19.10.06, 09:42
Oglądałam sobie ten filmik: www.youtube.com/watch?v=LrCo9jjxpIw&NR
i taka mnie w trakcie jego oglądania naszła refleksja. Ze w zyciu jak w
tańcu. Kobieta musi 2 razy więcej wysiłku włozyc w te sama prace, co
mezczyzna, choć praktycznie wykonują to samo zadanie.
W filmie babka kręci tyłkiem, wije sie, robi szpagaty, gwiazdy, natomiast
facet spełnia rolę podpórki. Ani toto sie nie porusza jakos specjalnie, ani
wygimnastykowane nie jest, ale obydwoje zgarna laur (powiedzmy, chodzi o sam
sens)
W zyciu zawodowym to samo. Nawet jak kobieta i mezczyzna skoncza ta sama
uczelnię, z takim samym wynikiem, to i tak to kobieta musi 2 razy bardziej
sie postarac, zeby dostac prace, na ktorej stanowisko aplikuje razem ze swym
konkurentem. To ona musi sie bardziej nagimnastykowac, zeby udowodnic, iż
jest lepsza, bardziej wiarygodna, a i tak najczesciej na stanowisko przyjmuja
faceta.
Przyklady można mnożyc. Ciagłe udowadnianie, że jest sie tak samo dobrym, nie
gorszym tylko dlatego, że nie ma sie jaj - stało sie już męczące.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka