Gość: monika
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.10.04, 23:22
Nie wiem co myśleć, dlatego Was zapytam o zdanie.
Otóż jakieś dwa miesiące temu byłam u gina, gdyż od dłuższego czasu miałam
upławy o przykrym zapachu i swiąd warg sromowych. Lekarka stwierdziła, że to
zapalenie na podłożu bakteryjnym lub grzybiczym i przepisała globulki
dopochwowe oraz leki doustne dla mnie i dla mojego męża. Oboje przyjęlismy
leki. Moje objawy praktycznie ustąpiły.
W okresie tych dwóch miesięcy kochaliśmy się z mężem tylko kilka razy, zawsze
z prezerwatywą. Wyjątek stanowiło ostatnie zbliżenie. Przed tygodniem
kochalismy się bez żadnej osłony. Na drugi dzień po tym zbliżeniu nastąpił u
mnie nawrót przykrych dolegliwości. Dolegliwości w ostrzejszej formie, o
wiele bardziej dokuczliwych niż poprzednio.
Wygląda na to, że z powrotem zaraziłam się od męża, tą samą chorobą (a może
inną?)
Ale przecież mąż także brał leki, więc powinien być zdrowy. Chodzą mi po
głowie mysli, że on mnie zdradza, łapie od kogoś jakieś świństwa i później
zaraża mnie. Może myśli głupie ale w moim małżeństwie ostatnio nie dzieje się
najlepiej...
Powiedzcie dziewczyny, czy moje podejrzenia są prawdopodobne, czy też możliwe
jest zupełnie inne wytłumaczenie tej sytuacji?