Gość: ali
IP: *.acn.waw.pl
22.11.01, 17:31
U nas wygląda to tak: syn (22 lata) ma otwarte drzwi do swojego pokoju, a
zamyka je wtedy, gdy idzie spać, rozmawia przez telefon, gdy są u niego goście,
lub gdy chce być sam - wtedy pukam. Córka (15 lat) ma zamknięte drzwi przez
całe dnie i ma ogromne pretensje, gdy zajrzy się do jej pokoju nie pukając. Nie
lubi się uczyć i nie lubi, gdy widzimy że nic nie robi, kiedy np. jutro jest
klasówka. Problem polega na tym, że w jej pokoju znajduje się szafa, w której
mam swoje ubrania, a nie mamy możliwości przemeblowania mieszkania.Więc przez
jakiś czas wyglądało to tak: zanoszę do szafy poprasowane rzeczy, pukam do
drzwi i czekam z naręczem ubrań, aż usłyszę "proszę", Pięć minut póżniej niosę
następne rzeczy i znów czekam, aż będę mogła wejść. Nie podobało mi się to, jak
również zaniepokoił mnie fakt takiego izolowania się córki. Zaproponowałam
takie samo rozwiązanie, jakie stosujemy z synem. Powiedziałam, że bardzo
szanuję ich prywatność, ale ja nie mogę się czuć we własnym domu jak lokator
(ja nie mam własnego pokoju). I tu spotkałam się z ogromnym oburzeniem obojga
dzieci.Proszę napiszcie, jak to wygląda u was i jak oceniacie tę sytuację?
Potrzebna mi rada, bo może nie postępuję właściwie.