IP: *.acn.waw.pl 03.10.02, 18:28
Od pewnego czasu czytam wypowiedzi Twoje i Twoich rozmówców. To bardzo
odświeżające dla osoby, która studia skończyła jakiś czas temu i od tamtej
powy żyje sobie zanurzona po uszy w sytym mieszczańskim
samozadowoleniu.Jednak chociaż mój światek jest hermetyczny, Wasz chyba
jeszcze bardziej. Obracacie się w sferze idei. To tak jakbyście wyciągali
wysokie C w sytuacji gdy większość ludzi nie potrafi zaśpiewać czysto "wlazł
kotek na płotek". Nic w tym złego, sama uważam ,że nie ma takiej sytuacji
życiowej, w której przywołanie ducha śp. Hegla byłoby nie na miejscu. Ale
feminizm to nie tylko idea - to samo życie. Trudno przeczyć faktom. Szklany
sufit istnieje - to jest fakt. Opresjonowane kobiety żyją - to też fakt.
Żyją też ludzie, którzy z niewiadomych przyczyn uważają, że powinni mieć
wpływ na to ile ja mam dzieci.Otacza nas nieuporządkowana rzeczywistośc, w
której każda z nas miota się pomiędzy świadomością, jak powinno być a tym,
jak, niestety, w rzeczywistości jest. Rozważania o istocie feminizmu są
celowe jedynie w sytuacji kiedy następnym krokiem ma być wprowadzenie jej
pod strzechy. Ktoś tu na tym forum pytał, gdzie się podziały feministki. No
więc to na przykład ja.
Obserwuj wątek
    • Gość: Maciej Re: Do Zuli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 00:24
      Gość portalu: EWOK napisał(a):

      > Trudno przeczyć faktom. Szklany
      > sufit istnieje - to jest fakt.

      O ile wiem, metafora szklanego sufitu służy za zobrazowanie ograniczonym do
      pewnego pułapu możliwości awansu. Jeśli tak rozumiesz "szklany sufit", to
      znaczy, że ignorujesz fakty. Kobieta w tym kraju była premierem (kiepskim co
      prawda), szefową banku centralnego, rzecznikiem praw obywatelskich, kobiety są
      ministrami... Gdzie ten "szklany sufit"? Fakty jakoś przeczą Twojej wizji
      świata.

      > Opresjonowane kobiety żyją - to też fakt.

      To dobrze, że żyją... Wielu opresjonowanych mężcyzn już nie żyje - to też fakt.

      > Żyją też ludzie, którzy z niewiadomych przyczyn uważają, że powinni mieć
      > wpływ na to ile ja mam dzieci.

      Wyobraż sobie, że ja mam jeszcze gorzej... Są ludzie, którzy probowali
      zniechęcić mnie do uprawiania mojego zawodu. Wiem, że żyją ludzie, którzy
      uważają, że powinni wejść w posiadanie mojej własności... A co maja powiedzieć
      biedni Amerykanie na fakt, że są na świecie ludzie, którzy uważają, że mają
      prawo ich zabijać? Ale Ty oczywiście uważasz, że TWOJA STRASZNA OPRESJA,
      polegająca tylko na tym, że ktoś sobie coś tam myśli - JEST NAJGORSZA, i jest
      dowodem dyskryminacji kobiet. Czy należy ustawowo zabronić ludziom myśleć o
      tym, co kobiety powinny - by nie stresować tym biednych feministek?

      > Otacza nas nieuporządkowana rzeczywistośc, w
      > której każda z nas miota się pomiędzy świadomością, jak powinno być a tym,
      > jak, niestety, w rzeczywistości jest.

      To bardzo odkrywcza myśl. Jak świat światem, rzeczywistość nie spełnia
      oczekiwań. Nie jest taka, jak być powinna... Od czasów Arystotelesa, gdy
      narodziła się nauka, próbujemy tą rzeczywistośc porządkować rozumowo, ale
      niestety, ta droga wydaje się nie mieć końca. Czy fakt, że rzeczywistość
      pozostaje nieuporządkowana i nie spełnia oczekiwań, jest dla Ciebie dowodem
      dyskryminacji kobiet?

      > Rozważania o istocie feminizmu są
      > celowe jedynie w sytuacji kiedy następnym krokiem ma być wprowadzenie jej
      > pod strzechy.

      Przeciwnie. Rozważania o feminizmie są jeszcze bardziej celowe, jeśli następnym
      krokiem będzie wyrzucenie tej ideologii na śmietnik historii.

      > Ktoś tu na tym forum pytał, gdzie się podziały feministki. No
      > więc to na przykład ja.

      Witaj serdecznie! A mozna wiedzieć, na czym polega Twój feminizm? Tylko proszę
      nie pisz ogólników w rodzaju "f. to stan umysłu i znak zapytania stawiany
      kulturze", bo:
      1. to już wiemy;
      2. taka definicja do feminizmu wprawdzie pasuje, ale jeszcze bardziej pasuje do
      schizofrenii.
      Pozdrawiam -
      • Gość: soso do Macieja IP: 195.41.66.* 04.10.02, 08:37


        A mi sie wydaje, ze nie jest zasadne w naszych rozmowach przytaczanie jako
        argumentow spraw, ktore nie maja nic do rzeczy. Dlaczego nie patrzymy na
        feminizm tak jakim sie on jawi? To sa chyba proste sprawy!

        1. Jest nierownouprawnienie kobiet (Jest czy nie?)
        2. Patrzac wstecz na rozwoj spoleczny w Europie chociazby, kobiety zdobywaja
        mozolnie ale skutecznie coraz wiecej praw i roznice wynikajace z plci powoli
        dochodza do punktu idealnego - w domysle, zgodnego z powszechnym odczuciem
        sprawiedliwosci.
        3. W procesie tym wszelkie zorganizowane formy ze wzgledu na ich lepsza
        skutecznosc maja swe znaczenie, w tym takze wypelnianie trescia takich slow czy
        wyrazen jak: feminizm, rownouprawnienie, sprawiedliwosc w odczuciu spolecznym
        itd.
        4. Podawanu tu w dyskusjach, ze jakoby kucharka jezeli dac jej swiety spokoj
        bedzie przynoscila panu piwo do telewizora z rozkosza a przez te feministyczne
        dyrdymaly tylko sie jej moze w glowie zamacic. Otoz nie! Idee sa wazne, wazne
        jest ich propagowanie, wazne jest organizowanie sie wokol idei i idee nigdy nie
        znajda pozywienia dla siebie jezeli nie odnajdzie ich czlowiek dokladnie w
        sobie. Tak wiec nie piszcie idiotyzmow o kucharkach bo maja one taka sama
        swiadomosc swego istnienia jak i wielcy tej dyskusji, malo tego,
        niejednokrotnie mi sie wydaje, ze naturalny odbior tego co dookola jest u
        wytarganej tu do ostatecznosci kucharki duzo zdrowszy i sensowniejszy niz
        poczucie swiata prezentowane przez profow maca i tada.
        5. Jezeli ktos uwaza, ze jakies ideologie sie nie sprawdzily to zakladajac, ze
        ma racje, nie mozna twierdzic, ze wszystko co jest zbiorowym czy wspolnym
        sposobem myslenia czy widzenia rzeczywistosci jest zle tylko dlatego, ze
        istnieja zle przyklady. Zly lekarz nie powstrzymuje nas od pojscia do innego ,
        lepszego. I tego czasmi niektorzy tu nie rozumieja.
        6. Lubie feminizm bo ciagnie w dobra strone, bo kobiety maja z tego pozytek, bo
        daje mozliwosc wyboru, takze popierania jak i odrzucania go :-), dlatego, ze
        jest alternatywa dla monolitycznosci i dlatego, ze nie widze w nim niczego
        zlego. Lubie go takze za to, ze wyraza potrzebe dosc jednak powszechna skoro
        zaistnial wbrew 'staremu porzadkowi'. Ja lubie wszystko co nowe. Nowe wzbogaca
        i rozszerza horyzonty, takze ulatwia wybory i samookreslanie sie.

        pzdrw

        soso
        • Gość: BD Re: do Macieja IP: 195.136.251.* 04.10.02, 12:06
          Witam,

          Gość portalu: soso napisał(a):

          > 1. Jest nierownouprawnienie kobiet (Jest czy nie?)

          Pytanie to jest zbyt ogólne - pisałem o tym we wcześniejszym wątku. Termin
          równouprawnienie ma wiele interpretacji, nie jest też udowodnione, że
          równouprawnienie jest wartością samą w sobie. Oczywiste jest też, że w pewnych
          dziedzinach uprzywilejowane są kobiety, w pewnych mężczyźni. Czy mamy tworzyć
          jakiś wskaźnik równoprawnienia, który uwzględnia wagi tych dziedzin (jeśli tak -
          kto ustala wagi?).

          > 2. Patrzac wstecz na rozwoj spoleczny w Europie chociazby, kobiety zdobywaja
          > mozolnie ale skutecznie coraz wiecej praw i roznice wynikajace z plci powoli
          > dochodza do punktu idealnego - w domysle, zgodnego z powszechnym odczuciem
          > sprawiedliwosci.

          Eeee tam. Najbardziej dyskrymnijącym prawem dla kobiet był XIX-wieczny kodes
          Napoleona. To co piszesz wyżej to bardzo szkodliwa teoria o tzw. postępie
          ludzkości. Nasz wybitny logik i filozof, śp. J.M. Bocheński nazwał wiarę w
          postęp ludzkości jednym z najbardziej szkodliwych zabobonów, których nie
          pownien podzielać żaden inteligeny człowiek. Postęp liniowy jest np. w
          technice, ale w życiu społecznym - w żadnym wypadku.

          Znowu też posługujesz sie nic nie znaczącymi ogólnikami - co to
          jest "powszechne odczucie sprawiedlowości". Zajrzyj do dzisiejszej "Rzepy" - w
          Polsce zdecydowanie przeważają zwolennicy kary śmerci, widząc w niej narzędzie
          sprawiedliwe - czy przywrócenie kary śmierci to dążenie do pewnego punktu
          idealnego?

          > wyrazen jak: feminizm, rownouprawnienie, sprawiedliwosc w odczuciu spolecznym

          Sprawiedliwość w odczuci społecznym. Daj spokój. Co np. implikuje społeczne
          odczucie, że niesprawiedliwe jest, że Kowalski jeżdzi nowym lexusem? Albo, że
          to niesprawiedliwe, że nie wszystkie kobiety są równie piękne.

          > 6. Lubie feminizm bo ciagnie w dobra strone, bo kobiety maja z tego pozytek,
          > bo daje mozliwosc wyboru, takze popierania jak i odrzucania go :-)

          Jestem ciekaw jak wytłumaczysz jeden ciekawy fenomen, o którym niedawno pisał
          J. Majcherek w "Rzepie". Partia najbardziej profeministyczna w swych
          deklaracjach - SLD właściwie nie dopuszcza kobiet do głosu, za to największy
          odsetek kobiet w parlamencie ma LPR - partia najbardziej antyfeminstyczna. Z
          drugiej strony: najważniejsze kobiety sukcesu jak Gronkiewcz-Waltz, Gilowska
          czy Suchocka też jakoś nie zaliczają się do feministek. Może to wskazywać, że
          feminizm jest w samej rzeczy antyrozwiązaniem problemu kobiecego, pomimo
          atrakcyjnego opakowania i pięknych deklaracji.

          > zaistnial wbrew 'staremu porzadkowi'. Ja lubie wszystko co nowe. Nowe
          > wzbogaca i rozszerza horyzonty, takze ulatwia wybory i samookreslanie sie.

          Z jakiegoś podręcznika samorealizacji za 5 zł przepisałeś to zdanie?

          pozdrawiam,

          BD
          • Gość: soso Re: do Macieja IP: 195.41.66.* 04.10.02, 14:12
            Gość portalu: BD napisał(a):

            > Witam,
            >
            > Gość portalu: soso napisał(a):
            >
            > > 1. Jest nierownouprawnienie kobiet (Jest czy nie?)
            >
            > Pytanie to jest zbyt ogólne - pisałem o tym we wcześniejszym wątku. Termin
            > równouprawnienie ma wiele interpretacji, nie jest też udowodnione, że
            > równouprawnienie jest wartością samą w sobie. Oczywiste jest też, że w
            pewnych
            > dziedzinach uprzywilejowane są kobiety, w pewnych mężczyźni. Czy mamy tworzyć
            > jakiś wskaźnik równoprawnienia, który uwzględnia wagi tych dziedzin (jeśli
            tak
            > -
            > kto ustala wagi?).


            Jezeli rownouprawnienie nie jest wartoscia sama w sobie to zaraz mozna zabrac
            sie za zniewalanie eskimosow, cyklistow itd. no bo co w koncu doprawdy.
            Kol. BD, jezeli udajesz, ze nie wiesz o co chodzi to nie znaczy, ze ludzie w
            swym ogole nie wiedza o co chodzi. Wiedza i kazdy czlowiek z ulicy moze Ci
            powiedziec, co moglem miec na mysli - chocby taka nizsza place a ta sama prace
            ale jest tego wiele i nie ma co tlumaczyc co to jest kon.


            >
            > > 2. Patrzac wstecz na rozwoj spoleczny w Europie chociazby, kobiety zdobywa
            > ja
            > > mozolnie ale skutecznie coraz wiecej praw i roznice wynikajace z plci powo
            > li
            > > dochodza do punktu idealnego - w domysle, zgodnego z powszechnym odczuciem
            >
            > > sprawiedliwosci.
            >
            > Eeee tam. Najbardziej dyskrymnijącym prawem dla kobiet był XIX-wieczny kodes
            > Napoleona. To co piszesz wyżej to bardzo szkodliwa teoria o tzw. postępie
            > ludzkości. Nasz wybitny logik i filozof, śp. J.M. Bocheński nazwał wiarę w
            > postęp ludzkości jednym z najbardziej szkodliwych zabobonów, których nie
            > pownien podzielać żaden inteligeny człowiek. Postęp liniowy jest np. w
            > technice, ale w życiu społecznym - w żadnym wypadku.

            Milo, ze wspominasz czlowieka, ktorego takze respektuje. Ale interpretacja jest
            zla! Nie chodzi o to czy postep jest dobry czy nie. Chodzi o to, ze patrzac
            wstecz widzi sie zmiany. I jak na razie wszystko wskazuje, ze zmiany zdazaja w
            pozadanym przez kobiety kierunku. Jezeli do tego doda sie, ze demokracja daje
            wiekszy wplyw ludzi na ich warunki zycia generalnie to mozna prosto wysnuc teze
            o tym, ze zmiany ostatnich dziesiecioleci sa zmianami oczekiwanymi przez ludzi,
            ktorzy otrzymali mozliwosc ksztaltowania spoleczenstwa, tego, co dookola nich
            sie dzieje. I prosze zostawic oceny dla siebie. To nie jest pisane po to, by
            taraz jakis Jasio powiedzial 'A mi sie to nie pdoba, ze kobiety to to i tamto'.
            To jest tylko obserwacja, obraz przemian i rzeczywistosci. Bochenski mial co
            innego zreszta na mysli - to czy i jakim jest sie czlowiekiem jest sprawa dosc
            oderwana od postepu cywilizacyjnego a technicznego w szczegolnosci i z tym
            mozna tylko sie zgadzac. Ludzie nie sa tak bardzo inni od starozytnych Grekow
            jak by sie nam mogle wydawac patrzac na samoloty, pociagi i statki.



            >
            > Znowu też posługujesz sie nic nie znaczącymi ogólnikami - co to
            > jest "powszechne odczucie sprawiedlowości". Zajrzyj do dzisiejszej "Rzepy" -
            w
            > Polsce zdecydowanie przeważają zwolennicy kary śmerci, widząc w niej
            narzędzie
            > sprawiedliwe - czy przywrócenie kary śmierci to dążenie do pewnego punktu
            > idealnego?

            Poczucie spoleczne sprawiedliwosci jest takie, ze powinno kreowac prawo pisane.
            Z takich czy innych powodow takiego przelozenia nie ma. (Kto ma wladze ten ma
            prawo za soba - niestety, to takze jest z zycia wziete). Mimo to jest wiele
            wspolnych punktow miedzy akurat tendencjami w zmianach prawa a
            rownouprawnieniem kobiet - powoli kobiety sa dopuszczane prawnie do coraz to
            szerszego obszaru zarezerwowanego tradycyjnie dla innej plci. No i dobrze.
            Podobnie mezczyzni moga byc obecni przy porodach i wkraczaja w pewne domeny
            kobiet, takze dobrze.


            >
            > > wyrazen jak: feminizm, rownouprawnienie, sprawiedliwosc w odczuciu spolecz
            > nym
            >
            > Sprawiedliwość w odczuci społecznym. Daj spokój. Co np. implikuje społeczne
            > odczucie, że niesprawiedliwe jest, że Kowalski jeżdzi nowym lexusem? Albo, że
            > to niesprawiedliwe, że nie wszystkie kobiety są równie piękne.

            Nie wiem o co chodzi z panem w lexusie ale implikacja jest chocby taka, ze
            zgodnie z prawem urzad skarbowy zapyta pana w lexuxie o to, skad mial pieniadze
            na samochod i w ten sposb spoleczne poczucie sprawiedliwosci jest zaspokajane.
            I dosc na tym.

            Pieknosc kobiet a sprawiedliwosc! No tak, jak sie nie ma argumentow to pisze
            sie bzdury.

            >
            > > 6. Lubie feminizm bo ciagnie w dobra strone, bo kobiety maja z tego pozyte
            > k,
            > > bo daje mozliwosc wyboru, takze popierania jak i odrzucania go :-)
            >
            > Jestem ciekaw jak wytłumaczysz jeden ciekawy fenomen, o którym niedawno pisał
            > J. Majcherek w "Rzepie". Partia najbardziej profeministyczna w swych
            > deklaracjach - SLD właściwie nie dopuszcza kobiet do głosu, za to największy
            > odsetek kobiet w parlamencie ma LPR - partia najbardziej antyfeminstyczna. Z
            > drugiej strony: najważniejsze kobiety sukcesu jak Gronkiewcz-Waltz, Gilowska
            > czy Suchocka też jakoś nie zaliczają się do feministek. Może to wskazywać, że
            > feminizm jest w samej rzeczy antyrozwiązaniem problemu kobiecego, pomimo
            > atrakcyjnego opakowania i pięknych deklaracji.

            SLD jako organizacja oparta na klamstwie i obludzie z samego swego zalozenia
            nie moze byc zadnym, ale to zadnym argumentem w dyskusji o feminizmie. No
            chyba, ze ktorys z dyskutantow z cala powaga kupuje szmaty w worku biorac je za
            pelnowartosciowe ubrania :-)


            >
            > > zaistnial wbrew 'staremu porzadkowi'. Ja lubie wszystko co nowe. Nowe
            > > wzbogaca i rozszerza horyzonty, takze ulatwia wybory i samookreslanie sie.
            >
            > Z jakiegoś podręcznika samorealizacji za 5 zł przepisałeś to zdanie?
            >
            > pozdrawiam,
            >
            > BD


            Niestety, nie posiadam podrecznikow samorealizacji. Pewnie nie potrzebuje :-)
            Ale jezeli jest to co napisalem warte wlozenia w takie ksiazki to po raz
            pierwszy jest mi milo z Twego powodu :-)

            pzdrw

            soso
            • Gość: BD Re: do Macieja IP: 195.136.251.* 04.10.02, 16:45
              Witam,

              Gość portalu: soso napisał(a):

              > Jezeli rownouprawnienie nie jest wartoscia sama w sobie to zaraz mozna zabrac
              > sie za zniewalanie eskimosow, cyklistow itd.

              Jedno drugiego nie implikuje. Mylisz równouprawnienie z przekonaniem, że
              wszystkim ludziom należy się szacunek.

              > Kol. BD, jezeli udajesz, ze nie wiesz o co chodzi to nie znaczy, ze ludzie w
              > swym ogole nie wiedza o co chodzi.

              Wręcz przeciwnie, uważam problem za realny - pisałem o tym w wątku "girls..."
              rozważając nienaukowość gender i niejasność terminu dysktryminacja.

              > powiedziec, co moglem miec na mysli - chocby taka nizsza place a ta sama
              > prace ale jest tego wiele i nie ma co tlumaczyc co to jest kon.

              Świat jest bardziej skomplikowany niż Ci się wydaje. Czy uważasz, że dwa
              identyczne domy są tyle samo warte, nawet jeśli jeden stoi na przysłowiowej
              skale, a drugi na terenie zagrożonym przez powódź. Pracodawca ustalając
              racjonalnie płacę uwzględniać powinien nie tylko pracę, ale i wszelkiego
              rodzaju ryzyka, np. że kobieta oskarży kogoś o molestowanie. Dlatego bardzo
              trudno udowodnić, że mamy do czynienia z dysktryminacją. Istnieje niewątpliwy
              konflikt między racjonalnością a poprawnością polityczną.

              [Bocheński]
              > Milo, ze wspominasz czlowieka, ktorego takze respektuje.

              Ciekawe. A czytałeś hasło "kobieta" w "100 zabobonach" -
              jeśli nie, przeczytaj koniecznie.

              > wstecz widzi sie zmiany. I jak na razie wszystko wskazuje, ze zmiany zdazaja
              > w pozadanym przez kobiety kierunku.

              Przez kobiety? No nie wiem.

              > To jest tylko obserwacja, obraz przemian i rzeczywistosci. Bochenski mial co
              > innego zreszta na mysli - to czy i jakim jest sie czlowiekiem jest sprawa
              > dosc oderwana od postepu cywilizacyjnego a technicznego w szczegolnosci i z
              > tym mozna tylko sie zgadzac.

              Sam sobie przeczysz w tym co piszesz.
              Bocheński pisał o czasach i ideologiach, nie tylko o pojedynczych ludziach. Tak
              np. stawiał wyżej średniowiecze niż czasy współczesne w "Zarysie historii
              filozofii".

              > Poczucie spoleczne sprawiedliwosci jest takie, ze powinno kreowac prawo
              > pisane.

              Poczucie społeczne sprawiedliwości to dziwaczny twór, którego implikacji chyba
              do końca nie rozumiesz. Może on zawierać (i często zawiera) np. zawiść czy tzw.
              psychologiczną koncepcję sprawiedliwego świata (która wiąże się np. z
              obwinianiem ofiar za to co ich spotkało).

              > > Sprawiedliwość w odczuci społecznym. Daj spokój. Co np. implikuje społeczne
              > > odczucie, że niesprawiedliwe jest, że Kowalski jeżdzi nowym lexusem? Albo,
              > > że to niesprawiedliwe, że nie wszystkie kobiety są równie piękne.

              > Nie wiem o co chodzi z panem w lexusie

              Chodzi o to co wyżej - ludzie uważają za niesprawiedliwe to, że Kowalski jeździ
              lexusem i to, że Kowalski dorobił się lexusa ciężką i uczciwą pracą nie ma tu
              nic do rzeczy...

              > na samochod i w ten sposb spoleczne poczucie sprawiedliwosci jest
              > zaspokajane. I dosc na tym.

              Absolutnie nie. Zobacz wyżej. Społeczne poczucie sprawiedliwości jest dość
              oderwane od obietywnych wskaźników i faktów.

              > Pieknosc kobiet a sprawiedliwosc! No tak, jak sie nie ma argumentow to pisze
              > sie bzdury.

              Dlaczego, to pewien fakt. Dlaczego piękno miałoby być traktowane inaczej niż
              inne dobra np. zdolności, które podlegają tzw. mechanizmom sprawiedliwościowym
              np. przez redystrybucję dochodu. Więcej wyobraźni.

              > > feminizm jest w samej rzeczy antyrozwiązaniem problemu kobiecego, pomimo
              > > atrakcyjnego opakowania i pięknych deklaracji.

              > SLD jako organizacja oparta na klamstwie i obludzie z samego swego zalozenia
              > nie moze byc zadnym, ale to zadnym argumentem w dyskusji o feminizmie.

              Zgodzę się z opinią o SLD, ale to nie wyjaśnia tego co pisałem o LPR i polskich
              kobietach sukcesu. Po drugie istniały niewątpliwe ciągoty polskich feministek
              do SLD co w zestawieniu z Twoją opinia sugeruje, że feminstki sa jakieś
              inteletualnie ułomne (by nie rzec więcej), więc feminizm jest intelektualnie
              szkodliwy.

              > Niestety, nie posiadam podrecznikow samorealizacji.

              Tak pisałem, bo ja lubię raczej rzeczy stare. Ale nie wszystko co stare.
              (pisałeś, że lubisz wszystko co nowe - deczko bezrefleksyjna postawa).

              pozdrawiam,

              BD
      • Gość: EWOK Re: Do Zuli IP: 213.241.18.* 04.10.02, 10:26
        Witaj Macieju,

        Elżbieta I Tudor była, o ile wiem, kobietą. Mało tego, jej poprzedniczka na
        tronie, również była kobietą. Królowa Szkocji w tymże samym czasie - jak w
        mordę strzelił - też. Powinniśmy zatem uznać wiek XVI za "wiek kobiet",
        prawdziwą eksplozję feminizmu na Wyspach Brytyjskich! Przywoływanie
        nieszczęsnej Suchockiej (nieszczęsnej, bo przywoływanej uparcie w każdej
        dyskusji na temat równouprawnienia w Polsce) jest zupełnie śmieszne. Dlaczego
        nie powołasz się na przykłady tak "sfeminizowanych" krajów jak Indie albo
        Pakistan? Wszakże tam też kobiety stały na czele rządów - Indira nawet dość
        kompetentnie.
        Współczuję Ci, że ktoś chce Ci zabrać ciężko zarobioną kasę. Wyobraź sobie, mi
        też. Ale oprócz tych wszystkich paskudnych rzeczy, które chcą zrobić nam
        obojgu, MNIE jeszcze dodatkowo chcą sugerować jak mam żyć tylko z tego powodu,
        że jestem kobietą. I, nie chcę Cię urazić, być może jesteś szalenie atrakcyjnym
        mężczyzną, ale jednak wydaje mi się, że gdybyśmy oboje szli w krótkich
        spódniczkach przez ciemny park, to raczej mnie a nie Tobie mogłoby się
        przydarzyć coś niemiłego.
        Na czym polega mój feminizm? Na pragnieniu bezpiecznego chodzenia nocą przez
        ciemny park.
        A teraz ja chciałabym wiedzieć na czym polega Twoja niechęć do feminizmu. Czy
        chodzi o to, żeby wrócić do czasów kiedy "kobieta była kobietą, a nie mężczyzną
        w spódnicy" ? To często powtarzany argument. Czy chciałbyś wchodząc w związek z
        taką kobiecą kobietą mieć pewność, że wykupujesz opcję all inclusive? Że
        codziennie powita Cię w domu szczebioczący skowroneczek z kapciami, gazetą i
        gorącym obiadem? Chcesz wyrzucić feminizm na śmietnik. Ale wiesz, oczywiście,
        że to oznacza, że będziemy siedzieć w domu, bez możliwości kształcenia się i
        bez możliwości tworzenia własnego światopoglądu na temat zarówno rozszerzenia
        NATO jak i celowości budowania ścieżek rowerowych na terenie Warszawy. No i
        zakładam, że zdajesz sobie sprawę z tego,że szlag nam trafi cała gospodarkę, bo
        kobiety zostawią strzykawki, taśmy produkcyjne, skórzane organizery i kioski z
        gazetami i pójdą do domu gotować obiad. Jak widzisz, staram się feminizm
        racjonalizować jak tylko mogę. Obiecuję jeszcze popracować nad obrazowością.
        • Gość: maly.k EWOK praworzadna IP: *.BrockU.CA 04.10.02, 15:42
          Gość portalu: EWOK napisał(a):
          > Na czym polega mój feminizm? Na pragnieniu bezpiecznego chodzenia nocą przez
          > ciemny park.
          Tobie sie marzy 'Law & Order', a nie feminizm. Zupelnie slusznie, mi tez. Ale
          co zbiry w parkach maja wspolnego z rownouprawnieniem kobiet? Albo z
          feminizmem?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: EWOK Re: EWOK praworzadna IP: 213.241.18.* 04.10.02, 15:46
            Kotku, czy Ty nie umiesz czytać? Myślałam, że wszyscy tu obecni potrafią.
            Sorry, moja pomyłka.
            • Gość: maly.k Re: EWOK praworzadna IP: *.BrockU.CA 04.10.02, 15:49
              Czy oprocz proby obrazenia mnie masz cos do powiedzenia w odpowiedzi na moj
              list?

              Pozdrawiam,

              mk. (nieco zdegustowany)
              • Gość: EWOK Re: EWOK praworzadna IP: 213.241.18.* 04.10.02, 16:14
                MIalam na mysli przemoc seksualną. Dlatego napisałam o krótkich spódniczkach.
                Gwałt jako akt wyrażenia dominacji. I trochę historii - w średniowieczu grzywna
                za zgwałcenie kobiety nienależącej do szlachty stanowiła połowę grzywny za
                kradzież konia. A w czasach obecnych praktyka sądowa w sprawach o gwałt zdaje
                się odchodzić od koncepcji domniemania niewinności - to ofiara ma udowodnić, że
                nie prowokowała sprawcy. W mini samotnie w ciemnym parku oczywiście nie ma
                szans - sama się prosiła. Przemoc wobec kobiet jest przejawem hołdowania
                patriarchalnym wartościom. W ogóle przemoc jest takim przejawem. Właściciel
                bije swojego psa, właściciel bije swoją żonę. Z naszą własnością możemy zrobić
                co chcemy - połamać długopis, wyrzucić buty na śmietnik. Patriarchat nauczył
                nas, że żona ( a także dzieci) są własnością męża (ojca). Zajrzyj do regulacji
                prawnych Cesarstwa Rzymskiego. I nie odpisuj, proszę, że istnieją również
                maltretowani mężowie, chyba, że potrafisz podać różnice procentowe między
                liczbą maltretowanych kobiet i maltretowanych mężczyzn.
                • Gość: Maciej Re: EWOK praworzadna IP: *.man.polbox.pl 04.10.02, 16:22
                  A co zprzemocą werbalną, w której specjalizują sę kobiety (plotki, obmowa)? Czy
                  my mężczyźni jesteśmy dyskryminowani?
                  • Gość: EWOK Re: EWOK praworzadna IP: 213.241.18.* 04.10.02, 16:29
                    Ojejejejku! No tu już naprawdę przesadziłeś. Mężczyźni plotkują, obgadują,
                    potrafią być potwornie chamscy i dość szybko stają się agresywni. No i mają
                    tendencję do wymądrzania się. Są tak zachwyceni tym, że mówią i tym, co za
                    chwilę powiedzą, że nie mają czasu słuchać kogokolwiek innego - Marek Borowski
                    w śniadaniu z radiem Zet - kliniczny przykład.
                    Przy okazji - nie mogę znaleźć Twoich postulatów antyfeministycznych. Możesz mi
                    powiedzieć, w ktrym to wątku?
                    • Gość: Maciej link IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 00:39
                      Gość portalu: EWOK napisał(a):

                      > Przy okazji - nie mogę znaleźć Twoich postulatów antyfeministycznych. Możesz
                      mi>
                      > powiedzieć, w ktrym to wątku?

                      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=212&w=2129748
                      skopiuj i wklej sobie cały adres
                • Gość: maly.k Re: EWOK praworzadna IP: *.BrockU.CA 04.10.02, 16:41
                  Zupelnie opacznie mnie zrozumialas. Otoz to, ze zycie w Polsce stalo sie
                  podobno (pisze podobno, bo obecnie nie mieszkam w Polsce) bardzo niebezpieczne
                  ma przyczyny ktore nijak nie pokrywaja sie z tym, co piszesz. Przyczyn mozna
                  upatrywac w slabosci panstwa, w rosnacym rozwarstwieniu spolecznym, w roznych
                  rzeczach - ale raczej nie w braku szacunku dla kobiet. I nie przypominam sobie,
                  aby feminizm oferowal jakiekolwiek rozwiazanie tego problemu. Prawa, ktore
                  chronia spacerowiczow w parkach i w domach istnieja - tylko ze tak latwo je
                  lamac...
                  Oczywiscie, to o czym piszesz (gwalty) dotyczy praktycznie wylacznie kobiet.
                  Ale naprawde nie patriarchat tutaj jest problemem. Raczej pogarda dla prawa i
                  innych ludzi.

                  Ja widzisz uwazam sie za zwolennika rownouprawnienia kobiet i wogole
                  wszystkich. Nie uwazam jednak, aby robienie z tego ideologii 'all inclusive'
                  sluzylo czemukolwiek. Najgorsze, co moze sie przytrafic, to zafiksowanie
                  gwaltow jako 'problemu feministycznego'. To rzecz znacznie bardziej organiczna,
                  dotczy absolutnie wszystkich obywateli, nie tylko kobiet.

                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                  > A w czasach obecnych praktyka sądowa w sprawach o gwałt zdaje
                  > się odchodzić od koncepcji domniemania niewinności - to ofiara ma udowodnić,
                  > że nie prowokowała sprawcy.
                  Pojecie 'presumpcja niewinnosci' dotyczy oskarzonego, a nie swiadka lub
                  poszkodowanego. W zwiazku z tym powyzszym zdanie powyzej jest bez sensu.

                  > W mini samotnie w ciemnym parku oczywiście nie ma
                  > szans - sama się prosiła. Przemoc wobec kobiet jest przejawem hołdowania
                  > patriarchalnym wartościom.
                  Przejawem czego jest zatem wyrzucanie studentow z pedzacych pociagow lub
                  mordowanie licealistow w parkach? Przemoc wobec kobiet jest powaznym problemem,
                  ale niekoniecznie objawem tego, o czym piszesz. W koncu bandyci zawsze bija
                  slabszego - a kobiety zwykle sa slabsze.

                  W ogóle przemoc jest takim przejawem. Właściciel
                  > bije swojego psa, właściciel bije swoją żonę. Z naszą własnością możemy
                  zrobić
                  > co chcemy - połamać długopis, wyrzucić buty na śmietnik. Patriarchat nauczył
                  > nas, że żona ( a także dzieci) są własnością męża (ojca). Zajrzyj do
                  regulacji
                  > prawnych Cesarstwa Rzymskiego.
                  Zajrzyj do Konstytucji RP. Tam nie ma nic takiego - wrecz przeciwnie, rzeklbym.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
                • Gość: BD Re: EWOK praworzadna IP: 195.136.251.* 04.10.02, 17:05
                  Witam,

                  Taki drobny wtręt:

                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                  > prawnych Cesarstwa Rzymskiego. I nie odpisuj, proszę, że istnieją również
                  > maltretowani mężowie, chyba, że potrafisz podać różnice procentowe między
                  > liczbą maltretowanych kobiet i maltretowanych mężczyzn.

                  Jeśli chodzi o ciekawe statystyki to np. w Polsce _więcej_ mężczyzn niż kobiet
                  deklaruje się jako molestowanych seksualnie w pracy. Dane za: "Zadowolony
                  niewolnik idzie do pracy", H. Domański, IFiS PAN, 1997. Autor jest profesorem
                  socjologii, wybitnym znawcą tematyki kobiecej i metodologii sondażu, co by nie
                  było, że źródło kiepskie.

                  Jak widać ciekawa ta rzeczywistość i żal tych molestowanych mężczyzn, którzy
                  nawet nie mają się kumu poskarżyć, bo tacy jak Ty ich bezdusznie wyśmieją.

                  pozdrawiam,

                  BD

                  • Gość: EWOK Re: EWOK praworzadna IP: *.acn.waw.pl 04.10.02, 21:43
                    A mnie się raczej wydaje , że to kwestia przyzwyczajenia. Od lat klepano
                    sekretarki po pupach i przyzwyczaiły się do tego. Być może niektóre zaczęły
                    uważać, że to pożądany objaw zainteresowania. Świadomośc zbiorowa - tak to się
                    chyba nazywa. Dla mężczyzny znienacka klepnietego to musiał być szok - mogę
                    zrozumieć, że tym chętniej się poskarżył. To tak jak z gotowaniem. Wyobraźmy
                    sobie świeżo poślubionego małżonka, który znienacka dowiaduje się, że ma
                    zacząć gotować obiady. No bo jak to - mama gotowała, babcia gotowała, żona
                    kuzyna Heńka też gotuje, a tu nagle ja mam stanąć przy garach??
                • Gość: tad jak się robi historię młotem IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 17:42
                  Gość portalu: EWOK napisał(a):
                  >I trochę historii - w średniowieczu grzywna za zgwałcenie kobiety
                  >nienależącej do szlachty stanowiła połowę grzywny za kradzież konia.

                  Mamy tu przykład jak się "robi historię" po feministycznemu. Feministki (choć
                  nie tylko one) uprawiają radosny prezentyzm - rzutują beztrosko dzisiejsze
                  standardy w przeszłość i załamują ręce nad "ciemnotą" pradziadków, przyjmują
                  przy tym pozę "wszechkobiety" bytującej poza czasem i przestrzenią i DZIŚ mają
                  pretensje do prawa sprzed stuleci (sic!). Do tego dochodzi nie zwracanie uwagi
                  na szerszy kontekst.( w tym przypadku np. Ewok wyizolowała sobie z dawnego
                  prawa to co pasuje do jej ideologii, i nie zawraca sobie głowy żadnymi
                  innymi "drobiazgami"). Co by się stało, gdyby popatrzeć na tą sprawę szerzej,
                  bez "feministycznych okularów"? Ano wyglądałoby to tak:
                  "Statut obowiązujący w Wielkopolsce w r. 1347 ustalał cenę życia
                  przedtstawiciela stanu szlacheckiego na 30 groszy, szlacheckiego nosa, ręki lub
                  nogi - na 15 groszy, szlacheckiego palca zaś - na 3 grosze; zabity chłop wart
                  był 6 groszy, ranny 1,5 grosza.(...). Statut obowiązujący na Mazowszu w 1448r.
                  przewidywał karę śmierci za gwałt popełniony na szlachciance przez mężczyznę
                  nie należącego do stanu szlacheckiego i grzywnę w wysokości 60 groszy za gwałt
                  popełniony na kobiecie z pospólstwa. (Według tego rachunku JEDNA zgwałcona
                  szlachcianka była warta tyle samo, co DWÓCH zabitych szlachciców, wycenionych
                  według starej ceny, błona dziewicza zaś młodej chłopki, była warta DZIESIĘĆ
                  razy więcej, niż ŻYCIE jej ojca)" (N. Davies, Boże igrzysko, t.I). Niezbyt to
                  pasuje do tego, co napisała Ewok, ale feministki nie z takimi rzeczami dają
                  sobie radę. Argumentacja feministyczna(gdybym ja jej tutaj własnie nie
                  przytaczał, pewnie zrobiłaby to Ewok, bo to jeden z feministycznych standardów)
                  wyglądałaby tak: "Może i za gwałt surowo karano, ale, chodziło tu o to, że
                  gwałciciel naruszył cudzą własność - zgwałcona była przecież "własnosią" innego
                  mężczyzny. Wcale nie chodziło tu o kobietę". Niestety - rzecz w tym, że
                  SZCZEGÓLNIE surowo patrzono na naruszenie (w ten czy inny sposób)
                  kobiet "bezpańskich" - wdów, czy sierot. Oczywiście feministki i tu dadzą sobie
                  radę (może być to coś w stylu: "z patrarchalnego sposobu patrzenia na k.
                  wynikało, że jest to istota słaba, wymagająca męskiej opieki. Karząc za gwałt
                  na "bezpańskiej" kobiecie, mężczyźni po prostu łechtali swoje patriarchalne
                  ego. Tu wcale nie chodziło o kobietę!"). I to jest istota
                  feministycznych "wyjaśnień" - z czymkolwiek mamy do czynienia, wszystko
                  tłumaczymy na "jedno kopyto". Weźmy inny przykład: kultura japońska jest
                  bardziej "patriarchalna" niż "przeorana przez feminizm" kultura amerykańska ( a
                  przynajmniej za taką uchodzi. Jeśli kogo ciekawi kultura japońska niech się
                  zgłosi do suzume). Odsetek gwałtów w jednym z tych krajów jest większy niż w
                  drugim. (wiem jak to wygląda, ale nie powiem. Zresztą chyba łatwo zgadnąć).
                  Gdyby gwałtów więcej było w Japonii, feministki argumentowałyby tak: "wszystko
                  jasne! Gwałt to instytucja patriarchalna, nic dziwnego, że w patriarchalnej
                  Japonii gwałci się częściej niż w USA, których kulturę "przeorała"
                  feministyczna rewolucja." Gdyby to w USA gwałcono częsciej, feministki mówiły
                  by tak: "Wszystko jasne. W USA przeoranych przez feministyczną rewolucję
                  mężczyźni poczuli się zagrożeni, i uciekają się do gwałtu, by mścić się na
                  zbuntowanych kobietach. W takiej Japonii np. patriarchat jest silniejszy,
                  mężczyźni kontrolują więc kobiety wystarczająco mocno, i nie muszą uciekać się
                  do gwałtu, by im pokazać "gdzie ich miejsce". Krótko mówiąc - nie ma sytuacji,
                  której nie da się "wytłumaczyć" na sposób feministyczny.




        • Gość: Maciej do EWOK IP: *.man.polbox.pl 04.10.02, 16:04
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > Elżbieta I Tudor była, o ile wiem, kobietą. Mało tego, jej poprzedniczka na
          > tronie, również była kobietą. Królowa Szkocji w tymże samym czasie - jak w
          > mordę strzelił - też. Powinniśmy zatem uznać wiek XVI za "wiek kobiet",
          > prawdziwą eksplozję feminizmu na Wyspach Brytyjskich!

          A więc przyznajesz, po pierwsze, że nie ma żadnego "szklanego sufitu", a
          kobiety mogą zajmować najwyższe stanowiska i to od dawna. Po drugie - nie był
          im do tego potrzebny żaden feminizm. To nie feministki wywalczyły dla królowej
          Elżbiety prawo bycia królową.

          > Przywoływanie
          > nieszczęsnej Suchockiej (nieszczęsnej, bo przywoływanej uparcie w każdej
          > dyskusji na temat równouprawnienia w Polsce) jest zupełnie śmieszne. Dlaczego
          > nie powołasz się na przykłady tak "sfeminizowanych" krajów jak Indie albo
          > Pakistan? Wszakże tam też kobiety stały na czele rządów - Indira nawet dość
          > kompetentnie.

          Dziękuję za ten przykład, bo jest jeszcze lepszym dowodem na słuszność mojego
          stanowiska. Jak rozumiem, to nie dzielne, hinduskie feministki wywalczyły dla
          Indiry Gandhi prawo piastowania stanowiska premiera. Okazuje się, że tam też
          nie ma żadnego "szklanego sufitu" dla kobiet, mimo, że nie ma feminizmu.

          > Współczuję Ci, że ktoś chce Ci zabrać ciężko zarobioną kasę. Wyobraź sobie,
          > mi
          > też. Ale oprócz tych wszystkich paskudnych rzeczy, które chcą zrobić nam
          > obojgu, MNIE jeszcze dodatkowo chcą sugerować jak mam żyć tylko z tego
          > powodu,
          > że jestem kobietą.

          A mi wredne, patrialchalne społeczeństwo sugeruje, że jako mężczyzna jestem
          odpowiedzialny za utrzymanie rodziny. Co za patrialchalny ucisk! O, jakże
          trudno dźwigać mi to ciężkie brzemię...! :-( (głośny szloch)

          W tajemnicy przyznam Ci się, że wiele z tych sugestii patrialchalnego
          społeczeństwa po pewnym czasie uznałem za słuszne i zgodne z moją naturą i
          zdrowym rozsądkiem. Część sugestii natomiast odrzuciłem, a patrialchalne
          społeczeństwo jakoś nauczyło się z tym żyć...

          A może Ty chcesz żyć całkiem po swojemu, wbrew społecznym zwyczajom, a zarazem
          mieć poczucie bezpieczeństwa charakterystyczne dla pełnego konformizmu wobec
          norm społecznych?
          To znaczy, że chcesz sprzecznych rzeczy. Problem jest w Tobie, a nie w obcych
          ludziach, którzy sobie coś myślą. Oni mają prawo myśleć co chcą, a Ty nie
          musisz się tym przejmować. A jeśli się mimo wszystko przejmujesz, to masz
          problem, którego rozwiązaniem bynajmniej nie jest zakazać im myśleć, co Ty
          powinnaś. Ich myśli - ich sprawa. A co Ty zrobisz - Twoja sprawa.

          > I, nie chcę Cię urazić, być może jesteś szalenie atrakcyjnym
          > mężczyzną, ale jednak wydaje mi się, że gdybyśmy oboje szli w krótkich
          > spódniczkach przez ciemny park, to raczej mnie a nie Tobie mogłoby się
          > przydarzyć coś niemiłego.

          Ale gdybyśmy poszli oboje w krótkich spódniczkach na ruchliwą ulicę, to raczej
          na mój widok ludzie robiliby złośliwe uwagi, pukali sę w czoło, itp. Żaden
          facet nie spojrzałby na moje owłosione nogi z podziwem... Buuu! Jestem
          dyskryminowany!

          > Na czym polega mój feminizm? Na pragnieniu bezpiecznego chodzenia nocą przez
          > ciemny park.

          Mam dla Ciebie rozwiązanie! Kup silnego psa, paralizator, idź na kurs sztuk
          walki. Albo zaproś na wspólny spacer silnego mężczyznę.
          Cieszę się, że ostatecznie rozwiązałem Twój problem.

          Nb. wielu ludzi nie czuje się w Polsce bezpiecznie, niezależnie od płci, nie
          tylko w ciemnych parkach. Obawiam się, że feminizm niczego im nie oferuje w tej
          sprawie.

          > A teraz ja chciałabym wiedzieć na czym polega Twoja niechęć do feminizmu. Czy
          > chodzi o to, żeby wrócić do czasów kiedy "kobieta była kobietą, a nie
          > mężczyzną w spódnicy"?

          To szczegółowo wyłożyłem w dziesięciu postach w wątku "Feminizm to nowa wersja
          komunizmu". Nie chcę się powtarzać, bo znowu Suzume będzie mi miała to za złe.

          > To często powtarzany argument. Czy chciałbyś wchodząc w związek z
          > taką kobiecą kobietą mieć pewność, że wykupujesz opcję all inclusive? Że
          > codziennie powita Cię w domu szczebioczący skowroneczek z kapciami, gazetą i
          > gorącym obiadem?

          Nigdy nie liczyłem na to, że patrialchane, czy jakieś inne społeczeństwo, tak
          ustali standardy, że nie będę musiał się sam zastanawiać przy wyborze
          współmałżonka.

          > Chcesz wyrzucić feminizm na śmietnik. Ale wiesz, oczywiście,
          > że to oznacza, że będziemy siedzieć w domu, bez możliwości kształcenia się i
          > bez możliwości tworzenia własnego światopoglądu na temat zarówno rozszerzenia
          > NATO jak i celowości budowania ścieżek rowerowych na terenie Warszawy.

          To oczywiście nieprawda. To nie feminizm zapewnił kobietom wykształcenie czy
          możność samodzielnego tworzenia światopoglądu. Nikt nie odczuje braku
          feminizmu - poza garską feminisstek.

          > No i
          > zakładam, że zdajesz sobie sprawę z tego,że szlag nam trafi cała gospodarkę,
          > bo
          > kobiety zostawią strzykawki, taśmy produkcyjne, skórzane organizery i kioski
          > z
          > gazetami i pójdą do domu gotować obiad.

          Chcesz powiedzieć,że to feminizm stworzył kobietom możliwość pracy w
          fabrykach???? Że np. łodzcy kapitaliści w XIX wieku, zatrudniając szwaczki,
          kierowali się feministycznym światopoglądem - chcieli stworzyć kobietom
          możliwość "realizowania się w pracy"?
          • Gość: EWOK Re: do EWOK IP: *.acn.waw.pl 04.10.02, 21:29
            W "sfeminizowanej" szesnastowiecznej Anglii kobiety nie mogły dziedziczyć
            majątków ani tytułów, później zresztą też - sytuację wdowy, która nagle, z
            powodu śmierci męża musiała radzić sobie mając do dyspozycji skromną rentę
            opisywała np. Jane Austin. Feminizm nie zaoferował kobietom prawa do
            kształcenia się - prawda, uczyniły to sufrażystki. Łódzcy fabrykanci nie
            zapewnili kobietom prawa do realizacji aspiracji zawodowych - prawda -
            traktowali je jak tanią siłę roboczą, bardziej niż mężczyźni przerażoną
            możliwością utraty pracy, a co za tym idzie, mniej skłonną do uczestniczenia w
            działalności związkowej itd. Kobiety pracowały od wieków - w rodzinnych
            firmach, bez wynagrodzenia i bez praw przynależnych uczniom lub czeladnikom i
            oczywiście pozbawione możliwości należenia do cechów - bez względu na swoje
            kwalifikacje.Nie nazwałabym tego realizacją aspiracji zawodowych - raczej
            prostą kalkulacją : będę pracować albo dostanę w łeb od męża. Policz, proszę
            królowe i kobiety - premierów, a potem policz królów i mężczyzn premierów -
            gdzie tam chcesz- w Europie, w Azji czy w ogóle globalnie. Jak to się dzieje,
            że tak się rozkładają proporcje, skoro nie ma i nigdy nie było żadnego
            szklanego sufitu?
            • Gość: maly.k Pride and Prejudice IP: *.BrockU.CA 04.10.02, 21:39
              Czy masz na mysli Jane Austen, angielska pisarke z przelomu 18 i 19 wieku,
              autorke m in. "Prode & Prejudice" i "Love and Friendship"?

              Pozdrawiam,

              mk.
              • Gość: EWOK Re: Pride and Prejudice IP: *.acn.waw.pl 04.10.02, 21:46
                W rzeczy samej. Czasem zdarzają mi się literówki.
                • Gość: maly.k Re: Pride and Prejudice IP: *.BrockU.CA 04.10.02, 21:49
                  Alez oczywiscie, nie chodzi mi absolutnie o wytykanie Ci literowek. Ale, ale.
                  Nie jestem znawca Austen, czy moglabys mi przypomniec, w ktorej powiesci
                  opisuje ona szesnastowieczna Anglie (zawsze uwazalem ja za autorke kawalkow
                  dziewietnastowiecznych)?

                  Pozdrawiam,

                  mk.
              • Gość: EWOK Re: Pride and Prejudice IP: *.acn.waw.pl 04.10.02, 21:49
                Gość portalu: maly.k napisał(a):

                > Czy masz na mysli Jane Austen, angielska pisarke z przelomu 18 i 19 wieku,
                > autorke m in. "Prode & Prejudice" i "Love and Friendship"?
                >
                > Pozdrawiam,
                >
                > mk.
                Nawiasem mówiąc "pride" nie "prode". Co do drugiego tytułu - jaki był w
                polskim tłumaczeniu?
                • Gość: maly.k Re: Pride and Prejudice IP: *.BrockU.CA 04.10.02, 21:50
                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                  > Nawiasem mówiąc "pride" nie "prode". Co do drugiego tytułu - jaki był w
                  > polskim tłumaczeniu?
                  Niestety, nie wiem.
                  • Gość: EWOK Re: Pride and Prejudice IP: *.acn.waw.pl 04.10.02, 22:36
                    Pytam, ponieważ nie kojarzę tego tytułu. Pisząc o Jane Austen miałam na myśli
                    powieśc "Rozważna i romantyczna". Prztłumaczę to dla Ciebie - "Sense and
                    Sensibility"
                    • Gość: maly.k Dziekuje za tlumaczenie... IP: *.BrockU.CA 04.10.02, 23:23
                      Kto wie, czy bym sobie poradzil. Teraz zas pytanie: jaki ma zwiazek pisarstwo
                      Austen z nasza dyskusja?

                      Pozdrawiam,

                      mk.
                      • Gość: EWOK Re: Dziekuje za tlumaczenie... IP: *.acn.waw.pl 05.10.02, 12:24
                        Z góry przepraszam ,że moja odpowiedź znowu Cię zdegustuje, ale - kłopoty ze
                        wzrokiem...? Wtórny analfabetyzm...?
                        • Gość: maly.k Re: Dziekuje za tlumaczenie... IP: *.BrockU.CA 07.10.02, 15:47
                          No i co ja mam Ci teraz napisac? Byc szczerym czy uprzejmym? Tym razem nie ida
                          sie polaczyc jednego z drugim...

                          Pozdrawiam,

                          mk.
        • Gość: Zlotyrybek Re: Do Ewok IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 22:40
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > Witaj Macieju,
          >
          > Elżbieta I Tudor była, o ile wiem, kobietą. Mało tego, jej poprzedniczka na
          > tronie, również była kobietą. Królowa Szkocji w tymże samym czasie - jak w
          > mordę strzelił - też. Powinniśmy zatem uznać wiek XVI za "wiek kobiet",
          > prawdziwą eksplozję feminizmu na Wyspach Brytyjskich! Przywoływanie
          > nieszczęsnej Suchockiej (nieszczęsnej, bo przywoływanej uparcie w każdej
          > dyskusji na temat równouprawnienia w Polsce) jest zupełnie śmieszne.
          Dlaczego
          > nie powołasz się na przykłady tak "sfeminizowanych" krajów jak Indie albo
          > Pakistan? Wszakże tam też kobiety stały na czele rządów - Indira nawet dość
          > kompetentnie.
          > Współczuję Ci, że ktoś chce Ci zabrać ciężko zarobioną kasę. Wyobraź sobie,
          mi
          > też. Ale oprócz tych wszystkich paskudnych rzeczy, które chcą zrobić nam
          > obojgu, MNIE jeszcze dodatkowo chcą sugerować jak mam żyć tylko z tego
          powodu,
          > że jestem kobietą. I, nie chcę Cię urazić, być może jesteś szalenie
          atrakcyjnym
          >
          > mężczyzną, ale jednak wydaje mi się, że gdybyśmy oboje szli w krótkich
          > spódniczkach przez ciemny park, to raczej mnie a nie Tobie mogłoby się
          > przydarzyć coś niemiłego.
          > Na czym polega mój feminizm? Na pragnieniu bezpiecznego chodzenia nocą przez
          > ciemny park.
          > A teraz ja chciałabym wiedzieć na czym polega Twoja niechęć do feminizmu.
          Czy
          > chodzi o to, żeby wrócić do czasów kiedy "kobieta była kobietą, a nie
          mężczyzną
          >
          > w spódnicy" ? To często powtarzany argument. Czy chciałbyś wchodząc w
          związek z
          >
          > taką kobiecą kobietą mieć pewność, że wykupujesz opcję all inclusive? Że
          > codziennie powita Cię w domu szczebioczący skowroneczek z kapciami, gazetą i
          > gorącym obiadem? Chcesz wyrzucić feminizm na śmietnik. Ale wiesz,
          oczywiście,
          > że to oznacza, że będziemy siedzieć w domu, bez możliwości kształcenia się i
          > bez możliwości tworzenia własnego światopoglądu na temat zarówno
          rozszerzenia
          > NATO jak i celowości budowania ścieżek rowerowych na terenie Warszawy. No i
          > zakładam, że zdajesz sobie sprawę z tego,że szlag nam trafi cała gospodarkę,
          bo
          >
          > kobiety zostawią strzykawki, taśmy produkcyjne, skórzane organizery i kioski
          z
          > gazetami i pójdą do domu gotować obiad. Jak widzisz, staram się feminizm
          > racjonalizować jak tylko mogę. Obiecuję jeszcze popracować nad obrazowością.


          Ewok,

          Kup sobie samochód (nie będziesz się szwędać po nocy w parku) lub zafunduj
          sobie dużego faceta co cię będzie bronił. Nie demonizuj na litość boską, bo
          ciebie zgwałcą a facetowi oderwą łeb i nasikaja do środka. Przykład co
          najmniej idiotyczny. Urodziłam sie w stolicy i tu łaziłam w nocy po parkach i
          jakoś nic - teoria spiskowa świata lub bliska definicja schizy.

          Takimi kawałkami ośmieszasz feminizm i siebie. Pewnie jeszcze nie chceasz
          żeby: kradli, mordowali,mówili brzydkie wyrazy, a dzieci były szczęśliwe i
          uśmiechnięte. I żeby nie było wojen i chorób. Suuuper - no i co z tego ???
          Hejka
          • Gość: EWOK Re: Do Ewok IP: *.acn.waw.pl 05.10.02, 12:28
            Jejjku, jak to dobrze, że weszłam na to forum! Żyłam sobie zagubiona, nie
            wiedząc, jaki mam problem, a tu mi nagle wyjaśniliście : lęk przed ciemnością
            oraz agorafobia wpędziły mnie w feminizm! No ale teraz będzie już wszystko
            dobrze - znajdę sobie obronnego psa, albo obronnego faceta, zapiszę się do
            grupy wsparcia dla anonimowych feministek i jakoś może wyjdę na ludzi. Dzięki!
            • Gość: Maciej Re: Do Ewok IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 13:49
              Gość portalu: EWOK napisał(a):

              > Jejjku, jak to dobrze, że weszłam na to forum! Żyłam sobie zagubiona, nie
              > wiedząc, jaki mam problem, a tu mi nagle wyjaśniliście : lęk przed ciemnością
              > oraz agorafobia wpędziły mnie w feminizm! No ale teraz będzie już wszystko
              > dobrze - znajdę sobie obronnego psa, albo obronnego faceta, zapiszę się do
              > grupy wsparcia dla anonimowych feministek i jakoś może wyjdę na ludzi. Dzięki!

              O własnie! Nareszcie rozumiesz, co naprawdę się z Tobą dzieje i jak sobie
              możesz skutecznie pomóc. Nie powiem, że nie ma za co dziękować, bo w końcu
              poświęciliśmy Ci trochę czasu - niemniej - nie oczekujemy wdzięczności. Nieś
              to, czego się tu nauczyłas innym feministkom, żeby i one mogły wyjśc na ludzi.
    • Gość: zula Re: Do Zuli IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 04.10.02, 08:16
      cześć EWOK, masz rację, ta dyskusja jest bardzo hermetyczna, ale kropla drąży
      skałę:-)
      pozdrawiam
      • Gość: EWOK Re: Do Zuli IP: *.acn.waw.pl 04.10.02, 21:59
        Ja bym przywołała inne porzekadło - my tu gagu-gadu, a chłop śliwki rwie.
        Pozdrowienia
    • Gość: EWOK cytatycytatycytacytaty IP: 213.241.18.* 04.10.02, 15:17
      Przepraszam, czy tutaj do dobrego tonu należy cytowanie fragmentów wypowiedzi
      interlokutora? Mam nadzieję, że to nie jest obowiązkowe, bo ja osobiście pamięć
      mam sprawną, czego i Wam, a szczególnie Maciejowi, życzę. A najeżone cytatami
      wypowiedzi wydają mi się chaotyczne i nieczytalne.
      • Gość: zula ku pokrzepieniu serc:-) IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 04.10.02, 20:24
        myślę, że w przypadku niektórych osób może to faktycznie celowy zabieg majacy
        na celu zanudzenie przeciwnika na smierć? jak to brzmi: męczeństka śmierć przez
        zaczytanie:-) czy taka walka jest etyczna:-)?

        a teraz kawał: kobieta w raju zwraca się do Boga: Boże, nudzi mi się, mam węża,
        mam owoce, drzewa, ale nudzi mi się, stwórz mi jeszcze kogoś.
        Bóg na to: dobrze Ewo, stworzę ci mężczyznę: będzie oglądał mecze, pił piwo,
        bedzie egoistyczny i próżny, dlatego powiemy mu, ze był pierwszy:-)

        dla tych, którzy nie mają akurat nastroju na żarty dodam, że to TYLKO kawał
        związany tematem z naszym ulubionym forum (nie wbijam szpil ukradkiem;-)
        • Gość: tad Re: ku pokrzepieniu serc:-) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 20:46
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > myślę, że w przypadku niektórych osób może to faktycznie celowy zabieg majacy
          > na celu zanudzenie przeciwnika na smierć? jak to brzmi: męczeństka śmierć
          przez
          >
          > zaczytanie:-) czy taka walka jest etyczna:-)?
          >
          > a teraz kawał: kobieta w raju zwraca się do Boga: Boże, nudzi mi się, mam
          węża,
          >
          > mam owoce, drzewa, ale nudzi mi się, stwórz mi jeszcze kogoś.
          > Bóg na to: dobrze Ewo, stworzę ci mężczyznę: będzie oglądał mecze, pił piwo,
          > bedzie egoistyczny i próżny, dlatego powiemy mu, ze był pierwszy:-)
          >
          > dla tych, którzy nie mają akurat nastroju na żarty dodam, że to TYLKO kawał
          > związany tematem z naszym ulubionym forum (nie wbijam szpil ukradkiem;-)

          Co do rajskich kawałów, proponuję taki:

          Bóg spacerując po raju spotyka smutnego Adama.
          - czemu się smucisz Adamie?
          - bo jestem samotny
          - więc, jeśli chcesz stworzę ci istotę inteligentną, piękną, dobrą, wierną,
          która będzie cię kochać i wspierać, ale w zamian musisz oddać cztery żebra,
          nogę i oko
          - a co dostanę za jedno żebro?
          • Gość: zula Re: ku pokrzepieniu serc:-) IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 05.10.02, 10:14
            znaaam już ten kawał
          • Gość: zula Re: ku pokrzepieniu serc:-) IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 05.10.02, 10:16
            znaaam już ten kawał
            • Gość: soso BD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 195.41.66.* 07.10.02, 13:17
              BD pisze: 'Poczucie społeczne sprawiedliwości to dziwaczny twór,
              którego implikacji chyba do końca nie rozumiesz. Może on zawierać (i często
              zawiera) np. zawiść czy tzw. psychologiczną koncepcję sprawiedliwego świata
              (która wiąże się np. z obwinianiem ofiar za to co ich spotkało).'

              Czyzby 'zawisc' byla akceptowalna spolecznie w powszechnym odczuciu wlasnie?
              Czy rzeczywiscie poczucie sprawiedliwosci spolecznej wyrazane jest poprzez
              poblazanie dla gwaltu a szukanie u ofiary za krotkiej spodniczki? To skad sie
              bierze potrzeba podwyzszania kar za gwalt a nie szukania alibi dla zwierzat?

              Reszta argumentow to juz zupelne bzdury i nawet nie chce sie polemizowac bo
              czuje sie malosc i bezsens.
              Piekno a sprawiedliwosc? To sa jakies szczyty idiotyzmow. Jezeli jeszcze z tego
              chcesz cokolwiek wnioskowac to krzyzyk na droge, BD!

              pzdrw

              soso
              • Gość: BD Re: BD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 195.136.251.* 08.10.02, 15:00
                Witam,

                Gość portalu: soso napisał(a):

                > BD pisze: 'Poczucie społeczne sprawiedliwości to dziwaczny twór,
                > którego implikacji chyba do końca nie rozumiesz. Może on zawierać (i często
                > zawiera) np. zawiść czy tzw. psychologiczną koncepcję sprawiedliwego świata
                > (która wiąże się np. z obwinianiem ofiar za to co ich spotkało).'

                > Czyzby 'zawisc' byla akceptowalna spolecznie w powszechnym odczuciu wlasnie?

                Czyż nie? Czemu więc taką popularność zdobywają partie głoszące, że
                trzeba "zabrać bogatym"? Skąd taka popularność przekonania, że "skoro bogaty to
                pewnie złodziej"? Oczywiście nikt nie nazwie tego expolicite "zawiścią", ale
                można wskazać wręcz systemowe mechanizmy, które to implementują. To co dla
                jednych jest sprawiedliwością np. silna progresja podatkowa, dla innych jest
                systemową implementacją zawiści.

                > Czy rzeczywiscie poczucie sprawiedliwosci spolecznej wyrazane jest poprzez
                > poblazanie dla gwaltu a szukanie u ofiary za krotkiej spodniczki?

                Pisałeś wcześniej o "społecznym odczuciu sprawiedliwości" a teraz piszesz
                o "poczuciu sprawiedliwości społecznej" - to są przecież dwie różne rzeczy! Jak
                można sensownie dyskutować z kimś, dla kogo nie ma różnicy między np. wojskami
                lądowymi a lądem wojskowym?

                > Reszta argumentow to juz zupelne bzdury i nawet nie chce sie polemizowac bo
                > czuje sie malosc i bezsens.

                Widzisz, feminiści/tki niby walczą ze stereotypami (np. kobieta to do garów),
                ale sami myślą okrutnie stereoptypowo (np. sprawiedliwość = równość).
                Sprawiedliwość to bardzo złożony problem, co chciałem zasygnalizować. Badają go
                filozofowie, prakseologowie i spece od nauk politycznych. Wiemy, że np. są
                sytuacje gdy nie jest możliwy podział dóbr, który byłby zarówno sprawiedliwy,
                jak i optymalny w sensie Pareta (co wykazał polski filozof, Klemens Szaniawski).
                Tymczasem Twoje wywody posiadają głębię pogaduszek u cioci na imieninach, a
                usiłujesz się wypowiadać o sprawach niezmiernie skomplikowanych.

                pozdrawiam,

                BD
                • b.u.zz nie meczcie soso! 08.10.02, 15:45
                  Gość portalu: BD napisał(a):


                  Jak
                  > można sensownie dyskutować z kimś, dla kogo nie ma różnicy między np.
                  wojskami
                  > lądowymi a lądem wojskowym?
                  >

                  to klasyczny przyklad na elitaryzm w polskim spoleczenstwie. widac 50 lat
                  rzadow lewicowych nie wystarczylo, zeby zatrzec w umyslach polakow
                  wielkopanskosci, ktora doprowadzila nasza ojczyzne do upadku. ale ja taki nie
                  bede i ci wytlumacze: to ze sa takie osobniki, ktore nie widza tej roznicy,
                  oznacza tylko tyle, ze trzeba sie nad nimi pochylic i im tlumaczyc, tlumaczyc,
                  tlumaczyc.


                  > Widzisz, feminiści/tki niby walczą ze stereotypami (np. kobieta to do garów),
                  > ale sami myślą okrutnie stereoptypowo (np. sprawiedliwość = równość).
                  > Sprawiedliwość to bardzo złożony problem, co chciałem zasygnalizować. Badają
                  go
                  >
                  > filozofowie, prakseologowie i spece od nauk politycznych. Wiemy, że np. są
                  > sytuacje gdy nie jest możliwy podział dóbr, który byłby zarówno sprawiedliwy,
                  > jak i optymalny w sensie Pareta (co wykazał polski filozof, Klemens
                  Szaniawski)

                  no widzisz, czyli czujesz wewnetrzna potrzebe tlumaczenia i wyjasniania. ale
                  teraz przesadziles. z czym do ludzi? myslisz ze czlowiek ktory nie widzi
                  roznicy miedzy domkami w slupsku a slomkami w .. hmm.. no tak.. niewazne, -
                  myslisz ze taki czlowiek zrozumie co to ta prakseksalogia?


                  > .
                  > Tymczasem Twoje wywody posiadają głębię pogaduszek u cioci na imieninach, a
                  > usiłujesz się wypowiadać o sprawach niezmiernie skomplikowanych.

                  i znowu elitaryzm. pochyl sie nad niebozeciem. przeciez widzisz, ze on,
                  biedactwo, nic nie rozumie. ale nie szydz, bo to nie wypada.
                  pozdrawiam
                  b.
                  • Gość: soso Re: nie meczcie soso! IP: *.njl.dk 08.10.02, 17:32
                    Podpieranie sie tytulami ksiazek czy nazwiskami filozofow przemawia do tych co
                    nie wiedza. Wiecej przekonuje mnie ktos, kto umie przedstwic to co wie prostymi
                    slowami niz erudyta chowajacy sie z rzadkimi slowami ale jednoczesnie nie
                    wiedzacy co mowi.
                    Podobnie lacinskie teksciki moze robia wrazenia na aptekarzach ale o ile sa
                    tylko popisami przed gawiedzia to sa li tylko zaswiadczeniem o zadartym nosie a
                    nie certyfikatem na madrosc,

                    pzdrw

                    soso
                    • b.u.zz Re: nie meczcie soso! 09.10.02, 08:48
                      kogo nazywasz gawiedzia?! bo jesli siebie samego, to mylisz sie: w ogole mnie
                      nie interesuje co tam sobie myslisz, wiec i nie popisuje sie przed toba. i
                      radze ci zastosowac sie do ponizszej maksymy, wtedy zycie bedie latwiejsze.
                      b.
                      • maciej.k1 Re: nie meczcie soso! :-))))) 09.10.02, 10:11
                        Ludzie mnie pytają, dlaczego tak zaśmiewam się przy komputerze... :-)
                        Dzięki za Twoje poczucie humoru, Buzz. :-)
                        Pozdrawiam -
                        • Gość: soso nie zmeczony :-) IP: 195.41.66.* 09.10.02, 12:44
                          • Gość: soso nie zmeczony :-) IP: 195.41.66.* 09.10.02, 12:49
                            Tak mi sie przypomniala takze pewna maksymka wiec takze sie popisze:

                            Du skal ikke tro, du er noget.

                            Poza tym, siedze sobie tu i pisze bo tak mi sie podoba, nikt mnie nie meczy i
                            mam dobra zabawe. Bo czemuz by z innego powodu?

                            Jezeli nie interesujecie sie mna to po diabla wypisujecie tasiemcowe elaboraty
                            w komentarzch do moich postow? :-)

                            Nerwy puszczeja, kol. buzz?

                            Czekam na dalsze wasze niezrecznosci - pzdrw

                            soso
                            • b.u.zz Re: nie zmeczony :-) 09.10.02, 14:18
                              Gość portalu: soso napisał(a):

                              > Tak mi sie przypomniala takze pewna maksymka wiec takze sie popisze:
                              >
                              > Du skal ikke tro, du er noget.

                              det goer jeg heller ikke. husk, at det var mig der skrev "vanitas vanitatum",
                              som betyder at der findes INGENTING paa jorden der er viktigt. forstaaet?

                              >
                              > Jezeli nie interesujecie sie mna to po diabla wypisujecie tasiemcowe
                              elaboraty
                              > w komentarzch do moich postow? :-)

                              bo to lista dyskusyjna?

                              >
                              > Nerwy puszczeja, kol. buzz?

                              trzymam sie, tow. soso.

                              mvh
                              b.
                              • Gość: soso Re: nie zmeczony :-) IP: 195.41.66.* 09.10.02, 14:45
                                Alez robisz, moj kochany, i to caly czas!

                                No i co dalej?

                                pzdrw

                                soso

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka