Dodaj do ulubionych

przerzucanie sie granatem czyli problem stary jak

26.08.05, 04:25
świat...

zobligowana wątkiem asa streszczając maksymalnie przedstawiam problem, który
dzieli kobiety od dawna.

a mianowicie:

1. czym jest granat?
to problem z byciem ładną.

2. kto się nim przerzuca?
kobiety, które uważają się za feministki
oraz te, które nie uważają się za feministki.

3. jak wygląda owo przerzucanie?
otóż obie frakcje oskarżają wrogą stronę, iż ma ona "problem z byciem ładną".
mówiąc krótko:

nie-feministki mówią: boicie się swojej kobiecości. nie stracie się, by być
ładne, a jednoczesnie zazdrościcie tym ładnym.

feministki natomiast: boicie się być brzydkie, nie staracie się zrozumieć, że
kobiecość to nie tylko podobanie sie.

czyli, mówiąc jeszcze krócej, kobiety stosują między sobą taką nawalankę:
-wy macie problem z byciem ładną!
-nie, to wy macie problem!

4. dlaczego?

niefeministki- z poczucia własnej atrakcyjności czerpią satysfakcję i nie
podoba im się, że ktoś (feministki) słysząc takie dictum smieje im się w
twarz.
feministki- czerpią satysfakcję ze swobody we własnej atrakcyjności i irytuje
je, kiedy ktoś uważa to za kompleksy.

5. po co to wszystko moje panie?
-ośmieszanie innych kobiet wobec społeczeństwa
-umniejszanie ich poczucia własnej wartości

no cóż, kiedy kobiety prowadzą wojnę z kobietami (choćby tylko o trochę
inaczej pojmowaną kobiecość) można przypisać im tylko jeden cel...
bo wszak rywalizacja kobiet ma tylko jedno podłoże:

ZAGARNĄĆ NAJLEPSZEGO CHŁOPA.

-------------------------------------------------------------------

takiej zniewagi nie zniosę. ja chłopa nie szukam. juz nie mówiąc o
najlepszym. idę więc ułamać kawałek badyla i poszukam skrawka białej szmaty,
co by nią pomachać do niefeministek.

PAS, drogie panie. :))


PS. oczywiście, wiem, że feministki, tutaj na forum i wiele innych nie mają
problemu z byciem ładną. przedstawiłam całą sprawę jako osoba trzecia.
natomiast zakończenie jest już moje.




Obserwuj wątek
    • boykotka Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 06:29
      Ładnie napisane Margot ale nadal nie MA TO NIC WSPÓLNEGO z moim feminizmem i
      nadal szkaluje mój feminizm. Posunę się jeszcze o jeden krok dalej :
      prezentujesz typowe męskie spostrzeganie no powiedzmy świata. Kobieta zazwyczaj
      nie postrzega świata za pomocą fizyczności - to typowe dla męzczyzn.
      Tym bardziej feminizm, który jest ruchem domagającym się równego traktowania
      nie ma nic wspólnego z fizycznym wyglądem !!!!!
      Złapałaś się w głupią grę osób, które nie mają nic wspólnego z feminizmem -
      nawet nie potrafią zdefiniować jego podstaw !!!!!
      Nie wiem, czy feminizm ma jakikolwiek związek z wyglądem kobiety - ja takiego
      nie potrafię odnależć. Może ze 100 lat temu, kiedy to mężatkom nie wolno było
      się malować, dbać o swoją urodę i zdrowie - może wtedy i tylko i wyłącznie
      dlatego, że panował taki zakaz.
      • nihiru Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 10:30
        Gdyby było tak jak piszesz, to p. Jaruga nie używałaby argumentu "jeśli uważa
        Pani że te pieniądze przejadłam, to życzę Pani takiej figury".

        Postrzeganie świata za pomocą fizyczności również nie jest domeną mężczyzn -
        żaden facet tak nie obgada kobiety jak jej koleżanki - a że przytyła, że źle
        ubrana, że fryzura nietwarzowa...

        I po trzecie: nie mam pojęcia, gdzie widzisz związek pomiędzy feminizmem, a
        niemalowaniem się. 100 lat temu uważano, że tylko przyzwoite kobiety
        (niezależnie: mężatki czy panny)się nie malują. Była to tylko cecha prostytutek.
        Nie było to kwestią zakazu, a mody - tak samo jak noszenie lub nie gorsetu albo
        długie lub krótkie spódnice.
      • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 18:53
        powiem tak: kłótnia o wygląd, a tym samym szerzej rozumianą kobiecość, to tylko
        przykrywka.
        ważny jest cel: pognębienie przeciwnika-wrogiej kobiety. a feministki wcale nie
        chcą być uznane za gorsze, brzydsze kobiety.
        co z tego, że same wiedzą, że są w porządku i bez kompleksów, skoro świat jest
        gotowy uważać, że jest inaczej? mnie, jako feministkę, to nie urządza, ja chcę
        byc uważana za kobietę kobiecą. oczywiście wiem dlaczego: na wypadek, gdybym
        miała chęć założyć rodzinę nie chcę być w grupie pariasów, bo nie znajdę
        partnera. a że tej grupy nie opuszczę, to staram się zmienić jej postrzeganie
        przez społeczeństwo.

        i w ten sposób granat jest ciągle przerzucany.


        przypominacie sobie kto zaczął tworzyć tą gorszą grupę brzydkich feministek?
        zaczęło się od plakatów przedstawiających sufrażystki. brzydkie i
        zakompleksione. po to, aby kobiety bały się wstąpic do tej grupy. no i
        kobietom, które w niej nie są, istnienie takiej grupy jest na rekę. wiadomo
        dlaczego. ich "jakość" jako kobiet jest wtedy wyższa.

        nie wiem czy cokolwiek wyjaśniłam, może jeszcze bardziej namotałam...
        • feel_good_inc Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 19:18
          margot_may napisała:
          > przypominacie sobie kto zaczął tworzyć tą gorszą grupę brzydkich feministek?
          > zaczęło się od plakatów przedstawiających sufrażystki. brzydkie i
          > zakompleksione. po to, aby kobiety bały się wstąpic do tej grupy. no i
          > kobietom, które w niej nie są, istnienie takiej grupy jest na rekę. wiadomo
          > dlaczego. ich "jakość" jako kobiet jest wtedy wyższa.
          >
          > nie wiem czy cokolwiek wyjaśniłam, może jeszcze bardziej namotałam...

          Namotałaś i to strasznie. Feministki same zrobiły się brzydkie, gdy w ramach walki z utrwalonym obrazem kobiety obcięły się na krótko, popaliły staniki i zaczęły chodzić z obwisłymi piersiami w workowatych ciuchach.
          To nie mężczyźni wymyślili obrzydzający obraz feminiski, tylko przyjęli ten, który podsunęły im same feministki.
          Teraz trzecia fala stara się to w jakiś sposób naprawić odcinając się od własnych matek i wołając o wolność malowania się i eksponowania własnej kobiecości.
          • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 20:13
            wiesz, w swoich rozważaniach na razie pomijam kwestię feministki kontra
            mężczyźni. zajmuję się wojna pomiędzy niefeministkami a feministkami oraz jej
            genezą.
            natomiast jesli chodzi o wolnośc eksponowania własnej kobiecości... już
            powiedziałam, że to jak ktos pomuje kobiecość to jego sprawa.

            wazne, żeby każda kobieta czuła się dobrze w swojej skórze oraz, aby nie było
            nawalanek, które opisałam: ośmieszania i obrażania kobiet, które inaczej pomują
            kobiecość. jak wiadomo agresywny jest ten, kto chce zamaskować swoje obawy.
          • boykotka Re: :))) Już to Dokowskiemu tłumaczyłam 26.08.05, 21:45
            nie można chadzać bez stanika, nie raniąc swoich piersi a właściwie swoich
            sutek. Nie wymyślaj więc pięknych frazesów potwierdzających jeszcze piękniejsze
            Twoje wyobrażenia :)))
            feel_good_inc napisał:
            > Feministki same zrobiły się brzydkie, gdy w ramach walki z utrwalonym obrazem
            kobiety obcięły się na krótko, popaliły staniki i zaczęły chodzić z obwisłymi
            piersiami w workowatych ciuchach.
    • Gość: Katia Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 10:23
      Zgodzę sie z jednym - że z wygladu fizycznego kobiety przez stulecia zrobiono
      jakis tam fetysz i my dalej jak te owieczki brniemy przez manowce własnej
      prózności za stadem.
      Ja bym tylko bardzo chciała, zeby ktokolwiek pokazał mi palcem własciwy fragment
      w jakimkolwiek dziele dotyczacym feminizmu (a jest takowych na peczki),gdzi stoi
      czrno na białym, ze feministka NIE MOZE DBAĆ O SWÓJ WYGLĄD albo, ze KAŻDA
      KOBIETA, KTÓRA DBA OS SWÓJ WYGLĄD NIE JEST FEMINISTKĄ.
      jaka wiec róznica? A no, moim zdaniem, różnica jesta taka, ze niefeministka
      pindrzy się zawsze, bo uważa, ze musi i ze jest to wyznacznik jej
      kobiecości(muszę zawsze dobrze wyglądac, kobieta bez makijażu nie wyglada
      aktrakcyjnie, bez makijażu czuję sie naga, itp), a feministka pindrzy się wtedy
      kiedy ma na to ochotę, bo sprawia jej to przyjemnośc - wiecie,wbrew obiegowej
      opinii my feministki też mamy poczucie estetyki i lubimy ładne ciuszki i lakiery
      do paznokci- nie robiąc z tego sensu swojego istnienia.
      Chodzi o to,ze tak jak faceta nikt nie ocenia na podstawie wygladu (choć nie
      oznacz to,z e nikt nie zwraca uwagi na jego wyglad), tak kobieta powinna byc
      oceniana na podstawie tego co sobą reprezentuje intelektualnie oraz duchowo, a
      nie na podstawie rozmiaru ubrania, czy ilosci zmarszzek.
      Ech, świecie idealny;-)
      • Gość: kalinka Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.spray.net.pl 26.08.05, 10:26
        walka o chłopa to jasne!!!
        :-)))

        tylko różnymi metodami...akurat feminizm jest najmniej uroczym sposobem
        • boykotka Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 10:42
          Gość portalu: kalinka napisał(a):

          > walka o chłopa to jasne!!!
          > :-)))
          >
          > tylko różnymi metodami...akurat feminizm jest najmniej uroczym sposobem
          Ciekawe a ja mam wrażenie, że jednak nie jesteśmy w stanie walczyć o tego
          samego chłopa. Bo mnie akurat nie interesują tacy, którzy oglądają się za
          cyckami i zwracają swoją uwagę na kobietę na 5 min.
          Nie możemy w takim układzie walczyć o to samo.
          • kochanica-francuza No właśnie!!! 26.08.05, 13:39
            boykotka napisała:

            > Ciekawe a ja mam wrażenie, że jednak nie jesteśmy w stanie walczyć o tego
            > samego chłopa. Bo mnie akurat nie interesują tacy, którzy oglądają się za
            > cyckami i zwracają swoją uwagę na kobietę na 5 min.
            > Nie możemy w takim układzie walczyć o to samo.
            >
            Co innego chłop jako teoremat, a co innego chłop jako konkret(ny chłop). Hehe.
      • nihiru Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 10:33
        czyli feministka maluje się, bo lubi, a nie-feministka - bo jest ofiarą
        patriarchalnej opresji? przypomina mi się Bridget Jones i fragment o futbolu...

        Czy chcesz powiedzieć, że kobiety nie interesują się wyglądem mężczyzn?
        Ciekawe, w takim razie o słynnych pośladkach Brada Pitaa z "Thelmie i Louise"
        zapewne tylko mężczyźni dyskutowali?
        • impatiens.noli.tangere Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 11:37
          No ja osobiście nie widzę nic podniecającego w męskich pośladkach, ale nie w tym
          rzecz :> Kobiety zwracają uwagę na urodę mężczyzn. Jadąc np tramwajem chętniej
          "zawieszam oko" na przystojnym mężczyźnie niż brzydkim. Nikt jednak nie robi z
          urody mężczyzn wyznacznika ich męskości, nikt nie patrzy na człowieka płci
          męskiej przez pryzmat urody. U kobiet, natomiast, zwraca się uwagę przede
          wszystkim na wygląd. Inne cechy schodzą na drugi plan. "Zapuszczonej" kobiecie
          łatwiej zwróci się uwagę, że brzydko wygląda, "zapuszczonemu" mężczyźnie
          trudniej,albo i wcale - jest przecież inteligentny, sympatyczny, kulturalny itd.
          Kobieta może być taka również ale przede wszystkim jest "brzydka".
          nihiru napisała:

          > czyli feministka maluje się, bo lubi, a nie-feministka - bo jest ofiarą
          > patriarchalnej opresji?
          A ja lubię ładnie wyglądać i dlatego się maluję, depiluję(gdy nie mam ochoty to
          się po prostu nie maluję,nie depiluję), chodzę na fitness . Lubię dbać o
          siebie,zdrowo się odżywiać itd bo mi to sprawia przyjemność. MI. A nie dlatego,
          żeby faceci oglądali się za mną na ulicy. Dobija mnie jednak społeczna paranoja
          dotycząca wyglądu zewnętrznego - dziewczyny, które bez makijażu i ułożonych
          włosów nie wyjdą z domu, choćby na 15 minut. Mężczyźni, którzy komentują wygląd
          kobiet - taaa oni plotkują tak samo jak kobiety. Najlepiej nie przyłączać się do
          tego cyrku.
          • nihiru Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 12:59
            Z faktami nie ma co dyskutować. Niestety prawdą jest, że mężczyźni są oceniani
            po zawartości portfela, a kobiety - skuienki. Na marginesie tylko dodam, że i
            jedno i drugie jest głupotą.

            Nie zgodzę się jednak, że nie dbającej o siebie kobiecie łatwiej zwrócić uwagę
            niż mężczyźnie. Zauwazyłam raczej tendencję odwrotną: częściej chłopakowi powie
            się żeby się umył bo śmierdzi (bo on i tak nie weźmie sobie tego do serca)
            natomiast kobiecie wystarczy czasem powiedzieć, że nietwarzowo jej w tej
            bluzce, a obrazi się na cały tydzień:).

            Zupełnie inną sprawą są różne kryteria "dbania/nie dbania" o siebie dla kobiet
            i dla mężczyzn. U faceta zwykle wystarcza że jest domyty, a u kobiety.... Nawet
            nie chcę się zapuszczać w ten przerażający temat:)
        • Gość: Katia Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 18:37
          nihiru napisała:

          > czyli feministka maluje się, bo lubi, a nie-feministka - bo jest ofiarą
          > patriarchalnej opresji? przypomina mi się Bridget Jones i fragment o futbolu...
          >
          > Czy chcesz powiedzieć, że kobiety nie interesują się wyglądem mężczyzn?
          > Ciekawe, w takim razie o słynnych pośladkach Brada Pitaa z "Thelmie i Louise"
          > zapewne tylko mężczyźni dyskutowali?
          jeśli to do mnie, to napisałam, że:
          Chodzi o to,ze tak jak faceta nikt nie ocenia na podstawie wygladu (choć nie
          oznacz to,z e nikt nie zwraca uwagi na jego wyglad), tak kobieta powinna byc
          oceniana na podstawie tego co sobą reprezentuje intelektualnie oraz duchowo, a
          nie na podstawie rozmiaru ubrania, czy ilosci zmarszzek.
      • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 18:55
        no własnie, nikomu nie zalezy na tym, żeby feministki były uważane za ładne i
        niezakompleksione. a juz najbardzej niefeministkom...
    • feel_good_inc Wsparcie artyleryjskie 26.08.05, 13:19
      Ależ oczywiście, że chodzi o urodę i o chłopów. No a o co innego mogłoby chodzić?

      Mężczyźni są wzrokowcami i dlatego będą się na ulicy oglądać za falującymi piersiami z reklamy Plusa. A za czym się mają oglądać? Od kiedy to inteligencja przekłada się na wygląd zewnętrzny, a przymioty charakteru na ilość feromonów?

      Z kobietami też jest podobnie. Przecież to nie mężczyźni promują styl metroseksualny :D Pierwsze wrażenie wzrokowe i estetyczne liczy się niemal tak samo jak w przypadku kobiet. Mężczyzna przystojny i wysportowany na starcie ma większe szanse niż brzuchaty z trzydniowym zarostem i to bez względu na to, że ma w mózgoczaszce ziemniaka.

      Podstawowy problem tkwi jednak w tym, że feministki są nieatrakcyjne nie na pierwszy, ale na drugi rzut oka. Trzeba być zaawansowanym masochistą, by wytrzymać marudzenie o tym, że jest się powodem wszystkich nieszczęść tego świata, damskim bokserem i pozbawionym wyobraźni ignorantem w sprawach feminizmu. Nie wspominając już nawet o tym, że już na samym początku jest się na przegranej pozycji, bo przecież zwróciło się uwagę na feministkę z powodu rozmiatru jej piersi albo regularnych rysów twarzy, a nie z powodu jej intelektu.

      Oczywiście nic w przyrodzie nie ginie i zawsze znajdzie się grupa skłonna wykorzystać istniejącą niszę. Powstaje zatem grupa mężczyzn, nazywających samych siebie feministami, podzielających feministyczną ideologię i tym samym znacznie zwiększających szanse przekazania swoich genów poprzez większą szansę na rozmnażanie się z feministką.

      No, czas iść do sklepu...
      • nihiru Re: Wsparcie artyleryjskie 26.08.05, 13:45
        Taktownie pominę stwierdzenie, że "feministki są nieatrakcyjne"....

        Wiesz, to że dla Ciebie jedynym kryterium oceny człowieka jest uroda to
        naprawdę żaden powód do chwalenia się publicznie.

        Ja rozumiem, że biologia, feromony, podświadome ocenianie płodności itd. ale -
        na litość boską - mamy jeszcze rozum, z którego powinniśmy korzystać.

        Nie mam pretensji do facetów, że się oglądają za ładnymi kobietami. Mam
        pretensję, że nazbyt często na ich urodzie poprzestają. Nieważne poglądy,
        charakter, pragnienia, ważne że atrakcyjnie wygląda w mini!
        Na wypadek gdybyś jeszcze nie zrozumiał: na pewnym etapie znajomości z kobietą
        dla mężczyzny powinny stawać się coraz ważniejsze niefizyczne jej cechy.
        A przez "pewien etap" rozumiem - zaraz po przywitaniu:).
        • monikaannaj Re: Wsparcie artyleryjskie 26.08.05, 14:01
          Ej, no nie róbmy z facetów idiotow sliniących się na widok biustu i
          niezainteresowanych czymkolwiek innym. Zwłaszcza z dojrzałych mezczyzn a nie z
          dojrzewających chłopcow...
          tak naprawde facet szybko orientuje się ze z biustem se nie pogada.

          owszem sa tacy dla ktorych "Nieważne poglądy, charakter, pragnienia, ważne że
          atrakcyjnie wygląda w mini" - ale oni najczesciej po prostu trafiają na
          panienki (laski i laskarze - był gdzies taki watek...) o identycznych
          priorytetach i nie ma problemu!
          • nihiru Re: Wsparcie artyleryjskie 26.08.05, 14:09
            Słusznie prawisz:).
            Też nie lubię gadania typu "facet to wróg".
            Tym nie mniej mam pewne "ale":

            nawet dojrzały mężczyzna, który jest na tyle przytomny, że nie weźmie sobie
            laski za żonę, bo głupia, bardzo chętnie wskoczy tejże lasce do łóżka, a potem
            wróci zadowolony do miłej i kochającej żony na domowy obiadek...

            I jeszcze gdyby zawsze wracał, to byłby mały problem. Gorzej że panowie
            przechodzący kryzys wieku średniego mają tendencję do wymiany modelu na
            młodszy...
            • monikaannaj Re: Wsparcie artyleryjskie 26.08.05, 14:20
              Jesli o mnie chodzi - mógłby nie wracac...

              No cóz - pewnie sa tacy o jakich piszesz, ja na szczescie znam ich tylko z
              filmow...
              Zaden ze znajomych moich rodzicow nie zminił w wieku srednim modelu zony.
              Wsród moich znajomych (grubo przed wiekiem srednim) jest tylko jeden taki o
              ktorym wiadomo ze zdradza zone, skandinad bardzo atrakcyjną.

              PS. Wizja z wracajacym na domowy obiadek puszczalskim draniem przyprawia mnie o
              mdłosci... A juz wizja tego, że on może na obiadku z zona nie poprzestac i
              jescze zajrzec do sypialni... fuj.
        • kochanica-francuza Re: Wsparcie artyleryjskie 26.08.05, 14:16
          nihiru napisała:

          > Taktownie pominę stwierdzenie, że "feministki są nieatrakcyjne"....

          A ja , jako wojowniczka, nie pominę.

          kobiety-kobietom.com/im/6/645.jpg
          tinyurl.rzeszow.net/?show=421
          tinyurl.rzeszow.net/?show=422
          • nihiru Re: Wsparcie artyleryjskie 26.08.05, 14:22
            I znowu będziesz udowadniać, że nie jesteś wielbłądem?
            Że też nie znudziła Ci się jeszcze ta walka z wiatrakami:)
            • kochanica-francuza Re: Wsparcie artyleryjskie 26.08.05, 14:52
              nihiru napisała:

              > I znowu będziesz udowadniać, że nie jesteś wielbłądem?

              > Że też nie znudziła Ci się jeszcze ta walka z wiatrakami:)

              A Tobie? Czyż siedzenie na tym forum nie jest walką z wiatrakami?;-)


          • feel_good_inc To mają być ładne feministki? 26.08.05, 15:01
            No daj spokój, nie pokazuj tu jakichś zakonserwowanych sześćdziesięciolatek :D Daj może jakieś przykłady nie dla gerontofila?

            BTW: gdzie napisałem, że nie ma ładnych feministek?
            • kochanica-francuza Re: To mają być ładne feministki? 26.08.05, 15:15
              feel_good_inc napisał:

              > No daj spokój, nie pokazuj tu jakichś zakonserwowanych sześćdziesięciolatek

              Agnieszka Graff urodziła się w 1970 roku, zatem ma lat 35.

              Kazimiera Szczuka w 1966, zatem 39.

              Są więc MŁODSZE od wielu sławnych włoskich aktorek, w tym również od Moniki
              Bellucci, na widok której naszemu johnny`emu opada szczęka wraz z kalesonami.
              • feel_good_inc Re: To mają być ładne feministki? 26.08.05, 15:51
                kochanica-francuza napisała:
                > Agnieszka Graff urodziła się w 1970 roku, zatem ma lat 35.
                > Kazimiera Szczuka w 1966, zatem 39.
                > Są więc MŁODSZE od wielu sławnych włoskich aktorek, w tym również od Moniki
                > Bellucci, na widok której naszemu johnny`emu opada szczęka wraz z kalesonami.

                Ja nie jestem Johnny :D
                A co można zrobić z aktorki z pomocą stylisty i Photoshopa wiem znacznie lepiej, od kiedy sam zacząłem się nim bawić ;)
                Moim osobistym wzorem jest Sigourney Weaver, która daje radę i bez Photoshopa :D
        • feel_good_inc Pudło :P 26.08.05, 15:43
          nihiru napisała:
          > Taktownie pominę stwierdzenie, że "feministki są nieatrakcyjne"....
          >
          > Wiesz, to że dla Ciebie jedynym kryterium oceny człowieka jest uroda to
          > naprawdę żaden powód do chwalenia się publicznie.

          Doprawdy uwielbiam, kiedy imputuje mi się stwierdzenia tego typu. Napisałem, że feministki są nieatrakcyjne, a i owszem. Mentalnie. A teraz spróbuj przeczytać mój poprzedni tekst ZE ZROZUMIENIEM i wtedy formułować sądy.

          > Ja rozumiem, że biologia, feromony, podświadome ocenianie płodności itd. ale -
          > na litość boską - mamy jeszcze rozum, z którego powinniśmy korzystać.

          No popatrz, nigdy bym nie pomyślał! :D

          > Nie mam pretensji do facetów, że się oglądają za ładnymi kobietami. Mam
          > pretensję, że nazbyt często na ich urodzie poprzestają. Nieważne poglądy,
          > charakter, pragnienia, ważne że atrakcyjnie wygląda w mini!
          > Na wypadek gdybyś jeszcze nie zrozumiał: na pewnym etapie znajomości z kobietą
          > dla mężczyzny powinny stawać się coraz ważniejsze niefizyczne jej cechy.
          > A przez "pewien etap" rozumiem - zaraz po przywitaniu:).

          No to teraz zadajmy sobie jeszcze pytanie, z kim znajomość dojdzie do etapu "po przywitaniu"? Z osobą bardziej, czy mniej atrakcyjną fizycznie? I tu właśnie dochodzimy do etapu, na którym biologia wchodzi w drogę różnym dziwnym teoriom. Naturalne jest to, że chcemy się otaczać osobami atrakcyjnymi fizycznie. Jest to też bardzo poważny czynnik przy wybieraniu partnera seksualnego. Pierwsze wrażenie w dużej mierze buduje nam wizerunek drugiej osoby.
          Nie znaczy to bynajmniej, że osoba mniej atrakcyjna fizycznie, ale za to obdarzona przymiotami ducha nie może być nam dużo bliższa od atrakcyjnej fizycznie, ale uboższej duchem. Zwłaszcza, jeżeli mówim o partnerze "długodystansowym". W końcu ile można żyć dupą?
          • nihiru Re: Pudło :P 26.08.05, 15:58
            Po pierwszej części Twojej odpowiedzi już, już miałam się ze skruchą przyznać
            do nadinterpretacji, kiedy przeczytałam część drugą i wychodzi mi że jednak
            miałam rację!

            No bo skoro piszesz
            > No to teraz zadajmy sobie jeszcze pytanie, z kim znajomość dojdzie do
            etapu "po> przywitaniu"? Z osobą bardziej, czy mniej atrakcyjną fizycznie? I tu
            właśnie d> ochodzimy do etapu, na którym biologia wchodzi w drogę różnym
            dziwnym teoriom. > Naturalne jest to, że chcemy się otaczać osobami
            atrakcyjnymi fizycznie. Jest t> o też bardzo poważny czynnik przy wybieraniu
            partnera seksualnego. Pierwsze wra> żenie w dużej mierze buduje nam wizerunek
            drugiej osoby.

            to dla mnie oznacza to wprost, że z osobą nieatrakcyjną (dla Ciebie) nie
            dojdziesz nawet do etapu "po przywitaniu". W związku z tym, to, że przyznajesz,
            że osoba mniej atrakcyjna mogłby być Ci bliższa niż atrakcyjna, nie ma żadnego
            znaczenia praktycznego, bo przecież mając takie poglądy nie poznasz tej osoby
            na tyle, żeby się o tym przekonać.

            A jeszcze co do "mentalnej nieatrakcyjności" feministek związanej z ich
            narzekaniem na facetów, to więcej niż narzekających feministek jest facetów
            narzekających na kobiety: że głupie, że histeryczne i różna takie. I jakoś
            kobiety z nimi wytrzymują.
            • feel_good_inc Re: Pudło :P 26.08.05, 17:04
              nihiru napisała:
              > Po pierwszej części Twojej odpowiedzi już, już miałam się ze skruchą przyznać
              > do nadinterpretacji, kiedy przeczytałam część drugą i wychodzi mi że jednak
              > miałam rację!

              To zdanie jest na tyle obłudne, że prawie zdołałem w nie uwierzyć :D

              > No bo skoro piszesz
              > > No to teraz zadajmy sobie jeszcze pytanie, z kim znajomość dojdzie do
              > etapu "po> przywitaniu"? Z osobą bardziej, czy mniej atrakcyjną fizycznie?
              > I tu
              > właśnie d> ochodzimy do etapu, na którym biologia wchodzi w drogę różnym
              > dziwnym teoriom. > Naturalne jest to, że chcemy się otaczać osobami
              > atrakcyjnymi fizycznie. Jest t> o też bardzo poważny czynnik przy wybierani
              > u
              > partnera seksualnego. Pierwsze wra> żenie w dużej mierze buduje nam wizerun
              > ek
              > drugiej osoby.
              >
              > to dla mnie oznacza to wprost, że z osobą nieatrakcyjną (dla Ciebie) nie
              > dojdziesz nawet do etapu "po przywitaniu". W związku z tym, to, że przyznajesz,
              > że osoba mniej atrakcyjna mogłby być Ci bliższa niż atrakcyjna, nie ma żadnego
              > znaczenia praktycznego, bo przecież mając takie poglądy nie poznasz tej osoby
              > na tyle, żeby się o tym przekonać.

              To co oznacza dla mnie, a co dla Ciebie to chyba rzeczywiście dwie różne sprawy. Dla mnie jest jak najbardziej naturalne, że szukam kontaktu z "kobietami płci przeciwnej", odpowiadającym mojemu szeroko pojętemu ideałowi urody. Mam wśród nich dokładnie taką samą szansę na znalezienie osoby atrakcyjnej psychicznie co wśród tych, które mi się nie podobają.
              Poza tym chyba zapominasz, że spotykamy ludzi nie tylko na gruncie towarzyskim.

              > A jeszcze co do "mentalnej nieatrakcyjności" feministek związanej z ich
              > narzekaniem na facetów, to więcej niż narzekających feministek jest facetów
              > narzekających na kobiety: że głupie, że histeryczne i różna takie. I jakoś
              > kobiety z nimi wytrzymują.

              Zdarzają się też mężczyźni wytrzymujący z feministkami. I o czym to niby świadczy? Że są odstępstwa od normy? Pewnie, że są.
        • Gość: Bleman Re: Wsparcie artyleryjskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.05, 00:57
          > Na wypadek gdybyś jeszcze nie zrozumiał: na pewnym etapie znajomości z kobietą
          > dla mężczyzny powinny stawać się coraz ważniejsze niefizyczne jej cechy.

          Projekcja!!

          Mezczyzni inaczej mysla niz kobiety.
          Dlatego wciskanie mezczyzna kobiecego sposoby myslenia jest bez sensu,kobiety w
          duzej(znacznie wiekszej niz mezczyzni) mierze zwracaja uwage na intelekt ,
          charakter itd.
      • margot_may Re: Wsparcie artyleryjskie 27.08.05, 01:05
        ja dziękuję za takie wsparcie.



    • ziemiomorze Przeglad feministycznych punktow widzenia na temat 26.08.05, 18:01
      Tu:
      www.oska.org.pl/articles.php?topic=21
      Szczegolnie dla tych kroliczkow, ktore ciagle czuja sie slabo w tematyce
      feministycznej,
      • ziemiomorze Tak, zeby zanecic 26.08.05, 18:06
        Bratkowska:

        "Makijaż jako strażnik"

        "Broni powierzchni mojej twarzy przed Potworem. Gdyż czasem zdarza się, że w
        lustrze odwiedza mnie Monstrum. Trudno powiedzieć, skąd przychodzi. Najpewniej
        jednak z wewnątrz. "Jedyna Okrutna Prawda o Twojej Wrodzonej Brzydocie" - tak
        mi się uprzejmie przedstawia i recytuje szybko tajemnicze zalecenie: "Torebkę
        papierową na głowę włóż i wolnym ruchem czołgaj się w kierunku najbliższego
        klasztoru". A ja zawsze mu wierzę. Uciekam od lustra, by wylać kwartę
        histerycznych łez w poduszkę i przekląć rodziców, którzy nie raczyli wykonać
        badań prenatalnych."
        • ggigus hej Ziemiomorze 26.08.05, 21:29
          fajny tekts, mozesz podac mi zrodla? (Bratkowska malo mi mowi)
          • ziemiomorze Link dwa posty wyzej n/t 30.08.05, 02:00
      • margot_may Re: Przeglad feministycznych punktow widzenia na 26.08.05, 19:05
        czy mogę się spytać co dokładnie sprawiło, że uważasz, iz słabo się czuję w
        owej tematyce? tak z ciekawości pytam.
        • ziemiomorze Re: Przeglad feministycznych punktow widzenia na 26.08.05, 19:55
          Nienienie - 'kroliczku' mowie tylko do jednej osoby na tym forum, i to nie do
          Ciebie :-)
          • margot_may Re: Przeglad feministycznych punktow widzenia na 26.08.05, 20:04
            hmm, a wolno spytać do kogo?
    • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 18:27
      chcę jeszcze raz zauwazyć, że moich dywagacji nie pisałam z punktu widzenia
      feministki.
      poza tym proszę o chwilę cierpliwości, na posty odpowiem.
    • ziemiomorze Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 20:13
      E, ja tego tak nie czuje.
      Nie ma 'problemu z byciem ladna' - mi sie wydaje, ze znakomita wiekszosc ludzi
      chce byc ladna, i nic w tym zlego przeciez.

      Problem w tym, co sie za 'ladnosc' uwaza.
      40 lat temu np. cellulitis nie byl problemem - na jednej z sesji
      fotograficznych legendarnej MM widac, ze miala kalafiory, co w niczym jej nie
      przeszkadzalo pozostawac symbolem seksu. Dzis, jak mozna wyczytac w
      pisemkach, 'na cellulit mozna nawet umrzec'. Tak samo 'mozna umrzec' z powodu
      wlosow na nogach czy braku bucikow na obcasach. 'Mozna umrzec', bo skora nie
      wyglada tak, jak ta u 13-toletnich modelek, reklamujacych krem na zmarszczki,
      bo nie ma sie niedowagi, wiecznie jedrnego i duzego biustu itd.

      Ideal pieknosci jest niedoscigniony - kobieta, ktora chce uchodzic za
      atrakcyjna, musi poswiecic temu mnostwo czasu, pieniedzy i energii. Jesli jest
      starsza - musi tez zdecydowac sie na bol operacji kosmetycznych.

      I dla mnie to jest granat: zeby kobieta mogla uznac sie za atrakcyjna, musi
      swoje cialo zmieniac, tresowac, ukrywac, katowac - a to nie ma nic wspolnego z
      miloscia,
      • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 20:16
        dla mnie to wszystko jest problemem, ale tylko wtedy, gdy kobieta poddaje się
        temu, a potem kwęka i narzeka, że musi się tyle nastarać, żeby być
        kobietą... :))
        • ziemiomorze Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 22:13
          Obawiam sie, ze to nie jest takie proste.
          Wyobrazam sobie, ze kiedy skonczysz 45 lat, gladkie buzie modelek moga Cie
          jednak lekko frustrowac - zwlaszcza, kiedy wspomniane juz nastolatki beda
          reklamowac wspomniane kremy, po ktorych zmarszczki znikaja. Kiedy dopadnie Cie
          cellulit, podejrzewam, bedziesz miala lekkie opory przed wyjsciem na plaze w
          kostiumie, i tak samo mozesz sie wstydzic obwislego po karmieniu dzieci biustu.
          Nie zalozysz koszulki z krotkimi rekawami nie wydepilowawszy pach, pryszcz
          ukryjesz pod zielonym korektorem itd.

          A, jak podpowiedzial mi przed chwila pewien mezczyzna, najwiekszym problemem
          kobiet z uroda nie jest 'czy maja prawo do bycia brzydkimi', czy 'co to jest
          uroda', ale jej rola w ocenie _calej_ kobiety,
          • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 26.08.05, 23:24
            ziemiomorze napisała:

            > Obawiam sie, ze to nie jest takie proste.
            > Wyobrazam sobie, ze kiedy skonczysz 45 lat, gladkie buzie modelek moga Cie
            > jednak lekko frustrowac - zwlaszcza, kiedy wspomniane juz nastolatki beda
            > reklamowac wspomniane kremy, po ktorych zmarszczki znikaja. Kiedy dopadnie
            Cie
            > cellulit, podejrzewam, bedziesz miala lekkie opory przed wyjsciem na plaze w
            > kostiumie, i tak samo mozesz sie wstydzic obwislego po karmieniu dzieci
            biustu.
            > Nie zalozysz koszulki z krotkimi rekawami nie wydepilowawszy pach, pryszcz
            > ukryjesz pod zielonym korektorem itd.

            oczywiście nie mogę tego wykluczyć, ale to już osobista sprawa każdej z nas.
            • ziemiomorze Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 30.08.05, 02:24
              margot_may napisała:
              > oczywiście nie mogę tego wykluczyć, ale to już osobista sprawa każdej z nas.

              A skad!
              Kilkaset lat temu cellulitowe i mocno pulchne cialo bylo uwazane za wyjatkowo
              urodziwe (i jest do dzis w niektorych panstwach azjatyckich np), w wielu
              rejonach Afryki obwisly niemal do pepka biust nie razi nikogo, tak samo jak
              zmarszczki. To nie jest 'osobista sprawa kazdej z nas', tylko kwestia
              restrykcyjnej i infantylnej kultury, ktora uciekajac od niewygodnych tematow
              (starzenie sie, smierc, wykluczenie), nakazuje tresure ciala.

              Mozna oczywiscie uznac, ze w codziennym chodzeniu na silownie czy stosowaniu
              restrykcyjnego systemu odzywiania sie nie ma nic zlego, bo prowadzi do zdrowia -
              tyle, ze kobiety robia to nie dla zdrowia przeciez. Choroby, zwiazane z
              patologicznym stosunkiem do wlasnego wygladu (anoreksja, bulimia, BED) szerza
              sie coraz powszechniej, a to sa _smiertelne_ choroby - co siodma ofiara
              anoreksji umiera!

              Pare lat temu zaobserwowalam, jak moja przyjaciolka przyglada sie swojej
              poltorarocznej coreczce, dokazujacej w kapieli. Matka krzywila sie z niesmakiem
              patrzac na wlasne dziecko... Spytalam, co sie stalo. Odpowiedz
              brzmiala 'popatrz, jaka ona gruba, nogi ma grube i brzuch jak beben, moze
              zaprowadzic ja do lekarza, zeby jej jakas diete przepisal?'. Zaznaczam, ze
              dzieciak byl jak najbardziej w normie, a urocze faldki tu i tam byly wynikiem
              ciagle 'za duzej' skory.

              Jesli matka czuje obrzydzenie do ciala dziecka...

              Zeby zasluzyc na uwage, uznanie i, jak sie okazuje - milosc najblizszych nawet
              male dziewczynki ucza sie dbac o wyglad. Dobra kobieta to ladna kobieta -
              obojetnie od tego, co mysli o sobie, ile obrzydzenia do samej siebie stoi za
              wlasciwym wygladem. 'Sukces osiagaja piekne' powtarzaja sobie rzygajace w
              toaletach nastolatki albo te, ktore zbieraja na operacje kosmetyczne. 'Pokocham
              siebie, kiedy juz bede ladna',
              • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 03:15
                restrykcyjnej i infantylnej kultury, ktora uciekajac od niewygodnych tematow
                > (starzenie sie, smierc, wykluczenie), nakazuje tresure ciala.


                Ale ta sama kultura nakazuje : tresure umyslu, konkurencje, ciagle ulepszanie
                sie pod kazdym wzgledem.


                > patrzac na wlasne dziecko... Spytalam, co sie stalo. Odpowiedz
                > brzmiala 'popatrz, jaka ona gruba, nogi ma grube i brzuch jak beben, moze
                > zaprowadzic ja do lekarza, zeby jej jakas diete przepisal?'. Zaznaczam, ze
                > dzieciak byl jak najbardziej w normie, a urocze faldki tu i tam byly wynikiem
                > ciagle 'za duzej' skory.

                Niech lepiej kolezanka do psychologa pojdzie a potem niech sie douczy i poczyta
                troche o dzieciach.
                Takie gadanie wynika z braku wiedzy i ze zwyklej glupoty a nie z naszej
                kultury/popkultury.

                > wlasciwym wygladem. 'Sukces osiagaja piekne' powtarzaja sobie rzygajace w
                > toaletach nastolatki albo te, ktore zbieraja na operacje kosmetyczne. 'Pokocham

                Ale taka jest prawda.
                Ładniejsi ludzie lepiej zarabiaja, szybciej awansuja itd.
                Nawet w armii badrziej atletyczni, mescy zołnierze sa czesciej promowani na
                dowodcow.(i czesto okazuja sie dobrymi dowodcami, wlasnie dzieki byciu motywanym
                ze strony grupy)

                Kanony urody zawsze istnialy i zawsze istniec beda.
                W kazdej kulturze jakies sa, czy to wydluzanie szyi, zmniejaszanie stop,
                powiekszanie biustu, duze posladki, jasna cera itd.
                Mezczyzn tez obowiazuja kanony, czy to umiesniony macho, wasaty sarmata, 18
                wieczny fircyk, czy zniewiescialy metroseksualista.

                Prawda jest ,ze mezczyzni mniej pracy poswiecaja swojemu cialu, ale jest to w
                pelni uzasadnione. Kobiety poprostu nie przywiazuja tak duzej wagi do wygladu
                partnera jak to czynia mezczyzni.
                • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 30.08.05, 03:20
                  > Prawda jest ,ze mezczyzni mniej pracy poswiecaja swojemu cialu, ale jest to w
                  > pelni uzasadnione. Kobiety poprostu nie przywiazuja tak duzej wagi do wygladu
                  > partnera jak to czynia mezczyzni.

                  wiesz co to ciężki przypadek ataku śmiechu? mnie się własnie przytrafił...
                  • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 03:35
                    Ale taka jest prawda, kobiety znacznie szybciej przestaja interesowac sie(na
                    rzecz innych cech) wygladem partnera.
                    • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 30.08.05, 03:45
                      właśnie, że nie. kobiety od razu oceniają faceta i jeśli wygląda jak złamas i
                      nie jest zadbany, to nie pakują się w taką znajomość. no chyba, że facet ma
                      forsę, albo jest naprawdę interesujący. wtedy starają się same ubrać go
                      porządniej, wyprawiają do fryzjera, uwżywają pretekstów: może byś kochanie
                      uprawiał jakiś sport albo coś, bo to dobre dla zdrowia. itp.
                      żeby mogły się z nim pokazać w towarzystwie. :)
                      • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 04:00
                        > właśnie, że nie. kobiety od razu oceniają faceta i jeśli wygląda jak złamas i
                        > nie jest zadbany, to nie pakują się w taką znajomość. no chyba, że facet ma

                        No wlasnie, kobiety zwracaja uwage nie na fizyczny wyglad tylko na oznaki
                        statusu. Odwrotnie niz mezczyzni.

                        Dla mezczyzny piekna 18 letnia dziewczyna , ubrana w szmaty i umorusana błotem
                        bedzie bardziej atrakcyjna niz super zadbana 40 latka ;-)
                        • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 30.08.05, 04:12
                          mój drogi, przeciez, gdyby nie przywiązywały dużej wagi do wyglądu, to nie
                          robiłyby tych wszystkich sztuczek, o których pisałam.
                          to, że kobiety decydują się jednak być ze "załamasami" nic nie znaczy. wazne
                          jest to, że próbują ich upiększyć.

                          • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 12:31
                            Chodzi mi o to ,ze kobiety upiekszaja sie poprzez operacje plastyczne, makijaż,
                            odchudzanie itd. czyli staraja sie ulepszyc swoj wyglad fizyczny, ciało.

                            Mezczyzni natomiast wabia kobiety poprzez stroj itd.

                            > to, że kobiety decydują się jednak być ze "załamasami" nic nie znaczy. wazne
                            > jest to, że próbują ich upiększyć.

                            No wlasie staraja sie aby wygladali na wyzej postawionych w hierarchi spolecznej
                            niz są.
                • abaddon_696 Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 30.08.05, 03:23
                  > Ale ta sama kultura nakazuje : tresure umyslu, konkurencje, ciagle ulepszanie
                  > sie pod kazdym wzgledem.

                  Mam dziwne wrażenie, że ta kultura nie jest zbyt mocno zakorzeniona, bo gdyby
                  tak było, to byłyby same narcyzy i "laski", a tak przecież nie jest:(((

                  > Prawda jest ,ze mezczyzni mniej pracy poswiecaja swojemu cialu, ale jest to w
                  > pelni uzasadnione. Kobiety poprostu nie przywiazuja tak duzej wagi do wygladu
                  > partnera jak to czynia mezczyzni.

                  Bzdura. Typowa seksistowska wymówka. Nie ma żadnych dowodów, że kobiety
                  przywiązują mniejszą wagę do wyglądu partnera niż mężczyźni. Skoro oczekujesz,
                  że kobiety się będą upiększać dla Ciebie, to i sam się "uprzystajniaj" dla nich.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 03:45
                    > Mam dziwne wrażenie, że ta kultura nie jest zbyt mocno zakorzeniona, bo gdyby
                    > tak było, to byłyby same narcyzy i "laski", a tak przecież nie jest:(((

                    Wez pod uwage cechy genetyczne.
                    Oczywistym jest ,ze wiekszosc "lepszych" genetycznie osobnikow bedzie
                    rozmnazala sie z rownie dobrymi partnerami.
                    Dla tych gorszych pozostaje genetyczna 2 liga.

                    P.S.
                    Kultura nie determinuje w 100% zachowan ludzi.

                    > > Prawda jest ,ze mezczyzni mniej pracy poswiecaja swojemu cialu, ale jest
                    > to w
                    > > pelni uzasadnione. Kobiety poprostu nie przywiazuja tak duzej wagi do wyg
                    > ladu
                    > > partnera jak to czynia mezczyzni.
                    >
                    > Bzdura. Typowa seksistowska wymówka. Nie ma żadnych dowodów, że kobiety
                    > przywiązują mniejszą wagę do wyglądu partnera niż mężczyźni. Skoro
                    oczekujesz,
                    > że kobiety się będą upiększać dla Ciebie, to i sam się "uprzystajniaj" dla
                    nich

                    Kobiety maja zupelnie inne strategie prokreacyjne niz mezczyzni.
                    Ba! ta sama kobieta na przstreni dosyc krotkiego czasu moze miec diametralnie
                    inne upodobania co do wygladu partnera.

                    Kobiety zwracaja w znacznej mierze uwage na te elmenty wylgadu(rowniez stroju)
                    partnera swiadczace o jego statusie spolecznym.

                    P.S.
                    Nie napisalem nigdzie ,ze kobiety nie zwracaja uwagi na wyglad, poprostu jest
                    on dla nich mniej wazny(przez znaczna czesc miesiaca ;-) ) niz dla mezczyzn.
                    • abaddon_696 Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 30.08.05, 03:59
                      > Kobiety maja zupelnie inne strategie prokreacyjne niz mezczyzni.
                      > Ba! ta sama kobieta na przstreni dosyc krotkiego czasu moze miec diametralnie
                      > inne upodobania co do wygladu partnera.

                      Kurcze, a ja naiwny myślałem, że kobiety szukają partnera pod kątem związku a
                      nie prokreacji...
                      Ciężko z Tobą dyskutować, jak Ty cały czas przypisujesz działania człowieka
                      zwierzęcemu instynktowi...
                      Pozdrawiam
                      • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 04:06
                        > Kurcze, a ja naiwny myślałem, że kobiety szukają partnera pod kątem związku a
                        > nie prokreacji...

                        No wlasnie kobieta poszukuje raz partnera pod katem zwiazku(stabilnego, o
                        wysokim statusie społecznym ktory zapewni bezpieczenstwo dla niej i dzieci) a
                        raz partnera ktory ma jej "zrobic" dzieci(napakowanego testosteronem ,
                        doskonalego genetycznie samca), w wiekszosci wypadkow ci partnerzy to jedna
                        osoba(ze wzgledow na kontr strategie mezczyzn oraz uwarunkowania kulturowe).

                        Zachowania ludzi to tylko ucywilizowanie instynktow, umycie ich i ubranie. ;-)
                        • ziemiomorze Alleluja, 30.08.05, 15:16
                          Gość portalu: Bleman napisał(a) najpierw:
                          > Kobiety maja zupelnie inne strategie prokreacyjne niz mezczyzni.
                          > Ba! ta sama kobieta na przstreni dosyc krotkiego czasu moze miec diametralnie
                          > inne upodobania co do wygladu partnera.
                          >
                          > Kobiety zwracaja w znacznej mierze uwage na te elmenty wylgadu(rowniez
                          stroju)
                          > partnera swiadczace o jego statusie spolecznym.
                          ...
                          > Nie napisalem nigdzie ,ze kobiety nie zwracaja uwagi na wyglad, poprostu jest
                          > on dla nich mniej wazny(przez znaczna czesc miesiaca ;-) ) niz dla mezczyzn.

                          A potem:

                          > No wlasnie kobieta poszukuje raz partnera pod katem zwiazku(stabilnego, o
                          > wysokim statusie społecznym ktory zapewni bezpieczenstwo dla niej i dzieci) a
                          > raz partnera ktory ma jej "zrobic" dzieci(napakowanego testosteronem ,
                          > doskonalego genetycznie samca), w wiekszosci wypadkow ci partnerzy to jedna
                          > osoba(ze wzgledow na kontr strategie mezczyzn oraz uwarunkowania kulturowe).
                          >
                          > Zachowania ludzi to tylko ucywilizowanie instynktow, umycie ich i ubranie. ;-)

                          Bardzo fajnie, ze nareszcie ktos powiedzial mi kim jestem i czego chce.

                          PS Sytuacja zywcem jak z reklamy proszku do prania, w ktorej odziany w garniak
                          specjalista wyjasnia zachwyconej gospodyni domowej, ktory proszek jest dla niej
                          najlepszy :-)
                          • snegnat Re: Alleluja, 30.08.05, 17:46
                            > Bardzo fajnie, ze nareszcie ktos powiedzial mi kim jestem i czego chce.
                            >
                            > PS Sytuacja zywcem jak z reklamy proszku do prania, w ktorej odziany w garniak
                            > specjalista wyjasnia zachwyconej gospodyni domowej, ktory proszek jest dla niej
                            >
                            > najlepszy :-)

                            Taka sama sytuacja zachodzi gdy kobiety mówią, że facet to tylko na wygląd
                            patrzy. Żadna kobieta nigdy nie była facetem, ale z chęcią mówi co nam
                            (mężczyzną) najbardziej się podoba.
                            Może najwyższy czas rozpatrywać wszystko indywidualnie? Są mężczyźni, dla
                            których najważniejsze jest to żeby kobieta ładnie wyglądała, ale są też tacy,
                            którzy przede wszystkim chcą mieć o czym pogadać z partnerką. To samo tyczy się
                            kobiet.

                            Pozdrawiam:)
                            • ziemiomorze Re: Alleluja, 30.08.05, 23:15
                              snegnat napisał:

                              > Może najwyższy czas rozpatrywać wszystko indywidualnie? Są mężczyźni, dla
                              > których najważniejsze jest to żeby kobieta ładnie wyglądała, ale są też tacy,
                              > którzy przede wszystkim chcą mieć o czym pogadać z partnerką. To samo tyczy
                              się
                              > kobiet.

                              E, mi stale sie wydaje, ze to nie jest albo-albo. Rozne sa idealy piekna po
                              prostu - znam faceta, ktoremu ladne wydaja sie tylko te, ktore dla innych sa
                              nieatrakcyjne. Nietypowy taki.

                              A co do utrzymywania 'terroru piekna' - tak samo winne sa same kobiety. Nikt
                              tak gruntownie nie potrafi obrobic wiekszego niz zazwyczaj tylka przyjaciolki
                              czy niedokladnie wydepilowanych pach, jak pewien typ plotkar,
                          • Gość: Bleman Re: Alleluja, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 21:04
                            Rozumiem ,ze podwazasz duza czesc dorobku psychologii i seksuologii ?

                            P.S.
                            Rozumeisz co to jest instynkt ?
                            Wiesz co to statystyka ?
                    • Gość: Katia Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 19:01
                      Kobiety maja zupelnie inne strategie prokreacyjne niz mezczyzni.
                      blablabla.

                      Czy ty uważasz, ze ludzie patrzą, względnie powinii patrzeć, na innych tylko pod
                      kątem prokreacji??
                      Jasne, wiele można wytłumaczyć strategią doboru, ale, na boga, nie wszystko!!!
                      Jestesmy homo sapiens, mamy XXI wiek!!! czyli, że co, swoją partnerke (żonę)
                      będziesz "wybierał" z myslą o tym jakie dzieci "ci" urodzi??
                      • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.05, 19:58
                        > będziesz "wybierał" z myslą o tym jakie dzieci "ci" urodzi??

                        Podświadomie napewno.
                • ziemiomorze Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 30.08.05, 14:59
                  Gość portalu: Bleman napisał(a):

                  > Ale ta sama kultura nakazuje : tresure umyslu, konkurencje, ciagle ulepszanie
                  > sie pod kazdym wzgledem.

                  Och, gdyby tak bylo!
                  Ta kultura podtyka raczej intelektualno-emocjonalne fast-foody w rodzaju
                  reality shows. Konkurencja wystepuje w niektorych srodowiskach pracowniczych i -
                  najczesciej - nie ma nic wspolnego z ulepszaniem sie, ale z podkladaniem swin
                  i silnymi lokciami.
                  A co do 'tresowanego umyslu' - to ja jakos wole taki, ktory chadza bez smyczy.

                  > Niech lepiej kolezanka do psychologa pojdzie a potem niech sie douczy i
                  poczyta
                  > troche o dzieciach.
                  > Takie gadanie wynika z braku wiedzy i ze zwyklej glupoty a nie z naszej
                  > kultury/popkultury.

                  Jakies 40 lat temu grube dziecko uchodzilo za zdrowe.
                  Wspolczesnie o dietach rozmawiaja miedzy soba juz 5-latki, a 7-latkom zdarza
                  sie je stosowac. Calkiem normalny odruch nasladowania mamy - tyle, ze prowadzi
                  do paranoi.

                  > Ale taka jest prawda.
                  > Ładniejsi ludzie lepiej zarabiaja, szybciej awansuja itd.
                  > Nawet w armii badrziej atletyczni, mescy zołnierze sa czesciej promowani na
                  > dowodcow.(i czesto okazuja sie dobrymi dowodcami, wlasnie dzieki byciu
                  motywany
                  > m
                  > ze strony grupy)

                  To ja moze uparcie powtorze: ideal pieknosci jest wspolczesnie wysrubowany
                  wyjatkowo wysoko. Ideal pieknosci, ktory atakuje zewszad ma wiecznie najwyzej
                  18 lat, harmonijnie zbudowane cialo, gladka skore, jest tez swietnie
                  oswietlony, stylizowany przez pare godzin, a potem obrobiony komputerowo.
                  Nie istnieje.

                  > Kanony urody zawsze istnialy i zawsze istniec beda.
                  > W kazdej kulturze jakies sa, czy to wydluzanie szyi, zmniejaszanie stop,
                  > powiekszanie biustu, duze posladki, jasna cera itd.
                  > Mezczyzn tez obowiazuja kanony, czy to umiesniony macho, wasaty sarmata, 18
                  > wieczny fircyk, czy zniewiescialy metroseksualista.

                  Mhm.
                  Nie lubie licytacji typu 'kto ma wlasciwie gorzej', ale zapuszczanie wasow
                  chyba nie boli, praqwda? A wiesz, ile komplikacji moze powodowac operacja
                  powiekszania biustu?

                  > Prawda jest ,ze mezczyzni mniej pracy poswiecaja swojemu cialu, ale jest to w
                  > pelni uzasadnione. Kobiety poprostu nie przywiazuja tak duzej wagi do wygladu
                  > partnera jak to czynia mezczyzni.

                  Fajnie, ze wiesz, co mysla kobiety lepiej od kobiet. Ja tam do wygladu faceta
                  przywiazuje wage ogromna.
      • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.05, 01:13
        Co ciekawe wiekszosci mezczyzn modelki(te od ubran ;) sie nie podobaja, są
        przesadnie chude, wygladaja jak za przeproszeniem wyglodzeni chłopcy.

        Szanowne panie, licza sie proporcje a troche ciałka nie zaszkodzi ;-))

        P.S.
        Zatrudnianie nastolatek do reklam kremow przeciwzmarszczkowych to przesada ;)
        przyznam sie ze reklama z Andy Mcdowell(ciekawe ile miala operacji plastycznych,
        i jak dlugo ja grafik przerabial ;) jest bardziej wiarygodna.

        P.S.2
        czasem mam wrazenie ,ze czasopisma kobiece tworza kanony piekna w oderwaniu od
        gustow mezczyzn.
        • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 27.08.05, 01:21
          a jakie są gusta mężczyzn? to te tworzone w playboyu?
          • Gość: Bleman Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.05, 01:32
            Częsciowo tak, ale tez te tworzone w kinie.

            P.S.
            No nie powiesz mi ,ze np. Monica Belucci jest silikonowa laleczką ?
            • margot_may Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary 27.08.05, 01:34

              Gość portalu: Bleman napisał(a):

              > Częsciowo tak, ale tez te tworzone w kinie.
              >
              > P.S.
              > No nie powiesz mi ,ze np. Monica Belucci jest silikonowa laleczką ?

              nie powiem. monica jest boooska. pamiętam ją jeszcze z "dobermana".
            • Gość: Katia Re: przerzucanie sie granatem czyli problem stary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 19:09
              Monika Belucci jest niewątpliwie piękna kobieta. jest też niewątpliwie kobieta
              bardzo bogata, która ma do swojej dyspozycji:
              a) dietetyka,
              b) osobistego trenera
              c) chirirga plastycznego
              d) wizażystę
              e) niemal nieograniczone środki finansowe na zakup najnowocześniejszych
              specyfików do pielęgnacji ciała, makijażu
              f) mozliwosć ubierania sie u najlepszych projektantów mody

              Poza tym Monika Belucci jak czuje ze jest zmęczona praca, bierze sobie rok
              wakacji i spędza go w luksusowych rezydencjach na ...dbaniu o siebie.

              Czy jakakolwiek kobieta z twojego otoczenia może powiedzieć, ze ma do dyspozycji
              chociaż jeden z tych punktów??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka