tgmen
14.08.06, 14:05
Dzisiaj poraz pierwszy w życiu (wbrew zakorzenionemu szacunkowi do kobiet) powiedziałem w autobusie do starszej pani per "Stara Kuno Rozepchana" ...
Muszę jednak powiedziec iż post factum nie czuje żadnej radości z tego pięknego epitetu. Pani próbowała zmyć mi głowę, że stałem z córką (4 latka) na środku autobusu, przy jedynej poręczy. Oczywiście Panie nie ustępują mężczyznom z małymi dziećmi miejsca. Jakby NAM było łatwiej trzymać 3 siatki i dziecko jednocześnie i jeszcze odebrać telefon. Ale cóż. Feminizm znaczy równość...
Tak przy okazji apropo pasażerów warszawskiej komunikacji masowej:
Nie byłem na wschodzie może tam jest gorzej. Jesteśmy narodem brudasów i ludzi absolutnie bez kultury osobistej. I zastanawiam sie czy faktem powszechnym jest zanik potrzeby mówienia "przepraszam" przez stare klumpry wraz z wejściem w okres emerytalny?