Cześć dziewczyny. Mam 35 lat, rodzinkę, fajną pracę i jeden problem: codziennie mnie coś boli

Albo głowa, albo noga(piszczel), albo gdzieś pod żebrem, albo okolica krzyżowa, ostatnio też kark (jakby mnie zawiało, sztywny taki). Od ok. roku zawzięłam się i łażę po lekarzach. Krew i mocz w porządku, rgt kręgosłupa też, doppler żył też, a i rezonans głowy bez zarzutów. Ciśnienie ok.110/50, temperatura ciała zawsze w okolicy 35.5. Dodam,że o mojej odporności na ból świadczyć może leczenie stomatologiczne bez znieczulenia

(bo boję się zastrzyków). Czy któraś z Was miała podobne bóle, które mijają po 1-3 dniach by pojawić się w innym miejscu? Gdzie iść, co jeszcze "przetrzepać"? Z góry dziękuję za sugestie i pozdrawiam Forumowiczki.