heretic_969 24.08.06, 16:36 www.nczas.com/?a=show_article&id=3273 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
piekielnica1 Re: Kobieta - wieczna ofiara (tekst Korwina-Mikk 24.08.06, 20:45 Gosc od lat pisze to samo - ten sam tekst za kazdym razem lekko modyfikowany - wszak zyje z pisania. Szokowa - to sie oplaci, wiec czemu nie. Odpowiedz Link Zgłoś
charade Re: Kobieta - wieczna ofiara (tekst Korwina-Mikk 25.08.06, 13:47 Co za bełkot. Czy ten koleś wie w ogóle, o czym pisze ? Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Dobrze ze napisales czyj to tekst ;-) 24.08.06, 21:17 Przynajmniej tego przypadkiem nie otworze ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
tezas To on jeszcze zyje? 26.08.06, 00:50 --------------------------------- Jarosław Kaczyński, 2005: "Jeśli mój brat wygra wybory prezydenckie, nie będę premierem." Odpowiedz Link Zgłoś
kr_kap Re: Kobieta - wieczna ofiara (tekst Korwina-Mikk 26.08.06, 01:48 ("Rezym" wg Kopalinskiego to dieta; przepisany przez lekarza sposob zycia; warunki robocze procesu technologicznego.) Co za belkot, Matko Boska Dobrej Rady. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakisia J. K-M - popieram!!! 26.08.06, 15:42 często nie wypowiada się najlepiej o kobietach, ale dla mnie to chyba jedyny polityk, który ma od lat takie same poglądy, z którymi w większości się zgadzam Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: J. K-M - popieram!!! 26.08.06, 17:34 misiakisia napisała: > często nie wypowiada się najlepiej o kobietach, bez żadnego sensownego wyjaśnienia pododów tej niechęci. Głupsze bo głupsze > ale dla mnie to chyba jedyny polityk, który ma od lat takie same poglądy, > z którymi w większości się zgadzam Ale on sam niezbyt poważnie traktuje swoich wyborców umieszczając swoje dzieci na pierwszych miejscach na listach kandydatów na posłów. Syna jak i głupszą córkę. A jego program polityczny to utopia dla idealistów żyjących w wydumanym świecie i nie znających realiów. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakisia Re: J. K-M - popieram!!! 27.08.06, 20:44 > A jego program polityczny to utopia dla idealistów żyjących w wydumanym świecie > > i nie znających realiów. ciekawe, utopiia powiadasz?? dobrze przynajmniej, że ludzie tego nie kupują i mamy rząd jaki mamy z opozycją tylko z nazwy. no tak, każdy boi się radykalnych rozwiązań, pracy na własny rachunek Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: J. K-M - popieram!!! 27.08.06, 20:45 > ciekawe, utopiia powiadasz?? dobrze przynajmniej, że ludzie tego nie kupują i > mamy rząd jaki mamy z opozycją tylko z nazwy. no tak, każdy boi się radykalnych > > rozwiązań, pracy na własny rachunek a ty pracujesz na własny rachunek? Odpowiedz Link Zgłoś
misiakisia Re: J. K-M - popieram!!! 28.08.06, 14:51 a to jest takie dziwne?? niestety, u nas jest tak, że im lepiej Ci idzie tym więcej zabiera państwo Ciężka praca po prostu się w Polsce nie opłaca Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: J. K-M - popieram!!! 28.08.06, 15:03 misiakisia napisała: > a to jest takie dziwne?? Nie, to absolutnie nie jest dziwne, chciałam tylko wiedzieć, czy wiesz o czym piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte A dla mnie to jest dziwne. 28.08.06, 15:10 Bo jako zwolenniczka JKM powinn rodzic dzieci i zajmowac sie domem. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Misia, to brzydko tak łgać... 28.08.06, 19:37 Misiunia prowadzi działalność gospodarczą polegajacą na podlewaniu paprotek w klasie - pani za to udziela jej pochwały a Misia bardzo sie z tego potem cieszy:)) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=43679039&a=45201619 Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichu-nr1 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 29.08.06, 21:56 Tekst Korwina jest demagogiczny. Autor doskonale wie, bo sam wielokrotnie o tym pisał, że utrzymanie obecnego wieku emerytalnego spowoduje -z obiektywnych powodów demograficznych- szybkie rozwalenie się całego systemu emerytalnego. Mimo to, w swoim tekście wali farmazony, że "rząd i Unia oszukali polskie kobiety" i tym podobne. Żenada Odpowiedz Link Zgłoś
micra to przeczytaj go jeszcze raz... 29.08.06, 23:58 ...Korwin (w tym konkretnym artykule) nie mówi, że powinno się utrzymać wiek emerytalny na obecnym poziomie, ale że "kradzieżą" i "oszustwem" jest próba (czy też będzie) podwyższenia kobietom wieku emerytalnego i zrównanie z wiekiem mężczyzn, bo w chwili zawierania "umowy z ZUS" kobiety godziły się na wiek emerytalny = 60 lat życia, a teraz składanie propozycji nie do odrzucenia, by wiek ten podnieść do 65 lat (zrównanie z wiekiem mężczyzn), jakkolwiek z ekonomicznego punktu widzenia wskazane, jest właśnie okradaniem kobiet w biały dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: to przeczytaj go jeszcze raz... 30.08.06, 00:04 I muszę się zgodzić z JKM. Państwo gwarantowało kobietom emeryturę w wieku 60 lat i powinno dotrzymać obietnicy. Kolejny konflikt między ekonomicznym rozsądkiem a sprawiedliwością - tak mniej więcej sprawa ta wygląda. Im szybciej przejdziemy na prywatne ubezpieczenia, tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: to przeczytaj go jeszcze raz... 30.08.06, 09:49 Trudno chyba mówic o umowie w sytuacji gdy nie ma dobrowolności. Jakąż to umowę kobiety zawarły z zusem, bo chyba nie masz na myśli umowy w znaczeniu liberalnym? A skoro nie, to jak możesz wywodzić z niej skutki własciwe dla umowy liberalnej? No i Korwin jako liberał też chyba powinien wiedzieć co warta jest umowa zawarta pod przymusem. I zapewne on to wie, ale liczy na niewiedzę swojego czytelnika i jak widać jest to wiara całkiem uzasadniona;) Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: to przeczytaj go jeszcze raz... 30.08.06, 15:56 > Trudno chyba mówic o umowie w sytuacji gdy nie ma dobrowolności. Oczywiście. Ale "umowy" z państwem nigdy nie są dobrowolne:) Dlatego nie nazwałbym tego umową, lecz obietnicą, gwarancją państwa, że kobieta otrzyma emeryturę w wieku 60 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: to przeczytaj go jeszcze raz... 30.08.06, 17:58 heretic_969 napisał: > > Trudno chyba mówic o umowie w sytuacji gdy nie ma dobrowolności. > > Oczywiście. Ale "umowy" z państwem nigdy nie są dobrowolne:) > Dlatego nie nazwałbym tego umową, lecz obietnicą, gwarancją państwa, że kobieta > otrzyma emeryturę w wieku 60 lat. > > > Obietnica może być. I bądźmy szczerzy - państwo dotrzymuje obietnic tak długo jak długo je na to stać. A im mniej obiecuje tym lepiej, bo potem zawsze jest przykrość jak nie może jakiejś obietnicy dotrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
micra a ludzie jak ślepcy... 30.08.06, 18:16 ...głosują na tych, którzy obiecują dużo. Ci, co mówią, że obietnice tych pierwszych, są obietnicami bez pokrycia, nazywani są przygłupami, oszołomami i czymkolwiek jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza A Korwin z Micrą, ubermensche, lepsi od wszystkich 30.08.06, 18:56 jako jedyni znają prawdę. Wiem, że na początku słowa "Ubermensch" powinien być umlaut. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: a ludzie jak ślepcy... 30.08.06, 19:10 micra napisał: > ...głosują na tych, którzy obiecują dużo. Ci, co mówią, że obietnice tych > pierwszych, są obietnicami bez pokrycia, nazywani są przygłupami, oszołomami i > czymkolwiek jeszcze. Zgadza się. Jak ja mówię ludziom, że program gospodarczy UPR to gruszki na wierzbie, to niektórzy wyzywają mnie od czerwonych szmat;))) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: a ludzie jak ślepcy... 30.08.06, 19:13 > > Zgadza się. Jak ja mówię ludziom, że program gospodarczy UPR to gruszki na > wierzbie, to niektórzy wyzywają mnie od czerwonych szmat;))) Bo epitety i oskarżanie innych , głównie czerwonych, to 90% programu UPR. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
micra 1 pkt. 30.08.06, 20:16 wskaż 1 punkt programu UPR, w którym używają epitetów, oskarżają innych, głównie czerwonych... nie, wiem, to przenośnia z Twojej strony, ale akurat w ich programie nie ma tego, co widzisz w programie PiSu czy LPR. Nie kochają agentów, ale wolą się skupić na rozwoju ekonomicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: 1 pkt. 30.08.06, 20:25 micra napisał: > wskaż 1 punkt programu UPR, w którym używają epitetów Proszę: plakat UPR. Para młodych ludzi stoi pod parasolem. Parasol ma napis "UPR" a na niego padają skróty nazw innych partii (plakat stary, więc nie pomnę, co to za partie były) - parasol CHRONI młodych ludzi przed innymi partiami. Nie mówiąc o plakacie "Świnie się zmieniły, ale trzeba zlikwidować koryto!" Wskaż mi JEDEN punkt programu UPR uwidoczniony na tych plakatach. Nie mówiąc już o tym, że kiedy zwolennikowi UPR zadaje się pytanie:"Jak konkretnie widzisz realizację punktu programowego (np. prywatnych sierocińców), tenże jako odpowiedź wykrzykuje: "Bo ty jesteś (chorobliwie)uzależniona od państwa/nie potrafisz sobie wyobrazić życia bez państwa!" Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: 1 pkt. 31.08.06, 20:33 Ja mówię o programie (o którym sama wspomniałaś). W programie UPRu nie ma mowy "o rozliczaniu czerwonych", na pierwszym miejscu są sprawy ekonomii. Nie chce mi się już sprawdzać, ale zapewne jest także mowa o swobodnym dostępie do tego, co jeszcze pozostało po służbach specjalnych - do archiwów. > Nie mówiąc już o tym, że kiedy zwolennikowi UPR zadaje się pytanie:"Jak > konkretnie widzisz realizację punktu programowego (np. prywatnych > sierocińców), > tenże jako odpowiedź wykrzykuje: "Bo ty jesteś (chorobliwie)uzależniona od > państwa/nie potrafisz sobie wyobrazić życia bez państwa!" Ludzie są różni, są różne opinie i różne reakcje. Ja nie wiem jak ludziom daje się tak długo żyć bez ministerstwa do spraw ubrań - jak można funkcjonować nie mając regulowanego rynku ubrań. A jak Ty teraz widzisz prywatne sierocińce? Przecież nie musi nastąpić zamiana jeden do jednego - jeden moloch na jeden moloch, ale potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdy molochy są zastępowane przez rodziny zastępcze, a mogą istnieć jakieś szczątkowe instytucje, którymi zarządza nie "Państwo", ale samorząd lokalny. A hospicja? Myślisz, że nie utrzymałyby się, gdyby mieli utrzymywać je ludzie bez pośrednictwa Państwa? A krew oddawana honorowo? Czy zakładasz, że ludzie nie będą sobie nigdy ot tak zwyczajnie pomagać? Tematów jednak jest tak wiele, że ciężko wszystkie poruszyć... Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: 1 pkt. 31.08.06, 21:01 micra napisał: > Ja mówię o programie (o którym sama wspomniałaś). W programie UPRu nie ma mowy > "o rozliczaniu czerwonych", na pierwszym miejscu są sprawy ekonomii. Nie chce m > i > się już sprawdzać, ale zapewne jest także mowa o swobodnym dostępie do tego, co > jeszcze pozostało po służbach specjalnych - do archiwów. > > > Nie mówiąc już o tym, że kiedy zwolennikowi UPR zadaje się pytanie:"Jak > > konkretnie widzisz realizację punktu programowego (np. prywatnych > > sierocińców), > > tenże jako odpowiedź wykrzykuje: "Bo ty jesteś (chorobliwie)uzależniona o > d > > państwa/nie potrafisz sobie wyobrazić życia bez państwa!" > Ludzie są różni, są różne opinie i różne reakcje. Ja nie wiem jak ludziom daje > się tak długo żyć bez ministerstwa do spraw ubrań - jak można funkcjonować nie > mając regulowanego rynku ubrań. A jak Ty teraz widzisz prywatne sierocińce? > Przecież nie musi nastąpić zamiana jeden do jednego - jeden moloch na jeden > moloch, ale potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdy molochy są zastępowane przez > rodziny zastępcze, a mogą istnieć jakieś szczątkowe instytucje, którymi zarządz > a > nie "Państwo", ale samorząd lokalny. Problemem zawsze pozostanie finansowanie takich instytucji. > > A hospicja? Myślisz, że nie utrzymałyby się, gdyby mieli utrzymywać je ludzie > bez pośrednictwa Państwa? Tak własnie myslę. A krew oddawana honorowo? Czy zakładasz, że ludzie ni > e > będą sobie nigdy ot tak zwyczajnie pomagać? Ależ będą... jednak koszula bliższa ciału i chętniej będą wydawać na własne przyjemności. Zadam ci pytanie które zawsze mnie nurtuje gdy rozmawiam z kimś o twoich poglądach. Są dwie opcje: że ludzie będą dawać wystarczające sumy na biednych albo że dawać nie będą. Jeżeli przyjmujemy, że ludzie są tak dobrzy, że z całą pewnością będą się dzielić z innymi tak by starczyło na wszystkie konieczne wydatki, to po cóż likwidować podatki? Skoro i tak na jedno wyjdzie to po co komplikować, zmuszać ludzi do pracochłonnego wyszukiwania tych z którymi mogą się podzielić? NIech zostanie jak jest skorośmy tacy szlachetni, widac nikt na tym nie traci;))) Jeżeli zaś przyjmiemy, że ludzie jednak aż tak szlachetni nie sa i bez przymusu za wiele nie dadzą, to skąd przekonanie, ze tych pieniędzy jednak starczy, zwłaszcza w sytuacji gdy zgodnie z pomysłąmi UPR zlikwidujemy publiczną służbę zdrowia czyli potrzeby charytatywne gwałtownie wzrosną? Tematów jednak jest tak wiele, że > ciężko wszystkie poruszyć... Odpowiedz Link Zgłoś
micra dlaczego należy zlikwidować redystrybucję 31.08.06, 23:03 > Jeżeli przyjmujemy, że ludzie są tak dobrzy, że z całą pewnością będą się > dzielić z innymi tak by starczyło na wszystkie konieczne wydatki, to po cóż > likwidować podatki? Skoro i tak na jedno wyjdzie to po co komplikować, zmuszać > ludzi do pracochłonnego wyszukiwania tych z którymi mogą się podzielić? NIech > zostanie jak jest skorośmy tacy szlachetni, widac nikt na tym nie traci;))) Jeżeli już ktoś jest szlachetny, to nie trzeba mu tego siłą zabierać. Powód jest bardzo prozaiczny - redystrybucja jest bardzo (wstaw jakiś bardziej dosadny przymiotnik) kosztowna. Z funduszy pomocy społecznej 1/3 pieniędzy idzie na obsługę! Przykład z USA - rodzice sami zorganizowali pomoc swoim synom wysłanym do Iraku, bo zaangażowanie Państwa było do tego stopnia niewydolne, że brakowało nawet poduszek do spania. > Jeżeli zaś przyjmiemy, że ludzie jednak aż tak szlachetni nie sa i bez > przymusu > za wiele nie dadzą, to skąd przekonanie, ze tych pieniędzy jednak starczy, > zwłaszcza w sytuacji gdy zgodnie z pomysłąmi UPR zlikwidujemy publiczną służbę > zdrowia czyli potrzeby charytatywne gwałtownie wzrosną? 1. Dlaczego potrzeby charytatywne wzrosną? Jeżeli wzrosną to może ktoś będzie skłonny pomóc? A jak nie to powiesz komuś, że ma dać? 2. To nie ma żadnego związku ze szlachetnością lub jej brakiem. Człowiek dba o siebie i swoją rodzinę. Szewc nie szyje butów, by zadowolić klienta, a sklepikarz nie sprzedaje smacznego chleba, by ludzie kłaniali mu się w pas, ale by zarobić pieniądze! Lekarz też nie leczy, by czuć się dobrze, ale by zarobić pieniądze. Jeżeli lekarz chce leczyć osoby biedniejsze za darmo przecież nikt mu tego nie zabroni. Są takie akcje jak "Operation: Smile" www.operationsmile.org/, są lekarze jeżdżący do innych krajów by operować biedne dzieci, bo ich rodziców na to nie stać (operacje na otwartym sercu). 2a. Jeżeli chcesz komuś pomóc, a jesteś w czymś dobra to co stoi na przeszkodzie, byś komuś świadczyła pomoc całkiem bezinteresownie? 3. Publiczna służba zdrowia. Płacenie lekarzom śmiesznych pieniędzy, zgoda na układ - ordynatorzy, profesorowie z jednej strony, a z drugiej ludzie po studiach bez szans na pracę. Przecież to jest jakaś paranoja, że ludzie pracują po kilka lat na wolontariacie i później i tak nie są przyjmowani do pracy. Ale ludzie, którzy mówią że ten układ trzeba zlikwidować, nazywani są oszołomami, bo za chwilę pokazuje się łzawe obrazki, bo ktoś jest biedny. Na Świecie zawsze była, jest i będzie bieda, zresztą, by ktoś był bogaty, to ktoś musi być biedny - inaczej nie można. 4. Jeżeli ludzie nie są szlachetni to dlaczego nie odbierać im wszystkich pieniędzy i dystrybuować zgodnie z planem? Przecież wtedy wszyscy byliby szczęśliwi, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: dlaczego należy zlikwidować redystrybucję 01.09.06, 09:32 micra napisał: > Jeżeli już ktoś jest szlachetny, to nie trzeba mu tego siłą zabierać. Powód jes > t > bardzo prozaiczny - redystrybucja jest bardzo (wstaw jakiś bardziej dosadny > przymiotnik) kosztowna. Z funduszy pomocy społecznej 1/3 pieniędzy idzie na > obsługę! Przykład z USA - rodzice sami zorganizowali pomoc swoim synom wysłanym > do Iraku, bo zaangażowanie Państwa było do tego stopnia niewydolne, że brakował > o > nawet poduszek do spania. No więc mozna to zorganizować w formie odpisu podatkowego kierowanego bezpośrednio do wybranej organizacji charytatywnej, w czym problem? Wtedy żadnych strat nie będzie. Będzie prościej, taniej i nikt nic nie straci, no bo skoro ludzie i tak by chcieli dać to czemu im tego nie ułatwić...;) >> , > > zwłaszcza w sytuacji gdy zgodnie z pomysłąmi UPR zlikwidujemy publiczną s > łużbę > > zdrowia czyli potrzeby charytatywne gwałtownie wzrosną? > > 1. Dlaczego potrzeby charytatywne wzrosną? Przecież napisałam wyraźnie dlaczego... Musze powtórzyć czy sam doczytasz? Jeżeli wzrosną to może ktoś będzie > skłonny pomóc? No własnie o to zapytałam, sdkąd masz pewność że ludzie będą chcieli dawać. No bo jeśli nie będą chcieli, to kto zapłaci za leczenie np dziecka osoby nie ubezpieczonej jeśli państwo wycofa się z finansowania? A jak nie to powiesz komuś, że ma dać? Czy to znaczy, że dopuszczasz taką mozliwość, że ludzie nie będą jednakże zbyt hojni? No cóż, to dobrze świadczy o twoim poczuciu realizmu, znacznie gorzej jednak o konsekwencji poglądowej. Przypomne ci, że we wcześniejszej takiej dyskusji twierdziłeś że ludzie chętnie będą płacili na biednych i państwo wcale nie musi takiej pomocy wymuszać. Więc jak to w końcu jest, będą dawali z bobroci serca czy nie będą? > > 2. To nie ma żadnego związku ze szlachetnością lub jej brakiem. Człowiek dba o > siebie i swoją rodzinę. Szewc nie szyje butów, by zadowolić klienta, a > sklepikarz nie sprzedaje smacznego chleba, by ludzie kłaniali mu się w pas, ale > by zarobić pieniądze! Lekarz też nie leczy, by czuć się dobrze, ale by zarobić > pieniądze. Jeżeli lekarz chce leczyć osoby biedniejsze za darmo przecież nikt m > u > tego nie zabroni. Są takie akcje jak "Operation: Smile" > www.operationsmile.org/, są lekarze jeżdżący do innych krajów by operować > biedne dzieci, bo ich rodziców na to nie stać (operacje na otwartym sercu). > > 2a. Jeżeli chcesz komuś pomóc, a jesteś w czymś dobra to co stoi na > przeszkodzie, byś komuś świadczyła pomoc całkiem bezinteresownie? Ależ nic nie stoi na przeszkodzie! Udowodnij mi tylko, że ludzi chętnych do pomocy będzie wystarczająco dużo by w państwie rządzonym przez UPR biedni i ich dzieci nie umierali na ulicy. Po tym co napisałes wcześniej raczej trudno ci będzie coś takiego udowodnić, bo najwyraxniej sam w to nie wierzysz. > 3. Publiczna służba zdrowia. Płacenie lekarzom śmiesznych pieniędzy, zgoda na > układ - ordynatorzy, profesorowie z jednej strony, a z drugiej ludzie po > studiach bez szans na pracę. Przecież to jest jakaś paranoja, że ludzie pracują > po kilka lat na wolontariacie i później i tak nie są przyjmowani do pracy. Ale > ludzie, którzy mówią że ten układ trzeba zlikwidować, nazywani są oszołomami, b > o > za chwilę pokazuje się łzawe obrazki, bo ktoś jest biedny. Na Świecie zawsze > była, jest i będzie bieda, zresztą, by ktoś był bogaty, to ktoś musi być biedny > - inaczej nie można. Konkrety, Micra, konkrety proszę... Uważasz, że nie ma nic złego w tym, że 10 czy 20% ludzi bez żadnego ubezpieczenia (plus ich dzieci) nie będzie miało ŻADNEGO dostepu do leczenia, że taki człowiek poszkodowany w wypadku z własnej winy będzie zostawiany na ulicy by skonał? Tak czy nie? > 4. Jeżeli ludzie nie są szlachetni to dlaczego nie odbierać im wszystkich > pieniędzy i dystrybuować zgodnie z planem? Przecież wtedy wszyscy byliby > szczęśliwi, nie? Zdecyduj się: są szlachetni czy nie są, będą dawali dobrowolnie czy nie będą. Bo coś widzę, że nie potrafisz się zdecydować i dopasowujesz poglady do aktualnych potrzeb a to sie nazywa demagogia. Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: dlaczego należy zlikwidować redystrybucję 01.09.06, 09:46 > No więc mozna to zorganizować w formie odpisu podatkowego kierowanego > bezpośrednio do wybranej organizacji charytatywnej, w czym problem? Wtedy > żadnych strat nie będzie. Będzie prościej, taniej i nikt nic nie straci, no bo > skoro ludzie i tak by chcieli dać to czemu im tego nie ułatwić...;) Nie, nie, nie. Ludzie jak chcą to dają. Redystrybucja kosztuje, a przy okazji ktoś się pożywi. > No własnie o to zapytałam, sdkąd masz pewność że ludzie będą chcieli dawać. No > bo jeśli nie będą chcieli, to kto zapłaci za leczenie np dziecka osoby nie > ubezpieczonej jeśli państwo wycofa się z finansowania? Ja nie mam takiej pewności. Zapłaci ten, kto będzie chciał. Dlaczego uważasz, że zabieranie jednemu i dawanie drugiemu jest czymś normalnym? Dla mnie to jest prawie kradzież. > Czy to znaczy, że dopuszczasz taką mozliwość, że ludzie nie będą jednakże zbyt > hojni? No cóż, to dobrze świadczy o twoim poczuciu realizmu, znacznie gorzej > jednak o konsekwencji poglądowej. Przypomne ci, że we wcześniejszej takiej > dyskusji twierdziłeś że ludzie chętnie będą płacili na biednych i państwo > wcale > nie musi takiej pomocy wymuszać. Więc jak to w końcu jest, będą dawali z > bobroci serca czy nie będą? Tak, dopuszczam taką możliwość. Co do konsekwencji poglądowej - nie sądzę bym gdziekolwiek coś takiego napisał. Znajdź ten fragment. Będę zobowiązany. Mi ciężko będzie go znaleźć, bo nic takiego nie napisałem. > Ależ nic nie stoi na przeszkodzie! Udowodnij mi tylko, że ludzi chętnych do > pomocy będzie wystarczająco dużo by w państwie rządzonym przez UPR biedni i > ich > dzieci nie umierali na ulicy. Po tym co napisałes wcześniej raczej trudno ci > będzie coś takiego udowodnić, bo najwyraxniej sam w to nie wierzysz. Każdy jest kowalem swojego losu (osoba zdolna do pracy) - odbieranie jednemu, by dać drugiemu, bo ktoś inny nie chce pracować, czy też umie coś innego niż jest potrzebne na rynku pracy - jest bandytyzmem. Jako dowód spójrz na Chiny i ludzi umierających na ulicach. > Konkrety, Micra, konkrety proszę... Uważasz, że nie ma nic złego w tym, że 10 > czy 20% ludzi bez żadnego ubezpieczenia (plus ich dzieci) nie będzie miało > ŻADNEGO dostepu do leczenia, że taki człowiek poszkodowany w wypadku z własnej > winy będzie zostawiany na ulicy by skonał? Tak czy nie? Nie, dopuszczam bardzo minimalne świadczenia medyczne "za darmo", ale tylko minimalne - także nie pozostawianie ludzi na ulicy. Ale to na prawdę tylko w minimalnym zakresie. > > 4. Jeżeli ludzie nie są szlachetni to dlaczego nie odbierać im wszystkich > > pieniędzy i dystrybuować zgodnie z planem? Przecież wtedy wszyscy byliby > > szczęśliwi, nie? > > > Zdecyduj się: są szlachetni czy nie są, będą dawali dobrowolnie czy nie będą. > Bo coś widzę, że nie potrafisz się zdecydować i dopasowujesz poglady do > aktualnych potrzeb a to sie nazywa demagogia. To jest pytanie, nie stwierdzenie. To jest pytanie do Ciebie! Jeżeli uważasz, że ludzie nie są szlachetni, czyli nie pomogą innym "potrzebującym" to dlaczego nie zabierać wszystkim wszystkiego i później rozdawać, czy tak nie było by "sprawiedliwiej"? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: dlaczego należy zlikwidować redystrybucję 01.09.06, 10:28 micra napisał: >> > > Konkrety, Micra, konkrety proszę... Uważasz, że nie ma nic złego w tym, ż > e 10 > > czy 20% ludzi bez żadnego ubezpieczenia (plus ich dzieci) nie będzie miał > o > > ŻADNEGO dostepu do leczenia, że taki człowiek poszkodowany w wypadku z wł > asnej > > winy będzie zostawiany na ulicy by skonał? Tak czy nie? > Nie, dopuszczam bardzo minimalne świadczenia medyczne "za darmo", ale tylko > minimalne - także nie pozostawianie ludzi na ulicy. Ale to na prawdę tylko w > minimalnym zakresie. Jak bardzo minimalnym? Na przykład co zrobisz z człowiekiem bez ubezpieczenia, ze złamanym kręgosłupem, wymagającym kosztownego wielomiesięcznego leczenia, rehabilitacji a następnie wózka inwalidzkiego i renty. Odpowiedz konkretnie co z nim zrobisz - plaster na złamany kręgosłup i wystawisz na noszach za bramę czy przewidujesz coś więcej? Proszę tez byś wyraźnie napisał z czego ma być finansowana ta minimalna pomoc państwa. Jasno i wyraźnie, żeby potem nie było nieporozumień. To jest pytanie do Ciebie! Jeżeli uważasz, ż > e > ludzie nie są szlachetni, czyli nie pomogą innym "potrzebującym" to dlaczego ni > e > zabierać wszystkim wszystkiego i później rozdawać, czy tak nie było by > "sprawiedliwiej"? A ty uważasz, że tak byłoby sprawiedliwiej? Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: dlaczego należy zlikwidować redystrybucję 01.09.06, 11:00 > Proszę tez byś wyraźnie napisał z czego ma być finansowana ta minimalna pomoc > państwa. Jasno i wyraźnie, żeby potem nie było nieporozumień. W Państwie minimum, oprócz Policji, Wojska, pewnej liczby urzędników byłyby również: - państwowe drogi (w tym autostrady); - państwowe lasy (tu odstępstwo wyraźne od tego co głosi JKM); - państwowe jeziora (j.w.); - minimalna opieka zdrowotna gwarantująca pomoc w razie wypadku, w razie nagłej choroby plus porady lekarzy pierwszego kontaktu - i jakieś minimalne lekarstwa; - straż pożarna państwowa też muisiałaby istnieć; - i jeszcze kilka instytucji, także "opieki społecznej", ale w wersjach minimum. Skąd pieniądze? - uproszczone podatki - dyskutowałem jakiś czas temu o pogłownym; może jakiś szczątkowy VAT - ale na prawdę szczątkowy; w początkowym okresie podatek celowy na emerytury ZUS; - podatek katastralny; - podatek od kopalin. > A ty uważasz, że tak byłoby sprawiedliwiej? Hmm, dziękuję za długą i obfitą wypowiedź. Nie i dlatego właśnie jestem za tym, by było najsprawiedliwiej - by ludzie decydowali o sobie, by ludzie decydowali o swoich środkach. Kilka zdań luźnych a'propos leczenia: - ktoś pijący 40 lat wie co robi, jak nabawił się marskości wątroby to cóż... stało się; - jadąc samochodem zbyt szybko muszę sobie zdawać sprawę z konsekwencji - jeżeli przeze mnie ktoś będzie ranny, a i ja przy okazji to ja powinienem ponosić koszty swojego wyboru; - jak ktoś skacze do wody po kolana na główke - to jest jego problem; - podobnie samobójca - odratujesz go i będziesz hodować roślinę? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: dlaczego należy zlikwidować redystrybucję 01.09.06, 12:49 micra napisał: Nie odpowiedziałes na moje pierwsze pytanie - jaie minimum leczenia i opieki przewidujesz na nieubezpieczonego ze złamanym kręgosłupem. Czy tak trudno jest ci odpowiedzieć? > > Skąd pieniądze? > - uproszczone podatki - dyskutowałem jakiś czas temu o pogłownym; może jakiś > szczątkowy VAT - ale na prawdę szczątkowy; w początkowym okresie podatek celowy > na emerytury ZUS; > - podatek katastralny; Odchodzimy tutaj od tematu ale nie mogę się powstrzymac by tego nie powiedzieć: Dlaczego UPR obiecuje ludziom gruszki na wierzbie czyli to, że wszyscy będą płacili niższe podatki niż obecnie, skoro już z samej idei pogłównego wynika ze dla co biedniejszych te podatki będą musiały wzrosnąć, często drastycznie? > - podatek od kopalin. Z ciekawości spytam: a przewidujesz wzrost cen np węgla w sytuacji gdy państwo nie dość że przestanie dopłacać do kopalni to jeszcze zażąda podatku? > > > A ty uważasz, że tak byłoby sprawiedliwiej? > Hmm, dziękuję za długą i obfitą wypowiedź. Nie i dlatego właśnie jestem za tym, > by było najsprawiedliwiej - by ludzie decydowali o sobie, by ludzie decydowali > o > swoich środkach. No i własnie takiej odpowiedzi się spodziewałam i dość perfidnie zestawiłam to z tym co napisałes trochę wyżej. Skoro akceptujesz przymusowe opodatkowanie na potrzeby leczenia, to znaczy że jednak podobnie jak ja akceptujesz to że ludzie nie do końca decydują o swoich środkach. Moze więc daruj sobie sarkazm i retoryczne wykrzykniki w stylu "to rozdajmy wszystko biednym i tak będzie najsprawiedliwiej" skoro sam też nie masz nic przeciwko temu by zabierać bogatym i dawać biednym? Po prostu uświadom sobie, że ten spór to nie spór między jedynymi sprawiedliwymi czyli UPR a komunistycznmi Janosikami którzy nic tylko chcieliby zabierać bogatym i rozdawać biednym, więc pora zmienic retorykę na bardziej wyważoną. Ty też jesteś takim Janosikiem, czerwoną szmatą, komunistyczną hołotą - to wynika z twoich własnych argumentów. Nie sądzisz, że to dość marnie świadczy o jakości tych argumentów? > > Kilka zdań luźnych a'propos leczenia: > - ktoś pijący 40 lat wie co robi, jak nabawił się marskości wątroby to cóż... > stało się; > - jadąc samochodem zbyt szybko muszę sobie zdawać sprawę z konsekwencji - jeżel > i > przeze mnie ktoś będzie ranny, a i ja przy okazji to ja powinienem ponosić > koszty swojego wyboru; > - jak ktoś skacze do wody po kolana na główke - to jest jego problem; No super, ale ja chciałabym wiedzieć jak to ma twoim zdaniem wyglądać w praktyce. Przywożą do szpitala chłopaka ze złamanym kręgosłumem, bez ubezpieczenia - co robi szpital? Albo tak: człowiek bez ubezpieczenia umiera na raka wątroby, wyje nocami z bólu - co robi policja, każe mu się zamknąć a może knebluje żeby nie zakłócał ciszy nocnej? Ja chcę wiedzieć jak w praktyce ma wyglądać państwo rządzone przez upr-owców... Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: dlaczego należy zlikwidować redystrybucję 01.09.06, 13:32 > Nie odpowiedziałes na moje pierwsze pytanie - jaie minimum leczenia i opieki > przewidujesz na nieubezpieczonego ze złamanym kręgosłupem. Czy tak trudno jest > ci odpowiedzieć? :) Hmm, Tobie też zdarza się nie odpowiedzieć lub udzielić odpowiedzi na zasadzie pytanie za pytanie. Nie znam odpowiedzi na każde pytanie, każdy problem, bo nie wymyślam programu non-stop, nie myślę o tym po nocach, bo nie jestem członkiem żadnej partii. Co więcej - ciężko jest mi odpowiedzieć, bo nie wiem, jakie leczenie ma miejsce oprócz leżenia w łóżku. Myślę, że poza opcją leżenia lub jeżdżenia na wózku nie miałbym mu zbyt wiele do zaproponowania. Nie wiem. Zresztą obecna sytuacja nie różni się zbyt wiele - wiem z opowieści ojca, który widzi, jak traktowani są pacjenci. To nie jest demagogia, to jest życie. Nie przeczę oczywiście istnieniu wielu wspaniałych szpitali, ale mam również przed oczyma jak traktowana jest duża ilość pacjentów. > Dlaczego UPR obiecuje ludziom gruszki na wierzbie czyli to, że wszyscy będą > płacili niższe podatki niż obecnie, skoro już z samej idei pogłównego wynika > ze dla co biedniejszych te podatki będą musiały wzrosnąć, często drastycznie? Nigdzie nic takiego UPR nie obiecuje. UPR mówi jedynie o dobrowolności składek na ZUS/ubezpieczenie innego typu oraz o likwidacji akcyzy, VATu i likwidacji podatku dochodowego w obecnej postaci, a zastąpienie go pogłownym. Jeżeli ktoś nie płaci podatku, to trudno by miał mu zmaleć jeżeli będzie musiał zacząć płacić pogłowny (czarna i szara strefa, ale także bezrobotni). > Z ciekawości spytam: a przewidujesz wzrost cen np węgla w sytuacji gdy państwo > nie dość że przestanie dopłacać do kopalni to jeszcze zażąda podatku? Jakiego podatku? Od wydobywanego węgla? No, ale nie będzie wielu innych podatków. Zresztą - jeżeli wydobycie węgla przestanie być opłacalne to po co go wydobywać, skoro można go kupić na Wolnym Rynku? A słyszałaś o planach produkcji paliwa z węgla? Niestety, jest nie opłacalne, bo wyprodukowanie przy obecnych technologiach kosztuje... bodajże... 2,80 zł. > No i własnie takiej odpowiedzi się spodziewałam i dość perfidnie zestawiłam to > z tym co napisałes trochę wyżej. Skoro akceptujesz przymusowe opodatkowanie na > potrzeby leczenia, to znaczy że jednak podobnie jak ja akceptujesz to że > ludzie nie do końca decydują o swoich środkach. Tak, akceptuję i to o czym dyskutujemy to poziom akceptowalny dla obu stron - dla Ciebie i dla mnie - ile Ty chcesz pozostawić innym, by mogli o tym sami decydować, a ile ja. > Ja chcę wiedzieć jak w praktyce ma > wyglądać państwo rządzone przez upr-owców... Daję słowo, nie wiem. Tak samo jak nie wiem o wielu innych problemach. I denerwuje mnie obecne dreptanie w miejscu, dlatego chcę radykalnych zmian, bo za chwilę nastąpi zapaść. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: dlaczego należy zlikwidować redystrybucję 02.09.06, 09:47 micra napisał: Co więcej - ciężko jest mi odpowiedzieć, bo nie > wiem, jakie leczenie ma miejsce oprócz leżenia w łóżku. Myślę, że poza opcją > leżenia lub jeżdżenia na wózku nie miałbym mu zbyt wiele do zaproponowania. Nie > wiem. Zresztą obecna sytuacja nie różni się zbyt wiele - wiem z opowieści ojca, > który widzi, jak traktowani są pacjenci. To nie jest demagogia, to jest życie. > Nie przeczę oczywiście istnieniu wielu wspaniałych szpitali, ale mam również > przed oczyma jak traktowana jest duża ilość pacjentów. Nie Micra, mylisz się tragicznie. Aby człowiek ze złamanym kręgosłupem w ogóle mógł usiąść na wózku potrzebne jest co najmniej kilka operacji zespalających, odbarczających itd - mniejsza o szczegóły. Ba, nawet żeby mógł tylko leżeć bez wycia z bólu albo kosztownych środków przeciwbólowych też potrzeba kilku operacji i drogich leków. Średni koszt takiego podstawowego leczenia to ok. 100 tys zł. PODSTAWOWEGO, podkreślam. Mówienie że "obecna sytuacja nie różni się zbyt wiele" to albo całkowita nieznajomość realiów albo cyniczna demagogia. A już na pewno demagogią jest unikanie odpowiedzi na pytanie co jako zwolennik UPR zrobiłbyś w kwestii renty dla takiego człowieka. Chyba masz świadomość, że on nie będzie mógł na siebie zarabiać? No więc jasno i wyraźnie: wystawiasz na noszach przed szpital czy nie, płacisz za jego leczenie z podatków czy nie? > Nigdzie nic takiego UPR nie obiecuje. UPR mówi jedynie o dobrowolności składek > na ZUS/ubezpieczenie innego typu oraz o likwidacji akcyzy, VATu i likwidacji > podatku dochodowego w obecnej postaci, a zastąpienie go pogłownym. Jeżeli ktoś > nie płaci podatku, to trudno by miał mu zmaleć jeżeli będzie musiał zacząć > płacić pogłowny (czarna i szara strefa, ale także bezrobotni). Ależ obiecuje, obiecuje... Pogadaj z przeciętnym upr-owcem to zobaczysz co jemu się wydaje. A wydaje mu sie kuriozalnie dużo. Oczywiście sam program nie ma takiego wprost sformułowanego punktu, ale już na spotkanaich wyborczych demagogią wieje aż miło. Zresztą ty tez demagogią pojechałeś pisząc tak: "Jeżeli ktoś nie płaci podatku, to trudno by miał mu zmaleć". Prawda jest bowiem taka, że podatki wzrosną nie tylko ludziom którzy obecnie wcale ich nie płacą (a jest to nie tylko szara strefa ale także np studenci czy gospodynie domowe - tym się jakoś UPR za głośno nie chwali...), lecz wzrosną dużej grupie ludzi zarabiających obecnie mało a nawet średnio (w końcu mediana płacowa to zalediwe 1400). Tego UPR nie mówi, pozwala natomiast by ludzie wierzyli w coś co nie jest prawdą czyli powszechny spadek obciążeń podatkowych. UPR nie chwali sie także zbyt głośno swoimi pomysłami na mieszkalnictwo, jak myslisz ilu zwolenników UPR ma świadomość jak dokładnie miałoby to wyglądać i ile kosztować? Nie, im się zazwyczaj wydaje że wszystko będzie tak jak teraz a tylko zarobki wzrosną bo nie będzie podatków! A UPR w obrzydliwy, cyniczny sposób wykorzytuje ignorancję ekonomiczną swoich zwolenników. A słyszałaś o planach produkcj > i > paliwa z węgla? Niestety, jest nie opłacalne, bo wyprodukowanie przy obecnych > technologiach kosztuje... bodajże... 2,80 zł. To dlaczego się go nie produkuje skoro cena jest tak niska? Dla mnie to niezrozumiałe, podobnie jak niechęć do paliw np rzepakowych i innych "rolnych". W Brazylii podobno co drugi samochód chodzi na benzynie z trzciny cukrowej, dlaczego u nas nie zauważa się że prościej byłoby dać rolnikom zarobić zamiast ciągle ich dotować??? > Tak, akceptuję i to o czym dyskutujemy to poziom akceptowalny dla obu stron - > dla Ciebie i dla mnie - ile Ty chcesz pozostawić innym, by mogli o tym sami > decydować, a ile ja. No i bardzo dobrze, rozumiem więc że efektowne zapytania w stylu "a dlaczego nie chcesz rozdać całego majatku bogatych biednym czyż tak nie byłoby sprawidedliwiej" odnoszą się zarówno do ciwebie jak i do mnie i zanim zażądasz odpowiedzi ode mnie sam sobie na nie odpowiesz? > > > Ja chcę wiedzieć jak w praktyce ma > > wyglądać państwo rządzone przez upr-owców... > Daję słowo, nie wiem. Tak samo jak nie wiem o wielu innych problemach. I > denerwuje mnie obecne dreptanie w miejscu, dlatego chcę radykalnych zmian, bo z > a > chwilę nastąpi zapaść. Skoro nie wiesz, to jak możesz popierać ten ich koszmarny program? Radykalne zmiany są dobre dla 18-latków którzy najchętniej rozwaliliby wszystko i zbudowali na gruzach od nowa, to oni kochają się w rewolucjach bo brak im wyobraźni i życiowego doświadczenia które każe się 3 razy zastanowić zanim narazi sie na cierpienie miliony ludzi - a tak zawsze jest gdy robi się rewolucje. Dlatego jeszcze raz spytam cie o tego pacjenta ze złamanym kręgosłupem, o finansowanie kosztów jego leczenia, kosztów wózka inwalidzkiego a przede wszystkim jego renty. A zaraz potem zapytam o chore dzieci ludzi nieubezpieczonych, co z nimi w upr-państwie - będą umierały tak jak to było przed wprowadzeniem powszechnych świadczeń zdrowotnych kiedy bywało i tak, że z 10 dzieci biednej rodziny przeżywało jedno, bo znachorce się akurat udało dobrać ziółka? I nie wymiguj sie frazesami o tym że nie wiesz wszystkiego, bo ja sie ciebie nie pytam o jakieś drobne szczegóły tylko o kwestie podstawowe. Odpowiedz Link Zgłoś
micra ja to jestem jednak parszywa świnia! 02.09.06, 23:34 > > A słyszałaś o planach produkcji paliwa z węgla? Niestety, jest nie > > opłacalne, bo wyprodukowanie przy obecnych technologiach kosztuje... > > bodajże... 2,80 zł. > > To dlaczego się go nie produkuje skoro cena jest tak niska? Dla mnie to > niezrozumiałe, podobnie jak niechęć do paliw np rzepakowych i innych > "rolnych". Najpierw zagranie nie fair - bo znam odpowiedź i sam się zdziwiłem słysząc takie słowa. Odpowiedź jest tragicznie prosta: akcyza. Tu nie ma jeszcze akcyzy, a jak sobie wyobrażasz Państwo w obecnej postaci bez tego dobrodziejstwa jak akcyza? Ależ oczywiście przyznam Ci rację - to jest niezrozumiałe. > W Brazylii podobno co drugi samochód chodzi na benzynie z trzciny cukrowej, > dlaczego u nas nie zauważa się że prościej byłoby dać rolnikom zarobić zamiast > ciągle ich dotować??? Ale tu już sama strzeliłaś sobie w stopy... No jakże to tak? Bez akcyzy? Przecież już teraz skarbówka myśli co zrobić z niepokornymi właścicielami starych diesli, co to leją sobie olej roślinny ze sklepu, bo tańszy, a nie jadą karnie do Urzędu Celnego, czy też do Skarbówki, by im akcyzę doliczyli. We Francji rząd tamtejszy wymyślił, że skoro rolnicy zaczynają produkować na własny użytek paliwa (bio), to może by tak sami się obciążali akcyzą i płacili do kasy Państwa? Niestety, bez coraz większej ilości pieniędzy Państwo w obecnej konfiguracji ekonomicznej - długo nie pociągnie. > domowe - tym się jakoś UPR za głośno nie chwali...), lecz wzrosną dużej grupie > ludzi zarabiających obecnie mało a nawet średnio (w końcu mediana płacowa to > zalediwe 1400). Tego UPR nie mówi, pozwala natomiast by ludzie wierzyli w coś > co nie jest prawdą czyli powszechny spadek obciążeń podatkowych. Ale na medianę płacową - 1400 zł mają wpływ zarobki w czarnej i szarej strefie - a właściwie ich brak, prawda? Ponadto podatki to nie tylko podatek dochodowy, ale również akcyza, vat, cła itd. Z jednej strony znika dochodowy, ale także te wspomniane przeze mnie, a z drugiej strony pojawia się pogłowny. I przypominam - to nie dzieje się z dnia na dzień - czyli istnieją okresy przjeściowe. W programie UPR nie ma daty 1 stycznia 2009 jako data rewolucji finansów państwa. Powszechny spadek obciążeń miałby nastąpić w dłuższym horyzoncie czasowym - pod warunkiem, że ktoś znowu by nie wymyślił, komu można pomóc za pieniądze obywateli. Nad pacjentem - rośliną - zastanowię się i udzielę Ci odpowiedzi w ciągu 24 godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Niestety, znowu dałeś się podpuścić... 03.09.06, 10:16 ...ale przynajmniej świnią nie jesteś, to juz coś;)) micra napisał: Odpowiedź jest tragicznie prosta: akcyza. Tu nie ma jeszcze akcyzy, a > jak sobie wyobrażasz Państwo w obecnej postaci bez tego dobrodziejstwa jak > akcyza? Ależ oczywiście przyznam Ci rację - to jest niezrozumiałe. Faktycznie prosta odpowiedź. Chcesz powiedzieć, że porównujesz ceny dwóch produktów, do jednego doliczasz akcyzę i vat a do drugiego nic nie doliczasz, po czym tryumfalnie oznajmiasz że ten drugi jest tańszy??? Równie dobrze mógłbys do tego drugiego dodać soją datę urodzenia - wtedy to ten produkt byłby droższy a z punktu widzenia sensowności rachunku ekonomicznego na jedno by wyszło. >> Ale tu już sama strzeliłaś sobie w stopy... Nie, to ty sobie zgodnie z moimi oczekiwaniami strzeliłeś w stopę bo jasno pokazałes to na co liczyłam, czyli jak niewiele rozumowanie w stylu UPR ma wspólnego z logiką ale za to wiele z manipulacją i populistyczną propagandą. Porównywanie cen bez uwzględnienia tych samych obciążeń to manipulacja, wyjątkowo toporna w dodatku. Populizmem zaś jest typowe dla UPR udawanie, że wszelkie obciążenia na rzecz państwa to haracz, że państwo to złodziej który nas okrada i nie daje nic w zamian, wreszcie że wystarczy zlikwidować ten haracz żeby wszystkim przybyło za to nikomu nie ubyło. A przeciętny Polak za mądry nie jest więc łyka te mądrości bez namysłu. A demagodzy z UPR oczywiście ani myslą mu wyjaśnić, że jak się nie ściągnie z kierowców pieniędzy na utrzymanie dróg w formie akcyzy paliwowej, to trzeba będzie ściągnąć w innej formie - tylko wtedy już nie tylko z kierowców lecz po równo ze wszystkich, np wliczając to w pogłówne które zapłaci także ktoś kto nigdy nie miał samochodu. Ale głupi upr-owski ludek tego nie wie więc sie cieszy. Bez ludzkiej głupoty i braku elementarnej wiedzy przeciętnego Polaka nie było UPR z jego programem - to właśnie chciałam wykazac i dzięki tobie udało mi się to nad podziw dobrze:) > > domowe - tym się jakoś UPR za głośno nie chwali...), lecz wzrosną dużej g > rupie > > ludzi zarabiających obecnie mało a nawet średnio (w końcu mediana płacowa > to > > zalediwe 1400). Tego UPR nie mówi, pozwala natomiast by ludzie wierzyli w > coś > > co nie jest prawdą czyli powszechny spadek obciążeń podatkowych. > Ale na medianę płacową - 1400 zł mają wpływ zarobki w czarnej i szarej strefie > a właściwie ich brak, prawda? Nie wiem, ale jeśli nawet niewiele to zmienia. Tzn mediana liczona tylko dla pracujących byłaby sporo wyższa, ale nie o tyle by to co napisałam przestało być prawdą. Ponadto podatki to nie tylko podatek dochodowy, > ale również akcyza, vat, cła itd. Oczywiście, i co z tego? Z jednej strony znika dochodowy, ale także te > wspomniane przeze mnie, a z drugiej strony pojawia się pogłowny. Nie, Micra. Z jednej strony znikaja te podatki o któych wspomniałeś - to się zgadza. Nie zgadza się natomiast to, że z drugiej strony pojawia się tylko pogłówne. Tak to możesz sobie mówić do wyborcy UPR który łyka wszystko i jeszcze klaszcze, ale nie do mnie. Powiedzmy sobie jasno, w świecie rządzonym przez UPR płacić będziemy następujące podatki: PODATEK POGŁÓWNY (zapewne w niewiele niższy od obecnego dochodowego o czym wyborcom UPR się nie mówi a oni nie pytają, bo do głowy im nie przyjdzie że az w takiego wała ich się robi. Ponadto będzie on płacony przez wszystkich, a więc np rodzina składająca się z ojca, niepracującej matki i dwóch synów studentów zapłaci aż cztery podatki pogłówne podczas gdy obecnie płaci tylko jeden dochodowy i vat w kupowanych produktach) PODATEK LOKALNY- nikt nie wie jak wysoki PODATEK KATASTRALNY(znacznie wyższy niż obecny od nieruchomości!) PODATEK NA EMERYTÓW - bardzo wysoki, bo UPR nic nie wspomina o zmniejszeniu wysokości emerytur. Zapewne tylko ten podatek wyniesie ok. 500 zł (miesięcznie) i to jeżeli będzie płacony przez wszystkich po równo - w tym także przez studentów, gospodynie domowe, bezrobotnych i ludzi na wcześniejszych emeryturach - wspomniana wcześniej rodzina zapłaci więc miesięcznie 2000...) PODATEK EDUKACYJNY (przejsciowy, na bony oświatowe, zapewne 100-200 miesięcznie) A do tych wszystkich podatków należy jeszcze dodać obciążenia pozapodatkowe których obecnie z różnych powodów nie ponosimy (bo ich nie ma w ogóle albo są wliczone w podatki), takie jak przykładowo: spłata kredytu mieszkaniowego (UPR zakłada obowiązkowy wykup całej substancji mieszkaniowej - dla rodziny obecnie mieszkającej w mieszkaniu komunalnym może to oznaczać 500-1000 miesięcznie) ogromna podwyżka czynszów w kamienicach prywatnych (uwolnienie cen pociągnie za sobą ich wzrost do poziomu obecnych cen wolnego najmu) czesne w prywatnych szkołach (po likwidacji bonów oświatowych) prywatne ubezpieczenie zdrowotne - dla wszystkich członków rodziny oddzielnie a więc drożej niż obecnie. prywatna ubezpieczalnia emerytalna itd > - > to nie dzieje się z dnia na dzień - czyli istnieją okresy przjeściowe. W > programie UPR nie ma daty 1 stycznia 2009 jako data rewolucji finansów państwa. > Powszechny spadek obciążeń miałby nastąpić w dłuższym horyzoncie czasowym - pod > warunkiem, Wszystko to co napisałam poza bonem edukacyjnym i podatkiem na emerytury dotyczy już okresu po-przejściowego czyli tego raju powszechnej szczęśliwości jaki obiecuje UPR a naiwniacy wierzą. Ale podatek na emerytury każdy z nas obecnie żyjących płaciłby prawdopodobnie całe pracujące zycie - to tyle wyjasnienia odnośnie "dłuższego horyzontu czasowego" i tego co sie za tym eufemizmem kryje. > Nad pacjentem - rośliną - zastanowię się i udzielę Ci odpowiedzi w ciągu 24 god > zin. Liczę na to. Odpowiedz Link Zgłoś
micra nie sądzę 03.09.06, 17:13 > Faktycznie prosta odpowiedź. Chcesz powiedzieć, że porównujesz ceny dwóch > produktów, do jednego doliczasz akcyzę i vat a do drugiego nic nie doliczasz, > po czym tryumfalnie oznajmiasz że ten drugi jest tańszy??? Nie bierzesz pod uwagę faktu, że wyliczenia powstały dla _obecnej_ technologii, dla której wychodzi cena goła bodajże 2,80 zł, cena pełna to ok. 5,40 zł - w swej naiwności wierzę, że rozwój technologii przyniósłby większą opłacalność i spokojnie cena dobiłaby do 4,50 zł (z VATem i akcyzą). Natomiast zastanawia mnie, że tak łatwo łykasz informację o rolnikach, którym nie wolno produkować paliwa bez doliczenia akcyzy. Dla mnie myśl, że mając taką możliwość - by wyprodukować sobie paliwo i nie móc z tego skorzystać jest przerażająca. To jest właśnie przejaw braku wolności. > A demagodzy z UPR oczywiście > ani myslą mu wyjaśnić, że jak się nie ściągnie z kierowców pieniędzy na > utrzymanie dróg w formie akcyzy paliwowej, to trzeba będzie ściągnąć w innej > formie - tylko wtedy już nie tylko z kierowców lecz po równo ze wszystkich, np > wliczając to w pogłówne które zapłaci także ktoś kto nigdy nie miał samochodu. Zaiste, gdyby akcyza z paliwa szła _tylko_na_drogi_ to może przyznałbym Ci rację, ale tak nie jest i nie czuję się przekonany (pokonany). > Nie wiem, ale jeśli nawet niewiele to zmienia. Tzn mediana liczona tylko dla > pracujących byłaby sporo wyższa, ale nie o tyle by to co napisałam przestało > być prawdą. Według ostrożnych szacunków szara strefa szacowana jest na 20-30% PKB obecnego (www.polskieradio.pl/spoleczenstwo/dyskusje.asp?id=145) (tinyurl.com/ga53p), o czarnej nie wiem. Według modelu socjaldemokratycznego należy zwiększyć ilość przepisów i liczbę urzędników. Moim zdaniem wystarczy uprościć podatki i prawo. > PODATEK POGŁÓWNY (zapewne w niewiele niższy od obecnego dochodowego o czym > wyborcom UPR się nie mówi a oni nie pytają, bo do głowy im nie przyjdzie że az > w takiego wała ich się robi. Ponadto będzie on płacony przez wszystkich, > a więc > np rodzina składająca się z ojca, niepracującej matki i dwóch synów studentów > zapłaci aż cztery podatki pogłówne podczas gdy obecnie płaci tylko jeden > dochodowy i vat w kupowanych produktach) Zgadza się i to UPR mówi, to akurat mówi. Mówi to bardzo dosadnie, bo na pytanie co ma zrobić ktoś, jak nie będzie mieć na podatek pogłowny JKM odpowiedział "niech ukradnie, mnie to nic nie obchodzi". Bzdurą jest także to, że mówi UPR, czy też ja mówię, że będzie _tylko_ pogłowny. Nie, nie i jeszcze raz nie. Będą dokładnie te, które podałaś. > spłata kredytu mieszkaniowego (UPR zakłada obowiązkowy wykup całej substancji > mieszkaniowej - dla rodziny obecnie mieszkającej w mieszkaniu komunalnym może > to oznaczać 500-1000 miesięcznie) zgadza się, ale to nie oni muszą kupić, może to kupić ktoś inny, kto stwierdzi, że będzie to opłacalne. > ogromna podwyżka czynszów w kamienicach prywatnych (uwolnienie cen pociągnie > za sobą ich wzrost do poziomu obecnych cen wolnego najmu) Tak, oczywiście. Dopuszczasz możliwość działania wolnego rynku w oświacie (bony oświatowe promujące lepszych), a nie dopuszczasz takiej możliwości na rynku mieszkaniowym. Mając obecnie kamienicę nie możesz ustalić czynszu jak Ci się podoba, tylko ktoś Cię kontroluje. W razie wypadku lokatora to Ty odpowiadasz za ten fakt mimo że nie miałaś środków na remont. Prawdziwa _Sprawiedliwość_Społeczna_! Z Twojego opisu wynika, że gdyby znieść VAT, akcyzę, wprowadzić pogłowny to _wszyscy_ płacili by wyższe podatki. Nadal nie bierzesz pod uwagę, że może nie wszyscy chcieliby się ubezpieczać na starość, że może nie wszyscy chcieli by się ubezpieczać zdrowotnie, bo ludzie mają wolną wolę i mogą mieć takie prawo, i ponosić konsekwencje tego, bo sami wybierają takie życie, a nikt ich do tego nie zmusi. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: nie sądzę 04.09.06, 12:22 micra napisał: > > Faktycznie prosta odpowiedź. Chcesz powiedzieć, że porównujesz ceny dwóch > > produktów, do jednego doliczasz akcyzę i vat a do drugiego nic nie dolicz > asz, > > po czym tryumfalnie oznajmiasz że ten drugi jest tańszy??? > Nie bierzesz pod uwagę faktu, że wyliczenia powstały dla _obecnej_ technologii, > dla której wychodzi cena goła bodajże 2,80 zł, cena pełna to ok. 5,40 zł - w > swej naiwności wierzę, że rozwój technologii przyniósłby większą opłacalność i > spokojnie cena dobiłaby do 4,50 zł (z VATem i akcyzą). Biorę pod uwagę wyłącznie to co napisałeś wczesniej i nadal uważam to za manipulację, trochę w stylu tzw tanich linii lotniczych które oferuja bilety za złotówkę tylko potem okazuje się, że trzeba doliczyc x różnych opłat. > > Natomiast zastanawia mnie, że tak łatwo łykasz informację o rolnikach, którym > nie wolno produkować paliwa bez doliczenia akcyzy. Dla mnie myśl, że mając taką > możliwość - by wyprodukować sobie paliwo i nie móc z tego skorzystać jest > przerażająca. To jest właśnie przejaw braku wolności. Nie łykam tylko po prostu zgadzam się z tym, że w przypadku rolników akcyzy być nie powinno, na paliwo tradycyjne takze (bo nie jeżdżą po drogach publicznych) > Zaiste, gdyby akcyza z paliwa szła _tylko_na_drogi_ to może przyznałbym Ci > rację, ale tak nie jest i nie czuję się przekonany (pokonany). Realne wydatki na drogi, te utrzymywane przez państwo jak i te utrzymywane lokalnie znacznie przekraczają wpływy z akcyzy. Obawiam się więc, że jednak zostałes pokonany. Czy przekonany też? Zapewne nie... > > > Nie wiem, ale jeśli nawet niewiele to zmienia. Tzn mediana liczona tylko > dla > > pracujących byłaby sporo wyższa, ale nie o tyle by to co napisałam przest > ało > > być prawdą. > Według ostrożnych szacunków szara strefa szacowana jest na 20-30% PKB obecnego > (www.polskieradio.pl/spoleczenstwo/dyskusje.asp?id=145) > (tinyurl.com/ga53p), o czarnej nie wiem. Jak wspomniałam, niewiele to zmienia. Nie bardzo nawet rozumiem po co przytaczasz te dane, skoro przyznałam że tak liczona mediana będzie wyższa i zbytnio mnie to nie obeszło? Według modelu > socjaldemokratycznego należy zwiększyć ilość przepisów i liczbę urzędników. Moi > m > zdaniem wystarczy uprościć podatki i prawo. Brawo... Tylko ze to mówią teraz wszyscy, zwłaszcza przed wyborami. Podaj przykład choc jednej partii która przed wyborami nie deklaruje że chce upraszczać, obniżać, walczyć z rozrzutnością itd. W gadaniu wszyscy są dobrzy a UPR najbardziej. > > PODATEK POGŁÓWNY (zapewne w niewiele niższy od obecnego dochodowego o czy > m > > wyborcom UPR się nie mówi a oni nie pytają, bo do głowy im nie przyjdzie > że az > > w takiego wała ich się robi. Ponadto będzie on płacony przez wszystkich, > > a więc > > np rodzina składająca się z ojca, niepracującej matki i dwóch synów stude > ntów > > zapłaci aż cztery podatki pogłówne podczas gdy obecnie płaci tylko jeden > > dochodowy i vat w kupowanych produktach) > Zgadza się i to UPR mówi, to akurat mówi. Mówi to bardzo dosadnie, bo na pytani > e > co ma zrobić ktoś, jak nie będzie mieć na podatek pogłowny JKM odpowiedział > "niech ukradnie, mnie to nic nie obchodzi". Bzdurą jest także to, że mówi UPR, > czy też ja mówię, że będzie _tylko_ pogłowny. Nie, nie i jeszcze raz nie. Będą > dokładnie te, które podałaś. A to ciekawe, bo niedalej jak w poprzednim poscie napisałeś co innego - mianowicie wymieniajac podatki w wersji UPR wymieniłes _tylko_ pogłówny. Cóż z tego, że przyciśnięty przyznajesz, że będą także i inne? I tak właśnie jest z całym UPRem w efekcie czego przeciętny ich zwolennik pojęcia nie ma czym naprawdę byłyby rządy ich ukochanej partii. Manipulacja która stosujecie jest prosta jak budowa cepa: o tym jakie obciążenia znikną krzyczycie głośno, o tym jakie przybedą mówicie dopiero gdy was przycisnąć - albo w dokumentach programowych których wasz przeciętny wyborca albo nie zna albo nie rozumie. Gdyby UPR był uczciwą partią, to na swoich stronach internetowych umiesciłby wielkimi wołami wyliczenie skutków swoich reform dla przykładowych budżetów domowych. Chociazby takich jakie ja przytoczyłam. Dlaczego nie pokazecie, że taka rodzina zamiast płacić jak teraz np 500 podatku dochodowego (od jednej osoby, przyzwoicie zarabiającej, z uwzględnieniem ulg podatkowych) zapłaci przynajmiiej dwa, moze trzy razy więcej pogłównego - bo płacić będą 3 osoby zamiast jednej? Do tego dojdzie jeszcze 1500 podatku na emerytury - podczas gdy dzisiaj taka rodzina płaci tylko pojedynczą składkę ZUS, powiedzmy też 500 zł?? Do tego dojdą obciążenia dzisiaj nie istniejące jak chocby podatek katastralny, lokalny i spłata obowiązkowego kredytu hipotecznego za mieszkanie. To są ogromne sumy których na pewno nie zrównoważy likwidacja vat i akcyzy, nie ma na to szans. > > > spłata kredytu mieszkaniowego (UPR zakłada obowiązkowy wykup całej substa > ncji > > mieszkaniowej - dla rodziny obecnie mieszkającej w mieszkaniu komunalnym > może > > to oznaczać 500-1000 miesięcznie) > zgadza się, ale to nie oni muszą kupić, może to kupić ktoś inny, kto stwierdzi, > że będzie to opłacalne. A jakie to ma znacznie praktyczne? Wydaje ci się, że ten ktoś każe im płacić mniej niz wynoszą spłaty kredytu mieszkaniowego?? LOL Chyba już prędzej zapłacą więcej, bo właściciel nie zamierza wyjść na zero tylko chce osiągnąć zysk. > > > ogromna podwyżka czynszów w kamienicach prywatnych (uwolnienie cen pociąg > nie > > za sobą ich wzrost do poziomu obecnych cen wolnego najmu) > Tak, oczywiście. Dopuszczasz możliwość działania wolnego rynku w oświacie (bony > oświatowe promujące lepszych), a nie dopuszczasz takiej możliwości na rynku > mieszkaniowym. Mając obecnie kamienicę nie możesz ustalić czynszu jak Ci się > podoba, tylko ktoś Cię kontroluje. W razie wypadku lokatora to Ty odpowiadasz z > a > ten fakt mimo że nie miałaś środków na remont. Prawdziwa _Sprawiedliwość_Społec > zna_! Daruj sobie propagandę, na mnie to naprawdę nie działa. Tak się składa, że sama jestem kimś w rodzaju kamienicznika i absolutnie nie uważam aby obecna sytuacja była zdrowa. Tylko ze nie o tym rozmawiamy. Rozmawiamy o tym, że UPR równie często jak mówi o tym jak to będzie fajnie bo nie będzie podatków, powinno mówić o tym że radykalnie wzrosną czynsze, w wielu przypadkach będzie to wzrost 4-5krotny. Gdyby byli uczciwi, tak własnie by robili. > Z Twojego opisu wynika, że gdyby znieść VAT, akcyzę, wprowadzić pogłowny to > _wszyscy_ płacili by wyższe podatki. Nie chce mi się cytować, ale z pwnością uzyłam jakiegoś okreslenia mówiącego o tym że wzrost podatków dotyczyłby tylko części społeczeństwa, tej biedniejszej naturalnie. Nie chodzi przy tym o jakies marne 10% biedaków tylko o znacznie więcej, prawdopodobnie więcej niż połowa społeczeństwa na reformach UPR straciłaby zamiast zyskać. Nadal nie bierzesz pod uwagę, że może nie > wszyscy chcieliby się ubezpieczać na starość, że może nie wszyscy chcieli by si > ę > ubezpieczać zdrowotnie, bo ludzie mają wolną wolę i mogą mieć takie prawo, i > ponosić konsekwencje tego, bo sami wybierają takie życie, a nikt ich do tego ni > e > zmusi. Prawdę mówiąc w tym co pisałam nie skupiałam się jakoś specjalnie na ubezpieczeniu emerytalnym czy zdrowotny Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 c.d. 04.09.06, 12:23 Prawdę mówiąc w tym co pisałam nie skupiałam się jakoś specjalnie na ubezpieczeniu emerytalnym czy zdrowotnym. Mam bowiem wrażenie, że same podatki tak dałyby ludziom w kość, że większość nawet by o ubezpieczeniach nie pomyślała. No i teraz wracamy do mojego przykładu z nieubezpieczonym ze złamanym kręgosłupem - miałes mi wyjasnic jak wyobrażasz sobie jego leczenie i dalsze zycie w swoim wymarzonym korwinowskim państwie. Czekam na twoje wyjasnienia, zwłaszcza że z tego co napisałeś wyżej wynika, że dopuszczasz mozliwość by takich ludzi było całkeim sporo. Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: nie sądzę 04.09.06, 17:21 > Biorę pod uwagę wyłącznie to co napisałeś wczesniej i nadal uważam to za > manipulację, trochę w stylu tzw tanich linii lotniczych które oferuja bilety za > złotówkę tylko potem okazuje się, że trzeba doliczyc x różnych opłat. Bo zabrakło jednego słowa w mojej wypowiedzi - (sic!) - tak po prostu było w oryginale, nie wiem już gdzie - co to była za gazeta. Ale sam przyznałem, to była celowa manipulacja - z jednym celem - by po raz setny pokazać, że rząd znalazł dojną krowę (jedną z wielu). > Nie łykam tylko po prostu zgadzam się z tym, że w przypadku rolników akcyzy > być > nie powinno, na paliwo tradycyjne takze (bo nie jeżdżą po drogach publicznych) Przepraszam za sformułowanie, ok, zgadzasz się na taki stan rzeczy. A dlaczego tylko rolnicy przepraszam mieliby mieć do tego prawo? A co by szkodziło, gdyby Kowalski pojechał i kupił od chłopa kilka litrów "świeżego ekologicznego paliwka"? Państwowy monopol upadnie, gdy tylko ktoś opatentuje lub da wszystkim tani sposób na produkcję energii elektrycznej - jakieś tanie ogniwa paliwowe, choćby na alkohol produkowany w domu i w zagrodzie. Wtedy nagle wielkie koncerny typu Vatenfall będą mieć nie lada kłopot skąd wziąć pieniądze. To oczywiście pieśń przyszłości. > Realne wydatki na drogi, te utrzymywane przez państwo jak i te utrzymywane > lokalnie znacznie przekraczają wpływy z akcyzy. Obawiam się więc, że jednak > zostałes pokonany. Czy przekonany też? Zapewne nie... Nie wiem, znalazłem takie coś: www.platforma.jaroslaw.pl/index.php?id=news&idi=art&nr=77 skąd wynika, że 1/3 z 15 mld zebranych w 2004 roku poszła na drogi (inwestycje centralne i lokalne), a reszta pozostaje w budżecie. Gdyby 100% szło na drogi - ok, ale tu nawet nie idzie 50%. A co do zbędnego przytoczenia, że szara strefa to 20-30% PKB - hmm, nie wydaje mi się, bo gdyby nagle się okazało, że mediana płac jest wyższa to i wzrost obciążeń też jest mniejszy, bo ludzie płacą mniej niż powinni. Nadal nie wiemy jak duża jest czarna strefa. > Brawo... Tylko ze to mówią teraz wszyscy, zwłaszcza przed wyborami. Podaj > przykład choc jednej partii która przed wyborami nie deklaruje że chce > upraszczać, obniżać, walczyć z rozrzutnością itd. W gadaniu wszyscy są dobrzy > a UPR najbardziej. Tu już przesadzasz, bo albo mówisz to złośliwie, albo wykazujesz się ignorancją. Akurat UPR nie zmieniła radykalnie swoich poglądów, tylko mówi ciągle to samo - o obniżani podatków. Gdyby tak UPR robiła to bym zrozumiał, ale ich poglądy są względnie stałe. Zresztą za poglądy wylecieli jak widać skutecznie - to oni zgłosili pomysł lustracji. A przykład partii? PPS Piotra Ikonowicza pewnie chętnie podniosłaby podatki, by móc więcej ludziom rozdać, by pomóc najbardziej potrzebującym. > A to ciekawe, bo niedalej jak w poprzednim poscie napisałeś co innego - > mianowicie wymieniajac podatki w wersji UPR wymieniłes _tylko_ pogłówny. Cóż z > tego, że przyciśnięty przyznajesz, że będą także i inne? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47861128 - to akurat w rozmowie z Tobą powiedziałem o katastralnym, ale już wielokrotnie wcześniej w tym lub w innych wątkach wspominałem o podatku celowym - emerytalnym no i innych. No więc, wymieniłem tylko pogłowny? > Dlaczego nie pokazecie, że > taka rodzina zamiast płacić jak teraz np 500 podatku dochodowego (od jednej > osoby, przyzwoicie zarabiającej, z uwzględnieniem ulg podatkowych) zapłaci > przynajmiiej dwa, moze trzy razy więcej pogłównego - bo płacić będą 3 osoby > zamiast jednej? Po pierwsze - kto "pokażecie"? Ja nie jestem w UPR, ja jestem małą, szarą myszką, która nieśmiało szepcze co może być lepsze. Po drugie - ciągle zakładasz ogromne obciążenia, a ja przypominam, że u celu widnieje państwo dużo tańsze, więc i nie musi to być 3x500, ale może 3x200? Ponadto dojdzie katastralny. Przypominam, drugi nie musi być kosmicznie wysoki dla mieszkań w blokach/małych domków, bo celem nie jest zbieranie dużego budżetu, ale takiego, by utrzymać minimalne państwo. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: nie sądzę 04.09.06, 19:56 micra napisał: >> Przepraszam za sformułowanie, ok, zgadzasz się na taki stan rzeczy. A dlaczego > tylko rolnicy przepraszam mieliby mieć do tego prawo? Dlatego, ze tylko rolnicy jeżdżą ciągnikami z zasady wyłąznie po swoich prywatnych gruntach, po drogach które sami muszą utrzymywać w stanie przejezdnym, nie ma więc powodu by ponosili koszty utrzymania dróg w miastach. A co by szkodziło, gdyby > Kowalski pojechał i kupił od chłopa kilka litrów "świeżego ekologicznego > paliwka"? To by szkodziło, że akcyza paliwowa jest niezbędna do utrzymania w nalezytym stanie dróg. Jak jej zabraknie, to trzeba będzie te pieniądze zabrać od wszystkich podatników, co nie jest sprawiedliwe gdyz płacić powinni tylko ci którzy korzystają - czyli kierowcy. Im więcej jeżdżą, tym więcej korzystają, tym więcej tankują i tym więcej akcyzy płacą. Proste i sensowne, nie widzę powodu by to zmieniać. Poza jednym: akcyza mogłaby być niższa. Państwowy monopol upadnie, gdy tylko ktoś opatentuje lub da wszystkim > tani sposób na produkcję energii elektrycznej - jakieś tanie ogniwa paliwowe, > choćby na alkohol produkowany w domu i w zagrodzie. Wtedy nagle wielkie koncern > y > typu Vatenfall będą mieć nie lada kłopot skąd wziąć pieniądze. To oczywiście > pieśń przyszłości. Nie, to raczej literatura fantasy;) Wiesz, współczesny świat jest naprawdę zbyt skomplikowanym mechanizmem by dało się wrócić do czasu gdy każdy sobie a to świnkę w wannie przyhoduje, a to benzynę wyekstaraktuje z samodzielnie wyhodowanego rzepaku:)) > Nie wiem, znalazłem takie coś: > www.platforma.jaroslaw.pl/index.php?id=news&idi=art&nr=77 > skąd wynika, że 1/3 z 15 mld zebranych w 2004 roku poszła na drogi (inwestycje > centralne i lokalne), a reszta pozostaje w budżecie. Gdyby 100% szło na drogi - > ok, ale tu nawet nie idzie 50%. No ale to są tylko wydatki na budowę nowych dróg któych buduje sie co kot napłakał. Najwięcej kosztuje utrzymanie starych, to ciągłe łatanie, odśnieżanie itp. Spokojnie można takze doliczyć inne koszty jak choćby koszty policji drogowej, znaków drogowych, wykaszania poboczy, wycinek drzew i wiele innych. Przeciez to wszystko kosztuje, więc dlaczego kierowcy nie mieliby za to płacić? A raczej dlaczego mieliby zamiast nich płacić ludzie nie jeżdżacy samochodami? > > A co do zbędnego przytoczenia, że szara strefa to 20-30% PKB - hmm, nie wydaje > mi się, bo gdyby nagle się okazało, że mediana płac jest wyższa to i wzrost > obciążeń też jest mniejszy, bo ludzie płacą mniej niż powinni. Nadal nie wiemy > jak duża jest czarna strefa. Nie widze związku wysokości obecnej mediany z tym, że np ludzie musieliby płacic za przymusowy wykup mieszkań albo ze zamiast płacić jedną składkę ZUS 500 zł płaciliby trzy podatki emerytalne 3x500 - wracam tutaj do mojego przykładu z rodziną. Problem z pomysłami UPR jest taki, że w żaden sposób nie chce wyjść że większość zaczełaby płacić niższe podatki, niezaleznie od tego czy weźmiemy medianę czy po prostu zwykłą niekontrowersyjną średnią zarobków wynoszącą obecnie ok. 2500 zł, choć ta w dość powszechnej opinii tzw zwykłych ludzi jest zawyzona. No w żaden sposb mi nie chce wyjść, że taka reforma byłaby dla przeciętnego Kowalskiego korzystna... Oczywiście ludzie bardzo bogaci skorzystaliby, ich dochody wzrosłyby bardzo wyraźnie. > Tu już przesadzasz, bo albo mówisz to złośliwie, albo wykazujesz się ignorancją ??? > . > Akurat UPR nie zmieniła radykalnie swoich poglądów, tylko mówi ciągle to samo - > o obniżani podatków. Gdyby tak UPR robiła to bym zrozumiał, ale ich poglądy są > względnie stałe. Zresztą za poglądy wylecieli jak widać skutecznie - to oni > zgłosili pomysł lustracji. A przykład partii? PPS Piotra Ikonowicza pewnie > chętnie podniosłaby podatki, by móc więcej ludziom rozdać, by pomóc najbardziej > potrzebującym. Jak mogłabym im zarzucać, że zmieniają poglądy po wyborach skoro UPR nigdy wyborów nie wygrało? Nie zrozumiałeś mnie, chodziło mi o to, że UPR plecie co popadnie gdyz dobrze wiedzą, że nikt nigdy ich z tych głupot nie rozliczy - bo nigdy nie będą rządzić. Dlatego ich brak szacunku dla faktów jest tak dotkliwy i dlatego nie mają żadnych skrupułów z wciskaniem ludziom kitu. > No więc, wymieniłem tylko pogłowny? Tak, wymieniłes tylko pogłówny i nic tego nie zmieni - nawet przytaczanie poprzednich postów. Ale mniejsza o ciebie, bo ty jesteś rzadkim przypadkiem upr- owca znającego program upr;) Spróbuj przeciętniemu upr-owcowi powiedzieć, że pogłówne będzie wyższe niz jego obecny dochodowy albo ze ZUS i tak będzie musiał płacić tyle ze pod nazwą "podatek na starych emerytów", zobaczysz jaką wiąchę ci puści. > Po pierwsze - kto "pokażecie"? Ja nie jestem w UPR, ja jestem małą, szarą > myszką, która nieśmiało szepcze co może być lepsze. Chodzi o "wy, którym się wydaje ze program UPR nie jest kupą śmieci". Chyba do tak określonego "wy" się przyznajesz? :)) Po drugie - ciągle zakładas > z > ogromne obciążenia, a ja przypominam, że u celu widnieje państwo dużo tańsze, > więc i nie musi to być 3x500, ale może 3x200? No i ja własnie w moim przykładzie dałam ok. 300 na osobę, wcale nie 500 - choć moim zdaniem pogłówne będzie musiało być wyższe. Nawet tanie państwo kosztuje, są tez długi do spłacania i mnóstwo drobnych wydatków o których się nie mysli a potem i tak trzeba zapłacić. I jeszcze coś: Korwin w czasie kampanii wyborczej cały czas podkreslał, że jego rząd znacznie zwiększyłby wydatki na wojsko, policję, sądy i więziennictwo. "Tanie państwo" a la UPR mogłoby się więc skonczyć podobnie jak "tanie państwo" Pisuarów. Ponadto dojdzie katastralny. > Przypominam, drugi nie musi być kosmicznie wysoki dla mieszkań w blokach/małych > domków, bo celem nie jest zbieranie dużego budżetu, ale takiego, by utrzymać > minimalne państwo. Podobno Korwin kiedys mówił o 2% katastralnym. Zaznaczam ze nie wiem czy to prawda, ale jeśli tak, to byłby to podatek bardzo wysoki jak na polskie realia (w USA też jest 2% zaś obecny polski podatek od nieruchomości jest średnio przynajmniej z 10 razy nizszy) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Haha, bardzo śmieszne 31.08.06, 23:40 "Ministerstwo do spraw ubrań". Widzisz, nie umiesz dyskutować o korwinomikkizmie bez sarkazmu, pogardy i dokopywania oponentowi . Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: Haha, bardzo śmieszne 31.08.06, 23:58 sarkazm ok, ale pogarda i dokopywanie oponentowi? Ja chyba śnię. (pogarda) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47432177 (sarkazm) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47760212 (miajnie się z prawdą) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47761189 (sarkazm) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47844142 Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Haha, bardzo śmieszne 01.09.06, 22:35 micra napisał: > sarkazm ok, ale pogarda i dokopywanie oponentowi? Ja chyba śnię. > > (pogarda) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47432177 A co Korwin wypisuje o kobietach? Jak cofnie i pokaja się za to, przeproszę i ja. > (sarkazm) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47760212 > (miajnie się z prawdą) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47761189 Nie, misiu. IRONIA. Znasz takie słowo? > (sarkazm) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47844142 Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Haha, bardzo śmieszne 01.09.06, 22:36 micra napisał: > sarkazm ok, ale pogarda i dokopywanie oponentowi? Ja chyba śnię. > > (pogarda) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47432177 > (sarkazm) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47760212 No cóż... to była odpowiedź na jakże uprzejmą twoją wypowiedź o ludziach jak ślepcach itp. Kto sieje wiatr, burzę zbiera, koleś. > (sarkazm) > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47844142 Przewrażliwiony jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: Haha, bardzo śmieszne 02.09.06, 23:05 > > (sarkazm) > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47760212 > > No cóż... to była odpowiedź na jakże uprzejmą twoją wypowiedź o ludziach jak > ślepcach itp. Kto sieje wiatr, burzę zbiera, koleś. Ale to Ty mi zarzuciłaś brak umiejętności dyskusji bez sarkazmu, pogardy itd. Ja tylko podałem przykłady. > > (sarkazm) > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47844142 > Przewrażliwiony jesteś. Tak, Słoneczko, jestem przewrażliwiony, szczególnie jeżeli się to tyczy rzeczowości odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Ergo celowo robi czytelnika w konia 30.08.06, 18:54 kot_behemot8 napisała: > Trudno chyba mówic o umowie w sytuacji etc. A nieładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Misia, to brzydko tak łgać... 29.08.06, 22:19 Noale idzie jej tak dobrze, ze coraz wiecej jej panstwo zabiera... I niedlugo calkiem z paprotek i pochwal oskubie :( Odpowiedz Link Zgłoś
misiakisia Re: Misia, to brzydko tak łgać... 29.08.06, 22:22 uważam tylko,że każdy w swoim życiu odpowiada za siebie, za to co robi bierze odpowiedzialnośc. Jeśli chodzi o sposób wypowiadania się K-M o kobietach, może uważa, że są głupie, ale ja się za taką nie uważam i w obecnej sytuacji i tak żadna inna partia nie ma dla mnie lepszego programu p.s. już po raz kolejny spotykam się z reakcją młoda = co ona może wiedziec. Trudno, ja swoich poglądów się nie wstydzę Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Misia, to brzydko tak łgać... 30.08.06, 00:58 A ile lat przepracowalas? Ile lat prowadzilas dom, albo chociaz mieszkalas 'na swoim'? Ile lat nie bylas zalezna od rodzicow? Albo chociaz - ile ciuchow i kosmetykow kupilas za wlasna forse? Na ilu rozmowach kwalifikacyjnych bylas? W ilu firmach pracowalas? A moze zalozylas wlasny biznes? Ile dzieci urodzilas? Ile dzieci wychowalas? Ilu mialas facetow? Ile powaznych zwiazkow? Nie, nie chodzi o wiek. Chodzi o sume doswiadczen. Mialam okazje poznac ludzi w Twoim wieku, ktorzy albo mieli dziecko, albo pare lat pracy za soba, nie mowiac juz o tym, ze musieli sie sami utrzymac. Bardzo szybko dorosleli. Fajnie, ze nie wstydzisz sie swoich pogladow. Ale, hm - naprawde nie chce, zeby zabrzmialo to protekcjonalnie - podejrzewam, ze zycie je jeszcze nie raz zweryfikuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 30.08.06, 09:40 misiakisia napisała: > uważam tylko,że każdy w swoim życiu odpowiada za siebie, za to co robi bierze > odpowiedzialnośc. Jeśli chodzi o sposób wypowiadania się K-M o kobietach, może > uważa, że są głupie, ale ja się za taką nie uważam i w obecnej sytuacji i tak > żadna inna partia nie ma dla mnie lepszego programu Właśnie dlatego większość zwolenników JKM to uczniowie i młodsi studenci. Gdzieś tak około 3 roku studiów ludzie mądrzeją a kilka lat później juz wstydzą się swoich wcześniejszych fascynacji. To kwestia życiowego doświadczenia raz, minimalnej wiedzy ekonomicznej dwa. Za kilka lat sama zrozumiesz, że program UPR to jałowa propaganda, bez żadnego związku z rzeczywistością i gospodarczymi realiami. > > p.s. już po raz kolejny spotykam się z reakcją młoda = co ona może wiedziec. > Trudno, ja swoich poglądów się nie wstydzę Nie, Misiu. Spotkałaś się z reakcją na postawę "będę udawała starszą niż jestem a wtedy ludzie potraktują mnie poważnie". No i widzisz, nie potraktowali i nie uwierzyli... a za to zostałaś ośmieszona. Wyciągnij z tego naukę, że lepiej być sobą i niczego nie udawać. Już raz ci napisałam, że to nic złego być nastolatką - złe jest natomiast udawanie kogoś kim się nie jest i przypisywanie sobie życiowych doświadczeń któych się nie posiada. Na forum dostajesz od ludzi tyle szacunku na ile zasługuje twoja umiejętność argumentowania, wiek nie ma nic do rzeczy i nikogo tak naprawdę nie interesuje. Musisz się też liczyć z tym, że gdy rozmawiasz na temat rodzenia dzieci z dzieciatymi kobietami dwa razy od ciebie starszymi i zaczynasz im pociskac mądrości w stylu "co wy tam możecie o tym wiedzieć", to narażasz się na śmieszność. Podobnie jest gdy robisz ze swoich rzekomych doświadczeń pracy na własny rachunek dowód na to, że wiesz o czym mówisz i że sama się przekonałaś jaki to super program gospodarczy ma UPR. Wyszło śmiesznie i sama jesteś sobie winna, więc nie wymyślaj spiskowych teorii na temat tego jak to wszyscy się na ciebie uwzieli tylko weź się w garść i zacznij dyskutować za pomocą argumentów, nie zmyślonych doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakisia Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 13:21 osoba młoda również może interesowac się polityką, to po pierwsze po drugie, program wyborczy UPR to nie gruszki na wierzbie, jak ktoś wcześniej napisał, mam dużo styczności z ludźmi działającymi w tym ugrupowniu czy to rodzina czy znajomi i nie są to osoby, które studiują, przeciwnie - osoby pracujące, mające własne rodziny, jakby to ktoś napisał "ludzie z doświadczeniem życiowym" nigdzie nie napisałam, że żyje na własny rachunek, wyraziłam zdziwienie o takie pytanie, ponieważ dowodziło one "co ty o tym wiesz" Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 17:09 misiakisia napisała: > osoba młoda również może interesowac się polityką, to po pierwsze > > po drugie, program wyborczy UPR to nie gruszki na wierzbie, jak ktoś wcześniej > napisał, mam dużo styczności z ludźmi działającymi w tym ugrupowniu czy to > rodzina czy znajomi i nie są to osoby, które studiują, przeciwnie - osoby > pracujące, mające własne rodziny, jakby to ktoś napisał "ludzie z > doświadczeniem życiowym" Obawiam się ze nadal niczego nie rozumiesz. O jakości pomysłów JKM nie świadczy to czy popiera go twoja ciocia, wujek oraz ty sama i to niezaleznie od tego ile masz lat. Komunizm na przykład podobał się milionom ludzi w różnym wieku i czegóż to niby miałoby dowodzić? Dyskusja merytoryczna do której bezskutecznie usiłuję cię zachęcić nie polega na bawieniu się personaliami lecz na wymianie argumentów. Czy potrafisz bronić tez JKM na gruncie merytorycznym? Bardzo w to wątpię, ale oczywiście jestem gotowa dać ci szansę. Podyskutujmy więc o programie gospodarczym UPR... Na początek wyjasnij mi dlaczego w tym programie jako sposób na likwidację obowiązkowej składki zus nadal widnieje prywatyzacja majątku narodowego, co miało jakis tam sens (choć też niewielki) na początku procesu transformacji ale nie ma najmniejszego teraz gdy 70% tego majątku zosrtało sprywatyzowane? W języku potocznym takie wmawianie ludziom, że istnieją pieniądze które w rzeczywistości nie istnieją nazywa się właśnie obiecywaniem gruszek na wierzbie. Udowodnij, że się mylę... Potem mozemy sobie podyskutowac o cudownym rozmnożeniu środków budżetowych w tzw "okresach przejściowych" kiedy to ludzie podatku oświatowego nie płacą a w budżecie cudownym jakimś sposobem pojawiają się pieniądze na bony oświatowe - chodzi o kilkadziesiąt miliardów rocznie. Czyżby krasnoludki przyniosły? Chętnie też zapoznam się z twoimi wyliczeniami odnośnie wysokości pogłównego i innych podatków które mielibyśmy płacić w państwie rządzonym przez UPR. Przedstaw bilans obciążeń ponoszonych przez przeciętną rodzinę teraz i potem (według UPR) - porównajmy te dwa systemu z punktu widzenia przeciętnego budżetu domowego. Jak wysoki ma być podatek katastralny? Pytałam o to na forum UPR, nikt nie wiedział - pytałam JKM na czacie, nie odpowiedział ani na to ani na inne konkretne pytania. W tobie ostatnia moja nadzieja;) Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 17:33 Widzę, że nieźle orientujesz się w programie UPR. Jedna rzecz mnie ciekawi - jaki masz stosunek do pomysłu pt. bony oświatowe? O ile wiem, szkoły miałyby być całkiem sprywatyzowane, ministerstwo - zlikwidowane, a rodzice dostawaliby bon (czek) z budżetu, który pokrywałby (przynajmniej w pewnym stopniu) czesne w prywatnych szkołach. Tylko - czy nie jest tak, że gdy rozdamy takie bony, to właściciele szkół w celu zwiększenia zysku podbiją wysokość czesnego w górę? No bo gdy popyt rośnie, rosną też ceny. A gdy ceny wzrosną, to ludzie zażądają wyższych bonów - na co właściciele zareagują kolejną podwyżką. I tak dalej... Czy tak przypadkiem by nie było? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 18:11 heretic_969 napisał: > Widzę, że nieźle orientujesz się w programie UPR. > Jedna rzecz mnie ciekawi - jaki masz stosunek do pomysłu pt. bony oświatowe? > O ile wiem, szkoły miałyby być całkiem sprywatyzowane, ministerstwo - > zlikwidowane, a rodzice dostawaliby bon (czek) z budżetu, który pokrywałby > (przynajmniej w pewnym stopniu) czesne w prywatnych szkołach. Pierwsza sprawa to finansowanie tych bonów oświatowych. JKM jak każdy rasowy propagandzista lubi wierzyć w ludzką głupotę. Niebezpodstawnie, bo jednak tych 2-3% ludzi sie na to łapie. Najwyraźniej nie przeszkadza im, że najpierw obiecuje im się, że podatki będą płacone tylko na obronność i bezpieczeństwo a chwilę potem obiecuje owe gruszki na wierzbie w postaci bonów oświatowych które chyba święty Mikołaj do budżetu przniesie;) Ale rozumiem, że nie o tym chciałes rozmawiac. No więc pomysł bonów podoba mi się, bo nie podoba mi się pomysł na państwo w którym część dzieci jest skazana na analfabetyzm. Jednocześnie uważam jednak, że bony oświatowe (podobnie jak ewentualnie bony na leczenie) powinny zapewniac jedynie elementarny dostęp do wykształcenia/leczenia - resztę ludzie powinni dopłacać sami. Warto natomiast by państwo dodatkowo subsydiowało naukę najzdolniejszych dzieci - we własnym interesie. > Tylko - czy nie jest tak, że gdy rozdamy takie bony, to właściciele szkół w cel > u > zwiększenia zysku podbiją wysokość czesnego w górę? No bo gdy popyt rośnie, > rosną też ceny. Ale dlaczego uważasz, że popyt wzrośnie? Ilość dzieci będzie taka sama, ambicje rodziców raczej pozostaną bez zmain więc skąd ten wzrost? A gdy ceny wzrosną, to ludzie zażądają wyższych bonów - na co > właściciele zareagują kolejną podwyżką. I tak dalej... > Czy tak przypadkiem by nie było? Gdyby nawet rósł popyt to w warunkach wolnego rynku powstawałyby nowe szkoły, a to skutecznie zahamowałoby wzrost cen. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 19:01 > Ale dlaczego uważasz, że popyt wzrośnie? Ilość dzieci będzie taka sama, ambicje > > rodziców raczej pozostaną bez zmain więc skąd ten wzrost? Przecież to oczywiste, że bardzo wielu ludzi nie stać, by posłać "swoje" dziecko do prywatnej szkoły. Więc jak państwo rozda im bony, to popyt gwałtownie wzrośnie. A wraz ze wzrostem popytu rosną też i ceny. Tak samo by było, gdyby państwo rozdało bony na samochód. > Gdyby nawet rósł popyt to w warunkach wolnego rynku powstawałyby nowe szkoły, a > > to skutecznie zahamowałoby wzrost cen. W warunkach wolnego rynku powstałyby dobre szkoły dla "bogatych" dzieci i słabe szkoły dla reszty. Dobra szkoła oznacza dobrych nauczycieli, dobre materiały naukowe, nowoczesną pracownię informatyczną, salę od WF-u itp. A wiadomo, że to, co dobre, "dobrze" też kosztuje. Dlatego nie ma szans, by dzięki bonowi dobre szkoły były dostępne wszystkim. A chodzi o to, by decydowały wyłącznie wyniki ucznia, a nie portfel rodziców, za który nie ponosi odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 19:46 > Przecież to oczywiste, że bardzo wielu ludzi nie stać, by posłać "swoje" dzieck > o > do prywatnej szkoły. Więc jak państwo rozda im bony, to popyt gwałtownie > wzrośnie. A wraz ze wzrostem popytu rosną też i ceny. > Tak samo by było, gdyby państwo rozdało bony na samochód. Eee, no co ty... Przecież szkół nie przybędzie, po prostu te które obecnie są państwowe staną się prywatnymi. A ty jak to sobie wyobrażałeś, że państwo nadal będzie łożyło na szkoły w obecnym kształcie i jeszcze dołoży ludziom jakies bony dzięki którym będą mogli wybrać lepszą szkołę?? W takim układzie popyt faktycznie by wzrósł, ale nikt przecież takich bonów nie proponuje, skąd w ogóle ten pomysł? > W warunkach wolnego rynku powstałyby dobre szkoły dla "bogatych" dzieci i słabe > szkoły dla reszty. Dobra szkoła oznacza dobrych nauczycieli, dobre materiały > naukowe, nowoczesną pracownię informatyczną, salę od WF-u itp. A wiadomo, że to > , > co dobre, "dobrze" też kosztuje. Oczywiście. Dlatego nie ma szans, by dzięki bonowi dobre > szkoły były dostępne wszystkim. Nikt tego nie twierdził. A chodzi o to, by decydowały wyłącznie wyniki > ucznia, a nie portfel rodziców, za który nie ponosi odpowiedzialności. Tego nie udało się osiągnąć nawet w bardzo bogatych krajach - dzieci z bogatych rodzin zawsze będą miały lepszy start w życie, tego nie zmienisz. Częściowo problem rozwiązują stypendia o których wspomniałam. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 19:56 > Eee, no co ty... Przecież szkół nie przybędzie, po prostu te które obecnie są > państwowe staną się prywatnymi. A ty jak to sobie wyobrażałeś, że państwo nadal > > będzie łożyło na szkoły w obecnym kształcie i jeszcze dołoży ludziom jakies > bony dzięki którym będą mogli wybrać lepszą szkołę?? W takim układzie popyt > faktycznie by wzrósł, ale nikt przecież takich bonów nie proponuje, skąd w > ogóle ten pomysł? Tego nie napisałem:) Mi chodzi o to, że w tej chwili szkoły prywatne są szkołami elitarnymi, bo niewielu rodziców na nie stać. Jak państwo rozda bony, to chętnych będzie znacznie więcej. Wzrośnie popyt na te szkoły. A właściciele mogą podnieść ceny, dotyczy to głównie dobrych szkół, bo takie będą najbardziej oblegane. > Tego nie udało się osiągnąć nawet w bardzo bogatych krajach - dzieci z bogatych > > rodzin zawsze będą miały lepszy start w życie, tego nie zmienisz. Częściowo > problem rozwiązują stypendia o których wspomniałam. Oczywiście, że 100% równych szans nie ma. Ale szkolnictwo w Finlandii, Danii, Kanadzie, Japonii, Korei jest egalitarne, i przy okazji znakomite. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 20:08 heretic_969 napisał: > > Eee, no co ty... Przecież szkół nie przybędzie, po prostu te które obecni > e są > > państwowe staną się prywatnymi. A ty jak to sobie wyobrażałeś, że państwo > nadal > > > > będzie łożyło na szkoły w obecnym kształcie i jeszcze dołoży ludziom jaki > es > > bony dzięki którym będą mogli wybrać lepszą szkołę?? W takim układzie pop > yt > > faktycznie by wzrósł, ale nikt przecież takich bonów nie proponuje, skąd > w > > ogóle ten pomysł? > > Tego nie napisałem:) > Mi chodzi o to, że w tej chwili szkoły prywatne są szkołami elitarnymi, bo > niewielu rodziców na nie stać. Jak państwo rozda bony, to chętnych będzie > znacznie więcej. Wzrośnie popyt na te szkoły. A właściciele mogą podnieść ceny, > dotyczy to głównie dobrych szkół, bo takie będą najbardziej oblegane. Ale przyznasz, że ilość dzieci (czyli klientów) jest stała i nie wzrośnie tylko dlatego, że wprowadzimy bony? No więc spójrz na to w taki sposób: Przyznaję, że część rodziców mając w ręku bon + kasę na dodatkowe opłaty zdecyduje się posłać dziecko do lepszej szkoły. Automatycznie więc zacznie brakować uczniów w gorszych szkołach. Co w warunkach wolnego rynku zrobi.ą takie, wtedy już prywatne placówki, zagrożone bankructwem? Odpowiedź jest taka, że zrobią wszystko co trzeba by ponownie przyciągnąć klientów czyli uczniów. Zatrudnią nowych nauczycieli, wykupią zajęcia na basenie, urządzą pracownie komputerowe, wybudują korty itp. Powstaną więc nowe, lepsze szkoły a to z kolei sprawi że nie dojdzie do niekontrolowanego wzrostu opłat. Skutek uboczny to wzrost ilości dobrych szkół w który zdaje się wwątpiłeś. > > > Tego nie udało się osiągnąć nawet w bardzo bogatych krajach - dzieci z bo > gatych > > > > rodzin zawsze będą miały lepszy start w życie, tego nie zmienisz. Częścio > wo > > problem rozwiązują stypendia o których wspomniałam. > > Oczywiście, że 100% równych szans nie ma. Ale szkolnictwo w Finlandii, Danii, > Kanadzie, Japonii, Korei jest egalitarne, i przy okazji znakomite. Hmmmm... Z wyjątkiem Korei wszystkie wymienione państwa mieszczą się w pierwszej 10 najbogatszych na świecie... > > > Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 20:28 > Ale przyznasz, że ilość dzieci (czyli klientów) jest stała i nie wzrośnie tylko > > dlatego, że wprowadzimy bony? Ilość potencjalnych klientów jest stała. To jasne. Ale wprowadzenie bonu sprawi, że więcej będzie rodziców, których teraz będzie stać na prywatną szkołę. Tak więc liczba faktycznych klientów zwiększy się. > Przyznaję, że część rodziców mając w ręku bon + kasę na dodatkowe opłaty > zdecyduje się posłać dziecko do lepszej szkoły. Automatycznie więc zacznie > brakować uczniów w gorszych szkołach. Co w warunkach wolnego rynku zrobi.ą > takie, wtedy już prywatne placówki, zagrożone bankructwem? Ależ one nie muszą być wcale zagrożone bankructwem. Jeśli zostanie wprowadzony bon w wysokości, powiedzmy, 300-400 złotych miesięcznie, a ceny w dobrych szkołach przekroczą 1000 złotych, to przecież nie będzie wielu rodziców, co będą w stanie dopłacić te dodatkowe 600-700 złotych. > Hmmmm... Z wyjątkiem Korei wszystkie wymienione państwa mieszczą się w > pierwszej 10 najbogatszych na świecie... Owszem. Ale USA czy Niemcy nie są biedniejsze, a uczniowie wypadają bladziutko na testach. Zwłaszcza Amerykanie. Nie wydaje mi się, by był automatyczny związek między bogactwem kraju a poziomem edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
micra że tak się wtrącę... 31.08.06, 20:44 > Ilość potencjalnych klientów jest stała. To jasne. Ale wprowadzenie bonu sprawi > , > że więcej będzie rodziców, których teraz będzie stać na prywatną szkołę. Tak > więc liczba faktycznych klientów zwiększy się. Wszystkich rodziców byłoby stać na prywatną szkołę lub żadną - nie byłoby alternatywy (poza przypadkami, gdy ktoś chce uczyć za darmo). > Jeśli zostanie wprowadzony bon w wysokości, powiedzmy, 300-400 złotych > miesięcznie, a ceny w dobrych szkołach przekroczą 1000 złotych, to przecież > nie będzie wielu rodziców, co będą w stanie dopłacić te dodatkowe 600-700 > złotych. Zawsze są szkoły (i będą) drogie i szkoły tanie. Jak ktoś będzie chciał to dopłaci X zł, a jak nie to wyda bon na szkołę, na którą go będzie stać. Rynek nie znosi próżni - gdy są chętni na brylantowe jabłka to zaraz znajdzie się ktoś, kto zacznie je sprzedawać. Podobnie, gdy nie bedzie chętnych na naukę Socjologii za przyzwoite pieniądze to cena spadnie lub nawet zniknie kierunek. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: że tak się wtrącę... 31.08.06, 21:10 micra napisał: > Wszystkich rodziców byłoby stać na prywatną szkołę lub żadną - nie byłoby > alternatywy (poza przypadkami, gdy ktoś chce uczyć za darmo). Bony powinny być ustalone w takiej wysokości, by starczyły przynajmniej na najtańszą szkołę. Nie może być sytuacji gdy rodziny nie stać na ŻADNĄ szkołę. Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: że tak się wtrącę... 31.08.06, 23:05 :) wtedy wszystkie szkoły (te z najniższymi) podniosą cenę, no bo co, kurcze blade :) nikt normalny przecież nie będzie uczył za mniej niż jest warty bon... Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: że tak się wtrącę... 01.09.06, 08:21 micra napisał: > :) wtedy wszystkie szkoły (te z najniższymi) podniosą cenę, > no bo co, kurcze blade :) Kurcze blade to nie jest argument;) Nie ma logicznego powodu żeby szkoły podniosły ceny - przez logikę w tym przypadku rozumiem logikę zasad makroekonomii. Jeśli uważasz inaczej to tego dowiedź. > > nikt normalny przecież nie będzie uczył za mniej niż jest warty bon... Napisałam, ze bon ma zawsze wystarczać na najtańsze nauczanie. Czego nie zrozumiałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: że tak się wtrącę... 01.09.06, 09:16 > Kurcze blade to nie jest argument;) Czasami jest. ;) > Nie ma logicznego powodu żeby szkoły podniosły ceny - przez logikę w tym > przypadku rozumiem logikę zasad makroekonomii. Jeśli uważasz inaczej to tego > dowiedź. Jeżeli bon oświatowy będzie opiewał na xxx zł, powiedzmy 500 zł miesięcznie i jakaś szkoła do tej pory uczyła za 400 zł miesięcznie, a realnie będzie mogła otrzymać 500 zł miesięcznie to uważasz, że będzie brała tylko 400? Uważam, że co jak co, ale szkoły, które do tej pory uczyły za mniejsze pieniądze wyrównają do minimum, a te, którym się to nie udawało miałby by problem. Ciekawe jak zapewnić minimalne kształcenie w szkole molochu podstawówce, do której uczęszcza 2 tys. dzieci i takiej, gdzie jest tych dzieci 20? > Napisałam, ze bon ma zawsze wystarczać na najtańsze nauczanie. Czego nie > zrozumiałeś? Ależ ja wszystko idealnie zrozumiałem, próbowałem tylko powiedzieć to, co powiedziałem na początku tej wiadomości. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: że tak się wtrącę... 01.09.06, 10:03 micra napisał: > > Kurcze blade to nie jest argument;) > Czasami jest. ;) Ale nie w tym przypadku. > > Nie ma logicznego powodu żeby szkoły podniosły ceny - przez logikę w tym > > przypadku rozumiem logikę zasad makroekonomii. Jeśli uważasz inaczej to t > ego > > dowiedź. > Jeżeli bon oświatowy będzie opiewał na xxx zł, powiedzmy 500 zł miesięcznie i > jakaś szkoła do tej pory uczyła za 400 zł miesięcznie, a realnie będzie mogła > otrzymać 500 zł miesięcznie to uważasz, że będzie brała tylko 400? Powtarzam po raz kolejny, że bon ma mieć wysokość kosztów NAJTAŃSZEJ SZKOŁY. Nie wyniesie więc (według twojego przykładu) 500 tylko 400. Jednak gdyby nawet miało być tak jak piszesz, to chyba taki miłośnik wolnego rynku jak ty rozumie znaczenie konkurencji i zdaje sobie sprawę, że mając dodatkowe fundusze własciciel firmy inwestuje w jej rozwój co w przypadku szkoły oznacza poprawę jakości kształcenia? Nie ma więc mowy o jakimś niekontrolowanym, nieuzasadnionym poprawą jakości wzroście opłat. Zwolennik wolnego rynku powinien także rozumieć, że w sytuacji nadmiernej podaży rynek potrafi wymusic spadek cen co w kategoriach makroekonomicznych oznacza, że w lepszych szkołac ceny wzrosną, w gorszych zmaleją a bilans wyjdzie na zero. Uważam, że c > o > jak co, ale szkoły, które do tej pory uczyły za mniejsze pieniądze wyrównają do > minimum, a te, którym się to nie udawało miałby by problem. Micra, ty mnie zadziwiasz. To mówi zwolennik wolnego rynku??? Jaki problem może mieć firma dająca dobry produkt ze zbyciem tego produktu... A jeśli daje zły produkt, to co to zwolennika wolnego rynku obchodzi czy firma ma problem - bankrutuje i cześć. Jeśli jest popyt, to na miejsce bankruta powstaje nowa firma itd. > > Ciekawe jak zapewnić minimalne kształcenie w szkole molochu podstawówce, do > której uczęszcza 2 tys. dzieci i takiej, gdzie jest tych dzieci 20? Normalnie. Gdzie widzisz problem? Nb szkoła dla 20 dzieci to luksus na który mało kogo stać. Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: że tak się wtrącę... 01.09.06, 10:35 > > Czasami jest. ;) > Ale nie w tym przypadku. Przepraszam. > Powtarzam po raz kolejny, że bon ma mieć wysokość kosztów NAJTAŃSZEJ SZKOŁY. W teorii wszystko wygląda ok, ale zdajesz sobie sprawę, że czym innym jest _najtańsza_szkoła_ w Stolicy, czym innym na Zamojszczyźnie. Regulowany rynek to nie jest Wolny Rynek. > Nie wyniesie więc (według twojego przykładu) 500 tylko 400. Jednak gdyby nawet > miało być tak jak piszesz, to chyba taki miłośnik wolnego rynku jak ty rozumie > znaczenie konkurencji i zdaje sobie sprawę, że mając dodatkowe fundusze > własciciel firmy inwestuje w jej rozwój co w przypadku szkoły oznacza poprawę > jakości kształcenia? Nie ma więc mowy o jakimś niekontrolowanym, > nieuzasadnionym poprawą jakości wzroście opłat. Zwolennik wolnego rynku > powinien także rozumieć, że w sytuacji nadmiernej podaży rynek potrafi wymusic > spadek cen co w kategoriach makroekonomicznych oznacza, że w lepszych szkołac > ceny wzrosną, w gorszych zmaleją a bilans wyjdzie na zero. Brawo, rzeczywiście, Ci tańsi zainwestują/przejedzą dodatkowe środki, drożsi będą myśleć co począć z tym fantem. Ale dopóki jest "bon" - to nie jest Wolny Rynek. Nadmierna podaż może doprowadzić do spadku cen, ale nie doprowadzi do spadku ceny poniżej ceny minimalnej, bo na Wolnym Rynku nie ma ceny minimalnej (regulowanej). No i mając bon - wszystkie szkoły byłyby zmuszone przyjąć uczniów "do minimalnej standardowej klasy"? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: że tak się wtrącę... 01.09.06, 13:06 micra napisał: > W teorii wszystko wygląda ok, ale zdajesz sobie sprawę, że czym innym jest > _najtańsza_szkoła_ w Stolicy, czym innym na Zamojszczyźnie. Regulowany rynek to > nie jest Wolny Rynek. A dlaczego szkołą w stolicy jest droższa? Zapewne dlatego, że ma lepszy (czyli droższy) lokal, lepszych (droższych) nauczycieli, więcej drogiego sprzętu. jeśli więc dyrektor/właściciel wiejskiej szkółki dostanie więcej pieniędzy niz dotychczas to będzie mógł zatrudnić lepszych nauczycieli i dokupic sprzętu. A jeśli tego nie zrobi, to istnieje prawdopodobieństwo że ktoś otworzy konkurencyjną szkołę i pazerny dyrektor zbankrutuje. To jest jak najbardziej wolny rynek. > Brawo, rzeczywiście, Ci tańsi zainwestują/przejedzą dodatkowe środki, drożsi > będą myśleć co począć z tym fantem. Ale dopóki jest "bon" - to nie jest Wolny > Rynek. Nadmierna podaż może doprowadzić do spadku cen, ale nie doprowadzi do > spadku ceny poniżej ceny minimalnej, bo na Wolnym Rynku nie ma ceny minimalnej > (regulowanej). Ale za to doprowadzi do poprawy jakości kształcenia w biedniejszych szkołach - to jest odpowiedź nie dla ciebie ale dla Heretica, dobrze by było żeby to sobie przeczytał. Mnie zupełnie nie przeszkadza to, że cena nie spadnie poniżej minimalnej i nie rozumiem dlaczego miałoby mnie to jakoś szczególnie martwić. Skoro zaś martwi ciebie, to nie zapominaj, że wysokość bonu nie byłaby ustalona raz na zawsze, więc cena minimalna jednak mogóła by ulec zmianie (tylko po co?) > No i mając bon - wszystkie szkoły byłyby zmuszone przyjąć uczniów "do minimalne > j > standardowej klasy"? Niby dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: że tak się wtrącę... 02.09.06, 23:17 > jeśli więc dyrektor/właściciel wiejskiej szkółki dostanie więcej pieniędzy niz > dotychczas to będzie mógł zatrudnić lepszych nauczycieli i dokupic sprzętu. A > jeśli tego nie zrobi, to istnieje prawdopodobieństwo że ktoś otworzy > konkurencyjną szkołę i pazerny dyrektor zbankrutuje. To jest jak najbardziej > wolny rynek. Fakt, nie pomyślałem o małej wiejskiej szkółce, ale to nadal nie jest Wolny Rynek... ale z drugiej strony jakąś samoregulację by miał - ok. > > No i mając bon - wszystkie szkoły byłyby zmuszone przyjąć uczniów "do > minimalnej standardowej klasy"? > Niby dlaczego? Może nie śledziłem dokładnie tego wątku dyskusji, ale chyba myślałem o wersji, gdy wszystkie szkoły są prywatne - zagalopowałem się poprostu. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: że tak się wtrącę... 31.08.06, 23:28 > Wszystkich rodziców byłoby stać na prywatną szkołę lub żadną uhm... śnij dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
micra stwierdzam fakty, a nie mówię o pobożnych... 31.08.06, 23:58 życzeniach. > > > Wszystkich rodziców byłoby stać na prywatną szkołę lub żadną > > uhm... śnij dalej... Jeżeli nie byłoby szkół "państwowych" no to jedyna opcja to albo kogoś na nią stać, albo nie stać. Nie wiem doprawdy o co Ci chodzi? O czym mam śnić? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: stwierdzam fakty, a nie mówię o pobożnych... 01.09.06, 00:03 > Jeżeli nie byłoby szkół "państwowych" no to jedyna opcja to albo kogoś na nią > stać, albo nie stać. Nie wiem doprawdy o co Ci chodzi? O czym mam śnić? To po co wprowadzać bon, skoro i tak niektórych ludzi nie będzie stać? Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: stwierdzam fakty, a nie mówię o pobożnych... 01.09.06, 00:15 a bo ja wiem? Nie mam bladego pojęcia... może po to, by ludzi przygotować do faktu, że za naukę się płaci. Nie mam bladego pojęcia. Może, by stworzyć pozory "Wolnego Rynku", by ludzie zaczęli decydować o sobie, a nie zostawiać to na barkach Państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: stwierdzam fakty, a nie mówię o pobożnych... 01.09.06, 00:18 O jakim decydowaniu o sobie piszesz? Dzieci same płacą za swoją naukę? Z czego, z uzbieranych pieniążków urodzinowych? Odpowiedz Link Zgłoś
micra decydowanie o sobie = decydowanie o rodzinie 01.09.06, 05:51 dzieci nie muszą niczego zbierać, to rodzice za nie odpowiadają Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: decydowanie o sobie = decydowanie o rodzinie 01.09.06, 08:34 micra napisał: > dzieci nie muszą niczego zbierać, to rodzice za nie odpowiadają A jeśli rodzice są nieodpowiedzialni? Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: decydowanie o sobie = decydowanie o rodzinie 01.09.06, 09:19 jak to co? Nic. To dzieci mają problem. A jeżeli jedni rodzice posyłają dziecko na jęz. angielski, a drudzy nie to ich zmusisz, bo uważasz że tak będzie lepiej dla dobra dziecka (obie rodziny stać na takie lekcje)? A jak jednych nie stać, to im dasz pieniądze? Nie było, nie ma i nie będzie czegoś takiego jak równość materialna. Także nie ma równości intelektualnej. To jest zwyczajnie nie możliwe. Jedni wybierają wakacje inni język angielski dla dziecka - na tym polega wolność wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: decydowanie o sobie = decydowanie o rodzinie 01.09.06, 10:09 micra napisał: > jak to co? Nic. To dzieci mają problem. > > A jeżeli jedni rodzice posyłają dziecko na jęz. angielski, a drudzy nie to ich > zmusisz, bo uważasz że tak będzie lepiej dla dobra dziecka (obie rodziny stać n > a > takie lekcje)? A jak jednych nie stać, to im dasz pieniądze? > > Nie było, nie ma i nie będzie czegoś takiego jak równość materialna. Także nie > ma równości intelektualnej. To jest zwyczajnie nie możliwe. Jedni wybierają > wakacje inni język angielski dla dziecka - na tym polega wolność wyboru. Powtarzam, że zapewnienie wszystkim edukacji na pewnym minimalnym poziomie jest w opinii 99,99% ludzi w Polsce obowiązkiem państwa. Nawet program UPR zawiera takie rozwiązania. Dopiero to co ponad minimum nalezy do sfery wolności wyboru - angielski, jazda konna, lepsza szkoła itp. Masowy analfabetyzm nie służy państwu a propagowanie go świadczy o ideologicznym zacietrzewieniu. Nawet Korwin to rozumie i akceptuje... Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: decydowanie o sobie = decydowanie o rodzinie 01.09.06, 10:25 kot_behemot8 napisała: > Masowy analfabetyzm nie służy > państwu a propagowanie go świadczy o ideologicznym zacietrzewieniu. Nawet > Korwin to rozumie i akceptuje... Ale micra sam przyznał, że jest na prawo od JKM. Odpowiedz Link Zgłoś
micra nie przyznałem że jestem na prawo 01.09.06, 11:05 nie jestem bardziej radykalny niż JKM, ale chcę pokazać, że nawet tak "radykalne" zmiany jak bon oświatowy też nie rozwiązują problemu. Co do analfabetyzmu i minimum wiedzy. 6 klas szkoły podstawowej powinny być obowiązkowe, reszta jak kto uważa. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Już Ci kiedy pisałem, 01.09.06, 16:48 że dzieci nie są własnością rodziców. A naturalne funkcje rodziny nijak się mają do funkcji, których przypisują rodzinie konserwatyści czy liberałowie. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Już Ci kiedy pisałem, 02.09.06, 09:52 heretic_969 napisał: > że dzieci nie są własnością rodziców. No, ale własnością państwa też nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Już Ci kiedy pisałem, 02.09.06, 16:21 > No, ale własnością państwa też nie są. Nie są niczyją własnością. Dlatego należy podchodzić pragmatycznie - państwo powinno interweniować wtedy, gdy rodzina stanowi zagrożenie dla dziecka lub jest przyczyną jego gorszych szans życiowych. Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: Już Ci kiedy pisałem, 02.09.06, 23:37 > No, ale własnością państwa też nie są. :) brawo. Owszem, Państwo może jakieś ramy nałożyć, których trzeba się trzymać, ale powinno być to mocno zminimalizowane, w końcu urzędnicy nie mają monopolu na posiadanie racji. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: stwierdzam fakty, a nie mówię o pobożnych... 01.09.06, 08:24 micra napisał: >> Jeżeli nie byłoby szkół "państwowych" no to jedyna opcja to albo kogoś na nią > stać, albo nie stać. Nie wiem doprawdy o co Ci chodzi? O czym mam śnić? Nawet według bonowego pomysłu Korwina bon miał wystarczyc na najtańszą szkołę a więc każdego byłoby na szkołę stać. Myślałam że na prawo od Korwina to juz tylko beton, widzę że się myliłam;)) Odpowiedz Link Zgłoś
micra Re: stwierdzam fakty, a nie mówię o pobożnych... 01.09.06, 09:33 to ja jestem BETON :) Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 21:07 heretic_969 napisał: > > Ale przyznasz, że ilość dzieci (czyli klientów) jest stała i nie wzrośnie > tylko > > > > dlatego, że wprowadzimy bony? > > Ilość potencjalnych klientów jest stała. To jasne. Ale wprowadzenie bonu sprawi > , > że więcej będzie rodziców, których teraz będzie stać na prywatną szkołę. Tak > więc liczba faktycznych klientów zwiększy się. Nie, nie zwiększy się. Przecież ci którzy zostaną w tańszych szkołach też będą klientami, tyle że biedniejszymi i płacącymi tylko bonami. > > > Przyznaję, że część rodziców mając w ręku bon + kasę na dodatkowe opłaty > > zdecyduje się posłać dziecko do lepszej szkoły. Automatycznie więc zaczni > e > > brakować uczniów w gorszych szkołach. Co w warunkach wolnego rynku zrobi. > ą > > takie, wtedy już prywatne placówki, zagrożone bankructwem? > > Ależ one nie muszą być wcale zagrożone bankructwem. > Jeśli zostanie wprowadzony bon w wysokości, powiedzmy, 300-400 złotych > miesięcznie, a ceny w dobrych szkołach przekroczą 1000 złotych, to przecież nie > będzie wielu rodziców, co będą w stanie dopłacić te dodatkowe 600-700 złotych. Ale to przecież ty napisałeś wcześniej, że ilość takich rodziców wzrośnie co sprawi że wzrośnie popyt a w efekcie wzrosną ceny... Ja tylko snuję rozważania na bazie twoich własnych założen. > > > Hmmmm... Z wyjątkiem Korei wszystkie wymienione państwa mieszczą się w > > pierwszej 10 najbogatszych na świecie... > > Owszem. > Ale USA czy Niemcy nie są biedniejsze, a uczniowie wypadają bladziutko na > testach. Zwłaszcza Amerykanie. > Nie wydaje mi się, by był automatyczny związek między bogactwem kraju a poziome > m > edukacji. Zgadza sie, ale już poziom między nakładami na edukację istnieje niewątpliwie. USA i Niemcy nakłady mają małe. Ja nie neguję jakoś bardzo tego co piszesz, też uważam że szkolnictwo skandynawskie może być dla nas wzorem. Tylko że nas na to nie stać, to jest problem. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 23:37 > Nie, nie zwiększy się. Przecież ci którzy zostaną w tańszych szkołach też będą > klientami, tyle że biedniejszymi i płacącymi tylko bonami. Ale to już po wprowadzeniu bonów, a nie przed. Bez bonów ogromna ilość ludzi nie miałaby ŻADNEJ szkoły. > Ale to przecież ty napisałeś wcześniej, że ilość takich rodziców wzrośnie co > sprawi że wzrośnie popyt a w efekcie wzrosną ceny... Ale zaznaczyłem, że chodzi mi głównie o ceny w dobrych szkołach o uznanej renomie. Idea bonów ma podobno służyć najbiedniejszym, tak twierdzi choćby Milton Friedman, który od lat w USA to propaguje. A jak będzie to możliwe, skoro podział na dobre i słabe szkoły prawdopodobnie się pogłębi? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 08:35 heretic_969 napisał: > > Nie, nie zwiększy się. Przecież ci którzy zostaną w tańszych szkołach też > będą > > klientami, tyle że biedniejszymi i płacącymi tylko bonami. > > Ale to już po wprowadzeniu bonów, a nie przed. Bez bonów ogromna ilość ludzi ni > e > miałaby ŻADNEJ szkoły. Wydaje mi się, że nie rozmawialiśmy o sytuacji w której państwo wycofuje się z bezpłatnej oświaty i jednocześnie NIE daje bonów. Bony są pomyślane jako alternatywa dla aktualnej sytuacji, nie dla sytuacji w której oświata jest wyłącznie płatna. W takim razie, jesli nie będzie bonów to po prostu nic się nie zmieni - będzie tak jak teraz czyli wszyscy będą mieli szkołę. > > > Ale to przecież ty napisałeś wcześniej, że ilość takich rodziców wzrośnie > co > > sprawi że wzrośnie popyt a w efekcie wzrosną ceny... > > Ale zaznaczyłem, że chodzi mi głównie o ceny w dobrych szkołach o uznanej renom > ie. A ja rozwinełam temat i wyjasniłam ci w jaki sposób wpłynie to na popyt i dlaczego nie grozi nam wzrost cen czesnego który prorokowałeś. Nie wskazałeś błędu w moim rozumowaniu, więc chyba uznajesz je za słuszne? > Idea bonów ma podobno służyć najbiedniejszym, tak twierdzi choćby Milton > Friedman, który od lat w USA to propaguje. A jak będzie to możliwe, skoro > podział na dobre i słabe szkoły prawdopodobnie się pogłębi? Wyjasniłam wcześniej jak mechanizm popytu i podaży sprawi, że ilość dobrych szkół wzrośnie. Do tego też się nie odniosłeś a teraz tylko powtarzasz wcześniejsze zarzuty, trudno mi więc coś dodać do tego co już napisałam. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 16:16 > Wyjasniłam wcześniej jak mechanizm popytu i podaży sprawi, że ilość dobrych > szkół wzrośnie. Do tego też się nie odniosłeś a teraz tylko powtarzasz > wcześniejsze zarzuty, trudno mi więc coś dodać do tego co już napisałam. Mechanizm popytu i podaży nie sprawi, że wszystkie szkoły, które powstaną, będą dobre - z tym się zgadzasz? (Taki przykład - Czy wszystkie prywatne uczelnie wyższe w Warszawie są dobre?) No więc wiadomo, że im lepsza będzie szkoła, tym więcej będzie kosztować. Będzie tak z dwóch powodów: 1. koszty utrzymania (najlepsi nauczyciele zechcą najwyższych pensji itd) 2. mechanizm rynkowy - im większe jest na coś zapotrzebowanie, tym wyższa będzie cena tegoż. Po prostu na dobrą szkołę jest więcej chętnych niż na przeciętniaka, których podejrzewam że byłoby najwięcej. Dlatego dobre szkoły będą podbijać ceny, bo właściciele wiedzą, że rodzice gotowi są dopłacić trochę więcej, niż wysłać dziecko do gorszej szkoły. Mam nadzieję, że teraz się rozumiemy:) Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 09:59 Rozumiemy sie, rozumiemy... Problem tylko w tym, że oczekujemy od bonów oświatowych czego innego, różnimy się tez stopniem realizmu. Ja uważam, że należy poprawiać oświatę w ramach obecnie istniejących środków, natomiast ty widzisz mozliwość poprawy tylko w formie zwiększenia wydatkowanych kwot. Dla mnie takie myślenie świadczy o braku realizmu, bo aby zwiększyć wydatki najpierw musimy się wzbogacić, żeby się wzbogacić musi być wzrost gospodarczy a żeby był wzrost, nie może być zwiększania socjalnych wydatków budżetowych i lokalnych. Po prostu kolejnośc jest taka: najpierw bogactwo, potem powszechny dobrobyt wraz z równością szans dla najbiedniejszych. Ja nie myslę ideologicznie tylko pragmatycznie, tym się chyba różnimy. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 16:06 Ja uważam, że > należy poprawiać oświatę w ramach obecnie istniejących środków, natomiast ty > widzisz mozliwość poprawy tylko w formie zwiększenia wydatkowanych kwot. Nie tylko. Bynajmniej nie tylko. Samo zwiększenie wydatków niewiele da. Trzeba osłabić ZNP, zwiększyć konkurencje między szkołami, wprowadzić lepszy system motywacyjny dla nauczycieli, rozprawić się z patologiami w szkołach, no i przede wszystkim bardziej postawić na przedmioty ścisłe, wprowadzić podstawy ekonomii. No i Giertychy nie mogą być ministrami. Dla > mnie takie myślenie świadczy o braku realizmu, bo aby zwiększyć wydatki > najpierw musimy się wzbogacić Tylko zdajesz sobie sprawę, że kiepska edukacja nie sprzyja wzbogacaniu się? Przecież obecne bezrobocie - które spada wyłącznie dzięki emigracji na zachód - jest głównie strukturalne, ludzie nie mają odpowiednich kwalifikacji do wykonywania zawodów. A jest tak, bo m.in. ich wykształcenie nie zapewnia im tych kwalifikacji. Nie żyjemy w XIX wieku, gdzie aby pracować, wystarczyło mieć dwie ręce. żeby się wzbogacić musi być wzrost gospodarczy a > > żeby był wzrost, nie może być zwiększania socjalnych wydatków budżetowych i > lokalnych. Zgadzam się, że nie ma mowy o zwiększaniu podatków. Ale już wymieniłem kraje, takie jak Singapur, które mimo bardzo niskich podatków wydają dużo na oświatę. Gdzieś mam artykuł amerykańskich ekonomistów - bardzo prawicowych - którzy obliczyli, że wydatki na wojsko, policję, sądownictwo, infrastrukturę i edukację wynoszą zaledwie 13-15% PKB (poszukam go w nocy i wkleję). A przecież może być jeszcze niżej, bo Amerykanie wydają olbrzymie sumy na armię. Swoją drogą - dlaczego stać nas na "becikowe", "senioralne", F-16, wyprawę kolonialną w Iraku, emerytury górnicze, największą w Europie liczbą rencistów, armię urzędników, 20 ministerstw, utrzymywanie wiele deficytowych przedsiębiorstw, fundusze kościelne, KRUSy itp? Może tu lepiej szukać oszczędności? Uwierz mi, że można zarówno zwiększyć wydatki na oświatę jak i obniżyć podatki. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 03.09.06, 19:19 heretic_969 napisał: > Nie tylko. Bynajmniej nie tylko. Samo zwiększenie wydatków niewiele da. Trzeba > osłabić ZNP, Tak zwiększyć konkurencje między szkołami, Tak, tylko jak to zrobić... wprowadzić lepszy system > motywacyjny dla nauczycieli, Hmmm... to też bez zwiększania subwencji? rozprawić się z patologiami w szkołach, Jak najbardziej. Głupio się przyznać, ale dość podoba mi się ostatni pomysł zgłoszony przez Giertycha, ten o tworzeniu szkół zbiorczych dla szczególnie agresywnych uczniów, ze specjalnie przygotowanymi nauczycielami. Czy to musiał własnie Giertych wymyśleć? ;) no i przed > e > wszystkim bardziej postawić na przedmioty ścisłe, wprowadzić podstawy ekonomii. Dokładnie! Tutaj aż się prosi dygresja. Powodem dla którego od pewnego czasu uważam się za socliberałkę a nie liberałkę jest ciąg przykładów przekonujacych, że wolny rynek nie jest cudownym remedium na wszystko i nie wszystkie problemy likwiduje (a wierzyłam w to głęboko i fanatycznie gdy byłam w wieku takiej Misikisi) Własnie takim przykładem jest dobór przedmiotów w szkołach a zwłaszcza na uczelniach. W ostatnich latach mamy prawdziwy wysyp specjalistów od marketingu, zarządzania, administracji, socjologii, polonistyki, pedagogiki itp. Dla większości z nich nie ma pracy, tymczasem na rynku brakuje chemików czy inzynierów budownictwa. Dzieje się tak, bo studia o kierunku zarządzanie sa dużo tańsze niż wykształcenie inżyniera chemika, w dodatku szkoła nie zmusiła uczniów do nauki matematyki więc na politechnice nie mają szans. No i własnie wolny rynek sprawił, że na prywatnych uczelniach kształci się fachowców niepotrzebnych gospodarce... Tutaj bez interwencji państwa się nie obejdzie a wolny rynek niestety tej sprawy nie wyreguluje (w sensownej perspektywie czasowej). > No i Giertychy nie mogą być ministrami. Ha! Wylać go, tylko niech najpierw wprowadzi te specszkoły dla uczniów wkładających nauczycielom kosze na śmieci na głowy:) > > Dla > > mnie takie myślenie świadczy o braku realizmu, bo aby zwiększyć wydatki > > najpierw musimy się wzbogacić > > Tylko zdajesz sobie sprawę, że kiepska edukacja nie sprzyja wzbogacaniu się? Zdaję sobie sprawę, dlatego ten temat jest dla mnie trudny. Potrzebny jest rozsądny consensus czyli zwiększanie wydatków na oświatę tak duże jak tylko się da - pod warunkiem że zachowany jest wysoki wzrost gosp. > Zgadzam się, że nie ma mowy o zwiększaniu podatków. Ale już wymieniłem kraje, > takie jak Singapur, które mimo bardzo niskich podatków wydają dużo na oświatę. > Gdzieś mam artykuł amerykańskich ekonomistów - bardzo prawicowych - którzy > obliczyli, że wydatki na wojsko, policję, sądownictwo, infrastrukturę i edukacj > ę > wynoszą zaledwie 13-15% PKB (poszukam go w nocy i wkleję). A przecież może być > jeszcze niżej, bo Amerykanie wydają olbrzymie sumy na armię. Rozumiem, że 13-15% to jest w Stanach? Głowy nie dam, ale wydaje mi się ze u nas może być mniej niż 15% PKB. Pamietaj, że my mamy takie wydatki jakich nie ma Singapur, np dotacje do ZUS czy spłatę zadłużenia. > Swoją drogą - dlaczego stać nas na "becikowe", "senioralne", F-16, wyprawę > kolonialną w Iraku, emerytury górnicze, największą w Europie liczbą rencistów, > armię urzędników, 20 ministerstw, utrzymywanie wiele deficytowych > przedsiębiorstw, fundusze kościelne, KRUSy itp? Może tu lepiej szukać oszczędno > ści? Zgoda na wszystko poza krusem (wbrew powszechnej opinii obecna sytuacja jest dla budżetu najtańsza i nic więcej zaoszczędzić się tutaj nie da) Jednak tutaj dochodzimy do problemu realizmu. Czy realnie da sie zmniejszyć nakłady na zbrojenia? Nie, bo tych nakładów żąda NATO a Polska z NATO raczej nie wystąpi. Duża częśc rent jest przyznana niesłusznie, to prawda - jednak żadna partia nie przyzna się że chce to zmienić bo boi się reakcji elektoratu. Tak samo jest z przywilejami emerytalnymi - sam przeciez pisałeś, że np kobietom nie mozna odebrać wcześniejszych emerytur bo państwo obiecało, a przeciez z górnikami jest podobnie. Mnie szlag trafia jak na to patrzę, ale chcę juz tylko jednego: niech oni wreszcie przestaną w moim imieniu obiecywać, niech dotrzymają dotychczasowych obietnic, no trudno, ale niech więcej nic juz nie obiecują. Bo na razie się trzymam, ale jeszcze trochę i też wyjadę z tego kraju zamiast płacić za te wszystkie na mój koszt składane obietnice. > Uwierz mi, że można zarówno zwiększyć wydatki na oświatę jak i obniżyć podatki. Teoretycznie tak, praktycznie to prawie niemozliwe. No chyba że mówimy o jakiś kosmetycznych zmianach. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 04.09.06, 01:19 > Jak najbardziej. Głupio się przyznać, ale dość podoba mi się ostatni pomysł > zgłoszony przez Giertycha, ten o tworzeniu szkół zbiorczych dla szczególnie > agresywnych uczniów, ze specjalnie przygotowanymi nauczycielami. Czy to musiał > własnie Giertych wymyśleć? ;) Mi się też ten pomysł podoba, nie jesteś sama:) Ale ja słyszałem o takich rozwiązaniach wcześniej, więc nie koń to wymyślił:) Chwilami bardziej się przychylam ku temu, by szkolnych bandziorów wyrzucać z wilczym biletem (oczywiście prawdziwych bandziorów, a nie łobuziaków, co nawet mogą się nieźle uczyć - mój kumpel bił się non stop w podstawówce, a teraz kończy prawo z bardzo dobrymi wynikami:)). Ale jednak to chyba nie jest najlepszy pomysł, bo z takich ludzi tylko zawodowi przestępcy mogą się wytworzyć, więc z przyczyn praktycznych należy im "pomagać". No i własnie > wolny rynek sprawił, że na prywatnych uczelniach kształci się fachowców > niepotrzebnych gospodarce... Tutaj bez interwencji państwa się nie obejdzie a > wolny rynek niestety tej sprawy nie wyreguluje (w sensownej perspektywie > czasowej). Dokładnie, warto jeszcze zauważyć fakt, że powstało ponad 300 uczelni prywatnych i ani jednej prywatnej politechniki. Jeśli się uwzględni potrzeby rynku pracy, to wychodzi czarno na białym, że interwencje państwa są niezbędne. > Rozumiem, że 13-15% to jest w Stanach? Głowy nie dam, ale wydaje mi się ze u > nas może być mniej niż 15% PKB. Tak, obliczenia są na podstawie USA. > Zgoda na wszystko poza krusem (wbrew powszechnej opinii obecna sytuacja jest > dla budżetu najtańsza i nic więcej zaoszczędzić się tutaj nie da) Faktycznie, tu przesadziłem. Ale podejrzewam, że biurokracja i tam ma się dobrze. > Jednak tutaj dochodzimy do problemu realizmu. Czy realnie da sie zmniejszyć > nakłady na zbrojenia? Nie, bo tych nakładów żąda NATO a Polska z NATO raczej > nie wystąpi. Wejście do NATO było podyktowane zarówno rusofobią, jak i chęci podlizania się USA. Oczywiście byłem przeciw. A sytuacja geopolityczna jest bardzo korzystna (choć kartofle psują ją, poprzednie rządy właściwie też). W każdym razie uważam, że Polska powinna zmniejszać wydatki na wojsko jak najbardziej się da. Tak zrobiła Japonia po wojnie i nieźle na tym wyszła:) Duża częśc rent jest przyznana niesłusznie, to prawda - jednak > żadna partia nie przyzna się że chce to zmienić bo boi się reakcji elektoratu. Więc proponuję, by wprowadziła ekonomię do szkół. Wtedy przyszłe pokolenie zrozumie, że pieniądze z budżetu to pieniądze im zabrane. Myślę jednak, że jest wiele osób, które by chętnie zobaczyły reformę systemu rent i emerytur. > Tak samo jest z przywilejami emerytalnymi - sam przeciez pisałeś, że np > kobietom nie mozna odebrać wcześniejszych emerytur bo państwo obiecało, a > przeciez z górnikami jest podobnie. Mnie szlag trafia jak na to patrzę, ale > chcę juz tylko jednego: niech oni wreszcie przestaną w moim imieniu obiecywać, > niech dotrzymają dotychczasowych obietnic, no trudno, ale niech więcej nic juz > nie obiecują. Tu nic dodać nie mogę:) Bo na razie się trzymam, ale jeszcze trochę i też wyjadę z tego > kraju zamiast płacić za te wszystkie na mój koszt składane obietnice. Ale to jest problem - im więcej ludzi wyjedzie, tym marniejszy elektorat pozostanie. > > Uwierz mi, że można zarówno zwiększyć wydatki na oświatę jak i obniżyć > podatki. > > > Teoretycznie tak, praktycznie to prawie niemozliwe. No chyba że mówimy o jakiś > kosmetycznych zmianach. A tu się nie zgadzam. Centrum Adama Smitha wyliczyło, że wydatki państwa zabierają nam prawie połowę dochodów. A moim zdaniem 30% jest jak najbardziej realne, choć byc może nierealne jest to, że znajdą się odpowiedzialni politycy. Odpowiedz Link Zgłoś
koreczek77 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 04.09.06, 02:27 > Mi się też ten pomysł podoba, nie jesteś sama:) A mnie pomysł ze zbiorczymi obowiązkowymi szkołami dla bandziorków nie podoba się. Bo nie widzę powodu, dlaczego miałbym na cudzych bandziorów łożyć kasę. Niech nie uczą sie wcale - jak będą popełniać przestępstwa odrąbać rękę. Poważniejsze - powiesić. > Jeśli się uwzględni potrzeby rynku pracy, > to wychodzi czarno na białym, że interwencje państwa są niezbędne. Interwencje państwa sa prawie zawsze błędne. O tym, jak funkcjonuje wolny rynek w szkolnictwie, można by mówić dopiero wtedy, gdyby znikła nieuczciwa, dotowana konkurencja szkół publicznych. Na tej samej zasadzie mozna by się dziwić, czemu nie powstają prywatne kliniki onkologiczne - bo państwowe psuja rynek. > Więc proponuję, by wprowadziła ekonomię do szkół. Wtedy przyszłe pokolenie > zrozumie, że pieniądze z budżetu to pieniądze im zabrane. Przecież ani jednej lekcji ekonomii w szkolnictwie obowiazkowym nie ma celowo - bo tępym bydłem łatwiej socjalistycznym politykom manipulować. Chcesz ekonomii w szkołach? To na kogo chcesz głosować? > Centrum Adama Smitha wyliczyło, że wydatki państwa > zabierają nam prawie połowę dochodów. Złodziejskie państwo zabiera dużo więcej. CAS nie uwzględnia kumulacji podatków pośrednich i parapodatków. W rzeczywistosci, gdy obliczymy np. opodatkowanie chleba wliczjąc podatki zawarte np. w energii i składkach ZUS na kazdym etapie produkcji począwszy od orania pola - to wyjdzie, że chleb bez haraczy kosztował by 50 groszy, a nie obecnie prawie trzy złote. Ile zapieprza nam państwo można z grubsza łatwo obliczyć: Należy dochody budżetu plus składki ZUS i inne parapodatki nie wchodzące w skład dochodów budżetu państwa podzielić przez ilość pracujących. Wyjdzie, ile przeciętnie kasy wytwarzamy. Następnie porównać z medianą zarobków netto. Złapiesz się za głowę... Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 04.09.06, 02:46 > A mnie pomysł ze zbiorczymi obowiązkowymi szkołami dla bandziorków nie podoba > się. Bo nie widzę powodu, dlaczego miałbym na cudzych bandziorów łożyć kasę. > Niech nie uczą sie wcale - jak będą popełniać przestępstwa odrąbać rękę. > Poważniejsze - powiesić. A jak popełnią przestępstwo na Tobie lub Twoich dzieciach? Wtedy satysfakcja z ich odrąbanych rąk (to nie lepiej ich zabić, w sposób humanitarny, po co sadyzm) może nie być wcale wielka. > Interwencje państwa sa prawie zawsze błędne. O tym, jak funkcjonuje wolny rynek > > w szkolnictwie, można by mówić dopiero wtedy, gdyby znikła nieuczciwa, dotowana > > konkurencja szkół publicznych. Szkoły publiczne są z założenia dotowane:) Co w tym nieuczciwego? Co ciekawe, szkoły prywatne też otrzymują dotacje od państwa. Szkoły publiczne wypadają całkiem nieźle, gdy się je porównuje z prywatnymi o podobnym zapleczu finansowym. Choć niektórzy wolą porównywać UW z Harvardem, można, ale nie wiem po co. Na tej samej zasadzie mozna by się dziwić, czemu > > nie powstają prywatne kliniki onkologiczne - bo państwowe psuja rynek. Sugerujesz, że nie powstają prywatne politechniki, bo państwowe psują rynek? To państwowe szkoły biznesowe/humanistyczne już go nie psują? No bo takich prywatnych jest bardzo dużo... > Przecież ani jednej lekcji ekonomii w szkolnictwie obowiazkowym nie ma celowo - > > bo tępym bydłem łatwiej socjalistycznym politykom manipulować. A to się zgadza. Chcesz ekonomii > w szkołach? To na kogo chcesz głosować? Ja? Nie głosuję, może to mój błąd, bo lepsza Platforma od PiSu. A propo PO, to chyba oni coś takiego postulowali. Odpowiedz Link Zgłoś
nepomucen.kiszka1 Pozdrowienia od koreczka pod nowym nickiem... 04.09.06, 20:15 > > A jak popełnią przestępstwo na Tobie lub Twoich dzieciach? Wtedy satysfakcja z > ich odrąbanych rąk (to nie lepiej ich zabić, w sposób humanitarny, po co sadyzm Funkcją kary jest nie tylko zadośćuczynienie ofierze, ale i odstraszenie następnych chętnych od kradzieży. Chodzacy z odcięta łapą zbój odstrasza non stop, a leżący na cmentarzu już nie - bo kandydaci na zbójów po cmantarzach nie łażą. Na Półwyspie Arabskim konsekwentnie ucina sie łapy za kradzież - i kradzieży tam praktycznie nie ma. > Szkoły publiczne są z założenia dotowane:) Co w tym nieuczciwego? > Co ciekawe, szkoły prywatne też otrzymują dotacje od państwa. Dotacje dla szkół prywatnych są mniejsze, niż nakłady na szkoły publiczne. To jest przykład nieuczciwej konkurencji - faworyzowanie jednych = dyskryminacja tych nie faworyzowanych. > Ja? Nie głosuję, może to mój błąd Błąd największy z możliwych. Pozwalasz, by inni decydowali za ciebie. Czy pozwalasz również na to, by inni decydowali za ciebie co masz zjeść na śniadanie, jaką spódnicę sobie kupić czy z kim masz dziś iść do łóżka? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Pozdrowienia od koreczka pod nowym nickiem... 04.09.06, 23:59 > Funkcją kary jest nie tylko zadośćuczynienie ofierze, ale i odstraszenie > następnych chętnych od kradzieży. Chodzacy z odcięta łapą zbój odstrasza non > stop, a leżący na cmentarzu już nie - bo kandydaci na zbójów po cmantarzach nie > > łażą. Muszę przyznać, że coś jest w takim toku rozumowania:) > Błąd największy z możliwych. Pozwalasz, by inni decydowali za ciebie. > Czy pozwalasz również na to, by inni decydowali za ciebie co masz zjeść na > śniadanie, jaką spódnicę sobie kupić czy z kim masz dziś iść do łóżka? To nie takie proste. Ja jem i ubieram się (a tak przy okazji, jestem facetem, więc bez spódniczek) w to, co lubię. Sypiam też jak chcę. Natomiast głosowanie to tak jak wybieranie między kilkoma najbardziej nielubianymi potrawami - lepiej wtedy w ogóle nie jeść:) Odpowiedz Link Zgłoś
koreczek77 Głosowanie podstawą demokracji 06.09.06, 08:36 > Natomiast głosowanie to tak jak wybieranie między kilkoma najbardziej > nielubianymi potrawami - lepiej wtedy w ogóle nie jeść:) Wiesz - jak przebywam w miejscowości, gdzie są same mordownie - to zamiast katować żołądek pomyjami - sam gotuję sobie obiad. Bo demokracja to nie tylko potulne głosowanie na te ofertyy, jakie nam podsuną cwaniacy. Demokracja to również możliwość tworzenia własnych partii i własnego startu w wyborach. Polacy, przywykli w większości do niewolnictwa, nie potrafią korzystać z biernego prawa wyborczego - i chichotem historii jest to, że jedyną oddolną (a co do tego są wątpliwości) partią, która powstała po 1989 roku jest Samabrona z kryminalistą Lepperem... > a tak przy okazji, jestem facetem Ehhhhh, a już cię miałem pochwlić jako mądrą feministkę... te niestety potrafią tylko na mnie skrzeczeć "troll!!!!!", hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Wklejam tekst 03.09.06, 04:24 www.freetheworld.com/papers/Gwartney_Holcombe_Lawson.pdf Tekst pochodzi z Cato Journal, a Cato Institute to chyba największy skrajnie-liberalny think-tank w USA. Wyliczenia "core functions of the government" - czyli tych funkcji, które autorzy uznali za właściwe dla państwa - na str. 5. Odpowiedz Link Zgłoś
no-no Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 22:49 kot_behemot8 napisała: > Tego nie udało się osiągnąć nawet w bardzo bogatych krajach - dzieci z bogatych > rodzin zawsze będą miały lepszy start w życie, tego nie zmienisz. jest to oczywiście bzdura, ale idealnie ilustruje filozofię i realną treść upro- wskich i upr-o-podobnych "pomysłów" jak bon oświatowy. ich rzeczywistym celem (a przynajniej obiektywnym skutkiem) jest (byłoby) zawsze utrwalenie i pogłębienie istniejących nierówności władzy i majątku - w interesie bogatych i silnych. to proste - nie istnieje wolność abstrakcyjna, wolnośc "w ogóle" - kto w punkcie startu jest w pozycji uprzywilejowanej, ten w warunkach jeszcze pełniejszej "wolności" swój przywilej będzie kumulował, kosztem ograniczenia wolności słabszych. upr-owcy dobrze o tym wiedzą, nie są głupi - ale uzasadniają to ideologicznie - "tak już jest, inaczej nie będzie, to naturalna kolej rzeczy". oczywiście, tak mówi każdy obrońca własnego przywileju. ktoś już wspomniał skandynawię - otóż tam korelacja pomiędzy pozycją klasowa rodziców i dziecka jest znacznie niższa niż w usa - znacznie łatwiej wyrwać się z biedy - a to przede wszystkim ze względu na doskonały państwowy system opieki przedszkolnej. państwowy, o równym i b. wysokim poziomie, _dla wszystkich_. (opieka przedszkolna jest tak ważna, bo okres do 5 roku życia jest kluczowy pod względem rozwoju emocjonalnego, poznawczego i intelektualnego dziecka). jak widać, "to" można zmienić. ale nie bonem oświatowym, to jasne. w usa system opieki przedszkolnej jest całkowicie prywatny, plus opieka społeczna dla najbiedniejszych rodzin. wygląda to tak, że bogaci mają kasę, by zapewnić dzieciom opiekę na najwyższym poziomie, natomiast w przypadku biednych - których nie stać na prywatną usługę - sprowadza się owa "opieka" do tego, że dziecko sadzane jest na pół dnia przed tv i tyle. skutek: system szwedzki wyrównuje szanse, system amerykański - utrwala i pogłębia dysproporcje. nie muszę dodawać, który system wolą bogaci. jasne, można mówić, że "nas na to nie stać" - ale to jest kwestia priorytetów. stać nas na f-16, na kretyńskie zbrojenia, a na przedszkola dla wszystkich - i na przyzwoitym poziomie - nie? a może by odwrócić proporcje wydatków z budżetu na oświatę vs na wojsko? dobry państwowy system oświaty, który naprawdę wyrównuje szanse, jest właśnie narzędziem poszerzania wolności tych, którzy w systemie projektowanym przez upr byliby skazani na biedę. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 31.08.06, 23:23 Świetnie to ująłeś. Oczywiście się całkowicie pod tym podpisuję. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 09:06 no-no napisał: > kot_behemot8 napisała: > > > > Tego nie udało się osiągnąć nawet w bardzo bogatych krajach - dzieci z > bogatych > > rodzin zawsze będą miały lepszy start w życie, tego nie zmienisz. > > > jest to oczywiście bzdura, Co jest bzdurą, to że dzieci z bogatych rodzin zawsze będą miały lepszy start życiowy niz te z biednych? Bzdurą jest raczej twierdzenie przeciwne. Czy tobie się wydaje że w Skandynawii na którą się powołujesz nie ma żadnych różnic w poziomie zycia albo że poziom życia rodziców nie wpływa na mozliwości rozwojowe dziecka, nawet jeśli wszyscy chodzą do takich samych szkół?? > > w usa system opieki przedszkolnej jest całkowicie prywatny, plus opieka > społeczna dla najbiedniejszych rodzin. wygląda to tak, że bogaci mają kasę, by > zapewnić dzieciom opiekę na najwyższym poziomie, natomiast w przypadku > biednych - których nie stać na prywatną usługę - sprowadza się owa "opieka" do > tego, że dziecko sadzane jest na pół dnia przed tv i tyle. A jednak ten fatalny system edukacyjny jest na tyle wydolny, że wyłapuje najzdolniejszych - o czym świadczą choćby wyniki amerykańskich uczelni, ilość prac naukowych i zaawansowanie technologiczne. > > skutek: system szwedzki wyrównuje szanse, system amerykański - utrwala i > pogłębia dysproporcje. nie muszę dodawać, który system wolą bogaci. Zrównywanie nie jest celem samym w sobie, równy nie dla każdego znaczy lepszy. Lepiej się pogodź z tym, ze w 21 wieku egalite dla całkiem wielu ludzi na świecie nie jest bóstwem któremu buduje się ołtarze. Ja akurat jestem daleka od UPR, ale do kwestii róności w przeciwieństwie do ciebie podchodzę pragmatycznie a nie ideologicznie. To znaczy: równość tak, ale pod warunkiem że jest to niezbedne dla rozwoju gospodarczego. Równość absolutna, wyimaginowana, taka któą ty postulujesz w żaden sposób do rozwoju się nie przyczynia. Co innego pomoc państwa dla najzdolniejszych - to leży w interesie państwa i to powinno być rozwijane. > > jasne, można mówić, że "nas na to nie stać" - ale to jest kwestia priorytetów. > stać nas na f-16, na kretyńskie zbrojenia, a na przedszkola dla wszystkich - i > na przyzwoitym poziomie - nie? a może by odwrócić proporcje wydatków z budżetu > na oświatę vs na wojsko? Jestem za, ale jestem też realistką. Ty raczej nie. > > dobry państwowy system oświaty, który naprawdę wyrównuje szanse, jest właśnie > narzędziem poszerzania wolności tych, którzy w systemie projektowanym przez upr > > byliby skazani na biedę. Tak dla twojej informacji: w tej duyskusji poza Micrą nikt nie jest zwolennikiem programu gospodarczego UPR. Tego typu zarzuty powinienes więc umieszczać raczej pod jego postami. Odpowiedz Link Zgłoś
no-no Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 09:53 > A jednak ten fatalny system edukacyjny jest na tyle wydolny, że wyłapuje > najzdolniejszych - o czym świadczą choćby wyniki amerykańskich uczelni, ilość > prac naukowych i zaawansowanie technologiczne chodzi właśnie o to, że ci "najzdolniejsi" w systemie szkolnictwa usa pochodza w nieproporcjonalnej mierze ze środowisk bogatych (pisał o tym m.in. w zeszłym roku nawet sam "the economist", biblia neoliberałów). nikt nie wie, ile talentów w ten sposób sie marnuje, bo nie ma szans się rozwinąć. oczywiście ja nie postukuję żadnej "równości" - w ogóle niczego nie postuluję, a już na pewno nie "w interesie państwa" - wskazuję tylko, że im wieksza tzw. wolność gospodarcza i mniejsza rola państwa, tym bardziej równość szans - a więc w konsekwencji realna wolnośc wielu ludzi i grup - jest fikcją. natomiast nie jest to żadna naturalna kolej rzeczy w tym sensie, że między poszczególnymi krajami istnieją pod tym względem istotne różnice, i można coś na to poradzić - czego dowodzi właśnie przykład skandynawii. np. odsyłam do pracy zbiorowej "maintaining momentum" wydanej w ub. roku przez londyński institute for public policy research. klepanie że "tak już jest" nie posuwa naszej wiedzy o rzeczywistości społecznej do przodu, to pewne. poza tym - cóż to jest "interes państwa"? czyj konkretnie? w usa, najbogatszym kraju świata, kolebce najnowszych technologii, 40 mln ludzi nie stać na opiekę medyczną. "interes państwa" to właśnie ideologiczny bzdet, bo w społeczeństwie ścieraja sie sprzeczne interesy i nie ma raczej rozwiązań, które sa dobre dla wszystkich. generalnie chodzi o to, by upr-acy i im podobni - do których zaliczam ciebie - przyznali uczciwie, że na sercu leży im nie "interes państwa" czy "ogółu", ale konkretnych grup. wówczas wszystko będzie ok. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 10:19 no-no napisał: > > A jednak ten fatalny system edukacyjny jest na tyle wydolny, że wyłapuje > > najzdolniejszych - o czym świadczą choćby wyniki amerykańskich uczelni, i > lość > > prac naukowych i zaawansowanie technologiczne > > chodzi właśnie o to, że ci "najzdolniejsi" w systemie szkolnictwa usa pochodza > w nieproporcjonalnej mierze ze środowisk bogatych (pisał o tym m.in. w zeszłym > roku nawet sam "the economist", biblia neoliberałów). nikt nie wie, ile > talentów w ten sposób sie marnuje, bo nie ma szans się rozwinąć. > > oczywiście ja nie postukuję żadnej "równości" - w ogóle niczego nie postuluję, > a już na pewno nie "w interesie państwa" - wskazuję tylko, że im wieksza tzw. > wolność gospodarcza i mniejsza rola państwa, tym bardziej równość szans - a > więc w konsekwencji realna wolnośc wielu ludzi i grup - jest fikcją. > > natomiast nie jest to żadna naturalna kolej rzeczy w tym sensie, że między > poszczególnymi krajami istnieją pod tym względem istotne różnice, i można coś > na to poradzić - czego dowodzi właśnie przykład skandynawii. np. odsyłam do > pracy zbiorowej "maintaining momentum" wydanej w ub. roku przez londyński > institute for public policy research. > > klepanie że "tak już jest" nie posuwa naszej wiedzy o rzeczywistości społecznej > > do przodu, to pewne. > > poza tym - cóż to jest "interes państwa"? czyj konkretnie? w usa, najbogatszym > kraju świata, kolebce najnowszych technologii, 40 mln ludzi nie stać na opiekę > medyczną. "interes państwa" to właśnie ideologiczny bzdet, bo w społeczeństwie > ścieraja sie sprzeczne interesy i nie ma raczej rozwiązań, które sa dobre dla > wszystkich. > > generalnie chodzi o to, by upr-acy i im podobni - do których zaliczam ciebie - > przyznali uczciwie, że na sercu leży im nie "interes państwa" czy "ogółu", ale > konkretnych grup. wówczas wszystko będzie ok. Chciałam ci odpowiedzieć, ale zrezygnowałam po przeczytaniu tego akapitu. Wiesz, żeby mi zarzucić poglądy upr-podobne to trzeba być strasznym fanatykiem a na fanatyków szkoda mi czasu. Dla twojej informacji: zwolennicy upr zazwyczaj wyzywają mnie od komunistek i czerwonych szmat. Z nimi też nie dyskutuję, jesteś więc w niezłym towarzystwie - pogratulować;)) Jeszcze tylko jedna informacja: poglądy takie jak moje zazwyczaj są określane jako socliberalne, od upr-yzmu dzieli je przepaść. EOT Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 10:30 Kota - upeeracy kazdego, kto nie jest miedzy nimi gotowi sa wyzwac od 'czerwonych'. Do rzeczy: Ciebie problem 'nierownosci' jak sadze nie dotyczy. I mysle, ze o to chodzilo no-no. Ludzie, ktorzy nie maja szans, albo maja ich stanowczo za malo, interes panstwa maja w dupie. Latwo pisac o tym, ze postulat rownosci (albo dazenia do niej) jest nierealistyczny i traktowac temat 'bo tak juz jest'. No wlasnie nie jest, a raczej - nie musi byc. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 12:12 illiterate napisała: > Kota - upeeracy kazdego, kto nie jest miedzy nimi gotowi sa wyzwac > od 'czerwonych'. > > Do rzeczy: Ciebie problem 'nierownosci' jak sadze nie dotyczy. I mysle, ze o to > > chodzilo no-no. Wyjaśnijmy sobie jedno. Nie przerwałam rozmowy z no-no bo poczułam się obrazona, tylko dlatego że nie czuję się na siłach brać udziału w tak ustawionej dyskusji. No-no zrobiła dokładnie to samo, co robi np Micra gdy zadaje mi retoryczne pytanie "a dlaczego nie zabrać wszystkiego bogatym i nie oddać biednym, czyż tak nie byłoby sprawiedliwiej?". On w ten sposób demagogicznie ustawia mnie na pozycji twardo-komunistycznej i atakuje to co własnie ogłosił moimi poglądami - no-no ustawia mnie jako upr-podobną po czym atakuje poprzez korwinomiikkizm. Wychodzi na to, że Micra oczekuje ode mnie bym broniła komunizmu zaś zdaniem no-no powinnam bronić skrajnego liberalizmu a wszystko to tego samego dnia i na tym samym wątku. No sorry ale aż taką akrobatką to ja nie jestem;) Ludzie, ktorzy nie maja szans, albo maja ich stanowczo za malo, > > interes panstwa maja w dupie. Latwo pisac o tym, ze postulat rownosci (albo > dazenia do niej) jest nierealistyczny i traktowac temat 'bo tak juz jest'. No > wlasnie nie jest, a raczej - nie musi byc. No własnie. Gdybym ja istotnie była upr-podobna to taki zarzut byłby zasadny. W państwie rządzonym przez UPR istniałaby ogromna grupa ludzi pozbawionych szans, i ta grupa miałaby pełne prawo twierdzić, że interes panstwa maja w dupie. Właśnie dlatego, ze o tym wiem nigdy nie byłam i nie będę zwolenniczką UPR!! Natomiast w "moim" państwie czyli państwie socliberalnym państwo przed każdym otwierałoby szanse na miarę swoich (państwa) możliwości. Żeby nie było, ze leję wodę to sprecyzuję: państwo na takim etapie rozwoju jak Polska aby dogonić najbogatszych musi mieć stabilny wzrost w granicach 5% - 10% przez kilkadziesiąt lat. Mozemy sobie pozwolic na "wyrównywanie szans" ale tylko o tyle o ile nie koliduje to z wysokim wzrostem. Niedopuszczalne sa zabiegi Leppera i podobnych mu populistów by np obecny nieco wyższy wzrost miał być pretekstem do natychmiastowego wzrostu socjalu który w efekcie pożre pozytywne efekty hossy gospodarczej! Utrzymanie wysokiego wzrostu jest jak najbardziej w interesie wszystkich, nie tylko najbogatszych gdyż w państwie socliberalnym owoce wzrostu zjadają wszyscy, także najbiedniejsi - w przeciwieństwie do państwa upr-owskiego gdzie jest to wątpliwe (upr-owcy twierdzą inaczej, ale oni w ogóle lubią fantazjować i biorą marzenia za rzeczywistość). No-no przytaczała przykład państw skandynawskich, warto jednak by uświadomiła sobie że model społeczny nazwany państwem dobrobytu powstał tam dopiero po osiągnięciu wysokiego poziomu zamozności, po wielu latach wysokiego wzrostu i niskich wydatków socjalnych! Zaś gdy wzrost się załamał i nastąpił kryzys (Szwecja lata 90-siąte) to natychmiast wprowadzono drastyczne ograniczenia w socjalu, gdyż uznano to za jedyny sposób zapobiegnięcia katastrofie. Dokładnie to samo chciałabym by było w Polsce: najpierw wysoki wzrost z ograniczonym programem wyrównywania szans, w miarę wzrostu zamozności więcej państwa opiekuńczego - w granicach zdrowego rozsądku jednak bo nadmiar opiekunczości zabija przedsiębiorczość. Odpowiedz Link Zgłoś
micra jesteś w błędzie... 01.09.06, 12:19 nie atakuję Ciebie żadnymi najstraszliwszymi poglądami, tylko próbuję z Tobą dyskutować. Nie ustawiam Cię na twardo-komunistycznej pozycji (czytaj pod ścianą), ale próbuję pokazać dziury w myśleniu Twoim - poprzez drastyczne przykłady. Nie oczekuję od Ciebie, byś broniła komunizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: jesteś w błędzie... 01.09.06, 13:12 micra napisał: > nie atakuję Ciebie żadnymi najstraszliwszymi poglądami, tylko próbuję z Tobą > dyskutować. Nie ustawiam Cię na twardo-komunistycznej pozycji (czytaj pod > ścianą), ale próbuję pokazać dziury w myśleniu Twoim - poprzez drastyczne > przykłady. > > Nie oczekuję od Ciebie, byś broniła komunizmu. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47868563 W tym poscie pokazałam ci, że te "dziury w mysleniu" dotyczą w takim samym stopniu mnie jak i ciebie. Doradziłam ci także, byś przestał uzywac tej pozornie efektownej retoryki gdyż obraca się to przeciwko tobie i demaskuje niską jakość argumentacji. Zapewne podobną prowokacyjkę mogłabym przeprowadzić z no-no:)) Odpowiedz Link Zgłoś
no-no Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 13:25 jedno słowo, bo cała ta polemika jest dość jałowa. polska nie jest krajem trzeciego świata, jest krajem średniozamożnym i powinno być ją spokojnie stać na sieć państwowych, bezpłatnych lub odpłatnych symbolicznie, przedszkoli, podobnie jak na system edukacji na wyrównanym, względnie dobrym poziomie dla wszystkich. wydaje natomiast wielkie kwoty na cele dużo mniej uzasadnione. tu jest pole do racjonalnego ustalenia priorytetów. nie wymaga to wcale strasznego rozdymania socjalu, raczej jego racjonalizacji, i straszenie lepperem jest tu lekko bez sensu. jedno jest natomiast pewne - wprowadzenie bonu oświatowego oznaczałoby właśnie krok w kierunku przeciwnym - w kierunku pogłębiania nierówności szans. i o to był cały spór. upr-acy entuzjastycznie popierają bon, bo są jakiejkolwiek polityce społecznej z gruntu, ideologicznie i pryncypialnie przeciwni. a ty się właśnie pod ich prostackim ideologicznym programem w tej kwestii podpisałaś. nawet więcej - upr-acy uzasadniają swoje idee hasłem, że "zawsze będa biedni i bogaci" - zupełnie jakby ten banał miał o czymkolwiek przesądzac - ale już nie dodają, że w ich wydaniu logicznie oznacza to: "biedni zawsze będa biedni, a bogaci - bogaci". a ty to stwierdziłaś całkiem wprost, dopiero potem zaczełaś sie mnniej lub bardziej udolnie wycofywać. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 10:17 no-no napisał: > > polska nie jest krajem trzeciego świata, jest krajem średniozamożnym i powinno > być ją spokojnie stać na sieć państwowych, bezpłatnych lub odpłatnych > symbolicznie, przedszkoli, podobnie jak na system edukacji na wyrównanym, > względnie dobrym poziomie dla wszystkich. Nie daje się dyskutować z fantazjami. Jeżeli tobie się wydaje, że stać nas na taką oświatę jaką mają np kraje skandynawskie (bo tak własnie rozumiem okreslenie "system edukacji na wyrównanym, względnie dobrym poziomie dla wszystkich") to odsyłam na forum o science-fiction. wydaje natomiast wielkie kwoty na > cele dużo mniej uzasadnione. Możliwe, jednak zdaniem większości wyborców POlska powinna być w NATO a nasza obecność w NATO wymaga określonych wydatków, raczej większych niż teraz a nie mniejszych. Chyba rozumiesz czym dla demokracji jest wola wyborców? Moja wola akurat jest inna, ale co to zmienia? > > tu jest pole do racjonalnego ustalenia priorytetów. nie wymaga to wcale > strasznego rozdymania socjalu, raczej jego racjonalizacji, i straszenie > lepperem jest tu lekko bez sensu. Interesujące, a możesz podać jakieś propozycje racjonalizacji socjalu? Do tej pory o tym nie wspominałaś, no chyba że wydatki wojskowe to dla ciebie socjal;) Ale serio, chętnie się zapoznam z takimi pomysłami - bardzo mozliwe że na tym gruncie znajdziemy jakis consensus. > > jedno jest natomiast pewne - wprowadzenie bonu oświatowego oznaczałoby właśnie > krok w kierunku przeciwnym - w kierunku pogłębiania nierówności szans. i o to > był cały spór. W innych postach na tym wątku wyjasniłam dlaczego bony mogą skutkować pewnym, może niewielkim ale zawsze jakimś, wyrównaniem jakości kształcenia. To proste: jeśli na wieś trafi tyle samo pieniędzy co do miasta, bo w założeniu bony mają być równej wysokości, wtedy biedne szkoły dostaną więcej niż dzisiaj zaś bogate dostaną mniej. To chyba oznacza większą niż teraz równość szans a nie mniejszą? > > upr-acy entuzjastycznie popierają bon, bo są jakiejkolwiek polityce społecznej > z gruntu, ideologicznie i pryncypialnie przeciwni. > > a ty się właśnie pod ich prostackim ideologicznym programem w tej kwestii > podpisałaś. > > nawet więcej - upr-acy uzasadniają swoje idee hasłem, że "zawsze będa biedni i > bogaci" - zupełnie jakby ten banał miał o czymkolwiek przesądzac - ale już nie > dodają, że w ich wydaniu logicznie oznacza to: "biedni zawsze będa biedni, a > bogaci - bogaci". > > a ty to stwierdziłaś całkiem wprost, dopiero potem zaczełaś sie mnniej lub > bardziej udolnie wycofywać. Wątki personalne pomijam, juz wcześniej ogłolsiłam na nie EOT. Jesli chcesz dyskutowac dalej, to zapraszam do _merytorycznej_ dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
no-no Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 10:37 dobra, dość tej żenady. czy ty wiesz, jak obecnie działa subwencja oświatowa? im mniejszy ośrodek, tym dostaje więcej pieniędzy. zatem wprowadzenie bonu bedzie korzystne dla wielkich miast. wyrównywanie szans polega na redystrybucji, którą bon eliminuje - to proste jak drut. Odpowiedz Link Zgłoś
no-no Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 12:09 poza tym: jak rodzice na wsi mają niby "wybierać" pomiędzy konkurującymi szkołami rozrzuconymi na dużym obszarze - w koncpecji bonu nic nie ma na temat dowozu dzieci do szkół? bardziej ogólnie: czy można oczekiwać, że ludzie o niskich aspiracjach edukacyjnych będą w stanie racjonalnie kalkulować i wybierać opcje najlepsze _dla dzieci_, co często ponadto będzie wymagać dodatkowych opłat (które muszą się pojawić w najepszych placówkach jako oczywista konsekwencja prawa popytu i podaży)? wyniki badań empirycznych prowadzonych w usa są niekonkluzywne - wchodzą tu kwestie ideologicze - ale wiele mówi o pogłębieniu dysproporcji w poziomie edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 13:11 no-no napisał: > poza tym: jak rodzice na wsi mają niby "wybierać" pomiędzy konkurującymi > szkołami rozrzuconymi na dużym obszarze - w koncpecji bonu nic nie ma na temat > dowozu dzieci do szkół? bardziej ogólnie: czy można oczekiwać, że ludzie o > niskich aspiracjach edukacyjnych będą w stanie racjonalnie kalkulować i > wybierać opcje najlepsze _dla dzieci_, co często ponadto będzie wymagać > dodatkowych opłat (które muszą się pojawić w najepszych placówkach jako > oczywista konsekwencja prawa popytu i podaży)? > > wyniki badań empirycznych prowadzonych w usa są niekonkluzywne - wchodzą tu > kwestie ideologicze - ale wiele mówi o pogłębieniu dysproporcji w poziomie > edukacji. A właściwie to o jakiej "koncepcji bonu" my rozmawiamy? Bo zachowujesz się tak, jakbyś znała wszystkie szczegóły mojego pomysłu nawet te których ja jeszcze nie wymyśliłam. Być może nalezałoby jakoś uwzględnić to, że na wsiach odległości sa duże a komunikacja słaba, czemu nie? Ty nadal uparcie przypisujesz mi popieranie UPR, a że na słowo "upr" reagujesz niczym byk na czerwoną płachtę to zamiast rozmowy mamy fechtunek. Długo tak możesz? Odpowiedz Link Zgłoś
no-no Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 13:32 co do roli subwencji masz oczywiście masz rację - mój błąd, wynikający z opacznego zrozumienia tego, co napisałaś wcześniej. ale nie był to główny wątek mojej argumentacji. chodzi o co innego - na wsi sieć szkół jest - co oczywiste - znacznie słabsza, mozliwości wyboru często praktycznie żadne - chyba, że uwzględnimy dodatkowe koszty dojazdu, co uprzywilejowuje zamożnych (podobnie jak dodatkowe bariery selekcji o charakterze finansowym np.). wprowadzanie rózróżnień w wysokości bonu zależnie od statusu danego dziecka jest w sposób oczywisty odejściem od idei bonu, zwiększa redystrybucję. już widzę tę biurokratyczną machinę mającą kwalifikować biorców do otrzymania bonu odpowiedniej wysokości. generalnie mój argument jest taki: jeśli zgodzimy się, że w szansach i osiągnięciach edukacyjnych dziecka potencjalnie b. ważną rolę ogrywają rozmaite zasoby - finansowe, motywacyjne, aspiracyjne, itp. - będace w dyspozycji rodziców; oraz że istnieją między rodzicami znaczne dysproporcje w poziomie tych zasobów, to system, w którym dysproporcje te maja największą swobodę przejawiania się będzie nierówność szans utrwalał powiększał, a system, w którym od tych różnic zależy _względnie_ mało - np. powszechny system oświaty na względnie wysokim, wyrównanym poziomie - będzie je wyrównywał. moim zdaniem system bonów jest zdecydowanie bliższy modelowi pierwszemu. oczywiście są pewne szczegółowe sprawy, któe nie są bez znaczenia - np. czy uczniom szkół prywatnych będa przysługiwać bony, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman To jak to mozliwe ze w USA studiuje wiekszy 02.09.06, 17:30 odsetek mlodziezy niz w niemczech, francji i wielu innych krajach(skandynawskich chyba tez) ? czy można oczekiwać, że ludzie o > niskich aspiracjach edukacyjnych będą w stanie racjonalnie kalkulować i > wybierać opcje najlepsze _dla dzieci_, co często ponadto będzie wymagać > dodatkowych opłat (które muszą się pojawić w najepszych placówkach jako > oczywista konsekwencja prawa popytu i podaży)? Uwazasz ze nalezy myslec za ludzi... ? Odpowiedz Link Zgłoś
no-no Re: To jak to mozliwe ze w USA studiuje wiekszy 02.09.06, 21:30 > odsetek mlodziezy niz w niemczech, francji i wielu innych krajach (skandynawskic > h > chyba tez) ? proste - dobre uniwesytety dla elity, śmieciowe koledże itp. dla frajerskiej reszty (z małymi wyjątkami). czyli troche jak w polsce, gdzie mamy już dziesiątki tysięcy dumnych absolwentów "wyższych szkół wielkiego biznesu" w pcimiach dolnych, choć tu w grę wchodza nieco inne powody. > Uwazasz ze nalezy myslec za ludzi... ? hehe, jasne, typowy upr-ak marzy tylko o tym, by "każdy znał swoje miejsce", a zwłaszcza, żeby motłoch za wiele sobie po życiu nie obiecywał (oczywiście ten pogląd dyktuje upr-akowi szlachetna troska o wolność osobistą tegoż motłochu). w ten sposób upr-acy, ci szermierze "wolnego rynku", w istocie bronią przywileju, bronią arystokracji pieniądza, której monpolowi nic i nikt poważnie ma nie zagrozić. dostosowując argumentację do rozmówcy, powiem więc tak: skumaj, wyrównywanie szans edukacyjnych to działalność analogiczna do tej, jaką na polu biznesu prowadzą urzędy antymonopolowe, a więc ciała, których niezbędność w kapitaliźmie dostrzega nawet "jkm". rozumiem, że upr-ak z dialektyką jest na bakier, ale ryzykując brak zrozumienia wypowiem tę prosta prawdę, która legła u podstaw powołania podobnych urzędów: nieograniczona konkurencja zawsze prowadzi do monopolu. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Ale wyrownujac szanse, rownasz w dol 02.09.06, 21:57 taka jest rpawda, przy ograniczonych zasobach finansowych w budzecie, nie dasz rady nagle podniesc wszedzie poziomu, tylko go "srednio" obnizysz. A jak bys nie wiedzial, osobiscie jestem zwolennikiem polaczenia finansowanej z budzetu i oplacanej prywatnie edukacji, wiec z UPR pod tym wzgledem nie mam duzo wspolnego. > hehe, jasne, typowy upr-ak marzy tylko o tym, by "każdy znał swoje miejsce", a > zwłaszcza, żeby motłoch za wiele sobie po życiu nie obiecywał (oczywiście ten > pogląd dyktuje upr-akowi szlachetna troska o wolność osobistą tegoż motłochu). eee ? Ja uwazam ze kazdy powinien decydowac za siebie, a nie zeby pansto dyktowalo obywatelom jak maja myslec, jak ktos jest kretynem to jego problem. I nie wiem kto to wedlog ciebie ejst motloch... > w ten sposób upr-acy, ci szermierze "wolnego rynku", w istocie bronią > przywileju, bronią arystokracji pieniądza, której monpolowi nic i nikt poważnie > ma nie zagrozić. No to ja powiem tak ze z UE w ktorej broni sie interesow "bidnych i ucisnionych" np. naukowcy wyjezdzaja do USA. Poza tym wprowadzenie systemu na modle skandynawska jest NIEMOZLIWE aktualnie, porownaj sobie wydatki na edukacje na 1 mieszkanca w polsce i w np. finlandii, potem zwieksz polskie wydatki nawet 3 krotnie...i nadal nie starszy.... Polska nie ejst bogatym krajem ktory stac na wpompowanie od zaraz olbrzymich pieniedzy w edukacje. P.S. Osobiscie jestem zwolennikiem, transferu pieniedzy z zasilkow i innych swiadczen socjalnych na edukacje :) Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Ale wyrownujac szanse, rownasz w dol 03.09.06, 19:29 bleman napisał: > P.S. > Osobiscie jestem zwolennikiem, transferu pieniedzy z zasilkow i innych swiadcze > n > socjalnych na edukacje :) Ja też. Zasiłki to najgłupsza z mozliwych forma wyrównywania szans. Na oświate powinny tez pójść wszelkie dotacje do kościołów, bezpośrednie i pośrednie - kiedyś Polityka wyliczyła że rocznie zbiera się tego za ponad miliard!! Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 13:04 no-no napisał: > dobra, dość tej żenady. Masz dość specyficzny sposób prowadzenia dyskusji;) Czy to silniejsze od ciebie? > czy ty wiesz, jak obecnie działa subwencja oświatowa? im mniejszy ośrodek, tym > dostaje więcej pieniędzy. A czy ty wiesz, jaki jest cel subwencji oświatowej oraz że nie jest ona jedyną formą finansowania oświaty? Pewno nie wiesz, więc odpowiem od razu: subwencja ma wyrównywać różnice w zamożności gmin. Wbrew temu co się tobie wydaje, konkretna wiejska szkoła X nie dostaje więcej pieniędzy na swoja działalność od dowolnej szkoły w Warszawie, gdyż właściwa dla niej gmina jest dużo biedniejsza od miasta Warszawa. Taka szkoła dostaje oczywiście wyższą subwencję, jednak wyższa subwencja absolutnie nie oznacza, że więcej pieniędzy trafia do szkoły! Czy tobie serio wydaje się, że wiejska szkoła ma wyższy budżet od szkoły w Warszawie (zakładając teoretycznie, że mają tyle samo uczniów)?? zatem wprowadzenie bonu bedzie korzystne dla wielkich > > miast. wyrównywanie szans polega na redystrybucji, którą bon eliminuje - to > proste jak drut. Nie, bon uniezależnia szkoły od zamozności gminy. Wysokośc bonu to nie będzie wysokość subwencji podzielona przez ilość uczniów jak sie tobie wydaje, lecz subwencja + wydatki gmin podzielona przez ilość uczniów - czyli rzeczywiste koszty. W ten sposób środki z zamożniejszych gmin zostaną przekazane biedniejszym co w obecnym systemie się nie dzieje. BTW, UPR prawdopodobnie widzi to inaczej, choc ich program jest napisany na tyle mętnie ze nie do konca jestem tego pewna. Wklejam ci ponizej parę liczb, ku rozważeniu: "Do wszystkich wydatków obligatoryjnych w szkołach miejskich gminy musiały dopłacić łącznie 27%, w szkołach miejsko-gminnych - 15%, a w szkołach wiejskich - 6%." "Wydatki na oświatę sięgają średnio 50% budżetu w gminach wiejskich oraz 35% budżetu w gminach większych." (kolejny akapit powinien zawierać statystyki porównawcze wielkości budżetu gmin wiejskich i miejskich - wtedy ciąg danych układałby się w klarowną całość i wyraźnie pokazywal gdzie jest błąd w twoim rozumowaniu. Nie mam takich danych, ale chyba nikt nie wątpi jakie by one były.) Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 16:42 Ale przecież olbrzymie wydatki na edukację - nawet do 20% budżetu - są w takich krajach jak Korea Płd, Hong Kong, Singapur czy Tajwan, a to przecież najbardziej liberalne gospodarczo państwa na świecie. Więc trochę nie rozumiem, dlaczego od razu piszemy o skandynawskim modelu państwa dobrobytu. Przecież nigdzie nie napisałem, że jestem zwolennikiem socjalu, i to zwłaszcza w wersji skandynawskiej. Ja z kolei jestem przeciwny praktycznie każdemu socjalowi - nawet zasiłkom dla bezrobotnych - natomiast uważam, że państwo powinno finansować pewne usługi, które zwolennicy UPR chcieliby sprywatyzować. Zarówno z praktycznych jak i ideowych względów. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 10:28 heretic_969 napisał: > Ale przecież olbrzymie wydatki na edukację - nawet do 20% budżetu - są w takich > krajach jak Korea Płd, Hong Kong, Singapur czy Tajwan, a to przecież najbardzie > j > liberalne gospodarczo państwa na świecie. Singapur na pewno, ale Tajwan czy Korea? Oba te państwa mają gospodarki dużo mniej liberalne np od wspomnianych państw skandynawskich a KOrea chyba nawet mniej od Polski. > Więc trochę nie rozumiem, dlaczego od razu piszemy o skandynawskim modelu > państwa dobrobytu. Przecież nigdzie nie napisałem, że jestem zwolennikiem > socjalu, i to zwłaszcza w wersji skandynawskiej. A czym różni się przepuszczanie pieniędzy na oświatę przez budżet w wersji skandynawskiej i w wersji nieskandynawskiej? Moim zdaniem niczym. I to nie ja zaczełam pisac o skandynawach. Nie twierdzę tez że edukacja to socjal, w budżetach te wydatki zwyczajowo się rozdziela tylko... czy aby czasem taka rozmowa nie jest przelewaniem z pustego w próżne czyli spieraniem się o kwestie nieistotne? Istotna jest raczej wielkość nakładów na oświatę oraz zależność między nakładami a bogactwem danego kraju... > Ja z kolei jestem przeciwny praktycznie każdemu socjalowi - nawet zasiłkom dla > bezrobotnych - natomiast uważam, że państwo powinno finansować pewne usługi, > które zwolennicy UPR chcieliby sprywatyzować. Zarówno z praktycznych jak i > ideowych względów. Podejrzewam, ze dla zwolenników UPR nie ma różnicy między socjalem a wydatkami na państwowe szkolnictwo czy lecznictwo, dla nich całość redystrybucji to socjal. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 15:34 > Singapur na pewno, ale Tajwan czy Korea? Oba te państwa mają gospodarki dużo > mniej liberalne np od wspomnianych państw skandynawskich a KOrea chyba nawet > mniej od Polski. Faktycznie, punkt dla Ciebie:) Zacząłem myśleć jak UPR-owiec: utożsamiłem niskie podatki (nie uwzględniając innych czynników) automatycznie z liberalizmem. A podatki w tych państwach są bardzo niskie, niższe w każdym razie niż w USA czy Irlandii. Istotna jest raczej wielkość nakładów na oświatę oraz zależność > między nakładami a bogactwem danego kraju... No i jakoś nie znam kraju, który byłby bogaty przy jednocześnie niskich nakładach na oświatę. USA nie wydają tyle co Finlandia, ale podejrzewam, że znacznie więcej od Polski. Nawet Bush i Reagan zwiększali wydatki na edukację. > Podejrzewam, ze dla zwolenników UPR nie ma różnicy między socjalem a wydatkami > na państwowe szkolnictwo czy lecznictwo, dla nich całość redystrybucji to > socjal. Czyli sami są socjalistami, bo chcą państwowego sądownictwa, wojska, policji i infrastruktury:) Nigdy tego nie zrozumiem, jak można twierdzić, że podatki to kradzież, i jednocześnie popierać niskie podatki. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman BO wydatki na edukacje sie oplacaja 02.09.06, 17:45 kwestia tego jak sie zorganizuje te wydatki. > Nigdy tego nie zrozumiem, jak można twierdzić, że podatki to kradzież, i > jednocześnie popierać niskie podatki. No wtedy to mniej szkodliwa kradziez ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 01.09.06, 16:59 > A jednak ten fatalny system edukacyjny jest na tyle wydolny, że wyłapuje > najzdolniejszych - o czym świadczą choćby wyniki amerykańskich uczelni, ilość > prac naukowych i zaawansowanie technologiczne. To jeszcze nie dowód, że wyłapuje wszystkich najzdolniejszych. Podejrzewam, że nawet niezbyt się tym przejmują - skoro setki tysięcy Chińczyków chce studiować na amerykańskich uczelniach... A wyniki amerykańskich uczelni są efektem ich gigantycznej przewagi finansowej. Harvardu czy Stanfordu nie da się porównać z żadną europejską uczelnią. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 17:48 > A wyniki amerykańskich uczelni są efektem ich gigantycznej przewagi finansowej. > Harvardu czy Stanfordu nie da się porównać z żadną europejską uczelnią. Ale tej przewagi finansowej nie zeslala bozia ;-)...skads sie ona wziela ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 03.09.06, 02:58 > Ale tej przewagi finansowej nie zeslala bozia ;-)...skads sie ona wziela ;-) No owszem. Wklejałem jakiś czas temu dane o czesnych na prywatnych uczelniach, średnia wynosi 17 tyś, a na tych najlepszych - 30 tyś lub nawet wyżej. Do tego dochodzą przede wszystkim gigantyczne fundusze od prywatnych korporacji, a i państwo dopłaca swoje "trzy grosze" (pewnie też to jest przyzwoita sumka). Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Ciekawe dlaczego europejskie uczelnie 03.09.06, 15:19 nie dostaja kasy od korporacji ? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Ciekawe dlaczego europejskie uczelnie 03.09.06, 16:02 Dostają, tyle że mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: No wlasnie dlaczego mniej ? ;-) 03.09.06, 17:14 en.wikipedia.org/wiki/List_of_US_colleges_and_universities_by_endowment Dlaczego mniej? A dlaczego w Europie jest wyższy socjal niż w Ameryce? To jest tego typu pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Bo europejczycy zglupieli i postawili na wesoła 03.09.06, 17:24 stagnacje i wycofanie sie z glownego nurtu zmian na swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Bo europejczycy zglupieli i postawili na weso 03.09.06, 19:32 Nie sądzę by obecnie liberalizm nadawał na świecie ton. Świat zmierza raczej w kierunku socliberalizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Szkoda :( 05.09.06, 09:37 Nie, to po prostu naturalna kolej rzeczy. Liberalizm to teoria - socliberalizm praktyka:) Najgorsze co moze się wydarzyc państwu to ciągłe balansowanie między skrajnościami, jedne wybory i mamy rząd liberalny - drugie wybory i do władzy wracają socjaliści. Tak było np w Argentynie i wiadomo do czego to doprowadziło. Dużo lepiej jest gdy liberałowie i socjaliści spuszczą trochę z tonu, uwzględnią zyciowe realia i dogadają się w sprawach najwazniejszych. Tak właśnie jest w Skandynawii i ich gospodarki dobrze na tym wychodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Szkoda :( 05.09.06, 15:09 Pewnie Cię to zainteresuje: www.heritage.org/research/features/index/ Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Szkoda :( 05.09.06, 17:36 heretic_969 napisał: > Pewnie Cię to zainteresuje: > www.heritage.org/research/features/index/ > > Mam to w moich Ulubionych:) Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Pomysl na bony by PO byl niezly 31.08.06, 18:51 a wzrostu cen duzego by nie bylo. Za duza konurencja by istniala na rynku edukacyjnym Poza tym lepsze licea, gimnazja itd. gdyby byly w pelni prywatne mogly by sobie zarzadac dodatkowej oplaty. Dlatego uwazam ze okres przejsciowy to bony + odpowiednia ilosc szkol ze statusem szkoly publicznej --> zmniejszenie ilosci szkol publicznych --> pelna prywatyzacja + oplcanie bonow z budzetu ---> pelna prywatyznacja i odplatnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Pomysl na bony by PO byl niezly 31.08.06, 19:02 A ja uważam że jesteś chory:) Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Nie rozumiem o co ci chodzi... 31.08.06, 19:06 do czego odnosila sie twoja wypowiedz...? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Nie rozumiem o co ci chodzi... 31.08.06, 19:07 Do Twoich propozycji, a do czego? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: A konkretnie to do ktorego planu 5'letniego ? 31.08.06, 19:10 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47418795&a=47826611 Już sam pomysł bonów mi się nie podoba. O reszcie nie wspominając:) Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Ale bony w przypadku "zamrozenia" cen 31.08.06, 19:11 sa swietnym biczem na kiepskie szkoly i niekompetentnych nauczycieli. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Ale bony w przypadku "zamrozenia" cen 31.08.06, 19:15 Pod warunkiem, że dobre szkoły i kompetentni nauczyciele ich zastąpią. A tego bony absolutnie nie gwarantują. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Ale bony w przypadku "zamrozenia" cen 31.08.06, 19:20 > Pod warunkiem, że dobre szkoły i kompetentni nauczyciele ich zastąpią. A tego > bony absolutnie nie gwarantują. Ale zwiekszaja takie prawdopodobienstwo. Wogole najwieksza zaraza polskiej edukacji jest zwiazek nauczycielstwa polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Ale bony w przypadku "zamrozenia" cen 31.08.06, 19:22 > Ale zwiekszaja takie prawdopodobienstwo. Od bonów nie przybędzie dobrych szkół czy nauczycieli, poza tym ważna jest też lokalizacja tych szkół. > Wogole najwieksza zaraza polskiej edukacji jest zwiazek nauczycielstwa polskieg > o. A to się zgadza. Każdy związek zawodowy w państwowym sektorze jest pasożytem, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: Ale bony w przypadku "zamrozenia" cen 31.08.06, 19:26 > Od bonów nie przybędzie dobrych szkół czy nauczycieli, poza tym ważna jest też > lokalizacja tych szkół. W takim razie ,jak np. sobie wyobrazasz skopiowanie do polski systemu hmm... finskiego albo szwedzkiego ? > A to się zgadza. Każdy związek zawodowy w państwowym sektorze jest pasożytem, > niestety. Poza tym nauczyciele reprezentuja coraz gorszy poziom, czyli coraz gorsi nauczyciele beda w zwiazku... Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Ale bony w przypadku "zamrozenia" cen 31.08.06, 19:37 > W takim razie ,jak np. sobie wyobrazasz skopiowanie do polski systemu hmm... > finskiego albo szwedzkiego ? Tego długo nie będzie, ale wystarczy, że ludzie (wyborcy) zainteresują się tą kwestią. Wtedy przynajmniej kompetentni ludzie będą ministrami, co juz byłoby dobrym początkiem. Poza tym nie jestem przeciwnikiem bonów w wersji PO. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Ale bony w przypadku "zamrozenia" cen 31.08.06, 19:57 A na czym te PO-bony miały polegać? Bo ja wyobrażam sobie to tak, że szkoły przestają być finansowane z budżetów gmin -> pieniądze do tej pory przeznaczane na szkoły trafiają do rodziców uczniów w formie bonów -> rodzice płacą bonami za naukę dziecka w wybranej szkole przy czym lepsze szkoły wymagają oprócz bona dodatkowej opłaty -> najzdolniejsze dzieci dostają dodatkowe bony pokrywające całość lub część tej dodatkowej opłaty. (skądinad tak to mniej więcej wymyślił UPR, tyle że oni w demagogiczny i niezgodny z prawdą sposób przedstawili finansowanie takiego projektu - to jednak nie kompromituje pomysłu jako takiego, kompromituje jedynie UPR) Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Ale bony w przypadku "zamrozenia" cen 31.08.06, 20:07 www.platforma.org/index.php/oplatformie/program Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Pomysl kozicy behemocicy jest niezly 31.08.06, 20:17 wlasnie tak bym to widzial. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Bleman do wątku tomka marsz! 31.08.06, 20:25 o krasnoludach wypowiedzieć się! Odpowiedz Link Zgłoś
misiakisia Re: Misia, to brzydko tak łgać... 02.09.06, 22:28 Bardzo w to > wątpię, ale oczywiście jestem gotowa dać ci szansę. Dziękuję za łaskę :)) Na początek wyjasnij mi dlaczego w tym programie jako sposób na likwidację > obowiązkowej składki zus nadal widnieje prywatyzacja majątku narodowego, co > miało jakis tam sens (choć też niewielki) na początku procesu transformacji ale > > nie ma najmniejszego teraz gdy 70% tego majątku zosrtało sprywatyzowane? Nie wątpie ja, jak i na pewno Ty, że 30% majątku państwowego to może nie bajeczne sumy, ale powiedz mi co z tymi 70%?? Sprzedane, owszem. Ale za jakie pieniądze?? Majątek ten został sprzedany praktycznie za bezcen, kto jest temu winien?? Ano nikt, po prostu tak się stało i już. Uważam, że osoby, które do tego dopuściły powinny za to byc odpowiedizalne i poniesc konsekwencje, m.in. finansowe. Pieniędzy praktycznie się nie odzyska to fakt. Poza tym zostaje jeszcze 30%. A teraz Ty mi powiedz dlaczego uważasz, że prywatyzacja majątku narodowego, co > miało jakis tam sens (choć też niewielki) na początku procesu transformacji uważasz, że prywatyzacja to zły pomysł na pokrycie dziury w budżecie?? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Misia, to brzydko tak łgać... 03.09.06, 19:45 misiakisia napisała: > > Dziękuję za łaskę :)) Bardzo proszę, co łaska może byc na konto:) > Na początek wyjasnij mi dlaczego w tym programie jako sposób na likwidację > > obowiązkowej składki zus nadal widnieje prywatyzacja majątku narodowego, > co > > miało jakis tam sens (choć też niewielki) na początku procesu transformac > ji > ale > > > > nie ma najmniejszego teraz gdy 70% tego majątku zosrtało sprywatyzowane? > > > Nie wątpie ja, jak i na pewno Ty, że 30% majątku państwowego to może nie > bajeczne sumy, ale powiedz mi co z tymi 70%?? Sprzedane, owszem. Ale za jakie > pieniądze?? Majątek ten został sprzedany praktycznie za bezcen, kto jest temu > winien?? Ano nikt, po prostu tak się stało i już. Uważam, że osoby, które do > tego dopuściły powinny za to byc odpowiedizalne i poniesc konsekwencje, m.in. > finansowe. Pieniędzy praktycznie się nie odzyska to fakt. No właśnie, to fakt. Miło, że co do tego się zgadzamy. Czy zgodzisz się równiez i na to, że skoro tych pieniędzy juz nie ma, to twierdzenie ze jednakowoż są jest właśnie obiecywaniem gruszek na wierzbie? A UPR własnie to czyni - w swoim programie gospodarczym, punkt o ubezpieczeniach społecznych. > Poza tym zostaje jeszcze 30%. To za mało, zresztą nawet 100% to było o wiele za mało by sfinansować likwidację ZUS jak to JKM obiecywał, a co śmieszniejsze nadal obiecuje, w swoim programie. Ot, gruszki na wierzbie - co było do udowodnienia. A teraz Ty mi powiedz dlaczego uważasz, że > > prywatyzacja majątku narodowego, co > > miało jakis tam sens (choć też niewielki) na początku procesu transformac > ji > > uważasz, że prywatyzacja to zły pomysł na pokrycie dziury w budżecie?? Nie zrozumiałas mnie. Pisałam o "sensie" w kontekście przeznaczenia tych pieniędzy, a ścislej 30% z nich, na lukę płatniczą powstałą w przypadku likwidacji ZUSu - to właśnie planował Korwin w swoim programie gospodarczym. Znasz w ogóle ten program? Bo cos mam wątpliwości... Korwin obiecuje pieniądze których nie ma i których nawet w 1989 było o wiele za mało w stosunku do potrzeb - a więc twierdzenie, ze jeśli UPR dojdzie do władzy to zlikwiduje obowiązkową składkę ZUS to zwykła kiełbasa wyborcza dla mało rozgarniętych. A kwestia ZUS to tylko jeden z wielu przykładów składania przez UPR obietnic bez pokrycia. Sama prywatyzacja jako taka oczywiscie sens ma, miała i będzie miała. Odpowiedz Link Zgłoś
turbomini Re: Kobieta - wieczna ofiara (tekst Korwina-Mikk 30.08.06, 15:21 Mnie zastanawia co na to wszystko żona autora felietonu? No chyba, że jest wieczną ofiarą, a JKM czerpie z autopsji... Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Kobieta - wieczna ofiara (tekst Korwina-Mikk 30.08.06, 15:26 Trzeba być straszną ofiarą, żeby wyjść za kogoś takiego Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Co ty, korwin jest majetny i wogole... ;-) 31.08.06, 17:57 Majętny to może, ale co do wogóla mam wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Co ty, korwin jest majetny i wogole... ;-) 31.08.06, 18:01 A kiedyś go nawet widziałem w realu na turnieju brydżowym. I parę razy z nim rozmawiałem telefonicznie :-D Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Co ty, korwin jest majetny i wogole... ;-) 31.08.06, 18:15 pavvka napisał: > A kiedyś go nawet widziałem w realu na turnieju brydżowym. I parę razy z nim > rozmawiałem telefonicznie :-D A wogoli się nie bałeś? Bo wiesz, amerykańscy naukowcy wykryli niedawno że wogole mogą się przenosić drogą telefoniczną... Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: wogole przenoszą się drogą płciową 31.08.06, 21:12 Tak, amerykańscy naukowcy to także stwierdzili. Mnie tylko dziwi jakim cudem wogola złapał wspomniany Korwin-Mikke... Czy on w ogóle ma jakąś płeć??? Odpowiedz Link Zgłoś
faracik Re: Kobieta - wieczna ofiara (tekst Korwina-Mikk 02.09.06, 18:31 Bylam z nim na spotkaniu w S cu jest troche , nawiedzony, nawet nie troche a calkiem... nie lubi kobiet , za wyj. tych ktore siedza w kuchni i cos dobrego pichca , oczywiscie dla mezczyzn !!!!!!!!!!!!!!!!.... Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Kobieta - wieczna ofiara (tekst Korwina-Mikk 02.09.06, 22:38 pewnie mu już nie staje i stad ta niechęć do kobiet Odpowiedz Link Zgłoś