Gość: tad
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
06.12.02, 20:40
Motto:
Sagan2: "czytałam to co pisałaś w wątku o aborcji(...)bardzo mi się podobały
Twoje wypowiedzi(...)z jednym bym tylko polemizowała, napisałeś coś takiego,
że skoro nie wiemy kiedy życie/człowieczeństwo się zaczyna,
najbardziej "LOGICZNIE" jest przyjąć, że od samego początku, ja bym
powiedziała, że NAJBEZPIECZNIEJ".
Tad: "Mógłbym powiedzieć, ze postępować w tej sytuacji najbezpieczniej jest
najbardziej logicznie (...)".
Sagan2: "W sumie jak się zastanowić, to nie wiadomo dla kogo
najbezpieczniejszy. Jeśli ....(...)".
Witam wszystkich miłośników długich postów i teoretyzowania. W tym wątku
proponuję oderwać się od sporów ideologicznych i popatrzeć na to forum pod
nieco innym kątem - jako na zapis równie słynnej co nieuchwytnej "świadomości
feministycznej", a także na zapis różnic pomiędzy sposobami myślenia: męskim
i kobiecym (o ile da się takie uchwycić. Z tego punktu widzenia poszczególne
wątki jawią się jako sondy wpuszczane do umysłów forumowiczów, w celu
zdobycia próbek obrazujących ich sposoby myślenia). Czy takowe różnice
istnieją? Tradycjonaliści i feministki niektórych odłamów twierdzą, że tak
(choć widzą to inaczej). Oto zapis pewnego eksperymentu psychologicznego:
"W ramach jednego z eksperymentów (...) postawiono 2 inteligentnych (...) 11
latków - Jakea i Amy - przed następującym dylematem moralnym: mężczyzna
imieniem Heinz potrzebuje leku, który uratuje zycie jego umierającej żonie,
ale brakuje mu pieniędzy. Czy powinien ukraść lek? Jake uważa, że tak. Oto
jego argumentacja: "Ludzkie zycie jest cenniejsze od pieniędzy. Nawet jeśli
aptekarz zarobi tylko 1000 dolarów, będzie mógł żyć. Jeżeli Heinz nie
ukradnie leku, jego żona umrze." Innymi słowy dla Jakea dylemat sprowadza się
do konfliktu między wartością życia i wartością dóbr materialnych (...). Jake
wierzy w hierarchię wartości, zgodnie z którą zycie jest cenniejsze niż
własność (...). Ten mały chłopiec zafascynowany siłą logiki umiejscawia
prawdę w rachunku matematycznym, który, jak twierdzi, jest "jest jedynie
logiczną rzeczą". Rozpatrując dylemat moralny jako "problem matematyczny",
tyle, że z udziałem ludzi, rekonstruuje go w postaci równania, a następnie
przystępuje do rozwiązania. Amy podchodzi do problemu zupełnie inaczej.
Zapytana czy Heizn powinien ukraść lekarstwo odpowiada: "Chyba nie. Myślę, że
prócz kradzieży są inne sposoby: mógłby np. pozyczyć pieniądze, zaciągnąć
kredyt, albo coś innego. Nie powinien kraść leku, ale jego zona nie powinna
umrzeć". Zapytana o to, dlaczego Heinz nie powinien ukraść leku Amy udziela
odpowiedzi, w której skupia się na relacji między Heinzem i jego zoną: "Gdyby
ukradł lekarstwo, mógłby uratować żonę, ale i pójść do więzienia, a wtedy
żona mmogłaby znowu zachorować, a on nie zdobyłby dla niej nowej porcji
lekarstwa i byłoby niedobrze. Dlatego powinni o tym porozmawiać i znaleźć
inny sposób na zarobienie pieniędzy". Amy (...) postrzega dylemat (...) jako
rozciągniętą w czasie narrację, na temat związków międzyludzkich. (...)
ocenia wartość życia żony w kontekście jej związków z innymi (...). Świat Amy
jest światem, w którym ludzie są ze sobą połączeni, a nie takim, w którym
konieczne są reguły umozliwiające uzgadnianie sprzecznych żądań odizolowanych
od siebie jednostek. Problemy rodzą się tylko dlatego, że ludzie nie
dostrzegają łączącej ich więzi. Toteż Amy uważa, że "gdyby Heinz i aptekarz
szczegółowo omówili sprawę, doszliby do innego rozwiązania niż kradzież".
Byłoby to idealne rozwiązanie dylematu, które nie tylko nie naruszyłoby
dawnych relacji, ale ustanowiłoby nową - relację troski aptekarza o żonę".
Proszę o uwagi (jesli kto ma jakieś)