Dodaj do ulubionych

kobieta - szef

03.11.03, 15:02
Czy pracowałeś(aś) kiedyś pod dyrekcją kobiety?
Czy gdyby w Twojej firmie było "referendum" wybrał(a)byś kobietę na dyrektora,
(przypuśćmy, że jest dwoje kandydatów - porównywalne wykształcenie,
wiek itp)

Czy zatrudnił(a)byś kobietę na dyrektora w swojej własnej
firmie? Jakie warunki musiałaby spełniać, jeśli tak?
Obserwuj wątek
    • nadszyszkownik.kilkujadek Gdyby w firmie zrobiono 'referendum'... 03.11.03, 16:13
      ... to bym się zwolnił. Urok (lub jego brak) pracy za pieniądze w komercyjnej
      instytucji polega z grubsza na tym, że bierze się monetę za działanie pod
      kierunkiem osoby naznaczonej przez 'siły wyższe'. Pracuję z takimi szefami,
      jakich los mi przyniesie i nie moją jest rzeczą 'lubić' ich za płeć lub nie.

      Kobiet wśród moich dotychczasowych przełożonych nie było - co zresztą wcale
      nie jest dziwne.

      (-) Kilkujadek

      -
      Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
    • agrafek Re: kobieta - szef 03.11.03, 16:20
      Ja pracowałem z szefowymi. Gdybym miał się kierować trzema spośród czterech
      zostałbym jeszcze bardziej przerażającym antyfeministą niż jestem. Powstrzymuje
      mnie chyba tylko to, że tą czwartą, znakomitą szefową, zastąpił facet, który
      szefem jest fatalnym:(.
      Innymi słowy, nauczony doświadczeniem, nie przejmowałbym się płcią wybierając
      przełożonego.
      pozdrawiam.
      • malvvina Re: kobieta - szef 03.11.03, 16:23
        nie ma zadnej roznicy
        wsio rawno - byle kompetentny (-a) i do zycia
    • Gość: BD Re: kobieta - szef IP: 195.136.36.* 03.11.03, 16:34
      Witam,

      markiza.de.hohoo napisała:

      > Czy pracowałeś(aś) kiedyś pod dyrekcją kobiety?

      Oj tak. Moim pierwszym przełożonym (tj. gdy pierwszy raz pracowałem na umowę o
      pracę) była kobieta - i to walcząca feministka, do pracy przychodziła
      prenumerata ÓSKI! Bardzo traumatyczne przeżycie, ze dwa razy chciała mnie
      wyrzucać, ale ostatecznie sama odeszła.

      Z drugiej strony np. moja mama przez wiele lat zajmowała odpowiedzialne
      stanowisko kierownicze (takie, w który odpowiada się za życie i zdrowie ludzi)
      i z tego co wiem, uchodziła za bardzo dobrego, acz surowego przełożonego.

      > Czy gdyby w Twojej firmie było "referendum" wybrał(a)byś kobietę na dyrektora,

      Ciężko mi to sobie wyobrazić, bo przełożonych się jednak nie wybiera w
      referendum. Generalnie wolałbym przełożonego mężczyznę, ale nie jest to
      pierwszorzedne, ani tym bardziej jedyne kryterium.

      pozdrawiam,

      BD
      • kociamama Re: kobieta - szef 03.11.03, 19:01
        Drogi BD,
        dlaczego traumatyczne przezycie? Az tak Ci przeszkadzala ta gazeta? CZy ta
        szefowa miala jeszcze jakies inne wady, oprocz walczącego feminizmu?

        No i wreszcie dlaczego wolisz mężczyzne?

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
        • Gość: BD Re: kobieta - szef IP: 195.136.36.* 04.11.03, 08:49
          Witam,

          kociamama napisała:

          > dlaczego traumatyczne przezycie? Az tak Ci przeszkadzala ta gazeta? CZy ta
          > szefowa miala jeszcze jakies inne wady, oprocz walczącego feminizmu?

          Gazeta mi nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie - spory ubaw. Przeszkadzała mi
          pracą z tą kobietą, np. jej wprost piramidalna niekompetencja (coś w stylu
          anglisty, który mówi "she have").

          > No i wreszcie dlaczego wolisz mężczyzne?

          Kryterium czysto egoistyczne. Bo np. lepiej rozumiem mężczyzn niż kobiety.

          pozdrawiam,

          BD
          • malvvina Re: kobieta - szef 04.11.03, 09:37
            calkowicie rozumiem twoje podejscie - jest ludzkie i naturalne - wolisz
            towarzystwo mezczyzn bo lepiej sie z nimi porozumiewasz.

            Jestem bardzo tolerancyjna dla homoseksualistow wiec cie popieram :-)
          • kociamama Re: kobieta - szef 04.11.03, 14:37
            Gość portalu: BD napisał(a):

            Drogi BD,
            >

            >
            > Gazeta mi nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie - spory ubaw. Przeszkadzała mi
            > pracą z tą kobietą, np. jej wprost piramidalna niekompetencja (coś w stylu
            > anglisty, który mówi "she have").


            Co do anglisty mówiącego she have... wszyscy robimy błedy. Oczywiscie, ze
            ideał to "grammatical correctness", ale wazniejsze sa tak naprawde inne
            kwestie, typu płynnośc wypoeidzi, zasób słownictwa itd tym bardziej ze "she
            have" to tez błąd native'ów, wiec można to traktowac jako lapsus językowy. Ale
            to na marginesie.

            >
            > > No i wreszcie dlaczego wolisz mężczyzne?
            >
            > Kryterium czysto egoistyczne. Bo np. lepiej rozumiem mężczyzn niż kobiety.



            Oczywiscie, ze lepiej pracuje sie z ludzmi, z ktorymi łączy nas nic
            porozumienia, ale moim zdaniem to nie zalezy od plci. Nie generalizowala bym
            tak dalece, ze kobiety rozumiem lepiej i one mnie lepiej rozumieja, bo to
            zalezy jakie kobiety i jacy mężczyźni. Wiele czynników mozna brac pod uwage,
            ktore wplywaja na umiejetnosc rozumienia drugiej osoby (typu osobowosc, wiek,
            styl zycia, sposob wychowania, kultura, swiatopoglad itd.)

            >
            Co do moich osobistych doswiadczen, mialam jak dotad 2 szefowe i szefa. Obie
            szefowe byly w porzadku ( w tym obecna). Chętne do wspolpracy i uprzejme.
            Szefa natomiast wspominam jako najgorszy koszmar. Facet niekulturalny i
            agresywny, skory do wprowadzania niemilej i napietej atmosfery.

            Jezeli moglabym wybierac przelozonych, to jako feministka, chcialabym promowac
            kobiety na kierowniczych stanowiskach, ale plec z pewnoscia nie bylaby
            decydujacym kryterium. Liczylyby sie kompetencje, podejscie do ludzi i
            umiejetnosci organizacyjne

            Pozdrawiam,
            Kociamama.
    • kitus_kotus Re: kobieta - szef 03.11.03, 21:45
      a ja dotad mialam prawie same szefowe. moze dlatego ze pracowalam tylko w 2
      miejscach. jak dotad mialam 2 glowne szefowe (szefow wszystkich szefow, hi
      hi;) oraz 4 bezposrednich przelozonych: 3 kobiety i 1 faceta. niestety facet
      wypadl w moim prywatnm rankingu najgorzej (choc ostatnio awansowal, wiec moze
      ma jakies zalety - dla mnie zaleta jest to ze nie jest juz moim przelozonym
      bezposrednim). facet byl jeden wiec trudno generalizowac ale ten jest
      histerykiem (wrzeszczal na podwladnych!) i odklada wszystko na ostania chwile
      (co tez odbijalo sie na podwladnych, bo na nich zwalal wine za opoznienia).
      ciekawe jak sie sprawdzi na nowym stanowisku?
    • niedzwiedziczka Re: kobieta - szef 04.11.03, 08:48
      Z przykrością muszę stwierdzić, że na 3 szefów, jakich
      miałam (2 kobiety i mężczyzna) ocena wychodzi
      zdecydowanie na plus dla mężczyzny. Gdybym jednak miała
      wybierać kogoś na szefa -kierowałabym się kompetencjami,
      a nie płcią.
    • Gość: Jacenty Re: kobieta - szef IP: 217.96.29.* 04.11.03, 09:31
      Trzy razy miałem panie i trzy razy panów za szefów. Merytorycznie wszyscy
      podobni aczkolwiek panie znacznie mniej przewidywalne. Co jednak ciekawe, otóż
      wszystkie panie (28, 42 i 32 lata) były w trakcie albo właśnie po rozwodzie.
    • Gość: kohol Re: kobieta - szef IP: *.crowley.pl 04.11.03, 09:37
      markiza.de.hohoo napisała:

      > Czy pracowałeś(aś) kiedyś pod dyrekcją kobiety?

      Raz. Baba była okropna. Współwłaścicielem firmy był jej mąż, też beznadziejny.
      Ogólnie wyglądało to tak, że firma dobrze prosperuje, bo ona ma żyłkę do
      interesów, a on wnosi kasę.

      > Czy gdyby w Twojej firmie było "referendum" wybrał(a)byś kobietę na dyrektora,

      Zależy.
    • Gość: barbinator Re: kobieta - szef IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 09:59
      Ja bym inaczej sformułowała to pytanie.
      Zapytałabym tak: czy jako osoba podejmująca bezpośrednią decyzję o zatrudnieniu
      traktowałbyś czynnik płci jako istotny, rozstrzygający, mający pewne znaczenie
      czy zupełnie nieistotny?
      Oczywiście dotyczyłoby to wyłącznie sytuacji w której wzystkie pozostałe
      kwalifikacje i predyspozycje kandydata są podobne (szczerze mówiąc, to bardzo
      teoretyczna sytuacja, jakieś różnice ZAWSZE są)
      Naprawdę ciekawia mnie odpowiedzi na tak zadane pytanie.
      Moja odpowiedź jest następująca: wiem, że czynnik płci POWINIEN BYĆ nieistotny.
      Jednak w realnym świecie, takim w którym tradycja wymaga od kobiety rezygnacji
      z pracy zawodowej na rzecz opieki nad dzieckiem, moje decyzje jako pracodawcy
      muszą uwzględniać większe ryzyko związane z zatrudnieniem kobiety. Inna sprawa,
      że często bywa tak iż zalety konkretnej osoby są taką duże, że jako pracodawca
      jestem gotowa podjąć ryzyko - a moje własne doświadczenie mówi mi, że kobiety
      są bardzo dobrymi pracownikami, nawet jeśli wymagają nieco bardziej
      elastycznego podejścia niż pracownicy-mężczyźni.
      Zaryzykuję też stwierdzenie, że konkurencję na rynku powoli zaczną wygrywać te
      firmy, których szefów stać mentalnie na taką elastyczność, natomiast
      wolnorynkowi tradycjonaliści recytujący do znudzenia mantrę
      kobiety=ciąże=kłopoty zaczną odpadać z rynku.
      Zaznaczam, że jest to mój prywatny pogląd.
      Pozdr. B.
      • Gość: BD Re: kobieta - szef IP: 195.136.36.* 04.11.03, 11:07
        Witam,

        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Zapytałabym tak: czy jako osoba podejmująca bezpośrednią decyzję o
        > zatrudnieniu traktowałbyś czynnik płci jako istotny, rozstrzygający, mający
        > pewne znaczenie czy zupełnie nieistotny?

        No ja bym powiedział, że to zależy też nieco od pracy. Np. inaczej będzie w
        księgowości niż w agencji modelek, nieprawdaż?

        > Zaryzykuję też stwierdzenie, że konkurencję na rynku powoli zaczną wygrywać
        > te firmy, których szefów stać mentalnie na taką elastyczność, natomiast
        > wolnorynkowi tradycjonaliści recytujący do znudzenia mantrę
        > kobiety=ciąże=kłopoty zaczną odpadać z rynku.

        Przeciwstawianie selekcji dokonywanej przez konkurencję na rynku
        "wolnorynkowemu tradycjonalizmowi" to jakieś kuriozum. Poglądy wolnorynkowe nie
        implikują żadnego apriorycznego stanowiska w kwestii jakości pracy kobiety w
        ciąży. Poglądy wolnorynkowe uznają tylko, że wolny (więc elastyczny) rynek (a
        więc procesy konkurencji) powinien być ostatecznym arbitrem w tej sprawie.

        pozdrawiam,

        BD
    • Gość: Zły Wilk Re: kobieta - szef IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 21:52
      markiza.de.hohoo napisała:

      > Czy pracowałeś(aś) kiedyś pod dyrekcją kobiety?
      > Czy gdyby w Twojej firmie było "referendum" wybrał(a)byś kobietę na dyrektora,

      Jak ktoś już słusznie zauważył, szefów się nie wybiera. To oni dobierają sobie
      współpracowników.

      Dobrą analogią do biznesu jest sport, bo tu sa jednoznaczne kryteria
      pozwalające porównywać osiągane wyniki. Zastanówcie się, dlaczego trenerami
      sportowymi są na ogół mężczyźni, także w kobiecym sporcie? Jak to się dzieje,
      że polskie siatkarki zostały mistrzyniami Europy pod wodzą Niemczyka, trenera -
      mężczyzny, zamiast pod wodzą jakiejś kobiety? Czy to wina patriarchalnego
      społeczeństwa, czy po prostu mężczyźni są w tym lepsi? W "tym" znaczu tutaj - w
      motywowaniu do większego wysiłku i w wydobywaniu z innych tego, co w nich
      najlepsze.

      Pozdrawiam -
      • Gość: Zły Wilk i dalej... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 21:55
        Jeśli rzeczywiście mężczyźni są lepsi w tym, by zespoły kierowane przez nich
        osiągały lepsze wyniki, to żadne referenda ani parytety nic na to nie pomogą.
        Firmy kierowane przez mężczyzn bedą wygrywać konkurencję z tymi kierowanymi
        przez kobiety - a Wy, feministki - będziecie zmuszone szukać u nich pracy, czy
        się Wam to podoba, czy nie. Albo założyć własny biznes i walczyć o przetrwanie
        na wolnym rynku.

        Pozdrawiam -
        • Gość: Zły Wilk polecam wywiad z Niemczykiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 21:59
          Aby zrozumieć, w jaki sposób mężczyzna osiąga sukces, polecam wywiad z
          Niemczykiem w poniedziałkowej Wyborczej - w dodatku sportowym.
          Pozdrawiam -
        • Gość: barbinator Re: i dalej... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 22:11
          Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

          > Jeśli rzeczywiście mężczyźni są lepsi w tym, by zespoły kierowane przez nich
          > osiągały lepsze wyniki, to żadne referenda ani parytety nic na to nie pomogą.
          > Firmy kierowane przez mężczyzn bedą wygrywać konkurencję z tymi kierowanymi
          > przez kobiety - a Wy, feministki - będziecie zmuszone szukać u nich pracy,
          czy
          > się Wam to podoba, czy nie. Albo założyć własny biznes i walczyć o
          przetrwanie
          > na wolnym rynku.
          >
          > Pozdrawiam -


          Zamiast ględzić o sporcie który nijak się ma do zarządzania, podaj może jakieś
          wiarygodne dane dowodzące tego iż firmy prowadzone przez kobiety przegrywają w
          konkurencji z pozostałymi.
          Bez takich danych cały twój wywód ma taką samą wartość opinia mówiąca iż
          najlepszymi menadżerami są osoby z pieprzykiem na lewym pośladku - na
          przykład...
          Pozdr. B.
          • mike_mike Re: i dalej... 05.11.03, 16:38
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):
            >
            > > Jeśli rzeczywiście mężczyźni są lepsi w tym, by zespoły kierowane przez ni
            > ch
            > > osiągały lepsze wyniki, to żadne referenda ani parytety nic na to nie pomo
            > gą.
            > > Firmy kierowane przez mężczyzn bedą wygrywać konkurencję z tymi kierowanym
            > i
            > > przez kobiety - a Wy, feministki - będziecie zmuszone szukać u nich pracy,
            >
            > czy
            > > się Wam to podoba, czy nie. Albo założyć własny biznes i walczyć o
            > przetrwanie
            > > na wolnym rynku.
            > >
            > > Pozdrawiam -
            >
            >
            > Zamiast ględzić o sporcie który nijak się ma do zarządzania, podaj może
            jakieś
            > wiarygodne dane dowodzące tego iż firmy prowadzone przez kobiety przegrywają
            w
            > konkurencji z pozostałymi.

            Przykład Elektrim - totalna zwałka za prezesury rudej amerykanki.
            • Gość: barbinator Re: i dalej... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 17:15
              mike_mike napisał:

              > Gość portalu: barbinator napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):
              > >
              > > > Jeśli rzeczywiście mężczyźni są lepsi w tym, by zespoły kierowane prz
              > ez ni
              > > ch
              > > > osiągały lepsze wyniki, to żadne referenda ani parytety nic na to nie
              > pomo
              > > gą.
              > > > Firmy kierowane przez mężczyzn bedą wygrywać konkurencję z tymi kiero
              > wanym
              > > i
              > > > przez kobiety - a Wy, feministki - będziecie zmuszone szukać u nich p
              > racy,
              > >
              > > czy
              > > > się Wam to podoba, czy nie. Albo założyć własny biznes i walczyć o
              > > przetrwanie
              > > > na wolnym rynku.
              > > >
              > > > Pozdrawiam -
              > >
              > >
              > > Zamiast ględzić o sporcie który nijak się ma do zarządzania, podaj może
              > jakieś
              > > wiarygodne dane dowodzące tego iż firmy prowadzone przez kobiety przegrywa
              > ją
              > w
              > > konkurencji z pozostałymi.
              >
              > Przykład Elektrim - totalna zwałka za prezesury rudej amerykanki.



              Chodziło mi raczej o dane statystyczne, nie o przykłady.
              Bo wiesz, jesli ja znam jednego faceta z pieprzykiem na tyłku który jest marnym
              menedżerem, to raczej niczego nie dowodzi, prawda...?
              • mike_mike Re: i dalej... 06.11.03, 10:54
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > mike_mike napisał:
                >
                > > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                > >
                > > > Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):
                > > >
                > > > > Jeśli rzeczywiście mężczyźni są lepsi w tym, by zespoły kierowan
                > e prz
                > > ez ni
                > > > ch
                > > > > osiągały lepsze wyniki, to żadne referenda ani parytety nic na t
                > o nie
                > > pomo
                > > > gą.
                > > > > Firmy kierowane przez mężczyzn bedą wygrywać konkurencję z tymi
                > kiero
                > > wanym
                > > > i
                > > > > przez kobiety - a Wy, feministki - będziecie zmuszone szukać u n
                > ich p
                > > racy,
                > > >
                > > > czy
                > > > > się Wam to podoba, czy nie. Albo założyć własny biznes i walczyć
                > o
                > > > przetrwanie
                > > > > na wolnym rynku.
                > > > >
                > > > > Pozdrawiam -
                > > >
                > > >
                > > > Zamiast ględzić o sporcie który nijak się ma do zarządzania, podaj mo
                > że
                > > jakieś
                > > > wiarygodne dane dowodzące tego iż firmy prowadzone przez kobiety prze
                > grywa
                > > ją
                > > w
                > > > konkurencji z pozostałymi.
                > >
                > > Przykład Elektrim - totalna zwałka za prezesury rudej amerykanki.
                >
                >
                >
                > Chodziło mi raczej o dane statystyczne, nie o przykłady.
                > Bo wiesz, jesli ja znam jednego faceta z pieprzykiem na tyłku który jest
                marnym
                >
                > menedżerem, to raczej niczego nie dowodzi, prawda...?

                Oczywiście, a swoja drogą to dziwne, że nikt nie pokusił sie jeszcze o zebranie
                danych i analizę.
                Oprócz wyżej wymienionej rudej amerykanki, miałem jeszcze dwie szefowe - obie
                znane były z karczemnych awantur jakie robiły. Ciekawe czy komuś na tym forum
                mówi cos okreslenie "scena balkonowa".
                Jedną z nich kiepsko znam, druga w przypadku działki którą się zajmowała była
                kompletną ignorantką. Obie starały się trzymać kontrole nad wszystkim, nawet
                nieistotne szczegóły wymagały ich zgody. Jedna z nich w swoim nazijmy to
                departamencie, zatrudniała przede wszystkim znajomych i rodzinę, dając wyraźnie
                odczuć pozostałej reszcie ich niższy status. Dużo by pisać...
                • sagan2 Re: i dalej... 06.11.03, 11:24
                  mike_mike napisał:

                  > Duzo by pisac...

                  oj duzo...
                  ja na przyklad mialam jednego szefa-idiote (bardzo rzadko
                  o kims tak mowie, ale jemu sie nalezy), a grupa
                  rownolegla - szefowa-cud...

                  ps. to tak dla zrownowaznia przykladow Mike'a...
                  • mike_mike Re: i dalej... 06.11.03, 11:35
                    sagan2 napisała:

                    > mike_mike napisał:
                    >
                    > > Duzo by pisac...
                    >
                    > oj duzo...
                    > ja na przyklad mialam jednego szefa-idiote (bardzo rzadko
                    > o kims tak mowie, ale jemu sie nalezy), a grupa
                    > rownolegla - szefowa-cud...
                    >
                    > ps. to tak dla zrownowaznia przykladow Mike'a...

                    Wiesz, mężczyźni - szefowie niektórzy też często tacy są. Ale co ja poradzę na
                    to, że 100 przełożonych - kobiet, jakie miałem, nigdy nie powinno zajmować
                    kierowniczego stanowiska. Z mężczyzn, jeden którego miałem, był raczej OK, ale
                    był nielubiany przez kobiety. Drugi to takie ciepłe kluchy, nie mial zbyt dużej
                    wiedzy merytorycznej, ale zanim pdjął jakąkolwiek decyzję konsultował ze mną -
                    od tego jest specjalista, zresztą m.in. żeby wesprzeć przełożonego merytoryczna
                    wiedzą. Trzeci to było dno totalne. Byl co prawda na płaszczyźnie
                    miedzyludzkiej raczej OK, chociaż zrobił mi bezinteresownie jedno wielkie
                    świństwo, ale jako szef... To dopiero historia... Na niczym się nie znał, ale
                    wszystko chciał robić sam... Zresztą z tego co wiem, poprzedni pracodawca
                    rozstał się z nim, bo facet miał kilkunastu podwładnych którzy obijali się, bo
                    całą robotę on za nich odwalał...
                    Reasumując - 100% szefowych kobiet było beznadziejnych
                    33% mężczyzn OK,
                    33% mężczyzn 50/50
                    33% dno.
                    • kociamama Re: i dalej... 06.11.03, 11:59
                      Drogi mike_mike,
                      jezeli ja mialabym poprowadzic takie statystyki:
                      100% szefow kobiet wporzo na plaszczyznie miedzyludzkiej, zorganizowane
                      kompetentne (tzn, wszystkie dwie)
                      100% szefow facetow - do dupy (w liczbie jeden) - agresywny, niekulturalny,
                      chamski

                      Pozdrawiam,
                      Kociamama.
                      • mike_mike Re: i dalej... 06.11.03, 12:18
                        kociamama napisała:

                        > Drogi mike_mike,
                        > jezeli ja mialabym poprowadzic takie statystyki:
                        > 100% szefow kobiet wporzo na plaszczyznie miedzyludzkiej, zorganizowane
                        > kompetentne (tzn, wszystkie dwie)
                        > 100% szefow facetow - do dupy (w liczbie jeden) - agresywny, niekulturalny,
                        > chamski
                        >
                        > Pozdrawiam,
                        > Kociamama.

                        Uśredniając zatem:
                        3/5 kobiet (3 sztuki, 60%) to kiepscy szefowie,
                        2/5 kobiet (2 sztuki, 40%) to dobrzy przełożeni
                        1/2 mężczyzn (2 sztuki,50%) to źli szefowie
                        1/4 mężczyzn (1 sztuka, 25%) na granicy
                        1/4 mężczyzn (1 sztuka, 25%) dobrzy.

                        Czekam na więcej danych.
                        Wasz nieodzowny Mike_Mike
        • Gość: Monika Re: i dalej... IP: *.chello.pl 05.11.03, 03:09
          Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

          > Jeśli rzeczywiście mężczyźni są lepsi w tym, by zespoły kierowane przez nich
          > osiągały lepsze wyniki, to żadne referenda ani parytety nic na to nie
          > pomogą.
          > Firmy kierowane przez mężczyzn bedą wygrywać konkurencję z tymi kierowanymi
          > przez kobiety - a Wy, feministki - będziecie zmuszone szukać u nich pracy,
          > czy się Wam to podoba, czy nie. Albo założyć własny biznes i walczyć o
          > przetrwanie na wolnym rynku.


          A teraz tupnij nóżką i powiedz: "Bo ja tak chcę"
      • sagan2 Re: kobieta - szef 05.11.03, 08:39
        Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):


        > Dobrą analogią do biznesu jest sport, bo tu sa
        > jednoznaczne kryteria pozwalające porównywać osiągane
        > wyniki.

        zartujesz? bayern monachium osiaga doskonale wyniki, bo
        ma kupe forsy, za ktora kupuje najlepszych zawodnikow...
        to uwazasz za "jednoznaczne kryteria pozwalajace
        porownywac osiagane wyniki"??? smieszne...

        > Zastanówcie się, dlaczego trenerami sportowymi są na
        > ogół mężczyźni, także w kobiecym sporcie?

        a na przyklad narodowa reprezentacja niemiec w pilce
        noznej wygrala mistrzostwa *swiata* pod wodzem
        trenera-kobiety... chyba w calym skladzie bylo 2 panow -
        prezes i "trener" od pilnowania, czy paniom cieplo...
      • kociamama Re: kobieta - szef 05.11.03, 08:47
        Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

        > markiza.de.hohoo napisała:
        >
        > > Czy pracowałeś(aś) kiedyś pod dyrekcją kobiety?
        > > Czy gdyby w Twojej firmie było "referendum" wybrał(a)byś kobietę na dyrekt
        > ora,
        >
        > Jak ktoś już słusznie zauważył, szefów się nie wybiera. To oni dobierają
        sobie
        > współpracowników.
        >
        > Dobrą analogią do biznesu jest sport, bo tu sa jednoznaczne kryteria
        > pozwalające porównywać osiągane wyniki. Zastanówcie się, dlaczego trenerami
        > sportowymi są na ogół mężczyźni, także w kobiecym sporcie? Jak to się
        dzieje,
        > że polskie siatkarki zostały mistrzyniami Europy pod wodzą Niemczyka,
        trenera -
        >
        > mężczyzny, zamiast pod wodzą jakiejś kobiety? Czy to wina patriarchalnego
        > społeczeństwa, czy po prostu mężczyźni są w tym lepsi? W "tym" znaczu tutaj -
        w
        >
        > motywowaniu do większego wysiłku i w wydobywaniu z innych tego, co w nich
        > najlepsze.
        >
        > Pozdrawiam -

        Drogi Zly Wilku,

        jakos poziom poalskiego sportu nie jest zbyt wysoki... Jeden Małysz i teraz
        siatkarki, kiedys Grzybowska przez chwile. Ale to na tyle. Cos sie mezczyzni
        nie sprawdzaja w roli trenerow...

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
      • e_wok Re: kobieta - szef 05.11.03, 10:00
        Trenerami łyżwiarzy figurowych są w większości kobiety. To jest
        prawdziwie "kobieca" dyscyplina sportu. Fakt, że kobiety grają w piłkę nożną
        nie czyni tej dyscypliny sportu "kobiecą", podobnie w przypadku siatkówki albo
        rzutu młotem. Ciekawe masz kryteria. Czy istnienie Agaty Wróbel czyni
        podnoszenie ciężarów "sportem kobiecym"?
        • Gość: Zły Wilk "kobiece" i "męskie" ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 17:57
          e_wok napisała:

          > Trenerami łyżwiarzy figurowych są w większości kobiety. To jest
          > prawdziwie "kobieca" dyscyplina sportu. Fakt, że kobiety grają w piłkę nożną
          > nie czyni tej dyscypliny sportu "kobiecą", podobnie w przypadku siatkówki
          albo
          > rzutu młotem. Ciekawe masz kryteria. Czy istnienie Agaty Wróbel czyni
          > podnoszenie ciężarów "sportem kobiecym"?

          "Kobieca dyscyplina sportu"???!!!
          Jak mogłas napisać coś takiego???
          Czyżbyś zapomniała, że dla feministki nie ma podziału na to, co "kobiece"
          i "męskie"??? Czyżbyś zapomniała, że kobieta jest przede wszystkim człowiekiem?
          ;-)
          Poważnie obawiam się o Twój feministyczny światopogląd... Jeszcze trochę, a
          uznasz, że istnieją także ZAWODY (prace) kobiece i męskie, a co za tym idzie -
          uzasadnienie do zróznicowania płac dla kobiet i mężczyzn. Kolejną konsekwencją
          będzie uznanie, że dominacja mężczyzn na najwyższych stanowiskach jest wynikiem
          faktu, że polityka jest domeną "męską", a większa obecność kobiet w domu i przy
          dzieciach - że zmywanie naczyń jest domeną "żeńską"... ;-)

          Nie wstyd Ci tak zdradzać feminizm?

          Pozdrawiam -
    • mike_mike Re: kobieta - szef 05.11.03, 16:29
      markiza.de.hohoo napisała:

      > Czy pracowałeś(aś) kiedyś pod dyrekcją kobiety?

      Tak

      > Czy gdyby w Twojej firmie było "referendum" wybrał(a)byś kobietę na dyrektora,
      > (przypuśćmy, że jest dwoje kandydatów - porównywalne wykształcenie,
      > wiek itp)

      Nie

      > Czy zatrudnił(a)byś kobietę na dyrektora w swojej własnej
      > firmie? Jakie warunki musiałaby spełniać, jeśli tak?

      Nie
      • Gość: barbinator Re: kobieta - szef IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 17:22
        mike_mike napisał:

        > markiza.de.hohoo napisała:
        >
        > > Czy pracowałeś(aś) kiedyś pod dyrekcją kobiety?
        >
        > Tak
        >
        > > Czy gdyby w Twojej firmie było "referendum" wybrał(a)byś kobietę na dyrekt
        > ora,
        > > (przypuśćmy, że jest dwoje kandydatów - porównywalne wykształcenie,
        > > wiek itp)
        >
        > Nie
        >
        > > Czy zatrudnił(a)byś kobietę na dyrektora w swojej własnej
        > > firmie? Jakie warunki musiałaby spełniać, jeśli tak?
        >
        > Nie


        Nawet jesli ta kobieta byłaby najlepszym fachowcem jakiego znasz, kims w
        rodzaju M. Curie w swojej specjalności?
        Jeśli odpowiedź nadal brzmi "tak", to mam nadzieję że nie jesteś kimś mającym
        wpływ na obsadę stanowisk w spółkach Skarbu Państwa (bo to akurat także i moje
        pieniądze...)
        Pozdr. B.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka