tad9
07.09.05, 17:54
-----na marginesie dyskusji "Wabienie"
Bronic chcę gwałciciela, tego najmocniej wykluczanego, najbardziej
znienawidzonego wśród feministycznych "Innych". Sam pomysł podjęcia takiej
obrony wyda się pewnie tutejszym paniom tak kuriozalny, że jego powstanie
przypiszą jednej z dwu przyczyn: uznają, że albo autor obrony dotknięty jest
taką czy inną dewiacją, albo też z takich czy innych powodów chce prowokować.
A jednak ... . Jakiś czas temu pojawił się tutaj wątek poświęcony pewnej
lesbijce-prostytutce, która za morderstwa popełnione na swoich klientach
skazana została na śmierć. Wątek pojawił się przy okazji filmu poświęconego
tej pani, filmu, w którym przedstawiono ją jako ofiarę społeczeństwa, którą
na drogę zbrodni popchnęły "warunki zewnętrzne" - krzywdzona i odrzucana
zaczęła w końcu zabijać. W tamtym wątku znalazły się panie, które uznały, że
wspomniane "czynniki zewnętrzne", jeśli nie usprawiedliwiają w pełni
morderczyni, to przynajmniej są czymś, co należy brać pod uwagę rozważając
jej przypadek. Zresztą, przenoszenie winy na społeczeństwo to zabieg dla
feministek dość zwyczajny. Kobiet - geniuszek jest tyle, co kot napłakał?
Winien jest system. Jakaś panienka zagłodzi się na śmierć - winien
jest "terror urody" fundowany kobietom przez współczesną cywlizację, itd,
itd. Sam gwałt też zyskał w ujęciu feministycznym wymiar "systemowy" -
opisany został jako narzędzie systemu służące utrzymywaniu kobiet w
poddaństwie. Gwałciciel pełni tu rolę funkcjonariusza patriarchatu
wymierzającego kobiecie karę, czy też przeprowadzającego akcję terrorystyczną
mającą zastraszyć zniewolone kobiety. Otóż, jeśli przyjmiemy tak "społeczny"
punkt widzenia, wina gwałciciela jeśli nie niknie, to przynajmniej zostaje w
części przynajmniej przeniesiona na "system". Kultura terroryzuje
kobiety "terrorem urody"? A czyś nie można powiedzieć, że terroryzuje
mężczyzn terrorem "seksu i przemocy"? A jeśli gwał jest narzędziem systemu,
to może gwałciciel nie tyle jest funkcjonariuszem, co częścią tego narzęfzia,
produktem, nie zaś wolnym podmiotem mogącym odpowiadać za swoje czyny?
Zastanówmy się, czy w przypadku gwałtu nie mamy aby do czynienia z dwiema
ofiarami, a nie z ofiarą i sprawcą, jak to najczęsciej widzą feministki.