easz
15.12.08, 02:12
"Feministyczna pisarka Sheila Jeffreys nigdy nie bała się wywoływać
kontrowersji. Dziś w swojej książce "The Industrial Vagina" zmaga
się z tematem globalnego seksbiznesu.
"Prostytucja to dziś duży sektor rynku w gospodarkach narodowych -
mówi Jeffreys w typowy dla siebie, bezpośredni sposób. - Seksbiznes
w Holandii gdzie prostytucja jest legalna, przynosi 5% PKB.
Ma to miejsce w czasach, gdy władza kobiet teoretycznie wzrasta.
Dlaczego prostytucja, striptiz i pornografia zyskują na popularności
w czasie, gdy rola kobiet w społeczeństwie rośnie? Według Jeffreys
dzieje się tak, bo wiele kobiet "potrafi dziś powiedzieć nie
poniżającym praktykom seksualnym", a mężczyźni chodzą do
prostytutek, aby nadal korzystać ze swoich tradycyjnych przywilejów.
Jeffreys odkryła także, kto zarabia na tym interesie. Korzystają
oczywiście alfonsi, osoby zajmujące się handlem ludźmi i właściciele
domów publicznych, ale nie tylko: hotelarze zarabiają na
dostarczaniu prostytutek biznesmenom; taksówkarze dostają napiwki za
podwożenie turystów do burdeli. - Kosztem kobiet zarabia się
miliardy dolarów - mówi pisarka - a feministki, które się temu
sprzeciwiają muszą się zmierzyć z wpływowymi grupami mężczyzn, a
niekiedy z całymi rządami. Dlaczego lewica nie krytykuje tego
kapitalistycznego biznesu? Możemy zmieszać z błotem branżę tytoniową
i nuklearną, ale nie seksbiznes, w którym wykorzystywane są
najbiedniejsze, pozbawione praw obywatelskich kobiety.
"Jeffreys opisuje małżeństwo jako rodzaj prostytucji, legalnej
transakcji, która tradycyjnie gwarantuje mężczyźnie dostęp do ciała
kobiety w zamian za utrzymanie. - Prostytucja i małżeństwo od zawsze
były ze sobą powiązane - mówi Jeffreys.
"Według feministki kraje, które zalegalizowały prostytucję
to "państwa-alfonsi". - Jeśli państwo ułatwia dostęp do prostytucji
kobiecej, to znaczy, że stara się podtrzymać męską dominację. Te
kraje są w zmowie mającej na celu podtrzymanie nierówności płci."
tinyurl.com/5l4h2u