Dodaj do ulubionych

To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy

14.05.05, 16:14
automatycznie?

Re: Dlaczego feministki są takie brzydkie i wredn
kocia_noga 30.04.2005 18:09 + odpowiedz

Panowie mają rację. Feministki są brzydkie i wredne, toteż nikt ich nie chce .Z
tego rozgoryczenia własnie , że nikt ich nie chce zostają feministkami- to
przeciez logiczne.Ale jest dla nich nadzieja . Jesli wyrzekną się tego swego
rodzaju schorzenia psychofizycznego jakim jest feminizm , od razu wypięknieją ,
a wtedy ktos je zechce , może brygada , może kalesonny , może inszy ktoś .Ale
dopóki trwac będą przy swoim - nie ma przebacz mamuś .
Obserwuj wątek
    • Gość: Miś Kolabor Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.pureserver.info 14.05.05, 16:18
      A co niby nie? Feminizm dodaje złośliwych rysów twarzy, bo jak zjawi się facet,
      nie daj Boże maczo, to feministka zawsze musi udowodnić, że jest lepsza. :D
      • kochanica-francuza Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 16:23
        Gość portalu: Miś Kolabor napisał(a):

        > A co niby nie? Feminizm dodaje złośliwych rysów twarzy, bo jak zjawi się facet,
        > nie daj Boże maczo, to feministka zawsze musi udowodnić, że jest lepsza. :D

        Wcale nie muszę.I tak jestem.A macza omijam z daleka.:-)
        • Gość: Miś Kolabor Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.pureserver.info 14.05.05, 17:38
          Że jesteś, to nawet byłbym skłonny uwierzyć, choć cię nie widziałem, ale że
          jesteś [lepsza od każdego, faceta jak sądzę] to trudno mi jakoś tak wyobrazić
          sobie. :]
          • kochanica-francuza Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 19:05
            Gość portalu: Miś Kolabor napisał(a):

            > Że jesteś, to nawet byłbym skłonny uwierzyć, choć cię nie widziałem, ale że
            > jesteś [lepsza od każdego, faceta jak sądzę] to trudno mi jakoś tak wyobrazić
            > sobie. :]


            Hm,a cóż to za manipulacja? Nic takiego nie twierdziłam!


            Nie martw się.Mnie za to trudno jest sobie wyobrazić,że KAŻDY facet jest lepszy
            ode mnie.
            • roman.giertych.lpr Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 19:33
              A padła taka teza? Ona pada jedynie z ust feministek pod postacią: Wszyscy
              faceci mówią,że są lepsi od kobiet. Kompleksy jakieś? Jeśli facet mówi takie
              rzeczy ma tak samo przekręconą śrubkę
      • Gość: jaszczomp Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 14.05.05, 18:34
        Działa tu mechanizm, który pozwala niedowartościowanej osobie zrekompensować braki.
        Z takich właśnie powodów przeciętniaki, matolki z aspiracjami idą np: do straży miejskiej, bo "dostają władzę" i mogą leczyć kompleksy.
        Kobiety które podskórnie wyczuwają brak zainteresowania swoja osobą ze strony płci przeciwnej - zainteresowania ich kobiecością, atakują domagając się ustawowego obowiązku okazywania szacunku. To niestety ślepa uliczka, bo to nie to samo a i wymusić się nie da.
    • Gość: bezdenny Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 17:52
      problem jest podwójnej natury.
      otóż do feminizmu garną sie kobiety o bardzo watpliwej urodzie. tak to jest,
      chociaż i od tej reguły są wyjatki. W ramach feminizmu poszukują w sobie cech
      męskich co niewatpliwie nie pozostaje bez wpływu na urodę. Złośliwość,
      kompleksy, agresja - to wszystko widać tez na twarzach. ponadto dochodzą
      czynniki ideologiczne - był tutaj watek poświęcony temu jakie wspaniałe są
      wyzwolone Niemki - bo nie golą nóg, są niechlujne i leniwe. oczywiście
      feministki wychodzą c założenia że nie szata zdobi i że liczy sie wnetrze a
      kobieta nie może być obiektem pożądania seksualnego i są w stanie doprwowadzić
      się do stanu kiedy rzeczywiście nijak nie mogą być obiektem pożądania.
      tak więc zerwania z feminizmem może korzystnie wpłynąć na urodę: po piwrewsze
      można bardziej o siebie dbać (np. na początek można mieć włosy trochę dłuższe
      niż ruski rekrut) a ponadto życie w zgodzie z sobą , szukanie harmonii i dobra
      w świecie, czyste sumienie moga tez sprawić cuda.
      • kot_behemot8 Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 18:28
        Pragne zauwazyc, ze wpadanie ze skrajnosci w skrajnosc w okreslaniu przeciwnika
        w dyskusji sluzy tylko jego dyskredytowaniu. Osmielam sie twierdzic, ze to
        sofistyka.
      • kochanica-francuza Tak,zwłaszcza Agnieszka Graff i M.Środa 14.05.05, 19:06
        mają włosy "nieco dłuższe niż ruski rekrut",prawda?
        • tad9 Re: Tak,zwłaszcza Agnieszka Graff i M.Środa 15.05.05, 08:58
          kochanica-francuza napisała:

          > mają włosy "nieco dłuższe niż ruski rekrut",prawda?

          Długość włosów to bodaj jedyna rzecz, jaka ich od ruskiego rekruta odróżnia ...
          • kochanica-francuza Re: Tak,zwłaszcza Agnieszka Graff i M.Środa 15.05.05, 14:55

            > Długość włosów to bodaj jedyna rzecz, jaka ich od ruskiego rekruta odróżnia ...
            Tak,poza tym latają po ruskich koszarach z karabinem ,wrzeszcząc "j...twoju mać!"
            buahahahaha
        • Gość: bezdenny Re: Tak,zwłaszcza Agnieszka Graff i M.Środa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:37
          kochanica-francuza napisała:

          > mają włosy "nieco dłuższe niż ruski rekrut",prawda?

          No cóż przywoływanie przykładu Graff i Środy w kontekscie rozważań o kobiecej
          urodzie jest dośc ryzykowne. Akurat tego chciałem wam oszczędzić. To tak jakby
          opisując budowę czołgu snuć rozważania na temat smaku smarów z łozysk w tym
          czołgu. I żeby nie było nam mnie - to Ty o nich zaczęłaś.
          • kochanica-francuza Oto Agnieszka Graff 15.05.05, 14:54
            Gość portalu: bezdenny napisał(a):

            > kochanica-francuza napisała:
            >
            > > mają włosy "nieco dłuższe niż ruski rekrut",prawda?
            >
            > No cóż przywoływanie przykładu Graff i Środy w kontekscie rozważań o kobiecej
            > urodzie jest dośc ryzykowne.


            Doprawdy?

            www.autograf.ant.pl/odc3obr069.jpg
            • kocia_noga Re: Oto Agnieszka Graff 15.05.05, 15:10
              kochanica-francuza napisała:

              > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
              >
              >
              > > No cóż przywoływanie przykładu Graff i Środy w kontekscie rozważań o kobi
              > ecej
              > > urodzie jest dośc ryzykowne.
              >
              >
              > Doprawdy?
              >
              > www.autograf.ant.pl/odc3obr069.jpg

              No przeciez cały czas o tym piszę - dla bezdennego&comp one sa ohydne apriori .
              • kochanica-francuza Re: Oto Agnieszka Graff 15.05.05, 15:28
                kocia_noga napisała:

                > kochanica-francuza napisała:
                >
                > > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                > >
                > >
                > > > No cóż przywoływanie przykładu Graff i Środy w kontekscie rozważań
                > o kobi
                > > ecej
                > > > urodzie jest dośc ryzykowne.
                > >
                > >
                > > Doprawdy?
                > >
                > > www.autograf.ant.pl/odc3obr069.jpg
                >
                > No przeciez cały czas o tym piszę - dla bezdennego&comp one sa ohydne apriori
                > .
                No to niech się przyjrzą i pomarudzą a posteriori.
                • Gość: bezdenny Re: Oto Agnieszka Graff IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 15:44
                  kochanica-francuza napisała:
                  > > > www.autograf.ant.pl/odc3obr069.jpg
                  > >
                  > > No przeciez cały czas o tym piszę - dla bezdennego&comp one sa ohydne ap
                  > riori
                  > > .
                  > No to niech się przyjrzą i pomarudzą a posteriori.

                  O żesz ty w mordę. Chyba ją sobie w szoferce powieszę.
                  • kochanica-francuza Re: Oto Agnieszka Graff 15.05.05, 15:48

                    > > No to niech się przyjrzą i pomarudzą a posteriori.
                    >
                    > O żesz ty w mordę. Chyba ją sobie w szoferce powieszę.
                    Jesteś tirowcem?;-)))))))))))
                    • kocia_noga Re: Oto Agnieszka Graff 15.05.05, 15:51
                      kochanica-francuza napisała:

                      >
                      > > > No to niech się przyjrzą i pomarudzą a posteriori.
                      > >
                      > > O żesz ty w mordę. Chyba ją sobie w szoferce powieszę.
                      > Jesteś tirowcem?;-)))))))))))

                      To brzmi dwuznacznie....
                      • kochanica-francuza Re: Oto Agnieszka Graff 15.05.05, 15:52
                        kocia_noga napisała:

                        > kochanica-francuza napisała:
                        >
                        > >
                        > > > > No to niech się przyjrzą i pomarudzą a posteriori.
                        > > >
                        > > > O żesz ty w mordę. Chyba ją sobie w szoferce powieszę.
                        > > Jesteś tirowcem?;-)))))))))))
                        >
                        > To brzmi dwuznacznie....

                        Buahahahahahahahahahahahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        Kocia!!!!:-)))
                      • Gość: bezdenny Re: Oto Agnieszka Graff IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 18:20
                        jestem Mr Pobocza
                    • Gość: bezdenny Re: Oto Agnieszka Graff IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 18:20
                      kochanica-francuza napisała:

                      >
                      > > > No to niech się przyjrzą i pomarudzą a posteriori.
                      > >
                      > > O żesz ty w mordę. Chyba ją sobie w szoferce powieszę.
                      > Jesteś tirowcem?;-)))))))))))
                      Tak. zgadłaś. nareszcie. mam neonik STEFAN ZAOPATRZENIE i szoferkę wyklejoną
                      Graff, Dunin i Środą. jak jadę to przed nosem dyndają mi zawieszone na lusterku
                      balonowe piersi danuty Waniek.
                      • kochanica-francuza Re: Oto Agnieszka Graff 15.05.05, 19:00

                        > Tak. zgadłaś. nareszcie.

                        dlaczego nareszcie? nie przypominam sobie,żebym miała zgadywać


                        mam neonik STEFAN ZAOPATRZENIE i szoferkę wyklejoną
                        > Graff, Dunin i Środą. jak jadę to przed nosem dyndają mi zawieszone na lusterku
                        >
                        > balonowe piersi danuty Waniek.

                        nooooooo mnie Giertych w sypialni nie wisi...;-)))))))))))
    • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 17:53
      Jesli większosc mężczyzn na tym forum nie cierpi, zwalcza, lekcewazy, obraża
      czy nienawidzi kobiet feministek przypisujac im ze są agresywne, wredne, i
      duzo , dużo innych głupot
      to ja sie w takim razie pytam:
      po co wogóle sie wdajemy w dyskusje, po co sie szarpiemy i polemizujemy,
      Dlaczego nie porozmawiacie z tymi kobiecymi, cieplymi , uległymi, różowymi i
      mięciutkimi kobiecymi kobietami?

      Czyżby nie było o czym???
      c


      • trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 18:05
        Pragne zauwazyc, ze wpadanie ze skrajnosci w skrajnosc w okreslaniu przeciwnika
        w dyskusji sluzy tylko jego dyskredytowaniu. Osmielam sie twierdzic, ze to
        sofistyka.

        A poza tym Ciebie akurat wirtualnie polubilem (jak i _niektore_ inne feministki),

        T.

        PS: Ktory to tu nie lubi niby myslacych kobiet, co maja jakies wlasne zdanie?
        • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 18:08
          to moze nie taki diabel straszny??? ;)
          c
          • trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 18:31
            Feministki? W wiekszosci tej nieupolitycznionej, niestowarzyszonej sadze, ze
            zdecydowanie nie sa straszne (bo czemu mialyby byc niby straszne), co do
            feminizmu to juz tego zdania nie podzielam - to nie jest tylko pare haselek, ale
            cale indoktrynacja o krzywdzie, dyskryminacji, domaganie sie przywilejow (i
            zrzucanie obowiazkow) i zamykanie innym ust. A na to juz sie tak latwo nie zgodze...
            • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 19:00
              A Ty cały czas o przywilejach podczas gdy dla mnie to zwrot należnej części,
              A co masz na myśli pisząc o zrzucaniu obowiązkow, a o zamykaniu ust?
              to czysta demagogia

              do czasu gdy obie płcie nie spojrza na sytuacje drugiej strony z innej niż
              własna perspektywa trudno nam będzie sie dogadać.

              świat widziany z waszych okopów, jest zupełnie inny niż to co widać z naszej
              strony
              • Gość: trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.05.05, 21:50
                Z okopow (siedzac np. w woju w sluzbie zasadniczej) wyglada to zapewniam Cie dla
                wielu, ktorzy sie tam znalezli nieciekawie.

                Bo tak sie sklada, ze bycie mezczyzna to nie tylko jakies urojone przywileje
                (urojone, bo seksizmow w prawie nie ma zadnych) ale i pewne obowiazki, za
                ktorymi feministki raczej dla kobiet nie optuja a ktore dla mezczyzn z tego co
                mi wiadomo z przyczyn praktycznych (bo armia byc musi) raczej zostana.

                Poza tym jakos trudno mi przyjac do wiadomosci, ze kobieta z ktora mialbym
                pracowac nie dostawalaby dobrych pieniedzy tylko za to, ze jest kobieta - sorry,
                brzmi tak absurdalnie, ze trudno mi w to uwierzyc - moze dlatego, ze ja naprawde
                nie jestem seksista i seksizmu wokol siebie zawodowo nie widzialem, ani w
                szkole, ani na uczelni, ani pracujac, ani w mojej rodzinie, kompletna pustka...
                Wiem za to, ze niektorzy moi koledzy i kolezanki (jak pracowalem jeszcze w
                Polsce na studiach) dostawalo mniejsze pieniadze, bo sie ich nie domagali, bo
                mieli zawody, ktore latwo bylo rynkowo zastapic itd. itp. i faktycznie wsrod
                takich rzeklbym byla nadreprezentacja kobiet - czy byl to seksizm pracodawcy?
                Wiem tylko, ze podwyzki byly wtedy, gdy ktos przychodzil i ich zadal uzywajac
                slowa "prosze" a nie wszyscy o nie prosili.

                Ciagle nie odpowiedzialas mi chyba na moje pytania, co z dyskryminacja itd., ale
                skoro piszesz o czesci, to napisz o jakiej czesci piszesz z ktorej Cie
                okradziono? Krotko, zwiezle i wyraznie - jesli tak piszesz, to zakladam, ze masz
                do tego powody, wiec smialo. Nawet wiecej: jesli mi pokazesz, ze z czegos Cie
                okradziono a feminizm Tobie to zwrocil to z mety przemysle cala postawe wobec
                feminizmu. Jednak mialbym do Ciebie prosbe (prewencyjnie) abys nie uzywala
                hasel-balonow, typu "godnosc kobiety" a podpierala to konkretnymi
                przekonywujacymi przykladami.

                pozdrawiam,

                T.

                PS: I bynajmniej to nie jest tak, ze autentycznej krzywdy kobiet nie widze, bo
                widze, z tym, ze jeszcze nie widzialem, aby nastapily mocne dzialania przeciwko
                przemocy w rodzinie (jedyne co bylo to jakies plakaty, ale to jeszcze za
                poprzedniej kadencji AFAIK i nie wiem, na kogo mialy dzialac, bo chyba nie na
                tych, co zony leja) a pamietaj, ze obecnie feministki mialy i ciagle maja bardzo
                wysokie stolki w Polsce a traca czas u wladzy na paplanie o cyckach simplusa.
                • kochanica-francuza Treviku!Cycki simplusa są kwestią istotną! 14.05.05, 22:43
                  Nie twierdzę,że jedyną istotną.
                  • Gość: trevik Re: Treviku!Cycki simplusa są kwestią istotną! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.05.05, 22:54
                    Nie mam zamiaru sie juz z nikim przekonywac, czy cycki simplusa sa rzecza
                    istotna, czy tez nieistotna - powiedzmy, ze dla mnie malo istotna a jesli nawet
                    to nie dlatego, ze widze w nich upokarzanie kobiet i seksizmy a raczej predzej
                    kiepski smak, fajniej byloby, gdyby reklamy byly bardziej interesujace, ale te
                    zawsze beda adresowane do spoleczenstwa, ktore jest a nie do tego, ktorego ktos
                    sobie moglby zyczyc. Poza tym zawsze bede mial na mysli to, ze prewencja takich
                    sytuacji jest urzad, ktory znow bedzie sie zajmowal pie..mi (bo to pie..,
                    podobna do uzywania wulgaryzmow publicznie) i ograniczal wg. widzimisie za
                    pieniadze podatnika i to wystarczy, abym byl przeciwnikiem jakichkolwiek dzialan
                    panstwowych w tym zakresie. Jesli ludzie sa przeciwni takim rozwiazaniom, to
                    niech bojkotuja produkty, albo wyemituja za pieniadze jakiejs organizacji
                    kontrreklame - niech dzialaja, ich prawo. EOT
                • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 23:50
                  drogi treviku
                  po pierwsze chcialabym zauważyc ze wojsko i wojna to zabawa trochę większych
                  chłopcow i trudno żeby kobiety sie tam smae z siebie rwały, choc jak sobie
                  przypomniam to za tzw komuny do wyższych szkół wojskowych kobiety wstepu nie
                  mialy bo nie!Nawet jeśli chcialy. I mam wrazenia że to panowie bronili jak lwy
                  basionów męskości.
                  Dopiero nasze wejscie do NATO to umożliwilo, teraz wiele kobiet studiuje, a że
                  nie ida do służby zasadniczej? No cóż jak bedzie taki obowiązek to będą służyć,
                  w Izraelu jest i nie dochodza słuchy że masowo sie migają!
                  Co do niższych zarobków to z tego co wiem pokutuje przekonanie u niektorych
                  pracodawcow że kobieta nie musi zarabiac dużo, bo to nie ona utrzymuje rodzine
                  a jednynie dorabia do pensji męża na przyslowiowe waciki.
                  Ja nie pisałam o kradziezy tylko o zajęciu przez mężczyzn częsci która powinna
                  należec do drugiej połowy ludzkości
                  mam tu na mysli wiekowe wykluczenie kobiet ze sfery publicznej a tym samym
                  utrwalenie mitu że miejscem kobiety jest sfera prywatna, że w zwiazku z tym
                  jedyne do czego sie nadają to KKK ( i nie mam tu na mysli ku-klux-klanu)
                  Takie przekonania jakże żywe i obecne w głowach wielu męzczyzn ( vide Korwin
                  Mikke)powodują że ciągle wielu panow chce widziec kobiety w tradycyjnej roli,
                  która prestiżu nam nie przynosi bo chyba sie zgodzisz że w opinii wielu ludzi
                  kobiece znaczy "nie-męskie" czyli gorsze
                  no bo jakie to jest kobiece
                  to jest : niedojrzałe, nieodpwiedzialne, niezdecydowane, slabe i wiele innych
                  to przekonanie o "gorszości" jest ciągle obecne w umysłach mężczyzn jak rownież
                  wielu kobiet niestety.
                  wiec o co chodzi ?
                  Chodzi o to żeby jak powiedziała Kinga Dunin nie tylko kobiety nosiy spodnie
                  ale żeby noszenie spodnic przez mezczyzn nie bylo śmieszne i upokarzające
                  i milej nocy
                  c




                  • Gość: trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.05.05, 11:42
                    > Dopiero nasze wejscie do NATO to umożliwilo, teraz wiele kobiet studiuje, a że
                    > nie ida do służby zasadniczej? No cóż jak bedzie taki obowiązek to będą służyć,
                    > w Izraelu jest i nie dochodza słuchy że masowo sie migają!

                    W Izreaelu tez jest to zrobione z glowa - kobiety sluza w wojsku, ale pelnia
                    funckje porzadkowe i nie sa kierowane do oddzialow frontowych.

                    Tyle, ze co z tymi, ktore chca isc do wyzszych szkol oficerskich? Przeciez tam
                    tez sa egzaminy m.in. sprawnosci fizycznej, czyli np. uwazasz, ze to naturalne,
                    iz nalezy poprzeczki owej sprawnosci obnizyc, aby nie dyskryminowac? Czy ja mam
                    tez optowac za potencjalnie slabsza armia (bo zakladam, ze te testy
                    sprawnosciowe to nie byly ot tak wprowadzone) aby pare bojowo nastawionych
                    kobiet moglo zrobic kariere? A jesli obnizyc, to czy rowniez dla mezczyzn?
                    Sorry, ale wojsko to nie sport a zolnieze nie rywalizuja sportowo na froncie i
                    kryteria przyjecia kandydatow powinny byc wylacznie ustalane podstawie
                    obiektywnych analiz.

                    Poza tym jesli juz nawet ktoras sie tak pali, to uwazam, ze wszystkie kandydatki
                    do sluzby zawodowej powinny przejsc przez sluzbe zasadnicza, jesli studiowaly to
                    przez to samo, co przechodza studiujacy mezczyzni - ja wiem, ze branie kobiet na
                    sile do wojska (jesli nie ma takiej naprawde potrzeby jak np. w Izraelu) to
                    byloby beznadziejnie glupie barbazynstwo, ale jesli juz ktoras tam isc chce, to
                    powinna przechodzic dokladnie ta sama droge, co meski rekrut z tymi samymi
                    poprzeczkami. (pomijam drobiazg, ze jestem po pierwsze przeciwnikiem sluzby
                    zasadniczej, ale ona predko nie zniknie, po drugie do sluzby kobiet mam duze
                    obiekcje). Przeciez wojo to nie tylko miejsce do robienia kariery, ale obronnosc
                    panstwa - obywatele placa na nie podatki, aby ich bronilo a nie aby ktos tam
                    przede wszystkim kariery robil (to ostastnie to jest efekt uboczny) - zapytaj
                    moze kobiet, ktore z wojskiem nic wspolnego nie maja, czy to w ich interesie,
                    aby komus robiono nizsze poprzeczki, by mogl zrobic kariere, co sie odbije na
                    tym, ze mozliwie bedzie w panstwie slabsza armia?

                    (i aby nie bylo, ze czepiam sie do malego problemu, gdy sa wieksze - problemy
                    wieksze widze, przede wszystkim pijanstwo i amatorstwo wojska i sie zastanawiam,
                    dlaczego nikt z tym nic nie robi).

                    > Co do niższych zarobków to z tego co wiem pokutuje przekonanie u niektorych
                    > pracodawcow że kobieta nie musi zarabiac dużo, bo to nie ona utrzymuje rodzine
                    > a jednynie dorabia do pensji męża na przyslowiowe waciki.

                    Wiesz, tak to sie oni czasem tlumacza. Ich gadanie nie jest problemem (bo jakos
                    musza wmawiac pracownikom nizsze pensje i dlaczego tak niby jest a kasa zostaje
                    dla nich a nie dla pracownikow mezczyzn) a to, ze moga znalezc kobiety, ktore
                    beda wykonywaly dana prace za nizsze pieniadze. Poki takie beda znajdywac, poty
                    beda tak placic - czy jest w tym cos dziwnego?

                    > mam tu na mysli wiekowe wykluczenie kobiet ze sfery publicznej a tym samym
                    > utrwalenie mitu że miejscem kobiety jest sfera prywatna, że w zwiazku z tym
                    > jedyne do czego sie nadają to KKK ( i nie mam tu na mysli ku-klux-klanu)
                    > Takie przekonania jakże żywe i obecne w głowach wielu męzczyzn ( vide Korwin
                    > Mikke)powodują że ciągle wielu panow chce widziec kobiety w tradycyjnej roli,
                    > która prestiżu nam nie przynosi bo chyba sie zgodzisz że w opinii wielu ludzi
                    > kobiece znaczy "nie-męskie" czyli gorsze

                    Po pierwsze nie wiem, co znaczy "wielu ludzi" - ja oceniam to na przykladzie
                    swoim, ktoremu sie rozne rzeczy wciska a ja tak nie mysle (z ta gorszoscia przy
                    pelnieniu tradycyjnej roli, myslalem, ze feministki tez jej nie widza), wiec dla
                    wlasnego przykladu sie nie zgodze.

                    Po drugie znow wracamy do "wiekowego wykluczenia" - po co? Przeciez zyjemy teraz
                    - feministki jak rozumiem nie chca poprawiac wstecz wiekowych wykluczen?

                    A ja przeciez zadalem Tobie pytania konkretne: kto i kiedy Cie dyskryminowal,
                    prosilem o konkretne przyklady. Poza tym, co z tym ustaleniem wieku
                    emerytalnego, aby bylo zgodne z postulatem rownego statusu, jak i zadowalalo
                    postulat walki z dyskryminacja kobiet - ciagle nie mam na nie odpowiedzi.

                    Pozdrawiam,

                    Gruss und schoene Pfingsten,

                    T.
                    • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 12:17
                      w Izraelu walczyly normanie na frontach walki i nikt tam poprzezki nie obniżał
                      wiem ze teraz nie walczą ale to z zupełanie innych powodów niz to że sie nie
                      nadają
                      nie wiem jak jest w szkołach wojskowych, myśle że przechodza takie same testy
                      jak męzczyźni, a poza tym trevik umówmy sie przyszle wojny nie będą sie
                      opierały na sile muskulów, tak więc ten argument odpada
                      co do wykluczenia społecznego ze sfery publicznej w przeszłosci to oczywiscie
                      mozna by zrobić grubą kreskę tylko, że to co w głowach to sie wykreślic tak
                      łatwo nie da.
                      Przekonanie, że kobiece jest gorsze, moze Ciebie nie dotyczy ale niestety nie
                      jestes większoscią
                      A ortodoksyjni Żydzi do dziś sie modla dziękując, że nie są kobietami
                      i żeby nie było- nie mam uprzedzeń do żadnej grupy, narodu czy rasy!!!
                      Przekonanie, że ważne rzeczy domeną meżczyzn, a kobiety mogą co najwyżej pełnić
                      funkcje pomocnicze jest bardzo powszechne i jest budowane na mocy tej
                      wielowiekowej spuścizny, odkamać to zajmie troche czasu ale najważniejsze że
                      proces sie zaczął i biegnie.
                      Nie będę odpowiadac na pytania kto, jak i czy mnie dyskryminowł bo to przecież
                      nie o to chodzi , nawet jesli nigdy nikt to nie zmieni to mojego przekonania o
                      niesprawiedliwosci, bo moj jednostkowy przykład nie ma zadnego znaczenia,
                      przykladów jest cala masa, choc rozumiem dążysz do wykazania że jesli ja nie
                      mam dowodu to go nie ma?
                      czyz tak?
                      a co do wieku emerytalnego, to juz mówiłam 2 razy jakie mam w tym wzgledzie
                      zdanie, jeśli kobiety będą miały obowiazek pracy to będą pracowały a ja ponadto
                      uważam, że powinny mieć ten przywilej na równi z mężczyznami
                      z tego co wiem w zawodach gdzie jest to mozliwe np. nauczyciele akademiccy
                      kobiety pracuja i w wieku 65 i 70 lat i nie uciekaja na emeryturę
                      nie rozumiem dlaczego uważasz ze niższy wiek emerytalny to forma
                      uprzywilejowania dla mnie to dyskyminacja kobiet
                      płeć nie powinna miec tu nic do rzeczy
                      i miłego dnia...
                      c








                      • Gość: trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.05.05, 13:11
                        > nie wiem jak jest w szkołach wojskowych, myśle że przechodza takie same testy
                        > jak męzczyźni,

                        To juz Tobie powiem, ze nie przechodza takich samych sprawdzianow
                        sprawnosciowych jak mezczyzni. W tym wzgledzie jest EOT.

                        > a poza tym trevik umówmy sie przyszle wojny nie będą sie
                        > opierały na sile muskulów, tak więc ten argument odpada

                        Na razie jednak wojny opieraja sie w jakiejs czesci na sile muskulow - jesli
                        zmieni sie to w przyszlosci, ze w wojnach nie bedac brac udzialu ludzie, to
                        jednak argument kondycji fizycznej bedziemy mogli sobie tez odpuscic. Na razie
                        tak nie jest.

                        > A ortodoksyjni Żydzi do dziś sie modla dziękując, że nie są kobietami
                        > i żeby nie było- nie mam uprzedzeń do żadnej grupy, narodu czy rasy!!!

                        Juz prosilem, aby nie bylo hasel-balonow: bo ortodoksyjni Zydzi sie modla..
                        itd.itp. a ja naprawde uwazam, ze to prywatna sprawa Zydow ortodoksyjnych o co
                        sie modla. Ja sie tak nie modle, nikt kogo znam sie tak nie modli, episkopat w
                        polsce sie tak nie modli a gadamy przeciez o Polsce a nie o izraelu i
                        ortodoksyjnych zydach.


                        > nie o to chodzi , nawet jesli nigdy nikt to nie zmieni to mojego przekonania o
                        > niesprawiedliwosci, bo moj jednostkowy przykład nie ma zadnego znaczenia,
                        > przykladów jest cala masa, choc rozumiem dążysz do wykazania że jesli ja nie
                        > mam dowodu to go nie ma?

                        Nie, daze do wykazania, ze jesli Ty nie masz powodu, to byc moze dajesz sobie
                        wmowic, ze te powody sa. I to tak wlasnie wyglada z ta "cala masa" - co sie
                        pytam, to nikt tego jakos wymienic nie potrafi, przy czym ciagle slysze, ze jest
                        czegos "cala masa".


                        > a co do wieku emerytalnego, to juz mówiłam 2 razy jakie mam w tym wzgledzie
                        > zdanie, jeśli kobiety będą miały obowiazek pracy to będą pracowały a ja
                        > ponadto

                        Nie udawaj, ze nie wiesz o co mi chodzi - chodzi mi o to, abys napisala mi,
                        jakie masz zdanie w temacie trudnym dla feminizmu a nie "jesli beda musialy to
                        beda". Jak uwazasz, ktora sytuacje zgodna z postulatem feminizmu chcialabys w
                        Polsce miec - minimum dla obu plci na 60, czy minimum na 65 z konsekwencjami
                        obiema (ile razy musze zadac pytanie, aby przeczytac odpowiedz - czy to na
                        pytanie, czy tez w stylu: "nie odpowiem na to pytanie")? Tylko prosze nie pisz,
                        ze chcialabys, aby bylo jak jest teraz, bo teraz jest lepiej dla kobiet - uznam
                        a priori, ze nie masz zadnej legitymacji aby na podstawie argumentow slusznosci
                        czegokolwiek dla kobiet sie domagac, co najwyzej zostanie juz Tobie tylko ten
                        argument "bo dla kobiet jest lepiej" (czyli uzasadnisz, ze feministki sa
                        normalna grupa roszczeniowa).

                        I jeszcze raz napisze (ile razy mozna...??), ze po osiagnieciu wieku
                        emerytalnego zarowno kobiety jak i mezczyzni maja prawo pracowac dluzej a
                        zwolnienia tych, ktorzy sa na emeryturze nierzadko wymuszaja te same zwiazki
                        zawodowe, do ktorych kobiety naleza.
                        • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 14:04
                          Przypierasz mnie do muru i wymagasz zebym Ci wyłożyla kompletną i ostateczną
                          linie polityczną feminizmu w kwestii wieku emerytalnego
                          a ja ci odpowiadam 3 raz, że mówię za siebie, ze obie płcie powinny pracowac do
                          65 ( czyli tak jak teraz meżczyźni- miedzi innymi z powodów gospodarczych tzn,
                          efektu starzenia sie społeczenstwa i niewydolnosci systemu ubezpieczen) nie
                          należe do organizacji i nie moge sie podeprzec jej ustaleniami w tej kwestii,
                          to moje zdanie i nie wiem co poszczególne organizacje kobiece mówią na ten
                          temat , bo jest on dla mnie szczególnie zajmujący. A , i jeszcze w kwestii
                          zwiazków i przynależnosci kobiet, to co to ma za zanczenie czy należą czy nie ,
                          istotne jest kto podejmuje decyzje, czyli kto zasiada we wladzach, ale prosze
                          nie pytaj mnie kto, bo to też nie jest dla mnie temat sexy.

                          Nie wydaje mi sie żeby ktokolwiek był w stanie mi cokolwiek wmówić. - czyżbym
                          słyszala nute protekcjonalnosci?
                          Swoje poglady buduje na uzyskanej wiedzy wynikającej z badań, popartych
                          autorytetami i własnych przemyśleniach, powiedzialabym nawet że przede
                          wszystkim nowe fakty czy doniesienia poddaje w watpliwość i powstrzymuje sie od
                          bezrefleksyjnych sądów, powstzymuje sie od obiegowych opinii, "prawd ludowych"
                          i innych formulek wygodnych i przydatnych leniwym poznawczo ludziom.
                          c



                          Przyklad ? Ok! jak skomentujesz fakt że w analizie pozwów rozwodowych mąż żeby
                          być uznany za złego musi np. pić, bić czy w inny sposób maltretowac rodzine, a
                          kobieta wystarczy że nie daje ciepła, nie dba o dom czyli : nie gotuje , nie
                          prasuje i już to wystarczy że zasługuje na miano złej. Nie jest to wymyślone na
                          poczekaniu przeze mnie tylko zawarte w rapotach z rzetelnych badań.





                          • Gość: trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.05.05, 15:33
                            > Przyklad ? Ok! jak skomentujesz fakt że w analizie pozwów rozwodowych mąż żeby
                            > być uznany za złego musi np. pić, bić czy w inny sposób maltretowac rodzine, a
                            > kobieta wystarczy że nie daje ciepła, nie dba o dom czyli : nie gotuje , nie
                            > prasuje i już to wystarczy że zasługuje na miano złej. Nie jest to wymyślone na
                            >
                            > poczekaniu przeze mnie tylko zawarte w rapotach z rzetelnych badań.

                            Raz: gdzie sa te rzetelne badania i raport z nich?
                            Dwa: to znaczy, chodzi o to, ze w przypadku ustalania winy (bo o tym mowimy)
                            trudno jest ta wine udowodnic mezowi i oczekuje sie czegos innego - byc moze,
                            ale nie slyszalem, aby feministki glosno postulowaly za bardziej rozsadnym
                            orzekaniem o winie, moze dlatego, ze raczej sie koncentruja nad malzenstrwami
                            light dla pedalow i lesbijek.

                            I tak najczesciej powodem rozpadu malzenstwa jest alkoholizm malzonka, ktory co
                            tu duzo gadac czesciej dotyczy mezczyzn, pytanie tylko, co w malzenstwie w
                            ktorym sie zle dzieje jest wina, co przyczyna zachowan, co ich efektem? Nie
                            jestem kims, kto chcialby zakazania rozwodow, ale jesli juz ktos podejmuje sie
                            tego kroku jakim jest malzenstwo to jednak powinno rowniez mu zalezec na
                            rozwiazaniu problemow malzenskich (jesil rozwiazac sie je da). I bynajmniej nie
                            zamierzam tlumaczyc mezow pijakow (ja tez z pijakiem nie chcialbym zyc a
                            dzialanie przeciwalkoholowe nie sa proste) - IMHO alkoholizm w postaci papierka
                            od lekarza (najlepiej z mozliwoscia weryfikacji przez sad, bo swinstwa juz
                            jestem w stanie sobie wyobrazic) + brak zgody malzonka na leczenie powinien
                            skutkowac rozwodem z orzeczeniem winy po stronie pijacej w trakcie jednej rozprawy.

                            Hmmm... ale tak gadamy o tych rozwodach i winie... a co powiesz na to?
                            "Jak podaje GUS, przykładowo w 1994 r. polskie sądy w połowie spraw, w których
                            małżonkowie za przyczynę rozkładu pożycia podali niezgodność charakterów,
                            orzekły winę obojga z nich, w 41 proc. spraw - winę męża, a w 7 proc. spraw -
                            winę żony"
                            • kocia_noga Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 15:44
                              Gość portalu: trevik napisał(a):


                              > I tak najczesciej powodem rozpadu malzenstwa jest alkoholizm malzonka, ktory co
                              > tu duzo gadac czesciej dotyczy mezczyzn,

                              Zajrzyj sobie na strony PARPA - alkoholizm dotyczy mniej więcej równo obu płci .
                              Mężowie reagują szybko na alkoholizm zony - rozwodza się , czasem zabierają
                              dzieci , żony trwają przy mężu .Alkoholizm to choroba , i nie jest wynikiem
                              jakiegos np nieszczególnie zadowalającego pożycia małżńskiego , jak chciałbyś
                              zasugerowac. Dopiero co pisałes o dętych frazesach - własnie sam takiego
                              pzresądu- frazesu użyłes.


                              + brak zgody malzonka na leczenie powinien
                              > skutkowac rozwodem z orzeczeniem winy po stronie pijacej w trakcie jednej rozpr
                              > awy.
                              >
                              No i znowu pobożne życzenia zamiast argumentów.

                              > Hmmm... ale tak gadamy o tych rozwodach i winie... a co powiesz na to?
                              > "Jak podaje GUS, przykładowo w 1994 r. polskie sądy w połowie spraw, w których
                              > małżonkowie za przyczynę rozkładu pożycia podali niezgodność charakterów,
                              > orzekły winę obojga z nich, w 41 proc. spraw - winę męża, a w 7 proc. spraw -
                              > winę żony"


                              Nie wiem , co powie cherryhill , ale ja powiem , że znaczy to , że 41%
                              rozwiedzionych facetów piło i znęcało się nad rodzin a, a 7% żon nie prasowało
                              mężowi koszul i warzyło obiadów.
                              • Gość: trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.05.05, 16:56
                                > Mężowie reagują szybko na alkoholizm zony - rozwodza się , czasem zabierają
                                > dzieci , żony trwają przy mężu .Alkoholizm to choroba , i nie jest wynikiem
                                > jakiegos np nieszczególnie zadowalającego pożycia małżńskiego , jak chciałbyś
                                > zasugerowac. Dopiero co pisałes o dętych frazesach - własnie sam takiego
                                > pzresądu- frazesu użyłes.

                                Mozliwe, ze sama choroba jest mniej wiecej "symetrycznie" wystepujaca - kiedys
                                czytalem, ze mezczyzni wiecej pija wogole, kobiety, ze nieporownywalnie latwiej
                                w alkoholizm wpadaja; prog meski to srednio ca. 15 lat picia, kobieta ca. 1 rok
                                - ale sadzilem, ze wiecej jednak jest alkoholikow mezczyzn. Co do przyczyn
                                alkoholizmu to jest roznie a Ty ujelas to tak, jak gdyby to byla choroba
                                zakazna, bo jeszcze sa powody, dla ktorych ktos pije a rozne te powody sa.
                                Na stronach PARPA szybko nie znalazlem tych rozkladow a sa ciekawsze rzeczy do
                                robienia w zyciu niz szukanie statystyki alkoholikow wg. ich plci.

                                > No i znowu pobożne życzenia zamiast argumentów.

                                Dlaczego? Co mam pisac jako argument na to, ze uwazam, ze z alkoholikiem, ktory
                                nie chce sie leczyc nie da sie zyc? To byla moja prywatna opinia (wyraznie stalo
                                IMHO) Moze Ty zaproponuj cos co pozwoliloby mi myslec, ze moje podejscie jest
                                niesluszne zamiast tekstu "pobozne zyczenia zamiast argumentow".

                                > Nie wiem , co powie cherryhill , ale ja powiem , że znaczy to , że 41%
                                > rozwiedzionych facetów piło i znęcało się nad rodzin a, a 7% żon nie prasowało
                                > mężowi koszul i warzyło obiadów.

                                No i znowu pobożne życzenia zamiast argumentów.

                                Daruj, ze jako odpowiedz wkleilem to, co mi sama napisalas (co nawet w tym
                                miejscu lepiej IMHO pasowalo, niz pod moja opinia). Jak juz jestes taka
                                precyzyjna, to moze stosuj dla obu stron dyskusji ten sam standard.

                                Gruss,

                                T.
                            • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 15:49
                              badania na temat dyskryminacji obiet w sądach prowadzila prof M.Fuszara UW moge
                              dostarczyc wiecej info
                              czy w swiom ostatnim akapicie chcesz abym sie odniosła do tego że połowa
                              rozwodow jest orzekana bez wskazania strony?
                              mnie to nie dziwi bo czesto kobiety godza sie na taki uklad w imię zachowania w
                              miare dobrych relacji po rozwodzie ze wzgledu na dzieci i ew. odgrywanie sie
                              męża w formie nie płacenia alimentów, jesli chcesz wedziec to kobiety częsciej
                              tez składają pozwy i nie dlatego by założyc nową rodzine bo statystycznie to
                              raczej meżczyźni rozwodzą sie odchodzac do innej, kobiety decydują sie na taki
                              krok często z braku szans na jakiekolwiek porozumnienie oraz na konieczność
                              odseparowania sie od przemocy, bo niestety przemoc dotyczy prawie bez wyjatki
                              kobiet i dzieci .
                              c
                              • Gość: trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.05.05, 17:22
                                Wynika z tego, ze sady rodzinne to prawdziwe gniazdo seksizmu w Polsce - ojcowie
                                pozbawieni dostepu do swoich dzieci twierdza, ze sa dyskryminowani z powodu plci
                                (opieka nad dzieckiem przyznana matce alkoholiczce to wg. wielu z nich norma),
                                kobiety, ktore maja trudnosc z rozwodem tez tak twierdza. Jak to w koncu z ta
                                dyskryminacja w tych sadach rodzinnych jest? (serio - interesuje mnie to).

                                Prof. Fuszara prowadzila badania nad ta dyskryminacja we wszystkich sprawach,
                                czy tylko jesli chodzilo o rozwody?

                                > Z jednym nie mozna sie calkiem zgodzic:
                                > bo niestety przemoc dotyczy prawie bez wyjatki
                                > kobiet i dzieci .

                                Kiedys czytalem (znow nie potrafie tego odnalezc - chyba czesciej bede
                                bookmarkowal), ze statystyka ofiar przemocy domowej w Polsce to: 92% kobiet oraz
                                8% mezczyzn (na forum zdajsie kiedys tez o tym bylo z podobnymi danymi). Teraz
                                jest taka sprawa, ze definicja przemocy domowej coraz bardziej jest poszerzana,
                                to znaczy nie liczy sie tylko bezposrednia przemoc (ktora tez sie dzieli), ale
                                rozne formy dreczenia wzajemnego pomiedzy malzonkami. W Wielkiej Brytanii wg
                                strony Home Office to zjawisko dotyka 1/4 kobiet oraz 1/6 mezczyzn (widzialem
                                tez juz jakies badania, ktore wskazywaly, ze wiecej mezczyzn niz kobiet pada w
                                UK ofiara domowej przemocy) - pytanie, czy ta roznica to wlasnie nie kwestia
                                m.in. definiowania? (moim zdaniem w znacznej mierze moze tak byc) i jak to moze
                                z tym byc wg. tych poszerzonych definicji w Polsce? Jak to odniesc w tym
                                momencie do wyrokow sadow rodzinnych w przypadku ustalania "winnego rozpadu
                                pozycia"? I czy na pewno uzasadnienie Kociej i Twoje jest sluszne?
                        • Gość: Klarysa Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.4web.pl 16.05.05, 15:59
                          Nie wiem , jak jest w wojsku, ale wiem jak jest w policji w jednostkach
                          prewencyjnych. testy sprawnosciowe są identyczne. Moja znajoma, która
                          niejednemu czlowiekowi już cos złamala jest własnie na szkoleniu. diostała się.
                          wielu facetów poodpadalo. Na powiedzmy 150 ludzi ma wyniki okolo 80 miejsca...
                    • kocia_noga Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 15:25
                      Gość portalu: trevik napisał(a):
                      >
                      > (i aby nie bylo, ze czepiam sie do malego problemu, gdy sa wieksze - problemy
                      > wieksze widze, przede wszystkim pijanstwo i amatorstwo wojska i sie zastanawiam
                      > ,
                      > dlaczego nikt z tym nic nie robi).

                      No to może najpierw się zastanów . Wojsko pije , w wojsku panuje bezmyślność ,
                      marnotrwstwo i bandytyzm gdzieniegdzie , kondycja fizyczna pod zdechłym psem a
                      ty tu opowiadasz o wyższości wojska męskiego .Morale jest ważniejsze niż tężyzna
                      fizyczna , od walki wręcz sa komandosi , a kobiety walczyły na wojnie .Jeżeli o
                      tym nie wiesz, to sprawdź : kobiety mają wojenna praktykę za sobą .


                      > Po pierwsze nie wiem, co znaczy "wielu ludzi" - ja oceniam to na przykladzie
                      > swoim, ktoremu sie rozne rzeczy wciska a ja tak nie mysle (z ta gorszoscia przy
                      > pelnieniu tradycyjnej roli, myslalem, ze feministki tez jej nie widza), wiec dl
                      > a
                      > wlasnego przykladu sie nie zgodze.


                      Nie chrzań .Nie widzisz tego tłumu facetów opluwających kobiety siedzące w domu
                      , zaganiających je do garów bo tam ich przyrodzone gorsze, uposledzające
                      miejsce ? Oczy ci mgłą zachodza jak się któryś pojawia na forum ?


                      >
                      > Po drugie znow wracamy do "wiekowego wykluczenia" - po co? Przeciez zyjemy tera
                      > z
                      > - feministki jak rozumiem nie chca poprawiac wstecz wiekowych wykluczen?

                      Nie kochanie . Wiekowe wykluczenie pozostawiło trwałe ślady .

                      >
                      > A ja przeciez zadalem Tobie pytania konkretne: kto i kiedy Cie dyskryminowal,
                      > prosilem o konkretne przyklady. Poza tym, co z tym ustaleniem wieku
                      > emerytalnego, aby bylo zgodne z postulatem rownego statusu, jak i zadowalalo
                      > postulat walki z dyskryminacja kobiet - ciagle nie mam na nie odpowiedzi.
                      >
                      Odpowiem ci , chociaz nie mnie pytanie zadałes. Kobiety sa dyskryminowane jako
                      grupa. Jeslibyś zadał takie pytanie murzyńskiemu niewolnikowi w dawnej Ameryce ,
                      równiez niedoczekałbyś się odpowiedzi zadowalającej - oczywiście zadowalającej
                      ciebie , bo oczywiście chcesz być sędzią i zarazem stroną w tej sprawie.
                      • Gość: trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.05.05, 17:29
                        > fizyczna , od walki wręcz sa komandosi , a kobiety walczyły na wojnie .Jeżeli o
                        > tym nie wiesz, to sprawdź : kobiety mają wojenna praktykę za sobą .

                        No dobra Kocia, nie tak bojowo - ja probuje tylko czynnikami obiektywnymi
                        dyskusje prowadzic, nie watpie, ze niejedna w tylu wiekach historii byla Joanna
                        D'arc z tym, ze pozostala nam nieznama. Nie dyskutujemy jednak o tym a o
                        kryteriach naboru do sluzby wojskowej.

                        > Nie chrzań .Nie widzisz tego tłumu facetów opluwających kobiety siedzące w dom
                        > , zaganiających je do garów bo tam ich przyrodzone gorsze, uposledzające
                        > miejsce ? Oczy ci mgłą zachodza jak się któryś pojawia na forum ?

                        Nie zwracam uwagi na pajacow a wg. mnie to czyste pajacowanie.

                        > równiez niedoczekałbyś się odpowiedzi zadowalającej - oczywiście zadowalającej
                        > ciebie , bo oczywiście chcesz być sędzią i zarazem stroną w tej sprawie.

                        To znaczy? Jestem wielkim dyskryminatorem i osmielam sie jeszcze sadzic w tej
                        sprawie? Jak kogos dyskryminuje, to moze mi napiszesz, gdzie to niby ma miejsce?
                        Poza tym w ten sposob stawiajac sprawe odmawiasz jakiemukolwiek mezczyznie prawa
                        do krytyki dzialan feministek - uwazasz, ze stoja za tym jakies etyczne racje?

                        Gruss
            • kochanica-francuza Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 19:03
              trevik napisał:

              > Feministki? W wiekszosci tej nieupolitycznionej, niestowarzyszonej sadze, ze
              > zdecydowanie nie sa straszne (bo czemu mialyby byc niby straszne), co do
              > feminizmu to juz tego zdania nie podzielam - to nie jest tylko pare haselek, al
              > e
              > cale indoktrynacja o krzywdzie, dyskryminacji, domaganie sie przywilejow (i
              > zrzucanie obowiazkow) i zamykanie innym ust. A na to juz sie tak latwo nie zgod
              > ze...


              Na co treviczku? Na te obowiązki? Hehe.
        • kot_behemot8 Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 18:31
          trevik napisał:

          > Pragne zauwazyc, ze wpadanie ze skrajnosci w skrajnosc w okreslaniu
          przeciwnika
          > w dyskusji sluzy tylko jego dyskredytowaniu. Osmielam sie twierdzic, ze to
          > sofistyka.
          >
          >

          Pozwoliłam sobie naprawić błąd który niechcący popełniłeś i wkleiłam twój jakże
          słuszny tekst tam gdzie powinien był się znaleźć: pod postem bezdennego. Nie
          dziękuj, cała przyjemność po mojej stronie :))
          • trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 18:35
            Po pierwsze bledu nie popelnilem, po drugie, jesli kopiuje sie czyjes slowa, to
            dobre maniery nakazuja to podkreslic,

            Gruss, T.
            • kot_behemot8 Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 20:09
              > Po pierwsze bledu nie popelnilem,

              Nie irytuj się, to było raczej twoje drobne niedopatrzenie - każdemu może się
              zdarzyć. Przecież nikt chyba nie posądza cię tutaj o stronniczość i brak
              obiektywizmu w ferowaniu ocen;) Ot, drobne niedopatrzenie, chwila nieuwagi -
              nic więcej:))



              po drugie, jesli kopiuje sie czyjes slowa, to
              > dobre maniery nakazuja to podkreslic,


              Ależ ja w celu podkreślenia napisałam nawet osobny post z przyznaniem się do
              winy! Moim manierom niczego nie możesz w tym przypadku zarzucić :)
              • Gość: trevik Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.05.05, 22:09
                > Nie irytuj się, to było raczej twoje drobne niedopatrzenie - każdemu może się
                > zdarzyć. Przecież nikt chyba nie posądza cię tutaj o stronniczość i brak
                > obiektywizmu w ferowaniu ocen;) Ot, drobne niedopatrzenie, chwila nieuwagi -
                > nic więcej:))

                Uznaje Twoje poczucie humoru - troche czarne i sarkastyczne, ale wazne, ze
                jakies. Kazdy na tym forum ma swoj oryginalny styl i Ty tez masz do swojego
                stylu pelne prawo.

                Gruss,

                T.

                PS: Mam u siebie nareszcie piekna majowa pogode, bardzo rozjasnia mi to humor,
                powiedzmy, ze nawet sie lekko zasmialem czytajac Twoj post.
      • Gość: bezdenny Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 18:07
        cherryhill napisała:

        > Jesli większosc mężczyzn na tym forum nie cierpi, zwalcza, lekcewazy, obraża
        > czy nienawidzi kobiet feministek przypisujac im ze są agresywne, wredne, i
        > duzo , dużo innych głupot
        > to ja sie w takim razie pytam:
        > po co wogóle sie wdajemy w dyskusje, po co sie szarpiemy i polemizujemy,
        > Dlaczego nie porozmawiacie z tymi kobiecymi, cieplymi , uległymi, różowymi i
        > mięciutkimi kobiecymi kobietami?
        >
        > Czyżby nie było o czym???
        > c

        na pewno nie można powiedziec bym nienawidził jaichś tutejszych feministek. Co
        do tego że wiel nich jest wrednych i agresywnych - cóż, nie da się ukryć. Ale
        zauważ że nie pracuję z wami nie umawiam się na bankiety ani na zeglowanie z
        wami, ani do kina ani wogołe na nic. przy takiej formie dyskusji jaką dopuszcza
        forum nie przeszkadzają mi te wasze paskudne cechy, które byłaś łaskawie
        wymienić. Co innego w zyciu.
        Słusznie zawuważyłaś że kobieta powinna być kobieca. A na ch.. mi męska
        kobieta? Męskich to ja mam kumpli mężczyzn, ojca brata etc. oczywiście kobieca
        to nie znaczy różowa i uległa. Po przeczytaniu tu wielu postów mam wrażenie że
        znacie tylko tzry typy kobiet: feministki, starsze panie od rydzyka i jakieś
        słodkie idiotki. na szczęście tak nie jest i jest nieskończenie większe
        bogactwo pań.
        • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 18:22
          Gość portalu: bezdenny napisał(a):

          przy takiej formie dyskusji jaką dopuszcza
          >
          > forum nie przeszkadzają mi te wasze paskudne cechy, które byłaś łaskawie
          > wymienić. Co innego w zyciu.

          rozumiem! na forum nie widac owlosionych nog i obgryzionych paznokci... A! i
          jeszcze tłustych włosow i braku makijażu

          "Słusznie zawuważyłaś że kobieta powinna być kobieca".

          To znaczy jaka???
          Cały problem w tym ze w tym całym sporze nikt nie chce wysłuchac i zrozumiec
          drugiej strony tylko zaczyna obrzucać błotem
          Ja znam wiele kobiet które głoszą poglądy feministyczne a żadna z nich nie
          wyglada jak babo-chlop , nie jest homoseksualna nie jest bardziej wredna
          To czym sie tu operuje to sterotyp i nic więcej
          Mowicie że sa agresywne? a skad sie bierze agresja? Ano najczesciej agresję
          rodzi agresja, tak więc to moze jest reakcja na opresję, frustracje?
          Bo niby jak? tak same z siebie?
          To przecież, jeśli już mężczyznom przypisuje sie więcej zachowan agresywnych
          niż kobietom.
          Prosze więc o odpowiedź
          Jaka kobieta jest kobieca, co swiadczy o kobiecości?
          C



          • Gość: bezdenny Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:45
            cherryhill napisała:
            >
            > rozumiem! na forum nie widac owlosionych nog i obgryzionych paznokci... A! i
            > jeszcze tłustych włosow i braku makijażu

            no własnie. Nie widać. To wielka zaleta internetu
            >
            > "Słusznie zawuważyłaś że kobieta powinna być kobieca".
            >
            > To znaczy jaka???


            ba. jaka? No cóż od tysięcy lat poeci starają sie opisac kobietę, malarze
            uchwycić istotę kobiecości. O kobiety toczono wojny a przecież nikt nigdy nie
            potrafił na to pytania odpowiedzieć. nie wymagaj więc tego ode mnie

            > Mowicie że sa agresywne? a skad sie bierze agresja? Ano najczesciej agresję
            > rodzi agresja, tak więc to moze jest reakcja na opresję, frustracje?
            > Bo niby jak? tak same z siebie?
            > To przecież, jeśli już mężczyznom przypisuje sie więcej zachowan agresywnych
            > niż kobietom.
            > Prosze więc o odpowiedź
            > Jaka kobieta jest kobieca, co swiadczy o kobiecości?
            > C

            juz przecież napisałem. poczytaj Petrarkę, albo Leśmiana, czy kogo tam jeszcze.
            Może być Anna karenina, Flaubert, obejrzyj film "Błękitny Anioł", popatrz na
            Rubensa, starowiejskiego etc.
            • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 14:17
              Ty sie nie wymiguj i nie zasłaniaj artystami, oni to zrobili za siebie i to
              lata temu
              nic sie nie zmieniło od Petrarki?
              No przecież chyba wiecie Panowie dlaczego wedlug was jedna kobieta ma to coś a
              inna nie?Mówisz o Starowieyskim i Rubensie, a obaj twórcy ukazują ciało kobiece
              dalekie od obecnie rozpowszechnianego ideału.
              A poza tym mi chodzi o istote duchową a nie o powierzchowność
              Cialo jakie jest to jest, dane raz i nie uznają reklamacji...chyba ze ktoś
              wierzy w reinkarnację
              c

              • Gość: bezdenny Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 18:30
                cherryhill napisała:

                > Ty sie nie wymiguj i nie zasłaniaj artystami, oni to zrobili za siebie i to
                > lata temu
                > nic sie nie zmieniło od Petrarki?
                > No przecież chyba wiecie Panowie dlaczego wedlug was jedna kobieta ma to coś
                a
                > inna nie?Mówisz o Starowieyskim i Rubensie, a obaj twórcy ukazują ciało
                kobiece
                >
                > dalekie od obecnie rozpowszechnianego ideału.
                > A poza tym mi chodzi o istote duchową a nie o powierzchowność
                > Cialo jakie jest to jest, dane raz i nie uznają reklamacji...chyba ze ktoś
                > wierzy w reinkarnację
                > c
                >
                No właśnie. Chodzi o pewien rodzaj powabu który nie musi zależeć od wykroju
                ust, rozstawu oczu, proprcji nosa i uszu, czoła. Ani od wystających bądź nie
                kości policzkowych. Przeciwieństwa się przyciagaja i uzupełniają. ja w to
                wierzę. Ying i Yang, plus i minus etc. Na kiego grzyba mi ktoś taki jak ja. po
                co mi ktoś meski. ja szukam u kobiet czegoś innego. Tego czego akurat
                feministkom brakuje. Może to nie wa wina. Wam też wolno szukać kogo chcecie -
                np. zbabiałych facetów. Stąd może u feministek takim wzięciem cieszą się
                pederaści. Wolno wam w nich gustować. A mnie wolno gustować w kobietach które
                mają powab, roztaczają wokół siebie pewną aurę, są tajemnicze i madre.
                Zaskakujące i świadome swego ciepła i własnie tej niezdefinioewanej kobiecości
                • kochanica-francuza Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 19:01

                  >
                  > No właśnie. Chodzi o pewien rodzaj powabu który nie musi zależeć od wykroju
                  > ust, rozstawu oczu, proprcji nosa i uszu, czoła. Ani od wystających bądź nie
                  > kości policzkowych. Przeciwieństwa się przyciagaja i uzupełniają. ja w to
                  > wierzę. Ying i Yang, plus i minus etc. Na kiego grzyba mi ktoś taki jak ja. po
                  > co mi ktoś meski. ja szukam u kobiet czegoś innego. Tego czego akurat
                  > feministkom brakuje. Może to nie wa wina. Wam też wolno szukać kogo chcecie -
                  > np. zbabiałych facetów. Stąd może u feministek takim wzięciem cieszą się
                  > pederaści. Wolno wam w nich gustować. A mnie wolno gustować w kobietach które
                  > mają powab, roztaczają wokół siebie pewną aurę, są tajemnicze i madre.
                  > Zaskakujące i świadome swego ciepła i własnie tej niezdefinioewanej kobiecości


                  Znowu obsesja pederastów.Wcale mnie do nich nie ciągnie.A poza tym -
                  wyemitowałeś z siebie bełkocik,kolego.
                • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 20:15
                  Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                  > > No właśnie. Chodzi o pewien rodzaj powabu który nie musi zależeć od
                  wykroju
                  > ust, rozstawu oczu, proprcji nosa i uszu, czoła. Ani od wystających bądź nie
                  > kości policzkowych. Przeciwieństwa się przyciagaja i uzupełniają. ja w to
                  > wierzę. Ying i Yang, plus i minus etc. Na kiego grzyba mi ktoś taki jak ja.
                  po
                  > co mi ktoś meski. ja szukam u kobiet czegoś innego. Tego czego akurat
                  > feministkom brakuje. Może to nie wa wina. Wam też wolno szukać kogo chcecie -
                  > np. zbabiałych facetów. Stąd może u feministek takim wzięciem cieszą się
                  > pederaści. Wolno wam w nich gustować. A mnie wolno gustować w kobietach które
                  > mają powab, roztaczają wokół siebie pewną aurę, są tajemnicze i madre.
                  > Zaskakujące i świadome swego ciepła i własnie tej niezdefinioewanej kobiecości
                  No to teraz mi zabiles klina,
                  czyli taka muza, istota eteryczna unosząca , delikatna i zwiewna???
                  Dobrze mi idzie???
                  C
                  • Gość: bezdenny Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 21:03
                    cherryhill napisała:

                    > No to teraz mi zabiles klina,
                    > czyli taka muza, istota eteryczna unosząca , delikatna i zwiewna???
                    > Dobrze mi idzie???
                    > C

                    Za chwilę dowiem się, może niekoniecznie od ciebie, że twierdzę że kobieta ma
                    być chuda i blada.
                    Otóż niestety nie zdefiniuję kobiecości, powabu, uroku, wdzięku, mądrości etc.
                    Zwróciłbym natomiast uwagę na to, że wiele pań nie traktuje kobiecości jako
                    zalety. Gdy im powiedzieć (mowa oczywiście o feministkach) że są kobiece to sie
                    oburzą i na siłę zaczna udowadniac że nie są. ja w tym momencie chętnie
                    przyznaję im rację i mówię: tak nie jesteście kobiece. Ani zwiewne ani powabne
                    ani urocze, ani ciepłe, ani wdzięczne etc. Czy o to Ci chodzi?
                    • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 22:08
                      "Zwróciłbym natomiast uwagę na to, że wiele pań nie traktuje kobiecości jako
                      > zalety."
                      bo w chwili obecnej szczególna zaletą nie jest i nie mam tu na myśli tego ta
                      kobieta o sobie myśli tylko co sie kryje pod słowem "kobieca"
                      pewnie wiele z nich by sie nie oburzalo gdyby nie podtekst o który juz tu
                      pisałam, ale ponieważ mogłes nie czytać to powtórzę.
                      Kobiece - często utozsamiane jest z nie-męskim
                      mówiac to mam na mysli że w głowach wielu osób dobre, własciwe, odpowiedzialne,
                      prawe, zdecydowane ,dojrzałe, madre , ważne itd to jest męskie
                      nie-męskie jest opozycją czyli niedobre, niewłasciwe, nieodpowiedzialne nie
                      ważne itd
                      czyli wychodzi na to że świat ten wlasciwy jest ma rodzaj meski a kobieta jet
                      definiowana w opozycji do niego
                      czyli meskie jest pierwotne własciwe nadrzedne i definiuje świat a kobiece
                      jest stworzone ,podrzędne i na dodatek nie jest męskim
                      jak rozumiesz "kobiecą logike" a "kobiecą wytrwałość" czy "kobiece zdecydowanie"
                      w dniu kiedy te dwa swiaty bedą równoprawne żadna z kobiet nie obruszy sie że
                      jest kobieca, a teraz jak maja nie prostowac jesli mowi sie "ach to takie
                      kobiece..."wiesz zachowała sie jak typowa kobieta!" i każdy wie co przez to
                      jest rozumiane
                      c

                      • zdanka1 Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 17.05.05, 12:54
                        Jak powszechnie wiadomo, non stop męzczyzni definiują kobiecośc, jakoś rzadko
                        się zdarza, aby sama kobieta mowila co to jest kobiecość...
                        Wychodzi z tego coś takiego

                        - kobieta ma być piękna, zwiewna, kuszaca i powabna a jednoczesnie ma pracować
                        zawodowo,urodzić i wychować dzieci , szorować podłoge, gotować bigos i smazyć
                        schabowy, myć okna, robić pranie dla całej rodziny, sprzatać itp...Przy każdej
                        z tych czynnosci ma być powabna i piekna, zwlaszcza jak pierze koldrę oraz tę
                        podłogę szoruje to powinna mieć non stop wyraz twarzy jak Marlena Dietrich...

                        - ma byc naiwna , słodka i czarująca, ale... ma planować zakupy i wydatki na
                        dom dla calej rodziny, tak zeby starczyło do pierwszego, choć zazwyczaj nie
                        starcza, robić je co do grosza, nie wydawać pieniedzy na siebie, bo to oznacza
                        prożność, a przy tym wciąz byc tym wcielonym wdziękiem i urokiem za 20 PLN
                        miesięcznie bo tyle zazwyczaj zostaje w przeciętnej polskiej rodzinie około 30-
                        stego...Hmmm...Oczywiscie praca zawodowa nie kosztem rodziny!


                        - ma być naiwna , niewinna i delikatna, a jednoczesnie w łózku od pierwszego
                        stosunku zmyslowa, wyuzdana, zawsze miec orgazm i wrzeszczeć jakim on jest
                        swietnym kochankiem, przy okazji -antykoncepcja obchodzi tylko ja- to zbytnia
                        glupota, aby zaprzątala mężczyzne...A jesli tyje od tabletek, to niech nie je...
                        Albo biega w środku nocy zamiast spać...

                        - ma być ciepła i opiekuńcza wobec wszystkich, ale niech się nie dziwi , że nie
                        dostanie za to ani jednego ciepłego słowa- cieplo i opiekuńczość ma w genach

                        -powinna być inteligentna, ale nie okazywać swojej inteligencji, szczególnie w
                        obecności innych ludzi z wizytą u męza

                        - powinna być zawsze na tyle estetyczna, aby sie nia pochwalic takze za bardzo
                        nie wiadomo co zrobić z kobietą w ciązy, połogu, karmiącą , przy tuszy po
                        ciązy bo jest niewyjsciowa....Można ją wtedy wymienic na lepszy model

                        - kobieta zawsze powinna mówić swojemu męzczyznie, że jest najlepszy i
                        najwspanialdzuy , przy tym genialny i jedyny , choć ten po pracy lezy z piwem
                        przed TV i nic go nie obchodzi,,,

                        - Okolo 40-stki kończy się termin przydatności kobiety,, o czym informują
                        wszystkie reklamy...poszechnie wiadomo, że mężczyzna 50 letni jest w kwiecie
                        wieku i powinien wtedy odejść do młodszej partnerki - kobieta 40 letnia to
                        stara baba z dwójką dzieci, awanturyjaca sie o alimenty...

                        Przypomne tylko , że Marlena Dietrich to aktorka wykreowana przez Sternberga i
                        genialne , niemieckie filmy *przez ostatnie 15lat życia nie wychodzila z
                        hotelowego pokoju, aby nie upadł mit boskiej, pięknej, niebotycznej i zawsze
                        młodej Marleny), kobiety Rubensa i Starowieyskiego to malarstwo czyli
                        laserunek , farba i płótno, kobiety Petrarki, to głównie jego wielka
                        niespelniona miłość do niejakiej Laury, czyli wiersz...Żadna z tych kobiet nie
                        jest kobą a wyobrazeniem na temat....Smutne, ale prawdziwe..
                        • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 17.05.05, 14:19
                          podpisujac się obiema rękami pod postem zdanki1 chciałabym uzupenić że kobieta
                          dodatkowo :
                          - musi mniej zarabiac aby jej partner nie cierpial z tego powodu,
                          - prace zawodowa łaczyc z rodziną a wiec wybierac zawody i stanowiska ktore
                          pozwola na wychodzenie o okreslonj godzinie - dzieci, przedszkole, szkola ,
                          wywiadówki oraz nie wymagaja częstego opuszczania miejsca zamieszkania - bo
                          domownicy umra z głodu w czasie delegacji- co na szczescie skutkuje tym że nie
                          awansuje więc pkt nr1 nie zagraza
                          - wszystkie prace domowe powinna spełniac sama, bo gosposia to brak
                          gospodarnosci i lenistwo
                          - powinna umiec sobie prace domowe tak rozplanowac i zorganizowac żeby
                          warczeniem odkurzacza nie zagłuszac tv i tym samym nie przeszkadzac reszcie
                          rodziny, zajecia ciche typu prasowanie sa dopuszczalne w tym samym pokoju
                          no i kończyc to wszystko o takiej porze żeby jeszcze mieć czas na radosne
                          figlowanie w łożu malzeńskim,
                          pozdrawiam
                          c



                          • kocia_noga Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 17.05.05, 15:29
                            cherryhill napisała:

                            > podpisujac się obiema rękami pod postem zdanki1 chciałabym uzupenić że kobieta
                            > dodatkowo :

                            Wszystko to ładnie , ale bezdenny nie o tym pisał - on nam tu podarował wizję
                            swojego ideału kobiety. Sęk w tym , że ta wizja jest mętna i pojemna - mieszczą
                            się w niej i te sprawy , o których piszecie i inne - własciwie wszystkie , ale z
                            jedną na czele : idealna kobieta dla bezdennego nie jest feministką. I dobrze. I
                            fajnie . Przyznam , że i bezdenny (oraz jego repliki mniej lub więcej udane) nie
                            jest w moim typie i bardzo dobrze, bo coby to było , gdyby wszyscy nagle rzucili
                            się mnie adorować ! Albo gdyby każdy facet na ulicy wprawiał mnie w oczarowanie
                            ! I Natura urządziła dość pięknie ten świat - każda p[otwora znajdzie swego
                            amatora. Lecz to bezdennemu nie wystarcza - on chciałby ( wybacz, bezdenny -
                            zostałes w tym momencie uosobieniem wszystkich piszących tu o tym , że
                            feministki nei sa ich kobietami z marzeń ) zdaje się , żeby podobały mu się
                            wszystkie kobiety świata - no to ja się pytam : po co? I czy twoja żona o tym
                            wie? I czy dałbyś rade ?
                            >
                            >
                            • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 17.05.05, 15:55
                              kocia_noga napisała:
                              I czy twoja żona o tym
                              > wie? I czy dałbyś rade ?

                              ja mysle ze bezdenny et cohortes nie ma żony tylko błąka sie po ulicach w
                              poszukiwaniu zjawiska ...
                              c
        • kochanica-francuza Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 14.05.05, 19:08


          > słodkie idiotki. na szczęście tak nie jest i jest nieskończenie większe
          > bogactwo pań.

          Są też nie tylko machos i homo,ale istnieje nieskończenie większe bogactwo panów.
          • Gość: bezdenny Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 14:56
            kochanica-francuza napisała:

            >> Są też nie tylko machos i homo,ale istnieje nieskończenie większe bogactwo
            panó
            > w.

            No własnie. Nie wiem dokładnie o co chodzi z tym macho? czy to taki gość jak
            ten polski świński blondyn co spiewa presleya. jakoś tak ma kamil czy milan?
            Są też bezdenni. Ale to żadki gatunek
            • cherryhill Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 15.05.05, 15:05
              Gość portalu: bezdenny napisał(a):

              > Są też bezdenni. Ale to żadki gatunek
              bo ze względu na warunki bytowania zajmuje niszę ekologiczna w rowie Mariańskim
              nowoczesnego świata rzadko wyplywaja i .....niech tak pozostanie
              c

      • kochanica-francuza A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 14.05.05, 19:02
        cherryhill napisała:

        > Jesli większosc mężczyzn na tym forum nie cierpi, zwalcza, lekcewazy, obraża
        > czy nienawidzi kobiet feministek przypisujac im ze są agresywne, wredne, i
        > duzo , dużo innych głupot
        > to ja sie w takim razie pytam:
        > po co wogóle sie wdajemy w dyskusje, po co sie szarpiemy i polemizujemy,
        > Dlaczego nie porozmawiacie z tymi kobiecymi, cieplymi , uległymi, różowymi i
        > mięciutkimi kobiecymi kobietami?
        >
        > i jaka ma być kobieca kobieta,to żaden,kurde,nie wie,i wątek po dwóch - trzech
        postach zawierających definicje w rodzaju"na pewno nie taka jak feministka"(a
        jaka jest feministka? - na pewno nie taka jak prawdziwa kobieta,i tak możemy w
        kółeczko)

        więc wątek "Czym jest kobiecość" po paru postach umiera śmiercią naturalną.
        Hehe.
        • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 14.05.05, 21:06
          Feministka MUSI być brzydka , agresywna , wredna i co tam jeszcze a pedał MUSI
          byc obrzydliwy .I feministki i pedzie budzą lek .Feministki - zgrubsza wiadomo ,
          dlaczego - geje - bo nie są męskimi mężczyznami - sa pod pewnymi względami
          podobni do kobiet , a taka aluzja , że facet może stoczyć się i upodobnić do
          niższej rasy wystarczy , żeby wzbudzic lęk przeżywany jako wstręt .Wielu
          facetów z tego forum ma mamusię brzydszą niż pani ministra Środa, albo pani
          redaktor Dunin , żone brzydszą od Kazimiery Szczuki czy Agnieszki Graff.
          Coraz to pojawia się tu wątek o brzydocie feministek . Ja rozumiem - faceci się
          lękają ; ale nie rozumiem jednego - że zaraz ochoczo zgłaszaja się koleżanki
          tłumaczące , że znają jedną taka ładną , albo że ona sama ma 90-60-90 i wszyscy
          mówia , że ładna , albo że , owszem , Środa, Szczuka , Dunin to potwory , ale
          Angelina Jolie - no , przeciez ładna , nie? Dziwie sie , dziwię i nadziwić nie
          mogę .
          Fakt , że naszą kobiecą urode oceniają faceci ,a ich męską - my kobiety . W
          życiu .W towarzystwie , na ulicy itp.Ale jak mozna pomylic te dwie sprawy ? Jak
          mozna serio brac te uwagi o urodzie feministek ? To jest dla mnie zagwozdka .
          To samo z tą agresywnością .Z włosami na nogach czy gdzie tam kto chce .
          Juz parę razy podejmowałam próbę pokazania dziewczynom , że nie musza brac
          takich ocen serio , ale nic z tego . Byle anonimowy dupek napisze że feministki
          sa brzydkie i znajdą się dziewczyny dla których to jest jakis powazny argument.
          • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 14.05.05, 21:27
            bo ja wierze w orke na ugorze i wierze że rozwiazania siłowe nie nic dają ,
            każdy sie wtedy uzbroi po zęby i z okopu celuje do przeciwnika ktory jeszcze
            bardziej sie utwierdza w swoim przekonaniu,
            wierze w zdobycze psychologow społecznch z Aronsonem na czele i jego pomyslach
            na rozwiazanie prolemu dyskryminacji i segregacji w USA
            wierzę że Ghandi ze swoją filozofia biernego oporu mial rację bo uzyskal to co
            chciał
            bo w koncu nie chodzi zeby sie pokiereszowac nawzajem tylko usiagnac cel. czyż
            nie?
            i z całym szacunkiem kocia_nogo pozwole sobie przy swoich przekonaniach
            pozstac :)
            c
            • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 14.05.05, 21:34
              Alez cherryhill , nie o rozwiązania siłowe mi chodzi tylko o naiwnośc.Zreszta
              jakie tu mogą być silowe rozwiązania ?
              • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 14.05.05, 21:44
                siłowe - polegające na wzajemnym obrzucaniu sie blotem,wiadomo w
                cyberprzestrzeni inaczej trudno,
                natomiast co do naiwnisci... hmm moze masz rację?
                tyle tylko że jesli sie zostawia bez komentarza i nie reaguje to sprawa sie
                legitymizuje i utrwala
                kropla drązy skalę ...
                zdaje sobie sprawe że wielu facetów którzy tu wchodza sa sfrustrowani w życiu i
                to forum moga traktowac jak miejsce odreagowania,
                chyba jestem troche idealistką i wierze że można się porozumieć ...
                pozdrawiam
                c


                • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 14.05.05, 21:55
                  Z tego co widzę , utrwaliło się , że Środa jest paskudna , Dunin tez , a nawet
                  Szczuka !Podejmowanie dyskusji na temat ładności jest z samej istoty niecelowe ,
                  a w wypadku krytykujących feministki - to już o rzeczowych argumentach mowy być
                  nie może.I dziwi mnie to , że dziewczyny podejmują dyskusję na ten temat , bo o
                  gustach się nie dyskutuje .
                  • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 14.05.05, 22:36
                    jasne ze o gustach sie nie dyskutuje, nie mialam zamiaru tego w swoim
                    komentarzu robić,probowalam unaocznic że to co ci panowie tu głoszą to
                    stereotyp i nic wiecej,
                    który jak każdy inny jest szkodliwy
                    może cos zaswita i zakiełkuje
                    nie umiem pozbyć sie tego optymizmu lub jak to raczyłaś nazwać naiwności,
                    pozdrawiam
                    c

                    • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 10:15
                      cherryhill napisała:

                      > jasne ze o gustach sie nie dyskutuje, nie mialam zamiaru tego w swoim
                      > komentarzu robić,probowalam unaocznic że to co ci panowie tu głoszą to
                      > stereotyp i nic wiecej,
                      > który jak każdy inny jest szkodliwy
                      > może cos zaswita i zakiełkuje
                      > nie umiem pozbyć sie tego optymizmu lub jak to raczyłaś nazwać naiwności,
                      > pozdrawiam
                      > c
                      >

                      Nie wiem dlaczego wzięłaś moje uwagi do siebie .
                      Z drugiej strony takie uwagi moim zdaniem lepiej ignorowac , bo "dyskutując" z
                      ocenami urody wzmacnia sie takie zachowania i to bardzo - dupki widza ,że
                      dziewczyny to rusza - że byle idiota napisze "feministki sa brzydkie" i od razu
                      jest reakcja , a to oznacza , że to kobiety rusza. A ja się głowię , dlaczego
                      tak rusza, dlaczego tak silnie , i dlaczego dają prawo byle idiocie do wodzenia
                      za nos .
                      • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 10:35
                        nie wzielam do siebie :)
                        masz prawo powiedziec, co uwazasz a ja moge z tym zobic co chce, przyjąc lub nie
                        tak więc przyjmuje twoje słowa ale nie biore do siebie.
                        mysle ze masz powody żeby miec takie przekonania,
                        "ja się głowię , dlaczego tak rusza, dlaczego tak silnie ",

                        no rusza bo głupie i niesprawiedliwe i krzywdzące wywoluje emocje kóre nas(
                        wszystkich) ludzi wodzą jesli dotycza naszych wyznawanych wartosci czy obszarów
                        bliskich dla Ja
                        ja raczej staram sie osmieszac i ukazywac karykaturalnosc takich sadów bo
                        skądinad wiadomo że idee czy opinie ośmieszone sa najskuteczniej wyeliminowene-
                        śmiesznosć to jest to czego ludzie boja sie najbardziej w kontaktach splecznych
                        nawet jest taka technika przy treningu z osobami które kogos cie bardzo boją,
                        no i tak wogóle to mysle że trzeba coś robic bo samo sie nie zrobi tak zeby
                        było dobrze,
                        i choc nie jestem osobą wierzaca, to zgadzam sie że wieksa korzysc z jednego
                        nawróconego niz ze stada...
                        i tym milym niedzielnym akcentem cie pozdrawiam
                        c
                        • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 10:43
                          cherryhill napisała:


                          > no rusza bo głupie i niesprawiedliwe i krzywdzące wywoluje emocje kóre nas(
                          > wszystkich) ludzi wodzą jesli dotycza naszych wyznawanych wartosci czy obszarów
                          >
                          > bliskich dla Ja
                          > ja raczej staram sie osmieszac i ukazywac karykaturalnosc takich sadów bo
                          > skądinad wiadomo że idee czy opinie ośmieszone sa najskuteczniej wyeliminowene-
                          >
                          > śmiesznosć to jest to czego ludzie boja sie najbardziej w kontaktach splecznych
                          > nawet jest taka technika przy treningu z osobami które kogos cie bardzo boją,
                          > no i tak wogóle to mysle że trzeba coś robic bo samo sie nie zrobi tak zeby
                          > było dobrze,
                          > i choc nie jestem osobą wierzaca, to zgadzam sie że wieksa korzysc z jednego
                          > nawróconego niz ze stada...
                          > i tym milym niedzielnym akcentem cie pozdrawiam
                          > c

                          Za miłe niedzielne dziękuję .
                          Twoja odpowiedź uświadomiła mi jedno : ja jestem w takim wieku , że oceny mojej
                          ewentualnej urody mam w głebokim poważaniu . To samo tyczy się wieku , stanu
                          cywilnego , ewentualnych dewiacji , poziomu hormonów itp argumentów.
                          Inaczej może być z młodymi kobietami - moga faktycznie niepokoic się tym , że
                          ktoś uważa je za brzydkie , bo mają pewien pogląd na świat .Jednakże intencje
                          forumowych dupków ( spodobało mi się to okreslenie) są tak czytelne !
                          • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 10:58
                            kocia_noga napisała:

                            >> Twoja odpowiedź uświadomiła mi jedno : ja jestem w takim wieku , że oceny
                            mojej
                            > ewentualnej urody mam w głebokim poważaniu . To samo tyczy się wieku , stanu
                            > cywilnego , ewentualnych dewiacji , poziomu hormonów itp argumentów.
                            > Inaczej może być z młodymi kobietami - moga faktycznie niepokoic się tym , że
                            > ktoś uważa je za brzydkie , bo mają pewien pogląd na świat .Jednakże intencje
                            > forumowych dupków ( spodobało mi się to okreslenie) są tak czytelne !

                            ja tez mam dystans i jesli reaguję to raczej z powodow ideologicznych niż
                            własnych
                            wiem kim jestem i nie musze tego nikomu udowadniac
                            ale w koncu tu jest forum - którego misje rozumiem w ten sposob ze ludzie
                            spotykajacy sie wymieniaja poglądy
                            oczywiscie nie uważam za własciwe odnosic sie do kazdego,szczególnie jesli jest
                            wulgarny, postu i wtedy oczywiscie najlepszą metoda jest ignorowanie
                            tym niemniej jezeli nie bedziemy reagowac to niedługo ich autorzy dojda do
                            wniosku, że maja racje bo my nawet nie mamy jednego argumentu na odpowiedź -
                            lub że nie mamy dość zasobow intelektualnych albo jeszcze coś
                            nie śledziłam Twoich komentarzy więć nie wiem o czym tu rozmawiasz, wydaje mi
                            sie że inaczej widze swoją tu obecnosc
                            c

                            • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 11:14
                              cherryhill napisała:
                              > oczywiscie nie uważam za własciwe odnosic sie do kazdego,szczególnie jesli jest
                              >
                              > wulgarny, postu i wtedy oczywiscie najlepszą metoda jest ignorowanie
                              > tym niemniej jezeli nie bedziemy reagowac to niedługo ich autorzy dojda do
                              > wniosku, że maja racje bo my nawet nie mamy jednego argumentu na odpowiedź -
                              > lub że nie mamy dość zasobow intelektualnych albo jeszcze coś
                              > nie śledziłam Twoich komentarzy więć nie wiem o czym tu rozmawiasz, wydaje mi
                              > sie że inaczej widze swoją tu obecnosc
                              > c
                              >
                              Totez dyskutujemy .Mam odmienne zdanie i je wypowiadam - otóż ja uważam , że
                              takie posty to czysta złośliwośc , a nie wyrażanie poglądów na urodę. A poza tym
                              nie widzę możliwości przekonania kogoś w taki sposób pisującego oraz uważam że
                              nie ma to sensu. Co z tego , że jakiś zbłąkany na to forum dupek przekona się
                              czy tez nie co do urody feministek ? Co to da pozytywnego czy negatywnego ?
                              Wolałabym siły i zdolności dyskutowania poświęcić na umocnienie kobiet w ich
                              poczuciu własnej wartości .A oddawanie prawa do oceny czegos tak subiektywnego ,
                              jak uroda , w dodatku uroda pewnej dużej grupy osób - to działanie szkodliwe .
                              • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 11:41
                                zgadzam sie w 100%
                                że trzeba wzmacniac i wspierac kobiety
                                z cała pewnościa! tylko że one musza tego chciec i miec potrzebę
                                czy to jest wlasciwe miejsce?
                                to trzeba by sprawdzic jakie kobiety tu wchodzą

                                ale jest jeszcze kwestia uswiadamiania tego o co chodzi feministkom
                                tu rodza sie te męskie brednie

                                Ty proponujesz ignorowac skupiając się na wspieraniu kobiet, ja - wspierajac
                                kobiety reagowac na te opinie które niosa szkodliwe dla kobiet treści, nie
                                widze sprzeczności :)
                                no bo wyobrażmy sobie ze te rewelacje o testosteronie u feministek sobie wisza
                                bez komentarza, ludzie czytają, czytają i potem juz nie wiedzą gdzie ale
                                pamiętają że czytali że...
                                miłgo dnia
                                c



                                • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 15:49
                                  cherryhill napisała:

                                  > Ty proponujesz ignorowac skupiając się na wspieraniu kobiet, ja - wspierajac
                                  > kobiety reagowac na te opinie które niosa szkodliwe dla kobiet treści, nie
                                  > widze sprzeczności :)

                                  Wiesz, nie twoje rwakcje miałam na myśli , tylko reakcje przyznające im prawo do
                                  rozstrzygania - te mnie denerwują i ich nie rozumiem .

                                  • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 16:12
                                    kocia_noga napisała:

                                    >> > widze sprzeczności :)
                                    >
                                    > Wiesz, nie twoje rwakcje miałam na myśli , tylko reakcje przyznające im prawo
                                    d
                                    > o
                                    > rozstrzygania - te mnie denerwują i ich nie rozumiem .

                                    sami sobie to prawo wzieli tak jak brali od wieków zawsze bez pytania i sie
                                    wcale nie krępują
                                    lata pracy i historia za tym stoją
                                    przecież podstawowe prawa wyborcze dla kobiet to ok 1918 w Polsce i kilku
                                    innych panstwach europejskich , częsc po II wojnie a np. w Szwajcarii to 1971
                                    rok,
                                    to dopiero niespelna 100 lat , dla niekótrych to zdecydownaie za krótko
                                    żeby sie ucywilizować
                                    ale jestem głeboko przekonana ze odwrotu nie ma i trzeba nieśc kaganek
                                    oswiaty :)i protestowac za każdym razem i reagowac na kazdy przejaw
                                    ja zreszta wierze ze nadchodzi era kobiet i dobrze by było żeby panowie sie
                                    jakoś z tą perspektywą zaprzyjaźnili, bo mogą mniec cieżki los i depresje i
                                    nałogi i destrukcyjne dzialania i ogolnie do bani
                                    C




                    • Gość: bezdenny Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 15:00
                      cherryhill napisała:

                      >probowalam unaocznic że to co ci panowie tu głoszą to
                      > stereotyp i nic wiecej,
                      > który jak każdy inny jest szkodliwy

                      A niby dlaczego szkodliwy? Co szkodliwego jest w powszechnym przekonaniu, że en
                      masse feministki do urodziwych nie należą. panuje np stereotyp że piłkazre maja
                      krzywe nogi, a bokserzy są brzydalami. No bo piłkarze mają krzywe nogi, a
                      bokserzy to brzydale. Co złego jest w tym stereotypie?
                      • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 15:07
                        Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                        > cherryhill napisała:
                        >
                        > >probowalam unaocznic że to co ci panowie tu głoszą to
                        > > stereotyp i nic wiecej,
                        > > który jak każdy inny jest szkodliwy
                        >
                        > A niby dlaczego szkodliwy? Co szkodliwego jest w powszechnym przekonaniu, że
                        en
                        >
                        > masse feministki do urodziwych nie należą. panuje np stereotyp że piłkazre
                        maja
                        >
                        > krzywe nogi, a bokserzy są brzydalami. No bo piłkarze mają krzywe nogi, a
                        > bokserzy to brzydale. Co złego jest w tym stereotypie?
                        wszyscy bezwyjątkowo?
                        Dariusz M jak sie dowie to ....
                        c

                  • kochanica-francuza Ha! 14.05.05, 22:47
                    kocia_noga napisała:

                    > Z tego co widzę , utrwaliło się , że Środa jest paskudna , Dunin tez , a nawet
                    > Szczuka !Podejmowanie dyskusji na temat ładności jest z samej istoty niecelowe

                    Toteż ja kiedyś wkleiłam Szczukę i ...cisza w krąg zapadła.
                  • Gość: bezdenny Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 15:08
                    kocia_noga napisała:

                    > Z tego co widzę , utrwaliło się , że Środa jest paskudna , Dunin tez , a nawet
                    > Szczuka !Podejmowanie dyskusji na temat ładności jest z samej istoty
                    niecelowe
                    > ,

                    To nie nasza wina. Może gdyby te panie mniej występowały w TV to może by się
                    nie utrwaliło.
                    ja zasadniczo nie rozumiem o co ci chodzi. Czy ty chcesz np przekonać mnie że
                    Środa jest urodziwa? jaki masz w tym cel? O ile nie jesteś piszącym tu pod
                    pseudonimem i kobiecą tożsamością mężem Środy to nie bardzo rozumiem twoją
                    motywację i determinację.
                    • kochanica-francuza Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 15:36
                      Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                      > kocia_noga napisała:
                      >
                      > > Z tego co widzę , utrwaliło się , że Środa jest paskudna , Dunin tez , a
                      > nawet
                      > > Szczuka !Podejmowanie dyskusji na temat ładności jest z samej istoty
                      > niecelowe
                      > > ,
                      >
                      > To nie nasza wina. Może gdyby te panie mniej występowały w TV to może by się
                      > nie utrwaliło.
                      > ja zasadniczo nie rozumiem o co ci chodzi. Czy ty chcesz np przekonać mnie że
                      > Środa jest urodziwa?

                      Kolego ,tak jak Środa wygląda pół Polski.
                      Jeśli akurat jej się uczepiłeś.
                    • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 16:02
                      Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                      > To nie nasza wina. Może gdyby te panie mniej występowały w TV to może by się
                      > nie utrwaliło.

                      Bezdenny , dla ciebie pierwszym wyznacznikiem urody jest światopogląd.Nie
                      popisujesz się tu przecież na każdym kroku opiniami o brzydocie Ziemkiewicza ,
                      Korwina-Mikkego , Nowiny-Konopczyny i innych paskud - dlaczego ?Dlaczego nie
                      powtarzasz w swoich postach , jak brzydki jest Giertych ? A jest brzydki .Albo
                      jaka wstrętna jest Anna Sobecka ? A moherowe berety ? Jakos ich uroda nie męczy
                      cię po nocach , a wygląd pani ministry Środy - tak.


                      > ja zasadniczo nie rozumiem o co ci chodzi. Czy ty chcesz np przekonać mnie że
                      > Środa jest urodziwa? jaki masz w tym cel?


                      Kochaniutki bezdenny - o gustach się nie dyskutuje , one nie podlegaja dyskusji
                      . Dla mnie pani ministra Środa ma mądrą , urodziwą twarz dojrzałej kobiety. Nie
                      mam zamiaru ciebie o tym pzrekonywac , ponieważ to każdy widzi , ale dlaczego i
                      w imię czego ty pisujesz tu złośliwe kawałki o jej urodzie , i kogo to ma
                      obchodzić ? To jest forum dyskusyjne .
                      • kochanica-francuza Nowina-Konopka 15.05.05, 16:05
                        tinyurl.rzeszow.net/?show=323
                      • Gość: bezdenny Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 18:16
                        kocia_noga napisała:

                        >> Bezdenny , dla ciebie pierwszym wyznacznikiem urody jest światopogląd.Nie
                        > popisujesz się tu przecież na każdym kroku opiniami o brzydocie Ziemkiewicza ,
                        > Korwina-Mikkego , Nowiny-Konopczyny i innych paskud - dlaczego ?Dlaczego nie
                        > powtarzasz w swoich postach , jak brzydki jest Giertych ? A jest brzydki .Albo
                        > jaka wstrętna jest Anna Sobecka ? A moherowe berety ? Jakos ich uroda nie
                        męczy
                        > cię po nocach , a wygląd pani ministry Środy - tak.

                        Otóż nieprawda. wyznacznikiem urody dla mnie jest wygląd, a nie światopogląd.
                        Wielokrotnie pisałem na tym forum że polki to piękne kobiety, polacy zas to z
                        reguły brzydale. I swiatopogląd nie ma tu nic do rzeczy. nie ineteresuje mnie
                        partykularnie wygląd Ziemkiewicza bo nie jestem pederastą. Piszę o wyglądzie
                        feministek bo taki jest temat watku. Tematem watku nie jest wygląd starszych
                        pań w moherowych beretach. Ponadto ja mogę sobie zyć złudzeniem. Otóż mogę
                        sobie wyobrazić że kiedyś starsze panie w beretach były pieknymi madrymi
                        konietami. W przypadku feministek zaś nie mam złudzeń.
                        >
                        >
                        > Kochaniutki bezdenny - o gustach się nie dyskutuje , one nie podlegaja
                        dyskusji
                        > . Dla mnie pani ministra Środa ma mądrą , urodziwą twarz dojrzałej kobiety.
                        Nie
                        > mam zamiaru ciebie o tym pzrekonywac , ponieważ to każdy widzi.

                        dla mnie zaś ma twarz głupiego złośliwego babsztyla, ale na szczęście o gustach
                        się nie dyskutuje więc Środa czyli madame Mercredi może ci sie podobać.
                        ale dlaczego i
                        > w imię czego ty pisujesz tu złośliwe kawałki o jej urodzie , i kogo to ma
                        > obchodzić ? To jest forum dyskusyjne .

                        wiedziałem że prędzej czy później taka bezsensowna uwaga padnie i że ktos
                        będzie próbował mi coś wmówić. Dlatego też poczyniłem znacznie wczesniej
                        zastrzeżenie, że to nie ja pierwszy wyciągam Środę tylko zupełnie ktoś inny
                        • kochanica-francuza Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 17.05.05, 23:57

                          >
                          > Otó
                          > sobie wyobrazić że kiedyś starsze panie w beretach były pieknymi madrymi
                          > konietami.

                          Pięknymi być może.Mądrymi - w żadnym wypadku.




                          W przypadku feministek zaś nie mam złudzeń.

                          ???

                          • kochanica-francuza Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 17.05.05, 23:58
                            kochanica-francuza napisała:

                            >
                            > >
                            > > Otó
                            > > sobie wyobrazić że kiedyś starsze panie w beretach były pieknymi madrymi
                            > > konietami.
                            >
                            > Pięknymi być może.Mądrymi - w żadnym wypadku.
                            >
                            >
                            >
                            >
                            > W przypadku feministek zaś nie mam złudzeń.
                            >Zwłaszcza że niektóre są młode,więc "kiedyś" - były co najwyżej dziećmi w
                            becikach,a nie o takie wyobrażenia ci chodzi.
                          • Gość: bezdenny Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:29
                            kochanica-francuza napisała:

                            >
                            > >
                            > > Otó
                            > > sobie wyobrazić że kiedyś starsze panie w beretach były pieknymi madrymi
                            > > konietami.
                            >
                            > Pięknymi być może.Mądrymi - w żadnym wypadku.
                            >
                            >
                            >
                            >
                            > W przypadku feministek zaś nie mam złudzeń.
                            >
                            > ???
                            >

                            nie wiesz czy panie od radia maryja były za młodu piekne i mądre. ja też tego
                            nie wiem więc dlatego piszę o "złudzeniach"
                            Feministki zas z reguły młode są i dlatego złudzeń nie mam. Ale być może na
                            starość się zmienią. Zawsze trzeba mieć nadzieję.
                            • kochanica-francuza Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 18.05.05, 20:28

                              > > ???
                              > >
                              >
                              > nie wiesz czy panie od radia maryja były za młodu piekne i mądre. ja też tego
                              > nie wiem więc dlatego piszę o "złudzeniach"

                              Może były piękne.WIEM,ze nie były mądre.

                              > Feministki zas z reguły młode są

                              I nie brzydsze niż średnia krajowa,koleś.
                              • Gość: bezdenny Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 21:09
                                Wg mnie feministki są brzydsze niż średnia krajowa. O powodach tego stanu
                                rzeczy juz pisałem. ty możesz oczywiście uważać ze sa ładniejsze. kkażdy ma
                                swój gust. W tym jednak przypadku zalecałbym Ci (przy okazji co to znaczy
                                koleś?) poleganie na zdaniu mężczyzn, to w końcu my wiemy czy jakas kobieta
                                jest łana czy też nie. Ponieważ nie jestem pederastą sam w ocenie męskiej urody
                                polegam na zdaniu pań.
                                Zawsze jednak jest nadzieja - zerwanie z feminzmem może korzystnie wpłynąc na
                                stan ducha, a to z kolei na urodę. Zauważ że gdy człek zaczyna prowadzić
                                bardziej higieniczny tryb zycia natychmiast zyskuje na prezencji.
                                • kochanica-francuza Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 19.05.05, 14:06
                                  Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                                  > Wg mnie feministki są brzydsze niż średnia krajowa.
                                  Daj link do kobiety,która twoim zdaniem reprezentuje polską średnią.
                                  Podpowiedź:Monica Bellucci NIE jest Polką.

                                  chodzi ci o urodę daną od matki natury,czy o stopień gorliwości w pokazywaniu
                                  biustu i machaniu tyłkiem?bo to dwie różne sprawy



                                  Ponieważ nie jestem pederastą sam w ocenie męskiej urody
                                  >
                                  > polegam na zdaniu pań.
                                  > Zawsze jednak jest nadzieja - zerwanie z feminzmem może korzystnie wpłynąc na
                                  > stan ducha

                                  który oczywiście jest ci znany a priori


                                  , a to z kolei na urodę. Zauważ że gdy człek zaczyna prowadzić
                                  > bardziej higieniczny tryb zycia natychmiast zyskuje na prezencji.


                                  Nie rozumiem bezdenny.Jeśli ktoś w tym kraju się nie myje,to raczej polscy macho.
                                  • Gość: bezdenny Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 14:36
                                    kochanica-francuza napisała:

                                    >> Daj link do kobiety,która twoim zdaniem reprezentuje polską średnią.
                                    > Podpowiedź:Monica Bellucci NIE jest Polką.
                                    >
                                    > chodzi ci o urodę daną od matki natury,czy o stopień gorliwości w pokazywaniu
                                    > biustu i machaniu tyłkiem?bo to dwie różne sprawy
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > Ponieważ nie jestem pederastą sam w ocenie męskiej urody
                                    > >
                                    > > polegam na zdaniu pań.
                                    > > Zawsze jednak jest nadzieja - zerwanie z feminzmem może korzystnie wpłyną
                                    > c na
                                    > > stan ducha
                                    >
                                    > który oczywiście jest ci znany a priori
                                    >
                                    >
                                    > , a to z kolei na urodę. Zauważ że gdy człek zaczyna prowadzić
                                    > > bardziej higieniczny tryb zycia natychmiast zyskuje na prezencji.
                                    >
                                    >
                                    > Nie rozumiem bezdenny.Jeśli ktoś w tym kraju się nie myje,to raczej polscy
                                    mach
                                    > o.

                                    Rozmawiamy na penym poziomie ogólności. ja nie domagam się linku do do mężczyny
                                    który twoim zadniem reprezentuje polskiego przecietnego macho.
                                    Uroda nie polega na wypinaniu tyłka czy tez kręcenia nim. A higieniczny sposób
                                    zycia nie oznacza tylko mycia się. chodzi o to generalnie by się nie obżerać,
                                    nie chlac nie palić, zazywać ruchu i miec czyste sumienie. czyste sumienie
                                    pozwala spać, a sen ma zbawienny wpływ na nasza stan, co z kolei korzystnie
                                    wpływa na urodę.
                                    Zgadzam się zę Polacy raczej myja się rzadko i capią. Francuzi myja sie jeszcze
                                    mniej, ale to marne pocieszenie. A feministki niestety sa brzydsze niż średnia
                                    krajowa.
                                    • kochanica-francuza Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 19.05.05, 14:42

                                      >
                                      > Uroda nie polega na wypinaniu tyłka czy tez kręcenia nim. A higieniczny sposób
                                      > zycia nie oznacza tylko mycia się. chodzi o to generalnie by się nie obżerać,
                                      > nie chlac nie palić, zazywać ruchu

                                      nie rozumiem,wg ciebie feministki obżerają się,chleją,palą,nie zażywają ruchu?



                                      i miec czyste sumienie.

                                      mają,bezdenny.


                                      > mniej, ale to marne pocieszenie.
                                      Mmmmm...Miałam lekcje langue francaise z Francuzem,całowaliśmy się i jakoś w
                                      porządku...



                                      A feministki niestety sa brzydsze niż średnia
                                      > krajowa.
                                      A Kartagina powinna zostać zburzona.Idź sobie obejrzeć manifę,to zobaczysz
                                      feministki.I od...isz się.
          • kochanica-francuza Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 14.05.05, 22:45
            kocia_noga napisała:

            > Feministka MUSI być brzydka , agresywna , wredna i co tam jeszcze a pedał MUSI
            > byc obrzydliwy .I feministki i pedzie budzą lek .Feministki - zgrubsza wiadomo
            > ,
            > dlaczego - geje - bo nie są męskimi mężczyznami - sa pod pewnymi względami
            > podobni do kobiet , a taka aluzja , że facet może stoczyć się i upodobnić do
            > niższej rasy wystarczy , żeby wzbudzic lęk przeżywany jako wstręt .Wielu
            > facetów z tego forum ma mamusię brzydszą niż pani ministra Środa, albo pani
            > redaktor Dunin

            Redaktor Dunin swoje latka ma i jak na nie,wygląda kwitnąco.
            A oni ją z upodobaniem porównują do nieletnich "plastików" z cyckami na wierzchu.
            • tad9 Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 09:00
              kochanica-francuza napisała:


              > Redaktor Dunin swoje latka ma i jak na nie,wygląda kwitnąco.


              Z tym, że wygląda jak przebrany za kobietę mężczyzna. Jest żywym dowodem na to,
              że hormony i feminizm mają ze sobą coś wspólnego. Feministkami często są
              kobiety mające więcej testosteronu, niż wypada to u kobiet "średnio
              statystycznie"
              • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 10:02
                tad9 napisał:

                >> że hormony i feminizm mają ze sobą coś wspólnego. Feministkami często są
                > kobiety mające więcej testosteronu, niż wypada to u kobiet "średnio
                > statystycznie"
                sam doszedles do takich wyników badań
                no brawo! jest pare miejsc gdzie mozna je opublikowac i możesz zacząc koriere
                naukowa
                np na stronach MW
                będę śledzić losy tego niespodziewanego i jakże prawdziego odkrycia "naukawego"
                nie czekaj bo cie ktoś uprzedzi i splendor cie omninie!
                a to przeciez sprawa na miare prewrotu kopernikanskiego
                c
                • kocia_noga Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 10:18
                  Ta uwaga tada9 jest dokładnie na tym samym poziomie co hasło "feministki sa
                  brzydkie ".
                  • cherryhill Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 10:45
                    no wiem! ale ja to mowil Goebbels ?
                    że wystarczy coś powtorzyc kilka razy robi sie prawdziwna-prawda czy coś w tym
                    stylu
                    c
                  • tad9 Re: A jak ich zapytać,co to jest kobiecość 15.05.05, 14:47
                    kocia_noga napisała:

                    > Ta uwaga tada9 jest dokładnie na tym samym poziomie co hasło "feministki sa
                    > brzydkie ".

                    Kinga Dunin jest tzw. "babochłopem". Sąd się biorą babochłopy? Jest to
                    skutek "gospodarki hormonalnej" organizmu. Im więcej w organizmie kobiety krąży
                    testosteronu, tym bardziej kobieta jest "męska" (patrz - NRDowskie sportsmenki,
                    które faszerowano męskimi hormonami). Jeśli spojrzymy na środowisko feministek
                    pod tym kątem, zwuważymy, że typ "babochłopa" występuje tam niezwykle często
                    (gdyby Magdalenia Środa się nie goliła - miałaby wąsiki!).
                    • kochanica-francuza Podobnie jak cała żeńska Ameryka Łacińska 15.05.05, 14:51

                      > (gdyby Magdalenia Środa się nie goliła - miałaby wąsiki!).

                      tam to dopiero jest feministek!
                      • cherryhill Re: Podobnie jak cała żeńska Ameryka Łacińska 15.05.05, 15:00
                        kochanica-francuza napisała:

                        >
                        > > (gdyby Magdalenia Środa się nie goliła - miałaby wąsiki!).
                        >
                        > tam to dopiero jest feministek!

                        ten pan na pewno ma jakieś podręczne wytłumaczenie tego zjawiska
                        c
                        • kochanica-francuza Re: Podobnie jak cała żeńska Ameryka Łacińska 15.05.05, 15:28
                          cherryhill napisała:

                          > kochanica-francuza napisała:
                          >
                          > >
                          > > > (gdyby Magdalenia Środa się nie goliła - miałaby wąsiki!).
                          > >
                          > > tam to dopiero jest feministek!
                          >
                          > ten pan na pewno ma jakieś podręczne wytłumaczenie tego zjawiska
                          > c


                          Ćśśśś,nie przeszkadzaj Tadowi!On pracuje nad Nową Teorią Feministycznego Wąsika.
                          • kocia_noga Re: Podobnie jak cała żeńska Ameryka Łacińska 15.05.05, 16:05
                            :))))) he he he he
                      • tad9 Re: Podobnie jak cała żeńska Ameryka Łacińska 16.05.05, 16:03
                        czyżby?
    • Gość: Klarysa Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy IP: *.4web.pl 16.05.05, 15:52
      Boże, ja nie mam wasika...nie mogę być feministką...toż to tragedia!!!
    • kot_behemot8 coś o zakompleskionych 16.05.05, 21:22
      Kocia, masz całkowitą rację! Szkoda na nich czasu (forumowych dupków, he he).
      Do tego co napisałaś dodam jeszcze coś opartego na własnych doświadczeniach. To
      ZAWSZE się sprawdza!
      Otóż, ludzie lubiący w złośliwy sposób komentować wygląd innych, ZAWSZE
      odreagowują w ten sposób jakieś swoje kompleksy. Nie muszą to być kompleksy
      związane z wyglądem. U mężczyzn często chodzi raczej o status społeczny i
      finansowy. Wierz mi, nigdy nie spotkałam atrakcyjnego, zamożnego o wysokim
      statusie społecznym mężczyzny który komentowałby urodę kobiet w taki sposób jak
      niektórzy na tym wątku. Tacy mężczyźni najwyżej się nieatrakcyjnymi kobietami
      nie interesują, one mogą dla nich nie istnieć – więc nawet im do głowy nie
      przyjdzie by komentować ich wygląd. Bo po co??? Komentowanie i wyzłośliwianie
      się to domena zakompleksionych, nieustawionych życiowo fajtłap na które co rusz
      to wrzeszczy jakaś żeńska odmiana paszczura: żona, teściowa, szefowa, pani z
      pośredniaka...
      Nawet mi ich trochę żal, ale nie za bardzo. Nie cierpię gruboskórności nawet
      jeśli to tylko odreagowywanie życiowych porażek, często niezawinionych. Po
      prostu nie lubię takich ludzi i omijam ich z daleka.
      • kocia_noga Re: coś o zakompleskionych 17.05.05, 12:08
        kot_behemot8 napisała:


        > nie interesują, one mogą dla nich nie istnieć – więc nawet im do głowy ni
        > e
        > przyjdzie by komentować ich wygląd. Bo po co???


        O, własnie ! O to chodzi i to chciałam pokazać .

        Komentowanie i wyzłośliwianie
        > się to domena zakompleksionych, nieustawionych życiowo fajtłap na które co rusz
        >
        > to wrzeszczy jakaś żeńska odmiana paszczura: żona, teściowa, szefowa, pani z
        > pośredniaka...
        > Nawet mi ich trochę żal, ale nie za bardzo. Nie cierpię gruboskórności nawet
        > jeśli to tylko odreagowywanie życiowych porażek, często niezawinionych. Po
        > prostu nie lubię takich ludzi i omijam ich z daleka.

        Ja też .
        • Gość: czu Re: coś o zakompleskionych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 12:57
          no to se pogadałyście miło, ale ale pewnych rzeczy nie idzie nie skomentować,
          czy w tym kraju juz nikt nie sprzedaje luster?!!!! i bynajmiej nie chodzi mi o
          feministki(wśród których mimo wszystko jest nadreprezentacja "miss natura", co
          dziwne tak jak w ruchach katolickich hihi)ale o "laseczki osiedlowe" biegające w
          biorówkach i koszulkach króciutkich i na ramączkach, a bokami wylewa sie tłuszcz
          a spodnie pękają w szwach bleeeeee to jest tragedia, a właśnie ja mam niezły
          status materialny, ładną żone, ładne siostry, mame i teściową a i tak jeste od
          urodzenia złośliwy i cyniczny:) ale czasami tak jest że jak sie od siebie wymaga
          duzo to od innych tez troszeczke;))
          pozdrawiam feministki;]
          • kot_behemot8 Re: coś o zakompleskionych 17.05.05, 19:50
            Gość portalu: czu napisał(a):

            ale ale pewnych rzeczy nie idzie nie skomentować,

            Idzie. Goście z klasą to potrafią.


            a i tak jeste od
            > urodzenia złośliwy i cyniczny:)


            Pracuj nad sobą. Złośliwość i cynizm to nie hiv, daja się leczyć;)


            ale czasami tak jest że jak sie od siebie wymag
            > a
            > duzo to od innych tez troszeczke;))


            Wymagaj ale po cichu. Drugi człowiek to nie mebel który ma być dokładnie według
            twojego obstalunku, bo klient płaci – klient wymaga. Jak ci się panna osiedlowa
            nie podoba, to się z nią nie zadawaj, unikniesz przykrości.

            > pozdrawiam feministki;]

            Postaram się przekazać twoje pozdrowienia.
    • aelithe Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 17.05.05, 12:10
      Ale upraszczasz.

      • kocia_noga Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 17.05.05, 12:43
        Aelithe, prosze , podaj jakiś powód dla którego facet wchodzi na forum Feminizm
        i wygłasza swoją opinie , że feministki sa brzydkie. Po co ? Jesli sa brzydkie ,
        a uroda jest rzeczą względną , więc jesli sa brzydkie dla niego , to czemu to
        ogłasza światu , a własciwie feministkom ? Czy chce zestetyzowac świat wedle
        swego gustu zaczynając od feministek ? No podaj jakies wytłumaczenie .
        • aelithe Re: To znaczy co? Porzucając feminizm piękniejemy 17.05.05, 13:59
          Uważam, że jest to z jego strony wielki nietakt. Uroda nie musi nic wpólnego z
          kompetencją osób. A swoją drogą to miałem do czynienia z wieloma pięknymi
          kobietami o poglądach feministycznych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka