margot_may
26.08.05, 04:25
świat...
zobligowana wątkiem asa streszczając maksymalnie przedstawiam problem, który
dzieli kobiety od dawna.
a mianowicie:
1. czym jest granat?
to problem z byciem ładną.
2. kto się nim przerzuca?
kobiety, które uważają się za feministki
oraz te, które nie uważają się za feministki.
3. jak wygląda owo przerzucanie?
otóż obie frakcje oskarżają wrogą stronę, iż ma ona "problem z byciem ładną".
mówiąc krótko:
nie-feministki mówią: boicie się swojej kobiecości. nie stracie się, by być
ładne, a jednoczesnie zazdrościcie tym ładnym.
feministki natomiast: boicie się być brzydkie, nie staracie się zrozumieć, że
kobiecość to nie tylko podobanie sie.
czyli, mówiąc jeszcze krócej, kobiety stosują między sobą taką nawalankę:
-wy macie problem z byciem ładną!
-nie, to wy macie problem!
4. dlaczego?
niefeministki- z poczucia własnej atrakcyjności czerpią satysfakcję i nie
podoba im się, że ktoś (feministki) słysząc takie dictum smieje im się w
twarz.
feministki- czerpią satysfakcję ze swobody we własnej atrakcyjności i irytuje
je, kiedy ktoś uważa to za kompleksy.
5. po co to wszystko moje panie?
-ośmieszanie innych kobiet wobec społeczeństwa
-umniejszanie ich poczucia własnej wartości
no cóż, kiedy kobiety prowadzą wojnę z kobietami (choćby tylko o trochę
inaczej pojmowaną kobiecość) można przypisać im tylko jeden cel...
bo wszak rywalizacja kobiet ma tylko jedno podłoże:
ZAGARNĄĆ NAJLEPSZEGO CHŁOPA.
-------------------------------------------------------------------
takiej zniewagi nie zniosę. ja chłopa nie szukam. juz nie mówiąc o
najlepszym. idę więc ułamać kawałek badyla i poszukam skrawka białej szmaty,
co by nią pomachać do niefeministek.
PAS, drogie panie. :))
PS. oczywiście, wiem, że feministki, tutaj na forum i wiele innych nie mają
problemu z byciem ładną. przedstawiłam całą sprawę jako osoba trzecia.
natomiast zakończenie jest już moje.