Gość: lena
IP: 91.203.244.*
02.04.12, 15:00
Na wstepie zaznaczam ze wiem ze stan moj obecny to moja wina. Rok temu zaczelam leczyc 7, zaplacilam sporo, ale ciagle bolalo wiec sie zniechcecilam i poprostu nie poszlam wiecej. Zab zostal na etapie, wyczyszczenia kanalow , czyli caly rozwiercony i z zalozona ta tymczasowa plomba. Wiadomo plomba sie starla i zab byl pusty przez dlugie miesiace, nie bolal. I kiedy nagle inteligentnie zdecydowalam sie ze chcialabym go ratowac, zaczal sie lamac i kruszyc. W efekcie mam tylko kawalek korony i tyle. Wiem ze zeba nie uratuje, ale ciekwi mnie jakie mam mozliwosci poza usunieciem korzenia. Nie znam sie na terminologii wiec pytam potocznym jezykiem. Czy jest mozliwosc/szansa na koronke jezeli ponad dziaslem prawie nic nie ma? a jezeli nie to czy zostaje mi jedynie implant tzn. to wkrecenie czegos w kosc i na to zab? jak to wyglada w takim przypadku?