Gość: lita
IP: 91.203.247.*
29.03.13, 13:55
Witam, już któryś raz zabieram się za pisanie. Zawsze rezygnowałam z myślą że i tak nic mi to nie da. Ale każdy atak bólowy skłania mnie ku napisaniu. Więc piszę. Postaram się krótko i treściwie. Mam taki problem,że przynajmniej raz na dwa tygodnie mam potworny ból żołądka. Długo się obserwowałam. Najpierw myślałam,że to po "cukrze", potem że po "ziarnach". Nie wykluczam tego, ale obawiam się że po wszystkim. Poprostu kiedy jem "normalnie" załatwiając się regularnie przychodzi taki moment, że wstaję rano z bolącym skurczowo żołądkiem lub bólem ciągłym, uczucie ciężkości. Wtedy przez cały 1 dzień "załatwiam się" w pewnym momencie jest to nawet biegunka aż nie oczyszczę całych jelit. Dnia drugiego czuję mniejszy ból. Trzeciego dnia mija. I wtedy jedząc wypełniam jelita i czekam aż znowu przyjdzie ten koszmarny czas. Nie mam wymiotów, mam jednak w "te " dni duże gazy.
Uprzedzę, jadam regularnie, zdrowo, pijąc dużo wody...
Moim zdaniem, kiedy jelita są pełne zaczynają uciskać mi żołądek i organizm samoistnie zaczyna się oczyszczać... tak to widzę, ale dlaczego? Co mogę mieć z tym moim żołądkiem? W połowie kwietnia idę na gastroskopię.
Jestem zmęczona psychicznie oczekiwaniem na ból, a jeść przecież muszę