Dodaj do ulubionych

"Polityka" i kobiety

17.08.07, 12:05
Początek artykułu o Arlette Laguiller:
"Brak makijażu, proste krótkie włosy, ostre rysy, dość wydatny nos,
niemodne ubrania. Jednym słowem: zero seksapilu".

To trzeba na wstępie wiedzieć o polityku, który akurat, tak się
złożyło, jest kobietą. Wyobrażacie sobie artykuł o polityku -
meżczyźnie, zaczynający się od słów: "Niski wzrost, pyzata twarz,
wąsy, garniak w prążki. 0 seksapilu"?
Nie po raz pierwszy zdarza mi się zgrzytnąć nad Polityką, zwłaszcza
gdy artykuły dot. rynku pracy, zatrudnienia itp. konsekwentnie
ilustrowane są zdjęciem kilku panów (lekarz, profesor, górnik...) i
jednej pani, np. pielęgniarki. Lub zasuszonej pańci w dziwacznych
szmatach - nauczycielki. O, wrr...
Obserwuj wątek
    • monika_04 Re: "Polityka" i kobiety 17.08.07, 12:31
      Może zaprotestować? Zwracać uwagę? Za każdym razem aż do skutku?
      • stephen_s A nie jest to kwestia kontekstu? 17.08.07, 12:42
        Co by nie mówić, w naszej kulturze utarło się, ze kobieta ma być
        ładna. Może ten tekst z "Polityki" odnosi się do tego stereotypu -
        na zasadzie "może ona nie jest seksowna, ale co z tego?".
        • bene_gesserit Re: A nie jest to kwestia kontekstu? 17.08.07, 13:39
          W naszej kulturze utarlo sie, ze kobieta istnieje glownie przez
          swoje cialo. Moze ten tekst z polityki odnosi sie do tego stereotypu
          na zasadzie 'jest kobieta, wiec zamiast mowic o tym, jakie ma
          poglady i co soba reprezentuje, zaznaczmy najpierw to, co
          najwazniejsze - wyglad'.
        • verte34 Re: A nie jest to kwestia kontekstu? 17.08.07, 14:04
          Nie, zupełnie. Dalej jest życiorys, poglądy i działalność.
          Takie podejście byłoby mniej więcej zrozumiałe gdyby mowa była o
          aktorce - dekoracyjność aktorki jest jakby w definicji(?) ale
          polityczka?
          Tytuł artykułu: Marks, Lenin, Arlette.


          Sen zająca

          Mam ciało 18-latki. Trzymam je w tapczanie.
          • ggigus protesty wyslane do Polityki 17.08.07, 16:28
            kiedys byl wywiad z pania, ktra twierdzila, ze feministki widza wzsystkich w
            kategoriach jedynie plci i takie tam.
            Napisalam, ze artystka, ktora sie tak wyraza, nie musi wiedziec, o czym mowa,
            ale moze chociaz powinna pani prowadzaca wywiad.
            Nie odpisali nawet.
            Kiedys tez protestowalam mailowo przeciw jakiemus innemu seksizmowi, olali mnie.
            Moze trzeba przestac czytac?
            A szkoda, bo czasem maja fajne art.
            • tsun_am Re: protesty wyslane do Polityki 17.08.07, 18:34
              No widać są tak wielcy że nie przyjmuja słów krytyki. Wiecie, tez mi się to
              rzuciło w oczy, ale szybko stwierdziłam że mam pewnie pie..a na ten temat bo
              wszędzie widzę tego typu kwiatki. Generalnie opis fizyczności postaci jest jak
              najbardziej ok, ale ta konkluzja - zero seksapilu.
            • lolyta Re: protesty wyslane do Polityki 17.08.07, 23:59
              a nie ma/ nie bedzie tego dostepnego online, choc w kawalku, z mozliwoscia
              komentarzy? tam by mozna w zmasowany sposob sie do tego odniesc.
          • nairias Re: A nie jest to kwestia kontekstu? 18.08.07, 19:24
            polityczka? a co to za idiotyczny neologizm?
      • kochanica-francuza Zbigniew Witaszek 18.08.07, 15:29
        bi.gazeta.pl/im/3/2206/z2206493N.jpg
        Tłuste cielsko, niemodna od dziesięciu lat fryzura, poczwórny podbródek,
        kartoflowaty nos. Zero seksapilu.
    • 444a Re: "Polityka" i kobiety 18.08.07, 14:34
      To trzeba na wstępie wiedzieć o polityku, który akurat, tak się
      > złożyło, jest kobietą. Wyobrażacie sobie artykuł o polityku -
      > meżczyźnie, zaczynający się od słów: "Niski wzrost, pyzata twarz,
      > wąsy, garniak w prążki. 0 seksapilu"?

      Cóż, masa artykułów o Kaczkach, czy Giertychu zaczyna się od opisu ich wzrostu,
      albo ciepła wypisanego na twarzy (Giertych).
      A męskość polityków poddaje się krytyce nagminnie. Skoro można krytykować
      męskość, to dlaczego nie kobiecość?

      A co do argumentu poniżej o wyglądzie i polityce, to od polityka mężczyzny też
      wymaga się odp. wyglądu. Opalenizna Kwacha nie wzięła się znikąd.

      Powiedz też wyborcom Beger, że zwracają uwagę na seksapil swojej posłanki...
      • lolyta Re: "Polityka" i kobiety 18.08.07, 15:52
        > A męskość polityków poddaje się krytyce nagminnie. Skoro można krytykować
        > męskość, to dlaczego nie kobiecość?
        >

        Masz racje, ale tu chodzi o cos zgola innego. Wyglad panow-politykow sie
        obgaduje neizaleznie od ich profesjonalizmu, on nie stanowi pryzmatu przez ktory
        sie ocenia ich i ich prace ani glownego punktu odniesienia w tej ocenie.

        Przytocze taki cytat z hameryckiego serialu "House", ktory mnie dreczy od dwoch
        lat, on to neizle ilustruje:
        Scena: charyzmatyczny dr House (zawsze niedogolony, utykajacy na jedna noge i w
        ogole taki szorstkawy, ktory to efekt jest podkreslony przez obsadzenei w rolach
        pozostalych lekarzy gosci o wygl. megawymoczkowatym) wita wchodzaca pania doktor
        (elegancka garsonka, spod ktorej wystaje koronka bardzo wycietego dekoltu):
        "Ladne ubranie. Mowi - jestem profesjonalistka, ale jestem tez kobieta".

        Czyli
        • ggigus kucharze 18.08.07, 15:59
          no wlasnie, mit ze kobiety zgotuja dobrze, ale bez polotu
          a jak sie chce zjesc cos genialnego, to juz trzeba pana

          mialam kiedys mila kolezanke, ktora lubila gotowac, ale czasem, swieto, impreza,
          swiece, gotowal jej obecny maz, nb. potwornie nadety cham
          no wiec on czarowal cos tam duszonego w masle, trzy minuty na parze, a potem w
          woku, polewal powiedzmy pory czekolada o smaku papryczki chili i takie tam
          opowiadal, co i jak, jaki misrz go natchnal, goscie zachwyceni, bo mezczyzna w
          fartuszku gotuje, jakie slodkie
          i wtedy pomyslalam, ze ja wole jednak proste jedzenie
        • 444a Re: "Polityka" i kobiety 18.08.07, 23:46
          > Masz racje, ale tu chodzi o cos zgola innego. Wyglad panow-politykow sie
          > obgaduje neizaleznie od ich profesjonalizmu, on nie stanowi pryzmatu przez ktor
          > y
          > sie ocenia ich i ich prace ani glownego punktu odniesienia w tej ocenie.

          I tak i nie. Niski wzrost Kaczek jest podstawą do przypisywania im różnych cech
          charakteru. Złodziejkowato-knajacki wzrok Leppera powoduje przypisywanie mu
          cechy lenistwa i niechęci do nauki, chociaż - jak mówiła J.Pitera - jest to
          jeden z najchętniej uczących się posłów.

          > "Ladne ubranie. Mowi - jestem profesjonalistka, ale jestem tez kobieta".

          Mężczyzna dobrze ubrany wśród mężczyzn uznawany łatwo jest za gogusia, za kogoś,
          kto potrafi ładnie się ubrać, ale nie jest fachowcem.
          Sama podajesz scenę, w której "dr" jest niechlujnie ubrany. Gdyby był w nowej,
          ręcznie haftowanej koszuli w motyle uznany byłby za "pedała", ale nie za speca.
          "Większość" kobiet i mężczyzn nazwało by go po prostu ciotą.

          Profesjonalizm vs. kobiecość, cóż im więcej kobiet fachowców, tym mniej
          stereotypów...
          • 444a aha 18.08.07, 23:55
            > No i od dawna mnei meczy zeby zrobic konkurs z nagrodami
            > (tylko nagrod nei mam) na projekt meskiego ubioru ktory mowi: "Ladne ubranie.
            > Mowi: jestem profesjonalista, _ale_ rowniez mezczyzna".

            WIdzisz, ktoś niedawno napisał w wywiadzie (nie pamiętam gdzie, ale chyba to był
            wywiad z Eichelbergiem i jakimś reżyserem naraz), że w męskim świecie istnieje o
            wiele większy terror psychiczny niż w kobiecym.

            Zauważ, że kobieta w męskiej koszuli nie powoduje najmniejszego zdziwienia na
            ulicy, w spodniach tak samo. Wyobraź sobie za to na ulicy faceta w spódnicy i
            kobiecej koszulce. 3/4 społeczeństwa wyśmiałoby go, a częśc pewnie by
            zaakceptowała nawet pobicie.

            Słowem jakość ubioru w przypadku meżczyzny-profesjonalisty jest też zakazem.
            Mężczyzna po prostu nie może być "ciotą", bo go własna rodzina nie będzie
            szanować - kobiety też.
            • lolyta Re: aha 19.08.07, 06:34
              a wiesz, gdyby wieksza ilosc mezczyzn pozadala koszulek w kwiatki to bym sie nad
              ich losem pochylila z czuloscia, ale jakos nei zauwazylam, zeby im zalezalo,
              wiec jakkolwiek teoretycznei gosciu ma racje, to IMO problem dla wiekszosci
              panow jest wydumany.
              Facet ubrany w motylki *manifestuje* swoim ubiorem wrazliwosc, homoseksualizm,
              ekscentrycznosc, niepotrzebne skreslic, wszystko, tylko nie meskosc. Chcac
              zamanifstowac meskosc najprawdopodoniej albo wystapi w wersji hi-tech albo
              militarnej. Obie w spolecznym odbiorze mowia i o meskosci i o profesjonaliscie i
              te cechy nie stoja w opozycji.

              Natomiast ja nei pisze o nakazie jakosci ubioru, tylko zadaje pytanie, jak
              mialby wygladac ubior, mowiacy "jestem mezczyzna (czyt. meski), *ale rowniez*
              profesjonalista". Przyklady podane przez Ciebei moga sugerowac komunikat "jestem
              gejem (czyt. malo meski), ale rowneiz profesjonalista". I tu rzeczywiscie jest
              konflikt, taki sam, jak w przypadku kobiecego ciucha (czyt. malo meskiego).
              Na moje pytanei jak ma wygladac ubior "mezczyzny, ale jednoczesnie
              profesjonalisty", nadal nei widze odpowiedzi. No chyba, ze wezmiemy pod uwage
              komedie "daddy daycare" czy jak to tam sie zwalo gdzie pan byl przebrany za
              gigantyczna marchewke
              • 444a Re: aha 19.08.07, 14:26
                > a wiesz, gdyby wieksza ilosc mezczyzn pozadala koszulek w kwiatki to bym sie na
                > d
                > ich losem pochylila z czuloscia,

                Twoje słowa są niestety potwierdzeniem na to, że kobiety wciąż utrwalają
                stereotypy wobec mężczyzn. Pewnie też jesteś z tych, co chciałaby spotkać "kogoś
                męskiego i wrażliwego"...

                ale jakos nei zauwazylam, zeby im zalezalo,
                > wiec jakkolwiek teoretycznei gosciu ma racje, to IMO problem dla wiekszosci
                > panow jest wydumany.

                Cóż można powiedzieć? Chyba to, że jak większość feministek niewiele wiesz o
                mężczyznach...
                Nie chodzi przecież o koszulę w kwiatki, ale o prawo do własnych uczuć, które są
                - na twoim przykładzie - wyśmiewane, bagatelizowane.

                Nigdy nie byłaś na żadnej zabawie tanecznej? Bywa często tak, że to kobiety chcą
                tańczyć a mężczyxni wymigują się od tego (znaczna część) - czyżby z natury nie
                chcieli tańczyć? A może mają wdrukowany zakaz wyrażania-niszczenia emocji? (co w
                efekcie powoduje niechęć do zachowań, w których trzeba zachować się swobodnie).

                Czy mężczyzna w kobiecym ubraniu - kobiety chodzą w męskich - ma szanse nie
                trafić do szpitala idąc przez miasto? I już widzę ten usmieszek, że wyciągam
                takie porównanie. Ale to porównanie jest istotne, ubiór jest wazna sferą
                wyrażania swojej osobowości, swobody w społeczeństwie itd. Jedna płeć ma prawo
                przekroczyć granicę bez konsekwencji, a druga już nie.

                > Facet ubrany w motylki *manifestuje* swoim ubiorem wrazliwosc, homoseksualizm,
                > ekscentrycznosc, niepotrzebne skreslic, wszystko, tylko nie meskosc.

                > Przyklady podane przez Ciebei moga sugerowac komunikat "jeste
                > m
                > gejem (czyt. malo meski), ale rowneiz profesjonalista".

                Cóż, jak widać nie znasz facetów... A stereotypy, którymi się posługujesz mają
                ze 200 lat. Dlaczego kolorowa koszula ma stać w opozycji do męskości???

                Na moje pytanei jak ma wygladac ubior "mezczyzny, ale jednoczesnie
                > profesjonalisty", nadal nei widze odpowiedzi.

                Zacznijmy od tego, że sfera ubioru jest uznana za "kobiecą" a profesjonalizm
                jest "pozaestetyczny".

                Sama uznajesz kolorowo ubranego faceta za pedała i jednocześnie chcesz żeby w
                sferze ubioru panowały takie same zasady wobec kobiet co mężczyzn... Zaiste
                kobiece myślenie....

                Nie ma "jestem profesjonalistą, ale też mężczyzną", bo sfera ubioru,estetyki,
                dbania o urodę jest m.in. przez ciebie zakazana dla mężczyzn. Jeśli chcesz coś
                tu zmienić - zacznij od siebie.
                • karolana Re: aha 19.08.07, 15:48
                  bla, bla, bla, a chodzi konkretnie o to, że strój "męski" jest jednocześnie
                  "profesjonalny", coś ci to mówi na temat postrzegania płci?
                  • 444a Re: aha 19.08.07, 20:10
                    > bla, bla, bla, a chodzi konkretnie o to, że strój "męski" jest jednocześnie
                    > "profesjonalny", coś ci to mówi na temat postrzegania płci?

                    Jaki według ciebie jest strój męski? Koszula i spodnie?
                    • karolana Re: aha 19.08.07, 20:38
                      > Jaki według ciebie jest strój męski? Koszula i spodnie?

                      Gdybyś łaskawie zwrócił uwagę na fakt, iż MĘSKI umieściłam w cudzysłowie,
                      zrozumiałbyś (mam nadzieję), że chodzi o strój podkreślający tradycyjnie
                      "męskość", czyli np. garnitur albo mundur. Te stroje są powszechnie uznawane za
                      wyraz profesjonalizmu, zaś "kobiece" falbanki, koronki, dekolty, itp są uważane
                      za "nieprofesjonalne". jeśli na ważne spotkanie kobieta przyjdzie ubrana w
                      garnitur, czyli w stroju "męskim" będzie to oznaczało, że podchodzi do sprawy
                      "profesjonalnie", zaś jeśli przyjdzie w falbaniastej sukience, będzie to
                      oznaczało "brak profesjonalizmu". Czyli, konkludując : strój tradycyjnie
                      uznawany za męski sam w sobie jest symbolem profesjonalizmu, zaś strój
                      tradycyjnie uznawany za kobiecy jest symbolem braku profesjonalizmu. Powtarzam
                      pytanie: co ci to mówi o postrzeganiu płci?
                      • lolyta Re: aha 19.08.07, 21:00
                        no jak to, co mu to mowi o postrzeganiu plci, ja mogie za neigo odpowiedziec:
                        mezczyzni sa ucisnieni, gdyz przebrani za motyle beda postrzegani za niemeskich,
                        oglednie mowiac, i naraza sie na szyderstwa. Ergo, maja gorzej.
                        • 444a Re: aha 19.08.07, 22:35
                          > no jak to, co mu to mowi o postrzeganiu plci, ja mogie za neigo odpowiedziec:
                          > mezczyzni sa ucisnieni, gdyz przebrani za motyl

                          To jest właśnie poziom feministki... nie ma się co dziwić, że ciągle coś jej na
                          świecie nie pasuje, a już jej własne działanie jest wprost idealne...
                      • 444a Re: aha 19.08.07, 22:32
                        jeśli na ważne spotkanie kobieta przyjdzie ubrana w
                        > garnitur, czyli w stroju "męskim" będzie to oznaczało, że podchodzi do sprawy
                        > "profesjonalnie", zaś jeśli przyjdzie w falbaniastej sukience, będzie to
                        > oznaczało "brak profesjonalizmu".

                        Odsyłam w takim razie do postu obok. Falbaniasta sukienka, tak jak joint w
                        gębie, powodują skojarzenie z pewnym środowiskiem itd. Nie ma to związku z
                        płcią. Uznano, po prostu, że falbaniaste suknie nie nadają się do biznesu tak
                        samo jak męskie! skórzane spodnie, czy jeansy.

                        Czy czarna spódnica za kolana to też "męsko-profesjonalny" strój? A przecież
                        idealny na biznesowe spotkanie.

                        podkreślający tradycyjnie
                        > "męskość", czyli np. garnitur albo mundur.

                        Wiesz, ale dla przynajmniej połowy mężczyzn ładna kobieta w mundurze nie staje
                        się mniej kobieca, wręcz przeciwnie i wcale od założenia munduru nie staje się
                        "bardziej profesjonalna".

                        Ale OK. niech męski strój np. lotnika oznacza fachowca, to w czym problem?
                        że kojarzy się z mężczyzną pilotem, a chciałabyś, żeby kojarzył się też z kobietą?
                        • karolana Re: aha 19.08.07, 23:57
                          > Odsyłam w takim razie do postu obok. Falbaniasta sukienka, tak jak joint w
                          > gębie, powodują skojarzenie z pewnym środowiskiem itd. Nie ma to związku z
                          > płcią. Uznano, po prostu, że falbaniaste suknie nie nadają się do biznesu tak
                          > samo jak męskie! skórzane spodnie, czy jeansy.

                          ja nie mówię o sukience a la saloon w westernie, tylko o sukience, która jest
                          "kobieca", ona może być najelegantsza na świecie, może to być Dior czy inna
                          Chanel, ale będzie to oznaka braku profesjonalizmu, dlaczego?

                          > Czy czarna spódnica za kolana to też "męsko-profesjonalny" strój? A przecież
                          > idealny na biznesowe spotkanie.

                          czarna spódnica za kolano z żakietem (bo chyba nie sama bluzka, prawda>) jest
                          tylko złagodzoną wersją męskiego garnituru.

                          > Wiesz, ale dla przynajmniej połowy mężczyzn ładna kobieta w mundurze nie staje
                          > się mniej kobieca, wręcz przeciwnie i wcale od założenia munduru nie staje się
                          > "bardziej profesjonalna".

                          a jak kobieta nie jest ładna? i co ma uroda do profesjonalizmu??

                          > Ale OK. niech męski strój np. lotnika oznacza fachowca, to w czym problem?
                          > że kojarzy się z mężczyzną pilotem, a chciałabyś, żeby kojarzył się też z kobie
                          > tą?

                          chciałabym żeby strój pilota nie kojarzył się z płcią, tylko z zawodem, a co??

                      • bitch.with.a.brain Re: aha 19.08.07, 22:57
                        Męskośc podkresla też strój militarny ale poza wojskiem na pewno nie będzie
                        utożsamiany z profesjonalizmem.Facet,który przyjdzie na rozmowę kwalifikacyjną
                        do banku ubrany w moro raczej nie dostanie pracy.
                        Profesjonalizm to tylko jeden rodzaj męskiego stroju - garnitur i jeden rodzaj
                        kobiecego stroju - garsonka
                        • 444a Re: aha 19.08.07, 23:21
                          o proszę
                          dodam tylko, "odpowiedni strój, do odpowiedniego zawodu".
                          • lolyta Re: aha 20.08.07, 00:15
                            jeszcze raz,
                            pani miala na sobei:

                            profesjonalna garsonke (jestem profesjonalistka)
                            ---ORAZ---
                            kobieca bluzeczke (_ale_ jestem tez kobieta)

                            Jak musialby byc ubrany mezczyzna w garniaku, zeby mozna bylo pod neigo podlozyc
                            taki komunikat?

                            profesjonalny _________ (jestem profesjonalista)
                            ---ORAZ---
                            meski __________ (_ale_ jestem tez mezczyzna)

                            Uprzejmie prosze o wypelnienei podkreslonych pol. Obu. tak, zeby pasowaly do
                            kontekstu.
                • lolyta Re: aha 19.08.07, 18:37
                  > Czy mężczyzna w kobiecym ubraniu - kobiety chodzą w męskich - ma szanse nie
                  > trafić do szpitala idąc przez miasto? I już widzę ten usmieszek, że wyciągam
                  > takie porównanie. Ale to porównanie jest istotne, ubiór jest wazna sferą
                  > wyrażania swojej osobowości, swobody w społeczeństwie itd. Jedna płeć ma prawo
                  > przekroczyć granicę bez konsekwencji, a druga już nie.

                  nie wiem gdzie widzisz ten usmieszek, bo ja temu nei zaprzeczam.
                  Sto lat temu gdyby kobieta wyszla na ulice w meskeij koszuli to by tez
                  wyladowala u czubkow. A jednak sie udalo wprowadzic normalne, wygodne ciuchy dla
                  kobiet, tylko ze to troche trwalo. I one tego chcialy.
                  Gdyby facetom naprawde na tym zalezalo, to tez by mogli zawalczyc o prawop do
                  noszenia kwiatkow i motylkow. W Nowym Jorku hcodza i jakso u czubkow nei laduja,
                  ale mimo wszystko jest to margines, a nei mainstream. Najwidoczneij az takeigo
                  parcia na to nei maja. Ja im nie bronie. Przeciwnie, lubie fajne krawaty w
                  wymyslne wzorki, ale
                  • 444a Re: aha 19.08.07, 22:53
                    > nie wiem gdzie widzisz ten usmieszek, bo ja temu nei zaprzeczam.

                    To twoje słowa:

                    "no jak to, co mu to mowi o postrzeganiu plci, ja mogie za neigo odpowiedziec:
                    mezczyzni sa ucisnieni, gdyz przebrani za motyle beda postrzegani za niemeskich,
                    oglednie mowiac, i naraza sie na szyderstwa. Ergo, maja gorzej."

                    > Sto lat temu gdyby kobieta wyszla na ulice w meskeij koszuli to by tez
                    > wyladowala u czubkow.

                    George Sand ze 150 lat temu nosiła męskie ubrania. Co prawda nie było to wtedy
                    normalne jednak nie groził jej szpital. Natomiast facetowi w spódnicy
                    gwarantowano więzienie.

                    > wyladowala u czubkow. A jednak sie udalo wprowadzic normalne, wygodne ciuchy dl
                    > a
                    > kobiet, tylko ze to troche trwalo. I one tego chcialy.
                    > Gdyby facetom naprawde na tym zalezalo, to tez by mogli zawalczyc o prawop do
                    > noszenia kwiatkow i motylkow. W Nowym Jorku hcodza i jakso u czubkow nei laduja

                    Może nie zauważyłaś, że coraz więcej mężczyzn (w porównaniu do 50 lat wstecz)
                    nosi zbliżone do kobiecych ubrania (nie tylko podkoszulki bez ramiączek, ale i
                    sarongi - choć w Polsce to spotykane rzadziej niż transseksualiści), ale nie
                    robią z tego wielkiego halo.




                    Kwestia nie jest w ubiorze i piszę to kolejny raz (...)




                    Poza tym kobiety w męskich ubraniach były przede wszystkim potępiane, a nie
                    wyśmiewane. Różnica jest istotna, bo osoba wyśmiewana nie ma ochoty walczyć z
                    wyśmiewającym o uznanie swoich praw/uczuć, czy zachowania, po prostu z kimś
                    takim się nie rozmawia.

                    Stereotypy
                    > jako takei nei sa niczym zlym, sa wrecz neizbedne w komunikacji

                    To po co cały ten zgiełk? Skoro stereotypy są potrzebne, a stereotypowo
                    męski=profesjonalne, to o co chodzi?

                  • 444a Re: aha 19.08.07, 23:02
                    > Nadal sie nei dowiedzialam, jak mialby wygladac ubior mowiacy "jestem mezczyzna,
                    > ale jestem rowniez profesjonalista". Nie "jestem wrazliwym mezczyzna", "czulym
                    > mezczyzna", "zabawnym mezczyzna", "szalonym mezczyzna", tylko
          • lolyta Re: "Polityka" i kobiety 19.08.07, 06:18
            > I tak i nie. Niski wzrost Kaczek jest podstawą do przypisywania im różnych cech
            > charakteru. Złodziejkowato-knajacki wzrok Leppera powoduje przypisywanie mu
            > cechy lenistwa i niechęci do nauki, chociaż - jak mówiła J.Pitera - jest to
            > jeden z najchętniej uczących się posłów.

            i tak i nie :)
            przypisuje sie im rozne rzeczy, ale tak jakby z przymruzeneim oka, znaczy sie --
            mimo plugawego wzrostu czy takeigo a nie innego spojrzenia pelnia ci panowie
            funkcje dosc wysokie a cechy fizyczne im sie wypomina w publikacjach nizszego
            lotu, nikt powazny by nei zapodal takeigo intro na temat meskiego olityka jesli
            artykul mialby byc publikowany w powaznym pismie i traktujacy o powaznych
            aspektach dzialalnosci danego pana. To obleci tylko w plotkarskich klumnach, z
            ktorymi i tak sie nikt nei liczy. No i jednak sa oni wyjatkami potwierdzajacymi
            regule. Jednak niewyjsciowych politykow jest znacznei wiecej i jakos nikt nei
            zaczyna rozwazan na ich temat od tego, ile w nich jest seksappealu.

            > Mężczyzna dobrze ubrany wśród mężczyzn uznawany łatwo jest za gogusia, za kogoś
            > ,
            > kto potrafi ładnie się ubrać, ale nie jest fachowcem.
            > Sama podajesz scenę, w której "dr" jest niechlujnie ubrany. Gdyby był w nowej,
            > ręcznie haftowanej koszuli w motyle uznany byłby za "pedała", ale nie za speca.
            > "Większość" kobiet i mężczyzn nazwało by go po prostu ciotą.

            a bynajmniej, no chyba, ze mamy zgola inne wyobrazenei na temat mezczyzny dobrze
            ubranego. Ty mowisz o mezczyznie przedobrzonym. Gosc dobrze ubrany to gosc
            ubrany tak, ze nei ma sie o co przyczepic a calosc wyglada naturalnie i, co
            wazne, gosciu umie to ubranie nosic swobodnie. W mojm wyobrazeniu nie bardzo
            jest tu meijsce na koszule w motylki. Bond jest dobrze ubrany, a gogusiem nie
            jest, na ten przyklad. A dr House nie byl niechlujnie ubrany
            • 444a Re: "Polityka" i kobiety 19.08.07, 15:10
              nikt powazny by nei zapodal takeigo intro na temat meskiego olityka jesli
              > artykul mialby byc publikowany w powaznym pismie i traktujacy o powaznych
              > aspektach dzialalnosci danego pana.

              Nie sądzę żeby w poważnym piśmie politykę np. Angeli Merkel oceniano według jej
              brzydoty. Nie widziałem też, żeby np. poglądy J.Staniszkis lub Z.Gilowskiej
              oceniano według wyglądu itd.itp.

              To raczej jest tak, że mizoandryczne poglądy K.Kofty itp. wywołują ochotę do
              przykopania z kilku stron, w tym od strony wyglądu, bo wchodzenie w dyskusję da
              taki sam efekt jak dyskusja z Lepperem albo Rydzykiem.

              Lodowatość K.Szczuki nie powoduje braku dyskusji z jej poglądami w "poważnych
              gazetach". Co by o niej nie powiedzieć, da się z nia podyskutować.

              > Jednak niewyjsciowych politykow jest znacznei wiecej i jakos nikt nei
              > zaczyna rozwazan na ich temat od tego, ile w nich jest seksappealu.

              I tak, i nie:)
              O Kennedym, Kwaśniewskim, Krzaklewskim i paru innych w poważnych gazetach pisało
              się zwracając uwagę na ich wygląd.
              Łyżwiński nie raz był opisany jako oblech i słusznie zresztą. Opalenizna Leppera.

              Seksapil posłanki Sobeckiej może ruszy o.Rydzyka, ale nie normalnego mężczyznę,
              a jednak zyskała akceptację najbardziej konserwatywnych kręgów w Sejmie.

              Uporczywe hodowanie pryszcza na twarzy J.Pitery nie powodowało dyskusji nt. jej
              wyglądu tylko poglądów/działań. Sam zresztą na nią głosowałem...

              > a bynajmniej, no chyba, ze mamy zgola inne wyobrazenei na temat mezczyzny dobrz
              > e
              > ubranego. Ty mowisz o mezczyznie przedobrzonym.

              I tu jak widać uruchomił się stereotyp, napisałem tylko "koszula w motyle" a
              już uznałaś, ze to "przedobrzenie". Dlaczego? A czy np. amarantowa koszula to
              też przedobrzenie? Wyłaćznie czarne?

              Gosc dobrze ubrany to gosc
              > ubrany tak, ze nei ma sie o co przyczepic a calosc wyglada naturalnie

              Dla mnie to brzmi jak "gość dobrze ubrany wygląda ładnie i gustownie".

              "Motylki" nie moga być naturalne? Czy "naturalnie męskie" są tylko czarne
              spodnie w kant i dżinsy?

              i, co
              > wazne, gosciu umie to ubranie nosic swobodnie. W mojm wyobrazeniu nie bardzo
              > jest tu meijsce na koszule w motylki.

              No właśnie, kobiety nie chcą żeby mężczyżni byli zbyt swobodni... Kobieta w
              spodniach nic nie traci z kobiecości, mężczyzna w spódnicy wszystko z męskości.

              Kolorowe ubrania oznaczają z reguły swobodę wyrażania się, lekkośc, zabawę itd.,
              też samą chęć "pokazania się".

              Mężczyźni paradoksalnie rzeczywiście czują się swobodnie w stroju
              "ograniczajacym" emocje, bo są wtedy ubrani tak jak ich wdrukowana konstrukcja
              psychiczna. Jeśli mają wdrukowane blokady przed wyrażaniem uczuć, to ubranie
              "swobodne" bedzie stresować, za to ubranie a la "zwarty silny i gotowy" będzie
              się kojarzyć ze znaną - bezpieczną sytuacją.

              w typie trafnie okreslanym przez moja mame jako "mydelniczka", ogolen
              > i
              > tak gladziutko jakby byli nastolatkami, grzyweczki to chyba na lokowce ukladane
              > itd.

              Jak widać mama też utrwala stereotypy i zakazy dla mężczyzn... Dziewczyny
              waszych synów będą znów narzekać, że nie są tacy jak powinni...

              Nie wiem, czy ten serial leci w polsce, a jesli tak, to pod jakim tytulem,
              > wiec nei wiem, czy masz szanse sobie gosci obejrzec i zweryfikowac,
              bo na raze
              > to polemizujesz ze swoim wyobrazeniem na temat wygladu bohaterow :)

              Nie wiem o co tu chodzi, cały czas tutaj wyborażałem sobie różnych mezczyzn, nie
              miałem wcale na myśli tylko wokalisty Queen..

              pzdr.
              • lolyta Re: "Polityka" i kobiety 19.08.07, 18:54
                > Kolorowe ubrania oznaczają z reguły swobodę wyrażania się, lekkośc, zabawę itd.
                > ,
                > też samą chęć "pokazania się".

                Aha. No, i te cechy sa w wielu zawodach uznawane za nieprofesjonalne, no chyba,
                ze ktos pracuje w branzy rozrywkowej.

                > I tu jak widać uruchomił się stereotyp, napisałem tylko "koszula w motyle" a
                > już uznałaś, ze to "przedobrzenie". Dlaczego?

                nie dlatego ze piszesz o motylkach tylko dlatego ze piszesz o tym ze tak ubrany
                facet bylby odebrany za gogusia. No to sobie z braku szczegolow ktorych nei
                zapodajesz wyobrazam faceta ubranego w motylki w takim zakresie, ktory go
                kwalifikuje do gogusiostwa, proste.



                > No właśnie, kobiety nie chcą żeby mężczyżni byli zbyt swobodni...

                ze co?
                ponadto jednak to kobieta jest znacznie surowiej oceniana za zbyt swobodny
                wyglad i ponosi znacznei gorsze konsekwencje.

                Kobieta w
                > spodniach nic nie traci z kobiecości,

                w opinii wielu osob traci. Pogadaj z kalesonem.

                > mężczyzna w spódnicy wszystko z męskości.

                kobieta w mundurze tez za wcielenie kobiecosci nei jest i nie bedzie uwazana,
                litosci. jesli suie tak ubierze
                • 444a Re: "Polityka" i kobiety 19.08.07, 23:13
                  > > No właśnie, kobiety nie chcą żeby mężczyżni byli zbyt swobodni...
                  >
                  > ze co?

                  Ma to swoje matriarchalne uzasadnienie - łatwiej takim rządzić, zwłaszcza nie
                  posiadając przewagi fizycznej.

                  > ponadto jednak to kobieta jest znacznie surowiej oceniana za zbyt swobodny
                  > wyglad i ponosi znacznei gorsze konsekwencje.

                  Kobieta nawet w stroju prostytutki na wielu zabawach będzie akceptowana,
                  mężczyzna w spódnicy tylko na gej-party i to pewnie nie na każdym. Na ulicy
                  grozi jej - o boże, coś strasznego - podryw.

                  > kobieta w mundurze tez za wcielenie kobiecosci nei jest i nie bedzie uwazana,
                  > litosci. jesli suie tak ubierze
        • bene_gesserit Re: "Polityka" i kobiety 19.08.07, 11:11
          Mi to przychodza do glowy sytuacje podobne, jak ta ktora opisalas z
          marchewka, tzn mezczyzna, ktory wykonuje prace kobieca/o niskim
          statusie spolecznym. Czyli facet w fartuszku (z podkreslajacym
          meskosc krawatem), przedszkolanek czy moze striptizer albo
          homoseksualny prostytut.
    • vivian.darkbloom pominęłaś lead! 18.08.07, 16:36
      artykuł się tak nie zaczyna - pominęłaś lead, w którym nie ma mowy o wyglądzie.
      Ja akurat w "Polityce" nie dostrzegam seksizmu.
      • verte34 Re: pominęłaś lead! 18.08.07, 19:12
        Zaczyna się :) Mówię o wersji papierowej.
        I nie twierdzę nigdzie że "P" jest seksistowska, tylko że czasem
        zdarza im się na tym polu irytująco wdepnąć.
        • vivian.darkbloom też mówię o wersji papierowej 20.08.07, 08:17
          artykuł nie zaczyna się do opisu wyglądu
          • verte34 Re: też mówię o wersji papierowej 22.08.07, 21:48
            No do licha. Dla mnie początek artykułu jest tam, gdzie się on
            zaczyna. Nie w podtytule. O co właściwie Ci chodzi? :)
            • vivian.darkbloom Re: też mówię o wersji papierowej 23.08.07, 08:43
              Początek artykułu to lead - czyli to wytłuszczone pod tytułem.
    • zaaagmatwana Re: "Polityka" i kobiety 19.08.07, 19:34
      :)
    • lolyta a tu w obcasach 21.08.07, 12:04
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4396007.html
      Siostra Tymotea mieszka w pustelni

      Ma 33 lata, ani ładna, ani brzydka. Zamiata, prasuje, sprząta pustelnię.

      No, Bogu dzieki, "ani ladna", bo jak to tak sprzatac PUSTELNIE z uroda? a tak,
      to sie przynajmniej uroda nie marnuje, czytelnik moze odetchnac z ulga na samym
      poczatku.
      • pavvka Re: a tu w obcasach 21.08.07, 12:19
        No sorry, ale tu już kompletnie nie rozumiem o co pretensje. Czy od
        teraz w reportażach ma być zakazane pisanie czegokolwiek na temat
        wyglądu ich bohaterów?
        • lolyta Re: a tu w obcasach 21.08.07, 15:13
          ja nei mam pretensji, jeno prowadze mala obserwacje. Kiedy tylko zobacze artykul
          o mezczyznei zaczynajacy sie od slow "neizbyt przystojny, czterdziestoletni
          Stefan X", tez takei intro neizwlocznei tu zamieszcze.
          • verte34 Re: a tu w obcasach 22.08.07, 22:02
            Rzecz w tym, że bardzo często (z reguły) kobiety będące osobami
            publicznymi rozlicza się z wyglądu, choćby ten wygląd nie miał
            absolutnie nic do rzeczy. DLACZEGO działaczka polityczna miałaby być
            ładna i seksi? I co z tego, jeżeli nie jest? Po co o tym pisać,
            skoro nie wprowadza to niczego istotnego do treści wypowiedzi (tym
            bardziej, że zamieścili zdjęcie?)
            Czasem w mediach komentuje się mimochodem wygląd mężczyzny, jeżeli
            jest wybitnie nieestetyczny czy groteskowy, ale to wszystko.
            Wydawało mi się, że w 1. wypowiedzi wyraziłam się jasno:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka