypowiedzi z dzialki "Mezczyzni to ...." nie maja z
                  feminizmem NIC WSPOLNEGO.
                  Ostatnio w programie "rozmowy w toku" pani Drzyzga zapytala feministki co sadza o
                  mezczyznach, na co Kazia Szczuka powiedziala: Jak to o mezczynach, tak w ogole? O
                  wszystkich? Nic. Zupelnie nic.
                • Gość: KAti Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: 2.4.STABLE* 25.06.02, 21:25
                  Wiem ze sie strasznie powtarzam tym wywodem, ale czasem takie rzeczy trzeba
                  tłuc w nieskonczonosc.
                  przepraszam i pozdrawiam :)
                  • Gość: zula Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: *.leased-02.binet.pl 25.06.02, 21:35
                    zgadzam się Kati, słowo na f. jest postrzegane tak samo jak np. słowo 'okres'-
                    jako cos niezręcznego, i do czego głupio się przyznać, pomimo, ze TO ISNIEJE!!!
                    może dla niektórych jest nawet trochę jak pająki:)
                    co jeszcze fajnego mówiły te feministki u ewy Drzyzgi?

                    pozdrawiam aussi
                    • Gość: Kati o programie e.drzyzgi IP: 2.4.STABLE* 25.06.02, 22:07
                      Gość portalu: zula napisał(a):
                      > co jeszcze fajnego mówiły te feministki u ewy Drzyzgi?

                      Oglądałam niecałe, ED czytała angielski poradnik dla żon z lat 50., a wszyscy
                      zgodnie sie z niego śmieli (teksty typu: nie odzywaj sie niepytana, pamietaj ze
                      on po przyjsciu z pracy potrzebuje spokoju, odpoczynku, wiec musisz spelniac
                      wszystkie jego zachcianki, etc). Dziewczyny wciskały gdzie mogły głebokie prawdy
                      nt. naszego spoleczenstwa, statystyk z przemocy i opinii publicznej, ale
                      najwazniejsze dla Drzyzgi bylo i tak: co na TO (czyli feminizm) twoj mąż, jak
                      sobie z tym poradzil twoj chlopak, a czy twoj ojciec byl niedobry dla twojej
                      matki, czyli ogolnie standartowe wywlekactwo sensacyjne spod znaku ewy drzyzgi.
                      PO drugiej stronie "lustra", czyli w jakims osobnym pomieszczeniu siedzieli
                      meżczyzni, ktorzy nad kazdym pytaniem b.dlugo sie zastanawiali i w ogole
                      sprawiali wrazenie nieco przestraszonych. A gdy zostali spytani o to czy im sie
                      podoba model patriarchalny, dostrzeglam w ich oczach wprost przerazenie. Tak
                      jakby nie wiedzieli w ogole o co chodzi. I tylko dwoch chyba sie w ogole
                      odzywalo. Jeden mlody czlowiek powiedzial, ze wykonuje 40% prac domowych: czyli
                      wyrzuca smieci i psa wyprowadza na spacer.
                      Ogolnie program wypadl b. zabawnie.
                      Na koniec jedna pani (ok. 60) powiedziala, ze na starosc dowiedziala sie ze jest
                      feministka. To byl chyba najbardziej pozytywny moment calego programu. No i
                      jeszcze to, ze wszystkie panie f. dostaly kwiatki od panow i zostaly pocalowane w
                      dłonie, na co niektore odpowiedzialy tym samym: pocałowały panów w dłonie. To
                      bylo cudowne :-)
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: zula Re: o programie e.drzyzgi IP: *.leased-02.binet.pl 25.06.02, 22:15
                        koniec suuper:-))))
    • Gość: tad Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.02, 16:12
      Gość portalu: Kati napisał(a):

      > Ach jakże szczęśliwa się czuję! Za sprawą jednego niezwykle mądrego
      męzczyzny,
      > który napisał ten o to felieton:
      >
      > <a
      href="http://www2.gazeta.pl/kobieta/1,24467,203694.html"target="_blank">www2
      > .gazeta.pl/kobieta/1,24467,203694.html</a>
      >
      > Już nie muszę dyskutować z maćkami, darrkami, tadami, zlotyrybkami, i innymi
      > wspaniałymi ludźmi. Mam już dość mojej misji nawracania świata na odrobinę
      > rozsądku (rozsądku-inaczej raczej :)) Felieton jest trochę stary bo sprzed
      > roku, ale ja trafiłam na niego dziś i dlatego dziś wam go podsuwam.
      >
      > Ach jacy ci mężczyźni potafią być mądrzy i wspaniali i w ogole cudowni! Ach
      jak
      >
      > się rozmarzyłam...
      > Panie Wojtku- ogromnie dziękuję!!
      >
      >
      Trochę dziwi mnie ta pochwała kogś wmawiającego kobietom status wiecznych
      ofiar. Ale - może feministki to lubią...
    • Gość: xamel Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: *.nowy-targ.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 16:28
      troche sie boje podpisywac moja xywka bo jak sie zona
      dowie :-))))))))))))))))

      cieszy mnie ze sa kobiety ktore uwazaja sie za feministki
      a nie naleza do tzw. wojujacych feministek
      to troche tak jak z ksiezmi - przeciwnicy kosciola (tu
      tez czesc feministek) jak zobaczy czarna owce tp juz sie
      nie dadza przekonac ze 90% ksiezy to naprawde dobrzy ludzie

      tak samo z biedna feministka - jestescie postrzegane
      przez pryzmat tych wojujacych, ktore sa byc moze w
      mniejszosci

      kiedys rozbawil mnie do lez jeden tekscik
      pan dziennikarz komentowal tekst z jakiegos
      feministycznego pisma :
      bylo tam cos o tym ze patriarchat jest stosunkowo mlody ,
      ze przez 90% czasu trwania ludzkosci obowiazujacym
      systemem byl matriarchat i ze jak rzadzily kobiety to
      bylo tak wspaniale a potem sie zaczely wojny i
      okrucienstwa, cosik w tym tonie
      jako komentaz bylo cos takiego ze nawet jesli to prawda
      to caly postep cywilizacyjny odbyl sie w ostatnich 10%
      trwania ludzkosci pod panowaniem mezczyzn (abstrachujac
      od tego czy nam sie kierunek postepu cywilizacyjnego
      podba czy nie)
      i ze gdyby nie ten postep to pani feministka nie mialaby
      ani komputera do napisania tekstu ani gutenberga
      przepraszam maszyny gutenberga do wydrukowania gazety
      (BTW Gutenberg byla kobieta jak wszyscy wiedza, podobnie
      Zawisza Czarny (dlatego nie odslaniala przylbicy) i
      Joanna D'Arc)

      uwazam ze feministki zrobily duzo dobrego (dla kobiet i
      mezczyzn) ale rowniez duzo zlego - mysle ze wielu
      mezczyzn sie jezy slyszac o feministkach i wcale sie nie
      dziwie - dla niektorych walka o wlasna godnosc polega na
      niszczeniu godnosci innych i nalezy im chyba wspolczuc

      mam jeszcze kilka kontrowersyjnych pogladow, ale musza
      poczekac bo ide do domu zrobic zonie kolacje :-)

      aha i jestem zadeklarowanym antyfeminista - ale
      zdecydowanym zwolennikiem kobiet no i rownouprawnienia

      coz za paradoks ?

      ale rownouprawnienia pojmowanego nieco inaczej - w koncu
      nie jestesmy tazy sami i nie mozna postawic znaku rownosci
      miedzy mezczyzna i kobieta

      ale jak slysze kierownika w pracy ze odzuca cv kobiet bo
      zaraz pojda na urlop macierzynski to mam ochote zostac
      wojujacym feministkiem :-)

      >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


      i tym radosnym akcentem koncze na razie
      antyfeministek X

      • Gość: Kati Re: Do wszystkich antyfeministek/antyfeministow IP: 2.4.STABLE* 08.08.02, 20:43
        Gość portalu: xamel napisał(a):

        > troche sie boje podpisywac moja xywka bo jak sie zona
        > dowie :-))))))))))))))))

        Nie boj sie :-) Na pewno zrozumie ;-)

        > cieszy mnie ze sa kobiety ktore uwazaja sie za feministki
        > a nie naleza do tzw. wojujacych feministek
        > to troche tak jak z ksiezmi - przeciwnicy kosciola (tu
        > tez czesc feministek) jak zobaczy czarna owce tp juz sie
        > nie dadza przekonac ze 90% ksiezy to naprawde dobrzy ludzie

        Jasne, zgadzam sie. Ale wiesz w czym jest najwiekszy problem? W tym, ze tak
        naprawde zadnych strasznych wojujacych i kastrujacych "fe" nie bylo...
        Spalonych stanikow tez nie bylo, a wszyscy przeciwnicy fem. powoluja sie na
        tego typu przyklady.
        Nie wiem, moze jestem glucha i slepa, i sie czepiam :-) Ale jak zyje juz lat
        troche, i czesc z tych przezytych lat spedzam w gronie feministek i feministow
        (czasem fizycznie czasem wirtualnie), chodze na manify i happeningi, tudziez
        festiwale kulturalne, tudziez wyklady i konferencje, etc. gdzie tez mozna sobie
        ten "element" poogladac, to zadnej strasznej, wojujacej i owlosionej nie
        widzialam. Serio serio :-)

        > tak samo z biedna feministka - jestescie postrzegane
        > przez pryzmat tych wojujacych, ktore sa byc moze w
        > mniejszosci

        No wlasnie! Sa w takiej mniejszosci ze az ich wcale nie widac! Cholera no, a ja
        w sumie chcialabym wreszcie jakas taka wojujaca zobaczyc... A ty widziales?
        Masz jakies namiary?

        (...)
        > uwazam ze feministki zrobily duzo dobrego (dla kobiet i
        > mezczyzn) ale rowniez duzo zlego

        zamieniam sie w sluch

        > - mysle ze wielu
        > mezczyzn sie jezy slyszac o feministkach

        A dlaczego? Bo ktos im powiedzial, ze sa straszne, pala staniki, sa lesbijkami?
        Najsmieszniejsze jest to, ze to jest obraz, ktory tkwi tylko w ich glowie.

        > i wcale sie nie
        > dziwie - dla niektorych walka o wlasna godnosc polega na
        > niszczeniu godnosci innych i nalezy im chyba wspolczuc

        Juz o tym gdzies pisalam- nie mam oczywiscie prawa zabraniania komus nazywania
        sie feministka, ale osobiscie uwazam, ze kobieta, ktora gardzi mezczyznami w
        ogole, pisze teksty w stylu (gdzies na tym forum widzialam cos takiego): faceci
        to dranie, klamcy, niewyzyci samcy, kretyni, etc... jest ograniczona umyslowo
        istota, nie moze nazywac sie feministka i tyle. To nie ma nic wspolnego z fem.
        I to jest podstawowy blad- laczenie "meskiego szowinizmu" (?) z feminizmem jako
        kontratakiem czy odwetem, na zasadzie dokladnej odwrotnosci. Totalna porazka.
        Totalne nieporozumienie.

        > mam jeszcze kilka kontrowersyjnych pogladow, ale musza
        > poczekac bo ide do domu zrobic zonie kolacje :-)

        chetnie poznam, lubie kontrowersje :-)

        > aha i jestem zadeklarowanym antyfeminista - ale
        > zdecydowanym zwolennikiem kobiet no i rownouprawnienia

        No to jestes feminista, przykro mi :-)

        > coz za paradoks ?
        >
        > ale rownouprawnienia pojmowanego nieco inaczej - w koncu
        > nie jestesmy tazy sami i nie mozna postawic znaku rownosci
        > miedzy mezczyzna i kobieta

        hmmm... znaku rownosci pod jakimi wzgledami? Feminizm tylko mowi, ze kobieta
        jest tak samo wartosciowym czlwiekiem jak mezczyzna. I ma prawo do
        samostanowienia. I nie mowi, ze mezczyzni tez powinni rodzic dzieci, a kobiety
        pracowac w kopalniach. Choc ja jestem zdania, ze (jesli chodzi o to drugie)
        jesli jakas mialaby ochote to czemu nie. W koncu w wielu kulturach kobiety
        pracuja b. ciezko fizycznie (np. w Tybiecie nosza kosze z kamieniami) i zadna
        krzywda im sie nie dzieje. A w kwestii dzieci- jestem za wiekszymi prawami
        ojcow (np. przy rozwodach). Oni sa koszmarnie dyskryminowani!

        > ale jak slysze kierownika w pracy ze odzuca cv kobiet bo
        > zaraz pojda na urlop macierzynski to mam ochote zostac
        > wojujacym feministkiem :-)

        Hej przeciez o to nam chodzi... To moze jednak zostaniez "feministkiem"? (mowi
        sie feministą, ale feministek też brzmi fajnie :-)

        > >>>>>>>>>>>>>>>>>>>
        > 2>>>>>>><<<<<<<<<<<<&#
        > 60<<<<<<<<<<<<<<<<<<<&
        > #60<
        >
        >
        > i tym radosnym akcentem koncze na razie
        > antyfeministek X

        pzdr.
        Kati- feministka (ktora nie wiedziec czemu jeszcze zadnego chlopa nie
        wykastrowala, a nawet z niektorym sie zadaje :-))

        Ps. A tak w ogole to ucieszyl mnie twoj post, bo jest szczery i wbrew
        deklaracji antyfeministyczny nie jest, a bardzo otwarty i logiczny. A to sie na
        tym forum z ust meskich zdarza baaardzo zadko niestety. Czekam na dalsza
        dyskusje :-)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka