Dodaj do ulubionych

Pytanie do zwolennikow kar fizycznych

05.09.03, 22:27
1) Jak silny moze byc klaps, zeby kwalifikowal sie na klapsa, a kiedy to juz
pobicie?
2) Czym bic wolno? Paskiem, kablem, bejsbolem czy tylko reka?
3) Jak dlugo nalezy/mozna stosowac takie kary? Do ktorego roku zycia? Czy az
dziecko przerosnie rodzice i powstanie niebezpieczenstwo, ze odda?
4) Za jakie przewinienia nalezy sie kara fizyczna? Czy to zalezy od nastroju
opiekuna?

Obserwuj wątek
    • kociamama Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych 05.09.03, 23:09
      Jestem bardzo ciekawa, a gosc:tad ani nikt o jego pogladach nie dopowiada...
      • tad9 Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych 11.09.03, 11:14
        kociamama napisała:

        > Jestem bardzo ciekawa, a gosc:tad ani nikt o jego pogladach nie dopowiada...

        To rzeczywiście dziwne. Napisałaś post o 22.27 w nocy, a do 23.09 Tad się nie
        zjawił i nie odpowiedział? Co on u diabła sobie myśli?
    • titus_flavius Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych 06.09.03, 07:27
      kociamama napisała:

      > 1) Jak silny moze byc klaps, zeby kwalifikowal sie na klapsa, a kiedy to juz
      > pobicie?

      Ave,
      pobicie jest wtedy, gdy następuje uszkodzenie ciała dziecka.

      > 2) Czym bic wolno? Paskiem, kablem, bejsbolem czy tylko reka?

      Wyłączam instrumenty, które mogą okaleczyć dziecko. Czyli pasek, kabel tak,
      bejsbol na pewno nie.

      > 3) Jak dlugo nalezy/mozna stosowac takie kary? Do ktorego roku zycia?

      Do 18 roku życia, a w uzasadnionych przypadkach dalej.

      >Czy az
      > dziecko przerosnie rodzice i powstanie niebezpieczenstwo, ze odda?

      Chyba żartujesz? Dziecko, które bije rodziców nie jest dzieckiem tylko
      potworem.

      > 4) Za jakie przewinienia nalezy sie kara fizyczna? Czy to zalezy od nastroju
      > opiekuna?

      Na pewno karać dziecko należy wtedy, gdy świadomie naruszy nakazy rodziców.
      Stopień kary powinien zależeć od natężenia złej woli dziecka.
      T.
      • kociamama Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych 06.09.03, 09:18
        titus_flavius napisał:


        >
        >
        > Ave,
        > pobicie jest wtedy, gdy następuje uszkodzenie ciała dziecka.



        >
        > > 2) Czym bic wolno? Paskiem, kablem, bejsbolem czy tylko reka?
        >
        > Wyłączam instrumenty, które mogą okaleczyć dziecko. Czyli pasek, kabel tak,
        > bejsbol na pewno nie.


        >

        >
        > Do 18 roku życia, a w uzasadnionych przypadkach dalej.


        >
        > >Czy az
        > > dziecko przerosnie rodzice i powstanie niebezpieczenstwo, ze odda?
        >
        > Chyba żartujesz? Dziecko, które bije rodziców nie jest dzieckiem tylko
        > potworem.
        >

        Rodzic bijacy dziecko nie jest rodzicem tylko potworem. jak mozna bic
        regularnie male, bezbronne dziecko? Gdy mlody czlowiek dorasta szanse sie
        wyrownuja, ale gdy rodzic ma znaczna przewage ze wzgledu na sile to jest
        potwornosc. Przeciez w naszej kulturze (chrzescijanskiej!!??) znecanie sie nad
        slabszym jest potepione.

        >
        > Na pewno karać dziecko należy wtedy, gdy świadomie naruszy nakazy rodziców.
        > Stopień kary powinien zależeć od natężenia złej woli dziecka.
        > T.


        Dziwne, ze taka troska otaczasz dzieci nienarodzone. Podczas, gdy postulujesz
        bicie kablem i paskiem ludzi slabszych i bezbronnych. Ktos na jakims watku w
        kwestii aborcji stwierdzil, ze o to czy chca przyjsc na swiat nalezaloby
        zapytac nienarodzonych. Sadze, ze gdyby mialy sie urodzic w Twoim swiecie
        Titus, swiecie przemocy, gdzie nie istnieje poszanowanie godnosci czlowieka i
        nietykalnosci osobistej, wybralyby aborcje.
        • titus_flavius tania demagogia 06.09.03, 10:36
          kociamama napisała:

          > Przeciez w naszej kulturze (chrzescijanskiej!!??) znecanie sie nad
          > slabszym jest potepione.

          Ave,
          przemawia przez Ciebie zła wola i demagogia. Nikt normalny nie uważa, za
          tożsame ukarania dziecka i znęcania się.
          Fundamentalna róznica polega na tym, że przy znęcaniu się bije się w celu
          zadania cierpienia, a przy karceniu, aby osiągnąć skutek wychowawczy.
          Potępiasz stosowanie przemocy silnych wobec słabych we wszystkich przypadkach?
          Jesteś więc skończoną anarchistką, gdyż porządek w państwie nie utrzymałby się
          jednego dnia, gdyby nie możliwość stosowania przemocy przez państwo wobec
          jednostek. A nikt nie zaprzeczy, że jednostka jest nieskończenie słabsza od
          państwa! Nie inaczej jest w rodzinie. I analogicznie agresja przestępcy wobec
          policjanta jest potępiana i karana surowiej niż w innych przypadkach.
          Dlatego rodzice muszą wymuszać posłuszeństwo dziecka wszystkimi koniecznymi
          sposobami. Pamiętaj przy tym, że za czyny dziecka odpowiedzialność prawną
          ponoszą rodzice.
          Powiedz ejszcze, czemu ma służyć porównywanie zabicia dziecka nienarodzonego z
          ukaraniem dziecka za np. kradzież? Nie ma dla Ciebie moralnej różnicy pomiędzy
          jednym, a drugim?
          T.


          > > Na pewno karać dziecko należy wtedy, gdy świadomie naruszy nakazy rodziców
          > .
          > > Stopień kary powinien zależeć od natężenia złej woli dziecka.
          > > T.
          >
          >
          > Dziwne, ze taka troska otaczasz dzieci nienarodzone. Podczas, gdy postulujesz
          > bicie kablem i paskiem ludzi slabszych i bezbronnych. Ktos na jakims watku w
          > kwestii aborcji stwierdzil, ze o to czy chca przyjsc na swiat nalezaloby
          > zapytac nienarodzonych. Sadze, ze gdyby mialy sie urodzic w Twoim swiecie
          > Titus, swiecie przemocy, gdzie nie istnieje poszanowanie godnosci czlowieka i
          > nietykalnosci osobistej, wybralyby aborcje.
          • kociamama Re: tania demagogia 06.09.03, 11:46
            titus_flavius napisał:

            >>
            > Ave,
            > przemawia przez Ciebie zła wola i demagogia. Nikt normalny nie uważa, za
            > tożsame ukarania dziecka i znęcania się.


            A wiec wszyscy ktorzy nie podzielaja Twojego zdania sa nienormalni?? Kolejny
            syndrom mentalnosci totalitarystycznej.


            > Fundamentalna róznica polega na tym, że przy znęcaniu się bije się w celu
            > zadania cierpienia, a przy karceniu, aby osiągnąć skutek wychowawczy.


            Jak juz wypowiadaly sie inne osoby i wg psychologii bicie (o przepraszam
            karcenie paskiem czy kablem) nie odnosi skutku wychowawczego. Grozba bicia czy
            innej kary cielesnej to zastraszanie a nie odwolywanie sie do rozumu. (Tez
            skandinad znajome z metod panstw totalitarystycznych)

            > Potępiasz stosowanie przemocy silnych wobec słabych we wszystkich
            przypadkach?

            Na pewno potepiam stosowanie przemocy w rodzinie na bezbronnych, malych
            ludziach.

            > Jesteś więc skończoną anarchistką, gdyż porządek w państwie nie utrzymałby
            się
            > jednego dnia, gdyby nie możliwość stosowania przemocy przez państwo wobec
            > jednostek.

            Przemoc stosowana przez panstwo nie jest dobra. Rozumiem, ze przez przemoc
            rozumiesz pozbawienie wolnosci, innego rodzaju przemoc jest zabroniona.
            W wiezieniach wiadomo, ze szanse na resocjalizacje sa nikle, a przeciez to
            jest ich celem. Problem powinno sie zwalaczc oddolnie, tzn. wprowadzajac zakaz
            przemocy w rodzinie, bo przemoc rodzi przemoc. Panstwo bez wiezien jest
            mozliwe. Bodajze w Skandynawii dziala juz system aresztu domowego. Przestepca
            moze chodzic do pracy ale poza tym musi siedziec w domu (ma zamontowany
            specjalny system elektroniczny, ktory sprawia mu bol jesli nie przyjdzie od
            razu po pracy do domu) To daje lepsza szanse na resocjalizacje, niz
            znaleznienie sie w "zlym" srodowisku wieziennym, co daje szanse na rozwoj
            kontaktow w polswiatku.

            A nikt nie zaprzeczy, że jednostka jest nieskończenie słabsza od
            > państwa! Nie inaczej jest w rodzinie.

            Jezeli wzorujesz sie na panstwach totalitarnych... W mojej rodzinie wzorowano
            sie na panstwach demokratycznych


            I analogicznie agresja przestępcy wobec
            > policjanta jest potępiana i karana surowiej niż w innych przypadkach.
            > Dlatego rodzice muszą wymuszać posłuszeństwo dziecka wszystkimi koniecznymi
            > sposobami.

            Posluszenstwo??? Mlody czlowiek powinien zdawac sobie sprawe z konsekwencji
            swoich czynow, miec wlasne zdanie, uczyc sie byc niezaleznie myslaca
            samodzielna jednostka. Wiem, ze sie powtarzam, ale slepe posluszenstwo to
            cecha charkterystyczna np. hitleryzmu.


            Pamiętaj przy tym, że za czyny dziecka odpowiedzialność prawną
            > ponoszą rodzice.

            Jezeli rodzice nie popelnia bledow wychowawczych to nie musza sie martwic
            ponoszeniem odpowiedzialnosci za czyny mlodego czlowieka.


            > Powiedz ejszcze, czemu ma służyć porównywanie zabicia dziecka nienarodzonego
            z
            > ukaraniem dziecka za np. kradzież? Nie ma dla Ciebie moralnej różnicy
            pomiędzy
            > jednym, a drugim?
            > T.


            Dziecko nienarodzone, to nie dziecko ale plod.

            • titus_flawius Re: tania demagogia 06.09.03, 12:26
              Ave,
              kolejno odniosę się do podniesionych tutaj kwestii.
              1. Państwo rezerwuje sobie prawo nie tylko do pozbawienia osoby łamiącej prawo
              wolności, ale i zdrowia i życia w określonych wypadkach. Myślisz, że po co
              policja i wojsko mają broń?
              2. Resocjalizacja przestępców nie sprawdziła się, co jest powszechnie przyjęte.
              Resocjalizacja to jest mit sprzed 50 lat. Obecnie uważa się, że karze się
              przestępców po to aby odcierpieli za swoje czyny, aby odstraszyć ich
              naśladowców i zaspokoić społeczne poczucie sprawiedliwości.
              3. To jest idiotyczny pogląd,że wszystko da się wytłumaczyć. Dziecko ma
              ograniczoną zdolność rozumienia i dyskutowania. Skoro zaś nie udaje się
              wyperswadować złych czynów dorosłym i rozumniejszym, to skąd wiara, że dzieci
              potrafią zrozumieć intencje i tłumaczenie dorosłych? Nie rozumiesz też, ze
              niekiedy dzieci nie chcą słuchać tłumaczeń, gdyż wolą źle czynić. Jak
              wytłumaczyć dziecku, żeby nie kradło?
              Rodzice także mają rozmaitą umiejętność perswazji. Co z tymi, którzy nie umieją
              tłumaczyć?
              4. Karanie fizyczne wpływa wychowawczo na dzieci. Dlaczego bowiem dzieci nie
              wsadzają po raz kolejny palca w ogień, gdy się raz sparzą? Chcą uniknąć bólu.
              Podobnie, gdy za nazwanie babci "starą dziwką" dziecko dostanie lanie, to na
              przyszłość nie będzie obrzucać obelgami starszych.
              5. Nie ma jednej i powszechnie sprawdzonej empirycznie koncepcji wychowywania
              dzieci na porządnych ludzi. Dlaczego wprowadzasz czytelników w błąd? Są
              rozmaite teorie w tym zakresie, które co kilka lat upadają i są zastępowane
              przez kolejne. Żadna z nich nie została powszechnie uznana empirycznie za
              prawidłową.
              6. I co najważniejsze. Karanie fizyczne nie jest może idealnym sposobem
              wychowywania dzieci. Ale zakazanie go doprowadzi do jeszcze gorszych skutków.
              Otóż mam poważne obawy, że zakazanie fizycznego karanie sprawi, że ogromna
              większość rodziców nie bedzie w ogóle wychowywała swoich dzieci. Zasady karania
              fizycznego są powszechnie znane, natomiast prawie nikt nie zna alternatywnych
              systemów wychowywania dzieci, które wymagają (zbyt) wysokiego poziomu
              intelektualnego.

              Środki wychowacze należy dopasowąć do osobowiści dziecka. Gdy dziecko pomimo
              upomnień i tłumaczeń dalej źle robi, to rodzic powinien użyć siły, aby wymusić
              na dziecku respektowanie ustalonego porządku.
              T.
              • kociamama Re: tania demagogia 06.09.03, 13:01
                Dzieci powtarzaja rzeczy i czyny, ktore znaja z domu. Jezeli w jakiejs
                rodzinie na porzadku dziennym jest wyzywanie sie (czy to zona do meza, maz do
                dziecka itd.) to dziecko nabiera takich nawykow.

                Co do zlodziejstwa dzieci, to takze takich nawykow nabiera sie w domu. Nie
                wyobrazam sobie, ze 7-latek kradnie sam z siebie. Musial sie gdzies tego
                nauczyc. Jezeli mowisz o mlodziezy 16-17 letniej to juz dzieci nie sa i
                odpowiadaja przed prawem za swoje czyny.
                Przyczyna kradziezy moze byc choroba (kleptomania, zla sytuacja rodzinna albo
                niewlasciwe podejscie w domu do kwestii materialnych 9kryzys wartosci) Jezeli
                zbyt duzo wage przywiazuje sie do "miec" to naturalna kontynuajca jest
                pozadanie rzeczy u mlodziezy.
                • titus_flavius Re: tania demagogia 06.09.03, 18:54
                  kociamama napisała:

                  > Dzieci powtarzaja rzeczy i czyny, ktore znaja z domu. Jezeli w jakiejs
                  > rodzinie na porzadku dziennym jest wyzywanie sie (czy to zona do meza, maz do
                  > dziecka itd.) to dziecko nabiera takich nawykow.
                  >
                  > Co do zlodziejstwa dzieci, to takze takich nawykow nabiera sie w domu. Nie
                  > wyobrazam sobie, ze 7-latek kradnie sam z siebie. Musial sie gdzies tego
                  > nauczyc. Jezeli mowisz o mlodziezy 16-17 letniej to juz dzieci nie sa i
                  > odpowiadaja przed prawem za swoje czyny.
                  > Przyczyna kradziezy moze byc choroba (kleptomania, zla sytuacja rodzinna albo
                  > niewlasciwe podejscie w domu do kwestii materialnych 9kryzys wartosci) Jezeli
                  > zbyt duzo wage przywiazuje sie do "miec" to naturalna kontynuajca jest
                  > pozadanie rzeczy u mlodziezy.

                  Ave,
                  zła sytuacja rodzinna jest wg Ciebie chorobą usprawiedliwiającą kradzieże? I
                  Twoim zdaniem rodzice nie powinni mieć wpływu na popczynania swych 16 letnich
                  pociech?
                  Zapewniam Cię, że każde dziecko (z Twoim zapewne wyjątkiem) próbuje kiedyś
                  zabrać coś co do niego nie należy. Od zdecydowanej reakcji rodziców zależy, czy
                  tego typu sytuacje będą się powtarzać czy nie/
                  T.
                • titus_flavius Re: tania demagogia 07.09.03, 13:49
                  kociamama napisała:

                  > Dzieci powtarzaja rzeczy i czyny, ktore znaja z domu. Jezeli w jakiejs
                  > rodzinie na porzadku dziennym jest wyzywanie sie (czy to zona do meza, maz do
                  > dziecka itd.) to dziecko nabiera takich nawykow.

                  Ave,
                  to i wtedy rodzice mają mu pozwalać, aby w taki sposób dziecko zwracało się do
                  innych osób?
                  Zapominasz także, że oprócz rodziców jest także telewizja i są koledzy dziecka
                  ze szkoły, czy przedszkola.
                  T.
                  • kociamama Re: tania demagogia 07.09.03, 15:45
                    titus_flavius napisał:

                    > kociamama napisała:
                    >
                    > > Dzieci powtarzaja rzeczy i czyny, ktore znaja z domu. Jezeli w jakiejs
                    > > rodzinie na porzadku dziennym jest wyzywanie sie (czy to zona do meza, maz
                    > do
                    > > dziecka itd.) to dziecko nabiera takich nawykow.
                    >
                    > Ave,
                    > to i wtedy rodzice mają mu pozwalać, aby w taki sposób dziecko zwracało się
                    do
                    > innych osób?
                    > Zapominasz także, że oprócz rodziców jest także telewizja i są koledzy
                    dziecka
                    > ze szkoły, czy przedszkola.
                    > T.


                    Jezeli rodzice wychowuja dziecko prawidlowo, to poswiecaja mu czas na rozmowy,
                    co w przedszkolu. Dzieci chetenie opowiadaja czego sie ucza, czy co uslyszaly
                    od kolegi. Jezeli rozmawiamy z dzieckiem to wychwycimy, ze uzywa brzydkich
                    slow nim zdazy obrazic babcie. Chyba chodzi o to, zeby uswiadomic dziecku, ze
                    sa to wyrazenia generalnie "zle"i ich uzywac sie nie powinno. Jaki sens w
                    biciu, gdy dziecko nie wie gdzie popelnilo blad?? Chyba nie chodzi o to, zeby
                    dziecko nie nazywalo babci stara dziwka ze sttrachu przed laniem, ale nazywalo
                    tak kolezanki w przedszkolu czy pania przedszkolanke...

                    Poza tym, bicie za przeklinanie to absurd. Nikt z nas przeciez nie jest
                    idealny i kazdemu zdarza sie "rzucic miesem" w chwilach nerwow.
                    • titus_flavius Re: tania demagogia 07.09.03, 16:25
                      kociamama napisała:
                      >
                      > Poza tym, bicie za przeklinanie to absurd. Nikt z nas przeciez nie jest
                      > idealny i kazdemu zdarza sie "rzucic miesem" w chwilach nerwow.

                      Ave,
                      niesamowite. W ten sposób można wytłumaczyć każde naganne zachowanie dziecka.
                      Pisałaś, ze dziecku trzeba tłumaczyć, ze coś jest "złe". Śmieszne. Przecież
                      dorosłych nie udaje się do pewnych rzeczy przekonać.
                      A nadto pojęcie "zło" ma sens tylko w pewnym przyjętym apriorycznie systemie
                      wartości. A do systemu wartości trzeba wdrożyć!
                      Jak przekonasz dziecko, żeby nie kradło? Dziecko przecież Ci powie, że
                      najważniejsza jest jego korzyść, okradziony się nie dowie, a poza tym nic go
                      nie obchodzi, bo jest słabszy.
                      Zapominasz też, ze część rodziców nie potrafi (nie ma czasu) tłumaczyć. Czyli
                      ich dzieci mają bezkarnie łamać normy? A rodzice mają przechodzić nad tym do
                      porzadku dziennego?
                      T.
                      • kociamama Re: tania demagogia 07.09.03, 16:53
                        titus_flavius napisał:

                        > > Ave,
                        > niesamowite. W ten sposób można wytłumaczyć każde naganne zachowanie
                        dziecka.

                        Nie kazde naganne zachowanie, ale hipokryzja jest bic kogos za cos co sami
                        robimy.

                        > Pisałaś, ze dziecku trzeba tłumaczyć, ze coś jest "złe". Śmieszne. Przecież
                        > dorosłych nie udaje się do pewnych rzeczy przekonać.

                        No Ciebie na pewno sie nie udaje przekonac, czyzbys nalezal do tych
                        krnabrnych, do ktorych trafia tylko stosowanie przemocy??


                        > A nadto pojęcie "zło" ma sens tylko w pewnym przyjętym apriorycznie systemie
                        > wartości. A do systemu wartości trzeba wdrożyć!

                        Chyba jasno definiuje jak w ten system trzeba wdrazac dziecko. Dziecko bite
                        nie czyni zle nie dlatego, ze udalo sie mu wpoic jakis system wartosci, ale bo
                        boi sie kary. To oznacza, ze gdy ma okazje czynic zle i nie zostac zlapanym to
                        nie ma moralnych zahamowan.

                        > Jak przekonasz dziecko, żeby nie kradło?

                        Dzieci zlodzieje to przyklad ekstremalny!!

                        Dziecko przecież Ci powie, że
                        > najważniejsza jest jego korzyść,

                        To juz zalezy od systemu wartosci wyniesionego z domu. jezeli dla rodzicow
                        istotna jest wylacznie korzysc materialna, to trudno sie dziwic ze dziecko
                        podaza ich sladem.

                        okradziony się nie dowie, a poza tym nic go
                        > nie obchodzi, bo jest słabszy.


                        Znowu odzwierciedlenie relacji z domu, silniejszy rodzic bije, slabsze dziecko
                        nie moze sie obronic.

                        > Zapominasz też, ze część rodziców nie potrafi (nie ma czasu) tłumaczyć.


                        Wiec nie powinni byc rodzicami, wyslac ich na kursy bycia rodzicem. troche
                        dobrej woli nie zawadzi.
                        Przyklad dla porownania: jezeli nie miales czasu nauczyc sie na egzamin i nie
                        potrafisz nie jest to zadnym usprawiedliwieniem dla dostania paly.
                        a tu nie chodzi o jakis jeden egzamin, ale o Twoje dziecko!

                        Czyli
                        > ich dzieci mają bezkarnie łamać normy? A rodzice mają przechodzić nad tym do
                        > porzadku dziennego?
                        > T.

                        Bijac rodzice lamia normy, mianowicie jedna z zasad demokracji, nietyklanosci
                        osobistej. Bijac, zadnych norm sie nie przekazuje.
              • Gość: mmm Re: tania demagogia IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 24.06.04, 20:56
                ad 1) zalezy o jakie panstwa Ci chodzi. wiele panstw demokratycznych odrzuca
                kare smierci np. polska (pozbawienie zycia) w jeszcze wiekszej ilosci panstwa
                zakazane sa w ogole kary mutylacyjne (cielesne) tj. np. kara chlosty, nie
                mowiac juz o torturach. poczytaj kodeks karny polski. policja i wojsko nie
                uzywac moga broni tylko w scisle okreslonych sytuacjach. nigdy nie w celu
                karania! od tego sa sady i system penitencjarny.
                ad 2) co do resocjalizacji to studentow w polsce nadal sie naucza ze sa ogolnie
                rzecz biorac 3 koncepcje celu kary: prewencja specjalna (szczegolna) do ktorej
                zalicza sie resocjalizacje i izolacje, prewencja generalna (odstraszyć ich
                naśladowców) i "odplata" (zaspokoić społeczne poczucie sprawiedliwości). widze
                ze jestes super profesorem prawa ktory juz wie ktore koncepcje sa jzu
                przestrzale a ktore "mojsze" i "najmojsze"
                ad 3) dziecko ma o wiele mniej zle woli niz dorosly i o wiele bardziej ulega
                wplywom. psychologowie dzieciecy czesto twierdza ze dzieci do 3 roku zycia
                wrecz kopiuja zachowania rodzicow, a dopiero w wieku ok 12-15 lat pojawia sie
                rzeczywista autonomia pogladw i zachowan. mozna powiedziec zloliwie: dzicko
                bite przez rodzicow (silniejszych) bedzie bilo mniejsze i mlodsze dzieci
                (slabsze) - na zasadzie nasladownictwa i dlatego bo zrozumie, ze przemoc jest
                najlepszym rowiazaniem problemow i sposobem na zdobycie tego czego sie chce.
                a co z rodzicami, ktorzy nie umieja tlumaczyc? nie powinni byc rodzicami - to
                proste.
                ad 4) to o czym mowisz przy ogniu nie jest adekwatnym przykladem. chyba nie
                chcesz zeby twojemu dziecku w glowie zrodzilo sie przekonanie ze tak samo
                jak "ogien parzy" to "ojciec bije". jednak tym przykladem ujawniles wazny sens
                choc sam go nie rozumiesz. przemoc rdzicow wobec dzieci moze byc tylko wtedy
                usprawiedliwona jesli stanowi bezposrednia, adekwatna i konieczna reacje na
                zagrozenie zycia lub zdrowia dziecka albo innych osob ew. grozi zniszczeniem
                mienia. tzn. jesli dziecko wychyla sie z okna na 10 pietrze i moze spasc rodzic
                ma prawo nawet brutalnie dziecko odciagnac ale nie ma prawa pozniej chwycic
                pasa i w celach wychowawczy (zeby sie na przyszlosc nie wychylalo) zlac je
                na "kwasne jablko". dlaczego? bo odciagniecie bedzie i bezposrednia i adekwatna
                i koniecna reacja a bicie juz nie jest w takiej sytuacji w ogole potrzebne a co
                gorsza moze byc nieskuteczne - dziecko (szczegolnie male) nie skojarzy ze bicie
                jest za wychylanie sie z okna (w koncu przewinienie stosunkowo niewielkie, a
                moze nawet nie wynikajace ze zlej woli) tylko skojarzy ze rodzic jest zly i
                bedzie sie go balo.
                ad 5) nie ma jednej skutecznej metody. ale sa takie ktore sa na pewno
                nieskuteczne. nie znam psychologa ktory zprzeczylby stwierdzeniu ze przemoc
                rodzi przemoc a na tym wlasnie polega wychowanie przez bicie.
                ad 6) no to juz jest argument naprawde doskonaly. pozwolmy niewydolnym
                wychowawczo rodzicom bic swoje dzieci bo inaczej nie umieja. to ja juz wole
                nieraz 0 wychowania niz takie wychowanie.
                • titus_flavius Re: tania demagogia 30.06.04, 20:10
                  Gość portalu: mmm napisał(a):

                  > ad 1) zalezy o jakie panstwa Ci chodzi. wiele panstw demokratycznych odrzuca
                  > kare smierci np. polska (pozbawienie zycia) w jeszcze wiekszej ilosci panstwa
                  > zakazane sa w ogole kary mutylacyjne (cielesne) tj. np. kara chlosty, nie
                  > mowiac juz o torturach. poczytaj kodeks karny polski. policja i wojsko nie
                  > uzywac moga broni tylko w scisle okreslonych sytuacjach. nigdy nie w celu
                  > karania! od tego sa sady i system penitencjarny.

                  Chaire,
                  niemniej jednak państwo dopuszcza użycie przemocy co do zasady. A w jakim
                  zakresie, to inna sprawa. Chciałabyś aby dziecko zamiast lania zamykano w
                  wiezieniu?

                  > ad 2) co do resocjalizacji to studentow w polsce nadal sie naucza ze sa
                  ogolnie
                  >
                  > rzecz biorac 3 koncepcje celu kary: prewencja specjalna (szczegolna) do
                  ktorej
                  > zalicza sie resocjalizacje i izolacje, prewencja generalna (odstraszyć ich
                  > naśladowców) i "odplata" (zaspokoić społeczne poczucie sprawiedliwości).
                  widze
                  >
                  > ze jestes super profesorem prawa ktory juz wie ktore koncepcje sa jzu
                  > przestrzale a ktore "mojsze" i "najmojsze"

                  Cóż, polecam lekturę podręczników do prawa karnego. Dowiesz sie z nich, że nikt
                  juz nie wierzy w resocjalizację.

                  > ad 3) dziecko ma o wiele mniej zle woli niz dorosly i o wiele bardziej ulega
                  > wplywom. psychologowie dzieciecy czesto twierdza ze dzieci do 3 roku zycia
                  > wrecz kopiuja zachowania rodzicow, a dopiero w wieku ok 12-15 lat pojawia sie
                  > rzeczywista autonomia pogladw i zachowan. mozna powiedziec zloliwie: dzicko
                  > bite przez rodzicow (silniejszych) bedzie bilo mniejsze i mlodsze dzieci
                  > (slabsze) - na zasadzie nasladownictwa i dlatego bo zrozumie, ze przemoc jest

                  Nieprawda. Dziecko świetnie wie, że dostaje lanie dlatego, że jest złe, a nie
                  dlatego, ze jest słabsze.

                  > najlepszym rowiazaniem problemow i sposobem na zdobycie tego czego sie chce.
                  > a co z rodzicami, ktorzy nie umieja tlumaczyc? nie powinni byc rodzicami - to
                  > proste.

                  A jeżeli jednak nimi zostali? Wytłumacz także, kto ma decydować o tym, kto ma
                  być rodzicem, a kto nie.
                  Czyżbyś mysłała, że lepiej nie żyć, niż dostać lanie za np. zbicie innego
                  dziecka?

                  > ad 4) to o czym mowisz przy ogniu nie jest adekwatnym przykladem. chyba nie
                  > chcesz zeby twojemu dziecku w glowie zrodzilo sie przekonanie ze tak samo
                  > jak "ogien parzy" to "ojciec bije". jednak tym przykladem ujawniles wazny

                  Czyżbyś nic nie rozumiała? Ale dzieci świetnie rozumieją, że dostają lanie
                  dlatego, ze źle postępują, a nie dlatego, ze ojciec ma taki kaprys.

                  sens
                  > choc sam go nie rozumiesz. przemoc rdzicow wobec dzieci moze byc tylko wtedy
                  > usprawiedliwona jesli stanowi bezposrednia, adekwatna i konieczna reacje na
                  > zagrozenie zycia lub zdrowia dziecka albo innych osob ew. grozi zniszczeniem
                  > mienia. tzn. jesli dziecko wychyla sie z okna na 10 pietrze i moze spasc
                  rodzic
                  >
                  > ma prawo nawet brutalnie dziecko odciagnac ale nie ma prawa pozniej chwycic
                  > pasa i w celach wychowawczy (zeby sie na przyszlosc nie wychylalo) zlac je

                  O nie, póki co przynajmniej rodzic ma prawo je zlać w celach wychowawczych. Po
                  to właśnie, aby dziecko wiedziało, ze z okna wychylać się nie można. Do dziecka
                  nie dociera abstrakcyjna wizja śmierci, ale bać się będzie konkretnego paska
                  ojca.

                  > na "kwasne jablko". dlaczego? bo odciagniecie bedzie i bezposrednia i
                  adekwatna
                  >
                  > i koniecna reacja a bicie juz nie jest w takiej sytuacji w ogole potrzebne a
                  co
                  >
                  > gorsza moze byc nieskuteczne - dziecko (szczegolnie male) nie skojarzy ze
                  bicie
                  >
                  > jest za wychylanie sie z okna (w koncu przewinienie stosunkowo niewielkie, a

                  Skojarzy znakomicie. Czyżbyś uważała dziecko za roślinę? Zrozumie to tym
                  łatwiej, że karcąc je rodzic mu pwoie za co dostaje lanie. Dziwi mnie Twoje
                  nonszalanckie podejście do zdarzenia. Bagatelizujesz tego typu zdarzenia?
                  Przecież może skończyć się skończyć śmiercią dziecka!

                  > moze nawet nie wynikajace ze zlej woli) tylko skojarzy ze rodzic jest zly i
                  > bedzie sie go balo.

                  Dziecko swietnie rozumie. Jak będziesz miała własne, to zrozumiesz.

                  > ad 5) nie ma jednej skutecznej metody. ale sa takie ktore sa na pewno
                  > nieskuteczne. nie znam psychologa ktory zprzeczylby stwierdzeniu ze przemoc
                  > rodzi przemoc a na tym wlasnie polega wychowanie przez bicie.

                  A ja z kolei znam teorie, z których wynika, ze karcenie jest świetnym środkiem
                  wychowawczym.

                  > ad 6) no to juz jest argument naprawde doskonaly. pozwolmy niewydolnym
                  > wychowawczo rodzicom bic swoje dzieci bo inaczej nie umieja. to ja juz wole
                  > nieraz 0 wychowania niz takie wychowanie.

                  Nie wiesz co mówisz.
                  T.
            • titus_flawius postępy demoralizacji 06.09.03, 12:38
              Ave,
              widziałem onegdaj taką sprawę. Dziwczyna lat 17 oskarżona o zerwanie siłą z
              dwiema koleżankami złotego łańcuszka trzeciej koleżance
              Jest to przestępstwo za które grozi do 12 więzienia.
              A oto jej przeszłość. W wiku lat 16 gwałtownie opuściła się w nauce, potem
              zaczęły się wagary, potem drobne kradzieże w sklepach. Mieszkała kilka miesiecy
              ze swoim chłopakiem u niego w domu. I wreszcie opisane wyżej zdarzenie.
              Rodzice pracujący. Wyjaśniali, że tłumaczyli córce, że źle robi, że sobie
              zaszkodzi itp. Nie karcili jej fizycznie.
              Pomyślcie, że gdyby rodzice sprali dziewuchę, gdy wtedy wcześniej opuściła się
              w nauce i zaczęła wagarować, to by nie doszło do jej tak daleko posuniętej
              demoralizacji i dziwczyna by zachowywała sie tak jak przyustało.
              T.
              • kociamama Re: postępy demoralizacji 06.09.03, 13:02
                titus_flawius napisał:

                > Ave,
                > widziałem onegdaj taką sprawę. Dziwczyna lat 17 oskarżona o zerwanie siłą z
                > dwiema koleżankami złotego łańcuszka trzeciej koleżance
                > Jest to przestępstwo za które grozi do 12 więzienia.
                > A oto jej przeszłość. W wiku lat 16 gwałtownie opuściła się w nauce, potem
                > zaczęły się wagary, potem drobne kradzieże w sklepach. Mieszkała kilka
                miesiecy
                >
                > ze swoim chłopakiem u niego w domu. I wreszcie opisane wyżej zdarzenie.
                > Rodzice pracujący. Wyjaśniali, że tłumaczyli córce, że źle robi, że sobie
                > zaszkodzi itp. Nie karcili jej fizycznie.
                > Pomyślcie, że gdyby rodzice sprali dziewuchę, gdy wtedy wcześniej opuściła
                się
                > w nauce i zaczęła wagarować, to by nie doszło do jej tak daleko posuniętej
                > demoralizacji i dziwczyna by zachowywała sie tak jak przyustało.
                > T.



                Moznaby przytoczyc wiele podobnych historii o ludziach, ktorzy byli karceni
                fizycznie, wiec nie wiem czego to dowodzi.


                • titus_flavius Re: postępy demoralizacji 06.09.03, 18:49
                  kociamama napisała:
                  >
                  > Moznaby przytoczyc wiele podobnych historii o ludziach, ktorzy byli karceni
                  > fizycznie, wiec nie wiem czego to dowodzi.

                  Ave,
                  przytocz, bo ja takich nie widziałem. Tylko opieraj się na tym, co widziałaś
                  osobiście.
                  T.
              • Gość: Wiki Do Tytusa IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.03, 13:22
                Ciekawi mnie, czy ciebie rodzice bili.
                • titus_flavius Re: Do Tytusa 06.09.03, 18:55
                  Gość portalu: Wiki napisał(a):

                  > Ciekawi mnie, czy ciebie rodzice bili.

                  Ave,
                  kiedy na to zasłużyłem. I uważam, że była to prawidłowa metoda wychowawcza.
                  T.
                  • kociamama Re: Do Tytusa 06.09.03, 21:22
                    titus_flavius napisał:

                    > Gość portalu: Wiki napisał(a):
                    >
                    > > Ciekawi mnie, czy ciebie rodzice bili.
                    >
                    > Ave,
                    > kiedy na to zasłużyłem. I uważam, że była to prawidłowa metoda wychowawcza.
                    > T.


                    Wspolczuje Ci Titus zatem. Teorie psychologiczne sie potwierdzaja. Bici zyja
                    zadza odwetu...
                    • titus_flavius Re: Do Tytusa 06.09.03, 21:40
                      kociamama napisała:

                      >
                      > Wspolczuje Ci Titus zatem. Teorie psychologiczne sie potwierdzaja. Bici zyja
                      > zadza odwetu...

                      Ave,
                      psychologia nie jest nauką ścisłą. Tam każdy może bez konsekwencji pleść co mu
                      ślina na język przyniesie.
                      Całkowity brak logiki w prezentowanej przez Ciebie koncepcji. Przecież odwet
                      stosuje się wobec sprawcy, a nie przypadkowej osoby!
                      Czy jeżeli Kowalski Cię zgwałci, to chciałabyś aby Malinowski poniósł karę?
                      T.
                      • Gość: mmm Re: Do Tytusa IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 24.06.04, 21:06
                        Przecież odwet
                        > stosuje się wobec sprawcy, a nie przypadkowej osoby!
                        > Czy jeżeli Kowalski Cię zgwałci, to chciałabyś aby Malinowski poniósł karę?
                        wyobraz sobie ze osoba skrzywdzona tak wlasnie postepuje. jesli rzeczwisty
                        sprawca jest niedostepny i nie mozna wywrzec zemsty na nim (np. jest zbyt silny
                        jak rodzice) to msci sie na osobie najslabszej i najlatwiej dostepnej
                        (przewaznie zupelnie niewinnej, a nawet bliskiej skrzywdzonemu np. mlodsze
                        rodzenstwo). to sie nazywa przeniesienie agresji. to podstawy psychologii i
                        dziwie sie ze tego nie rozumiesz.
                        • titus_flavius Re: Do Tytusa 30.06.04, 20:12
                          Gość portalu: mmm napisał(a):

                          > Przecież odwet
                          > > stosuje się wobec sprawcy, a nie przypadkowej osoby!
                          > > Czy jeżeli Kowalski Cię zgwałci, to chciałabyś aby Malinowski poniósł karę
                          > ?
                          > wyobraz sobie ze osoba skrzywdzona tak wlasnie postepuje. jesli rzeczwisty
                          > sprawca jest niedostepny i nie mozna wywrzec zemsty na nim (np. jest zbyt
                          silny
                          >
                          > jak rodzice) to msci sie na osobie najslabszej i najlatwiej dostepnej
                          > (przewaznie zupelnie niewinnej, a nawet bliskiej skrzywdzonemu np. mlodsze
                          > rodzenstwo). to sie nazywa przeniesienie agresji. to podstawy psychologii i
                          > dziwie sie ze tego nie rozumiesz.

                          Chaire,
                          osoba karcona nie jest osobą skrzywdzobną. To tak jakbyś mówiła o zamkniętym w
                          więzieniu bandycie "pokrzywdzony".
                          T.
    • ashan Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych 06.09.03, 16:32
      kociamama napisała:

      > 1) Jak silny moze byc klaps, zeby kwalifikowal sie na klapsa, a kiedy to juz
      > pobicie?

      Klepnij się otwartą dłonią w kolano, tak żebyś nie odczuła bólu - to jest wg.
      mnie klaps. Zupełnie wystarczy.

      2) Czym bic wolno? Paskiem, kablem, bejsbolem czy tylko reka?

      Tylko otwartą dłonią. Patrz jw.

      > 3) Jak dlugo nalezy/mozna stosowac takie kary? Do ktorego roku zycia? Czy az
      > dziecko przerosnie rodzice i powstanie niebezpieczenstwo, ze odda?


      dziecko można w ten sposób karcić do 2-3 roku życia

      > 4) Za jakie przewinienia nalezy sie kara fizyczna? Czy to zalezy od nastroju
      > opiekuna?

      Dziecko można klepnąć, aby przerwać niewłaściwe zachowanie dziecka, wtedy gdy
      nie reaguje na słowa. Wtedy klaps i gniewna mina rodzica powoduje, że
      dziecko "czuje" karę dostatecznie dotkliwie. Natomiast żadne kary po czasie
      wg. mnie nie odnoszą skutku.
      Gdy dziecko ma już większe poczucie czasu i rozumie, że np. nie może iść do
      kolegi bo coś przeskrobał wtedy można z klapsów zrezygnować.
      Jestem praktykiem - dwoje udanych dzieci (co nie znaczy pokornych czy
      nienaturalnie posłusznych). Acha - wobec mnie rodzice stosowali dokładnie
      takie same kary.
      pzdr
      ashan
    • titus_flavius Za co karcić? 07.09.03, 17:08
      Ave,
      spróbujmy stworzyć katalog zachowań dziecka, które wymagają fizycznej
      perswazji rodziców:
      1. gdy dziecko niszczy przedmioty domowe, aby na przyszłość nie niszczyło,
      2. gdy dziecko stwarza sytuację niebezpieczną (wybiega na ulicę nie obejrzawszy
      się, bawi się nożem, wsadza palce do kontaktu, ale także gdy nie wraca do domu
      o ustalonej porze itp), aby nie stwarzało niebezpiecznych sytuacji,
      3. gdy okazuje rażący brak szacunku dorosłym i rodzicom,
      4. gdy ukradnie i chuligani, aby nie kradło i nie chuliganiło
      5. gdy krzywdzi inne dzieci, albo rówieśników, aby nie krzywdziło
      6. gdy gwałtownie opuści się w nauce, aby zapobiec dalszej jego demoralizacji.
      W tych przypadkach należy uciec się ostrych rygorów dyscyplinujących. Użycie
      przemocy jest tu uzasadnione. Należy bowiem wyrządzić zło, aby uniknąć
      większego zła.

      T.
      • kociamama Re: Za co karcić? 07.09.03, 17:30
        titus_flavius napisał:

        > Ave,
        > spróbujmy stworzyć katalog zachowań dziecka, które wymagają fizycznej
        > perswazji rodziców:
        > 1. gdy dziecko niszczy przedmioty domowe, aby na przyszłość nie niszczyło,

        To wlasnie ten kult materii... Ale mniejsza o to, jezeli dziecko zniszczy
        przedmiot powinno go naprawic, odkupic z kieszonkowego, odpracowac. Jezeli
        jest tak male, ze nie moze powyzszych, to wine ponosi rodzic- zle dziecka
        pilnowal, po co pozwalal bawic sie danym przedmiotem. Od czego powinno zalezec
        natezenie kary? Od wartosci przedmiotu? Czy moze dla zasady?? Tzn. sprac dupe
        kablem za zbicie szklanki??

        > 2. gdy dziecko stwarza sytuację niebezpieczną (wybiega na ulicę nie
        obejrzawszy


        Znowu winny rodzic. dzieci mozna puszczac samopas dopiero, gdy wyksztalci w
        sobie pewne nawyki. Co da lanie?? dziecko ma sobie zdawac sprawe z zagrozenia
        zycia w kazdej sytuacji.. Jesli jescze nie mysli abstrakcyjnie nie powinno
        pozostawac bez opieki.

        >
        > się, bawi się nożem,

        Jak moga walac sie noze w domu, gdzie sa male dzieci??

        wsadza palce do kontaktu,

        na ten argument juz gdzies odpowiedziala. (mozna kupic zabezpieczenia do
        kontaktow - wersja dla leniwych, ktorym sie nie chce pilnowac)

        ale także gdy nie wraca do domu
        > o ustalonej porze itp)

        Zawsze moze cos "wypasc" i trzeba wysluchac tlumaczen, wytlumaczyc, ze sie
        denerwujemy.

        , aby nie stwarzało niebezpiecznych sytuacji,
        > 3. gdy okazuje rażący brak szacunku dorosłym i rodzicom,

        chyba w ogole ludziom?? Zadawanie kary fizycznej nie uczy szacunku, ale
        strachu.

        > 4. gdy ukradnie i chuligani, aby nie kradło i nie chuliganiło

        Jak kradnie i chuligani to za pozno na wychowanie, wtedy to juz chyba istnieje
        obawa, ze odda... Trzeba odnalezc przyczyne, A moze to wlasnie odreagowanie na
        rodzicach za przykre dziecinstwo ( z karami fizycznymi)??

        > 5. gdy krzywdzi inne dzieci, albo rówieśników, aby nie krzywdziło

        Dzieci sie czasem bija, o ile jest to walka jeden na jeden to naturalny sposob
        pozbywania sie agresji. Nadpobudliwych moznaby nauczyc jakiegos sporu, zeby
        sie wyszaleli.
        Jezeli mowisz o jakis przejawach sadyzmu, to moze odreagowuja przemoc z domu??
        Moze "karza" rowiesnikow za jakies przewinienia.

        > 6. gdy gwałtownie opuści się w nauce, aby zapobiec dalszej jego
        demoralizacji.

        Dlaczego bicie mialoby pomoc?? Tu trzeba siasc z dzieckiem i odrabiac z nim
        lekcje, moze potrzebuje pomocy, dowiedziec sie w szkole o przyczyne, isc do
        poradni psychologicznej. Bicie moze jedynie zniechecic.

        Dlaczego opuszczenie sie w nauce to demoralizacja?? Moze ktos sobie nie radzi,
        nowy nauczyciel gorzej tlumaczy itd.

        Agresja i przemoc to narzedzia ludzi, ktorzy nie sa zdolni do samodzielnego
        myslenia. Podaje Ci tu kilka rozwiazan, ktorych bys sam nie wymyslil. Nie sa
        trudne, wiec warto sprobowac a nie z gory z sadyzmem ustalac za co sie bic
        bedzie swoje dzieci.
        To jest sadyzm.
        • titus_flavius Re: Za co karcić? 07.09.03, 19:34
          kociamama napisała:

          > titus_flavius napisał:
          >
          > > Ave,
          > > spróbujmy stworzyć katalog zachowań dziecka, które wymagają fizycznej
          > > perswazji rodziców:
          > > 1. gdy dziecko niszczy przedmioty domowe, aby na przyszłość nie niszczyło,
          >
          >
          > To wlasnie ten kult materii... Ale mniejsza o to, jezeli dziecko zniszczy
          > przedmiot powinno go naprawic, odkupic z kieszonkowego, odpracowac. Jezeli
          > jest tak male, ze nie moze powyzszych, to wine ponosi rodzic- zle dziecka
          > pilnowal, po co pozwalal bawic sie danym przedmiotem. Od czego powinno
          zalezec
          > natezenie kary? Od wartosci przedmiotu? Czy moze dla zasady?? Tzn. sprac dupe
          > kablem za zbicie szklanki??

          Ave,
          w normalnym mieszkaniu nie sposób odizolować dziecko od przedmiotów. Podobnie
          gdy idzie z rodzicami do sklepu, czy sąsiadów. Dziecko musi wiedzieć, że za
          niszczenie przedmiotów czeka go kara. Wtedy ich nie niszczy.
          Z tego fragmentu o kablu widać, że Ty rzeczywiście nie powinnaś karcić dzieci.
          W Twoim przypadku to by było rzeczywiste znęcanie się.


          > > 2. gdy dziecko stwarza sytuację niebezpieczną (wybiega na ulicę nie
          > obejrzawszy
          >
          >
          > Znowu winny rodzic. dzieci mozna puszczac samopas dopiero, gdy wyksztalci w
          > sobie pewne nawyki. Co da lanie?? dziecko ma sobie zdawac sprawe z zagrozenia
          > zycia w kazdej sytuacji.. Jesli jescze nie mysli abstrakcyjnie nie powinno
          > pozostawac bez opieki.

          Zawsze winni rodzice?
          W domu nie da sie uniknąć sytuacji, gdy dziecko ma w zasięgu swych rąk nóż, czy
          szklankę chodzi o to, aby się nimi nie bawiło, zanim zrobi sobie krzywdę.

          >
          > >
          > > się, bawi się nożem,
          >
          > Jak moga walac sie noze w domu, gdzie sa male dzieci??

          Dzieci mieszkają w domu, a nie w domu wariatów. Pewnych sytuacji nie da się
          unikąć.

          > wsadza palce do kontaktu,
          >
          > na ten argument juz gdzies odpowiedziala. (mozna kupic zabezpieczenia do
          > kontaktow - wersja dla leniwych, ktorym sie nie chce pilnowac)

          Zwykle ludzie o tym wiedzą. Część nie ma pieniędzy.

          > ale także gdy nie wraca do domu
          > > o ustalonej porze itp)
          >
          > Zawsze moze cos "wypasc" i trzeba wysluchac tlumaczen, wytlumaczyc, ze sie
          > denerwujemy.

          Zaczynam tracić cierpliwość! Nie piszę o sytuacjach obiektywnie
          usprawiedliwionych. Ponownie zakładasz, że dziecko będzie przejmować się twoimi
          nerwami.

          > , aby nie stwarzało niebezpiecznych sytuacji,
          > > 3. gdy okazuje rażący brak szacunku dorosłym i rodzicom,
          >
          > chyba w ogole ludziom?? Zadawanie kary fizycznej nie uczy szacunku, ale
          > strachu.

          Bzdura. Ani to oczywiste, ani udowodnione.

          > > 4. gdy ukradnie i chuligani, aby nie kradło i nie chuliganiło
          >
          > Jak kradnie i chuligani to za pozno na wychowanie, wtedy to juz chyba
          istnieje
          > obawa, ze odda...

          Np. 10-latek? Ponoć każde dziecko coś kiedyś ukradło. Nadto jak powiedziałem
          wcześniej, nie wyobrażam sobie, żeby dziecko, chociażby 20-letnie, śmiało
          uderzyć rodziców.

          >Trzeba odnalezc przyczyne, A moze to wlasnie odreagowanie na
          > rodzicach za przykre dziecinstwo ( z karami fizycznymi)??

          Czy Ty wszystkiego nie sprowadzasz do jednego?

          > > 5. gdy krzywdzi inne dzieci, albo rówieśników, aby nie krzywdziło
          >
          > Dzieci sie czasem bija, o ile jest to walka jeden na jeden to naturalny
          sposob
          > pozbywania sie agresji.

          Przeczyatj co napisałem. W mopim poście była mowa o KRZYWDZENIU. Widać, ze nie
          rozumiesz róznicy pomiędzy kłótnią rówieśników, a krzywdzeniu słabszego przez
          silniejsze.

          >Nadpobudliwych moznaby nauczyc jakiegos sporu, zeby
          > sie wyszaleli.

          Niezłe masz pomysły. Winisz alb rodziców, albo nadpobudliwość. Nie rozumiesz,
          ze sporej części dzieci bicie słabszych sprawia frajdę?

          > Jezeli mowisz o jakis przejawach sadyzmu, to moze odreagowuja przemoc z
          domu??

          ZNowu Ty o jednym.

          > Moze "karza" rowiesnikow za jakies przewinienia.

          Jesteś niepoważna.

          > > 6. gdy gwałtownie opuści się w nauce, aby zapobiec dalszej jego
          > demoralizacji.
          >
          > Dlaczego bicie mialoby pomoc?? Tu trzeba siasc z dzieckiem i odrabiac z nim
          > lekcje, moze potrzebuje pomocy, dowiedziec sie w szkole o przyczyne, isc do
          > poradni psychologicznej. Bicie moze jedynie zniechecic.

          Wymagasz rzeczy nadzwyczajnych od zwyczajnych ludzi. Mało kto ma tak szeroką
          wiedze psychologiczną i czas, aby sięgać po tak skomplikowane rozwiązania.
          Zapewniam Cię, że 90% ludzi ma tylko 2 drogi, dać lanie dziecku, albo pozwolić
          mu się stoczyć.

          > Dlaczego opuszczenie sie w nauce to demoralizacja?? Moze ktos sobie nie
          radzi,
          > nowy nauczyciel gorzej tlumaczy itd.

          Tak sobie tłumaczą to często rodzice, a potem się dziwią, że ich dziecko staje
          przed sądem.

          > Agresja i przemoc to narzedzia ludzi, ktorzy nie sa zdolni do samodzielnego
          > myslenia. Podaje Ci tu kilka rozwiazan, ktorych bys sam nie wymyslil. Nie sa
          > trudne, wiec warto sprobowac a nie z gory z sadyzmem ustalac za co sie bic
          > bedzie swoje dzieci.

          A ja Ci pisałem, że znaczna część ludzi ma wybór jedynie pomiędzy karaniem
          fizycznym i brakiem wychowania w ogóle. Nie wymagaj od przeciętnych ludzi
          rzeczy nadzwyczajnych!

          > To jest sadyzm.

          W Twoim wykonaniu wychowanie fizyczne na pewno przeszłoby w sadyzm. Wg Ciebie
          przecież adekwatną kara za zbicie szklanki jest zbicie kablem.
          T.
          • kociamama Re: Za co karcić? 07.09.03, 23:22
            titus_flavius napisał:

            >>
            > W Twoim wykonaniu wychowanie fizyczne na pewno przeszłoby w sadyzm. Wg
            Ciebie
            > przecież adekwatną kara za zbicie szklanki jest zbicie kablem.
            > T.

            To nadinterpretacja. Ja sie tylko pytalam od czego zalezy natezenie kary, a
            zdaje sie ty pisales ze wolno uzywac paska i kabla do karcenia dzieci. Nie
            przeinaczaj moich slow. Z reszta nie byloby takiego niebezpieczenstwa, bo mi
            nie przyszloby do glowy stosowac kary fizycznej.
            • titus_flavius Re: Za co karcić? 08.09.03, 07:20
              kociamama napisała:

              > titus_flavius napisał:
              >
              > >>
              > > W Twoim wykonaniu wychowanie fizyczne na pewno przeszłoby w sadyzm. Wg
              > Ciebie
              > > przecież adekwatną kara za zbicie szklanki jest zbicie kablem.
              > > T.
              >
              > To nadinterpretacja. Ja sie tylko pytalam od czego zalezy natezenie kary, a
              > zdaje sie ty pisales ze wolno uzywac paska i kabla do karcenia dzieci. Nie
              > przeinaczaj moich slow. Z reszta nie byloby takiego niebezpieczenstwa, bo mi
              > nie przyszloby do glowy stosowac kary fizycznej.

              Ave,
              oto cytat z Twojego postu:
              "Od czego powinno zalezec natezenie kary? Od wartosci przedmiotu? Czy moze dla
              zasady?? Tzn. sprac dupe kablem za zbicie szklanki??"

              Nie zaprzeczaj więc wykrętnie, że nie proponowałaś takiej właśnie kary za takie
              właśnie przewinienie. To są Twoje słowa, a nie moje.
              T.
              • kociamama Re: Za co karcić? 08.09.03, 09:25
                titus_flavius napisał:

                > kociamama napisała:
                >
                > > titus_flavius napisał:
                > >
                > > >>
                > > > W Twoim wykonaniu wychowanie fizyczne na pewno przeszłoby w sadyzm. W
                > g
                > > Ciebie
                > > > przecież adekwatną kara za zbicie szklanki jest zbicie kablem.
                > > > T.
                > >
                > > To nadinterpretacja. Ja sie tylko pytalam od czego zalezy natezenie kary,
                > a
                > > zdaje sie ty pisales ze wolno uzywac paska i kabla do karcenia dzieci. Nie
                >
                > > przeinaczaj moich slow. Z reszta nie byloby takiego niebezpieczenstwa, bo
                > mi
                > > nie przyszloby do glowy stosowac kary fizycznej.
                >
                > Ave,
                > oto cytat z Twojego postu:
                > "Od czego powinno zalezec natezenie kary? Od wartosci przedmiotu? Czy moze
                dla
                > zasady?? Tzn. sprac dupe kablem za zbicie szklanki??"
                >
                > Nie zaprzeczaj więc wykrętnie, że nie proponowałaś takiej właśnie kary za
                takie
                >
                > właśnie przewinienie. To są Twoje słowa, a nie moje.
                > T.



                Titus, nie zauwazyles znaku zapytania na koncu? A moze nie wiesz, ze znak
                zapytania jak sama nazwa wskazuje pytanie. To bylo pytanie do zwolennikow
                takiej kary np. do Ciebie, na ktore nie umiesz odpowiedziec, wiec przeinaczasz
                moje wypowiedzi.
                • titus_flavius Re: Za co karcić? 09.09.03, 08:17
                  kociamama napisała:

                  >
                  > Titus, nie zauwazyles znaku zapytania na koncu? A moze nie wiesz, ze znak
                  > zapytania jak sama nazwa wskazuje pytanie. To bylo pytanie do zwolennikow
                  > takiej kary np. do Ciebie, na ktore nie umiesz odpowiedziec, wiec
                  przeinaczasz
                  > moje wypowiedzi.

                  Ave,
                  z Twojego pytania wynika jednoznacznie, że taką karę być wymierzyła, gdybys
                  miała dziecko karcić fizycznie. Zwróciłaś się jedynie o potwierdzenie Twojego
                  stanowiska.
                  Ponownie uważam, że w istocie nie rozumiesz sensu karcenia fizycznego.
                  T.
                  • kociamama Re: Za co karcić? 09.09.03, 10:26
                    titus_flavius napisał:

                    > kociamama napisała:
                    >
                    > > >
                    > Ave,
                    > z Twojego pytania wynika jednoznacznie, że taką karę być wymierzyła, gdybys
                    > miała dziecko karcić fizycznie. Zwróciłaś się jedynie o potwierdzenie
                    Twojego
                    > stanowiska.
                    > Ponownie uważam, że w istocie nie rozumiesz sensu karcenia fizycznego.
                    > T.


                    Masz racje, nie rozumiem sensu karcenia fizycznego.
                    • defanddumb Re: Za co karcić? 09.09.03, 13:10
                      Kociamamo, odnoszę wrażenie, że Twoim celem nie jest dyskusja nad problemem,
                      tylko wykazanie głupoty oponenta. Jeżeli jednak to pierwsze, to chciałbym
                      zwrócić Twoją uwagę na fakt, że Titus prezentuje stanowisko w gruncie rzeczy
                      zbliżone do Twojego, ponieważ skłania się do stosowania środków przez Ciebie
                      wymienianych w pierwszym rzędzie, a pozostałych dopiero w przypadku, gdy te
                      pierwsze nie skutkują. Różnica polego tylko na tym, że Ty nie zakłądasz, że
                      jest ta ostateczność, a Titus - zapewne kierowany doświadczeniem - że jednak
                      tak. Na te właśnie okoliczności przewiduje stosowanie przemocy.
                      Ponadto, uważam, że nie powinno się przy takich poglądach jak Twoje,
                      konstruować pierwszego postu w sposób, w jaki Ty to zrobiłaś . Powinnaś wyłożyć
                      swój pogląd i zaprosić do dyskusji.

                      ddd
      • Gość: ppp Re: Za co karcić? IP: 212.160.240.* 07.09.03, 19:55
        Widac ze twoje dziecko chodzi posiniaczone. Albo nigdy nie bedziesz ojcem, albo
        bedziesz nim fatalnym. To juz nie jest kwestia feminizmu a rodzicielstwa, ty
        sie do tego kompletnie nie nadajesz.
        Zapewne masz 15 lat dopiero co zaczales sie masturbowac i pod wplywem mlodszej
        siostry ukladasz jakis kodeks. Lepiej bij konia zamiast dzieci.
    • titus_flavius rodzicielstwo tylko dla bogatych? 09.09.03, 20:02
      Ave,
      oto cytat z wyżej publikowanego dzieła naszej "gwiazdy":

      • Re: tania demagogia
      kociamama 07-09-2003 16:53 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      (...)
      Wiec nie powinni byc rodzicami, wyslac ich na kursy bycia rodzicem. troche
      dobrej woli nie zawadzi. Przyklad dla porownania: jezeli nie miales czasu
      nauczyc sie na egzamin i nie potrafisz nie jest to zadnym usprawiedliwieniem
      dla dostania paly. a tu nie chodzi o jakis jeden egzamin, ale o Twoje dziecko!
      (...)

      Jak widać, zdaniem "kociamamy" rodzicami mogą być tylko zamożni ludzie. Tylko
      ich bowiem stać na kosztowne kursy i szkolenia, mówiące o tym, jak być
      rodzicem wg wyobrażeń "kociamamy".
      A co z tymi, których na nie nie stać? Nie dostaną koncesji na dziecko, a jak
      skarcą juz urodzone dziecko za np. kradzież, wtedy trafią do więzienia, a
      dziecko do domu dziecko. Nikt nie będzie słuchał ich tłumaczeń, że inaczej nie
      potrafią wychowyać dziecka. "Kociamama" im powie, ze mogli się wzbogacić i
      wykupić kurs.
      T.

    • Gość: doku Pytanie chyba nie do mnie, ale odpowiem IP: *.chello.pl 10.09.03, 21:36
      kociamama napisała:

      Najpierw ogólnie i nie bez uproszczeń: Jestem przeciwnikiem karania. Każda
      przemoc wobec dziecka powinna wynikać z intencji, którą w prawie nazywa
      się „obroną konieczną”

      > 1) Jak silny moze byc klaps, zeby kwalifikowal sie na klapsa, a kiedy to juz
      > pobicie?

      Klaps (z minimalną siłą) może być dany w rękę tylko w chwili, gdy wyciąga się
      ona np. w stronę cennego przedmiotu, którego nie wolno dotykać, i tylko pod
      warunkiem, że dziecko jest świadome zakazu. Gdy dziecko jest zbyt małe, wtedy
      dopuszczalne jest tylko delikatne powstrzymanie ręki dziecka.

      > 2) Czym bic wolno? Paskiem, kablem, bejsbolem czy tylko reka?

      Jeżeli starszy brat zamierza się lub już bije swoją młodszą siostrę, należy
      zareagować bez zastanowienia, tak jak to potrzeba w danych okolicznościach –
      ręką, nogą. Niedopuszczalne jest kombinowanie co by tu się bardziej nadawało,
      aby bolało a nie zrobiło krzywdy. Zasada ta sama – powstrzymujemy dziecko
      możliwie delikatnie.

      > 3) Jak dlugo nalezy/mozna stosowac takie kary? Do ktorego roku zycia? Czy az
      > dziecko przerosnie rodzice i powstanie niebezpieczenstwo, ze odda?

      Kar nie wolno stosować. Obronę konieczną można stosować zawsze.

      > 4) Za jakie przewinienia nalezy sie kara fizyczna? Czy to zalezy od nastroju
      > opiekuna?

      Przemoc wolno stosować jedynie „za przewinienia”, którym mieliśmy szansę
      zapobiec. Zależy to oczywiście od nastroju opiekuna – czasem zdarzyć się może,
      że pod wpływem emocji przemoc będzie zastosowana zbyt późno, np. wyobraźmy
      sobie sytuację, gdy brat bije siostrzyczkę (lub maluje kredkami po ścianie),
      ojciec pędzi z okrzykiem „nie wolno”, wściekły z powodu bitej płaczącej
      córeczki, syn w ostatniej chwili odsuwa się od siostry, tak że ojciec może
      powstrzymać karcącą rękę – w takiej sytuacji jeden klaps jest uzasadniony, ale
      tylko jeden. Nigdy nie wolno karać „na zimno”, z dużym opóźnieniem, gdyż to
      jest okrucieństwo, czyli zło najgorsze. Nie wolno też karać pod wpływem długo
      trwających emocji takich jak smutek i rozpacz.

      Podsumuję (nie bez uproszczeń): karać można tylko spontanicznie w reakcji na
      jakieś zagrożenie.
      • kociamama komentarz do opinii by kociamama 17.09.03, 15:23
        Mam nadzieje, ze Cie nie urazilam brakiem komentarza. Twoja opinia nie budzi
        mojejo zbulwesrowania, bo chociaz z zasady osobiscie nie popieram klapsow,
        Twoje rozwiazanie wydaje sie byc wywazone.
        Moje rozgoryczenie natomiast wywoluja opinie ideologizujace karcenie fizyczne
        i je gloryfikujace, a takze sankcjonujace uzywanie przemocy jako metody na
        rozwiazywanie problemow.

        Pozdro.
        Kocia.
    • Gość: ruda Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych IP: 62.148.79.* 11.09.03, 09:40
      Ludzie robią mnóstwo głupstw, takich też, które dla innych są przykre czy
      szkodliwe. Ale to nie znaczy, że państwo ma się wtrącać do wszystkiego, na
      litość boską!!!
      Państwo może wkraczać tam, gdzie pobicie (wszystko jedno, czyje przez kogo)
      powoduje uszkodzenie ciała. I tam, gdzie przemoc (fizyczna, psychyczna - w
      rodzinie, w miejscu pracy, w szkole, gdziekolwiek) powoduje pogorszenie stanu
      ogólnego ofiary przemocy, pogorszenie jego możliwości funkcjonowania w
      społeczeństwie (czy jak to ująć uczenie i jednoznacznie?)
      Bo jeśli nie stawiamy takich granic, to
      1. przyczyniamy się do tego, żeby ludzie nie szanowali prawo (bo takie prawo
      jest niewykonalne)
      2. przyczyniamy się do tego, że ludzie szanujące prawo popadają w lęki i
      obsesje wychowując swoje dzieci zamiast obcować z nimi szczerze i otwarcie (czy
      ja mogę mu powiedzieć "Ty draniu jeden" czy to juz jest karalne?)
      3. w związku z powyzszym ludzie szanujący prawo zastanowią się sto razy zanim
      zdecydują się na kolejne dziecko
      4. stwarzamy dogodną sposobność do rozprawiania się z nielubianym mężem, żoną,
      zięciem, synową itd. - wystarczy donieść, że dał(a) klapsa dziecku

      Tyle co do prawa.
      A co do zasad w rodzinie:
      je uważam, że nie można bić "z premedytacją". To jest raz że nieskuteczne, dwa
      że niszczy więzi trzy że jest obrzydliwe.
      Można za to dać klapsa (szarpnąć za rękę, z hukiem posadzić na krzesło, wysłać
      do drugiego pokoju etc.) w rozpaczy, czyli jeśli
      1. sprawa (zakaz czy nakaz) jest absolutnie konieczny i nie cierpiący zwłokę
      2. tak się zdenerwowaliśmy że taki ruch jest jedynym adekwatnym wyrażeniem
      stopnia naszego oburzenia (wynika z tego, że zdarza się to bardzo rzadko, góra
      2-3 razy w roku)
      Oczywiście każda z tych sytuacji następnie jest odpowiednio wyjaśniana.

      Przy stosowaniu powyższych zasad nie mają sensu rozgraniczenia typu wiek,
      rodzaj "przewinienia" itp.
      Pozdrawiam
      ruda
      • Gość: doku To ciekawe - poważnych opinii kocia mama nie ... IP: *.chello.pl 15.09.03, 22:45
        ... komentuje
        • titus_flavius Re: To ciekawe - poważnych opinii kocia mama nie 15.09.03, 22:48
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > ... komentuje

          Ave,
          czy karcono Ciebie fizycznie?
          T.
    • Gość: Ssilith Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych IP: 213.199.204.* 13.09.03, 11:28
      Podobnie jak u wszystkich innych ssaków tak i u człowieka młode są początkowo
      całkowicie niesamodzielne i muszą żyć pod czyjąś opieką. Można spierać się o
      długość tego okresu zwłaszcza, że jedne dzieci dorastają szybciej a inne
      wolniej. Tak się jednak składa, że okres ten jest regulowany prawnie i w Polsce
      wynosi on 18 lat. Liberalizm może więc (w oparciu o ten okres-lub domagając się
      jego skrócenia) a nawet powinien pozostawić pełną swobodę wychowawczą prawnym
      opiekunom. Zdaję sobie sprawę, że są tacy rodzice, którzy mogą stosować kary
      fizyczne i tacy, którzy nie powinni nawet o nich słyszeć, podobnie jak są
      dzeci, które powinny dostawać lanie przynajmniej raz w tygodniu i takie, które
      pasek w ręku rodzica powinny widzieć jedynie podczas zakładania/zdejmowania
      przez niego spodni. Dzieci nie rodzą się z gruntu złe ani dobre, mogą co
      najwyżej odziedziczyć genetycznie po przodkach cechy takie jak np.
      impulsywność, wrażliwość itp. wobec tego dla jednych kary fizyczne będą dobrym
      rozwiązaniem a dla innych fatalnym (wyrosną z nich potwory). Ja na przykład
      byłem za młodu bity pasem a zdarzało się, że i drewnianym wieszakiem dostałem i
      wyrosłem na w miarę porządnego człowieka, nie popełniam czynów prawem
      zakazanych ani nieetyczych i to nie w obawie przed karą ale zdaje sobie sprawę,
      że jest to złe. Wszystko zależy od rodzica i od dziecka, jestem przekonany, że
      są na tym forum porządni ludzie, którzy byli karceni przez swych rodziców
      fizycznie jak i tacy,którzy mieli np. ze swoimi rodzicam układ partnerski. W
      każdym razie kary fizyczne nie powinny być zabronione a państwo powinno
      wkraczać wszędzie tam gdzie zamieniają się one w przemoc.
      • titus_flavius Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych 13.09.03, 12:27
        Ave,
        inteligentny post, ale jak sądzę nie masz szans aby jego przesłanie dotarło do
        psychiki autorki wątku.
        Uważa ona, ze ludzie, którzy byli karceni fizycznie i teraz karcą swoje dzieci,
        w ten sposób mszczą się na swoich dzaieciach, za to co dostali w dzieciństwie.
        Jest bzdura toralna - ja uważam, że za każdym razem kiedy dostałem w skórę,
        było to całkowicie zasłużone i zapobiegało na przyszłość niewłaściwemu
        zachowaniu. I za to jestem wdzęczny moim rodzicom.
        T.



        Gość portalu: Ssilith napisał(a):

        > Podobnie jak u wszystkich innych ssaków tak i u człowieka młode są początkowo
        > całkowicie niesamodzielne i muszą żyć pod czyjąś opieką. Można spierać się o
        > długość tego okresu zwłaszcza, że jedne dzieci dorastają szybciej a inne
        > wolniej. Tak się jednak składa, że okres ten jest regulowany prawnie i w
        Polsce
        >
        > wynosi on 18 lat. Liberalizm może więc (w oparciu o ten okres-lub domagając
        się
        >
        > jego skrócenia) a nawet powinien pozostawić pełną swobodę wychowawczą prawnym
        > opiekunom. Zdaję sobie sprawę, że są tacy rodzice, którzy mogą stosować kary
        > fizyczne i tacy, którzy nie powinni nawet o nich słyszeć, podobnie jak są
        > dzeci, które powinny dostawać lanie przynajmniej raz w tygodniu i takie,
        które
        > pasek w ręku rodzica powinny widzieć jedynie podczas zakładania/zdejmowania
        > przez niego spodni. Dzieci nie rodzą się z gruntu złe ani dobre, mogą co
        > najwyżej odziedziczyć genetycznie po przodkach cechy takie jak np.
        > impulsywność, wrażliwość itp. wobec tego dla jednych kary fizyczne będą
        dobrym
        > rozwiązaniem a dla innych fatalnym (wyrosną z nich potwory). Ja na przykład
        > byłem za młodu bity pasem a zdarzało się, że i drewnianym wieszakiem dostałem
        i
        >
        > wyrosłem na w miarę porządnego człowieka, nie popełniam czynów prawem
        > zakazanych ani nieetyczych i to nie w obawie przed karą ale zdaje sobie
        sprawę,
        >
        > że jest to złe. Wszystko zależy od rodzica i od dziecka, jestem przekonany,
        że
        > są na tym forum porządni ludzie, którzy byli karceni przez swych rodziców
        > fizycznie jak i tacy,którzy mieli np. ze swoimi rodzicam układ partnerski. W
        > każdym razie kary fizyczne nie powinny być zabronione a państwo powinno
        > wkraczać wszędzie tam gdzie zamieniają się one w przemoc.
        • kociamama nie trzeba tlumacza 13.09.03, 12:36
          Titusie,
          zakladam, ze SSilith jest inteligentnym czlowiekiem, ktoremu nie musisz
          przetlumaczac co ja wczesniej pisalam i pozwol mu samodzielenie wyciagnac
          wnioski.

          Przeslanie dotarlo, co nie znaczy ze musze sie z nim zgodzic.


    • titus_flavius dziecko: aniołek czy diabeł 13.09.03, 12:32
      Ave,
      coraz częściej spotykam się w mediach z dwoistoscią spojrzenia na dziecko: albo
      to jest istota czysta i niewinna, której źli dorośli wyrzadzają krzywdę )
      pedofile, nauczyciele, rodzice), albo tez istne diabły w ludzkiej skórze, które
      trzeba trzymać w klatkach.
      Jak chodzi o postępowanie wobec dzieci, to media narzucają postawę pierwszą, a
      jak o naganne czyny dzieci, to domagają się nadzwyczaj surowych kar.
      Media nie rozumieją, że domagając się pobłażania dzieciom i jednocześnie
      strasząc opiekunów dzieci za rzekome krzywdy wyrządzane dzieciom, tym samym
      wpaja się dziecku przekoannie, że jest bezkarne i wolno mu robić wszystko.
      I jak dziecko będzie oammione tym obrazem zrobi błąd, w tedy media domagać się
      będą jego krwi.
      T.
      • kociamama dzieci to po prostu ludzie 13.09.03, 12:45
        titus_flavius napisał:

        > Ave,
        > coraz częściej spotykam się w mediach z dwoistoscią spojrzenia na dziecko:
        albo
        >
        > to jest istota czysta i niewinna, której źli dorośli wyrzadzają krzywdę )
        > pedofile, nauczyciele, rodzice), albo tez istne diabły w ludzkiej skórze,
        które
        >
        > trzeba trzymać w klatkach.
        > Jak chodzi o postępowanie wobec dzieci, to media narzucają postawę pierwszą,
        a
        > jak o naganne czyny dzieci, to domagają się nadzwyczaj surowych kar.
        > Media nie rozumieją, że domagając się pobłażania dzieciom i jednocześnie
        > strasząc opiekunów dzieci za rzekome krzywdy wyrządzane dzieciom, tym samym
        > wpaja się dziecku przekoannie, że jest bezkarne i wolno mu robić wszystko.
        > I jak dziecko będzie oammione tym obrazem zrobi błąd, w tedy media domagać
        się
        > będą jego krwi.
        > T.


        Jako rozsadna osoba nie powinienes sie chyba kierowac wizerunkiem
        prezentowanych w tych "przesiaknietych liberalizmem" mediach.
        A moze podejsc do dziecka po prostu jak do czlowieka??
        Bo to jest zwykly czlowiek, tylko troche mniejszy.

        • titus_flavius Re: dzieci to po prostu ludzie 15.09.03, 08:36
          kociamama napisała:
          >
          > Jako rozsadna osoba nie powinienes sie chyba kierowac wizerunkiem
          > prezentowanych w tych "przesiaknietych liberalizmem" mediach.
          > A moze podejsc do dziecka po prostu jak do czlowieka??
          > Bo to jest zwykly czlowiek, tylko troche mniejszy.
          >

          Ave,
          ale to Ty używasz argumentacji odwołującej się do emocji: jak można karcić
          biedne, małe, dobre dziecko (tj. aniołka?
          A ja z kolei piszę, że dziecko różni się tym od dorosłego, że dziecko sensu
          pewnych wymogów nie jest w stanie pojąć i dlatego trzeba go od tego
          pwostrzymywać groźbą kar fizycznych. Dziecko bowiem łatwo pojmuje, że czegoś
          nie wolno, bo dostanie lanie.
          Znaczy, dziecko nie ejst ani aniołkiem, ani diabełkiem, ale łatwo ulega złemu.
          Zadaniem opiekunów jest dziecko od tego powstrzymać.
          T.
          • kociamama Re: dzieci to po prostu ludzie 15.09.03, 09:55
            titus_flavius napisał:

            > > >
            >
            > Ave,
            > ale to Ty używasz argumentacji odwołującej się do emocji: jak można karcić
            > biedne, małe, dobre dziecko (tj. aniołka?
            > A ja z kolei piszę, że dziecko różni się tym od dorosłego, że dziecko sensu
            > pewnych wymogów nie jest w stanie pojąć i dlatego trzeba go od tego
            > pwostrzymywać groźbą kar fizycznych. Dziecko bowiem łatwo pojmuje, że czegoś
            > nie wolno, bo dostanie lanie.
            > Znaczy, dziecko nie ejst ani aniołkiem, ani diabełkiem, ale łatwo ulega
            złemu.
            > Zadaniem opiekunów jest dziecko od tego powstrzymać.
            > T.

            Co to znaczy dobre? ja nie opisywalam dzieci jako "dobrych" (tak mi sie
            przynjamniej wydanie) bo pojecie dobra jest wzgledne.

            Bo coz dobro oznacza dla Ciebie?
            Dla mnie dobro to nieczynienie innym co tobie niemile, czyli wolno wszystko o
            ile sie innym nie szkodzi.

            Co do ulegania "zlu" , to uwazam, ze dziecko jemu ulega z taka sama
            czestotliwoscia jak dorosly.

            wiem, ze ty reprezentujesz bardzo hierarchiczna wizje spoleczenstwie oprata o
            pewien teror, gdzie silniejszy rzadzi. Tzn rodzice zadza dzieckiem, rodzicami
            panstwo, posluszenstwo jest wartoscia, a uzywanie przemocy w pelni
            zaakceptowane, jako metoda dzialania. Sa to zapewne relikty systemu
            komunistycznego, gdzie posluszenstwo, nie wlasne poglady bylo w cenie.
            Mnie natomat wychowano wg idei rownosci, demokratyzmu i swobod obywatelskich,
            co przejawia sie tez w moich pogladach wychowawczych.

            szkoda, ze rodzice Cie bili, bo nie udalo im sie wyrobic w Tobie empatii, ale
            pewnie im tez tego brakowalo.

            Pozdrawiam.
            Kocia.
            • titus_flavius Re: dzieci to po prostu ludzie 15.09.03, 20:37
              kociamama napisała:

              > Dla mnie dobro to nieczynienie innym co tobie niemile, czyli wolno wszystko o
              > ile sie innym nie szkodzi.

              Ave,
              z jednego wcale nie musi wynikać automatycznie drugie. Co powiesz o
              masochistach i sadystach?
              T.
    • titus_flavius Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 08:37
      Ave,
      czy byłyście karcone fizycznie?
      T.
      • kociamama Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 09:43
        titus_flavius napisał:

        > Ave,
        > czy byłyście karcone fizycznie?
        > T.


        Pisalam juz chyba conajmniej dwukrotnie, ze nikt mnie fizycznie nie karcil.
        Nie popadlam w narkomanie ani alholizm, nigdy nic nie ukradlam (nawet jako
        dziecko). Nie mam tez sklonnosci sadystycznych i nie mialam jako dziecko.
        Nie umiem klamac i oszukiwac (nawet w szkole nie sciagam).

        Ale za pewne wszystko przede mna.
        Z reszta feministka ze mnie wyrosla, a to juz dowod na to, ze strategia
        wychowawcza moich rodzicow zawiodla.
        • titus_flavius Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 10:04
          kociamama napisała:

          > Pisalam juz chyba conajmniej dwukrotnie, ze nikt mnie fizycznie nie karcil.

          AVe,
          skąd więc wiesz, że karcenie jest nieskuteczną metodą wychowawczą?

          > Z reszta feministka ze mnie wyrosla, a to juz dowod na to, ze strategia
          > wychowawcza moich rodzicow zawiodla.

          Owszem, bo jesteś tym samym osobnikiem aspołecznym, skazanym jednakże na
          wymarcie.
          T.
          • kociamama Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 10:11
            titus_flavius napisał:

            > > > Z reszta feministka ze mnie wyrosla, a to juz dowod na to, ze strategia
            > > wychowawcza moich rodzicow zawiodla.
            >
            > Owszem, bo jesteś tym samym osobnikiem aspołecznym, skazanym jednakże na
            > wymarcie.
            > T.

            Ty tez jestes skazany na wymarcie, czlowiek bowiem jest istota smiertelna.
            Co do krzewienia feminizmu, to mam nieograniczone pole do popisu, bo jestem
            nauczycielka angielskiego. Moja metoda sa (nie uwierzysz) dyskusje z
            mlodzieza, gdzie krzewie postawy profeministyczne, tolarancje dla
            homoseksualizmu, rownosc i demokracje. Mlodziez mnie raczej lubi, wiec moje
            idee maja szanse na przyjecie sie.
            A jak ty krzewisz swoje idee?
            A moze to wlansie one sa skazane na wymarcie?
            • titus_flavius Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 13:53
              kociamama napisała:

              > A jak ty krzewisz swoje idee?
              > A moze to wlansie one sa skazane na wymarcie?

              AVe,
              jestem nauczycielem akademickim, więc na brak audytorium nie narzekam. A jak Ci
              się układa pożycie z Twoją kobietą :o)?
              T.
              • kociamama Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 14:20
                Na szczescie nauczyciele takiego posluchu jak nauczyciele na nizszych etapach
                szkolnictwa nie maja.
                Nauczyciele w liceum czy gimnazjum maja lepsze warunki do zbudowania wiezi ze
                swoimi uczniami i przez to wplynac na ich swiatopoglad.
                Nauczyciele akademiccy tej mozliwosci zazwyczaj nie maja, a jesli nawet maja
                to jej nie umieja wykorzystac, lub po prostu im sie nie chce. No i
                uniwersytety juz funkcji wychowawczej nie pelnia. Studenci to juz ludzie z
                uksztaltowanym swiatopogladem, myslacy samodzielnie.
                Nauczyciele akademiccy zbytnim szacunkiem sie nie ciesza, i raczej nie sa
                wzorem do nasladowania. Studenci omijaja ich wielkim kołem, wiec marne szanse
                na rozpostrzezanie swoich idei;))

                Co do mojego zycia osobistego, to akurat mieszkam z chlopakiem. (nie mezem,
                ale demoralizacja, nie?)

                • titus_flavius Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 19:25
                  kociamama napisała:

                  > Co do mojego zycia osobistego, to akurat mieszkam z chlopakiem. (nie mezem,
                  > ale demoralizacja, nie?)

                  Ave,
                  nieźle. Za publiczne pieniądze możesz uprawiać antyspołeczną propagandę, to
                  możliwe jest chyba tylko w Polsce.
                  I propagujesz homoseksualizm?
                  T.
                  • kociamama Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 19:48
                    Nie wiem co jest antyspolecznego w propagowaniu tolerancji dla ludzi roznych
                    wyznan, orientacji seksualnych, narodowosci i swiatopogladow?
                    • titus_flavius Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 20:38
                      kociamama napisała:

                      > Nie wiem co jest antyspolecznego w propagowaniu tolerancji dla ludzi roznych
                      > wyznan, orientacji seksualnych, narodowosci i swiatopogladow?

                      Ave,
                      problem polega na tym, że Ty propagujesz nie tolerancję, a afirmującą postawę
                      wobec dewiacji. Dlatego właśnie jesteś tak niebezpieczna.
                      T.
                      • kociamama Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 20:46
                        titus_flavius napisał:

                        > kociamama napisała:
                        > > Ave,
                        > problem polega na tym, że Ty propagujesz nie tolerancję, a afirmującą
                        postawę
                        > wobec dewiacji. Dlatego właśnie jesteś tak niebezpieczna.
                        > T.


                        I w totalitarnym ustroju Twoich marzen takich zapewne by sie rozstrzeliwalo.
                        • titus_flavius Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 20:52
                          kociamama napisała:

                          > I w totalitarnym ustroju Twoich marzen takich zapewne by sie rozstrzeliwalo.

                          Ave,
                          totalitaryzm jest ideologą tworzącą nowego człowieka i to właśnie Ty się tym
                          trudnisz. Ja natomiast propaguję zdrową moralność. Przeczytaj mój wątek o
                          liberałach, aby przypomnieć sobie jakie krzywdy społeczeństwu wyrządzili tacy
                          liberałowie jak Ty.
                          T.
                          • kociamama Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 22:03
                            titus_flavius napisał:

                            > :
                            >

                            >
                            >
                            > Ave,
                            > totalitaryzm jest ideologą tworzącą nowego człowieka i to właśnie Ty się tym
                            > trudnisz. Ja natomiast propaguję zdrową moralność.

                            widze, ze aspirujesz do bycia wyrocznia w kwestiach moralnych. Nie wiem tylko
                            na jakiej podstawie.


                            Przeczytaj mój wątek o
                            > liberałach, aby przypomnieć sobie jakie krzywdy społeczeństwu wyrządzili
                            tacy
                            > liberałowie jak Ty.
                            > T.

                            Nie chce mi sie czytac tego watku, bo juz go przetrawilam, i pachnie mi
                            retoryka rydzykowcow i fanow naszego dziennika.

                            Na podsumowanie dyskusji z Toba:
                            Balcerowicz musi odejsc.

                            • titus_flavius Re: Do Ewoka, Kociamamy itp. 17.09.03, 07:41
                              kociamama napisała:

                              > widze, ze aspirujesz do bycia wyrocznia w kwestiach moralnych. Nie wiem tylko
                              > na jakiej podstawie.

                              Ave,
                              katolicyzm zdał egzamin jako ideologia społeczna: zapewnia spoistość społeczną,
                              rozwój, daje jednosce niezbędną wolność i cele w życiu.
                              Pomyśl, jesteś podrzędną nauczycielką zarabiającą 1000 zł, i wiesz, że jak
                              będziesz miała szczęście to po 20 latach będziesz zarabiała 1500zł. Oszczędzasz
                              na jedzeniu i jeździsz autobusem. Ładne ubrania widzisz tylko przez szybę.
                              A jednocześnie widzisz jak oszuści i złodzieje, i ich panienki, jeżdżą
                              samochodami po 200 000 zł. Mają kasę na wszystko.
                              Czy to Ciebie nie frustruje? Jak się pocieszasz? Wygrasz w Totka? A może
                              skusisz się, i zaczniesz zarabiać większe pieniądze niemoralnymi sposobami?
                              A dlaczego by nie? Najważniejsza jest przecież własna przyjemność a pieniaze są
                              do niej środkiem.
                              Z biegiem lat będzie gorzej. Facet Cię zostawi i odejdzie do młodszej
                              (najważniejsza jest przyjemność, precz z obowiązkami), dzieci nie masz, a nawet
                              jak będziesz miała, to nie będziesz im potrafiła wpoić troski o rodziców.
                              Będziesz starzała się samotności, chorowała, bojąc się kresu wszystkiego -
                              czyli śmierci. A po śmierci zje Cię Twój owczarek.
                              A katolik wie, że za uczciwe, chociaż biedne, życie tutaj czeka go nagroda po
                              śmierci. A łamiących prawa boskie czeka sprawiedliwa kara. Będzie miała
                              dozggonnego małżonka, który go nie zostawi w potrzebie, i dzieci które będą
                              wiedzieć, że jednym z obowiązków religijnych jest troska o rodziców.
                              Umrze spokojny w gronie rodzinnym, ufny w nagrodę po śmierci.
                              Nie dziwi się więc, że moim zdaniem nauka Kościoła jest lepsza od liberalizmu.
                              T.

                              >
                              > Przeczytaj mój wątek o
                              > > liberałach, aby przypomnieć sobie jakie krzywdy społeczeństwu wyrządzili
                              > tacy
                              > > liberałowie jak Ty.
                              > > T.
                              >
                              > Nie chce mi sie czytac tego watku, bo juz go przetrawilam, i pachnie mi
                              > retoryka rydzykowcow i fanow naszego dziennika.
                              >
                              > Na podsumowanie dyskusji z Toba:
                              > Balcerowicz musi odejsc.
                              >
    • Gość: Ssilith Zrozumieć dziecko IP: 213.199.204.* 17.09.03, 17:39
      Mając w swojej rodzinie pewną grupę nauczycieli od przedszkolanki, którą była
      moja Matka poprzez nauczycieli licealnych do wykładowców uniwersyteckich -całej
      grupy cioć i wujów a poprzez nich także ich przyjaciół miałem, nie boję się użyć
      tego słowa, zaszczyt poznać przynajmniej po części to środowisko i odkryłem bez
      większego zaskoczenia, że ich umiejętność (natychmiastowego i bezkompromisowego)
      zrozumienia psychiki dziecka a przez to jego samego, jego czynów, zachowań i
      reakcji bywa często niewiele większa od mojej (piszę tu o dzieciach w wieku 0-
      14 lat). Kiedy byłem młodym chłopakiem nie mogłem zrozumieć jak dorośli mogą
      nie wiedzieć dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej, teraz gdy przyjeżdża do
      mnie rodzina z dziećmi potrafię oczywiście pograć z nimi w różne gry ale łapię
      się na tym, że prawie w ogóle ich nie rozumiem. Zauważyłem też, że przychodzi
      to wraz z wiekiem -im jestem starszy tym mniej rozumiem nawet siebie samego z
      czasów gdy miałem kilka lat. Na podstawie moich obserwacji stwierdzam, że
      niewielu ludzi to potrafi gdyż aby tak było musi w nich zostać dużo z tej
      wczesnej młodości (podobno każdy facet ma coś z dziecka, ale nie pragnę tutaj
      szowinizować, a poza tym to coś to chyba za mało), nie neguję też dobrych
      kontaktów dorosłych/nauczycieli z dziećmi/uczniami gdyż wiem, że można mieć
      dobre kontakty z nimi a wcale ich nie rozumieć (większość moich małych krewnych
      mnie lubi). Zdaję sobie sprawę z tego, że mój post mało ma wspólnego z tematem,
      ale już się tu na ów temat wypowiedziałem a chciałem dowiedzieć się czy dorosły
      może naprawde całkowicie zrozumieć dzieci na tyle na ile można zrozumieć
      drugiego człowieka (piszę przede wszystkim do Titusa i Kociejmamy -nauczycieli,
      czy możecie mi odpowiedzieć jak dobrze według was rozumiecie dzieci?)
      Pozdrawiam :-)

      • kociamama Re: Zrozumieć dziecko 17.09.03, 18:20
        Drogi Ssilith,

        Trudne to Twoje pytanie. Sam mowisz, ze zrozumiec dzieci mozna, na tyle na ile
        mozna w ogole zrozumiec drugiego czlowieka. Ja bynajmniej nie aspiruje do
        zrozumienia wszystkich dzieci ani ludzi. z reszta z dziecmi tzn przed 12
        rokiem zycia, bo potem juz wyrabiaja sie w nich umiejetnsci abstrakcyjnego
        myslenia, wiec to juz wstep do doroslosci)zbyt duzego kontaktu nie mam. (ucze
        od gimnazjum w gore).
        Generalnie w kontaktach z dziecmi i mlodzieza traktuje ich na serio. Nie daje
        do zrozumienia, ze sa glupsi, mniej doswiadczeni lub dziecinni. Moze dlatego
        udaje mi sie do nich dotrzec.
        Co do zrozumienia to nigdy sie nad tym nie zastanawialam. Byc moze nie zrobili
        niczego, czego bym totalnie nie umiala pojac.

        Twoje pytanie jest chyba za trudne...
        Pozdrawiam,
        Kocia.
    • Gość: betty-bt Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.03, 18:42
      Co ty pierdolnięta, bezdzietna suko możesz wiedzieć o wychowywaniu dzieci?
    • titus_flavius przedruk 21.09.03, 20:49
      Ave,
      przedruk z jutrzejszej GW:
      T.


      Szkoła, czy pole bitwy

      rozmawia Paweł Smoleński 21-09-2003, ostatnia aktualizacja 21-09-2003 19:20

      Zmieniliśmy system społeczny, więc musimy pogodzić się ze skutkami, również
      tymi negatywnymi. Nie łudźmy się, że polska młodzież będzie bardziej potulna
      niż jej rówieśnicy z Zachodu, skąd nadchodzą informacje o nastolatkach, którzy
      zamienili swoją szkołę w krwawą jatkę - mówi Jan Skrzypek, współtwórca i
      nauczyciel II Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie

      (...)
      P. Smoleński: A normy wyniesione choćby z domu albo ze szkoły? Nie sądzę, by
      jacykolwiek rodzice czy nauczyciele pochwalali znęcanie się nad słabszymi.

      - Kultura, w której wychowywali się dorośli - rodzice i nauczyciele - powoli
      traci argumenty. Jeszcze kilkadziesiąt lat spuszczenie lania krnąbrnemu dziecku
      było właśnie normą. Dziś ta norma szczęśliwie nie obowiązuje, przemoc dorosłych
      wobec dzieci wycofała się. Ale okazuje się, że w opustoszałe miejsce nie weszło
      nic nowego. Dorośli mało wyraźnie zaznaczają granice, których młodym ludziom
      nie wolno przekraczać. Są słabi, nie potrafią trzymać sensu i ładu w relacjach
      z młodzieżą. Za to ulegają presji, która jest coraz większa, ustępują, wycofują
      się.

      To oczywiście ma różny zasięg w różnych środowiskach. W małej podhalańskiej
      wsi, gdzie trafiłem podczas wakacji, dorośli umyli ręce. Mówili: nie
      odpowiadamy za naszą młodzież, wiemy, że są nieprzyjaźni, że przez nich
      stracimy letników, przepraszamy, ale nie mamy już argumentów, poddaliśmy się.
      Kiedyś coś takiego było tam nie do pomyślenia - wiadomo było, kto rządzi,
      ustala normy i prawa.

      Tak samo jest w warszawskich rodzinach inteligenckich. Rodzice nie stawiają
      oporu, a potem mówią: jakoś nie mogę sobie poradzić, pozwalam mu na to i na
      tamto, daję mu, bo po prostu chcę spokoju. Nie umiem powiedzieć "nie", bo
      słyszę wrzaski. Mnie potrzebna jest cisza.

      Czy to oznacza, że dorośli są bezwolni, a rośnie nam generacja ludzi
      szczególnie agresywnych?

      - Dawny układ społeczny - o niebo gorszy niż dziś - trzymał wszystko w ryzach,
      stawiał wyraźne ograniczenia, wyraźnie reagował. Nie gloryfikuję przeszłości.
      Lecz gdy wszystko wokół się zmienia, trzeba również myśleć o nowych metodach
      wychowania. Tamten system grzeszył właśnie przemocą, niszczył ludzi, łamał
      charaktery, upokarzał. Lecz ówczesna, zinstytucjonalizowana przemoc państwa
      powstrzymywała inną. Starego systemu nie ma. Miejsce po dawnym strachu
      pozostało puste.

      Tworzymy liberalne państwo, u którego podstaw leży założenie, że nie wolno
      stosować przemocy. Ale co stosować w zamian? Jeśli nic nowego nie wejdzie w
      pustkę, chuligani - tacy jak z toruńskiego technikum - będą czuli się
      bezkarnie, uruchomią się najgorsze instynkty.

      Nie rozgrzeszam łobuzów z tego, co zrobili, nie twierdzę, że padli ofiarą
      obiektywnych uwarunkowań. Ich czyn był ich wyborem, są za to w 100 proc.
      odpowiedzialni. Nie wolno mówić, że to biedni chłopcy i zagubione dziewczynki,
      bo nikt o nich nie zadbał, nie wspomógł, nie wychował, nikt im nie postawił
      wyraźnych granic. Upokarzania nauczyciela nic nie usprawiedliwia. Trzeba za to
      stwierdzić, że takie czyny prowadzą w stronę kryminału.

      Ale już zasadne jest pytanie, jak wielu młodych ludzi jest w takim miejscu.
      Chodząc ulicami Warszawy, widzę tę cholerną agresję, niekiedy mam wrażenie, że
      otacza mnie wściekły, sfrustrowany tłum. Nasze dzieci czują to doskonale,
      wychodzą na ulice, idą do szkoły, jak by szły na wojnę. Wszędzie spotykają
      rówieśników napalonych na przemoc, gotowych za byle co zlutować.

      (...)
      • nanan1 Re: sic! 22.09.03, 16:41
        Bite dziecko uczy sie,ze rozwiązaniem jest przemoc. A przemoc nie jest NIGDY
        rozwiązaniem. Zdenerwowałam sie strrrrasznie czytając ten wątek.
        • titus_flavius Re: sic! 22.09.03, 20:25
          nanan1 napisała:

          > Bite dziecko uczy sie,ze rozwiązaniem jest przemoc. A przemoc nie jest NIGDY
          > rozwiązaniem.

          Ave,
          a niby skąd taka pewność?
          T.



          Zdenerwowałam sie strrrrasznie czytając ten wątek.
    • titus_flavius skąd się bierze agresja dzieci? 26.09.03, 08:47
      Ave,
      argumentacja liberalna była dawniej następująca: przyczyną agresji wśród dzieci
      było dawniej używanie przemocy w wychowaniu przez dorosłych.
      Była to teza nieudowodniona, niemniej jednak przeprowadzono w wielu krajach
      masowy eksperymant na dzieciach, poprzez zaniechanie fizycznego karcenia dzieci.
      Jaki był efekt?
      Poziom agresji wśród dzieci wzrósł.
      Jak to tłuamczą liberałowie? Otóż obecnie przekonują, że winę za przemoc dzieci
      ponoszą media i gry komputerowe. Tak jakby biednych blokersów było stać na
      komputery.
      Ciekaw jestem, jak tłumaczyć będą agresję dzieci, gdy zakazane będą filmy z
      udziałem przemocy i takie same gry komputerowe, a dzieci będą jeszcze gorsze.
      Liberałowie nie chcą bowiem uznać najprostszej prawdy, że przemoc jest
      naturalna człowiekowi, a rolą społeczeństwa, w tym rodzin i szkoły, jest zmusić
      człowieka do utrzymywania jej w pewnych granicach.
      Nie da się także zmienić faktu, że znacząca część rodzin jest w stanie w
      procesie socjalizacji wdrażać młodego do życia za pomocą logiki kija. Podobnie
      część dzieci rozumie tylko taką argumentację. Alternatywą jest tutaj brak
      wychowania i pozwalanie dzieciom na wszystko, co powoduje brak socjalizacjin
      dzieci i ich obojętność na normy życia społecznego.
      Zapomina się bowiem, że znaczna część społeczeństwa nie ma kwalifikacji
      intelektualnych, aby używać w procesie wychowawczym instrumentów niesiłowych.
      T.
      • kociamama Re: skąd się bierze agresja dzieci? 26.09.03, 18:10
        titus_flavius napisał:

        > Ave,
        > argumentacja liberalna była dawniej następująca: przyczyną agresji wśród
        dzieci
        >
        > było dawniej używanie przemocy w wychowaniu przez dorosłych.
        > Była to teza nieudowodniona, niemniej jednak przeprowadzono w wielu krajach
        > masowy eksperymant na dzieciach, poprzez zaniechanie fizycznego karcenia
        dzieci
        > .
        > Jaki był efekt?
        > Poziom agresji wśród dzieci wzrósł.
        > Jak to tłuamczą liberałowie? Otóż obecnie przekonują, że winę za przemoc
        dzieci
        >
        > ponoszą media i gry komputerowe. Tak jakby biednych blokersów było stać na
        > komputery.




        Biednych blokersow stac na komputery, bo to jest najtanszy sposob zapewnienia
        dzieciom stalej rozrywki, jak sie raz bachor do kompa przyklei to nie tak
        latwo go oderwac, wiec rodzicom nie przeszkadza. Dlatego chetnie niestety
        kupuje sie dzieciom komputer czy wideo, kosztem zapewniania innych rozrywek
        typu ksiazki, prasa, spacery, sporty. KOmputer dobrej klasy uzywany mozna
        kupic za jakies 600 zl, wiec nawet z przecietniackiej pensji da sie na niego
        uzbierac.

        > Ciekaw jestem, jak tłumaczyć będą agresję dzieci, gdy zakazane będą filmy z
        > udziałem przemocy i takie same gry komputerowe, a dzieci będą jeszcze gorsze.


        Wszelkie zakazy mijaja sie z celem. I tak mozna brutalne filmy czy pornografie
        hardcorowa pelna agresji znalezc nielegalnie np. w internecie. Tak wiec to
        rodzice powinni pilnowac, co ich pociechy ogladaja.


        > Liberałowie nie chcą bowiem uznać najprostszej prawdy, że przemoc jest
        > naturalna człowiekowi, a rolą społeczeństwa, w tym rodzin i szkoły, jest
        zmusić
        > człowieka do utrzymywania jej w pewnych granicach.
        > Nie da się także zmienić faktu, że znacząca część rodzin jest w stanie w
        > procesie socjalizacji wdrażać młodego do życia za pomocą logiki kija.
        Podobnie
        > część dzieci rozumie tylko taką argumentację.


        Jezeli tylko do takiej sa przyzwyczajone.


        Alternatywą jest tutaj brak
        > wychowania i pozwalanie dzieciom na wszystko, co powoduje brak socjalizacjin
        > dzieci i ich obojętność na normy życia społecznego.
        > Zapomina się bowiem, że znaczna część społeczeństwa nie ma kwalifikacji
        > intelektualnych, aby używać w procesie wychowawczym instrumentów niesiłowych.
        > T.


        Ty, rzekomo kwalifikacje intelektualne posiadasz, weic czemu postulujesz taki
        rodzaj kary? Skoro sam jestes nauczycielem akademickim jak twierdzisz, to
        jakis tam poziom inteligencji chyba posiadasz, wiec dlaczego zakladasz, ze
        Twoje dzieci beda glupie i nierozumne i przemowi do nich jedynie "kij"?

        Kociamama.
        • titus_flavius Re: skąd się bierze agresja dzieci? 26.09.03, 21:57
          kociamama napisała:
          > Biednych blokersow stac na komputery, bo to jest najtanszy sposob zapewnienia
          > dzieciom stalej rozrywki, jak sie raz bachor do kompa przyklei to nie tak
          > latwo go oderwac, wiec rodzicom nie przeszkadza.

          Ave,
          ciekawe masz wyobrażenia o blokersach. Zajrzyj lepiej do statystyku
          wskazujących, jaki odsetek rodzin ma komputery. Jest to ok. 20%. Rozumiem, że
          Twoim zdaniem są to rodziny blokersów?
          T.



          Dlatego chetnie niestety
          > kupuje sie dzieciom komputer czy wideo, kosztem zapewniania innych rozrywek
          > typu ksiazki, prasa, spacery, sporty. KOmputer dobrej klasy uzywany mozna
          > kupic za jakies 600 zl, wiec nawet z przecietniackiej pensji da sie na niego
          > uzbierac.
          >
          > > Ciekaw jestem, jak tłumaczyć będą agresję dzieci, gdy zakazane będą filmy
          > z
          > > udziałem przemocy i takie same gry komputerowe, a dzieci będą jeszcze gors
          > ze.
          >
          >
          > Wszelkie zakazy mijaja sie z celem. I tak mozna brutalne filmy czy
          pornografie
          > hardcorowa pelna agresji znalezc nielegalnie np. w internecie. Tak wiec to
          > rodzice powinni pilnowac, co ich pociechy ogladaja.
          >
          >
          > > Liberałowie nie chcą bowiem uznać najprostszej prawdy, że przemoc jest
          > > naturalna człowiekowi, a rolą społeczeństwa, w tym rodzin i szkoły, jest
          > zmusić
          > > człowieka do utrzymywania jej w pewnych granicach.
          > > Nie da się także zmienić faktu, że znacząca część rodzin jest w stanie w
          > > procesie socjalizacji wdrażać młodego do życia za pomocą logiki kija.
          > Podobnie
          > > część dzieci rozumie tylko taką argumentację.
          >
          >
          > Jezeli tylko do takiej sa przyzwyczajone.
          >
          >
          > Alternatywą jest tutaj brak
          > > wychowania i pozwalanie dzieciom na wszystko, co powoduje brak socjalizacj
          > in
          > > dzieci i ich obojętność na normy życia społecznego.
          > > Zapomina się bowiem, że znaczna część społeczeństwa nie ma kwalifikacji
          > > intelektualnych, aby używać w procesie wychowawczym instrumentów niesiłowy
          > ch.
          > > T.
          >
          >
          > Ty, rzekomo kwalifikacje intelektualne posiadasz, weic czemu postulujesz taki
          > rodzaj kary? Skoro sam jestes nauczycielem akademickim jak twierdzisz, to
          > jakis tam poziom inteligencji chyba posiadasz, wiec dlaczego zakladasz, ze
          > Twoje dzieci beda glupie i nierozumne i przemowi do nich jedynie "kij"?
          >
          > Kociamama.
        • Gość: Piter Re: skąd się bierze agresja dzieci? IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 26.09.03, 23:15
          kociamama napisała:

          > Biednych blokersow stac na komputery, bo to jest najtanszy sposob zapewnienia
          > dzieciom stalej rozrywki, jak sie raz bachor do kompa przyklei to nie tak
          > latwo go oderwac, wiec rodzicom nie przeszkadza. Dlatego chetnie niestety
          > kupuje sie dzieciom komputer czy wideo, kosztem zapewniania innych rozrywek
          > typu ksiazki, prasa, spacery, sporty. KOmputer dobrej klasy uzywany mozna
          > kupic za jakies 600 zl, wiec nawet z przecietniackiej pensji da sie na niego
          > uzbierac.
          >
          Droga Kociu, można zgodzić się z tym co napisałaś, ale jaki komputer (nawiasem
          mówiąc – co to jest za komputer niezłej klasy za 6 stów?) nauczy blokersa nie
          ustępowania miejsca w autobusie, przeklinania, chamskiego zachowania. A sporty
          to w pewnym sensie uprawiają - pakują buły.


          > Wszelkie zakazy mijaja sie z celem. I tak mozna brutalne filmy czy
          pornografie
          > hardcorowa pelna agresji znalezc nielegalnie np. w internecie. Tak wiec to
          > rodzice powinni pilnowac, co ich pociechy ogladaja.

          Tu zgoda, ale rodzice powinni przede wszystkim wychować dzieci, nauczyć je
          tego, co dobre, a co złe. Ca można, a czego nie. Ale niestety, niestety naszym
          socjalistycznym (czy etatystycznym, jak kto woli) ludowym państwie monopol na
          wychowanie dzieci uzurpuje sobie państwowa Hydra. Już od przedszkola. To
          powierzenie roli wychowawcy państwu, państwowym szkołom, powoduje zdziczenie
          obyczajów wśród dzieciaków. Wynikiem tego jest fakt, że wychowani także przez
          ludową ojczyznę dzisiejsi rodzice nie poczuwają się do odpowiedzialności za
          właściwe wychowanie własnych pociech.
          W latach np. 70. jako żywo w PRL nie było PCtów. A byli ówcześni blokersi pod
          postacią gitowców. Nie było video, a gitowcy byli. TV była ze swą ofertą
          programową żałosna, więc pozostawało czytanie książek. A agresja wśród
          dzieciaków również była. A ówcześni blokersi – gitowcy uprawiali sporty,
          najchętniej box w sekcji młodzieżowej na Gwardii.
          To państwowemu smokowi z łbem Łybackiej innych geniuszów edukacji wydaje się,
          że decyzjami administracyjnymi, zakazami, nakazami i doborem lektur załatwią
          całą sprawę wychowania młodego pokolenia. Bo to wrogowie wolności, która daje
          rodzicom prawo, a jednocześnie nakłada na nich obowiązek wychowania potomstwa w
          odpowiedni sposób. Ale oduczając całe pokolenia odpowiedzialności PRL osiągną
          przerażający, odwrotny efekt.

          Dlatego właśnie jestem gorącym zwolennikiem prawa rodziców do wychowania dzieci
          metodami, pośród których znajduje się możliwość karcenia fizycznego. Gwoli
          wyjaśnienia – ja dostawałem niezłe, jak mnie pamięć nie myli baty od rodziców,
          gdyż byłem pacholęciem krnąbrnem niezmiernie. I nie nauczyło mnie to agresji i
          wydaje mi się (powtarzam: wydaje mi się), że wyrosłem na dość przyzwoitego i
          odpowiedzialnego człowieka.
          Sam swego przychówku nie biję, stosują metody perswazyjne. Ale nie wykluczam
          takich rozwiązań w sytuacjach drastycznych. Ale ocenę owej drastyczności
          pozostawiam sobie. I ja za to będę odpowiadał. A także za to, jeśli coś, czego
          dzieciom nie wpoję metodami łagodniejszymi, przyczyni się do jakiegoś
          nieszczęścia w przyszłości (powiedzmy, że posłużę się titusowym palcem w
          kontakcie, tj. nie titusowym palcem, ale titusowym przykładem palca).
          I zapewniam was, iż mimo, że dzieci nie bijam, a tzw. wychowanie bezsteresowe
          jest mi wstrętne jak socjalizm bądź posłanka z kurwikami w oczętach (na jedno
          wychodzi) moje dzieci nie są osobnikami aspołecznymi ani obojętnymi na normy
          życia społecznego. A przynajmniej tak mi się wydaje (powtarzam…).

          Niebijalski jestem

          • kociamama Re: skąd się bierze agresja dzieci? 27.09.03, 17:22
            Gość portalu: Piter napisał(a):

            > kociamama napisała:
            >
            > > Biednych blokersow stac na komputery, bo to jest najtanszy sposob zapewnie
            > nia
            > > dzieciom stalej rozrywki, jak sie raz bachor do kompa przyklei to nie tak
            > > latwo go oderwac, wiec rodzicom nie przeszkadza. Dlatego chetnie niestety
            > > kupuje sie dzieciom komputer czy wideo, kosztem zapewniania innych rozrywe
            > k
            > > typu ksiazki, prasa, spacery, sporty. KOmputer dobrej klasy uzywany mozna
            > > kupic za jakies 600 zl, wiec nawet z przecietniackiej pensji da sie na nie
            > go
            > > uzbierac.
            > >
            > Droga Kociu, można zgodzić się z tym co napisałaś, ale jaki komputer
            (nawiasem
            > mówiąc – co to jest za komputer niezłej klasy za 6 stów?) nauczy blokersa
            > nie
            > ustępowania miejsca w autobusie, przeklinania, chamskiego zachowania.

            Drogi Piterze, wlasnie podalam to za przyklad, ze komputer nikogo nie wychowa,
            ale rodzice chetnie go kupuja, zeby nie musiec zajmowac sie pociecha, bo
            niestety w wielu rodzinach uwaza sie, ze DZIECKO MA CICHO SIEDZIEC, A przy
            kompie siedzi cicho i nikomu nie przeszkadza. Za to gra sobie w dooma, gdzie
            strzela do wszystkiego co sie rusza lub sciaga z netu hardcore porno, ale ja
            takiego "wychowania" nie pochwalam.

            A sporty
            > to w pewnym sensie uprawiają - pakują buły.
            >
            > Sport jest bardzo dobrym sposobem na wyladowanie swojej agresji. nie mowie
            tu o sportach gdzie dopuszcza sie nieleglane wspomagacze. Chodzi mi o idee
            sportu, ducha rywalizacji. Jezeli mlodzieniec od dziecka ma jakas pasje,
            szczegolnie taka gdzie mozna sie wyszalec, typu kopanie pilki noznej, granie w
            tenisa, uprawianie karate czy cokolwiek innego, dazy do perfekcji, rywalizuje
            z rowiesnikami to sie wymeczy, nie przejawia agrsji w kontaktach z innymi. Nie
            wpadnie tez latwo w zle towarzystwo typu narkotyki, zlodzieje itp. o ktorych
            tak chetnie pisze TItus. Jak nie stoi pod blokiem i sie nie nudzi ale biega i
            rusza sie na swiezym powietrzu, ma to zbawienny wplyw na zdrowie psychiczne i
            fizyczne delikwenta.

            > >.
            >
            > Tu zgoda, ale rodzice powinni przede wszystkim wychować dzieci, nauczyć je
            > tego, co dobre, a co złe. Ca można, a czego nie. Ale niestety, niestety
            naszym
            > socjalistycznym (czy etatystycznym, jak kto woli) ludowym państwie monopol
            na
            > wychowanie dzieci uzurpuje sobie państwowa Hydra.


            Jaki to ma monopol na wychowanie panstwo??? Szkoly i przedszkola maja funkcje
            wychowawcza, zeby przyczynic sie do wychowania tych mlodziencow, ktorzy
            pochodza z rodzin patologicznych i rodzice nie ucza ich co jest dobre, a co
            jest zle. Inna kwestia jak one dzialaja...

            Już od przedszkola. To
            > powierzenie roli wychowawcy państwu, państwowym szkołom,

            Dlaczego powierzenie? Rodzice sa glownymi wychowawcami, ale nie wszyscy maja
            na to ochote...


            powoduje zdziczenie
            > obyczajów wśród dzieciaków. Wynikiem tego jest fakt, że wychowani także
            przez
            > ludową ojczyznę dzisiejsi rodzice nie poczuwają się do odpowiedzialności za
            > właściwe wychowanie własnych pociech.


            Nie mozna obarczac systemu wina za brak wychowania dzieci!!
            Albo ktos jest odpowiedizlany w kazdym systemie, albo nie jest. Nie lubie
            znajdowania sobie jakiegos kozla ofiarnego. Ty obarczasz wina za wszystko
            socjalizm (ktorego nb w Polsce nie bylo), Titus wini liberalizm. Ja mysle ze
            odpowiedzialnosc ponosi kazdy indywidualnie, a nie jakies abstrakcyjne twory.


            > W latach np. 70. jako żywo w PRL nie było PCtów. A byli ówcześni blokersi
            pod
            > postacią gitowców. Nie było video, a gitowcy byli. TV była ze swą ofertą
            > programową żałosna,

            Teraz TV jest dopiero zalosna. Kazda sieczke puszcza. Kiedys programy musialy
            miec jakies walory edukacyjne (mniejsza o prapagandowki). Teraz walory
            edukacyjne sa zadne. Mowisz o zalosnej ofercie. Chociazby teatr TV lecial o
            20, teraz leci pozniej zeby przypadkiem niekt go nie obejrzal. Kiedys
            amerykanska sieczka - kryminaly byly raz w tygodniu, teraz leca calty dzien na
            kazdym kanale po kolei.



            więc pozostawało czytanie książek. A agresja wśród
            > dzieciaków również była. A ówcześni blokersi – gitowcy uprawiali sporty,
            > najchętniej box w sekcji młodzieżowej na Gwardii.


            Sport byl bardziej dostepny. Teraz sport kojarzy sie z wydawaniem pieniedzy.
            Kiedys uczestnictwo w klubie bylo darmowe.


            POzdrawiam,
            Kociamama.
            • Gość: Piter Re: skąd się bierze agresja dzieci? IP: *.elartnet.pl / 212.244.223.* 27.09.03, 21:33
              Witalski jestem! Kociu, jak to miło, że napisałaś:

              Gość portalu: Piter napisał(a):

              ) kociamama napisała:
              )
              ) ) Biednych blokersow stac na komputery, bo to jest najtanszy sposob zapewnie
              ) nia ) ) dzieciom stalej rozrywki, jak sie raz bachor do kompa przyklei to nie
              tak ) ) latwo go oderwac, wiec rodzicom nie przeszkadza. Dlatego chetnie
              niestety ) ) kupuje sie dzieciom komputer czy wideo, kosztem zapewniania innych
              rozrywe) k ) typu ksiazki, prasa, spacery, sporty. KOmputer dobrej klasy
              uzywany mozna ) ) kupic za jakies 600 zl, wiec nawet z przecietniackiej pensji
              da sie na nie) go ) ) uzbierac.
              ) )
              ) Droga Kociu, można zgodzić się z tym co napisałaś, ale jaki komputer
              (nawiasem ) mówiąc – co to jest za komputer niezłej klasy za 6 stów?) nauczy
              blokersa) nie ) ustępowania miejsca w autobusie, przeklinania, chamskiego
              zachowania.

              Drogi Piterze, wlasnie podalam to za przyklad, ze komputer nikogo nie wychowa,
              ale rodzice chetnie go kupuja, zeby nie musiec zajmowac sie pociecha, bo
              niestety w wielu rodzinach uwaza sie, ze DZIECKO MA CICHO SIEDZIEC, A przy
              kompie siedzi cicho i nikomu nie przeszkadza. Za to gra sobie w dooma, gdzie
              strzela do wszystkiego co sie rusza lub sciaga z netu hardcore porno, ale ja
              takiego "wychowania" nie pochwalam.

              Kociu, masz rację, ja też absolutnie nie pochwalam takiego czegoś, czego w
              żaden sposób nie można nazwać wychowaniem. To kupowanie sobie świętego spokoju
              przez wygodnickich rodziców, którym się wydaje, że „odwali” to za nich np.
              szkoła. Ale ja chciałem nieco odwrócić sytuację, tyle, że z wrodzonego
              bałaganiarstwa nie dopisałem, że mam na myśli fakt, iż dobrze przygotowanego do
              odbierania rzeczywistości dziecka nie „wychowa” do agresji żaden komputer. Ale
              tu rola rodziców jest nie do przecenienia.

              A sporty ) to w pewnym sensie uprawiają - pakują buły.
              )
              ) Sport jest bardzo dobrym sposobem na wyladowanie swojej agresji. nie mowie tu
              o sportach gdzie dopuszcza sie nieleglane wspomagacze. Chodzi mi o idee sportu,
              ducha rywalizacji. Jezeli mlodzieniec od dziecka ma jakas pasje, szczegolnie
              taka gdzie mozna sie wyszalec, typu kopanie pilki noznej, granie w tenisa,
              uprawianie karate czy cokolwiek innego, dazy do perfekcji, rywalizuje
              z rowiesnikami to sie wymeczy, nie przejawia agrsji w kontaktach z innymi. Nie
              wpadnie tez latwo w zle towarzystwo typu narkotyki, zlodzieje itp. o ktorych
              tak chetnie pisze TItus. Jak nie stoi pod blokiem i sie nie nudzi ale biega i
              rusza sie na swiezym powietrzu, ma to zbawienny wplyw na zdrowie psychiczne i
              fizyczne delikwenta.

              Kociu miła, to było szyderstwo. Nie z ciebie, ale z blokersów – troglodytów
              przełomu wieków.

              ) Tu zgoda, ale rodzice powinni przede wszystkim wychować dzieci, nauczyć je
              ) tego, co dobre, a co złe. Ca można, a czego nie. Ale niestety, niestety
              naszym
              ) socjalistycznym (czy etatystycznym, jak kto woli) ludowym państwie monopol na
              ) wychowanie dzieci uzurpuje sobie państwowa Hydra.


              Jaki to ma monopol na wychowanie panstwo??? Szkoly i przedszkola maja funkcje
              wychowawcza, zeby przyczynic sie do wychowania tych mlodziencow, ktorzy
              pochodza z rodzin patologicznych i rodzice nie ucza ich co jest dobre, a co
              jest zle. Inna kwestia jak one dzialaja...

              Już od przedszkola. To
              ) powierzenie roli wychowawcy państwu, państwowym szkołom,

              Dlaczego powierzenie? Rodzice sa glownymi wychowawcami, ale nie wszyscy maja na
              to ochote...

              powoduje zdziczenie
              ) obyczajów wśród dzieciaków. Wynikiem tego jest fakt, że wychowani także przez
              ) ludową ojczyznę dzisiejsi rodzice nie poczuwają się do odpowiedzialności za
              ) właściwe wychowanie własnych pociech.

              Nie mozna obarczac systemu wina za brak wychowania dzieci!!Albo ktos jest
              odpowiedizlany w kazdym systemie, albo nie jest. Nie lubie znajdowania sobie
              jakiegos kozla ofiarnego. Ty obarczasz wina za wszystko socjalizm (ktorego nb w
              Polsce nie bylo), Titus wini liberalizm. Ja mysle ze
              odpowiedzialnosc ponosi kazdy indywidualnie, a nie jakies abstrakcyjne twory.


              Tak, ale to szkoła przyłożyła swą ciężką rękę do wychowania dzisiejszych
              rodziców. Ty na szczęście tego nie pamiętasz, ale może mniej z moich, ale z
              doświadczeń moich rodziców, starszych kuzynów i znajomych wiem, że nad wyraz
              częsty był konflikt pomiędzy tym, co mówiono w szkole, a tym co mówiono (o ile
              się nie bano) w domu. Jakże często dzieci były wypytywane przez „wychowawców”
              szkolnych, co się mówi w domu. Jakże często te postawy ośmieszano. A tego
              doświadczyłem sam. Tyle, że moi rodzice pewne podstawowe sprawy mi wpoili. Ale
              gdyby np. nie bardzo potrafili, lub zwyczajnie się bali, że wypaplam coś w
              szkole? To wszystko przyczyniło się do tego, że często rodzice woleli mieć
              ów „święty spokój” niż walczyć z wiatrakami.
              Piszesz, że za wszystko winię socjalizm. Owszem, tak, gdyż jest to system
              totalny, to znaczy taki, który wraz ze swymi pryncypiami musi dominować we
              wszystkich dziedzinach życia, w którym nie ma miejsca na indywidualizm, lecz na
              działania kolektywne. Ta „jednostka niczym”… Najlepiej oddaje ten system
              koreański trójpodział doby na 8 godzin snu, 8 godzin pracy i 8 godzin aktywnego
              odpoczynku w kolektywie.
              Piszesz, że socjalizmu u nas nie było. Ależ był i jest nadal. Bo socjalizm to
              sposób postrzegania świata, a nie literalne przestrzeganie szczegółowych
              instrukcji wyłożonych przez takiego, albo innego „mędrca”.
              O odpowiedzialności rozmawialiśmy na innym wątku. Ale ilu mamy dziś w naszym
              kraju prawdziwie odpowiedzialnych ludzi, którzy dojrzeli do założenia rodziny i
              posiadania dzieci?
              I jeszcze jedno. Ekonomiczny przymus, który po pierwsze pchnął matki do pracy
              zarobkowej (powtarzam przymus ekonomiczny, i nie chodzi mi tu o to, by kobiety
              nie mogły robić kariery, czy pracować zawodowo, ale żeby to wynikało z
              możliwości wyboru, a nie było zwykłą koniecznością). A np. moja mama, gdy się
              urodziłem, po trzech miesiącach urlopu porodowego MUSIAŁA wrócić do pracy, gdyż
              socjalistyczna ojczyzna tak kazała. A dziecko – do żłobka.
              Konieczność pracy przez 6 dni w tygodniu również przyczyniła się do tego
              procesu wychowawczego, wychowawczego którym piszę. Szkoła przejmowała rolę
              rodziców. To miałem na myśli pisząc o monopolu państwa, z którego nie wycofało
              się do dziś. A dobór lektur, a lansowanie postaw?


              ) W latach np. 70. jako żywo w PRL nie było PCtów. A byli ówcześni blokersi pod
              ) postacią gitowców. Nie było video, a gitowcy byli. TV była ze swą ofertą )
              programową żałosna,

              Teraz TV jest dopiero zalosna. Kazda sieczke puszcza. Kiedys programy musialy
              miec jakies walory edukacyjne (mniejsza o prapagandowki). Teraz walory
              edukacyjne sa zadne. Mowisz o zalosnej ofercie. Chociazby teatr TV lecial o 20,
              teraz leci pozniej zeby przypadkiem niekt go nie obejrzal. Kiedys amerykanska
              sieczka - kryminaly byly raz w tygodniu, teraz leca calty dzien na kazdym
              kanale po kolei.

              Heja heja Bazyleja. Pisałaś o odpowiedzialności rodziców. W moim domu (odezwał
              się samiec, co?) to ja kształtuje dobór audycji w TV (mam kablówkę). Dominują
              edukacyjne (przyroda, geografia, historia). No, może to trochę zasługa
              przygotowania zawodowego (kawałek życia poświęcony badaniom nad programami
              mediów elektronicznych), ale nie tylko. Moje dzieciaki naprawdę wiele uczą się
              z TV.
              Wiesz, którymś razem wezmę ramówkę TV z zamierzchłych czasów i możemy na jej
              podstawie podyskutować. Ale dziś można WYBIERAĆ, bo jest z czego, ale tu znów
              dochodzimy do kwestii odpowiedzialności. Zgadzam się, że częstą postawą jest
              oglądanie wszystkiego a la long, jak leci. Ale to postawa bezmózgich
              konsumentów wypranej z wszelkich niuansów papki medialnej. Wiesz, że przeciętny
              odbiorca TV z treści przekazanych mu a jakiejś audycji informacyjnej newsów
              przyswaja nie więcej niż 5%? Spróbuj zrobić doś
              • kociamama Re: skąd się bierze agresja dzieci? 28.09.03, 22:57

                Drogi Piterze,

                Gość portalu: Piter napisał(a):

                > >
                > >
                > Tak, ale to szkoła przyłożyła swą ciężką rękę do wychowania dzisiejszych
                > rodziców. Ty na szczęście tego nie pamiętasz, ale może mniej z moich, ale z
                > doświadczeń moich rodziców, starszych kuzynów i znajomych wiem, że nad wyraz
                > częsty był konflikt pomiędzy tym, co mówiono w szkole, a tym co mówiono (o
                ile
                > się nie bano) w domu. Jakże często dzieci były wypytywane przez „wychowaw
                > ców”
                > szkolnych, co się mówi w domu. Jakże często te postawy ośmieszano. A tego
                > doświadczyłem sam. Tyle, że moi rodzice pewne podstawowe sprawy mi wpoili.
                Ale
                > gdyby np. nie bardzo potrafili, lub zwyczajnie się bali, że wypaplam coś w
                > szkole? To wszystko przyczyniło się do tego, że często rodzice woleli mieć
                > ów „święty spokój” niż walczyć z wiatrakami.
                > Piszesz, że za wszystko winię socjalizm. Owszem, tak, gdyż jest to system
                > totalny, to znaczy taki, który wraz ze swymi pryncypiami musi dominować we
                > wszystkich dziedzinach życia, w którym nie ma miejsca na indywidualizm, lecz
                na
                >
                > działania kolektywne.


                Ja socjalizm postrzegam jako idee. Idea ta zaklada opieke nad wszystkimi
                czlonkami spoleczenstwa, i wlasnie dzieki socjalistom mamy 8-godzinny dzien
                pracy, prawa pracownika, urlopy, emerytury, opieke zdrowotna, urlop
                macierzynski, rodzicielski itd. W panstwach socjalistycznych zyje sie ludziom
                najlpeiej (patrz Szwecja, Norwegia).

                Socjalizm w wydaniu PRL-owskim byl wypaczony. Z reszta protestanci w 70 roku
                spiewali Miedzynarodowke i krzyczeli socjalizm tak, spaczenia nie, ale to inny
                watek.


                Ta „jednostka niczym”…

                W socjalizmie jednostka nie jest niczym. W krajach socjalistycznych jednostki
                ciesza sie bardzo duza wolnoscia osobista. Tym nie mniej, kladzie sie nacisk
                na funkcjonowanie czlowieka w spoleczenstwie, gdzyz kazdy obywatel jest
                wspolodpowiedzialny za ogolne dobro. To przejawia sie w systemie emerytur,
                rent itp., gdzie dzieki pracy calego spoleczenstwa jednostki slabsze otoczone
                sa opieka, co wywodzi sie z chrzescijanstwa...

                Najlepiej oddaje
                > ten system
                > koreański trójpodział doby na 8 godzin snu, 8 godzin pracy i 8 godzin
                aktywnego
                >
                > odpoczynku w kolektywie.
                > Piszesz, że socjalizmu u nas nie było. Ależ był i jest nadal. Bo socjalizm
                to
                > sposób postrzegania świata, a nie literalne przestrzeganie szczegółowych
                > instrukcji wyłożonych przez takiego, albo innego „mędrca”.
                > O odpowiedzialności rozmawialiśmy na innym wątku. Ale ilu mamy dziś w naszym
                > kraju prawdziwie odpowiedzialnych ludzi, którzy dojrzeli do założenia
                rodziny i
                >
                > posiadania dzieci?
                > I jeszcze jedno. Ekonomiczny przymus, który po pierwsze pchnął matki do
                pracy
                > zarobkowej


                Ekonomiczny przymus pchnal tez mezczyzn do pracy zarobkowej



                powtarzam przymus ekonomiczny, i nie chodzi mi tu o to, by kobiety
                > nie mogły robić kariery, czy pracować zawodowo, ale żeby to wynikało z
                > możliwości wyboru, a nie było zwykłą koniecznością). A np. moja mama, gdy
                się
                > urodziłem, po trzech miesiącach urlopu porodowego MUSIAŁA wrócić do pracy,
                gdyż
                >
                > socjalistyczna ojczyzna tak kazała. A dziecko – do żłobka.



                Dziwne, moja mama ubiegala sie o miejsce w przedszkolu dla mnie a nie chcieli
                mi przyznac, jako ze babcie mialam w domu...



                > Konieczność pracy przez 6 dni w tygodniu również przyczyniła się do tego
                > procesu wychowawczego, wychowawczego którym piszę. Szkoła przejmowała rolę
                > rodziców.


                Nie przejmowala i nie przejmuje. Szkola ma funkcje uzupelniajaca. Niektorzy
                rodzice (moze rzeczywiscie wiekszosc??) nie nadaja sie do bycia rodzicami i
                jak juz sie zgodzilismy kupuja sobie swiety spokoj, zamiast sie dziecmi
                zajmowac. Ktos powinien pokazac co jest dobre, a co zle wlasnie takim osobom.
                A osobom z rodzin, gdzie poswieca sie uwage dzieciom na pewno nie zaszkodzi.
                Jezeli bowiem rodzice poswiecaja czas swoim pociechom, to uda im sie wpoic
                wartosci uznane przez siebie za istotne. Jezeli dziecko uzna je za sluszne, to
                szkola tego poczucia w nim nie zlamie.



                To miałem na myśli pisząc o monopolu państwa, z którego nie wycofało
                > się do dziś. A dobór lektur, a lansowanie postaw?
                >
                > > Heja heja Bazyleja. Pisałaś o odpowiedzialności rodziców. W moim domu
                (odezwał
                > się samiec, co?) to ja kształtuje dobór audycji w TV (mam kablówkę).
                Dominują
                > edukacyjne (przyroda, geografia, historia).


                To tez zasluga postepu technologii...

                Pozdrawiam,
                Kociamama.


                • Gość: Piter Re: skąd się bierze agresja dzieci? IP: *.elartnet.pl / 212.244.223.* 28.09.03, 23:56
                  Drogi Piterze,

                  Gość portalu: Piter napisał(a):

                  > Tak, ale to szkoła przyłożyła swą ciężką rękę do wychowania dzisiejszych
                  > rodziców. Ty na szczęście tego nie pamiętasz, ale może mniej z moich, ale z
                  > doświadczeń moich rodziców, starszych kuzynów i znajomych wiem, że nad wyraz
                  > częsty był konflikt pomiędzy tym, co mówiono w szkole, a tym co mówiono (o
                  ile się nie bano) w domu. Jakże często dzieci były wypytywane przez „wychowaw
                  > ców” > szkolnych, co się mówi w domu. Jakże często te postawy ośmieszano. A
                  tego
                  > doświadczyłem sam. Tyle, że moi rodzice pewne podstawowe sprawy mi wpoili.
                  Ale > gdyby np. nie bardzo potrafili, lub zwyczajnie się bali, że wypaplam coś
                  w
                  > szkole? To wszystko przyczyniło się do tego, że często rodzice woleli mieć
                  > ów „święty spokój” niż walczyć z wiatrakami.
                  > Piszesz, że za wszystko winię socjalizm. Owszem, tak, gdyż jest to system
                  > totalny, to znaczy taki, który wraz ze swymi pryncypiami musi dominować we
                  > wszystkich dziedzinach życia, w którym nie ma miejsca na indywidualizm, lecz
                  na> > działania kolektywne.


                  ”Ja socjalizm postrzegam jako idee. Idea ta zaklada opieke nad wszystkimi
                  czlonkami spoleczenstwa, i wlasnie dzieki socjalistom mamy 8-godzinny dzien
                  pracy, prawa pracownika, urlopy, emerytury, opieke zdrowotna, urlop
                  macierzynski, rodzicielski itd. W panstwach socjalistycznych zyje sie ludziom
                  najlpeiej (patrz Szwecja, Norwegia).

                  Socjalizm w wydaniu PRL-owskim byl wypaczony. Z reszta protestanci w 70 roku
                  spiewali Miedzynarodowke i krzyczeli socjalizm tak, spaczenia nie, ale to inny
                  watek.”

                  Oj, inny….


                  Ta „jednostka niczym”…

                  W socjalizmie jednostka nie jest niczym. W krajach socjalistycznych jednostki
                  ciesza sie bardzo duza wolnoscia osobista. Tym nie mniej, kladzie sie nacisk
                  na funkcjonowanie czlowieka w spoleczenstwie, gdzyz kazdy obywatel jest
                  wspolodpowiedzialny za ogolne dobro. To przejawia sie w systemie emerytur,
                  rent itp., gdzie dzieki pracy calego spoleczenstwa jednostki slabsze otoczone
                  sa opieka, co wywodzi sie z chrzescijanstwa...

                  Oj, inny… wątek….

                  „Najlepiej oddaje> ten system > koreański trójpodział doby na 8 godzin snu, 8
                  godzin pracy i 8 godzin
                  aktywnego> > odpoczynku w kolektywie.> Piszesz, że socjalizmu u nas nie było.
                  Ależ był i jest nadal. Bo socjalizm to > sposób postrzegania świata, a nie
                  literalne przestrzeganie szczegółowych
                  > instrukcji wyłożonych przez takiego, albo innego „mędrca”.> O
                  odpowiedzialności rozmawialiśmy na innym wątku. Ale ilu mamy dziś w naszym >
                  kraju prawdziwie odpowiedzialnych ludzi, którzy dojrzeli do założenia rodziny
                  i> > posiadania dzieci?> I jeszcze jedno. Ekonomiczny przymus, który po
                  pierwsze pchnął matki do pracy > zarobkowej „

                  ”Ekonomiczny przymus pchnal tez mezczyzn do pracy zarobkowej”


                  Mężczyzn też, ale to było kulturowo uwarunkowane (inny wątek…)

                  powtarzam przymus ekonomiczny, i nie chodzi mi tu o to, by kobiety > nie mogły
                  robić kariery, czy pracować zawodowo, ale żeby to wynikało z > możliwości
                  wyboru, a nie było zwykłą koniecznością). A np. moja mama, gdy się > urodziłem,
                  po trzech miesiącach urlopu porodowego MUSIAŁA wrócić do pracy, gdyż> >
                  socjalistyczna ojczyzna tak kazała. A dziecko – do żłobka.

                  Dziwne, moja mama ubiegala sie o miejsce w przedszkolu dla mnie a nie chcieli
                  mi przyznac, jako ze babcie mialam w domu...

                  No to musimy skonfrontować wspomnienia. Konieczność może Konieczność kwestia
                  wieku… mojego, rzecz jasna!

                  > Konieczność pracy przez 6 dni w tygodniu również przyczyniła się do tego >
                  procesu wychowawczego, wychowawczego którym piszę. Szkoła przejmowała rolę >
                  rodziców.

                  ”Nie przejmowala i nie przejmuje. Szkola ma funkcje uzupelniajaca. Niektorzy
                  rodzice (moze rzeczywiscie wiekszosc??) nie nadaja sie do bycia rodzicami i
                  jak juz sie zgodzilismy kupuja sobie swiety spokoj, zamiast sie dziecmi
                  zajmowac. Ktos powinien pokazac co jest dobre, a co zle wlasnie takim osobom.
                  A osobom z rodzin, gdzie poswieca sie uwage dzieciom na pewno nie zaszkodzi.
                  Jezeli bowiem rodzice poswiecaja czas swoim pociechom, to uda im sie wpoic
                  wartosci uznane przez siebie za istotne. Jezeli dziecko uzna je za sluszne, to
                  szkola tego poczucia w nim nie zlamie.

                  Tak, ale szkoła te ideały (klub ich rak) utwierdza!

                  To miałem na myśli pisząc o monopolu państwa, z którego nie wycofało
                  > się do dziś. A dobór lektur, a lansowanie postaw?
                  >
                  > > Heja heja Bazyleja. Pisałaś o odpowiedzialności rodziców. W moim domu
                  (odezwał > się samiec, co?) to ja kształtuje dobór audycji w TV (mam kablówkę).
                  Dominują > edukacyjne (przyroda, geografia, historia).

                  To tez zasluga postepu technologii...

                  Na sprawach technicznych się nie znam. Jestem parszywym humanistą i w tym duchu
                  chce przekazać dzieciom jak najwięcej wiedzy, o której mam chociażby blade
                  pojęcie. Kocham swoje dzieci, chcę być za nie odpowiedzialny. Robię (i będę
                  robić) wszystko, żeby im zapewnić jak najlepszą przyszłość

                  Dzieciolubny jestem

              • Gość: mmm Re: skąd się bierze agresja dzieci? IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 24.06.04, 21:24
                nie wiem w jakim wieku jest mama pitera ale ze musiala wrocic do pracy???? moja
                mama siedziala na wychowawczym ok. 4 lata (ze mna i z bratem po kolei) i nic
                nie musiala. mama mojego narzeczonego praktycznie caly czas zajmowala sie domem
                (krotkie okresy pracy). a oboje jestesmy dziecmi okolicy stanu wojennego. to
                samo bylo w przypadku naszych babc - w okresie rodzenia i wczesnego dziecinstwa
                dzieci nie pracowaly . nikt ich do tego nie zmuszal! a ja jesli zecdyduje sie
                urodzic dziecko to moge marzyc tylko o urlopie wychowawczym bo w obecnych
                czasach za jedna przecietna pensje rpodziny nie utrzymam. mozecie mi powiedzec
                ze trzeba sobie bylo wybrac narzeczonego ktory zarabia trzy srednie krajowe
                wiec sama sobie jestem winna. ale primo: ilu jest statystycznie takich facetow
                w wieku do 35 lat? (starszego nie bralam pod uwage bo nie chcialam drugiego
                tatusia) a poza tym kwestie materialne nie byly sa dla mnie zadnym kryterium
                wyboru partnera (taka juz ze mnie glupia romantyczka). na koniec: to nie miala
                byc gloryfikacja dawnego systemu tylko dowod na to ze doswiadczenia jednostkowe
                niejakiego pitera niekoniecznie sa doswiadczeniami calego spoleczenstwa.
      • Gość: Monika Re: skąd się bierze agresja dzieci? IP: *.chello.pl 26.09.03, 18:54
        To o agrsji to ciekawy temat. Może ktos wie kiedy się pojawia po raz pierwszy.
        Mam na myśli bardzo małe dzieci. I jak się ją rozpoznaje. Znaczy jak rozróznia
        między agresją a niezadowoleniem czy głodem, czy zwyczajnym bólem brzusza.

        Dla mnie agrasja łaczy się ze stresem. Ktoś mnie zdenerwował rosnie we mnie
        irytacja, która moze się przerodzić w agrecję. U małego dziecka czym jest
        powodowana ? Brakiem zainteresowania ze strony opiekuna ?
        • titus_flavius Re: skąd się bierze agresja dzieci? 26.09.03, 19:08
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > To o agrsji to ciekawy temat. Może ktos wie kiedy się pojawia po raz
          pierwszy.
          > Mam na myśli bardzo małe dzieci. I jak się ją rozpoznaje. Znaczy jak
          rozróznia
          > między agresją a niezadowoleniem czy głodem, czy zwyczajnym bólem brzusza.
          >
          > Dla mnie agrasja łaczy się ze stresem. Ktoś mnie zdenerwował rosnie we mnie
          > irytacja, która moze się przerodzić w agrecję. U małego dziecka czym jest
          > powodowana ? Brakiem zainteresowania ze strony opiekuna ?

          Ave,
          np. mama nie pozwala włażyć palca do kontaktu, albo zjeść cukierka przed
          obiadem, albo tarzać cię w kałuży.
          T.
      • Gość: doku Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka IP: *.chello.pl 26.09.03, 23:05
        Nie wszystkie dzieci są agresywne. Dziewczynki nie są agresywne, agresywni są
        chłopcy. Chłopcy są agresywni z natury, takie są nasze instynkty, bo takie są
        nasze geny
        • wasza_bogini Re: Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka 01.10.03, 22:05
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > Nie wszystkie dzieci są agresywne. Dziewczynki nie są agresywne, agresywni są
          > chłopcy. Chłopcy są agresywni z natury, takie są nasze instynkty, bo takie są
          > nasze geny

          doku. z tym sie nie zgodze. dziewczynki rowniez bywaja agresywne. myslisz, ze
          dziewczynka nie sypnie piaskiem po oczach kolezance lub koledze w piaskownicy.?
          • dokowski Uważasz że to typowe zachowanie dla dziewczynek? 24.06.04, 15:08
            wasza_bogini napisała:

            > dziewczynki rowniez bywaja agresywne. myslisz, ze dziewczynka nie sypnie
            > piaskiem po oczach kolezance lub koledze w piaskownicy.?
            • uli Re: Uważasz że to typowe zachowanie dla dziewczyn 25.06.04, 09:19
              tak, to typowe zachowanie dziewczynek. dziewczynki są agresywne. czasami
              traktują swoją młodszą kolezankę jak lalkę niewolnicę, mówią, że jak od niej
              odejdzie albo poskarży się pani w przedszkolu, to dostanie (to moja przygoda w
              wieku 2 lat, brr - byłam już zakładniczką). sypią piaskiem w oczy.
              przedrzeźniają. mówią innym, że są głupi.
              dziewczynki kłócą się z rodzicami. ukrywają bezczelnie cenne kotlety w
              miejscach trudno dostępnych. gdy ktoś je zmusza do jedzenia, wymiotują i
              obrażają się. itd itp.
              dziewczynki sa agresywne. oj, są.
      • brn Re: skąd się bierze agresja dzieci? 25.06.04, 12:49
        Zapomina się bowiem, że znaczna część społeczeństwa nie ma kwalifikacji
        > intelektualnych, aby używać w procesie wychowawczym instrumentów niesiłowych.
        > T.

        Titus, zastanawiałam się jak bardzo Twoi rodzice w dzieciństwie biciem właśnie
        spaczyli Ci osobowość tak, że teraz z uporem przyznajesz, że bicie kablem! czy
        paskiem! do 18 roku życia!! za cały szereg "przewinień" jest prawem i
        przywilejem rodziców. Sam dałeś mi odpowiedź.
    • titus_flavius Rada Europy oszalała 24.06.04, 08:55
      Chairete,
      ciekaw jestem dlaczego nie przeszkadza im, ze policja tłucze chuliganów.
      T.


      Rada Europy o zakazie bicia dzieci





      Robert Sołtyk, Strasburg 23-06-2004, ostatnia aktualizacja 23-06-2004 21:16

      Deputowani z 45 państw Rady Europy opowiedzieli się wczoraj w Strasburgu za
      wprowadzeniem ogólnoeuropejskiego zakazu bicia dzieci, zwłaszcza w rodzinie.

      Chcą, by poprzez mocniejszą legislację i jej nagłośnienie skończyć z powszechną
      obecnie praktyką bicia i poniżania dzieci oraz sądową i społeczne akceptacją
      takich praktyk. Z raportu Heleny Bargholtz (szwedzka liberał) wynika, że w
      Polsce 80 proc. dorosłych przyznało się, iż było w młodości bitych. W Rumunii,
      gdy zbadano 11-13-latków, 75 proc. przyznało się, że są bici, 20 proc. przy
      użyciu różnych przedmiotów, 15 proc. bało się wrócić do domu, by nie zostać
      zbite, a 5 proc. trzeba było po zbiciu udzielić pomocy medycznej. W Grecji
      lanie raz na tydzień dostaje co trzecie dziecko, a codziennie co szóste. W
      Wielkiej Brytanii co czwarta pociecha poniżej roku życia została uderzona przez
      matkę, a 14 proc. z "umiarkowaną surowością". Trzy czwarte ankietowanych
      Słowaków uważa, że rodzice powinni mieć prawo dać dzieciom "klapsa" raz na
      jakiś czas, a 23 proc. twierdzi, że częste bicie pociech jest akceptowalne.

      Debata w Strasburgu była dość ożywiona, bo grupa deputowanych pod wodzą
      włoskiego senatora chadeka Renzo Guberta chciała wprowadzić zapisy, by nie
      uznawać za przemoc wobec dzieci "umiarkowanego, rozsądnego bicia w celach
      edukacyjnych, np. za świadome złe zachowanie, agresję wobec innych dzieci,
      rodzeństwa, systematyczne nieposłuszeństwo wobec rodziców". Te sformułowania
      zostały skrytykowane przez Billa Etheringtona (brytyjski laburzysta) i
      odrzucone w głosowaniu.

      Zalecenia Rady Europy nie są zobowiązujące wobec państw członkowskich. W
      głośnych ostatnio procesach belgijskiego pedofila-mordercy Marca Dutroux czy
      siatki pedofilskiej na północy Francji wyszło na jaw, że sprawcy zbrodni sami
      byli w dzieciństwie bici i poniżani przez nadużywających przemocy rodziców.

      • dokowski To ciekawostka 24.06.04, 15:23
        titus_flavius napisał:

        > Deputowani z 45 państw Rady Europy opowiedzieli się wczoraj w Strasburgu za
        > wprowadzeniem ogólnoeuropejskiego zakazu bicia dzieci, zwłaszcza w rodzinie.

        A gdzie poza rodziną będzie można bić dzieci? Czy ksiądz nadal będzie mógł bić
        dzieci na lekcjach religii?
      • kociamama Re: Rada Europy oszalała 24.06.04, 17:24
        Dlaczego porownujesz dwulatkow do chuliganow? Uwazasz ze stanowia podobne
        zagrozenie dla otoczenia?
        NO i jak wynika z badan, to najczesciej ludzie bici w dziecinstwie przejawiaja
        agresje pozniej i zostaja chuliganami. Wniske jest prosty, bijac dwulatka
        hodujesz sobie chuligana. DLatego naturalnie to s[rawcow zla nalezy karac, zeby
        stlumic je w zarodku, tj. karac rodzicow i wychowawcow bijacych bezbronne
        dzieci.

        POza tym nie rozumiem co bulwersujacego znalazles w przytoczonym artykule,
        oprocz statystyk, ze 80% POlakow jest bitych w dziecinstwie.

        POzdrawiam,
        Kociamama.
        • darr.darek Rada Europy oszalała - o NIE-BITYCH ... BANDYTACH 25.06.04, 10:14
          kociamama napisała:
          >Dlaczego porownujesz dwulatkow do chuliganow? Uwazasz ze stanowia podobne
          >zagrozenie dla otoczenia?
          >NO i jak wynika z badan, to najczesciej ludzie bici w dziecinstwie przejawiaja
          >agresje pozniej i zostaja chuliganami. Wniske jest prosty, bijac dwulatka
          >hodujesz sobie chuligana.

          No i tu masz "niezbyt precyzyjne dane" i "niezbyt dobrą teorię".
          Dziś w Europie jest więcej (większy odsetek) przestępców, bandytów i morderców
          niż w czasach kanonu surowego wychowywania dzieci. NAPRAWDĘ !
          IDEALNIE to WIDAĆ na przykładzie statystyk z USA. W czasch surowego Prawa i
          bardzo wielu (NAWET do 3-ech razy więcej niż dziś) wyroków śmierci na
          mordercach jeszcze do końca lat 50-tych, wskaźniki przestepczości były tam
          niskie, potem Prawo zacżęło być coraz bardziej tolerancyjne dla przestępców,
          już w końcu lat 60-tych radykalnie spadła liczba wyroków śmierci, aż do
          całkowitego zniesienia kary śmierci, W TYM CZASIE dramatycznie zaczęła wzrastać
          przestępczość. W 1976r. zaczęła być stopniowo przywracana kara śmierci, a Prawo
          stawało się coraz bardziej SUROWE . Do 1981r. liczba mordestw i przestępczość
          rosła (o jak wtedy durni lewacy potrafili wskazywać "dane statystyczne"
          zaprzeczajace zwiazkowi surowej kary i strach przed popełnieniem przestępstwa -
          widzisz, idioci nawet statystyki potrafią cztać po swojemu) , a następnie ...
          przestępczość zaczeła spadać a SUROWOŚĆ kar ciągle rosła.
          DZIŚ liczba wyroków śmierci na mordercach w USA jest już 2-3 razy wyższa niż w
          początku lat 80-tych. DZIŚ wskaźniki przestępczości są ... 2-4 RAZY niższe niż
          w początku lat 80-tych !!!
          Dodatkowo, bodaj większość Amerykanów nie wierzy też w "bezstresowe"
          wychowywanie młodzieży - jedna z istotnych różnic kulturowych miedzy USA a
          Europą !

          I to by było tyle na temat ... niestety ... głupawego związku : "bijesz
          dziecko - wychowujesz bandytę".

          A prawdą jest, oczywiście, że na postawę dorosłego człowieka wpływa cały proces
          wychowywania i wdrażane dziecku wartośći. Człowiek, który od małego słyszał
          jakimi sposobami należy "wyj...ć innych" i "jakim jest frajerem, że nie zakosił
          tego czy owego", taki człowiek był wychowywany na bandytę i prawdopodobnie
          będzie bandytą. To czy on był bity (bo nie ukradł) czy nie był bity, MA TU
          NAJMNIEJSZE ZNACZENIE.

          POzdrawiam
        • titus_flavius bzdury, bzdury .... i kłamstwa 25.06.04, 14:26
          kociamama napisała:

          > Dlaczego porownujesz dwulatkow do chuliganow? Uwazasz ze stanowia podobne
          > zagrozenie dla otoczenia?

          ZAgrożenie na mniejszą skalę, ale nie mówię, aby bić je z całej siły metrową
          pałką.

          > NO i jak wynika z badan, to najczesciej ludzie bici w dziecinstwie
          przejawiaja
          > agresje pozniej i zostaja chuliganami.

          To już jest zwyczajne kłamstwo. 80% ludzi dostawało za młodu w w skórę i
          obecnie ci ludzie twierdzą, że dostawali słusznie i dzięki laniu w porę wyrośli
          z nich porządni ludzie.
          Czyżbyś uważała, że te 80% POlaków jest chuliganami?
          T.
          • Gość: misiu Re: bzdury, bzdury .... i kłamstwa IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.06.04, 23:21
            Tracisz czas, Titus. Kociamama i tak nie zrozumie, bo lewicowe przesądy i
            wegetarianizm zrobiły swoje. Podstawowe pytanie, na jakie powinna odpowiedzieć
            brzmi: ile dzieci wychowała na dorosłych, praworządnych ludzi z prawidłowo
            ukształtowanym kręgosłupem moralnym.
            Bezstresowo można wychowywać najwyżej koty, nie ludzi.
    • Gość: zdziwiony Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych IP: *.prawo.uni.wroc.pl 24.06.04, 12:47
      nie chce mi się o tym gadać bo z faszystami którzy chcą siła narzucac innym
      swoje teorie wychowawcze (oczywiście pasujące do wszystkich przypadków
      hihihi...zapewne wg. zaleceń doktora Spocka i J.J. Rousseau) z zasady nie
      gadam. Ale dziekuję bo najbardzie ubawiło mnie to żeby zamist ukarać dziecko za
      włożenie palca do kontaktu zakupić jakies smieszne urządzenie które powstrzyma
      porażenie prądem. Mam pomysł do nowego filmu tarantino. 24-letni facet
      wyprowadza się do nowego mieszkania. Żegna czule mamusię i tatusia, wchodzi do
      domciu, zbliża się do kontaktu i wkłada tam paluszek (co robił od dziecinstwa i
      nigdy go prąd nie kopnął, bo mamusia kupiła zabezpieczenie). Krótki huk, mały
      dymek, zaciemnienie ekranu. Za chwilę nowa scena, podpis 10 lat poźniej.
      Widzimy na ulicy kloszarda z jedną rączką, siedzi z czapeczką i prosi o
      pieniądze. Obok czapeczki tabliczka: "Bo mamusia nie nauczyła by nie wkładać
      palca do kontaktu"
      • kociamama Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych 24.06.04, 17:29
        Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

        > nie chce mi się o tym gadać bo z faszystami którzy chcą siła narzucac innym
        > swoje teorie wychowawcze


        Na szczescie nie musisz z nikim gadac, i Ciebie tez nikt o zdanie nie bedzie
        pytal. Zakaz bicia dzieci na pewno niedlugo zostanie w POlsce wprowadzony w
        zycie, a jak bedziesz sie znacal nad swoja pociacha, sadysto, to modl sie, zeby
        na Ciebie na policje nie doniosla.






        (oczywiście pasujące do wszystkich przypadków
        > hihihi...zapewne wg. zaleceń doktora Spocka i J.J. Rousseau) z zasady nie
        > gadam. Ale dziekuję bo najbardzie ubawiło mnie to żeby zamist ukarać dziecko
        za
        >
        > włożenie palca do kontaktu zakupić jakies smieszne urządzenie które
        powstrzyma
        > porażenie prądem.


        A co w tym smiesznego? Wspolczuje tylko Tobie, ze zamiast porozumiec sie z Toba
        lali i patrzyli czy rowno puchnie. NO i widzisz biedaku, co z Ciebie wyroslo.


        Mam pomysł do nowego filmu tarantino. 24-letni facet
        > wyprowadza się do nowego mieszkania. Żegna czule mamusię i tatusia, wchodzi
        do
        > domciu, zbliża się do kontaktu i wkłada tam paluszek (co robił od dziecinstwa
        i
        >
        > nigdy go prąd nie kopnął, bo mamusia kupiła zabezpieczenie). Krótki huk, mały
        > dymek, zaciemnienie ekranu. Za chwilę nowa scena, podpis 10 lat poźniej.
        > Widzimy na ulicy kloszarda z jedną rączką, siedzi z czapeczką i prosi o
        > pieniądze. Obok czapeczki tabliczka: "Bo mamusia nie nauczyła by nie wkładać
        > palca do kontaktu"


        W USA tez bic dzieci nie wolno, wiec Tarantino by sie jedynie znudzil Twoimi
        zalosnymi probami bycia smiesznym.

        POzdrawiam,
        KOciamama.
        • Gość: bezdenny Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 18:38
          kociamama napisała:

          > A co w tym smiesznego? Wspolczuje tylko Tobie, ze zamiast porozumiec sie z
          Toba
          >
          > lali i patrzyli czy rowno puchnie. NO i widzisz biedaku, co z Ciebie wyroslo.

          > W USA tez bic dzieci nie wolno, wiec Tarantino by sie jedynie znudzil Twoimi
          > zalosnymi probami bycia smiesznym.
          >
          > POzdrawiam,
          > KOciamama.

          Prawdopodobieństwo, że Ciebie też tłukli rodzice wynosi 80%.
    • darr.darek daję OKROPNĄ ODPOWIEDŹ : "zabrakło" "konkretów" 24.06.04, 13:22
      kociamama napisała:
      ɭ) Jak silny moze byc klaps, zeby kwalifikowal sie na klapsa, a kiedy to juz
      >pobicie?
      > 2) Czym bic wolno? Paskiem, kablem, bejsbolem czy tylko reka?
      > 3) Jak dlugo nalezy/mozna stosowac takie kary? Do ktorego roku zycia? Czy az
      > dziecko przerosnie rodzice i powstanie niebezpieczenstwo, ze odda?
      > 4) Za jakie przewinienia nalezy sie kara fizyczna? Czy to zalezy od nastroju
      > opiekuna?


      Ten klaps ma być tylko ... SKUTECZNY i ma na celu eliminowanie skrajnie złych
      (dla rozwoju ) zachowań.
      Rodzic, który tłucze swoje dziecko z błachych powodów lub w ogóle z braku
      racjonalego powodu, takie rodzic nie nadaje się na rodzica.
      Z kolei rodzic, który tłucze po zębach (i jeszcze wybija mu jednego) 13-latka,
      który douścił się gwałtu lub napadu i ciężkiego pobicia człowieka, taki rodzic
      stosuje ostatnie środki, które być może jeszcze ... mają szansę byc skutecznie
      i sprowadzić zdemoralizowanego nastolatka z drogi "rozwoju bandyty".

      Jeśli oczekiwałaś dopowiedzi o sile "klapsa" wyrażonej energią uderzenia w
      dżulach i dokładnym okresleniem narzedzia "wymierzania kary", to ... pewnie Cię
      zawiodłem (okropne, taka rozpiętość metod postępowania ! "klaps może być za
      mocny a wybijanie zebów juz za słabe").

      Statystycznie pewnie wyjdzie, że większość rodziców nie jest najlepszymi
      rodzicami(co nie znaczy, że w ogóle się nie nadają), tak samo jak większość nie
      jest najlepszymi pracownikami.
      Najlepsi rodzice czesto mają w nagrodę satysfakcję dobrych efektów wychowywania
      i dużej wdzięcznosci wychowywanych (trochę analogicznie do satysfakcji
      najlepszych pracowników z efektów swej pracy).

      • kociamama Re: daję OKROPNĄ ODPOWIEDŹ : "zabrakło" "konkretó 24.06.04, 17:30
        NIe kazdy sie na rdozica nadaje, wiec nie kazdy powinien nimbyc, bo po co
        skazywac sie i dziecie na cierpienia?

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
        • darr.darek Re: daję OKROPNĄ ODPOWIEDŹ : "zabrakło" "konkretó 24.06.04, 20:03
          kociamama napisała:
          > NIe kazdy sie na rdozica nadaje, wiec nie kazdy powinien nimbyc, bo po co
          > skazywac sie i dziecie na cierpienia?

          Pojawia się pytanie czy "lepszym" dla tego człowieka jest przeżywać pozostałą
          po dzieciństwie "traumę" z tego tytułu, że rodzice zbyt często go lali (i
          jeszcze pojawia się podejrzenie, wspierane słyszaną "propagandą społeczną", że
          być może całkiem nieracjonalnie go karali), czy w alternatywie "lepiej" dla
          tego człowieka ... w ogóle nie pojawić się na Świecie.
          No ... co wygra opcja nr 1 czy opcja nr 2 ?
          A co do tej "traumy" - nie zawsze życie było tak nużąco proste, że ludzie mieli
          czas na "po-dziecięce" cierpienia.

          A co do Twojego pytania, to powracając do poprzedniej analogii powiem : nie
          każdy nadaje się na dobrego pracownika, czy każdy powinien pracować ? Przecież
          można dać sobie spokój w tym w czym nie jest się najlepszym, a śmietniki
          dzisiejszej cywilizacji zawsze jakiś przeterminowany jogurt dostarczą do
          spożycia "delikwentowi". Prawda ?

          Pozdrawiam
          • kociamama Re: daję OKROPNĄ ODPOWIEDŹ : "zabrakło" "konkretó 25.06.04, 09:21
            Co do ananlogii,
            nie kazdy sie na pracownika nadaje, totez nie kazdy pracuje, z roznych
            powowdow, bo nie chce badz nie moze znalezc pracy.

            Wg mnie Twoja analogia jest jednak torche zbyt szeroka, bo spektrum zawodow,
            ktore mozna wykonywac jest ogromne. Mozna byc sprzataczem, i wtedy wymaga sie
            od pracownika innych cech niz od nauczyciela, biznesmaena czy pielegniarki,
            takze wiekszosc ludzi wyrazajacych wole do jakiekolwiek pracy moze znalezc
            opcje dla siebie.

            Bycie rodzicem to tez praca, i to ciezka wymagajaca okreslonych cech, bo
            jestesmy odpowiedzialni za zycie (zarozno obecne jak i przyszle) drugiego
            czlowieka. (Przyszle, bo to jak go uksztaltujemy wplynie na jego przyszlosc,
            nawet jak przestaniemy interweniowac). Jezeli sprzataczka zle posprzata, to sie
            ja po prostu zwalnia, a jezeli kiepski rodzic sie nie sprawdzi i spieprzy zycie
            swojej latorosli nie ponosi zadnych konsekwencji.

            Co do twojego gdybania, co jest lepsze, czy przezywac jakies meki, czy w ogole
            sie na swiecie nie pojaiwc. Otoz, jezeli sie na swiecie czlowiek nie pojawi to
            nie wie, ze cokolwiek traci, bo po prostu go nie ma.

            POzdrawiam,
            Kociamama.
            • darr.darek Re: daję OKROPNĄ ODPOWIEDŹ : "zabrakło" "konkretó 25.06.04, 09:48
              kociamama napisała:
              > Co do ananlogii,
              > nie kazdy sie na pracownika nadaje, totez nie kazdy pracuje, z roznych
              > powowdow, bo nie chce badz nie moze znalezc pracy.

              Napisałem, że nie każdy nadaje się na DOBREGO pracownika. Dla kogoś takiego
              sztywno określona płaca minimalna jest przekleństwem, bo on być może chciałby
              pracować spokojnie bez gonienia i wczesnego wstawania bez żadnych ekstra-
              wymagań za 300zł/m-c, a tu ... kodes pracy pozwala i pozostaje śmietnik
              (albo "ulubieńcy ludu", którzy rozpieprzą całą gospodarkę, byle
              tylo "nienadający" się czuł się "równym").

              >Bycie rodzicem to tez praca, i to ciezka wymagajaca okreslonych cech, bo
              >jestesmy odpowiedzialni za zycie (zarozno obecne jak i przyszle) drugiego
              >czlowieka. (Przyszle, bo to jak go uksztaltujemy wplynie na jego przyszlosc,
              >nawet jak przestaniemy interweniowac). Jezeli sprzataczka zle posprzata, to sie
              >ja po prostu zwalnia, a jezeli kiepski rodzic sie nie sprawdzi i spieprzy zycie
              >swojej latorosli nie ponosi zadnych konsekwencji.

              Żadnych ? A brak radości ze "swych owoców", z ich życia i ich zadowolenia ?
              Brak wdzieczności to też nic ? Są nawet procesy cywilne dorosłych dzieci wobec
              swoich rodzicó i tu żaden konserwatysta nie wtraca się ani nie zabrania.

              >Co do twojego gdybania, co jest lepsze, czy przezywac jakies meki, czy w ogole
              >sie na swiecie nie pojaiwc. Otoz, jezeli sie na swiecie czlowiek nie pojawi to
              >nie wie, ze cokolwiek traci, bo po prostu go nie ma.

              Ten, którego nie ma, nie może odpowiedzieć.
              To dla Nas zadałem pytanie : "co lepsze, żyć mając nawet doświadczenie
              dzieciństwa z niebyt mądrymi rodzicami, czy ... nie być - oto jest pytanie" .

              Pozdrawiam
        • titus_flavius Re: daję OKROPNĄ ODPOWIEDŹ : "zabrakło" "konkretó 25.06.04, 17:45
          kociamama napisała:

          > NIe kazdy sie na rdozica nadaje, wiec nie kazdy powinien nimbyc, bo po co
          > skazywac sie i dziecie na cierpienia?

          Chaire,
          czy chciałabyś żyć w świecie, w którym ktoś będzie decydował za Ciebie, kto się
          nadaje na rodzica, a kto nie?
          Zapominasz także, że większosć POlaków była karcona fizycznie i z tego powodu
          nie ma do swoich rodziców żądnych pretensji. Przeciwnie, uważa stosowane kary
          za słuszne. CZyżbyś wiec uznawała, że wiesz lepiej od dzieci, co jest dla nich
          dobre?
          CZy uważasz, że lepszy od karcenia fizycznego w celu wychowania jest brak
          wychowania?
          T.
    • Gość: zdziwiony Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych IP: *.prawo.uni.wroc.pl 29.06.04, 11:48
      no i potwierdziło się że kociamamama to faszystka:)
    • Gość: zdziwiony Re: Pytanie do zwolennikow kar fizycznych IP: *.prawo.uni.wroc.pl 29.06.04, 11:49
      I na dodatek zwolenniczka metod pawki morozowa i donosu na rodziców:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka