Gość: Dora
IP: *.io.poland.com
16.07.01, 16:14
Prawdopodobnie zaraziłam się od mojego kota tzw. kocim katarem. (nie tylko ja,
bo mój narzeczony, z którym mieszkam - też) Pamiętam, że kiedy leczyłam kotka u
weterynarza (bezskutecznie), ten ostrzegł mnie przed zarażeniem się, mówiąc, że
jest to szczególnie niebezpieczne dla kobiet, które chcą zajść w ciążę. Byłam u
kilku lekarzy, aby się wyleczyć, ale ci zupełnie ignorowali moje prośby o
leczenie od przyczyny (jakieś badania, które mogłyby stwierdzić, dlaczego rano
kaszlę i mam katar), a nie likwidowanie objawów (syropy na kaszel i krople do
nosa). Niestety - nie trafiłam na żadnego lekarza, który choć próbowałby mnie
zrozumieć, nie mówiąc już o ich braku jakiejkolwiek wiedzy na temat wpływu
chorób odzwierzęcych na ewentualną ciąże. Może teraz dowiem się o tym
czegokolwiek...?