Dodaj do ulubionych

Łyżeczkowanie macicy

11.03.06, 12:13
Czy któraś z was miała: łyżeczkowanie macicy? Mmam 55 lat i od miesięca
krwawienie, niezbyt obfite, ale jednak, dlatego ginekolog zasugerował
łyżeczkowanie. Trochę o tym czytałam objaśnień medycznych, ale interesuje
mnie, czy po zabiegu następnego dnia będę mogła funkcjonować normalnie, czy w
dniu zabiegu wypiszą mnie do domu, dlaczego jest to zabieg pod całkowitym
znieczuleniem? jeśli macie jakieś praktyczne informację bedę wdzięczna.
Pozdrawiam i trzymajcie kciuki, bo jestem "trochę" spanikowana.
Obserwuj wątek
    • t_o_l_a Re: Łyżeczkowanie macicy 13.03.06, 10:09
      Łyżeczkowanie robią w całkowitym znieczuleniu, ale nie jest to tak silne
      znieczulenie jak przy poważnych operacjacj. Wkłują Ci igłę i przez nią podadzą
      znieczulenie. Odjeżdzasz a oni biorą się do roboty. Po pół godzinie budzisz się
      w łóżku na sali. Nic nie boli tylko krwawisz.

      Możesz nawet tego samego dnia zostać wypisana ze szpitala do domu. Choć
      procedury medyczne przewidują 3 dniowy pobyt w szpitalu (ale szpitale w ramach
      oszczedności wywalają ludzi).

      Ja miałam łyżeczkowaną macicę przy okazji usuwania obumarlej ciąży więc leżałam
      w szpitalu dwa dni a później dostałam 2 tygodnie zwolnienia. Niby żaden zabieg,
      ale jednak byłam osłabiona tzn. zwykłe wyjście ze szpitala ubranie się zejście
      po schodach wejscie do samochodu a potem znów po schodach do domu spowodowało,
      ze byłam mokra jak szczur. Ale takie zwykłe kręcenie się po domu jest do
      zrobienia.

      Raczej prace związane z większym wysiłkiem trzeba odłożyć na jakiś czas, zeby
      nie doszło do krwotoku. Troszke trzeba zwolnić.

      Nie bój się to nic strasznego. Powodzenia
    • Gość: Hania Re: Łyżeczkowanie macicy IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 14:18
      Teraz mam 48lat (!) i już od prawie roku nie mam okresu. Lekarz powiedział, że
      to normalne. Takie nietypowe krwawienia miałam od kilku lat a łyżeczkowanie
      jakieś trzy lata temu. Zabieg odbył się w prywatnym gabinecie mojej ginekolog
      przy udziale anestezjologa pod narkozą. Cała sprawa trwała z dziesięć minut,
      potem poleżałam na leżance z pół godziny i mąż zabrał mnie do domu. Czułam się
      dobrze, nie czułam żadnego osłabienia, wszystko mogłam robić. Jednak tak jak
      powiedziała tola nie można się przemęczać żeby nie dostać krwotoku, w końcu to
      otwarta rana i musi się zagoić jak po porodzie. To osłabienie toli to raczej
      nie było związane z zabiegiem tylko z tą ciążą i stresem nią wywołanym. Bać się
      nie ma czego, nie wiem jak to robią w szpitalach ale jeśli będzie taka
      możliwość to proś o narkozę, nawet gdybyś miała coś dopłacić lub dać "W łapkę".
      Napisz potem jak było. Kciuki oczywiście będę trzymać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka