Mądra kobieta

02.03.08, 13:39
A mnie natchnęła Bene:) do podzielenia się spostrzeżeniem co do
mądrości kobiet w zbiorowym męskim pojmowaniu.
Otóż mądra kobieta to nie ta, która myśli jasno i logicznie,
sprawnie rozwiązuje problemy i potrafi pomnożyć 2 przez 2. Taka
kobieta ma ___męski__umysł___.
MĄDRA kobieta nie pyta, dlaczego jej mężczyzna znowu późno wrócił, w
milczeniu zbiera brudne skarpety z podłogi i wie, że feministki są
nienormalne.
    • nekomimimode Re: Mądra kobieta 02.03.08, 13:41
      hehe, tak faktycznie myślą xD
      • kochanica-francuza Re: Mądra kobieta 02.03.08, 14:55
        Nic dodać, nic ująć.
      • stephen_s Re: Mądra kobieta 02.03.08, 15:26
        > hehe, tak faktycznie myślą xD

        No co Wy?
        • kochanica-francuza Stephen, to, że TY tak nie myślisz 02.03.08, 15:29
          to bardzo dobrze. Ale ten wątek nie jest o tobie i nie bierz do siebie każdego
          wątku o mentalności polskich mężczyzn. Wielu tak myśli i to jest dobijające.
          • saszenka2 Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 02.03.08, 19:23
            kochanica-francuza napisała:

            > to bardzo dobrze. Ale ten wątek nie jest o tobie i nie bierz do
            siebie każdego
            > wątku o mentalności polskich mężczyzn. Wielu tak myśli i to jest
            dobijające.
            Najgorsze jest to, że taka postawa, o której wspomina Verte, nie
            jest jakąś rzadkością. Dobrze, że Steph myśli inaczej, aczkolwiek
            smuci fakt, iż "madra kobieta" wciąż jest tak definiowana.
            • pavvka Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 03.03.08, 08:28
              Nie spotkałem się z takim definiowaniem mądrości u kobiet... Możecie
              podrzucić jakieś linki?
              • stephen_s Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 03.03.08, 08:37
                No właśnie... Ja też nie spotkałem się z taką definicją,
                przynajmniej wyrażaną świadomie. Dlatego się dziwię...
                • piekielnica1 Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 03.03.08, 08:52
                  > No właśnie... Ja też nie spotkałem się z taką definicją,
                  > przynajmniej wyrażaną świadomie. Dlatego się dziwię...

                  Skoro nie ma definicji madrej kobiety, to sluze definicja glupiej.
                  Po eliminacj cech sprawiajacych, ze kobieta jest glupia bedzie mozna
                  z tego co zostanie stworzyc jakis porzadany model.
                  Zreszta modra tez jest dosc dobrze opisana.
                  Na sasiednim watku.

                  "acorns 01.03.08, 12:39 Odpowiedz

                  Jak baba jest głupia to trzeba dać jej przez łeb i pokazać gdzie jej
                  miejsce.
                  A jak jej dom i rodzina śmierdzi to niech nie zawraca facetowi dupy
                  i niech se będzie starą panną albo singielką jak kto woli.
                  Mądrej kobiety nie trzeba wiązać w domu bo mądra kobieta wie że dom
                  i rodzina jest zawsze pierwsza i najważniejsza.
                  A z feministycznego bełkotu to może się co najwyżej pośmiać w
                  wolnej chwili.
                  A głupi babsztyl swoje niepowodzenia z mężczyznami zawsze wyjaśnia
                  ich kompleksami, niską samooceną i strachem przed taką idealną
                  doskonałością jak ona.
                  Ale to tylko ich wyobrażenia, bo prawda jest taka że
                  prawie żaden mężczyzna nie ma ochoty się użerać z feministką skoro
                  może poznać taką dziewczynę jak moja.
                  Bo takie dziewczyny są, tylko trzeba szukać daleko od
                  przeszklonych biurowców i najlepiej daleko od Warszawy."

                  Ze tez takich objawionych prawd panowie nie wiecie.

                  • pavvka Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 03.03.08, 09:02
                    piekielnica1 napisała:

                    > Ze tez takich objawionych prawd panowie nie wiecie.

                    Pewnie dlatego, że siedzę w biurowcu w Warszawie.
                    • stephen_s Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 03.03.08, 09:15
                      > Pewnie dlatego, że siedzę w biurowcu w Warszawie

                      Fajnie Ci... W biurowcach są fajne dziewczyny...
                  • stephen_s Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 03.03.08, 09:14
                    > Skoro nie ma definicji madrej kobiety, to sluze definicja glupiej

                    To poproszę tę definicję głupiej kobiety, sprawdźmy, czy się
                    zgadza...
                  • acorns Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 04.03.08, 10:58
                    > Skoro nie ma definicji madrej kobiety, to sluze definicja glupiej.

                    Głupota i mądrość to pojęcie względne. Każdy sobie to inaczej definiuje. Dla
                    mnie to nawet nie ma kobiet głupich, są tylko bezużyteczne. Faceci zresztą też
                    żeby nie było że ja seksista jakiś jestem. Co to dla mnie za pożytek z kobiety,
                    która robi karierę a domem zająć się nie potrafi? Ja leję na kasę bo już w swoim
                    życiu miałem spore pieniądze (jak dla mnie to były spore). Jakoś niespecjalnie
                    mnie one uszczęśliwiły. Ja chcę mieć rodzinę, dużo dzieci, potem dużo wnuków a
                    żyć możemy skromnie. Dlatego też niepotrzebna mi karierowiczka wykształcona i
                    niezależna bo nie zniosę konkurencji w postaci korporacji dla której pracuje.

                    Natomiast głupia baba to taka która pracę w domu uważa za coś uwłaczającego jej
                    godności, byle reklamę w telewizji uważa za zamach na swoją godność, majestat,
                    niezależność, intymność i h. wie co jeszcze. Oprócz tego uważa się za super
                    atrakcyjną chociaż jest co najwyżej przeciętna, dopatruje się seksizmu i
                    dyskryminacji w każdym możliwym i niemożliwym miejscu. Byle dziwkę dającą dupy w
                    zamian za to że ktoś utrzymuje taką miernotę na stanowisku uważa za ofiarę
                    molestowania, zresztą wszędzie dopatruje się molestowania niezależnie od tego
                    czy ktoś złapie ją za dupę wciskając jednocześnie palca w dziurkę czy tylko
                    powie "ślicznie pani dziś wygląda". Do tego jeszcze oczekuje że facet ma ją
                    wspierać w jej dążeniach za własnymi ambicjami, okazywać jej szacunek, broń Boże
                    nie domagać się obiadu czy chociażby uprania portek, a ona w zamian da mu dupy i
                    to tylko wtedy kiedy ona ma ochotę.
                    • lezbobimbo Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 04.03.08, 14:56
                      acorns napisał:
                      > Dla mnie to nawet nie ma kobiet głupich, są tylko bezużyteczne. >Faceci
                      zresztą też żeby nie było że ja seksista jakiś jestem.

                      Nie seksista, tylko utylista raczej..

                      >Co to dla mnie za pożytek z kobiety,
                      > która robi karierę a domem zająć się nie potrafi?

                      Co to dla pozytek dla kobiety z Ciebie, skoro robisz kariere, a domem sie sam
                      zająć nie potrafisz?

                      > Ja chcę mieć rodzinę, dużo dzieci, potem dużo wnuków a
                      > żyć możemy skromnie.

                      Bedziesz sie zajmowac dziecmi i wnukami? Zyjac skromnie? Ale na co Ci sie przyda
                      taka ilosc dzieci?

                      >Dlatego też niepotrzebna mi karierowiczka >wykształcona i
                      > niezależna bo nie zniosę konkurencji w postaci korporacji dla >której pracuje.

                      A kto bedzie utrzymywal Wasza czerede dzieciaków? Beda zyly z powietrza? Ktos
                      kariere robic musi, a ta jak wiesz, absorbuje równie mocno co dzieci.

                      Do tego jeszcze oczekuje że facet ma ją
                      > wspierać w jej dążeniach za własnymi ambicjami, okazywać jej >szacunek, broń
                      Boże> nie domagać się obiadu czy chociażby uprania >portek, a ona w zamian da mu
                      dupy i> to tylko wtedy kiedy ona ma >ochotę.

                      Acorns! Gdzie mój obiad, czemu nie ugotowales? Co to, moja spódnica niewyprana?
                      Przeciez miala byc na wczoraj! Dupy mi daj tu i teraz! Jakie znowu dzieci, teraz
                      chce dupy, rozumiesz? Magiczne slowo? Biegusiem!

                      Tak bedzie wygladalo Twoje pozycie malzenskie. Alez masz pakiet do zaoferowania,
                      kobiety beda Cie rwac jak swieze czeresnie.
                      W dodatku jeszcze ta rozkoszna gromadka tupiacych stópek. Mrau.
                      • acorns Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 04.03.08, 15:44
                        > Co to dla pozytek dla kobiety z Ciebie, skoro robisz kariere, a domem
                        > sie sam zająć nie potrafisz?

                        Ja nie potrafię? No to weź odgrzeb jakieś moje posty sprzed 2 lat. Ja się z
                        pijaczką szarpałem przez kilka lat, zajmowałem się dzieciakiem, Młoda okres
                        przedszkolny spędziła ze mną na budowie, jako pięciolatka stała ze mną kilka dni
                        w furgonie na granicy w zimę, potem po bazarach ze mną jeździła. Zawsze
                        najedzona, czysto ubrana i zadbana.

                        > Bedziesz sie zajmowac dziecmi i wnukami? Zyjac skromnie? Ale na co
                        > Ci sie przyda taka ilosc dzieci?

                        Ja wiem na co, ale pisząc to nadepnę boleśnie na odcisk karierowiczom za 3
                        tysiące miesięcznie :D

                        > A kto bedzie utrzymywal Wasza czerede dzieciaków? Beda zyly z
                        > powietrza? Ktos kariere robic musi, a ta jak wiesz, absorbuje
                        > równie mocno co dzieci.

                        Ale karierę robię. Śmigam koparko - spycharką marki "Ostrówek" i wywrotką marki
                        KRAZ. A teraz to nawet nie śmigam bo tam gdzie robimy jest takie błoto że KRAZem
                        z napędem 6x6 ledwo wyjadę i trzeba poczekać aż trochę przeschnie. No ale jak
                        robię to zaczynam od 6 rano, potem kumpel mnie zmienia, ja wracam, idę pod
                        prysznic i jestem wolny. Czasami trzeba robić dwa dni z przerwą na spanie, ale
                        za to potem mogę mieć kika dni wolne. A kasa jest z tego taka że niejeden
                        krawaciarz by chciał tyle mieć.

                        > kobiety beda Cie rwac jak swieze czeresnie.
                        > W dodatku jeszcze ta rozkoszna gromadka tupiacych stópek. Mrau.

                        Przeraża Cię to? No to znak że padłaś ofiarą cywilizacji. Potrzeba posiadania
                        dóbr materialnych i jakiegoś tam realizowania się przesłoniła Ci naturalne
                        instynkty. Z naturą nie wygrasz. Co najwyżej jako konsumentka będziesz tylko
                        siłą napędową gospodarki. No ale to moje dzieci będą zaprowadzać nowy porządek
                        na zgliszczach naszej cywilizacji.
                        • kocia_noga No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 04.03.08, 16:16
                          Zawsze chwaliłes się,ze masz zonę niewykształconą i bez manier, ale
                          chętną do siedzenia w domu i posłuszną.
                          To częściowo pasuje do opisu tej uzaleznionej od alkoholu.
                          A więc ja 'pogoniłeś' ale bez rozwodu, boby ci odebrała dziecko (?
                          niby na jakiej podstawie?).
                          To o niej pisałeś,że organizowała te przyjęcia dla przedszkolaków?
                          One nie dawały pieniędzy, więc przekierowałes się na obsługę
                          dresów.A więc jeśli ona chciała robić to co lubi- to głupia, jeśli
                          ty wolisz życ skromnie - to cała rodzina ma tak mieć jak ty
                          zarządzisz.Teraz jestes budowlańcem z ciężkim sprzętem, no git, nie
                          czep[iam się szczegółów, chodzi mi o coś bardziej zasadniczego,
                          mianowicie tę mądrość.
                          Według ciebie mądra kobieta nie dba o swoją godnośc, jest uległa i
                          nie ma wykształcenia.
                          Jaka kobieta zgodzi się na związek z tobą, znając twój pogląd na
                          sprawę?
                          Najpewniej alkoholiczka, bo może sobie wyobrażać,że jak ci potaknie,
                          nieobraźliwa będzie itp to dasz jej pić w spokoju.Zapewniałeś ją
                          przed ślubem,że ona sobie będzie siedzieć w domu przy dzieciach, a
                          ty będziesz zarabiał?
                          To z resztą niewazne, to twoja sprawa.
                          Co ci przeszkadza ,że mężczyźni wybierają wykształcone, znające
                          swoją wartośc i godnośc kobiety? W końcu wszystkiego złego doznałes
                          od kobiety swoich marzeń.Nie rozumiem kompletnie.
                          No i na koniec - ja tak na pzrykład mam dwoje dzieci, ty - jedno.Nic
                          ci to nie mówi?
                          • acorns Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 05.03.08, 10:18
                            > To częściowo pasuje do opisu tej uzaleznionej od alkoholu.

                            To była biologiczna matka mojej córki. Zresztą wydziedziczona z podobnych
                            powodów przez ojca.

                            > A więc ja 'pogoniłeś' ale bez rozwodu, boby ci odebrała dziecko (?
                            > niby na jakiej podstawie?).

                            Jej na dziecku nie zależało, nawet nie chciała urodzić tylko usunąć. Chciała to
                            dziecko odebrać wyłącznie po to żeby mi dokopać. Z dobrem dziecka to nie miało
                            nic wspólnego. Nie odważyła się jednak na ten krok bo dobrze wiedziała że na
                            poparcie ojca i braci nie ma co liczyć bo wszyscy widzieli co się dzieje.
                            Wiedziała też dobrze co ja zrobić mogę w obronie dziecka. Odpuściła temat bo
                            zemsta na mnie zbyt wiele by ją kosztowała.

                            > To o niej pisałeś,że organizowała te przyjęcia dla przedszkolaków?
                            > One nie dawały pieniędzy, więc przekierowałes się na obsługę
                            > dresów.

                            To nie ona. To moja obecna dziewczyna. I jak się okazało to zarówno jedno jak i
                            drugie nie przynosi wystarczających pieniędzy. W każdym razie nie takie żeby
                            człowiek się całe życie miał poświęcać. Co z tego że drechol ma kasę i ją u mnie
                            zostawi, jak co roku trzeba robić remont bo bydło powinno w oborze siedzieć a
                            nie demolować nieswoją własność? Ceny materiałów budowlanych tak poszły w górę
                            że się nie opłacało.

                            > A więc jeśli ona chciała robić to co lubi- to głupia,

                            Nie głupia, tylko po prostu jest za dobra. Chciałaby dawać tym dzieciom dużo
                            więcej niż ich rodzice za to zapłacili. Ja nie mogę dokładać do interesu ani też
                            pracować po to żeby wyjść na zero albo z niewielkim zyskiem. Ona może być
                            świetną wolontariuszką, ale położy każdy biznes. Ja zresztą chyba też bo już nie
                            mam do tego cierpliwości i nawet mi się nie chce.

                            > jeśli ty wolisz życ skromnie - to cała rodzina ma tak mieć jak ty
                            > zarządzisz. Teraz jestes budowlańcem z ciężkim sprzętem,

                            Po prostu wróciłem do tego co lubiłem i umiałem robić i tyle. Skromne życie nie
                            oznacza wcale liczenia groszy żeby starczyło do pierwszego. Decyzja zapadła
                            wspólnie na podstawie tego co się działo a działo się tak że ja ostatnio byłem w
                            domu gościem, dom był duży ale sprawiał wrażenie pustego, atrakcji było tak dużo
                            że każdy chodził pomiędzy tym i się nudził. Tak nie można i w dupie mam tę kasę.
                            Nie takim kosztem.

                            > Według ciebie mądra kobieta nie dba o swoją godnośc, jest uległa i
                            > nie ma wykształcenia.

                            Dlaczego od razu ma nie dbać o swoją godność ani nie ma mieć wykształcenia? Ja
                            prawa do godności ludzkiej nie odmawiam nikomu i je szanuję. Ale jeżeli
                            kierowniczka niskiego szczebla z pensją 4800 netto wypomina mi brak
                            wykształcenia i uważa się za lepszą i na każdym kroku to pokazuje no to czy to
                            jest mądra kobieta? A ja więcej wyciągam kopiąc doły i mój brak wykształcenia
                            wcale mi w tym nie przeszkadza. Z taką kobietą się spotykałem wcześniej.
                            Skończyło się fatalnie, bo taka kierowniczka mająca pod sobą 8 czy tam 9
                            krawaciarzy przylatujących na każde jej pierdnięcie nie była w stanie sobie
                            poradzić z dziewięciolatką która w przeciwieństwie do krawaciarzy nie dała się
                            zastraszyć i zepchnąć na dół w hierarchii a próba zepchnięcia jej siłą skończyła
                            się zdemolowaniem mieszkania, bójką i haniebną ucieczką pani kierownik :) To nie
                            ja w tej całej historii poniżałem i stosowałem przemoc. Tak robiła kobieta silna
                            i niezależna. W dodatku jak się później dowiedziałem od jej syna, była ze mną bo
                            moi rodzice mają duże mieszkanie w kamienicy na Śródmieściu a ona miała na to
                            mieszkanie chęci. Synek podsłuchał rozmowę mamusi z psiapsiółą :)

                            > Jaka kobieta zgodzi się na związek z tobą, znając twój pogląd na
                            > sprawę?

                            Mój pogląd na sprawę jest inny niż sobie to wyobrażasz. Po prostu chciałem mieć
                            kobietę której priorytetem jest dom i rodzina a nie wykształcenie i kariera. To
                            co dla feministek jest symbolem uciemiężenia i męskiej dominacji, dla innych
                            jest normalnym życiem. W końcu nie każdy musi swoje życie poświęcać dla
                            krwiożerczego kapitalisty i na budowanie jego imperium.

                            > No i na koniec - ja tak na pzrykład mam dwoje dzieci, ty -
                            > jedno.Nic ci to nie mówi?

                            Niedługo będzie remis :) 13 lat przerwy to było dlatego że nie chciałem żeby tak
                            się stało jak z Młodą. Ja bylem wtedy nastolatkiem, a to co się działo zanim ona
                            poszła do zerówki to było wariactwo i patologia w czystej postaci, ale niestety,
                            innego wyjścia wtedy nie było. Problem zniknął wraz z mamusią Młodej.
                            • sir.vimes Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 05.03.08, 10:27
                              "A ja więcej wyciągam kopiąc doły i mój brak wykształcenia
                              wcale mi w tym nie przeszkadza."

                              Oceniasz ludzi tylko po tym ile są w stanie "wyciągnąć"?
                              To trochę nie pasuje do wywodu o skromnym zyciu;P

                              "nie była w stanie sobie
                              > poradzić z dziewięciolatką "

                              A po co miałaby sobie radzic? Przeciez to Twoje dziecko?


                              > Mój pogląd na sprawę jest inny niż sobie to wyobrażasz. Po prostu chciałem mieć
                              > kobietę której priorytetem jest dom i rodzina a nie wykształcenie i kariera. To
                              > co dla feministek jest symbolem uciemiężenia i męskiej dominacji, dla innych
                              > jest normalnym życiem. W końcu nie każdy musi swoje życie poświęcać dla
                              > krwiożerczego kapitalisty i na budowanie jego imperium.

                              Naprawdę myślisz, że ludzie są albo budowlańcami i gosposiami albo japiszonami i
                              nie ma innej opcji?


                              "Problem zniknął wraz z mamusią Młodej."

                              Twój problem raczej nigdy nie zniknie. Chociaż życzę ci tego gorąco. A przede
                              wszystkim Twojej córce i dziecku , które ma się pojawić.
                              • acorns Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 05.03.08, 11:07
                                > Oceniasz ludzi tylko po tym ile są w stanie "wyciągnąć"?

                                Nie. Chodzi tu o godność człowieka a konkretnie o traktowanie mnie jako gorszego
                                od siebie, bo bez mgr przed nazwiskiem i z pracą nierozwojową.

                                > A po co miałaby sobie radzic? Przeciez to Twoje dziecko?

                                Dla zasady. Nie mogła po prostu znieść tego że Młoda miała sporo do powiedzenia.
                                Potem okazało się że chodzi o mieszkanie. Moja ex nalegała żebyśmy się zamienili
                                z moimi rodzicami na mieszkania. Młoda była temu bardzo przeciwna a ja liczyłem
                                się z jej zdaniem. A ona nie dawała się zastraszyć ani też nie dała "postawić
                                się do pionu".

                                > Naprawdę myślisz, że ludzie są albo budowlańcami i gosposiami albo >
                                japiszonami i nie ma innej opcji?

                                Oczywiście że są. Są jeszcze rolnicy, bezrobotni, meliniarze, biznesmeni,
                                taksówkarze, lekarze. Dużo tego jest.

                                > Twój problem raczej nigdy nie zniknie. Chociaż życzę ci tego
                                > gorąco. A przede wszystkim Twojej córce i dziecku , które ma się
                                > pojawić.

                                Na razie jedyny problem jaki mam to ze skrzynią biegów w KRAZie :) Wsteczny
                                bardzo ciężko wchodzi.
                                Ogólnie wiem czego ja chcę, jak chcę żyć i w tych sprawach się zgadzam z moją
                                dziewczyną. I takiego porozumienia mogę wszystkim życzyć.
                                • sir.vimes Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 05.03.08, 11:42
                                  > > A po co miałaby sobie radzic? Przeciez to Twoje dziecko?
                                  >
                                  > Dla zasady. Nie mogła po prostu znieść tego że Młoda miała sporo do powiedzenia
                                  > .

                                  Chyba mylisz pojecia- to co opisałes nie znaczy, ze sobie "nie radziła z młodą".

                                  Jeżeli by sobie "poradziła" czyli wymusiła podejmowanie decyzji bez brania pod
                                  uwagę zdania twojej córki - znaczyłoby to, ze Ty sobie kompletnie nie radzisz.
                                  Ale nie o tym, ze ona sobie z małą radzi. Bo pacyfkowanie dziecka i zlewanie
                                  jego zdania to chyba nie jest "radzenie sobie"?

                                  "I takiego porozumienia mogę wszystkim życzyć."

                                  Cieszę się , że ci sie Twoje życie podoba. W końcu o to chodzi.

                                  • acorns Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 05.03.08, 14:42
                                    > Jeżeli by sobie "poradziła" czyli wymusiła podejmowanie decyzji bez
                                    > brania pod uwagę zdania twojej córki - znaczyłoby to, ze Ty sobie
                                    > kompletnie nie radzisz.

                                    W sumie racja. Zgubiła ją zachłanność. Takie mieszkanie warte jest sporo, a
                                    Młoda była największą przeciwniczką przeprowadzki w ścisłe centrum. Ja nic nie
                                    mówiłem, chociaż też nie chciałem. Próba spacyfikowania dziecka zakończyła się
                                    tym że to dziecko spacyfikowało agresorkę. Trochę trenowałem, chodziłem na
                                    zadymy, na ustawki to i dzieciaka nauczyłem jak się bić.
                                • glukoza84 Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 20.03.08, 11:57
                                  Ty Acorns to jesteś z tego co czytam bardzo mądra mężczyzna :) Nie
                                  słuchaj tego co Ci tu wypisują, bo mam wrazenie ze w tym całym
                                  feministycznym zacietrzewieniu Panie nie zabardzo rozumieja sens
                                  tego co piszesz. Masz zupełną rację i w pełni się z Tobą zgadzam.
                                  Dom i rodzina powinny być najwazniejsze, nie tylko dla kobiety ale i
                                  dla męzczyzny, a widze ze dla Ciebie są. Wcale nie traktujesz
                                  kobiety jak służącą, ale jak partnerkę, jednocześnie wiesz że
                                  słabością większości (normalnych) kobiet jest zbyt miękkie serce,
                                  ale nie uważasz tego za wadę.
                                  Pozdrawiam i chciałabym żeby na świecie było więcej takich facetów,
                                  mogliby zupełnie zastąpić wymuskanych krawaciarzy.
                            • saszenka2 Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 14.03.08, 22:59
                              acorns napisał:

                              >> poszła do zerówki to było wariactwo i patologia w czystej
                              postaci, ale niestety
                              > ,
                              > innego wyjścia wtedy nie było. Problem zniknął wraz z mamusią
                              Młodej.
                              Jak widać nie zniknął. Wciąż ów problem nosisz z sobą i nie
                              potrafisz wytrzymać bez wspominania swojej byłej, dokopywania jej.
                              Innymi słowy, ona wciąz nie jest Ci obojętna, te negatywne emocje
                              wpływają na Twój stosunek do kobiet, które nie chcą być Tobie
                              posłuszne.
                          • sir.vimes Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 05.03.08, 10:31
                            "Jaka kobieta zgodzi się na związek z tobą, znając twój pogląd na
                            sprawę?
                            Najpewniej alkoholiczka, bo może sobie wyobrażać,że jak ci potaknie,
                            nieobraźliwa będzie itp to dasz jej pić w spokoju.Zapewniałeś ją
                            przed ślubem,że ona sobie będzie siedzieć w domu przy dzieciach, a
                            ty będziesz zarabiał?"

                            W sumie , Kocia, to i racja - siedzenie w domu, pracujący całymi dniami mąż, nie
                            wtrącający się do "kobiecych spraw" i nie wiedzący skąd się biorą czyste ciuchy
                            to w gruncie rzeczy idealne środowisko dla pozbawionej ambicji i chęci do
                            pracy, rozwoju alkoholiczki. Wolna chata jest, kasa na "łakocie" jest...

                            Z tym, ze Acorns jednak cokolwiek w domu robił (gotował dziecku).
                            • kocia_noga Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 05.03.08, 13:51
                              sir.vimes napisała:

                              > to w gruncie rzeczy idealne środowisko dla pozbawionej ambicji i
                              chęci do
                              > pracy, rozwoju alkoholiczki.

                              No, acorns to i owo dopowiedział i wyszło,że sparzył się na jednej
                              biznesłumen i identyfikuje ja z całym feminizmem, a z feministkami w
                              szczególności.
                              A co do biologicznej matki to rozumiem,że chce chronić przed nią
                              dziecko dokładnie tak jak rozwiedzione żony chcą chronić dzieci
                              przed złymi ojcami i niedopuszczają ich do widzeń.
                              Poradzę ci tylko Acorns,choć nie wiem, czy zechcesz skorzystać.Otóż
                              lepiej tłumaczyć dziecku że mama jest chora, ale dobra niż
                              przedstawiać ją w złym świetle, choćby bardzo uzasadnionym.Chcesz
                              czy nie, dziecko nosi połowę jej genów i w jakiś tam sposób opinia o
                              matce będzie rzutowac na jej opinię o sobie.
                              Jak dorośnie trochę,pewnie zechce poznać tę osobę i jej wybaczyć -
                              to bardzo korzystne dla zdrowia psychicznego, takie odpuszczenie
                              win.Łatwiej jej będzie to zrobić,jesli sytuację przedstawisz jej
                              jako chorobę - co może być z resztą prawdą.
                              Weź i poszukaj sobei czegos o matkach alkoholiczkach, o samym nałogu
                              tez, będziesz wiedział więcej.
                              Przypuszczam też,że sam sie trochę czujesz jak człowiek dobry żyjący
                              w złym świecie i budujesz sobie schronienie w swoim domu i rodzinie.
                              • acorns Re: No,Acorns, podsumujmy, bo nie rozumiem 05.03.08, 14:34
                                > No, acorns to i owo dopowiedział i wyszło,że sparzył się na jednej
                                > biznesłumen i identyfikuje ja z całym feminizmem, a z feministkami w
                                > szczególności.

                                Słyszałem od niej podobne teksty jakie czytam na tym forum.

                                > Poradzę ci tylko Acorns,choć nie wiem, czy zechcesz skorzystać.Otóż
                                > lepiej tłumaczyć dziecku że mama jest chora, ale dobra niż
                                > przedstawiać ją w złym świetle

                                Młoda już poznała prawdę. Wie też że matka chciała usunąć ciążę. Pamięta z
                                wczesnego dzieciństwa trochę epizodów i zawsze jest to samo - wódka, awantura,
                                bójka, wizyty policji, wyważanie drzwi siekierą przy pomocy sąsiada. To nie są
                                proste sprawy, ja wiedziałem rzeczy których Młoda nie wiedziała. Zanim
                                przyjechała po kilku latach udając kochającą mamusię, szwagrowie mnie ostrzegli
                                co ona kombinuje. O tym że miałem dostać kosę w bramie nie wspominając.

                                > Przypuszczam też,że sam sie trochę czujesz jak człowiek dobry
                                > żyjący w złym świecie i budujesz sobie schronienie w swoim domu i
                                > rodzinie.

                                To że mi się na początku nie ułożyło, nie znaczy że cały świat jest zły. Ale
                                trzeba uważać. Wiem jedno - nie zginie się jeśli rodzina jest jednością i są
                                przyjaciele którzy zawsze pomogą. Tego też uczę córkę i wszystkie swoje dzieci
                                uczył będę. Jak rodzina jest silna to nawet jeśli moja córka trafi na typa który
                                zacznie ją bić, to rodzina pomoże. Przecież jestem ja, wujkowie, kuzyni, będą
                                może bracia, szwagrowie. Porządek z nierobem i damskim bokserem zrobimy
                                błyskawicznie. To jest gwarancja bezpieczeństwa o jaką walczę.
                        • saszenka2 Re: Stephen, to, że TY tak nie myślisz 14.03.08, 22:51
                          acorns napisał:

                          > Przeraża Cię to? No to znak że padłaś ofiarą cywilizacji. Potrzeba
                          posiadania
                          > dóbr materialnych i jakiegoś tam realizowania się przesłoniła Ci
                          naturalne
                          > instynkty. Z naturą nie wygrasz. Co najwyżej jako konsumentka
                          będziesz tylko
                          > siłą napędową gospodarki. No ale to moje dzieci będą zaprowadzać
                          nowy porządek
                          > na zgliszczach naszej cywilizacji.
                          Otóż, Acorns, nie każdy odczuwa potrzebę bycia rodzicem. Zwyczajnie
                          nie każdy się do tego nadaje, bo to zbyt odpowiedzialna rola. Nie
                          każdego marzeniem jest wychowywanie dzieci, różni ludzie mają
                          odmienne priorytety w życiu. Nie są one ani gorsze, ani lepsze, bo
                          nie sposób tego rozstrzygnąć.
        • nekomimimode Re: Mądra kobieta 02.03.08, 16:18
          stephen wiesz,że cię lubie, właśnie dlatego,że nalezysz do facetów,
          którzy nie wypisują takich bzdur
    • rozczochrany_jelonek Re: Mądra kobieta 02.03.08, 17:29
      przypominasz mi trochę Waldka :)) tylko z "drugiej strony barykady" :)
      • piekielnica1 Re: Mądra kobieta 02.03.08, 18:34
        > :)) tylko z "drugiej strony barykady" :)

        To jednak jest barykada?
        No skoro jest to trzeba sie po ktorejs stronie opowiedziec.
      • menk.a Re: Mądra kobieta 20.03.08, 10:25
        rozczochrany_jelonek napisał:

        > przypominasz mi trochę Waldka :)) tylko z "drugiej strony
        barykady" :)
        >

        :DDDD Znaczy wreszcie jakaś sprawiedliwość i równość na świecie ;DDD
    • saszenka2 Re: Mądra kobieta 02.03.08, 19:21
      Verte, dla niektórych mądra kobieta, to taka, która przyjmuje myśli
      swojego faceta za prawdę objawioną, wiernie mu służy i się nie
      buntuje.
    • nula8 Re: Mądra kobieta 04.03.08, 08:50
      Mądra kobieta to taka, która nawet jeśli wie, że jej mężczyzna (lub jakikolwiek
      mężczyzna) głupio gada, to tego nie powie. Pozwoli mu myśleć, że gada mądrze, a
      sama zrobi swoje. W końcu to ona kręci tą głową, co nie?
      I w ten sposób i wilk będzie syty, i owca cała.
      A głupie feministki tego nie wiedzą. A nawet jeśli wiedzą, to są na tyle głupie,
      że nie chcą skorzystać z tej, danej im przez naturę samą, mądrości... Czy to nie
      głupie? :)
      • kocia_noga Re: Mądra kobieta 04.03.08, 09:03
        To 'kręcenie głową' nawet w domu i rodzinie się nie sprawdza, a co
        dopiero w życiu społecznym, pracy i polityce.
        • ding_yun Re: Mądra kobieta 04.03.08, 11:06
          Ech i tak całe życie tylko przytakiwać, swoje robić w ukryciu,
          udawać, że się jest głupszą niż się jest a faceta ma się
          mądrzejszego niż się ma...? Czyżby to było jedyne wyjście?

          Witam, tak w ogóle, jestem tu nowa.
          • kocia_noga Re: Mądra kobieta 04.03.08, 14:38
            ding_yun napisała:
            >
            > Witam, tak w ogóle, jestem tu nowa.

            Witaj.
            Co znaczy twój nick?
        • nekomimimode Re: Mądra kobieta 04.03.08, 11:08
          dokładnie a potem kobiety same o sobie powtarzają ,że są bardziej
          zakłamane niż faceci bo nic wprost nie powiedzą tylko knują intrygi
          za plecami i może właśnie z tego cudownego przekonania o szyji która
          kręci to wynika?
          • saszenka2 Re: Mądra kobieta 14.03.08, 23:08
            nekomimimode napisała:

            > dokładnie a potem kobiety same o sobie powtarzają ,że są bardziej
            > zakłamane niż faceci bo nic wprost nie powiedzą tylko knują
            intrygi
            > za plecami i może właśnie z tego cudownego przekonania o szyji
            która
            > kręci to wynika?
            Neko, coś w tym jest. Nie mówi wprost, jest zmuszana do kłamstwa,
            podstępów i potem tym się kieruje w życiu. Nie potrafi powiedzieć
            wprost, szuka innych dróg naokoło, aby uzyskać swój cel. No i potem
            kobietom przypina się rolę intrygantek i zarzuca to, że nie potrafią
            wyrażać swoich uczuć, stanów, przemyśleń wprost, tylko poprzez
            aluzje, obrażanie się etc.
      • bene_gesserit Re: Mądra kobieta 05.03.08, 10:57
        nula8 napisała:

        > Mądra kobieta to taka, która nawet jeśli wie, że jej mężczyzna
        (lub jakikolwiek
        > mężczyzna) głupio gada, to tego nie powie. Pozwoli mu myśleć, że
        gada mądrze, a
        > sama zrobi swoje. W końcu to ona kręci tą głową, co nie?
        > I w ten sposób i wilk będzie syty, i owca cała.
        > A głupie feministki tego nie wiedzą. A nawet jeśli wiedzą, to są
        na tyle głupie
        > ,
        > że nie chcą skorzystać z tej, danej im przez naturę samą,
        mądrości... Czy to ni
        > e
        > głupie? :)

        Wychodzi na to, ze wg ciebie madra kobieta to taka, ktora nie
        zachowuje sie szczerze. Przeciwnie - poswieca cale zycie na
        klamanie i iluzje. Wszystko po to, zeby ocalic ego swojego faceta
        chyba.

        Otoz, nieszczesna nulu, sa zwiazki, w ktorych nie jest to
        konieczne, nie ma zadnego udawania, mozna byc soba, mozna sie
        nawzajem szanowac i nie pocieszac protekcjonalnymi przyslowiami
        o 'szyi, ktora kreci', omija sie tez zamieszanie zwiazane z
        odejsciem kobiety, ktora ma tego dosyc albo mezczyzny, ktory
        zorientowal sie, ze traktowano go jak glupie dziecko. Jesli wolisz
        relacje oparta na klamstwie, ktora skazana jest na unhappy end, to
        twoj wybor, niekoniecznie najmadrzejszy :)

        PS W jakim miejscu genotypu natura daje kobietom te
        osobliwa 'madrosc'?
        • verte34 O! 08.03.08, 15:09
          Nula to właśnie tak rozumiana "mądra kobieta" (o ile nie jest
          facetem ;)) Zwracam uwagę, bo ktos wyżej pytał o dowody na istnienie
          takiego myślenia.
          • lolyta dowody myslenia 13.03.08, 01:36
            zaprawde, nie trza daleko szukac:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=76847783&a=76852849
            • bene_gesserit Re: dowody myslenia 13.03.08, 01:54
              O zesz, co za smutna historia - panie martwia sie, ze a) chlop
              zdradzi, bo chlopy zdradzaja jesli widza babe b) ze smutek zony
              zepsuje mu taka przyjemnosc. I na kilkadziesiat postow tylko pare,
              ktore staja po stronie autorki watku (bardziej, nawiasem mowiac,
              niz ona sama).

              Zony Polki niech zyja :(
              • pavvka Re: dowody myslenia 19.03.08, 13:08
                bene_gesserit napisała:

                > O zesz, co za smutna historia - panie martwia sie, ze a) chlop
                > zdradzi, bo chlopy zdradzaja jesli widza babe b) ze smutek zony
                > zepsuje mu taka przyjemnosc. I na kilkadziesiat postow tylko pare,
                > ktore staja po stronie autorki watku (bardziej, nawiasem mowiac,
                > niz ona sama).
                >
                > Zony Polki niech zyja :(

                Ale podejście 'nigdzie chłopa samego nie puszczać, bo jak tylko się
                go spuści ze smyczy, to cię puści kantem' jest chyba bardzo
                powszechne, pojawia się w prawie każdym wątku na forach o zbliżonej
                tematyce.
                • kocia_noga Re: dowody myslenia 19.03.08, 13:44
                  pavvka napisał:

                  podejście 'nigdzie chłopa samego nie puszczać, bo jak tylko się
                  > go spuści ze smyczy, to cię puści kantem' jest chyba bardzo
                  > powszechne,


                  Oczywiście, to część naszej wiejskiej tradycji.
                  Po pierwsze: chłop pije
                  Po drugie: chłop dyma co sie rusza, albo co dogoni.
                  W związku z powyższym kobieta ma za zadanie dopilnować,zeby nie pił
                  i nie ruchał.
                  Jak niedopilnowała - skucha.
                  • pavvka Re: dowody myslenia 19.03.08, 13:46
                    Ja bym wiał gdzie oczy poniosą od takiej co by mnie chciała pilnować.
                    • bene_gesserit Re: dowody myslenia 19.03.08, 13:53
                      Mysle, ze to jest sluszne, bo milosc nie polega na pilnowaniu -
                      raczej, bym powiedziala - przeciwnie.
                      Odruch, ktory prezentuja liczne dyskutantki z fk, to 'przeciez tam
                      jedzie kobieta, jak mozesz byc pewna, ze oni nie tenten' jest imo
                      dosc ohydny i nie ma nawet nic wspolnego z zazdroscia.
                      • pavvka Re: dowody myslenia 19.03.08, 14:03
                        bene_gesserit napisała:

                        > Odruch, ktory prezentuja liczne dyskutantki z fk, to 'przeciez tam
                        > jedzie kobieta, jak mozesz byc pewna, ze oni nie tenten' jest imo
                        > dosc ohydny i nie ma nawet nic wspolnego z zazdroscia.

                        A z czym ma wspólnego? Bo ten wątek to w sumie jeszcze nic, ale w
                        różnych wcześniejszych wiele forumowiczek wyrażało pogląd, że 'jeśli
                        nie pilnuje, to znaczy, że nie kocha' i było wręcz oburzonych, że
                        np. facet może pozwolić swojej dziewczynie wyjść na imprezę bez
                        niego (albo na odwrót).
                        • bene_gesserit Re: dowody myslenia 19.03.08, 14:11
                          Mysle, ze glownie z miloscia do samej siebie i duza iloscia strachu.
                          W sumie nic do tego nie mam, jak roznie ludzie rozumieja skadinad
                          skoplikowane pojecie milosci, ale wg mnie w takiej relacji nie ma
                          miejsca na prawdziwa wymiane, zadnego brania i dawania. Emocjonalna
                          klaustrofobia, ale co kto lubi.
                    • kocia_noga Re: dowody myslenia 19.03.08, 14:01
                      pavvka napisał:

                      > Ja bym wiał gdzie oczy poniosą od takiej co by mnie chciała
                      pilnować.

                      No oczywiścei, ale ty się nie wychowałeś w takim srodowisku.
                      Ja znam bardzo dobre kochające się małżeństwo z ponad 35 letnim
                      stażem, ze wsi i tam to funkcjonuje.I to już jest odruch, obydwie
                      strony w pewnym sensie w to grają, choć ona bardziej (bo to ona ma
                      pilnować) i nic chyba tego nie zmieni.
                      Jej córka wykształcona osoba z Warszawy robi to samo albo podobnie w
                      swoim domu, z tym, że jej mąż wykorzystuje to do gier małżeńskich.
                      • pavvka Re: dowody myslenia 19.03.08, 14:12
                        kocia_noga napisała:

                        > Ja znam bardzo dobre kochające się małżeństwo z ponad 35 letnim
                        > stażem, ze wsi i tam to funkcjonuje.I to już jest odruch, obydwie
                        > strony w pewnym sensie w to grają, choć ona bardziej (bo to ona ma
                        > pilnować) i nic chyba tego nie zmieni.

                        Ale wg wielu kobiet z FK, obydwie strony w związku powinny pilnować
                        się nawzajem, raczej nie przed piciem, ale przed puszczaniem się na
                        pewno. I jeśli nie pilnujesz drugiej osoby, to znaczy, że ci nie
                        zależy.
                        • kocia_noga Re: dowody myslenia 19.03.08, 14:19
                          pavvka napisał:

                          > Ale wg wielu kobiet z FK, obydwie strony w związku powinny
                          pilnować
                          > się nawzajem, raczej nie przed piciem, ale przed puszczaniem się
                          na
                          > pewno. I jeśli nie pilnujesz drugiej osoby, to znaczy, że ci nie
                          > zależy.

                          No tak.Jak zostawisz motorynke na podwórku to albo jesteś dureń,
                          albo to chińska podróba niewiele warta.Więc idąc tym tokiem
                          myslenia - tak, pilnuje, bo szanuje.
                          A tak mimochodem - przydałyby się w szkołach tak naprawdę lekcje
                          pzrygotowania do życia w rodzinie, pzrerabianie różnych systemów , w
                          tym partnerskiego.
                        • saszenka2 Re: dowody myslenia 19.03.08, 23:22
                          pavvka napisał:

                          > kocia_noga napisała:
                          >
                          > > Ja znam bardzo dobre kochające się małżeństwo z ponad 35 letnim
                          > > stażem, ze wsi i tam to funkcjonuje.I to już jest odruch,
                          obydwie
                          > > strony w pewnym sensie w to grają, choć ona bardziej (bo to ona
                          ma
                          > > pilnować) i nic chyba tego nie zmieni.
                          >
                          > Ale wg wielu kobiet z FK, obydwie strony w związku powinny
                          pilnować
                          > się nawzajem, raczej nie przed piciem, ale przed puszczaniem się
                          na
                          > pewno. I jeśli nie pilnujesz drugiej osoby, to znaczy, że ci nie
                          > zależy.

                          Ten typ myślenia jest symptomatyczny dla osób niepewnych partnera,
                          mających problem z zaufaniem, być może posiadających jakieś
                          kompleksy. Takie osoby boją się o swoją pozycję, czują zagrożone,
                          bo pojawi się młodsza, ładniejsza i on na pewno za nią poleci.
                          • kocia_noga Re: dowody myslenia 20.03.08, 08:10
                            saszenka2 napisała:

                            > Ten typ myślenia jest symptomatyczny dla osób niepewnych partnera,
                            .....

                            Niekoniecznie.Chodzi IMO bardziej o związek oparty na poczuciu
                            własności.Mówi się 'mój mąż','moja zona' i tak czuje.
                            • bene_gesserit Re: dowody myslenia 20.03.08, 15:26
                              Cejrowski w swoim nowym autorskim programie mowi o kobiecie swojego
                              zycia per 'moja'. 'Moja, gdzie jestes?!, chodz tu, bedziemy
                              tanczyli!'

                              Jakos mi sie metnie wydaje, ze to jest taka niedojrzala forma
                              milosci, afekt, ktory zywi sie do rodzica.
                              • pavvka Re: dowody myslenia 20.03.08, 15:30
                                bene_gesserit napisała:

                                > Cejrowski w swoim nowym autorskim programie mowi o kobiecie
                                swojego
                                > zycia per 'moja'. 'Moja, gdzie jestes?!, chodz tu, bedziemy
                                > tanczyli!'

                                Ostatnio oglądałem przypadkiem z pół minuty tego programu i
                                słyszałem to. Ale myślałem, że ona ma na imię Moya (że niby takie
                                latynoskie imię).
                                • bene_gesserit Re: dowody myslenia 21.03.08, 00:49
                                  pavvka napisał:


                                  > Ostatnio oglądałem przypadkiem z pół minuty tego programu i
                                  > słyszałem to. Ale myślałem, że ona ma na imię Moya (że niby takie
                                  > latynoskie imię).

                                  Ty to jestes jednak niepoprawnie pelen wiary w ludzi. To generalnie
                                  jest ok, ale wnioskuje o wylaczenie z tej grupy Cejrowskiego. To ci
                                  oszczedzi rozczarowan.
                                  • pavvka Re: dowody myslenia 21.03.08, 08:44
                                    bene_gesserit napisała:

                                    > Ty to jestes jednak niepoprawnie pelen wiary w ludzi.

                                    Eee, nie wydaje mi się.

                                    > To generalnie
                                    > jest ok, ale wnioskuje o wylaczenie z tej grupy Cejrowskiego. To
                                    ci
                                    > oszczedzi rozczarowan.

                                    O, kogo jak kogo, ale jego już dawno wyłączyłem z jakiejkolwiek
                                    grupy. Nawet miałem już wyskoczyć z pretensjami do Ciebie, że
                                    oglądasz jego program.
                                    • bene_gesserit Re: dowody myslenia 22.03.08, 01:32
                                      Obejrzalam i nie zaluje - i z radoscia stwierdzilam, ze jest
                                      kiepski wiec moze go zdejma po jednym sezonie.
                            • saszenka2 Re: dowody myslenia 21.03.08, 00:40
                              kocia_noga napisała:

                              > saszenka2 napisała:
                              >
                              > > Ten typ myślenia jest symptomatyczny dla osób niepewnych
                              partnera,
                              > .....
                              >
                              > Niekoniecznie.Chodzi IMO bardziej o związek oparty na poczuciu
                              > własności.Mówi się 'mój mąż','moja zona' i tak czuje.

                              Także, ale tutaj należy się zastanowić, dlaczeego stosują taką
                              emfazę? Może dlatego że nie mają własnej tożsamości, nie uważają się
                              za osoby wartościowe? Może dlatego że posiadanie partnera stanowi o
                              ich wartości? A może dlatego, bo uważają, że bez tej drugiej osoby
                              nie daliby sobie rady? Powiedzenie, że mój partner świetnie tańczy,
                              jeszcze o niczym nie świadczy, ale jeśli ktoś za każdym razem na
                              pytanie, co sądzi o sytuacji politycznej w Polsce, mówi, że jego
                              partner uważa to i tamto, to daje do myślenia.
                              • bene_gesserit Re: dowody myslenia 21.03.08, 00:55
                                saszenka2 napisała:

                                > Także, ale tutaj należy się zastanowić, dlaczeego stosują taką
                                > emfazę? Może dlatego że nie mają własnej tożsamości, nie uważają
                                się
                                > za osoby wartościowe? Może dlatego że posiadanie partnera stanowi
                                o
                                > ich wartości?

                                Saszę, wstrzelilas sie chyba w sedno.
                                Otoz jest taki rodzaj kobiet, dla ktorych _posiadanie_ meza jest
                                wyznacznikiem spolecznej wartosci. To jest, stwierdzam ze
                                zdumieniem, spadek po przeszlych stuleciach, w ktorych niezamezna
                                byla albo potwornie szpetna, albo bezgranicznie uboga, albo jedno i
                                drugie - w kazdym razie nic nie warta jako czlowiek, a jeszcze
                                mniej jako kobieta.

                                Wiec jesli _mam_ meza, to mam zywa oznake mojej wartosci.
                                Cos jak certyfikat. Z takiego punktu widzenia latwo zrozumiec
                                nieustanny lęk i troske, zeby sie ten widoczny znak łaski
                                niewidoczniej nie poszedl bujac z jakas raszpla. Lepiej dmuchac na
                                zimne i stosowac polityke krotkiej smyczy.
                                • kocia_noga Re: dowody myslenia 21.03.08, 08:04
                                  No fajnie, ale w takim razie co z facetami, którzy identycznie
                                  pilnują swoich żon? I identycznie wciąż powołują sie na nie? Sa tacy.
                                  Moim zdaniem tu jest wiele spraw powiązanych ze sobą.Indywidualne
                                  potrzeby czy deficyty, modele funkcjonujące w środowisku, rodzaj
                                  pzrywiąznia i sposób jego jego okazywania.

                                  Na n-k oglądam zdjęcia wklejone pzrez młode dziewczyny - jest dużo w
                                  ślubnej sukni, dużo z dzieckiem.Część może sie chlubi,ze 'złapała
                                  męża' - tak jak piszecie.Część moim zdaniem (te od dzieci czy
                                  fotografii z mężem) pokazuje to co dla nich jest najważniejsze,z
                                  czym sa najsilniej związane.Te od sukni pokazuja swoja wersje ekstra
                                  wypas - to ta królewna z bajki, wymarzona, jak z Disneya czy innego
                                  wzorca wszelkiego dobra.
                                  Część może mieć jeszcze sto innych powodów.
                                  • bene_gesserit Re: dowody myslenia 22.03.08, 01:40
                                    Mozna np zalozyc, ze 'mojazona' wystepuje w
                                    kategorii 'mojafurka', 'mojamegawypasionawilla'.

                                    Pewnie, na poczatku malzenstwa/zwiazku czlowiek caly przejety jest
                                    swoim stanem, drugim czlowiekiem i w ogole. Ale przeciez ci mezowie
                                    i zony maja imiona, powinni miec rozne mniej czy bardziej czule
                                    ksywki itd.
                                    • lolyta nie no, jak rany 22.03.08, 17:59
                                      maja imiona i ksywki, ale primo, jak sie rozmawia z kims kto rzeczonych osob nie
                                      zna, to brzmi to idiotycznie, bo nie wiadomo kim mowa, jak rozmawiam z szefem to
                                      nie mowie "dzisiaj ja sie musze zajac chorym dzieckiem, a jutro Misio Ptysio,
                                      tylko "a jutro moj malz".
                                      Naprawde, wydaje mi sie ze szukacie problemu tam gdzie go nie ma.
                                      No, mozna jeszcze tak, jak kolejny klasyk: "Moja zona, Zofia".
                                  • saszenka2 Re: dowody myslenia 22.03.08, 16:31
                                    kocia_noga napisała:

                                    > No fajnie, ale w takim razie co z facetami, którzy identycznie
                                    > pilnują swoich żon? I identycznie wciąż powołują sie na nie? Sa
                                    tacy.
                                    > Moim zdaniem tu jest wiele spraw powiązanych ze sobą.Indywidualne
                                    > potrzeby czy deficyty, modele funkcjonujące w środowisku, rodzaj
                                    > pzrywiąznia i sposób jego jego okazywania.
                                    Kocia, myślę, że u niektórych facetów po prostu może funkcjonować
                                    ten sam mechanizm. Oni również czują się bezwartościowi i ich
                                    wartość determinuje fakt posiadania żony. Skoro jakaś ich chce, to
                                    są coś warci, wybili się z tego "dna".
                                • lolyta powalilo Was??? 22.03.08, 00:36
                                  > > Także, ale tutaj należy się zastanowić, dlaczeego stosują taką
                                  > > emfazę? Może dlatego że nie mają własnej tożsamości, nie uważają
                                  > się
                                  > > za osoby wartościowe? Może dlatego że posiadanie partnera stanowi
                                  > o
                                  > > ich wartości?
                                  >
                                  > Saszę, wstrzelilas sie chyba w sedno.
                                  > Otoz jest taki rodzaj kobiet, dla ktorych _posiadanie_ meza jest
                                  > wyznacznikiem spolecznej wartosci.

                                  kochane moje, (pardą, polecialam per "moje", co pewnie nie jest bez znaczenia w
                                  swietle diagnozy mojego najpewniej niklego poczucia wartosci,) a jak ma sie
                                  mowic do swojego slubnego lub o swoim slubnym, z ktorym sie czlowiek czuje zwiazany?
                                  Poza tym, przyklad z zaslanianeim sie mezowskimi pogladami jest z zupelnei innej
                                  bezki. Mozna sobie wyobrazic ze ktos o swoim partnerze mowi per "maz" czy
                                  'zona", bez tego "moja' - strasznei to dla mnei jakies zimne i formalne. Jeszcze
                                  po polsku da sie to ujac, ale juz po angielsku ni chu. Ze niby jak, the wife? a
                                  wife? no wezciez.

                                  No i mozna mowic "moj maz kupil mi pierdzionek", mozna odpowiadac na pytanie co
                                  sie sadzi w danej sprawie "maz uwaza ze cos tam": w tym drugim przypadku nie ma
                                  nic o moim, a golym okiem widac ktora osoba nie ma wlasnych pogladow. nie
                                  sprowadzajcie normalnego zycia do absurdu, pliz.
                                  • bene_gesserit Re: powalilo Was??? 22.03.08, 01:36
                                    Skupilam sie raczej na przypadku swiezo obejrzanego Cejrowskiego,
                                    ktory o zonie swojej mowil per 'moja'. Bez 'zona' czy chociazby -
                                    wszak to by pasowalo do macho, na ktorego sie probuje kreowac -
                                    'kobieta'. O te subtelna, acz znaczaca roznice chodzilo. Takze o
                                    to, kiedy maz wystepuje _zawsze_ z 'moim' - nawet kiedy kontekst
                                    jest po tysiackroc oczywisty.
                                    • lolyta Re: powalilo Was??? 22.03.08, 01:43
                                      no tak, samo "moja brzmi inaczej niz "moja zona" i bynajmniej nie milej.
                                      Chociaz, z drugiej strony, jak to bylo u klasyka? Moj ci on?
                                      • gotlama Re: powalilo Was??? 22.03.08, 02:05
                                        No pewien łotrzyk mając przed oczami perspektywę " mój ci on" gromko wrzasnął
                                        "panie kacie - wieszaj" (źródło "Dawna Polska w anegdocie")
                                        • lolyta :))))) nt 22.03.08, 02:18

                    • saszenka2 Re: dowody myslenia 19.03.08, 23:17
                      pavvka napisał:

                      > Ja bym wiał gdzie oczy poniosą od takiej co by mnie chciała
                      pilnować.

                      Ja również nie chciałabym być z osobą, która ograniczałaby moją
                      wolność.Takiego osaczenia po prostu nie zniosłabym nawet przez
                      tydzień.
                • saszenka2 Re: dowody myslenia 19.03.08, 23:15
                  pavvka napisał:

                  > bene_gesserit napisała:
                  >
                  > > O zesz, co za smutna historia - panie martwia sie, ze a) chlop
                  > > zdradzi, bo chlopy zdradzaja jesli widza babe b) ze smutek zony
                  > > zepsuje mu taka przyjemnosc. I na kilkadziesiat postow tylko
                  pare,
                  > > ktore staja po stronie autorki watku (bardziej, nawiasem mowiac,
                  > > niz ona sama).
                  > >
                  > > Zony Polki niech zyja :(
                  >
                  > Ale podejście 'nigdzie chłopa samego nie puszczać, bo jak tylko
                  się
                  > go spuści ze smyczy, to cię puści kantem' jest chyba bardzo
                  > powszechne, pojawia się w prawie każdym wątku na forach o
                  zbliżonej
                  > tematyce.
                  Taka "mądrość ludowa" jest wpajana dziewczynkom od młodości,
                  podobnie jak ta, że żona to szyja, która kręci głową męża i tego
                  typu stek bzdur.
      • saszenka2 Re: Mądra kobieta 14.03.08, 23:05
        nula8 napisała:

        > Mądra kobieta to taka, która nawet jeśli wie, że jej mężczyzna
        (lub jakikolwiek
        > mężczyzna) głupio gada, to tego nie powie. Pozwoli mu myśleć, że
        gada mądrze, a
        > sama zrobi swoje. W końcu to ona kręci tą głową, co nie?
        > I w ten sposób i wilk będzie syty, i owca cała.
        > A głupie feministki tego nie wiedzą. A nawet jeśli wiedzą, to są
        na tyle głupie
        > ,
        > że nie chcą skorzystać z tej, danej im przez naturę samą,
        mądrości... Czy to ni
        > e
        > głupie? :)
        Naprawdę tak bardzo jara Cię karmienie się iluzją, że jesteś mądry i
        masz rację? Kompleksy.
    • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 12.03.08, 21:26
      Mój dość młody umysł już wyrobił sobie zdanie na temat mądrych Pań i Panów.
      Ogólnie obie płcie są mądre gdy:
      - Potrafią składać zdania wielokrotnie złożone
      - Posiadają zdolności matematyczne na poziomie gimnazjum(dobrze opanowane,
      oczywiście)
      - Wiedzą, jak należy się ubrać w różnych sytuacjach(np. nie wchodzą w dresie/ w
      mini do eleganckiej restauracji)
      - Mają ogólne pojęcie o świecie
      - Potrafią dojść do kompromisu
      - Umieją przyznać się do błędu
      - Potrafią przekonać kogoś do swych racji bez obrażania i wyśmiewania się z
      kogoś bądź czegoś, w co wierzy.
      To jest MOJA definicja mądrej osoby. Oprócz tego, facet powinien umieć naprawić
      samochód/komputer/inne urządzenie mechaniczne lub elektroniczne, a także znać
      się na podstawach architektury i budownictwa.

      A co do nielogicznego formułowania wypowiedzi przez kobiety- podstawy logiki
      były wymyślane przez starożytnych filozofów, którzy byli mężczyznami(szczególne
      pozdrowienia dla Arystotelesa- ulubionego filozofa feministek;)), więc oni
      zdefiniowali pojęcie logiki w taki sposób, by pasował do męskiego sposobu
      myślenia i mówienia- przekazania maksymalnej ilości informacji w jak najkrótszym
      czasie.
      • verte34 Re: Mądra kobieta 12.03.08, 22:14
        Dlaczego takie umiejętności ma mieć facet, by zasłużyć na miano
        madrego? I czy kobieta nie powinna, jeśli ma być "mądra"?
        Nie znasz żadnego "nielogicznego" (w sposób zdefiniowany przez
        Ciebie) mężczyzny? Podpowiem: Jacyś politycy? Księża? Wujek Zdzichu
        po piwie? ;)
        • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 12.03.08, 22:25
          Głupio by wyglądało, gdyby facet przy fachowcach powiedział, "do czego służy
          szpachla?" . To społeczeństwo narzuciło opcję, ze facet powinien być złotą
          rączka w domu- a to naprawi kran, a to wymieni żarówkę, a to podłubie przy
          samochodzie.

          Swoja drogą, to każdego faceta, którego znam, ciągnie do takiego majsterkowania
          i siedzenia przy elektronice.
          • nekomimimode Re: Mądra kobieta 12.03.08, 22:37
            mariusz_bolek napisał:

            > Głupio by wyglądało, gdyby facet przy fachowcach powiedział, "do
            czego służy
            > szpachla?" . To społeczeństwo narzuciło opcję, ze facet powinien
            być złotą
            > rączka w domu- a to naprawi kran, a to wymieni żarówkę, a to
            podłubie przy
            > samochodzie.

            ale ostatnio się słyszy ,że to kobiety częściej naprawiają usterki w
            domu. a żarówqka to proszę cię... bez takich
            >
            > Swoja drogą, to każdego faceta, którego znam, ciągnie do takiego
            majsterkowania
            > i siedzenia przy elektronice.
            • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 19.03.08, 21:44
              > ale ostatnio się słyszy ,że to kobiety częściej naprawiają usterki w
              > domu.

              Jak zapodasz mi link do jakiegoś artykułu, to będę sklonny zmienić trochę swe
              zdanie.
              • saszenka2 Re: Mądra kobieta 19.03.08, 23:23
                mariusz_bolek napisał:

                > > ale ostatnio się słyszy ,że to kobiety częściej naprawiają
                usterki w
                > > domu.
                >
                > Jak zapodasz mi link do jakiegoś artykułu, to będę sklonny zmienić
                trochę swe
                > zdanie.
                >
                Może to nie do końca to, ale polecam film "Homo.pl", jest tam
                ukazana lesbijka, która ma własną firmę i remontuje pewne
                pomieszczenie.
        • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 12.03.08, 22:29
          Co do polityków, to widać na kilometr, że ci ludzie znaleźli się w sejmie, bo
          nie mieli lepszego pomysłu na życie. Księża mają ustalone schematy swojego
          myślenia i choć głupio czasem mówią, kierują sie jakaś logika. Pokręconą jak
          drogi w Zakopcu, ale jednak. A tzw. "Żule" mają bardzo ciekawe, głębokie i jakże
          prawdziwe spojrzenie na otaczającą ich rzeczywistość:)
          • verte34 Re: Mądra kobieta 12.03.08, 22:33
            Owszem, wypada wiedzieć co to szpachla, ale nadal nie wiem dlaczego
            taką wiedzę kojarzysz z mądrością, i to wyłacznie męską.
            Moje drugie pytanie dotyczyło Twoich poglądów na logikę (cechę
            męską, o ile dobrze Cię zrozumiałam). Unikasz odpowiedzi ;)
            • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 12.03.08, 22:44
              Bo jeżeli siedzi się przy kabelkach to wypadałoby wiedzieć, do czego służą i
              dlaczego należy przylutować zielony a nie czerwony. To, iż kojarzę to wyłącznie
              z mężczyznami... nie znam kobiety mechanika, inżyniera czy informatyka.
              Architekta podobnie. Stąd to moje przekonanie.

              Co do logiki, to można znaleźć w necie pewną animację dotyczącą różnic płciowych
              jakiegoś włoskiego rysownika. W którymś tam momencie dochodzi do rozmowy.
              Mężczyzna przekazuje zwięzłe, krótkie i rzeczowe informacje, natomiast u kobiety
              przejawia się to tworzeniem drzewek- dodaniem informacji do innej. Moim zdaniem
              wprowadza to chaos, a logika powinna być maksymalnie uporządkowana.
              • nekomimimode Re: Mądra kobieta 12.03.08, 22:45
                nie znasz informatyczki? to bardzo dziwne ja znam conajmniej pare
                • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 12.03.08, 22:59
                  No niestety nie miałem przyjemności poznać takich pań. W każdym serwisie
                  spotykałem samych facetów uważających sie za informatyków. Najczęściej po technikum.
                • pavvka Re: Mądra kobieta 19.03.08, 13:05
                  nekomimimode napisała:

                  > nie znasz informatyczki? to bardzo dziwne ja znam conajmniej pare

                  Ja też. Nie mówiąc o inżynierkach (zresztą moja mama jest mgr inż.)
                  Mechaniczki samochodowej faktycznie nigdy nie spotkałem, ale już np.
                  zegarmistrzynię tak.
                  • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 19.03.08, 21:43
                    Mechanik to zawód, który oprócz wiedzy wymaga siły fizycznej, a mężczyźni z
                    reguły są silniejsi, dlatego oni zazwyczaj są mechanikami. Zresztą, większość
                    facetów czyta Auto-moto czy inny Top Gear i ma dość duże pojęcie o samochodach,
                    wiec jak nie idą na inżynierię, to na mechanika samochodowego.

                    Zegarmistrza w mieście mam jednego, wiec nie będę się wypowiadał na ich temat:)
                    • pavvka Re: Mądra kobieta 20.03.08, 08:52
                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=mechanik
                      mechanik
                      1. «osoba zajmująca się obsługą oraz naprawą maszyn i urządzeń»

                      Zegarmistrz to podgatunek mechanika - zegar również jest urządzeniem.
                  • miss_akryl Re: Mądra kobieta 20.03.08, 14:10
                    Ha! A ja znam kobietę-mechaniczkę samolotową...
              • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 12.03.08, 23:05
                Znalazłem wreszcie tę animację:

                www.joemonster.org/filmy/6396/Kobiety-vs.-mezczyzni-
              • sir.vimes Re: Mądra kobieta 19.03.08, 15:20
                > Bo jeżeli siedzi się przy kabelkach to wypadałoby wiedzieć, do czego służą i
                > dlaczego należy przylutować zielony a nie czerwony. To, iż kojarzę to wyłącznie
                > z mężczyznami... nie znam kobiety mechanika, inżyniera czy informatyka.
                > Architekta podobnie. Stąd to moje przekonanie.

                W Twoim wieku rzeczywiscie inzynierek lub informatyczek nie ma zbyt wiele ;) bo
                by uzyskac możliwość określania się w ten sposób najpierw trzeba zrobić maturę.

                Ale wśród znajomych rodziców lub starszego rodzeństwa takie osoby znajdziesz bez
                trudu.
                • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 19.03.08, 21:38
                  Niestety nie. Sami informatycy i inżynierowie, jakich znam osobiście(a trochę
                  ich jest- koledzy rodziców) to faceci. Dla nich to czysta pasja, tak siedzieć
                  przy kabelkach i je lutować, albo gapić sie w linijki niezrozumiałego kodu:)
        • saszenka2 Re: Mądra kobieta 14.03.08, 23:14
          Coś Ty z tą naprawą komputerów i budownictwem oraz architekturą? Od
          tego są fachowcy. Nie wymagam od mojego przyszłego męża składania
          elementów jednostki centralnej. Jak coś się popsuje, to dzwonię do
          koleżanki albo przyjaciela. Oni są specjalistami w tej dziedzinie.
          jak elewacja budynku będzie w złym stanie, to dzwonię do
          spółdzielni.
          • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 14.03.08, 23:30
            Osobiście uważam, iż wypada, aby facet wiedział, jak zmienić żarówkę czy
            zamontować półkę w domu. Trochę kłóci się z ideą równouprawnienia, ale co mi tam:)
            • saszenka2 Re: Mądra kobieta 14.03.08, 23:37
              mariusz_bolek napisał:

              > Osobiście uważam, iż wypada, aby facet wiedział, jak zmienić
              żarówkę czy
              > zamontować półkę w domu. Trochę kłóci się z ideą równouprawnienia,
              ale co mi ta
              > m:)
              >
              To ja umiem zrobić. Nie uważam, żeby facet musiał umieć naprawiać
              komputer, kłaść gładź szpachlową i układać kafelki.
            • sir.vimes Re: Mądra kobieta 19.03.08, 15:15
              Zmienić żarówke to i dziecko 10 letnie potrafi, średnio rozgarnięte.

              A co do półek , szpachli czy innych uszczelek - dobrze jest gdy przynajmniej
              jedna osoba w domu (płeć osoby dowolna) potrafi zająć się tym lub zarobić na
              osobę , która uszczelkę zmieni, szpachlą pogładzi, półkę zawiesi. I tyle.
    • animka.alis Re: Mądra kobieta 19.03.08, 12:07
      Mądra kobieta wie dlaczego mężczyzna jest taki jaki jest. Mądra kobieta potrafi
      znaleźć się na swoim właściwym miejscu i umie czerpać z tego radość. Jestem
      kobietą i nie popieram feminizmu. Uważam że nie tylko mężczyźni mają gorzej
      przez równouprawnienie, ale i kobiety mają gorzej. Jesteśmy stworzone do roli
      pachnącej zadbanej kobiety, matki, opiekunki, żony, babci, itp. Nasze miejsce
      jest w domu. Oczywiście nie powinnyśmy tam siedzieć pod kluczem, przecież
      wychodziłybyśmy do sklepów, na rynek, na spacery, zabawy, wywiadówki, itd.
      Powinno być tak: żona w domu od rana dba o wszystkie sprawy domowe, o dzieci,
      porządki, pranie, prasowanie, posiłki i organizuje wszystko tak, by po powrocie
      męża, wszyscy mogli zjeść wspólnie posiłek i odpocząć, dba o domową edukację
      córki/ek i posyła syna/ów do szkoły.Powinny być także miejsca, gdzie samotne
      kobiety przygotowują dziewczynki do roli kobiety i uczą je tego co kobiecie
      naprawdę potrzebne, czyli pisania, czytania, języków obcych i wiedzy o zdrowiu,
      świecie, itd. Następnie wszyscy mogą zająć się wspólnymi zajęciami,
      odwiedzinami, itp. W czasie gdy mąż przygotowuje się do pracy dnia następnego,
      żona przygotowuje kolację, której część już zorganizowała gdy mąż był w pracy. O
      samotne kobiety i mężczyzn także powinny dbać ich rodziny i także Państwo.
      Mężczyzna jest stworzony do dbania o rodzinę i jej potrzeby, czyli powinien
      pracować i mieć warunki do odpoczynku a także możliwość uczestniczenia w życiu
      rodzinnym. Oczywistą jest rzeczą, że gdy pracuje na zmiany, żona stara się
      dostosować do niego ze swoimi domowymi sprawami, co dla obojga jest jednakowym
      wyzwaniem. Ewa pierwsza sięgnęła po jabłko i mężczyzna jej uległ. Ten chciwy i
      nieprzemyślany czyn kobiety sprowadził na mężczyzn i kobiety szereg nieszczęść:
      to kobieta sięgając po to do czego nie została stworzona, sprawiła, że sama
      obciążyła się niepotrzebnie i zaniżyła poczucie wartości u mężczyzn, w wyniku
      czego ci popadli w alkoholizm, depresje, zaczęli też wykonywać prace i pełnić
      role do których nie zostali stworzeni. To spowodowało dalszy ciąg problemów
      zdrowotnych, gdyż z biegiem stuleci zaczęli chorować na serce i umierać na
      zawały. To samo zaczęło się dziać z kobietami. Świat "wywrócił się do góry
      nogami", już nie wiadomo, kto i co i ile może. Nie ma możliwości powrócenia do
      porządku jaki był na początku. Kobiety stają się coraz rządniejsze tego co
      zakazane i biorąc to spychają mężczyzn do roli nieudaczników. Wpędzają tym samym
      Panów w kompleksy, m.inn. seksualne. Panie "panosząc się i ważniąc" powodują w
      mężczyznach bunt, co odbija się na molestowaniu w pracy i gwałtach. To kobiece
      przewroty spowodowały że mężczyźni zaczęli być wobec nas i samych siebie coraz
      to brutalniejsi i hamscy. Wraz z upływem czasu zanikały wzorcowe rodziny, matki
      i mamusie, zastępowały je chciwe, nieprzejednane kobiety, dające złe przykłady
      potomstwu. Stąd postępujące zmiany w zachowaniach mężczyzn itp. Nie było by
      molestowań w pracy, gdyby kobieta była na swoim miejscu w domu. Przecież poza
      domem, kobieta mogła by zaspakajać swoją próżność w babskim towarzystwie na
      różnych spotkaniach i zabawach. Panowie mogli by w tym czasie zaznawać
      towarzystwa męskiego oglądając sport itp. Taka nasza rola byśmy były kobietkami
      i kokietkami w najmilszym tego słowa znaczeniu, bez obciążenia sprawami
      zawodowymi. Dzieci były by zadbane, dom uporządkowany itd. Wiem, że wszystko
      można by dopasować, ale. Kobiety chcą dominować, mieć władzę, ostatnie słowo,
      ich brak pokory popycha je do coraz to nowszych kłopotów. Dlaczego jest tak
      niewiele kobiet rozsądnych, które myślą tak jak ja? Dlaczego kobiety same sobie
      szkodzą? Czy jest możliwe że jakaś kobieta poprze moją opinię? Na pewno graniczy
      to z cudem. I to jest najsmutniejsza ze wszystkich prawd. Pozostaje się pogodzić
      z tym, że tylko ten co to wszystko stworzył, może jeszcze to zmienić. Chciała
      bym aby na ziemi znowu był raj, i wszystko od początku, ale żeby nie było tam
      tych kobiet, które nie zgadzają się z moją opinią. Żałosne są dla mnie kobiety,
      które pracują, po pracy pędzą do przedszkoli i szkół po swe pociechy i w domu
      latają po chacie ze ścierą drąc się na domowników, w tym na męża, że nie
      pomagają. Całe rodziny jedzą odgrzewane paskudztwa lub dania barowe, szkodzące
      wszystkim na zdrowie. Ale przecież one potrafią wszystko pogodzić: pracę, dom,
      dzieci, rodzinę. Ale jak to się odbija na ich i ich rodzin zdrowiu? Panowie
      wpadają w kompleksy, czują się niepotrzebni, ew. są potrzebni do zapłodnienia.
      To jest żałosne. Potem walczą zaradne Panie o równe pensje, prawa, nie
      molestowanie, (a same się o to proszą pchając się do pracy i to jeszcze w takich
      strojach że szkoda pisać). Na jaki problem społeczno rodzinny by nie spojrzeć,
      to rozwiązanie nasuwa się sam, gdyby kobieta była na swoim właściwym miejscu to
      tego problemu by nie było. Jestem szczęśliwą matką, mam 2 dzieci, męża i nie
      pracuję, ale ubezpiecza mnie mąż. Szanuję poglądy innych, ale nie ze wszystkimi
      się zgadzam. Na większość nie mam wpływu. Większości swoich opinii nie mogę
      wyrazić zwłaszcza w towarzystwie kobiet, bo by mnie zagryzły te chodzące
      dobroci, dobroci, które są w większości z wyboru feministkami, a po części
      dziedziczkami nieszczęść, które zgotowały nam praprababcie, skutecznie
      pogrążając się w tę niedolę wraz z upływem czasu. Teraz musimy dostosować się do
      większości i starać przetrwać w rolach, nam nie pisanych, a do tego robić dobrą
      minę do złej gry. Przecież i tak zawsze pozostaniemy kobietami, słabszymi
      fizycznie, ślicznie ubranymi pachnącymi kochanymi kobietkami i to właśnie cały
      nasz urok.
      • nekomimimode Re: Mądra kobieta 19.03.08, 13:13
        <hahaha> niesamowicie "mądra" z ciebie kobieta!
        to jak już pomarzyłeś ,że jesteś kobietą wracaj do lekcji
      • bene_gesserit Re: Mądra kobieta 19.03.08, 13:20
        O matko, odwiedzil nas sam JKM we wlasnej osobie. Tylko czemu pod
        zenskim nickiem, nie rozumiem.
        • verte34 Re: Mądra kobieta 19.03.08, 14:12
          "Nie było by molestowań w pracy, gdyby kobieta była na swoim miejscu
          w domu. Przecież poza domem, kobieta mogła by zaspakajać swoją
          próżność w babskim towarzystwie na różnych spotkaniach i zabawach."

          Bogini, co z tym człowiekiem? Czy taka aberracja ma jakąś nazwę
          medyczną? Jeżeli to nie żart, skąd takie widzenie rzeczywistości?? A
          może to jakiś starzec, ksiądz zapiekły w celibacie, Takete Malouma w
          nowym wcieleniu lub sam Korwin Mikke?
          Słów mi prakuje... ten człowiek niezdrowo mnie zafascynował jak
          jakiś potworny wybryk natury...
          • goblin.girl Re: Mądra kobieta 19.03.08, 14:22
            eżeli to nie żart, skąd takie widzenie rzeczywistości?? A
            > może to jakiś starzec, ksiądz zapiekły w celibacie, Takete Malouma w
            > nowym wcieleniu lub sam Korwin Mikke?
            sama nie wiem, może Magdalena Żuraw w nowym wcieleniu
          • pavvka Re: Mądra kobieta 19.03.08, 14:23
            Taketego bym w to nie mieszał. On może i jest skrajny, ale nie tak
            śmieszny.
          • saszenka2 Re: Mądra kobieta 19.03.08, 23:28
            verte34 napisała:

            > "Nie było by molestowań w pracy, gdyby kobieta była na swoim
            miejscu
            > w domu. Przecież poza domem, kobieta mogła by zaspakajać swoją
            > próżność w babskim towarzystwie na różnych spotkaniach i zabawach."
            >
            > Bogini, co z tym człowiekiem? Czy taka aberracja ma jakąś nazwę
            > medyczną? Jeżeli to nie żart, skąd takie widzenie rzeczywistości??
            A
            > może to jakiś starzec, ksiądz zapiekły w celibacie, Takete Malouma
            w
            > nowym wcieleniu lub sam Korwin Mikke?
            > Słów mi prakuje... ten człowiek niezdrowo mnie zafascynował jak
            > jakiś potworny wybryk natury...
            >

            A może Giertych senior, pisze prosto z Brukseli. Albo ktoś ma bardzo
            zawężone horyzonty, albo prowokuje.
            • gotlama Re: Mądra kobieta 19.03.08, 23:49
              Oczywiście, że prowokuje. Ale tekst fajny ;)
              • saszenka2 Re: Mądra kobieta 19.03.08, 23:51
                gotlama napisała:

                > Oczywiście, że prowokuje. Ale tekst fajny ;)
                Tekst stanowi doskonałe podsumowanie tematu.
      • gotlama Re: Mądra kobieta 19.03.08, 14:21
        Genialne!!!!!
        Niemal tak dobre jak pamiętne "jestem kobietą szczęśliwą" czyli parodia
        utrzymana w duchu w jakim napisano niektóre podręczniki "przygotowanie do
        życia w rodzinie"
        Czy Twój tekst można upowszechnić jako program Unii na Rzecz Przywrócenia
        Kobietom Właściwego dla Nich Miejsca, czy też zastrzegasz sobie prawa autorskie?
        • goblin.girl Re: Mądra kobieta 19.03.08, 14:25
          gotlama napisała:

          > Genialne!!!!!
          > Niemal tak dobre jak pamiętne "jestem kobietą szczęśliwą"
          E, aż TAK dobre to nie jest :)
          • gotlama Re: nie zrażaj talentu 19.03.08, 14:28
            Mnie się podoba ;)
            Poprawić małe orty - i w świat.
        • kocia_noga Re: Mądra kobieta 19.03.08, 14:29
          Po oczyszczeniu z błędów ortograficznych.Ale nie czepiajmy się.
          Przypuśćmy,ze to pisała kobieta, wychowana w ciężkich
          warunkach,potem mąż-alkoholik, a potem schwyciła PANA Boga za nogi
          spotkawszy faceta co nie ganiał jej do ciężkich robót i może się
          stroić,malowac i zajmować wyłącznie gospodarstwem domowym.Jest sporo
          facetów chętnych do małżeństwa z osobami pokornymi ciężko
          doświadczonymi zyciowo, dla których może być domowym bogiem.
          I wporzo.A przyszła tutaj ogłosić,co jest prawdą,żebyśmy wiedziały i
          może już nie szkodziły na tym świecie.
          Proponowałyb podziękować za obszerny tekst, nad którym musiała się
          napracować i skończyć dyskusję.
          • verte34 Re: Mądra kobieta 19.03.08, 14:33
            To nie tłumaczy pogardy wobec kobiet. Znasz kobietę, która do innych
            kobiet podchodziłaby per "istotki"? To facet, i do tego wielokrotnie
            pokręcony.
            • gotlama Re: Mądra kobieta 19.03.08, 14:40
              Właśnie dlatego ten tekst jest tak świetny jako podsumowanie i parodia poglądów
              "towarzystwa kochającego kobiety a nie feministki"
              • mariusz_bolek Re: Mądra kobieta 19.03.08, 21:36
                Jeżeli to jest prawda, to ja już sam nie wiem... Sam mam poglądy odbiegające od
                feminizmu, ale aż takiej głupoty bym nie napisał. Nie przeczytałem wszystkiego,
                gdyż w okolicach 20 linijki zacząłem sie dławić ze śmiechu i afera by była, że
                facet zmarł przez forum dla feministek;) W każdym razie, jeżeli to jest tekst
                kobiety, to ja jestem Hitlerem:)
      • stephen_s O, wow... 20.03.08, 09:20
        Zgadzam się, kobieta tego nie pisała...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja