wierka32 24.07.02, 11:07 Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, polecam, naprawdę warto :) Mój ulubiony rozdział: "Jak stracić poczucie humoru". W. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: femma Re: A.Graff 'świat bez kobiet' IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.07.02, 13:03 tez czytalam - polecam goraco wszystkie rozdzialy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ginny Re: A.Graff 'świat bez kobiet' IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 25.07.02, 11:51 Nie ze wszystkim się zgadzam, ale ogólnie mądra i dobrze napisana książka. Chociaż może nie na tyle, by Nike dostać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: A.Graff 'świat bez kobiet' IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 13:37 wierka32 napisała: > Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, polecam, naprawdę warto :) > Mój ulubiony rozdział: "Jak stracić poczucie humoru". > > W. Ja też polecam. Ta książka to dobry sposób, by odzyskać poczucie humoru. Tyle bzdur na tak niewielu stronach! Cudo! Odpowiedz Link Zgłoś
veritas śmieszne A.Graff 'świat bez kobiet' 12.08.02, 13:52 Gość portalu: tad napisał(a): > Ja też polecam. Ta książka to dobry sposób, by odzyskać poczucie humoru. Tyle > bzdur na tak niewielu stronach! Cudo! czy możesz podać kilka najbardziej śmiesznych bzdur? Chętnie się posmieję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: śmieszne A.Graff 'świat bez kobiet' IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.02, 16:10 veritas napisała: > Gość portalu: tad napisał(a): > > > Ja też polecam. Ta książka to dobry sposób, by odzyskać poczucie humoru. T > yle > > bzdur na tak niewielu stronach! Cudo! > czy możesz podać kilka najbardziej śmiesznych bzdur? Chętnie się posmieję > Najśmieszniejsz są rozdziały o "Solidarności" jako o "męskim rytuale przejścia" i rozważania o tym, czy malowanie się jest czy nie jest "słusznie ideologicznie". To naprawdę dobra feministyczna ksiązka! Można się uśmiać do łez! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiera Re: śmieszne A.Graff 'świat bez kobiet' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.02, 18:11 A o przemocy domowej, dostepie do antykoncepcji czy aborcji lub bezrobotnych nic tam śmiesznego nie ma?? wczytaj się dokładniej, Tadziu, i podziel wrażeniami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: śmieszne A.Graff 'świat bez kobiet' IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.02, 19:00 Gość portalu: wiera napisał(a): > A o przemocy domowej, dostepie do antykoncepcji czy aborcji lub bezrobotnych > nic tam śmiesznego nie ma?? wczytaj się dokładniej, Tadziu, i podziel >wrażeniami Wczytałem się i naprawdę dziwi mnie, gdy słyszę, ze jakaś kobieta jest tą książką zachwycona. Jest to książka o feministkach napisana przez feministkę dla feministek. Można się z niej sporo dowiedzieć o tym co robiły feministki amerykańskie 30-20 lat temu, ale niewiele znajdzie się tam o Polkach AD. 2001. Realne kobiety i ich prolemy pojawiają się tylko w tle, chociaż słowo "kobieta" odmieniane jest na każdej stronie we wszystkich przypadkach. Taką książkę mogła napisać tylko osóbka, spędzająca czas pomiędzy uniwersytetem, kawiarnią a wizytą u kosmetyczki, wiedzę o rzeczach o których piszesz czerpiąc z feministycznych gazetek. Czytałaś tą ksiązkę - jak sądzę - więc wiesz jak wyglądają proporcje pomiędzy poszczególnymi tematami, jakie porusza Graff. Proporcje są dziwnie zakłócone. Kobiecemu bezrobociu poświęca mniej miejsca niż rozważaniom o serialu Ammy Mc Bell i kwestii feminizm-postfeminizm. O urokach dwuznaczności płciowej jest cały rozdział, o akcji "rodzić po ludzku" zdaje się 2 zdania. Czy androgynia to naprawdę to, co najbardziej interesuje dziś Polki? Czy Polki AD 2001 (zwłaszzca te bezrobotne i ofiary przemocy, o których autorka wspominana, ale poświęca im mniej miejsca niż wyjaśnianu, że feministki tak naprawdę nie paliły staników) naprawdę najbardziej pasjonują się sporami o pornografię (jest cały rozdział o historii tych sporów w USA) i nie mają innych zmartwień, niż brak "pornografii kobiecej"? Jest tez rozdział o którym wspominałem. "Odczepmy się od urody", zawierający rozważania, czy używanie kosmetyków, strojenie się itp. jest czy nie jest "poprawne politycznie". Wybacz Wierko (pozwalam sobie na tę poufałość, skoro nazywasz mnie Tadziem), ale to - bzdurki po prostu. Myślisz, że to naprawdę jest największy problem z jakim borykają sie kobiety w Polsce? Być może jest to problem ważny dla 20 letnich studentek "gender" w Warszawie, ale - dla nikogo więcej. Nie zauważyłem odrębnego rozdziału poświęconego "przemocy domowej", ale jest rozdział, o tym, że "Solidarność" była "męskim rytuałem przejścia" a najlepiej wyraża to... film "Seksmisja" J. Machulskiego. Traktujesz takie "odkrycia" poważnie? Jest długi rozdział o tym jak przeciwnicy feminizmu piszą o feminizmie. Autorka cytuje, ironizuje, ale - po lekturze jej książki nasówa się pytanie - czy aby ci przeciwnicy nie mają racji? Jest też rozdział o aborcji. Nie wnosi właściwie nic nowego, wszystko to było mówione wczesniej 1000 razy, co najwyżej,nowe jest to, że autorka kładzie silny nacisk na język - wystarczy, ze zamiast "dziecko poczęte" będzie mówic się "płód" i po problemie. W ten sposób zmienia problem etyczny na językowy. Powtarzam raz jeszcze - realne problemy kobiet są tam tylko tłem. Co autorka ma do powiedzenia np. kobietom 40, 50 letnim nie mieszkającym w Warszawie, nie czytającym W. Woolf, nie mającym pojęcia kim jest Betty Friedman? Nic. Naprawdę takie proporcje poruszanych tematów wydaję Ci sie właściwe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anton Re: śmieszne A.Graff 'świat bez kobiet' IP: 195.94.207.* 19.09.02, 10:31 Gość portalu: tad napisał(a): > Co autorka ma do powiedzenia np. kobietom 40, 50 letnim nie > mieszkającym w Warszawie, nie czytającym W. Woolf, nie mającym pojęcia kim jest > Betty Friedman? Nic. Naprawdę takie proporcje poruszanych tematów wydaję Ci sie > właściwe? Betty Friedan, jesli laska. Friedman to był Milton. I Stefan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maly.k Kto to jest A.Graff? IP: 139.57.24.* 12.08.02, 20:09 Wiedziony ciekawoscia pytam. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Kto to jest A.Graff? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.02, 20:42 Gość portalu: maly.k napisał(a): > Wiedziony ciekawoscia pytam. > > Pozdrawiam, > > mk. Agnieszka Graff jest wylansowaną przez "Agorę" feministyczną "intelektualistką". Ot, takie coś z niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek Re: Kto to jest A.Graff? 13.08.02, 00:24 Pani Graf wyklada rowniez w Osrodku Studiow Amerykanskich UW - miala prowadzic zajecia o Henrym Jamesie. Zdaniem studentow nie wie zbyt wiele o tym autorze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Kto to jest A.Graff? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 17:30 kasiulek napisała: > Pani Graf wyklada rowniez w Osrodku Studiow Amerykanskich UW - miala prowadzic > zajecia o Henrym Jamesie. Zdaniem studentow nie wie zbyt wiele o tym autorze. Ale wie,że James był mężczyzną. Jej to zupełnie wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati Re: Kto to jest A.Graff? IP: 2.4.STABLE* 13.08.02, 19:00 Gość portalu: tad napisał(a): > kasiulek napisała: > > > Pani Graf wyklada rowniez w Osrodku Studiow Amerykanskich UW - miala > prowadzic > > zajecia o Henrym Jamesie. Zdaniem studentow nie wie zbyt wiele o tym autor > ze. > > Ale wie,że James był mężczyzną. Jej to zupełnie wystarczy. Brawo tad! To jest wlasnie zyczliwa, mila i wcale nie agresywna dyskusja. A twoje uwagi nie są wcale ideologiczne. Gratuluje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Kto to jest A.Graff? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 20:27 Gość portalu: Kati napisał(a): > Gość portalu: tad napisał(a): > > > kasiulek napisała: > > > > > Pani Graf wyklada rowniez w Osrodku Studiow Amerykanskich UW - miala > > prowadzic > > > zajecia o Henrym Jamesie. Zdaniem studentow nie wie zbyt wiele o tym > autor > > ze. > > > > Ale wie,że James był mężczyzną. Jej to zupełnie wystarczy. > > Brawo tad! To jest wlasnie zyczliwa, mila i wcale nie agresywna dyskusja. A > twoje uwagi nie są wcale ideologiczne. Gratuluje. Nie jest to agresja, co najwyżej - ironia. Czy moje uwagi są ideologiczne? Być może, ale ważniejsze jest - czy mam rację, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula kto to jest tad? IP: *.leased-02.binet.pl 14.08.02, 08:25 jesteś jedyną osobą na tym forum, która tak traktuje gwałt, dyskryminację itd itp. nikt nie uważa, ze ta książka jest śmieszna- więc może to jednak jest znak, że w ogóle tu nie pasujesz? to twoja prywatna sprawa, co sobie myslisz o tej ksiazce- ale o ile mi wiadomo ludzie o skrajnych priorytetach i gustach nie sa w stanie się dogadać, a co dopiero polubić. twoja agitacja jest...hmmm...poronionym pomysłem na tym forum. moim zdaniem cierpisz na skrajny komplex niższości, skoro ciągle chcesz przebywać wśród sfeminizowanych, którzy są twoim zdaniem najpodlejszą formą życia- i uważasz się za mesjasza, iluminatora "ociemniałych bab i zniewieściałych chłopów". bez sukcesu niestety (stety.) ja np. nie piszę na forumach, na których towarzystwo mi nie odpowiada. internet to nie jest rzeczywistość, prawdziwe życie. tutaj nie musisz podbrudzic sobie butów żeby do czegoś dojść. na tym forum (podejżewam, ze generalnie wśród kobiet) zbyt wysoko nie dojdziesz- jak już pisałam- z racji swoich odmiennych poglądów. masz do wyboru miliony osób, więc dlaczego przyczepiłeś się akurat do tego miejsca w sieci? zakochałeś się w kimś? uzależniłeś? a może to ta słynna misja (wyprawa krzyżowa:-)? jeśli tak, to idz buntowac chłopów- niech wezmą kosy i pędzą na feministki! szable do góry młoty w dłoń feministki goń goń goń! czyż nie:-)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: kto to jest tad? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 09:43 Gość portalu: zula napisał(a): > jesteś jedyną osobą na tym forum, która tak traktuje gwałt, dyskryminację itd > itp. nikt nie uważa, ze ta książka jest śmieszna- więc może to jednak jest > znak, że w ogóle tu nie pasujesz? to twoja prywatna sprawa, co sobie myslisz o > tej ksiazce- ale o ile mi wiadomo ludzie o skrajnych priorytetach i gustach nie > > sa w stanie się dogadać, a co dopiero polubić. twoja agitacja > jest...hmmm...poronionym pomysłem na tym forum. > moim zdaniem cierpisz na skrajny komplex niższości, skoro ciągle chcesz > przebywać wśród sfeminizowanych, którzy są twoim zdaniem najpodlejszą formą > życia- i uważasz się za mesjasza, iluminatora "ociemniałych bab i > zniewieściałych chłopów". > bez sukcesu niestety (stety.) > > ja np. nie piszę na forumach, na których towarzystwo mi nie odpowiada. internet > > to nie jest rzeczywistość, prawdziwe życie. tutaj nie musisz podbrudzic sobie > butów żeby do czegoś dojść. na tym forum (podejżewam, ze generalnie wśród > kobiet) zbyt wysoko nie dojdziesz- jak już pisałam- z racji swoich odmiennych > poglądów. masz do wyboru miliony osób, więc dlaczego przyczepiłeś się akurat do > > tego miejsca w sieci? zakochałeś się w kimś? uzależniłeś? a może to ta słynna > misja (wyprawa krzyżowa:-)? jeśli tak, to idz buntowac chłopów- niech wezmą > kosy i pędzą na feministki! > > szable do góry młoty w dłoń > feministki goń goń goń! > > czyż nie:-)? Świetnie Zulo. Tak więc rytuał "Jesteś sfrustrowany" mamy za sobą. Tradycji stało się zadość i możemy - mam nadzieję - rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: kto to jest tad? IP: *.leased-02.binet.pl 14.08.02, 10:02 > Świetnie Zulo. Tak więc rytuał "Jesteś sfrustrowany" mamy za sobą. Tradycji > stało się zadość i możemy - mam nadzieję - rozmawiać. a to jest jakiś rytuał:-) jest zabawniej niż myslałam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: kto to jest tad? IP: *.leased-02.binet.pl 14.08.02, 10:04 > Świetnie Zulo. Tak więc rytuał "Jesteś sfrustrowany" mamy za sobą. Tradycji > stało się zadość i możemy - mam nadzieję - rozmawiać. a to jest jakiś rytuał:-)? jest zabawniej niż myslałam:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula do Tada IP: *.leased-02.binet.pl 14.08.02, 10:07 Tad, skoro tak nienawidzisz feministek, to po co piszesz na tym forum? Odpowiedz Link Zgłoś
sagan2 Re: do Tada 16.08.02, 13:49 Gość portalu: zula napisał(a): > Tad, skoro tak nienawidzisz feministek, to po co > piszesz na tym forum? Zula, ja Ci odpowiem [albo raczej przedstawie moje zdanie ;)] ci dwaj panowie na forum [Tad i Maciej], sa tu glownie po to, aby, poslugujac sie logika, argumentacja i dyskusja, pokazac, iz "feminizm sucks". z kilku postow wyraznie widac, ze szukaja roznych luk, sprzecznosci, niedorzecznosci, momentalnie przystepuja do procedur wyjasniajacych, wytykajacych badz osmieszajacych. czy im sie to udaje - zalezy kogo zapytasz... ;) ... ale niewatpliwie maja prawo to robic, jakkolwiek irytujace bedzie sie to innym wydawac. dam glowe, ze z rowna determinacja szukalabys bledow w rozumowaniu swoich przeciwnikow. czasem ich atak spotyka rewelacyjny kontratak, czasem cala dyskusja sie rozmywa, gdy juz nie wiadomo co jest przedmiotem rozmowy, a czasem przechodzi w personalna przepychanke. bywa. zycze milego dnia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad do Sagan IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.02, 21:02 sagan2 napisała: > Gość portalu: zula napisał(a): > > > Tad, skoro tak nienawidzisz feministek, to po co > > piszesz na tym forum? > > Zula, ja Ci odpowiem [albo raczej przedstawie moje zdanie > ;)] > ci dwaj panowie na forum [Tad i Maciej], sa tu glownie po > to, aby, poslugujac sie logika, argumentacja i dyskusja, > pokazac, iz "feminizm sucks". z kilku postow wyraznie > widac, ze szukaja roznych luk, sprzecznosci, > niedorzecznosci, momentalnie przystepuja do procedur > wyjasniajacych, wytykajacych badz osmieszajacych. > czy im sie to udaje - zalezy kogo zapytasz... ;) Ja pytam Ciebie. > ... ale niewatpliwie maja prawo to robic, jakkolwiek > irytujace bedzie sie to innym wydawac. > dam glowe, ze z rowna determinacja szukalabys bledow w > rozumowaniu swoich przeciwnikow. czasem ich atak spotyka > rewelacyjny kontratak, czasem cala dyskusja sie rozmywa, > gdy juz nie wiadomo co jest przedmiotem rozmowy, a czasem > przechodzi w personalna przepychanke. bywa. Widzisz tylko te 3 możliwości? Nigdy nie mamy racji? > zycze milego dnia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: do Tada IP: 2.4.STABLE* / 192.168.17.* 16.08.02, 21:06 tak- dyskusja dyskusją, masz rację, ale głupio, gdy każda rozmowa schodzi na ten sam tor... życze miłej nocy zula Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: do Tada 16.08.02, 14:01 Gość portalu: zula napisał(a): > Tad, skoro tak nienawidzisz feministek, to po co piszesz na tym forum? Wiesz, Zula, ja myślę, że właśnie dlatego ten pan pisze na tym forum - nic nowego w naszym kraju. Książkę bardzo polecam, mam nadzieję, że wkrótce będzie ich więcej, bo tematyka bardzo na czasie i porusza palące problemy wszystkich Polek (nie tylko teoretyczek gender - kto tak twierdzi, widocznie nie przeczytał rozdziału, np. o aborcji). Panów ziejących tu agresywną ironią (tak, tak - to nie są wie oddzielne rzeczy, ironia często jest agresją, uściślając definicje) radzę zignorować, jeśli mamy prowadzić jakąś SENSOWNĄ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej tak właśnie wygląda feministyczna "tolerancja" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 10:07 Gość portalu: zula napisał(a): > masz do wyboru miliony osób, więc dlaczego przyczepiłeś się akurat do > tego miejsca w sieci? Tak właśnie wygląda słynna feministyczna "tolerancja" i "poszanowanie dla wolności wyboru". Jeśli nie zgadzasz się z feministkami to zamknij usta i odejdź. A gdzie się podziała Zulo Twoja tolerancja dla odmiennych poglądów i szacunek dla wszelkiej odmienności? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kati Re: tak właśnie wygląda feministyczna 'tolerancja IP: 2.4.STABLE* 14.08.02, 14:08 Gość portalu: Maciej napisał(a): > Gość portalu: zula napisał(a): > > > masz do wyboru miliony osób, więc dlaczego przyczepiłeś się akurat do > > tego miejsca w sieci? > > Tak właśnie wygląda słynna feministyczna "tolerancja" i "poszanowanie dla > wolności wyboru". Jeśli nie zgadzasz się z feministkami to zamknij usta i > odejdź. > > A gdzie się podziała Zulo Twoja tolerancja dla odmiennych poglądów i szacunek > dla wszelkiej odmienności? Ja i.e. nigdzie nie napisalam ze toleruje chamstwo i agresje. Nie toleruje obrazania mnie, nie toleruje faszystowskiej nagonki na osoby o innych pogladach i sama takiej nagonki NIE stosuje. Tak samo jak i Zule po prostu dziwi mnie, ze Tad, ktory uwaza kobiety za nizsze istoty (vide Plec Mozgu), a feministki za wariatki, wciaz jeszcze wsrod nich chce przebywac i z nimi "dyskutowac". To czyste zdziwienie i szczere pytanie, a nie 'nietolerancja'. Maćku- Tobie radzę poznać lepiej pojęcia, którymi się posługujesz, a wam obu zyczę na przyszłość odrobinę kultury i poszanowania ludzkiej (kobiety to też ludzie, tak tak! zdziwieni?) godności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula tad i ten drugi...maciej IP: *.leased-02.binet.pl 14.08.02, 15:23 1) to ciekawość (nowe słowo? ty wszystko wiesz od urodzenia, więc pewnie nigdy nie spotkałeś sie z uczuciem ZACIEKAWIENIA, ja jednak spotykam na swojej drodze różnych ludzi i interesuje mnie ich zdanie, po prostu) 2) dla chamstwa nie ma żadnego usprawiedliwienia. toleracja chamstwa (rozmawialiśmy o tym w wątku "taka błaha sprawa') jest najgorszą z możliwych reakcji. moze twoim zdaniem to jak odnosisz się do mnie, do Kati, do innych osób na forum jest normalne, lecz mnie np. krzywdzi taka forma wypowiedzi (obelgi, ciągłe zaczepki, uznawanie za nienormalną)- nikt w rzeczywistości nie traktuje mnie tak źle i nietolerancyjnie jak ty i tad na forum feminizm (właśnie zdałam sobie z tego sprawę) i odnoszę wrażenie, że wy to forum traktujecie jak ring, a feministki jak worki treningowe. więc od dziś po prostu nie bedę czytać waszych postów, inne osoby zachęcam do tego samego. życzę renesansu i żegnam Odpowiedz Link Zgłoś
b.u.zz Re: tad i ten drugi...maciej 14.08.02, 16:07 ciesze sie, ze nie zostalem wymieniony. ale do rzeczy: uwielbiam szafowanie slowem "faszyzm" przy kazdej okazji, kiedy sie tylko z kims nie zgadzacie (wy, czyli osoby ktore szafuja). dla jednych polska miedzywojenna byla faszystowska, dla innych zwolennicy dyskryminacji, dla jeszcze innych - osoby o innych pogladach. a prawde mowiac z faszyzmem nie ma to nic wspolnego. po drugie, nie przesadzajcie z tym chamstwem. zgadzam sie, ze czasami niektore maile nie sa mile, ale to raczej idzie z obu stron. ostra dyskusja, tak bywa. pozdrawiam b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: tad i ten drugi...maciej IP: *.leased-02.binet.pl 15.08.02, 23:36 > ciesze sie, ze nie zostalem wymieniony. widzisz Buzz, właśnie o takie małe rzeczy chodzi:-) pozdrawiam z. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Zula i Kati IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 16:54 Prosiłbym o jakieś "chamskie" cytaty z moich postów. Jeśli nie będziecie mogły ich znaleźć - wypada mnie przeprosić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Jak Zula nas kultury uczyła... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 23:01 Gość portalu: zula napisał(a): > dla chamstwa nie ma żadnego usprawiedliwienia. > (...)moze twoim zdaniem to jak odnosisz się do mnie, do Kati, do innych > osób na forum jest normalne, lecz mnie np. krzywdzi taka forma wypowiedzi > (obelgi, ciągłe zaczepki, uznawanie za nienormalną)- nikt w rzeczywistości > nie > traktuje mnie tak źle i nietolerancyjnie jak ty i tad na forum feminizm Uważam Tada za wzór kultury, rzeczowości i logiki w dyskutowaniu. Nigdy nie pozwolił sobie na złośliwości (nie mówiąc już o "obelgach" - o których piszesz Zulo), choć zdarza mu się ironizować lub żartować - zawsze z klasą. Słusznie poprosił Cię o wykazanie, jeśłi jest inaczej - lub przeprosiny. W przeciwieństwie do Tada, Ty jesteś ostatnią osobą, która miałaby prawo pouczać innych w sprawie kultury. Zadałem sobie trochę trudu i wróciłem do kilku Twoich wcześniejszych postów, żeby pokazać Ci, jak Ty odnosisz się do swoich dyskutantów. Oto cytaty z Twoich postów: ------------------------ prócz mężczyzn twojego pokroju istnieja jeszcze inni, światli. miałam szczęście takich spotkać. to znaczy, że jesteś paranoikiem, to chwytaj za broń i idz nawracać, faszysto! poza tym jak można traktować powaznie kogoś kto mówi o sobie per mądry- mężczyzna-liberał? toż to 3 przeciwieństwa:-))) autyzm. cierpisz na autyzm społeczny. życzę oswiecenia. aaa-meeen. drogi maczo z małym mózgiem. sfrustrowany onanoisto:-) --------------------------- I jeszcze cytat z Kati: ---------------------------- Re: ależ ta Wasza Maciejka durniutka Durniutka a jakze ;)) ---------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Zulo, czekamy na Ciebie! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 17:01 Gość portalu: zula napisał(a): > traktuje mnie tak źle i nietolerancyjnie jak ty i tad na forum feminizm > (właśnie zdałam sobie z tego sprawę) i odnoszę wrażenie, że wy to forum > traktujecie jak ring, a feministki jak worki treningowe. Zulo, spokojnie. Nikt Cię tu nie obraża, natomiast często udowadniamy Ci, że nie masz racji, a Twoja ideologia, której podporządkowałaś swoje życie - choć ciekawa, prowadzi do absurdów w konfrontacji z rzeczywistością. Widzisz, dyskusja wśród mężczyzn nie polega na zgadzaniu się ze sobą, tylko na współnym poszukiwaniu prawdy, co wiąże się z wykazywaniem błędów w rozumowaniu u dyskutantów. Być może wśród kobiet dyskusja służy czemuś innemu, np. budowaniu poczucia wspólnoty, a cenionym zachowaniem jest zgadzanie się z przedmówcą, bez względu na to, co on mówi. Rozumiem, że dyskusja z nami może być dla Ciebie trudna, gdy co rusz przekonujesz się, że nie masz racji. To pewnie nieprzyjemne uczucie i trochę Ci współczuję, zwłaszcza, jeśli przyzwyczaiłaś się, że uprzejmość polega na potakiwaniu. Ale chyba nie powinnaś zrażać się tak łatwo, zwłaszcza, jeśli rzeczywiście wierzysz, że kobiety są odporniejsze psychicznie. Okaż więc trochę swojej odporności psychicznej i wróć do nas! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Projekcja wroga IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 11:52 Zulo to co napisałaś świadzcy, ze w Twoim umyśle funkcjonuję pod postacią niewiele mającą wspólnego z tym, co wynikac może z tego co piszę. Piszesz np: > jesteś jedyną osobą na tym forum, która tak traktuje gwałt, dyskryminację itd > itp. Czy możesz przytoczyć np. jakąś moją oburzającą wypowiedź (czy wogóle jakąkolwiek wypowiedź)na temat gwałtu? Wspominasz coś o "obelgach". Czy możesz przytoczyć przykłady obelg którymi Cię obrzucałem? >nikt nie uważa, ze ta książka jest śmieszna- więc może to jednak jest > znak, że w ogóle tu nie pasujesz? to twoja prywatna sprawa, co sobie myslisz >o tej ksiazce- ale o ile mi wiadomo ludzie o skrajnych priorytetach i gustach >nie sa w stanie się dogadać, a co dopiero polubić. Moja opinia o książce Graff jest moją sprawą - nie twierdziłem czegoś innego. Jest to opinia prywatna, podobnie jak inne opinie o tej książce w tym wątku. To, że nie uważam książki p. Graff za wybitne osiągnięcie intelektualne (o tym dlaczego tak jest pisałem i jest to najobszerniejszy jak dotąt post w wątku poświęconym książce) nie czyni ze mnie zwolennika gwałtów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ink krytyka Graff- do tada IP: *.thiemedsl.t.subnet.rcn.com 15.08.02, 14:41 niw nikajac w szczegoly wymiany oskarzen itp. miedzy poszczegolnymi dyskutantami - Twoja recenzja ksiazki A. Graff jest b. trafna. Jako kobieta i feministka, tez nie uwazam tej ksiazki za "odkrycie" ani za szczyt osiagniec krytyki feministycznej. Kupilam te ksiazke w nadzie, ze przeczytam cos sensownego na temat pozycji kobiet w Polsce (znam inne feministyczne publikacje, ale myslalam, ze A. Graff, dokonala jakiegos podsumowania itp.), ale srogo sie rozczarowalam. Jak sam wspominasz - polskich kobiet za malo w tej publikacji. Natomiast wywody na temay V. Woolf - ani odkrywcze, ani oryginalne - takie wypracowanie szkolne. I w ogole tematyka amerykanska jakby te ksiazke zdominowala. Rozdzial na temat urody - niedorzecznosc - z tym, ze ja akurat nie rozumiem, jak A. Graff moze stwierdzic, ze to co kobieta robi ze swoim cialem nijak ma sie do feminizmu, patriarchatu itp. W ogole, czytajac te ksiazke po raz kolejny odnislam wrazenie, ze w Polsce jest kilka osob, ktore moga i maja prawo okreslac sie mianem feministek, a wszystkie inne opinie na temat feminizmu i sytuacji kobiet wyglaszane prze "niezrzeszone" feministki sa po prostu nie na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samiec Licencjonowane fe IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 15:54 Gość portalu: ink napisał(a): > ...w Polsce jest kilka osob, ktore moga i maja prawo okreslac sie mianem > feministek, a wszystkie inne opinie na temat feminizmu i sytuacji kobiet > wyglaszane prze "niezrzeszone" feministki sa po prostu nie na miejscu. A kto wydaje certyfikaty, jesli wolno spytac? Czy jest jakis jeden uznany osrodek, czy wiecej? To jakas gnoza chyba, skoro tak malo wtajemniczonych. Zula, bron sie! Pozdro - samczyk P.S. A na tym - publicznym jednak - forum jestem dlatego, ze bywa tu zabawnie. Obiecuje, ze jak mi sie znudzi, to sobie pojde. Kiedys przez przypadek trafilem na liste "Gender", ale, o ile pamietam, bylo nudno - wszyscy, wlacznie z samcami, nawzajem sobie kadzili. Tu czasem cos sie dzieje - sredni poziom pewnie nizszy, ale smiesznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: krytyka Graff- do ink IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 18:29 . Miło mi, że podzielasz moje zdanie o książce Graff. Zapewne w wielu innych sprawach tak łatwo byśmy się nie porozumieli, chociaż - kto wie. Byłoby ciekawie gdyby doszło tu do dyskusji pomiędzy Tobą, a miłośniczkami tej książki, takimi jak Zula czy Kati, w ktorej strony zajmowałyby rózne stanowiska, choć - z pozycji feministyczntch. Wątpię jednak, by do takiej dyskusji doszło (i to nie z Twojej winy). Jak wiesz, zostałem tu uznany za cierpiącego na cięzki kompleks niższości chama-faszystę. Bodajże Zula stwierdziła nawet, że nikt w jej życiu nie potraktował jej jeszcze tak źle, jak ja (i Maciej)tutaj. Świadczy to głównie o tym, że żyje krótko i w warunkach cieplarnianych, więc pozostaje tylko życzyć jej, byśmy byli z Maciejem tymi "najgorszymi", których w życiu spotka. Tak czy owak, nasze z Zulą i Kati (oraz innymi wirtualnymi feministkami z tego forum) utarczki mogą być podstawą do refleksji o kłopotach z krytyką feminizmu. Feminizm jest ruchem totalnym. Mówiąc "feministczne" można mieć na myśli krytykę literacką (szerzej - interpretowanie kultury), kierunki psychologiczne,historię, teologię, politykę, problemy społeczne i kto wie co jeszce. Wszystko to wrzuca się do worka z napisem "feminizm" i wali tym workiem po głowie wszystkich, którzy feminizm krytykują, nie zwracając uwagi czego ta krytyka dotyczy. Jesli ktoś zakwestionuje np. jakieś feministyczne koncepcje psychologiczne, oskarża się go, o to że popiera gwałty, bo przecież feministki nie tylko tworzą koncepcje psychologiczne, ale i walczą z przemocą wobec kobiet. W ten sposób wszelkich krytyków tego czy innego aspektu feminizmu ustawia się na pozycji obrońców deformowania stóp dziewczynkom w Chinach i obrzezywania kobiet w Afryce, a czy takich praktyk może bronić ktoś, kto nie jest łajdakiem? Wiele feministek uznaje równanie: feminizm = kobiety i wszelką krytykę feminizmu uważa za atak na kobiety jako takie. Zdaje się, że istnieją też feministki (takie jak Zula?), które wszystko, cokolwiek opatrzone zostało szyldem "feministyczne" traktują jako prawdę objawioną, którą kwestionować mogą tylko idioci i dranie. Nie zgadzam się z tą logiką. Feminizm podlega krytyce, i nie każdy kto feminizm krytykuje jest(tu - skoro tyle w tym wątku mówi się o kulturze dyskusji - zacytuję diagnozy pań z tego forum dotyczące mnie i Macieja): "cierpiącym na skrajny kompleks niższości", "debilem", "palantem", "żałosnym głąbem dla którego najbardziej zalecane formy aktywności, to monolog i onanizm", "cymbałem", "mentalnie chorym", "koszmarną kreaturą", "ograniczonym intelektualnie i emocjonalnie facetem", "średniorozgarniętym", "żałosnym", kimś w kim "mało jest człowieka" i kto "jako kawaler sobie nie podupczył", "zagrożonym przez feminizm ograniczonym facetem", kimś kto "wiarę w siebie ma niewspółmierną do inteligencji" a jeśli nawet "potrafi czytać to bez zrozumienia", jego poglądy są "ze szkoły im. Adolfa Hitlera", a to co pisze "przekracza wszelkie wyobrażenia o chamstwie i debilizmie" i z którym "dyskutuje się jak z przedszkolakiem". Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: krytyka Graff- do tada IP: *.leased-02.binet.pl 16.08.02, 00:02 ink nie dziel tego forum na miłośników i przeciwników agnieszki g. - ten podział nie ma sensu- jest to po prosyu jedna z niewielu polskich feministycznych książek popularno-naukowych. owszem- ma swoje słabe punkty- ale rozdział o ally mcbeal super, zwłaszcza dla osób zwiazanych z teoria filmu. jedyną wadą książki jest to, ze autorka położyła zbyt dużą wagę na emocje, widać, ze baaardzo się zaangażowała- co sprawia, ze książka jest zbiorem reportarzy zamiast praca naukową- ale WYPEŁNIA pewną lukę na rynku- i to dobrze- książka się sprzedaje, znaczy budzi ciekawość. gdyby była całkiem kiepska, albo dotyczyła urojonych tematów nikt by o niej nie dyskutował, nie traktował jej choć trochę poważnie. jak mówi francuskie przysłowie: o gustach i kolorach się nie dyskutuje. co do twoich teorii feminizmu i zrzeszania- jeżeli koniecznie chcesz potępiać kogoś, bo lubi inne rzeczy niz ty, i przez to jest gorszy- to to już raczej jest neofeminizm w twoim wydaniu. jeśli chodzi o mnie- studiuję między innymi na kierunku gender UJ- i jest to jedno z poważniejszych miejsc zajmujacych sie badaniami nad feminizmem, społecznym podziałem ról i przedstawianiem płci w sztuce i w mediach- więc nie zarzucaj mi braku wiedzy. chyba, że coś koniecznie chcesz mi zarzucić:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: krytyka Graff- do ink (2) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.02, 13:21 Gość portalu: zula napisał(a): > ink nie dziel tego forum na miłośników i przeciwników agnieszki g. - ten > podział nie ma sensu- jest to po prosyu jedna z niewielu polskich > feministycznych książek popularno-naukowych. owszem- ma swoje słabe punkty- ale > > rozdział o ally mcbeal super, zwłaszcza dla osób zwiazanych z teoria filmu. > jedyną wadą książki jest to, ze autorka położyła zbyt dużą wagę na emocje, > widać, ze baaardzo się zaangażowała- co sprawia, ze książka jest zbiorem > reportarzy zamiast praca naukową- ale WYPEŁNIA pewną lukę na rynku- i to dobrze > - > książka się sprzedaje, znaczy budzi ciekawość. gdyby była całkiem kiepska, > albo dotyczyła urojonych tematów nikt by o niej nie dyskutował, nie traktował > jej choć trochę poważnie. > jak mówi francuskie przysłowie: o gustach i kolorach się nie dyskutuje. > > co do twoich teorii feminizmu i zrzeszania- jeżeli koniecznie chcesz potępiać > kogoś, bo lubi inne rzeczy niz ty, i przez to jest gorszy- to to już raczej > jest neofeminizm w twoim wydaniu. > Taką właśnie postawę (jaką zaprezentowała tu Zula) miałem na myśli pisząc, że do dyskusji pomiędzy Wami raczej nie dojdzie. Graff wielką pisarką jest! Nie wprowadzaj poddziałów! Nie krytykuj! > jeśli chodzi o mnie- studiuję między innymi na kierunku gender UJ- i jest to > jedno z poważniejszych miejsc zajmujacych sie badaniami nad feminizmem, > społecznym podziałem ról i przedstawianiem płci w sztuce i w mediach- więc nie > zarzucaj mi braku wiedzy. chyba, że coś koniecznie chcesz mi zarzucić:-) Nikt Zulo nie śmie zarzucic Ci braku wiedzy w zakresie "gender". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ink Re: krytyka Graff- do Zuli i tada IP: *.piscataway-09rh15rt.nj.dial-access.att.net 16.08.02, 17:28 Droga Zulu, moglabys znalezc w moim poscie slowa krytki pod Twoim adresem? Jakos sobie nie przypominam, bym krytykowala kogokolwiek za brak wiedzy. Poza tym coz, jako feministka mam prawo (i obowiazek - z tym chyba sie zgodzisz) myslec krytycznie o tym, co pisze sie i mowi na temat kobiet. Wiesz, skoro jestes tak swietnie poinformowana w kwestii feminizmu, z pewnoscia znasz historie - feminizm to ruch, ktory nieustannie sie rozwija - m.in dzieki zaangazowaniu kobiet, ktore nie czuja sie reprezentowane przez "obiegowe" i naglosnione nurty feminzmu (wspomne chociazby kontrowersje i konflikty wokol dosc ograniczonego klasowo-rasowo feminizmu lat 70. i pozniejszych aktywnych dyskusji na tematy chociazby kobiet z klasy pracujacej, kobiet z mniejszosci rasowych, czy seksualnych, a ostatnio kobiet z trzeciego swiata i problemu feminizmu globalnego). Dzieki takim sporom i podzialom opinii feminizm nadal ma cos do powiedzenia. Pozwol wiec, ze ja rowniez zabiore glos w dyskusji na temat ksiazki p. Graff. zgadzam sie, ze na polskim rynku byla to ksiazka b. potrzebna i chcialabym tylko, by byla troche lepsza, troche bardziej zaangazowana w to, co dzieje sie w naszym kraju (zdaje sie ze tak reklamowano te publikacje). wtedy na pewno moglaby zdzialac duzo wiecej. Jesli chodzi o twoje merytoryczne przygotowanie do dyskusji, skonczone fakultety itp. - ja rowniez mam sie czym pochwalic. Tylko po co? Do tada: Z przykroscia musze stwierdzic, ze znowu miales racje: niewazne co sie krytykuje, w jakim kontekscie i dlaczego - wychodzi na to, ze jest sie szowinistyczna swinia (sorry). I wlasnie o to mi chodzilo, gdy wspomnialam, ze by moc sie uwazac za feministke w Polsce, nalezy ustawic sie w szeregu z innymi feministkami, a nie wyglaszac wlasnych zdan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: krytyka Graff- do Zuli i tada IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.02, 18:19 Gość portalu: ink napisał(a): > Droga Zulu, moglabys znalezc w moim poscie slowa krytki pod Twoim adresem? > Jakos sobie nie przypominam, bym krytykowala kogokolwiek za brak wiedzy. Poza > tym coz, jako feministka mam prawo (i obowiazek - z tym chyba sie zgodzisz) > myslec krytycznie o tym, co pisze sie i mowi na temat kobiet. Wiesz, skoro > jestes tak swietnie poinformowana w kwestii feminizmu, z pewnoscia znasz > historie - feminizm to ruch, ktory nieustannie sie rozwija - m.in dzieki > zaangazowaniu kobiet, ktore nie czuja sie reprezentowane przez "obiegowe" i > naglosnione nurty feminzmu (wspomne chociazby kontrowersje i konflikty wokol > dosc ograniczonego klasowo-rasowo feminizmu lat 70. i pozniejszych aktywnych > dyskusji na tematy chociazby kobiet z klasy pracujacej, kobiet z mniejszosci > rasowych, czy seksualnych, a ostatnio kobiet z trzeciego swiata i problemu > feminizmu globalnego). Dzieki takim sporom i podzialom opinii feminizm nadal ma > > cos do powiedzenia. Pozwol wiec, ze ja rowniez zabiore glos w dyskusji na temat > > ksiazki p. Graff. zgadzam sie, ze na polskim rynku byla to ksiazka b. potrzebna > > i chcialabym tylko, by byla troche lepsza, troche bardziej zaangazowana w to, > co dzieje sie w naszym kraju (zdaje sie ze tak reklamowano te publikacje). > wtedy na pewno moglaby zdzialac duzo wiecej. > > Jesli chodzi o twoje merytoryczne przygotowanie do dyskusji, skonczone > fakultety itp. - ja rowniez mam sie czym pochwalic. Tylko po co? > > Do tada: > > Z przykroscia musze stwierdzic, ze znowu miales racje: niewazne co sie > krytykuje, w jakim kontekscie i dlaczego - wychodzi na to, ze jest sie > szowinistyczna swinia (sorry). I wlasnie o to mi chodzilo, gdy wspomnialam, ze > by moc sie uwazac za feministke w Polsce, nalezy ustawic sie w szeregu z innymi > > feministkami, a nie wyglaszac wlasnych zdan. Czemu "z przykrością"? Czy zgadzanie się ze mną jest takie przykre? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad ink - muszę Ci powiedzieć,że... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.02, 18:29 ... jesteś druga w kolejce, pisząc: > Droga Zulu, moglabys znalezc w moim poscie slowa krytki pod Twoim adresem? > Jakos sobie nie przypominam, bym krytykowala kogokolwiek za brak wiedzy. Ja jestem pierwszy. Już zdaje się od 3 dni czekam na przyklady "obelg", którymi Zulę tu obrzucałem. Musi być to strasznie wrażliwa osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ink Re: ink - muszę Ci powiedzieć,że... IP: *.piscataway-10rh15rt.nj.dial-access.att.net 16.08.02, 18:40 To "z przykroscia zgadzam sie z..." odnosi sie nie do samego faktu zgadzania sie z Toba, tylko odnosnie faktu, ze dyskusja na temat ksiazki p. Graff wydaje sie niemozliwa (jaksam zauwazyles) - osmielajac sie powiedziec, ze cos tam mogloby byc bardziej dopracowane, wykazuje bowiem swoja postawe antyfeministyczna...a przeciez wcale o to nie chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zula Re: krytyka Graff- do Zuli i tada IP: 2.4.STABLE* / 192.168.17.* 16.08.02, 21:24 ink- nie spodobało mi się tylko to, że powiedziałaś: prawdziwych feministek jest w polsce kilka. jakby to była jakaś undergroundowa elitarna grupa. nie rozumiem tego- odebrałam to jako zarzut- że wszyscy, którym spodobała się książka graff nie są prawdziwymi f. poczułam się zaatakowana, więc wyjaśniłam ci, że staram się zdobywać wiedzę z innych źródeł. uważam, że z byciem feministką jest tak jak z byciem egzystencjalistą- nie musisz czytać żadnych książek, nie musisz nawet wiedzieć, że istnieje taki ruch filozoficzny- odczuwasz pewne rzeczy i nieistotne czy potrafisz je nazwać czy nie. jednak porównanie swoich odczuć z oczuciami innych- i stwierdzenie o ich identyczności stwarza większą szansę na zmianę sytuacji. nie uważam że książka graff jest arcydziełem. jest po prostu jakąśtam książką. trochę fajną, trochę nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad do czego feministki potrzebują kobiet? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.02, 14:09 Motto: Gość portalu: zula napisał(a): > ink- nie spodobało mi się tylko to, że powiedziałaś: prawdziwych feministek > jest w polsce kilka. jakby to była jakaś undergroundowa elitarna grupa. Jak pisałem, dziwiełem się czytając "Swiat bez kobiet" .To zdziwienie mija, jeżeli zamiast słowa "kobieta" podstawić słowo "feministka", pamiętając przy tym jak wygląda polski "feministyczny establiszment", do którego Graff należy. Feminizm polski jest pod pewnym względem zjawiskiem sztucznym (mam tu na myśli postać teoretyczną feminizmu). Sztandarowe polskie feministki - teoretyczki zostały wylansowane, niemal z dnia na dzień. Do obiegu publicznego wprowadzono je, głównie przy pomocy machiny propagandowej "Agory" i tylko dzięki temu opuściły swoje feministyczne getto. Lansowano je na jedynie prawdziwe ekspertki od spraw kobiet, niezaleznie od tego co to był za rodzaj spraw. Jeśli jest mowa o kobietach - pojawia się wąski zestaw, zawsze tych samych nazwisk. Jest to grupa elitarna, w tym sensie, że jest wąska dość zamknięta i jednolita ideowo. O ile na Zachodzie feminizm jest pluralistyczny, o tyle w Polsce do obiegu medialnego dopuszcza się tylko opcję "Agora". Ich hasło to: "Mówimy kobietom: "bądź jaka chcesz", ale w mediach pokazujemy się tylko my". Słowem - PEWNĄ odmianę feminizmu lansuje się jako de facto jedynie słuszną. PEWIEN rodzaj poglądów przedstawia się jako poglądy kobiece. Pech chciał, że lansuje się środowisko biorące pod uwagę raczej swoją ideologię, niż polskie realia, co widać chociażby w książce Graff, a o czym już tu pisałem.( Zwracam uwagę, że Graff nie pisze bodajże WCALE o realnych działaniach na rzecz kobiet prowadzonych przez jakieś osoby czy grupy (mniejsza o to czy określające się jako feminisytyczne, czy nie). Ten temat jej nie zajmuje. Mocno zajmuje ją za to Ammy Mc Baell. Graff dała w ksiązce obraz stanu świadomości swojego środowiska, i nie wypadło to najlepiej. Z całą pewnością jest to srodowisko mocno wyobcowane, które realnych kobiet potrzebuje głównie jako tła do swojej działalności teoretycznej. Kosztem lanosowania owej grupy jest kształt jaki przybiera polski feminizm, a wiele wskazuje na to, że stanie się w głównym nurcie ruchem, dla ktorego "feminizm" będzie ważniejszy niż "kobieta". Widać to chociażby na tym forum, gdzie dużo więcej mowi się o abstrakcjach niż o realnych problemach (starczy popatrzeć na temty wątków), a największe powodzenie mają wątki w których trzeba dawać odpór "wrogom feminizmu". Uprzedzam zarzut, że ja też bujam tu w abstrakcjach - mnie wolno, nie twierdzę, że kogoś tu reprezentuję, nie daję więc swiadectwa o jakims ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad do czego feministki potrzebują kobiet? 2 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.02, 19:08 Miarę wyobcowania sztandarowych polskich feministek z polskiej rzeczywistości pokazuje świetnie wykaz ich intelektualnego dorobku zamieszczony jako dodatek do książki Graff (dorobku dość wątłego zresztą. Zaledwie 12 pozycji, a jest to stan z 2001 roku, czyli prawie aktualny). O czym piszą polskie feministki? O feministkach i o literaturze. Jeśli ma to być odbicie tego, czym interesują się Polski na początku XXI wieku, to okazuje się, że żyjemy w kraju, w którym miliony kobiet pasjonują się feministyczną krytyką literacką i historią feminizmu. Możemy się dowiedzieć, że Kazimiera Szczuka w dziele "Kopciuszek, Frankenstain i inne" snuje rozważania:"czy feminizm stać na mit? Czy uda się odzyskać Kopciuszka?" Jest to niewątpliwie to co Polki obchodzi dziś najbardziej. Zwłaszcza Polski bezrobotne o losach Kopciuszka poczytają sobie z przyjemnością. Bożena Umińska w książce "Postać z cieniem. Portrety Żydówek w polskiej literaturze" "tropi podwójne uwikłanie w stereotyp, pokazuje jak płeć ma się do "rasy"", co niewątpliwie bardzo obchodzi szerokie rzesze kobiet w Polsce, Krystyna Kłosińska w księdze "Ciało, pożądanie, ubranie" przedstawia "piękny esej o pisarstwie kobiecym" i feministyczną interpretację powieści Zapolskiej, równie "na czasie" jest Aneta Boratyńska, z książką: "Chcemy całego życia. Antologia tekstów feministycznych 1870-1939", Grażyna Borkowska z "Cudzoziemkami" (studia o polskiej prozie kobiecej z lat 1840-1920) oraz Sławomira Walczewska z "Damy rycerze feministki" - historią dyskursu emancypacyjnego w Polsce. Maria Janion - autorka "Kobiety i duch inności",uświadamia "co w kulturze znaczy "kobiecość" i co ma wspólnego z transgresją". Są też 2 książki Kingi Dunin. ("Karoca z Dyni jest - jak można przeczytać -o wykluczeniu, samozadowoleniu, kobietach, małpach, polskiej literaturze i nietylko), jest też historia feminizmu K. Ślączki (rzekomo "irytuje ironicznym podejściem do radykalnego feminizmu", oraz "Kobieta bez winy i wstydu" Eichelbergera. Tak mniej więcej wygląda intelektualny dorobek feminizmu polskiego - jeśli chodzi o książki. Można tu oczywiście dodać "Świat bez kobiet" p. Graff. Pytanie brzmi: co z tym wszystkim mają wspólnego REALNE POLKI i ICH PROBLEMY?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: do czego feministki potrzebują kobiet? 3 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.02, 16:20 Tak więc poglądy będące raczej wyrazem stanu świadomości i dążeń PEWNEGO środowiska (bardzo wąskiego zresztą) przedstawia się (w mediach przynajmniej) jako stanowisko "płciowe" własciwe kobietom jako takim. Jest to uzurpacja i to podwójna. Po pierwsze przeprowadza się równanie feministki = feministki lansowane przez "Agorę" (dalej jako "femiagorzystki") ,po drugie (co bardziej niebezpieczne) femiagorzystki = kobiety. Usiłuje się więc narzucić pogląd, że femiagoryzm jest głosem Polek, a femiagorzystki "uświadomioną awangardą" najlepiej artykułującą kobiece potrzeby. Jest to dla femiagorzystek sytuacja niezwykle wygodna, a niezorganizowanie "kobiecych mas" im sprzyja. "Kobiece masy" stanowią tło niezbędne dla ich działalności, a owo niezorganizowanie gwarantuje, ze monopol femiagorzystek na dostęp do mediów i reprezentowanie "kobiecego punktu widzenia" zostanie utrzymany. Gdyby kobiety w sposób spontaniczny i lepiej zorganizowany zaczęły nagle mówić o tym co je NAPRAWDĘ interesuje, mogłoby się okazać, że femiagorzystki są tylko "czwartymi skrzypcami w orkiestrze" (powiedziane mocno na wyrost). Przede wszystkim zaś ukazałby się w całej krasie pluralizm kobiecych poglądów, bo nie ma w istocie takiego zagadnienia, wobec którego Polki zajmowałyby stanowisko jednolite (np. niedawno "Rzeczpospolita" opublikowała wyniki sondażu wg którego wśród osób które "w pełni ufają Kościołowi, są zadowolone z jego wpływów na życie polityczne, lub życzyłyby sobie, żeby te wpływy były większe" przeważają kobiety. Nie można takiego stanowiska uznawać za mniej "kobiece" niż stanowisko femiagorzystek, które w tej sprawie mają zdanie zgoła odwrotne). Taki "kobiecy pluralizm" jest faktem, dlatego też kobiety po prostu artykułują swoje poglądy za pośrednictwem zwykłych instrumentów (takich jak chociażby partie polityczne), a nie tworzą masowych "organizacji płciowych". Z jednej strony jest to zdrowe, z drugiej - pomaga femiagorzystkom utrzymać samozwańczo obięte stanowisko "rzeczniczek kobiet". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: do czego feministki potrzebują kobiet? 4 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 13:03 Wobec tak uprzywilejowanej pozycji jaką się cieszą wątpić nalezy, czy femiagorzystki zyczyłyby sobie rozwoju organizacji kobiecych. Po pierwsze - zepchnęłoby to je na pozycje "jednych z wielu", po drugie oddolnie powstające organizacje wymuszałyby pragmatyzm działalności - zajmowałyby się sprawami "przyziemnymi". Na tym tle femiagorzystki z ich skłonnością do bujania w ideologicznych abstrakcjach wyglądałyby dość niekorzystnie i zdają sobie z tego sprawę. Ta sklonność do bujania w abstrakcjach jest jak się wydaje nieodłączną cechą tego środowiska. Wynika to w znacznym stopniu z tego, że femiagorzystki wywodzą się z zamkniętych środowisk uniwersyteckich (i tam, wśród niedoświqdczonych życiowo i intelektualnie studentek mogą liczyć na największy sukces) . Ich szczególna skłonność do badania literatury wiąże się pewnie z tym, że środowisko ukształtowało się pod silnym wpływem prof. Janion, zajmującej się badaniami tego rodzaju. (Zaznaczyć wypada, że jest to dziedzina badań wyjątkowo "miękka". Operuje się w niej materiałem dającym się interpretować na niezliczoną ilość sposobów, a uzyskane wyniki zalezne są w ogromnym stopniu od przyjętych wcześniej założeń. Inaczej mówiąc - wniosek jest znany właściwie przed wnioskowaniem. Badaczki "gender" tropiący wszędzie "płeć kulturową" przypominają mocno marksistów szukających uwarunkowań "klasowych" i piszących książki o wpływie cen zboża na twórczość Dickensa, czy protonazistowskich ariozofów z początku XX w. poszukujących wpływu rasy na kulturę, politykę czy handel. Można przewidzieć, że z twórczości "gender" pozostanie po latach tyle, co z analiz marksistowskich, czy rasistowskich). Femiagorzystki i wspierające je media stosują więc w istocie (świadomie lub nie. Raczej świadomie) taktykę "rewolucji wolitywnej" , gdzie zakłada się bierność "mas" i działanie małej, ale dobrze zorganizowanej i silnie "uświadomionej" grupy. Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Do czego feministki potrzebują kobiet? do tad'a 23.08.02, 15:41 Drogi t, Z uwagą przeczytałam Twoje wypowiedzi. Jestem skłonna zgodzić się tylko z tym, że opisujesz pewną grupę feministek, którą nazwałeś "femiagorzystkami". W związku z tym, proponuję zmienić tytuł wątku. Zapewniam Cię, że oprócz nich istnieją w Polsce kobiety, które określają siebie jako feministki i które nie przeprowadzają analizy literatury Virginii Woolf na zmianę z analizą serialu "Ally Mc Beal" lub "Roseanna", tylko z tzw. kwestiami kobiecymi spotykają się na co dzień. Znają kobiety, które są bite przez mężów i starają się tym kobietom pomóc i odzyskać utraconą godność, poczucie człowieczeństwa i własnej wartości oraz pozbierać się w życiu. Znają kobiety, które nie mogą znaleźć pracy, tylko dlatego, że są młodymi mężatkami, czyli kategorią nielubianą przez gros pracodawców (zajdzie w ciążę i co?) i starają się tym kobietom pomóc w znalezieniu pracy. Znają kobiety, które po 20-30 latach małżeństwa są porzucane przez mężów dla o 20-30 lat młodszych kochanek i zostają bez zawodu, bez grosza przy duszy, bez kwalifikacji, bo całe życie poświęciły dbaniu o "ognisko domowe" i (niespodzianka, niespodzianka) również pomagają takim kobietom. Nie mówię tu o pomocy ze strony wyspecjalizowanych organizacji tylko o zwykłej ludzkiej potrzebie innych kobiet pomocy komuś, kto ze względu na bycie kobietą jest na straconej pozycji. Więc, proszę, zmień tytuł swojego wątku i przestań potępiać w żywe kamienie wszystkie feministki. Nie sądzę, żeby wszystkie polskie feministki traktowały panią Graff & co. jako guru i wyrocznię. Ja nie traktuję. Pozdrawiam nieodmiennie serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Do czego feministki potrzebują kobiet? do ta IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 10:25 Na temat podobny do tego wypowiadałem się już w wątku "Dlaczego mężczyźni lekceważą feministki" (lub o podobnym tytule). Piszesz, że feministki zajmują się też pomocą dla kobiet. Zgoda, ale prawdą jest też, że nie wszystkie osoby, czy organizacje prowadzące taką działalność są "feministyczne". Możemy oczywiście powiedzieć, że każdy kto robi coś takiego jest "feministyczny" de facto, niezaleznie od tego, czy się za takiego uważa, czy nie, ale będzie to nadużycie, ponieważ feminizm nie ogranicza się do dzialań tego rodzaju. Feminizm to także pewna ideologia, czy raczej ideologie. Mówiąc językiem marksistów - kobiety to "baza", feminizm (rozumiany jako pewna teoria/teorie) to "nadbudowa" ideologiczna. I o stosunek "bazy" do "nadbudowy" tu chodzi. Według samych feministek - teoretyczek ta "nadbudowa" wynika oczywiści wprost z "bazy". To o prostu opis rzeczywistości + recepta na jej ulepszenie. Według przeciwników f. feministyczny opis dotknięty jest ideologicznym zniekształceniem. Na tym forum zajmujemy się z Maciejem nie "bazą", ale zniekształceniami rzeczywistości obecnymi w feministycznej "nadbudowie". Chodzi o to, by ustalić, w jakim stopniu feministyczny opis rzeczywistości jest dokładny, i czy recepty jakie proponują feministki są po pierwsze realne, po drugie bezpieczne. Pisząc o feministkach nie mam więc na myśli osób prowadzących Domy Samotnej Matki, czy poradnie rodzinne, ale "ciotki rewolucji", takie jak p. Graff plotąca, że "Solidarność" była "męskim rytuałem przejścia", czy owa amerykańska feministka, która stwierdziła, że zniszczenie WTC było "symbolicznym aktem kastracji olbrzyma", czy tą panią, ktora wychowywała swoje dzieci na "androgynów" i życzy sobie, by robili to wszyscy. Poza tym, jak już w tym wątku pisałem, problem polega też na tym, że termin "feminizm" stał się zbyt obszerny. Obejmuje się nim zbyt wiele postaw, poglądów, działań. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że "feminizm" już nie istnieje. Umarł, ale jego zgon okrzyknięto sprytnie narodzinami "feminizmu 3 fali". Ta nazwa to cudowny wynalazek propagandowy (coś jak określenie "wycofywanie się na z góry upatrzone pozycje" zamiast:"odwrót"). W "feminizmie 3 fali" zmieści się wszystko. Róża Luksemburg i Matka Teresa z Kalkuty mogą być nazwane "feministkami 3 fali". Nawet Neron, który "ożenił" się rzekomo z pewnym wyzwoleńcem (Neron był w tym związku "żoną") mieści się świetnie w nurcie "3 fali". Po prostu - w mgławicy zwanej "feminizmem 3 fali" można znaleźć wszystko, choć w różnych proporcjach. Ja piszę o tym, co uważam w tej mgławicy za błędne, niezbyt mądre, czy niebezpieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Do czego feministki potrzebują kobiet? do ta 26.08.02, 15:58 Gość portalu: tad napisał(a): > > Na temat podobny do tego wypowiadałem się już w wątku "Dlaczego mężczyźni > lekceważą feministki" (lub o podobnym tytule). Piszesz, że feministki zajmują > się też pomocą dla kobiet. Zgoda, ale prawdą jest też, że nie wszystkie osoby, > czy organizacje prowadzące taką działalność są "feministyczne". Możemy > oczywiście powiedzieć, że każdy kto robi coś takiego jest "feministyczny" de > facto, niezaleznie od tego, czy się za takiego uważa, czy nie, ale będzie to > nadużycie, ponieważ feminizm nie ogranicza się do dzialań tego rodzaju. > Feminizm to także pewna ideologia, czy raczej ideologie. Hm... Jeśli stwierdza się: "większość ofiar gwałtów lub czynów lubieżnych stanowią kobiety", "większość ofiar przemocy domowej stanowią kobiety", "wśród osób dotkniętych bezrobociem jest więcej kobiet niż mężczyzn", to mamy do czynienia z ideologią czy stwierdzeniem pewnych faktów? Jeśli ktoś stwierdzając te fakty stara się znaleźć dla nich wytłumaczenie "Kobiety są słabsze fizycznie od mężczyzn i przez to częściej narażone na rolę ich ofiar", czy wówczas ten ktoś kieruje się ideologią, czy stwierdza fakt? Mówiąc językiem > marksistów - kobiety to "baza", feminizm (rozumiany jako pewna teoria/teorie) > to "nadbudowa" ideologiczna. I o stosunek "bazy" do "nadbudowy" tu chodzi. > Według samych feministek - teoretyczek ta "nadbudowa" wynika oczywiści wprost > z "bazy". To o prostu opis rzeczywistości + recepta na jej ulepszenie. Komentarz zamieszczony powyżej mogłabym skopiować również tutaj, ale nie chcę zabierać miejsca więc tylko napiszę: patrz wyżej. Według > przeciwników f. feministyczny opis dotknięty jest ideologicznym > zniekształceniem. To znaczy, że większość ofiar gwałtów, czynów lubieżnych i przemocy domowej stanowią mężczyźni? Na tym forum zajmujemy się z Maciejem nie "bazą", ale > zniekształceniami rzeczywistości obecnymi w feministycznej "nadbudowie". Chodzi > > o to, by ustalić, w jakim stopniu feministyczny opis rzeczywistości jest > dokładny, i czy recepty jakie proponują feministki są po pierwsze realne, po > drugie bezpieczne. Pisząc o feministkach nie mam więc na myśli osób > prowadzących Domy Samotnej Matki, czy poradnie rodzinne, ale "ciotki > rewolucji", takie jak p. Graff plotąca, że "Solidarność" była "męskim rytuałem > przejścia", czy owa amerykańska feministka, która stwierdziła, że zniszczenie > WTC było "symbolicznym aktem kastracji olbrzyma", czy tą panią, ktora > wychowywała swoje dzieci na "androgynów" i życzy sobie, by robili to wszyscy. > Poza tym, jak już w tym wątku pisałem, problem polega też na tym, że > termin "feminizm" stał się zbyt obszerny. Obejmuje się nim zbyt wiele postaw, > poglądów, działań. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że "feminizm" już nie > istnieje. Umarł, ale jego zgon okrzyknięto sprytnie narodzinami "feminizmu 3 > fali". Hm... A po czym sądzisz, że feminizm umarł? Co wiesz o feminizmie 3 fali? Pierwszej? Drugiej? Ta nazwa to cudowny wynalazek propagandowy (coś jak > określenie "wycofywanie się na z góry upatrzone pozycje" zamiast:"odwrót"). > W "feminizmie 3 fali" zmieści się wszystko. Róża Luksemburg i Matka Teresa z > Kalkuty mogą być nazwane "feministkami 3 fali". Nawet Neron, który "ożenił" się > > rzekomo z pewnym wyzwoleńcem (Neron był w tym związku "żoną") mieści się > świetnie w nurcie "3 fali". Po prostu - w mgławicy zwanej "feminizmem 3 fali" > można znaleźć wszystko, choć w różnych proporcjach. Ja piszę o tym, co uważam w > > tej mgławicy za błędne, niezbyt mądre, czy niebezpieczne. Proszę, napisz mi co znajdujesz błędnego, niezbyt mądrego lub niebezpiecznego w moim pierwszym komentarzu zamieszczonym w tym poście. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Do czego feministki potrzebują kobiet? do ta IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 18:13 hania_76 napisała: > Hm... Jeśli stwierdza się: "większość ofiar gwałtów lub czynów lubieżnych > stanowią kobiety", "większość ofiar przemocy domowej stanowią kobiety", "wśród > osób dotkniętych bezrobociem jest więcej kobiet niż mężczyzn", to mamy do > czynienia z ideologią czy stwierdzeniem pewnych faktów? Jeśli ktoś >stwierdzając >te fakty stara się znaleźć dla nich wytłumaczenie "Kobiety są słabsze >fizycznie > od mężczyzn i przez to częściej narażone na rolę ich ofiar", czy wówczas ten > ktoś kieruje się ideologią, czy stwierdza fakt? Doskonale wiesz Haniu, że feministki nie ograniczają się do pisania o takich rzeczach. Czemu nie odniosłaś się np. do tego co o ataku na WTC powiedziała ta feministka którą cytowałem? To było stwierdzenie faktu czy ideologia? > > Według > > przeciwników f. feministyczny opis dotknięty jest ideologicznym > > zniekształceniem. > > To znaczy, że większość ofiar gwałtów, czynów lubieżnych i przemocy domowej > stanowią mężczyźni? Patrz moja poprzednia wypowiedź - feministki mają do powiedzenia dużo więcej niż tego rodzaju stwierdzenia. > Proszę, napisz mi co znajdujesz błędnego, niezbyt mądrego lub niebezpiecznego wmoim pierwszym komentarzu zamieszczonym w tym poście. Nigdy nie twierdziłem, że jest coś takiego w Twoich wypowiedziach. A czy Ty uważasz, że w feminizmie nie ma nic błędnego, niemądrego i potencjalnie niebezpiecznego? > > Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Do czego feministki potrzebują kobiet? do ta 26.08.02, 18:47 Gość portalu: tad napisał(a): > hania_76 napisała: > > > Hm... Jeśli stwierdza się: "większość ofiar gwałtów lub czynów lubieżnych > > stanowią kobiety", "większość ofiar przemocy domowej stanowią > kobiety", "wśród > > osób dotkniętych bezrobociem jest więcej kobiet niż mężczyzn", to mamy do > > czynienia z ideologią czy stwierdzeniem pewnych faktów? Jeśli ktoś > >stwierdzając > >te fakty stara się znaleźć dla nich wytłumaczenie "Kobiety są słabsze > >fizycznie > > od mężczyzn i przez to częściej narażone na rolę ich ofiar", czy wówczas t > en > > ktoś kieruje się ideologią, czy stwierdza fakt? > > Doskonale wiesz Haniu, że feministki nie ograniczają się do pisania o takich > rzeczach. Czemu nie odniosłaś się np. do tego co o ataku na WTC powiedziała ta > feministka którą cytowałem? To było stwierdzenie faktu czy ideologia? Hm... nie nazwałabym tego ani faktem ani ideologią, tylko bzdurą do kwadratu. Doskonale wiem, że feministki nie ograniczają się do pisania o tym, o czym napisałam w swoim poprzednim poście. Ale piszą między innymi o tym. Starają się dotrzeć do przyczyny dla której "kobieta jest murzynem świata". Czy to jest złe? Czy fakt, że to my rodzimy dzieci, jesteśmy przeciętnie słabsze fizycznie od mężczyzn, jesteśmy zbudowane tak a nie inaczej ma nas do końca świata stawiać na przegranej pozycji? > > > > > Według > > > przeciwników f. feministyczny opis dotknięty jest ideologicznym > > > zniekształceniem. > > > > To znaczy, że większość ofiar gwałtów, czynów lubieżnych i przemocy domowe > j > > stanowią mężczyźni? > > Patrz moja poprzednia wypowiedź - feministki mają do powiedzenia dużo więcej > niż tego rodzaju stwierdzenia. Ok, ale mnie chodzi o te właśnie kwestie. Nie chcę roztrząsać tego, czy Ally McBeal jest symbolem postfeminizmu czy trzeciej fali feminizmu, bo nic a nic mnie to nie obchodzi, podobnie jak to, czy malowanie paznokci i rzęs jest ustępstwem na rzecz męskiego seksizmu, czy nie, bo uważam, że roztrząsanie takich kwestii jest po prostu śmieszne, zwłaszcza w 2002 roku, kiedy każdy chodzi ubrany / umalowany / uczesany / zakolczykowany i wytatuowany jak tylko mu / jej fantazja podpowie. > > > > Proszę, napisz mi co znajdujesz błędnego, niezbyt mądrego lub niebezpieczn > ego > wmoim pierwszym komentarzu zamieszczonym w tym poście. > > Nigdy nie twierdziłem, że jest coś takiego w Twoich wypowiedziach. A czy Ty > uważasz, że w feminizmie nie ma nic błędnego, niemądrego i potencjalnie > niebezpiecznego? > > > A czy mógłbyś przedstawić mi przykłady tego, co uważasz w feminizmie za niemądre, błędne, potencjalnie niebezpieczne? Wtedy chętnie skomentuję i powiem Ci czy się z Tobą zgadzam, czy nie i dlaczego. Nieodmiennie pozdrawiam. > > Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Do czego feministki potrzebują kobiet? do ta IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.02, 21:21 hania_76 napisała: > Hm... nie nazwałabym tego ani faktem ani ideologią, tylko bzdurą do kwadratu. I właśnie o takie feministyczne bzdury do kwadratu mi chodzi. > Doskonale wiem, że feministki nie ograniczają się do pisania o tym, o czym > napisałam w swoim poprzednim poście. Ale piszą między innymi o tym. Starają >siędotrzeć do przyczyny dla której "kobieta jest murzynem świata". Czy to jest >złe? Czy naprawdę uważasz się za "murzyna świata"? A nawet jeśli to, czy fakt, że feministki piszą na ten temat daje im prawo do jednoczesnego pisania "bzdur do kwadratu"? >Czy fakt, że to my rodzimy dzieci, jesteśmy przeciętnie >słabsze fizycznie od >mężczyzn, jesteśmy zbudowane tak a nie inaczej ma nas do >końca świata stawiać >na przegranej pozycji? Nazywanie tego pozycją "przegraną" jest ogromną przesadą. Czy naprawdę uważasz, że kobiety w Polsce, czy na Zachodzie stoją na pozycji aż tak złej, że mozna nazwać ją aż "przegraną"?? To oczywiste, że ich pozycja różni się od pozycji mężczyzn, bo kobiety i mężczyźni róznią się od siebie. Prawdą jest, że biologia bardziej kobiety ogranicza np. w sferze życia zawodowego, ale nie jest to tylko złośliwość "systemu", ale też pochodna biologicznego faktu, że to kobiety zachodzą w ciążę. Nawet jesli zrobi się WSZYSTKO, by PO urodzeniu dziecka zaangażowanie mężczyzny i kobiety było IDEALNIE równe, to nie zmieni się faktu, że przez 9 miesięcy to kobieta jest (czy potencjalnie może być) w ciąży, i, że ma to wpływ na jej pozycję na rynku pracy. > Ok, ale mnie chodzi o te właśnie kwestie. Nie chcę roztrząsać tego, czy Ally > McBeal jest symbolem postfeminizmu czy trzeciej fali feminizmu, bo nic a nic > mnie to nie obchodzi, podobnie jak to, czy malowanie paznokci i rzęs jest > ustępstwem na rzecz męskiego seksizmu, czy nie, bo uważam, że roztrząsanie > takich kwestii jest po prostu śmieszne, zwłaszcza w 2002 roku, kiedy każdy > chodzi ubrany / umalowany / uczesany / zakolczykowany i wytatuowany jak tylko > mu / jej fantazja podpowie. No dobrze, ale rzecz w tym, że ogromna część feministycznej produkcji intelektualnej to rzeczy tego rodzaju własnie. Popatrz chociażby na listę książek polskich feministek, którą podałem w jednym z postów w cyklu "Do czego feministki potrzebują kobiet" > A czy mógłbyś przedstawić mi przykłady tego, co uważasz w feminizmie za > niemądre, błędne, potencjalnie niebezpieczne? Wtedy chętnie skomentuję i >powiemCi czy się z Tobą zgadzam, czy nie i dlaczego. Właściwie piszę na ten temat cały czas. Uważam feministki za intelektualne bałaganiarki. Zresztą - czytałas chocby "Świat bez kobiet" więc wiesz co mam na mysli. Dobrze. Nie generalizujmy. Nie cały feminizm, nie wszystko co feministyczne. Niemniej uważam, że feminizm cechuje się szczególnie wysokim współczynnikiem intelektualnej mizerii, na tle innych "izmów". Przedstawianie wywodów bardziej szczegółowych byłoby dość czaso i praco chłonne. W końcu nie jesteśmy na seminarium naukowym, ale na forum, ale jesli chcesz jakiś konkretne przykłady feministycznych odkryć które uważam za bzdury, to powiem, że za takią uważam twierdzenie pewnej feministycznej psychoanalityczki, że sposób myślenia kobiet jest ściśle związany z ksztaltem ich narządów płciowych (i z tego też powodu różni się od sposobu w jaki myślą mężczyźni), nie uważam - jak niektóre feministki - że kobiety są z natury biseksualne, i, że w związku z tym mogą swobodnie wybierać orientację seksualną, a to, że większośc wybiera heteroseksualizm, wynika po prostu z patriarchalnego nacisku, za bzdurę uważam tzw. antysystynkcjonizm, zgodnie z którym podziały w rodzaju: subiektywny-obiektywny, racjonalny-irracjonalny, prywatny-publiczny, podmiot - przedmiot, są wytworem męskiej kultury i dyskryminują kobiety. (Te podziały biorą się zaś stąd, że chlopiec zyskując tożsamośc musi przejśc przez podwójną negację - matka to nie ja, oraz ja to nie matka, tymczasem dziewczynce wystarcza negacja pojedyncza, bowiem utożsamiają się z matką, i właśnie ta chłopięca, podwójna negacja leży u podłoża "męskiej" dwuwartościowej logiki, ktora dyskryminuje kobiety), nie uważam też za dobry pomysł, by - jak nawołują niektóre feministki - kobiety tworzyły własne wspólnoty odcinając się od patrirchalego świata, nie uważam instynktu macierzyńskiego za wytwór patriarchalnego społeczeństwa, stworzony w celu kontrolowania kobiet i reprodukcji, do powstania ktorego przyczynilo się walnie wytępienie czarownic (w wolnej chwili zajrzyj do wątków "genetyka?" i "instynkt macierzyński"), nie wierzę, że "pierwszą programistką komputerową" na świecie była pewna pani zyjąca w XIX wieku. Trudno mi też uwierzyć zakres represji jakim poddawane jest w patriarchalnej rodzinie niemowlę opisany przez Germaine Greer w "Kobiecym eunuchu", oraz w potencjał jaki to dziecko w skutek tych represji traci. (potencjał spory, cyt: "Dziecko rodzi się zgodnymi uwagi możliwościami: może STAWAĆ PROSTO, obracać główką na wszystkie strony, ma chwytne palce i mocny chwyt rączki. (...)". Niestety - ten potencjał zostaje zmarnowany wskutek tego, że dziecko przebywa ciągle z matką. Dalej autorka pisze: "Opór przed zastąpieniem wszechmocnej matki inną osobą, lub grupą osób tkwi w nas bardzo silnie. Badania doktora Jaroslava Kocha z Pragi, który obserwował rozwój dzieci w zapewniającym swobodę środowisku, dzięki czemu w wieku 8 miesięcy WSPINAŁY SIĘ PO DRABINKACH, udowodniły, niezbicie, ze dziecko o wiele wolniej zdobywa różne umiiejętności, jesli musi pełnić rolę "okna wystawowego" osiągnięć matki, jej zabawki. Niestety kultura gloryfikująca dominację matki jako niezbędny warunek kształtowania osobowości na pewno zifnoruje jego wnioski".( Tu akurat miała rację. Dr. Koch i jego wnioski przepadły w mrokach historii )Nie podzielam też poglądu p. Greer, że kobieta jest żałosnym eunuchem wykastrowanym przez patriarchat (chyba, ze zostanie feministką oczywiście). > > Nieodmiennie pozdrawiam. > > > > Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
konop Re: Kto to jest A.Graff? 29.08.02, 16:08 Gość portalu: tad napisał(a): > Gość portalu: maly.k napisał(a): > > > Wiedziony ciekawoscia pytam. > > > > Pozdrawiam, > > > > mk. > > Agnieszka Graff jest wylansowaną przez "Agorę" > feministyczną "intelektualistką". Ot, takie coś z niczego. I w dodatku ma na imię Balbina... Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: A.Graff 'świat bez kobiet' 20.08.02, 11:04 wierka32 napisała: > Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, polecam, naprawdę warto :) > Mój ulubiony rozdział: "Jak stracić poczucie humoru". > > W. Właśnie czytam i jestem w trakcie rozdziału "Dlaczego nikt nie lubi feministek". Mam mieszane uczucia co do tej książki, ale uważam, że warto ją przeczytać. Z jednej strony wciąga ze względu na ciekawe obserwacje autorki, z drugiej strony jest (jak dla mnie) nieco chaotyczna. Niektórym rozdziałom, lub podrozdziałom wydaje się brakować pointy. Może autorce chodziło o zasygnalizowanie jakiegoś problemu i pozostawia "dopisanie" pointy czytelnikom? Trudno stwierdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Hania tutaj? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.02, 15:21 Co Cię sprowadza tutaj Haniu? Znudził Ci się "Kraj"? Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Hania tutaj? 20.08.02, 15:29 Gość portalu: tad napisał(a): > Co Cię sprowadza tutaj Haniu? Znudził Ci się "Kraj"? Witaj, t! Domyśliłam się, że tad to Ty :) Oj, Kraj znudził mnie już dawno. Ciebie chyba też. Aż tutaj Cię dobre wiatry przywiały? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Hania tutaj? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.02, 19:16 hania_76 napisała: > Gość portalu: tad napisał(a): > > > Co Cię sprowadza tutaj Haniu? Znudził Ci się "Kraj"? > > Witaj, t! Domyśliłam się, że tad to Ty :) Oj, Kraj znudził mnie już dawno. > Ciebie chyba też. Aż tutaj Cię dobre wiatry przywiały? "Kraj" rzeczywiście podupadł, ale ściśle rzecz biorąc, tu jest mój matecznik. Zawitałem tu dużo wczesniej niż do "Kraju". Rok temu, przypadkiem sprawdzając jak wygląda forum "GW". Wpisałem jakiś post i rozkręciła się z tego dyskusja. Teraz wróciłem na stare smieci i już zdążyłem się dorobić statusu chama faszysty. Urocze te feministki. Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Do tad'a 21.08.02, 10:15 Gość portalu: tad napisał(a): > hania_76 napisała: > > > Gość portalu: tad napisał(a): > > > > > Co Cię sprowadza tutaj Haniu? Znudził Ci się "Kraj"? > > > > Witaj, t! Domyśliłam się, że tad to Ty :) Oj, Kraj znudził mnie już dawno. > > > Ciebie chyba też. Aż tutaj Cię dobre wiatry przywiały? > > "Kraj" rzeczywiście podupadł, ale ściśle rzecz biorąc, tu jest mój matecznik. > Zawitałem tu dużo wczesniej niż do "Kraju". Rok temu, przypadkiem sprawdzając > jak wygląda forum "GW". Wpisałem jakiś post i rozkręciła się z tego dyskusja. > Teraz wróciłem na stare smieci i już zdążyłem się dorobić statusu chama > faszysty. Urocze te feministki. A ja właśnie niedawno tu zajrzałam i od razu trafiłam na wątek o książce, którą czytam. Bez ochów i achów nad książką. Z polską literaturą feministyczną musi być naprawdę krucho, skoro taka przeciętna rozprawka ma taki rozgłos medialny. Szkoda, że pani Graff zamiast zanalizować porządnie sytuację kobiet na rynku pracy, dostępność środków antykoncepcyjnych, sytuację ofiar gwałtów, przemoc w rodzinie, tak wiele czasu poświęca analizie książek Virginii Woolf oraz zastanawianiu się, czy Ally McBeal to symbol świata postfeministycznego. Muszę powiedzieć, że z każdym rozdziałem jestem tą książką co raz bardziej rozczarowana. Hm... Co do Twojej wypowiedzi o renomie, której się dorobiłeś, muszę powiedzieć, że chociaż często się z Tobą nie zgadzałam na forum Kraj (zwłaszcza w kwestiach dotyczących kobiet), to jednak nie posunęłabym się do obrzucania Cię takimi inwektywami, ponieważ Twoje wypowiedzi nigdy na nie nie "zasługiwały" :) To już prędzej elaboraty kolegi brzytwy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Do tad'a IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.02, 20:26 hania_76 napisała: > A ja właśnie niedawno tu zajrzałam i od razu trafiłam na wątek o książce, którą > > czytam. Bez ochów i achów nad książką. Z polską literaturą feministyczną musi > być naprawdę krucho, skoro taka przeciętna rozprawka ma taki rozgłos medialny. > Szkoda, że pani Graff zamiast zanalizować porządnie sytuację kobiet na rynku > pracy, dostępność środków antykoncepcyjnych, sytuację ofiar gwałtów, przemoc w > rodzinie, tak wiele czasu poświęca analizie książek Virginii Woolf oraz > zastanawianiu się, czy Ally McBeal to symbol świata postfeministycznego. Muszę > powiedzieć, że z każdym rozdziałem jestem tą książką co raz bardziej > rozczarowana. Nie wiem czy chciało Ci się czytać cały ten wątek, jesli to zrobiłaś, wiesz, że zdanie o książce mam podobne. Ale nie nazwałbym tego wątku dyskusją, ponieważ obrońcy książki ograniczyli się do wyrażenia zachwytu i - zniknęli. > Hm... Co do Twojej wypowiedzi o renomie, której się dorobiłeś, muszę > powiedzieć, że chociaż często się z Tobą nie zgadzałam na forum Kraj (zwłaszcza > > w kwestiach dotyczących kobiet), to jednak nie posunęłabym się do obrzucania > Cię takimi inwektywami, ponieważ Twoje wypowiedzi nigdy na nie > nie "zasługiwały" :) To już prędzej elaboraty kolegi brzytwy. Dziękuję > > Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Do tad'a 22.08.02, 10:11 Gość portalu: tad napisał(a): > hania_76 napisała: > > > > A ja właśnie niedawno tu zajrzałam i od razu trafiłam na wątek o książce, > którą > > > > czytam. Bez ochów i achów nad książką. Z polską literaturą feministyczną m > usi > > być naprawdę krucho, skoro taka przeciętna rozprawka ma taki rozgłos > medialny. > > Szkoda, że pani Graff zamiast zanalizować porządnie sytuację kobiet na ryn > ku > > pracy, dostępność środków antykoncepcyjnych, sytuację ofiar gwałtów, przem > oc > w > > rodzinie, tak wiele czasu poświęca analizie książek Virginii Woolf oraz > > zastanawianiu się, czy Ally McBeal to symbol świata postfeministycznego. > Muszę > > powiedzieć, że z każdym rozdziałem jestem tą książką co raz bardziej > > rozczarowana. > > Nie wiem czy chciało Ci się czytać cały ten wątek, jesli to zrobiłaś, wiesz, że > > zdanie o książce mam podobne. Ale nie nazwałbym tego wątku dyskusją, ponieważ > obrońcy książki ograniczyli się do wyrażenia zachwytu i - zniknęli. > > Tak, przeczytałam cały ten wątek (też nie nazwę go dyskusją). A co do książki - niestety widać, że pani Graff z problemami kobiet styka się tylko na płaszczyźnie raportów organizacji feministycznych, książek Susan Faludi, Virginii Woolf, Glorii Stein, Betty Friedan, tudzież "Dzienników Bridget Jones" i seriali typu "Ally McBeal" i "Roseanne". Szkoda, że przygotowując materiał do swojej książki nie poszła porozmawiać z kobietami stojącymi w kolejce w urzędzie pracy (najlepiej gdzieś na rzeszowszczyznie albo suwalszczyznie, ew. w koszalinskiem). Nawet artykuł o ofiarach gwałtu w pisemku o kremach i szminkach, czyli "MarieClaire" był ciekawszy i rzetelniej przygotowany. > > Hm... Co do Twojej wypowiedzi o renomie, której się dorobiłeś, muszę > > powiedzieć, że chociaż często się z Tobą nie zgadzałam na forum Kraj > (zwłaszcza > > > > w kwestiach dotyczących kobiet), to jednak nie posunęłabym się do obrzucan > ia > > Cię takimi inwektywami, ponieważ Twoje wypowiedzi nigdy na nie > > nie "zasługiwały" :) To już prędzej elaboraty kolegi brzytwy. > > Dziękuję > Nie ma za co. Stwierdzam tylko fakt. Nie zgadzam się z wieloma Twoimi poglądami, a Ty z moimi, ale tak już bywa. Wzajemnym obrzucaniem się błotem nigdy nie doprowadzi się do niczego konstruktywnego. Jeszcze raz pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Feministka - artys Przykro mi ale ta ksiazka jest nudna IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 00:41 Przeczytalam ja ale nie moglam stawic. Odpowiedz Link Zgłoś
konop Balbina Graff 29.08.02, 16:05 Także mi przykro, ze A.Graff wcale nie ma na imię Agnieszka tylko Balbina. Serio... Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Pierwsza programistka - specjalnie dla tada 02.09.02, 22:41 Owa 'pierwsza programistka', ktorej istnienie negujesz, byla (mysle, ze to o nia Ci chodzi) Augusta Ada Byron, ksiezna Lovelace (corka TEGO Byrona). Panna Byron byla matematykiem, uczennica i wspolpracownikiem C. Babbagea, ktory to opracowal koncept zwany maszyna analityczna. Ada zas opracowala kilka programow ktore moglyby byc wykonane przez ten wynalazek (czysto teoretycznie, bo maszyny nigdy nie zbudowano), zeby wykazac, ze sie da. Sa to zdaje sie pierwsze, udokumentowane 'programy'. Nazywanie poetycznej ksieznej 'pierwsza programistka' jest moze i naduzyciem, ale z pewnoscia nie feminizmu. Jesli juz, to ma ono zrodlo w poszukiwaniu przez pewna (stosunkowo nowa) galaz matematyki korzeni historycznych - w miare mozliwosci najwczesniejszych, rzecz jasna. Widzisz, Tad, Tobie tez juz wszytsko zaczyna sie kojarzyc z feminizmem - tyle, ze w druga strone. Pozdrawiam, mk. PS. Wszystkim uprzejmie dziekuje za probe wyjasnienia, kto to jest A. Graff. Pania Graff tez pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Pierwsza programistka - specjalnie dla tada IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 15:47 maly.ksiaze napisał: > Owa 'pierwsza programistka', ktorej istnienie negujesz, > byla (mysle, ze to o nia Ci chodzi) Augusta Ada Byron, > ksiezna Lovelace (corka TEGO Byrona). > Panna Byron byla matematykiem, uczennica i > wspolpracownikiem C. Babbagea, ktory to opracowal koncept > zwany maszyna analityczna. Ada zas opracowala kilka > programow ktore moglyby byc wykonane przez ten wynalazek > (czysto teoretycznie, bo maszyny nigdy nie zbudowano), > zeby wykazac, ze sie da. Sa to zdaje sie pierwsze, > udokumentowane 'programy'. > > Nazywanie poetycznej ksieznej 'pierwsza programistka' > jest moze i naduzyciem, ale z pewnoscia nie feminizmu. > Jesli juz, to ma ono zrodlo w poszukiwaniu przez pewna > (stosunkowo nowa) galaz matematyki korzeni historycznych > - w miare mozliwosci najwczesniejszych, rzecz jasna. > > Widzisz, Tad, Tobie tez juz wszytsko zaczyna sie kojarzyc > z feminizmem - tyle, ze w druga strone. > > Pozdrawiam, > Owszem, chodzi o Adę Lovelace. Moje skojarzenie z feminizmem nie jest zupełnie bez podstawie. Niejaka pani Sadie Plant napisała książkę "Zero + Ones", która jest historią "cyberfeministyczną", opisującą "sekretne związki kobiet i maszyn", a Lovelace jest jedną z jej głównych bohaterek. Książki nie czytałem, ale pewien komentator (życzliwy)pisze o niej tak: "Zainspirowana odwieczną pracą kobiet przy warsztacie tkackim, książka Plant jest szalonym patchworkiem historii i postmodernistycznego futuryzmu, przechodzącego od czarownic, do operatorów telefonicznych, od produkcji tekstylnej, do seksu w internecie". Sądząc po tym opisie, książka istotnie jest czymś "szalonym". Zgadzam się, że Lovelace była zdolną matematyczką, ale nie zgadzam się na określanie jej mianem "pierwszej programistki komputerowej" (tak jak nie zgadzam się na nazywanie tak Leibnitza, choć jego prace matematyczne były tu bardzo ważne, jeśli chodzi o historię "maszyn analitycznych" czy komputerów), tak jak nie zgadzam się też, by np.przedstawicieli pewnej sekty gnostyckiej sprzed prawie 2000 tysięcy lat, którzy mieli podejście do interpretacji tekstów zdumiewająco podobne do podejścia dzisiejszych "postmodernistów" nazywać "pierwszymi postmodernistami". > mk. > > PS. Wszystkim uprzejmie dziekuje za probe wyjasnienia, > kto to jest A. Graff. Pania Graff tez pozdrawiam. Za kogo więc uważasz teraz p. Graff? Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Kim jest pani Graff? 04.09.02, 16:05 Gość portalu: tad napisał(a): > Za kogo więc uważasz teraz p. Graff? Nie napisalem, ze dzieki Wam dowiedzialem sie, kim jest pani Graff. Po prostu dziekuje za probe wyjasnienia. Gdybym mial zgadnac, napisalbym: niespelnionym nauczycielem akademickim. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A27 Swiat bez ... IP: *.proxy.aol.com 06.09.02, 02:22 Ja tez przeczytalam niedawno "Swiat bez kobiet" i zauwazylam wyrazna nie nierownosc miedzy pierwsza a druga polowa. Wiekszosc idealow ruchu feministycznego jest mi bliska, ale to nie powod by zachwycac sie kazda pozycja femistyczna. Ta ksiazka zaczyna sie obiecujaca, akonczy sie na serialu amerykanskim i Bridget Jones. Rozdzial o aborcji chyba wyznacza granice miedzy dobrym pisaniem a michalkami. Graff nawet niezle opisala kampanie wyborcza Hanny Gronkiewicz Waltz i machnela w sumie niezla krytyke tej pani, ktora sama bedac zaprzeczeniem Matki-Polki pokazywala kobietom, ze ich miejsce jest w domu. Innym mocnym punktem ksiazki Graff jest przedstawienie parytetu jako dopuszczalnej formy demokracji. Dobra jest tez krytyka uzywania slowa "naturalne miejsce kobiety" przez polskich politykow. Podoba mi sie tez krytyka polskiego strachu przed "polityczna poprawnoscia". Slabe strony: 1) Rozdzial Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: carmen Re: Swiat bez ... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 23:56 Rzucono się na panią Graff szafując cierpieniem poniżanych kobiet.. nieładnie. Ta ksiązka rzeczywiście nie skupia się na najbardziej drastycznych aspektach życia kobiet w patriarchalnym świecie AD 2000 ileś tam. I nie uważam, żeby to mialo stanowić o jej wartości. Mam wrazenie, że co niektorzy z dyskutantow wpadają w pułapkę etykietowania feminizmu, wyrokując, jaki model feministki jest społecznie użyteczny. Akceptowalne są tylko poważne postulaty rownościowe, inny niż niezmiernie podniosły dyskurs nie znajduje uznania. Gdzie jest miejsce dla wolności, dla indywidualnej ekspresji, nieskrępowanej obowiązującym wyobrażeniem aktywistki walczącej z dyskryminacją? Jeden z wypowiadających się tu panów był łaskaw zauważyć, że kwestie poruszane w książce nijak się mają do problemów kobiet żyjących dziś w Polsce. Przykro mi,że dostrzega pan "problem z kobiecością" tylko wtedy, kiedy płec piękna pada ofiarą przestępstwa lub dyskryminacji w życiu zawodowym. Przykro mi, że kobieta poświęcająca się rozmyślaniom o kolorze lakieru do paznokci bądz drylowaniu wiśni jest w pana oczach mniej wartościowa. Obawiam się, że ekspresja kobiecości moze byc duzo bardziej różnorodna, niż jest pan sobie w stanie wyobrazić; warto czasem rozejrzeć się wokół siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso Re: Swiat bez ... IP: 195.41.66.* 19.09.02, 07:33 Ksiazki nie czytalem. Jak czytam niektore wypowiedzi, np. tada, ze ksiazka jest belkotem itd. to dochodze do wniosku, ze chyba dlatego, ze nie spelnia jego oczekiwan. Znecanie sie nad tresciami czy forma jest bezsensowne bo przeciez wiele ksiazek uznanych i czytanych jak sie im blizej przyjrzec jest kiczem i niczym wiecej (np. dosc znany 'Alchemik'). Uwazam, ze ksiazki tego typu jak pani Graff maja ta przewage, ze pobudzaja do myslenia i nawet jezeli myslimy inaczej niz autorka to poprzez trafanie na nowe aspekty kobiecosci, moze nam nieznane, zaczynamy myslec. I to jest wystarczajace, by ksiazka sie sprzedawala, by sie o niej dyskutowalo i... by byla cos warta. Tak, panie tad, uwazam, ze jezeli ktos potrafi napisac cos nawet moze kontrowersyjnego czy jak uwazasz 'glupiego' to o ile zostaje to przyjete i o tym sie rozmawia to znaczy, ze ksiazka jest dobra. Wszystko. pzdrw soso Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maly.k To jest naprawde pyszne... IP: 139.57.24.* 19.09.02, 16:00 Ksiazki nie czytalem, ale uwazam, ze jest dobra. Ja tez nie czytalem, ale uwazam, ze jest zla. I tak rownowaga w przyrodzie zostala zachowana. Pozdrawiam, mk. (serdecznie rozbawiony) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej To jest typowe dla Soso IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 20:16 Zacznij dowolny post od zdania: "Jestem feninistką i uważam...", a możesz byc pewny, że Soso zgodzi się z Tobą, cokolwiek bys napisał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso Re: To jest naprawde pyszne... IP: 195.41.66.* 20.09.02, 09:43 Tak jak nie jezdzilem ferrari a mimo to moge miec jakies zdanie na podstawie tego co sie mowi. M.K. twoje magalomanstwo jest znane na forum podobnie jak wysmiewanie wszystkiego i wszystkich. Coz, moze 90% ludzi nie wie co to feminizm a o tym pisze i jest okay. Jak sie dobrze przyjrzysz temu co napisalem to jest o tym, ze to co sie dzieje dookola ksiazki swiadczy o tym, ze w takim rozumieniu jak moje jest dobra. I to wszystko co chcialem napisac. A ze ty potrafisz tylko splycac i upraszczac by karmic poczucie wlasnej doskonalosci to twoj problem a nie moj. Inni na szczescie rozumieja :-) pzdrw¨ soso Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maly.k Przekomarzanko IP: *.sympatico.ca 20.09.02, 14:27 Drogi Soso, Nie wyśmiewam wszystkiego i wszystkich. Wyśmiewam bzdury, które wypisujesz. Nie mam pojęcia, dlaczego przeczepiłem się tak akurat do Ciebie. Zastanowię się nad tym przez weekend. Wracając do rzeczy zaś: mylisz się w swojej ocenie. Wokół książki nie dzieje się niemal nic, a jedyna dyskusja jaką wzbudza to wykpiwanie autorki - na wyprzódki niemalże. Zresztą, samo wzbudzanie kontrowersji to wcale nie dosyć, aby książkę uznać za dobrą. Tu mugłbym Ci podać przykłady, ale po co... Pozdrawiam, mk. PS. Słowo, którego chciałeś użyć to megalomania, nie 'megalomaństwo'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tad Re: Swiat bez ... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 20:16 Gość portalu: carmen napisał(a): > Rzucono się na panią Graff szafując cierpieniem poniżanych kobiet.. nieładnie. > Ta ksiązka rzeczywiście nie skupia się na najbardziej drastycznych aspektach > życia kobiet w patriarchalnym świecie AD 2000 ileś tam. I nie uważam, żeby to > mialo stanowić o jej wartości. > Mam wrazenie, że co niektorzy z dyskutantow wpadają w pułapkę etykietowania > feminizmu, wyrokując, jaki model feministki jest społecznie użyteczny. > Akceptowalne są tylko poważne postulaty rownościowe, inny niż niezmiernie > podniosły dyskurs nie znajduje uznania. > Gdzie jest miejsce dla wolności, dla indywidualnej ekspresji, nieskrępowanej > obowiązującym wyobrażeniem aktywistki walczącej z dyskryminacją? > Jeden z wypowiadających się tu panów był łaskaw zauważyć, że kwestie poruszane > w książce nijak się mają do problemów kobiet żyjących dziś w Polsce. Przykro > mi,że dostrzega pan "problem z kobiecością" tylko wtedy, kiedy płec piękna pada > > ofiarą przestępstwa lub dyskryminacji w życiu zawodowym. Przykro mi, że kobieta > > poświęcająca się rozmyślaniom o kolorze lakieru do paznokci bądz drylowaniu > wiśni jest w pana oczach mniej wartościowa. Obawiam się, że ekspresja > kobiecości moze byc duzo bardziej różnorodna, niż jest pan sobie w stanie > wyobrazić; warto czasem rozejrzeć się wokół siebie. Ponieważ mam wrazenie, że "ten pan" o którym piszesz to ja, więc wyjaśniam, że nie mam wcale pretensji do p. Graff, że napisała tą książkę tak a nie inaczej. Więcej - jestem jej za nią bardzo wdzięczny i chciałbym, by cały polski feminizm prezentował długo jeszcze poziom taki, jaki zaprezentowała pani Graff w swoim dziele. Polki napewno wyszłyby na tym wcale nieźle. Życzę więc p. Graff i jej koleżankom - feministkom jeszcze wielu podobnych książek na koncie i zapewniam, że są to zyczenia szczere. Odpowiedz Link Zgłoś