evita_duarte 11.01.06, 19:35 W tym przypadku nie mialabym watpliwosci. W Stanach niedawno byl podobny przypadek. Podwojne morderstwo-kara smierci. wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=35116&wid=8149328&rfbawp=1137004368.540&ticaid=1e24 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dokowski Kara śmierci sama w sobie nie jest niczym osobliwy 12.01.06, 15:16 Jeżeli pominąć dyskusje, w których problem kary śmierci traktowany jest instrumentalnie, np. w celu mącenia w głowach wyborcom, to mamy tylko dwa powody, aby rezygnować z wykonywania kary śmierci. 1. Zabójstwo osoby niewinnej. Ludzie rzadko zdają sobie sprawę, jak wielka liczba niewinnych ludzi została zabita przez sędziów i katów. Trudno wyobrazić sobie bardziej okrutny rodzaj śmierci, kiedy niewinnie skazany człowiek latami czeka w celi śmierci na kata, który w końcu przychodzi i go zabija, podczas gdy prawdziwy morderca wesoło sobie żyje, robi dzieci jego żonie i śmieje się z frajera, który zamiast niego umiera w więzieniu. Tak np. mordowano przeciwników partyjnych za Stalina, a mordercy potem brali sobie żony zamordowanych kolegów. Zresztą nie tylko mordy polityczne wykonywane przez socjalistycznych sędziów, ale zwykłe pomyłki sądowe w USA prowadzą często do okrutnej śmierci niewinnych ofiar. Stosunek ludzi do kary śmierci byłby moim zdaniem o wiele bardziej przychylny, gdyby wykonywano ją tylko w wypadkach niewątpliwych, kiedy wykluczona została jakakolwiek możliwość omyłki, intrygi lub stronniczości. 2. Zabijanie z zimną krwią. Ludzie rzadko dostrzegają wagę tego aspektu kary śmierci. Ciekawe jest to zjawisko, tym bardziej, że bezduszna, niemiecka machina Holocaustu właśnie dlatego napawa ludzi taką grozą, że Niemcy mordowali Żydów i Cyganów bez emocji, wg przemysłowego planu hodowlanego dla swojej wizji pożądanego etnicznego składu ludzkości. Grozą napawa świadomość, że nie można było wtedy odwołać się do uczuć Niemców, do naturalnego uczucia litości czy innych uczuć moralnych, gdyż Niemcy wyalienowali swoje instytucje tak bardzo, że ich osobowości zostały rozszczepione tak, że w pracy odrzucali swoją duszę i stawali się maszynami wojskowo-biurokratycznymi. Groza jaka ogarnia tyle osób na wspomnienie Holocaustu w dziwny sposób nie ogarnia tak wielu osób na myśli o karze śmierci. A przecież wszyscy uczestnicy kary śmierci: prokurator, adwokat, sędzia, strażnicy, kaci, lekarze, księża, urzędnicy administracji więziennej itd. - cała ta instytucja jest tak samo wyalienowana jak instytucja niemieckich obozów koncentracyjnych, ponieważ uczestnicy kary śmierci też muszą odrzucić swoje dusze, aby móc zabijać z zimna krwią. Instytucja kary śmierci tworzy więc całą społeczność ludzi zdemoralizowanych koniecznością zabijania na zimno, tak samo zdemoralizowanych jak pracownicy obozów koncentracyjnych. Tacy ludzie zatruwają potem dusze swoich rodzin i znajomych. Chociaż skala tego jest o wiele mniejsza niż skala zatrucia dusz Niemców przez Holocaust., to jednak jest to enklawa zła, niszcząca dusze tych, którzy w niej żyją. Prawdopodobnie codziennie wielu z nas mija ludzi, którzy odrzucili w pracy swoje dusze, a do wielu z nich dusza ta już nie powróciła i nigdy nie wróci. Taki człowiek może być zdolny do wszystkiego. Świadomość, że tacy żyją jakby nigdy nic wśród nas jest tak samo niepokojąca jak kiedyś była świadomość, że nazistowscy zbrodniarze żyją sobie wśród zwyczajnych ludzi – wielu z nich było tak samo „niewinnych” jak ci lekarze i księża, którzy zawodowo pomagają zabijać skazańców, też byli tylko profesjonalistami i urzędnikami, którzy „zatykali nos” i robili co do nich należało. Z czasem przestali zatykać nos, bo przyzwyczaili się do smrodu, a potem przestali w ogóle go odczuwać. A przecież wystarczyłoby wprowadzić zasadę, że karę śmierci wykonywać wolno tylko ofiarom, a jeśli ofiary nie żyją lub są niezdolne do podejmowania decyzji, to tylko osobom najbliższym ofiarom. W ten sposób okrutna i bezduszna machina służąca do zabijania ludzi z zimna krwią zastąpiona by została zwykłym ludzkim działaniem motywowanym zwykłymi ludzkimi uczuciami: zemsty, potrzeby zadośćuczynienia, poczucia krzywdy, strachem i potrzebą zapewnienia sobie i bliskim bezpieczeństwa. Prawo łaski przysługiwało by tylko ofiarom (lub najbliższym), tylko taki kat miałby prawo zamienić wyrok śmierci na dożywocie. Taki są dwa warunki, pod którymi mogę nazwać siebie zwolennikiem kary śmierci. Nie ma dla mnie takiego znaczenia, jak bardzo ohydną zbrodnię popełniono. Ważniejsze jest, aby wykluczyć możliwość omyłki i żeby katem nie był profesjonalny zabójca, nieodczuwający litości ani zemsty. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Swoją drogą to ciekawe, czy feministki mają ... 13.01.06, 16:54 ... jakiś nieprzypadkowy pogląd na karę śmierci, czy każda feministka może być dowolnie, za lub przeciw, i nie wpływa to na jej poważanie w środowisku. Przyznam, że z reguły wiem co myślą feministki, bo moja żona jest feministką (dlatego nie ma czasu na marnowanie czasu na takim forum, tutaj feministki zaglądają bardzo żadko, nie dajcie się zwieść) i jedna nasza znajoma uważa się za feministkę, ale one nie są zdecydowane w tej kwestii i nie potrafią powiedzieć, czy feminizm w jakiś sposób sugruje czy być za czy przeciw. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 podwójne? 13.01.06, 17:10 evita_duarte napisała: > W tym przypadku nie mialabym watpliwosci. W Stanach niedawno byl podobny > przypadek. Podwojne morderstwo-kara smierci. Czy na pewno podwójne morderstwo? Zdania co do tego kiedy człowiek staje się człowiekiem są podzielone. A co z tymi, którzy uważają, że moment ten wyznacza chwila narodzin? Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: podwójne? 13.01.06, 17:36 tad9 napisał: > evita_duarte napisała: > > > W tym przypadku nie mialabym watpliwosci. W Stanach niedawno byl podobny > > przypadek. Podwojne morderstwo-kara smierci. > > Czy na pewno podwójne morderstwo? Zdania co do tego kiedy człowiek staje się > człowiekiem są podzielone. A co z tymi, którzy uważają, że moment ten wyznacza > chwila narodzin? Podwojne morderstwo uznawane jest wtedy gdyby dziecko moglo juz zyc poza lonem matki. Np. kobieta ma wypadek samochodowy ona zginela, ale interwencja lekarzy pozwolila na ocalenie dziecka. Nigdy o takich przypadkach nie slyszales?? To mozliwe czasem juz w siodmym miesiacu. Kobieta opisywana w tym artykule jak i tamta opisywamna preze mnie byly w 9 miesiacu. Odpowiedz Link Zgłoś