Dodaj do ulubionych

dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to samo?

IP: *.oc.oc.cox.net 11.07.03, 05:46
Zre mnie ciekawosc czy ktos kiedys porownywal obie diety.

Pan K.,jak wiadomo, jest idolem tlustozercow w Polsce, podczas kiedy p. A.
takimze w USA.
Ostatnio, chyba w styczniu tego roku mu sie zmarlo, bo upadl na oblodzonym
chodniku w N.Jorku, a szkoda bo niedlugo potem opublikowano powazne raporty
przyznajace racje jego diecie, przynajmniej w aspekcie odchudzania.
No i podobno nie szkodzi na serce, jak utrzymywano do tej pory.

Jednym slowem -dr Atkins zazywa posmiertnej slawy, ktorej zreszta nigdy mu za
zycia nie brakowalo ale tym razem przyszlo uznanie od srodowisk akademicko-
lekarskich. Tego nie doczekal a pewnie byloby mu milo...

Nigdy nie wnikalam w tajniki obu diet ale bardzo powierzchowna o nich wiedza
nasuwa mi brzydkie przypuszczenie,ze ktorys w pewnym momencie zerznal metode
od drugiego.
A moze obaj na to wpadli?

Jednym slowem - czy to ta sama dieta, z pewnymi modyfikacjami, czy tez
odrebne idee - tak rozne jak krainy, w ktorych zyja/ zyli ich tworcy ?
Czekam w napieciu na odpowiedz a tymczasem zamowilam sobie (na wszelki
wypadek) ksiazke Atkinsa o nowej rewolucyjnej diecie.["Dr Atkins New Diet
Revolution Book"]

Obserwuj wątek
    • Gość: Doki dr Kwasniewski vs. dr Atkins, to nie to samo IP: *.6-200-80.adsl.skynet.be 11.07.03, 08:11
      O ile dieta Atkinsa jest dieta ketogenna, Kwasniewski
      przestrzega przed ketoza, "naucza" jak ja rozpoznac i jak
      zlikwidowac. Ale zrodlo jest to samo: nieuzasadnione
      przekonanie, ze weglowodany sa szkodliwe i trzeba
      zminimalizowac ich spozycie.
      • pinkink Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, to nie to sa 11.07.03, 08:56
        Czyli - nasi gora?)))
        Skoro zasada podobna, a Atkinsa chwala mimo, ze gorszy to moze rzeczywiscie cos
        w tym jest?
        Ciekawe, co na to entuzjasci p.K?
        • Gość: hydrogen Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, to nie to sa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 13:56
          Dieta dr Kwaśniewskiego to, w skrócie, zachowanie proporcji między białiem (B),
          tłuszczem (T) i węglowodanami (W) jak 1:2,5-3,5:0,5. To przed przestrojeniem
          się organizmu. Po przystosowaniu się do diety spada zapotrzebowanie na energię
          i proporcja ma postać 1:2,5-3,5:1 (ilościowe zapotrzebowanie na węglowodany
          niezbędla dla mózgu i układu nerwowego nie zmienia się). Białko i tłuszcz
          powinny być głównie pochodzenia zwierzęcego.

          Atkins, o ile się orientuję, nie mówi nic o proporcjach między B, T i W. Zaleca
          jedynie ograniczenie węglowodanów (najpierw bardzo drastyczne by potem
          stopniowo zwiększać ich ilość). Stosując dietę Atkinsa można prawdopodobnie
          przypadkowo trafić na takie proporcje głównych składników odżywczych jak
          zalecane na diecie optymalnej, można jednak również zaszkodzić sobie nadmiernym
          spożyciem białka.

          Ważną ideą diety Kwaśniewskiego, nieobecną w diecie Atkinsa, jest to aby białko
          było używane jedynie jako materiał budulcowy a nie energetyczny. Stąd właśnie
          bierze się dolna granica zalecanego stosunku B/T (czyli przynajmniej 2,5 grama
          tłuszczu na gram białka). Dodam jeszcze, że na diecie wysokotłuszczowej
          zapotrzebowanie na białko jest bardzo małe.

          Jakiś czas temu czytając zalecenia Atkinsa (niestety z drugiej ręki) nie wydały
          mi się one zbyt logiczne i przekonywujące. Myślę, że oprócz dr Kwaśniewskiego,
          pionierem diety niskowęglowodanowej zasługującym na uznanie jest dr Wolfgang
          Lutz z Austrii. Nie zaleca on żadnych konkretnych proporcji między B,T i W,
          jednak to co pisze jest bliskie diecie Kwaśniewskiego. Według Lutza ilość
          węglowodanów należy ograniczyć do 72g na dobę (u Kwaśniewskiego ilość
          węglowodanów zależy od masy ciała i nie jest sztywno określona). Lutz również
          ostrzega, że węglowodanów nie można zastępować samym białkiem i spożywany
          pokarm powinien zawierać dużo tłuszczu, jednak nie ma mowy o żadnych
          konkretnych proporcjach.

          Warto też zwrócić uwagę, że Kwaśniewski podnosi w swych książkach problem
          różnej przydatności dla człowieka różnych białek. Najwartościowsze jest to z
          żółtka jajka (stąd zaleca się spożywanie przynajmniej 3 szt na dobę) potem są
          podroby (nerki, móżdżek, wątróbka), potem dopiero mięso i sery. Białko roślinne
          jest najmniej wartościowe. To wszystko jest o tyle ważne, że najwartościowszych
          białek potrzeba bardzo mało. A im mniej spożywamy białka (no ale oczywiście
          stosownie do zapotrzebowania organizmu) tym wolniej się starzejemy (bo organizm
          nie wykonuje ciężkiej pracy zw z utylizacją produktów przemiany białek).

          Podsumowując: dieta Kwaśniewskiego jest znacznie bardziej dopracowana i
          rozwinięta od diety Atkinsa i Lutza. Kwestią jak na razie sporną (wśród lekarzy
          optymalnych) jest to czy jest ona ostatnim słowem w kwestii dietetyki czy nie.
          Pojawiają się bowiem pewne innowacje. Jedną z nich jest zagadnienie różnego
          stopnia przyswajalności tych samych białek u różnych ludzi (np jednemu lepiej
          służy nabiał a innemu mięso). Dyskutowana jest również kwestia indeksów
          glikemicznych.

          Pozdrawiam
          • Gość: Doki Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, to nie to sa IP: *.6-200-80.adsl.skynet.be 11.07.03, 16:05
            No tak, ale pierwszym slabym punktem jezst tu
            twierdzenie, ze "zapotrzebowanie na energie spada". To
            nonsens.
            • Gość: hydrogen Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, to nie to sa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 19:56
              Doki, nie rozśmieszaj mnie. Rozumiem, że można kwestionować długoterminowe
              skutki stosowania diety niskowęglowodanowej, bo istotnie dane odnośnie obecnie
              żyjących ludzi są szczupłe i rozproszone. Żeby coś pewnego powiedzieć trzeba by
              je pozbierać i jakoś opracować.

              No ale spadek zapotrzebowania na energię jest zjawiskiem doświadczanym przez
              KAŻDĄ osobę stosującą odpowiednio długo (na ogół od 2 tygodni do kilku miesięcy)
              żywienie optymalne. Jak to sprawdzić? Nie wiem czy są jakieś naukowe metody, no
              ale niezbitym faktem jest to, że potrzeba znacznie mniej jedzenia do
              zaspokojenia głodu i wystąpienia uczucia sytości.

              Dla przykładu powiem, że ja na początku jadłem około 70-100 g białka około 250
              tłuszczu i około 70g węglowodanów. Po przebudowie (i uregulowaniu tempa
              przemiany materii -ale to jest w zasadzie mój specyficzny problem) zużywam
              około 45g białka 150g tłuszczu i 70g węglowodanów. Jem do syta. Tyle pokarmu
              ile "pochłaniałem" na początku teraz absolutnie bym w siebie nie zmieścił (no
              może podczas intensywnego wysiłku fizycznego).

              Zresztą jest to zjawisko zrozumiałe nawet na zdrowy rozsądek. W początkowej
              fazie po wprowadzeniu żywienia optymalnego organizm musi usunąć ze swoich
              komórek enzymy służące do trawienia węglowodanów i zbudować nowe służące do
              trawienia tłuszczów. Stąd w początkowej fazie zapotrzebowanie na energię i
              białko (to z niego powstają enzymy) może być duże (może nawet większe niż na
              tradycyjnym żywieniu ale tego niestety nie wiem). Zapewne dokonuje się też
              wiele innych zmian, które wymagają budulca (białka) i energii.

              Warto dodać, że do trawienia tłuszczu wystarczą dwa enzymy wobec 12 potrzebnych
              do trawienia węglowodanów, więc wydaje się, że organizm wytwarza energię
              mniejszym kosztem. Jednym słowem dobrego można zjeść mało i wystarczy, a byle
              czego trzeba jeść dużo a człowiek i tak chodzi głodny.
              Pozdrawiam
              • Gość: Doki Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, to nie to sa IP: *.6-200-80.adsl.skynet.be 11.07.03, 20:13
                Nie rozumiemy sie. Zapotrzebowanie na energie jest
                pokryte w 100%, jesli waga ciala nie zmienia sie. Jesli
                tracisz na wadze, to znaczy, ze bilans energii jest ujemny.
                Z drugiej strony to prawda, ze organizm moze adaptowac
                sie do glodzenia, zmniejszajac zapotrzebowanie na energie
                i obnizajac tempo metabolizmu. Notabene, zwierzeta
                doswiadczalne (i ludzie tez), ktore dlugo sa na diecie
                hipokalorycznej, zyja dluzej i sa zdrowsze. Tylko ze
                mniej plodne i slabsze fizycznie na przyklad, sa tez
                mniej odporne na stres. Byc moze dieta Kwasniewskiego
                wywoluje zmiany podobne do glodzenia. Co z tego, ze jesz
                do syta, skoro nie jestes w stanie energii pobranej w
                pozywieniu przyswoic i spozytkowac. Pomysl tylko:
                czerpiac energie przede wszystkim z tluszczow, skazujesz
                sie na metabolizm tlenowy, bo tluszcze metabolizmowi
                tlenowemu nie podlegaja- w odroznieniu od weglowodanow.
                Zatem masz obnizona zdolnosc do beztlenowego wysilku-
                sprint do ruszajacego autobusu, nurkowanie... Takze te
                tkanki, ktore polegaja na beztlenowym metabolizmie
                (przede wszystkim czerwone krwinki), sa skazane, przy
                niskim dowozie weglowodanow w pozywieniu, na
                glukoneogeneze, a do tego trzeba bialek... A to oznacza
                wieksza produkcje amoniaku, a w rezultacie mocznika,
                kwasu moczowego, ksantyn... znowu, to sa adaptacje
                metaboliczne do glodu. Czyzby dieta Kwasniewskiego
                polegala na glodzeniu sie, tyle tylko, ze tego nie
                czujesz? Zrezta Twoje liczby spozywanych makronutrientow
                zdaja sie to potwierdzac.
                Z drugiej strony, osoby na diecie Kwasniewskiego
                twierdza, ze nigdy nie jest im zimno- skoro maja
                podwyzszona termogeneze, to chyba ich zapotrzebowanie na
                energie jest wyzsze?

                > W początkowej
                > fazie po wprowadzeniu żywienia optymalnego organizm
                musi usunąć ze swoich
                > komórek enzymy służące do trawienia węglowodanów i
                zbudować nowe służące do
                > trawienia tłuszczów.

                Nie, przeciez wszystkie te szlaki metaboliczne sa
                konieczne do zycia. Moze byc rozna ich aktywnosc, ale ona
                podlega starannej autoregulacji. Tych enzymow w calym
                organizmie jest moze kilka gramow, wiec ich produkcja nie
                ma znaczenia dla bilansu energetycznego. Bialka
                produkowane w najwiekszej ilosci w organizmie to albumina
                i hemoglobina.


                > Warto dodać, że do trawienia tłuszczu wystarczą dwa
                enzymy wobec 12 potrzebnych
                > do trawienia węglowodanów, więc wydaje się, że organizm
                wytwarza energię
                > mniejszym kosztem.

                No nie, to juz jest demagogia. Po pierwsze, nie wiem co
                masz na mysli przez "trawienie". Glukozy trawic nie
                trzeba wcale, wchlania sie od razu. Do trawienia skrobii
                wystarcza dwa enzymy, maltaza i izomaltaza. Natomiast
                trawienie i wchlanianie tluszczow to skomplikowany
                proces, najpierw hydrolizy, potem transportu przez blony,
                a potem odbudowy razem z bialkami przenoszacymi (z czego
                powstaja nasze ulubione HDLe i LDLe, miedzy innymi,
                oczywiscie).
                Jesli natomiast masz na mysli metabolizowanie glukozy
                (szlak Embdena-Meyerhofa) i tluszczow (beta- oksydacja),
                to te rzeczy sa nieporownywalne, ale wydatek energetyczny
                jest wiekszy w przypadku tluszczow- wez podrecznik
                biochemii i poczytaj.
                • Gość: Doki korekta IP: *.6-200-80.adsl.skynet.be 11.07.03, 20:15
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  bo tluszcze metabolizmowi
                  > tlenowemu nie podlegaja

                  powinno byc: metabolizmowi BEZTLENOWEMU nie podlegaja
                • Gość: hydrogen Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, to nie to sa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 21:23
                  Zawsze myślałem, że głodzenie jest wtedy gdy człowiek jest głodny. Ja nie
                  jestem ani głodny ani osłabiony. Wręcz przeciwnie -mam znacznie więcej siły.
                  Mam też lepszą kondycję. Odporność na stres też jest wyższa. Podobnie jest z
                  wieloma osobami tłustojedzącymi. Mówienie, że optymalni głodzą swe organizmy
                  jest argumentem mocno naciąganym, nie mającym chyba żadnego uzasadnienia poza
                  odniesieniem do typowego zapotrzebowania kalorycznego (dla tradycyjnej diety
                  rzeczywiście znacznie wyższego). Trzeba po prostu przyjąć za fakt, że różne
                  diety wymagają różnej liczby kalorii, a dieta optymalna wyróżnia się dużą
                  ekonomicznością.


                  Jeśli chodzi o skazanie na metabolizm tlenowy to nie jest to prawdą. Dieta
                  optymalna nie wyklucza węglowodanów. Podczas intensywnego wysiłku to właśnie
                  one są spalane. Wtedy trzeba spożyć ich więcej. Sportowcom w dniu zawodów
                  zaleca się spożywanie nawet 90g węglowodanów. Warto dodać, że na skutek
                  lepszego ukrwienia mięśni niedotlenienie występuje po dłuższym wysiłku niż na
                  tradycyjnym żywieniu.

                  Musiałbym doczytać co dzieje się gdy jest intensywny wysiłek i zjemy mało
                  węglowodanów. Jeśli dobrze pamiętam to paliwem są wtedy ciała ketonowe.
                  Zauważyłem, że gdy jeżdżę dużo na roweże i nie zjem więcej węgli to w moczu mam
                  ketony na 2 krzyżyki. Jednak nawet bez zwiększenia węgli kondycja jest wciąż
                  znacznie lepsza niż na typowej diecie węglowodanowej.

                  Zauważyłem też u siebie znacznie lepsze osiągi jeśli chodzi o nurkowanie.
                  Kiedyś byłem w tym na prawdę cienki a teraz bez żadnego treningu przepływam pod
                  wodą prawie 3/4 basenu 50m. Spotkałem się też z doniesieniami, że optymalni
                  nurkowie mogą nurkować na tej samej ilości tlenu nawet 50% dłużej niż przed
                  podięciem diety.


                  > Z drugiej strony, osoby na diecie Kwasniewskiego
                  >twierdza, ze nigdy nie jest im zimno- skoro maja
                  >podwyzszona termogeneze, to chyba ich zapotrzebowanie na
                  >energie jest wyzsze?

                  Na ale jak to się ma do głodowania?



                  >Nie, przeciez wszystkie te szlaki metaboliczne sa
                  >konieczne do zycia. Moze byc rozna ich aktywnosc, ale ona
                  >podlega starannej autoregulacji. Tych enzymow w calym
                  >organizmie jest moze kilka gramow, wiec ich produkcja nie
                  >ma znaczenia dla bilansu energetycznego. Bialka
                  >produkowane w najwiekszej ilosci w organizmie to albumina
                  >i hemoglobina

                  Ok może nie do końca organizm wszystko wywala. To są zapewne b skomplikowane
                  sprawy i nie wiem czy ktoś jest w stanie dokładnie określić dokładnie jakie
                  enzymy i w jakiej ilości są w każdej komórce.

                  Ja słyszałem jednak, że tych enzymów jest około 2 kg. Więc trochę więcej niż
                  piszesz. Jest to o tyle prawdopodobne, że gdy zacząłem stosować dietę optymalną
                  w dwa pierwsze dni schudłem właśnie około 2 kg i to nie z tłuszczu którego
                  praktycznie nie posiadałem tylko z całej masy. Tą kwestię warto by zbadać
                  empirycznie ważąc osoby podejmujące dietę optymalną. Było by to jakieś
                  potwierdzenie kontrowersyjnej jak na razie teorii.



                  No i oczywiście mówiąc o 2 vs 12 enzymach miałem na myśli enzymy znajdujące się
                  w komórkach. Na poziomie komórki wyższość tłuszczu nad glukozą jest chyba
                  oczywista: jest to proces mniej skomplikowany i daje więcej ATP. W tej chwili
                  nie jestem przygotowany do dogłębnej dyskusji na ten temat. Postaram się w
                  kilka dni doszkolić :).
                  Pozdrawiam
    • Gość: brumbak Re: te same ale nie takie same IP: *.crowley.pl 11.07.03, 22:21
      Rożnice między Atkinsem a Kwąsniewskim
      Sa nieistotne gdyz obie diety są anormalne i szkodliwe dla zdrowia. To taki
      margines dietetyki, znachorstwo, manipulacja a może biznes powiazany z
      przemysłem miesnym w celu zagospodarowania odpadków .

      Podobieństwo jest takie., że żaden nie jest pierwszy. Tłuste diety krążą po
      Europie i Ameryce w rożnych mutacjach od przełomu XIX/Xwieku.

      Różnice: Kwąsniewski wykazuje znacznie silniejsze objawy schizofrenii:
      rozwiązuje nieistniejące problemy z łatwością, ma chore wizje, język
      bełkotliwy. Przykłady:
      : ..Dieta jarska bardzo upośledza czynność umysłu ludzkiego, dlatego jarosze
      chorują, bezskutecznie się leczą i wydaje się im , że tak , jak jest to jest
      dobrze i że mogłoby być jeszcze gorzej. A do wszelkiej budowy i porzebudowy w
      organizmie potrzebne sa elektrony(Sedlak) związane chemicznie w NADPH2.”

      Kwasniewski ignoruje wyniki badań naukowych które mówią że ludzie na diecie
      bezmięsnej są najzdrowsi. (patrz np., największe w histroii medycyny badania na
      temat zależności stanu zdrowia od diety tzw. Chinese Health Project)

      - W innym artykule Kwąsniewski “rozwiązał “ zagadkę upadku Egiptu cytując
      Biblię I twierdząc że Egipcjanie(sczególnie ci u włądzy) mieli nadmierna
      tuszę !!

      Atkins wypowiada się bardziej logicznie , częściej wspiera się opiniami innych;
      Kwasniewski uznaje się za Nieomylnego i woli podpierac się opiniami innych
      tylko w wyjątkowych przypadkach.

      Atkins w odróżnieniu od Kwąsniewskiego każe adeptom diety spożywac ogromne
      ilości witamin i minerałow a nawet dostawac w dupę zastrzyki z B12 ( widac
      wiedział że przy szkodliwej diecie lepiej się zabezpieczać......)

      Kwasniewski za jedyne leki uważa tłuste odpoadki mięsne. Przykład:
      Uczestniczka spotkania w Jaworznie puta Kwasnieskiego: Czy po usunieciu
      woreczka mogę stosować pana dietę ?
      Odp: „.. Trzeba w diecie zwiększyc podaż kolagenu: nogi wieprzowe, flaczki,
      mięso od kości, głowizna wieprzowa, skórki od słoniny. „

      Kwąsniewski często kłamie. Przykład:
      - W innym artykule w Dzienniku Zachodnim napisał że słusznośc jego teorii
      wspiera praktyka diety Hunzów( nie podał w artykule że jest to dieta prawie
      wegetaraińska o wysokiej zawartosci węglowadanów i sporej owoców (głównie
      morele, a więc nie ma NIC wspólnego z dietą tłustoKwaśną)

      Atrkins musi działać ostrożniej bo w USA krytyka by go zjadła. Stąd swoje
      teoryjki tak zawija i obwija w bawełene by brzmiało to sensownie.

      A tak w ogóle szkoda czasu na analizowanie.

      Natomiast nie szkoda energii na ZWALCZANIE tej najgłupszej diety przez
      TERAPIĘ SZOKOWĄ

      FANATYCY diety to ludzie ograniczenie o nikłej wiedzy ogólnej – łatrow
      nabiejraja się na hasełka Kwasniewskiego głoszone przez niego z Ogromna
      Pewnościa siebie.

      Przykład Fanatyzmu:
      14 wrzesnia 1998 w Dzienniku Zachodnim ukazał się komentarz do listu mgr.
      Jóżefa Jurczaka na temat Nagrody Nobla dla doktora Kwąsniewskiego. Red. Wanda
      Sławek pisze: na pytanie czy dr Kwasniewski powinien otrzymac Nagrode Nobla
      jest tylko jedna odpowiedź: TAK.

      Rozsądek nakazuje przyznać mu zaledwie plakietkę Idola Ciemnogrodu.

      • Gość: hydrogen Re: te same ale nie takie same IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 23:29
        Witam niestrudzonego tropiciela optymalnego ciemnogrodu, postępowego Brumbaka
        (vel brain braka).

        >Podobieństwo jest takie., że żaden nie jest pierwszy. Tłuste diety krążą po
        >Europie i Ameryce w rożnych mutacjach od przełomu XIX/Xwieku.

        Owszem, zalety tłustego jedzenia i szkodliwość węgli (gł jeśli chodzi o
        wywoływanie otyłości) są znane od dawna. Pisze o tym np dr W. Lutz w swej
        książce. No ale tłuste jedzenie i dieta optymalna to nie to samo. Myślę, że
        jednak jest to pewne nowum.

        Tak na prawdę to nie jesteśmy nawet w tej chwili w stanie w pełni docenić diety
        optymalnej. Wyleczenie z wielu chorób i dobre samopoczucie można zapewne
        otrzymać po prostu ograniczając węgle i wprowadzając tłuszcz (niekoniecznie w
        optymalnej proporcji do białka). Najbardziej ciekawi mnie czy ludzie podobnie
        jak szczury będą żyli o 40% dłużej w każdym pokoleniu a także czy będzie temu
        towarzyszył stały wzrost sprawności intelektualnej. Tego niestety prędko się
        nie dowiemy (no a zdługością życia to nie dowieMY się w ogóle :(.

        Za kilkanaście lat można będzie obserwować pewnie wydłużenie okresu dojrzewania
        optymalnej młodzieży. Ciekawe o ile w pierwszym pokoleniu, ciekawe też kiedy i
        czy w ogóle da się wydłużyć ten okres do 35 czy nawet 50 lat. Zdaje się że
        około tego wieku kończy się rozwijać najlepiej odżywiona tkanka organizmu -
        rdzeń kręgowy (badania na komórkach wykazały, że im się je lepiej odżywia tym
        wolniej się rozwijają i tym dłużej żyją). Być może poprzez dobre odżywienie
        wszystkich tkanek dałoby się przedłużyć ich rozwój w podobnym zakresie? Ciekawe
        ile by taki "super człowiek" mógł żyć. No ale i tak się tego nie dowiemy :(.

        To mogą być rozważania szokujące, ale skoro można przyspieszyć wystąpienie
        pierwszej miesiączki (znaku osiągnięcia dojrzałości płciowej u dziewcząt) z 20
        lat (o ile dobrze pamiętam to było tak na pocz. XIX w w Anglii) do ośmiu
        (zdarza się u nas na Śląsku), to czemu nie można by tak zrobić tego w drugą
        stronę?


        >Różnice: Kwąsniewski wykazuje znacznie silniejsze objawy schizofrenii:
        >rozwiązuje nieistniejące problemy z łatwością, ma chore wizje, język
        >bełkotliwy. Przykłady:
        >: ..Dieta jarska bardzo upośledza czynność umysłu ludzkiego, dlatego jarosze
        >chorują, bezskutecznie się leczą i wydaje się im , że tak , jak jest to jest
        >dobrze i że mogłoby być jeszcze gorzej. A do wszelkiej budowy i porzebudowy w
        >organizmie potrzebne sa elektrony(Sedlak) związane chemicznie w NADPH2.”

        Nie rozumiem czemu podajesz ten cytat. Dla mnie upośledzenie czynności umysłu
        wegetarian jest widoczne ( jeżeli kogoś nie przekonała wypowiedź Brumbaka to
        zapraszam na forum wegetariańskie)

        Pozdrawiam


        >Kwąsniewski często kłamie. Przykład:
        >- W innym artykule w Dzienniku Zachodnim napisał że słusznośc jego teorii
        >wspiera praktyka diety Hunzów( nie podał w artykule że jest to dieta prawie
        >wegetaraińska o wysokiej zawartosci węglowadanów i sporej owoców (głównie
        >morele, a więc nie ma NIC wspólnego z dietą tłustoKwaśną)

        A byłeś z wizytą u Hunzów? Jak nie to skąd wiesz, że odżywiają się głównie
        owocami? Ja szczerze mówiąc nie dotarłem do żadnej rzetelnej publikacji na
        temat Hunzów. Wydana niedawno książka Rene Taylor wydała mi się mocno
        podejrzana i niewiarygodna. Słyszałem natomiast, że na jednego Hunzę przypada
        18 kóz. Podstawa ich diety to ponoć sery i masło. Biorąc pod uwagę wysokogórski
        klimat to jest to chyba bardziej wiarygodne. Jeśli ktoś ma dostęp do jakichś
        wiarygodnych informacji nt Hunzów (najlepiej jakieś czasopismo naukowe) to
        byłbym dozgonnie wdzięczny za namiar.
        Pozdrawiam








        • Gość: brumbak Re:dieta hunzów- supplement IP: *.crowley.pl 12.07.03, 12:07
          Gość portalu: hydrogen napisał(a):

          > >Kwąsniewski często kłamie. Przykład:
          > >- W innym artykule w Dzienniku Zachodnim napisał że słusznośc jego teorii
          > >wspiera praktyka diety Hunzów( nie podał w artykule że jest to dieta prawie
          >
          > >wegetaraińska o wysokiej zawartosci węglowadanów i sporej owoców (głównie
          > >morele, a więc nie ma NIC wspólnego z dietą tłustoKwaśną)
          >
          > A byłeś z wizytą u Hunzów? Jak nie to skąd wiesz, że odżywiają się głównie
          > owocami? Ja szczerze mówiąc nie dotarłem do żadnej rzetelnej publikacji na
          > temat Hunzów. Wydana niedawno książka Rene Taylor wydała mi się mocno
          > podejrzana i niewiarygodna. Słyszałem natomiast, że na jednego Hunzę przypada
          > 18 kóz. Podstawa ich diety to ponoć sery i masło. Biorąc pod uwagę
          wysokogórski
          >
          > klimat to jest to chyba bardziej wiarygodne. Jeśli ktoś ma dostęp do jakichś
          > wiarygodnych informacji nt Hunzów (najlepiej jakieś czasopismo naukowe) to
          > byłbym dozgonnie wdzięczny za namiar.
          > Pozdrawiam
          >
          > Nie dotarłęs i nie dotrzez do publikacji która by ZADOWOLIŁA fanatyków spod
          znaku diety tłusto kwasn ej
          >> Dieta Hunzów jest dieta zblizona do wegańskiej -podstawa sa ziarna owoce sa
          oczywiście na tej wysokości dodatkiem - ale rośnie tam duzo moreli które susza
          i jedza pprzez cały rok
          >
          > ight. What better way than to
          combine essential oils with the diet of the well-known Hunzas in
          the
          Kashmir Valley in India, who live between 120 and 140 years and die
          of old age (not degenerative diseases like Westerners), and have no
          obesity. They eat whole, unprocessed foods (grains, vegetables,
          beans, fruits, nuts, seeds and only occasionally meat or dairy -
          about 1% of their calories come from animal products), and very
          little oil or flour. I feel that their diet is very close to a
          vegan
          diet and their society is a perfect example of what can happen to a
          race who eat minimal or no animal products.

          >
          >
          >
          >
      • Gość: pinkink Re: te same ale nie takie same IP: *.oc.oc.cox.net 12.07.03, 00:02
        Gość portalu: brumbak napisał(a):

        > Rożnice między Atkinsem a Kwąsniewskim
        > Sa nieistotne gdyz obie diety są anormalne i szkodliwe dla zdrowia. To taki
        > margines dietetyki, znachorstwo, manipulacja a może biznes powiazany z
        > przemysłem miesnym w celu zagospodarowania odpadków .
        >
        > Podobieństwo jest takie., że żaden nie jest pierwszy. Tłuste diety krążą po
        > Europie i Ameryce w rożnych mutacjach od przełomu XIX/Xwieku.
        >
        > Różnice: Kwąsniewski wykazuje znacznie silniejsze objawy schizofrenii:
        > rozwiązuje nieistniejące problemy z łatwością, ma chore wizje, język
        > bełkotliwy. Przykłady:
        > : ..Dieta jarska bardzo upośledza czynność umysłu ludzkiego, dlatego jarosze
        > chorują, bezskutecznie się leczą i wydaje się im , że tak , jak jest to jest
        > dobrze i że mogłoby być jeszcze gorzej. A do wszelkiej budowy i porzebudowy
        w
        >
        > organizmie potrzebne sa elektrony(Sedlak) związane chemicznie w NADPH2.”
        >
        > Kwasniewski ignoruje wyniki badań naukowych które mówią że ludzie na diecie
        > bezmięsnej są najzdrowsi. (patrz np., największe w histroii medycyny badania
        na
        >
        > temat zależności stanu zdrowia od diety tzw. Chinese Health Project)
        >
        > - W innym artykule Kwąsniewski “rozwiązał “ zagadkę upadku Egiptu c
        > ytując
        > Biblię I twierdząc że Egipcjanie(sczególnie ci u włądzy) mieli nadmierna
        > tuszę !!
        >
        > Atkins wypowiada się bardziej logicznie , częściej wspiera się opiniami
        innych;
        >
        > Kwasniewski uznaje się za Nieomylnego i woli podpierac się opiniami innych
        > tylko w wyjątkowych przypadkach.
        >
        > Atkins w odróżnieniu od Kwąsniewskiego każe adeptom diety spożywac ogromne
        > ilości witamin i minerałow a nawet dostawac w dupę zastrzyki z B12 ( widac
        > wiedział że przy szkodliwej diecie lepiej się zabezpieczać......)
        >
        > Kwasniewski za jedyne leki uważa tłuste odpoadki mięsne. Przykład:
        > Uczestniczka spotkania w Jaworznie puta Kwasnieskiego: Czy po usunieciu
        > woreczka mogę stosować pana dietę ?
        > Odp: „.. Trzeba w diecie zwiększyc podaż kolagenu: nogi wieprzowe, flaczk
        > i,
        > mięso od kości, głowizna wieprzowa, skórki od słoniny. „
        >
        > Kwąsniewski często kłamie. Przykład:
        > - W innym artykule w Dzienniku Zachodnim napisał że słusznośc jego teorii
        > wspiera praktyka diety Hunzów( nie podał w artykule że jest to dieta prawie
        > wegetaraińska o wysokiej zawartosci węglowadanów i sporej owoców (głównie
        > morele, a więc nie ma NIC wspólnego z dietą tłustoKwaśną)
        >
        > Atrkins musi działać ostrożniej bo w USA krytyka by go zjadła. Stąd swoje
        > teoryjki tak zawija i obwija w bawełene by brzmiało to sensownie.
        >
        > A tak w ogóle szkoda czasu na analizowanie.
        >
        > Natomiast nie szkoda energii na ZWALCZANIE tej najgłupszej diety przez
        > TERAPIĘ SZOKOWĄ
        >
        > FANATYCY diety to ludzie ograniczenie o nikłej wiedzy ogólnej – łatrow
        > nabiejraja się na hasełka Kwasniewskiego głoszone przez niego z Ogromna
        > Pewnościa siebie.
        >
        > Przykład Fanatyzmu:
        > 14 wrzesnia 1998 w Dzienniku Zachodnim ukazał się komentarz do listu mgr.
        > Jóżefa Jurczaka na temat Nagrody Nobla dla doktora Kwąsniewskiego. Red.
        Wanda
        > Sławek pisze: na pytanie czy dr Kwasniewski powinien otrzymac Nagrode Nobla
        > jest tylko jedna odpowiedź: TAK.
        >
        > Rozsądek nakazuje przyznać mu zaledwie plakietkę Idola Ciemnogrodu.
        >
        • Gość: pinkink Re: te same ale nie takie same IP: *.oc.oc.cox.net 12.07.03, 00:04
          • pinkink Re:przepraszam - zlosliwosc kompa! 12.07.03, 00:23
        • Gość: pinkink ostroznie z fanatyzmem. Jakimkolwiek IP: *.oc.oc.cox.net 12.07.03, 00:22

          Chyba nie do konca racja, brumbak.
          Od jakichs dwoch miesiecy w USA rozpetala sie medialna wrzawa. Najpowazniejsze
          autorytety medycze [Klinika Mayo,John Hopkins i inne]z duza niechecia i
          zastrzezeniami opublikowaly dane wskazujace na slusznosc diety Atkinsa! [O
          Kwasniewskim nikt tu nie slyszal i pewnie tak dalej pozostanie, ale podobno
          mowia obaj o tym samym.]


          Podchwycily to najwieksze gazety i stacje tv.
          To juz nie zabawa. To nie niewinne przekomarzanki chudych z grubymi.
          Zaczela sie walka o gruba kase.
          Mieszkam w Kaliforni gdzie kult szczuplego i pieknego ciala jest obsesja, jesli
          nie religia.
          Wszedzie wokol widac jak ogromna kasa jest zaangazowana w utrzymywanie tezy, ze
          tylko niskotluszczowe albo beztluszczowe jedzenie uczynia cie pieknym (i
          zdrowym).

          Wobec tych faktow, P.Brumbak, trudno dalej lansowac teze o zacofanych
          ciemniakach- zracych obrzydliwe tlustosci, i tych racjonalnie myslacych
          trawozercach.

          Zalatwili nas, jednym slowem.)))
          Pozdrawiam obie strony.
          • Gość: Doki zywcem mnie ne wezma! IP: *.54-136-217.adsl.skynet.be 12.07.03, 08:57
            Zalatwili nas? Bynajmniej.
            Nazbieralo sie pare postow, do niektorych chcialbym cos
            od siebie dodac.
            Po pierwsze, dobrze byloby, zeby hydrogen przestal
            powtarzac, ze weglowodany sa przyczyna otylosci. To tak,
            jakby winic kamien za to, ze szyba jest stluczona. Jest
            jedna, jedyna przyczyna otylosci, a jest nia OBZARSTWO.
            Innych przyczyn nie ma. Te wszystkie grubasy, ktore
            twierdza, ze przeciez przez caly dzien nic do ust nie
            biora poza gorzka kawa, oklamuja siebie i innych. Inna
            sprawa jest juz skad bierze sie tendencja do obzerania
            sie ponad miare i jak z nia walczyc. Byc moze istotnie
            pomoze hipoteza o "niepozbyciu sie atawizmow"- gdyby
            grubych pracownikow consultingu pogonic do machania kosa
            w polu albo biegania z oszczepem po lesie za zwierzyna (o
            mysli rozkoszna... zdyszany i zlachany od wysilku
            konsultant :-)), zeszczupleliby, takze dlatego, ze z
            poczatku niczego nie udaloby im sie upolowac.
            Tak wiec dajcie spokoj weglowodanom. Nie sa one wcale
            przyczyna wszelkiego zla. Zlo tkwi w nas samych, takze
            zle nawyki zywieniowe prowadzace do otylosci. Jesli
            bardzo tluste jedzenie ulatwia przezwyciezenie skutkow
            zlych nawykow, to ja to odnotowuje, ale zdaje sobie
            sprawe, ze sa rozne drogi do tego celu.

            Hydrogen pisze: "Najwartościowsze jest to z żółtka jajka
            (stąd zaleca się spożywanie przynajmniej 3 szt na dobę)
            potem są podroby (nerki, móżdżek, wątróbka), potem
            dopiero mięso i sery. Białko roślinne jest najmniej
            wartościowe."

            Nie kwestionujac wysokiej wartosci odzywczej zoltka,
            pozostale punkty dowodza, ze dobry dr Kwasniewski troche
            przegina, albo uklada swa diete pod polskie
            spoleczenstwo. W podrobach uzytecznego bialka w ogole
            jest malo (bo wiekszosc stanowi tluszcz i praktycznie
            bezuzyteczny kolagen). Ja tam zoltko moge zjesc, ale nie
            ma to jak bialko z mlodej, chudej wolowinki. A gdzie
            podzialy sie ryby w calym tym zestawieniu?

            Hydrogen pisze tez o tym, ile sam je i szybkie wyliczenie
            pokazuje, ze je dziennie 1900 kalorii. Nic dziwnego, ze
            jest szczuply i dla osoby nie wykonujacej duzych wysilkow
            fizycznych, po okresie adaptacji, moze to byc
            wystarczajace. Wartosc jego sposobu odzywiania lezy dla
            mnie w tym, ze nie czuje glodu.

            I tu dochodzimy do glodu. Mialem na mysli nie to, co
            czujesz jako ssanie w zoladku, ale jak to widza komorki
            Twojego ciala, ktore musza funkcjonowac w innym zakresie
            dostepnosci skladnikow odzywczych. Przestawiles ne na
            uzytkowanie ketonow- fajnie, tylko po co?
            Jak ma sie glodowanie do termogenezy? Wytwarzanie ciepla
            pochlania sporo energii z pozywienia- goraczkujacy
            pacjent moze czasem nawet podwoic swoje zapotrzebowanie
            na energie. Glodzeniu zwykle towarzyszy spadek
            temperatury. Ciekawe, czy uczucie ciepla tez jest
            subiektywne u optymalnych, czy tez rzeczywiscie maja oni
            wyzsza temperature ciala? Ma ktos dane na ten temat?

            Hydrogen pisze: "Ja słyszałem jednak, że tych enzymów
            jest około 2 kg."
            Moze wszystkich enzymow w organizmie tyle sie nazbiera,
            ale nie oddechowych. Policz sobie: wez 70-kilogramowego
            doroslego i odlicz wode (ok 70%, czyli 49 kg) i szkielet
            (10 kg). Zostanie Ci 11 kg suchej, "miekkiej" masy. Ta
            masa sklada sie przede wszystkim z miesni (a te przede
            wszystkim z bialek kurczliwych i kolagenu), tluszczu (sam
            mozg to przede wszystkim lipidy). Teraz odlicz bialka
            osocza (powiedzmy, 60 g/l, czyli 180 g, nie liczac
            przestrzeni pozanaczyniowej), hemoglobine (150 g/l krwi,
            czyli ok 600 g w naszym przykladzie), a okaze sie, ze
            zostaje malo miejsca w tym rachunku dla enzymow
            oddechowych. Przyznaje, rachunek jest zgrubny, bo nie
            chce mi sie grzebac po zrodlach w ten piekny poranek, ale
            taka precyzja mi wystarczy.

            SPRZECIWIAM SIE i bede sie sprzeciwial twierdzeniom o
            dobroczynnym wplywie diety bogatotluszczowej na rozne
            choroby, po pierwsze dlatego, ze nie jest mi wiadome,
            zeby komus poza Kwasniewskim udalo sie powtorzyc badania
            i osiagnac takie same wyniki- w sprawdzalny sposob. To
            jecze za malo, by posadzac Kwasniewskiego o naciaganie
            (czyt. falszowanie) wynikow, ale tak juz dziala nauka, ze
            eksperyment musi dac sie powtorzyc. Uwagi o opoznieniu
            pierwszej miesiaczki na diecie optymalnej pasuja mi do
            hipotezy o glodzeniu na poziomie komorkowym.

            Po ostatnie wreszcie, zastanawiam sie po cichu nad czym
            innym: tluszcze, ktore jemy, sa w mniejszym lub wiekszym
            stopniu skazone (tak, tak, niestety wszystkie), np PCB,
            dioksynami... jest wiele wolno dzialajacych trucizn,
            ktore sa rozpuszczalne i sekwestrowane w tluszczach.
            Spozywajac duze ilosci tluszczow, zjadam tez wiecej
            trucizn. Juz samo to sklania mnie raczej do ograniczenia
            spozycia tluszczow.

            Pinkink ma racje, ze tu chodzi o gruba kase, ktora ludzie
            chca wydac "na zdrowie" i ten, kto umozliwi wydanie kasy
            w sposob lekki, latwy i przyjemny, zgarnia pule. Medialna
            wrzawa trwa nie 2 miesiace, ale lata cale, idzcie na strone
            www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=PubMed

            i wrzuccie do wyszukiwarki jakies haslo, np Atkins albo
            "low carbohydrate diet", a zobaczycie ile materialu wyskoczy.

            Moze i jestem zacofanym trawozerca, ale nikt mnie nie
            zmusza do zmiany tego stanu. Jedyny sposob zmuszenia mnie
            to np jesli moj ubezpieczyciel podwyzszy mi skladke, bo
            jem za malo tluszczow. No, ale do tego potrzebne sa
            solidne dane, ze dieta uboga w tluszcze rzeczywiscie
            szkodzi zdrowiu, a tych nie ma i dlugo nie bedzie. Poki
            co, dieta Kwasniewskiego to ciekawy eksperyment na
            ludziach z zakresu fizjologii zywienia i tyle. Sam nie
            stosuje i innym tez nie polecam.

            Szacunek.
            • Gość: hydrogen poczekamy, zobaczymy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 11:48
              >Po pierwsze, dobrze byloby, zeby hydrogen przestal
              >powtarzac, ze weglowodany sa przyczyna otylosci. To tak,
              >jakby winic kamien za to, ze szyba jest stluczona. Jest
              >jedna, jedyna przyczyna otylosci, a jest nia OBZARSTWO.
              >Innych przyczyn nie ma.

              No tak, z pewnością gdyby te wszystkie grubasy jadły połowę tego co jedzą (albo
              jeszcze mniej) to pewnie ich waga byłaby nieco mniejsza. Jednak w takim typowym
              rozumowaniu prześlizgujemy się nad bardzo ważną kwestią. Dlaczego mianowicie
              ludzie (nie tylko grubasy) tak dużo jedzą? Czyżby mechanizm głodu i sytości
              wykształcony przecież w toku długiej ewolucji był do kitu?

              A może jemy po prostu nie to co potrzeba? W przypadku tłuszczów mechanizm
              sytości działa bez zarzutu. Doki, jeśli mówisz, że tak nie jest bo mamy tu w
              istocie głodzenie na poziome komórkowym to musisz podać jakieś symptomy
              jednoznacznie wskazujące na niedożywienie. I co powiesz na większą siłę i
              lepszą kondycję "głodującego" organizmu?

              I zauważ, że nie da się utyć obżerając się tłuszczem (nadmiar, którego organizm
              nie wchłonie zostanie usunięty górą lub dołem ;) natomiast z reguły tyje się
              jedząc za dużo węgli (nieraz w towarzystwie tłuszczu). Zatem obżarstwo nie jest
              tutaj czynnikiem o zasadniczym znaczeniu.

              Od kaloryczność ważniejszy jest skład pożywienia. Powszechna klasyfikacja
              produktów spożywczych wg ich kaloryczności nie jest zbyt szczęśliwym pomysłem.
              Jedną z idei dr Kwaśniewskiego, która również ma kłopot z akceptacją wśród
              dietetyków jest właśnie sklasyfikowanie produktów spożywczych ze względu na
              proporcje między białkiem tłuszczem i węglami.


              >W podrobach uzytecznego bialka w ogole
              >jest malo (bo wiekszosc stanowi tluszcz i praktycznie
              >bezuzyteczny kolagen).

              Hola hola, skąd te dane? Jeśli chodzi o kolagen to przecież bardzo ważne
              białko, zbudowane są z niego kości. No a poza tym to chyba podroby mają te
              białka nie takie złe. To można pewnie sprawdzić w jakichś tablicach (nie mam
              żadnych niestety pod ręką). Lepszym testem jest jednak zobaczenie ile potrzeba
              danego produktu aby zaspokoić głód. Możesz mi wierzyć (bo (prawie) wszystko co
              jem ważę), że takich rzeczy jak salceson, nerki, wątróbka wystarczy bardzo mało
              aby się najeść do syta. Znacznie mniej niz mięsa. Organizm wie sam co dla niego
              jest dobre.

              Jeśli chodzi o ryby to oczywiście też można je jeść. Z białkami to w ogóle jest
              pewna kontrowersja. Kwaśniewski mówi, że z mięs najlepsza jest wieprzowina (bo
              budowa tkanek wieprza jest najbardziej zbliżona do ludzkich) natomiast
              niektórzy lekarze optymalni utrzymują, że jest to sprawa indywidualna. Dla
              pewnych osób lepsze będą inne rodzaje mięs, a dla innych lepszy od mięsa będzie
              nabiał.


              Jeśli chodzi o moje spożycie kalorii to istotnie jestem szczupły i teraz nie
              ruszam się dużo. Gdy gram w tenisa czy jeżdżę na rowerze to jem trochę więcej.


              >Wartosc jego sposobu odzywiania lezy dla
              >mnie w tym, ze nie czuje się glodu

              No właśnie. Myślę, że ten fakt w połączeniu z analizą diety naszych przodków
              powinien być bardzo uważnie rozważony przez przeciwników tłustego jedzenia.


              Jeśli chodzi o enzymy to pewnie można sprawdzić ile ich jest w jakimś
              podręczniku. Ja jestem ciekawy jak "konwencjonalny" lekarz tłumaczy fakt
              zwiększonego zapotrzebowania na energię i białko w początkowej fazie diety
              optymalnej i zmniejszenie tego zapotrzebowania po kilku tygodniach (ew
              miesiącach). Nawet jeśli uznamy budowę nowych enzymów (do spalania dużych
              ilości tłuszczy) za hipotezę to czy nie jest ona bardzo prawdopodobna?



              >SPRZECIWIAM SIE i bede sie sprzeciwial twierdzeniom o
              >dobroczynnym wplywie diety bogatotluszczowej na rozne
              >choroby, po pierwsze dlatego, ze nie jest mi wiadome,
              >zeby komus poza Kwasniewskim udalo sie powtorzyc badania
              >i osiagnac takie same wyniki- w sprawdzalny sposob

              Badania robił prof Rafalski z AM w Łodzi. Wyniki były obiecujące, jednak potem
              nie było już pieniędzy na kontynuację (stan wojenny).

              Jednak ważniejsze od badań są tysiące wyleczonych ludzi. Z miażdżycy cukrzycy,
              stwardnienia rozsianego i różnych innych chorób, często uznawanych za
              nieuleczalne. Na ekranie monitora nie przekonam cię, że jest to prawda. Musisz
              się sam tym zainteresować. Niektóre Arkadie robią darmowe szkolenia dla
              lekarzy, tam możesz się dokładniej rozeznać i zobaczyć wszystko na własne oczy
              (myślę, że sceptycy są również mile widziani).


              >Uwagi o opoznieniu
              >pierwszej miesiaczki na diecie optymalnej pasuja mi do
              >hipotezy o glodzeniu na poziomie komorkowym.

              A dla mnie przekonujące jest następujące rozumowanie: lepsze odżywienie
              organizmu to dłuższy okres dojrzewania bo wszystko budowane jest bardzo
              starannie. Taki starannie zbudowany organizm jest mniej narażony na choroby i
              uszkosdzenia, wolniej się w nim wszystko zużywa, więc powinien dłużej żyć.

              Bardzo interesująca w tym kontekście jest kwestia rdzenia kręgowego i mózgu.
              Rdzeń kręgowy jest najlepiej odżywioną tkanką i dojrzewa najpóźniej. Wolny
              rozwój i późne dojrzewanie jest też związane z małymi rozmiarami -rdzeń kręgowy
              u współczesnych ludzi jest wyraźnie za krótki w stos do krękosłupa. Mózg jest
              też dobrze odżywiony ale nie tak jak rdzeń kręgowy, dojrzewa więc wcześniej ale
              nie tak wcześnie jak pozostałe tkanki. Co by było gdyby tak się odżywiać aby
              wszystkie tkanki mogły być dobrze odżywione i dojrzewać w tym samym czasie?
              Wiem, że mocno to wszystko "nienaukowe" ale chyba warte refleksji?

              >Po ostatnie wreszcie, zastanawiam sie po cichu nad czym
              >innym: tluszcze, ktore jemy, sa w mniejszym lub wiekszym
              >stopniu skazone (tak, tak, niestety wszystkie), np PCB,
              >dioksynami... jest wiele wolno dzialajacych trucizn,
              >ktore sa rozpuszczalne i sekwestrowane w tluszczach.
              >Spozywajac duze ilosci tluszczow, zjadam tez wiecej
              >trucizn. Juz samo to sklania mnie raczej do ograniczenia
              >spozycia tluszczow.

              No właśnie, ciekawe czy ktokolwiek bada to co sprzedają w super marketach pod
              takim kątem? Ja staram się kupować przetwory mięsne z wytwórni ekologicznych.
              Słoninę kupowałem do tej pory w s-markecie -myślałem, że tylko mięso jest
              niebezpieczne. No cóż będzie trzeba poszukać innego źródła. Mam jednak cichą
              nadzieję, że organizm potrafi się w jakimś stopniu odtruć (tym bardziej, że
              ogólny bilans żywienia optymalnego jest zdecydowanie dodatni).



              >Pinkink ma racje, ze tu chodzi o gruba kase, ktora ludzie
              >chca wydac "na zdrowie" i ten, kto umozliwi wydanie kasy
              >w sposob lekki, latwy i przyjemny, zgarnia pule

              Też się z tym zgadzam. Myślę, że zalecenia dietetyczne różnych dużych
              organizacji są na tyle podatne na wpływy świetnie zorganizowanych grup
              interesu, że nie należy ich w ogóle brać pod uwagę. Pamiętam, ile niedawno
              było zamieszania gdy jakaś amerykańska organizacja próbowała dokonać
              kosmetycznych zmian w piramidzie żywieniowej. A co się działo gdy WHO próbowała
              obniżyć zalecane spożycie cukru! Poczytajcie sobie:

              mlodziez.optymalni.one.pl/?strona=artykuly&action=pokaz_artykul&nr=65
              Pozdrawiam

              • Gość: ciekawa a Montignac? IP: *.chello.pl 12.07.03, 19:46
                A jak sie Waszym zdaniem ma dieta Montignaca do diet Atkinsa i Kwasniewskiego?
                Znam je wszystkie dosc powierzchownie, ale wydaje sie, ze Montignac jest
                najmniej radykalny a przez to najbardziej wiarygodny...

                (Kwasniewskiego nie probowalam, ale schudlam zarowno na Atkinsie jak i na
                Montignacu, z tym ze na diecie Montignaca nie bylam taka sfrustrowana).
                • Gość: Doki Re: a Montignac? IP: *.54-136-217.adsl.skynet.be 12.07.03, 20:19
                  Probowalem przeczytac ksiazke Montignaca, ale dalem
                  spokoj po 60 stronach. Straszny belkot. Poza tym zywienie
                  wg Montignaca jest piekielnie drogie i malo praktyczne,
                  bo wydumane. Z calej tej diety zapamietalem i stosuje
                  tylko jedno wlasciwie: ze na aperitif musi i powinien byc
                  szampan. Powaznie. Trzymam w domu zapas szampana tak, jak
                  mleko i wode mineralna, choc, rzecz jasna, rzadziej uzywam.
                  Z drugiej strony, Montignac jest oczywiscie strawny i
                  smaczny. O wiele smaczniejszy niz tlusta parowka
                  hydrogena. Albo np biezace menu jednej z moich ulubionych
                  restauracji w sasiedztwie:

                  www.decocotte.be/hoofd.htm
              • Gość: pinkink niedoceniony problem IP: *.oc.oc.cox.net 13.07.03, 21:07
                Gość portalu: hydrogen napisał(a):

                . Myślę, że zalecenia dietetyczne różnych dużych
                > organizacji są na tyle podatne na wpływy świetnie zorganizowanych grup
                > interesu, że nie należy ich w ogóle brać pod uwagę. Pamiętam, ile niedawno
                > było zamieszania gdy jakaś amerykańska organizacja próbowała dokonać
                > kosmetycznych zmian w piramidzie żywieniowej.
                >

                >
                >

                O, nie, p. Hydrogen! Tu sie Pan troche zapedziles.)))
                Autorytety (tak jest!) medyczne, o ktorych wspominalam to zadne "organizacje
                podatne na wplywy grup interesu".

                To niezalezne, i dlatego tak wazne z punktu widzenia skolatanych konsumentow,
                instytuty, kliniki i stowarzyszenia ( American Heart Association, American
                Diabetes Assotciation chociazby oprocz wspomnianych John Hopkins Hospital czy
                Mayo Clinic).

                Jesli bylaby to opinia z pojedynczego, niepewnego zrodla, nie byloby zadnej
                sensacji. Poprostu zwyczajne utarczki, ewentualnie pozywka dla prasy nizszego
                lotu. Nikt by sie z tym nie liczyl.

                Stalo sie inaczej.
                Wyniki badan przeprowadzonych przez owe wiarygodne osrodki wykazuja, ze
                grupa "trzymana na Atkinsie" ma znaczaco lepsze wyniki w zrzucaniu nadwagi, a
                co wiecej - i tu jest sensacja- nie ucierpialy na tym zadne organy, a wrecz
                przeciwnie, sa w lepszy stanie niz u osob z konkurencyjnej grupy badanych.
                To podzialalo jak grom z jasnego nieba!

                Teraz sie wszyscy za glowy biora i kombinuja co z tym zrobic.

                A tak na mmarginesie, pozwalam sobie zauwazyc, ze amerykanska burza nad
                talerzem z tlustym stekiem, jakos umknela uwadze szacownych dyskutantow.
                To naprawde wydarzylo sie miesiac, dwa temu i jest sprawa jak dotad,
                bezprecedensowa. Tego jeszcze na taka skale i przede wszystkim, z udzialem
                tylu powaznych centrow opiniodawczych, nie bylo.
                Jest problem.

                Klaniam sie.
                • brumbak Re: co waży więcej tona czy kilogram ?? 13.07.03, 22:24
                  Gość portalu: pinkink napisał(a):

                  > .> Autorytety (tak jest!) medyczne, o ktorych wspominalam to
                  zadne "organizacje
                  > podatne na wplywy grup interesu".
                  >
                  > To niezalezne, i dlatego tak wazne z punktu widzenia skolatanych konsumentow,
                  > instytuty, kliniki i stowarzyszenia ( American Heart Association, American
                  > Diabetes Assotciation chociazby oprocz wspomnianych John Hopkins Hospital czy
                  > Mayo Clinic).
                  >
                  > Jesli bylaby to opinia z pojedynczego, niepewnego zrodla, nie byloby zadnej
                  > sensacji. Poprostu zwyczajne utarczki, ewentualnie pozywka dla prasy nizszego
                  > lotu. Nikt by sie z tym nie liczyl.
                  >
                  > Stalo sie inaczej.
                  > Wyniki badan przeprowadzonych przez owe wiarygodne osrodki wykazuja, ze
                  > grupa "trzymana na Atkinsie" ma znaczaco lepsze wyniki w zrzucaniu nadwagi,
                  a
                  > co wiecej - i tu jest sensacja- nie ucierpialy na tym zadne organy, a wrecz
                  > przeciwnie, sa w lepszy stanie niz u osob z konkurencyjnej grupy badanych.
                  > To podzialalo jak grom z jasnego nieba!
                  >
                  > Teraz sie wszyscy za glowy biora i kombinuja co z tym zrobic.
                  >
                  > A tak na mmarginesie, pozwalam sobie zauwazyc, ze amerykanska burza nad
                  > talerzem z tlustym stekiem, jakos umknela uwadze szacownych dyskutantow.
                  > To naprawde wydarzylo sie miesiac, dwa temu i jest sprawa jak dotad,
                  > bezprecedensowa. Tego jeszcze na taka skale i przede wszystkim, z udzialem
                  > tylu powaznych centrow opiniodawczych, nie bylo.
                  > Jest problem.
                  >
                  > Klaniam sie.


                  >>> >> Udajesz odkrywcę ale twoja wypowiedź jest pusta- zero argumentów –
                  tylko doniesienie o burzy w mediach. Z tej wypowiedzi wynika, że pozornie
                  niewinnym pytankiem chciałeś znów na forum ZDROWIE wciskać tłusty kit.
                  >> Zajrzałem przed chwila znów do internetu czy rzeczywiście dzieje się w tej
                  naukowej części coś nadzwyczajnego.
                  >> Nic się nie zmieniło - bo nie ma żadnych podstaw. Za najzdrowszą powszechnie
                  uważa się dietę niskotłuszczowa.
                  >> Jest za to OGROMNY HAŁAS W MEDIACH!! To gazety amerykańskie - jak wszędzie
                  media - podchwytuja sensacyjki, "modne "diety itp i kreuja "FAKTY MEDIALNE".

                  >> Strona Atkinsa =- podobnie jak w Polsce Bractwo Kwąsniaków działa w sposób
                  wyrafinowany i bezwzględny, Cel uświeca środki wiec manipuluja informacją.
                  >> W jaki sposób ?
                  >> Wszedłem na stronę gdzie podano sensacyjną informacje że badania naukowe
                  obaliły mit o przewadze diety niskotłuszcowej. Czytam dalej. Okazuje sie ,że :
                  A/ badania byłu SPONSOROWANE przez Centrum Atkinsa
                  B/ obejmowaly 41 osób z dużą nadwaga i trwały 6 m-cy
                  ad. A/ badaniaa sponsorowane łatwo dają oczekiwany przez sponsora wynik,
                  szczególnie gdy sponsor duzo zapłaci
                  ad. B/ taka próbka jest niereprezentatywna, dobrana tendencyjnie ; jest
                  prawdopodobne że stan tych obżartuchów jedzących przedtem "junk food"
                  śmieciowe żarcie , w tym hamburgery pizze słodycze, po 6 miesiącach niezdrowej
                  diety ale przynajmniej ograniczającej kalorie , może sie nie pogorszyc a może i
                  chwilowo poprawić.

                  >> Wracam do pytania: co waży więcej tona czy kilogram. ???
                  >> Zwolennicy Atkinsa i Kwasniewskiego manipuluja opinią publiczna twierdząc że
                  badania na małą skalę, sponsorowane są równie miarodajne co badania prowadzone
                  przez największe ośrodki na ogromna skale przez długi czas, To oczywiste
                  kłamstwo ale do wyłapania tylko przez ludzie co się troche na rzeczy znaja.
                  >> Jest to zupełnie inna WAGA badań.
                  > Przeciętny zCzytelnik Gazety czy Netu za dobra monete przyjmię znalezione tam
                  opinie że jakieś badania jakiegos doktora obaliły dotychczasowa wiedzę w
                  zakresie dietetyki.

                  Supplement.
                  Prawo Wielkich Liczb JAkuba Bernoulliego i jego zastosowanie w dietetyce i
                  medycynie.
                  Wielkich liczb prawo, podstawowe prawo rachunku prawdopodobieństwa głoszące,
                  że przy liczbie prób zmierzającej do nieskończoności stosunek liczby sukcesów
                  do całkowitej liczby prób równy jest prawdopodobieństwu sukcesu.
                  - Prawo to w dietetyce należy rozumięc tak ,że tylko badanie na bardzo dużej
                  ilości osób może dać wynik zblizony do rzeczywistej oceny stanu zdrowia czy
                  skuteczności diety dla populacji.


                  _ Jesli zbadamy np. 10 osób na diecie "miesnej" i " 10 wegetarian" wynik może
                  byc różny: np 0każe się że 10 młodych czy starych miesojadów jest znacznie
                  zdrowszych niż 10 młodych czy starych roslinojadów.
                  ?>> Jednak przy przebadaniu grup liczących np. ponad 1000 osób i to nie przez
                  parę miesiecy ale parę lat wynik zawsze bedzie ten sam: średnia zachorowalnosc
                  na tzw, choroby cywilizacyjne: miażdzyca nowotwory, cukrzyca, kamica wrzody
                  itd. bedzie wyższa w grupie "mięsojadów"
                  - Przytaczałem tu na forum badania japońskie o liczności 122 000 osób oraz
                  czasie trwania 20 lat - wynik był oczywiście taki że wraz ze wzrostem spozycia
                  miesa jaj i mleka rosło ryzyko zachorowania na nowotwory.
                  oraz Największe w historii medycyny badania zależności stanu zdrowia od diety
                  tzw, Chinese Health Project
                  (najwieksze ale głownie w sensie zebrania ogromnej liczby wszechst4ronnych
                  danych przeprowadzone wlatach 80. czas trwania ok. 10 lat - ilośc danych
                  powoduje że starczy ich jeszce do analizowania na parę lat.)
                  _ Wynik? Idealna dieta winna być zblizona do wegetariańskiej.
                  To samo potwierdzaja doświadzenia historyczne populacji odżywiajacych się w
                  określony sposób np, plemienia Hunza: .dieta ich jest w 99% wegetariańska.
                  • Gość: pinkink Re: brumbak, zjedz cos wreszcie i nie krzycz IP: *.oc.oc.cox.net 14.07.03, 00:47
                    brumbak napisał:


                    >
                    >
                    > >>> >> Udajesz odkrywcę ale twoja wypowiedź jest pusta- zero ar
                    > gumentów –
                    > tylko doniesienie o burzy w mediach. Z tej wypowiedzi wynika, że pozornie
                    > niewinnym pytankiem chciałeś znów na forum ZDROWIE wciskać tłusty kit.



                    Nikogo nie udaje. Nie stosuje zadnej diety. Jem co lubie, bo szczesliwie moge.
                    Nie jestem wiec strona w sporze.

                    Zadnego kitu, a tym bardziej w trybie recydywy, nie wciskam.
                    Ty mi tez niczego nie wciskaj.

                    Zapytalam znawcow o podobienstwo obu teorii---Kwasniewskiego i Atkinsa, co mnie
                    o tyle zainteresowalo, ze ostatnio jestem swiadkiem chwaly jakiej posmiertnie
                    zazywa Atkins w USA.

                    O raporcie nt.diety A. nadmienilam, i okazuje sie, ze slusznie, bo niewiele o
                    nim (raporcie) w Polsce wiadomo. I tyle.

                    Nie podaje argumentow za zadna z diet, bo ich po prostu nie znam. Nie aspiruje
                    do tego, ani mnie to prawde mowiac specjalnie nie pasjonuje. Ot, taka sobie
                    ciekawostka.
                    Glownie obyczajowa o podlozu marketingowym....

                    Wywiazala sie dyskusja miedzy Dokim i Hydrogenem, ktora z przyjemnoscia
                    sledzilam, bo byla kulturalna i niefanatyczna. Twoj w niej udzial troche
                    zmienil ten mily stan.


                    Nie chce byc zlosliwa, brumbak, ale czy nie powinienes pomyslec o zmianie
                    swojej diety na jakakolwiek inna? Obecnie stosowana przysparza ci nazbyt
                    wiele emocji. A czy to tak zdrowo?

                    Uwazaj na siebie.



                    Acha! jestem kobieta.
                • Gość: hydrogen Re: niedoceniony problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 22:51
                  Ja nie kwestionuję badań nad dietą Atkinsa. Jeśli nie przwegina się z białkiem
                  to jest to na pewno dieta o niebo lepsza od piramidy żywieniowej i różnych
                  innych diet zakładających, że człowiek jest krową albo baranem ;)).

                  Doniesienia zza oceanu są u nas chyba słabo słyszalne. W wyborczej ukazał się
                  co prawda niedawno artykuł "Racja panie Atkins" ale raczej przeszedł bez echa.
                  Wszystkie pisma nadal powielają obowiązujące wzorce dietetyczne. Np w Wysokich
                  obcasach (dodatek do GW) niedawno jakiś ekpert kategorycznie wypowiadał się o
                  szkodliwości tłuszczy zwierzęcych dla dzieci.


                  Jeśli u nas ma być jakaś wrzawa to raczej będzie związana z dietą optymalną.
                  Jest ona co prawda stale zwalczana przez różnych specjalistów z tytułami
                  naukowymi, jednak mimo tego lawinowo wzrasta liczba osób, które ją stosują i
                  odzyskują zdrowie bądź poprawiają swą jakość życia. W końcu dojdzie do
                  przekroczenia jakiejś "masy krytycznej" i pewnie wybuchnie dyskusja nie
                  mniejsza niż w USA. We wrześniu będzie spotkanie z dr Kwaśniewskim w Sali
                  Kongresowej w Wawie. Mają być znani optymalni politycy (np Wałęsa) i sportowcy.
                  Może to zapoczątkuje jakąś żywszą dyskusję.

                  Pozdrawiam

            • Gość: hydrogen Jeszcze parę słów w kwestii temperatury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 20:40
              Przeoczyłem poprzednio ciekawe zagadnienie poruszone przez Dokiego:

              >Ciekawe, czy uczucie ciepla tez jest
              >subiektywne u optymalnych, czy tez rzeczywiscie maja oni
              >wyzsza temperature ciala? Ma ktos dane na ten temat?

              Jakoś do tej pory nie zwróciłem na to zagadnienie większej uwagi. Teraz, po
              chwili zastanowienia, zauważyłem, że istotnie trudniej jest mi zmarznąć. Kiedyś
              często marzły mi ręce i w ogóle przy ochłodzeniach chodziłem zmarznięty. Teraz
              jest znacznie lepiej.

              Myślę, że możliwym wytłumaczeniem tego faktu jest poprawa ukrwienia (widać to
              również w większej wydolności mięśni podczas intensywnego wysiłku). Możliwe
              też, że dobrze odżywiony organizm może w każdej chwili przeznaczyć pewną część
              energii (której mu nie brakuje) na wytworzenie większej ilości ciepła (to takie
              tłumaczenie bardziej zdroworozsądkowe).

              Bardzo ciekawy jest również następujący fakt: optymalni mają nie podwyższoną
              temperaturę ciała ale OBNIŻONĄ! Ja mam np 36.4. Czytałem jakiś czas temu w
              miesięczniku "Optymalni" (jeśli kogoś to zainteresuje to wyszperam w którym),
              że temperatura obniża się wraz ze stażem. W analizowanej grupie osób najniższą
              temperaturę miała osoba będąca najdłużej (5 lat) na diecie (nie jestem pewien
              ile, chyba około 36 stopni albo i mniej.

              To pewnie kolejny argument dla zwolenników tezy, że optymalni głodują, tylko
              nic o tym nie wiedzą. Ja jednak myślę, że trzeba zachować dużą ostrożność w
              interpretacji tego osobliwego faktu. Nasze wyobrażenie, że prawidłowa
              temperatura jest 36.6 nie jest jakimś objawieniem tylko zapewne zostało
              ustalone empirycznie na podstawie badania ludzi żywiących się w sposób
              tradycyjny.

              Moja hipoteza jest taka, że niska temperatura jest jakoś związana z małym
              zapotrzebowaniem na energię i zmniejszoną liczbą reakcji chemicznych służących
              jej wytwarzaniu. Ciepło przecież powstaje na skutek różnych przemian
              metabolicznych. Jeśli tych przemian jest mniej to również wytwarza się mniej
              ciepła. To znów tak na zdrowy rozsądek. Może ktoś wytłumaczy ten fenomen
              bardziej fachowo?

              Pozdrawiam
          • Gość: brumbak Re: lobby miesnotłuszczowe manipuluje IP: *.crowley.pl 13.07.03, 13:21
            >> W polsce dieta Kwasniewskiego nie przejdzie szczebla weryfikacji choc stoi
            za nia silne lobby przemysłu miesnego i powstających przy tzw. "produkcji"
            miesa nadmiaru odpadków tłuszczowych i wnetrznopściowych. Jest to bardzo silne
            lobby o czym przed wojna np przekonał sie rząd Argentyny obalony przez
            producentów wołowiny.>>
            >> Lobby zdrowej diety jest znacznie słabsze i słabiej zorgnaizowane.
            >> Natomiast dieta Kwasnieskiego nie przejdzie ponieważ tylko IDIOTA podpisze
            sie pod stekiem bzdur wypisywanym przez Kwasnieskiego . Ministerstwo Zdrowia
            nie pozwoli też na szarlatańskie i znachorskie pomysły Kwasnieskiego , by
            leczenie, leki zastapic podawanime jajecznicy na skwarkach ze smalcem lub
            twarogu ze smietaną masłem ryba węzona lub z puszki ( potrawy cytowana
            za "Tłustym Zyciem".
            >> Lobby Kwąsniewskiego finansowane przez rzeźników dziła w kilku kierunkach i
            sa to rzeczywiście działąnia niebezpieczne:
            1> To o czym tu pisz e na forum - zdobywa łatwo zwolenników w kregach ludzi
            niedouczonych ale za to lubiących tłusto zjeść i związancy w jakis sposób z
            kościołem katolickim. Nzywam ten nurt Ciemnogrodem- ciemnogród nie zastanawia
            sie nad Hasełkami głoszonymi przez Kwasniewskiego , który dobrze manipuluje
            tłumami.
            2> Kwąśniewskizmontował silne lobby i udało mu si nawet - jak to poda\no na
            forum- wciągnać do teto lobby paru posłow ( którzy sa co prawda ignorantami w
            zakresie dietetyki) ale maja prawo mówic z sejmowej mównicy, choćby bzdury.
            #?> Kwąsniewski łączy swą teoryjke dietetyczną z wiarą chrześijąńską - powóluje
            sie na Biblię - tak aby zjednąc sobie hierarchię koscielną - pisze listy do
            papieża- tak jak kiedys do komunisty Jaroszewicza.
            >> Nikt rozsądny na to sie nie da nabrać.

            >> Co do Atkinsa- oczywiscie sl;edzę internet i weim co się dzieje w USA. Jest
            tam rzeczywiście silna kampania zwolennikó tłustej diety - ale jest to podobnie
            jakm w Polsce- kampania powiązana z lobby miesnym i naukowo bardzo słaba.

            >> Dietetyka nalezy do tzw, nauk empirycznych w których nie ma tak
            jednoznacznych dowodów jak w naukach ścisłych. Stąd możliwość manipulowania
            wynikami badań oraz " pomyłek". Jak napisał znany w Polsce publicysta naukowy
            Bolesław RoK : . w dietetyce , jesli autor badań jest przekonany o zdrowotnych
            zaletach zjadania miesa to badania prze niego naukowe na pewno taki wyniy dazą."
            >> Jest to możliwe na wiele sposobów : odowiednie dobranie próbki badawczej;
            pominięcie innych czynników( np. przeszłosci dietetycznej badancyh, stosowanego
            niezaleznie leczenia medykamentami, pominięcie pewnych wyników itd.)

            >> Dieta niskotłuszcowa , wegetarainska jest uznawana za najzdrowsza na
            podstawie wieloletnich badań na największa skale. Nie ma możliwości pomyłki.
            >> KOeljen duże badania ytylko p[otwierdzają wdzesniejsze opinie.
            > W interneccie można np. poczytać sprawozdania z tzw, Chinese Health Project.
            \=gdy obserwacji poddano kilka tysiecy osób przez 1o lat mierząc przerózne
            parametry organizmu badając krew itp
            > Badanie przeprowadził miezynarodowy wielosobowy zespoł naukowców a USA
            Wielkiej Brytanii i Chin .
            . I co?
            " Wniosek: Idealna dieta winna byc zblizona do wegetaraińskiej.

            >> Dlatego to zamiesanie wokół diety tłustej to " ostatnie ś[piewy wieloryba"
            tłustej diety która nie ma nic do zaoferowania ludziom dążacym do zdrowia.
            >> Jest natomiast wielka szansa dla przemysłu mieśa i odpadków tłuszczwych i
            dlatego "walka idzie na noże".,Lobbu tłustoKwąsne użyje wszelkich środków które
            prowadza do ICH celu.
            > Podtrzymuję wszystko co napisałe na tym forum.
            >> Nachalna propaganda tłustożerców ma włąsnie służyć stworzeniu wrażenia
            jakoby odywała się jakś rónorzedna debata któa dieta jest najlepsza.
            >> Nie ma takiej debaty. Jest włąsnie propaganda , manipulacja ze strony tłusto
            kwasnych i to za duże pieniądze.

            • Gość: hydrogen Re: lobby miesnotłuszczowe manipuluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 14:55
              Brumbak, zobacz sobie jakie są oficjalne zalecenia dietetyczne wiodących
              organizacji światowych oraz mniej wiodących jak nasz rodzimy IŻŻ i daj spokój z
              tym lobby zwierzęcym. Wszystkie dane wskazują, że lobby roślinne jest
              chojniejsze w opłacaniu kogo trzeba. Mistrzostwo tego procederu polega na tym,
              że mało kto zdaje sobie z tego sprawę.

              >Ministerstwo Zdrowia
              >nie pozwoli też na szarlatańskie i znachorskie pomysły Kwasnieskiego

              No nie wiem. Dieta optymalna była niedawno przedmiotem interpelacji poselskiej.
              Wiceminister zdrowia mówił, że planowane są jakieś badania nad nią.
              Szczegóły: www.dieta-optymalna.info. W multimediach jest zapis tego zdarzenia.

              >>> Lobby Kwąsniewskiego finansowane przez rzeźników dziła w kilku kierunkach i
              >sa to rzeczywiście działąnia niebezpieczne:

              Tak, dla niektórych są to na pewno działania niebezpieczne. Wielu ludzi zarabia
              na ludzkiej niewiedzy i głupocie.


              >> To o czym tu pisz e na forum - zdobywa łatwo zwolenników w kregach ludzi
              >niedouczonych ale za to lubiących tłusto zjeść i związancy w jakis sposób z
              >kościołem katolickim

              Wiesz co Brumbak? Niektóre twoje wypowiedzi powalają mnie na łopatki ;))))


              >>> Dietetyka nalezy do tzw, nauk empirycznych w których nie ma tak
              >jednoznacznych dowodów jak w naukach ścisłych

              Tak, w takim wydaniu w jakim jest uprawiana przez speców spod znaku IŻŻ i im
              podobnych nie jest to na pewno nauka zbyt ścisła. Często brak ścisłości
              związany z opieraniem się na badaniach epidemiologicznych jest powiększany
              przez zupełnie dowolne wyciąganie wniosków, tak aby pasowały one do aktualnych
              (aktualnie finansowanych???) poglądów. Wiele badań na które powołują się
              przeciwnicy tłuszczu nie wykazały wcale, że jest on szkodliwy (polecam książkę
              dr Wolfganga Lutza "Życie bez pieczywa" gdzie zawarta jest
              analiza "sztandarowych" badań na które powołują się zwolennicy diety
              niskotłuszczowej w tym i Brumbak).

              Natomiast podejście dr kwaśniewskiego jest przede wszystkim teoretyczne. Opiera
              się na prawach biochemii i logiki. Może dlatego trudno mu się dogadać z co
              niektórymi dietetykami. Teoria stworzona przez dr kwaśniewskiego znajduje też
              pełne potwierdzenie w praktyce.

              I jeszcze jedno. Nie rozumiem zaciekłości z jaką próbujesz zwalczać dietę
              optymalną. Wszak może ona być również wegetariańską (ale nie wegańską).
              Wystarczy zastąpić mięso serami, twarogiem, masłem i jajkami. Te produkty są
              źródłem wartościowego białka i tłuszczu zwierzęcego. Wystarczy tylko zachować
              odpowiednie proporcje między białkiem tłuszczem i węglami (1:2.5-3.5:0.5 a po
              dostosowaniu się do nowej diety 1:2.5-3.5:1).

              Pozdrawiam
              • Gość: pinkink linki IP: *.oc.oc.cox.net 14.07.03, 02:32

                Zeby dluzej nie byc goloslowna rzucam linka z 15 lutego tego roku, kiedy to
                wybuchla bomba z raportem:

                www.cbsnews.com/stories/2003/02/15/health/main540776/shml

                Tamze piramidy i inne cuda.

                Ale zeby brumbakowi nic sie nie stalo ze zdenerwowania, podaje - tym razem
                angielski - link z merytoryczna /na moje oko/ proba rozsadzenia, czyje na
                wierzchu.
                Juz sam tytul jest wymowny 'Is the Atkins Diet Safe?":

                www.bupa.co.uk/health_information/html/health_news/300503diet.html

                Niezmiennie pozdrawiam

    • Gość: filut Trzy grosze ignoranta medycznego, ale praktyka IP: *.crowley.pl 14.07.03, 07:33
      1. Trzy lata temu (w grudniu) wykryto u mnie początek cukrzycy - jak u
      większości grubasów (104 kg przy 175 wzrostu). Ponieważ planuję żyć minimum do
      setki, to zmieniłem tryb życia --> dużo ruchu (basen, "rowerowanie" po
      zamarzniętej plaży, długie piesze wycieczki. Po 6. miesiącach waga spadła o 11
      kg, a po następnych 3. cukier wrócił do normy.
      2. Powyższe sukcesy spowodowały spadek dyscypliny wewnętrznej oraz nawrót wagi
      i wewnętrznej słodyczy. W czerwcu, tego roku, byłem w Jastrzębiej, w Centrum
      Żywienia Optymalnego. 2 tygodnie. Efekt - minimalny, jeśli chodzi o wyniki
      pomiarów wagi i cukru. Samopoczucie znacznie mi się poprawiło. W tym braku
      wymiernych efektów diety nie byłem odosobniony. Byli jednak osobnicy, którzy
      schudli 9 kg (np. 130 --> 121)

      Mój wniosek: dieta optymalna często jest skuteczna, ale NIE ZAWSZE. Trzeba
      kontynuować badania, a nie polecać ją jako "dobrą na wszystko".
      Żeby schudnąć, trz4eba mniej żreć. Nie wolno np. stresów zagryzać.

      Pozdrawiam
      Znowu odchudzający się Fil
      • Gość: hydrogen Re: Trzy grosze ignoranta medycznego, ale praktyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 12:40
        Ja myślę, że błędem jest oczekiwanie natychmiastowych rezultatów zaraz po
        podjęciu diety optymalnej. Faktem jest, że nieraz pewne dolegliwości ustępują
        już na drugi dzień a spadek wagi jest natychmiastowy. Ale nie jest tak zawsze.

        Nieraz na wyniki trzeba trochę poczekać. Nie inaczej jest z cukrzycą i
        otyłością. Najłatwiej jest schudnąć osobą "z brzuszkiem" ale o szczupłych
        nogach. Osoby u których tłuszcz jest rozłożony w miarę równomiernie w całym
        organizmie mają często problemy ze zrzuceniem zbędnych kilogramów. Słyszałem,
        że pomocne moga być tutaj prądy selektywne.

        Koniecznie trzeba uzbroić się w cierpliwość. Słyszałem, że u niektórych waga po
        roku stosowania diety optymalnej nie zmniejszyła się, a później zaczęła spadać.

        Pozdrawiam



    • misiania Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa 14.07.03, 12:48
      hyhy, sądząc z menu, to trzeba sobie najpierw amputować kubeczki smakowe, a
      potem można się optymalizować. podgardlanka i salceson, brrrr.
      • Gość: hydrogen Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 17:02
        mniam, mniam...
        • Gość: Amy Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa IP: *.kd4nxx10.adsl.tele.dk 14.07.03, 19:37
          Hydrogen, poczytalam kilka postow dotyczacych diety optymalnej, ktorej tak
          bardzo bronisz, a co najgorsze ze to zalecasz ludziom z powaznymi chorobami,
          jako cod diete. Jestem odwarta osoba i moje motto jest: nie zaprzeczaj,
          odrzucaj,krytykuj niczego , tylko dlatego, ze nie znasz..., ale propagowanie,
          zachecanie do nieuzaszdnionych metod leczenia(twoje uzasadnienia sa tylko
          twoimi i im wiecej czytam twoje argumentacje, tym bardziej jestem zniechecona
          do uzycia mojego drogiego czasu na czytanie glupot!), a szczegolnie osobom,
          gdzie zyciu mozesz zagrozic, jest tak arroganckie, beszczelne, narzucajace,
          szkodliwe(probuj sie na myszach a nie na ludziach w kryzysach, bo nie mozesz
          byc pewnym , iz kogos do grobu zapedzisz poprzez swoje "pewne porady", jezeli
          ktos w to uwierzy.
          Gdzies napisales, ze wazysz wszystkie produkty..., nooo to albo sie nudzisz ,
          albo masz jakies ekonomiczne interesy by tak pisac. Ha,ha, ha, ha, ha..., to
          zn, gdy odwaze zle , to moja wina! A skad ci "dawni" ludzie mieli takie
          dokladne wagi?
          Obserwowalam dyskusje przes jakis czas, nawet myslalam nabyc dla ciekawosci
          jakas ksiazke Kwasniewskiego, ale dziekuje, zrezygnowalam..., twoje durne
          mazgraly mnie zniechecily. Krotko mowiac: glupoty wypisujesz i myslisz, ze
          kogos zacapiesz, na pewno nie mnie!
          Zaznacze ci, ze jestem akupunturystka od 17lat, pracujaca na czas staaly, tzn.
          otwarta, sluchajaca, obserwujaca, oraz tolerancyjna, mimo wszystko
          przekroczyles moje granice pie........ glupot.
          Niech Pan Bog trzyma w opiece ludzi narazonych na agerowanie glupot1
          Amy

          • Gość: hydrogen Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 21:22
            >Gdzies napisales, ze wazysz wszystkie produkty..., nooo to albo sie nudzisz ,
            >albo masz jakies ekonomiczne interesy by tak pisac. Ha,ha, ha, ha, ha..., to
            >zn, gdy odwaze zle , to moja wina! A skad ci "dawni" ludzie mieli takie
            >dokladne wagi?

            To nie jest tak, że człowiek jest skazany na ważenie wszystkiego do końca
            życia. Po pierwsze stosowanie diety optymalnej "na oko" jest lepsze od
            wszystkich diet propagowanych w mediach. Kontrola tego co jemy powoduje, że
            nasza dieta będzie jeszcze lepsza. Po jakimś czasie i tak można się nauczyć
            spożądzać optymalne posiłki bez żadnej wagi. Ja ważę wszystko aby się upewnić a
            poza tym z ciekawości.

            Po jeszcze dłuższym czasie organizm jest w stanie sam wysyłać sygnały czego w
            danej chwili potrzebuje. Wtedy wystarczy jeść to na co mamy w danej chwili
            ochotę. U mnie taki mechanizm działa jeśli chodzi o węglowodany. Natomiast nie
            potrafiłbym, kierując się tylko instynktem utrzymać prawidłowych proporcji
            między białkiem i tłuszczem. Potrafią to sosby z dostatecznie długim stażem no
            i oczywiście dzieci, które stosują dietę od urodzenia.

            Pozdrawiam
            • Gość: Amy Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa IP: *.kd4nxx10.adsl.tele.dk 14.07.03, 22:54
              Hydrogen, ty sam pisales o waznosci wazenia, rownowazenia( jesteem 100%
              pewna ,ze to ty napisales wiele razy o swojej "odpowiedzialnosci".
              Durny jestes i tyle,bo jak bylbys madry to bys byl lepiej poinformowany w
              zwiazku z reklama. Widze, ze brakuje ci argumentow,,,. a moze ja za
              prymitywn..., nie mysle, ze jest taik..., ale kto wie... Amy
              • misiania Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa 15.07.03, 08:53
                podgardlanka, salceson a na to wszystko skwary, hyhy. od samego takiego
                myślenia żołądek się skręca. optymalnie się skręca w chińskie osiem. fuj!
                • Gość: Ámy Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa IP: *.kd4nxx10.adsl.tele.dk 15.07.03, 12:36
                  Misania, kiedy jestem w Polosce(a rzadko to bywa) mam AKURAT ochote na
                  wszystko co "niezdrowe", kaszanka uhhhmmm, salceson num, num itd.
                  Zdrowe to napewno nnie jest, ale przypomina mi dziecinstwo. Duzo salcesonowych
                  pozdrowien . Amy
                  • misiania Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa 15.07.03, 15:01
                    hyhy, no wiesz, od czasu do czasu np. plasterek domowej roboty salcesonu to ja
                    rozumiem. Ale całe życie tak... bosz! i nigdy w życiu creme brule ani chocolate
                    cake (to z płynną czekoladą w środku). iii tam.
            • Gość: Amy Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa IP: *.kd4nxx10.adsl.tele.dk 15.07.03, 11:35
              Hydrogen, brakuje mi slow, ale powiem: zesrala sie dupa i placze".
              Zakonczone z moiej strony. Zycze dobrego zdrowia.
              AMY
              • Gość: Amy Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa IP: *.kd4nxx10.adsl.tele.dk 15.07.03, 12:04
                ...a po za tym GRUBAS zezre wszystko, tluszcz tesz i jeszcze w duzych
                ilosciach, bo "choroba" grubego jest PUSTKA i taka jest prawda!
                Amy










            • Gość: Amy Re: dr Kwasniewski vs. dr Atkins, czy to to sa IP: *.kd4nxx10.adsl.tele.dk 15.07.03, 11:50
              Hydrogen, sam napisales, ze dieta optymalna moze nie dzialac, jezeli proporcje
              miedzy-----, nie beda zachowane.
              A co do "wazenia do konca zycia", albbo "na oko"..., hmmmmm ciekawe?
              Ha,ha, ha,ha...., I po dluzszym czasie organizm wysyla sygnaly: HELP, watroba
              mi wysiadla! Amy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka