w grudniu miałam robioną cytologię, w piątek byłam na kolejnej wizycie u
lekarza i okazało się, że cytologii nie da się odczytać bo mam zapalenie
pochwy (BEZOBJAWOWO! ?? nic nie boli, nie piecze, zero żadnych objawów, tym
bardziej, że od grudnia minęło 5 miesięcy) ginekolog zapisał mi amotaks -
antybiotyk doustnie oraz dopochwowo rano nystatyne vp oraz na noc
metronidazol. w ulotce pisze, że leczy się tym rzęsistkowice, a wątpie bym to
miała gdyż jak pisałam żadnych objawów! w dodatku jest coraz gorzej czuję
zaciski w klatce piersiowej, drętwienie kończyn, w gardle jakbym miała "gule"
a to dopiero 3ci dzień stosowania, nie wiem jak dotrwam (o ile dotrwać a nie
przerwać??) do dnia 10-tęgo. co robić ? moja wizyta (najbliższa na 26 maj) nie
mam szans się wcześniej do niego wybrać, co robić ? pomóżcie

boję się, że zaszkodziłam sobie tymi lekami i boję się, że niepotrzebnie bo do
piątku byłam zdrowa jak ryba