Dodaj do ulubionych

pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty:(

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 23:23
Całą ciąże przeżyłam bez problemów, prawie do końca ciąży pracowałam; wchodząc
na porodówkę kipiałam energią i dobrym humorem. Wyszłam potwornie
pokiereszowana. Najgorsze jest to, że nie wiem, co robić. Miałam poród
wspomagany oksytocyną, wszystko szło za wolno wg położnej, a kolejka "do
rodzenia" długa więc podłączyła mnie do oksxy. Bez środków przeciwbólowych.
Błagałam o cokolwiek, położna nie widziała potrzeby. Potraktowano mnie jak
zwierzę. Może słusznie, bo tak się zachowywałam - dosłonie wyłam z bólusad((
Wchodząc na porodówkę założyłam, że będę prosić o ochronę krocza, w trakcie
błagałam dosłonie by mnie nacięli... Położna cały czas zmuszała mnie do
rodzenia, pomimo, że rozwarcie postępowało zbyt wolno. Błagałam o cesarkę, bo
nie umiałam wytrzymać z bólu... Pękłam... Pękła mi szyjka macicy i cała
pochwa, resztę (krocze) nacięli. Zostałam zszyta i tu zaczyna się problem. O
ile przed porodem czerpałam niesamowitą satysfakcję z seksu o tyle... teraz
nie czerpię niczego, bo mój mąż się "tam" nie mieści. czuję niesamowity ból
podczas współzycia. Lekarz, który mnie szył traktuje mnie jak wariatkę i
odsyła do seksuologa, bo uważa, że problem leży w mojej psychice. I owszem,
byłam i u seksuologa i u psychologa - którzy uważają, że wszystko z moim
psyche w porządku, mimo, że przezyłam traumę i raczej uważają, że faktycznie
jestem zbyt wąsko zszyta.... Chcemy 2 dziecko, już wiem, że zrobię wszystko,
żeby mieć cesarkę w pełnym znieczuleniu, więc nie można chyba powiedzieć, że
boję się powtóki z rozrywki. Od porodu minął prawie rok, próbowaliśmy seksu z
penetracją dosłownie kilka razy - były lubrykaty i... nic. Po prostu nic.
Zawsze ten sam ból i wrażenie, jakbym miała za chwilę pęknąć. Inni lekarze
uważają, że pochwa jest wystarczająco elastyczna. Ale dlaczego moja pękła -
nie była elastyczna? Proszę, napiszcie mi kilka słów otuchy. czuję się gorzej
niż kaleka. A rok temu byłam pełną energi dziewczną....sad((((((((((( Nasze
życie seksualne przestało istnieć, cieawe ile jeszcze potrwa nasze białe
małżeństwo... Nie mam siły nikogo winić, tym bardziej, że lekarz wmawia mi, że
to moja wina, bo zbyt gwałtownie parłam. Nie wiem, co robić... Proszę...
Obserwuj wątek
    • Gość: agata.s. Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 23:27
      może rzeczywiście zbyt gwałtownie parłam, ale naprawdę nie umiałam wytrzymac z
      bólu... poradźcie coś, proszę...
      aha - czuję ból także w czasie badania wziernikiem, mimo, że robię wszystko by
      się rozludźnić; wg lekarza - spinam sięsad( i dlatego...
      • Gość: aga Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: 217.98.102.* 21.12.06, 23:35
        wiesz, a ja myślę że w 80% to jednak twoja psychika. Mam koleżankę z
        identycznymi przejściami - poharatana i zeszyta z porodówki wyszła tak, że
        zliczyć szwów położna nie mogła. Dziewczyna miała ogromne problemy ze
        współżyciem, wizyta u gina to był zawsze ogromny stres, aż do tego stopnia, że
        koleżanka wychodziła mokra jak mysz. Ból trwał dość długo (mimo iż fizycznie
        wszystko było dobrze), dopiero niedawno (dziecko ma ok 2,5 roku) zaczęła czerpać
        ponowną satysfakcję z seksu. Więc może spokojnie, do wszystkiego pomalutku,
        metodą kroczków z mężem dojdziecie? Karmisz piersią?
        • Gość: agata.s. Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 23:37
          Nie. Więc to nie problem suchości pochwy, Naprwadę jestemn nieziemsko podniecona
          i dosłownie mokra. Ale pochwa przestała się "rozciągać" Przepraszam za dokładny
          opis. Najbardziej boli mnie u wejścia pochwysad
          • Gość: aga Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: 217.98.102.* 21.12.06, 23:41
            spokojnie, pomału... Znaczną część z nas bolało po porodach. Wszystko trzeba
            jakby zaczynać od początku.
            Na pewno twoje przeżycia porodowe (psychiczne - współczuję, ze trafiłaś na taką
            łajzę położną, która spieprzyła tobie całą radość z narodzin dziecka) mają
            większe znaczenie w waszym życiu intymnym niż myślisz. Daj sobie jeszcze trochę
            czasu big_grin
            • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty 21.12.06, 23:45
              smile Rozumiem 2 miesiące po porodzie? Ale rok po porodzie i straszny ból? Sądzisz,
              że to jest normalne?
              • Gość: aga Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: 217.98.102.* 21.12.06, 23:48
                właściwie koleżanka, która wyszła też rzeźnikowi spod łap - dopiero teraz cieszy
                się seksem. A dziecko ma 2,5 roku. Też ciągle ją bolało. Jakiś czas temu "coś"
                się w niej odblokowało.
              • Gość: agata Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: *.centertel.pl 08.12.14, 13:22
                Hej jestem po porodzie tydzien zostalo mi zszyte krocze i wejscie pochwy jak dlugo bede odczuwac bol???
    • Gość: AGA Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: *.gprspla.plusgsm.pl 21.12.06, 23:29
      Strasznie Ci wspolczuje..
      Na Twoim miejscu po pierwsze zmienilabym ginekologa
      na dobrego - to ich lista
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=18090
      a o reszte - popytaj dziewczyny na forach ciazowo - macierzynskich
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=567
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=548
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=585
    • Gość: agata.s. Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 23:35
      Byłam u innego. Kobiety. Usłyszałam "No cóż, droga pani, trzeba ćwiczyć,
      ćwiczyć, ćwiczyć, jeśli wie pani, co mam na myśli" sad A mnie strasznie boli
      podczas tego "świczenia". Kiedyś nie ćwiczyłam, a było fantastycznie. Wąsko (w
      odczuciu męża) ale w naszym wspólnm - bosko. Teraz... Nie mam juz siły... Chyba
      tylko chciałam się wygadać... Tak mi źlesad
      • anula36 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty 22.12.06, 01:12
        ja bym chyba w takim przypadku pozbierala dokumentacje i poszla do sadu przeciwko takim partaczom w bialych fartuchach.Takiemu co by mi wmawial ze za gwaltownie parlam ( bedac pod opieka lekarza/poloznej ) i rodzac w szpitalu to bym chyba odwinela z piachy.
        Niestety jest mozliwosc ze cie zle zszyli, np zaszyli nerw w blizne i wtedy bedzie bolec bez wzgledu na ilosc cwiczen. Wtedy bez poprawki ani rusz.
        Sprobuj sie moze skonsultowac jeszcze z jakims doswiadczonym giekologiemi zastanow nad chirurgicznymi poprawkami szycia. nie wierze ze to tylko glowa.
        • anula36 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty 22.12.06, 01:15
          jeszcze jedno - krocze, pochwa - sa elastyczne - ale tylko zdrowa tkanka - blizny sa "sztywne" - jesli masz zle zszyte wejscie do pochwy to ono sie nie rozciagnie.
          • justynnka Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty 22.12.06, 12:13
            po przeczytaniu takiej historii mogę wspólczuć autorce a gratulaować sobie.
            miałam cc-dla mnie zrowie dziecka i moje, spokój, kontrola sytuacji były
            wazniejsze niz czyjaś opinia ze idę na łatwiznę. jestem zwolenniczką cc na
            życzenie.zdrowie dziecka i matki warte jest każdych pieniędzy a te 7 tysięcy to
            niewielka cena za spokój, bepieczeństwo,doskonała opiekę i w końcu zdrowie.
            • Gość: gość do justynnki IP: *.range86-128.btcentralplus.com 22.12.06, 12:22
              Cesarka jest dobra jak się wszystko pomyślnie skończy. Pewnie inaczej byś się
              wypowiadała gdyby podczas opercji np, przecięto ci moczowód (bo biegnie
              niestandardowo a tego nie da się przewidzieć), uszkodzono pęcherz moczowy,
              nieopanowano krwawienia śródoperacyjnego (czytaj wycięto macicę), przykładów
              można mnożyć. Nie należy więc do tematu podchodzić z taką beztroską. Rozumiem,
              że lekarz cię przed operacją o tym wszystkim poinformował.
              • justynnka Re: do justynnki 22.12.06, 12:27
                miałam cc w prywatnej klinice ,robił mi je doskonały lekarz prowadzący od
                pocątku moją ciąze. nie interesowały mnie zagrożenia, podobnie jak nie
                interesowała mnie oferta państwoej służby zdrowia.
                • Gość: aga55jaga Re: do justynnki IP: 217.98.102.* 22.12.06, 12:31
                  doskonali lekarze też są tylko ludźmi.
            • Gość: aga55jaga Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: 217.98.102.* 22.12.06, 12:29
              od siebie dodam - nie możesz generalizować. Przecież większość kobiet rodzi
              naturalnie i większych problemów nie ma. Dzieci są zdrowe mamy także.

              Natomiast w każdym przypadku - czy to poród naturalny, czy cc - możliwe są
              powikłania, wkrada się czynnik olewającego personelu medycznego i ich rutyny. A
              7 tysięcy za "niewiadomo czy wszystko pójdzie dobrze przy cc" - to jest bardzo dużo.
              • justynnka Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty 22.12.06, 12:43
                biorac pod uwagę jaką renomę na Damian to nie jest to ,,nie wiadomo co".
                • Gość: gość Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: *.range86-128.btcentralplus.com 22.12.06, 12:54
                  No cóż, ryzyka pewnych komplikacji nie można wykluczyć, co pokazują statystyki.
                  I niekoniecznie wynika to z "olewającego stosunku personelu i ich rutyny".
                  Dlatego np pediatrzy bardzo nie lubią cięć "na zimno", bo dużo częściej zdarza
                  się wtedy, że dziecko po wydobyciu nie oddycha. I zaczyna się reanimacja. I nic
                  tutaj nie poradzi dobry ginekolog przy stole.
                  • Gość: aga55jaga Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: 217.98.102.* 22.12.06, 13:10
                    olewający personel, rutyna (akurat taki personel miała przy sobie autorka wątku
                    - np położna, która miała gdzieś cierpienia dziewczyny) - to tylko jeden z
                    czynników, oczywiście zawsze istnieje to "n" czyli niewiadoma, bliżej
                    nieokreślona, czyli powikłania nieprzewidziane. Fakt.
                • Gość: aga55jaga Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... i kłopoty IP: 217.98.102.* 22.12.06, 13:07
                  przeinaczasz, ja napisałam ""niewiadomo czy wszystko pójdzie dobrze przy cc" .
                  Każda cc jak i poród naturalny jest niewiadomą. Najczęściej cała akcja przebiega
                  bez powikłań, ale z takowymi trzeba się także liczyć, ale to nie pacjentka ma
                  się tym martwić lecz lekarz, położna którzy przy każdym porodzie powinni dołożyć
                  należytej staranności aby zmniejszyć cierpienia pacjentki, oszczędzić tak
                  przykrych i bolesnych przejść, jakie miała i ma autorka postu. Tak naprawdę nie
                  chodzi o to, kto i ile jest w stanie zapłacić za to aby urodzić w miarę
                  bezboleśnie bezstresowo - bo nie na tym poród polega. Chodzi o podejście do
                  pacjentów, a także pacjentów do lekarzy. Niektórzy, owszem wolą zapłacić kupując
                  niejako umiejętności lekarza, nie przyjmując tym samym do wiadomości
                  jakichkolwiek skutków ubocznych, które podczas cc mogą wystąpić - nieważne czy w
                  na stole NFZ czy na stole operacyjnym w "Damianie". CC jest operacją, i nigdy
                  nie można być pewnemu, z góry, że powikłania nie wystąpią, lub nieprzewidziane
                  zdarzenia. A to co napisałaś, wybacz, ale zupełną ignorancją i snobizmem
                  "zalatuje" Pisałabyś inaczej, gdyby się przytrafiło coś, z możliwych skutków
                  niepożądanych, gdyby ot tak, niechcący przecięto ci pęcherz, moczowód czy
                  wystąpiło nieprzewidziane krwawienie. No ale całe szczęście obyło się bez
                  problemów. prawda?
            • yola13 do justynnka 25.12.06, 22:14
              jak sie czyta takie opowiesci to naprawde juz wiem ze po trupach ale dojdę do
              celu jakim jest cc, sorry ale 2,5 roku bez udanego współzycia to równie dobrze
              moge popełnic samobójstwo, bo żaden mężczyzna tyle nie wytrzyma bez seksu, ja
              będąc kobietą tez bym tyle nie wytrzymała, co to w ogóle za gadanie, po 6 tyg.
              od porodu powinno byc wszystko w porzadku, a jeżeli chodzi o autorke topiku to
              po prostu lekarz spartolił robotę i tyle, dalej twierdze i będę twierdzic ze
              państwowa słuzba zdrowia to mit, coraz bardziej przekonuje się do prywatnej
              kliniki
              • sloneczko_02 Re: 28.12.06, 16:26
                czekanie nic tu nie da - jeśli zostałaś źle zszyta
                przeciętny ginekolog- nic ci nie pomoże, szkoda kasy
                to, że ból jest w głowie- skąd ja to znam...każdej tak mówią, jeśli dziewczynie
                nie chce się zagoić

                skarga na szpital - szkoda czasu...

                Jeśli chcesz pomóc sobie - ponowne zszycie w dobrej klinice, dobry psycholog
                a jeśli cię stać - dobry adwokat i do sądu

                A dziewczyny które macie dzieciątko w brzuszku - wyciągajcie wnioski i NIE
                DAJCIE się tak urządzić!!!

                niestety... mnie załatwili jeszcze gorzej... żyję tylko dzięki temu, że mam
                wspaniałego męża...
                • sweetwitch Re: 29.12.06, 22:57
                  I wlasnie o to chodzi....zeby nie zostawac w takiej chwili sama, nie masz
                  partnera? Popros mame, sieostre, ciotke..... kogos kto bedzie w stanie
                  wszytskiego dopilnowac, a w razie czego cie ochronic , pomoc.....
                  • Gość: zdapi Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 15:23
                    Ja też odczuwam ból podczas współżycia, ale jestem 1,5 miesiąca po plastyce
                    pochwy. Po porodazch nie czułam bólu, gdy zaczynaliśmy 6 tygodni po porodzie
                    się przytulać, a teraz boli. Tak jak pisała jedna z dziewczyn, miejsce zszycia
                    nie będzie przecież elastyczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka