Dodaj do ulubionych

gorylice...

10.04.03, 11:27
znalazlem w zakatku odosobnienia ubieglotygodniowa GW, z nudow otworzylem, a tu znienacka
wypadl z niej dodatek WO. Siegnalem wiec po niego i zaczalem czytac... i znalazlem m.in. artykul
"Gorylice wychodza z mgly". Z tegoz dowiedzialem sie mniej wiecej co to takiego jest, zakonotowalem
troche
chwytow pt. "jak wymusic na ludziach i instytucjach to, czego chca feministki", zaapelowano do
dyrektorow teatrow polskich o zrobienie rachunku sumienia itd. itp. Ale nie w tym rzecz. Na koncu
artykulu dodano informacje ze 5 kwietnia gorylice mialy przyjechac do Polski i przez 5 dni dymic, po
czem ma sie pojawic efekt koncowy: 11 kwietnia w Warszawie i 12 kwietnia w Poznaniu. Jako ze
zawsze chcialem sie wiecej dowiedziec o takich ruchach i efektach ich dzialan, mam prosbe: czy ktos
byl na owych warsztatach? czy ktos juz cos wie o efektach tychze?

Pozdrawiam

Losiu

PS spodobal mi sie termin 'hertoria'
Obserwuj wątek
    • Gość: tad Re: gorylice... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 16:47
      losiu4 napisał:

      > znalazlem w zakatku odosobnienia ubieglotygodniowa GW, z nudow otworzylem, a
      tu
      > znienacka
      > wypadl z niej dodatek WO. Siegnalem wiec po niego i zaczalem czytac... i
      znalaz
      > lem m.in. artykul
      > "Gorylice wychodza z mgly". Z tegoz dowiedzialem sie mniej wiecej co to
      takiego
      > jest, zakonotowalem
      > troche
      > chwytow pt. "jak wymusic na ludziach i instytucjach to, czego chca
      feministki",
      > zaapelowano do
      > dyrektorow teatrow polskich o zrobienie rachunku sumienia itd. itp. Ale nie
      w
      > tym rzecz. Na koncu
      > artykulu dodano informacje ze 5 kwietnia gorylice mialy przyjechac do Polski
      i
      > przez 5 dni dymic, po
      > czem ma sie pojawic efekt koncowy: 11 kwietnia w Warszawie i 12 kwietnia w
      Pozn
      > aniu. Jako ze
      > zawsze chcialem sie wiecej dowiedziec o takich ruchach i efektach ich
      dzialan,
      > mam prosbe: czy ktos
      > byl na owych warsztatach? czy ktos juz cos wie o efektach tychze?
      >
      > Pozdrawiam
      >
      > Losiu
      >
      > PS spodobal mi sie termin 'hertoria'

      mnie najbardziej ubawiła informacja, że te idiotki liczą ile dany teatr
      wystawia sztuk napisanych przez mężczyzn a ile przez kobiety, i protesują, gdy
      sztuk kobiet jest "za mało". To się nazywa kryterium oceny sztuki! Czy jest
      jakiś idiotyzm, którego feministki jescze nie wymyśliły?
      • Gość: mmm Re: gorylice... IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.38.* 10.04.03, 18:41
        > mnie najbardziej ubawiła informacja, że te idiotki liczą ile dany teatr
        > wystawia sztuk napisanych przez mężczyzn a ile przez kobiety, i protesują,
        gdy
        > sztuk kobiet jest "za mało". To się nazywa kryterium oceny sztuki! Czy jest
        > jakiś idiotyzm, którego feministki jescze nie wymyśliły?
        mnie natomist ubawila informacja, ze po protestach gorylic dyrektorzy teatrow
        zaczeli wystawiac wiecej sztuk pisanych przez kobiety. czyzby az tak obawiali
        sie idiotek feministek (a przeciez gorylice dzialaja jedynie werbalnie i przez
        happeningi - nie linczuja swoich przeciwnikow - jedynie korzystaja z wolnosci
        slowa - czyzby zatem szacowni znawcy sztuki tak bardzo obawiali sie slow)? a
        moze poprzednio po prostu "przegapiali" sztuki pisane przez kobiety bo nie
        przyszlo im do glowy ze moga byc rownie dobre jak dziela "meskie"?
        • Gość: tad Re: gorylice... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 20:25
          Gość portalu: mmm napisał(a):


          > > jakiś idiotyzm, którego feministki jescze nie wymyśliły?
          > mnie natomist ubawila informacja, ze po protestach gorylic dyrektorzy teatrow
          > zaczeli wystawiac wiecej sztuk pisanych przez kobiety. czyzby az tak obawiali
          > sie idiotek feministek (a przeciez gorylice dzialaja jedynie werbalnie i
          przez
          > happeningi - nie linczuja swoich przeciwnikow - jedynie korzystaja z wolnosci
          > slowa - czyzby zatem szacowni znawcy sztuki tak bardzo obawiali sie slow)?

          To bardzo możliwe. W środowisku "artystycznym" poprawność polityczna szaleje.
          Uważasz, że "parytety" w sztuce to dobry pomysł, i naprawdę wierzysz w spisek
          znawców sztuki przeciw kobietom?

          a
          > moze poprzednio po prostu "przegapiali" sztuki pisane przez kobiety bo nie
          > przyszlo im do glowy ze moga byc rownie dobre jak dziela "meskie"?

          Bo tez najczęściej nie są.
          • Gość: mmm Re: gorylice... IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.38.* 10.04.03, 20:38
            Gość portalu: tad napisał(a):

            > Gość portalu: mmm napisał(a):
            >
            >
            > > > jakiś idiotyzm, którego feministki jescze nie wymyśliły?
            > > mnie natomist ubawila informacja, ze po protestach gorylic dyrektorzy teat
            > row
            > > zaczeli wystawiac wiecej sztuk pisanych przez kobiety. czyzby az tak obawi
            > ali
            > > sie idiotek feministek (a przeciez gorylice dzialaja jedynie werbalnie i
            > przez
            > > happeningi - nie linczuja swoich przeciwnikow - jedynie korzystaja z wolno
            > sci
            > > slowa - czyzby zatem szacowni znawcy sztuki tak bardzo obawiali sie slow)?
            >
            >
            > To bardzo możliwe. W środowisku "artystycznym" poprawność polityczna
            szaleje.
            > Uważasz, że "parytety" w sztuce to dobry pomysł, i naprawdę wierzysz w
            spisek
            > znawców sztuki przeciw kobietom?
            a z jakiej przyczyny owa poprawnosc polityczna szaleje? czy faktycznie
            srodowisko artystyczne to w wiekszosci idioci ktorzy dali sie nabrac na bzdury
            serwowane przez feministki? a moze tchorze ktorzy boja sie wyrazic swojego
            (wlasciwego) zdania? i co to wlasciwie jest poprawnosc polityczna? tyle o niej
            slysze a jakos malo jej doswiadczam.
            > a
            > > moze poprzednio po prostu "przegapiali" sztuki pisane przez kobiety bo nie
            >
            > > przyszlo im do glowy ze moga byc rownie dobre jak dziela "meskie"?
            >
            > Bo tez najczęściej nie są.
            widze tad ze jestes rowniez znakomitym znawca sztuki (oprocz genialnej wprost
            znajomosci innych dziedzin, jaka ujawniles na tym forum - psychologii,
            socjologii, genetyki, medycyny, historii, polityki itd) trudno mi z toba
            konkurowac ale mimo wszystko odwaze sie z toba nie zgodzic w kwestii uzdolnien
            artystycznych kobiet i mezczyzn.
            • tad9 Re: gorylice... 10.04.03, 20:46
              Gość portalu: mmm napisał(a):


              > a z jakiej przyczyny owa poprawnosc polityczna szaleje? czy faktycznie
              > srodowisko artystyczne to w wiekszosci idioci ktorzy dali sie nabrac na
              bzdury
              > serwowane przez feministki? a moze tchorze ktorzy boja sie wyrazic swojego
              > (wlasciwego) zdania?

              W tym co napisałaś jest sporo racji.



              > widze tad ze jestes rowniez znakomitym znawca sztuki (oprocz genialnej wprost
              > znajomosci innych dziedzin, jaka ujawniles na tym forum - psychologii,
              > socjologii, genetyki, medycyny, historii, polityki itd) trudno mi z toba
              > konkurowac ale mimo wszystko odwaze sie z toba nie zgodzic w kwestii
              uzdolnien artystycznych kobiet i mezczyzn.

              Jakoś te "genialne" artystki są dość mało widoczne. Jeśli odejmie się te, które
              są nagłasniane z przyczyn ideologicznych, to doprawdy niewiele zostanie.
              Niestety - z geniuszem mężczyźni muszą się zmagać samotnie.
              • Gość: mmm Re: gorylice... IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.38.* 11.04.03, 17:55
                tad9 napisał:

                > Gość portalu: mmm napisał(a):
                >
                >
                > > a z jakiej przyczyny owa poprawnosc polityczna szaleje? czy faktycznie
                > > srodowisko artystyczne to w wiekszosci idioci ktorzy dali sie nabrac na
                > bzdury
                > > serwowane przez feministki? a moze tchorze ktorzy boja sie wyrazic swojego
                >
                > > (wlasciwego) zdania?
                >
                > W tym co napisałaś jest sporo racji.
                >
                >
                >
                > > widze tad ze jestes rowniez znakomitym znawca sztuki (oprocz genialnej wpr
                > ost
                > > znajomosci innych dziedzin, jaka ujawniles na tym forum - psychologii,
                > > socjologii, genetyki, medycyny, historii, polityki itd) trudno mi z toba
                > > konkurowac ale mimo wszystko odwaze sie z toba nie zgodzic w kwestii
                > uzdolnien artystycznych kobiet i mezczyzn.
                >
                > Jakoś te "genialne" artystki są dość mało widoczne. Jeśli odejmie się te,
                które
                >
                > są nagłasniane z przyczyn ideologicznych, to doprawdy niewiele zostanie.
                > Niestety - z geniuszem mężczyźni muszą się zmagać samotnie.
                widze ze znalazl sie nastepny geniusz (a moze ten sam tylko zwielokrotniony?)
                jakos dziwnie czesto spotykam sie z taka meska megalomania. moze w tym jest
                zrodlo przewagi mezczyzn w wielu dziedzinach - oni po prostu tak bardzo sa
                pewni swojej wielkosci ze innym potrafia ja wmowic. a kobiety z reguly sa zbyt
                skromne zeby same siebie nazywac geniuszami.
              • Gość: sagan Re: gorylice... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.04.03, 17:59
                tad9 napisał:


                > Niestety - z geniuszem mężczyźni muszą się zmagać
                > samotnie.

                nie Tad, nie mezczyzni, ale *konkretny* geniusz, ktorego
                to dotyczy. Ty jedynie bezzasadnie identyfikujesz sie z
                nim na podstawie swojej plci.
                ciekawe, czemu tak chetnie identyfikujesz sie ze swoja
                plcia, gdy mamy do czynienia z faktem, ze wiekszosc
                geniuszow to mezczyzni ("z geniuszem mezczyzni musza
                zmagac sie samotnie"), a protestujesz, gdy identyfikuje
                sie mezczyzn z przemoca i przestepczoscia ("kazdy
                mezczyzna to potencjalny gwalciciel", "ogromna wiekszosc
                mordercow i pedofili to mezczyzni" itp itd).
                przypuszczam, ze procentowo podobne sa stosunki
                geniuszow, mordercow czy pedofili wsrod kobiet i mezczyzn...

                ... co Ty na stwierdzenie: z byciem gwalcicielem
                mezczyzni musza sie zmagac samotnie?...
                • Gość: tad Re: gorylice... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 21:33
                  Gość portalu: sagan napisał(a):


                  > ... co Ty na stwierdzenie: z byciem gwalcicielem
                  > mezczyzni musza sie zmagac samotnie?...

                  Że jest ono trafione. Większosć gwałcicieli, tak jak i większość geniuszy to
                  mężczyźni. "Nigdy nie będzie kobiecego Mozarta, z tych samych powodów dla
                  których nie będzie kobiecego Kuby Rozpruwacza" - jak stwierdziła pewna
                  nieortodoksyjna feministka. Jest to stwierdzenie skrajne, bo może zdarzyć się
                  kobiecy Kuba-Rozpruwacz, i (co już mniej prawdopodobne) kobiecy Mozart,
                  niemniej generalnie tak właśnie jest - z geniuszem mężczyźni muszą zmagać się
                  bez kobiecego towarzystwa.
                  • sagan2 Re: gorylice... 14.04.03, 11:30
                    Gość portalu: tad napisał(a):


                    > Że jest ono trafione. Większosć gwałcicieli, tak jak i
                    > większość geniuszy to mężczyźni. "Nigdy nie będzie
                    > kobiecego Mozarta, z tych samych powodów dla których
                    > nie będzie kobiecego Kuby Rozpruwacza" - jak
                    > stwierdziła pewna nieortodoksyjna feministka. Jest to
                    > stwierdzenie skrajne, bo może zdarzyć się
                    > kobiecy Kuba-Rozpruwacz, i (co już mniej prawdopodobne)
                    > kobiecy Mozart, niemniej generalnie tak właśnie jest -
                    > z geniuszem mężczyźni muszą zmagać się bez kobiecego
                    > towarzystwa.

                    tylko pomiedzy gwalcicielem a geniuszem jest "drobna"
                    roznica...
                    ... o ile tych drugich mozna na palcach policzyc, to
                    gwalciciele "zdarzaja" sie tysiacami...
                    ciekawe, dlaczego tak chetnie identyfikujecie sie z
                    mniejszoscia, a nie ze zjawiskiem duzo czestszym?...

                    duzo czesciej wiec trzeba powiedZiec: z byciem
                    gwalcicielem mezczyzna musi sie zmagac samotnie...
                    • Gość: tad Re: gorylice... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 16:03
                      sagan2 napisała:


                      > duzo czesciej wiec trzeba powiedZiec: z byciem
                      > gwalcicielem mezczyzna musi sie zmagac samotnie...



                      Podobnie można powiedzieć, o kobietach i "kurach domowych".
                      • sagan2 Re: gorylice... 14.04.03, 16:07
                        Gość portalu: tad napisał(a):

                        > sagan2 napisała:
                        >
                        >
                        > > duzo czesciej wiec trzeba powiedZiec: z byciem
                        > > gwalcicielem mezczyzna musi sie zmagac samotnie...
                        >
                        >
                        >
                        > Podobnie można powiedzieć, o kobietach i "kurach
                        > domowych".

                        nie sadze, zeby gwalt byl uwarunkowany spolecznie, za to
                        "kur(e)stwo" jest...

                        poza tym natura nie stoi na przeszkodzie, aby mezczyzna
                        stal sie "kura domowa", natomiast kobiecie stac sie
                        gwalcicielem przeszkadza, jakze przez Was ukochana,
                        natura wlasnie...
                        • Gość: tad Re: gorylice... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 16:09
                          sagan2 napisała:


                          > nie sadze, zeby gwalt byl uwarunkowany spolecznie, za to
                          > "kur(e)stwo" jest...


                          Kurostwo wynika też z natury.



                          • Gość: sagan Re: gorylice... IP: *.desy.de 15.04.03, 09:40
                            Gość portalu: tad napisał(a):


                            > Kurostwo wynika też z natury.

                            tak? a jak?
                            • Gość: tad Re: gorylice... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 21:00
                              Gość portalu: sagan napisał(a):

                              > Gość portalu: tad napisał(a):
                              >
                              >
                              > > Kurostwo wynika też z natury.
                              >
                              > tak? a jak?

                              Tak jak to zwykle bywa ze związkami biologia-osobowośc, hormony,
                              neurotransmitery ....
            • losiu4 Re: gorylice... 11.04.03, 07:29
              Gość portalu: mmm napisał(a):

              > a z jakiej przyczyny owa poprawnosc polityczna szaleje? czy faktycznie
              > srodowisko artystyczne to w wiekszosci idioci ktorzy dali sie nabrac na bzdury
              > serwowane przez feministki? a moze tchorze ktorzy boja sie wyrazic swojego
              > (wlasciwego) zdania? i co to wlasciwie jest poprawnosc polityczna? tyle o niej
              > slysze a jakos malo jej doswiadczam.

              odnosze wrazenie ze w dzisiejszych czasach poprawnosc polityczna ma duza sile przebicia... i wiekszosc
              srodowiska - czy to dla swietego spokoju czy rzeczywiscie czujac sie zagrozona - ulega naciskom. Podano kilka
              sposobow takiego dzialania. Jeden z nich: jest lista 'podpadnietych' z ich adresami mejlowymi + program nekajacy. I po
              nawale mejli taki dyrektor, chocby dla swietego spokoju pozwoli na wystawienie 'sztuki'... A to jeden z
              delikatniejszych sposobow...

              > widze tad ze jestes rowniez znakomitym znawca sztuki (oprocz genialnej wprost
              > znajomosci innych dziedzin, jaka ujawniles na tym forum - psychologii,
              > socjologii, genetyki, medycyny, historii, polityki itd) trudno mi z toba
              > konkurowac ale mimo wszystko odwaze sie z toba nie zgodzic w kwestii uzdolnien
              > artystycznych kobiet i mezczyzn.

              ja nie wiem na czym tad sie zna a na czym nie... Ale moje zdanie jest takie: do rozpoznania knota nie trzeba byc jakims
              wybitnym krytykiem czy znawca. A jakos tak sie dziwnie sklada, ze bez feministycznych akcji (nazwijmy je
              'zachecajacymi') prawie nikt nie chce tych arcydziel sztuki wystawiac. I odnosze wrazenie ze nie dzieje sie tak z
              powodu niecheci do feminizmu

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: mmm Re: gorylice... IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.38.* 11.04.03, 18:04
                losiu4 napisał:

                > Gość portalu: mmm napisał(a):
                >
                > > a z jakiej przyczyny owa poprawnosc polityczna szaleje? czy faktycznie
                > > srodowisko artystyczne to w wiekszosci idioci ktorzy dali sie nabrac na bz
                > dury
                > > serwowane przez feministki? a moze tchorze ktorzy boja sie wyrazic swojego
                >
                > > (wlasciwego) zdania? i co to wlasciwie jest poprawnosc polityczna? tyle o
                > niej
                > > slysze a jakos malo jej doswiadczam.
                >
                > odnosze wrazenie ze w dzisiejszych czasach poprawnosc polityczna ma duza
                sile p
                > rzebicia... i wiekszosc
                > srodowiska - czy to dla swietego spokoju czy rzeczywiscie czujac sie
                zagrozona
                > - ulega naciskom. Podano kilka
                > sposobow takiego dzialania. Jeden z nich: jest lista 'podpadnietych' z ich
                adre
                > sami mejlowymi + program nekajacy. I po
                > nawale mejli taki dyrektor, chocby dla swietego spokoju pozwoli na
                wystawienie
                > 'sztuki'... A to jeden z
                > delikatniejszych sposobow...
                cos mi sie to wydaje naciagane. dyrektor teatru z latwoscia moze sobie
                poradzic z nekaniem komputerowym - niech zatrudni dobrego informatyka. a
                wystawianie sztuki dla swietego spokoju? dziwne, przeciez to kupa zachodu i
                kasy.
                > > widze tad ze jestes rowniez znakomitym znawca sztuki (oprocz genialnej wpr
                > ost
                > > znajomosci innych dziedzin, jaka ujawniles na tym forum - psychologii,
                > > socjologii, genetyki, medycyny, historii, polityki itd) trudno mi z toba
                > > konkurowac ale mimo wszystko odwaze sie z toba nie zgodzic w kwestii uzdol
                > nien
                > > artystycznych kobiet i mezczyzn.
                >
                > ja nie wiem na czym tad sie zna a na czym nie... Ale moje zdanie jest takie:
                do
                > rozpoznania knota nie trzeba byc jakims
                > wybitnym krytykiem czy znawca. A jakos tak sie dziwnie sklada, ze bez
                feminist
                > ycznych akcji (nazwijmy je
                > 'zachecajacymi') prawie nikt nie chce tych arcydziel sztuki wystawiac. I
                odnosz
                > e wrazenie ze nie dzieje sie tak z
                > powodu niecheci do feminizmu
                a moze wystawic te sztuki i zobaczyc jak wiele jest chetnych widzow a nie z
                gory skazywac na niebyt? i nie chodzi o niechec do feministek tylko w
                aprioryczna niewiare w zdolnosci kobiet - tzn mechanizm: dyrektor dostaje
                tekst sztuki, czyta nazwisko autora: kobieta, dyr. nie czyta sztuki bo wie z
                gory ze jest zla (a jesli nie wierzysz ze ta niewiara jest powszechna -
                przeczytaj jeszcze raz ten watek
      • ruda_mi Re: gorylice... 02.05.03, 02:38
        Gość portalu: tad napisał(a):

        Czy jest
        > jakiś idiotyzm, którego feministki jescze nie wymyśliły?
        tak,niektórych głupich facetów
        • Gość: hawat Re: gorylice... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 02.05.03, 02:45
          Nie tylko. Feministki nie wymysliły ognia, koła, i prochu.
          Za to jakas (nie wiem czy feministka) kobieta dała podstawy do budowy broni
          jądrowej (a przy okazji energi jądrowej). Nie wymyśliły też męskiego
          szowinizmu i legendarnego: "Kobieto! Podaj mi piwo".

          Męskich szowinistów i feministki wysyłam do kuchni, pozmywajcie kochani!
          (razem)
    • Gość: barbinator panowie, odświeżcie swoje poczucie humoru...n/t IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 20:45
      • losiu4 Re: panowie, odświeżcie swoje poczucie humoru 11.04.03, 07:14
        ja sie staram dorownac feministycznym felietonistom a tu taki obciach... wie, wiem... nigdy nie dorosne do piet tymze.
        No dobra ale ja powaznie pytalem czy ktos tam byl i cos widzial. Bo dostalem na ten przyklad mejla z zaproszeniem na
        ta impreze na dzis, lecz z powodu odleglosci i koniecznosci przebywania w miejscu pracy nie moge dotrzec na czas

        Pozdrawiam

        Losiu
    • Gość: BRvUngern-Sternber Rozklad zdolnosci. IP: *.bg.am.lodz.pl 14.04.03, 16:54
      Nie ma co wywazac otwartych drzwi.Rozklad zdolnosci inny jest u kobiet inny u
      mezczyzn.Wiele badan wskazuje ze krzywa tego rozkladu jest u mezczyzn stroma u
      kobiet bardziej plaska.Co z tego wynika.Ze wsrod mezczyzn duzo jest elementu
      prymitywnego i agresywnego u dolu wykresu stosunkowo niewielu
      sredniointeligentnych i malo wybitnych.Wsrod kobiet malo jest marginesu
      wystepuje olbrzymi srodek i stosunkowo niewiele inteligentnych ilosc wybitnych
      jest minimalna.Z tego wynika ze kobiety sa bardziej ,,przecietne''.A mezczyzni
      nie maja wlasciwie przecietnej.Obok duzej grupy chamow wystepuje mala grupa
      wybitnych.Co z tego wynika.Oczywiscie zawsze to samo.Komletny absurd feminizmu
      i kompletne ignorowanie przez feminizm jakiejkolwiek sensownej nauki i logiki.
      • Gość: mmm Re: Rozklad zdolnosci. IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.38.* 14.04.03, 20:49
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Nie ma co wywazac otwartych drzwi.Rozklad zdolnosci inny jest u kobiet inny
        u
        > mezczyzn.Wiele badan wskazuje ze krzywa tego rozkladu jest u mezczyzn stroma
        u
        > kobiet bardziej plaska.Co z tego wynika.Ze wsrod mezczyzn duzo jest elementu
        > prymitywnego i agresywnego u dolu wykresu stosunkowo niewielu
        > sredniointeligentnych i malo wybitnych.Wsrod kobiet malo jest marginesu
        > wystepuje olbrzymi srodek i stosunkowo niewiele inteligentnych ilosc
        wybitnych
        > jest minimalna.Z tego wynika ze kobiety sa bardziej ,,przecietne''.A
        mezczyzni
        > nie maja wlasciwie przecietnej.Obok duzej grupy chamow wystepuje mala grupa
        > wybitnych.Co z tego wynika.Oczywiscie zawsze to samo.Komletny absurd
        feminizmu
        > i kompletne ignorowanie przez feminizm jakiejkolwiek sensownej nauki i
        logiki.
        a skad takie dane odnosnie rozkladu zdolnosci? czy z tej slawetnej logiki? to
        takiej logiki ja faktycznie nie rozumiem (pewnie dlatego ze jestem kobieta) a
        moze jakies badania z ktorych owe wykresy wziete - jesli tak - uprzejmie
        prosze o zrodlo. haslo ze kobiety sa bardziej przecietne jest dziwaczne samo w
        sobie - bo sa przecietnymi ludzmi (czyli typowy czlowiek to kobieta, hi hi),
        przecietnymi kobietami (hi, hi, hi) czy przecietnymi mezczyznami (hi hi hiiii)
        ze zdaniem o duzej grupie chamow moze bym sie zgodzila (hi hi)... prosze mnie
        juz ni meczyc bo sie zahihicze na smierc
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Rozklad zdolnosci. IP: *.bg.am.lodz.pl 16.04.03, 17:15
          Jest na przyklad taka ksiazka ,,plec mozgu'' ktora min. obala caly feminizm.A z
          ta przecietnoscia to nie chodzi o potoczne rozumienie.Sprawa jest tu
          prosta.Kobiety sa podobne w swoich zdolnosciach jedne do drugich stosunkowo
          malo jest nizezdolnych i malo wybitnych.Wiekszosc miesci sie w sredniej blisko
          przecietnej i stad mowie ze sa ,,przecietne''.A wsrod mezczyzn jest olbrzymie
          zroznicowanie obok nielicznych geniuszy cale tlumy chamow.Czyli przecietna nic
          nie daje.
          • Gość: lolyta Re: Rozklad zdolnosci. IP: *.dialup.mindspring.com 01.05.03, 20:32
            Ksiazka o plci mozgu moja biblia nie jest (to o tej kapiacej wodzie co damom
            nie pozwala spac mnie kompletnie rozpieprzylo, ja zawsze spalam przy radiu i
            odslonietych oknach, a moj malzonek zaklejal okna folia aluminiowa zeby nic go
            nie budzilo wlacznie z ptactwem spiewajacym, teraz idziemy na kompromisy, nie
            ma radia ale i nie ma folii), pozwole sobie miec wlasne zdanie na temat
            rozkladu zdolnosci niezalezne od tego dziela. A moje zdanie opieram na
            obserwacjach poczynionych w trzech szkolach artystycznych w ktorych mialam
            szczescie sie uczyc i miejscach w ktorych przyszlo mi wspolpracowac z tworczymi
            osobowosciami.
            A wiec, po pierwsze: ta teoria o rozkladzie zdolnosci to stereotyp, ktory
            potwierdzi nastepujaca historyjka - zdarzylo sie to u mnie w pierwszej klasie:
            dziewczeta stanowily wiekszosc przyjetych (mniej wiecej dwie trzecie). Komisja
            egzaminacyjna miala wybor, bylo ponad trzy osoby na jedno miejsce, gdyby
            chlopcy faktycznie byli o tyle zdolniejsi, powinno sie ich wiecej wyluskac.
            Parytetow nie bylo. Ale nie w tym rzecz. Otoz w PIERWSZYM dniu, czyli zanim
            ktokolwiek zdazyl zaprezentowac jakiekolwiek talenty, profesorka spojrzala na
            klase i rzekla: "Malo chlopcow tu widze. Nie bedzie indywidualnosci w tej
            klasie..." (dodam, ze czas pokazal, iz nie miala racji. Sama zas byla jednostka
            wybitnie utalentowana, wielu mlodym ludziom oczy otworzyla, tyle ze sily
            przebicia nie miala.).
            Potem przyszly studia. Kierunek taki, ze trzeba bylo miec i smykalke
            techniczna, i wyobraznie, i zdolnosci artystyczne. Rozklad plci: po rowno.
            Rozklad ludzi wybitnie utalentowanych (wiem, zaraz zapytasz, jak zmierzylam -
            otoz wygranymi na ogolnopolskich i miedzynarodowych konkursach) - po rowno.
            A co potem? na studiach wielu ludzi polaczylo sie w pary, pobrali sie, mieli
            dzieci. No i potem tak sie jakos porobilo, ze moje kolezanki, ktorych prace i
            nazwiska najpierw widywalam w branzowych czasopismach, potem bardziej sie
            udzielaly w pismach typu "Dziecko"... Bynajmniej rozumu im nie ubylo. Po prostu
            ubylo im czasu... Najczesciej kariere zaprzepaszczaly zdolne studentki, ktore
            mialy "szczescie" wyjsc za maz za jakiegos profesora lub asystenta. Na poczatku
            wygladalo, ze Pana Boga za ogon zlapaly, wiadomo, wiekszy dostep do lepszych
            klientow, sfery i w ogole, niemniej zawsze sie okazywalo, ze konczyly na
            dopieszczaniu ego swojego pana i wladcy, wybitnego artysty, a wlasna kariera i
            droga rozwoju przestawala byc taka wazna, kiedy w gre wchodzilo utrzymanie
            rodziny i zapewnienie spokojnego dziecinstwa potomstwu...
            Wiesz, to nie jest tak, ze faceci sa bardziej zdolni. Ale faceci nie zniosa na
            dluzsza mete zdolnej (a nie daj, Boze, zdolniejszej) kobiety obok... moze by i
            zniesli, ale oni zadaja bezwzglednego podziwu dla swoich dokonan, a kobieta,
            ktora sie zna na rzeczy i sama jest nie gorsza w te same klocki raczej nie
            bedzie sie bezkrytycznie zachwycac...
            Kolejny objaw, ktory zauwazylam u panow (jesli nie wierzycie, przeprowadzcie
            obserwacje na wlasna reke, to wiele wyjasni w kwestii "dlaczego mezczyzni sa
            zdolniejsi"): otoz kiedy rozmawia kobieta i mezczyzna i ONA cos interesujacego
            wymysli, facet ZAWSZE o tym powie: WYMYSLILISMY. Kiedy jednak faktycznie OBOJE
            cos wymysla, facet powie: WYMYSLILEM. A kobiety, no coz, nie maja gorszych
            pomyslow, one jedynie nie maja zylki do rywalizacji i udowadniania za wszelka
            cene ze to one sa najlepsze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka