nowotwór skóry

19.11.03, 10:38
Dwa tygodnie temu mama męża miała wycinaną zmianę nowotworową na skórze
głowy. Wyniki badania wycinka nie są pomyślne. Okazało się że jest to (mogę
coś pokręcić bo sama nie słyszałam tego od lekarza tylko z jej przekazu, a
ona jak łatwo się domyśleć nie jest w najlepszym stanie do słuchania)nowotwór
podstawowy skóry (chyba złośliwy, nie wiem), który ponoć nie daje przerzutów,
ma natomiast tendencję do "rozlewania". Czy ktoś może wie, co to za nowotwór
i jakie są rokowania przy tego typu nowotworach i jak to się leczy???? Mama
właściwie od lekarza nie dowiedziała się niczego (być może nie mówił zbyt
wiele ze względu na jej stan emocjonalny...). Powiedział jej tylko, że o
rodzaju leczenia zdecyduje dopiero po zagojeniu się rany. Czy ktoś może mi
udzielić jakichkolwiek informacji na temat tej choroby ... Dzięki wielkie
    • Gość: Doki Re: nowotwór skóry IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.11.03, 11:46
      Rak podstawnokomorkowy skory to tak, jak slyszalas: malo zlosliwa zmiana, nie
      dajaca przerzutow, wystepuje zazwyczaj u osob starszych. Do jej powstawania
      usposabia dzialanie swiatla slonecznego.
      Leczy sie przez miejscowe wyciecie zmiany. Rokowanie jest bardzo dobre co do
      zycia, jedynym problemem moze byc oszpecenie przez blizne (bo wystepuje na
      skorze odslonietej: twarz, rece). Tylko w razie glebszego naciekania (co
      stwierdza sie w badaniu mikroskopowym materialu pobranego w czasie operacji)
      moze byc konieczne ponowne, glebsze wyciecie.

      Glowa do gory.

      PZDR
      • yeto Re: nowotwór skóry 19.11.03, 12:04
        Dzięki wielkie, nawet nie wiesz jak bardzo podniosłeś mnie na duchu... Już
        dzwonię do mamy z radosną nowiną... Martwi mnie jeszcze tylko to, że w miejscu
        wycięcia lekarz stwierdził krwiak i przy próbie zdjęcia szwów zaczęło się
        stamtąd sączyć. Zrobił tam jakieś nakłucia, założył dodatkowe szwy i kazał
        pojawić się za tydzień na ew. zdjęcie tychże. To już łącznie będzie trzy
        tygodnie od zabiegu (chyba trochę długo,prawda?) . Mama generalnie nie miewała
        problemów z gojeniem się ran. Czy myślisz, że to powinno niepokoić? Też
        pozdrawiam
        • Gość: Doki Re: nowotwór skóry IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.11.03, 12:17
          3 tygodnie to istotnie sporo, ale z drugiej strony: czy mama nie bierze lekow,
          albo nie cierpi na choroby, ktore moga utrudniac gojenie ran (cukrzyca,
          kortykoidy) lub lekow obnizajacych krzepliwosc? Krwiak w ranie opoznia jej
          gojenie, to pewne. Z drugiej strony skora na glowie nie ma zbyt wiele "luzu",
          wiec jak sie kawalek wytnie, to trudno zrobic tak, zeby brzegi rany nie byly
          napiete, a to tez pogarsza gojenie. Jesli poza tym rana nie jest zmieniona
          zapalnie (bolesna, zaczerwieniona, ropa...), to powinno byc dobrze. A do czasu
          zdjecia szwow powinna juz byc odpowiedz, czy zmiana zostala usunieta w calosci.

          PZDR
    • Gość: Ewcia Re: nowotwór skóry IP: *.csfb.com 19.11.03, 12:21
      Musze dac upust swojej zlosci!!!
      Nie, nie chodzi absolutnie o Twoja Mame, ale o lekarza. I nie po raz pierwszy
      czytam juz "lekarz nie za wiele chcial powiedziec". Kurka wodna, jak to
      jest!?!?!
      Jakby ten lekarz zechciac cos wiecej powiedziec, to oszczedzilby Twojej mamie
      i Tobie niepotrzebnego stresu. Ja akurat o tym typie nowotworu naczytalam
      sie wiele, bo podejrzewalam go u swojej Mamy. To o czym piszesz to
      jest basal cell carcinoma i faktycznie jest to zlosliwy nowotwor skory,
      ale - jak juz Doki napisal - nie daje przerzutow i daje swietne rokowania.
      A czlowiek jak sie dowiaduje, ze nowotwor zlosliwy, to od razu by sobie
      trumne z desek zbijal. A lekarz zamiast uspokoic i wyjasnic (tym bardziej
      ze wzgledu na stan emocjonalny Mamy!!), to nabiera wody w usta.
      Moga byc rozne typy BCC i nie wiem co akurat ma Twoja Mama. Jak wrzucisz
      to basal cell carcinoma na jakas wyszukiwarke na internecie, to duzo informacji
      mozna znalezc. Najlepiej na australijskich stronach, bo ten nowotwor jest
      u nich bardzo popularne :-)).
      Mamie zycze szybkiego powrotu do zdrowia i uszy go gory!

      > Dwa tygodnie temu mama męża miała wycinaną zmianę nowotworową na skórze
      > głowy. Wyniki badania wycinka nie są pomyślne. Okazało się że jest to (mogę
      > coś pokręcić bo sama nie słyszałam tego od lekarza tylko z jej przekazu, a
      > ona jak łatwo się domyśleć nie jest w najlepszym stanie do słuchania)nowotwór
      > podstawowy skóry (chyba złośliwy, nie wiem), który ponoć nie daje przerzutów,
      > ma natomiast tendencję do "rozlewania". Czy ktoś może wie, co to za nowotwór
      > i jakie są rokowania przy tego typu nowotworach i jak to się leczy???? Mama
      > właściwie od lekarza nie dowiedziała się niczego (być może nie mówił zbyt
      > wiele ze względu na jej stan emocjonalny...). Powiedział jej tylko, że o
      > rodzaju leczenia zdecyduje dopiero po zagojeniu się rany. Czy ktoś może mi
      > udzielić jakichkolwiek informacji na temat tej choroby ... Dzięki wielkie
    • yeto jeszcze raz dzięki 19.11.03, 15:38
      Już sobie poczytałam :))) jestem uspokojona, przynajmniej na razie :))) Mamie
      od razu głos się zmienił jak jej nowiny przekazałam. Nawet nie zdawałam sobie
      sprawy, że danie komuś nadziei może dać tyle radości (obydwu stronom)a niestety
      nie należę do osób, które mówią "będzie dobrze" a nawet nie wiedzą o czym
      mówią...
Pełna wersja