Melduję się grzecznie po przerwie. Przepraszam, że zakładam nowy wątek, ale nie pamiętam, gdzie pisałam poprzednio. Jeśli łamię zasady forum, przepraszam tym bardziej - z pokorą przyjmę przenosiny wątku na adekwatną półeczkę.
Dla przypomnienia: mam 35 lat, 11 lat temu urodziłam przez cc w 6-m miesiącu ciąży córeczkę, która żyła 10 dni.
Pół roku po cesarce miałam usuwanego 6-cm mięśniaka.
Potem w 29 tyg ciąży urodziłam w ciężkim stanie synka (1300 gram, dziś ma 8,5roku, jest cały i zdrowy). Też cesarka, cięcie pionowe.
Mięśniaki były cały czas, ale niewielkie. Od półtora roku męczą mnie okrutnie, nie mam sił na nic, a dość aktywnie żyję (dom, zaoczna psychologia, wolontariat hospicyjny itp).
Stan na dziś: 4 mięśniaki: 11, 9, 5, 5 cm. Czasem większe, czasem trochę mniejsze, ale generalnie czuję się rekordzistką.
Tak więc jestem po dwóch cesarskich cieciach, jednym operacyjnym usuwaniu mięśniaków i za chwilę czeka mnie cięcie nr 4. Jajniki są zdrowe, więc zostają. Wylatuje macica i szyjka. Z tego ostatniego wylotu to akurat bardzo się cieszę, bo miewam niefajne cytologie i jestem w grupie wysokiego ryzyka, jeśli chodzi o raka szyjki macicy.
Olikku kochany, mam termin operacji - wiem, że będziesz ze mnie dumna.

Do szpitala idę 7.08.
W niedzielę jadę na wakacje, wracam po dwóch tyg., a we wtorek 7-go melduję się w szpitalu.
Mam na wakacjach ćwiczyć jakieś mięśnie? Czuję, że fizycznie nie jestem przygotowana kompletnie, nie miałam (tradycyjnie) czasu się tym zająć.
Cmokam czule wszystkie miłe panie.