Gość: EWOK
IP: *.acn.waw.pl
03.10.02, 18:28
Od pewnego czasu czytam wypowiedzi Twoje i Twoich rozmówców. To bardzo
odświeżające dla osoby, która studia skończyła jakiś czas temu i od tamtej
powy żyje sobie zanurzona po uszy w sytym mieszczańskim
samozadowoleniu.Jednak chociaż mój światek jest hermetyczny, Wasz chyba
jeszcze bardziej. Obracacie się w sferze idei. To tak jakbyście wyciągali
wysokie C w sytuacji gdy większość ludzi nie potrafi zaśpiewać czysto "wlazł
kotek na płotek". Nic w tym złego, sama uważam ,że nie ma takiej sytuacji
życiowej, w której przywołanie ducha śp. Hegla byłoby nie na miejscu. Ale
feminizm to nie tylko idea - to samo życie. Trudno przeczyć faktom. Szklany
sufit istnieje - to jest fakt. Opresjonowane kobiety żyją - to też fakt.
Żyją też ludzie, którzy z niewiadomych przyczyn uważają, że powinni mieć
wpływ na to ile ja mam dzieci.Otacza nas nieuporządkowana rzeczywistośc, w
której każda z nas miota się pomiędzy świadomością, jak powinno być a tym,
jak, niestety, w rzeczywistości jest. Rozważania o istocie feminizmu są
celowe jedynie w sytuacji kiedy następnym krokiem ma być wprowadzenie jej
pod strzechy. Ktoś tu na tym forum pytał, gdzie się podziały feministki. No
więc to na przykład ja.