Gość: WAgulek
IP: *.localnet / 81.15.226.*
29.08.05, 12:26
Witam kobietki-nie wiem czy chę tylko pomarudzić, czy oczekuję jakiejś rady-
ale może akurat któras z was rzuci jakiś sensowny pomysł. Skonczylam w tym
roku 30-che , 1,5 roku temu urodzilam synka, wrocilam do pracy, daje sobie
jakos rade jako matka pracująca ( mąz pracuje do pozna, wiec wiekszosc
obowiazkow spoczywa na mnie niestety). Problem w tym, ze przygladam sie sobie
ostatnio ze zgrozą-bo nie wiem co sie ze mna dzieje-wiecznie jestem zmeczona
i senna ( sprawdzam regularnie ostatnio-mam raczej niskie cisnienie, ratuje
sie kawa, ale znowu żoładek mi nawala, wiec wiecej niz 2 rozpuszczalne
dziennie z mleczkiem nie wchodza w gre)-synek co prawda jeszcze nie przesypia
zupelnie nocy-tak, bez zadnej pobudki-czasami budzi sie raz a sa noce ze i
czesciej-do pracy musze wstawac ok.5.30 , klade się ok.22-23 ( przewaznie 23
bo ciagle cos do zrobienia)-wiec spie od ponad roku niecale 6-6,5 godziny z
przerwami. Popoludniami praktycznie zwala mnie z nog-ale przy malym dziecku
nie da sie raczej uciac popoludniowej drzemki-jestem wiec wiecznie zmeczona i
senna-wczesniej jakos tego az tak nie odczuwalam, a synek budzil sie jeszcze
czesciej. Zawsze dbalam o siebie, raczej zdrowo sie odzywiam (no, moze
ostatmnio trochę gorzej)i chialabym sobie jakos pomoc-ale juz sama nie wiem
co z tym robic. O-widze, ze dlugi post sie z tego robi-moze streszcze się
troche: co mi jest:
-coraz gorsza cera-mimo dbania naprawde o nią ( mieszana z wypryskami
wiecznie-jedne wylecze, wylaza koleje-niestety grzebie przy tej buzi ciagle, -
ale stosuje maseczki i staram sie ograniczac dotykanie buzki
-paznokcie-po prostu katastrofa-zawsze byly beznadziejne ( poza ciążą-nie
wiem czemu,a le w ciązy mialam rewelacyjne-jak na mnie-paznokcie i cera tez
się poprawila znacznie, zgęstnialy wlosy i lepiej się ukladaly-w ogole ciaza
mi sluzyla na urode)mam takie łyżeczkowate niektóre, malutkie, kruche
strasznie, slabo rosną i łamią się koszmarnie, rozdwajają i wszystko co
mozliwe -generlanie słabizna.
-Wiecznie jestem nerwowa ( ale to zawsze bylam), ciągle się czuję jakbym
miala maxymalny PMS ( no, moze poza okresem owulacji-wtedy jest pare lepszych
dni-ale ile mozna byc wiecznie wscieklą, zloszczącą się babą???-zgroza),
-ciągle chce mi sie spać, jestem przymulona i brakuje mi energii
-czesto mam zapalenie dziąsel, leczę zęby,a le generlanie mam tez slabiutkie,
po kompleksowym leczeniu-za jakies pol roku-znowu jakies ubytki
-jak nie zajdady, to opryszczki
generalanie kiepsko sie czuję-zrobilam sobie wyniki, są niby w normie-tzn
morfologia i mocz-takie ogolne, biore witaminy od 2 m-cy -humawit ze skrzypem
i pokrzywą-ale max dawka to 12 tabletek na dobe i chyba żolądek mnie wlasnie
po nich boli-nie wiem sama co mam brać-do tego capivit a+e, cynk -to chyba za
duzo-ale znowu nie wiem jaki kompleksowy preparat brac, zeby łyknąć jedna
tabletke i z głowy.
i jeszcze -praktycznie zerowa ochota na sex, zaczynam traktowac tą sferę jak
obowiązek malżenski-a moj mąz naprawdę jest bardzo kochany, cierpliwy i
wyrozumialy w tym temacie-ale tez ma spore potrzeby, oczekuje ode mnie seksu
niemalze codzinnie-a ja chce tylko spać wieczorem i nic wiecej, nie mam sama
z siebie ochoty kompletnie-jak on się mocno nagimanstykuje, to czasami tej
ochoty nabiorę-ale to chyba nie tak powinno byc-jest ze mną kiepściutko w
tych sprawach i zaczyna mnie drażnić już jego wymowny uśmiech wieczorem, albo
pytanie-jak tam dzisiaj....i wiadomo o co pyta...a ja malo sie nie rozplacze
i mam ochotę wrzeszczeć-daj mi spokoj i zeby nikt ode mnie nic nie
chcial...ale znowu jak kilka dni uda mi sie uniknąc sexu, to maż robic się
sfrustrowany,zly i jak widze ten jego tęskniący wzrok to mam wyrzuty sumienia
i tak w kolko....
Potrzebuję poprawić sobie samopoczucie, przestać sie ciągle wściekać, bo na
prawdę mam świetne życie-klopoty jak każdy, raz sa raz nie ma-ale ja wiecznie
mam muchy w nosie-nie wiem co ze mną jest, wybucham o byle co.Musze jakos
nabrać energii( pewnie powinnam ćwiczyć,a le nie mam kiedy urwac sie z domu
po poludniu, a poza tym jestem strasznie niesportowa i cięzko mi sie zmusić
od jakiegoś ruchu)
No i musze w koncu jakoś doprowadzić moje pazurki i cere do porządku-
doradzcie coś proszę. Co jest ze mną nie tak-moze powinnam zbadac hormony (
tylko jakie? wybieram sie we wrzesniu do gina, moze mi da jakis skierownie),
brac jakies inne witaminy, niz te co teraz, albo dluzej poczekac na efekty (
zolądek mi wysiadzie zupelnie)-zrobic coś ze sobą-tylko co? jak poradzic
sobie z nerwami i wiecznym zmęczeniem i sennością?