bene_gesserit
02.09.09, 00:09
Prawie połowa skazanych za przemoc domową kwalifikuje się do
objęcia programem dozoru elektronicznego – ustalił reporter RMF FM
Roman Osica. Za to przestępstwo wyroki odsiaduje ponad 4,5 tysiąca
osób, z czego niemal połowa ma wyrok do jednego roku więzienia. To
główny warunek wypuszczenia skazanego z zakładu karnego i założenia
mu jedynie kontrolnej, elektronicznej obrączki.
W poniedziałek na konferencji prasowej szef służby więziennej Paweł
Nasiłowski twierdził co innego. I jak donosi nasz reporter -
delikatnie mówiąc mijał się z prawdą. Roman Osica pytał, czy
programem monitorowania na wolności będą objęci skazani za przemoc
domową. W odpowiedzi usłyszał: Mówimy teraz o grupie skazanych,
którzy są skazani na maksymalnie karę do 12 miesięcy pozbawienia
wolności, z czego 6 musieli już odbyć. W tej grupie, taki wymiar
kary nie jest orzekany w przypadku tzw. ostrej, gorącej przemocy
domowej.
Jak wynika jednak ze statystyk, które przejrzał nasz reporter, nie
jest to prawda. Teoretycznie dwa tysiące osób, które w różny sposób
dręczyły swe rodziny ma szansę szybciej do tych rodzin, bądź w ich
pobliże wrócić. Co prawda zależeć to będzie od sądu penitencjarnego
badającego każdy przypadek, jednak nie można wykluczyć, że tak się
stanie o czym zdecydowanie zaprzeczał wczoraj Paweł Nasiłowski.
http://www.rmf.fm/fakty/?id=161096&temat=76