coś pozytywnego

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.05, 19:25


..moze teraz dla zestawienia niech napiszą Panie, ktore uzywają
tabletki i odczuwają pozytywny ich wpływ (poza antykoncepcyjnym) ?
pozdrawiam
    • lilith76 Re: coś pozytywnego 01.06.05, 09:05
      takie nie mają potrzeby zaglądać na to forum, ale czytałam tu często pozywne
      wypowiedzi.
    • inezz_a Re: coś pozytywnego 01.06.05, 09:10
      pozytywne:
      - bezbolesne miesiączki, trwające 2-3 dni a nie tydzień z niesamowitym bólem
      brzucha
      - poprawa cery
      - libido bez zmian
      regularne wizyty i badania u ginekologa (wczesniej brak silnej woli skutecznie
      to utrudniał wink)
      Pozdrawiam
    • ebusia_fam_fatal Re: coś pozytywnego 01.06.05, 09:53
      hm, moglabym skopiowac, ale moge tez dac linka no nie? smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=24549506&a=24608421
    • an_ni Re: coś pozytywnego 01.06.05, 10:05
      juz nie uzywam ale poza chwilowymi dolegliwosciami ktore ustapily po zmianie
      pigulek byly same plusy
      - kompletny luz w seksie (bez mocowania sie z gumkami czy globulkami)
      - seks bez strachu ociaze
      - regularne , niebolesne i nie obfite miesiaczki
      - regularne badania
      - mozliwosc przesuwania okresu
    • Gość: Ag Re: coś pozytywnego IP: *.tvk.wroc.pl / *.unreg.tvk.wroc.pl 01.06.05, 10:09
      - przewidywalnosc terminu krwawienia, samo krwawienie slabsze
      - brak hustawki nastrojow, otoczenie zabezpieczone przed moimi wybuchami smile
      - brak PMS, nic nie boli, nie pecznieje od wody, nie psuje sie cera
      - mam swiadomosc kontroli nad wlasnym organizmem, wczesniej czulam sie
      zakladnikiem wlasnych hormonow - robily ze mna co chcialy

      Jedyne wady to mniejsze troche libido no i cena sad I czasem strach przed
      zakrzepica. Ogolnie nie wyobrazam sobie inaczej.

      Pozdrawiam
      Ag
    • florencja29 Re: coś pozytywnego 01.06.05, 10:24
      1) krótkie i bezbolesne okresy (kiedyś męczyłam się strasznie, 2 x prawie
      mdlałam z bólu) lub teraz brak okresu (cerazette)
      2) brak stresu związanego z nieplanowaną ciążą. Ze 2 x razy przeżyłam maxymalne
      schizy związane z opóźniającym się okresem (pomomo tego, że współżyłam w dniach
      potemncjalne bezpłodnych). Raz okres opóźnił mi się 2 tygodnie, to było jeszcze
      na studiach - co ja wtedy przeżyłam. Od tamtej pory właśnie biorę piguły. Nie
      chciałam nigdy więcej tego przeżywać. Wcześniej jeszcze ze 3-4 x pękła nam
      prezerwatywa.
      W ogóle nie za bardzo wyobrażam sobie wsółżycie bez skutecznego zabezpieczenia,
      taki ze mnie typ.
      Wiem, że teoretycznie nawet tabletki mogą zawieść, ale wiem, że robię wszystko
      by tak się nie stało.
Pełna wersja