Staram sie ustalic przyczyny mojego totalnego zniechecenia do seksu, a
wlasciwie zupelny zanik ochoty na seks. Jest to dla mnie sprawa b. drazniaca
i niepokojaca, wiec bardzo prosze o opinie, czy wydaje Wam sie, ze zmeczenie,
moze byc przyczyna braku ochoty na seks. I czy w ogole istnieje cos takiego
jak permanentne, chroniczne zmeczenie? Co prawda podejrzewam tez pigulki,
odstwilam je dopiero miesiac temu, ale jak na razie zero poprawy.
Jezeli komus sie chce to czytac, to po krotce opisze swoja historie.
Od wielu miesiecy czuje sie bardzo zmieczona. Od jakis 2,5 roku ciagle
pracuje (na etacie), bylam na dwoch 1-tygodniowych urlopach w tym czasie.
Wczesniej pracowalam popoludniami przez jakies 4 lata i tez bardzo rzadko
mialam mozliwosc wziecia wolnego, wlasciwie to nawet nie pamietam. Do tego
robilam dzienne studia. Teraz bardzo czesto siedze w pracy w nocy i
zwyczajnie chyba nie mam kiedy odpoczac. Zaleglego urlou mam 31 dni.
Pol roku temu wybralam sie do lekarza, poniewaz mialam po prostu takie ataki
zmeczenia, ze zasypialam niemal nad kolacja. Nie mialam sily, jak to sie
mowi, podniesc reka ani noga. Totalne oslabienie. Jeszcze w ciagu dnia jakos
funkcjonowalam. Ale po przyjsciu do domu mialam totalny black out.
To bylo pol roku temu. P. doktor zlecila badania kazala sie dobrze odzywiac.
Jakos w pewnym momencie mi to przeszlo. Teraz zaczyna sie na nowo. Wieczorem
jestem tak zmeczona, ze nie mam sily poczytac ksiazki, a na seks zupelnie nie
mam ochoty. Czasami siedze na kanapie i w pewnym momencie przestaje
kontaktowac, nie wiem czy spie, czy tylko siedze. Czy to jest chroniczne
zmeczenie, i czy to mozliwe, ze wlasnie przez to zasypiam zamiast rozkoszowac
sie seksem? Pieszczoty mnie usypiaja, podniecenie zerowe. Co ja mam zrobic?
Czy 2 tygodnie urlopu wystarcza, zeby dojsc do siebie? A moze witaminy? Ale
ja sie b. dobrze odzywiam
Przepraszam, za tak dlugi post, ale nie wiem juz co robic. Sprobuje jeszcze
na forum zdrowie.
bardzo prosze pomozcie.