Dodaj do ulubionych

Nauki przedmałżeńskie w oczach Polaków.

10.04.06, 18:34
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=39787940&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • zlotoslanos Re: Nauki przedmałżeńskie w oczach Polaków. 10.04.06, 18:45
      My chodziliśmy ze znajomymi. Siedzieliśmy w ostatniej ławce a oni obok
      pochyleni wertowali jakiś kalendarzyk, szeptali . W końcu jakoś wyrwaliśmy im
      ten notesik , prawie się ugotowaliśmy jak przeczytaliśmy napis : Ile razy
      kochaliśmy się . I kreseczki zaznaczające razy :D
      • bleman A co ,zazdrosciliscie ilosci razy ? ;-))))) 10.04.06, 18:57

        • zlotoslanos Re: A co ,zazdrosciliscie ilosci razy ? ;-))))) 10.04.06, 19:03
          Zazrościliśmy statystyki :)
          • bleman Taaa jasne ;-) 10.04.06, 19:06

            • evita_duarte Nie ma co zazdroscic 10.04.06, 19:47
              Tylko trzeba brac sie samemu so roboty :)
              • bleman hohoho.... 10.04.06, 19:54
                baaardzo smieszne....
                • evita_duarte Re: hohoho.... 10.04.06, 19:56
                  bleman napisał:

                  > baaardzo smieszne....

                  A zebys wiedzial ze smieszne :P
                  • bleman Moze dla ciebie.... 10.04.06, 19:57

                    • evita_duarte Co to.... 10.04.06, 19:59
                      przewrazliwienie? Z innych to milo sie ponabijac co? A juz u siebie komizmu nie
                      widzisz, och biedactwo!
                      • zlotoslanos Re: Co to.... 10.04.06, 20:14
                        Cudnie dokop blemusiowi swojemu , dokuczał mi dziś napisał,że gruba jestem a ja
                        mu,że jest po 50 tce. Co oczywiście nie jest prawdą bo ma dopiero 49
                        • evita_duarte Re: Co to.... 10.04.06, 20:18
                          On jest fajny chlopak ale strasznie przwrazliwiony, bo moj post nie byl o nim
                          nawet, nie do niego mial sie odnosic tylko do tych co niby byli zazdrosni :D
    • dokowski To jakieś jaja ! Jakie nauki przedmałżeńskie?! 11.04.06, 12:29
      Dorośli ludzie mieliby chodzić na jakieś takie nauki do ludzi, którzy zupełnie
      się na tym nie znają? To niesamowite, że takie enklawy średniowiecza jeszcze w
      Polsce istnieją.

      Nauki przedmałżeńskie! A gdzie poczucie godnosći?! Co może skłonić dorosłych
      ludzi, żeby zapisać się na coś takiego?!
      • zlotoslanos To jakieś jaja ! 11.04.06, 12:49
        Ale w Twoim wydaniu.

        Ktoś kto chce uzyskać ślub kościelny musi dopełnić warunków przygotowywujących
        go do onego. Raz sakramenty to chyba oczywiste, dwa katecheza, trzy nauki
        przedślubne, cztery spowiedź przedślubna and... zapowiedzi podczas , których
        ktoś ma więcej czasu na namysł lub by zgłosić coś co stoi na przeszkodzie
        zawarcia związku. Ktoś kto chce ślub kościelny deklaruje życie w tej wierze
        zatem i zabezpieczanie się zgodne z dekalogiem. Ta zasada tyczy się również
        chrztu dziecka. Ponieważ deklarujesz się,że wychowiesz go w duchu
        chrześcijańskim są nauki przed tym sakramentem. To nie tylko powód do zrobienia
        biby dla rodziny i zebrania prezentów. To proste jak budowa cepa zatem - nie
        wyśmiewaj czegoś o czym nie masz pojęcia.
        • dokowski Częściowo to rozumiem 11.04.06, 16:42
          zlotoslanos napisała:

          > Raz sakramenty to chyba oczywiste, dwa katecheza,

          to też oczywiste

          > trzy nauki przedślubne,

          nadal nie rozumiem

          > cztery spowiedź przedślubna

          to też oczywiste

          > To proste jak budowa cepa zatem - nie
          > wyśmiewaj czegoś o czym nie masz pojęcia.

          Nadal twierdzę, że nauki przedślubne zupełnie nie pasują tu do pozostałych
          rytuałów poprzedzających ślub kościelny. Nauki przedślubne to coś, co z natury
          swojej nie jest religią, ale elementem praktycznej edukacji. Jest czystą
          arogancją ze strony kapłanów, że zmuszają dorosłych ludzi do takiego poniżenia.
          • kocia_noga Re: Częściowo to rozumiem 11.04.06, 21:48
            dokowski napisał:
            >
            > > trzy nauki przedślubne,
            >
            > nadal nie rozumiem
            >
            . Nauki przedślubne to coś, co z natury
            > swojej nie jest religią, ale elementem praktycznej edukacji. Jest czystą
            > arogancją ze strony kapłanów, że zmuszają dorosłych ludzi do takiego
            poniżenia.
            >

            Otóz to, tym łatwiej jednak im to idzie, bo ludzie nie mają bladego pojęcia o
            religii, którą wyznają.
          • tgmen Re: Częściowo to rozumiem 11.04.06, 22:48
            Nadal twierdzę, że nauki przedślubne zupełnie nie pasują tu do pozostałych
            > rytuałów poprzedzających ślub kościelny. Nauki przedślubne to coś, co z natury
            > swojej nie jest religią, ale elementem praktycznej edukacji. Jest czystą
            > arogancją ze strony kapłanów, że zmuszają dorosłych ludzi do takiego poniżenia.

            Do małżeństwa chłopie nikt nikogo nie zmusza.
            Małżeństwo można wziąć cywilne jak kto woli. Bierzesz kościelny? Pójdziesz na nauczki. Czy je zastosujesz? To kwestia wiary i podejścia do osobistej religijności. Arogancja ze strony kapłanów? Ale to jest jedna z zasad religii katolickiej...

            Jak byłem na swoich to co prawda usłyszałem od księdza takie rzeczy że włos się jeży na głowie (Opisywałem to kiedyś już) ale trzeba pamiętać że wiara i religia ma być w sercu a nie w osobie kapłana który "wykłada" określone obiektywne bądź bardziej subiektywne przekonania.

            Pamiętam atmosferę powagi syt. pamiętam żonę trzymaną za rękę, pamiętam początek uświadamianej rosnącej powagi sytuacji.Co tu ma do rzeczy arogancja kapłana

            Pitu pitu dokuś. Płytko bracie!

            -----------------------------------
            chodzi mi o to...
            • kocia_noga Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 09:29
              tgmen napisał:

              Arogancja ze strony kapłanów? Ale to jest jedna z zasad religii katolickie
              > j...

              ++++++++
              trzeba pamiętać że wiara i relig
              > ia ma być w sercu a nie w osobie kapłana który "wykłada" określone obiektywne
              b
              > ądź bardziej subiektywne przekonania.
              >

              ++++++
              .Co tu ma do rzeczy arogancja kapłana


              Nie popadasz czasem w sprzeczność?Właśnie tego nie rozumiem u katolików.Biora
              tę religię wraz z arogancją czy głupotą kleru, a przeciez to kler dyktuje
              warunki - udzieli czy tez nie ślubu wbrew ZASADOM tej religii, bowiem tzw nauki
              przedmałżeńskie to wymysł polskiego Kościoła, a nie żaden wymóg religijny.A
              więc bierzesz tę religię z jej hipokryzją, głupotą i podporządkowaniem się
              klerowi we wszystkim a równocześnie piszesz o osobistym stosunku do wiary - nie
              przeszkadza ci to, nie uwiera?



              > Pitu pitu dokuś. Płytko bracie!

              To było coprawda do dokowskiego, ale to co do niego napisałeś to i płytko i
              obraźliwie.Jak tam u ciebie z tą wiarą w sercu? Kler nie zakazuje obrażać
              forumowiczów, ale serce?
              • tgmen Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 09:58
                > To było coprawda do dokowskiego, ale to co do niego napisałeś to i płytko i
                > obraźliwie.Jak tam u ciebie z tą wiarą w sercu? Kler nie zakazuje obrażać
                > forumowiczów, ale serce?

                Wybacz ale mówiąc że "płytka argumentacja" to taka, która mnie nie przekonuje. Jeżeli to kogoś obraża to dowód przeogromnej wrażliwości i delikatności rozmówcy...

                Mam zdecydowany dystans do życia. Udowadniałem to już tu kilka razy. Żyje w zgodzie z 10 przykazaniami i to jest moja wykładnia zasad moralno- etyczno- religijnych.

                Nie ma tam nic o antykoncepcji i seksie przedmałżeńskim, o masturbacji i o wielu innych sprawach które interpretuję sobie według już subiektywnego poczucia moralności.

                Natomiast stanowczo podkreślam. Nie identyfikuję się z kościołem katolickim jako strukturą. Owszem na marginesie tej swoistej współnoty kleru jest grupa kapłanów, których wielce poważam i szanuję. Generalnie jednak reprezentują oni poziom dla mnie czasem nie do przyjęcia.

                A to co pisałem wcześniej. Religia to ja. Słucham każdego, kto do mnie mówi. Nie skreślam nauczek przedmałżeńskich tylko dlatego że wykłada je ksiądz- osoba, która wg. Dokowskiego nie ma doświadczenia i nie wie o czym mówi. Ale zapomina że ksiądz miał matke i ojca. Więc jeżeli chodzi tu o obiektywne podejście- jednak jakieś doświadczenia zebrał. A jestem zdania że moralnośc i etycznośc przekazana przez rodziców jest pierwotną vs. każda następna- wypracowana w małżeństwie czy tez jakichkolwiek innych relacjach społecznych.

                Nie konfrontuj zatem mojej religijności z podejściem do kościoła jako struktury bo to temat na tyle złożony że nie Ci mnie osądzać podczas gdy sam jeszcze nie wiem co mysleć.

                Ktoś kto jednym zdaniem chce zamkąć temat jest dla mnie osobą o płytkiej argumentacji!

                Trzeba słuchać swojego rozmówcy. Można się z nim niezgodzić ale słuchać trzeba.
                I dlatego na nauczkach przedmałżeńskich nawet słysząc wiele spraw mało istotnych można usłyszeć coś, co Cię natchnie do czegoś...

                A dokowski słynie z tego że strzela ogólnymi i nietrafiającymi do mnie tezami. Poza tym często pozostaje w opozycji do samego siebie jakby go przycisnąć...




                • dokowski Chciałbyś w to wierzyć, ale nic nie znajdziesz 12.04.06, 10:07
                  tgmen napisał:

                  > często pozostaje w opozycji do samego siebie jakby go przycisnąć

                  zamiast się przechwalać po prostu zrób to
                • kocia_noga Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 11:37
                  tgmen napisał:


                  > Wybacz ale mówiąc że "płytka argumentacja"


                  napisałeś :pitu pitu dokoś i o to mi chodziło, a poza tym ocena "płytka
                  argumentacja" bez uzasadnienia tez jakoś mieści się bardziej w kategoriach
                  obrazy niz dyskusji.Wybrałeś sobie ze swojej wypowiedzi to co ci pasowało,
                  kogos mi pod tym względem pzrypominasz.Nie jest to uczciwe, nie sądzisz?



                  Żyje w zgo
                  > dzie z 10 przykazaniami i to jest moja wykładnia zasad moralno- etyczno-
                  religi
                  > jnych.


                  Pitu pitu ziomal. Co to za religia opierająca się na staroegipskim
                  10przykazaniowym kodeksie? To starozakonni mieli bardziej rozwinięta etykę, ale
                  niech ci.

                  O niejakim Jezusie i jego naukach nie słyszałeś, on te 10 pokieraszowanych
                  zaleceń troszkę uzupełnił i to nazywa się chrześcijaństwo.
                  Nazwij swoją religię, bo katolicyzm zakłada podporządkowanie się klerowi, także
                  i w sprawach moralności.

                  Dokowskiego nie ma doświadczenia i nie wie o czym mówi. Ale zapomina
                  > że ksiądz miał matke i ojca.




                  A, to tym bardziej! Jesli facet nie poszedł w ich slady.
                  • tgmen Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 12:01
                    Ale czemu nie mogę kierować się 10 przykazaniami a resztę stosować na zasadzie nie rób drugiemu co Tobie nie miłe...!

                    A cóż złego jest w 10 przykazaniach! To jest naprawdę niezła baza wyjściowa!
                    Nie zabieraj mi prosze szacunku do Doka bo przegadałem z nim sporo i naprawde nie traktuję go jak jakiegoś pierwszego lepszego maniaka...

                    On mam nadzieje o tym wie...


                    A co do formuły Pitu pitu dokuś....Dodaj do wypowiedzi trochę pieprzu to Cię zmotywuje do dzialania!


                    Co do tego że katolicyzm to podległośc strukturze...
                    Mam w nosie strukturę. Mam swoją wiarę a to czy tego księdza lubię czy nie, ma się nic do tego jakim jestem człowiekiem.

                    > Pitu pitu ziomal. Co to za religia opierająca się na staroegipskim
                    > 10przykazaniowym kodeksie? To starozakonni mieli bardziej rozwinięta etykę, ale

                    Powiedziałem że żyję w kościele katolickim będąc do niego sceptycznie nastawiony. Nie rób ze mnie kocia prostaka, tylko dlatego, że wyłożyłem jako swoją wykładnie kodeksu etycznego właśnie tablicę z X prawami.




                    • kocia_noga Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 12:24
                      tgmen napisał:

                      > Co do tego że katolicyzm to podległośc strukturze...
                      > Mam w nosie strukturę.

                      A więc dlaczego jej ulegasz zgadzając się na te nauki przedmałżeńskie, bo
                      inaczej w polskim kosciele nie dostaniesz ślubu?Masz w nosie, ale słuchasz, tak?

                      >
                      > Powiedziałem że żyję w kościele katolickim będąc do niego sceptycznie
                      nastawion
                      > y. Nie rób ze mnie kocia prostaka, tylko dlatego, że wyłożyłem jako swoją
                      wykła
                      > dnie kodeksu etycznego właśnie tablicę z X prawami.


                      Nic nie pisałeś o jakims bardziej rozbudowanym systemie etycznym, tylko o
                      dekalogu, więc "nie robię z ciebie prostaka", wręcz dopytuje się, jak się mają
                      pewne zagadnienia moralne do twojej wiary w sercu.A to,ze akurat na Jezusa się
                      nie powołujesz, to dla katolików charakterystyczne - i kler również woli,żeby
                      na dekalogu poprzestać.
                      • tgmen Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 12:48
                        > A więc dlaczego jej ulegasz zgadzając się na te nauki przedmałżeńskie, bo
                        > inaczej w polskim kosciele nie dostaniesz ślubu?Masz w nosie, ale słuchasz, tak?

                        Bo słucham różnych ludzi i tego co do mnie mówią. Mądrzy ludzie znajdują się wszędzie. Będąc zamknięty na argumenty- będę głupcem!!!!!
                        • kocia_noga Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 14:33
                          tgmen napisał:

                          > > A więc dlaczego jej ulegasz zgadzając się na te nauki przedmałżeńskie, bo
                          >
                          > > inaczej w polskim kosciele nie dostaniesz ślubu?Masz w nosie, ale słuchas
                          > z, tak?
                          >
                          > Bo słucham różnych ludzi i tego co do mnie mówią. Mądrzy ludzie znajdują się
                          ws
                          > zędzie. Będąc zamknięty na argumenty- będę głupcem!!!!!


                          Sralalala, pitupitu.Będąc katolikiem przyjmujesz i zgadzasz się na
                          posłuszeństwo klerowi - nie ma innej drogi.Jesli wybierasz sobie spośród tego
                          co ci ksiądz każe, to nie jestes katolikiem.
                          Ja nie mówię o wysłuchiwaniu mądrych ludzi, bo do tego to nie trzeba tkwić w
                          kościele katolickim, mówię o posłuszeństwie księżom, które masz jako warunek
                          bycia katolikiem.A nauki nie poszedłeś ,żeby sobie posłuchac mądrości i wybrać,
                          tylko dlatego,że się podporządkowałeś,ze strachu że niedostałbyś ślubu
                          kościelnego.
                          • tgmen Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 15:16
                            Niestety czasy takie a nie inne a kościół to nie więzienie.

                            Czasy czerwonej inkwizycji dawno minęły.

                            Jestem katolikiem ale nie katolikiem niemyślącym...

                            Wiara się zmienia. Kościół się zmienia. Ja się zmieniam.

                            Dlatego nie ma dla mnie extremów o których mówisz. Jestem ja, moje zasady i moja wiara. Biorę to co mi odpowida. Nawet obciążenia i obowiązki wynikające z wiary.

                            Aby coś dostać muszisz wpierw dać. Prosta zasada ale oczywista.

                            • pavvka Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 17:40
                              tgmen napisał:

                              > Niestety czasy takie a nie inne a kościół to nie więzienie.
                              >
                              > Czasy czerwonej inkwizycji dawno minęły.

                              Czasy się zmieniły o tyle, że KK niczego nie narzuci Ci siłą. Ale demokracji w
                              Kościele nie ma i nie będzie - jest jedna oficjalna doktryna, którą wszyscy
                              chcący się nazywać katolikami muszą akceptować. Nie musisz się zgadzać z każdym
                              księdzem na każdy temat (to zresztą niemożliwe, bo mówią często rzeczy
                              sprzeczne), ale nie możesz kwestionować prawd wiary i watykańskiego katechizmu.
                              • tgmen Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 18:28
                                Pafko!

                                Ja nie kwestionuję prawd wiary!
                                Piszę tylko że z rozsądkiem podchodze do nakazów i zakazów

                                Kościół nigdy nie był demokratyczny i nigdy nie będzie! Zawsze będzie struktura kompetencyjno- podległościowa.

                                Wynika to choćby z tego, że Tron Piotrowy i jego aktualny bywalec jest wg. Pisma
                                gościem od Św. Piotra! A z dogmatem się nie dyskutuje! Cześć


                                A w życiu? A w życiu słucham wszystkich naokoło bo jeszcze młody i głupi jestem. Selektywnie te myśli do mojej głowy trafiają, patrzę na Deklaog i wierzę w Boga...

                                W codziennym życiu to powinno wystarczyć. Bo jeśli za tym idzie sensowny system etyczno- moralny i kultura społecznego bycia.....nie ma bardziej tematu KK zgłębiać i trwonic nerwów nań!

                                Joł Pafkoł!
                      • tgmen Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 12:50
                        Jeszcze jedno:

                        > Nic nie pisałeś o jakims bardziej rozbudowanym systemie etycznym, tylko o
                        > dekalogu, więc "nie robię z ciebie prostaka", wręcz dopytuje się, jak się mają
                        > pewne zagadnienia moralne do twojej wiary w sercu.A to,ze akurat na Jezusa się
                        > nie powołujesz, to dla katolików charakterystyczne - i kler również woli,żeby
                        > na dekalogu poprzestać.

                        Politycy też czasami wolą poprzestać na konstytucji nie wchodząc w akty i rozpożądzenia.

                        Stosowanie ogólnej wykładni powoduje większą swobodę w interpretacji. Lecz jest to miecz obosieczny. Nie sądzę że X przykazań to wszystko. Do dopiero początek.
                        To taka konstytucja religii...tak myślę!
                        • kocia_noga Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 14:38
                          tgmen napisał:

                          >
                          > Politycy też czasami wolą poprzestać na konstytucji nie wchodząc w akty i
                          rozpo
                          > żądzenia.
                          >
                          > Stosowanie ogólnej wykładni powoduje większą swobodę w interpretacji. Lecz
                          jest
                          > to miecz obosieczny. Nie sądzę że X przykazań to wszystko. Do dopiero
                          początek
                          > .
                          > To taka konstytucja religii...tak myślę!

                          No owszem, owszem, ale nie chrześcijańskiej.Raczej judaistycznej.

                          No i jeszcze o tej hipokryzji.
                          Powiedzmy,że podpisujesz umowę,wiedząc,że pewne punkty i tak olejesz.Co ci
                          Dekalog mówi? Uczciwe to jest, czy uczciwe inaczej?Dodam,że żądasz wykonania
                          umowy w stosunku do siebie.
                          Uważasz się za członka KK, chcesz ślubu koscielnego, ale z góry wiesz,że
                          będziesz kierował się swoim sumieniem i rozeznaniem, a nie warunkami umowy.Czy
                          to nie nazywa się zakłamanie?
                          • tgmen Re: Częściowo to rozumiem 12.04.06, 15:22
                            > No owszem, owszem, ale nie chrześcijańskiej.Raczej judaistycznej.


                            I po co tu rozgraniczanie! Judaizm zawiera się wg niektórych w nurcie chrześcijańskim!

                            > Uważasz się za członka KK, chcesz ślubu koscielnego, ale z góry wiesz,że
                            > będziesz kierował się swoim sumieniem i rozeznaniem, a nie warunkami umowy.Czy
                            > to nie nazywa się zakłamanie?

                            moje sumienie i rozeznanie idzie z głównymi nurtami chrześcijaństwa i KK.

                            A że wybieram np. antykoncepcję?
                            Wiara katolicka mówi o wychowywaniu dzieci w miłości....

                            Miłość=zaangażowanie. Zaangażowanie=czas. Czas=pieniądz. Mam czas jak mam pieniądze. Nie mam kasy- nie mogę dzieciom zapewnić miłości na takim poziomie jakbym chciał jak ganiam za grosiwem...itp.


                            ale możemy gadac jeszcze godzinami! :)

                  • niedowiarek1 Kocia 12.04.06, 18:29
                    Żyjemy w państwie prawa.Każdy może mieć swoje zdanie na temat
                    wyznania,religii.Ktos kto chce mieć związek małżeński zaparafowany przez kler
                    niech ma.tO JEST JEGO PRAWO.Nie masz zatem prawa Ty tego negować.Zanim stana w
                    związku małzeńskim powinni przejść odpowiednie wtajemniczenia ,które ktos
                    ustanowił.To jest tak samo jak jadąc samochodem widząc zakaz ograniczenia
                    prędkości zdejmujesz nogę z pedału gazu.Zdejmując dostosowujesz się do
                    reguły,olewając masz potem kłopoty.Masz prawo nie wierzyć ,ale nie masz prawa
                    nawracać tych co wierzą,a tym bardziej naśmiewać się z nich.Wolność wyznania
                    obowiązuje chyba jeszcze w tym kraju.
                    • pavvka Re: Kocia 12.04.06, 18:33
                      niedowiarek1 napisał:

                      > Masz prawo nie wierzyć ,ale nie masz prawa
                      > nawracać tych co wierzą,a tym bardziej naśmiewać się z nich.Wolność wyznania
                      > obowiązuje chyba jeszcze w tym kraju.

                      Ale tu chodzi o takich, co właśnie NIE WIERZĄ w nauki KK, a jednocześnie
                      twierdzą, że są katolikami. I takich jest w naszym kraju kochanym większość.
                      • niedowiarek1 do Pawki 12.04.06, 18:52

                        • pavvka Re: do Pawki 12.04.06, 18:53
                          Ale ja nic nie zarzucałem Tobie osobiście, mówiłem ogólnie jak to jest z
                          wieloma ludźmi w Polsce.
                          • niedowiarek1 Re: do Pawki 12.04.06, 18:57
                            Wiem ,tak sobie napisałem dla innych(dla Kociej)
                        • pavvka Re: do Pawki 12.04.06, 18:55
                          I nie Pawki, tylko pavvki. O!
                          • niedowiarek1 Re: do Pawki 12.04.06, 18:57
                            Lubie Dolli
            • dokowski To ciekawe spostrzeżenie. 12.04.06, 09:59
              tgmen napisał:

              > początek uświadamianej rosnącej powagi sytuacji.

              To może być religijnym potrzebne, takie zwrócenie uwagi, że małżeństwo to nie
              jest pusta ceremonia religijna, ale prawdziwa przysięga na całe życie.
              • tgmen Re: To ciekawe spostrzeżenie. 12.04.06, 10:03
                > To może być religijnym potrzebne, takie zwrócenie uwagi, że małżeństwo to nie
                > jest pusta ceremonia religijna, ale prawdziwa przysięga na całe życie.

                To jest potrzebn każdemu. Nie tylko religijnym.

                W dobie expresu życia trzeba się czasami zatrzymać i spojrzeć na siebie i partnera nie przez pryzmat TU i TERAZ ale przez szerszy kontekst. Bo w momencie kłopotów w związku krzywdzić będę już nie tylko siebie ale szersze grono....

        • kocia_noga Re: To jakieś jaja ! 11.04.06, 21:46
          Ktoś kto chce ślub kościelny deklaruje życie w tej wierze
          > zatem i zabezpieczanie się zgodne z dekalogiem.


          Tego nie rozumiem, dekalog nic nie mówi o zabezpieczaniu się.
          • zlotoslanos Re: >>>>> 12.04.06, 00:07
            kocia_noga napisała:

            > Ktoś kto chce ślub kościelny deklaruje życie w tej wierze
            > > zatem i zabezpieczanie się zgodne z dekalogiem.
            >
            >
            > Tego nie rozumiem, dekalog nic nie mówi o zabezpieczaniu się.


            Ok złapałaś mnie na nieścisłości, skrótem myślowym pojechałam : dla mnie
            dekalog to nie tylko li 10 przykazań a całokształt, przenośnia, życie zgodnie z
            dekalogiem tzn przyjmujący wszelkie nauki głoszone przez tę religię. To wcale
            nie oznacza, że ja tak żyję, piszemy tu o tym hipotetycznie .Dlaczego
            nowożeńcy przechodzą przez nauki przedślubne ano dlatego,żeby ich wprowadzić w
            tajniki życia we dwoje zgodnie z deklarowaną wiarą vide termometr, kalendarz,
            śluz i filmy o aborcji.
    • boykotka Re: Nauki przedmałżeńskie w oczach Polaków. 12.04.06, 06:24
      Osobiście chodziłam, ja i mój brat na nauki przedmałzeńskie w oststniej klasie
      liceum - nasza parafia pallotynów organizowała takie nauki w ostatniej klasie
      szkoły średniej. Muszę powiedzieć, że nasi Pallotyni robili to w sposób bardzo
      profesjonalny, jeżeli mam jeszcze jakiś szacunek dla kościoła - to tylko dzięki
      nim. Niestety, kiedy po 5 latach mój brat chciał wziąć ślub kościelny w
      parafii swojej żony okazało się, że te nauki są nieważne :))) Stąd mój wniosek -
      dla KK nic nie jest ważne, co nie jest poparte okrągłą sumką
      • kocia_noga Dekalog 12.04.06, 09:31
        Zabezpieczanie nie ma nic wspólnego z dekalogiem, to jasne i w gruncie rzeczy
        nie o to mi chodziło, tylko o ten rozdźwięk pomiędzy naukami a praktyką brany z
        samego założenia, od początku zgoda na życie w kłamstwie.W imię czego?
        • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 09:44
          o jaki rozdżwięk chodzi? o to że na naukach mówią o NPR a ludzie i tak potem
          stosują antykoncepcję? Kościół mówi też "nie kłam" a ludzie kradną, "nie
          oszukuj" a oszukują. Czy z tego powodu Kościół powinien przestać mówić to
          wszystko?

          Powtarzałam to wielokrotnie ale powtórzę jeszcze raz - Kościół tworzą ludzie a
          ludzie popełniają błędy. Odejście od Boga i rezygnacja z wiary z powodu jednego
          czy drugiego głupiego księdza to idiotyzm. Równie dobrze można powiedzieć że
          trzeba zlikwidowac demokrację, bo doprowadziła do władzy takiego człowieka jak
          Lepper.
          • totalna_apokalipsa Re: Dekalog 12.04.06, 09:58
            Dla mnie rozdzwiekiem jest to, ze kosciól mówi o tej swojej metodzie, a:

            - zapomina, ze metody nie stworzyl, ze powstala jako bardzo zawodne i
            niedoskonały srodek regulowania urodziń w poczatkach wieku

            - opowiada o tej metodzie jak o ósmym cudzie świata i nie przyjmuje do
            wiadomosci jej nieskuteczności (to słynne stwierdzenie - metoda jest dobra, to
            ja pomyliłam sie w obserwacjach)

            - zwala caląodpowiedzialnosć od a do z na kobietę

            - uwaza, ze jesli nie nazwie jej antykoncepcyjna , to znaczy, ze to nei jest
            antykoncepcyjna, oraz jeśli wprowadzi sie casus " otwierania siena życie
            zawsze": to kobieta będzie nieludzko szczęsliwa z tej metody, pomimo
            narastajacej liczby dzieci, które sa pomyleniem sie w obserwacjach.
            • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 10:27
              mówią "nasza metoda" w sensie "metoda przez nas propagowana" a nie w
              sensie "przez nas stworzona" ale mniejsza o to.

              Pamiętam że w moim (katolickim) liceum był kiedyś wykład o metodach planowania
              rodziny. Babka nie mówiła, że ta metoda jest najskuteczniejsza - wręcz
              przeciwnie, na samym początku podała statystyki z których wynikało, że ta
              metoda jest dopiero na trzecim miejscu po pigułce i prezerwatywie.
              Natomiast metoda ta jest najlepsza z tego powodu że jako jedyna nie powoduje
              skutków ubocznych.

              Poza tym pamiętajmy, że Kościół propaguje czystośc przedmałżeńską, więc z
              założenia regulacja poczęć dotyczy tylko małżonków. Wiadomo, że małżeństwa są w
              trochę innej sytuacji niż małolaty, które musza czekać aż rodzice zostawią im
              wolną chatę:).

              No i po trzecie, NPR NIE JEST metodą antykoncepcyjną - antykoncepcja polega na
              niedopuszczeniu do zapłodnienia w trakcie stosunku, a NPR na braku stosunków w
              momencie kiedy istnieje prawdopodobieństwo poczęcia. Różnica jest zasadnicza.
              • totalna_apokalipsa Re: Dekalog 12.04.06, 10:34
                Natomiast metoda ta jest najlepsza z tego powodu że jako jedyna nie powoduje
                > skutków ubocznych.

                Oprócz nieplanowanych ciąz:/ Nie wiem, jakie skutki uboczne moze powodować np.
                prezerwatywa.

                . Wiadomo, że małżeństwa są w
                >
                > trochę innej sytuacji niż małolaty, które musza czekać aż rodzice zostawią im
                > wolną chatę:).

                Nie wiem, dlaczego seks ma sie dzilić na seks dla młolatów i małzeństw. Prawda
                jest taka , ze linki, które są podane w tamtym wątku opisują sytuacje
                małzeństw, które majądość wszystkiego, łacznei z seksem przez tę metodę. I
                dojrzałość czy małzeństwo nei ma tu nic do rzeczy.


                > No i po trzecie, NPR NIE JEST metodą antykoncepcyjną - antykoncepcja polega
                na
                > niedopuszczeniu do zapłodnienia w trakcie stosunku, a NPR na braku stosunków
                w
                > momencie kiedy istnieje prawdopodobieństwo poczęcia. Różnica jest zasadnicza

                Dla mnie to nie jest zadna róznica, tylko zwykła manipulacja. Skoro
                antykoncepcja polega na niedopuszczeniu do zapłodnienia w trakcie stosunku, to
                swiadome wznaczanie dni niepłodnych i współzycie w te dni jest własnie forma
                antykoncepcji. Rózni sie tylko sposób , nei założenie , bo założenie jest w obu
                wypadkach takie same - uniknięcie niepoządanej ciązy.
                • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 10:54
                  > Nie wiem, dlaczego seks ma sie dzilić na seks dla młolatów i małzeństw

                  Dlatego że w przypadku małolatów jest grzechem, a w przypadku małżeństwa nie.

                  > antykoncepcji. Rózni sie tylko sposób , nei założenie , bo założenie jest w >
                  > obu wypadkach takie same - uniknięcie niepoządanej ciązy.

                  cel jest ten sam ale metoda jest zasadniczo różna. NPR polega na tym, że jak
                  ktoś nie chce dzieci, to nie uprawia seksu (w dni płodne), a antykoncpecja
                  polega na tym, że ludzie chcieliby zjeść ciasto i mieć je nadal (czyli uprawiać
                  seks, ale bez konsekwencji).

                  I jeszcze jedno - piszesz o niechcianych ciążach będących skutkiem wadliwości
                  NPR, a nic nie wspominasz o dziewczynach które zaciążyły pomimo stosowania
                  pigułek - też się takie zdarzają.
                  • stephen_s Re: Dekalog 12.04.06, 11:04
                    > cel jest ten sam ale metoda jest zasadniczo różna. NPR polega na tym, że jak
                    > ktoś nie chce dzieci, to nie uprawia seksu (w dni płodne), a antykoncpecja
                    > polega na tym, że ludzie chcieliby zjeść ciasto i mieć je nadal (czyli
                    > uprawiać seks, ale bez konsekwencji).

                    Nihiru, przepraszam, ale ja też różnicy nie widzę... W OBU metodach chodzi o
                    to, by uprawiać seks bez konsekwencji. Różni się tylko metoda zaradcza. Przy
                    antykoncepcji "sztucznej" bierzesz pigułkę albo zakładasz prezerwatywę, przy
                    NPR - tak planujesz współżcie, by nie trafić na płodne dni. Metody rózne, ale
                    cel ten sam: uprawiać seks bez zachodzenia w ciążę.
                    • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 11:28
                      chyba posłuże się bardzo uproszczonym przykładem: jak nie chcesz utyć, to albo
                      możesz powstrzymać się od jedzenia słodyczy albo jeść słodycze i napychać się
                      dodatkowo różnymi świństwami odchudzająmymi:))))
                      • stephen_s Re: Dekalog 12.04.06, 11:33
                        > chyba posłuże się bardzo uproszczonym przykładem: jak nie chcesz utyć, to
                        > albo
                        > możesz powstrzymać się od jedzenia słodyczy albo jeść słodycze i napychać się
                        > dodatkowo różnymi świństwami odchudzająmymi:))))

                        Ale przecież w NPR jednak JESZ. Po prostu jesz o takiej porze, kiedy masz dobrą
                        przemianę materii i wiesz, że utyjesz mnie :)
                      • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 11:43
                        nihiru napisała:

                        > chyba posłuże się bardzo uproszczonym przykładem: jak nie chcesz utyć, to
                        albo
                        > możesz powstrzymać się od jedzenia słodyczy albo jeść słodycze i napychać się
                        > dodatkowo różnymi świństwami odchudzająmymi:))))


                        To byłoby rzeczywiście dobre porównanie, ale nie jest.Trafne jest takie: chcesz
                        napychać się słodyczami, to rób to o północy, dwa razy w tygodniu,w kiblu i
                        tylko pół kilograma naraz.
                        Poza tym jeszcze jedno, ale charakterystyczne: napychanie się słodyczami jest
                        szkodliwe dla zdrowia i nienaturalne.Tak widzisz seks?
                        • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 11:46
                          wręcz przeciwnie - uważam że jest bardzo zdrowy i bardzo naturalny:)

                          A Twojego porównania zupełnie nie rozumiem.
                          • stephen_s Re: Dekalog 12.04.06, 11:51
                            > A Twojego porównania zupełnie nie rozumiem.

                            Mowa jest o napychaniu się słodyczami w takim momencie dnia, kiedy masz szansę
                            od nich nie utyć. Tak samo, jak NPR polega na uprawianiu seksu w takim momencie
                            miesiąca, kiedy masz największą szansę nie zajść w ciążę...
                            • zlotoslanos Wstrzemięźliwość 12.04.06, 12:06
                              Nie myl Steph wstrzemięźliwości z chucią przy której robi się różne wygibasy by
                              do zapłodnienia nie doszło. Wstrzemięźliwość od wszelakich przyjemności w tym
                              i ... od spółkowania jest cnotą.
                              • stephen_s Re: Wstrzemięźliwość 12.04.06, 14:37
                                Zlotos, wg Ciebie każda osoba, co stosuje sztuczną antykoncepcję, kieruje się
                                chucią???
                                • zlotoslanos Re: Wstrzemięźliwość 12.04.06, 14:57
                                  Nie pytaj co jest wg mnie. Pytaj co jest wg KK. Ja jestem zwykłym człowiekiem
                                  popełniającym błędy, daleko mi do doskonałości a tym bardziej do ustalania
                                  doktryn wg których mieliby żyć inni.
                          • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 11:54
                            nihiru napisała:

                            > wręcz przeciwnie - uważam że jest bardzo zdrowy i bardzo naturalny:)
                            >
                            > A Twojego porównania zupełnie nie rozumiem.


                            ??? Jesli porównujesz - ty, nie ja- seks do obżerania się słodyczami, to
                            wniosek nasuwa się taki,że dla ciebie seks jest równie nienaturalny (niezdrowe
                            słodycze nie występują w przyrodzie) i szkodliwy.Twoje rozumowanie idzie taką
                            drogą: komuś tam zachciewa się seksu, to ci dopiero, paskuda grzesznica,a masz
                            za to, naucz się wkładać codziennie termometr itp, naucz się seksowac nie wtedy
                            kiedy ci się grzesznico zachce tylko wtedy kiedy termometre+śluz ci powie,że
                            można.
                            Gdybyś faktycznie myslała że seks jest fajny, czysty, potzrebny ludziom dla ich
                            milości, zastanawiałabyś się raczej, jak to zrobić,żeby mozna było uprawiać ten
                            seks wtedy, kiedy dusza i ciało go potrzebują, bez lęku i przeciwnego naturze
                            termometru.
                            • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 12:26
                              masz skłonności do wyciągania bardzo daleko idących wniosków.


                              > seks wtedy, kiedy dusza i ciało go potrzebują, bez lęku i przeciwnego naturze
                              > termometru.

                              tak akurat termometr jest najbardziej przeciwny naturze:))))))
                              w przeciwieństwie do takiej supernaturalnej pigułki:)))))))))))))

                              nie uwazam, żeby powstrzymywanie się od seksu przez 7 dni w miesiącu było
                              strasznie traumatycznym przeżyciem.
                              natomiast jeśli ktoś się nie umie powstrzymać, to znaczy że z jego panowaniem
                              nad sobą jest coś nie tak.
                              wiesz że uzależnienie od seksu jest zdiagnozowaną jednostką chorobową, którą
                              się leczy?
                              i proszę, nie wmawiaj mi znowu że uważam że seks jest brudny. ja tylko uważam
                              że człowiek po to ma rozum, zeby kontrolować swoje popędy.
                              A Ty uważasz że to popędy mają sterować człowiekiem.
                              • totalna_apokalipsa Re: Dekalog 12.04.06, 14:04
                                Jakie siedem dni? Siedem dni to jest okres mniej więcej owulacja + tzry dni
                                przed i tzry dni po . Do tego należy dodać niepewnośc całej pierwszej fazy
                                cyklu , bo owulacja oze sie przesuwac i wynika z tego jasno, ze czas względnie
                                bezpieczny to 5-7 dni przed okresem. Jeśli dodamy do siedmiu dni
                                okołowowulacyjnych okres to wychodzi nam 14 dni bez seksu, 7 dni niepewncyh i
                                7-5 dni, qw trakcie których mozńa uprawiać seks.

                                tak wiec to nei rzez 7 dni powstrzymujemy sie od seksu, ale przez 7 dni mozemy
                                go w ogóle uprawiać...i to przed okresem;/
                                • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 14:39
                                  potencjalnie płodnych jest 6 dni przed owulacją i maksymalnie dwa dni po.
                                  prawdopodobnieństwo zajścia po stosunku mającym miejsce 6 dni przed owulacją
                                  jest bliskie zeru.
                                  • zdanka1 Re: Dekalog 12.04.06, 14:54
                                    Zdaje się tylko, z e kobieta to nei zegarek i owulacja nie przebiega u kazdej
                                    kobiety jak w zegarku, słoem, jesli przyjać , ze to zawsze 6 dni przed
                                    owulacją, to można sie zdziwić, jeśli owulacja wystapi wcześniej o trzy dni.
                                    • zdanka1 Re: Dekalog 12.04.06, 15:01
                                      W ogóel mowienie o tej metozie jako o optymalnej dla kogoś w dzisiejszych
                                      czasach jest po prostu nie fair. Seks zamienia się w nerwicę , bo wiekszośc
                                      młodych małzeństw zwyczajnei nie może sobie finansowo pozwolić na dziecko
                                      z "otwarcia się an zycie" co półtora roku. Gdyby owulację dało sie wyznaczyć co
                                      do dnia i zawsze występowałaby ona tego samego dnia, to moze i zreczywiscie
                                      metoda byłaby skuteczna, ale nei jest, bo niewiele kobiet działa jak zegarek -
                                      stres, praca, zaganianie , zmęczenie , chorobny, neirówne cykle - to wszystko
                                      daje taki obraz, ze metoda nadaje sietylko dla niektórych kobiet, a natrętnei
                                      środowiska katolickie ładują je każdemu - łacznei z kobietami po porodzie i z
                                      kobietami, które karmią oraz z tymi, ktre z jakichś powodów odstawiaja
                                      antykoncepcję hormonalną. Zapomina sie zresztą powiedzieć, ze zeby tu ckolowik
                                      widzieć w tejmetodzie, trzeba obserowqać sie przez rok, a jakoś nei wyobrazam
                                      sobie czeakania na seks przez rok w małzeństwie;/ .
                              • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 14:44
                                nihiru napisała:

                                > masz skłonności do wyciągania bardzo daleko idących wniosków.
                                >
                                >
                                > > seks wtedy, kiedy dusza i ciało go potrzebują, bez lęku i przeciwnego nat
                                > urze
                                > > termometru.
                                >
                                > tak akurat termometr jest najbardziej przeciwny naturze:))))))
                                > w przeciwieństwie do takiej supernaturalnej pigułki:)))))))))))))

                                Nic nie pisałam o naturalności piogułki, wyciągasz zbyt daleko idące wnioski.Ty
                                natomiast piszesz, że koscielna ruletka to metoda naturalna.


                                >
                                > nie uwazam, żeby powstrzymywanie się od seksu przez 7 dni w miesiącu było
                                > strasznie traumatycznym przeżyciem.


                                Nie 7, tylko sporo więcej, ale to nie jest najwazniejsze.


                                > natomiast jeśli ktoś się nie umie powstrzymać, to znaczy że z jego panowaniem
                                > nad sobą jest coś nie tak.


                                No i?


                                > wiesz że uzależnienie od seksu jest zdiagnozowaną jednostką chorobową, którą
                                > się leczy?



                                A między chęcią na seks w okresie płodnym, nieumiejętnością całkowitego
                                zapanowania nad chęcią a uzaleznieniem od seksu dostrzegasz jakąś róznicę?Bo
                                jesli dostrzegasz, a mimo to używasz argumentu jak wyżej, to uprawiasz
                                niemoralną erystykę.


                                > i proszę, nie wmawiaj mi znowu że uważam że seks jest brudny. ja tylko
                                uważam
                                > że człowiek po to ma rozum, zeby kontrolować swoje popędy.
                                > A Ty uważasz że to popędy mają sterować człowiekiem.


                                Nie pisz mi, co uważam, nie wmawiaj mi tego, cobyś chciała,żebym uważała.To
                                nieładnie.
                                • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 15:14
                                  pewnie że nieładnie ale sama zaczęłaś imputując mi że popieram seks bez
                                  przyjemności i że uważam go za brudny.
                                  mniejsza o to - zaczynamy się kłócić jak dwie przekupki:)

                                  do porozumienia nie dojdziemy z pewnością ale spróbuję podsumować co myślę na
                                  ten temat, żeby wyjaśnić niedomówienia.
                                  uważam że seks jest cudowną sprawą i wielkim darem który dwie osoby wzajemnie
                                  sobie dają. korzystać z tego naru należy jednak odpowiedzialnie, bo jest ściśle
                                  związany z prokreacją. korzystanie z antykoncepcji w postaci pigułek czy
                                  prezerwatywy jest odzieleniem seksu od jego funkcji prokreacyjnej. myślę że w
                                  tym miejscu leży główny punkt zapalny - Ty uważasz że to nie ma znaczenia,
                                  Kościół wręcz przeciwnie. mnie bardziej od oceny moralnej interesuje to, że
                                  antykoncepcja a zwłaszcza pigułka ma powazne skutki uboczne, co łatwo sprawdzić
                                  wchodząc chociażby na na forum dla starających się. nie uważam także, że
                                  świadomość swojego ciała i sprawdzanie cyklu była czymś upokarzającym.

                                  a na koniec dodam, co chyba nie wynika z dotychcasowej dyskusji, że nie jestem
                                  fanatyczką NPR i nie odsądzam od czci i wiary tych, kórzy wolą inne metody
                                  zapobiegania poczęciu. NPR nadaje się tylko dla kobiet które mają w miarę
                                  uregulowany tryb życia (mierzenie temperatur o różnych porach dnia nie ma
                                  sensu) i w miarę stałe cykle. Te warunki spełnia wiele kobiet, ale większość
                                  woli zwyczajnie wziąć pigułkę, bo jest to łatwiejsze i nie wymaga wyrzeczeń. A
                                  jeśli chodzi o odpowiedzialność, to z pewnością dużo bardziej odpowiedziane są
                                  osoby które stosują JAKĄKOLWIEK metodę zapobiegania poczęciu niż osoby które
                                  nie stosują żadnej.
                  • totalna_apokalipsa Re: Dekalog 12.04.06, 11:10

                    > > Nie wiem, dlaczego seks ma sie dzilić na seks dla młolatów i małzeństw
                    >
                    > Dlatego że w przypadku małolatów jest grzechem, a w przypadku małżeństwa nie.
                    >


                    chodziło mi o coś zupełnie innego - nei o grzech. Dlaczego seks małzeński ma
                    sie nadawać do NPR zawsze , natomaist seks małolatów, czy pozamałzeński ma być
                    wartościowany, jako , szybki, brudny, na łapu-capu z wolną chatą na chwilę .
                    Nie znasz małzeństw, które mieszkają kątem w jednym pokoju przy teściach i
                    pracują na dwie zmainy. Ja znam. Ich seks bardzo przypomina seks małolatów,
                    kiedy nikogo wreszcie nie maw domu i jest jakaś okazja.


                    >cel jest ten sam ale metoda jest zasadniczo różna. NPR polega na tym, że jak
                    > ktoś nie chce dzieci, to nie uprawia seksu (w dni płodne), a antykoncpecja
                    > polega na tym, że ludzie chcieliby zjeść ciasto i mieć je nadal (czyli
                    uprawiać
                    >
                    > seks, ale bez konsekwencji).


                    Aha, natomiast metoda NPR polega na tym, ze albo kobieta ma przyjemnosć i
                    dziecko, albo nie ma przyjemnosci i nie ma dziecka. Bo ona nie dotyczy ludzi,
                    dotyczy kobiety i jej ciastka . co więcej, jeśli obliczenia nas zawodzą , to
                    otwieramy sie też na konsekwencje finansowo, czy to Bóg za nas załatwia?
                    Smieszy mnie to pisanei, ze ludzie chcą uprawiać seks bez konsekwencji -
                    własnie ponosza konsekwencje uprawiania seksu i dlatego stosują antykoncepcję,
                    aby nie produkować w nieskończonosć kolejnych dzieci, których nei są już w
                    stanie nijak utrzymać.


                    jeszcze jedno - piszesz o niechcianych ciążach będących skutkiem wadliwości
                    > NPR, a nic nie wspominasz o dziewczynach które zaciążyły pomimo stosowania
                    > pigułek - też się takie zdarzają.

                    Takie dziewczyny zdrazają sie cholernei rzadko w porównaniu z NRP. Przynajmniej
                    ja nie znam ani ejdnej takeij, oprócz jednej, która brała tabletki co dwa
                    tygodnie, bo chciała wapść.

                    • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 11:45
                      > pracują na dwie zmainy. Ja znam. Ich seks bardzo przypomina seks małolatów,
                      > kiedy nikogo wreszcie nie maw domu i jest jakaś okazja

                      też nam, ale myślałam że rozmawiamy o pryncypiach a nie patologiach:)
                      w "normalnej" sytuacji małżeństwo mieszka razem i mogą decydować, w które dni
                      będą się seksić a w które nie. poza tym nastolatki mają jeszcze nieuregulowany
                      cykl, więc w ich przypadku NPR jest naprawdę ozbawiona sensu.

                      > Aha, natomiast metoda NPR polega na tym, ze albo kobieta ma przyjemnosć i
                      > dziecko, albo nie ma przyjemnosci i nie ma dziecka
                      Przypominam, że mężczyzna również nie ma przyjemności:)
                      Niestety tak to już Natura urządziła że podstawową funkcją seksu jest
                      prokreacja - przyjemność (z punktu widzenia natury) to tylko dodatkowa zachęta.
                      • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 12:15
                        nihiru napisała:

                        > > pracują na dwie zmainy. ....>
                        > też nam, ale myślałam że rozmawiamy o pryncypiach a nie patologiach:)

                        Cieszysz się,że nie jestes patologią? Popierasz i akceptujesz te nakazy
                        ignorujące "patologie"?



                        >
                        > > Aha, natomiast metoda NPR polega na tym, ze albo kobieta ma przyjemnosć i
                        >
                        > > dziecko, albo nie ma przyjemnosci i nie ma dziecka
                        > Przypominam, że mężczyzna również nie ma przyjemności:)

                        No i napisałas to wyraźnie - chodzi o seks bez przyjemności, wtedy nie jest
                        grzeszny- bo od razu jest ukarany.


                        > Niestety tak to już Natura urządziła że podstawową funkcją seksu jest
                        > prokreacja - przyjemność (z punktu widzenia natury) to tylko dodatkowa
                        zachęta.



                        To tez kler wymyslił?Że brudny wstrętny ( zwłaszcza z dorosłą kobietą) seks
                        wymaga zachęty?

                        Jeszcze raz powtórzę : seks ma jeszcze inne ważne zadania do spełnienia w
                        społeczności ludzi, poza prokreacyjnymi.
                        • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 12:35
                          Ty chyba specjalnie to robisz!

                          > Cieszysz się,że nie jestes patologią? Popierasz i akceptujesz te nakazy
                          > ignorujące "patologie"?

                          O co Ci chodzi? Patologią jest, że małżeństwa muszą się gnieździć w jednym
                          pokoju z rodzicami. Nic innego.

                          > No i napisałas to wyraźnie - chodzi o seks bez przyjemności, wtedy nie jest
                          > grzeszny- bo od razu jest ukarany.
                          o braku przyjemności napisała totalna, a nie ja.
                          Czy Ty uważasz ze mam skłonności do umartwiania się? Leże pod mężem i myślę o
                          anglii????
                          > To tez kler wymyslił?Że brudny wstrętny ( zwłaszcza z dorosłą kobietą) seks
                          > wymaga zachęty?

                          Nie kler tylko biolodzy ewolucyjni stwierdzili, ze niektóre czynności (seks,
                          jedzenie) są tak wązne z punktu prztrwania gatunku, że ewolucja wykształciła
                          takie mechanizmy, że ich wykonywanie sprawia przyjemność.

                          > Jeszcze raz powtórzę : seks ma jeszcze inne ważne zadania do spełnienia w
                          > społeczności ludzi, poza prokreacyjnymi.
                          Oczywiście. gdyby było inaczej, to Kościół mówiłby, że małżeństwa które nie
                          chcą dzieci W OGÓLE nie powinny uprawiać seksu.

                          • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 14:54
                            nihiru napisała:

                            >
                            > > Cieszysz się,że nie jestes patologią? Popierasz i akceptujesz te nakazy
                            > > ignorujące "patologie"?
                            >
                            > O co Ci chodzi? Patologią jest, że małżeństwa muszą się gnieździć w jednym
                            > pokoju z rodzicami. Nic innego.


                            Zaraz,zaraz.Mowa była o niedostosowaniu metody termicznej do warunków bytowych
                            wielu małżeństw.Ty skwitowałaś to stwierdzeniem,że to patologia.W tym
                            kontekście jasne było,że dyktaty katolickie odnosza się do "normalnych"
                            małżeństw.Bo dla "patologii" jest jakas specjalna metoda?Co ma
                            robic "patologiczna" rodzina? szklanke wody zamiast, bo seksu im się zachciało
                            a warunków nie mają?

                            >
                            > > No i napisałas to wyraźnie - chodzi o seks bez przyjemności, wtedy nie je
                            > st
                            > > grzeszny- bo od razu jest ukarany.
                            > o braku przyjemności napisała totalna, a nie ja.

                            Ty.Potwierdziłas to, co napisała apokalipsa o kobiecie, dodając,że i mężczyzna
                            nie ma satysfakcji, a więc o to chodzi.Metoda daje seks bez satysfakcji.


                            > Czy Ty uważasz ze mam skłonności do umartwiania się? Leże pod mężem i myślę o
                            > anglii????


                            Nie, ale godzisz się na brak satysfakcji przy stosunku w niepłodnym okresie,
                            godzisz się na brak seksu w ogóle albo seks na łapu-capu w małżeństwach ze
                            złymi warunkami mieszkaniowymi.




                            > Nie kler tylko biolodzy ewolucyjni stwierdzili, ze niektóre czynności (seks,
                            > jedzenie) są tak wązne z punktu prztrwania gatunku, że ewolucja wykształciła
                            > takie mechanizmy, że ich wykonywanie sprawia przyjemność.
                            >
                            > > Jeszcze raz powtórzę : seks ma jeszcze inne ważne zadania do spełnienia w
                            >
                            > > społeczności ludzi, poza prokreacyjnymi.
                            > Oczywiście. gdyby było inaczej, to Kościół mówiłby, że małżeństwa które nie
                            > chcą dzieci W OGÓLE nie powinny uprawiać seksu.
                            >

                            No to jak z tą prokreacją? To bardzo ciekawe co piszesz.Z jednej
                            strony "otwarcie na życie", powstrzymywanie się przed seksem, seks biologicznie
                            służący rozrodowi, a z drugiej - seks wyłącznie dla przyjemności?
                            • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 15:28
                              > kontekście jasne było,że dyktaty katolickie odnosza się do "normalnych"
                              > małżeństw.Bo dla "patologii" jest jakas specjalna metoda?Co ma
                              > robic "patologiczna" rodzina? szklanke wody zamiast, bo seksu im się
                              zachciało > a warunków nie mają?

                              Kościół nie może zmienić swojej nauki tylko dlatego że w Polsce jest trudna
                              sytuacja mieszkaniowa.


                              > Ty.Potwierdziłas to, co napisała apokalipsa o kobiecie, dodając,że i
                              mężczyzna
                              > nie ma satysfakcji, a więc o to chodzi.Metoda daje seks bez satysfakcji.
                              :)))) Mężczyzna nie ma satysfakcji, bo podobnie jak kobieta nie ma seksu w
                              trakcie dni płodnych:))))

                              > Nie, ale godzisz się na brak satysfakcji przy stosunku w niepłodnym okresie,
                              > godzisz się na brak seksu w ogóle albo seks na łapu-capu w małżeństwach ze
                              > złymi warunkami mieszkaniowymi.
                              :))) Za przeproszeniem - bdury mi tu wmawiasz. Dlaczego niby powstrzymywanie
                              się od seksu ma mieć jakikolwiek wpływ na satysfakcję seksualną wtedy, kiedy
                              para się nie powstrzymuje od niego? i o seksie na łapu-capu też napisała
                              totalna. podejrzewam że taka czy inna metoda antykoncepcji nie zmieni jakości
                              ich zycia seksualnego.

                              > No to jak z tą prokreacją? To bardzo ciekawe co piszesz.Z jednej
                              > strony "otwarcie na życie", powstrzymywanie się przed seksem, seks >
                              > biologicznie służący rozrodowi, a z drugiej - seks wyłącznie dla przyjemności?

                              a dlaczego widzisz tu sprzeczność? to że seks pełni funkcję prokreacyjną nie
                              oznacza, ze ludzie powinni się kochać tylko wtedy kiedy chcą mieć dzieci.
                              • zdanka1 Re: Dekalog 12.04.06, 15:40
                                > a dlaczego widzisz tu sprzeczność? to że seks pełni funkcję prokreacyjną nie
                                > oznacza, ze ludzie powinni się kochać tylko wtedy kiedy chcą mieć dzieci.


                                No tak, ale ustaliliśmy już , ze wtedy kiedy nei chcą mieć dzieci, to seks nie
                                sprawia im przyjemności, a kązdy seksuolog, psycholog i kto tam sie jeszcze sie
                                znajdzie powie wyrażnie - satysfakcja z seksu to jedna z podstawowych rzeczy w
                                związku. nei podstawa, ale jedna z najwazniejszych rzeczy. Bo oczywiscie , są
                                setki rzeczy zamaist i równie waznych - łacznei z tymi przytulaniami, czułoscią
                                itp, ale jeśli jednej osobie w zwiazku seks daje głównei neiprzyjemność, a
                                druga chodzi wiecznie sfrustrowana , bo ciągle " to nie ten czas" i w myślach
                                ma kolejne dziecko a paracuje juz an trójkę ... no to przepraszam , to
                                otwieranie sie an zycie, jest zamykaneim sie na seksualność i erosa , a
                                otwieraneim sie tylko i wyłacznie na Agape i prokreację ...
                                • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 15:56
                                  > No tak, ale ustaliliśmy już , ze wtedy kiedy nei chcą mieć dzieci, to seks
                                  nie > sprawia im przyjemności

                                  nic nie ustaliłyśmy. To Wy tak twierdzicie, bazując na kilku wypowiedziach.
                                  nie przeczę że mogą być takie przypadki, ale są również takie, kiedy pary
                                  twierdzą, że dzięki NPR mają większą satysfakcję z pożycia, bo ten niezbędny
                                  okres wstrzemięźliwości sprawia, że bardziej się pragną w pozostałych dniach i
                                  nigdy nie mają siebie dość.
                                  • zdanka1 Re: Dekalog 12.04.06, 16:34
                                    Ja nie jestem wy, mówie tylko to, co widzę choćby na poddstawie własnej
                                    fizjologii, a nei kilku wypowiedzi - tydzien przed meisiączką czyli ten
                                    tydzień "pewny" to najkoszmarniejszy pomysł na seks dla większości kobiet, nei
                                    jestem w tym odczuciu odosobniona, bo nie tylko na swoich odczuciach polegam.
                                    Nie saze, aby fizjologia katoliczek tak diametralnei różniła sie od fizjologii
                                    agnostyków, zeby w tym tygodniu nei bolały ich peirsi, nie bolało ich własciwie
                                    wszystko, nie zatrzymywały wody w organizmei itp.

                                    .
                                    • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 17:18
                                      nie sądziłam że jestem takim uprzywilejowanym wyjątkiem - ja mam te objawy
                                      dopiero ostatniego dnia przed okresem
                      • totalna_apokalipsa Re: Dekalog 12.04.06, 12:21
                        nam, ale myślałam że rozmawiamy o pryncypiach a nie patologiach:)
                        > w "normalnej" sytuacji małżeństwo mieszka razem i mogą decydować, w które dni
                        > będą się seksić a w które nie. poza tym nastolatki mają jeszcze
                        nieuregulowany
                        > cykl, więc w ich przypadku NPR jest naprawdę ozbawiona sensu.
                        >


                        Nie wydaje mi sie, za małzeństwo mieszkające z tesciami po 5 lat, zanim w
                        ogóle jest sznasa na sensowny kredyt po patologia. Są i takie małzeństwa, w
                        których maż wyjezdza i nei ma go trzy miesiące, bo zarabia, zeby ta rodzina w
                        ogóle zyła jakoś. Mamy widać inne rozumienie terminu patologia.

                        "normalnej" sytuacji małżeństwo mieszka razem i mogą decydować, w które dni
                        > będą się seksić a w które nie.

                        W tej sytuacji małzeństwo tez mieskza razem i to nei oni decydują w jakie dni
                        mają uprawiać seks, a w jakie nie, tylko temperatura, sluz i cąła
                        aparaturadecyduje za nich. Dlatego też nie raz nie dwa,, jak piszą te kobiety,
                        uprawiają seks wtedy kiedy neimają na to w oggole ochoty, ale mogą. Bardzo to
                        naturalne i przyjemne...;/

                        > Przypominam, że mężczyzna również nie ma przyjemności:)

                        Jak to nei ma? w końcu kochają sie pzred tameisiączką i to ja wszystko boli i
                        drażni, nei ejgo. On jakąś tam przyjkemnosć ma , moze nie 100%, ale
                        przynajmniej 70.
                        • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 12:38
                          Mamy widać inne rozumienie terminu patologia.

                          Nie tylko w tym się różnimy.
                          A to, że 50% małżeństw w Polsce nie stać na swoje mieszkanie to świadczy tylko
                          o tym, że żyjemy w patologicznym kraju.
                          • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 14:57
                            nihiru napisała:

                            > Mamy widać inne rozumienie terminu patologia.

                            Nie kręć, nie o to chodzi.Powtórzę jeszcze raz : dyskutowac o takich
                            małżeństwach nie chciałaś zbywając ich sytuację słowem "patologia" - czyli że o
                            nich się nie mówi,albo że dla nich nie ma katolickich reguł i metody
                            termicznej, bo to jest dla ludzi normalnych.To twoje słowa.
                            • kocia_noga Nihiru, to twoje słowa 12.04.06, 15:02


                              > pracują na dwie zmainy. Ja znam. Ich seks bardzo przypomina seks małolatów,
                              > kiedy nikogo wreszcie nie maw domu i jest jakaś okazja

                              też nam, ale myślałam że rozmawiamy o pryncypiach a nie patologiach:)
                              w "normalnej" sytuacji małżeństwo mieszka razem i mogą decydować, w które dni
                              będą się seksić a w które nie.
                            • nihiru Re: Dekalog 12.04.06, 15:35
                              to Ty kręcisz - nie napisałam że ludzie w takiej sytuacji nie są normalni.
                              po drugie - przestań natrętnie mi wmawiać że NPR to katolicka metoda - stosują
                              ja osoby, które z Kościołem nie mają nic wspólnego.
                              po trzecie - Kościół nie dzieli zasad na takie które się nadają dla wszystkich
                              i na takie tylko dla niektórych.

                              Napisałam - i to była moja prywatna opinia, niekoniecznie zgodna ze
                              stanowiskiem Kościoła - że takie pary mają kiepskie warunki dla współżycia i w
                              związku z tym trudniej im stosować NPR niż parom które mają przynajmniej własny
                              pokój.
                  • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 11:40
                    nihiru napisała:


                    > cel jest ten sam ale metoda jest zasadniczo różna. NPR polega na tym, że jak
                    > ktoś nie chce dzieci, to nie uprawia seksu (w dni płodne), a antykoncpecja
                    > polega na tym, że ludzie chcieliby zjeść ciasto i mieć je nadal (czyli
                    uprawiać
                    >
                    > seks, ale bez konsekwencji).


                    Nie widzę żadnej różnicy- NPR-owcy chcą mieć ciasto i zjeść ciasto- chcą
                    uprawiać seks i nie mieć dzieci, ale zamiast prezerwatywy wybierają inną metodę.

                    Może tylko podświadomie chca się ukarać za gzreszne pragnienie seksu dowalając
                    sobie trudniejsze wymogi i strach pzred często zdarzająca się wpadką.
              • zlotoslanos Re: Dekalog 12.04.06, 10:38
                I należy pamiętać,że sam stosunek cielesny jest w sposób naturalny wymyślony
                przes Stwórcę li tylko by dać nowe życie. To ludzie znajdując w tym radość
                nadali mu inny wymiar. Dlatego dla KK jedyną formą uniknięcia zapłodnienia
                jest NIE współżycie a, żeby wiedzieć, kiedy wypić szklankę wody zamiast...
                obliczają, mierzą, oglądają. To dla mnie logiczne.
                • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 11:29
                  Stosunek cielesny w celu prokreacyjnym Bogini dała jedynie niższym formom
                  zwiezręcym - już u małp to sprawa bogatsza, a co dopiero u ludzi, którzy sa
                  obdarzeni duszą! Nie mamy riu jak króliki, mamy łechtaczkę, po to, aby odczuwac
                  rozkosz.Gdyby Bóg dał nam seks tylko wcelu prokreacji, odczuwalibyśmy
                  niepochamowany pociąg płciowy w okresie cieczki bez przyjemności,a po okresie
                  menopauzy zdychalibyśmy (piszę o obu płciach, bo i samce też).
                  • zlotoslanos Re: Dekalog 12.04.06, 11:51
                    .kocia_noga napisała:

                    > Stosunek cielesny w celu prokreacyjnym Bogini dała jedynie niższym formom
                    > zwiezręcym - już u małp to sprawa bogatsza, a co dopiero u ludzi, którzy sa
                    > obdarzeni duszą! Nie mamy riu jak króliki, mamy łechtaczkę, po to, aby
                    odczuwac
                    >
                    > rozkosz.Gdyby Bóg dał nam seks tylko wcelu prokreacji, odczuwalibyśmy
                    > niepochamowany pociąg płciowy w okresie cieczki bez przyjemności,a po okresie
                    > menopauzy zdychalibyśmy (piszę o obu płciach, bo i samce też).

                    Czysta biologia a'la dyscovery. Aby pojąć to nie wystarczy szkiełko i oko. Kto
                    zatem stworzył nas by odczuwalibyśmy rozkosz? Komu zależało by człowiek miał
                    się lepiej od innych stworzeń? Kto dał nam rozum i wolną wolę? Kto sprawił,że
                    nasze życie jest tak ciekawe, bogate pełne doświadczeń, które pozwalają nam
                    wysnuć wnioski po popełnianych błędach? Kto dał nam tę szansę by móc
                    zrozumieć? Kto dał nam czas na zrozumienie?

                    Dziękuję za życzenia świąteczne zgodnie z Twoją wolą przekażę je wszystkim moim
                    kochankom.
                    • kocia_noga Re: Dekalog 12.04.06, 12:09
                      I należy pamiętać,że sam stosunek cielesny jest w sposób naturalny wymyślony
                      przes Stwórcę li tylko by dać nowe życie. To ludzie znajdując w tym radość
                      nadali mu inny wymiar.

                      Otóż nie "li tylko", o tym pisałam.Ludzie sami z siebie nie wymyślili
                      łechtaczki dla nadania innego wymiaru.
                      Jeszcze raz powtórzę: to, co koscielni twierdzą o seksie,że jest tylko dla
                      rozmnażania jest NIEPRAWDĄ.I czy się powołują przy tym na Boga, czy na Naturę
                      to już wsio ryba.
          • evita_duarte Odejscie od kosciola to nie odejscie od Boga 12.04.06, 15:05
            nihiru napisała:
            > Powtarzałam to wielokrotnie ale powtórzę jeszcze raz - Kościół tworzą ludzie
            a
            > ludzie popełniają błędy. Odejście od Boga i rezygnacja z wiary z powodu
            jednego
            >
            > czy drugiego głupiego księdza to idiotyzm.

            Jak sama stwierdzilas kosciol jest omylny. Wyrzadzil w przeszlosci wiele zla i
            wiele dobra, zawsze byl dwa kroki do tylu, czym krzywdzil ludzi. Czesto nie
            zauwazal, ze to co robi jest sprzeczne z naukami, ktore glosi.
            • nihiru Re: Odejscie od kosciola to nie odejscie od Boga 12.04.06, 16:03
              zgadzam się całkowicie, tylko zwracam uwagę na to, że to co mówią poszczególni
              księża niekoniecznie nalezy utożsamiać z nauką Kościoła, więc twierdzenie
              (przykładowo) że Kościół popiera przemoc domową bo jakiś ksiądz powiedział
              biednej kobiecie że to jej wina, bo za mało męża kocha jest grubym nadużyciem.

              tym niemniej mam nadzieję, że Kościół zmieni swoją naukę w kilku kwestiach -
              np. masturbacji:)
              • zlotoslanos Krzywdzenie ludzi to odejscie od Boga 12.04.06, 18:05
                .
                ps. Postacią biblijną zrzucającą z siebie nasienie na ziemię, aby nie wzbudzić
                potomstwa był Onan. Pismo Święte tłumaczy jego historią , ludzkie
                niezrozumienie sensu seksualności, która została dana człowiekowi aby mógł
                przekazywać dar tworzenia nowego życia. Zrzucanie nasienia na glebę to jak
                wysypywanie zboża przez Leppera, nie znalazło to apropady u Boga więc Onan
                przypłacił to życiem.
                • totalna_apokalipsa Re: Krzywdzenie ludzi to odejscie od Boga 12.04.06, 20:00
                  Co nie przeszkodziło bratu Onana zapłodnić zony Onana w zastępstwie;/ Biblia to
                  jednocześnei księga swiąta, ale i mit, taki sam jak mity greckie, jeśli
                  będziemy ja czytać tak dosłownie , to na pewno daleko nie zajdziemy, zwłaszcza
                  posiłkując się Starym Testamentem...
                  • evita_duarte Re: Krzywdzenie ludzi to odejscie od Boga 12.04.06, 20:04
                    totalna_apokalipsa napisała:

                    > Co nie przeszkodziło bratu Onana zapłodnić zony Onana w zastępstwie;/ Biblia
                    to
                    >
                    > jednocześnei księga swiąta, ale i mit, taki sam jak mity greckie, jeśli
                    > będziemy ja czytać tak dosłownie , to na pewno daleko nie zajdziemy,
                    zwłaszcza
                    > posiłkując się Starym Testamentem...

                    No Zwlaszcza czytajac o Sodomie i Gomorze. Jak Pan sprawdzal czy zyja tam
                    jeszcze sprawiedliwi. Szok!!!
                    • zlotoslanos Re: Krzywdzenie ludzi to odejscie od Boga 12.04.06, 20:14
                      Zacytowałam historię Onana bo powyżej dziewczątka o masturbacji pisały .
                      Lepiej jakimkolwiek się posiłkować ale Testamentem niż Parandowskim. Nie
                      uważacie Boginie wy moje ?
                      • evita_duarte Re: Krzywdzenie ludzi to odejscie od Boga 12.04.06, 20:21
                        zlotoslanos napisała:

                        > Zacytowałam historię Onana bo powyżej dziewczątka o masturbacji pisały .
                        > Lepiej jakimkolwiek się posiłkować ale Testamentem niż Parandowskim. Nie
                        > uważacie Boginie wy moje ?


                        A ja cytuje historie Lota i Sodomy, zeby unaocznic, ze moralnosc zmienia sie z
                        czasem i dzisiejsi ludzie kosciola jasno przyznaja: Lot nie byl czlowiekiem
                        moralnym!!!
                        • zlotoslanos Re: Krzywdzenie ludzi to odejscie od Boga 12.04.06, 20:24
                          Z lotów znam lot nad kukułczym gniazdem ;)
                    • evita_duarte Znalazlam ten fragment!!! 12.04.06, 20:18
                      Jak czytalam to pierwszy raz bylam w szoku. Jak mozna kogos takiego uznac za
                      sprawiedliwego.
                      Pan zeslal aniolow do domu Lota by uratowac go z jegop rodzina. Nocowali oni w
                      domu Lota. Jednak mezczyzni z Sodomy otoczyli dom Lota, domagajac sie wydania
                      przybyszow, by z nimi "poswawolic". Oto co odpowiedzial Lot:
                      «Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku!2 8 Mam dwie
                      córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was;
                      postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie
                      czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!»
                      A calosc tu:
                      online.biblia.pl/rozdzial.php?id=19#P2
                      • totalna_apokalipsa Re: Znalazlam ten fragment!!! 12.04.06, 20:22
                        Ech, dajcie spokój, w ST aż roi sie od takich jazd, uparłam sie, ze przeczytam
                        cały stary testament w liceum - w połowie maiąłm dość , Nowy Testament czyta
                        sie potem jak jakeiś objawienie dobroci:)
                        • zlotoslanos Re: Znalazlam ten fragment!!! 12.04.06, 20:26
                          To sprawa honorowa. Udowodnić, że evita ma się zacząć rozmnażać :)
                          • evita_duarte Re: Znalazlam ten fragment!!! 12.04.06, 20:34
                            zlotoslanos napisała:

                            > To sprawa honorowa. Udowodnić, że evita ma się zacząć rozmnażać :)

                            Ale Evita religijna nie jest, przynajmniej w koscielnym znaczeniu tego slowa,
                            wiec Ani Stary ani nowy Test. nie sklonia mnie do rozmnazania. Nie wiem co
                            mogloby mnie do tego sklonic. Zlasowanie w mozgu chyba.
                            • totalna_apokalipsa Re: Znalazlam ten fragment!!! 12.04.06, 20:38
                              Mnie gledzenei kościoła o dzieciach odstrasza:) A raczej zenuje. Choć np.
                              Macharski o dzieciach mówi bardzo dobrze - on w ogóle ma doskonale wywazony
                              sposób mówienia. Może dlatego, ze jak tak baczna uwagę zwracam na to jak, co i
                              w jaki sposób ktos mówi, a kompletnie nei pamiętam jak wygląda, moze własnie
                              dlatego polski kosciół doprowadza mnei do pasji. Ci ludzie mowią kazania, a ja
                              słyszałam ze cztery dobre kazania w życiu ...;/
                              • evita_duarte mnie odciagnela od kosciola 12.04.06, 20:43
                                wybiorczosc i niekonsekwencja. I to straszne wstecznictwo. Prawdy, o ktorych
                                caly swiat wie od dawna kosciol uznaje z wiekowym opoznieniem. Sa w kosciele
                                ludzie, ktorych nalezy podziwiac, a przynajmniej szanowac, ale nie zmienia to
                                obrazu kosciola jako calosci. bo kosciol to glownie szarzy ksieza w parafiach a
                                nie wielcy liderzy.
                                • zlotoslanos Re: mnie odciagnela od kosciola 12.04.06, 20:48
                                  Macharski jest prawdziwie skromny, to się broni samo.
                                  Zlasowanie mózgu to poważna sprawa evi :)
                                  • atropa_belladonna odbierz >>>>>>>>>>>> : 12.04.06, 20:49

                                    • zlotoslanos Re: odbierz >>>>>>> Masz , baw się dobrano 12.04.06, 21:45

                                  • evita_duarte Re: mnie odciagnela od kosciola 12.04.06, 20:51
                                    zlotoslanos napisała:

                                    > Macharski jest prawdziwie skromny, to się broni samo.
                                    > Zlasowanie mózgu to poważna sprawa evi :)

                                    No widzisz, to warunek konieczny bym miala wlasne. tylko powstaje pytanie, czy
                                    po takim zlasowaniu bede mogla sie zajac. A co jak mi zlasowanie przejdzie i
                                    nie bede juz chciala? Mamusi podesle?
                                    • totalna_apokalipsa Re: mnie odciagnela od kosciola 12.04.06, 21:11
                                      haha, cechuje cie postawa antykoncepcyjna, jak mi wypomniano na tamtym
                                      forum:))))))))
                                      • zlotoslanos Re: mnie odciagnela od kosciola 12.04.06, 21:30
                                        Jest jeszcze tatuś. Im się dobrze żyje na zlasowanym mózgu więc powinien dać
                                        radę :)
      • dokowski puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz rozumiem 12.04.06, 10:20
        boykotka napisała:

        > KK nic nie jest ważne, co nie jest poparte okrągłą sumką

        Ach, więc nauki przedmałżeńskie są płatne! Ja tu się zastanawiam, skąd ta
        arogancja, a to po prostu chciwość.
        • nihiru Re: puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz roz 12.04.06, 10:33
          bzdura totalna! oczywiście że nie są płatne!

          i proszę, nie usiłuj mi wmawiać, że są, bo w przeciwieństwie do Ciebie - ja na
          nie uczęszczałam.
          • dokowski Głupota czy zła wola? 12.04.06, 13:01
            nihiru napisała:

            > nie usiłuj mi wmawiać

            Ja ci wmawiam?! To zwyczajne oszczerstwo. Ciekawe czy robisz to specjalnie, czy
            naprawdę nie zauważyłaś?
            • nihiru Re: Głupota czy zła wola? 12.04.06, 16:06
              uprzedzam fakty:)
          • evita_duarte Ale faktem jest, ze nauki 12.04.06, 15:08
            na ktore sie uczeszcza w szkole sredniej nie sa pozniej uznawane przez
            proboszczow.
        • zlotoslanos Re: puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz roz 12.04.06, 10:34
          Ależ skąd,nauki nie są płatne. Natomiast płatny jest ślub. Nauki jakoby
          mieszczą się w pakiecie ślubu. Tak samo jak w pakiecie pogrzebu masz nie tylko
          modły z kropidłem przed złożeniem ciała do grobu ale i modlitwę na mszy św.
          Naturalnie o ile Ci zależy, zamówisz i zapłacisz za to.
          • evita_duarte A jak Cie nie stac to won!!! 12.04.06, 15:09

            • zlotoslanos Jak Ci zależy to zbieraj, ciułaj i daj a potem won 12.04.06, 16:39

              • evita_duarte A co jak nie stac? Za pogrzeb np. zaplacic?? 12.04.06, 19:32
                Znam przypadek taki. Ksiadz nie oswietlil kosciola, nie bylo organ i nie
                pomodlil sie porzadnie na cmentarzu
                • zlotoslanos Moja kochana, najdroższa evito mówisz i MASZ 12.04.06, 19:41
                  Podejrzewam ,że zmarły miał to w dupie. Znam kobietę ( z gazet ) co oskarżyła
                  księdza ze śpiew nad trumną " .... " Jak se przypomnę to zacytuję. A teraz :

                  tadaaammmm

                  Zadanie wykonane :

                  1 Moj. 1:27,28: „ I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz
                  Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. I
                  błogosławił im i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie
                  się i zaludniajcie ziemię....”

                  ROZMNAŻAJCIE SIĘ !
                  • evita_duarte Nadinterpretujesz to 12.04.06, 19:46
                    Jakoby seks mial sluzyc tylko do rozmnazania a nie do przyjemnosci.
                    Ale ok znalazlas.
                    • zlotoslanos Re: Nadinterpretujesz to 12.04.06, 20:17
                      Wiesz kto miał szukać? I poszukał. Litery nie kłamią. Idźcie i romnażajcie się,
                      zaludniajcie tę ziemię :))))))))))) :P
                      • evita_duarte Symbolika 12.04.06, 21:26
                        zlotoslanos napisała:

                        > Wiesz kto miał szukać? I poszukał. Litery nie kłamią. Idźcie i romnażajcie
                        się,
                        >
                        > zaludniajcie tę ziemię :))))))))))) :P

                        Biblii nie mozna odczytywac doslownie. Nie ani slowa o tym zeby nie kochac sie
                        dla samej przyjemnosci. Gdyby chciec patrzec doslownie to kosciol powinien
                        zabraniac wierzacym przyjmowania srodkow przeciwbolowych w czasie porodu.
                        Przeciez w bolach kobita miala rodzic dzieci.
                        • zlotoslanos Re: Symbolika 12.04.06, 21:47
                          I rodzi. Wyznawczyni scjentologii. Książkę mam pamiętasz? Leży i czeka w
                          kolejce do czytania pa :*
        • tgmen Re: puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz roz 12.04.06, 10:39
          dokowski napisał:

          > Ach, więc nauki przedmałżeńskie są płatne! Ja tu się zastanawiam, skąd ta
          > arogancja, a to po prostu chciwość.

          Zastanawiałaś się...?

          Nauki nie są płatne. Ślub tez nie musi. Kwestia ksuiędza. A w końcu ksziądz to tez ludź. Lepszy- gorszy.
          Ja za ślub zapłaciłem 50 + 50 dla organisty. Było git!

          • zlotoslanos Re: 12.04.06, 11:18
            Ooo to ja jestem zaskoczona bo ja na dzisiejsze miałam całe 500 (?) Chyba
            niepamiętam i pytamy ile? On mówi ,że co łaska. A ja zaś: no a po ile inni
            dają? A on : No dają 200 dają 300. A ja daję ten banknot i mówię to niech
            będzie 300 ( z gestem nie? ) a on w kieszeń i Bóg zapłać mówi. Nie wydał.

            I na zakończenie dyskusji przynajniej mojej, każdy z nas ma jakieś zdarzenie,
            które otwiera go na kontakt z Bogiem. Dla mnie takim dniem było bierzmowanie
            przez Karola Wojtyłę, na kilka dni przed wyborem GO na papieża.
          • atropa_belladonna Re: puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz roz 12.04.06, 18:34
            tgmen napisał:

            > dokowski napisał:
            >
            > > Ach, więc nauki przedmałżeńskie są płatne! Ja tu się zastanawiam, skąd ta
            >
            > > arogancja, a to po prostu chciwość.
            >
            > Zastanawiałaś się...?
            >
            > Nauki nie są płatne. Ślub tez nie musi. Kwestia ksuiędza. A w końcu ksziądz to
            > tez ludź. Lepszy- gorszy.
            > Ja za ślub zapłaciłem 50 + 50 dla organisty. Było git!

            Łomatko, jak tanio :)
            • pavvka Re: puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz roz 12.04.06, 18:37
              To pewnie jakaś promocja była.
              • atropa_belladonna Re: puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz roz 12.04.06, 18:40
                I to jaka! Ja płaciłam x razy tyle :/
                • pavvka Re: puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz roz 12.04.06, 18:41
                  Może Ty brałaś ślub w opcji full wypas, a tamto była opcja minimum.
                  • zlotoslanos Re: puk, puk! (to ja pukam się w czoło) teraz roz 12.04.06, 18:57
                    Puk, puk można? Poczytajta dzieci powyżej moje re tam był dopiero wypas.
                    Wielkanocne weselisko miałam :)
                    • zlotoslanos Surprise atropa :) ? >>>>>>> 12.04.06, 19:02

                      • atropa_belladonna Noł surprajz bikoz aj didn foundit >>>>>>> 12.04.06, 19:30

                        • zlotoslanos Może poleciał do sklepu i On stawia ? :D >>> 12.04.06, 19:43

                          • atropa_belladonna Może :)>>>>>>>>>>>> 12.04.06, 19:48

                          • niedowiarek1 Re: Może poleciał do sklepu i On stawia ? :D > 12.04.06, 20:42

                            • zlotoslanos Re: Może poleciał do sklepu i On stawia ? :D > 12.04.06, 20:49
                              Co rżysz? I tak nie wiesz o czym piszemy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka