Dodaj do ulubionych

czy sie kwalifikuje na feministke?

03.05.05, 11:46
przeczytanie kilku watkow z tego forum nieco mnie zdezorientowalo..
nigdy w zyciu nie przypuszczalam, ze moge byc femonistka, a moze jestem bo:

pracuje na bardzo dobrym stanowisku
ucze sie kilku jezykow
korzystam z wielu kursow doksztalcania sie
utzymuje swojego lubego
na razie nie chce poswiecic sie macierzynstwu,
uwazam, ze wiertarka to fajne urzadzenie i umiem wbic gwozdz w sciane.

a moze nie jestem, bo:
uwielbiam gotowac lubemu obiady
tak, wymagam, aby facet przpuscil mnie pierwsza, przysunal krzeslo itp
usmiecham sie do obcych facetow puszczejacych do mnie oczka
jestem zachwycona mikserem, ktory sobie wczoraj kupilam i nie moge doczekac
sie momentu, kiedy wroce do domu i cos w nim upichce..
uwazam, ze do seksu potrzeba mezczyzny ;)
a jak on jeszcze wbije tego gwozdzia za mnie, to juz w ogole fajnie..
Obserwuj wątek
    • Gość: Les-Ka Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 12:34
      niestety nie jestes feministka :/

      jestes jedna z ofiar patriarchalnej opresji fallocentrycznego heteromatrixu ...

      feministki sa twrade i nienawidza narzucanych kobiecie schematow- walcza z
      asowymi u nas przesladowaniami kobiet, walcza z porno, walcza z zakazem
      aborcji, walcza o homomalzenstwa i homoadopcje ...

      ty jestes tylko kolejna oportunistka skaldajaca ofiaree ze swojej kobiecosci na
      oltarzu heteronormy ...

      poczytaj 'zadre'. zajrzyj na 'oske', zapoznaj sie z graff i dunin, wtedy moze
      byc dla ciebie jakas szansa ...
      • moniczka78 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 03.05.05, 13:48
        strasznie powaznie podeszlas do tematu, a jednoczesnie wysuwasz daleko idace
        wnioski.. ubierasz je w gornolotne okreslenia i przez to Twoja wypowiedz jest
        dla mnie niepowazna..
        Nikt mi schematow nie narzuca.. Uwazasz, ze to schematyczna sytacja, jesli ja
        pracuje, a mezczyzna zajmuje sie domem? Mi nawet ciezko znalesc kogos w
        podobnej sytuacji..
        walka z przesladowaniem kobiet.. wiem, ze problem istnieje, moze nie w moim
        otoczeniu, nie wiem natomiast, co moglabym w tej kwestii robic...
        co do porno, to tam faceci tez wystepuja, prawda? i to nie zawsze w roli
        dominujacej..
        zakaz aborcji- tu akurat jestem za wolnym wyborem..
        homomalzenstwa, owszem, homoadopcje zdecydowanie nie.. spoleczenswo jeszcze
        dlugo nie dorosnie do akceptowania dziecka dwojga tatusiow, wiec czemu skazywac
        na to wybrane dziecko?

        twierdzisz, ze jestem oportunistka.. tego nie wiesz, nie znasz mnie..
        ofiara z kobiecosci? kolejne gornolotne nieporozumienie, moja kobiecosc zawsze
        byla mi bliska, ba, jestem wrecz z niej dumna..

        wyglada na to, ze nie chce byc feministka.. i na to, ze chcialas mnie
        zniechecic..
        • Gość: słodka kruszynka Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: 195.205.97.* 03.05.05, 13:57
          ale jajca dawno się już tak nie uśmiałam
        • emka199 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 03.05.05, 15:08
          moniczka78 napisała:


          > homomalzenstwa, owszem, homoadopcje zdecydowanie nie.. spoleczenswo jeszcze
          > dlugo nie dorosnie do akceptowania dziecka dwojga tatusiow, wiec czemu
          skazywac
          >
          > na to wybrane dziecko?

          tu akurat dziecko jest traktowane jako przedmiot do uszczęśliwiania par, a nie
          dziecko
          >
          > twierdzisz, ze jestem oportunistka.. tego nie wiesz, nie znasz mnie..
          > ofiara z kobiecosci? kolejne gornolotne nieporozumienie, moja kobiecosc
          zawsze
          > byla mi bliska, ba, jestem wrecz z niej dumna..
          >
          > wyglada na to, ze nie chce byc feministka.. i na to, ze chcialas mnie
          > zniechecic..
          • moniczka78 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 03.05.05, 15:54
            emka199 napisała:
            > tu akurat dziecko jest traktowane jako przedmiot do uszczęśliwiania par, a
            > nie dziecko
            jesli dobrze cie zrozumialam, to chodzi Ci o to, ze dziecko ma uszczesliwic
            rodzicow, a nie odwrotnie?
            i uwazasz, ze to w porzadku?
            • a0017 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 29.05.05, 11:42
              Myślę, że nie kwalifikujesz się na "pełną" feministkę..., choć masz jej zadatki...
            • emka199 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 26.06.05, 21:46
              Nie, nie chodzi mi o to, że dziecko ma uszczęśliwiać rodziców. Ani odwrotnie.
              Dziecko to po prostu fragment życia człowieka, kiedy łatwiej przyswaja więcej
              informacji naraz i pewne obszary jego mózgu bardzo szynko się rozwijają. Nie
              jest natomiast uszczęśliwiaczem.
        • angoulene Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 09.05.05, 09:21
          kochana moniczko, les-ka to wilk w owczej skorze. antyfeminista pierwszej wody;
          szkoda, ze nie dostrzeglas sarkazmu w jej/jego wypowiedzi. jestes feministka
          definicyjna, ze tak powiem. wystarczy, ze porownasz swoja sytuacje z sytuacja
          kobiet w twoim wieku w takich latah np. piecdziesiatych. jesli sama nie dazysz
          do tego, by miec tyle 'praw' i obowiazkow, co one - jestes feministka ;)
          z tym, ze mnie mowienie o sobie 'jestem feministka' wprawia mnie akurat w
          zaklopotanie, podobnie, jak uzywanie patetycznych zwrotow itp. troche kojarzy mi
          sie z bridget jones i wieczorkami kobiet, ktore smarkaja w tony chusteczek, pija
          wino i pala kadzidelka, psioczac na facetow tudziez wspierajac sie duchowo:
          'jestem feministka, wiec nie przypelzne do niego', blee. wiecej dzialania, mniej
          gadania ;D
          • Gość: trevik Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.05.05, 10:39
            Z definicji, to (definicja z wikipedii, tudziez podawana pare razy na tym forum):
            "wszystkie nurty feminizmu oparte są na przekonaniu o dyskryminacji kobiet ze
            względu na ich płeć" i na to zwrocilem juz uwage, czym sie praktycznie zadna z
            feministek tego forum za bardzo nie przejela kwalifikujac forumowiczke.

            Czy istnieje w takim razie jakas chocby minimalna roznica pomiedzy kobieta
            wyemancypowana a feministka?
            • cherryhill Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 09.05.05, 10:46
              mam wrazenie że choćby w tym względzie że kobieta wyemancypowana nie musi byc
              wrazliwa na los innych kobiet, korzysta z praw i tyle w odróżnieniu od
              feministki która aktywnie zajmuje stanowisko w kwestii sytuacji kobiet.
              c
            • Gość: Lidia Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: 82.160.76.* 29.05.05, 08:54
              Czy nie lepiej byc - wlasnie- "emencypantka", pogodzic sie z pewnymi schematami
              rzadzacymi od wielu wielu lat, przyjac pewne przypisane do plci obowiazki, ale
              tez i prawa i byc dumna z faktu bycia kobieta?? PO co stawac sie FEMINISTKA-
              tak naprawde- NAJWIEKSZYM WROGIEM KOBIETY, po co ujmowac sobie swoich
              najpiekniejszych cech- takich typowo kobiecych wobec mezczyzn, po co mamy dazyc
              do ujednolicenia tych dwoch plci, czy nie liczy sie wlasnie nasza odrebnosc?
              Owszem, sa dziedziny zycia w ktorych kobieta jest niestety traktowana gorzej
              tylko ze wzgledu na plec, w moim przekonaniu powinnysmy "walczyc" tylko z taka
              dyskryminacja, ktorej przejawy odczulysmy na wlasnej skorze, ktora rzeczywiscie
              utrudnia zycie, ale czy warto stawac sie BABOCHLOPEM tylko po to aby udowodnic
              swoja niezaleznosc od mezczyzn. Chyba pierwotnie feminizm nieznacznie roznil
              sie od tego dzisiejszego- kobiety zyskaly wiele praw o ktorych starsze
              pokolenia mogly tylko pomarzyc. PO co wiec buntowac sie przeciw czemus czego
              praktycznie nie ma?? Bo chyba wlasnie takie jest przeslanie dzisiejszego
              faminizmu- BUMT, niewazne przeciwko czemu.....
              • Gość: Nefretete Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.chello.pl 29.05.05, 11:12
                Droga Lidio! co za bzdury! podchodzisz do feminizmu bardzo stereotypowo -wynika
                z Twojej wypowiedzi ze feministka to taki babochlop, który z jednego schematu
                (czyli kobiece obowiązki wynikające z podziału ról miedzy płciami) wtłacza
                kobietę w inny mniej atrakcyjny schemat czyli wrednego babochlopa,
                wyrzekającego się swojej kobiecości, nienawidzacy mężczyzn! OTÓŻ NIE! I
                JESZCZE RAZ NIE! Jestem feministką ale wciąż dążę do ideału. Chodzi o to że
                masz prawo wyboru! Na tym polega feminizm! A nie popadanie ze skrajności w
                skrajność! Jeśli chcesz możesz gotować obiady, zajmować się domem itd. ale
                właśnie dlatego że chcesz a nie że musisz i że tego wszyscy wymagają od Ciebie
                bo to TWOJ i tylko TWOJ obowiązek. To jest Twoja sprawa i Twojego partnera jak
                sobie ulozycie zycie. Chodzi o to ze pewne role spoleczne trzeba renegocjowac -
                bo jesli obydwoje pracujecie - to dlaczego tylko kobieta ma sie zajmowac domem -
                wiesz ile kosztuje praca kobiet w domu? to koszt gosposi, opiekunki do dziecka,
                sprzataczki! w zaleznosci od miasta to ok 1000 zl/na mies!!!! i tyle wnosi
                kobieta co miesiac w budżet domowy! i nie chodzi o to zeby zatrudniac gosposie!
                o to chodzi by wszyscy mieli tego świadomość, aby mężczyzni i kobiety doceniali
                to i szanowali! A role nie są naturalne -moze powstały bardzo dawno i są stare
                ale na pewno nie naturalne! jestem bardzo wdzieczna wszystkim feministkom ,
                wszystkich czasów - dzieki nim mam prawa wyborcze, moge wyjsc sama z domu,
                lepiej rozumiem swoje potrzeby i nie uwazam ze jestem dodatkiem dla swojego
                faceta! Co nie ujmuje mi nic a nic kobiecości! Po prostu nie boj sie miec
                swojego zdania i realizować SWOICH potrzeb!
        • bozyszcze Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 28.05.05, 21:02
          Daj sobie spokój! wWYWOŁQASZ JESZCZE AWANTURĘ. tREZBA UPRAWIAĆ SWÓJ MJAKARON
          CZTEROJHAJECZNY I ŻYĆ JAKOŚ PO PROSTU!
        • Gość: Karaluch Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.05, 00:28
          Moze ze mnie duża weminista nie jest ale co napiszę... Według mnie głupota jest
          sam fakt powiedzenie "jestem feministką", "chce walczyć z nierównouprawnieniem
          itp.", rozumiem gdy kobiety walczą o swoje gdy są, bite, prześladowane. To
          praqa ze kobietą jest ciężko ale uważacie (pytanie do feministek) że bez
          męszczyz byście sobie poradziły? Dlaczego chcecie ratować a lepiej ulepszać
          świat którego nie ulepszycie i tak? wiecie ze to jest załosne?

          gg : 1055127
          mail: karaluszylion@wp.pl
          strona: hateisaspeciallove@blog.onet.pl
      • Gość: gosc Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: 195.94.201.* 18.05.05, 08:40
        buaha ha ha ha

        prosze o jeszcze
      • Gość: Iwonka [...] IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 28.05.05, 19:38
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: srakotluk [...] IP: 24.80.198.* 29.05.05, 08:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: ania Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.compnet.com.pl 29.05.05, 10:14
        Hmmm... Moniko bardzo przyjemnie czyta się Twoje wypowiedzi:)
        Za to co do pani 'les'... jestem lesbijką, a daleko mi do zapędów
        feministycznych. Lubię mężczyzn, cieszę się że są na tym świecie, i uważam, że
        dyskusja na temat ich przewagi nad kobietami, albo naszej nad nimi jest
        zupełnym absurdem i pomyłką. Twoja wypowiedź wywołuje u mnie lekkie
        współczucie - Ty chyba nie możesz spać spokojnie, mając w sobie tyle zawiści do
        innych. Może starałaś się, żeby to co napisałaś wygladało mądrze i dojrzale,
        wyszło jednak zupełnie odwrotnie...
      • kronopie Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 30.05.05, 10:59
        Gość portalu: Les-Ka napisał(a):

        > jestes jedna z ofiar patriarchalnej opresji fallocentrycznego heteromatrixu

        NOWOMOWA - w państwie totalitarnym język służący szeroko pojmowanej propagandzie
        polit., używany do manipulowania zachowaniami i nastrojami społ. w celu
        arbitralnego narzucenia odbiorcy pożądanej wizji rzeczywistości; cechy
        charakterystyczne: dowolne kształtowanie znaczeń wyrazów, ich nacechowywanie
        aksjologiczne, operowanie stereotypami, sloganami i wyrazistymi opozycjami
        znaczeniowymi, częste tabu językowe; prowadzi do zubożenia i sprymityzowania
        języka i myślenia (zrodlo: encyklopedia PWN).

        Czy nowomowa moze miec zastosowanie tylko li wylacznie w panstwie totalitarnym?
        Jak widac - chyba nie.
        Przy okazji: poczytaj sobie haslo problemowe "etyka slowa" w Nowym slowniku
        poprawnej polszczyzny PWN (pod red A.Markowskiego)


        > feministki sa twrade i nienawidza narzucanych kobiecie schematow- walcza z
        > asowymi u nas przesladowaniami kobiet, walcza z porno, walcza z zakazem
        > aborcji, walcza o homomalzenstwa i homoadopcje ...

        A ja do niedawna popieralem feminizm. Jednak po akcjach takich jak instrukcje
        obslugi do mebli IKEI oraz po wypowiedziach takich osob jak Ty uwazam, ze
        feminizm jest smieszny i zabawny. I nie bede go traktowal powaznie.
        Jako filologa jednak drazni mnie uzywanie feministycznej nowomowy w celach
        perswazyjnych oraz tworzenie zbednych innowacji jezykowych.

        > ty jestes tylko kolejna oportunistka skaldajaca ofiaree ze swojej kobiecosci na
        >
        > oltarzu heteronormy ...

        A Ty, rozumiem, proponujesz jako alternatywe spoleczenstwo matriarchalnej
        opresji vaginocentrycznego homomatrixu?

        > poczytaj 'zadre'. zajrzyj na 'oske', zapoznaj sie z graff i dunin, wtedy moze
        > byc dla ciebie jakas szansa ...

        Na marginesie: ciekawe kiedy powstanie maskulinizm?
    • Gość: trevik Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 14:36
      Przede wszystkim aby byc feministka powinnas byc _przede wszystkim_
      przeswiadczona o wlasnej dyskryminacji i innych kobiet w ilus tam dziedzinach
      (albo najlepiej we wszystkim). Jesli nie jestes, to slabe szanse rokujesz na
      bycie feministka - cala reszta feministycznej ideologii wynika z tego
      _fundamentu_ feminizmu.
      • ggigus Treviku, Ty jako antyfeminista 03.05.05, 15:45
        nie jestes chyba najb. kompententy do osadu.
        pozdr
        • Gość: trevik Re: Treviku, Ty jako antyfeminista IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 16:07
          Uwazam, ze jestem dosyc kompetentny do osadu w takiej kwestii - mam na pewno
          dobra ostrosc spojrzenia. A juz na pewno nie ma w przypadku mojej oceny ryzyka,
          ze jedynym kryterium bedzie tzw. solidarnosc jajnikow.
          • ggigus nie chodzi o ostrosc spojrzenia, 03.05.05, 16:13
            a raczej o to, po ktorej stronie barykady stoisz. Vide - Twoja odpowiedz, ktora
            mowi sama za siebie.
            Pomijam -kwestie, ze to pytanie samo w sobie jets, hm, malo sensowne.
            pozdr
            • Gość: trevik Re: nie chodzi o ostrosc spojrzenia, IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 17:03
              > a raczej o to, po ktorej stronie barykady stoisz.

              Zawsze staram sie stac po stronie dobra i rozsadku, moze nie zawsze mi to
              wychodzi, ale tak przynajmniej sie staram. Feminizm nie jest wyjatkiem -
              podobnie ma sie z pogladami na wiele innych dziedzin.

              Dla wiekszosci tutejszych (i chyba nie tylko) feministkek sam fakt, ze jestem
              mezczyzna oznacza, ze nie powinienem miec nic krytycznego w temacie do
              powiedzenia - jedyne co wg. was moge, to wam przyklaskiwac a i to ostroznie, aby
              zadnej przypadkiem nie urazic.
              • ggigus o! 03.05.05, 18:13
                po stronie dobra i rozsadku, a co to jest dobro, definiuje ja, Tevik??
                i nie chodzi mi o przyklaskiwanie, ale np. Twoja wypowiedz co do tego , czy
                autorka watku jest fem. , hm, mozna dyskutowac, co to jest kategoria dobra i
                rozsadku. Dlugo dyskutowac
                • trevik Re: o! 03.05.05, 18:24
                  Miedzy nami ggiugus jest tak duza przepasc fundamentow swiatopogladowych, ze nie
                  ma sensu dyskutowac nad kwestiami dobra i rozsadku. Lubie roznice w pogladach,
                  ale miedzy nami po prostu ta roznica jest dramatyczna i szczerze, to chyba nie
                  potrafilbym podac ani jednego przykladu - czy z tego forum, czy tez spoza -
                  kogokolwiek kto ma poglady (caloksztalt) bardziej odlegle od moich niz Ty ,
                  wylaczajac rzecz jasna tych, ktorzy poza szczerym konformizmem pogladow nie maja
                  zadnych.
                  • ggigus no wlasnie, Treviku 04.05.05, 13:00
                    roznica miedzy nami jest zasadnicza - ja nie uzurpuje sobie prawa do
                    wystepowania w imieniu dobra i rozsadku.
                    Naprawde uwazasz, ze az tak bardzo sie roznimy? chyba troche przesadzasz.
                    pozdr
                    • Gość: trevik Re: no wlasnie, Treviku IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.05, 15:50
                      > Naprawde uwazasz, ze az tak bardzo sie roznimy? chyba troche przesadzasz.

                      Swiatopogladowo, z tego co zdazylem przeczytac roznimy sie kolosalnie przede
                      wszystkim spojrzeniem na czlowieka, jego zycie, role i zadania a z tego wynika
                      caly szereg innych roznic. Ja uwazam, ze czlowiek:
                      0) jest istota niedoskonala i z tych niedoskonalosci wynika dla niego wiele
                      obowiazkow, aby jeszcze na tej ziemi mozna bylo zyc i cos budowac.
                      1) zawsze powinien _wysilac sie_ jak tylko potrafi aby sie samemu utrzymac.
                      Efekty jego pracy powinny determinowac jego jakosc zycia.
                      2) powinien zyc tylko ze srodkow, ktore sam wypracuje (powiedzmy wylaczajac
                      ludzi naprawde ulomnych, ktorzy bez pomocy z zewnatrz nie mieliby zadnych szans
                      na przezycie, czyli inwalidzi fizyczni i umyslowi).
                      3) za swoje czyny czlowiek powinien zawsze odpowiadac
                      4) nierownosci majatkowe nie powinny byc dla nikogo upokorzeniem, bo majatek nie
                      jest miara wartosci czlowieka - choc socjalisci powtarzaja to drugie jak mantre
                      to pierwszego praktycznie nie chca przyjac do wiadomosci.

                      Roznicujac spojrzenia na te trzy punkty mozna stworzyc przy prawie
                      niezmienionych pozostalych pogladach:
                      - w zyciu spolecznym libertynizm albo konserwatyzm
                      - w gospodarce konserwatywny liberalizm, socjalizm jak i komunizm.
                      itd. itp.

                      Moje spojrzenie wynika m.in. z mojej religii, ktorej to spojrzenie na sprawy
                      zwiazane z czlowiekiem i wolnoscia sa znane. Twoje spojrzenie na czlowieka
                      wydaje sie byc zgola odmienne i prezentuje nurt socliberalny, ktory od czlowieka
                      wymaga z biegiem czasu coraz to mniej.
                      • ggigus biorac pod uwage, ze 04.05.05, 15:54
                        sie pchasz na stone dobra i racji (albo jakos tak, nie pamietam), tzn. ze
                        uzurpujesz sobie prawo do bycia tam, piszesz rozkoszne bzdury, ktore nawet nie
                        straja sie o cien obiektywizmu. W tej kwestii rozmimy sie zanczeni. no chyba ze
                        mi udowodnisz, ze to wlasnie Ty stoisz po stronie dobra.
                        pozdr
                        • Gość: trevik Re: biorac pod uwage, ze IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.05, 16:38
                          > sie pchasz na stone dobra i racji (albo jakos tak, nie pamietam)

                          _dobra i rozsadku_ (racja to pojecie sluzace czesto do przepychania wlasnych
                          interesow kosztem innych i jak dla mnie malo obiektywne).

                          > piszesz rozkoszne bzdury, ktore nawet nie
                          > straja sie o cien obiektywizmu.

                          To znaczy? Nie za bardzo rozumiem, w czym mialby sie ten obiektywizm ujawniac.
                          Jestem czlowiekiem, popelniam bledy, ale naprawde staram sie pisac obiektywnie.
                          Jesli cos jest razaco nieobiektywne, to napisz mi moze w ktorym miejscu.

                          > W tej kwestii rozmimy sie zanczeni. no chyba ze
                          > mi udowodnisz, ze to wlasnie Ty stoisz po stronie dobra.

                          Nie moge tego Tobie udowodnic, poniewaz to, co dla mnie jest dobrem nie bedzie
                          wydawalo sie dobrem dla Ciebie - bedzie to wynikalo wlasnie z roznicy spojrzenia
                          na czlowieka i Boga (ktora jest o tyle fundamentalna, ze jestes AFAIK ateistka).
                          Mozemy jakies kryteria przyjac (do ktorych juz bedzie ciezko sie dogadac, recze
                          za to, wiec zostana tylko bardzo niescisle) ale Ty uznasz zawsze Twoje na
                          wierzchu, bo stwierdzisz kryteriami utylitarnymi (AFAIK z lektury postow), ze ja
                          nie mam racji.

                          Poza enigmatycznym "roznimy sie znacznie" nie za bardzo widze, gdzie twoje dobro
                          ma sie ujawniac. Co naprawde jest dobrem a co zlem nie zawsze jest prosto
                          intuicyjnie roztrzygnac, szczegolnie jest to widoczne konfrontujac prace Marxa
                          (ktore moga wydawac sie pozornie dobre, nie przecze - fragmenty czytalem) z
                          realnym socjalizmem. Jednym slowem "po owocach ich poznacie" Mt. 7:16 - trudno
                          zaprzeczyc, ze to ostatnie kryterium oceny jest niewlasciwe.
                          • ggigus no to skor nie mozesz mi udowodnic, ze stoisz 04.05.05, 17:58
                            po stronie dobra i rozsadku, to tego nie pisz, bo narazasz sie na smiesznosc.
                            • Gość: trevik Re: no to skor nie mozesz mi udowodnic, ze stoisz IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.05, 18:08
                              To nie chodzi o udowadnianie Tobie, czy stoje, czy tez nie stoje. Ja moglbym to
                              zalozyc w tym watku a'priori i probowac przekonac tych, ktorzy twierdziliby, ze
                              jest inaczej, bo czemu nie? Przeciez we wspolczesnym swiecie dobry czlowiek to
                              ten, ktory nie robi nic ewidentnie zlego, czy sie myle?

                              PS: Co jeszcze nie oznacza, ze tak sobie zakladam to "dobro i rozsadek" z
                              powietrza - ja wiem na podstawie czego tak zakladam, ale nie chce sie
                              rozpisywac, bo dosyc na ten temat napisano.
        • moniczka78 Re: Treviku, Ty jako antyfeminista 03.05.05, 16:09
          ggigus napisała:

          > nie jestes chyba najb. kompententy do osadu.
          > pozdr

          a jest inaczej niz on mowi? no bo fakt, trzeba miec jakis powod zeby walczyc..
      • angoulene Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 09.05.05, 09:23
        > przeswiadczona o wlasnej dyskryminacji

        Niekoiecznie o wlasnej. Ja na przyklad zyje sobie w totalnym rownouprawieniu, w
        pracy i w domu ;) Ale dostrzegam, ze niektore inne kobiety sa gorzej
        wynagradzane, traktowane i mniej wazone. Sa tez wychowywane kolejne pokolenia
        dziewczynek - idiotek, niestety
    • kocia_noga Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 03.05.05, 19:36
      moniczka78 napisała:

      > przeczytanie kilku watkow z tego forum nieco mnie zdezorientowalo..
      > nigdy w zyciu nie przypuszczalam, ze moge byc femonistka, a moze jestem bo:
      >
      > pracuje na bardzo dobrym stanowisku
      > ucze sie kilku jezykow
      > korzystam z wielu kursow doksztalcania sie

      Do tego nie trzeba być feministką , to nie ma nic do rzeczy .


      > utzymuje swojego lubego


      ??? uważasz , że to jest oznaka feminizmu ? Dlaczego ? Czy dla kontrastu z
      tradycyjnym porządkiem , kiedy to luby utrzymuje ciebie ? To za mało ,żeby
      wiązało się z feminizmem.


      > na razie nie chce poswiecic sie macierzynstwu,


      O, to już coś. Planujesz swoje zycie a zwłaszcza to , czy i kiedy chcesz zostać
      matką , lub macierzyństwu się poswięcić.

      > uwazam, ze wiertarka to fajne urzadzenie i umiem wbic gwozdz w sciane.


      Aha. Uważasz , że kobieta wyłącznie szydełkująca i pielęgnująca kwiaty nie może
      być feministką , tak ?

      >
      > a moze nie jestem, bo:
      > uwielbiam gotowac lubemu obiady


      Następny powierzchowny i błędny sąd .

      > tak, wymagam, aby facet przpuscil mnie pierwsza, przysunal krzeslo itp

      Tez to samo .


      > usmiecham sie do obcych facetow puszczejacych do mnie oczka

      A co według ciebie robi feministka ?

      > jestem zachwycona mikserem, ktory sobie wczoraj kupilam i nie moge doczekac
      > sie momentu, kiedy wroce do domu i cos w nim upichce..

      I widzisz w tym coś sprzecznego z feminizmem ?

      > uwazam, ze do seksu potrzeba mezczyzny ;)

      .....ufff....

      > a jak on jeszcze wbije tego gwozdzia za mnie, to juz w ogole fajnie..


      Wiesz co, ty nie jestes feministką na pewno . Jestes zwykłą idiotką .Google
      twoim przyjacielem. Wrzuć sobie "feminizm" i dowiedz się co nieco , zanim
      zaczniesz popisywac się tu głupotą .
      • Gość: trevik Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 22:03
        > Wiesz co, ty nie jestes feministką na pewno . Jestes zwykłą idiotką .Google
        > twoim przyjacielem. Wrzuć sobie "feminizm" i dowiedz się co nieco , zanim
        > zaczniesz popisywac się tu głupotą .

        Sorry, ze odpowiem... akurat wiem, jakie moze dac wyniki.. I nasze forum na
        faktycznej piatej pozycji... - czyz to oznacza, ze moze byc wiarygodnym zrodlem
        informacji? Napisalbym nawet, ze pozycja 2 jesli chodzi o krytyczne informacje
        na temat feminizmu (bo co to za zrodla, ktore krytycznych informacji nie
        zawieraja?) i pozycja numer jeden, jesli chodzi o konfrontacje pogladow "za" i
        "przeciw".

        Pozycja 1 to strona o feminizmie na webpark - jak sama strona twierdzi
        "subiektywnie o feminizmie".
        A z niej m.in.
        "Feministki traktowane sa przez to z pewnym poblazaniem, odbierane sa jako banda
        wariatek, które chca podbic swiat. A malo kto zastanowi sie, o co one tak
        naprawde walcza... Wbrew pozorom o nic nadzwyczajnego, o prawa dla wszystkich
        kobiet, takze tych, które nie potrafily sie zbuntowac i pozostaly przy zmywaniu
        garów i prasowaniu koszul meza... "
        wiec jesli kolezanka sie nie zbuntowala, to feministka nie jest, czyz nie?
        link 2 to ta sama strona (wiec nie licze jako nastepne miejsce w hierarhii)
        link 3 to definicja z wikipedii, z roznymi nurtami itd.. trudno sie tam
        zakwalifikowac nawet (doswiadczenie dyskryminacji jest wszak ujete)
        link 4 to strona lesbijek
        link 5 to krotka definicja z takim tekstem:

        "Feminizm prezentuje się jako ruch logicznie niespójny i niekonsekwentny.
        Wysuwając postulaty absolutnej równości kobiet i mężczyzn, ignoruje fakt
        naturalnej różnicy psychobiologicznej obydwu płci oraz wynikający z niej
        odmienny zakres ról społecznych podejmowanych przez człowieka (feminizm
        liberalny). Wychodząc z założenia, że żadna forma dyskryminacji nie wpływa
        pozytywnie na jakość życia społecznego, logicznie niespójny wydaje się również
        postulat propagujący przebudowę porządku społecznego w oparciu o wyłącznie
        kobiecy punkt widzenia, który byłby w istocie dyskryminacją mężczyzn (feminizm
        radykalny). Mankamentem teorii feministycznych jest również uproszczony sposób
        postrzegania przez nie rzeczywistości, polegający między innymi na dążeniu do
        przyznania kobietom, w imię haseł o wolność i równouprawnienie, prawa do aborcji
        (feminizm umiarkowany)."

        link 7 to strona feministka.pl:
        "Nie jesteśmy grzecznymi dziewczynkami.
        Grzeczna dziewczynka po prostu się słucha i jest potulna. Gdy jej każą karnie
        staje w kącie. Nie zabiera głosu nie pytana i lepiej, gdy nie ma własnego
        zdania. Nigdy się nie wyraża i marzy o księciu z bajki. Najlepiej na białym
        koniu." I tu nawet nie chodzi o zabieranie glosu przez niepytana - pejoratywne
        ustawianie marzen i ksiecia z bajki moze wystarczyc, aby sie w tym troche pogubic.

        link 8 to anarchisci
        dwa pozostale linki na pierwszej stronie to linki obcojezyczne.

        Czy to wszystko nie powoduje konsternacji?
        • Gość: moniczka78 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.242.81.adsl.skynet.be 03.05.05, 22:28
          ech, nie, lepiej powiedziec komus, ze jest idiotką..

          aż sie żal robi.. powoli zaczynam "was" wrzucac do jednej szufladki co
          nawiedzone sekty.. frustracja bije z kazdego postq.. i ta straszna niechęc..
      • Gość: Agata Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: 195.217.253.* 13.05.05, 17:47
        > Wiesz co, ty nie jestes feministką na pewno . Jestes zwykłą idiotką .Google
        > twoim przyjacielem. Wrzuć sobie "feminizm" i dowiedz się co nieco , zanim
        > zaczniesz popisywac się tu głupotą .


        Popieram :))
      • andrzejto Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 30.05.05, 11:58
        Hmm..
        Kocia nogo powiem jedno,czy zadanie pytania, kwalifikuje kogos do bycia
        idotą???
        Idiotą jest ten, kto wszystko wie lepiej za wszystkich. Mądrośc polega między
        innymi na tolerancji wobec niewiedzy innych.
        • kocia_noga Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 30.05.05, 12:34
          andrzejto napisał:

          > Hmm..
          > Kocia nogo powiem jedno,czy zadanie pytania, kwalifikuje kogos do bycia
          > idotą???
          > Idiotą jest ten, kto wszystko wie lepiej za wszystkich. Mądrośc polega między
          > innymi na tolerancji wobec niewiedzy innych.

          Andrzejto - odpowiem ci tak : jesli ktoś ci spyta dlaczego codziennie bijesz
          zonę kablem , to czy to jest tylko zadanie pytania?
          Ten wątek roi się od takich wypowiedzi - istny horror.
          Autorka zapytując ogłosiła już , co wie o feminiźmie : otóż wie mało i
          nietrafnie, w dodatku podjęła dyskusję z "leską" , którego/ej post był zgrywą
          - nie była w stanie odróżnić głupiego żartu czy tez prowokacji od poważnej
          wypowiedzi.Ale to juz było wałkowane .Wyraziłam również skruchę z powodu użycia
          słowa "idiotka" .Czytając dalsze posty w tym wątku skrucha moja pogłębiła się -
          inni bardziej zasługują na ten epitet .
    • Gość: j23 tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.05, 22:43
      nie chcę poświęcić się maciżyństwu - warunek wystarczający na feminizm
      • Gość: djpd Re: tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.05, 12:19
        Narazie nie chce! To jest róznica
    • margot_may powiem tak 04.05.05, 00:01
      feministką jest się wtedy, gdy dopuszcza się do głosu drugą myśl.
      chodzi o relacje pomiędzy kobietami i mężczyznami. mozna powiedzieć, że
      pierwsza myśl, która nasuwa się przy jakiejs okazji związanej z pojmowaniem
      tych relacji, to ta, która została wpojona przez otoczenie, na skutek
      wychowania itp.
      a więc druga myśl to ta, która powstaje w głowie i karze się zastanowić. nad
      wszystkim: genezą tych relacji, powodem, dlaczego sa własnie takie, ich celem.
      druga myśl jest oczywiście związana z nonkonformizmem. jest takie hasło o
      grzecznych dziewczynkach, które nei sa feministakim. nie są, bo się nie
      zastanawiają. nie mają "drugich myśli"
      niektórzy sądzą, zwykle są to antyfeminiści, w rodzaju tchórzliwego trevika, że
      feministki muszą walczyć. uważają, że femnizm nie ma racji bytu, jeśli nie
      wiąże się z walką, bardzo aktywną do tego. no cóż to nieprawda. to, na ile
      feministka działa zależy po prostu od charakteru. są tacy, co po uświadomieniu
      sobie czegoś, jakiejs niesprawieliwości chcą działać. a są i tacy, co zmieniają
      tylko parę rzeczy w swoim życiu. jeśli oczywiście sądzą, że jest im to
      potrzebne. rzecz jasna bez ludzi tego pierwszego rodzaju kobiety nadal byłyby
      na znacznie gorszej pozycji.

      • moniczka78 Re: powiem tak 04.05.05, 10:20
        i za ta odpowiedz dziekuje, bo to wreszcie cos konstuktywnego..
        napisalam tego posta po kliknieciu linka jednej uzytkowniczki "zapraszamy do
        dyskusji" jednakze, dyskusja w jej wykonaniu polegala na tym, zeby mnie nazwac
        idiotka.. latwo sie domyslic, skad sie biora antyfeminisci skoro osoba, ktora
        prawdopodobnie uwaza sie za feministke reprezentuje tak niski poziom "dyskusji".
        problem dla mnie jest moze troszke nieadekwatny, bo w moim srodowisku nikt
        kobiet nie dyskryminuje, wrecz przeciwnie, zyjemy na rownych warunkach, a fakt
        bycia kobieta daje tylko dodatkowe plusy..
        natomiast wracajac do tematu postu i tego co napisalas.. piszesz, ze feministka
        nie musi walczyc.. jesli wiec prowadze zycie zgodne z moimi potrzebami,
        wybieram to, na co mam ochote, a nie to, czego wymaga ode mnie rodzina, a nawet
        system (ewidentnie zorientowany prorodzinnie w moim przypadku) to czym roznie
        sie ja "zwykla kobieta" od feministki?
        • ggigus moniczko, 04.05.05, 13:10
          dlaczego obrazasz sie o idiotke, jesli w taki sposob sie tutaj prezentujesz?
          Kocia-noga miala rzadka odwage nazwac rzecz po imieniu.
          • moniczka78 Re: moniczko, 04.05.05, 13:35
            nie obrazam sie, zauwazam tylko stan rzeczy..
            a jednak jesli spojrzysz kilka postow dalej, zauwazysz, ze mozna bylo na
            to "glupie pytanie" odpowiedziec calkiem rzeczowo i w kazdym punkcie jest
            jakias stycznosc.. albo jakies ale.. ;)
            • ggigus ürzykro mi, ale 04.05.05, 14:01
              Twoje pytanie i sposob, w jaki sie przenetujesz tez uznalam za kizomiziowaty i
              glupi. No powiedzicie, jestem, czy nie, bo ach, ach, ucze sie jezykow i
              pracuje, ale ach ach zachwyca mnie mikser.
              pota tym, ze Twoj post jest glupia prowokacja, jestem pewna, ze to prowokacja
              meskiego antyfeministy, choci wiem Moniczko, ze bdziesz po kobiecemu
              zaprzeczac. Ja tez sie moge zarejestrowac jako facet na forum ale wiesz, takie
              gierki mnie nie bawia
              pozdrowka Moniczko
              i miksuj dzielnie dalej
              • moniczka78 Re: ürzykro mi, ale 04.05.05, 15:27
                twoja sprawa co uwazasz, szczerze, nie jestes osoba z ktora mam ochote
                kontynuowac dyskusje, bo niczego nie reprezentujesz..
                poza tym, moze i post najmadrzejszy nie byl, ale antyfeministyczny na pewno tez
                nie..
                po tym co piszesz ( a tylko tak moge oceniac na forum) kwalifikujesz sie do tej
                grupy, dzieki ktorej feministki sa identyfikowane ze sfrustrowanymi
                twardzielkami, ktorym zycie nie dogadza.. a to tylko na niekorzysc ruchu, ktory
                moglby zrobic wiele dobrego..
                jestem w stanie zrozumiec kogos, jesli ma konkretne argumenty, jesli nie, bo
                nie- koniec rozmowy..
                • ggigus moniczko, to Ty 04.05.05, 15:33
                  zadalas kiziomiziowate pytnaie, nie ja, wiec Twoje osady co do mojej osoby no
                  coz, pomijam milczeniem, bo to nie na temat, czy jestes feministka.
                  Skoro nie masz ochoty na dyskusje ze mna, masz pecha, to do forum ogolnie
                  dostepne i skoro pytasz, musisz oczekaiwac ronzych reakcji.
                  • moniczka78 Re: moniczko, to Ty 04.05.05, 16:44
                    sprobuj doczytac.. nie mam ochoty na kontunuacje_dyskusji, piszac tutaj nie
                    wiedzialam, ze akurat trafi tu osoba, ktorej jedynym argumentem jest "jest tak,
                    bo ja tak mowie".. dlatego, cokolwiek odpowiesz wiedz, ze reakcji juz z mojej
                    strony nie bedzie, bo wkroczyla bym w zakres obrazania Cie rzeczywistoscia..
                    • ggigus kochana, podas cytat w ktorym ja pisze: 04.05.05, 17:57
                      jest tak ,jak ja mowie.to nam ulatwi dyskusje.
                      A na kiziomiziowate pytania tak odpowiadam, bo to jest publiczne forum.
        • Gość: J23 Re: powiem tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.05, 17:23
          .. jesli wiec prowadze zycie zgodne z moimi potrzebami,
          > wybieram to, na co mam ochote, a nie to, czego wymaga ode mnie rodzina, a
          >nawet system

          Postepowanie według swoich zachcianek nazywa sie egoizmem a nazywanie tego
          postępem czy feminizmem zasługuje na to aby to nazwać idiotyzmem.
          Jeżeli uważasz że nie musisz robić tego co wymaga od ciebie rodzina to też nie
          oczekuj od niej jakiej kolwiek pomocy w starości (w tym wysokiej emerytury).

          • kocia_noga Re: powiem tak 04.05.05, 18:02
            Gość portalu: J23 napisał(a):

            > .. jesli wiec prowadze zycie zgodne z moimi potrzebami,
            > > wybieram to, na co mam ochote, a nie to, czego wymaga ode mnie rodzina, a
            >
            > >nawet system
            >
            > Postepowanie według swoich zachcianek nazywa sie egoizmem a nazywanie tego
            > postępem czy feminizmem zasługuje na to aby to nazwać idiotyzmem.
            > Jeżeli uważasz że nie musisz robić tego co wymaga od ciebie rodzina to też nie
            > oczekuj od niej jakiej kolwiek pomocy w starości (w tym wysokiej emerytury).
            >

            A teraz zastosuj to samo w odniesieniu do mężczyzn.
        • margot_may Re: powiem tak 05.05.05, 00:20
          nie wiem jak inni, ale dla mnie feministka to nie znaczy egoistka, taka co robi
          tylko to czego ona chce i uważająca, ze to jest słuszne. feministka to przede
          wszystkim kobieta świadoma, potrafiąca uzyć tej świadomości, zastosowac ją w
          swoim życiu. chociaż nie zawsze i nei od razu to sie udaje. ale chyba o to
          chodzi w zyciu, żeby ciągle próbować, uczyć się.
          no i tu jest pies pogrzebany, bo dużo kobiet dochodzi w swej świadomości do
          przekonania, że liczą się przede wszystkim ich pragnienia. stosuja tą zasadę i
          nawołuja do niej. stąd ciągłe głosy antyfeministów o egoiźmie feministek.
          niesłusznie. ponieważ ta egoistyczna zasada działa w naszym środowisku. jest
          przeciwwagą do głosów o konieczności poświęcenia kobiety dla dzieci i
          małżeństwa. a więc ta zasada pomaga tym, które chciałyby, ale się boją
          sprzeciwić.
          i jeszcze jedno, bardzo ciekawe jest to, że większośc ludzi (czytaj mężczyzn)
          uważa, że hasło "liczą się przede wszystkim własne pragnienia" oznacza dobry
          seks i zabawę. no i robienie kariery, czyli pieniędzy, oczywiście dla dobrego
          seksu i zabawy. :) no cóż nei zawsze, czasami oznacza to zaspokajanie
          zainteresowań, urzeczywistnianie marzeń, kształcenie się, szukanie
          satysfakcjonującej pracy, albo gromadkę dzieci.
      • bigoseczek Re: powiem tak 27.06.05, 00:58
        uuuu to mnie rozbiłaś w drobny mak, bo według twojej definicji jestem feministą
        choć wasze poglądy uważam za delikatnie mówiąc niezbyt rozsądne…
        • margot_may Re: powiem tak 27.06.05, 01:28
          sprawdzamy co? :))
          • bigoseczek Re: powiem tak 27.06.05, 01:31
            Nic nie sprawdzam...ot czytam interesujące wątki i odpowiadam na "dziwne"
            posty...
            • margot_may Re: powiem tak 27.06.05, 01:38
              jasne.
              a co jest dziwnego w moim poście? nie można zdefiniować jednoznacznie
              feminizmu. chocby dlatego, że feministki różnią się poglądami. więc wyjściowa
              definicja powinna być taka.
              a to czy feministka uważa np. pornografię za złą to już zależy od tego jak
              bardzo radykalne ma poglądy.
              to miło, że jesteś feministą.
              • bigoseczek Re: powiem tak 27.06.05, 01:53
                Według twojej definicji każdy człowiek myślący jest feministą gdyz zastanawia
                się nad formą i zasadnością istnienia społeczeństwa??
                • margot_may Re: powiem tak 27.06.05, 02:04
                  nie udawaj, zastanawia się nad formą relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną, jej
                  przyczyną itp. itd.
                  napisałam to wcześniej.
                  zdaje się, że społeczeństwo istnieje nie tylko w wymiarze kobieta-mężczyzna.
    • juliet22 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 04.05.05, 12:01
      Zafrapowało mnie stwierdzenie "uczę się kilku języków obcych"...to znaczy, że
      żandego jeszcze nie znasz? ;) Na "bardzo dobrym stanowisku"?

      A z tym macierzństwem to się jeszcze zastanów-z młodych genów są zdrowsze
      dzieci ;)
      • moniczka78 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 04.05.05, 13:33
        juliet22 napisała:

        > Zafrapowało mnie stwierdzenie "uczę się kilku języków obcych"...to znaczy, że
        > żandego jeszcze nie znasz? ;) Na "bardzo dobrym stanowisku"?

        a skad taki wniosek? czy nauka kolejnych wyklucza znajomosc juz kilku? :/

        > A z tym macierzństwem to się jeszcze zastanów-z młodych genów są zdrowsze
        > dzieci ;)

        z mlodych genow? tego to ja akurat nie rozumiem.. poza tym mysle, ze moje geny
        beda "mlode" przynajmniej przez jeszcze kilka lat ;)
        • juliet22 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 04.05.05, 18:50
          > a skad taki wniosek? czy nauka kolejnych wyklucza znajomosc juz kilku? :/
          Owszem, nie wyklucza. Uznałam po prostu, że osoba, która już jaki(e)ś zna,
          zdaje sobie sprawę z tego, że nauka "kilku nowych" naraz jest nieefektywna...
          (no chyba że "kilka" stands for 2)

          >
          > z mlodych genow? tego to ja akurat nie rozumiem.. poza tym mysle, ze moj geny
          > beda "mlode" przynajmniej przez jeszcze kilka lat ;)
          "Teoria młodych genów" ma uzasadnienie naukowe. ;) A natury nie
          oszukasz...każdy lekarz Ci powie, że dobrze mieć pierwsze dziecko przed 30tką.
          • jonnas Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 12.05.05, 04:39
            sorry,nie bardzo na temat, ale strasznie sie wkurzylam! Dlaczego "kazdy lekarz
            ci powie ze dziecko lepiej miec przed 30"?! Czy ten nonsens wiecznie bedzie
            pokutowal? NIE KAZDY. MOJ NIE. Pierwsze dziecko lepiej miec wtedy kiedy sie
            chce. I kiedy z roznych wzgledow, chocby materialnych, sie moze. Lepiej dla
            dziecka. Twoje poglady sa nieaktualne od jakichs 30 lat co nakmniej, takze z
            czysto medycznego punktu widzenia. Gine mojej kolezanki powiedziala do niej
            tak: -Ile panie ma lat?
            -32
            -to za jakies 4-5 lat porozmawiamy powaznie o dziecku.
            I tyle.
            • zlotoslanos 32 to za jakies 4-5 lat porozmawiamy o dziecku 28.05.05, 19:22
              jonnas napisała:
              Gine mojej kolezanki powiedziala do niej
              > tak: -Ile panie ma lat?
              > -32
              > -to za jakies 4-5 lat porozmawiamy powaznie o dziecku.
              > I tyle.
              Przesada lekka zaczynac rozmowe o dziecku w wieku 37 lat.Ta gine nie sledzi
              biezacej literatury medycznej gdzie wielki boom na kuracje hormonalne
              zakonczyl sie plaga chorob nowotworowych i pozwow do sadu.W wieku prawie 40
              lat gdy nastepuje juz proces zanikania komorek organizm nie jest przygotowany
              do przyjecia tej samej dawki hormonow co 20 letnia kobieta.Po takim uderzeniu-
              owszem lsniace wlosy,piekna cera,ochota na sex zewnetrznie odmladzaja lecz
              wewnatrz czynia spustoszenie.Dla pierwiastki to nie jest dobry moment na
              pierwsze macierzynstwo.Abstrachujac od tego,ze akurat pod wzgledem
              swiadomosci , dojrzalosci,stabilizacji zyciowej z pewnoscia lepiej pozniej niz
              za wczesnie.Pozdrawiam.
        • Gość: ANDRZEJ 78 GDYNIAK Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.05, 19:42
          SIE NORMALNIE ZAKOFAŁEM - I NIE CHCIAŁ BYM CIE STRASZYC, BO GENY JAK GENY (TESZ
          TEGO NIE ROZUMIE)ALE PLEMNIKI NP. PO TRZYDZIESTCE TO UCIEKAJA W TRAMPKACH ;)
    • kocia_noga Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 04.05.05, 12:38
      Ok , przepraszam za użycie słowa "idiotka" .A teraz spróbuję odpowiedzieć
      powaznie , a nie jak niezalogowany osobnik robiący sobie z ciebie jaja , z
      którym z całą powagą weszłaś w dyskusję . A więc :

      moniczka78 napisała:

      nigdy w zyciu nie przypuszczalam, ze moge byc femonistka, a moze jestem bo:
      >
      > pracuje na bardzo dobrym stanowisku
      > ucze sie kilku jezykow
      > korzystam z wielu kursow doksztalcania sie

      Mozna osiągać to wszystko nie będąc feministką , można być feministką pracując
      na podrzędnym stanowisku źle opłacanym , marnie wykształconą ( przychodzi mi na
      mysl jedna znajoma starsza pani ze wsi z podstawowym wykształceniem , która
      mysli po feministycznemu) .Mozna brac udział w powszechnym teraz pędzie młodych
      kobiet do wiedzy , nauki i kariery zawodowej w sposób bezrefleksyjny i nie byc
      feministką.


      > utzymuje swojego lubego

      To za skąpa informacja , bo nie wiadomo , cZy chodzi ci o to ,że więcej
      zarabiasz od niego , czy o to ,że łamiesz kanony w ten sposób , czy przeciwnie ,
      robisz wszystko , żeby utrzymać lubego przy sobie - a to tez o niczym specjalnym
      nie świadczy - jesli to kwestia twojego w pełni świadomego i dobrowolnego wyboru .

      > na razie nie chce poswiecic sie macierzynstwu,

      Juz pisałam , ale powtórzę - decydujesz świadomie o swoim zyciu i macierzyństwie
      . To jest zdobycz feminizmu , korzystając z niej wcale nie musisz tego doceniać
      - sa kobiety przeciwniczki feminizmu korzystające jak najbardziej z jego
      dobrodziejstw , bo przecież nie zawsze tak było , że kobieta mogła sobie
      wybierać -poświęcać się czy nie , a jeżeli , to kiedy.

      > uwazam, ze wiertarka to fajne urzadzenie i umiem wbic gwozdz w sciane.

      To bez znaczenia .Chociaz ... może. Umiejętności tradycyjnie męskie , kiedy się
      je opanuje , pozwalają odkryć , że to , że hydraulik bierze więcej kasy niż
      pielęgniarka nie wynika z tego , że hydraulika to wiedza tajemna dostępna
      mędrcom- mężczyznom , zas na pielęgniarstwie przecież każda kobieta się zna ,
      więc to nic takiego .

      >
      > a moze nie jestem, bo:
      > uwielbiam gotowac lubemu obiady

      uważasz , mylnie , że feministka albo nie lubi gotowac lubemu obiadów , albo
      nawet , jesli lubi , to zaprze się i tego nie zrobi .Wyjasniam - jedna lubi ,
      inna nie , a jeszcze inna lubi , ale pilnuje , żeby nie wprząc się tym sposobem
      w niewolnictwo .

      > tak, wymagam, aby facet przpuscil mnie pierwsza, przysunal krzeslo itp

      Konwenansowa grzecznośc lub jej brak ma niewiele wspólnego z feminizmem ,
      chociaz - sa feministki odrzucające tradycyjne formy grzecznościowe .Ty je
      doceniasz - nie ma więc sprawy.

      > usmiecham sie do obcych facetow puszczejacych do mnie oczka

      Uważasz ,że feministki rezygnują z zalotów. Część chyba tak , ale to raczej
      wąska grupa , ponieważ feminizm jest bardzo różnorodny.W każdym razie pozytywny
      stosunek do zalotów nie uniemożliwia ci bycie feministką.

      > jestem zachwycona mikserem, ktory sobie wczoraj kupilam i nie moge doczekac
      > sie momentu, kiedy wroce do domu i cos w nim upichce..

      Za krótko bywasz na tym forum , a więc nie wiesz , że niektórzy seksiści tu
      bywający uważają, że kobiety z natury sa za głupie , żeby samodzielnie uruchomić
      nowy mikser i że do tego potrzebuja wyższego rozumem faceta.

      > uwazam, ze do seksu potrzeba mezczyzny ;)

      A więc łączysz feminizm z lezbijstwem , albo naczytałas się johnny'ego
      kalesonny'ego .faktycznie czytując to forum masz większe szanse na zamęt w
      głowie . Więcej tu bywa seksistów , antyfeministów, wrogów kobiet , niż
      feministek .Zawsze sa chętni do tłumaczenia nowym bywalcom i bywalczyniom , czym
      jest feminizm . OcZywiście - według nich.

      > a jak on jeszcze wbije tego gwozdzia za mnie, to juz w ogole fajnie..

      Pewnie , że fajnie .
      • moniczka78 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 04.05.05, 15:16
        pierwszy wniosek (nie zwiazany z tematem) to to, ze zapraszasz do rozmowy tylko
        te osoby, ktore chca jeszcze rozmawiac po wysmianiu ich.. hmm.. w sumie, to
        dora metoda selekcji, zostanie ten, kto ma cos do powiedzenia rzeczywiscie..
        moze w linku powinno byc "zapraszam odpornych do dyskusji" ;)

        doceniam Twoja powazna odpowiedz.. refleksje na temat feminizmu nasunely mi sie
        jak zostalam kilka razy nazwana feministka, nigdy zas nie uwazalam, ze nia
        jestem.. rzeczywicie, ogolny obraz feministek nie jest najlepszy ( bez obrazy,
        to nic osobistego)jako kobiet-czolgow, wiecznie twardych i mogacych wszystko..

        mowisz, ze mozna byc feministka na np na podrzednym, zle oplacanym stanowisku..
        to kolejna sprzecznosc z tym, co myslalam, bo sadzilam, ze feministki daza do
        poprawy swej sytuacji i "fakt" ze nic lepszego nie znajde jest dla nich raczej
        bzdura.. nie podobalo mi sie poprzednie stanowisko, no to je zmienilam..

        co do utrzymywania partnera- to nasza wspolna decyzja. on zgodzil sie zostawic
        swoja prace abym ja mogla spelnic swoje plany.. nigdy nie przyszlo by mi do
        glowy, zeby go trzymac przy sobie za pomoca pieniedzy. ma ten komfort, ze stac
        nas na to, zeby powoli przystosowac sie do nowego srodowiska, uczyc sie i z
        czasem rowniez podjac prace..

        co do pracy- sa zawody typowo meski, typowo damskie- zadna feministka chyba nie
        chcialaby " z kilofem do kopalni", zeby tylko pokazac, ze moze.. nie mozna
        zaprzeczyc rzeczom oczywistym, ze fizycznie jestesmy slabsze od mezczyzn..
        ale w naszych czasach nikogo nie dziwi kobieta informatyk, mechanik, inzynier..
        tak jak i facet pielegniarz czy sekretarz..

        apropos obowiazkow domowych.. zalozmy, ze feministka poczuje chec zostania
        matka w swoim odpowiednim czasie.. taka (zrealizowana) decyzja juz oznacza
        forme niewolnictwa- swojemu malemu glodnemu dziecku nie wytlumaczysz, ze dzis
        nie bedzie obiadku, bo czujesz ze gotowanie stalo sie kieratem.. czyli
        macierzynstwo dyskfalifikuje feminizm?

        co do zalotow, flirtu, seksu.. sytuacja hipotetyczna, obcy facet zauwaza twoja
        powabna kobiecosc (nie charakter bo cie nie zna), puszcza oko, buziaka- czy to
        nie jest podejscie typowo przedmiotowo-seksualne? feministki nic przeciwko nie
        maja?

        nadal nie rozumiem, czym rozni sie normalna kobieta od normalnej feministki?

        • kocia_noga Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 04.05.05, 18:29
          moniczka78 napisała:

          > pierwszy wniosek (nie zwiazany z tematem) to to, ze zapraszasz do rozmowy tylko
          >
          > te osoby, ktore chca jeszcze rozmawiac po wysmianiu ich.. hmm.. w sumie, to
          > dora metoda selekcji, zostanie ten, kto ma cos do powiedzenia rzeczywiscie..
          > moze w linku powinno byc "zapraszam odpornych do dyskusji" ;)
          >
          To stała sygnaturka .


          > doceniam Twoja powazna odpowiedz.. refleksje na temat feminizmu nasunely mi sie
          >
          > jak zostalam kilka razy nazwana feministka, nigdy zas nie uwazalam, ze nia
          > jestem.. rzeczywicie, ogolny obraz feministek nie jest najlepszy ( bez obrazy,
          > to nic osobistego)jako kobiet-czolgow, wiecznie twardych i mogacych wszystko..
          >
          > mowisz, ze mozna byc feministka na np na podrzednym, zle oplacanym stanowisku..
          >
          > to kolejna sprzecznosc z tym, co myslalam, bo sadzilam, ze feministki daza do
          > poprawy swej sytuacji i "fakt" ze nic lepszego nie znajde jest dla nich raczej
          > bzdura.. nie podobalo mi sie poprzednie stanowisko, no to je zmienilam..
          >

          To kobiety-czołgi tak mówią .Ludzie są rózni , jedni sa mniej , inni bardziej
          przebojowi , jedni zadowalaja się niskimi zarobkami a satysfakcję czerpią z
          innych źródeł.
          Feministki oczywiście , dążą do poprawy swojej sytuacji , ale niekoniecznie
          oznacza to robienie kariery czy pieniędzy na siłę .Ważne jest , aby mając
          ambicje mozna było tę karierę zrobic , a być na podrzędnym stanowisku nie z
          powodu przynalezności do płci żeńskiej.

          > co do utrzymywania partnera- to nasza wspolna decyzja. on zgodzil sie zostawic
          > swoja prace abym ja mogla spelnic swoje plany.. nigdy nie przyszlo by mi do
          > glowy, zeby go trzymac przy sobie za pomoca pieniedzy. ma ten komfort, ze stac
          > nas na to, zeby powoli przystosowac sie do nowego srodowiska, uczyc sie i z
          > czasem rowniez podjac prace..

          To objaw feministyczności :))...albo umiejętności społecznych , takich jak
          dogadywanie się , współdecydowanie itp.

          >
          > co do pracy- sa zawody typowo meski, typowo damskie- zadna feministka chyba nie
          >
          > chcialaby " z kilofem do kopalni", zeby tylko pokazac, ze moze.. nie mozna
          > zaprzeczyc rzeczom oczywistym, ze fizycznie jestesmy slabsze od mezczyzn..
          > ale w naszych czasach nikogo nie dziwi kobieta informatyk, mechanik, inzynier..
          > tak jak i facet pielegniarz czy sekretarz..

          Niby oczywiste , ale niekoniecznie . W regionach , gdzie szaleje bezrobocie ,
          kobiety chciałyby pracowac fizycznie w dobrze płatnych zawodach męskich , i
          niektóre maja do tego warunki . Ustawowo jednak sie im tego zabrania . Weź pod
          uwagę , że kobieta wiejska dźwiga w swoim gospodarstwie ciężary ustawowo
          zabronione , sprzedawczyni w warzywniaku czy kucharka podobnie .Ale kobieta
          nawykła do ciężkiej fizycznej pracy już nie ma prawa pójść na przodek - bez
          kilofa, bo juz się go nie używa . Oczywiście to rzadkie przypadki , ale np do
          wojska garna się i chłopcy i dziewczęta od kiedy moga to robic .

          > apropos obowiazkow domowych.. zalozmy, ze feministka poczuje chec zostania
          > matka w swoim odpowiednim czasie.. taka (zrealizowana) decyzja juz oznacza
          > forme niewolnictwa- swojemu malemu glodnemu dziecku nie wytlumaczysz, ze dzis
          > nie bedzie obiadku, bo czujesz ze gotowanie stalo sie kieratem.. czyli
          > macierzynstwo dyskfalifikuje feminizm?


          Na tym forum pisuja głównie feministki żony i matki , jak np ja.
          Co innego odpowiedzialnośc , co innego niewolnictwo , a co innego podział
          obowiązków i uczestniczenie mężczyzny w domowym kieracie .
          >
          > co do zalotow, flirtu, seksu.. sytuacja hipotetyczna, obcy facet zauwaza twoja
          > powabna kobiecosc (nie charakter bo cie nie zna), puszcza oko, buziaka- czy to
          > nie jest podejscie typowo przedmiotowo-seksualne? feministki nic przeciwko nie
          > maja?


          Niektóre mają , a niektóre nie , i nie uważają zalotów za przedmiotowe
          traktowanie . To sa subtelne cZasem róznice i nie da się ich zadekretowac , tak
          ja uważam .Flirtowanie , zaloty itp sa miłe jesli sa miłe dla obydwu stron . To
          tak , jak z żartami - jesli obydwie strony sie smieja - to jest żart , jesli
          tylko jedna - to juz nie.


          > nadal nie rozumiem, czym rozni sie normalna kobieta od normalnej feministki?
          >
          Noprmalna kobieta może być normalną femi nistką , a normalna femi nistka
          noprmalną kobietą - to przecinające się zbiory.
        • margot_may Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 04.05.05, 23:58
          ja tak ogólnie się wtrącę co do "kobiet czołgów". nie jest tak, że kiedyś ich
          nie było. ludziom wydaje się, że to ewenement dzisiejszych czasów. to jak
          kobieta się zachowuje, co robi i w jaki sposób zalezy od jej charakteru. mój
          ulubiony przykład to "kresowe wilczyce", kobiety, które usunęły w cień swoich
          mężów i same zajęły sie gospodarstwem, i tego, najazdami na pobliskie wsie. :)
          kobiety czołgi to dawne zarządczynie na gospodarstwach, przeorysze, dyrektorki
          szkół, pielegniarki i opiekunki. i tyle
        • cherryhill Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 05.05.05, 00:34
          pytasz czym sie rózni normalna kobieta od normalnej feministki? Swiadomością
          według mnie.
          pozdrawiam
          c
    • boykotka Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 06.05.05, 16:57
      Ciekawe, kiedy ludzi wreszcie oświeci, ze feminizm to prawo do wolnego wyboru
      moniczka78 napisała:

      > przeczytanie kilku watkow z tego forum nieco mnie zdezorientowalo..
      > nigdy w zyciu nie przypuszczalam, ze moge byc femonistka, a moze jestem bo:
      >
      > pracuje na bardzo dobrym stanowisku
      > ucze sie kilku jezykow
      > korzystam z wielu kursow doksztalcania sie
      > utzymuje swojego lubego
      > na razie nie chce poswiecic sie macierzynstwu,
      > uwazam, ze wiertarka to fajne urzadzenie i umiem wbic gwozdz w sciane.
      >
      > a moze nie jestem, bo:
      > uwielbiam gotowac lubemu obiady
      > tak, wymagam, aby facet przpuscil mnie pierwsza, przysunal krzeslo itp
      > usmiecham sie do obcych facetow puszczejacych do mnie oczka
      > jestem zachwycona mikserem, ktory sobie wczoraj kupilam i nie moge doczekac
      > sie momentu, kiedy wroce do domu i cos w nim upichce..
      > uwazam, ze do seksu potrzeba mezczyzny ;)
      > a jak on jeszcze wbije tego gwozdzia za mnie, to juz w ogole fajnie..
      • Gość: f Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 17:24
        Prawo wyboru istniało zawsze,ostatni tylko chcą aby głupoty nie nazywać po
        imueniu
        • boykotka Re: a ostatni będą pierwszymi nt 06.05.05, 19:10

      • bozyszcze Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 28.05.05, 21:06
        boykotka napisała:

        > Ciekawe, kiedy ludzi wreszcie oświeci, ze feminizm to prawo do wolnego wyboru
        > moniczka78 napisała:

        Zgadza się i nic poza tym!
    • kamailka Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 10.05.05, 21:23
      Gratuluję ! super post ! to prada, my nie ejsteśmy feministkami tylko kobietami
      wyzwolonymi bardziej niż kobiety w X wieku :)
    • tees1 niestety nie 11.05.05, 09:36
      Brakuje Ci tej rewolucyjnej czujnosci, zajadlosci, bezkompromisowosci i "mania
      za zle". Poza tym grzeszysz zyczliwoscia, wyrozumialoscia i brakiem uprzedzen.
      Ale to sie da zmienic. Polecam kurs feminizmu online:
      www.seksmisja.art.pl/relay.php?id=1278&ft=wav
    • Gość: Vharia Moniczko!! Błogosławiona równowaga;))) IP: *.iitd.pan.wroc.pl 11.05.05, 09:52
      Jestem podobna do Ciebie, w wiekszości zagadnień.
      Różnimy się moze tym, że ja mam już dziecko (urodzone na studiach) i w związku
      z tym stosunek do macierzyństwa mam zdecydowanie pozytywny, natomiast, by to
      najlepiej wyrazić, mam ogromy dystans do aborcji. Oznacza to, że nie wyobrażam
      sobie abym ja się na to zdecydowała- takie stanowisko mam, odkąd mam dziecko-
      ale nie strzelałabym :) i chyba rozumiem ludzi patrzących na to inaczej.
      Problem jest jednak bardzo trudny, więc nie chcę go rozwijać, bo zaraz będzie
      tu straszna burza...
      Chciałam Ci napisać, że BARDZO mi się Twoja postawa podoba!!!
      Nic na siłę. Nie musimy się identyfikować ani z wojującym feminizmem ani z
      kurami domowymi (chciałabym zwrócić uwagę wszelkich zacietrzewionych, że oba
      pojęcia mają wydźwięk zdecydowanie negatywny). Ludzie powinni żyć tak, jak
      czują się szczęśliwi. Jak kogoś uszczęśliwia polerowanie klamek w swoim domku i
      pucowanie podłóg- NIECH SOBIE TO ROBI. Nie jest idiotką, tylko tak chce. Jak
      ktoś inny chce latać na Marsa- PROSZĘ BARDZO. Super, że realizuje swoje
      marzenia.
      Najbardziej wkurzają mnie ludzie, którzy uważają się za upoważnionych do
      krytykowania tego. Żyjesz super, robisz to, co lubisz, a jak to się nazywa? Czy
      to się w ogóle musi nazywać???? :))
      Mnie się podoba, że nie masz kompleksów, że musisz być wyzwoloną kobietą za
      wszelką cenę, ani lęków, że może lepiej się nie wychylać zza faceta, bo nie
      wypada. Sama staram się tak zyć;))
      Serdecznie pozdrawiam!
    • 18lipcowa Poki co kwalifikujesz sie na sponsorke 11.05.05, 14:10

      jesli utrzymujesz faceta....
      • moniczka78 Re: Poki co kwalifikujesz sie na sponsorke 11.05.05, 16:23
        ee, sponsorka to brzmi, jakby on byl ze mna za pieniadze..
        a tak zdecydownie nie jest, bo jestesmy ze soba juz dlugo, a sytuacja wyzej
        opisana istnieje dopiero od kilku miesiecy..
        • cyganka84 hmmm.... 12.05.05, 15:34
          No bardzo podoba mi się Twoja postawa Moniczko:)

          ...hmmmm.....czyli feminizm?

          Na feminizm <jak przypuszczam] składa się:
          1) wrogość do męższczyzn, chęć równouprawnienia.

          HMM...JA NIE JESTEM ICH WROGIEM...CHOCIAŻ MAM KU TEMU POWODY.
          Jestem bardzo zrzyta z matką, która mnie sama wychowywała.
          Uważam jednak, że klasyfikacja na to co wolno kobiecie i męższczyźnie jest
          krzywdząca. Przecież tyle jest kobiet z cechami typowo męskimi i tyle facetów -
          tzw cieplaków i pantoflarzy.
          Ale każdy zasługuje na szacunek!

          2) niezależność, karierowictwo, brak potrezby bycia matką, założenia rodziny.

          hmmm.... nie chcę mieć rodziny, ani dzieci..przynajmniej narazie..ponieważ
          jestem strasznie pochłonięta pracą i karierą.

          mam 20 lat, i tak jak Ty znam pare języków, pracuję na dobrym stanowisku w
          firmie transportowej, oprócz tego komponuje muzykę, gram, śpiewam.
          Jestem także dyplomowaną kosmetyczką, technikiem biurowym, spedytorem,
          i w najblizszym czasie chce zostac juz zawodowym muzykiem, ale podczas tego
          mam zamiar zdobyc doświadczenie w takich profesjach jak bukieciarstwo, i
          gastronomia, żebym miała ogólne rozeznanie w biznesie.
          Dzieki czemu będę mogła coś sama otworzyć.

          W pracy jestem bezwzględna, stanowcza, szybko reaguje i jestem odpowiedzialna.
          No i nie łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, zbyt opanowana jetsem :D
          Ale w tym roku planuje isc na studia muzyczne - jazz, wiec rzucam prace w
          firmie transportowej, gdzie podszkoliłam języki obce i zaznajomiłam się z
          ciągnikami siodłowymi, naczepami, kontenerami i ogólnymi informacjami
          zwiazanymi z transportem.

          Lubię samochody, sport. Nie ma jak obejżeć jakiś meczyk z piwkiem i chipsami.
          Tak się złożyło, że każdy z moich byłych facetów był piłkarzem, w lepszych lub
          gorszych ligach. Byłam z nich dumna i z chęcią oglądałam ich w grze:)
          Jestem bardzo tolerancyjna jeśli chodzi o bójki facetów, jak się chce być
          proszę bardzo...ale nie znajdzie u mnie żadnego współczucia, jeśli będzie się
          potem użalał i narzekał..każdy ma swój rozum i to na co zasłużył.

          Ale jestem też bardzo władcza i nie umiem iść na ustępstwa.
          Chociaż każdemu sie wydaje że jestem wrażliwa i krucha.
          Ale ci co mnie bardzo dobrze znają, mówią że jetsem wobec siebie bezlitosna.

          Uwielbiam sztukę, muzykę, lubię uwodzic facetów, być uwodzoną przez
          szarmandzkich, uprzejmych facetów z dobrymi manierami.
          Ogólnie nie mam nic przeciwko jeśli facet stawia na randce, ale chyba lepiej
          jest każdy za siebie.....?

          Uwielbiam dostawać kwiaty od męższczyzn..albo drobne prezenciki od serca..
          najlepiej jak są zrobione samemu.
          Nie rozumiem kobiet, które po otrzymaniu pierścionka od faceta idą go wycenić:/

          no coż może jestem feministką :D ..ale romantyczną feministką :D


    • aelithe Dla mnie nie. 11.05.05, 20:13
      Ja zajadły męski szowinista, powiem, że zdecydowanie nie. Uważam, że kobieta
      powinna mieć takie same prawa jak mężczyzna; jedynym wyjątkiej powinno być
      macierzyństwo kobiety, niestety wbrew usilnym staraniom niektórych feministek,
      zastrzeżone wyłacznie dla kobiet.
      Dla mnie różnica na tym czy kobieta jest femistką, czy nie jest fakt, czy żąda
      specjalnych przywilejów za fakt bycia kobietą, czy po prostu radzi sobie w
      życiu.
    • Gość: ktoś Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.itpp.pl 12.05.05, 11:54
      masz problem
    • Gość: bezdenny Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 14:32
      Jeśli uważasz np że kobiety w ramach równych praw powinny móc wstępować do
      wojska tak jak mężczyźni, a jednocześnie uważasz że nie powinny tak jak
      meżczyźni podlegać przymusowemu poborowi to oczywiście kwalifikujesz się na
      feministkę. ważne by domagać się przywilejów bez jednoczesnego ponoszenia
      odpowiedzialności jeśli masz tendencje do ograniczania innym wolności,
      regulowania wszystkiego przepisami to też kwalifikujesz się na feministke.
      jeśłi uważasz że za wszystkie twoje niepoodzenia odpwoiada ktoś inny albo
      system (np. patriarchat, kosciół )a nie ty sama to też kwalifikujesz się.
      Dobrze też żebyś była przekonana o swojej wyjatkowości i umiała klepać banały o
      samorealizacji. Dobrze też by egoizm mylił ci się z samorealizacją. ważne też
      bys wyznawała pogląd iz to że możesz głosować zawdzięczasz jakims mitycznym
      sufrazystkom. jak jakaś głupia baba coś wymyyśli np. jaruga albo Środa to
      dobrze abys broniła tego pomysłu wskazując na to że np. kiedys jakąś kobietę
      spalono na stosie, albo że na jakiejś wyspie na polinezji w plemieniu liczącym
      200 ludzi ponoć kiedyś panował jakiś matriarchat i nie było w związku z tym
      wojen.
      W sumie opanowanie tego jest dość łatwe. Życzę powodzenia
      Życzę powodzenia
      • Gość: ferrari Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 23:14
        a ja???? moj profil to: ferrari.to-ja.pl

        to b. wazne!!!
      • Gość: Jobel Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: 213.199.253.* 29.05.05, 12:36
        wspóczuję Ci szczerze. kompletnie nie wiesz o co chodzi w feminiźmie i o co walczą feministki. ja rozumiem, że myli Ci się w ich wypowiedziach pojęcie egoizmu i samorealizacj. [w razie czego polecam jakiś słownik, który być może rozwieje wszelkie Twoje wątpliwości co jest czym] Feministki walczą o to aby kobiety nie były traktowane gorzej przez to że są właśnie kobietami. Kobieta też człowiek. nawet jeśli Ci się nie podoba to i tak feministkom powodzi się nieźle. ich działaność przynosi skutki - dzięki nim kobiety mają więcej praw, możliwości. jeszcze minie trochę czasu zanim będzie naprawdę dobrze, ale warto poczekać. może już moim córkom będzie żyło się lepiej w świecie w którym każdy człowiek jest równy.
    • Gość: Iwona Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.miedzyzdroje.sdi.tpnet.pl 17.05.05, 10:47
      a jest coś co Twoj luby robi w ogóle, oprócz kochania się z Tobą? może to
      wygodne,ale uważaj żeby Cie nie puścił w przysłowiową trąbę dla kobietki co
      nawet nie wie co to gwóźdź, dla której będzie męski, odważny, zaradny... a
      Tobie powie na odchodne... Tyś taka zaradna, przecież sobie poradzisz... znam
      wiele takich przypadków, dlatego sama nawet nie zastanawiam się po co ta
      wiertarka... i jak nie ma kogo, to proszę sąsiada.
      Po co sobie robisz krzywdę i po co starasz się udowodnić że jesteś dzielna?
      skoro przecież taka własnie jesteś. życzę wszystkiego dobrego. Iwona
      • moniczka78 Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 17.05.05, 12:51
        znowu splaszczenie tematu.. kto powiedzial, ze on nie czuje sie meski, zaradny,
        potrzebny? jest dla mnie wielkim oparciem w wielu dziedzinach zycia i doskonale
        zdaje sobie z tego sprawe..
        poza tym, to nie ten typ, zeby potrzebowal niezaradnego warzywka, zeby poczuc
        sie mesko.. i za to rownie go cenie..
      • bigoseczek Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 27.06.05, 01:23
        > a jest coś co Twoj luby robi w ogóle, oprócz kochania się z Tobą?
        Eee przemyśl to co napisałaś, przecież tak krzyczycie że prace domowe są
        ciężkie i faceci wam nie pomagają, a teraz kiedy masz przykład gościa który
        sobie z tym bez problemu radzi sugerujesz że jest nierobem. Całe szczeście ze
        głupota nie ma płci...
    • Gość: Kondor Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.toya.net.pl 17.05.05, 11:02
      Żal dupe sciska...Sponsorka Boże...Mało sytuacji jest kiedy to facet utrzymuje
      kobiete? Chyba feministki walczyly o rownouprawnienie, wiec i kobieta moze
      poutrzymywac troche faceta. Jak czytam te wpisy tutaj to mi sie srac zachciewa.
      Takie kocopoły trzymajcie dla siebie a nie na forum gdzie tylko swoj idiotyzm
      wykazujecie. A co do homomalzenstw i adopcji: pierwsze jest niezgodne etycznie
      i nie to ze jestem czlowiekiem starej daty, ale jak homusie chca byc razem
      niech se bede tylko nieoficjalnie. A co do adopcji homusiow: czy uwazacie ze
      dziecko bedzie dorastalo normalnie? Bedzie wytykane palcami, wyrosnie na
      jakiegos zboczenca. I co pani powie "niech tatuś przyjdzie na wywiadowke" a tu
      przyjdzie kobieta z wąsami? Zastanowcie sie ludzie co piszecie.
      • Gość: szwendaczek Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.adsl.inetia.pl 17.05.05, 12:18
        "A co do adopcji homusiow: czy uwazacie ze
        dziecko bedzie dorastalo normalnie?" a w tzw "pełnej",heteroseksualnej
        rodzinie, jak tatus /mamusia chleją na umór, to sytuacja normalna? dziwna
        definicja normy społecznej,chociaz kto wie...

        Co do feminizmu- tyle róznych opinii ile feministek, bo dla każdej feministki
        to znaczy co innego...I dlatego mówi się i pisze w literaturze fachowej
        (tak,tak feministki tego się doczekały), że od samych początków to ruch bardzo
        różnorodny...

        A tak na marginesie-wiecie,że jeśli jakiś instytut socjologii lub wydział
        humanistyczny/nauk społecznych nie ma studiów kobiecych, to ma mniej punktów w
        ocenie Komisjiakredytującej ? ;)
    • agluma Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 17.05.05, 12:09
      witam
      jeżeli kobieta pracuje na dobrym stanowisku i chce się rozwijać to nie znaczy że
      jest feministką. często chyba nadużywamy tego słowa. prawdziwych feministek nie
      ma na świecie. każda z nas chce być prawdziwą kobietą a nie tam jakąś
      feministką. mężczyzna musi być dla nas oparciem, musimy czuć się bezpiecznie w
      jego towarzystwie. jeżeli chodzi o dziecko to każda kobieta tak naprawdę chce
      mieć dzieci, jedna wcześniej druga później, z odpowiednim mężczyzną oczywiście.
      często się zdarza, że jakaś kobieta nie chce mieć dzieci, nie ma na to czasu,
      robi karierę, później już by chciała, nie może zajść w ciążę, za późno, żal.
      kobieta w tych czasach musi być samodzielna, musi pracować.
      jestem kobietą, pracuję, robię to z czym czuję się dobrze, czasem przepchnę
      zapchany zlew, jeżeli mojego mężczyzny nie ma w domu, uwielbiam gotować, nie
      lubię jak mój mężczyzna kręci się w kuchni.
      najważniejsze żeby żyć zgodnie ze swoją naturą. nic nie dzieje się w życiu bez
      powodu i na wszystko przyjdzie odpowiedni moment.
    • Gość: Megara Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.aster.pl 17.05.05, 12:57
      Wydaje mi się, że wszystkie kobiety, po części są faministkami... ale
      feministkami w dobrym, tego słowa, znaczeniu. Przecież nie chcemy by Nas
      wykorzystywano i traktowano jak "kurę domową", ale jeśli ktoś, tak jak ja, lubi
      gotować, sprzątać, prać i być taką właśnie "kurą domową" i jeśli sprawia to nam
      przyjemność, to czemy nie miałybyśmy tego robić. Umiem też posługiwać się
      różnymi "męskimi narzędziami" (czyt. młotek, śrubokręt, wiertarka itp) i
      lubię "męskie zajęcia" (czyt. naprawianie kranów, przykręcanie śrub, rąbanie
      drewna itp). Ale, to że lubię i umiem sama sobie poradzić w życiu, to chyba nie
      określa mnie mianem feministki! Moja koleżanka nigdy nie lubiła gotować,
      sprzątać i orać. Nie lubi typowych domowych zajęć. Za to, uwielbia samochody,
      motory, rąbanie drewna itp. Lubi męskie zajęcia, za to jej mąż jest jej
      odwrotnością: lubi gotować, sprzątać itp. Ale to że ona nie lubi tego robić, to
      nie powinniśmy określać jej, że jest feministką. Żwdna z Nas- kobiet nie jest
      tak do końca 100% feministką, ale też żadna z Nas na 100% niąm nie jest.
    • Gość: dobrotliwy Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.05, 13:09
      Wszystkim Ludziom a nawet feministkom życzę milego dnia :-)
      Tym pierwszym życzę przede wszystkim, aby dla wlasnego nie spotykali w życiu
      tych drugich...
      • Gość: dobrotliwy Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.05, 13:11
        Wszystkim Ludziom a nawet feministkom życzę milego dnia :-)
        Tym pierwszym życzę przede wszystkim, aby dla własnego dobra i szczęścia nie
        spotykali w życiu tych drugich...

    • Gość: Anna Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.fnet.pl 17.05.05, 15:11
      Ja na pewno NIEEE!!! Jestem 100% kobieta i chce nia zostac. Znam swoje miejsce
      na ziemi i chce aby mezczyzni je znali. Uwielbiam byc adorowana. Kocham 100%
      facetow i nie mam ochoty odgrywac ich roli w zyciu. Kocham dostawac kwiaty,
      udawac slodka blondynke, kokietowac ;) i jestem szczesliwa ze moge to robic.
      Feministki chyba maja kompleksy ;) moze maja braki w mozgu, bo nie wiem o co
      walcza, ja jestem szczesliwa mogac pracowac w szkole, jestem po studiach, mam
      meza ;) i nie czuje sie niedowartosciowana
      • Gość: Mondra Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 16:04
        Ja jezdem hyba feministkom, bo jezdem bardzo mondra i koham menzczyzn pozdrafiam
        • Gość: 2spx żadna kobieta nie chce już być człowiekiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 16:10
          muszę na pierwszy plan wystawić swoją płeć?
          jestesmy już tylko samcami i samicami?
          a może zostać filatelistką?
          liter też dużo...
          wszystkiego najlepszego - nieseksista (chyba, bo nie znam definicji...)
          • raienn człowiek, kobieta, feministka - od ogółu......... 18.05.05, 00:25
            .....do szczegółu.
            Gratuluję autorkom/autorom nielicznych sensownych wypowiedzi.
            Tak jestem człowiekiem, kobietą, feministką. Feministka źle się kojarzy -
            wiedźma, lesbijka, braki w mózgu, no super. Czuję się doceniona. Jako kobieta,
            bardzo zadowolona ze swojej kobiecości, nie chcę się czuć, jakby moja płeć była
            przyczyną, że zostanę niżej opłacona od kolegi na równorzędnym stanowisku.
            Jeśli jest lepszy, ma dłuższy staż pracy, robi więcej - okej. Ale nie dlatego,
            że on jest facetem, a ja kobietą!
            płeć jest dla mnie ważna, choć nie najważniejsza. Jako człowiek chcę być
            doceniana, za rozwój, talenty, wykonaną pracę. Nie życzę, by moja płeć
            rzutowała na nie negatywnie i nie zamierzam zmienić płci, dla zaspokojenia
            pracodawcy.
            Nie uważam, że wszystkie kobiety chcą mieć dzieci. Znam takie, które nie chcą,
            a ich dzieci byłyby biedne. Uprzedzając wyrzuty: ja chcę. Gdy znajdę
            odpowiedniego mężczyznę, który nie będzie mi mówił, ze kobiety mają krótsze
            stopy, żeby było bliżej do zlewu. Są tacy. Mówią nawet - jestem feministą. Robi
            mi się wtedy przyjemnie.
            Przyznaję się do bycia feministką, bo nie zwykłam się chować w kącie. Takie mam
            poglądy. Jest wiele kobiet korzystających ze zdobyczy feminizmu, które
            wypierają się go i uważają, że jest niepotrzebny. Sądzę inaczej. Ale żadna z
            nich nie mówi, że był niepotrzebny. Zmiany, które zaszły, przyjęły się w
            społeczeństwie, mam nadzieję, że to się nie zmieni z kolei.
            pozdrawiam adwersarzy
            człowiek, kobieta, feministka
            • Gość: do raienn Re: człowiek, kobieta, feministka - od ogółu..... IP: *.icpnet.pl 29.05.05, 01:22
              a ja myślę, zagorzała feministko ( jeśli dobrze odczytałam twoją wypowiedź ),
              że posunełyście się już trochę za daleko w swoich rządaniach, nie mówię tutaj o
              równym statusie na stanowiskach służbowych, czy domowych, ale w polityce już
              przesadzacie, w swoich "ambitnych" celach sprowadzicie nas znowu do poziomu
              kury domowej, albo lepiej soim " zwycięstwem " upodlicie mężczyzn.
              Nie twierdzę, że wszystko co było dawniej było najlepsze, że nie było mężczyzn
              którzy na takie miano nawet nie zasługują, ale nie można wszystkich uogólniać.
              Walczycie o prawa kobiet, ok.
              W jaki sposób ???
              Pytacie sie ich chociaż o to ?????
              Co chcą ?? Czego oczekują ????
              Czy zapytałyście sie tych kobiet, które chcą być ze swoimi dziećmi, czy chą
              pracować po 12, 14 godzin dziennie po to żeby miały swoim dzieciom dać co jeść,
              bo tatuś własnie stracił pracę, a niestety o następna jest trudno.
              Zabrałyście pracę mężczyzniem, dałyście kobiecie, brawo.
              Zapomiałyście o jednym, same w ten sposób upodlacie kobiety.
              Jeśli chcą niech pracują, nie bronie tego nikomu.
              Ale nie przymuszajcie do nie tych kobiet, które gubią sie w tej "Waszej"
              polityce.
              Nie bierzecie pod uwage ich rozterek,cieszą sie bo dostały pracę kiedy mąż ja
              stracił, ale tak to jest, że niestety nie wszystkie są tak wykształcone, lub
              poprostu nie mają takich możliwości dobrej posadki, więc kosztem dzieci,
              zdrowia ( nie tylko swojego )"zarabiają" pieniążki na chleb.
              Rónouprawnienie to nie przymus, żeby kobiety pracowały, tylko żeby miały takie
              sama prawa i warunki. Żeby za tak samo wykonywaną pracę miały to samo
              wynagrodzenie, a nie bo jej sie tyle należy bo jest kobietą.
              Nie do każdego zawodu nadaje się kobieta, i tu może sie narażę, ale mężczyźni
              mają mimo wszystko większe możliwości.
              Zastanówcie sie proszę i znajdzcie 3 zawody, których nie może wkonywać
              mężczyzna.
              Może jeden, który był jednak w w dawniejszych latach, nie może karmić piersią.
              Totalne bzdury, że nie nadaje sie na nianię, nauczyciela itp.
              Nie wszystkie kobiety też sie do tego nadają. Takie życie.
              I zanim zaczniecie wykrzykiwać te swoje hasła " szowinistyczne świenie" itp.
              proszę pomyślcie, można walczyć o prawa kobiet, ale uczciwie, z rozsądkiem i
              zastanowieniem.

              Może jestem tylko prostą kobietą, ale może widzę to czego Wy juz nie potraficie.
              Wszystki burze mogę przyjąć w meilach, jeśli ktoś ma na mnie ochotę nakrzyczeć,
              elzbas@wp.pl

              pozdrawiam
      • Gość: Jobel Re: czy sie kwalifikuje na feministke? IP: 213.199.253.* 29.05.05, 12:25
        > Feministki chyba maja kompleksy ;) moze maja braki w mozgu, bo nie wiem o co
        > walcza, ja jestem szczesliwa mogac pracowac w szkole, jestem po studiach, mam
        > meza ;) i nie czuje sie niedowartosciowana

        gdyby nie te "bezmózgie feministki" nie mogłabyś pracować w szkole. to chyba Ty własnie nie masz mózgu skoro nie wiesz o czymś takim. dzięki temu co wypracowały kobiety mogą pracować, uczyć się i wykonywać inne rzcezy na równi z facetami. i uwierz mi feministki to nie są kobiety niedowartościowane. częściej są bardziej dowartośiowane niż takie antyfeministki jak Ty. wyobraź sobie, że na dodatek mają mężów i dzieci. są szczęśliwsze, bo mogą się poczuc się dumne, ze same wypracowąły sobie mozliwosc wyboru, bo przeciez o to walcza. zebyśmy miały wybór co chcemy w zyciu robic.


        pozdrawiam wszystkie feministki ;)
    • alienor Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 18.05.05, 10:44
      Mysle ze nie jestes feministka. Jestes kobieta, ktora korzysta z tego, co
      feminizm juz wywalczyl. Feminizm to ruch, aktywnosc ukierunkowana na cel: zeby
      kobiet mogly zyc tak, jak chca.
    • krtysia Re: czy sie kwalifikuje na feministke? 18.05.05, 14:11
      -a ja,moze i sie kwalifikuje,,,,ale nie jet mi to potrzebne!
      -feministki sa bardzo "nerwowe"
      -sama sie ich boje;)


      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24763
    • ixion5 Nie możesz byc feministką 18.05.05, 20:47
      Gdybys była feministką to nie miałabyś faceta lub też używała w stosunku do niego określenia "męska szowinistyczna świnia" ew. "knur" a nie "luby"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka