jagandra
24.01.07, 21:59
Odkręcicie kolanko w zlewie (chociaż teraz już się chyba nie odkręca - czy może jednak?)? Wywiercicie dziury w ścianie i powiesicie szafkę? Połączycie kable (tam są takie kolorowe druciki, czy coś ;)). Wymienicie dętkę w rowerze? I co tam jeszcze...
Bo ja - nie. Boję się. Tak mnie wychowano i ciężko mi to przemóc. Mąż się na mnie wyzłośliwia, że jako feministka powinnam umieć. A ja się 2 miesiące zbierałam w sobie, aż wreszcie - hura, hura - wywierciłam wiertarką dziury w ścianie, włożyłam kołki i powiesiłam wieszak na ubrania ;) Byłam bardzo z siebie dumna i... osiadłam na laurach. Ech.
No i jak to jest? Feministka powinna?