Dodaj do ulubionych

Dieta dla łakomczucha ;)

19.11.04, 16:43
Wiekszość diet ma w założeniu ograniczenie ilosci spożywanych pokarmów.
Chciałabym schudnąć, ale nie potrafię wytrwać w przestrzeganiu diety,
ponieważ jestem potwornym... łakomczuchem. Próby znacznego ograniczenia
jedzenia zawsze konczyły się fiaskiem. W jaki sposób mogę "zorganizować"
swoją dietę, aby nie odczuwać silnego głodu? Czy jest to możliwe?
Obserwuj wątek
    • yildiz Re: Dieta dla łakomczucha ;) 20.11.04, 18:57
      Mam ten sam problem. Mam 167cm i 100kg. Nic nie zmienia fakt, że jestem w 6
      miesiącu ciąży, bo przez ten czas przytyłam tylko 4 z tych 100kg.
      Wcześniej od koleżanki dostałam 15 tabletek leku Meridia. Jest bardzo drogi
      (ponad 300zł/30tabl.) z drugiej strony to tylko złtówka dziennie. Hamuje
      łaknienie, a resztę hamuje świadomość wydanych pieniędzy. Na tych 15 tabletkach
      schudłam 8kg. W zasadzie nie wróciły (nie mogę przecież wliczać ciąży).
      Pomogły mi jeść mniej, ale nie zmieniłam składników diety. To za duży szok
      zmieniać i ilość i jakość jedzenia jednocześnie.
      Jadłam to co zwykle, ale mniej. Dzięki Meridii udało się.
      Wrócę do tego po karmieniu.
      Książkowe rady mówiące bym jadła to czego nie lubię to bzdura. Ponadto, co z
      tego, że czegoś tam mogę zjeść dwa razy tyle i nie przytyć, jak są to na ogół
      rzeczy, które przelatują przez żołądek jak błyskawica i za pół godziny jestem
      znów głodna?
      Na pewno warto coś wyrzucić z diety i coś dodać, ale bez rewolucji, bo te się
      na ogół nie udają, szczególnie jak nie mam pieniędzy na drogą żywność, tej
      zdrowej co normalnie nie jadam nie umiem przygotować, a w brzuchu burczy...
      • artur.kalinski Re: Dieta dla łakomczucha ;) 23.11.04, 23:44
        Zacznę od środka: nie 1zł tylko 10zł dziennie. Ja za te pieniądze wolałbym sobie
        kupić jakieś wartościowsze jedzenie (przecież jest w czym wybierać). A poza tym
        nikt nigdy nie przekona mnie że leki(!!!) w rodzaju meridii czy xenicalu, które
        ingerują w przebieg procesów chemicznych zachodzących aż na poziomie
        pojedyńczych komórek, stosowane bez jakiegokolwiek nadzoru ze strony lekarza,
        nie spowodują TRWAŁYCH USZCZERBKÓW NA ZDROWIU.
        A teraz na spokojnie - w swojej pracy wielokrotnie spotykam się z osobami, które
        swoim doświadczeniem w odchudzaniu przewyższają mnie "o głowę". Ale niestety są
        to zazwyczaj ludzie, którzy nie potrafią dać sobie rady ze swoim problemem (w
        końcu trafiają do dietetyka) a większość z nich ma pełną szafkę przeróżnych
        preparatów a nawet wspomnianych leków odchudzających (zazwyczaj piekielnie
        drogich i sprowadzanych z zagranicy). I co? Na palcach jednej ręki mogę policzyć
        tych, którym one coś pomogły.
        Leki odchudzające powinny być stosowane:
        1. pod ścisłą kontrolą lekarza (a najlepiej też dietetyka)
        2. po przeprowadzeniu podstawowych w tym przypadku badań (morfologia, mocz,
        profil lipidowy, cukier, hormony tarczycy)
        3. w przypadkach poważnej (tzw. olbrzymiej) otyłości klinicznej.
        I to tyle.
    • artur.kalinski Re: Dieta dla łakomczucha ;) 23.11.04, 23:28
      Dieta odchudzająca, żeby była skuteczna wymaga pewnych wyrzeczeń - NIE MA CUDÓW.
      Ale też WSZYSTKO JEST MOŻLIWE - trzeba tylko chcieć.
      Odchudzanie powinno przebiegać etapami, z których najtrudniejszy, ale
      jednocześnie decydujący jest ten pierwszy. Trwa on około 2-3 tygodni, w trakcie
      których rzeczywiście jesz średnio o połowę mniej niż dotychczas. Cel:
      obkurczenie rzołądka i pobudzenie organizmu do "oddawania" tłuszczyku. Ale jak
      to przetrwasz i przejdziesz do następnego etapu (dietka nieco obfitsza). Uznasz,
      że było warto.
      Wytrwałości drogie panie ;]
      • yildiz Re: Dieta dla łakomczucha ;) 13.01.05, 15:39
        Łatwo powiedzieć, kiedy jedzenie jest najprzyjemniejszą formą robienia sobie
        przyjemności w tej cenie.
        Sport w pojedynkę nie jest przyjemny, a w klubie jest drogi.
        Kino i teatr jest drogi. Prenumeraty są drogie.
        A jedzonko jest łatwo dostępne, o każdej godzinie i relaksuje, jak nic innego.
        Lekarze zawsze z wyraźnym uśmieszkiem patrzyli na mnie, kiedy pytałam ich o
        fachową radę dot. odchudzania i było to żenujące.
        Na dietetyka mnie nie stać, bo jedna wizyta nie wystarczy, a seria drogo
        kosztuje, nie mówiąc o innych kosztach (badania itd.).
        Dlatego ludzie próbują sami.
        W Polsce mówi się, ż otyłość jest chorobą, ale nie traktuje się jej tak
        poważnie jak choroby. Grypę się traktuje poważniej, a to z otyłości jest wiele
        niebezpiecznych chorób.
        Myślę, że NFZ powinien płacić za dietetyka jak za każdego specjalistę, a
        powinno się tam iść na skierowanie, żeby nie każdy sobie tak chodził.
        Powinna być nauka w szkołach o racjonalnym żywieniu, i to nie godzina na
        biologii, zamiast np. religii, która jest prywatną sprawą każdego.
        Menu w stołówkach szkolnych i pracowniczych też powinni układać dietetycy w
        przemyślany sposób. Ja w pracy jem w stołówce.
        Powinno się poważnie potraktować ten problem, zanim osiągniemy standardy
        amerykańskie (w życiu nie widziałam tak otyłych dzieci i nastolaków co tam).
        A może coś w stylu science fiction:
        zamykają cię na miesiąc, usypiają na łóżku, do głowy podłanczają diody
        wprowadzające wirtualnie zasady zdrowego żywienia (byś obudziła się jak z
        nawykami), mięśnie cały miesiąc stymulują impulsy elektryczne, byś obudziła się
        w dobrej formie i do żył podają ci pełnowartościowy, nisko kaloryczny pokarm.
        Budzisz się szczupła, w dobrej formie, bez koszmarnych wspomnień z głodu
        odchudzania. Żołądek skurczony, w głowie wiesz co i jak jeść i wszystko gra.
        Czy nie tak byśmy chciały???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka