Dodaj do ulubionych

"Z chłopczycy dama"

19.08.07, 23:38
Zerknąłem niedawno na TVN Style - i zobaczyłem zwiastun programu "From Ladette
to Lady", czyli właśnie "Z chłopczycy dama".

Program jest - domyślając się ze zwiastuna - o tym, jak to kilka kobiet bez
talentu do ubierania się, gotowania itd. będzie uczone, jak stać się
Prawdziwymi Kobietami...

Fuj! :PP

Ciekawe, czy ktoś kiedyś zrobi program pt. "Z paniusi twardzielka", gdzie
kilka przesłodzonych babeczek na obcasach zostanie przepuszczonych przez obóz
survivalowy... ;))))
Obserwuj wątek
    • wiarusik Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 00:48
      Powiedziałbym,że chcą przeprowadzić proces odwrotny do feminizacji.
      No ale TVN Style to tv-poradnik dla kur domowych jak jeść bezę itp.
      • legal_blonde Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 01:07
        ciekawe, że panowie tak dobrze zorientowani są w programach na TV
        Style......;)))))))
        • wiarusik Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 01:12
          Kochana,bo my jesteśmy wojujące męskie Feministki...
        • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 08:30
          > ciekawe, że panowie tak dobrze zorientowani są w programach na TV
          > Style......;)))))))

          Jest w mojej kablówce, to co, mam nie oglądać ? ;))

          Poza tym, na TVN Style jest Nigella, mmmmmm :)
    • johnny-kalesony Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 02:31
      stephen_s napisał:

      > Ciekawe, czy ktoś kiedyś zrobi program pt. "Z paniusi twardzielka", gdzie
      > kilka przesłodzonych babeczek na obcasach zostanie przepuszczonych przez obóz
      > survivalowy... ;))))

      Ależ teraz ten trend właśnie dominuje ... Jakby to ujęła św. Kinga Dunin -
      stanowi dyskurs dominujący.
      Program, który spotkał się z Twoją dezaprobatą, jest zaledwie nieśmiałym
      przejawem zachowania w świadomości widzów śladów ginącej już, prawdziwej
      koleżankowatości.

      Stefanie - skoro wiedzy, zadań łakniesz, mam zadanie i dla Ciebie.
      Przejdź się do najbliższek knajpy, zamów dwie, szybkie sety wódy. Później odwróć
      się, oprzyj łokcie na barze i zlustruj wnętrze lokalu publicznej konsumpcji.
      Kiedy już dostrzeżesz w jakimś miejscu sali mrukliwego zakapiora, podejdź do
      niego i trzepnij go w mordę.
      To, co stanie się później powinno Cię nieco otrzeźwić.
      Powodzenia.



      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • tsun_am Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 10:44
        Cholera, Johnny, jaka błyskotliwa rada. I co co chodzi z tą
        koleżankowatością, bo nie bardzo rozumiem?

        Nie wiem, idea którego programu jest durniejsza - robienie z kobiet
        wytresowanych, namalowanych lalek czy survivalowców - twardzieli -
        tzn. o tym ostatnim programie szczerze mówiąc nie słyszałam, chyba
        że podciągniemy pod to fear factor. Obydwa motywy wydają sie dość
        wyświechtane, ale jak widać ktoś to ogląda.
      • evita_duarte Alez Jasiu drogi 21.08.07, 17:53
        Nie rozumiesz podstawowego problemu: dama, przynajmniej pojeta na
        ten oto sposob, nie nosi skorzanych minioweczek i nie slucha rock'n
        rolla. W ogole niewiele robi poza patrzeniem w zwierciadelko.
    • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 10:58
      stephen_s napisał:

      > Ciekawe, czy ktoś kiedyś zrobi program pt. "Z paniusi
      twardzielka", gdzie
      > kilka przesłodzonych babeczek na obcasach zostanie przepuszczonych
      przez obóz
      > survivalowy... ;))))

      Pomysł ciekawy. Może napiszesz scenariusz i sprzedasz go jakiejś
      stacji?
      • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 11:53
        Czemu nie? Program zawierać będzie takie elementy, jak taplanie się w błocie,
        naukę boksu oraz trening picia wódy ;)

        A każda z uczestniczek na koniec programu zrobić sobie będzie musiała tatuaż
        oraz piercing :))))

        (no co? To nie jest chyba bardziej absurdalne od programu, gdzie uczy się
        kobiety eleganckiego ubierania...)
    • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 12:05
      > Fuj! :PP

      Fuj, ale jakoś Twoją ulubioną telewizyjną bohaterką jest kobieca do
      bólu Nigella, a nie np. Chylińska, która picie wódy i przeklinanie
      ma dobrze opanowane ;)

      Nie wiem jaki będzie ten program, ale ogólny opis pokazuje, że ta
      kobiecość/chłopięcość to kwestia wyboru i umiejętności, a nie
      wrodzonych predyspozycji. I że można sobie wybrać w jakiej roli się
      wystąpi, zamiast być skazanym na jedną przez całe życie.
      • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 13:24
        bri napisała:

        > Nie wiem jaki będzie ten program, ale ogólny opis pokazuje, że ta
        > kobiecość/chłopięcość to kwestia wyboru i umiejętności, a nie
        > wrodzonych predyspozycji. I że można sobie wybrać w jakiej roli
        się
        > wystąpi, zamiast być skazanym na jedną przez całe życie.

        E tam.
        Wlasnie, ze nie. Ze to nie jest wybor, a w kazdym razie - nie jest
        swiadomy. I ze trzeba wielkiego wysilku i wsparcia z zewnatrz, zeby
        sie zmienic.

        Wg mnie te dziewuchy tylko sobie zrobia lepiej, bo po takim
        programie beda mialy wybor. Beda mogly albo pic herbatke z
        maciupenkich filizanek, odginac paluszek i usmiechac sie uprzejmie
        albo chodzic jak chlop, klac jak szewc i co tam jeszcze. Kolejny
        stopien wtajemniczenia, ktorego moga dokonac juz same to tworcza
        integracja tych dwoch postaci. To jest duzo ciekawsze od tego, co
        bedzie w tym programie.
        • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 13:30
          Tak, taka zmiana wymaga wysiłku, trzeba się nowych umiejętności po
          prostu nauczyć i prościej, kiedy ma się nauczyciela i wsparcie. Jak
          z każdą nauką.

          Moim zdaniem motywacja, co do wyboru takiej, a nie innej
          autoprezentacji bywa nieświadoma, ale już sam fakt stosowania
          pewnych środków i wybór tych środków prowadzących do uzyskania
          określonej autoprezentacji w większości przypadków jest świadomy.



      • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 13:49
        > Fuj, ale jakoś Twoją ulubioną telewizyjną bohaterką jest kobieca do
        > bólu Nigella, a nie np. Chylińska, która picie wódy i przeklinanie
        > ma dobrze opanowane ;)

        No fakt. Ale wiesz, trochę co innego chyba, gdy podoba mi sie Nigella (która po
        prostu jest sobą, o ile w ogóle można być sobą w TV) - a co innego, jeśli tworzy
        się cały program, gdzie ileś babek ma się uczyc, jak być kobiecymi. Jakby to
        rzec... Nigella jest super, ale jakby np. ktoś zrobił program, gdzie uczono by
        kobiety, jak sie ładnie uśmiechać znad garnka, to by mnie to jednak nieco
        zmroziło :)

        Poza tym, zaryzykowałbym twierdzenie, że sama idea takiego programu jest
        wartościująca. Bo, mam wrażenie, kryje się za tym myślenie, że "niekobieca"
        kobieta musi się kobiecości douczyć. Jak napisałem, programu, gdzie uczono by
        bycia twardzielką, jakos nie ma...
        • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:13
          Jeśli znasz Nigellę tylko z jej programów - nie wiesz o niej nic.
          Podoba Ci się tylko jej wizerunek, stworzony, a jakże, przez
          specjalistów od wizerunku. Może jest równie urocza 24/7, ale czy
          jest tak w istocie nie wiadomo. Prawie za każdy razem kiedy
          spotykałam osobę znaną mi z mediów przeżywałam duże zaskoczenie -
          często pozytywne, ale czasem wręcz przeciwnie.

          Programu nie widziałam, i nie wiem jaki będzie jego wydźwięk. Może
          będzie jak piszesz.
          • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:23
            Czyli Chylińska może naprawdę być delikatna i subtelna? :-O
            • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:27
              > Czyli Chylińska może naprawdę być delikatna i subtelna? :-O

              A jak powiem zupełnie szczerze, że na poważnie chciałbym spotkać prywatnie Dodę
              i przekonać, na ile jej publiczny wizerunek nie jest totalną autokreacją...
              • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:37
                W kontaktach prywatnych też może się autokreować, tylko
                niekoniecznie tak samo.
                • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:41
                  Można w ogóle się nie autokreować?
                  • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:49
                    Proszę o łatwiejszy zestaw pytań.
                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 17:14
                    bri napisała:

                    > Można w ogóle się nie autokreować?


                    Autokreacja, wg mnie, to jest objaw slabosci.
                    Jestem sobie w stanie wyobrazic, ze jest paru ludzi na swiecie,
                    ktorzy sa na tyle silni, ze wcale sie nie wysilaja. Tez mi sie
                    wydaje, ze madry rozwoj wlasnie do tego prowadzi. I celem nie jest
                    meta, tylko podazanie w jej kierunku.
                    • bri Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 19:39
                      Zgadzam się, choć wymagałoby to doprecyzowania definicji, bo mam
                      wrażenie, bardzo szeroko to pojęcie definiujemy w tej dyskusji.
                      Wydaje mi się, że trochę zapominasz, że ta autokreacja jest na
                      użytek innych ludzi, z których niestety tylko niektórzy osiągnęli
                      zdolność widzenia rzeczy takimi jakie są ;) Dlatego trzeba stosować
                      pewną autokreacją chociażby po to, żeby być przez innych rozumianym
                      zgodnie z naszymi intencjami.
                      • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 12:10
                        Co innego mowic jezykiem na tyle prostym/skomplikowanym, zeby
                        dotrzec do odbiorcy, co innego zmyslac siebie, zeby sie wydac
                        lepszym, niz to sie nam wydaje.
                        • bri Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 12:27
                          Tak, ale język którego używasz też jest częścią autoprezentacji. Nie
                          musisz zmyślać faktów na swój temat. Jeśli będziesz mówić do kogoś
                          jego językiem możesz mu się wydać się bardziej "swoja", "równa" itp.
                          To jak będziesz odebrana nie zależy w 100% od Ciebie, a przynajmniej
                          w 50% od osoby, która będzie odbiorcą Twojej autoprezentacji.

                          Poza tym trzeba siebie bardzo dobrze znać, żeby siebie nie zmyślać.
                          Moim zdaniem ludzie sami nie wiedzą jacy są w wielu wymiarach, m.in.
                          dlatego bo się nigdy nie mieli okazji w pewnych sytuacjach sprawdzić
                          i nawet się nad tym nie zastanawiali. Jeśli czegoś nigdy nie
                          spróbowałaś może Ci się wydawać, że zareagujesz w pewien określony
                          sposób, ale czy to prawda nie wiadomo.

                          Bywa też tak, że to jak się określimy determinuje potem nasze
                          zachowanie.

                          Poza tym ludzie mogą się zmieniać. Bywa, że zmiana zaczyna się od
                          zmiany autoprezentacji. Np. do tej pory byłam zahukaną, szarą
                          myszką, z zerowym poczuciem własnej wartości itp. Ludzie w związku z
                          tym traktowali mnie jako nic nie wartą. Postanawiam się zmienić,
                          noszę głowę wysoko i mówię spokojnym, pewnym siebie głosem. W
                          związku z tym ludzie zaczynają mnie odbierać inaczej, otwierają się
                          przede mną nowe drogi, mogę się sprawdzić w sytuacjach, których do
                          tej pory unikałam a w efekcie nabieram pewności siebie.

                          Piszesz, że autokreacja jest objawem słabości. Czy np. szpieg, który
                          przez całe życie przyjmuje fałszywe tożsamości dla dobra
                          organizacji, której służy ma słaby charakter?

                          Itd.

                          Temat jest naprawdę bardzo złożony i takie jednoznaczne stwierdzenia
                          opisują jedynie część przypadków.

                          • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 13:50
                            bri napisała:

                            > Tak, ale język którego używasz też jest częścią autoprezentacji.
                            Nie
                            > musisz zmyślać faktów na swój temat. Jeśli będziesz mówić do kogoś
                            > jego językiem możesz mu się wydać się bardziej "swoja", "równa"
                            itp.

                            Nie rozumiemy sie.
                            Jedni mowia, zeby sie wypowiedziec. Inni - zeby byc zrozumiani.
                            Subtelna roznica polega jeszcze na tym, ze oprocz zwyklego dotarcia
                            do innych nie towarzyszy im zadna inna intencja, wliczajc w
                            to 'bycie rownym/swoim'. Tu nie ma autoprezentacji, jest natomiast
                            pragmatyzm i uwazne otwarcie sie na innych.

                            > To jak będziesz odebrana nie zależy w 100% od Ciebie, a
                            przynajmniej
                            > w 50% od osoby, która będzie odbiorcą Twojej autoprezentacji.

                            Ja aspiruje do grona Oswieconych, ale nie wiem, czy dozyje, wiec
                            istotnie - w moim wykonaniu bedzie to autoprezentacja. Wierze, a
                            wlasciwie wiem, ze sa ludzie, ktorzy prezentuja, a nie
                            autoprezentuja. Po prostu sa, bez zadnego wysilku.

                            > Poza tym trzeba siebie bardzo dobrze znać, żeby siebie nie
                            zmyślać.

                            Noale skad.
                            To jest wlasnie taki poziom bycia soba, na ktorym sie juz nie
                            pamieta, kim sie jest i dlaczego. Rodzaj mistrzostwa. Jest taki
                            model kompetencyjny, ktorzy zobrazuje to, co mam na mysli:
                            1. nieuswiadomiona niekompetencja (np. ufny sobie chirurg, tnacy jak
                            popadnie)
                            2. uswiadomiona niekompetencja (chirurgowi drza rece)
                            3. uswiadomiona kompetencja (wie, bo sie o tym uczyl, bo robil juz
                            cos takiego)
                            4. nieuswiadomiona kompetencja (wie i nawet nie pamieta skad i o tym
                            nie mysli)

                            Otoz mi sie wydaje, ze to sie przeklada rowniez na 'bycie istota,
                            soba', i ze w zwiazku z tym punkt 4 dotyczy wlasnie mistrzostwa w
                            tej dziedzinie. Co nie oznacza, ze fazy 1-3 sa zle, bo sa potrzebne,
                            po prostu trudno dozyc tej 4.

                            > Moim zdaniem ludzie sami nie wiedzą jacy są w wielu wymiarach,
                            m.in.
                            > dlatego bo się nigdy nie mieli okazji w pewnych sytuacjach
                            sprawdzić
                            > i nawet się nad tym nie zastanawiali. Jeśli czegoś nigdy nie
                            > spróbowałaś może Ci się wydawać, że zareagujesz w pewien określony
                            > sposób, ale czy to prawda nie wiadomo.

                            Dlatego uwazam, ze prawda o czlowieku istnieje tylko tu i teraz.
                            Jesli ktos, kto uwaza siebie za nieuczciwego i ma na koncie pare
                            wyrokow za wyludzenia i oszustwa, postapi uczciwie, to jest uczciwy
                            czy nieuczciwy? Jesli glupek wioskowy wymysli i wdrozy genialne
                            urzadzenie, to jest glupkiem czy geniuszem? Itd.
                            'Nie trzeba znac drogi, zeby nia podazac' itd itd itd ...

                            > Bywa też tak, że to jak się określimy determinuje potem nasze
                            > zachowanie.

                            Dlatego czlowiek siebie swiadomy nie okresla sie sam, ani w ogole.

                            > Poza tym ludzie mogą się zmieniać. Bywa, że zmiana zaczyna się od
                            > zmiany autoprezentacji. Np. do tej pory byłam zahukaną, szarą
                            > myszką, z zerowym poczuciem własnej wartości itp. Ludzie w związku
                            z
                            > tym traktowali mnie jako nic nie wartą. Postanawiam się zmienić,
                            > noszę głowę wysoko i mówię spokojnym, pewnym siebie głosem. W
                            > związku z tym ludzie zaczynają mnie odbierać inaczej, otwierają
                            się
                            > przede mną nowe drogi, mogę się sprawdzić w sytuacjach, których do
                            > tej pory unikałam a w efekcie nabieram pewności siebie.

                            No tak, to sa rozne sposoby autoprezentacji i co? To sa
                            kolejne 'wymyslenia siebie', nic wiecej.

                            > Piszesz, że autokreacja jest objawem słabości. Czy np. szpieg,
                            który
                            > przez całe życie przyjmuje fałszywe tożsamości dla dobra
                            > organizacji, której służy ma słaby charakter?
                            >
                            > Itd.

                            Przeciez nad tozsamoscia falszywca jest tozsamosc szpiega -
                            odwaznego i dzielnego, poswiecajacego sie dla sprawy. Jego wizerunek
                            ma sie, jak przypuszczam dobrze. Nadal nie rozumiem, jak to sie ma
                            do tematu.

                            > Temat jest naprawdę bardzo złożony i takie jednoznaczne
                            stwierdzenia
                            > opisują jedynie część przypadków.

                            A dla mnie prosty, co wylozylam powyzej.
                            • bri Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 14:07
                              Nie jestem pewna czy Cię dobrze rozumiem. Znasz jakiś ludzi, którzy
                              Twoim zdaniem ten mistrzowski poziom w kwestii autoprezentacji
                              osiągnęli? Mówisz o Oświeceniu w rozumieniu filozofii/religii
                              buddyjskiej?
                              • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 14:49
                                Znam paru ludzi, ktorzy sa na dobrej sciezce :) - a o takich, ktorzy
                                tam dotarli, czytalam. Nie bede rzucac nazwiskami, bo to raczej
                                intuicja i wiara. Noi - wiele modeli rozwoju osobistego (np dosc
                                czytelny ten, ktory Wilber przedstawil w 'No boundaries') prezentuje
                                ten sam poglad na te sprawe, tyle ze ujety mniej trywialnie, niz ja
                                to robie.

                                Oswiecenie na tym poziomie, o ktorym mowie ('nieuswiadomionej
                                kompetencji') jest ponad-religijne i ponad-niereligijne, po prostu
                                jest. I, na litosc, nie chodzi o 'mistrzowski poziom w kwestii
                                autoprezentacji', tylko w 'otwartym byciu soba', co jest o pare
                                oczek wyzej.
                                • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 14:55
                                  Ja chyba jestem zbyt ograniczona, żeby zrozumieć czemu
                                  autoprezentacja a "otwarte bycie sobą" się wykluczają.
                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:03
                                    Jesli pokierujemy sie pierwsza z brzegu wyguglana definicja:
                                    "Autoprezentacja to świadome kierowanie wrażeniem jakie wywieramy na
                                    innych, czyli próba pokazywanie się takim, jakim chcę, żeby mnie
                                    inni widzieli."

                                    To widac wyraznie, co mam na mysli.
                                    Jak mowila moja babka 'Prawdziwej sily nie trzeba pokazywac'.
                                    Czlowiek ultraswiadomy (to zeby sie nie kojarzylo buddyjsko) nie
                                    odczuwa i nie realizuje potrzeby 'chcenia byc odbieranym w taki czy
                                    siaki sposob'. Uwaza, ze jest ok, taki jaki jest i to calym soba
                                    komunikuje. Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze moze byc przy tym
                                    uwazny i pelen szacunku.
                                    • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:27
                                      Trochę inną definicję miałam na myśli. Raczej chodziło mi o
                                      autoprezentację jako świadome lub nie kierowanie wrazeniem jakie
                                      wywieramy na innych, czyli próbę pokazania się takim, jaki uważam,
                                      że naprawdę jestem lub takim jakim chcę, żeby mnie inni widzieli"

                                      Przywołuję sobie to, co wcześniej napisałaś o "nieświadomości
                                      kompetencji" jako najwyższym poziomie kompetencji, i myślę teraz
                                      o "nieświadomości świadomości". I jestem kompletnie pogubiona. Za
                                      bardzo chyba jestem przyziemna, żeby w ogóle sobie wyobrazić takie
                                      coś :)
                                      • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 22:49
                                        No bo ten model kompetencyjny w zasadzie opisuje sciezke zawodowego
                                        rozwoju (i tu jest jasny), ale ja go kiedys tworczo zaadaptowalam do
                                        opisania modelu rozwoju ludzkiego. Tu trzeba troche pokombinowac i
                                        uzyc intuicji, bo 'bycie soba' jest bardziej skomplikowane od bycia
                                        chirurgiem, wiec moze nie ten. Noi to tylko model.

                                        Twoja definicja tez jest ok, i te dwie sprawy, ktore wymienilas,
                                        nadal nie aplikuja sie do czlowieka ultraswiadomego. Czyli slabosc,
                                        upre sie.
              • johnny-kalesony Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 17:56
                Zwariowałeś?
                Przecież ona nosi minióweczki ... A dla Ciebie - o ile zdołałem się był
                zorientować - widok kobiety jest doznaniem prawie nie do zniesienia.


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
                • stephen_s No fakt... 21.08.07, 11:58
                  ... przecież za każdym razem, gdy widzę kobietę w spódnicy krótszej
                  niż do kostek, dostaję palpitacji serca i poty na mnie występują...
                  Zetknięcie z Dodą mogłoby naprawdę być dla mnie traumatyczne :P
            • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:40
              Nie mam pojęcia, nigdy jej nie poznałam ;)
          • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:26
            > Jeśli znasz Nigellę tylko z jej programów - nie wiesz o niej nic.

            Masz rację i to właśnie zaznaczyłem :))

            Tym niemniej - aczkolwiek wizerunek Nigelli budzi we mnie przyjemne odczucia (co
            w sumie mnie nieco przeraża :)))), to czym innym jest wizerunek jednej kobiety,
            a czym innym program mający uczyc innych kobiet takiego wizerunku...
            • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 14:39
              A gdyby ten program sprawił, że wszystkie kobiety będą swoim
              wizerunkiem budzić w Tobie przyjemne odczucia? ;)

              Ten program może tą sprawę przedstawiać na sto sposobów, ale
              faktycznie może też deprecjonować pewien rodzaj kobiecości.
              • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 15:35
                > A gdyby ten program sprawił, że wszystkie kobiety będą swoim
                > wizerunkiem budzić w Tobie przyjemne odczucia? ;)

                Ależ ja mam takie uczucia :)

                Aczkolwiek nigdy się nie spodziewałem, że mogę takie odczucia mieć wobec kobiety
                w typie Nigelli :)))
                • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 15:50
                  Nie rozumiem. Wszystkie kobiety budzą w Tobie przyjemne odczucia ale
                  z jakiegoś powodu spodziewałeś się, że te w typie Nigelli nie będą?
                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 15:54
                    > Nie rozumiem. Wszystkie kobiety budzą w Tobie przyjemne odczucia ale
                    > z jakiegoś powodu spodziewałeś się, że te w typie Nigelli nie będą?

                    No bo wiesz - ja kiedyś miałem idealistyczne podejście i twierdziłem, że mi się
                    na pewno podobają tylko ostre babki itd... a tu nagle spodobała mi się Nigella,
                    czyli ucieleśnienie ideału Hausfrau :)

                    Może to kretyńskie, ale ja naprawdę miałem z tą konstatacją pewien problem :))
                    Na zasadzie "O matko, co we mnie siedzi...".
                    • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:01
                      Aha. Ale przecież oprócz tego, że lubi gotować i ma dzieci to z tego
                      programu niewiele sie Nigelli dowiadujemy. Wydawało mi się, że pod
                      pojęciem idealnej pani domu, kryje się dużo więcej.
                      • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:09
                        No nie - w image'u Nigelli jest nie tylko, że ona gotuje... To kwestia tego, jak
                        się ubiera, jak mówi, jak się uśmiecha. Dla mnie to ucieleśnienie tego, co kryje
                        się pod stereotypem "dobrej żony". I, mimo że to stereotyp, to mnie to
                        pociąga... I to mnie przeraża :))
                        • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:15
                          A wiesz np. ile Nigella ma lat? ;)
                          • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:33
                            Stara dupa z niej :-P
                            • bri Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:34
                              Tak bym tego nie określiła ;) Ale wygląda niesamowicie jak na swój
                              wiek.
                              • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:45
                                To fakt, aczkolwiek jak widziałem ją w jakimś talkshowie, to wyglądała na trochę
                                bardziej korpulentną niż w tych jej programach...

                                Tym niemniej, jakby tak poznać taką Nigellę w wieku 25 lat... :)))
                                • bitch.with.a.brain Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:49
                                  wtedy nie była taka bogata i nie miala tyle na inwestowanie w urodę:)
                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:53
                                    No to chodzi o taką 25-letnią kobietą, która by była taka, jak Nigella jest
                                    teraz :))))))
                                    • bitch.with.a.brain Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:55
                                      jestes ejdzystą?:)Co ci przeszkadza jej wiek, jeszcze trochę pozyje:)
                        • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 17:19
                          Stefek, wesze tutaj kompleks Edypa. Albo 'ostre babki' czyli
                          fantazje maso z domina, albo okraglobiodra, golebio uprzejmia urocza
                          i apetyczna jak ciasteczko kurka z gigantycznym biustem. Dwie strony
                          tego samego - matki. Wez zrob z soba porzadek, niekoniecznie na
                          forum, dziekuje z gory.
                          • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 17:24
                            Hołoba, mnie też się najdżela podoba :-(
                            • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 17:55
                              Podoba sie wiekszosci facetow. W ankietach wyszlo, ze 'chcieliby
                              miec taka matke'. He he he.
                              • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 17:57
                                No kiedy właśnie mi się ona zupełnie niematczynie kojarzy.
                                • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 18:04
                                  Bez obrazy, ale w to nie uwierze. W kompleksie Edypa zreszta o to
                                  chodzi.
                                  • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 18:05
                                    No kiedy ona wcale, ale to wcale nie przypomina mojej matki. Pod
                                    żadnym względem.
                                    • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 12:13
                                      Ona przypomina idealna matke. 'Chcieliby miec' wyszlo w ankiecie.
                                      Archetyp. Mam wrazenie, ze (jesli sie wezmie pod uwage twoje
                                      osobiste preferencje estetyczne zwlaszcza), cos jest na rzeczy.
                                      • bri Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 12:31
                                        Hm... Czyli facet nie może pożądać ani kobiet stanowczych i
                                        wymagających, ani łagodnych i akceptujących, bo niezależnie od tego,
                                        który typ wybiera oznacza to kompleks Edypa? ;)
                                        • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 13:17
                                          No właśnie. Jaką kobietę facet ma wybrać, bo go nie oskarżono o
                                          kompleks Edypa? ;)))
                                        • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 23:06
                                          Facet moze lubic co mu sie podoba. Pisalam, co mi sie kojarzy
                                          konkretnie z ob. stefkiem, w kontekscie mojej o nim wiedzy,
                                          przecisnietej przez igielne ucho wlasnej intuicji.

                                          Mysle, ze gdyby pojecie 'kompleksu Edypa' bylo niepotrzebne to by po
                                          prostu nie istnialo. A jest to jedyna z niewielu rzeczy, ktora z
                                          freudowskiej spuscizny, zdyskwalifikowanej w 90%, ocalala.
                                      • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 13:20
                                        W sumie czemu Nigella przypomina idealną matkę..? Dla mnie ona
                                        przypomina archetyp żony...
                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 18:26
                                    Ha. Problem z psychoanalizą jest taki, że jest kompletnie nieobalalna. Dlatego
                                    zresztą jej nie lubię - bo praktycznie wszystko można w niej człowiekowi wmówić.
                                    A jeśli twierdzi, że to nieprawda? To jest tylko dowód na to, że stawia opór... :)))
                              • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 18:24
                                > Podoba sie wiekszosci facetow. W ankietach wyszlo, ze 'chcieliby
                                > miec taka matke'. He he he.

                                Ja bym czasem chciał mieć taką żonę :)
                                • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 12:17
                                  Kazdy chlopiec chcialby sie ozenic z mamusia ;)
                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 13:15
                                    To są podłe insynuacje :))))

                                    Poza tym, czy kobiety nie szukają w mężu ojca - i to czasem otwarcie?
                                    • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 13:32
                                      Stefa, przeciez ty skonczyles psychologie, to co to za pytania sa?

                                      Nie jestem klinicystka, ale w swietle twoich wszystkich wypowiedzi
                                      tutaj nt kobiet i twoich preferencji wydaje mi sie, ze cos jest na
                                      rzeczy, wiec zamiast wyprzec moze to najpierw obroc w myslach raz i
                                      dwa. Moze po prostu czegos w dziecinstwie nie przezyles czy cos w
                                      tym stylu, sam se dospiewaj i moze prywatnie, a nie tu.

                                      Niektore kobiety szukaja w mezu ojca, inne nie. Niektore otwarcie,
                                      inne (wliczajac w to takze te, ktore 'otwarcie') - utajenie. Mi
                                      czasem wlosy na glowie staja deba, jak bardzo moj facet przypomina w
                                      niektorych sprawach mojego ojca. Calkiem mozliwe, ze to czesc jego
                                      uroku, calkiem mozliwe, ze czescia jego uroku jest to, ze w wielu
                                      sprawach mojego ojca nie przypomina. Trudno sie przy wyborze
                                      parnera/ki nie kierowac wtloczonym przez srodowisko archetypem M/K,
                                      jakimi byli dla nas rodzice, ale ja nie o tym. O tym ja, ze u
                                      ciebie - to mi sie rzucilo intuicyjnie bardziej - pociagaja cie dwie
                                      strony tej samej osoby, dwie emanacje figury Matki. Nie interesuje
                                      mnie, co z tym pomyslem zrobisz, ale skoro jak mowisz, intensywnie
                                      pracujesz nad soba, to moze mialoby sens sie nad tym chwile
                                      zatrzymac.
                                      • bri Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 14:08
                                        Hehe, przypuszczam, że w teorii Stefek ma już wszystko świetnie
                                        przemyślane. Potrzeba jednak pratyki, żeby jakoś zweryfikować
                                        teorię ;)
                                      • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 14:26
                                        Z tym wyparciem to był żart :))) A sprawę jak najbardziej obracam w
                                        myślach. Tyle, że ja lubię "obracać w myślach" poprzez rozmawianie z
                                        innymi o tym, co myślę ;))

                                        Jeśli mogę prosić, napisz, co dokładnie masz na myśli z tymi dwiema
                                        emanacjami tej samej osoby... Z Nigellą to związek z archetypem
                                        matki widzę, ale w przypadku "ostrych babek" już niekoniecznie...
                                        • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 14:57
                                          Nigella i 'ostra babka' to dwie strony tej samej osoby.
                                          Dla malego dziecka (niemowlecia, czy malucha, w kazdym razie istoty
                                          pol-swiadomej, z niewypracowanym aparatem poznawczym, pamiecia i
                                          swiadomoscia) matka jest pierwszym Bogiem. Jest dobra, ciepla, daje
                                          milosc i jedzenie oraz spokoj (Nigella), ale tez wkurza sie, jest
                                          surowa i wymagajaca, ma wladze ('ostra babka'). Twoje tesknoty to
                                          tesknota niemowlecia za mama. Moze wtedy nastapilo cos, co ci nie
                                          dalo zalatwic tego, co sie zalatwia w tym wieku z matka, moze nie
                                          bylo ci dane inicjowanie w meskosc (brak znaczacego mezczyzny ze
                                          zintegrowanym Animusem) czy cos w tym stylu. Mozna wymyslac do woli,
                                          jakie byly przyczyny. Moze po prostu to etap regresji, ktory byc
                                          moze pora skonczyc i dac przejac wladze Doroslemu.

                                          Tak mi sie to skojarzylo. To oczywiscie intuicja weteranki roznych
                                          warsztatow niz wiedza fachowczyni.
                                          • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:06
                                            Kluczowy chyba jest fakt, że żadna kobieta nie jest tylko łagodna,
                                            ani tylko ostra. Można się łudzić znając Nigellę z ekranu, że zawsze
                                            jest milusia i uśmiechnięta, albo teoretyzować na temat "ostrych
                                            babek", ale w praktyce, wydaje mi się, że każdy zdrowy człowiek
                                            miewa różne humory i zachowuje się w różny sposób w różnych
                                            sytuacjach i w towarzystwie różnych osób.

                                            W ogóle pojęcie "kompleks Edypa" wydaje mi się nie mieć żadnego
                                            praktycznego zastosowania.
                                            • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:20
                                              Moim zdaniem - chociaz mam istotnie male pojecie o psychologii, a
                                              jeszcze mniejsze o psychoanalizie w wydaniu freudowskim i post-
                                              freudowskim, to moze sie nie znam - jest ultrauzyteczne, kiedy maly
                                              chlopiec mowi, ze on jak dorosnie, to sie ozeni z mamusia, a tato
                                              niech sobie poszuka innej zony albo niech umrze. Co sie zdarza.
                                              Ciekawe, czytalam ostatnio, ze najwiecej morderstw na dzieciach
                                              popelnianych jest przez ojcow na synach - i to wlasnie wtedy, kiedy
                                              powinni oni przechodzic przez okres edypalny - 4-5 lat
                                              • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:30
                                                No ok, jest użyteczne jako próba opisania czy wytłumaczenia (nie
                                                wiadomo czy trafnego wytłumaczenia) takiego zjawiska. Ale czy jest
                                                ono użyteczne terapeutycznie? Czy oprócz odpowiedzi na pytanie
                                                dlaczego? odpowiada na jakiekolwiek inne pytania?

                                                A jeśli chodzi o tych morderców dzieci, to kto tam ma mieć kompleks
                                                Edypa i jak się ten kompleks Edypa ma do przyczyn tych tragicznych
                                                zdarzeń?
                                                • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 22:54
                                                  Mysle, ze jest uzyteczne, jesli ktos takiej fazy nie przeszedl.
                                                  Jesli po dzieciecemu nie probowal 'uwiesc' mamy albo taty. To ma
                                                  potem okreslone konsekwencje w zyciu doroslym.
                                                  • bri Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:03
                                                    Teoria Freuda jest fascynująca, ale jak Stefek słusznie zauważył,
                                                    nieweryfikowalna. Dla mnie to takie psycho-fiction. Można różne
                                                    zaburzenia tłumaczyć na sto sposobów, ale jeśli teoria nie prowadzi
                                                    do stworzenia skutecznej metody terapii, a psychoanaliza moim
                                                    zdaniem nie jest skuteczną metodą terapii, to jest bezużyteczna.
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:38
                                                    Jak juz pare razy powiedzialam - nie jestem klinicystka, wiec nie
                                                    mam o tym pojecia. Temat zaczelam, bo jakos oddzwiekal w mojej
                                                    intuicyjnej wiedzy, ktorej wiekszosc zdobylam na roznej masci
                                                    warsztatach psycholo, szkoleniowych i roznych formach terapii
                                                    wlasnej. To czysta intuicja, z ktora nie ma sensu dyskutowac. Tak
                                                    samo, jak z twoja niewiara w to pojecie czy psychoanalize. Wiara to
                                                    wiara, nie wiedza. Jesli w Stefku informacja ta zapadla i
                                                    zastanowila, to znaczy ze termin w tym przypadku byl uzyteczny,
                                                    jesli nie - znaczy ze nie. W tym przypadku.
                                                  • bri Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 11:01
                                                    Ja też nie jestem klinicystką, w ogóle za specjalistkę w tym temacie
                                                    się nie uważam, ale jakieś zdanie mam ;) Akurat w przypadku
                                                    psychonalizy to nie wiara. Czytałam badania - odsetek wyleczeń w
                                                    wyniku klasycznej psychoanalizy jest prawie taki sam jak odsetek
                                                    wyleczeń samoistnych. Wziąwszy pod uwage, że podczas terapii oprócz
                                                    samego oddziaływania terapeutycznego związanego z teorią wchodzą w
                                                    grę także inne czynniki leczące; że człowiek, który sie zgłasza do
                                                    terapeuty jest świadomy, że zmiany są potrzebne i jeśli pozostaje w
                                                    terapii musi być także silnie zdeterminowany - wydaje mi się, że
                                                    sama psychoanaliza wręcz przeszkadza ;)

                                                    Termin okaże się użyteczny dopiero, jeśli po tym zapadnięciu w
                                                    Stefku doprowadzi do jakiejś zmiany. Znam ludzi, w których zapadło w
                                                    wyniku kontaktu z różnymi psycho-warsztatami, terapią czy lekturą,
                                                    że ich zaburzenia są spowodowane toksycznym stosunkiem rodziców do
                                                    nich w dzieciństwie. Od czasu do czasu spotykają się, piją wódkę i
                                                    wyliczają te przewiny swoich rodziców wobec nich, narzekają jak im w
                                                    związku z tym ciężko, a przy tym absolutnie nic nie robią z własnym
                                                    życiem (ba! mając ukończone 30 lat, pracę i własne samodzielne
                                                    mieszkania mieszkają nadal z tymi toksycznymi rodzicami, bo np. w
                                                    tym ich mieszkaniu jest zbyt głośno, albo bo postanowili rzucić
                                                    pracę, bo ich ogranicza itp).
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 22:12
                                                    'Czysta' psychoanalize w jej tradycyjnym wydaniu stosuje sie juz
                                                    chyba tylko w USA, wiec badzmy powazni. Zreszta - jak juz pisalam w
                                                    tym watku - Freud jest jedynym chyba czlowiekiem, ktorego poglady
                                                    mialy tak olbrzymi wplyw na wspolczesnosc, a jednoczesnie zostaly w
                                                    90% zdyskwalifikowane i wysmiane. Nadal - i dziewczynki przechodza w
                                                    modelowej sciezce rozwoju przez okres 'uwodzenia' ojca lub innego
                                                    znaczacego mezczyzny w najblizszym otoczeniu, i chlopcy chca
                                                    sie 'ozenic z mamusia'. Normalne. Mozna tego nie nazywac 'kompleksem
                                                    Edypa', bo to Freud jest taki demode.

                                                    Z moich doswiadczen wynika, ze do terapeuty mozna trafic
                                                    przypadkiem, a pozostawac w terapii dlatego, ze ma specyficzne
                                                    poczucie 'dobrej zabawy'. A - nie slyszalam o dobrym terapeucie,
                                                    ktory by stosowal 'czyste' zasady jakiejkolwiek szkoly czy
                                                    podejscia. Samo to by we mnie wzbudzilo nieufnosc. Noi - im wiecej
                                                    znam ludzi ze srodowiska, tym wieksze mam wrazenie, ze mnostwo w nim
                                                    szarlatanow, swirow i egomaniakow wszelkiej masci. Przypadki
                                                    spapranej terapii sa czeste jak kurki po deszczu w sierpniu,
                                                    niezaleznie od obranej przez terapeute techniki/szkoly/filozofii. Co
                                                    oczywiscie nie zmienia faktu, ze sa w zawodze i ludzie, i stworzone
                                                    przez nich zespoly pelne swietnych fachowcow, ktorzy robia
                                                    superdobra robote.
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:51
                                                    Jak bym powiedział tak: ogólne psychodynamiczne podejście ma swój
                                                    sens, ale konkretnie psychoanaliza Freudowska jest... dla mnie mocno
                                                    dogmatyczna. W kompleks Edypa itd. naprawdę nie wierzę...
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 23:57
                                                    Spotkalam pare osob, ktore nie wierzyly w historie z Edypem albo
                                                    Elektra. Okazywalo sie, ze nie mialy szansy na ich przezycie we
                                                    wlasciwym czasie. Oczywiscie - z toba moze byc inaczej, bo niby
                                                    czemu nie.
                                          • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:24
                                            Hej, ale mi tu coś nie gra... Jeśli tęsknota za np. Nigellą to wyraz
                                            nierozstrzygniętej fazy edypalnej, to... chyba większość facetów ma
                                            ją nierozstrzygniętą? Skoro tak wielu się Nigella podoba...
                                            • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:28
                                              BWAB też widocznie nie wyszła z fazy edypalnej :-P
                                              • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:31
                                                No moim zdaniem też Nigella jest słodka jak cukierek, chciałabym tak
                                                wyglądać jak ona, szególnie będąc w jej wieku.
                                                • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:38
                                                  bri napisała:

                                                  > No moim zdaniem też Nigella jest słodka jak cukierek

                                                  Widocznie też nie możesz sobie poradzić z kompleksem Edypa.

                                                  A na poważnie, na moje oko dominującym aspektem Nigelli w tv jest
                                                  jej megaseksbombowość, nie mamuśkowatość.
                                                  • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:43
                                                    Się zgadzam. Ale sama już nie wiem czy facetów pociągają kobiety w
                                                    typie ich mamuś/matkujące czy wręcz przeciwnie :/
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 16:02
                                                    Jak z facetami, to nie wiem, ale mi się podobają oba typy :))))

                                                    Skrycie marzę zarówno o poślubieniu żołnierki, jak i subtelnej
                                                    niewiasty, dzięki której nasz dom będzie zawsze pachnieć świeżym
                                                    ciastem :)))
                                                  • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 16:15
                                                    Może Ci wszystko jedno po prostu, byle mieć kobietę w domu? ;)
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 18:19
                                                    Kto wie, może? ;)))))
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:48
                                                    Ale to jest megaseksbombowość ukryta za megaopiekuńczością,
                                                    megasubtelnością i megakurodomowością :)))
                                                  • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:52
                                                    Ale ja to już tych innych cech mega poza megaseksbombowością nie
                                                    widzę. Moim zdaniem Nigella może równie dobrze być niezbyt
                                                    opiekuńcza, subtelna tylko od święta, a kurą domową bym na 100% jej
                                                    nie nazwała.
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 16:01
                                                    No, ale na ekranie chyba subtelność widać? Co do bycia kurą - moim
                                                    zdaniem ona ma jak najbardziej taki image... no, powiedzmy jest to
                                                    image nie "kury" rozumianej pejoratywnie, ale - ekhem - idealnej
                                                    gospodyni domowej... Matki Polki (pomijając fakt, że ona jest
                                                    Brytyjką :))) i tak dalej. A opiekuńczość z matkopolkością się
                                                    wiąże...
                                                  • bri Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 16:05
                                                    No nie wiem. Matka Polka ma się poświęcać! Godzinami lepić pierogi
                                                    zamiast iść na łatwiznę jak Nigella i ugotować makaron w 10 min. Dla
                                                    Matki Polki gotowanie do obowiązek a nie rozrywka jak dla Nigelli ;)

                                                    A i czy jakaś Matka Polka dałaby dzieciom do zjedzenia mięso w
                                                    marynacie z coca-coli???
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 18:26
                                                    Hm. Pierogi w domu to ostatnio ja lepiłem...

                                                    > Dla
                                                    > Matki Polki gotowanie do obowiązek a nie rozrywka jak dla Nigelli ;)

                                                    Ale widzisz, Nigella jest dlatego idealną Matką Polką, że ona gotuje i, choć to
                                                    dla niej obowiązek, to jest to dla niej też przyjemność :)) Ona w tym się
                                                    realizuje, nie w - phi! - jakiejś pracy zawodowej :))

                                                    > A i czy jakaś Matka Polka dałaby dzieciom do zjedzenia mięso w
                                                    > marynacie z coca-coli???

                                                    E tam, szczegół :))
                                                  • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 15:56
                                                    No nie wiem. Może mam zboczone podejście, ale głównie dostrzegam tam
                                                    zmysłowe oblizywanie palców, zmysłowy uśmiech i zmysłowy timbre
                                                    głosu najdżeli.
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 16:04
                                                    A nie widzisz tych skromniutkich sweterków, konserwatywnych spódnic
                                                    do kostek i generalnej pozy na "dobrze ułożoną panią domu"? ;))
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 22:58
                                                    Ona nosi takie ciuchy, bo jest duza od pasa w dol raczej niz kreuje
                                                    sie na 'konserwatystke'. Podejrzewam, ze w zyciu prywatnym jest
                                                    raczej liberalka, o ile mozna osadzac swiatopoglad po tym, jak kto
                                                    gotuje. Ale kto wie, co kryje sie za gruba warstwa 'nigelli na
                                                    sprzedaz', wymyslonej przez supersprytnych marketingowcow BBC.
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 23:40
                                                    > Ona nosi takie ciuchy, bo jest duza od pasa w dol raczej niz kreuje
                                                    > sie na 'konserwatystke'.

                                                    No wiesz co! Rozbijasz moje fantazje na jej temat :PP

                                                    > Ale kto wie, co kryje sie za gruba warstwa 'nigelli na
                                                    > sprzedaz', wymyslonej przez supersprytnych marketingowcow BBC.

                                                    Ha! W życiu prywatnym Nigella pije ostrą wódę, przeklina i szaleje w weekendy na
                                                    Harleyu? ;)
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:30
                                                    Byl na TVN film biograficzny o niej, a w WO - artykul. Z filmu
                                                    wynikalo, ze jej zycie to byla masakra, znaczona smiercia,
                                                    odrzuceniem i bardzo kiepskimi relacjami. W artykule z kolei
                                                    napisali, ze ma jakies przedziwne zwiazki z reszta rodziny.
                                                    Usmiechnieta pani, ktora zalotnie oblizuje palec i odrzuca wlosy do
                                                    tylu to w najlepszym przypadku mala czesc prawdziwej N.
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 23:10
                                                    pavvka napisał:

                                                    > A na poważnie, na moje oko dominującym aspektem Nigelli w tv jest
                                                    > jej megaseksbombowość, nie mamuśkowatość.

                                                    Na powaznie, to zastanawia mnie jej popularnosc nawet wsrod tych
                                                    mezczyzn, ktorzy deklaruja preferencje do kobiet raczej w stylu Kate
                                                    Moss. Dodac szerokie biodra i obfity biust do trzydaniowego obiadu
                                                    i, stety czy nie, wyjdzie archetyp matki, w kazdym razie jego
                                                    znaczaca czesc. Jesli ten archetyp strzela do tego oczami i usmiecha
                                                    sie dwuznacznie, wyjdzie ideal: matka-kochanka.
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 23.08.07, 23:41
                                                    Hm. A jak wytłumaczyć jej popularność wśród kobiet..?
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:34
                                                    'Chcialabym wygldac jak ona, kiedy bede miala tyle lat'. 'Chcialabym
                                                    sie umiec tak wyluzowac w kuchni i w ogole'. Czyli role model.
                                                    Wlasnie dlatego, ze nie przypomina super-modelki, ktora terroryzuje
                                                    kobiety z okladki kazdego pisma dla kobiet. Program zrobiony jest
                                                    tak, zeby to, co Nigella sprzedaje (cieplo, umiejetnosc
                                                    ultraszybkiego przyrzadzania superwymyslnych dan i sekownosc)
                                                    wydawalo sie byc w zasiegu rak ogladaczek.
                                                  • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:28
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Na powaznie, to zastanawia mnie jej popularnosc nawet wsrod tych
                                                    > mezczyzn, ktorzy deklaruja preferencje do kobiet raczej w stylu
                                                    Kate
                                                    > Moss.

                                                    No fakt, zasadniczo wg moich kryteriów Nigella jest za gruba. Ale to
                                                    częste zjawisko - niby masz jakiś swój ulubiony typ urody, a jednak
                                                    czasem spodoba Ci się ktoś kto do tego schematu zupełnie nie pasuje.

                                                    > Dodac szerokie biodra i obfity biust do trzydaniowego obiadu
                                                    > i, stety czy nie, wyjdzie archetyp matki, w kazdym razie jego
                                                    > znaczaca czesc.

                                                    No i w dalszym ciągu się nie zgadzam. Ani to co gotuje Nigella, ani
                                                    jej podejście do gotowania nie pasują do archetypu. Już bliżej jej
                                                    programom do filmu erotycznego, w którym kobieta podczas gotowania
                                                    masturbuje się ogórkiem.
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:43
                                                    Rozne rzeczy widzialam, ale takiego z ogorkiem to nie. To ma jakis
                                                    tytul? Ciekawa jestem.
                                                    I, oczywiscie, wlasnie o to chodzi - o rozdzwiek miedzy tym, co
                                                    deklarowane, a tym, co utajone. Z wielu rzeczy, ktorze sie dzieja w
                                                    nas nie zdajemy sobie sprawy. Nigella, jak kazdy dobrze zrobiony
                                                    przekaz medialny, ma dzialac na paru poziomach. Ile razy ogladam ten
                                                    program, mam ochote wykrzyknac pare slow cynicznawego podziwu dla
                                                    mistrzostwa realizatorow. Kazdy kadr, kazde zamglenie obrazu, kazdy
                                                    gest, spojrzenie i slowo sa tam na tym miejscu, na ktorym powinny.
                                                    Przy tym musial pracowac wielkiej klasy psycholog medialny.
                                                  • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 11:05
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Rozne rzeczy widzialam, ale takiego z ogorkiem to nie. To ma jakis
                                                    > tytul? Ciekawa jestem.

                                                    A nie było jeszcze takiego? To będę musiał sam go nakręcić hłehłehłe
                                                  • stephen_s Pavvka, a jak poniższy fragment? 24.08.07, 11:22
                                                    Linkuję fragment z jednego odcinka serialu "Charmed" (którego nie
                                                    znoszę, nota bene):

                                                    pl.youtube.com/watch?v=vHWL02qNIfg

                                                    Jakie to wrażenie na TObie robi? Bo na mnie podobne, jak Nigella...
                                                  • bene_gesserit Re: Pavvka, a jak poniższy fragment? 24.08.07, 22:15
                                                    Chlopaki.
                                                    Zewrzyjcie sily i zalozcie wytwornie filmow dla gosci, ktorych
                                                    fetyszem sa gotujace zarcie brunetki. Swiat moze sie od tego zrobi
                                                    piekniejszy, zwlaszcza jesli brunetki beda tlustawe.
                                                    Fragment fajny, ale ledwie zaczelo sie dziac cos fajnego, to sie
                                                    skonczyl :(
                                                  • stephen_s Re: Pavvka, a jak poniższy fragment? 24.08.07, 23:39
                                                    > Chlopaki.
                                                    > Zewrzyjcie sily i zalozcie wytwornie filmow dla gosci, ktorych
                                                    > fetyszem sa gotujace zarcie brunetki.

                                                    Ale Pavvka zrobi z tego pornos z wykorzystaniem ogórków, a mi wcale nie o to
                                                    chodzi :))

                                                    > Swiat moze sie od tego zrobi
                                                    > piekniejszy, zwlaszcza jesli brunetki beda tlustawe.

                                                    Czemu świat ma się zrobić piekniejszy od tłustawych brunetek? ;))

                                                    > Fragment fajny, ale ledwie zaczelo sie dziac cos fajnego, to sie
                                                    > skonczyl :(

                                                    Śpiewająca gotująca brunetka nie jest fajna? ;))
                                                  • bene_gesserit Re: Pavvka, a jak poniższy fragment? 24.08.07, 23:47
                                                    Nie wiem, ile pornosow obejrzales - ale w wielu akcja w zasadzie nie
                                                    istnieje, sa to raczej lekko zwiazane ze soba etiudy ero. Wiec moze
                                                    miec pavvka swoj akt z ogorkiem i ty co tam sobie zechcesz - w
                                                    jednym. Mysle, ze to nieodkryty rynek jest i macie szanse go
                                                    niniejszym opanowac. Prawdziwy foodporn, nie metaforyczny.

                                                    Gotujaca brunetka spodobalaby mi sie dopiero (lub nie) gdybym
                                                    wiedziala, co gotuje. Pokronienie w slupki papryki to jeszcze nie
                                                    jest gotowanie. Dla mnie to za malo na podniecenie.
                                                  • stephen_s Re: Pavvka, a jak poniższy fragment? 24.08.07, 23:55
                                                    Hej, ale ja w ogóle tam nie chce nic pornograficznego! Mi to koncepcję rozwali ;)))
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:49
                                                    > No fakt, zasadniczo wg moich kryteriów Nigella jest za gruba. Ale
                                                    to
                                                    > częste zjawisko - niby masz jakiś swój ulubiony typ urody, a
                                                    jednak
                                                    > czasem spodoba Ci się ktoś kto do tego schematu zupełnie nie pasuje

                                                    To mi przypomina jedną moją rozmowę z kumplem, kiedy wpierw mu
                                                    powiedziałem, że wolę brunetki od blondynek, a jak potem miałem
                                                    podać konkretne przykłady atrakcyjnych kobiet, to sypałem samymi
                                                    blondynkami...

                                                    > No i w dalszym ciągu się nie zgadzam. Ani to co gotuje Nigella,
                                                    ani
                                                    > jej podejście do gotowania nie pasują do archetypu

                                                    Hm. Co i jak zatem gotuje archetypiczna matka?

                                                    > Już bliżej jej
                                                    > programom do filmu erotycznego, w którym kobieta podczas gotowania
                                                    > masturbuje się ogórkiem.

                                                    Ty to masz skojarzenia... ;))
                                                  • pavvka Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 11:01
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > > No i w dalszym ciągu się nie zgadzam. Ani to co gotuje Nigella,
                                                    > ani
                                                    > > jej podejście do gotowania nie pasują do archetypu
                                                    >
                                                    > Hm. Co i jak zatem gotuje archetypiczna matka?

                                                    Rosół lub pomidorową i na drugie kotlet z ziemniakami i surówką, a
                                                    nie jakieś wydziwione wynalazki. No i gotuje wszystko od początku, a
                                                    nie z gotowych półproduktów, spędzając w kuchni pół dnia. A u
                                                    Nigelli gotowanie sprawia raczej wrażenie formy artystycznego wyrazu.
                                                  • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 11:09
                                                    > Rosół lub pomidorową i na drugie kotlet z ziemniakami i surówką, a
                                                    > nie jakieś wydziwione wynalazki. No i gotuje wszystko od początku,
                                                    a
                                                    > nie z gotowych półproduktów, spędzając w kuchni pół dnia.

                                                    Hm, no tak :)))
                                                  • bri Re: "Z chłopczycy dama" 24.08.07, 10:45
                                                    > Na powaznie, to zastanawia mnie jej popularnosc nawet wsrod tych
                                                    mezczyzn, ktorzy deklaruja preferencje do kobiet raczej w stylu Kate
                                                    Moss.

                                                    Nad czym tu się zastanawiać? Jest miła, ładna, seksowna i dobrze
                                                    gotuje. Sama bym chciała mieć taką żonę ;)
                                                  • bez_senna Re: "Z chłopczycy dama" 25.08.07, 13:10
                                                    Moim zdaniem program Nigelli przebija przekazem wszystkie programy o
                                                    metamorfozach z TVN Style razem wzięte - ona przecież przechodzi wcześniej
                                                    dokładnie taki sam "trening kobiecości", tyle że stały i w znacznie
                                                    skrajniejszej formie.
                                                    Przecież jest wcześniej stylizowana, ubierania tak, żeby podkreślić te
                                                    zaokrąglenia i wcięcie w talii, specjalnie pokazywana od pasa w górę, malowana w
                                                    odmładzający sposób, kontroluje wszystkie swoje gesty (z czego część ma bardzo
                                                    podświadomy przekaz seksualny), spojrzenia, mimikę i ton głosu - mają być takie
                                                    właśnie "kobiece", subtelne i zmysłowe. Można to wszystko wyśledzić, jeśli się
                                                    na tym skupi w czasie oglądania. Przecież to wymaga bezustannej samokontroli i
                                                    zaplanowania z góry, nazwanie tego "byciem sobą" to jak dla mnie już sroga naiwność.
                                                    Różnica polega tylko na tym, że w programach o "przerabianiu chłopczyc" ten
                                                    proces widzimy, tutaj - nie. Czyli: jest pokazana idealna kobieca kobieta o
                                                    kobiecych kształtach, zmysłowo wychylająca się znad garnków i troskliwie
                                                    zajmująca się dziećmi i jest przekaz, że to tak ma po prostu być, i tyle. W
                                                    praktyce, jeśli chodzi o presję wywieraną na przeciętną widzkę na "bycie
                                                    kobiecą", program Nigelli jest dużo bardziej szkodliwy.
                                                  • johnny-kalesony Re: "Z chłopczycy dama" 25.08.07, 13:29
                                                    I pewnie nawet - ku zgrozie feministek - do gotowanych przez siebie potraw
                                                    dodaje niezdrowe składniki (sól, pieprz), za sprawą których jedzenie staje się
                                                    pikantne.
                                                    A przecież powinno być mdłe jak Kazia albo Dworkini.


                                                    Pozdrawiam
                                                    Keep Rockin'
                                                  • bitch.with.a.brain Re: "Z chłopczycy dama" 25.08.07, 13:53
                                                    Nie znasz się, feministki to ostre babki i dodają duzo tabasco, papryki i
                                                    pieprzu do jedzenia:)
                                                  • stephen_s No nie wiem... 25.08.07, 14:40
                                                    Może odbieram program Nigelli inaczej, bo w jej przypadku tak naprawdę nie
                                                    wiemy, ile w jej ekranowym wizerunku jest z realnej niej. Bądź co bądź nikt jej
                                                    nie zmusza, by się tak prezentowała... No i też ani nie ma w tym programie
                                                    elementu "treningu kobiecości", ani w ogóle kobiecość nie jest punktem
                                                    centralnym programu. To program o gotowaniu, który po prostu ma ultrakobiecą
                                                    prowadzącą :) Tymczasem w tym programie, o którym pisałem, mamy w centrum
                                                    przekaz "Kobieta, która nie jest damą, wymaga dokształcenia"...

                                                    Program Nigelli nie wywiera presji, widzka może zdecydować, czy jej taki styl
                                                    odpowiada, czy nie. Zaś tamten program o chłopczycach ma jasny przekaz
                                                    "Chłopczyce = be!".
                                                  • bez_senna Re: No nie wiem... 25.08.07, 22:52
                                                    Ależ wiemy, wystarczy dokładniej przyjrzeć się tam ujęciom, kadrowaniu, jej
                                                    kreacji, temu, jak się zachowuje - przy skupieniu się na tym pewien schemat się
                                                    naprawdę rzuca w oczy.
                                                    I ja osobiście wątpię, czy statystyczna kobieta oglądająca TVN Style jest
                                                    rzeczywiście na tyle świadoma, żeby tę powyższą kreację zauważyć i podjąć
                                                    dobrowolną decyzję, czy taki wizerunek jej odpowiada. To identyczna sytuacja jak
                                                    przy wywieraniu presji przez pokazywanie odwrotnego "ideału", czyli kobiet ze
                                                    sporą niedowagą poprawianą do tego komputerowo (bo ile zwłaszcza młodych
                                                    dziewczyn odchudza się dobrowolnie, świadomie i z rzeczywistej potrzeby, a nie
                                                    przez taki psychotrening?), czy np. pokazywanie reklam z kobietami z idealnie
                                                    gładką skórą i podtekstem, że tak _powinno się_ wyglądać po czterdziestce.

                                                    I osobiście nie nazwałabym tego nawet programem o gotowaniu, nie o gotowanie tam
                                                    chodzi - nie oglądam tego wprawdzie regularnie, ale kiedy miałam okazję, to
                                                    Nigella gotowała potrawy o tak zwanej konstrukcji cepa i naprawdę nie pokazywała
                                                    przy tym umiejętności większych niż przeciętne. Nie jestem znawczynią, ale nie
                                                    spotkałam się jeszcze z programem o gotowaniu, w którym tak jak tu pokazuje się
                                                    rzeczy na poziomie jajecznicy.
                                                    Dlatego uważam, że całość skupia się na przekazie podświadomym i niezauważalnym
                                                    dla przeciętnego odbiorcy.
                                                  • stephen_s Re: No nie wiem... 25.08.07, 23:03
                                                    Hm. Tak jak to ujęłaś, to wygląda na to, że program Nigelli to jeden wielki
                                                    spisek mający na celu podprogowe przekonywanie kobiet do bycia kurami domowymi :)
                                                  • bene_gesserit Re: No nie wiem... 26.08.07, 03:00
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Hm. Tak jak to ujęłaś, to wygląda na to, że program Nigelli to
                                                    jeden wielki
                                                    > spisek mający na celu podprogowe przekonywanie kobiet do bycia
                                                    kurami domowymi
                                                    > :)

                                                    Alez skad, jak nie jest spiskiem natlok przefotoszopowanych zdjec
                                                    slicznych nastolatek w pismach dla kobiet, pokazujacych mode dla pan
                                                    po 40tce. Chodzi o kaske - 'kup ten zakiet, a bedziesz wygladac o 25
                                                    lat mlodziej', o sprzedawanie iluzji. Jakby nie patrzec,
                                                    firma 'Nigella' do olbrzymi, dochodowy biznes, i o biznes tu chodzi.
                                                  • stephen_s Re: No nie wiem... 26.08.07, 10:14
                                                    No czekaj, ale jaki biznes poza tym programem w zasadzie Nigella robi? Pomijając
                                                    to, że napisała parę książek kucharskich?

                                                    Nie za bardzo wiem, co Nigella miałaby sobą reklamować...
                                                  • bene_gesserit Re: No nie wiem... 26.08.07, 11:53
                                                    Majatek samej Nigelli oblicza sie na trzy miliony funtow, czyli
                                                    miesci sie w czolowce 'gotujacych gwiazd'. Oczywiscie - wiecej
                                                    zarabiaja ci, ktorzy prowadza knajpy, a w kazdym razie firmuja je
                                                    swoim nazwiskiem, jednak N. jest w pierwszej dziesiatce - byl bodaj
                                                    w FT artykul o tym jakies pol roku temu.

                                                    Sprzedaz ksiazek przy tego typu miedzynarodowym nakladzie to swietny
                                                    biznes, ale istotnie - to czesc dochodu. Zwrociles moze uwage na te
                                                    liczne i sliczne gadzety, ktorych N uzywa w programach? Sa do
                                                    kupienia na calym swiecie.

                                                    Poza tym - lwia czesc dochodow N. to product placement: za polecenie
                                                    swojej firmy na jej stronie trzeba slono zaplacic, a Kitchen Aid
                                                    wylansowala przy jej pomocy swoje miksery tez nie za darmo. Nie
                                                    mowimy o malych pieniadzach, bo pp to jeden z nadynamiczniej
                                                    rozwiajajacych sie spososbow reklamy.
                                                  • stephen_s Re: No nie wiem... 26.08.07, 12:21
                                                    Ale ona ten cały majątek sama zarobiła? Myślałem, że ona jest taka bogata, bo ma
                                                    męża miliardera...

                                                    (nie, że uważam, że kobieta nie może sama z siebie być bogata - po prostu nie
                                                    sądziłem, że na tym gotowaniu można tyle zarobić...)

                                                    Co do gadżetów, to się zgodzę - sam podejrzewałem, że to product placement.

                                                    Natomiast nasuwają mi się dwie wątpliwości:

                                                    1. Czy w innych programach tego typu product placement itd. nie ma?

                                                    2. OK, Nigella jest "zrobiona". Tym niemniej, czy tak naprawdę to coś złego? Ja
                                                    bym jednak twierdził, że to co innego, niż programy w stylu "Z chłopczycy dama".
                                                    Czy naprawdę przecietna kobieta, jak zobaczy Nigellę w TV, to będzie chciała jej
                                                    dorównać?
                                                  • bene_gesserit Re: No nie wiem... 26.08.07, 13:00
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Ale ona ten cały majątek sama zarobiła? Myślałem, że ona jest taka
                                                    bogata, bo m
                                                    > a
                                                    > męża miliardera...
                                                    >
                                                    > (nie, że uważam, że kobieta nie może sama z siebie być bogata - po
                                                    prostu nie
                                                    > sądziłem, że na tym gotowaniu można tyle zarobić...)

                                                    Wez odnajdz w WO ten artykul o Nigelli i se poczytaj.
                                                    Swoich pieniedzy dorobila sie sama - jej pierwszy maz byl
                                                    nienajbogatszym, acz popularnym dziennikarzem, ona tez pracowala
                                                    jako dziennikarka. To jej pierwszy maz ja namowil na zajecie sie
                                                    telewizyjnym biznesem kulinarnym i 'wymyslil' w tej wersji, w jakiej
                                                    zachwycil sie nia caly swiat. Pierwsza seria jej progamow, krecona
                                                    byla u niej w domu, z umierajacym mezem (widac takiego dziwnego
                                                    niejedzacego pana podczas finalowych uczt - mial raka jezyka). Kiedy
                                                    umarl, Nigella wyszla za milionera.

                                                    Na byciu gwiazda kulinarna mozna zarobic kilkadziesiat milionow
                                                    funtow (Jamie Olivier np tyle zarobil w ciagu paru krotkich lat
                                                    swojej kariery). To jest olbrzymi i bardzo powazny biznes.

                                                    > Co do gadżetów, to się zgodzę - sam podejrzewałem, że to product
                                                    placement.
                                                    >
                                                    > Natomiast nasuwają mi się dwie wątpliwości:
                                                    >
                                                    > 1. Czy w innych programach tego typu product placement itd. nie ma?

                                                    W innych programach tego typu produkt placement wystepuje jak
                                                    najbardziej. To regula. Nie potepiam tego, chociaz mnie to drazni.
                                                    Jednak za reklamowanie Kitchen Aida Nigella ma u mnie wielki minus,
                                                    bo to ultradrogi szmelc, niestety. To nie moja opinia, ale fachowca,
                                                    ktory je reperuje.

                                                    > 2. OK, Nigella jest "zrobiona". Tym niemniej, czy tak naprawdę to
                                                    coś złego? Ja
                                                    > bym jednak twierdził, że to co innego, niż programy w stylu "Z
                                                    chłopczycy dama"
                                                    > .

                                                    Oczywicie, ze co innego.
                                                    Sek w tym, ze N lansuje sie jako gwiazde 'naturalna',
                                                    'domowa', a cala ta 'naturalnosc' i 'domowosc' to stylizacja.

                                                    > Czy naprawdę przecietna kobieta, jak zobaczy Nigellę w TV, to
                                                    będzie chciała je
                                                    > j
                                                    > dorównać?

                                                    To zalezy.
                                                    Przecietna kobieta, ktora ma cyniczny sosunek do mediow nie bedzie
                                                    chciala jej dorownac, bo szybko obliczy, ze koszt zatrudnienia
                                                    oswietleniowcow, makijazystow, fryzjerow itd w celu zrobienia
                                                    seksownej kolacyjki przekracza jej mozliwosci czasowe i finansowe.
                                                    Natomiast malo cyniczne kobiety, ktore karmia swoja wyobraznie i
                                                    aspiracje kolorymi czasopismami moga sie na to zalapac.
                                                  • stephen_s Re: No nie wiem... 26.08.07, 13:18
                                                    > Wez odnajdz w WO ten artykul o Nigelli i se poczytaj.
                                                    > Swoich pieniedzy dorobila sie sama

                                                    Acha, OK.

                                                    > Na byciu gwiazda kulinarna mozna zarobic kilkadziesiat milionow
                                                    > funtow (Jamie Olivier np tyle zarobil w ciagu paru krotkich lat
                                                    > swojej kariery). To jest olbrzymi i bardzo powazny biznes.

                                                    O rany... Nie wiedziałem, prawdę mówiąc. Ja myślałem, że to takie normalne
                                                    programy TV. Makłowicz też takie kokosy robi?

                                                    > W innych programach tego typu produkt placement wystepuje jak
                                                    > najbardziej. To regula. Nie potepiam tego, chociaz mnie to drazni.
                                                    > Jednak za reklamowanie Kitchen Aida Nigella ma u mnie wielki minus,
                                                    > bo to ultradrogi szmelc, niestety.

                                                    Hmmmmmm... W porządku.

                                                    > Sek w tym, ze N lansuje sie jako gwiazde 'naturalna',
                                                    > 'domowa', a cala ta 'naturalnosc' i 'domowosc' to stylizacja.

                                                    W sumie szkoda :((

                                                    > Natomiast malo cyniczne kobiety, ktore karmia swoja wyobraznie i
                                                    > aspiracje kolorymi czasopismami moga sie na to zalapac.

                                                    Ale z drugiej strony, nie one jedne na to się łapią. Czy jest jakaś róznica
                                                    między tym, a np. tym, jak młody chłopak zapatrzy się na, dajmy na to, filmowy
                                                    image Bogusława Lindy?
                                                  • bene_gesserit Re: No nie wiem... 26.08.07, 13:30
                                                    W Polsce jest mniejsza forsa, bo gotowanie jako rozrywka i snobizm
                                                    nie jest jeszcze tak powszechne. Jednak popularnosc 'kuchnia tv'
                                                    wskazuje, ze to sie zacznie. Maklowicza nie ogladam, bo mnie nudzi,
                                                    ale wiem, ze korzystajac ze swojej telewizyjnej popularnosci,
                                                    reklamowal proszek do prania.

                                                    'Filmowy image' to _filmowy_ image. Ja tam widze zasadnicza roznice
                                                    miedzy tym, co jest w sposob oczywisty fikcja, a tym, co jest
                                                    stylizowane na prawde i jako takie sprzedawane.
                                                  • stephen_s Re: No nie wiem... 26.08.07, 13:42
                                                    > Maklowicza nie ogladam, bo mnie nudzi,
                                                    > ale wiem, ze korzystajac ze swojej telewizyjnej popularnosci,
                                                    > reklamowal proszek do prania.

                                                    No fakt, aczkolwiek coś mi chodzi po głowie, że on na czymś jeszcze zarabia...

                                                    > 'Filmowy image' to _filmowy_ image. Ja tam widze zasadnicza roznice
                                                    > miedzy tym, co jest w sposob oczywisty fikcja, a tym, co jest
                                                    > stylizowane na prawde i jako takie sprzedawane.

                                                    Masz rację, zły przykład.

                                                    Ale generalnie mówiąc, wkurza Cie nie image Nigelli jako taki, ale to, że jest
                                                    coś sztucznego sprzedawanego jako coś prawdziwego? Jakby Nigella naprawdę taka
                                                    była, to byś nic przeciw nie miała?

                                                    Bo widzisz, mi nie tyle podoba się konkretnie i wyłącznie Nigella jako taka,
                                                    ale po prostu ten styl, ten... obrazek... no dobra, po prostu mam słabość do
                                                    Matek Polek, no :)) Czytałaś wątek o snach?
                                                  • bene_gesserit Re: No nie wiem... 26.08.07, 13:55
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Ale generalnie mówiąc, wkurza Cie nie image Nigelli jako taki, ale
                                                    to, że jest
                                                    > coś sztucznego sprzedawanego jako coś prawdziwego? Jakby Nigella
                                                    naprawdę taka
                                                    > była, to byś nic przeciw nie miała?

                                                    Wkurza mnie to, ze robi sie balona z tych kobiet, ktore maja blade
                                                    pojecie o tym, jak dzialaja media, czyli z wiekszosci. Gdzies tu na
                                                    gazecie jest cale wiernopoddancze forum wielbicielek Nigelli. 'Bo to
                                                    takie cudne, jak ona wstaje w nocy, zeby wyjesc cos z lodowki!'

                                                    > Bo widzisz, mi nie tyle podoba się konkretnie i wyłącznie Nigella
                                                    jako taka,
                                                    > ale po prostu ten styl, ten... obrazek... no dobra, po prostu mam
                                                    słabość do
                                                    > Matek Polek, no :)) Czytałaś wątek o snach?

                                                    Ten obrazek jest wymyslony, podobnie jak wymyslona jest Matka Boska,
                                                    Kapitan Ameryka i Konik Garbusek. Moze sie podobac, ale to jest
                                                    kroliczek, ktorego sie nie zlapie. Chyba, ze w psychiatryku.

                                                    Nie pamietam watku o snach.
                                                  • stephen_s Re: No nie wiem... 26.08.07, 14:05
                                                    > Wkurza mnie to, ze robi sie balona z tych kobiet, ktore maja blade
                                                    > pojecie o tym, jak dzialaja media, czyli z wiekszosci. Gdzies tu na
                                                    > gazecie jest cale wiernopoddancze forum wielbicielek Nigelli. 'Bo to
                                                    > takie cudne, jak ona wstaje w nocy, zeby wyjesc cos z lodowki!'

                                                    Naprawdę..? OK, to rzeczywiście jest jakaś niemożność rozróżnienia programu od
                                                    rzeczywistości ;))

                                                    > Ten obrazek jest wymyslony, podobnie jak wymyslona jest Matka Boska,
                                                    > Kapitan Ameryka i Konik Garbusek. Moze sie podobac, ale to jest
                                                    > kroliczek, ktorego sie nie zlapie. Chyba, ze w psychiatryku.

                                                    Fakt (no, za wyjątkiem Matki Boskiej, co do której wszystko jednak zależy od
                                                    wiary). BTW. to mi przypomina, jak na początku lat 90tych TM-Semic zaczęło
                                                    wydawać amerykańskie komiksy w Polsce... i którymś bodajże numerze "Supermana" z
                                                    niejakim zaskoczeniem zamieścili list od czytelnika pytającego, czy Superman
                                                    jest postacią autentyczną...

                                                    > Nie pamietam watku o snach.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=67940848

                                                    Zajrzyj do mojego opisu snu :) Tu dopiero możnaby psychoanalitycznie podłubać :)))
                                                  • bene_gesserit Re: No nie wiem... 26.08.07, 14:12
                                                    Bez obrazy, ale ten sen nie wydaje mi sie niczym specjalnie glebokim.
                                                  • stephen_s Re: No nie wiem... 26.08.07, 14:17
                                                    Nie chodzi o to, że byl głęboki, ale o to, że był chyba wymowny :) I na pewno
                                                    zapadający w pamięć...

                                                    Jak masz pomysł, jak go zinterpretować, to chętnie posłucham :)
                                                  • bene_gesserit Re: No nie wiem... 26.08.07, 14:18
                                                    Nie mam pomyslu. Jesli jest dla ciebie wazny, udaj sie z nim do
                                                    odnosnego terapeuty. Na moje niefachowe oko wyglada on na zwykla
                                                    projekcje marzen, ziew.
                                                  • stephen_s Re: No nie wiem... 26.08.07, 14:21
                                                    > Na moje niefachowe oko wyglada on na zwykla
                                                    > projekcje marzen, ziew.

                                                    Jasne, tylko widzisz... ja się od takich marzeń odżegnuję, przynajmniej świadomie ;)

                                                    Ja i gromadka dzieci??? Bez jaj :))
                                                  • bene_gesserit Re: No nie wiem... 26.08.07, 14:40
                                                    No jak rany, po co to brac tak doslownie? Przeciez moze rownie
                                                    dobrze chodzic o to, ze marzysz o tym, aby czuc sie potrzebny, wazny
                                                    i kochany. Stad gromadka dzieci, stad ujarzmiona w polmiskach z
                                                    ciastem ostra babka, ple ple ple
                                                  • stephen_s Żadne ple ple ple ;) 26.08.07, 14:58
                                                    Ty się śmiejesz, a tak naprawdę to całkiem dobra interpretacja, na którą nie
                                                    wpadłem.

                                                    Może faktycznie coś być tutaj na rzeczy... Jak sobie przypominam sytuację z tego
                                                    snu, to właśnie fajne w niej było to, że była tam ta "ujarzmiona w półmiskach"
                                                    (piękne określenie, BTW)... która się nie rządziła, nie rozkazywała, tylko
                                                    właśnie na mnie patrzyła jako na osobę, co będzie decydować itd. Przyznaję, że w
                                                    życiu nie często byłem w takich sytuacjach. Stąd przyjemne było dla odmiany
                                                    zobaczyć siebie jako tę "głowę rodziny", na którą z miłością patrzy usłużna żona :)

                                                    Poczucie ciepła i bycia kochanym też tutaj było istotne, myślę...

                                                    Hej, Bene, dzieki :)
                                                  • bene_gesserit Re: Żadne ple ple ple ;) 26.08.07, 15:24
                                                    To jest ple ple, bo potrzebe bycia waznym i kochanym ma 99,99999
                                                    procent calej populacji kuli ziemskiej (z tym, ze realizuje je
                                                    roznie, nie zawsze przy pomocy gromady potomstwa i kurki). Dlatego -
                                                    wybacz - sen nudny jak te 99 procent.
                                                  • stephen_s Re: Żadne ple ple ple ;) 26.08.07, 15:33
                                                    Może, ale dla mnie personalnie to ważna informacja. Nie sądziłem kiedys, że mam
                                                    takie potrzeby...

                                                    Pora sobie szukać żony - kurki? ;)
                                                  • bene_gesserit Re: Żadne ple ple ple ;) 26.08.07, 15:37
                                                    Pora poczuc, ze jest sie waznym i kochanym. Mozna do tego poszukac
                                                    sobie zony-kurki i realizowac - niejako zastepczo - na zewnatrz,
                                                    czyli przy pomocy drugiej osoby. Wg mnie ciekawsza sciezka to
                                                    poczucie bycia waznym dla samego siebie i siebie samego kochanie.
                                                  • stephen_s Re: Żadne ple ple ple ;) 26.08.07, 16:02
                                                    W sumie racja. Ostatnio tak właśnie staram się do siebie podchodzic. Daje
                                                    satysfakcję, przyznaję :)

                                                    Ale idea żony - kurki nadal mnie pociąga ;))
                                                  • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 26.08.07, 02:53
                                                    O, no wlasnie.
                                                    Bardzo mi sie ten program kiedys podobal. Ze taka urocza pani robi
                                                    co chce i jak chce. Obejrzalam drugi odcinek i uderzylo mnie, ze ten
                                                    program jest 'zrobiony' o wiele bardziej niz inne tego typu. Mam
                                                    wrazenie, ze kazdziutenki kardr zostal rozrysowany na storybordzie.
                                                    Zamiast uduchowionej i wyluzowanej bogini domowej gwiazda w stylu
                                                    Dynastii - taka, ktora 'wstaje z lozka noca', zeby 'powyjadac z
                                                    lodowki' w pelnym makijazu, korygujacej bieliznie pod wyprasowanym
                                                    szlafrokiem i swietnie ulozonymi wlosami. I tak tworzy sie mit,
                                                    ktoremu - jak i czternastoletnim modelkom w Cosmo - normalna kobieta
                                                    nie ma szans sprostac. Wszystko humbug i tombak, niech to szlag.
                            • bitch.with.a.brain Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 22:39
                              Mnie też się podoba:)
                          • stephen_s Kompleks Edypa, hmmm... 21.08.07, 18:23
                            > Stefek, wesze tutaj kompleks Edypa. Albo 'ostre babki' czyli
                            > fantazje maso z domina, albo okraglobiodra, golebio uprzejmia urocza
                            > i apetyczna jak ciasteczko kurka z gigantycznym biustem. Dwie strony
                            > tego samego - matki.

                            Zaraz zaraz. Czemu "ostra babka" to od razu "fantazje maso z dominą"? I jak
                            domina przekłada się na matkę..?

                            > Wez zrob z soba porzadek, niekoniecznie na
                            > forum, dziekuje z gory.

                            Ależ ostatnio bardzo intensywnie robię z sobą porządek. :))
                          • bri Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 19:34
                            Uuuu... Jesteście rozszyfrowani chłopaki ;)
                            • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 22.08.07, 08:34
                              E tam :) Ja tam sobie kompleksu Edypa wmówic nie dam :))
                    • johnny-kalesony O materdeju ... 20.08.07, 18:08
                      Jak to, przeraża Cię fakt, żeś nie jest dewiantem? Przeraża Cię normalność?
                      Czyżbyś wiele lat silił się na osobliwy snobizm, który innerschau Twojej natury
                      odrzuca precz, jako tę przepoconą skarpetkę rowerową?

                      Wiesz, Ty już chyba jesteś ideałem polipoprawności. Zapytaj Biniex, czy nie
                      zabierze Cię na następną paradę powolności ...
                      Może zrobią Ci lektykę i będą Cię w niej obnosić jako wzorcowy przykład kolegi
                      nowoczesnego, który nawet przed sobą samym wstydzi się swoich naturalnych upodobań.
                      Kto wie, może zrobisz karierę - prelekcje, odczyty, spotkania z fankami ...
                      Może nawet pewnego dnia dostąpisz zaszczytu audiencji w sanktuarium i
                      błogosławieństwa z rąk samej św. Kazi.


                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                      • stephen_s Muszę to wyprzeć! Muszę!!! 21.08.07, 12:01
                        Wcale nie pociąga mnie widok Nigelli z patelnią w ręku! Wcale!

                        Wypierać, wypierać..!!! ;))))
    • bene_gesserit Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 13:20
      Bylo cos takiego.
      To byl dosc ciekawy program o tym, jak brano kompletnych amatorow i
      robiono z nich kogos innego. Dresiarska fryzjerke przeistoczono w
      elegancka amazonke (zajela ktores tam miejsce w zawodach), studenta
      polibudy pokazano na konkursie dla mlodych dyrygentow (tez jury sie
      nie poznalo), lesnika nauczyli znac sie na winach itd. To bylo
      ciekawe - takze z punktu socjologii zawodu.

      I w jednym z odcinkow filigranowa blondi z cienkim glosikiem
      nauczono zawodu bramkarki. Wyobrazcie sobie, ze sie udalo, dziewcze
      sie zmienilo na imo duzo fajniejsze w sensie rozszerzenia sobie
      mozliwosci, bo teraz nie byla skazana na bycie nieszkodliwa z
      wygladu piszczką, ale jak chciala, mogla ryknac i tupnac.
      • stephen_s Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 13:51
        Aaa. Kojarzę ten program - "Druga twarz".

        Odcinka z bramkarką nie widziałem, a szkoda...
    • bitch.with.a.brain Re: "Z chłopczycy dama" 20.08.07, 16:31
      Każde uczenie się czegoś zupełnie nowego może byc rozwijające bo później ma się
      więcej możliwości.Moim zdaniem zarówno stuprocentowa (stereotypowa oczywiście)
      kobiecość jak i stuprocentowa męskość są po prostu nudne.
    • piekielnica1 Re: "Z chłopczycy dama" 21.08.07, 10:55
      ten problem trwa tak dlugo jak ludzkosc
      'Pigmalion' to tylko jeden z opisanych przypadkow w historii, ktora
      toczy sie teraz i bedzie zawsze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka