mario601
26.08.06, 16:53
Pewnie ta kwestia była tu już kiedys poruszana ale zapytam - Jak feministki i
ogólnie kobiety zapatrują się na kwestię poboru do wojska? Od niedawna jestem
na studiach i przyznam, ze trochę mnie denerwuje, że stres związany z wojskiem
przysługuje tylko mężczyznom. Najpierw komisja poborowa, potem donoszenie
papierów, że się studiuje.. a studia nie zwalniają przecież do końca z
obowiązku służby. Nie wspominając już o tym, że wylecenie ze studiów też może
oznaczać wcielenie do wojska. Czy feministki jako rzekomo walczące o "równy
status kobiet i mężczyzn" nie powinny się ubiegać o obowiązkową służbę dla
kobiet? Widzicie jakieś racjonalne przesłanki przeciwko temu? Z tego co
ostatnio słyszałem, obowiązkowy pobór mężczyzn wynika dziś raczej z tradycji.
Ale tradycją był też kiedyś brak np. praw do głosowania dla kobiet i to się
zmieniło.