Dodaj do ulubionych

FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!!

IP: *.bg.am.lodz.pl 20.06.03, 13:41
Slyszeliscie zapewne wszyscy.Feministyczna potwory sprowadzily do polski statek-Auschwitz.To juz sie w glowie nie miesci na co sobie te zbrodnicze upiory pozwalaja.Po prostu tolerancja w Polsce jest zbyt wielka.Te krwawe malpy mysla tylko zeby sie tarzac we krwi i to niewiniatek.Najbezpieczniej jest mordowac dzieciatka bo te sa bezbronne.I pomyslec ze te krwawe potwory maja swoje ,,studia'' i ,,osrodki.Tego nawet Hitler nie wymyslil.Gdyby mu ktos podpowiedzial na pewno otworzyl by ,,hitler studies'' i ,,osrodki''.Nawiasem mowiac Hitler tez byl na dobrej drodze bo probowal wlasna ,,o�kę'' montowac tylko nie za bardzo wyszla.To jest skandal.W czasie gdy na swiecie szuka i wylapuje sie terrorystow feminstyczna ohyda morduje sobie sobie w spokoju bezbronnych.Przeciez nalezalo by zbombardowac rozne oski i zamknac gendery.Przeciez to jest wychowanie do ludobojstwa.I ciekawe ze nawet nazwy sa te same.Nie tylko oska ale i Aurora.Przeciez ten okret dal sygnal do zbrodniczej rewolucji ktora skonczyla sie mordowaniem milionow.Ta Aurora tez zajmuje sie masowym ludobojstwem.Nalezaloby powolac nowa Norymberge dla sadzenia zbrodniarzy feministycznych.I co to za ,,osobistosci''?Ciagle te same.Kolacze sie ciagle upior Nowicka.Beton do kwadratu.I skrzeczy i namawia i organizuje ciagle jakies krwawe spektakle.Mowiac szczerze tego nie mozna wytrzymac.Jak najszybciej trzeba sie za te krwawe malpy zabrac...
Obserwuj wątek
    • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 20.06.03, 14:02
      Przytocz mi, prosze, pare argumentow na czlowieczenstwo 6tygodniowego zarodka.
      PS. Aby powstrzymac obroncow "zycia poczetego", ktorzy tylko czyhaja na posty
      takie jak ten zaznaczam, ze nie jestem zwolenniczka aborcji jako takiej (ale to
      juz zupelnie inna kwestia).
      • Gość: BRvUngern-Sternber Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 20.06.03, 14:26
        Przytocz mi pare argumentow na twoje czlowieczenstwo?
        • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 20.06.03, 19:07
          1. Rozumuję (= w mojej korze mózgowej zarejestrować można aktywność w tych jej
          częściach, które odpowiadają na przykład za podejmowanie decyzji).
          2. Posiadam zdolność mowy.
          • Gość: Martyna Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.06.03, 21:45
            kasia.lomanczyk napisała:

            > 1. Rozumuję (= w mojej korze mózgowej zarejestrować można aktywność w tych
            jej
            > częściach, które odpowiadają na przykład za podejmowanie decyzji).
            > 2. Posiadam zdolność mowy.

            Kasia? daj spokój.....z nawiedzonymi świrami sie nie dyskutuje
            po co?
            • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 20.06.03, 22:32
              Widzisz ja wlasnie dopiero teraz obejrzalam sobie w wyszukiwarce posty tego
              indywiduum i wiecej z nim dyskutowac nie zamierzam, bo to nie ten poziom.
          • agrafek Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 21.06.03, 14:03
            To jest akurat dowód na człowieczeństwo istot od szympansa po delfina. A diabli
            tak naprawdę wiedzą jak jest z psami i kotami.
            pozdrawiam.
            • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 21.06.03, 14:57
              Akurat argument operowania mowa jest argumentem na czlowieczenstwo. Pies, kot,
              szympans, a nawet delfin sa w stanie POROZUMIEWAC sie, ale tylko w zakresie
              ograniczonym iloscia znakow. Moga przekazac tylko ograniczona ilosc komunikatow
              np. "glod", "niebezpieczenstwo" itp. Natomiast czlowiek potrafi za pomoca
              jezyka stworzyc unikalna i calkowicie nowa wypowiedz. Pies na widok niezwyklego
              zjawiska atmosferycznego nie potrafi przekazac: "zobacz jaka dziwna chmura,
              sadze ze to burza".
              • agrafek Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 21.06.03, 15:16
                A może nie potrafimy ich zrozumieć? My, tępaki?
                • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 21.06.03, 23:08
                  Niezupelnie. Prowadzone byly badania na ten temat i probowano zarejestrowac
                  komunikaty wysylane przez pszczoly (one akurat maja bardzo rozwiniety system
                  znakow), psy itp. Za kazdym razem wychodzilo, ze zwierzeta porozumiewaja sie
                  przekazujac caly czas te same, wyuczone poprzez zycie wsrod innych osobnikow
                  komunikaty.
                  • agrafek Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 23.06.03, 13:32
                    Chylę czoła i pole oddaję:). Niemniej, z tego co pamiętam, mrówki przekazują
                    sobie informacje przy pomocy chemii. Istniałby więc u nich pewnego rodzaju
                    chemiczny kod językowy? Teoretycznie taki kod może rozwinąć się w język - jeśli
                    zaistniałaby taka potrzeba. Zrozumienie czy nawet odkrycie takiego języka
                    mogłoby być dla nas niełatwe. Stąd - mógłby istnieć, a my nadal uważalibyśmy,
                    że to tylko rodzaj kodu, bo niby jak mielibyśmy pojąć abstrakcyjne przekazy
                    mrówek? Coś takiego próbowała kiedyś zrobić Ursula le Guin - zespół badaczy
                    pracował w jej opowiadaniu nad językami ptaków, mrówek itp.
                    Rzecz w tym, że z zrozumieniem - potencjalnych - języków zwierząt jest trochę
                    tak jak ze zrozumieniem egzotycznych dla nas kultur. Cała masa egzotycznych dla
                    nas obyczajów wydaje nam się okrutna i barbarzyńska dopóki nie spróbujemy
                    zrozumieć sposobu rozumowania i pojmowania świata "obcych". Dlatego -
                    teoretycznie - zakładam, że może być tak, że nasze zadufanie wynika z naszych
                    ograniczeń? Przyjęliśmy bowiem pewną definicję języka wynikającą z naszych
                    doświadczeń i dopasowaną do naszego pojmowania świata. Definicja ta
                    automatycznie degraduje każdy inny sposób przekazu informacji.
                    Rzecz jasna to takie tam teoretyzowanie, nie znam badań które mogłyby to
                    potwierdzić lub obalić. Tym bardziej, jako osobnik ciekawski, liczę na
                    odpowiedź.
                    pozdrawiam.
                    • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 23.06.03, 21:25
                      agrafek napisał:

                      > Chylę czoła i pole oddaję:). Niemniej, z tego co pamiętam, mrówki przekazują
                      > sobie informacje przy pomocy chemii. Istniałby więc u nich pewnego rodzaju
                      > chemiczny kod językowy? Teoretycznie taki kod może rozwinąć się w język -
                      jeśli
                      >
                      > zaistniałaby taka potrzeba. Zrozumienie czy nawet odkrycie takiego języka
                      > mogłoby być dla nas niełatwe. Stąd - mógłby istnieć, a my nadal
                      uważalibyśmy,
                      > że to tylko rodzaj kodu, bo niby jak mielibyśmy pojąć abstrakcyjne przekazy
                      > mrówek? Coś takiego próbowała kiedyś zrobić Ursula le Guin - zespół badaczy
                      > pracował w jej opowiadaniu nad językami ptaków, mrówek itp.
                      > Rzecz w tym, że z zrozumieniem - potencjalnych - języków zwierząt jest
                      trochę
                      > tak jak ze zrozumieniem egzotycznych dla nas kultur. Cała masa egzotycznych
                      dla
                      >
                      > nas obyczajów wydaje nam się okrutna i barbarzyńska dopóki nie spróbujemy
                      > zrozumieć sposobu rozumowania i pojmowania świata "obcych". Dlatego -
                      > teoretycznie - zakładam, że może być tak, że nasze zadufanie wynika z
                      naszych
                      > ograniczeń? Przyjęliśmy bowiem pewną definicję języka wynikającą z naszych
                      > doświadczeń i dopasowaną do naszego pojmowania świata. Definicja ta
                      > automatycznie degraduje każdy inny sposób przekazu informacji.
                      > Rzecz jasna to takie tam teoretyzowanie, nie znam badań które mogłyby to
                      > potwierdzić lub obalić. Tym bardziej, jako osobnik ciekawski, liczę na
                      > odpowiedź.
                      > pozdrawiam.

                      "Jezyk" ptakow czy mrowek nie jest uznawany za jezyk przez jezykoznawcow. Jest
                      to jakis tam kod, jednakze jak na razie nikt jeszcze nie wykryl jakiegokolwiek
                      innego gatunku uzywajacego jezyka wg. definicji lingwistow. Owszem, istnieje
                      taka mozliwosc, ze ktorys z kodow uzywanych przez inne gatunki potencjalnie
                      moze rozwinac sie w jezyk, jednak nic takiego jak dotad nie wystapilo. Musi
                      istniec jakas przyczyna tego faktu, jak rowniez przyczyna tego, ze wszelkie
                      eksperymenty majace na celu nauczenie innego gatunku poslugiwania sie jezykiem
                      zakonczyly sie fiaskiem. Neurolingwisci przyjeli za przyczyne takiego stanu
                      rzeczy niemoznosc nauczenia sie jezyka przez zwierzeta, ktora moze wynikac z
                      odmiennej budowy mozgu. Oczywiscie niewykluczone, ze stan wiedzy w tym
                      zakresie zmieni sie po kolejnych badaniach, jednak jak na razie to nie
                      nastapilo, dlatego podalam taki a nie inny argument uzasadniajacy moje
                      czlowieczenstwo.
              • Gość: Maciej mowa a człowieczeństwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.03, 20:56
                kasia.lomanczyk napisała:

                > Akurat argument operowania mowa jest argumentem na czlowieczenstwo. Pies,
                kot,
                > szympans, a nawet delfin sa w stanie POROZUMIEWAC sie, ale tylko w zakresie
                > ograniczonym iloscia znakow. Moga przekazac tylko ograniczona ilosc
                komunikatow

                To mnie całkowicie przekonuje. W takim razie z pewnością zgodzisz się z opinią,
                że nie ma powodów, by powstrzymywać się np. przed eutanazją głuchoniemych,
                dzieci z zespołem Downa, katatoników, czy niemowląt, zanim wymówią pierwsze
                słowo "mama". Takie istoty powinno byc wolno zabic łopatą i zakopać pod płotem,
                bez zawracania sobie głowy aktemn zgonu. Nieprawdaż? ;-)
                • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 21.06.03, 23:05
                  Gluchoniemi maja system znakow, przy pomocy ktorego przekazuja calkowicie NOWE
                  komunikaty - jest to tylko roznica medium: my poslugujemy sie jezykiem polskim,
                  angielskim itp, a oni migowym. Dziecko tego systemu sie UCZY (psa nigdy nie
                  nauczysz), a ludzie z zespolem Downa porozumiewaja sie podobnie do ludzi
                  zdrowych, nie tylko garstka wyuczonych wczesniej komunikatow. Porozmawiaj
                  kiedys z kims z zespolem Downa, a zobaczysz ze taka osoba potrafi przekazac nie
                  tylko kilka komunikatow.
                  Tu chodzi o TWORCZOSC w uzywaniu komunikatow. Zadna inna istota poza ludzka nie
                  potrafi TWORZYC nowych komunikatow z wykorzystaniem istniejacego, wyuczonego
                  systemu znakow.
                  • Gość: Maciej Re: mowa a człowieczeństwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 10:55
                    kasia.lomanczyk napisała:

                    > Gluchoniemi maja system znakow, przy pomocy ktorego przekazuja calkowicie
                    NOWE
                    > komunikaty - jest to tylko roznica medium: my poslugujemy sie jezykiem
                    polskim,
                    >
                    > angielskim itp, a oni migowym.

                    Rozumiem, że wycofujesz się z twierdzenia, że to mowa decyduje o
                    człowieczeństwie - teraz twierdzisz, że decyduje o tym komunikowanie się. A to
                    potrafią już owady. Pszczoła tańczy w określony sposób, komunikując innym, że
                    znalazła nektar.


                    > Dziecko tego systemu sie UCZY (psa nigdy nie
                    > nauczysz),

                    Ale psa bez problemu nauczę innego systemu porozumiewania się.


                    > Tu chodzi o TWORCZOSC w uzywaniu komunikatow. Zadna inna istota poza ludzka
                    > nie
                    > potrafi TWORZYC nowych komunikatow z wykorzystaniem istniejacego, wyuczonego
                    > systemu znakow.

                    Bzdura. Małpa potrafi tworzyć wyzwiska, twórczo wykorzystując znane sobie
                    określenia, np. "ty stara lodówko".
                    Dla odmiany, większość ludzi nigdy nie powiedziała nic twórczego, powtarzając
                    przec całe zycie banały zasłyszane gdzie indziej, od kogoś innego.
                    Pozdrawiam -
                    • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 22.06.03, 11:17
                      Czy moglbys, Macieju, zacytowac mi konkretne badanie, w ktorym malpa stworzyla
                      wyzwiska? Prosze powaznie, naprawde nie znam tego badania. Z tego co mi
                      wiadomo, to wszelkie badania z malpami zakonczyly sie stwierdzeniem, ze
                      jakakolwiek "tworczosc" zdarzala sie zbyt rzadko, by moglo to stanowic
                      fundament dla jakichs wnioskow. Jednakze byc moze sie myle, nie jestem tez
                      wielkim specem od malp i neurolingwistyki, wiec chetnie wyslucham jakichs
                      nowosci z tej dziedziny nauki.
                      Natomiast widze, ze zinterpretowales slowo "tworczy" w jego potocznym
                      znaczeniu. Otoz dla jezykoznawcy tworczy komunikat to taki, ktory jeszcze
                      nigdzie wczesniej nie wystapil. Nie ma to wiele wspolnego z tworczym mysleniem
                      w potocznym sensie.
                      • Gość: Maciej Re: mowa a człowieczeństwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 12:18
                        kasia.lomanczyk napisała:

                        > Czy moglbys, Macieju, zacytowac mi konkretne badanie, w ktorym malpa
                        stworzyla
                        > wyzwiska? Prosze powaznie, naprawde nie znam tego badania.

                        Niestety - nie pamiętam - czytałem to już dawno temu.

                        > Z tego co mi
                        > wiadomo, to wszelkie badania z malpami zakonczyly sie stwierdzeniem, ze
                        > jakakolwiek "tworczosc" zdarzala sie zbyt rzadko, by moglo to stanowic
                        > fundament dla jakichs wnioskow.

                        Teraz piszesz o twórczości w ogóle. To jeszcze inny problem. Małpy potrafią
                        twórczo wykorzystywać narzędzia - np. połączyć kije, by przyciągnąc banany.
                        Młode małpy robią bazgroły na papuerze - jak dzieci. Mają więc zalążki tego, co
                        u ludzi nazywamy myśleniem twórczym.

                        > Natomiast widze, ze zinterpretowales slowo "tworczy" w jego potocznym
                        > znaczeniu. Otoz dla jezykoznawcy tworczy komunikat to taki, ktory jeszcze
                        > nigdzie wczesniej nie wystapil. Nie ma to wiele wspolnego z tworczym
                        > mysleniem
                        > w potocznym sensie.

                        Jeśli nigdy wcześniej nie wystąpił, to jak może być zrozumiany przez
                        kogokolwiek? Jeśli wymyślę teraz nowe słowo - to kto mnie zrozumie?
                        Pozdrawiam -
                        • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 22.06.03, 17:47
                          Gość portalu: Maciej napisał(a):

                          > > Z tego co mi
                          > > wiadomo, to wszelkie badania z malpami zakonczyly sie stwierdzeniem, ze
                          > > jakakolwiek "tworczosc" zdarzala sie zbyt rzadko, by moglo to stanowic
                          > > fundament dla jakichs wnioskow.
                          >
                          > Teraz piszesz o twórczości w ogóle. To jeszcze inny problem. Małpy potrafią
                          > twórczo wykorzystywać narzędzia - np. połączyć kije, by przyciągnąc banany.
                          > Młode małpy robią bazgroły na papuerze - jak dzieci. Mają więc zalążki tego,
                          co
                          >
                          > u ludzi nazywamy myśleniem twórczym.

                          Nie, nie pisze o tworczosci w ogole. Mam wrazenie, ze nie czytasz dokladnie
                          moich postow. Pisze o tworczym wykorzystywaniu systemu znakow, czyli
                          porozumiewaniu sie przy pomocy mowy, jezyka - w takim znaczeniu tych pojec, w
                          jakim definiuje je lingwistyka. Ta cecha wlasciwa jest tylko i wylacznie
                          istotom ludzkim.

                          > > Natomiast widze, ze zinterpretowales slowo "tworczy" w jego potocznym
                          > > znaczeniu. Otoz dla jezykoznawcy tworczy komunikat to taki, ktory jeszcze
                          > > nigdzie wczesniej nie wystapil. Nie ma to wiele wspolnego z tworczym
                          > > mysleniem
                          > > w potocznym sensie.
                          >
                          > Jeśli nigdy wcześniej nie wystąpił, to jak może być zrozumiany przez
                          > kogokolwiek? Jeśli wymyślę teraz nowe słowo - to kto mnie zrozumie?

                          Na przyklad to co w tej chwili napisales (i co pisze ja) jest calkowicie nowym
                          komunikatem - nie skopiowales go, jak sadze, znikad, tylko po prostu ubierasz w
                          slowa swoje mysli. Cholera, nie chce mi sie tutaj robic wykladu z teorii
                          komunikacji, ale - nowe slowo nie jest ZNAKIEM - poniewaz nie zostalo mu
                          przypisane zadne znaczenie. Znakiem jest dopiero slowo - i to tylko takie,
                          ktoremu w danym systemie znakow zostalo przypisane konkretne odniesienie w
                          otaczajacej odbiorce i nadawce komunikatu rzeczywistosci. Jesli stworzysz jakis
                          zlepek liter, to nie jest to komunikat w jezyku polskim, poniewaz komunikat
                          musi skladac sie z ciagu znakow. Pojedyncza gloska nie jest znakiem, wiec Twoje
                          slowo nie sklada sie z ciagu znakow. Poza tym - brakuje mu odniesienia do
                          rzeczywistosci. Slowo to moze co najwyzej stac sie ZNAKIEM, ale i to dopiero
                          wtedy, gdy ustali sie jakies jego odniesienie w rzeczywistosci. Na przyklad
                          ustalimy sobie, ze "bromp" to bedzie to zielone cos co lezy w mojej kuchni.
                          Bromp bedzie znakiem (nie komunikatem). Natomiast jak powiem do
                          Ciebie: "przynies mi bromp z kuchni", to dopiero bedzie komunikat, bo spelnia
                          wszystkie warunki wynikajace z definicji komunikatu. I bedzie calkowicie nowe i
                          tworcze w sensie jezykoznawczym, poniewaz ani mnie ani Tobie nie wiadomo nic o
                          tym, ze ktos wczesniej juz uzyl takiego samego komunikatu.
                          W rzeczywistosci jest tak, ze wielokrotnie powtarzamy te same komunikaty (na
                          przyklad pewnie wiele razy w zyciu wypowiadamy "zrob mi herbate"), ale nie
                          zmienia to faktu, ze posiadamy ZDOLNOSC tworzenia nowych i unikalnych
                          wypowiedzi. Jest to cecha ludzka.
                          • maciej.k1 Re: mowa a człowieczeństwo 23.06.03, 15:59
                            kasia.lomanczyk napisała:

                            > W rzeczywistosci jest tak, ze wielokrotnie powtarzamy te same komunikaty (na
                            > przyklad pewnie wiele razy w zyciu wypowiadamy "zrob mi herbate"), ale nie
                            > zmienia to faktu, ze posiadamy ZDOLNOSC tworzenia nowych i unikalnych
                            > wypowiedzi. Jest to cecha ludzka.

                            OK. Załóżmy na chwilę, że to prawda, iż tylko ludzie potrafią wygłosić nowe i
                            unikalne komunikaty. Czy można użyć tej umiejętności przy definiowaniu, kto
                            jest człowiekiem, a kto nie? Oczywisćie, nie. Nie tylko wiele małych dzieci,
                            ale i część dorosłych nie spełniłaby kryterium człowieczeństwa.

                            Pozdrawiam -
                            • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 23.06.03, 21:37
                              maciej.k1 napisał:

                              >> OK. Załóżmy na chwilę, że to prawda, iż tylko ludzie potrafią wygłosić nowe
                              i
                              > unikalne komunikaty. Czy można użyć tej umiejętności przy definiowaniu, kto
                              > jest człowiekiem, a kto nie? Oczywisćie, nie. Nie tylko wiele małych dzieci,
                              > ale i część dorosłych nie spełniłaby kryterium człowieczeństwa.
                              >
                              > Pozdrawiam -

                              Macieju, to JEST prawda wg stanu wspolczesnej, wcale nie feministycznej nauki.
                              Nie jest to zadna moja teoria, zacytowalam (nie jako feministka argumentujaca
                              za aborcja, tylko jako lingwistka podajaca cechy odrozniajace czlowieka od
                              innych gatunkow) tylko to, co zaslyszalam na pierwszym roku studiow na wstepie
                              do jezykoznawstwa. Widze ze nie czytasz moich postow w calym watku, wiec
                              zacytuje Ci tylko fragment jednego z moich postow:
                              "Co ciekawe, Maciej czepia sie mnie o rzeczy, ktore gdyby byly wygloszone
                              przez brodatego profesora lingwistyki, wspoltworce teorii pol semantycznych (o
                              polach, Macieju, mozemy porozmawiac przy okazji dyskusji o tym, czy niemowa
                              jest czlowiekiem) Romana Kalisza, w ktorego zajeciach mialam przyjemnosc
                              uczestniczyc i ktory wlasnie ow poglad na poslugiwanie sie jezykiem jako
                              unikalna ceche ludzka przedstawil jako wielokrotnie udowodniony pewnik w
                              teorii lingwistyki (zreszta juz slynny Chomsky w latach 50-tych tak zakladal),
                              lyknalby zapewne bez mrugniecia okiem i nawet nie probowal wyszukiwac jakichs
                              kontrargumentow. Jednakze poniewaz akurat na tym forum przytoczyla ten
                              argument kobieta, i to w dodatku deklarujaca sie jako feministka, Maciej uznal
                              za stosowne poklocic sie. Macieju, czy jesli powiem, ze Ziemia jest okragla a
                              Ty akurat nie bedziesz tej teorii znal, to bedziesz sie ze mna sprzeczal dla
                              zasady?"

                              A po konkretna wiedze odsylam do ksiazki, ktora polecilam Tadowi "Introduction
                              to Linguistics" - niestety autora dalej nie pamietam, ale jak bede na uczelni
                              to zajrze do czytelni i sprawdze. Musze Ci tez powiedziec, ze chyba klocisz
                              sie ze mna bezcelowo, poniewaz z mojego argumentu o poslugiwaniu sie jezykiem
                              paradoksalnie wynika tez wniosek o czlowieczenstwie nie tylko dziecka, ale
                              rowniez istoty nienarodzonej (poczytaj posty o "inborn linguistic ability", bo
                              nie chce mi sie powtarzac).
                              Zle tez rozumiesz pojecie unikalnych komunikatow. Unikalny komunikat to
                              unikalna kombinacja znakow (w jezyku znakami sa slowa) ktora ma na celu
                              przekazanie informacji o otaczajacej nas rzeczywistosci. W tym sensie
                              nawet "moj samochod jest zielony" i "ten samochod jest zielony" to dwa rozne,
                              unikalne komunikaty.
                              • Gość: Zły Wilk kolejna bramka samobójcza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.03, 23:59
                                kasia.lomanczyk napisała:

                                > W tym sensie
                                > nawet "moj samochod jest zielony" i "ten samochod jest zielony" to dwa rozne,
                                > unikalne komunikaty.

                                Doskonale. W takim razie komunikat ze strony psa celnika: "ta walizka pachnie
                                narkotykami" - spełnia kryteria unikalnego komunikatu. TA walizka jest
                                unikalna. Pies jest... człowiekiem wg. Twojej definicji (i definicji
                                lingwistycznych uczonych). Mało tego - komunikat pszczoły - "na tym kwiatku
                                jest nektar" - także jest unikalnym komunikatem, gdyz TEN kwiatek zakwitł
                                dzisiaj, a jutro już go nie będzie... Pszczoła też zatem jest człowiekiem...
                                :-)
                                Pozdrawiam -
                                • kasia.lomanczyk Re: kolejna bramka samobójcza 24.06.03, 00:42
                                  Nie, poniewaz pies potrafiacy zakomunikowac "ta walizka pachnie narkotykami"
                                  sygnalizuje to wylacznie przy pomocy jednego znaku (siadania przy walizce
                                  chyba? Nie znam sie na tresurze takich psow). Pies ten zna pewnie jeszcze pare
                                  innych komunikatow, m. in. "chce dostac jedzenie". Jednak ten sam pies nie
                                  bedzie juz przy pomocy kombinacji tych komunikatow przekazac "ta walizka
                                  pachnie moim jedzeniem". Tylko czlowiek potrafi tworzyc dowolne kombinacje
                                  znanych sobie znakow, czyli tworzyc w taki sposob nowe komunikaty.
                                  Maciej, prosze, przeczytaj te ksiazke, o ktorej pisalam, zanim bedziesz sie
                                  czepiac dalej. Naprawde, ta teoria to nie sa jakies moje wymysly. Ciezko mi
                                  wyjasniac Ci krok po kroku caly argument. Zapoznaj sie z teoria, a potem sam
                                  analizuj kazdy wymyslony przez siebie przypadek - zobaczysz, ze wyjdzie Ci to
                                  samo co slyszysz w moich wyjasnieniach.
                                  • zly_wilk miotasz się Kasiu 24.06.03, 19:09
                                    kasia.lomanczyk napisała:

                                    > Nie, poniewaz pies potrafiacy zakomunikowac "ta walizka pachnie narkotykami"
                                    > sygnalizuje to wylacznie przy pomocy jednego znaku (siadania przy walizce
                                    > chyba? Nie znam sie na tresurze takich psow). Pies ten zna pewnie jeszcze
                                    pare
                                    > innych komunikatow, m. in. "chce dostac jedzenie". Jednak ten sam pies nie
                                    > bedzie juz przy pomocy kombinacji tych komunikatow przekazac "ta walizka
                                    > pachnie moim jedzeniem". Tylko czlowiek potrafi tworzyc dowolne kombinacje
                                    > znanych sobie znakow, czyli tworzyc w taki sposob nowe komunikaty.
                                    > Maciej, prosze, przeczytaj te ksiazke, o ktorej pisalam, zanim bedziesz sie
                                    > czepiac dalej. Naprawde, ta teoria to nie sa jakies moje wymysly. Ciezko mi
                                    > wyjasniac Ci krok po kroku caly argument. Zapoznaj sie z teoria, a potem sam
                                    > analizuj kazdy wymyslony przez siebie przypadek - zobaczysz, ze wyjdzie Ci to
                                    > samo co slyszysz w moich wyjasnieniach.


                                    Zauważ, że najpierw wysoko postawiłaś poprzeczkę człowieczeństwa. Należało znać
                                    język. Zwróciłem Ci uwagę na głuchoniemych, więc odpuściłas znajomość języka, a
                                    postawiłaś na "porozumiewanie się". Poprzeczka człowieczeństwa upadła tak
                                    nisko, że swobodnie przeszły nad nią owady, takie jak mrówki czy pszczoły.
                                    Wtedy wymyśliłaś, że komunikaty mają być "twórcze". Poprzeczka dla odmiany
                                    powędrowała tak wysoko, że znaczna część ludzi nie ma szansy jej dosięgnąć. Gdy
                                    zwróciłem uwagę, że większośc ludzi nie jest twórcza w tym, co komunikuje,
                                    odpuściłaś twórczość. Uznałaś, że tak naprawdę to nie o twórczość chodzi, lecz
                                    o "unikalność" komunikatów. Poprzeczka człowieczeństwa znów upadła do ziemi.
                                    Pszczoła jest zdolna przekazać unikalny komunikat wg Twojej definicji
                                    unikalnego komunikatu, np. "na tym kwiatku jest nektar"
                                    Pozdrawiam -
                                    • zly_wilk Re: miotasz się Kasiu - cd 24.06.03, 19:20
                                      kasia.lomanczyk napisała:

                                      > Nie, poniewaz pies potrafiacy zakomunikowac "ta walizka pachnie narkotykami"
                                      > sygnalizuje to wylacznie przy pomocy jednego znaku (siadania przy walizce
                                      > chyba? Nie znam sie na tresurze takich psow). Pies ten zna pewnie jeszcze
                                      pare
                                      > innych komunikatow, m. in. "chce dostac jedzenie". Jednak ten sam pies nie
                                      > bedzie juz przy pomocy kombinacji tych komunikatow przekazac "ta walizka
                                      > pachnie moim jedzeniem". Tylko czlowiek potrafi tworzyc dowolne kombinacje
                                      > znanych sobie znakow, czyli tworzyc w taki sposob nowe komunikaty.

                                      Teraz znów podniosłaś poprzeczkę człowieczeństwa -należy umieć tworzyć nowe
                                      komunikaty wykorzystując kombinacje znanych sobie znaków. A więc większość
                                      dzieci do 1 roku życia nie spełnia tego kryterium, gdyż tego nie potrafi.

                                      Mam wrażenie, że utraciłaś z oczu zasadniczy wątek tej dyskusji, a mianowicie -
                                      od kiedy zaczyna się człowiek. Nawet, jeśli udowodniłabyś, że tylko człowiek
                                      spośród wszystkich istot na ziemi posiada jakąs określoną zdolnośc językową
                                      (np. pisanie poezji), to jeszcze nie udowodniłabyś tym samym, że ta zdolność
                                      definiuje człowieczeństwo. Czy to rozumiesz?

                                      Z faktu "tylko człowiek potrafi pisać poezje" nie wynika definicja
                                      człowieczeństwa: "człowiekiem jest istota pisząca poezje", ponieważ wielu ludzi
                                      poezji nie pisze, a mimo to nie przestają byc ludźmi. Cały ten skądinad
                                      interesujący wątek dyskusji o umiejętnościach językowych ludzi, jaki byłaś
                                      uprzejma wprowadzić, jest całkowicie nieprzydatny w zasadniczej dyskusji o
                                      początkach człowieczeństwa i o dopuszczalności aborcji. Tyle tylko próbuję Ci
                                      wyjaśnić od kilku dni. Spróbuj to przemyśleć, proszę.

                                      Pozdrawiam -
                                      • kasia.lomanczyk Re: miotasz się Kasiu - cd 24.06.03, 22:15
                                        Macieju, masz racje - nie jest to calkowita definicja czlowieczenstwa, poniewaz
                                        na czlowieczenstwo sklada sie wiele rzeczy. Jednakze Brum prosil o jakiekolwiek
                                        argumenty, ze ja jestem czlowiekiem. Podrzucilam pierwsze dwa, ktore przyszly
                                        mi do glowy. Jak dotad nie stwierdzono zadnej innej istoty, ktora potrafi w
                                        taki sposob komunikowac sie, dlatego uwazam ze to akurat jest argument.
                                        Natomiast jesli chodzi o moje rzekome miotanie sie - nie, Macieju. Ja sie nie
                                        miotam. Ja tylko precyzuje dokladnie, co mialam na mysli podajac ten argument.
                                        Musze tez przy okazji powyjasniac pare spraw, poniewaz Ty (co zrozumiale, skoro
                                        nie jestes jezykoznawca) poslugujesz sie nieprecyzyjnymi pojeciami. Ja te
                                        pojecia tylko precyzuje.
                                        Natomiast Twoj argument z pszczola nie jest sluszny (wczoraj nie mialam juz
                                        sily o tym pisac), poniewaz dla pszczoly ten komunikat to prawdopodobnie JEDEN
                                        znak - dajmy na to, trzy obroty w lewo, jeden w prawo, cos jak kod Morse'a.
                                        Dlatego tez pszczola nie moze zmienic JEDNEGO znaku w tym komunikacie i w ten
                                        sposob lekko go zmodyfikowac. Czlowiek potrafi modyfikowac komunikaty (tworzac
                                        w ten sposob nowe), poniewaz jego komunikaty sa ciagiem wielu znakow.
                                        Zwierzeta, nawet jesli znaja jakies komunikaty wieloznakowe, nie sa w stanie
                                        zmodyfikowac ich zamieniajac jeden znak na inny, na przyklad nowo nauczony. Psa
                                        musisz w takim momencie nauczyc pelnego nowego komunikatu.
                                        Wiecej juz nie zamierzam tego tlumaczyc, bo mnie to meczy. Przeczytaj ksiazke,
                                        ktora sugerowalam - w zasadzie wystarczy tylko rozdzial o komunikacji.
                                • kasia.lomanczyk Re: kolejna bramka samobójcza 24.06.03, 01:04
                                  Pardon, ksiazka nosi tytul "An Introduction to Language" (to moj przedmiot na
                                  studiach nazywal sie Introduction to Linguistics) i napisana zostala przez
                                  Victorie Fromkin i Roberta Rodmana. To takie krotkie podsumowanie calej
                                  wspolczesnej lingwistyki, polecam do przeczytania bo bez znajomosci tych
                                  podstaw ciezko jest o lingwistyce dyskutowac. Mozesz ja dostac na pewno na
                                  wszystkich wydzialach anglistyki i kolegiach nauki jez. angielskiego, bo to
                                  podstawowy podrecznik z jezykoznawstwa. W dodatku jest naprawde ciekawie
                                  napisany i interesujacy dla laika.
                                  Do obejrzenia na www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-
                                  /015508481X/qid=1056408992/sr=8-2/ref=sr_8_2/102-2319503-2792950?
                                  v=glance&s=books&n=507846
                    • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 22.06.03, 11:20
                      Aha, jeszzcze jedno: jakiego to konkretnie "systemu porozumiewania sie"
                      nauczysz psa? Z tego co wiem, psy porozumiewaja sie przy pomocy ruchow ogona i
                      postawy ciala. Nauczysz psa znakow drogowych albo jezyka migowego? Nie wydaje
                      mi sie, juz probowano zreszta.
                      • Gość: Maciej Re: mowa a człowieczeństwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 12:01
                        kasia.lomanczyk napisała:

                        > Aha, jeszzcze jedno: jakiego to konkretnie "systemu porozumiewania sie"
                        > nauczysz psa? Z tego co wiem, psy porozumiewaja sie przy pomocy ruchow ogona
                        i
                        > postawy ciala. Nauczysz psa znakow drogowych albo jezyka migowego? Nie wydaje
                        > mi sie, juz probowano zreszta.

                        Nauczę psa sygnalizowania niewidomemu, gdzie jest przeszkoda i jaka. Albo
                        pokazywania swoim zachowaniem (np. siadaniem obok), że wykrył zapach
                        substancji, której szukam.

                        Pozdrawiam -
                        • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 22.06.03, 17:54
                          I w ten sposob nauczysz go tylko kilku nowych ZNAKOW, nie nauczysz jednak
                          wykorzystywania tych znakow do zakomunikowania czegos nowego. Pies w dalszym
                          ciagu bedzie potrafil przekazac tylko to, co oznaczaja dane znaki. Jesli pies
                          bedzie znal znak "uwaga, blondynka" i "uwaga, fajny zapach" to przy pomocy
                          kombinacji tych komunikatow nie bedzie potrafil przekazac "ta blondynka ma
                          fajne perfumy". Po prostu on posluguje sie tylko tymi znakami ktore zna i nie
                          ma mozliwosci tworczego laczenia ich by zakomunikowac cos, na co nie ma
                          oddzielnego, wyuczonego znaku. Dlatego wlasnie lingwisci nie nazywaja kodu
                          psich zachowan jezykiem.
                          • Gość: sagan Re: mowa a człowieczeństwo IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.06.03, 18:08
                            to troche podobnie jak z tymi malpami, ktore maja dostac
                            sie do zawieszonych wysoko bananow. maja tyczke, ale za
                            krotka. maja rowniez pudla. najpier probuja tyczki, nie
                            dziala... po jakims czasie udaje im sie wykombinowac, ze
                            trzeba wlezc na pudlo i uzyc tyczki...
                            ... ale po 15 minutach, gdy znow maja to samo zadanie...
                            ... zaczynaja wszystko od poczatku - najpierw probuja
                            sama tyczke itd. nie *pamietaja*, ze to "kolo" juz
                            wynalazly...
                    • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 22.06.03, 11:26
                      Jeszcze jedno: mowa, w sensie "jezyk", wykorzystywanie systemu znakow
                      werbalnych do tworzenia nowych, unikalnych komunikatow, JEST wlasciwa tylko
                      czlowiekowi. Obejrzyj moje posty do Tada i zapoznaj sie z ksiazka, ktora mu
                      polecilam. Bynajmniej nie feministyczna.
                      A jesli chodzi o pszczoly, to masz racje, one sie porozumiewaja, w sensie
                      pokazuja sobie wzajemnie gdzie jest duza ilosc miodu. Jednak nie potrafia przy
                      pomocy swojego systemu znakow (krecenia sie, ruchow skrzydel itp) przekazac np.
                      ze dany kolor kwiatow im sie podoba albo ze w danym miejscu miod bywa tylko w
                      maju. To jest wlasnie ta roznica. Porozumiewac sie potrafi wiele gatunkow, lecz
                      tylko ludzie potrafia w taki wlasnie sposob wykorzystywac dany system znakow,
                      by mozna bylo to nazwac jezykiem, mowa.
                      • Gość: Maciej Re: mowa a człowieczeństwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 12:09
                        kasia.lomanczyk napisała:

                        > Jeszcze jedno: mowa, w sensie "jezyk", wykorzystywanie systemu znakow
                        > werbalnych do tworzenia nowych, unikalnych komunikatow, JEST wlasciwa tylko
                        > czlowiekowi.

                        Nie znam żadnego unikalnego komunikatu, które przekazałoby roczne dziecko. To
                        pewnie nie jest człowiekiem. Mało tego - wiekszość ludzi nie mówi nic
                        unikalanego - a więc też nie są ludźmi. Nb. także Twoja praca dyplomowa była
                        bardzo odtwórcza - pełna była cytatów, bez śladu własnych poglądów. Bardzo
                        wyśrubowane są te Twoje standardy człowieczeństwa.

                        > A jesli chodzi o pszczoly, to masz racje, one sie porozumiewaja, w sensie
                        > pokazuja sobie wzajemnie gdzie jest duza ilosc miodu. Jednak nie potrafia
                        przy
                        > pomocy swojego systemu znakow (krecenia sie, ruchow skrzydel itp) przekazac
                        > np.
                        > ze dany kolor kwiatow im sie podoba albo ze w danym miejscu miod bywa tylko w
                        > maju. To jest wlasnie ta roznica.

                        Przekonałaś mnie. Ale niemowlę tez tego nie umie. A więc niemowlę też nie jest
                        jeszcze człowiekiem? Czy wolno je rozdeptać jak pszczołę?


                        > Porozumiewac sie potrafi wiele gatunkow, lecz
                        > tylko ludzie potrafia w taki wlasnie sposob wykorzystywac dany system znakow,
                        > by mozna bylo to nazwac jezykiem, mowa.

                        A teraz strzeliłaś sobie gola do własnej bramki. W takim razie język migowy też
                        trzeba nazwać tylko "porozumiewaniem się" a nie "mową" - a więc głuchoniemi nie
                        są ludźmi... ;-)

                        Pozdrawiam -
                        • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 22.06.03, 18:07
                          Gość portalu: Maciej napisał(a):

                          >> Nie znam żadnego unikalnego komunikatu, które przekazałoby roczne dziecko.
                          To
                          > pewnie nie jest człowiekiem. Mało tego - wiekszość ludzi nie mówi nic
                          > unikalanego - a więc też nie są ludźmi. Nb. także Twoja praca dyplomowa była
                          > bardzo odtwórcza - pełna była cytatów, bez śladu własnych poglądów. Bardzo
                          > wyśrubowane są te Twoje standardy człowieczeństwa.

                          Roczne dziecko dopiero uczy sie przekazywania tych komunikatow, dlatego ma w
                          tej mierze potencjal, wlasciwy tylko czlowiekowi. Moja praca to nie byla praca
                          dyplomowa, byl to prosciutki research paper pisany na 3 roku studiow jako
                          wprawka do powazniejszego pisania, podsumowanie stanu badan na dana chwile,
                          tego w jakim stopniu zaawansowane sa dyskusje nad dana kwestia. W research
                          paper z definicji wrecz zalecane jest cytowanie lub parafrazowanie, a nie
                          zalecane zamieszczanie zbyt wielu wlasnych przemyslen, poniewaz moze to
                          zaciemnic obraz sprawy. Jak Ty skonczyles studia, skoro nie wiesz co to
                          jest "praca badawcza"?! I skoro myslisz, ze 10-stronicowa praca moze byc praca
                          dyplomowa? Cos mi sie wydaje, ze chyba tylko cieniutki licencjacik posiadamy co
                          najwyzej, drogi Macieju? ;)

                          > > A jesli chodzi o pszczoly, to masz racje, one sie porozumiewaja, w sensie
                          > > pokazuja sobie wzajemnie gdzie jest duza ilosc miodu. Jednak nie potrafia
                          > przy
                          > > pomocy swojego systemu znakow (krecenia sie, ruchow skrzydel itp) przekaza
                          > c
                          > > np.
                          > > ze dany kolor kwiatow im sie podoba albo ze w danym miejscu miod bywa tylk
                          > o w
                          > > maju. To jest wlasnie ta roznica.
                          >
                          > Przekonałaś mnie. Ale niemowlę tez tego nie umie. A więc niemowlę też nie
                          jest
                          > jeszcze człowiekiem? Czy wolno je rozdeptać jak pszczołę?

                          Niemowle posiada cos, co w gramatyce generatywnej okreslane jest jako "wrodzone
                          zdolnosci jezykowe" (inborn linguistic ability) i co pozwala mu sie nauczyc
                          mowy i wytworzyc tzw. "uwewnetrzniona gramatyke" (internalized grammar). Nie
                          znam za dobrzr tyvch pojec po polsku - mozliwe ze polscy jezykoznawcy nazywaja
                          je inaczej. Nie wiem, czy wiesz, ale juz 2-3 miesieczne dziecko zaczyna
                          wsluchiwac sie w jezyk i powoli sie go uczyc. Co Wyscie sie tak przychrzanili
                          do tych dzieci? ;)

                          > > Porozumiewac sie potrafi wiele gatunkow, lecz
                          > > tylko ludzie potrafia w taki wlasnie sposob wykorzystywac dany system znak
                          > ow,
                          > > by mozna bylo to nazwac jezykiem, mowa.
                          >
                          > A teraz strzeliłaś sobie gola do własnej bramki. W takim razie język migowy
                          też
                          >
                          > trzeba nazwać tylko "porozumiewaniem się" a nie "mową" - a więc głuchoniemi
                          nie
                          >
                          > są ludźmi... ;-)

                          Niefortunnego okreslenia uzylam, nazwijmy to jezykiem. Jezykoznawcy uzywaja
                          tych pojec zamiennie. Ja nie do konca potrafie operowac nimi po polsku.
                          • Gość: sagan Re: mowa a człowieczeństwo IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.06.03, 21:29
                            kasia.lomanczyk napisała:

                            > Co Wyscie sie tak przychrzanili do tych dzieci? ;)

                            "przychranili sie", bo chodzi o aborcje. pytaja, co jest
                            wyznacznikiem czlowieczenstwa i KIEDY ten wyznacznik
                            zaczyna dzialac. czyli jak blisko poczecia mozemy dojsc
                            stwierdzajac czy to juz czy juz nie jest czlowiek.

                            z tam mowa: dzieci maja wrodzona umiejetnosc,
                            przypuszczam, ze plod takze. wiec nie mozna mordowac
                            dzieci ani plodow... (to do Macieja). ale aby mowic o
                            wrodzonej umiejetnosci mozgu (bo w koncu mozg jest za to
                            odpowiedzialny), to mozg musi dzialac, czyli musi byc
                            aktywny. musza byc fale mozgowe. czyli dochodzimy do
                            "klasycznej" definicji "do kiedy aborcja". do ok. 21
                            tygodnia, kiedy zaczyna byc widoczna aktywnosc fal mozgowych.









                            • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 22.06.03, 23:17
                              Gość portalu: sagan napisał(a):

                              > kasia.lomanczyk napisała:
                              >
                              > > Co Wyscie sie tak przychrzanili do tych dzieci? ;)
                              >
                              > "przychranili sie", bo chodzi o aborcje. pytaja, co jest
                              > wyznacznikiem czlowieczenstwa i KIEDY ten wyznacznik
                              > zaczyna dzialac. czyli jak blisko poczecia mozemy dojsc
                              > stwierdzajac czy to juz czy juz nie jest czlowiek.
                              >
                              > z tam mowa: dzieci maja wrodzona umiejetnosc,
                              > przypuszczam, ze plod takze. wiec nie mozna mordowac
                              > dzieci ani plodow... (to do Macieja). ale aby mowic o
                              > wrodzonej umiejetnosci mozgu (bo w koncu mozg jest za to
                              > odpowiedzialny), to mozg musi dzialac, czyli musi byc
                              > aktywny. musza byc fale mozgowe. czyli dochodzimy do
                              > "klasycznej" definicji "do kiedy aborcja". do ok. 21
                              > tygodnia, kiedy zaczyna byc widoczna aktywnosc fal mozgowych.

                              Tak prawde mowiac, Sagan, to ja sie przychylam do argumentu, ze czlowiek jest
                              czlowiekiem i posiada dusze od momentu, w ktorym jego mozg zaczyna dzialac.
                              Moze to zreszta nastepowac nawet pozniej, poniewaz samo dzialanie fal mozgowych
                              nie swiadczy o czlowieczenstwie.
                              Jednak ja osobiscie troche boje sie wyznaczac taka granice. Boje sie, ze za
                              jakis czas nauka dojdzie do innych wnioskow i moze okazac sie, ze zabijajac np.
                              3-miesieczne plody zabijalismy ludzi. Dlatego (miedzy innymi, bo istnieje
                              jeszcze kwestia konsekwencji zdrowotnych i psychicznych) sama prawdopodobnie
                              nigdy sie na aborcje nie zdecyduje i nie jestem jej zwolenniczka. Ale jestem
                              zarazem zwolenniczka prawnej dopuszczalnosci aborcji, poniewaz jest to sprawa
                              tak delikatna i tak niejasna, ze kazdy musi zdecydowac we wlasnym sumieniu.
                          • Gość: BD Re: mowa a człowieczeństwo IP: 195.136.36.* 23.06.03, 09:13
                            Witam,

                            kasia.lomanczyk napisała:

                            > Roczne dziecko dopiero uczy sie przekazywania tych komunikatow, dlatego ma w
                            > tej mierze potencjal, wlasciwy tylko czlowiekowi.

                            Oh, co my tu widzimy - argument z potencjalności. Dotąd wydawało mi się, że
                            argumenty z potencjalności to "metafizyczny bełkot" przeciwników aborcji, a tu
                            proszę. Płód 6-tygodniowy też ma potencjał do nauczenia się języka.

                            Zresztą z tą unikalną zdolnością to bym nie przesadzał. Z tego co wiem istnieje
                            program komputerowy (mogę poszukać linku), który za pomocą sieci rekurencyjnych
                            generuje teksty posmodernistyczne podobne do tych jakie tworzą np. słynni
                            francuscy intelektualiści. Tak więc czy ten program jest wybitnym człowiekiem,
                            czy może 'wielcy' Lacan i Derrida nie są ludźmi?

                            > zaciemnic obraz sprawy. Jak Ty skonczyles studia, skoro nie wiesz co to
                            > jest "praca badawcza"?! I skoro myslisz, ze 10-stronicowa praca moze byc
                            > praca dyplomowa?

                            Nie ma żadnego problemu. Być może Tobie się to w głowie nie mieści, ale są
                            doktoraty liczące sobie ledwie np. dwie strony. Zresztą są to zwykle _najlepsze
                            doktoraty_ (np. tyle liczył słynny doktorat wprowadzający pojęcie liczb
                            zespolonych).

                            pozdrawiam,

                            BD

                            • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 23.06.03, 21:13
                              Gość portalu: BD napisał(a):

                              > Witam,
                              >
                              > kasia.lomanczyk napisała:
                              >
                              > > Roczne dziecko dopiero uczy sie przekazywania tych komunikatow, dlatego ma
                              > w
                              > > tej mierze potencjal, wlasciwy tylko czlowiekowi.
                              >
                              > Oh, co my tu widzimy - argument z potencjalności. Dotąd wydawało mi się, że
                              > argumenty z potencjalności to "metafizyczny bełkot" przeciwników aborcji, a
                              tu
                              > proszę. Płód 6-tygodniowy też ma potencjał do nauczenia się języka.

                              Ja nigdzie nie napisalam, ze jestem zwolenniczka aborcji jako takiej. Jestem
                              tylko zwolenniczka zalegalizowania jej, co nie znaczy ze sama dam sie
                              wyskrobac.

                              >
                              > Zresztą z tą unikalną zdolnością to bym nie przesadzał. Z tego co wiem
                              istnieje
                              >
                              > program komputerowy (mogę poszukać linku), który za pomocą sieci
                              rekurencyjnych
                              >
                              > generuje teksty posmodernistyczne podobne do tych jakie tworzą np. słynni
                              > francuscy intelektualiści. Tak więc czy ten program jest wybitnym
                              człowiekiem,
                              > czy może 'wielcy' Lacan i Derrida nie są ludźmi?

                              Program NASLADUJE dzialanie mozgu ludzkiego.

                              >
                              > > zaciemnic obraz sprawy. Jak Ty skonczyles studia, skoro nie wiesz co to
                              > > jest "praca badawcza"?! I skoro myslisz, ze 10-stronicowa praca moze byc
                              > > praca dyplomowa?
                              >
                              > Nie ma żadnego problemu. Być może Tobie się to w głowie nie mieści, ale są
                              > doktoraty liczące sobie ledwie np. dwie strony. Zresztą są to zwykle
                              _najlepsze
                              >
                              > doktoraty_ (np. tyle liczył słynny doktorat wprowadzający pojęcie liczb
                              > zespolonych).

                              Cos mi sie nie wydaje, zeby mozliwe bylo napisanie dwustronicowej pracy
                              doktorskiej z dziedziny nauk humanistycznych, a o takich pracach tutaj mowimy.
                              Skoro Maciej nie ma pojecia o pisaniu takich prac, po cholere bierze sie za
                              krytyke?
                            • sagan2 Re: mowa a człowieczeństwo 23.06.03, 23:35
                              Gość portalu: BD napisał(a):

                              > Być może Tobie się to w głowie nie mieści, ale są
                              > doktoraty liczące sobie ledwie np. dwie strony. Zresztą
                              > są to zwykle _najlepsze doktoraty_ (np. tyle liczył
                              > słynny doktorat wprowadzający pojęcie liczb
                              > zespolonych).

                              sa, sa krociutkie doktoraty. mojego wujka z fizyki
                              teoretycznej mial 6 stron.
                              ale faktem jest, ze teraz to coraz rzadziej spotykany
                              fakt - po prostu "proste" prawdy sie juz skonczyly,
                              trzbeba szukac glebiej tematu na doktorat... :)

                              ale fakt, z przedmiotow humanistycznych to sobie kilku
                              stron nie wyobrazam... ;)
                          • maciej.k1 Re: mowa a człowieczeństwo 23.06.03, 16:06
                            kasia.lomanczyk napisała:


                            > Jak Ty skonczyles studia, skoro nie wiesz co to
                            > jest "praca badawcza"?! I skoro myslisz, ze 10-stronicowa praca moze byc
                            praca
                            > dyplomowa? Cos mi sie wydaje, ze chyba tylko cieniutki licencjacik posiadamy
                            co
                            >
                            > najwyzej, drogi Macieju? ;)

                            Jakie studia, droga Kasiu, skoro ja nawet nie marzę o maturze? Jestem cieciem
                            na budowie - stąd mam dużo czasu wolnego. Ale mam perspektywy awansu
                            zawodowego - uczę się na kursie wieczorowym na pomocnika betoniarza. Z czasem
                            będę mieł uprawnienia, by samemu obsługiwać betoniarkę!

                            Pozdrawiam -
                • kasia.lomanczyk Re: mowa a człowieczeństwo 22.06.03, 11:51
                  A tak w ogole, to zdaje sie, ze w polskim prawodawstwie zabicie psa lopata jest
                  karalne? Ze juz o delfinach nie wspomne - sa one objete ochrona i na calym
                  swiecie za zabicie delfina mozna pojsc do wiezienia.
            • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 21.06.03, 15:00
              (Za szybko wcisnelam enter)
              Tym wlasnie roznimy sie od zwierzat.
              Jesli chodzi o delfiny, to sprawa nie jest taka prosta, obserwowano juz podobno
              ich unikalne komunikaty. Ale to tylko niesprawdzona teoria jak na razie.
          • Gość: tad Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.03, 19:03
            kasia.lomanczyk napisała:

            > 1. Rozumuję (= w mojej korze mózgowej zarejestrować można aktywność w tych
            jej
            > częściach, które odpowiadają na przykład za podejmowanie decyzji).
            > 2. Posiadam zdolność mowy.

            A jak to jest u np. 4 miesięcznego płodu? Albo - 6 miesięcznego? I dlaczego
            akurat te parametry, które podałaś mają być "znacznikiem człowieczeństwa"?
            • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 21.06.03, 23:14
              Sa one znacznikiem czlowieczenstwa na przyklad dlatego, ze stan obecnej wiedzy
              lingwistycznej wskazuje, ze tylko czlowiek potrafi porozumiewac sie przy pomocy
              MOWY (=jezyka). Zapraszam do zapoznania sie ze wspolczesna lingwistyka, ktora
              uznaje lingua za unikalna ceche ludzka.
              Na tej samej zasadzie, jak widzisz rybe z zielona pletwa grzbietowa i wiesz, ze
              tylko jeden gatunek na swiecie ma zielona pletwe grzbietowa, stwierdzasz ze
              masz przed soba przedstawiciela tego wlasnie gatunku.
              Jesli chodzi o plod, to problem w tym, ze NIKT jeszcze nie stwierdzil, od
              ktorego momentu plod nabiera cech czlowieczenstwa. Stad przeciez cale te
              kontrowersje wokol aborcji.
              • Gość: tad Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 10:51
                kasia.lomanczyk napisała:

                > Sa one znacznikiem czlowieczenstwa na przyklad dlatego, ze stan obecnej
                wiedzy
                > lingwistycznej wskazuje, ze tylko czlowiek potrafi porozumiewac sie przy
                pomocy
                >
                > MOWY (=jezyka). Zapraszam do zapoznania sie ze wspolczesna lingwistyka, ktora
                > uznaje lingua za unikalna ceche ludzka.

                Nie jest to znów tak nowe odkrycie Kasiu. To samo twierdził już bodajże
                Arystoteles.
                Nawiasem mówiąc zwierzęta też się komunikują.



                > Jesli chodzi o plod, to problem w tym, ze NIKT jeszcze nie stwierdzil, od
                > ktorego momentu plod nabiera cech czlowieczenstwa. Stad przeciez cale te
                > kontrowersje wokol aborcji.


                Nie stąd. Wielu zwolenników aborcji twierdzi, ze płód jest istotą ludzką (np.
                znany bioetyk Singer), i wcale nie przeszkadza im to aborcji popierać. WHO
                definiuje, bodajże, że człowiek zaczyna się od chwili "zaimpalntowania zarodka
                w ściance macicy" itd. Jeśli TY nie wiesz, od kiedy zaczyna się człowiek, to
                znaczy, że nie wiesz co/kto jest uwsówane w czasie aborcji.
                Zwracam uwagę, że i 5 miesięczny płód nie mówi, i "nie podejmuje świadomych
                decyzji"
                • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 22.06.03, 11:08
                  Arystoteles wysunal taka teze. Wspolczesna lingwistyka ja udowodnila poprzez
                  badania. Dlaczego zatem, skoro znales te teze, probowales ja obalic?
                  Zwierzeta komunikuja sie, nie zaprzeczam (przeczytaj moje odpowiedzi na posty
                  agrafka w tym watku), lecz zupelnie inaczej: przy pomocy OGRANICZONEJ ILOSCI
                  WYUCZONYCH KOMUNIKATOW. Jak dotad nie stwierdzono zadnej istoty zywej poza
                  czlowiekiem, ktora przy pomocy systemu znakow (jezyka) potrafi tworzyc
                  nieskonczona ilosc unikalnych, nowych komunikatow. Na tej podstawie podalam
                  poslugiwanie sie mowa jako ceche klasyfikujaca mnie jako czlowieka. Jest to
                  jedna z podstawowych udowodnionych teorii wspolczesnej lingwistyki, wiec
                  usilujesz tutaj wywazac otwarte drzwi. Spiesze sie w tej chwili, wiec nie mam
                  czasu tlumaczyc Ci tego ze szczegolami, jednak postaraj sie znalezc ksiazke
                  pt. "Introduction to Linguistics", autora podam Ci pozniej bo w tej chwili nie
                  pamietam, znajdziesz ja jednak jako jeden z podstawowych podrecznikow na
                  pierwszym lepszym wydziale filologii angielskiej (bordowa okladka).
                  Podejrzewam, ze sa tez podobne ksiazki w jezyku polskim.
                  W ogole to odnosze wrazenie, ze probujesz mnie, drogi tadzie, odpytywac w celu
                  przylapania na jakims bledzie. Robisz jednak jeden podstawowy blad: dyskutujesz
                  o rzeczach, o ktorych pojecie masz dosc blade (np. o lingwistyce). Jesli chodzi
                  o to, dlaczego poslugiwanie sie jezykiem jest unikalna cecha ludzka, to jest to
                  rzecz juz naprawde udowodniona i to wcale nie przez feministki, ale ze akurat
                  tutaj przytaczam te teorie ja, feministka, to uznajesz za konieczne obalenie
                  ich, chocby dla zasady. Od razu ostrzegam, ze to Ci sie nie uda, bo to tak
                  jakbys nie znajac sie na astronomii probowal przekonac astronoma, ze Ziemia
                  jednak JEST plaska. Przyznam Ci sie, ze wlasnie koncze studia filologiczne, w
                  ktorych programie byla wlasnie lingwistyka, dlatego przed dyskusja na tematy
                  takie jak ten proponuje SOLIDNE przygotowanie merytoryczne. Inaczej uwazam
                  dyskusje za nie fair.
                  Natomiast jesli koniecznie chcesz mnie przylapac na niewiedzy w jakiejs
                  dziedzinie, to ulatwie Ci sprawe: nie znam sie kompletnie na fizyce
                  teoretycznej i dziedzinach jej pokrewnych. Zapraszam do przepytywania mnie z
                  tego zakresu, na pewno bedziesz usatysfakcjonowany. ;)
                  • Gość: tad Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 11:39
                    kasia.lomanczyk napisała:

                    > Arystoteles wysunal taka teze. Wspolczesna lingwistyka ja udowodnila poprzez
                    > badania. Dlaczego zatem, skoro znales te teze, probowales ja obalic?

                    Jak to -obalić? W którym miejscu? Napisałem tylko, że 6 miesięczne płody nie
                    mówią i nie podejmują świadomych decyzji. Jeśli to obalać ma współczesną
                    lingwistykę, to istotnie podjąłem taką próbę (i obawiam się, dość skuteczną, bo
                    jak dotąd - o ile mi wiadomo - nie widziano gadającego płodu, podejmującego
                    świadome decyzje).


                    > W ogole to odnosze wrazenie, ze probujesz mnie, drogi tadzie, odpytywac w
                    >celu przylapania na jakims bledzie.

                    Ależ nie - jeśli chodzi o lingwistykę, i nie o "błąd" tu chodzi. Chodzi o
                    status płodu. Czy możesz napisać dokładniej, w jaki sposób z ustalenia
                    lingwistyki wpływają na ów status?


                    > Robisz jednak jeden podstawowy blad: dyskutujesz
                    > o rzeczach, o ktorych pojecie masz dosc blade (np. o lingwistyce).
                    Jesli >chodzi o to, dlaczego poslugiwanie sie jezykiem jest unikalna cecha
                    ludzka, to >jest to rzecz juz naprawde udowodniona i to wcale nie przez
                    feministki, ale ze >akurat tutaj przytaczam te teorie ja, feministka, to
                    uznajesz za konieczne >obalenie ich, chocby dla zasady. Od razu ostrzegam, ze
                    to Ci sie nie uda, bo >to tak jakbys nie znajac sie na astronomii probowal
                    przekonac astronoma, ze >Ziemia jednak JEST plaska. Przyznam Ci sie, ze
                    wlasnie koncze studia >filologiczne, w ktorych programie byla wlasnie
                    lingwistyka, dlatego przed >dyskusja na tematy takie jak ten proponuje SOLIDNE
                    przygotowanie merytoryczne. >Inaczej uwazam dyskusje za nie fair.

                    To postawa zbyt purytańska - że tak powiem. Gdybyśmy na forum stawiali sobie
                    podobne warunki, to nasze rozmowy ograniczyłyby się do wyliczenia paru
                    dyscyplin o których mamy coś do powiedzenia, i tyle (o ile nie trafilibyśmy na
                    kogoś ze swojej branży)


                    > Natomiast jesli koniecznie chcesz mnie przylapac na niewiedzy w jakiejs
                    > dziedzinie, to ulatwie Ci sprawe: nie znam sie kompletnie na fizyce
                    > teoretycznej i dziedzinach jej pokrewnych. Zapraszam do przepytywania mnie z
                    > tego zakresu, na pewno bedziesz usatysfakcjonowany. ;)

                    No dobrze, ale - powtarzam - rozmawiamy nie tyle o lingwistyce, co statusie
                    płodu. Z lingwistyką wiązać się to może o tyle, o ile ustalenia tej nauki
                    wpływają jakoś na ów status. Czy wpływają? Zdaje się, że nie, skoro nawet Ty -
                    studentka lingwistyki - piszesz, że nie wiesz, czym jest płód, a przeiceż, kto
                    jak kto, ale takie studentki powinny to wiedzieć, gdyby to ustalenia
                    lingwistyki określały status płodu.
                    • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 22.06.03, 18:25
                      Gość portalu: tad napisał(a):

                      > Jak to -obalić? W którym miejscu? Napisałem tylko, że 6 miesięczne płody nie
                      > mówią i nie podejmują świadomych decyzji. Jeśli to obalać ma współczesną
                      > lingwistykę, to istotnie podjąłem taką próbę (i obawiam się, dość skuteczną,
                      bo
                      >
                      > jak dotąd - o ile mi wiadomo - nie widziano gadającego płodu, podejmującego
                      > świadome decyzje).
                      OK, w takim razie ogolna argumentacja na temat czlowieczenstwa plodu. Akurat
                      tak sie sklada, ze tego NA PEWNO nie wie jeszcze nikt. Nikt nie ustalil
                      ostatecznie,
                      w ktorym momencie nastepuje animacja plodu, obdarzenie go dusza. Na tym opiera
                      sie cala argumentacja Kosciola w tej kwestii - Kosciol wcale nie twierdzi, ze
                      plod od samego poczecia JEST czlowiekiem i MA dusze. To uproszczenie na
                      potrzeby (wybaczcie) tepawych wiernych, ktore podchwycil LPR i inni krzykacze.
                      Kosciol twierdzi, ze nie znamy tego momentu i dlatego powinnismy chronic zycie
                      od samego jego poczecia - i to akurat jest argument, ktory mnie przekonuje.
                      Dlatego wlasnie na samym poczatku zadalam Brumowi takie a nie inne pytanie -
                      ciekawilo mnie, czy ten oszolom w ogole wie o czym mowi.
                      Jesli chodzi o plod z punktu widzenia lingwistyki, to plod posiada POTENCJALNE
                      zdolnosci jezykowe (zobacz moje posty do Macieja), wiec na tej podstawie mozna
                      stwierdzic, ze nawet jesli nie mowi, to w przyszlosci bedzie wykorzystywal
                      jezyk na sposob ludzki (nie pisze "mowil" bo sie przyczepisz, ze co bedzie,
                      jesli okaze sie niemowa). Pies czy pszczola, chocby nie wiem co, nigdy sie tego
                      nie naucza. Na tej podstawie mozna stwierdzic, ze plod jest potencjalnym
                      czlowiekiem.
                      >
                      >
                      > > W ogole to odnosze wrazenie, ze probujesz mnie, drogi tadzie, odpytywac w
                      > >celu przylapania na jakims bledzie.
                      >
                      > Ależ nie - jeśli chodzi o lingwistykę, i nie o "błąd" tu chodzi. Chodzi o
                      > status płodu. Czy możesz napisać dokładniej, w jaki sposób z ustalenia
                      > lingwistyki wpływają na ów status?

                      Patrz wyzej.
                      >
                      >
                      > > Robisz jednak jeden podstawowy blad: dyskutujesz
                      > > o rzeczach, o ktorych pojecie masz dosc blade (np. o lingwistyce).
                      > Jesli >chodzi o to, dlaczego poslugiwanie sie jezykiem jest unikalna cecha
                      > ludzka, to >jest to rzecz juz naprawde udowodniona i to wcale nie przez
                      > feministki, ale ze >akurat tutaj przytaczam te teorie ja, feministka, to
                      > uznajesz za konieczne >obalenie ich, chocby dla zasady. Od razu ostrzegam, z
                      > e
                      > to Ci sie nie uda, bo >to tak jakbys nie znajac sie na astronomii probowal
                      > przekonac astronoma, ze >Ziemia jednak JEST plaska. Przyznam Ci sie, ze
                      > wlasnie koncze studia >filologiczne, w ktorych programie byla wlasnie
                      > lingwistyka, dlatego przed >dyskusja na tematy takie jak ten proponuje SOLID
                      > NE
                      > przygotowanie merytoryczne. >Inaczej uwazam dyskusje za nie fair.
                      >
                      > To postawa zbyt purytańska - że tak powiem. Gdybyśmy na forum stawiali sobie
                      > podobne warunki, to nasze rozmowy ograniczyłyby się do wyliczenia paru
                      > dyscyplin o których mamy coś do powiedzenia, i tyle (o ile nie trafilibyśmy
                      na
                      > kogoś ze swojej branży)
                      Masz racje, ale probujesz podwazac niby-moje teorie, ktore wcale nie sa moje.
                      Co wiecej, wcale nie sa feministyczne ani kobiece.
                      >
                      >
                      > > Natomiast jesli koniecznie chcesz mnie przylapac na niewiedzy w jakiejs
                      > > dziedzinie, to ulatwie Ci sprawe: nie znam sie kompletnie na fizyce
                      > > teoretycznej i dziedzinach jej pokrewnych. Zapraszam do przepytywania mnie
                      > z
                      > > tego zakresu, na pewno bedziesz usatysfakcjonowany. ;)
                      >
                      > No dobrze, ale - powtarzam - rozmawiamy nie tyle o lingwistyce, co statusie
                      > płodu. Z lingwistyką wiązać się to może o tyle, o ile ustalenia tej nauki
                      > wpływają jakoś na ów status. Czy wpływają? Zdaje się, że nie, skoro nawet Ty -

                      > studentka lingwistyki - piszesz, że nie wiesz, czym jest płód, a przeiceż,
                      kto
                      > jak kto, ale takie studentki powinny to wiedzieć, gdyby to ustalenia
                      > lingwistyki określały status płodu.
                      Nie wydaje mi sie, zeby jakos znaczaco wplywaly, poniewaz status plodu wynika z
                      innych, znacznie powazniejszych argumentow. Moga one jedynie dorzucic cos do
                      argumentacji, co tez uczynilam powyzej. Natomiast poczatkowo dyskusja toczyla
                      sie raczej wokol mojej tezy, ze moje poslugiwanie sie jezykiem w taki a nie
                      inny sposob definiuje moje czlowieczenstwo. Mam nadzieje, ze wyjasnilam to juz
                      wystarczajaco (juz jestem zmeczona tym klepaniem w klawiature i tlumaczeniem po
                      raz setny tego samego). Jeszcze chyba tylko Maciej probuje sie ze mna
                      sprzeczac, chyba niezbyt sensownie upierajac sie jak wol przy swoich blednych z
                      punktu widzenia bynajmniej nie feministycznej lingwistyki.
                      • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 22.06.03, 19:06
                        ... nie jestem studentka lingwistyki. Wlasnie koncze filologie angielska na UG
                        o specjalizacji: literatura amerykanska. Lingwistyke mialam jakby "przy okazji".
                        Co ciekawe, Maciej czepia sie mnie o rzeczy, ktore gdyby byly wygloszone przez
                        brodatego profesora lingwistyki, wspoltworce teorii pol semantycznych (o
                        polach, Macieju, mozemy porozmawiac przy okazji dyskusji o tym, czy niemowa
                        jest czlowiekiem) Romana Kalisza, w ktorego zajeciach mialam przyjemnosc
                        uczestniczyc i ktory wlasnie ow poglad na poslugiwanie sie jezykiem jako
                        unikalna ceche ludzka przedstawil jako wielokrotnie udowodniony pewnik w teorii
                        lingwistyki (zreszta juz slynny Chomsky w latach 50-tych tak zakladal),
                        lyknalby zapewne bez mrugniecia okiem i nawet nie probowal wyszukiwac jakichs
                        kontrargumentow. Jednakze poniewaz akurat na tym forum przytoczyla ten argument
                        kobieta, i to w dodatku deklarujaca sie jako feministka, Maciej uznal za
                        stosowne poklocic sie.
                        Macieju, czy jesli powiem, ze Ziemia jest okragla a Ty akurat nie bedziesz tej
                        teorii znal, to bedziesz sie ze mna sprzeczal dla zasady?
                • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 22.06.03, 18:15
                  Akurat tak sie sklada, ze tego NA PEWNO nie wie jeszcze nikt. Nikt nie ustalil,
                  w ktorym momencie nastepuje animacja plodu, obdarzenie go dusza. Na tym opiera
                  sie cala argumentacja Kosciola w tej kwestii - Kosciol wcale nie twierdzi, ze
                  plod od samego poczecia JEST czlowiekiem i MA dusze. To uproszczenie na
                  potrzeby (wybaczcie) tepawych wiernych, ktore podchwycil LPR i inni krzykacze.
                  Kosciol twierdzi, ze nie znamy tego momentu i dlatego powinnismy chronic zycie
                  od samego jego poczecia - i to akurat jest argument, ktory mnie przekonuje.
                  • Gość: BRvUngern-Sternber Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 23.06.03, 15:50
                    Nieszczesliwa istoto nie bierz sie za rzeczy ktorych nie rozumiesz.Pojecie
                    duszy jest tak trudne ze juz od 2000 lat zajmuja sie nim teologowie.Jednak to
                    wlasnie istnienie duszy rozstrzyga ze jest to czlowiek w rozumieniu Kosciola.A
                    teraz pomyslmy o rozumieniu niereligijnym.Moga byc dwa stanowiska takie jak
                    hitlerowcow,komunistow i feministek-czlowiek to zwierze mozna go hodowac gdy
                    nie wychodzi zabic jak to sie robi ze zwierzetami.I to sa wlasnie zbrodniarze-
                    zwyrodnialcy.Drugie natomiast stanowisko glosi,ze czlowieka nie mozna mordowac
                    pod ZADNYM pozorem.A wiec nie wolno twierdzic ze sa jacys podludzie,nieludzie
                    albo jeszczenieludzie.Sprawa jest prosta SKORO NIE WOLNO TO NIE WOLNO.A wiec
                    nie moze o tym decydowac jakies KRYTERIUM bo wtedy tym samym dopuszczamy ZE
                    MORDOWAC MOZNA O ILE COS TAM...Nie mowiac ze kryteria mozna zmieniac.A wiec
                    cala twoja argumentacja jest tyle warta co ,,naukowy marksizm'',,,nauka o
                    rasach'',,,gey studies'' czy ,,gender studies''.Wszystko mozna ubrac w naukowe
                    szaty to znaczy znalezc przedmiot i wymyslic terminologie (zwlaszcza Niemcy
                    byli w tym mistrzami majac wielu wyksztalconych ,,doktorow'') tylko to jeszcze
                    nie bedzie nauka.Bo brakuje tu prawdy no i logiki...
                  • kocimientka Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 23.06.03, 15:59
                    Niejaki św. Augustyn, doktor Kościoła, ustalił, że animacja następuje w 120
                    dniu ciąży...

                    kasia.lomanczyk napisała:

                    > Akurat tak sie sklada, ze tego NA PEWNO nie wie jeszcze nikt. Nikt nie
                    ustalil,
                    >
                    > w ktorym momencie nastepuje animacja plodu, obdarzenie go dusza. Na tym
                    opiera
                    > sie cala argumentacja Kosciola w tej kwestii - Kosciol wcale nie twierdzi, ze
                    > plod od samego poczecia JEST czlowiekiem i MA dusze. To uproszczenie na
                    > potrzeby (wybaczcie) tepawych wiernych, ktore podchwycil LPR i inni
                    krzykacze.
                    > Kosciol twierdzi, ze nie znamy tego momentu i dlatego powinnismy chronic
                    zycie
                    > od samego jego poczecia - i to akurat jest argument, ktory mnie przekonuje.
                    • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 23.06.03, 23:49
                      kocimientka napisał:

                      > Niejaki św. Augustyn, doktor Kościoła, ustalił, że animacja następuje w 120
                      > dniu ciąży...

                      Owszem. Z tym, ze nie ustalil, a wysunal hipoteze, ktora udalo mu sie poprzec
                      kilkoma dowodami. Za to po nim jeszcze kilku filozofow koscielnych prezentowalo
                      swoje wlasne poglady odnosnie momentu animacji, udowadniajac je. Naukowcy tez.
                      Dlatego tez w chwili obecnej Kosciol katolicki swoj sprzeciw wobec aborcji
                      argumentuje w sposob nastepujacy: skoro nie potrafimy w zaden sposob ustalic
                      ostatecznie, kiedy dokladnie nastepuje animacja, powinnismy chronic zycie od
                      momentu poczecia na wszelki wypadek, by nie popelnic grzechu zabojstwa
                      czlowieka. Podkreslam: nazywanie zycia poczetego zyciem ludzkim jest wielkim
                      uproszczeniem stworzonym na potrzeby tepawych wiernych, ktorzy zaplataliby sie
                      w zawilej argumentacji, a ze zwolennicy Naszego Nocnika operuja haslami bez
                      wiekszego zastanowienia, takze i tego hasla nie poddali glebszej refleksji.
                      Nawiasem mowiac, argument o chronieniu zycia poczetego na wszelki wypadek mnie
                      osobiscie przekonuje. Co nie znaczy zarazem, ze chcialabym wlasny poglad
                      narzucic wszystkim. Po prostu JA sie nie wyskrobie, i tyle. Kto chce, niech sie
                      skrobie na zdrowie. Uwazam, ze aborcja powinna zostac zalegalizowana.
          • Gość: tran Tyle to potrafi lepszy komputer IP: 217.96.29.* 25.06.03, 10:36
            myslałem, ze masz serce...15-latko
          • Gość: no_one Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.in.lublin.pl / 192.168.111.* 28.06.03, 13:01
            kasia.lomanczyk napisała:

            > 1. Rozumuję (= w mojej korze mózgowej zarejestrować można aktywność w tych
            jej
            > częściach, które odpowiadają na przykład za podejmowanie decyzji).
            > 2. Posiadam zdolność mowy.

            1. osoba w stanie śpiączki lub śmierci klinicznej nie jest człowiekiem.
            2. osoba niewidząca, niesłysząca i niemówiąca nie jest człowiekiem.
            Ktoś się nie zgadza??? I udowodnijcie mi, że z zarodka nie powstanie człowiek
            (nie biorąc pod uwagę możliwości poronienia itp.) Aborcja to morderstwo, jeśli
            dla kogoś to za mocne słowo to niech to zastąpi sobie dla spokoju jakimś
            eufemizmem. Pozostaje kwestia, kiedy i w jakich sytuacjach unicestwienie życia
            jest usprawiedliwione.
            • Gość: miłka Proszę: matka ulega wypadkowi i ponosi smierć. IP: *.chello.pl 28.06.03, 16:34
              Gość portalu: no_one napisał(a):

              I udowodnijcie mi, że z zarodka nie powstanie człowiek (nie biorąc pod uwagę
              możliwości poronienia itp.)

              Mam nadzieję, że to da ci do myślenia. Czy inne możliwosci już sama sobie
              dopowiesz? To nie takie trudne. Przyszłość jest nieokreślona, z zarodka może
              będzie człowiek, ale jeszcze nim nie jest. Jak lubisz bawić się w gdybanie to
              idź do wróżki.
    • Gość: doku doku IP: *.chello.pl 20.06.03, 14:59
      Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

      > tolerancja w Polsce jest zbyt wielka

      Dlatego jeszcze cię nie zamknęli. W USA takich podżegaczy do zbrodni jak ty się
      nie toleruje
    • Gość: ruda mi Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: 195.114.189.* 21.06.03, 01:32
      i dobrze,cieszę się,że ktoś wreszcie zadbał o kobiety, o te, których nie stać
      na aborcję, mam nadzieję,że takie akcje sprawią, że rząd w końcu zwróci uwagę
      na ten problem i dojdzie wreszcie do legalizacji aborcji.
      • Gość: hot_dog Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.crowley.pl 21.06.03, 14:15
        Ciekawa jestem, które wcielenie Bruska spłodzilo ten bełkot. (Podobno to dwóch,
        jeden sie nie przyznaje do drugiego). Jak sie napisze, że sie mu dobierze do
        dupy to grzecznieje. Hej słyszysz, pojebusie jeden, jak sie zeźle to cie
        namierzę.Za pisanie takich rzeczy można pójść do pierdla.
    • veritas Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 23.06.03, 12:17
      Nie dość że kretyn to w dodatku nie ma bladego pojęcia o historii.
      Hitler kobietom proponował trzy razy K (Kinder, Kueche, Kirche - dzieci,
      kościół i kuchnia, przy czym dzieci powinno być jak najwięcej. Były nawet
      medale dla kobiet które urodziły odpowiednią ilość dzieci.)
      Pod tymi hasłami podpisuje się też LPR.
      • kasia.lomanczyk Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! 23.06.03, 12:46
        Brumek wiedze o historii czerpie z Naszego Nocnika, wiec trudno sie dziwic, ze
        takie pierdoly tu wypisuje.
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 24.06.03, 15:01
          kasia.lomanczyk napisała:

          > Brumek wiedze o historii czerpie z Naszego Nocnika, --->????
          wiec trudno sie dziwic, ze
          > takie pierdoly--->???
          tu wypisuje.
          Zaznaczam bez komentarza aby podkreslic jaka jest ,,kultura'' feministek.I aby pokazac dlaczego nie da sie z nimi dyskutowac.Nic zreszta dziwnego czy u ludzi z zimna krwia organizujacych takie statki mozna wymagac kultury?W koncu obrzydzenie do mordowania jest wazniejsze niz kultura.
          • Gość: hot_dog Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.03, 15:12
            Oj ja bym sie na twoim miejscu na temat kultury nie wypowiadała. Czy mam
            wskazać wątki, gdzie też sobie poużywałeś???Ty masz wszczepiony w mózgu czip z
            tylko jednym programikiem, i biedny on ci juz powolutku się wyładowuje..
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 25.06.03, 16:53
              Wskaz przyklady nie watki i nie rzucaj bez sensu oskarzeniami.
      • Gość: Realista Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: 217.96.11.* 23.06.03, 12:56
        www.jut.opoka.net.pl/zycie/zdjecia_wejscie.htm
        Powyżej link do zdjęć z aborcji - do rozważenia pozostawiam to, czy
        przedstawiają one człowieka, czy bezkształtny zarodek.
        • Gość: hot_dog Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.crowley.pl 23.06.03, 13:33
          Większość dyskutantów zna zapewne takie zdjęcia. Nie jest przedmiotem dyskusji,
          czy zarodek to życie. przeczytaj sobie pierwszy post autora i jego inne
          wypowiedzi. To jest niestety psychomaniak i schizofrenik w jednym.
          a dyskutować powinni ci, których sprawa najbardziej dotyczy.To długa lista
          nieszczęść kobiet, którym "poczęto" życie na siłę.Albo, które noszą i rodzą
          dziecko, które i tak umiera (zaraz po porodzie) bo jest całkowicie niezdolne do
          życia i one to oglądają.A 13 latka zgwałcona przez własnego ojca, której
          dziecko ma wrodzoną już wade genetyczną (stwierdzoną badaniem) i rodzi w
          asyście prokuratora ciężko upośledzone dziecko -potworka??? No dalej, ciekawe
          jak by kogoś z was to dotknęło, to dalej mielibyście tak zwarte poglądy???Zycie
          matki mniej warte od życia jeszcze nierozwinietego płodu, to też wyrok śmierci,
          podpisałbyś go???
          • Gość: Realista Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: 217.96.11.* 23.06.03, 13:43
            Według mnie zgwałcone kobiety, 13 latki zapłodnione przez ojców i zwyrodniałe
            płody to margines aborcji, a większość tego typu morderstw jest dokonywanych
            przez nieodpowiedzialne samice, które dopuściły do siebie nieodpowiedzialnych
            samców nie zabezpieczając się wcześniej.
            • Gość: hot_dog Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.crowley.pl 23.06.03, 14:42
              I "o take sytuacje " chodzi.
              Odpowiedzialna samica.
              • Gość: ja Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.stacje.agora.pl 23.06.03, 15:54
                ludzie, czy wy nie przesadzacie ?
                moze by tak kazdy odpowiadal za siebie i juz ?
                chce - niech usunie ciażę
                nie chce - to nie
                w czym widzicie problem ?
                kazdy odpowiada za siebie
                koniec. kropka.
                • Gość: breskva Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.visp.energis.pl 23.06.03, 20:42
                  A ja proponuje poczytac jak na ten temat dyskutuja osoby najblizsze tematowi--
                  kobiety w ciązy (z forum bynajmniej nie feministycznego, ale moze wlasnie
                  dlatego dyskusja toczy sie tam bez demagogii co poniektorych oszolomow (tylko
                  blagam nie przenoscie sie tam!!!)
                  www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=oczekujac&Number=179302&page=0&view=collapsed&sb=5&part=
    • Gość: Beata respekt dla Kasi Lomanczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.03, 00:13
      Kasiu, dziekuje ci za twoje posty w tym watku. Podziwiam twoja cierpliwosc w
      dyskutowaniu z gosciami, ktorzy jak slusznie napisalas, czyhaja tylko na
      najmniejsze potkniecie i ktorzy zachowuja sie paternalistycznie. Ale to juz
      specyfika forum feminizm - pelnego zajadlych antyfeministow, ktrozy wyzywaja
      tutaj jakies swoje nieszczescia z kobietami albo daja po prostu wyraz klapkom
      na mozgu. Tym wiekszy szacunek wzbudzaja we mnie takie posty jak twoje.

      Pozdrawiam

      Beata
      • kasia.lomanczyk Re: respekt dla Kasi Lomanczyk 24.06.03, 00:50
        Gość portalu: Beata napisał(a):

        > Kasiu, dziekuje ci za twoje posty w tym watku. Podziwiam twoja cierpliwosc w
        > dyskutowaniu z gosciami, ktorzy jak slusznie napisalas, czyhaja tylko na
        > najmniejsze potkniecie i ktorzy zachowuja sie paternalistycznie. Ale to juz
        > specyfika forum feminizm - pelnego zajadlych antyfeministow, ktrozy wyzywaja
        > tutaj jakies swoje nieszczescia z kobietami albo daja po prostu wyraz klapkom
        > na mozgu. Tym wiekszy szacunek wzbudzaja we mnie takie posty jak twoje.
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > Beata

        Dzieki, Beata. Nareszcie ktos zauwazyl, ze tlumacze po 100x te same rzeczy i
        staram sie nie byc opryskliwa, bo od razu by wyskoczyli ze agresywna feministka
        sie rzuca. ;)
        Zajadli antyfeminisci mi nie przeszkadzaja - w sumie bawi mnie to, ze oni w
        zasadzie juz chyba wiedza, ze moja teoria (calkowicie niefeministyczna) nie
        jest wcale moja, ze tak po prostu jest, tylko przeciez to nie honor przyznac
        racje feministce i koniecznie trzeba podwazac wszystko, co powie feministka,
        chocby mowila ze trawa jest zielona a niebo niebieskie. ;) Mysle, ze beda sie
        czepiac do upadlego i w koncu dyskusja utknie w jalowym punkcie.
        Problem w tym, ze czasami antyfeminizm (feminizm tez, niestety - ale spoko, da
        sie nad tym panowac) przyslania po prostu logiczne myslenie.
        Przybij piatke! ;)
        Pozdrawiam serdecznie
        Kasia
        • Gość: tad Umysł przysłonięty IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 11:26
          kasia.lomanczyk napisała:


          > Dzieki, Beata. Nareszcie ktos zauwazyl, ze tlumacze po 100x te same rzeczy i
          > staram sie nie byc opryskliwa, bo od razu by wyskoczyli ze agresywna
          >feministka sie rzuca. ;) Zajadli antyfeminisci mi nie przeszkadzaja - w sumie
          bawi mnie to, ze oni w
          > zasadzie juz chyba wiedza, ze moja teoria (calkowicie niefeministyczna) nie
          > jest wcale moja, ze tak po prostu jest, tylko przeciez to nie honor przyznac
          > racje feministce i koniecznie trzeba podwazac wszystko, co powie feministka,
          > chocby mowila ze trawa jest zielona a niebo niebieskie. ;)

          No nie Kasiu. Zbyt sobie ułatwiasz życie, tak "ustawiając" dyskutantów. Nim
          zaczniesz komuś zarzucać to czy owo, wpierw zastanów się, czy sama dobrze
          rozumiesz o co chodzi w dyskusji którą toczysz. A jak to wygląda w tej dyskusji?
          Nienajlepiej. Po pierwsze - wplątałaś lingwistyczne teorie w dyskusje o
          statusie płodu,a -jak sama przyznałaś - lingwiści nie mają w tej materii wiele
          do powiedzenia. Po drugie już na wstępie z góry uznałaś, że dyskutanci o
          lingwistyce pojęcia żadnego nie mają, co - na początku dyskusji -jest
          założeniem dość karkołomnym, nawet jeśli w czasie dyskusji okazać miałoby się
          założeniem prawdziwym. Po trzecie - Twoja argumentacja "wisi w powietrzu".
          Przyjrzyjmy się szczegółom. Zadałem Ci pytanie, dlaczego język ma
          być "znacznikiem człowieczeństwa". Odparłaś, że z tego powodu, iż "posiadamy
          unikalną zdolność mowy". Niestety - ten argument jest "nieodparty" jedynie
          pozornie,"działa" bowiem tylko na gruncie pewnych założeń , które można
          zakwestionować. Mówiąc inaczej, jeśli uznamy, ze to język jest "znacznikiem"
          głównym - argumetn będzie działał, ale co się stanie jeśli uznamy, że język
          jest znacznikiem NIEWYSTARCZAJĄCYM? Wystarczy byśmy przyjęli inne (węższe)
          kryterium człowieczeństwa, a lingwistyczne teorie o "unikalności mowy" runą w
          proch. Jeśli przyjmiemy np. ze kryterimu człowieczeństwa jest nie tylko język,
          ale i np. "praworęczność", to wyjdzie na to, że językiem posługują się nie
          tylko ludzie, ale i mańkuci. Jeśli wykluczymy z definicji i albinosów okaże
          się, że językiem posługują się ludzie, mańkuci i albinosi. Jeśli dodamy do
          wykluczonych czarnoskórych, to będziemy musieli przyznać, że język to
          właściwość nie tylko ludzi, ale też mańkutów, albinosów i murzynów itd itp.
          Odpowiesz: to absurd, a poza tym jest wiele istot leworęcznych, albinosów i
          ciemnoskórych, a język mają tylko ludzie. Otóż, nie ma znaczenia czy jest
          to "absurd" ważne jest, że takie "węższe" teorie są możliwe i to - jak wiemy -
          nie tylko teoretycznie. Gdyby przyjrzeć się temu dokładniej, to teorie "węższe"
          były bodajże nawet popularniejsze, niż "szersze". U wielu ludów słowo
          oznaczące "człowieka" pokrywało się ze słowem oznaczającym przedstawiciela
          owego ludu. Obcy nie byli już "ludźmi". Zaś co do owej wyjątkowości języka i
          niewyjątkowości innych cech: ta wyjątkowość jest niewystarczająca, jeśli nie
          istnieje consensus co do uznawania tej wyjątkowości za cechę najważniejszą.
          Jeśli przyjmiemy, że bycie człowiekiem wiąze się z posiadaniem całego zestawu
          przymiotów, z których każdy jest równie ważny (np. praworęczność), to brak
          jednego tylko elementu z owego zestawu wyklucza z człowieczeństwa posiadacza
          całej reszty, chociaż obecność owego elemetu u jakiejś innej istoty człowiekiem
          jej nie czyni. Podsumowując: teoria "unikalności języka" funkcjomuje na gruncie
          PEWNEGO pojęcia "człowieczeństwa", a przecież - jak powiedziała wybitna
          feministka Kinga Dunin: "Ja uważam, że człowieczeństwo nie jest kategorią
          bezdyskusyjną" (cyt. za K. Dunin "Intelektualny kicz neokonserwatywny, Nowa
          Republica, nr. 6/2003). Poza tym teoria którą przedtawiłaś jest zbyt wąska. Nie
          mogę nawzać się znawcą lingwistyki, ale - ponieważ intersuje mnie działanie
          umysłu - więc zetknąłem się z takimi autorami jak np. Searle, Tomasello, czy
          Devlin, którzy, nawet jeśli nie są "czystymi" lingwistami to zajmuja się
          umysłem i językiem, o tym jednak w częsci drugiej.




          Mysle, ze beda sie
          > czepiac do upadlego i w koncu dyskusja utknie w jalowym punkcie.
          > Problem w tym, ze czasami antyfeminizm (feminizm tez, niestety - ale spoko,
          da
          > sie nad tym panowac) przyslania po prostu logiczne myslenie.
          > Przybij piatke! ;)
          > Pozdrawiam serdecznie
          > Kasia
          • kasia.lomanczyk Re: Umysł przysłonięty 07.07.03, 16:41
            Gość portalu: tad napisał(a):
            > No nie Kasiu. Zbyt sobie ułatwiasz życie, tak "ustawiając" dyskutantów. Nim
            > zaczniesz komuś zarzucać to czy owo, wpierw zastanów się, czy sama dobrze
            > rozumiesz o co chodzi w dyskusji którą toczysz. A jak to wygląda w tej
            dyskusji
            > ?
            > Nienajlepiej. Po pierwsze - wplątałaś lingwistyczne teorie w dyskusje o
            > statusie płodu,a -jak sama przyznałaś - lingwiści nie mają w tej materii
            wiele
            > do powiedzenia.

            O nie. Ja nie podawalam tego argumentu jako dotyczacego statusu plodu! I tego
            nie dam sobie wcisnac. Wroc na poczatek dyskusji: Brum poprosil mnie o
            argumenty na MOJE WLASNE czlowieczenstwo, wiec rzucilam 2 przykladowe, jedne z
            wielu, przypadkowe, wcale nie najwazniejsze, ktore przyszly mi jako pierwsze
            do glowy. Fakt, ze uzywam mowy, dowodzi ze jestem czlowiekiem. Jednakze nie
            wynika z tego automatycznie, ze ktos kto mowy nie uzywa (np plod), czlowiekiem
            nie jest. Ja tego nigdzie nie powiedzialam, powiedzialam wrecz cos odwrotnego.
            Kilka osob tutaj probowalo wlozyc w moje usta cos, czego nie powiedzialam.
            Probowaly tez ugryzc ten argument z roznych stron i tez nie wyszlo.

            >Po drugie już na wstępie z góry uznałaś, że dyskutanci o
            > lingwistyce pojęcia żadnego nie mają, co - na początku dyskusji -jest
            > założeniem dość karkołomnym, nawet jeśli w czasie dyskusji okazać miałoby
            się
            > założeniem prawdziwym.

            Wyskoczylam z czyms takim, poniewaz z tego co mowiliscie (zwlaszcza Maciej)
            wynikalo, ze nie macie.

            > Po trzecie - Twoja argumentacja "wisi w powietrzu".
            > Przyjrzyjmy się szczegółom. Zadałem Ci pytanie, dlaczego język ma
            > być "znacznikiem człowieczeństwa". Odparłaś, że z tego powodu, iż "posiadamy
            > unikalną zdolność mowy". Niestety - ten argument jest "nieodparty" jedynie
            > pozornie,"działa" bowiem tylko na gruncie pewnych założeń

            KAZDY argument dziala na gruncie pewnych zalozen.

            > , które można
            > zakwestionować. Mówiąc inaczej, jeśli uznamy, ze to język jest "znacznikiem"
            > głównym - argumetn będzie działał, ale co się stanie jeśli uznamy, że język
            > jest znacznikiem NIEWYSTARCZAJĄCYM? Wystarczy byśmy przyjęli inne (węższe)
            > kryterium człowieczeństwa, a lingwistyczne teorie o "unikalności mowy" runą
            w
            > proch.

            Nie runa. Z punktu widzenia lingwistyki ten argument jest raczej nie do
            obalenia, wielu juz probowalo.

            > Jeśli przyjmiemy np. ze kryterimu człowieczeństwa jest nie tylko język,
            > ale i np. "praworęczność", to wyjdzie na to, że językiem posługują się nie
            > tylko ludzie, ale i mańkuci. Jeśli wykluczymy z definicji i albinosów okaże
            > się, że językiem posługują się ludzie, mańkuci i albinosi.

            Tad, a probowales kiedys zdefiniowac co to jest stol? Wychodzi, ze ma to
            byc "drewniany blat na czterech nogach". A co, jesli stol ma jedna noge
            wyrwana? Czy tym samym przestaje byc stolem? A jesli to trojnozny stolik? Albo
            plastikowy? To samo z czlowiekiem. Jesli nie umie mowic, ma tylko jedna noge,
            albo oderwana glowe? Dalej postrzegamy kogos takiego jak czlowieka. Kolejny
            raz musze tutaj polecic ":The Introduction to Language", gdzie dowiedziec sie
            mozna, w jaki sposob dzialaja tzw. semantic frames (ramy semantyczne? nie wiem
            jak po polsku). Na podobnych zasadach dziala definicja czlowieka: nawet jesli
            brak jednej, dwoch lub wiecej cech, i tak mamy do czynienia z czlowiekiem,
            poniewaz miesci sie on w stworzonych w naszym mozgu semantic frames.
            Paradoksalnie, wbrew swoim zamierzeniom doszedles do podobnego wniosku co
            postmodernisci: ze nie mozna jednoznacznie stwierdzic, ze cos istnieje i jaki
            ma status. Postmodernisci doszli wrecz do tego, ze poniewaz mozna stwierdzic
            tylko, ze dana rzecz istnieje i posiada jakies cechy tylko dla danej osoby, to
            mamy w istocie do czynienia nie z jednym swiatem, ale z nieskonczona wrecz
            iloscia swiatow istniejacych tylko i wylacznie dla danej osoby. Stad blisko
            juz do stwierdzenia: "w moim swiecie plod nie jest czlowiekiem, wiec moge
            sobie robic co chce", a chyba nie o to Ci chodzilo?


            > amy do
            > wykluczonych czarnoskórych, to będziemy musieli przyznać, że język to
            > właściwość nie tylko ludzi, ale też mańkutów, albinosów i murzynów itd itp.
            > Odpowiesz: to absurd, a poza tym jest wiele istot leworęcznych, albinosów i
            > ciemnoskórych, a język mają tylko ludzie. Otóż, nie ma znaczenia czy jest
            > to "absurd" ważne jest, że takie "węższe" teorie są możliwe i to - jak
            wiemy -
            > nie tylko teoretycznie. Gdyby przyjrzeć się temu dokładniej, to
            teorie "węższe"
            >
            > były bodajże nawet popularniejsze, niż "szersze". U wielu ludów słowo
            > oznaczące "człowieka" pokrywało się ze słowem oznaczającym przedstawiciela
            > owego ludu. Obcy nie byli już "ludźmi". Zaś co do owej wyjątkowości języka i
            > niewyjątkowości innych cech: ta wyjątkowość jest niewystarczająca, jeśli nie
            > istnieje consensus co do uznawania tej wyjątkowości za cechę najważniejszą.
            > Jeśli przyjmiemy, że bycie człowiekiem wiąze się z posiadaniem całego
            zestawu
            > przymiotów, z których każdy jest równie ważny (np. praworęczność), to brak
            > jednego tylko elementu z owego zestawu wyklucza z człowieczeństwa posiadacza
            > całej reszty, chociaż obecność owego elemetu u jakiejś innej istoty
            człowiekiem
            >
            > jej nie czyni. Podsumowując: teoria "unikalności języka" funkcjomuje na
            gruncie
            >
            > PEWNEGO pojęcia "człowieczeństwa", a przecież - jak powiedziała wybitna
            > feministka Kinga Dunin: "Ja uważam, że człowieczeństwo nie jest kategorią
            > bezdyskusyjną" (cyt. za K. Dunin "Intelektualny kicz neokonserwatywny, Nowa
            > Republica, nr. 6/2003). Poza tym teoria którą przedtawiłaś jest zbyt wąska.
            Nie
            >
            > mogę nawzać się znawcą lingwistyki, ale - ponieważ intersuje mnie działanie
            > umysłu - więc zetknąłem się z takimi autorami jak np. Searle, Tomasello,
            czy
            > Devlin, którzy, nawet jeśli nie są "czystymi" lingwistami to zajmuja się
            > umysłem i językiem, o tym jednak w częsci drugiej.

            Osobiscie nie jestem wielka fanka Dunin, chociaz nie jestem tez jej wrogiem.
            • Gość: tad Re: Umysł przysłonięty IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 20:50
              kasia.lomanczyk napisała:

              > O nie. Ja nie podawalam tego argumentu jako dotyczacego statusu plodu! I tego
              > nie dam sobie wcisnac. Wroc na poczatek dyskusji: Brum poprosil mnie o
              > argumenty na MOJE WLASNE czlowieczenstwo, wiec rzucilam 2 przykladowe, jedne
              >z wielu, przypadkowe, wcale nie najwazniejsze, ktore przyszly mi jako pierwsze
              > do glowy.

              Ok. Być może za mocno pomieszałem Twoją rozmowę z Br....itd, z kwestią statusu
              płodu, mam jednak wrażenie, że Ty też nie zauważyłaś dostatecznie mocno, że
              moje wypowiedzi tutaj do pewnego momentu umieszczane były wyłącznie w
              odniesieniu do owego statusu.

              > Probowaly tez ugryzc ten argument z roznych stron i tez nie wyszlo.

              Według mnie - wyszło to całkiem nieźle jednemu z nich, co postaram się uzasadić
              poniżej.

              > Wyskoczylam z czyms takim, poniewaz z tego co mowiliscie (zwlaszcza Maciej)
              > wynikalo, ze nie macie.

              "Wyskoczyłaś" z tym argumentem w odniesieniu konkretnie do mnie, po tym jak
              napisałem zdanie: "I dlaczego akurat te parametry, ktore podałaś mają
              być "znacznikiem człowieczeństwa"? Pytanie było zasadne, bo - jak sama piszesz -
              wszystkie argumenty funkcjonuja w ramach pewnych założeń. O owe założenia
              właśnie mi chodziło.

              > KAZDY argument dziala na gruncie pewnych zalozen.

              No właśnie. Niczego innego tutaj nie twierdzę. Jeśli zmienimy te założenia,
              argument traci moc. W istocie nie ma myślenia zupełnie "niedogmatycznego".
              Podkreślam, że nie twierdzę, że "każdy argument jest prawdziwy", czy "każdy
              jest równie dobry". Twierdzę tylko, że jeśli będziemy cofać się coraz dalej, to
              w końcu natrafimy nie na "dowód", ale na "akt wiary".

              > Nie runa. Z punktu widzenia lingwistyki ten argument jest raczej nie do
              > obalenia, wielu juz probowalo.

              Ależ oczywiście, że "z punktu widzenia lingwistyki....itd", ten argument
              jest "nie do obalenia", przypominam jednak co sama napisałaś nieco wyżej o
              argumentach i założeniach. Co jeśli popatrzymy na niego z innego punktu
              widzenia?

              > Kolejny raz musze tutaj polecic ":The Introduction to Language", gdzie
              >dowiedziec sie mozna, w jaki sposob dzialaja tzw. semantic frames (ramy
              >semantyczne? nie >wiem jak po polsku). Na podobnych zasadach dziala definicja
              >czlowieka: nawet >jesli brak jednej, dwoch lub wiecej cech, i tak mamy do
              >czynienia z >czlowiekiem, poniewaz miesci sie on w stworzonych w naszym mozgu
              >semantic >frames.

              Doskonale, ale skąd biorą się w mózgu owe "ramy semantyczne"?

              > Paradoksalnie, wbrew swoim zamierzeniom doszedles do podobnego wniosku co
              > postmodernisci: ze nie mozna jednoznacznie stwierdzic, ze cos istnieje i jaki
              > ma status.

              Nie "paradoksalnie", i "wbrew zamierzeniom" tylko najzupełniej świadomie i z
              premedytacją (nawiasem mówiąc nie tylko postmoderniści "doszli do takiego
              wniosku"). Taki Chesterton np. doszedł do podobnego wniosku z 90 lat temu ( a
              nie był pierwszy...): "Nie ma najmniejszego powodu by mówić ciągle o
              alternatywie rozumu i wiary. Sam rozum jest kwestią wiary. Aktem wiary jest
              twierdzenie, że nasza mysl ma jakiekolwiek odniesienia do rzeczywistości. Jeśli
              jesteś prawdziwym sceptykiem wcześniej czy później musisz postawić sobie
              pytanie: "Dlaczego cokolwiek miałoby się udać; nawet obserwacja i dedukacja?
              Dlaczego poprawna logika nie miałaby się okazać równie zawodna jak błędna? Może
              jedna i druga jest tylko czynnością mózgu małpy?"(...). Wiemy dzisiaj, że tak
              własnie jest; zadna wymowka nas od tego nie zwolni. Słyszymy bowiem jak
              sceptycyzm przełamuje stary pierścień obronny autorytetów, i widzimy
              jednocześnie jak rozum chwieje się na swoim tronie. Jak uległa wiara, tak ulega
              rozum. Jedno i drugie ma ten sam pierwotny i autorytarny charakter. To dwie
              metody dowodzenia, których dowieść nie sposób.(...). Na każdym rogu natykamy
              się na człowieka, który wygłasza szaleńcze i bluźniersze twierdzenie, że być
              może nie ma rcji. Codziennie rozmawiamy z kimś, kto twierdzi, ze jego pogląd
              moze być błędny. A przecież jego pogląd jest słuszny, albo nie jest jego
              poglądem. Kroczymy drogą ktora wiedzie do wytworzenia się gatunku ludzi zbyt
              skromnych w ocenie swojego umysłu, by wierzyć w tabliczkę mnożenia. Grozi nam,
              ze będziemy mieli do czynienia z fizykami, którzy powątpiewają w prawo
              powszechnego ciążenia, uznając, że jest elementem ich osobistej wizji swiata"
              (G.K. Chesterton, Ortotoksja). Chesterton wyprorokował prawie 100 lat temu
              posmodernizm (nie on jeden), jak bowiem piszesz:

              >Postmodernisci doszli wrecz do tego, ze poniewaz mozna stwierdzic
              > tylko, ze dana rzecz istnieje i posiada jakies cechy tylko dla danej osoby,
              >to mamy w istocie do czynienia nie z jednym swiatem, ale z nieskonczona wrecz
              > iloscia swiatow istniejacych tylko i wylacznie dla danej osoby. Stad blisko
              > juz do stwierdzenia: "w moim swiecie plod nie jest czlowiekiem, wiec moge
              > sobie robic co chce", a chyba nie o to Ci chodzilo?

              O to własnie mi chodziło. Czy może raczej chodziło mi o więcej, bo już nie
              tylko o płód ale też i o dorosłego człowieka. W postmodernistycznym świecie
              można przecież równie dobrze powiedzieć np: "w moim świecie Chińczyk nie jest
              człowiekiem..." itd. Chciałbym być dobrze zrozumiany - nie jestem wyznawcą
              postmodernizmu. Wręcz przeciwnie - uważam, że poszli oni zdecydowanie za
              daleko. Znaczenie bliższe jest mi stanowisko wpomnianego już przeze mnie prof
              Sarlea, który podtrzymuje niemodny dziś w pewnych kręgach pogląd, że nasza myśl
              ma jednak odniesienie do rzeczywistości, niemniej -jak pisałem - na pewnym
              poziomie - jest to "akt wiary" (choć mocno osadzony w "twardej" neurologii).

              poniewaz post wyszedł długi, więc do przedstawionej przez Ciebie teorii odniosę
              się w innym.
              • Gość: tad Re: Umysł przysłonięty IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 10:38
                Oto obiecany przeze mnie komentarz, do teorii jaką przedstawiłaś. Zaznaczam, że
                nie jest to komentarz do takiej czy innej teorii lingwistycznej, ale wyłącznie
                do tego co napisałaś tutaj. Uważam bowiem, że zbyt mocno skupiłaś się na
                parametrach nowości i twórczości, pomijając inne parametry, które czynią
                komunikację ludzką unikalną, na które to parametry w teoriach lingwistycznych -
                o ile mi wiadomo - zwraca się uwagę (np. skupiłaś się na komunikowaniu,
                pomijając rozmumowanie - dodam, że i owo rozumowanie to nie wszystko).
                Pisałaś, że żaden z dyskutantów nie mógł "ugryźć" tego co napisałaś. Nie masz
                racji. Nadgryzł ją i to mocno BD, zwracając uwagę, że parametry które podałaś
                spełniać mogą nie tylko ludzie, ale i maszyny. Odparłaś, że byłyby to
                maszyny "naśladujące" umysł ludzki. Pytam więc: i co z tego? Fakt
                naśladownictwa nie zmienia faktu, że maszyna naśladująca umysł ludzki NIE jest
                człowiekiem, co mocno bije w Twoje stwierdzenie, że: "żadna istota poza ludzką
                nie potrafi tworzyć nowych komunkatów z wykorzystaniem istniejącego, wyuczonego
                systemu znaków". Jeśli nie wdamy się w spór o to, co to jest "istota" i czy
                maszyna jest "istotą", to wypadnie na to, że to co napisałaś jest mocno
                wątpliwe. Co ciekawe, kryteria podane przez Ciebie spełniać może nie tylko
                jakaś skomplikowana sieć neuropodobna, ale zupełnie prymitywny programik
                napisany przez początkującego programistę. Pewien problem może być tylko z
                owym "wyuczeniem się" - tu istotnie potrzebna jest raczej sieć neuropodobna -
                ale problem to malutki, zważywszy na to, że takie "uczące się sieci" dawno już
                istnieją. Popatrzmy bliżej: wyobraźmy sobie maszynę, która generuje następujące
                komunikaty: "mówię "hdhdhdh" i znaczy to "1", mówię "odjdjdi" i znaczy to "2",
                mówię "kuudu" i znaczy to "3" .... itd. Krótko mówiąc maszyna tworzyłaby nowe
                nazwy dla liczb i cyfr. Generowałaby je losowo wykorzystując znaki alfabetu
                łacińskiego, z zastrzeżeniem, że raz nadana nazwa nie może się powtarzać.
                Ponieważ liczyć można bez końca, a zestawiając litery alfabetu da się stworzyć
                ilość kombinacji zgoła astronomiczną, można powiedzieć, że maszyna wygenerować
                może całem mnóstwo zupełnie oryginalnych komunikatów. Co więcej, nie byłoby
                niczym nadzwyczajnym stworzenie programu, który nie tylko tworzyłby nazwy, ale
                też nimi operował. Mogłby np. informować: "kfkdkdk jest większe niż kdsksksk",
                czy "ignorancja plus głupota równa się feminizm" (w tym drugim przypadku
                musiałby wpierw zdefiniować np. "5" jako "ignorancja", "4" jako "głupota",
                a "feminizm" jako "9" - co mieści się w granicach prawdopodobieństwa). Czy taka
                maszyna spełniałaby podane przez Ciebie kryteria? Zdaje się, że tak. Maszyna
                taka przypisywałaby znaczenie generowanym przez siebie słowom, tworzyłaby
                więc "znaki znajdujące konkretne odniesienie w otaczającej nadawcę i odbiorcę
                rzeczywistości". Byłoby to "całkowicie nowe i twórcze w sensie językowym".
                Następnie przeprowadzałaby kombinacje na tych znakach (np. wspomniane już
                równania), tworząc w ten sposób "unikalne komunikaty" będące "unikalnymi
                kombinacjami znaków" przekazujących informację o otaczającej rzeczywistości.
                Tak więc - jak się wydaje - podane przez Ciebie kryteria spełniać mogą nie
                tylko ludzie, dlatego nazwałem je zbyt wąskimi.
    • Gość: Pendragon Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.03, 13:45
      Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

      > Slyszeliscie zapewne wszyscy.Feministyczna potwory
      sprowadzily do polski statek
      > -Auschwitz.To juz sie w glowie nie miesci na co sobie
      te zbrodnicze upiory pozw
      > alaja.Po prostu tolerancja w Polsce jest zbyt wielka.Te
      krwawe malpy mysla tylk
      > o zeby sie tarzac we krwi i to
      niewiniatek.Najbezpieczniej jest mordowac dzieci
      > atka bo te sa bezbronne.I pomyslec ze te krwawe potwory
      maja swoje ,,studia'' i
      > ,,osrodki.Tego nawet Hitler nie wymyslil.Gdyby mu ktos
      podpowiedzial na pewno
      > otworzyl by ,,hitler studies'' i ,,osrodki''.Nawiasem
      mowiac Hitler tez byl na
      > dobrej drodze bo probowal wlasna ,,o�kę'' montowac
      tylko nie za bardzo wyszla.T
      > o jest skandal.W czasie gdy na swiecie szuka i wylapuje
      sie terrorystow femins
      > tyczna ohyda morduje sobie sobie w spokoju
      bezbronnych.Przeciez nalezalo by zbo
      > mbardowac rozne oski i zamknac gendery.Przeciez to jest
      wychowanie do ludobojst
      > wa.I ciekawe ze nawet nazwy sa te same.Nie tylko oska
      ale i Aurora.Przeciez ten
      > okret dal sygnal do zbrodniczej rewolucji ktora
      skonczyla sie mordowaniem mili
      > onow.Ta Aurora tez zajmuje sie masowym
      ludobojstwem.Nalezaloby powolac nowa Nor
      > ymberge dla sadzenia zbrodniarzy feministycznych.I co
      to za ,,osobistosci''?Cia
      > gle te same.Kolacze sie ciagle upior Nowicka.Beton do
      kwadratu.I skrzeczy i nam
      > awia i organizuje ciagle jakies krwawe spektakle.Mowiac
      szczerze tego nie mozna
      > wytrzymac.Jak najszybciej trzeba sie za te krwawe
      malpy zabrac...



      Powiem tylko tyle.
      Po formie Twojej wypowiedzi dochodzę do wniosku że jesteś
      zdrowo pieprznięty.
    • Gość: BinioBill Re: FEMINISTYCZNE ZWYRODNIALSTWO ATAKUJE!!! IP: *.clinternal / 10.7.2.* 03.07.03, 14:02
      Post BRvUngerna można rozsyłać po znajomych, nadaje się tylko do wyśmiania.
      Strach pomyśleć, że wypowiadał się szczerze. Takie teksty i gorące przyjęcie
      statku kobiet na fali to po prostu hańba. Wstyd się robi, że należy się do
      jednego narodu z takimi ludźmi. I lpr oraz banda skinhedów pod wszystko mówiącą
      nazwą "młodzierz wszechpolska" nazywają się prawdziwymi polakami i obrońcami
      życia.

      Trudno mi zrozumieć dlaczego niektórzy chcą zakazywać innym rzeczy które ich
      nie dotyczą i to w imię ich prywatnych przekonań. I dlaczego moralnośc ma
      polegać na postępowaniu wymuszonym przez przeróżne zakazy?

      Tak, tak jestem feministą, lewakiem i liberałem.
      Pewnie też masonem, gejem, komunistą i żydem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka