06.08.06, 19:23
Od 3 lat jem ok 1000kcal. Mam niedowagę bo przy 168cm wzrostu z 66kg schudłam do 46...(pominę problemy z tym związane już raz o tym pisałam) Chciałam wrócić do normalnego jedzenia i wiem że powinnam jeść ok 1800kcal (mało się ruszam) ale nie chcę jakoś bardzo utyć. Wiem że aby przytyć pól kg na tydzień trzeba zwiększyć ilość kalorii o 500 dziennie. Ja zwiększyłam...przez 4 miesiące o 200...(teraz jem 1200max) Mam takie pytanie: Czy przy tak powolnym zwiększaniu również przytyję? (narazie waga stoi). I jakie proporcje białka węglowodanów i tłuszczy powinnam jeść żeby się ni utuczyć tylko ładnie zbudować mięśnie ( i ile ćwiczyć?)
Obserwuj wątek
    • annemarie5 Re: przytycie 06.08.06, 20:46
      Witam serdecznie! Ja również mam za soba dramat zaburzeń odżywiania. Cieszyć się
      jedzonkiem i jeść co najmniej 3 razy dziennie do syta, bez wyrzutów sumienia i
      bez wielkiego tycia nauczył mnie Montignac. Po przeczytaniu książki Michaela
      Montignac'a "Jeść abu schudnąć" (nie sugeruj się tytułem) dostrzegłam światełko
      w tunelu. Zaprzyjaźniłam się na nowo z jedzeniem i przestałam sie go bać.
      Nareszcie mogę sie zajadać masłem, żółtym serem, mięskiem i innymi dotychczas
      "zabronionymi" produktami i jakoś wielce nie tyć. Montignac pozwoli
      ustabilizować Ci wagę (przytyć tyle ile chcesz) i tę wagę utrzymać. Polecam też
      lekturę wszelakich forów internetowych. W Twoim przypadku należy stosować od
      razu 2 fazę. Ja też muszę przytyć. Lęk z tym związany nie jest już tak mocny jak
      kiedyś. Czy to w 100% dobra forma wyjścia z zaburzeń odżywiania - nie wiem, bo
      nadal się koncentrujesz na komponowaniu posiłków, ale dzięki niej ZACZYNASZ jeść
      i to jeść bez strachu. Ja na początku bardzo kurczowo trzymałam się wszelkich
      reguł, jednak kiedy zauważyłam, że ta metoda naprawdę działa, zaczęłam sobie
      pozwalać na większy luz. Opuszczenie posiłku jest już dla mnie nie do
      pomyślenia, a to już duży, duuuuży postęp. Przeczytaj proszę dokładnie (ww.
      książka) o osobach stosujących nieskokaloryczne diety - w odniesieniu do nich
      należy zwrócić bowiem uwagę na kilka faktów. Będzie dobrze - głowa do góry! Po
      prostu musisz przestać traktować jedzenie jako wroga - Montignac jest w tym
      świetny. Kiedy zaczęłam się stosować do jego wskazówek, dostawałam aż zawrotów
      głowy od nowych smaków. Odkrywałam bowiem na nowo potrawy, które nierzadko
      latami były dla mnie zabronione :) Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • somebody13 Re: przytycie 09.08.06, 23:19
      Zdecydowanie nie polecam samodzielnych eksperymentów z dieta i wagą!!!! Ja
      miałam podobną sytuację, chciałam ładnie przytyć, ale w efekcie schudłam ponad
      10 kg i doprowadziłam się do anoreksji, a to wszystko z na prawde silnym
      postanowieniem osiągnięcia zdrowej wagi;) Zwłaszcza, że wbrew pozorom przytycie
      jest trudniejsze niż schudnięcie, zwłaszcza dla Ciebie, skoro tak długo jesteś
      na diecie 1000 kcal, a więc jakby nie patrzec odchudzającej (tak, 1200kcal to
      też ciągle odchudzająca). Ja kiedyś właśnie tak powolutku zwiekszałam kalorie
      bo myślałam, że przytyję i nic... ciągle chudłam. Najlepiej będzie jeśli
      pójdziesz do dobrego dietetyka, albo do jakiegokolwiek dietetyka, bo na własną
      rękę niestety jest ogromne ryzyko, że sobie zaszkodzisz!!! Dietetyk dokładnie
      określi Twoje zapotrzebowanie kaloryczne i zasugeruje Ci odpowiednią dietę.
      Dlatego na prawde radzę - nie eksperymentuj ze swoją wage i dietą - bo siebie
      masz tylko jedną:) Lepiej posłuchać specjalisty!!! Udaj się do niego jak
      najszybciej!
      • linn_linn Re: przytycie 10.08.06, 09:20
        Organizm zmniejszyl do minimum zapotrzebowanie na kalorie i przytycie moze byc
        bardzo trudne. Oczywiscie tylko specjalista / i to dobry / moze pomoc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka