Dodaj do ulubionych

czy ateiści są normalni?

15.03.07, 23:35

Proponuję oderwać się od feminizmu i rozważyć problem: czy ateiści są
normalni? Jeśli norma = to, co powszechne, to czymś normalnym jest wiara (pod
taką czy owaką postacią), zaś ateizm to anomalia. Zastanówmy się też, czy
ateizm to pogląd, czy też rodzaj deficytu racjonalizowanego pod postacią
poglądu (mózg ateisty nie jest w stanie "wytwarzać wiary" i ateista dorabia do
tego ideologię).
Obserwuj wątek
    • joanekjoanek Re: czy ateiści są normalni? 16.03.07, 01:34
      Pragnę podpiąć się pod zaproponowane przez Szanownego Kolegę zagadnienie i rozważyć problem, czy blondyni są normalni? Jeśli norma = to, co powszechne, to czymś normalnym jest ciemny kolor włosów (w takim czy owakim odcieniu), zaś blondynizm to anomalia. Zastanówmy się też, czy jasne włosy to fizjologia, czy też rodzaj deficytu racjonalizowanego pod postacią różnorodności genetycznej (organizm blondyna nie jest w stanie "wytwarzać ciemnego barwnika" i blondyn dorabia do tego ideologię).
    • johnny-kalesony Re: czy ateiści są normalni? 16.03.07, 01:57
      Cóż - jeżeli niezdolność do myślenia spekulacyjnego (bądź też myślenia jako
      takiego) uznać za normę, to istotnie - ateiści są normalni.
      Mnie na przykład - w świetle powyższej konstatacji - absolutnie nie dziwi ateizm
      Kingi Dunin.

      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
    • piekielnica1 Re: czy ateiści są normalni? 16.03.07, 07:13
      > Proponuję oderwać się od feminizmu i rozważyć problem: czy ateiści są
      > normalni?

      Absolutnie, w żadnym razie
      Normalni są ci, którzy akceptują i bronią nader częstej pedofilii i równie
      częstego homoseksualizmu wśród kapłaństwa.
    • facet123 Re: czy ateiści są normalni? 16.03.07, 09:05
      No nie da się ukryć, że jeżeli normę zdefiniujemy jako coś powszechnego i
      akceptowanego przez większość, to ateiści w Polsce są nienormalni.
      Tak samo kiedyś powszechna była wiara, że Ziemia jest płaska i wtedy nienormalne
      było przekonanie, że jest kulista. Albo mycie się. Też niedyś było nienormalne.
      Aha - narazie wykształcenie wyższe też jest w Polsce nienormalne (być może jest
      to jakaś forma deficytu - organizm osoby wykształconej nie jest w stanie
      zadowolić się podstawówką i pracą przy kopaniu rowów, więc dorabia do tego
      ideologię i idzie na studia...)

      Co do drugiej części wypowiedzi to zgadzam się częściowo. Jestem ateistą i
      zauważyłem, że mój mózg nie jest w stanie być zadowolony z wiary w
      niesprawdzalne cuda, nieweryfikowalne byty metafizyczne oraz idee boga, piekła
      czy nieba. Może to jakiś defekt - widzę ludzi dla których odpowiedź "bo bóg tak
      chce" jest odpowiedzią na wszystkie pytania. Widzę ludzi (niby cywilizowanych i
      wykształconych) którzy ochoczo biorą udział w różnych rytuałach. Mało - gotowi
      są się kłócić do upadłęgo, gdy ktoś z ich rodziny nie chce w takim rytuale brać
      udziału. Patrzą na polewanie wodą dziecka, albo jedzenie opłatka jakby było w
      tym coś niezwykłego. I są z tego zadowoleni.
      Ja, można powiedzieć, nie czuję tych klimatów - może to faktycznie sprawa mózgowa...
    • satancruz Re: czy ateiści są normalni? 16.03.07, 10:22
      ciężko wydostać się z okowów wiary, kiedy na lekcjach religii od dziecka wbija
      ci się do głowy, że jest tak a tak i jeśli myślisz inaczej to jesteś zły i
      pójdziesz na wieczność do piekła, dla dziecka to trauma, sam pamiętam jakie
      miałem wyrzuty sumienia gdy zrobiłem coś "złego"; ateizm jest indywidualnym,
      świadomym wyborem - na ile wiara w której zostaliśmy wychowani jest naszym
      indywidualnym wyborem? Uważam, że to w co wierzymy jest w większości funkcją
      naszego wychowania religijnego, dlatego kościół tak zabiega o indoktrynację od
      najmłodszych lat itp....
      • zewszad_i_znikad Pytanie _bardzo poważne_ 16.03.07, 16:47
        satancruz napisał:

        > ciężko wydostać się z okowów wiary, kiedy na lekcjach religii od dziecka wbija
        > ci się do głowy, że jest tak a tak i jeśli myślisz inaczej to jesteś zły i
        > pójdziesz na wieczność do piekła, dla dziecka to trauma, sam pamiętam jakie
        > miałem wyrzuty sumienia gdy zrobiłem coś "złego"; ateizm jest indywidualnym,
        > świadomym wyborem - na ile wiara w której zostaliśmy wychowani jest naszym
        > indywidualnym wyborem? Uważam, że to w co wierzymy jest w większości funkcją
        > naszego wychowania religijnego, dlatego kościół tak zabiega o indoktrynację od
        > najmłodszych lat itp....

        Strasznie mnie tknęło to sformułowanie "wydostac się z okowów wiary", jest tu
        coś, co budzi mój opór - nie tylko mój "standardowy" opór przeciw
        (pojawiającemu się choćby w dyskusjach o nauce religii w szkole) przedstawianiu
        ateizmu jako postawy w jakiś sposób "wyższej", tak jakby ktos, kto odrzuca
        wiarę, posiadł jakąś Prawdę Absolutną (w tym wypadku duże litery to ironia).

        Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś z takiej lub innej przyczyny stracił(a)
        wiarę. Ludzkie życie jest nieskończenie różne, może pójść bardzo różnym torem i
        uważam, że w ogóle coś takiego jak "droga życiowa" w bardzo nikłym stopniu może
        podlegać wartościowaniu, w bardzo niewielu sytuacjach mamy moralne prawo
        oceniać czyjeś życie - w końcu często dane wydarzenie nie jest nawet wyborem,
        po prostu przychodzi. Dlatego też nie chcę wartościować niczyich poglądów na
        kwestie (nie)wiary. Moje są inne, ale każdy człowiek ma prawo do własnych
        poglądów, mój opór budzi jedynie postawa ludzi pokroju słynnego Dawkinsa,
        którym najwyraźniej spędza sen z powiek, że istnieją na świecie ludzie, którzy
        wierzą w Boga czy jakąś inną "wyższą rzeczywistość".
        Można przecież uznać, że istnienie zła nie da się pogodzić z wiarą, można uznać
        tysiące innych rzeczy i ja nie jestem od potępiania czy wartościowania cudzych
        poglądów.
        Ale "wydostać się z okowów wiary"? To zabrzmiało jak deklaracja mówiąca mniej
        więcej tyle: "czuję, że Bóg istnieje, ale uważam, że mi to wmówiono i że
        niewiara jest postawą słuszną, bo Kościół jako instytucja jest opresyjny / bo
        wiara nie da się pogodzić z nauką / bo należy myśleć racjonalnie".
        Mówię raz jeszcze: nie chcę krytykować cudzej postawy, ale w tym wypadku trudno
        mi ją zrozumieć. Rozumiem, że ktoś może uważać, że Boga nie ma. Ale na siłę
        tępić w sobie wiarę? W imię czego?
        • kocia_noga Re: Pytanie _bardzo poważne_ 16.03.07, 17:01
          "Okowy wiary" to bardzo trafne porównanie.Wiary w rzeczy nie tylko wbite w
          głowę niemal od urodzenia,ale dodatkowo zabezpieczonej wszczepionym strachem -
          przed społecznym odrzuceniem, wiecznym potępieniem,a dawniej-sankcjami karnymi.
          Ludzie rozwijając się intelektualnie i duchowo meandrują, że tak
          powiem,dopracowując się swojej prawdy,jesli sa swobodni.Okuci groźbami i
          obietnicami,wmuszonymi nawykami,podstawionymi pod nos gotowymi zachowaniami i
          odpowiedziami,radzxa sobie w rózny sposób - niektórzy zrywają okowy.Nie musi to
          mieć wiele wspólnego z pzryjęciem czy odrzuceniem jakiejś,czy akurat takiej
          koncepcji boga,lecz z wolnoscia i warunkami osobisytego rozwoju duchowego.
          Była taka sztuka Bursy :"Zwierzęta hrabiego Cagliostro" o ludziach hodowanych w
          formach i zdeformowanych w ten sposób.Wiara=narzucona religia coś takiego robi
          duchowi.
        • ggigus a mnie takie radykalne postawy nie dziwia 16.03.07, 22:57
          bo skoro jako ateistka slyszalam, ze nie mam sumienia, zasad moralnych, duszy i
          zycia duchowego w ogole, jestem biednym czlowiekiek itepe
          to dlaczego druga strona ma nie byc konfrontowana z taka sama zaciekloscia?
          hehe
          jestem czlowiekiem tolerancyjnym i u wazam, ze kazdy powinien swoje przekonania
          religijne zostawic dla siebie, ale czasem warto spojrzec w lustro
      • tad9 Re: czy ateiści są normalni? 16.03.07, 22:31
        satancruz napisał:

        > ateizm jest indywidualnym,
        > świadomym wyborem

        Jeśli ateizm jest WYBOREM, możesz zmienić ten wybór. Czy możesz - aby dowieść
        mi, że wybierasz swobodnie - stać się na kilka dni człowiekiem głęboko
        wierzącym? A jeśli nie możesz tego zrobić - twój ateizm to nie wybór, to przymus
        poza twoją kontrolą.
        • ggigus no to ty wybierz sie pare dni na strone ateistow, 16.03.07, 22:53
          skoro wiara to dla ciebie wybor
          bo jesli nie wybor, to co?
          • tad9 Re: no to ty wybierz sie pare dni na strone ateis 17.03.07, 07:57
            ggigus napisała:

            > skoro wiara to dla ciebie wybor

            a czy stawiałem gdzieś sprawę w ten sposób? jeśli chodzi o kwestię wyboru -
            wiara nie różni się zasadniczo od ateizmu. raczej posiada swojego wyznawcę, niż
            odwrotnie...


            > bo jesli nie wybor, to co?

            realizacja skłonności, która tkwi w większości ludzkich głów. ateizm jest
            deficytem.
            • ggigus no coz, ateizm jest dla ciebie deficytem, ale jedn 17.03.07, 13:26
              ak musi być też wyborem, skoro jakaś część ludzości tę drogę wybiera
        • satancruz Re: czy ateiści są normalni? 17.03.07, 01:03
          > satancruz napisał:
          > > ateizm jest indywidualnym,
          > > świadomym wyborem
          >
          > Jeśli ateizm jest WYBOREM, możesz zmienić ten wybór. Czy możesz - aby dowieść
          > mi, że wybierasz swobodnie - stać się na kilka dni człowiekiem głęboko
          > wierzącym? A jeśli nie możesz tego zrobić - twój ateizm to nie wybór, to przymu
          > s
          > poza twoją kontrolą.

          Jeżeli uznaję prawdziwość tezy A (na sobie znanych zasadach np. racjonalnego
          myślenia, czy też logiki) to nie mogę uznać tezy ~A (nieprawda że A)w twoim
          mniemaniu nie mam więc wyboru bo musiałem uznać tezę A (z uwagi powiedzmy na
          wbudowane gdzieś we mnie racjonalne myślenie które determinuje mój wybór); ja
          inaczej od ciebie pojmuję znaczenie słów "mieć wybór"; jeżeli lubię dane ciastko
          i codziennie do wyboru dostaję dwa różne ciastka z których jedno to moje
          ulubione a ja zawsze je wybieram bo je lubię to moim zdaniem mam wybór, twoim
          nie i wątpię abyśmy w tej materii się dogadali; na zakończenie - nigdzie nie
          napisałem, że jestem ateistą
          • jan_stereo Re: czy ateiści są normalni? 17.03.07, 01:23
            satancruz napisał:

            > na zakończenie - nigdzie nie napisałem, że jestem ateistą

            nikt tez i nie napisal ze jestes, tak samo jak nikt nie powiedzial, ze chce sie z Toba dogadac odnosnie
            czegokolwiek, chociazby opadow sniegu w Tybecie pojutrze...
          • tad9 Re: czy ateiści są normalni? 17.03.07, 07:54
            satancruz napisał:

            > Jeżeli uznaję prawdziwość tezy A (na sobie znanych zasadach np. racjonalnego
            > myślenia, czy też logiki) to nie mogę uznać tezy ~A (nieprawda że A)w twoim
            > mniemaniu nie mam więc wyboru bo musiałem uznać tezę A (z uwagi powiedzmy na
            > wbudowane gdzieś we mnie racjonalne myślenie które determinuje mój wybór)

            Owszem, w moim mnienamiu jeśli czegoś NIE MOŻESZ - nie masz wyboru.


            ja
            > inaczej od ciebie pojmuję znaczenie słów "mieć wybór"; jeżeli lubię dane ciastk
            > o
            > i codziennie do wyboru dostaję dwa różne ciastka z których jedno to moje
            > ulubione a ja zawsze je wybieram bo je lubię to moim zdaniem mam wybór, twoim
            > nie i wątpię abyśmy w tej materii się dogadali; na zakończenie - nigdzie nie
            > napisałem, że jestem ateistą


            Przykład jest nieco chybiony. Otóż, faktycznie masz wybór w tym sensie, że
            możesz zmusić się do zjedzenia ciastka, którego nie lubisz. Tu pole wyboru
            istnieje. Ale czy istnieje jeśli chodzi o wrażenia jakie odniesiesz przy
            jedzeniu? Nie. Nie możesz wybrać, które ciastko będzie ci smakowało. Nie możesz
            sobie powiedzieć: dziś, dla odmiany będzie mi smakowało ciastko, którego wczoraj
            nie znosiłem. Przypadek ateizmu przypomina właśnie coś takiego. Mógłbyś zacząć
            chodzić do świątyń, mógłbyś wznosić modły, ale - byłaby to forma bez treści.
            • satancruz Re: czy ateiści są normalni? 17.03.07, 10:57
              > Przykład jest nieco chybiony. Otóż, faktycznie masz wybór w tym sensie, że
              > możesz zmusić się do zjedzenia ciastka, którego nie lubisz. Tu pole wyboru
              > istnieje. Ale czy istnieje jeśli chodzi o wrażenia jakie odniesiesz przy
              > jedzeniu? Nie. Nie możesz wybrać, które ciastko będzie ci smakowało. Nie możesz
              > sobie powiedzieć: dziś, dla odmiany będzie mi smakowało ciastko, którego wczora
              > j
              > nie znosiłem. Przypadek ateizmu przypomina właśnie coś takiego. Mógłbyś zacząć
              > chodzić do świątyń, mógłbyś wznosić modły, ale - byłaby to forma bez treści.
              >

              Cóż generalnie zgadzam się, powstaje tylko pytanie: co z ludźmi zmieniającymi
              zdanie? Rozumiem, że tu rozbijesz na dwa przypadki i powiesz, że w obu nie mieli
              oni wyboru uznając najpierw tezę A a potem tezę ~A? (bo zmiana ich decyzji
              również wynika z przyczyn niezależnych od nich?)
    • zewszad_i_znikad materialista tad 16.03.07, 15:01
      Ciekawe, że formułujesz problem w tak materialistycznych kategoriach... zaraz
      jakieś "wytwarzanie wiary", jakby wiara była czymś materialnym.
      Materialista a rebours?

      Nie jestem materialistką ani ateistką, ale przy tym NIE UZNAJĘ pojęcia
      nienormalności. Nienormalne jest jedno: wyrządzanie krzywdy innej osobie.
      • tad9 Re: materialista tad 16.03.07, 22:28
        zewszad_i_znikad napisała:

        > Ciekawe, że formułujesz problem w tak materialistycznych kategoriach... zaraz
        > jakieś "wytwarzanie wiary", jakby wiara była czymś materialnym.
        > Materialista a rebours?

        To najwygodniejsza forma dla tej rozmowy: oprzeć się na czymś, czego żadna ze
        stron nie neguje. Ostatecznie nikt (wierzący, czy nie wierzący) nie zaprzeczy,
        że zarówno wiara, jak i niewiara jakoś tam materialnie buzuje w ludzkim mózgu.
        KAŻDE wrażenie, uczucie, myśl ma, że tak powiem - neurologiczny korelat.

        > Nie jestem materialistką ani ateistką, ale przy tym NIE UZNAJĘ pojęcia
        > nienormalności. Nienormalne jest jedno: wyrządzanie krzywdy innej osobie.

        Zwracam uwagę, że to co napisałaś jest sprzeczne wewnętrznie.
    • jan_stereo Re: czy ateiści są normalni? 16.03.07, 22:55
      norma to nie jest to co powszechne w sensie mnogosci wystepowania, tylko to, co jest okreslone i
      zaakceptowane powszechnie, tak jak rury o srednicy DN1000 nie sa powszechnie uzywane, to jednak sa i
      to w sposob znormalizowany. Mozg ateisty smialo moze wytwarzac wiare, ja przykladowo jestem
      gnostykiem(ani wierze, ani nie wierze,ale jedziem na tym samym wozku)i spokojnie moge sobie uwierzyc
      w cos, w co normalnie nie wierze,tak samo, jak potrafilem bawic sie w Indian w przedszkolu wiedzac
      doskonale ze na codzien nie jestem Indianinem.
    • skrzydlate Re: czy ateiści są normalni? 17.03.07, 09:24
      rozwój ludzkości odbywa się dzięki nierozsądnym i nienormalnym... wydaje się, ze
      wyznanie lub jego brak jest obojętne ;))))
      • kawitator Re: czy ateiści są normalni? 17.03.07, 15:24
        Piękna dyskusja na temat mózg i religijność Tylko jakaś taka dziwna Bez polotu
        nie mówiac o wiedzy. Moze na początek lekturka a potem sie wypowiadać bowiem
        nie wszystko co nam sie wydaje jest prawdziwe
        Na początek "Psychologia religii" David M Wulff WSiP 1999
        To takie podstwowe kompedium poza tym fascynująca książka
    • gotlama Re: czy ateiści są normalni? 17.03.07, 22:24
      Ale spora część ateistów to ludzie WIERZĄCY w nieistnienie Boga. No i jak takich
      zakwalifikować, skoro twierdzisz że wiara jest czymś powzechnym?
      Aż czekam kiedy wysmażysz coś na temat " czy feminizm to pogląd czy rodzaj
      deficytu". ;) czyli, że mózgi feministek nie są w stanie wytwarzać.....
      • kocia_noga Tad i po co tyle gadania 17.03.07, 22:45
        trzeba było od razu napisac,że wierzący lepsi.
        • gotlama Re: Tad i po co tyle gadania 17.03.07, 22:50
          Ale Tad pyta o ilość, a nie o jakość ;)
          • kocia_noga Re: Tad i po co tyle gadania 18.03.07, 10:10
            gotlama napisała:

            > Ale Tad pyta o ilość, a nie o jakość ;)

            A nie, postawił dwa zagadnienia do dyskusji:
            1)czy wierzący stanowią większość
            2)czy ateizm to czegos brak
            Odpowiedzi są możliwe takie: na pyt.1)
            a)tak
            b)nie
            c)trudno stwierdzić
            Na pyt.2):
            a)tak
            b)nie
            c)trudno stwierdzić
            Mozna się jeszcze wdać w rozważanie, czy brak czegoś jest zaleta czy wadą,ale
            przy braku tradycyjnych srodków dyskusji na w/w temat w postaci wbijania na
            pal,więzienia, tortur, palenia itp dyskusja jest blada i brak jej tego czegoś.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka